Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Książki - ogólna dyskusja.


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  502
  • Reputacja:   14
  • Dołączył:  17.08.2010
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Czytywałem mnóstwo autorów, którzy w swoich tekstach nie bawili się na siłę w poetów. Mało tego - są tacy, którzy kompletnie czegoś takiego nie stosują.

Świetnym przykładem jest tutaj Glen Cook (ten od "Czarnej Kompanii") - jego styl jest prosty i zwięzły, wręcz żołnierski. Idealnie pasujący do opowieści o bandzie pragmatycznych najemników. Jego opisy kampanii wojennych bywają naprawdę niezwykłe... facet potrafi w jednym zdaniu rzucić coś w rodzaju: "następnie wraz ze swoimi ludźmi przetoczył się po pograniczu, zdobywając około pięćdziesięciu twierdz" po czym po prostu jedzie dalej, nie wdając się w szczegóły. Czytałem książki, w których takie jedno zdanie było pretekstem do napisania całego tomu :lol

Nie lubię pisarzy pozujących na niespełnionych wizjonerów. Neologizmy bywają fajną rzeczą, ale tylko w przypadkach w których ma to swoje uzasadnienie. Jak w "Mechanicznej Pomarańczy" - tam naprawdę ma to ręce i nogi. W innych przypadkach mamy najczęściej do czynienia z ciężkostrawną grafomanią, o której wolałoby się zapomnieć.

Za Ketchuma chyba się jednak nie chwycę - męczą mnie zbyt pesymistyczne książki. Po prostu zdaję sobie sprawę, jak bardzo świat potrafi być zły i jakoś nie ciągnie mnie do ciągłego przypominania sobie o tym. Między innymi dlatego lubię horrory, ale nie przepadam za gore - po prostu cenię sobie umiar ;)

  • Odpowiedzi 139
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Myers

    61

  • DonCarlos

    44

  • Yao

    8

  • Grishan

    7

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Za Ketchuma chyba się jednak nie chwycę - męczą mnie zbyt pesymistyczne książki. Po prostu zdaję sobie sprawę, jak bardzo świat potrafi być zły i jakoś nie ciągnie mnie do ciągłego przypominania sobie o tym.

Ja też jakoś nie lubię się specjalnie dołować. Książki Ketchum'a to przede wszystkim suspens, którego brakuje wielu autorom.

facet potrafi w jednym zdaniu rzucić coś w rodzaju: "następnie wraz ze swoimi ludźmi przetoczył się po pograniczu, zdobywając około pięćdziesięciu twierdz" po czym po prostu jedzie dalej, nie wdając się w szczegóły.

"Dotarli nad rzekę. Rzeka tam była." - po czym autor jechał dalej z fabułą.

Ciekawy zabieg, zwłaszcza że łączył dwa elementy - komediowy zakrawający o absurd i gładko przechodzący do kontynuowania fabuły bez zbędnych opisów. :lol

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Upiory - Muszę przyznać że nie spodziewałem się że po tylu książkach tego cyklu autor wciąż znajdzie sposób by mnie jakoś zaskoczyć. A zrobił to już na samym początku zmieniając dotychczasowy format swoich książek. Przeplatanie historii właściwej z monologiem umierającego chłopaka wokół którego toczy się cała sprawa jest zdecydowanie ciekawym i bardzo odświeżającym rozwiązaniem. Zabieg ten nie jest często wykorzystywany, więc dlatego tym większą przyjemność sprawia jednoczesne podążanie za tropem Harry'ego oraz obserwowanie wszystkiego z punktu widzenia ofiary. Nie jestem fanem kolejnego powrotu wątku miłosnego z udziałem głównego bohatera, ten temat powinien zniknąć już parę tomów temu, byłem bardzo zadowolony jego brakiem w poprzedniej części, tutaj niestety wracamy na utartą ścieżkę. Bardzo interesujące zakończenie, chyba najlepszy z cliffhangerów jakie zafundował nam do tej pory Nesbo.

Zostało mi jeszcze tylko zakończenie serii w postaci "Policji" i następna w kolejce jest saga Hannibala którą wreszcie udało mi się kupić w całości. Swoją drogą czytałem różne opinie na temat tego w jakiej kolejności należałoby je przeczytać. Niektórzy zostają przy porządku chronologicznym według wydania, inni mówią że dużo lepiej czyta się zaczynając od Hannibal, Początek. Ktoś ogarnął całość i może coś powiedzieć?


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Niektórzy zostają przy porządku chronologicznym według wydania, inni mówią że dużo lepiej czyta się zaczynając od Hannibal, Początek. Ktoś ogarnął całość i może coś powiedzieć?

Nie czytaj według wydania.

Proponowałbym mimo wszystko zacząć od "Hannibal, Początek". Kompletna historia, przejrzyście nakreślony portret psychologiczny Hannibala i powody dlaczego zaczął wpierdalać innych ludzi. Rozpoczynając chronologicznie będziesz mógł sobie gładko przechodzić do kolejnych części nie musząc cofać się i szukając fragmentów "dlaczego to", "dlaczego tamto", "dlaczego tak", "jakim cudem" itp.

Generalnie to rozchodzi się tylko właśnie o "Hannibal, Początek". Najważniejsza część, dzięki której zrozumiesz, że facet nie zjadał ludzi bez powodu.

"Hannibal: Początek", "Czerwony smok", "Milczenie owiec", "Hannibal". :)

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 


  • Posty:  502
  • Reputacja:   14
  • Dołączył:  17.08.2010
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Douglas Woolf "Ucieczka" - pozyskuję książki z różnych źródeł i niektóre z nich czekają na przeczytanie przez lata. Tak było i w tym przypadku, nie znałem tego autora i kompletnie nie wiedziałem, czego się mam spodziewać po tym tytule. Wydanie z 1968 roku, bez okładki... raz na jakiś czas lubię zaryzykować i po prostu przeczytać coś w ciemno.

Jak wrażenia? W sumie pozytywne. Przeczytałem powieść obyczajową, która z biegiem czasu zamienia się w powieść drogi. Polubiłem bohaterów - najpierw im współczułem (są starzy, bezradni i niepotrzebni - zdani na łaskę i nie łaskę innych - tak to można pokrótce określić) - a później kibicowałem im w trakcie ich "ucieczki". Pierwsza część książki trochę mnie zmęczyła, ale później było coraz lepiej. Akcja toczy się nieśpiesznie, dialogi są trochę monotonne, ale wszystko do siebie pasuje. Wszystko toczy się swoim rytmem, jakby dopasowanym do podeszłego wieku bohaterów. Gdzieś w tle unoszą się demony zimnej wojny (znak czasów, w których tworzył autor). Nie ma tu jakiś szczególnych fajerwerków, czy szokujących zwrotów akcji. Mnie czytało się to dosyć gładko. Nie żałuję poświęconego na "Ucieczkę" czasu. Polecam każdemu, kto lubi się czasem zmierzyć z jakimś trochę "smętniejszym" tekstem.


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Policja - Nesbo opanował technikę manipulacji czytelnikiem do perfekcji. Każde założenie z jakim wychodzimy z jednego rozdziału jest zgrabnie niszczone w kolejnym. Każda zagadka dla której znajdujemy wyjaśnienie nagle zostaje uzupełniona o kolejne informacje które wywracają nasz tok myślenia do góry nogami. Autor umiejętnie wzbudza nasz strach i buduje emocje, szczególnie przez pierwszą część książki i pacjenta w szpitalnym łóżku który okazał się sporym zaskoczeniem. Natłok podejrzanych, stałe zmiany jeśli chodzi o kurs śledztwa, nowa fakty i dowody co kilka kartek, ciekawa historia pobocza z Rakel i szkołą, muszę przyznać że to zdecydowanie najlepsza jak do tej pory konstrukcja Nesbo. Chociaż trzeba powiedzieć że zakończenie trochę przewidywalne, po tylu niespodziewanych zwrotach akcji ten można było przewidzieć. Kapitalna seria.

Dodam jeszcze że to ostatnia z obecnie wydanych 10 książek o Harrym - osobiście nie obraziłbym się gdyby na tym się skończyło. Co prawda Nesbo wciąż potrafi zaskakiwać, a i sama postać Hole'go jest na tyle dobra że żal się z nią rozstawać, ale nie wiem ile jeszcze można z tego wycisnąć. Dziesięć to ładna, okrągła liczba, historia w większości jest zamknięta, jakieś luźne wątki nie są zbytnio istotne.

Wpadł mi też w ręce komiks

Kick-Ass - Genialny komiks. Historia jest bardzo prosta, parafrazując głównego bohatera "aż dziwne że nikt nie wpadł na to wcześniej". Dave to chłopak który postanawia zostać superbohaterem i wychodzi mu to z różnym skutkiem. Właśnie to odróżnia ten projekt od innych opowieści o herosach - ten idealny balans między rzeczywistością jaką reprezentuje tytułowy KickAss, a fikcją w postaci HitGirl. Bardzo dobra fabuła, akcja toczy się przez cały czas, naprawdę przyłożono się do dialogów, całość jest utrzymana w dosyć humorystycznym tonie, bardzo dobre poczucie humoru autorów idealnie wpasowuje się do tego świata. Na uwagę zasługuje też wydanie komiksu - twarda oprawa, piękna kreska, kapitalne kolory. Świetna rozrywka. :)

To teraz pora na Hanniala : )


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

intensywnosc-b-iext8609863.jpg

Długo na nią polowałem. Od dawna chciałem przeczytać i od dawna chciałem ją mieć, ale brak funduszy i czasu nie pozwoliły mi na zakup, więc....

...moja mamuśka biorąc coś dla siebie z biblioteki, wzięła również Intensywność dla mnie. =))

Kiedyś po obejrzeniu pewnego filmu, natrafiłem na komentarze, że pierwsze 70 minut to fabuła czysto z "Intensywności" - to prawda. Nie byłem jakoś mocno zirytowany tym faktem, aczkolwiek przez jakąś część książki wiedziałem co nastąpi. Pozostała większość tej historii w powieści była jednak inna, mi kompletnie nieznana i kompletnie z innym przebiegiem.

Książka była fenomenalna. Rzadko stwierdzam coś takiego, ale śmiało mogę ustawić zaraz obok "Dziewczyny z sąsiedztwa".

Najważniejszym aspektem był suspens, który był nakreślony od samego początku do samego końca. Cały czas coś się działo. Fenomenalne portrety psychologiczne bohaterów, równoległa akcja mordercy i dziewczyny, która za wszelką cenę chce go dopaść. Świetny motyw, w którym przez większość powieści prowadzona jest jedna fabuła z perspektywy dwóch postaci, które nie wiedzą o swoim istnieniu.

Niesamowita empatia Koontz'a, który każdy problem - czy to u dorosłego, czy u dziecka - opisuje z ich perspektywy. Świetnie pokazane jest to w momencie kiedy główna bohaterka - Chyna, wspomina w swoim dzieciństwie o alkoholu, a następnie mówi o nim jak jest dorosła - całkowicie inny dobór słów. Koontz bardzo dokładnie wciela się w postaci dziecięce i dorosłe.

Wspomniany majstersztyk w postaci portretów psychologicznych, z których wynikają motywy kierujące mordercę. Charakter i osobowość, który sprawia, że można go nawet polubić i wyciągnąć coś pozytywnego z jego mądrości.

Sam tytuł, który jest wyjaśniony w powieści dobitnie, ale przy tak ciągłym i świetnym prowadzeniu akcji można powiedzieć, że książka była intensywna - co jest kolejną niezaprzeczalnie istotną i prawdziwą interpretacją tytułu.

Może trzecia powieść spod pióra Dean'a, a z miejsca staje się gościem w moim top ulubionych pisarzy. Łączy nieprawdopodobny suspens z mistrzowskimi opisami - King się nie umywa, absolutnie.

Polecam wszystkim zdecydowanie. :)

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 


  • Posty:  502
  • Reputacja:   14
  • Dołączył:  17.08.2010
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Może trzecia powieść spod pióra Dean'a, a z miejsca staje się gościem w moim top ulubionych pisarzy. Łączy nieprawdopodobny suspens z mistrzowskimi opisami - King się nie umywa, absolutnie.

Polecam wszystkim zdecydowanie. :)

Przesadzasz, ale i tak aż chce się przeczytać powieść, która tak Cię nakręciła :) Dzięki za przypomnienie mi o Koontzu - dawno już nie miałem w ręku jego książki (może poza chwilami, kiedy wycierałem kurz na półkach). A porównywanie tego autora z Kingiem... ma sens. Obaj są niezwykle sprawnymi rzemieślnikami, którym zdarzają się naprawdę genialne książki. No i poruszają się w podobnych klimatach. Ale żeby wywyższać jednego z nich? Ciężka sprawa. Zapewne jest to (tradycyjnie już) kwestią gustu.


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Obaj są niezwykle sprawnymi rzemieślnikami, którym zdarzają się naprawdę genialne książki. No i poruszają się w podobnych klimatach. Ale żeby wywyższać jednego z nich? Ciężka sprawa. Zapewne jest to (tradycyjnie już) kwestią gustu.

Stawiam wyżej na podium Koontz'a przede wszystkim dlatego, że poza świetnym językiem i ciekawą historią potrafi prowadzić akcję cały czas, bez zastojów. King buduje napięcie od pierwszych stron dość wolno, a Koontz robi to od początku do samiutkiego końca. Jednym podoba się budowanie napięcia, nadanie klimatu i w ogóle, a inni - na przykład ja - wolą narastającą akcję od pierwszych stron do końcowych. Ale tak jak napisałeś - jest to kwestia gustu.

Przyznam szczerze, że gdybym kiedyś nie widział filmu, w którym historia była połową książki tej, którą przeczytałem pare dni temu - dałbym jeszcze z gwiazdkę wyżej tej pozycji. :)

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Kick-Ass 2 - Dziwi mnie tak wyraźny spadek oceny w porównaniu do pierwszej części. Sam nie odczułem większej różnicy poziomu, a jeśli już to nawet oceniłbym drugą część trochę wyżej. Kontynuacja zawiera wszystko to co było świetne w pierwszej części i dodaje kilka nowych zabiegów. Tym razem mamy większy wgląd w prywatne życie bohaterów, autorzy skupiają się na problemach Mindy z przystosowaniem się do zwykłego świata, jak sama przyznaje w jednym z najlepszych fragmentów - potrafi zabić człowieka na sto sposobów, ale nie ma pojęcia jak poradzić sobie z innymi dziewczynami w szkole. Tymczasem Dave idzie w drugą stronę i skupia się na tym by zostać lepszym superbohaterem, przy okazji dołącza do nowo powstałej grupy herosów którzy pomagają mu ratować miasto. Podobnie jak w pierwszej części tutaj również mamy do czynienia z fantastycznym humorem, wartką akcją i jeszcze większą dawką brutalności, kilka z nich nawet przez to nie załapało się do adaptacji filmowej. Kapitana rozrywka.

Kick-Ass 3 - Jestem trochę zawiedziony tym tomem. Patrząc na oceny spodziewałem się najlepszej części całej trylogii, ale w moich oczach jest to najsłabsza odsłona całego cyklu. Historia wydaje się trochę przekombinowana, kilka wątków jest pozbawionych większego sensu. Nie zrozumcie mnie źle, fabuła wciąż jest dobra, ale właśnie tylko dobra, gdzie poprzedniczki były jednak lepsze. Bardzo spodobało mi się zakończenie wątku Chrisa, chociaż chyba dało się to przewidzieć. Nie do końca kupuje ogólny finał, może trochę zbyt dużo komiksowego happy-endu, a zbyt mało tego realizmu który robił na mnie takie wrażenie w poprzednich częściach. No cóż, najwyraźniej takie są prawa opowieści o superbohaterach. Jak zawsze piękna kreska, kapitalne wydanie, wydaje mi się że humor stracił trochę skrzydeł, ale wciąż jest zabawnie.

Czerwony Smok - Nie ukrywam że podchodziłem do tej książki ze sporymi oczekiwaniami i czuję się trochę rozczarowany. Nie mam wiele do zarzucenia autorowi - przedstawił nam ciekawą historię, akcja toczyła się bardzo szybko, stworzył świetną postać zabójcy, zabrakło mi jednak głównego bohatera. Nie wiemy wiele o Willu, wstawki z jego życia prywatnego są raczej przerywnikami, sama jego postać jest dosyć miałka i ciężko tak naprawdę przejmować się jego losami. Osobiście dużo mocniej kibicowałem Francisowi w jego pojedynku z Czerwonym Smokiem niż Grahamowi i reszcie FBI. Drugim problemem jest fakt że książka jest po prostu za krótka na tak dobrą i obiecującą fabułę. Pomimo tego jednak czytanie na pewno dostarczy czytelnikom sporo rozrywki, dobra historia, szybka akcja, ciężko się oderwać gdy już się zacznie.

Milczenie Owiec - Ta książka to zupełne przeciwieństwo Czerwonego Smoka - tym razem nie mamy problemu z kibicowaniem głównej bohaterce. Postać Clarice jest zbudowana bardzo porządnie, autor cały czas stawia ją pod ścianą ze względu na jej wiek, brak doświadczenia oraz płeć i wręcz zmusza nas do polubienia dziewczyny aspirującej do zostania agentką FBI. Z drugiej strony trochę po macoszemu został potraktowany Buffalo Bill z którym nie mamy okazji się zżyć tak jak z jego odpowiednikiem z poprzedniej części, a głównie dlatego że sporo uwagi tym razem zostaje poświęcone Hannibalowi. I to właśnie na wątek Starling/Lecter autor położył największy nacisk, a FBI/BB to historia poboczna. Pięknie zobrazowane dwie główne postacie, kilka niepotrzebnych wątków pobocznych, ciekawa historia i interesujące zakończenie.

Jak już skończę Hannibala to następne w kolejce jakieś pojedyncze tytuły typu "Dziewczyna z sąsiedztwa" czy "Złodziejka Książek" ;)


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jak już skończę Hannibala to następne w kolejce jakieś pojedyncze tytuły typu "Dziewczyna z sąsiedztwa" czy "Złodziejka Książek"

"Dziewczyna z sąsiedztwa" - mocny, ale bardzo dobry tytuł. Mayr przechodził aż przez dwanaście wydawnictw i dopiero trzynaste mu to wydało, ale z dość pociętym ogółem. Mnóstwo brutali zostało wyrzuconych, a jeden okrutnie złagodzony.

A, i taka rada. Nie jestem pewny w 100%, ale może pomiń wstęp od King'a - wydaje mi się, że było tam kilka spoilerów.

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

King już raz mi książkę zjebał jak napisał wstęp do Władcy Much. W ogóle kto na coś takiego pozwala żeby na samym początku książki bez żadnego ostrzeżenia umieszczać spoilery? Wiele razy pojawiają się jakieś gościnnie napisane wstępy, ale poza Kingiem inni wydają się wiedzieć o co chodzi i unikają psucia czytelnikowi zabawy.


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

King już raz mi książkę zjebał jak napisał wstęp do Władcy Much. W ogóle kto na coś takiego pozwala żeby na samym początku książki bez żadnego ostrzeżenia umieszczać spoilery? Wiele razy pojawiają się jakieś gościnnie napisane wstępy, ale poza Kingiem inni wydają się wiedzieć o co chodzi i unikają psucia czytelnikowi zabawy.

Właśnie na myśl o "Władcy much" i spoilerze Króla ostrzegłem.

Nie mam przy sobie książki, więc nie jestem w stanie sprawdzić, ale prócz tak jak napisałeś - gościnnego występu i ogólnej pochwały dla Ketchum'a - wydaje mi się, że był tam jakiś spoiler. A wiadome, każdy, nawet najmniejszy boli.

W każdym razie we wstępie nic ciekawego nie ma. Zwykła rekomendacja żeby czytelnicy zwrócili uwagę, że ktoś taki jak King to poleca - mimo że książka bez tego się broni bez problemu. Więc wydaje mi się, że bez tego powinno się obejść. Zbędny kawałek.

Co do spoilerów we wstępach - też się dziwię bo coraz częściej się pojawiają. Ale to pewnie kwestia taka, że wydawcy lub sami zainteresowani autorzy uznają, że "mały spoiler" nikomu nie zaszkodzi, a nawet powinien być zawarty w celu większego zachęcenia do przeczytania. A rozliczają się z tego tam w swoich kręgach żeby szumu nie robić. :lol

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 

  • 2 tygodnie później...

  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Hannibal - Harris tym razem obniżył trochę swoje loty. Książka sama w sobie nie jest zła, fabuła jest intrygująca od początku do samego końca, jednak akcja zbyt często spowalnia bez jakiejś głębszej przyczyny. Niektóre kartki wydają się zapełnione na siłę jakimiś mało istotnymi opisami czy faktami z przeszłości danych bohaterów. Wydaje mi się że autor postanowił zabrać się za zbyt wiele wątków naraz. Tak naprawdę sam materiał Hanniala można by śmiało wykorzystać na dwie grubsze książki, a zamiast tego mamy jedną w której wiele wątków jest potraktowanych po macoszemu i skończonych zdecydowanie zbyt szybko. Nie jestem również fanem zakończenia, wydaje się ono mocno bezpodstawne i kompletnie odbiegające od charakterystyk postaci. Niby zaskakujące, ale adaptacja filmowa skończyła tę historię w lepszym stylu. Podobał mi się za to włoski wątek, tak jak nużący był w filmie, tak tutaj wzbudził moją ciekawość.

Hannibal. Początek - Nie mogłem się doczekać by dotrzeć do końca tej książki... ponieważ była ona przeraźliwie nudna. W mojej opinii to tylko i wyłącznie skok na kasę by wycisnąć ile się da z fenomenu Hannibala Lectera. Cała ta geneza wydaje się zupełnie oderwana od poprzednich trzech książek, jakby główny bohater nie miał nic wspólnego ze swoją dorosłą wersją. Starszy Hannibal to psychopata, zabijający i zjadający swoje ofiary dla swojej własnej przyjemności, tymczasem jego młodsza przedstawiona tutaj wersja to chłopak ogarnięty chęcią zemsty. Sama historia niestety miałka, nie mamy zbyt wiele czasu by jakoś dostrzec miłość Lectera do siostry i reszty rodziny, wręcz przeciwnie, wydaje się on zamknięty i odsunięty od reszty od samego początku. W związku z tym tak naprawdę ciężko mu kibicować po utracie bliskich. Masa niepotrzebnych detali, a niestety zaledwie kilka ciekawszych momentów.


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Starszy Hannibal to psychopata, zabijający i zjadający swoje ofiary dla swojej własnej przyjemności, tymczasem jego młodsza przedstawiona tutaj wersja to chłopak ogarnięty chęcią zemsty. Sama historia niestety miałka, nie mamy zbyt wiele czasu by jakoś dostrzec miłość Lectera do siostry i reszty rodziny, wręcz przeciwnie, wydaje się on zamknięty i odsunięty od reszty od samego początku.

W jaki sposób Harris opisał moment, w którym:

Hannibal dowiedział się, że zjadł własną siostrę?

Było to jakoś szczególniej opisane? Jeżeli nie to trochę ch***jowo bo to imo powinien być najistotniejszy fakt budujący całą postać Lecter'a i jego kanibalizm.

Może lepiej byłoby jakbyś zaczął chronologicznie fabułą lecieć, a nie wydaniem? Już po ptokach, ale za niedługo też ogarnę sobie cały cykl i przeczytam począwszy od "Początku", kończąc "Hannibalem". :P

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
    • KPWrestling
      KPW ARENA 32 SPRAWIEDLIWOŚĆ I PRAWO 13.03.2026 Wstęp 17:00, Start 18:00 KLUB NOWY HAREM 81-342 Gdynia, 3 Maja 28 Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie! https://www.youtube.com/watch?v=faPFQq8Od4INajlepsi polscy zawodnicy, goście z zagranicy, wielkie emocje, duża doza szaleństwa – rozrywka na najwyższym pozio
    • MattDevitto
      Już chyba wiem kto otworzy show w ringu
    • Kaczy316
      Triple H i niespodzianki, więc jak to jest w jego zwyczaju szykujmy się na najzwyklejsze show na świecie i mega przewidywalne, więc Gunther kończy karierę AJ'a, Drew broni tytułu z Samim w czystej walce, Pianek powraca i wygrywa RR Match, a Roman wbija z nr. 30 i też wygrywa RR Match  
    • MattDevitto
      To mnie uspokoił
×
×
  • Dodaj nową pozycję...