Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WWE Payback 2013 - Oficjalna Dyskusja


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  2 901
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

za pewnie połowa płaczę, że Alberto Del Rio zbił Ziggler'a za wszystkie czasy Ziggler'owi za pewnie kisiel w mózg się zrobił haha.

Teraz to juz raczej na pewno storyline'owa kontuzja, szczególnie, że jakby mu coś było na serio to by pierdolił to wszystko i sobie poszedł za kulisy i pas nadal miał. NO ALE k***a DEL RIO?!

i w końcu nie wiadomo czy Randy Orton przeszedł Heel Turn czy nie

Jak hil turnem miało być to, że się z Bryanem nie rozumiał, raz to Daniel trafił w niego zamiast w Shield i raz na siebie wpadli - jeśli to zwiastuje to, że bedzie zły, to taki gil turn jest chyba najbardziej ch***ym w życiu.

Curtis Axel szkoda, że tak mało się udzielał w tej walce, ale taka jego rola, że jest cipo - heel'em, że nawet takiego Wade Barrett'a się boi!

k***a on może w odczuciu zwykłych śmiertelników jest cipo heelem, ale w tej walce raczej miał pokazać, że z Heymanem mają mózg, nie będą się rzucać jak głupi do walki by ja przeJ***ć, tylko by wygrać z pomysłem i tak się stało.

Barrett vs. Miz vs. Axel: Dla mnie walka wybrana słusznie na opener, bo czasem po pierwszej walce już widac jaka bedzie gala. Mówcie co chcecie, ale dla mnie ta walka była zajebista! Była w ch***j szybka, bez żadnych przestojów, Axel grał swoje i w decydujących momentach się pojawiał, zakonczenie było bardzo pomysłowe, właśnie pasujące do Axela, no i przede wszystkim poziomem ringowym mimo, że jacyś wirtuozi sie nie znaleźli w ringu to był on bardzo solidny. Mi walka się podobała bardzo, jak na pas IC, jak na opener i jak na tą trójkę to trzeba bić brawa i gratulować Axel'owi, który był raczej pewniakiem i ciekawe z kim potoczy feud, bo o program kiedy to on ma pas w rękach jestem spokojny z uwagi na Heymana, wokół którego musi się coś dziać i wokół jego chłopców nudą wiać nie będzie.

AJ Lee vs. Kaitlyn: Zgodzę się z Arabem, walka stała na dobrym poziomie! Obejrzałem od dawien dawna walkę div i szczerze to nie żałuję, bo zobaczyłem, że akurat te dwie divy potrafią coś sklecić. Zdziwił mnie spoko submission AJ, szkoda tego zalamania Kaitlyn i oby jej to przeszło i dalej toczyła walki z AJ bo są one całkiem spoko. Co do pomysłu Araba z Henrym, to powiem Ci, ze to jeszcze jednak nie ta liga, żeby angazować w to Henrasa - tak myślę, bo Mark po powrocie powinien nie próżnować i feud zarówno z Langstonem jak i zakręcenie się koło div byłoby dla niego tylko przestojem.

Promo Rob Van Dama, który powróci na Money In The Bank. - Nie wiem czy się cieszyć czy nie? już słyszałem, że ma powrócić na tym samym etacie co Brock Lesnar nie ciesze się z tego powrotu przydała, by się jakaś gwiazda, która, by pod promowała młodych zawodników, a nie tylko na chwilowy etat i za pewnie przeciwnikiem Brocka Lesnara na Survivor Series będzie za pewnie Rob Van Dam. nie ciesze się z tego powrotu mogli w cale nie pokazywać tego promo'a faktycznie boje się, że wystąpi w Money In The Bank RAW Matchu! i zdobędzie jeszcze walizkę, bo Publika prawie oszalała jak zobaczyła promo na Payback.

Taka jest różnica miedzy TNA, a w WWE, że tu puszczą Ci Roba van Dama i ch***j, tutaj jak on wygra walizkę na Money In The Bank to się będę cieszył bo mam w pamieci wszystko co odwalał kiedyś. W TNA w ostatnich czasach nie robił nic i nie dziwię mu się, że poszukał drogi do wujka Vince'a. Na zbyt duże sukcesy tez nie ma co liczyć, w koncu na papierze jest w podobnej sytuacji co Christian, jednak na niego myślę, że McMahon nie będzie się gniewał i da mu jeszcze cos ciekawego przed końcem kariery. Co do częstotliwości walk to uważam, że wraca na stałe. Jest bardzo sprawnym, technicznym zawodnikiem i wiadomo, że co tydzień na Raw nie bedzie śmigał, ale sądzę, że moze to być cos lepszego niż w wykonaniu Lesnara.

Alberto Del Rio. vs Dolph Ziggler. - Cała walka polegała na kontuzji Dolph'a Ziggler'a, który był odbierany jako Face'a na dodatek zachowywał sie jak Face a Del Rio jak Heel i całkiem się pogubiłem, o co w tym wszystkim chodzi?, kto jest kim?, kto jest Heel'em a, kto Face'em dobra oglądam dalej Del Rio w Heel'owy sposób wali Ziggler cały czas po głowie ten, ledwo żyje później akcja za ringem doktor chce sprawdzić stan Ziggler'a!, ale Del Rio znowu wyszedł z ringu i strzelił mocnego kopniaka Dolph'owi prawdopodobnie Del Rio ma przejść Heel Turn a Ziggler Face Turn? ;o mi się podoba takie rozwiązanie w końcu trzeźwa decyzja ze strony WWE. Alberto Del Rio znowu przejmuje pas i to w Heelowy sposób pas jeszcze na końcu ten speeche, że to on powinien być mistrzem na zawsze i, że to mu się należy pas wagi ciężkiej. Walka była średnia wszystko polegało na obijaniu Ziggler'a

Alberto del Rio vs. Dolph Ziggler: Co w tym ciężkiego? Wiadomo było, że publika w Chicago będzie kibicowala na opak i, że Dolph (który ostatnio na większości hal zbiera pop) będzie ciepło przyjęty, a zanudzacze typu del Rio będą wygwizdywani. Co do samej walki to gdyby nie koncówka to by moze zachaczała o 4 gwiazdki bo była bardzo szybka, przestoje zaczeły być kiedy Dolph'owi głowa odmówiła posłuszeństwa, a do tego momentu było calkiem spoko, potem jeszcze te zrywy Zigglera, które raczej nie pozwalały do końca sądzić, że może on stracić pas. walka rozegrana dobrze, ale ucierpiała na tej kontuzji Zigglera, no i jeszcze k***a pasek stracił...

Dean Ambrose vs. Kane: Tutaj Ambrose był gwarancją wykręcenia spoko walki, może bez fajerwerków ale dała się podobać i stała na solidnym poziomie. Też bez zanudzania, to co pisał Arab: dała nam jasny sygnał, że Deadman wróci by stawić czoła Shield, a wariant z RVD jako przeciwnikiem Dean'a choćby na SummerSlam nie jest zly, wtedy poleciałaby bardzo mocna ekipa by w koncu przełamac dominację stajni. Walka z pewnym zakończeniem, którego nie widziałem bo chyba wszystkie streamy na świecie wyjebało w kosmos i właczyły się dopiero na walce o WHC...

CM Punk vs, Chris Jericho: Bardzo przewidywalne było, że skoro każdy gada i nakręca powrót Punka to wyjdzie on w zwyczajnym stylu. Geniusz tkwi w prostocie. Powrót według mnie bardzo udany, pare momentów pozwala nam nadal rozkminiać czy Punk zostanie przy Heymanie czy nie, czy ta sytuacja w walce, którą Jericho skontrował bodajze na Codebreaker, po którym myślałem, ze zakończy walkę, czy to po walce. To, że Punk będzie jako Face w swoim rodzinnym mieście było wiadomo od MitB 2011... Krótko mówiąc początek mocno ssał, zaczeli jak każdą ważną walkę czyli powoli, z wyczekiwaniem i przestojami co ssało, jednak kiedy juz się rozkręciło to było fenomenalnie! Masa finisherów jak to w ważnych walkach przystało, końcówka całkiem spoko z tymi dwoma GTS'ami, znów coś nowego i zwycięzca znany i dobrze, że nie postanowili mu psuć powrotu do domu.

Shield vs. Bryan&Orton: Kolejna walka gdzie wynik z góry znany, spodziewałem się jakiegoś wyraźnego zachowania Bryana, które pokaże nam jego heel turn, bo w heel turn Ortona przestałem juz wierzyć. Krótko mówiąc znów walka w której każdy oczekiwał jakiegoś przełamania któregoś z dwoch face'ów a tutaj nic. Walki Shield na PPV są ciekawe, jednak zawsze wygrywają w podobny sposób, nie mówię, że zły, ale podobny. Widać, że Orton i Bryan nie rozumieją się, nie pasują do siebie bo co ma geniusz do kłody i oby to była ich ostatnia walka razem. Walka jak przystało na Shield dosyć spora czasowo jak na Tag Team, nie przynudzała, dynamiczna, głównie w momentach kiedy w ringu był Bryan i zakonczona tak jak zawsze.

John Cena vs. Ryback: Znów sie odniosę do słów Araba, ale teraz juz bez cytowania bo za dużo by tego było. Lumberjack był spoko? Dla mnie ssał pałkę jak każdy match w tej stypulacji. Ci "drwale" stali jak cipy, z dwa razy Cenę dotkneli, ta awantura miedzy nimi, a ja patrzę, a tu na narożnik wchodzi Janusz... zjebał się z narożnika... no trudno, druga próba i jeeeeb! Powalił 40 chłopa na ziemię! Ja jebię... Porażka. Wolałbym chyba wygraną Ceny i późniejsze rozjebanie go w drugiej stypulce, co by podgrzało rywalizację przed Ambulance'em. Najbardziej podobał mi się chyba Tables Match, bo pare razy były okazje do rozjebania stołu, a oni unikali tego w ciekawe sposoby, stoły się łamały, ale przy użyciu schodów i to było całkiem spoko, w końcu w Tables Matchu (który dla mnie przy zasadach, że konczy pin, a na stoły mozna się rzucać ile wlezie, byłby lepszy) te stoły nie powinny stać tylko jako statyści i czekac na rzut, tylko być w ruchu i łamanie ich dwukrotnie podobało mi się, było czuc jakąś moc w tej stypulce! Jednak tu się zgodzę z Arabem, Cena jak zwykle zdycha, przed trzecią stypulacją nie mógł sie podnieść, ale siły na Come Back i jebniecie AA na stoł to miał... Żenua. Trzecia stypulacja a zwłaszcza jej koniec załamały mi ręce. k***a odkad sie kręcili wokół karetki to Cenę aż k***a rwało, żeby na nią włazić a na niej wiadomo było co czeka Rybaka. Potórka z Over the Limit i walki z Batistą, kiedy to Cena wykonał mu AA z dachu auta, tutaj dostaliśmy dach z kartonu i AA na dach w konsekwencji do środka karetki. Main Event przynajmniej mnie jak zwykle zawiódł, te waki z udziałem Ceny są cholernie nudne i te jego powstania niemal z grobu, które w moich oczach upokarzają Rybacka, ale taka jego niewdzięczna juz rola...

Podsumowując całą galę to ogladałem ją live i wydawała mi się bardzo dobra! Przez dobry opener, walkę k***a div, wiadomość o powrocie RVD, dobrą walkę o WHC jednak z żałobną końcówką i zmianą mistrza, powrót Punka i Shield. Do minusów ja zaliczam właśnie stratę pasa przez Zigglera, co jednak ma też swoje plusy bo było jakieś zaskoczenie na tej gali no i niestety ale mały minusik dla ME, który w przekroju calej gali i tak wypadł gorzej niz powrót Punka na stare śmieci. Galę bym ocenił na mocne 7.5/10 albo słabe 8/10 - jak kto woli. A, zapomniałem o Pre-Show, który pomimo, że był w nim Rudy to jakoś nie ssał, Sandow wyrażnie to ciągnął i trzymał poziomem i wykonał nawet finisher, ale Rudy jest niezniszczalny i i tak wygrał.

Na koniec zostawiłem sobie moment gali, moment 2013 roku, moment dziesięciolecia i OMG! Moment of the Year! Coś co się zwie Payback Kickoff i trwało od 01:00 do 01:30, aż zaczął się Pre-Show. Rejden mi wmawial, że Pre-Show od 1 i przez pół godizny na ekranie z YT widniały mordy Sandowa i Sheamusa z zapowiedzia, że Pre-Show za pół godziny. Wspólną konsultacją wybraliśmy WWE Payback Kickoff jako moment gali i OMG moment roku, gdyż nas porwał. Dzięki za uwagę, oby wiecej takich gal.

 

 

b9e3d6d02a.png

Użytkownik, Moderator i Dyskutant roku 2011!

Moderator roku 2012!

 

hhhhhhhhhq.png

gggggc.png

zdb.png

 

 

  • Odpowiedzi 17
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Arab

    5

  • Brem

    3

  • Randa

    2

  • fanfanfan

    2

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Dolph Ziggler w dniu dzisiejszym dopiął tego samego co "Kapitan Kaczka" Christian - posiadał pas wagi ciężkiej dwukrotnie i nigdy nie zaliczył udanej obrony. Brawo WWE. Najpierw promujemy przez dobrych kilka miesięcy Zigga jako przyszłego mistrza, odcinamy go finalnie od Vickie, wrzucamy do walk z Cena, dajemy mu ten pas, po czym bez większego pomysłu zabieramy mu go przy pierwszej okazji. I to na czyją rzecz? Alberto Del Rio - człowieka który skończył się po paru miesiącach kariery kiedy zrujnowano jego momentum w "main-evencie" WM(tak naprawdę to był opener). Wiem że pojawiają się teraz tezy że może nie był do końca zdrowy i to dobra decyzja, ale k***a skoro nie był zdrowy to czemu wczoraj walczył? Podobno WWE ufało Dolphowi i nawet pomimo kontuzji postanowili puścić jego run dalej, tylko tak naprawdę po co? Na dzień dzisiejszy wygląda to tak że lepiej by było gdyby zaraz po urazie zwakatowac pas i zrobic jakiś turniej. Tak turniej, bo przecież danie tego mistrzostwa w ręce Swagga czy ADR to debilizm. Turniej mógłby w krótkim czasie szybko postawić jakiegoś byłego main-eventera znowu na szycie - to byłoby chociażby coś idealnego dla D-Bryana. Jednak kreatywni(tylko z nazwy) postanowili że lepiej będzie dzięki temu odkurzyć DelRio. Uwaga - DelRio nie da się odkurzyć. To nie jest tak że nagle z dupy dostanie heel turn i wróci do czasów(właściwie tygodni) świetności. Bo rozumiem że te wystąpienia po walce to był heel turn, bo jeśli to były próby zebrania popu to ktoś ma poważne problemy z głową. Del Rio zbierający cheer przed publiką a'la Chicago? No k***a proszę was.

Dla fanów Divas polecam tą walkę, bo jak na diwizje Divas była on zajebi*.

Mam to ppv na dysku(a co, gale z takich miejsc jak Chicago warto ściągac żeby chociaż publiki posłuchac) i nie. To nie był zajebista walka. Nie powiem - starały się, ale nie. Porównując do ostatniej walki kobiet jaką widziałem na Lockdown(Gail Kim vs. ... Tiffany ch***j wie jak się zwie w TNA) to niebo a ziemia.

przydała, by się jakaś gwiazda, która, by pod promowała młodych zawodników

Po pierwsze najlepiej ustawiony przecinek jaki widziałem w życiu. Po drugie takich gwiazd nie ma. Gdy ktoś osiąga status gwiazdy z miejsca zaczyna przejmować się rozmiarem swojego przyrodzenia, pojawiają się kompleksy i muszą to sobie odbijać w biznesie. Nie pamiętam nikogo kto zajmowałby się promowaniem młodych chociażby w połowie tak jak Jericho który stanowi wyjątek od wspomnianej reguły.

CM Punk wyśliznął się z ringu i poszedł się cieszyć razem z Fanam

Z tego co widziałem to kierował się w stronę gdzie stała jego siostra(poprawcie mnie jeśli się mylę, ale ta laska przy barierkach w żółtej koszulce Punka to była jego siostra, nie?). WWE chyba starając się utrzymać go w heelowskiej konwencji nie pokazało tego do końca(przynajmniej nie ma tego w moim ripie), aczkolwiek może byc coś na rzeczy przyglądając się konwersacji Punka i Heymana po walce w ringu.

kolejna świetna gwiazda kończy tak jak Ryback

Ryback świetną gwiazdą?

2gubcr8.gif

D-Bryan vs. Cena o pas WWE? O ile finalnie po powiedzmy 3 walkach na ppv skończyło by się na tym że Dragon przejmie pas jestem na tak. Mogliby zrobić spoko program, a i o walki można by byc spokojnym. Cena pomimo braku techniki pokazał wielokrotnie że jest świetnym workerem i prowadzony za rączkę może dac przyzwoity pojedynek.


  • Posty:  921
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Walka o pas IC. Cóż, walka spełniła moje oczekiwania, a to dlatego, że wiele się po niej nie spodziewałem. Słuszna decyzja by wrzucić panów do openera, bo mimo takiego składu wykręcili przyjemne dla oka starcie. Wiadomo w tego typu walkach dwóch się bije, a trzeci leży, tak więc do tego się już przyzwyczaiłem. Na pewno cieszy fakt, że mimo iż mieliśmy dwóch helli to każdy walczył na swój koszt. Dzięki temu nie było zbędnego przynudzania, zachowali poziom i nie było przestojów. Nie zgodzę się z Arabem, który twierdzi, że Axel grał rolę cipo-hella. W przeciwieństwie do rywali użył głowy i nie rzucał się na nich jak pies na mięso. Na tym polegała jego rola. Obserwacja po czym chwilowy atak i tak na przemian. Dzięki temu w ostatecznym rozrachunku to on wyszedł z hali jako mistrz. Wynik był do przewidzenia. Zważając na to, że Curtis ostatnio jest na fali, ma u boku Heymana, wygrywa (nie ważne jak, ale liczy się, że w statystykach odnotowano mu zwycięstwa) z Ceną czy Hunterem, więc nie mógł tak po prostu wdupić z jobberami pokroju Miza czy Barretta.

Panie muszę przyznać wykonały kawał dobrej roboty i dostaliśmy przyzwoite starcie. Tego jednak należało się spodziewać. Obie są dobrymi zawodniczkami i w ringu potrafią stworzyć dobrą walkę czego byliśmy świadkami. Jednak zdaję sobie sprawę, że można było wyciągnąć z tego jeszcze więcej. Nie warto porównywać ich starcia do tego co stworzyły Gail z Taryl. Liczę na kontynuację tego konfliktu, bowiem story z załamaną Kaitlyn wszystko na to wskazuje. AJ dostała pas. Jak w przypadku walki wyżej było to do przewidzenia. Lee zasłużyła na to, bo od dawna nie mieliśmy takiej pani, która robiłaby taką furorę. Nie tylko dobra ringowo, ale i przy micku. Nastała era crazy AJ.

Walki Shield są gwarancją przyzwoitych/dobrych pojedynków. W obu w przypadkach tak też było. W obu przypadkach wyniki były do przewidzenia. Było pewne, że Kane pasa nie zdobędzie, ale z Deanem wykręcił przyzwoite starcie. Ambrose stwarza wokół siebie taką atmosferę, że nie ważne jaki przeciwnik to i tak potrafi zaaferować widza. Wszystko wskazuje na to, że to nie koniec konfliktu ''Tarczy'' z Kanem i nie zdziwiłbym się, gdyby w to wszystko został wplątany Taker i bracia ruszyliby do pasów Tag Team. Walka o pasy Teamowe z takim zestawieniem musiała trzymać poziom. Orton/Reigns oczywiście do wyrzucenia, wszystko tak naprawdę toczyło się wokół Bryana i Setha. Jedyne co by wypadało zmienić to zakończenia ich walk. Każde ich starcie kończy się w ten sam sposób. Nie powiem, podoba mi się to, ale z czasem zaczyna robić się nudne. Widać Bryan i Orton nie potrafili się dogadać i tylko czekałem aż Randall nie wytrzyma, spuści Danielowi lanie i przejdzie długo wyczekiwany turn. Widocznie nie możemy się tego spodziewać. Solidne, szybkie starcie, czyli do tego co nas przyzwyczaili. Jednak w drużynie z Kanem te walki były lepsze.

Kompletnie nie rozumiem decyzji kreatywnych. Przecież stwierdzili, że nie będą odbierać pasa Dolphowi, gdy ten ma kontuzję, bowiem byłby to akt okrucieństwa i niesprawiedliwości. A co z robili? Zabrali mu pas, który tak na dobrą sprawę nie miał okazji jeszcze bronić. Skoro zawodnik nie jest jeszcze w pełni sił (zresztą było to widać podczas walki) to ów takiego zawodnika nie wystawia się do takowej walki. Zamiast tego mogli wpaść na jakiś pomysł, wyjaśnić absencje Zigglera i dać Del Rio na pożarcie ponownie Langstona. Każdy pomysł byłby dobry byleby wymazać ten moment. Wychodzi, więc na to, że to całe pushowanie Dolpha, wygranie przez niego walizki było niczym i ponownie musi zapracować na swoją szanse, podczas gdy taki Del Rio z dupy dostaje ponownie pas, który i tak zaraz pewnie straci. Już lepszym pomysłem byłoby zorganizowanie jakiegoś turnieju, bo Alberto ot tak na pas nie zasłużył zważając na to, że ledwie, go stracił. Do tego szykują mu prawdopodobnie kolejny turn, a zważając na to jakim był champem podczas bycia złym możemy spodziewać się przynudzających speachy i kolejnego feudu z Rudym, który zakończy się po X walkach. Nie będę komentował tej idiotycznej decyzji, ale jeśli na następnym PPV Ziggler pasa nie odzyska, znowu będzie wypruwał sobie flaki by zwrócono na niego swoją uwagę.

Spodziewałem się czegoś lepszego jeśli chodzi o powrót Punka. Kilka opcji przedstawiłem w oficjalnej dyskusji odnośnie karty, więc teraz nie zamierzam tego przytaczać. Wybrali najgorszy możliwy wariant, czyli opcję walki Punka z Jericho. Postawili po prostu na prostotę nie wysilając się zbytni przy tym nad czym strasznie ubolewam. Cóż, czasu się nie cofnie i trzeba zadowolić się tym co było, a było świetnie! Co prawda nie tak dobrze jak ich walki z roku poprzedniego, ale nie było na co narzekać. Świetne poprowadzone starcie, dynamiczne tempo, a co ważniejsze psychologia, która do tego starcia prowadziła. Nie można zapomnieć o genialnej publice, która wręcz żyła tym pojedynkiem dopingując swojego bohatera, który był mega over z publiką. Z tego też faktu podłożenie Jericho było wiadome, aczkolwiek po cichu liczyłem na jakiś zryw w jego wykonaniu, który zakończyłby się sensacyjnym zwycięstwem i turnem Phila, który miałby obwiniać o porażkę Paula. Co się stało to się nie odstanie. Kilka momentów dawało do myślenia i jestem przekonany, że w ciągu kilka tygodni bądź miesięcy Punk powróci do roli baby-face'a, rozpocznie kolejny genialny program, a wiadomo, że już w tym roku jego kontrakt wygasa i będzie trzeba, go czymś zadowolić by nie odchodził.

To był najgorszy match w tej stypulacji jaki w życiu widziałem! Wiadomo, że nie można było oczekiwać czegoś niezwykłego, ale to kompletnie ssało! Głównie z powodu jak były przeprowadzane poszczególne stage. Może słówko o drwalach. To że było ich tam 30 do czegoś chyba zobowiązywało, nie? Kłótnia między nimi była do przewidzenia, ale spodziewałem się, że wykorzysta ją Cena, a tu patrzę, ten wchodzi na narożnik mając wszystkich w dupie i pokazał swoim hejterom, że też jest wstanie wykonać akcję z lin, nie licząc swojego Legdropa. Nie mówiąc o tym, że za pierwszym razem mu nie wyszło (Swoją drogą ci fani musieli mieć z niego mega bekę i zapewne ich głowy zaprzątały tego typu myśli:''Skacz John, skacz i ... jeeep!), nie zraził się tym i skoczył za drugim. Potem dostaliśmy wbicie Rybacka i z dupy wykonana akcja kończąca. Po co, więc Wędkarz tak podbudowywał siebie przy rozpierdzielaniu ludzi na stołach skoro wdupił tą stypulacje? Nie powiem, całkiem nieźle było to przeprowadzone. Panowie w ciekawym stylu unikali rzucenia na stół, w końcu nie ograniczali się tylko do jednego stołu, ale była ich masa, ale ta końcówka ... Ehh, Cena jest przez cały czas niszczony, fartem unika rzucenia na Tables przez Rybacka i nagle znajduje pokłady sił, wynosi na AA i mamy Wędkarza na rozjebanym stole. Gratulacje pomysłu. Panowie powinni się zamienić kolejnościami. Mianowice: 1stage - Cena 2 stage - Ryback. Ambulance Match jak to w takiej stypulacji. Panowie łazili wokół tej karetki i widać po nich było, że aż ich korci by na nią wejść. Oboje w końcu to zrobili, a po chwilowej walce na dachu Cena znów jebie AA na wspomniany dach po czym ten się wyłamuje i Ryback spada do karetki oficjalnie przegrywając, a ja się pytam z czego był ten dach? Z Papieru. Końcówka żałosna. O wiele bardziej wolał bym motyw z wykonaniem AA z dachu na jakieś kartony wokół karetki, po czym umieszczenie znokautowanego Wędkarza w erce i do widzenia. Byłby to z pewnością lepszy pomysł.

Naprawdę udana gala. Do plusów trzeba zaliczyć walki z udziałem Shield, opener, walkę Div i zmianę mistrzyni, dochodząc wreszcie do walki Punka z Jericho i powrót tego pierwszego, chociaż nie tego się spodziewałem. Mimo iż walka o pas WH była dobra, ale ja osobiście zaliczam ją do minusów ze względu na ten pożal się boże wynik. Pojedynek o główny tytuł bardzo zawiódł moje oczekiwania. Zdecydowanie lepiej oglądało mi się w akcji AJ o czym świadczy tylko to jak to mega ssało. Ogólnie pierwsze PPV pod nazwą Payback wypadło całkiem nieźle.

 

deathnotep.png

 

 

 

angle_02.gif

 

 

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Kaczy316
      Zawsze są jakieś plusy i minusy, Cody jako zawodnik nie jest zły, cała otoczka wokół tego i booking jedynie to dno, a fani chcą na czymś wyrazić swoją frustrację i obrywa się Rhodesowi za to, a prawda jest taka, że winę ponosi booking, a kto za to ponosi winę? Tu już trudno powiedzieć, bo czasem to writterzy, czasem Triple H, a czasem TKO, więc można obwiniać zarząd jako całość zamiast skupiać się na jednej osobie, otoczka i booking to tragedia w tej kwestii od stycznia teasujemy Cody vs Jacob v
    • Grins
      Na papierze wygląda to dobrze, ale niestety WWE idzie zaś tą samą drogą czyli wpychają na siłę zawodnika do paszczy to że Cody wczoraj zebrał dobrą reakcje nie znaczy że na następny SD fani już będą happy, dobrze wiemy jak to się zawsze kończyło... Póki co chyba WWE leci po rekord w dislike'ach na YT 100k pękło, cieszę się że chociaż fani w internecie mogą wyrazić swoją frustrację, bo to jak potraktowali Drew'a to dla mnie było to skandaliczne, fatalny run chyba jeden z najgorszych jeśli chodzi
    • VictorV2
      - Dropdown Uppercut - Disaster Kick - Bionic Elbow - Cross Rhodes - Cody Cutter - Snap Powerslam (Ukradziony Randy'emu) Fakt. Więcej niż 5. Nie mogę powiedzieć że nie masz racji.  
    • MattDevitto
      Co do Reignsa zgoda, ale Cena jednak coś tam więcej potrafił - inna sprawa, że musiał zawsze wykonać swój podstawowy moveset by dziecarnia była zadowolona
    • GGGGG9707
      O ile run Drew był bardzo dobry choć zdecydowanie za krótki, o ile Drew na pas zasługiwał i szkoda mi go że nagle go traci to mimo wszystko cieszę się z wyniku. Po pierwsze Cody z pasem zawsze na plus, po drugie to nam daje ciekawszą walkę na WM. Bądźmy szczerzy Orton vs Cody ma większy kaliber niż Orton vs Drew co przy aktualnej formie Ortona byłoby bardzo ciężkie do oglądania.  Tylko w przeciwieństwie do nich Cody jest dobry ringowo więc dla odmiany przynajmniej mamy Terminatora który u
×
×
  • Dodaj nową pozycję...