Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Książki - ogólna dyskusja.


Rekomendowane odpowiedzi

  • 4 tygodnie później...
  • Odpowiedzi 139
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Myers

    61

  • DonCarlos

    44

  • Yao

    8

  • Grishan

    7

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

d_1623.jpg

Powieść całkiem niezła.

Nie mam pretensji do autora za nakreślenie raczej nudnej fabuły, bo nie o to w tym chodziło. Podstawowym aspektem lektury była postać samego Hannibala i jego charakteru. Ważne było przedstawienie jego zainteresowań za młodu. Jego gustu. Jego wad i zalet. Taki zabieg - popełniony dobrze, albo przynajmniej przyzwoicie - daje nam szansę na bardzo przyjemne odebranie całego cyklu w późniejszych etapach czytania.

W mojej skromnej opinii Harris mocno zaakcentował młodego Lectera. Pokazał jego zalety i mocne strony, ale także - co jest bardzo istotne i ważne - jego wady i słabości. Pan Harris zdaje się nie stworzył z bohatera bohatera idealnego. Nakreślił mam wrażenie jednak jakiś margines błędu w bohaterze. Stworzył postać nieidealną - czego można było się spodziewać - i to osobiście mi się bardzo podoba.

Co do fabuły - tak jak wspominałem: raczej nuda. Niespecjalnie interesowała mnie pani Murasaki i ten cały dystyngowany świat. Spływało po mnie to, że autor stosował naprawdę masę opisów wszystkiego zewsząd (czego oczywiście jakoś nie potępiam, ponieważ - istotnie - było to potrzebne w tekście i idealnie komponowało się z tym pięknym światem).

Podobały mi się retrospekcję, w których Hannibal wracał do wydarzeń sprzed lat. Rzeczywiście z kartek bił smród, zło i generalnie bardzo niepokojący klimat.

No i finalnie podobał chyba kluczowy moment w całej powieści - czyli ostatni dialog pomiędzy Hannibalem, a jego ofiarą, który w mojej (i pewnie nie tylko mojej) opinii jeszcze bardziej ukształtował charakter i późniejsze motywy naszego Hannibala-Kannibala.

Polecam zarówno przeczytać cały cykl jak i rozpocząć cały cykl rozpoczynając właśnie od tej części.

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 


  • Posty:  4
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.02.2016
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

ja polecam tę oto książkę :) bardzo wciąga i jest nieziemsko dobra

zrodlo-a-rand.jpg

Zapraszam na stronę www moich przyjaciół :)windykacja Warszawa


  • Posty:  3 403
  • Reputacja:   66
  • Dołączył:  26.08.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Nieziemsko dobra i wciągająca recenzja. Dzięki chyba sprawdzę :)

#SmartFanZone
  • 4 tygodnie później...

  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Lęk i odraza w Las Vegas - "Lęk i odraza..." to jedna z tych pozycji o których naprawdę ciężko coś powiedzieć. Historia jest szalona i mocno nierówna, Duke i Gonzo poszukują "amerykańskiego snu" w Vegas z bagażnikiem pełnym narkotyków. I to tak naprawdę jedna rzecz która jest pewna, bo wszystko inne to kwestia interpretacji. Postaci są wzorowane na autorze i jego adwokacie, sama historia też ma być inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, ale cała otoczka książki sprawia że trochę ciężko uwierzyć we wszystko co zostało napisane.

Na pewno jest to książka intrygująca, pod tymi wszystkimi opisami odlotów kryje się swego rodzaju ponury obraz człowieczeństwa z którym obcuje autor. Momentami jest śmiesznie, momentami strasznie, momentami emocjonująco, a zdarza się że i wieje nudą. Dosyć długo zajęło mi wciągnięcie się w historię bo naprawdę ciężko odnaleźć się w tym chaosie bez odpowiednich wskazówek. Wskazówek które notabene pojawiają się na samym końcu w notce od wydawnictwa.

Ogólnie rzecz biorąc podszedłem do tej książki ponieważ dawno temu zapałałem miłością do jej ekranizacji. Nie polubiłem jednak książki tak samo, może ze względu na lata w jakich spotkałem się z filmem, może ze względu na pewne uproszczenia które zostały wykorzystane przy okazji adaptacji.

Książka interesująca, bardzo oryginalna, zdecydowanie nie dla każdego.

----------------------------------------------------

Panika - Muszę przyznać że jestem całkiem zaskoczony. Nie czytałem zbyt wiele o tej pozycji, ogólnie rzecz biorąc rzadko to robię by nie mieć żadnych oczekiwań, zostałem za to skuszony kilkoma pozytywnymi recenzjami i ogólnie rzecz biorąc się nie zawiodłem. Spodziewałem się kolejnych "Igrzysk Śmierci", a dostałem coś bliższego rzeczywistości, można by powiedzieć Igrzyska Śmierci w Naszym świecie.

Historia jest naprawdę oryginalna w swojej prostocie, autora pisze lekko, kartki przewracają się w ekspresowym tempie, bohaterowie są wystarczająco wyraziści by spokojnie wciągnąć się w ich przeżycia. Jedyne co mnie irytowało przez cały czas to te wielkie przerwy między kolejnymi rozdziałami przez co książka została chyba poszerzona o dobre 50 stron.

Pisałem że bohaterowie są "wystarczająco" wyraziści bo to chyba najlepsze określenie. Nie są to jakieś skomplikowane postacie z wielkimi tajemnicami które odkrywamy krok po kroku, wiemy praktycznie wszystko już od samego początku. I może to jest właśnie największą wadą całej książki - brak zaskoczeń. Wszystko przebiega spokojnie, bez jakiś momentów w których zaprze nam dech w piersiach.

Jest to całkiem dobra pozycja, nic wybitnego, aczkolwiek można bez trudu odlecieć na kilka godzin przy historii grupy nastolatków z małego miasteczka. Wielka szkoda że w przeciwieństwie do stworzonych przez siebie bohaterów autorka nie podjęła żadnego ryzyka podczas pisania.

----------------------------------------------------

Marsjanin - Nie wiem skąd tak wiele głosów że to książka z gatunku "science fiction". Okej, większość akcji toczy się na Marsie, całość jest rzeczywiście pewnego rodzaju fantastyką, ale gdy już przebrniemy przez opis i skupimy się na treści to dostrzeżemy drugie dno. "Marsjanin" to książka o samotności, o woli przetrwania, o walce z przeciwnościami losu i o tym ile można poświęcić w imię ratowania ludzkiego życia.

Często łapałem się na tym że pomimo tragizmu sytuacji autor bez problemu potrafił mnie rozśmieszyć. Jego bohater jest ludzki, ma cięty język i wielką wolę przetrwania. Mało jest takich postaci które tak szybko potrafią stać się naszymi ulubieńcami. Mark Watney jest tego świetnym przykładem - kibicujemy mu od pierwszych do ostatnich stron, przez co naszpikowana zwrotami akcji historia staje się jeszcze bardziej emocjonująca.

Naprawdę podoba mi się styl Andy'ego Weira, dzienniki Marka są kopalnią świetnych cytatów, ich forma z jednej strony pozwala na bardzo szybkie przewracanie kartek, a z drugiej potwornie wciąga. Rozdziały z NASA i Hermesa nie są o wiele gorsze, autor nie marnuje tuszu i skupia się na naprawdę istotnych sprawach przez co mamy dosyć szybko okazję wracać do głównego bohatera.

Pomimo tego że obejrzałem wcześniej film i znałem ogólny przebieg wydarzeń i tak czytałem z zapartym tchem do samego końca, co chyba jest najlepszym podsumowaniem. Rewelacyjny debiut Pana Weira, oby tak dalej :)

----------------------------------------------------

Szklany Miecz - Naprawdę porządny sequel. Przy tego typu powieściach, kiedy debiut autorki okazuje się sukcesem zawsze obawiam się jak wypadnie druga praca, czy będzie w stanie konkurować z pierwszą, czy nie mamy do czynienia z "artystą jednego przeboju". Victoria Aveyard na całe szczęście jest już w tym momencie artystką dwóch przebojów. "Szklany miecz" nie jest co prawda książką wybitną, wydaje mi się że nie przeniósł tego cyklu na zupełnie nowy poziom, ale z pewnością dorównał swojej poprzedniczce i utrzymał status quo serii.

O ile pierwszy tom był bardzo mocno skoncentrowany na początkach walki Mare wydawał się on dosyć "uporządkowany", tak drugi tom wprowadza co całej historii sporą dawkę chaosu. Dzieje się bardzo dużo, akcja nie zwalnia ani na chwilę, przeskakujemy od jednego wątku do drugiego w przeciągu sekund i momentami można się poczuć zagubionym.

Autorka stara się co prawda panować nad tym wszystkim i koniec końców jest w stanie zamknąć to w jedną schludną całość, ale podczas przebijania się przez kolejne kartki wydaje się że to czasami zbyt wiele. Szczególnie jeśli chodzi o relacje Mare z innymi bohaterami, a jest ich wielu i żadna z tych relacji nie jest prosta i oczywista, wszystkie mają drugie dno i nic nie jest tym na co wygląda. Mamy Cala, Mavena, Kilorna, Farley, jej ojca, cała liczną rodzinę Mare, wszystkich "Nowych". Wydaje mi się że autorka trochę przesadziła z chęcią zaprezentowania nam jak najszerszego widoku.

Poza tym jednak ciężko o jakieś słabsze strony. Szybka akcja, kilka zupełnie różnych głównych wątków w fabule, wciąż naprawdę interesująca główna bohaterka. Interesujące jest też zakończenie, co prawda liczyłem na trochę inny przebieg spraw i z początku nie byłem zachwycony jak to rozwiązano, ale po chwili przemyśleń daje temu szansę. Ciekawy cliffhanger, z pewnością będę czekał na trzeci tom :)

----------------------------------------------------

World War Z - Tematyka zombie jest hitem ostatnich lat, ale chyba nikt nie ugryzł tego z tej strony. Moje zdziwienie było tym większe że kilka lat temu oglądałem film pod tym samym tytułem i miałem trochę inne oczekiwania. Okazało się jednak że oba te dzieła łączy tylko tytuł, a książka to istny unikat w tym gatunku.

Autor w ciekawy sposób odchodzi od sztampowego podejścia i postanawia przedstawić walkę z zombie w formie reportażu spisanego lata po zakończeniu wojny o przetrwanie ludzkości. Skaczemy z miejsca na miejsce, od jednego narratora do drugiego, czytamy tez pozornie niezwiązane ze sobą historię które jednak z czasem układają się w jeden, wielki i bardzo wyraźny obraz świata podczas wojny.

Zdziwiła mnie łatwość z jaką Max Brooks potrafił przedstawić tyle stron "konfliktu", tyle różnych punktów widzenia, a pomimo tego wciąż pozostawić uporządkowaną historię. Niesamowity był też realizm przedstawionych historii, jedne były pełne bohaterów, w innych na próżno było szukać lepszej strony ludzkości. I może właśnie dzięki temu tak łatwo wciągnąć się w całą historię, bo pomimo chodzących trupów, to ludzkie reakcje w obliczu chaosu są przedstawione naprawdę wiarygodnie.

Jedyne czego mi zabrakło to jakiejś mocy w zakończeniu. Kilkadziesiąt stron przed końcem wszystko zaczyna zwalniać, brakuje jakiegoś dreszczyku emocji który towarzyszył nam do tej pory. Może to cześć tego o czym pisałem wyżej - w prawdziwym świecie nie wszystko musi być "lepsze" pod sam koniec historii.

Naprawdę interesująca pozycja.

  • 5 tygodni później...

  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

d_1620.jpg

Sporo czasu zajęło mi żeby przeczytać tę książkę do końca. Spowodowane było to przeróżnymi sytuacjami, ale wreszcie skończyłem. Przyznam szczerze, że nawet momentami zaczynało mnie drażnić odkładanie tego na bok i wracanie po tygodniu czy dwóch żeby przeczytać te kilkadziesiąt stron.

Czy było warto? Z czystym sumieniem mogę napisać, że było warto. W porównaniu z poprzednikiem - Hannibal: Początek - dostaliśmy zdecydowanie żywszą i intrygującą fabułę. Harris zupełnie odrzucił Hannibala na drugi plan żeby dać szansę innym - równie ciekawym - bohaterom.

Zostając przy bohaterach. Na uznanie zdecydowanie zasługuje główny bohater - Will Graham - którego upór w dążeniu do celu, do złapania seryjnego mordercy może zakrawać o szarżę, popis i brawurę, a tak naprawdę kieruje nim strach o bliskich i siebie samego. Kieruje nim motywacja, która wezbrała podsycona wydarzeniami z przeszłości.

Po czarnych charakterze - Czerwonym Smoku - spodziewałem się jednak czegoś więcej. Chyba zbyt dużo naczytałem się o naprawdę ciekawych, złych postaciach i stawiłem zbyt wysokie wymagania. Co finalnie przełożyło się na całkiem interesującą, lecz niestety nieidealną postać z czarnych stron. Muszę jednak przyznać, że z początku - płytki, nijaki Dolahyde - finalnie staje się intrygujący głównie poprzez powrót do patologicznej przyszłości bohatera. Thomas świetnie to zobrazował i prawdopodobnie wyłącznie ta retrospektywa stanowi o tym, że Francis był jakiś.

Podobały mi się dialogi, które w swój zupełnie prosty, nieskomplikowany sposób przypominają dialogi Kinga. Jest w tym jakaś metoda, gdyż miałem styczność z wieloma stylami i przyznam się, że w większości nie miały one takiej mocy jak te proste, skromne, nieskomplikowane łączenia słów w zdania i zadawane pytania czytelnikom.

Chciałbym to jakoś fajnie zakończyć, ale nie mam pomysłu.

Nie mam w zwyczaju polecać słabych pozycji, toteż polecam zapoznać się z tym - dobrym - dziełem.

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 

  • 1 miesiąc temu...

  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

hannibal-d,big,278058.jpg

"Żeby jeść z diabłem z jednego talerza,

Powinnaś łyżkę mieć na długim trzonie."

Geoffrey Chaucer, Opowieści kanterberyjskie

Do całego cyklu o Hannibalu Lecterze podchodziłem raczej scepycznie. Wszystkie cztery ekranizacje tych powieści widziałem na dużo przed przeczytaniem książek Harrisa, toteż nie oczekiwałem od nich zbyt wiele.

W przypadku "Hannibala" - zupełnie się zaskoczyłem.

"Hannibal" wyróżnił się bardzo ciekawą fabułą i mnóstwem bardzo interesujących bohaterów. Zaskoczyłem się, ponieważ Harris zwykł konkretnie rysować do maksymalnie trzech bohaterów, a tutaj dostaliśmy przecież zdecydowaną większość ciekawych postaci i śmiem stwierdzić, że gdyby dano im trochę więcej czasu, to powieść nabrałaby więcej kolorów, a i moja ocena tej powieści poszła by w górę.

Harris zaskoczył mnie finałem. Spodziewałem się zakończenia takiego jaki otrzymaliśmy w ekranizacji i szczerze mówiąc kiedy wszystko zmierzało ku temu miałem ochotę odłożyć tę powieść. Nie mogłem jednak tego zrobić, ponieważ pamiętam, że finałowa scena podczas kolacji w filmie bardzo mi się podobała, a tutaj - w powieści - była wręcz doskonała. Nie odmawiając sobie finału i wreszcie zdając sobie sprawę, że sytuacja przy stole zdaje się wymykać spod kontroli - byłem mile zaskoczony i z wypiekami na twarzy zakończyłem czytać.

Czy podobał mi się finał? Dlaczego nie, w końcu żadne z nich nie miało nic do stracenia, a od pierwszego spotkania tej pary wiedziałem, że to nie będzie taka zwykła znajomość. Że są oboje sobą zafascynowani. Że mają do siebie totalnie ambiwalentny stosunek.

Harris tak doskonałą scenę podczas kolacji zakończył by w zupełnie nijaki sposób, a tak postanowił dorzucić drwa na opał i zszokować, pozostawiając czytelnika w jeszcze większym szoku.

Polecam.

Tymczasem - "Koniec warty", pora zakończyć cykl o mordercy z mercedesa. ;)

Co tam u Was, do poduszki?

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

d_3626.jpg

"Zemsta jest okrutna, a ja jeszcze bardziej."

Brady Hartsfield

Cholera, trochę do pupy - jakby powiedziała Holly Gibney.

O ile "Koniec warty" uważam tylko za dobrą - albo aż dobrą? - powieść, o tyle jest mi trochę żal, że już zakończyłem historię Det. Em.

Odrobinę przywiązałem się do bohaterów (a w szczególności do fajnie skonstruowanej Holly) i chętnie przeczytałbym więcej o ich historii, nawet gdy cały cykl i każdy tom z osobna oceniam tylko dobrze (albo aż dobrze?).

Powieść "Koniec warty" ma całkiem interesująca fabułę, ale moim skromnym zdaniem King zdecydowanie obniżył swoje loty opisując paranormalny aspekt. Po prostu. Czytałem wiele jego materiałów i te traktujące o zjawiskach nie z tego świata - w latach jego świetności - były po prostu bardziej interesujące.

Nie chcę kwestionować możliwości zakończenia historii o Bradym nie stosując elementów beletrystycznych w momencie gdy mleko się rozlało, ale być może lepiej by to wyszło?

W każdym razie polecam zapoznać się że wszystkimi trzema częściami, bo warto. King zaprezentował nam całkiem interesujące fabuły i ciekawych bohaterów. O ile Brady nie podobał mi się zupełnie, o tyle Holly...cholera, Holly trzeba poznać!

Jeżeli chodzi o finał "Końca warty" - spodziewałem się. Ale bynajmniej nie byłem zawiedziony. Według mnie - bardzo "uczciwe" zakończenie serii i kariery pisarskiej(?) autora.

Cholera, trochę do pupy - jakby powiedziała Holly Gibney.

____________________________________________________________

Tymczasem - Harry Angel.

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 

  • 2 tygodnie później...

  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

422310-352x500.jpg

"...and like that, he's gone."

Verbal Kint

Z panem Hjortsbergiem miałem do czynienia pierwszy raz i to właśnie przy okazji przeczytania powieści "Harry Angel".

Powieść ta jest okrzyknięta jako powieść doskonała i jest pewnego rodzaju lekturą klasyczną. Rzeczywiście - kilka elementów w tej powieści można ocenić jako doskonałość.

Na pierwszy rzut oka, rzuca się świetny klimat. Klimat brudny, zły i szary. Szare ulice pełne typów spod ciemnej gwiazdy, a wśród nich detektyw na tropie tajemniczego zaginięcia muzyka.

Tytułowy Harry Angel to bohater tajemniczy od pierwszych kartek. Niby mamy z nim do czynienia przez całą lekturę i nie odstępuje od czytelnika nawet na krok, a my, czytelnicy, mamy wrażenie - albo rzeczywiście tak jest - że o detektywie nie wiemy zupełnie nic. Jest tajemniczy. Niechętnie dzieli się wspomnieniami. Z resztą, podobnie jest z resztą bohaterów. Każdy z nich skrywa jakąś tajemnice i to nadaje powieści dodatkowego smaczku i intrygi.

Przebieg fabuły i śledztwa wydają się bardzo wiarygodne. Główny bohater nie jest wszechwiedzący i stopniowo odkrywa prawdę.

Dodatkowy atutem tej intrygującej fabuły był fakt, iż autor powieści bardzo szczegółowo kreślił poczynania bohatera. Kazał mu napić się mleka; więc ten podchodzi do lodówki, otwiera lodówkę, wyjmuje mleko, odstawia karton na szafkę, zamyka lodówkę, podchodzi do innej szafki, wyjmuje szklankę, zamyka szafkę, otwiera karton i leje mleko. Dodatkowo autor nie zamyka rozdziałów w kluczowych momentach, pełnych emocji i suspensu, tylko toczy akcję dalej. Można napisać, że akcja dzieje się cały czas, a gdzieś tam w międzyczasie bohater wreszcie kładzie się spać i mamy już nowy dzień i nowe zadania do wykonania - to nadaje powieści ciągłość i nie pozwala się oderwać od lektury.

Bardzo podobał mi się również finał.

Tak jak pisałem, z Williamem Hjortsbergiem miałem do czynienia po raz pierwszy, toteż nie miałem pojęcia czy facet potrafi zaskoczyć czy też nie. Gdzieś w połowie lektury rzeczywiście reszta puzzli zaczęła składać cały obrazek, ale tak czy siak finał mi się podobał.

Trzeba to przeczytać.

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 

  • 1 miesiąc temu...

  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

27abdcff1b31ef44370d02646ad31258.jpg

"To jest horror Susan, nie można ściszyć."

W domu z magnetowidem

Powtórzę się, ale żałuje, że przeczytałem wszystkie powieści Ketchuma i muszę się zadowolić takim "ochłapem".

Niemniej jednak, byłem bardzo zaintrygowany perspektywą różnorodności tematów jakie może zaserwować nam Jack, w tak stosunkowo krótkich formach jakimi są opowiadania.

Z pewnością nie wszystkie opowiadania mnie zaciekawiły, ale znalazło się kilka, które zdecydowanie zasługują na uznanie;

"I tak niedobrze" - między innymi dlatego lubię czytać opowiadania, ponieważ autor skupia się tylko na kilku aspektach. Tutaj skupił się na dwóch; dialog i finał, który udowodnił, że Ketchum wciąż potrafi się "bawić" bohaterami i ma te chore - choć tutaj lekko płytkie - odjazdy.

"Sekcja druga" - śmiała uwaga, ale jest to według mnie najlepsze opowiadanie ze wszystkich. Niesamowicie "barwne". Bohaterowie opowiadający nam o swoich problemach. Bohaterowie którym możemy współczuć, znienawidzić lub po prostu polubić. Bohaterowie w jednym z barów, który za pare minut ma być świadkiem czegoś nieuniknionego.

Ketchum pokazuje (nie tylko w tym opowiadaniu), że ma gdzieś swoich bohaterów. Bohaterów, których chce mieć gdzieś. Przedstawia ich czytelnikowi z imienia, ponieważ zapewne jest wysoce uprzejmą osobą, ale robi to tylko raz.

Z resztą, w jakim celu miałby się nad nimi rozwodzić, skoro nawet jego ulubiona postać z jakiejkolwiek powieści czy opowiadania może w każdej chwili, dziwnym trafem wpaść pod samochód i rozpieprzyć sobie czaszkę.

"W tych traperach do nieba nie zajdziesz" - chyba drugie najlepsze po sekcji drugiej opowiadanie.

Najbardziej intryguję dialog. Dialog, który tak naprawdę jest monologiem faceta, który za pare chwil poczuje...ulgę. Faceta, który wchodzi do restauracji z synem, zamawia alkohol i po prostu czeka.

Te trzy opowiadania z góry, wybrałem nieprzypadkowo. Są to najbardziej wyróżniające się w mojej opinii teksty, ale bynajmniej nie są jedyne, które należy przeczytać.

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 

  • 1 miesiąc temu...

  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Nie chce mi się przeklejać tutaj wszystkiego co przeczytałem od czasu ostatniego wpisu bo w tym roku utrzymuje niezłe tempo jednej książki na tydzień, więc krótko - czytał ktoś może serię "Szklany Tron"? Osobiście jestem w trakcie, naprawdę mi się podoba, ale trochę się dziwię bo natykam się na bardzo rozbieżne opinie i jestem ciekawy z czego to wynika. Osobiście wydaje mi się że może mieć to związek ze zbiorem opowiadań który udało mi się przeczytać przed podejście do głównej serii, wydaje się że bez niego byłoby trochę ciężko ogarnąć całość.

Pamiętam że kiedyś miałem podobną dyskusję z Myersem o problemie z sagą Hannibala, kiedy naprawdę ciężko było mi czytać "Początek" na samym końcu bo w tym momencie zwyczajnie nie pasował mi do całości.

btw. czytał ktoś Matthew Quicka? Jego książki mam następne w kolejce, więc warto byłoby zasięgnąć języka :)

ps. jakby ktoś był ciekawy co tam u mnie słychać na półce - http://lubimyczytac.pl/profil/171813/karol ;)


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Pamiętam że kiedyś miałem podobną dyskusję z Myersem o problemie z sagą Hannibala, kiedy naprawdę ciężko było mi czytać "Początek" na samym końcu bo w tym momencie zwyczajnie nie pasował mi do całości.

Z Początkiem jest ten problem, że zarówno jeżeli przeczytamy to na początku czy na końcu - może wywołać owa lektura równie negatywne skutki. Jeżeli ruszymy to na początku, to czytelnicy mogą zrozumieć - po przeczytaniu kolejnych tomów - że tom o dorastaniu Hannibala był zupełnie zbędny. Przecież Milczenie owiec jest już zupełnie odrębną historią i Harris tylko takimi małymi przebłyskami przypomina nam o wydarzeniach z przeszłości swojego psychopaty. Odwieczne pytanie: Ilu Hannibal zjadł ludzi w międzyczasie? Jak to się stało, że tak piekielnie inteligentny i bystry człowiek trafił do szpitala? I wiele, wiele innych.

Z drugiej zaś strony - jeżeli przeczytamy Początek na końcu, to lektura może się wydać równie zbędna, ponieważ nie ma absolutnie żadnego powiązania z poprzedniczkami i to co wpłynęło na to, że Hannibal stał się tym kim się stał, również w momencie kiedy przeszło się przez ten świetny cykl - jest mało interesujący.

Moim skromnym zdaniem - wybierając lepsze zło - warto jednak cały cykl rozpocząć od Początku, na początku. ;)

Jeżeli chodzi o czytanie - odrobinę to zaniedbałem. Mam obowiązki, co wiąże się z małą ilością czasu, a książek na półce nie ubywa niestety. Ale przynajmniej - jeżeli znajdę chwilę - to będę miał naprawdę w czym wybierać. ;)

Ostatnio wkręciłem się w literaturę faktu i reportaże. Czytałem ostatnio kapitalny materiał na temat seryjnego mordercy - Charlesa Mansona - który był współsprawcą chyba najsłynniejszej zbrodni popełnionej w Stanach (mordestwo żony Romana Polańskiego). Poza tym czeka na mnie wciąż Ja, Olga Hepnarova, pare pozycji Kinga i kilka kryminałów, które wybieram zupełnie losowo. ;)

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Reportaże też spoko, ostatnio przeczytałem "Czarnobylską Modlitwę" oraz "Spotlight" oba pomimo naprawdę ciężkich tematów utrzymują poziom.

Przymierzam się również do "Spotlight", a ciężkie tematy jeszcze bardziej mnie zachęcają. :)

Daj namiary na tego Mansona - brzmi całkiem nieźle :)

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/56424/helter-skelter-prawdziwa-historia-morderstw-mansona

Proszę bardzo. :)

btw - mówią Ci coś tytuły "Pustki" A.M Hurleya czy "Dziecko Odyna" Siri Pettersen? Ta druga, pomimo gatunku za którym niespecjalnie przepadam, wygląda całkiem interesująco. "Pustki" natomiast prawdopodobnie będę zamawiał sobie jutro z kilkoma innymi tytułami.

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Moim skromnym zdaniem - wybierając lepsze zło - warto jednak cały cykl rozpocząć od Początku, na początku.

Osobiście myślę że mniejszym złem byłoby kompletne pominięcie tej książki. Jak sam napisałeś do cyklu nic nie wnosi, więc po co tracić czas? ;)

Reportaże też spoko, ostatnio przeczytałem "Czarnobylską Modlitwę" oraz "Spotlight" oba pomimo naprawdę ciężkich tematów utrzymują poziom.

Daj namiary na tego Mansona - brzmi całkiem nieźle :)

-------------------------------------------------

mówią Ci coś tytuły "Pustki" A.M Hurleya czy "Dziecko Odyna" Siri Pettersen?

Nie, aczkolwiek "Dziecko Odyna" wygląda zachęcająco, już dodane do listy książek "kiedyś przeczytam" :D

Ja teraz zamówiłem sobie cykl "Moondrive" od Quicka, a wraz z nim książkę fantastyczną "On wrócił" o Adolfie Hitlerze. Warto dla samej okładki

on-wrocil-b-iext43251200.jpg

:lol

  • 3 tygodnie później...

  • Posty:  7
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2016
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

polecam wam książki mastertona, świetne horrory i thrillery. dla ludzi o mocnych nerwach ;)

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
    • KPWrestling
      KPW ARENA 32 SPRAWIEDLIWOŚĆ I PRAWO 13.03.2026 Wstęp 17:00, Start 18:00 KLUB NOWY HAREM 81-342 Gdynia, 3 Maja 28 Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie! https://www.youtube.com/watch?v=faPFQq8Od4INajlepsi polscy zawodnicy, goście z zagranicy, wielkie emocje, duża doza szaleństwa – rozrywka na najwyższym pozio
    • MattDevitto
      Już chyba wiem kto otworzy show w ringu
    • Kaczy316
      Triple H i niespodzianki, więc jak to jest w jego zwyczaju szykujmy się na najzwyklejsze show na świecie i mega przewidywalne, więc Gunther kończy karierę AJ'a, Drew broni tytułu z Samim w czystej walce, Pianek powraca i wygrywa RR Match, a Roman wbija z nr. 30 i też wygrywa RR Match  
    • MattDevitto
      To mnie uspokoił
×
×
  • Dodaj nową pozycję...