Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Role Play E-fed na BGZ - luźna propozycja.


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  732
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.09.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Gritingz użytkownicy.

Na starcie chciałbym zaznaczyć, że zamiarem tego pomysłu nie jest wprowadzić jakikolwiek chaos i zamieszanie w panującym już na BGZ od długiego czasu E-fedzie.

Ostatnio chodziło mi po głowie reaktywowanie na BGZ e-feda polegającego na role playach i tworzonych własnych zawodnikach, własną federacją etc. Co to role play to każdy zapewne wie, ale dla tych, którzy nie wiedzą, tak żeby nie wprowadzać tutaj bezsensownych definicji tylko wytłumaczyć na chłopski rozum. Role play to wypracowanie, tudzież opowiadanie, którego długość i forma praktycznie całkowicie dotyczy zawodnika prowadzonego przez gracza. Każdy może napisać swój role play w jaki sposób chce, może to być np. w formie pamiętnika, dzień z życia, przemyślenia, sen. Innymi słowy, róbta co chceta. RP w takich zabawach punktuje za pomysłowość, klimat, wykorzystanie wydarzeń z wcześniejszych gal itp.

Teraz żeby się nie rozmarzyć za wcześnie i nie wiązać z tym jakichkolwiek planów chciałbym zapytać Was, czy byłby ktokolwiek na Bill Goldberg Zone zainteresowany taką inicjatywą. Wszelkie pytanie proszę zadawać pod tym tematem. Jeśli chodzi o najczęściej zadawane pytanie, tj, czy będzie to czasochłonne. Myślę, że wiązałoby się to z 1 role playem na 2 tygodnie do miesiąca czasu. Na upartego 2-5 godzin (zależy ile kto na to poświęci) na ok. 3 tygodnie myślę, że nie tak źle.

Także czekam na wasz odzew.

jrthqr.jpg
  • Odpowiedzi 14
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Mirai

    3

  • DonCarlos

    2

  • CezarMVP

    2

  • Yao

    2

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 708
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Się zgłaszam.

Rated-R Superstar !

15855262764b295303a1d20.jpg


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Myślę, że wiązałoby się to z 1 role playem na 2 tygodnie do miesiąca czasu.

Tak żeby objaśnić - na samo pisanie pewnie byłoby jakieś 2 tygodnie, potem 2 tygodnie czekania na galę, więc łącznie wyszło by jedno rp na miesiąc. Co naprawdę nie jest zbyt pracochłonne.

Oczywiście się zapisuję i liczę na sporą frekwencję, brakuje mi dobrej zabawy jaka z tego płynęła. :)


  • Posty:  1 691
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.09.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Oczywiście zapisuję się i trzymam kciuki za ten projekt, ale.. przeczucie podpowiada mi, że jeżeli zobaczymy chociaż jedną galę tej federacji to i tak będzie to sukcesem.


  • Posty:  3 403
  • Reputacja:   66
  • Dołączył:  26.08.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

O ile kompletnie straciłem zajawkę na normalne backstage e-fedy to w takie coś bym się pobawił i spróbował swoich sił.Jestem za :)

#SmartFanZone

  • Posty:  732
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.09.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Oczywiście zapisuję się i trzymam kciuki za ten projekt, ale.. przeczucie podpowiada mi, że jeżeli zobaczymy chociaż jedną galę tej federacji to i tak będzie to sukcesem.

Masz na myśli chęć ludzi do grania czy chęci prowadzącego, bo o to drugie mogę Cię zapewnić, że nie musisz się martwić.

jrthqr.jpg

  • Posty:  1 279
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  14.12.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Myślę, że chodziło Piotrkowi o to pierwsze. Ja przy ostatnich podrygach efedu z RP na forum dopiero zacząłem się w to bawić, ale łatwo było zauważyć, jak zapał forumowiczów szybko gaśnie, a aktywność leci na pysk, to samo tyczyło się oddawania prac itd. Ja na dzień dzisiejszy jeszcze się nie decyduję, ale Wy jeszcze czekajcie, chętni powinni się znaleźć.


  • Posty:  2 901
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ja jestem w RPach kompletnie zielony, nigdy go nie pisałem ani nawet nie czytałem dlatego >C<, mógłbyś podrzucić jakis jeden przykładowy xD Szczerze to odradzam Ci robienie czegokolwiek związanego z udziałem w tym userów. Mieliśmy tutaj WCE, ale tam na posta na backstage jednego, który kiedy ktoś umie i wie co chce pisac zajmuje mniej niz godzinę. Tutaj ok. 2-5 to jak wieczość. Ale skoro Ci się chce podenerwować to sopko, ja mógłbym spróbować zagrac jak coś ;)

 

 

b9e3d6d02a.png

Użytkownik, Moderator i Dyskutant roku 2011!

Moderator roku 2012!

 

hhhhhhhhhq.png

gggggc.png

zdb.png

 

 


  • Posty:  3 403
  • Reputacja:   66
  • Dołączył:  26.08.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Mi osobiście łatwiej napisać jeden RP niż 3 odpowiedzi w ciągu tygodnia na backstagu i wszystko praktycznie na ten sam temat.Tutaj można wykazać się kreatywnością i wprowadzać nowe pomysły dzięki czemu daje większą frajdę niż backstage.

#SmartFanZone

  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Znalazłem kilka prac na dysku, dla osób jak fan^3 które nigdy nie miały styczności z rp będzie to jakieś zapoznanie.

Macie marzenia? Hah… Chyba każdy je ma. Wszyscy mamy wiele marzeń, tak wiele chcielibyśmy zrobić, tak wiele chcielibyśmy osiągnąć. A gdyby ktoś lub coś dało nam możliwość spełnienia tych najważniejszych. Co byście wybrali? Po pierwsze nie pozwoliłbym jej umrzeć. Zmieniłbym bieg historii. Zrobiłbym cokolwiek by mogła być tu dziś ze mną. Po drugie przekroczyłbym granicę. Nie, nie granicę kraju. Granice człowieczeństwa. Wiele złych rzeczy zrobiłem w życiu, wiele razy kogoś zraniłem, wiele razy sprawiałem ból, jednak nigdy nie posunąłem się dalej. Nigdy nikogo nie zabiłem. Chciałbym sprawdzić jak to jest. Po trzecie… Hmm… Może cofnąłbym się w czasie i zabił Hitlera, może nakarmiłbym dzieci w Afryce… Trzecie marzenie… Dopiero trzecie… Czy jestem aż tak zły?

****************************

Znany nam już dobrze bar w Miami. Piątkowy wieczór. Pomimo faktu że nie jest jeszcze zbyt późno większość ludzi już nie domaga. Jednak jest ktoś kto nie pasuje do reszty układanki. Carlos Vendera z papierosem w ustach gra w bilard sam ze sobą. Na stole pozostała tylko jedna bila – czarna ósemka. Logan powoli składa się do uderzenia, zaciąga się dymem, popiół opada powoli na zielone sukno, uderza. Bila odbija się od kantu łuzy i wraca na środek stołu.

-Całkiem blisko – Joe niczym cień pojawił się przy stole

-Tak, ale wciąż nie wystarczająco – odparł Carlos – mały błąd może kosztować tak wiele. Byłem o krok od sczyszczenia całego stołu, a pomyliłem się na szkolnej bili. Dobrze że chociaż tutaj mogę sobie pozwolić na błędy.

-Ostatnio popełniasz ich coraz mniej. Ostatnio pokonałeś Blacka. Zostałeś pretendentem, wszystko wygląda bardzo dobrze.

-I właśnie dlatego muszę się skupić jeszcze bardziej. Ludzie gdy wszystko się układa stają się pewni siebie. Przestają patrząc pod nogi. Wchodzą na ulicę na czerwonym świetle. I część z nich pierdolnie rozpędzony samochód. Część z nich potknie się o kamień i walnie głową o beton. Część z nich zostanie odarta z tej pewności przez kogoś kto ciężko pracuje i rozgląda się na boki. I wiesz co? Nie mam zamiaru być kimś takim. Nic się nie zmieniło od początku WSF. Przegrywam, wygrywam, remisuje… Niezależnie od tego wciąż wkładam w to 110% siebie. Wciąż nie patrzę na innych. Wciąż jedyne co mnie interesuje to Ja. Ludzie mówią że się zmieniłem. Ludzie mówią że stałem się dobry. Ludzie się mylą. Nie przejmuje się ludźmi, nie walczę dla nich. Moim celem jest odebranie mistrzostwa Blackowi. Ludzie mnie popierają? Bardzo mi z tego powodu wszystko jedno. Jeśli tylko przyjdzie mi rywalizować z jakimś ich ulubieńcem zapomną o poparciu dla mnie. W tej chwili jest nam po drodze. Ja obijam Emisariuszy, Im się to podoba. Nie mogę się nimi przejmować. Nie może mnie obchodzić ich zdanie. Ludzie przeszkadzają. Ludzie nie rozumieją tego wszystkiego. Oni na serio sądzą że to wszystko dla nich. Oni na serio sądzą że walczymy dla ich rozrywki. Czują się jak Cezar obserwujący gladiatorów. Wydają wyroki, czują się Panami tego wszystkiego. A prawda jest taka że walczymy dla siebie. Dla swoich bliskich. Dla pieniędzy. Dla sławy. Dla tej pieprzonej popkultury. Ja chcę zarobić, inny chce być na świeczniku… Ale uwierz mi, nikomu nie zależy na opinii ludzi.

-Obecnie jesteś ich ulubieńcem. Więc o co chodzi?

-O nic. Mówię tylko jak jest.

-Więc jesteś dobry czy zły?

-Hmm… Dobre pytanie… A czym jest zło? –Logan zabrał się za ustawianie wszystkich bil na stole

-Zło to ponoć błędne postrzeganie świata i przerost ego.

-A dobro?

-To przeciwieństwo zła. Pein jest zły, Ty jesteś jego przeciwieństwem… Czyli chcąc nie chcąc jesteś dobry.

-Darko mawiał że dobro jest złe. Tak samo jest ze mną i Blackiem. Mamy dużo więcej wspólnego niż komukolwiek się wydaje.

-Nazywa się bogiem, a ludzie twierdzą że to szatan.

-Co z niego za szatan, jeśli bóg nie istnieje? – Carlos pochylił się nad stołem i szybkim ruchem rozbił ułożony wcześniej trójkąt – Zagrasz?

****************************

Mieszkanie Carlosa. Widzimy Naszego bohatera siedzącego przed laptopem. Logan wertuje strony typu wikiquote.

-„Dobro i zło mają to samo oblicze, wszystko zależy jedynie od momentu, w którym staną na drodze człowieka.” Pięknie powiedziane. To tylko dowodzi tego co zawsze powtarzam. Dobra i zła nie ma, wszystko zależy od obecnej sytuacji. Black wydał wojnę ludziom, stał się dla nich zły. Wydałem wojnę Blackowi, stałem się dobry. A tak naprawdę jesteśmy tacy sami. Wszyscy. Bez wyjątku. Ja, Black, Emisariusze, cała reszta WSF, publika… Bez wyjątku. Teraz wszyscy są mili, przyjacielscy, ale przy pierwszej okazji zepchną mnie z samego szczytu. Myślisz że ktoś by mi wtedy podał rękę? Że ktoś by mi pomógł? Nikt by tego nie zrobił. Dobro, zło, miłość, nienawiść… Ludzie sądzą że wiedzą co to wszystko znaczy. Ludzie sądzą że znają różnicę między tymi pojęciami. Ludzie sądzą wiele rzeczy. A najłatwiej sądzi im się innych. Ten jest zły, ten jest dobry. Ten na coś zasługuje, ten nie. Jednak gdy przychodzi do oceniania samego siebie nie potrafią spojrzeć w lustro. Nie potrafią powiedzieć sobie że są źle, nie potrafią zrozumieć że nie są wystarczająco silni. Zawsze uznają się za dobrych, zawsze uznają się za najlepszych. Czy ja uważam się za najlepszego? Nie. Czy uważam się za dobrego? Nie. Za kogo się uważam? Jestem oportunistą. Dostosowuję swoje zachowanie do otoczenia i staram się wyciągnąć z tego maksimum korzyści. Ludzie mówią że to złe, a pomimo tego dziś mówią że jestem dobry chociaż się nie zmieniłem. Znowu dostosowałem się do sytuacji. Musiałem stancą naprzeciwko Blacka, musiałem się z nim zmierzyć. Zrobiłem to i czerpię z tego korzyści. Ta ludzka głupota czasami mnie smuci. Oni nie potrafią przejrzeć na oczy, nie potrafią dostrzec najprostszych spraw… Dlaczego? Bo tak jest wygodniej. Dużo lepiej jest żyć w świecie gdzie jest zło i dobro. Gdzie jest czerń i biel. Gdzie pewne sprawy są jasne i przejrzyste. Gdzie wszystko jest uporządkowane, ale ten świat taki nie jest. Ludzie nie są dobrzy ani źli, ludzie mają wiele cech… Nie da się ich zamknąć w jednym określeniu. Jeffrey Dahmer? Zabił 17 osób, był kanibalem i nekrofilem… Czy był zły? Na pewno był zdrowo pojebany, ale czy był zły? Może miał dobre serce, może kochał zwierzęta, może po prostu był chory… Nikt tego nie wie. Ale osądzać jest łatwo. Nie mówię że był dobry, ostrzegam tylko przed generalizacją. Black nie jest zły, ja nie jestem dobry. Obydwaj jesteśmy tacy sami, tylko po innych stronach barykady…

Logan wstał z krzesła, na szafce leżała srebrna papierośnica. Pośpiesznym ruchem wyciągnął z niej papierosa i odpalił go. Nasz bohater powoli podszedł do przeszklonej ściany swojego mieszkania. Nad Miami było już ciemno, światło biło tylko od miejsc w których znajdowały się nocne kluby. Rozmyślania przerwał dźwięk z laptopa, Carlos ponownie podszedł do sprzętu, zobaczył komunikat „1 nowa wiadomość”, otworzył skrzynkę pocztową. Nadawca – „staffWSF”, temat „karta”. Vendera otworzył wiadomość, szybko przewinął kartę do walki wieczoru. Uśmiechnął się pod nosem.

****************************

-Zawsze się zastanawiałem czy są ludzie którym można ufać. Są, można ich policzyć na palcach ręki stolarza. Wiem komu nie mogę ufać. Nie mogę ufac Thornpike’owi. A przyszło mi z nim walczyć. Jeszcze niedawno walczyliśmy jako team, odnieśliśmy zwycięstwo, a teraz walczę przeciwko niemu. W sumie niczego nie oczekiwałem. Johnny to kawał drania, oportunista większy niż ja. Nie mogę liczyć że pomoże mi z Blackiem, przecież dla jego ograniczonego mózgu nie jest istotne kto będzie mistrzem. Z resztą jaką mu to robi różnicę, i tak z żadnym z nas nie ma większych szans. Johnny ma wiele problemów, ma na głowie Daggera, Priesta, swoje własne przepompowane ego. Choćbym nie wiem jak się starał nie zdołam do niego dotrzeć. I tak dziwne że udało nam się ostatnio współpracować. Jednak wiem że jeśli choćby na chwilę odwrócę się plecami to wbije mi nóź. Wiem że jeśli choćby na chwilę się zapomnę to przegram. Johnny czemu nie jesteś inny? Czemu nie masz sobie więcej z samarytanina? Czemu raz nie zrobiłbyś czegoś dla kogoś? Ech… O ile łatwiej byłoby mi, Tobie nie bardzo, bo tacy ludzie mają przejebane w życiu, ale kto by się tym przejmował. Obydwaj myślimy głównie o sobie prawda Dżo? Ogólnie jesteśmy do siebie trochę podobni. Ty jesteś trochę bardziej zarozumiały, ja jestem mądrzejszy. Pomimo wszystkich różnic, mamy też wiele wspólnego. Dążymy do tego samego. Praktycznie tą samą ścieżką. Tylko że ja jestem krok przed Tobą, to ja jestem pretendentem, to ja walczę z Blackiem, to ja zostanę nowym mistrzem tej federacji. To ja… Nie Ty Dżo. Ty zawsze będziesz gorszy. Zawsze byłeś w czyimś cieniu. Pamiętasz HVW? Byłeś za Damage’m. Dziś jesteś za mną. Pewnie w dzieciństwie też miałeś kogoś kto był lepszy? Jakie to uczucie? Jak to jest dawać z siebie wszystko i wciąż przegrywać? Jak to jest starać się, wypruwać sobie żyły i nie dostawać nic w zamian? Jak to jest być wiecznie numerem dwa? Mam nadzieję że mi to wkrótce opowiesz. Opowiesz mi o tej furii która Tobą rządzi. Opowiesz o tym wiecznym poczuciu bycia gorszym. Opowiesz mi to zaraz po tym jak przegrasz, kolejny już raz…

Wiecznie drugi. Ktoś by mógł powiedziec że to pasuje też do mnie. W pewnym sensie tak. W końcu od początku pracy tutaj zawsze ktoś uprzedza mnie przy wielkiej szansie. Jednak jest pewna subtelna różnica. Ja od początku jestem na szczycie, nigdy nie spadłem poniżej pewnego poziomu. Pamiętasz ostatnią trójkę pierwszej walki o pas? Ricky Banks, Husar i Carlos Vendera. Gdzie oni są? Husar pewnie zrywa azbest z dachów, a Banks zasuwa na taryfie. Kolejnym mistrzem był Teru, gdzie jest teraz Srebrnowłosy Demon? Powrócił w chwale na sam dół karty, mocując się z jakimś eksperymentem naukowym. Od początku jestem na szczycie. Jedni się wznoszą, inni opadają, ja wciąż pozostaje na szczycie. Dlatego właśnie Black przegrasz. Przegrasz na tej gali, przegrasz na ppv. Nie pomoże Ci Jessica, nie pomogą Ci Emisariusze, nikt Ci nie pomoże. Jesteś tylko krótkim przebłyskiem w historii, gdy znikną Preist i Dagger, znikniesz też Ty. Widzisz Black, opierasz swoją siłę na innych… Wayne? Wayne Walker? Dobrze pamiętam? To On stał koło Ciebie gdy przypiąłeś mnie pierwszy raz. Potem Emisariusze. Siła oparta na innych jest bardzo niepewna. Jesteśmy podobni, jesteś do mnie podobny bardziej niż ktokolwiek z tego biznesu. Bo pomimo tego wszystkiego jesteś bardzo groźny. Wydaje mi się czasami że specjalnie otaczasz się innymi by ludzie mieli Cię za słabeusza. By Cię nie doceniali. A w finalnym momencie pokażesz swą siłę i pokonasz każdego. Nie martw się Apollo. Ja Cię nie zlekceważę. Nigdy Cię nie lekceważyłem. Zawsze miałem Cię za jednego z najgroźniejszych tutaj. Ale wiesz dobrze że nie masz nade mną przewagi. Wiesz dobrze że jestem w stanie kopnąć Cię w twarz, po czym odliczyć do trzech, do dziesięciu, albo i do stu. Wiesz dobrze że jestem w stanie Cię pokonac. Ta świadomość musi być okropna. Okropne musi być to że ja nie mam nic do stracenia. Przykre prawda? Ja mogę tylko zyskać. Ty możesz stracić. Jeszcze nie teraz, ale już niedługo. Teraz to będzie zwykły trening. Pamiętaj Black, tu jeszcze masz miejsce na pomyłkę, tu jeszcze możesz zachować siły… Jednak ta chwila będzie krótka. Ta chwila odejdzie szybko… Wtedy nie będzie odwrotu, zostaniemy tylko my… Wtedy wszystko się wyjaśni.

Dobro, zło, zwycięstwo, porażka… Nie ma dobra, nie ma zła… Jest zwycięstwo, są porażki… Wybór jest prosty. Zwycięstwo. Za wszelką cenę. Thornpike, Black… Teraz to jeszcze bez znaczenia. Nie mogę ufać nikomu, nikt nie może ufać mi.

- Nie jestem mądrym człowiekiem. Nigdy nim nie byłem. Z resztą nie ma się czemu dziwić. W końcu jestem wrestlerem. Mądry człowiek się tym nie zajmuje. Mądry człowiek wybiera lekką pracę, albo chociaż taką w której nie połamią mu żeber. Więc dlaczego to robię? Bo to już dawno przestało być pracą. Już dawno to stało się sposobem na życie. Dlaczego? Może dlatego że tu jest łatwiej. Tutaj błędy tyle nie kosztują. Tutaj zawsze dostaniesz drugą szansę. Tutaj… Hmm… Wiem, to prosty wybór. Cierpienie jest tylko fizyczne. Da się je ugasić prochami i alkoholem. Z bólem psychicznym tak łatwo nie wygrasz. Alkohol i prochy tylko na chwilę pozwolą o tym zapomnieć, przykre wspomnienia szybko wracają… Właśnie dlatego to przestało być tylko pracą, właśnie dlatego to jest już sposób na życie. Jedni zakładają rodziny, inni oddają się przyjemnością… A ja? Ja obijam mordy jakiś przypadkowych gości. Przynamniej nic mnie nie boli. Nie zrozum tego źle. Boli mnie kręgosłup, wszystkie mięśnie płoną z bólu… Ale umysł… Uczucia… To jest czyste, to ma spokój. Moje życie nie jest takie jakie sobie wymarzyłem. Chciałem być kimś innym, mieć życie jak z filmu. Piękna żona, dwójka dzieci, dobra, spokojna praca. Dążyłem do tego. Jednak popełniłem kilka błędów. Kilka błędów! One zadecydowały o wszystkim. Życie nie wybacza nawet najmniejszej pomyłki. Co najgorsze nie pozwala o nich zapomnieć. Dziś jestem spokojny, dlaczego? Bo już się do tego przyzwyczaiłem. Przyzwyczaiłem się że od czasu do czasu te wspomnienia wrócą. Przeszłość jest jak rozbite lustro które składasz. Każdy kawałek mocno rani zostawiając blizny na Twojej psychice. Tych blizn już się nie pozbędziesz. Hah… Ale wiesz co? Cieszę się z tego. Bo to wszystko przypomina mi ile już przeszedłem. To wszystko przypomina mi ile ciosów na mnie spadło, a ja wciąż stoję. To uświadamia mi jak bardzo silny muszę być, skoro przetrwałem już tyle, to wiem że wytrwam i to co mnie czeka. A co mnie czeka? Kolejna szansa. Kolejny raz stanę przed szansą na osiągnięcie nieśmiertelności. Na mojej drodze stoi 5 facetów i klatka… Tona metalu, i półtony mięsa. Przetrwałem już więcej, więc przetrwam i to. Wiesz dlaczego? Bo wiem kim jestem. Wiem o sobie więcej niż reszta. Wiem na co mnie stać, wiem ile jestem w stanie zrobić. Bo jestem tym kim jestem. Mógłbym Ci o tym opowiedzieć, ale to zbyt długa historia. Wszystkie lata mojego życia mógłbym Ci opowiedzieć. Ale nie zrobię tego. Wiesz dlaczego? By pozostać nieprzewidywalnym, by pozostać sobą. By pozostać zwycięzcą. Jedynym prawdziwym wojownikiem na tej arenie. Tak, to właśnie ja….

********************************

Nate Rickson zbiegał szybko po schodach na peron. Wiedział że metro w którym miał się znaleźć miał odjechać już za parę chwil. Wbiegł praktycznie w ostatniej chwili. Zobaczył ją, otarł pot z czoła i podszedł do niej. Czule pocałował ją w usta.

-O mały włos byś się spóźnił. – powiedziała szczupła brunetka

-Przepraszam, ledwo wyszedłem z pracy, miałem na drugą zmianę.

-Na szczęście już jesteś.

-Trzeba przyznać że kłamie całkiem wiarygodnie, prawda? – starszy mężczyzna siedzący kilka kroków od pary zagadnął sąsiada z fotela obok.

-Dlaczego sądzi Pan że ich słucham? – sąsiadem okazał się nie kto inny niż Logan.

-Obydwaj jedziemy od początku, a Pan nie spuszcza oka z tej dziewczyny

-Chyba ma Pan rację, ale skąd przypuszczenia że ten grubas kłamie?

-Jestem tak samo spostrzegawczy jak Pan. On jest stary, Ona młoda. Na jego palcu jest blady ślad, pewnie ledwo co ściągnął obrączkę. Poza tym to typ faceta siedzącego za biurkiem, tacy jak On nie pracują na dwie zmiany. Chyba że chodziło o inną „zmianę”.

-Hah… Rzeczywiście… Chociaż dziwię się że na zdradę wybiera tak publiczne miejsce.

-To nie jest publiczne miejsce. Niech Pan spojrzy na nich wszystkich. Nigdy więcej ich Pan nie zobaczy. Może Pan o nich wszystko pomyśleć, ale niczego się nie można na pewno dowiedzieć.

-Nie byłbym tego taki pewny. Wiele można wywnioskować z błahostek.

-Co Pan ma na myśli?

-Jestem w stanie ich opisać, i wiele się nie pomylić.

-Jest Pan pewny?

-Tak, na przykład ten. – Carlos wskazuje na wysokiego dobrze zbudowanego mężczyznę – To nowojorczyk. Widać to po twarzy. Jest pewny siebie. Nawet zbyt pewny. Lubi być w centrum uwagi. Proszę zwrócić uwagę że nie jest zbyt ciepło a on ma tylko bezrękawnik. Po co? Bo ma tatuaż na ręce którym koniecznie musi się pochwalić. Jedzie na trening, albo z treningu. Jego torba jest dosyć wypakowana. Więc możliwe że dopiero przyjechał do miasta i nosi przy sobie wszystko. Uważa się za lepszego od innych. To go kiedyś zgubi. Jest bezwzględny, nie jest to typ człowieka którego można spotkać w ciemnej uliczce. Można by powiedzieć że jest religijny, bo nosi krzyżyk na szyi, ale to tylko złudzenie. Nosi go bo to czyste złoto i trochę polepsza mu wizerunek. O dziwo pomimo tego że jest cholernie pewny siebie, liczy się ze zdaniem innych. Przejmuje się tym co mogą o nim powiedzieć inni. Boi się że ktoś go zdemaskuje. Bo tak naprawdę to tylko poza, wciąż nosi maskę. Jest słaby, tylko On wie jak bardzo łatwo go pokonac. Dlatego właśnie przyjął pozę „samca alfa”. Jednak tak bardzo eksponuje swą siłę, swą dominację że to aż podejrzane. Stare powiedzenie mówi że krowa która głośno muczy, daje mało mleka. To właśnie On jest taką krową, to jest Johnny…

-Kto?

-Nie, nikt taki… A ten? – wzrok Carlosa zatrzymał się na kolesiu przeciętnej budowy. – Niby niczym się nie wyróżnia. Taki typowy chłopak z podwórka. Ucięte spodnie, t-shirt, nieogolony… Wydawałoby się że jest zwyczajnie nudny. Jednak tak nie jest. Jego oczy… Szare, zamglone… One skrywają jakiś sekret, one skrywają szaleństwo. To nie jest taki zwykły facet. Znam taki typ człowieka. Żyje w ciągłym stresie, jest zabiegany, nie ma czasu na nic. Nie ma życia poza swoją pracą. Czym się zajmuję? Niczym nudnym. Robi coś co porywa innych. Dlaczego to robi? By uciec od problemów, ma ich wiele. Nie potrafi się odnaleźć w tym świecie. Życie go przerasta. Potrzebuje pomocy. Jednak nikt nie potrafi mu pomóc. Nikt.. Bo On nie chce niczyjej pomocy. Nie wie że sobie nie radzi. Dla niego to wszystko wydaje się takie obce. Nie dba o siebie, nie dba o innych. Wszystko jest dla niego obojętne. Zdecydowanie nie wie czego chce, nie wie do czego dąży, daje się prowadzić innym. Potrzebuje lidera, potrzebuje kogoś kto wskaże mu cel. Jest równie słaby jak jego poprzednik. Odkrył wszystkie karty, jego nieprzewidywalność przerodziła się w serie błędów. Stracił wszystko co miał, i już nigdy tego nie odzyska.

-Mówi Pan tak, jakby go Pan znał.

-Jestem niezłym psychologiem, a mówiąc o psychologach – do metra wszedł ksiądz – Oto psycholog dusz. Ksiądz z reguły powinien być oparciem dla innych. Powinien być dobry, czysty, otwarty na ludzi. Czy ten jest właśnie taki? Nie, chociaż za takiego się uważa. Myśli że zbawia świat. Myśli że ma misję. Tak nie jest. Nie ma żadnej misji. To tylko jego chore teorie spiskowe. Świat jest zły, a On jest jedynym który może temu zaradzić. Jaki jest naprawdę? Ciężko powiedzieć. Żyje sam, zamknięty w swoich czterech ścianach. Nie jest przyzwyczajony do tego świata. Ma wiele tajemnic, niech Pan spojrzy. Wzrok trzyma wciąż na podłodze. Boi się ludzi. A może boi się sam siebie. Co go trapi? Życie. Obwinia się za wiele rzeczy na które często nie miał wpływu. On jest inny niż pozostali. Pomimo problemów, pomimo tego wszystkiego jest silniejszy. To dziwne prawda? Uważam go za silniejszego niż tego osiłka czy psychoza. Ale taka jest prawda. Wiele w życiu zależy od Naszej psychiki, On jest silniejszy niż Oni. Przeszedł w życiu coś o czym nie chce nikomu powiedzieć, dlatego nie znosi świata. Dlatego chce Nas zbawić. Jednak co by nie zrobił to mu się nie uda. Dlaczego? Bo pomimo tego że jest lepszy od niektórych, to wciąż są lepsi od niego. Sprytniejsi, silniejsi… Po prostu lepsi…

-A gdzie Oni są? Gdzie Ci lepsi?

-Choćby i tu – Logan skinął głową w kierunku faceta o dość długich jak na mężczyznę czarnych włosach z blizną na twarzy – Blizna to pierwsze co u niego da się zauważyć. To pokazuje że coś przeżył. Co dokładnie? Nikt tego nie wie. Ale to wzbudza ciekawość. To sprawia że po trochu się go można obawiać. Nie wiadomo jaki jest, chcemy go poznać, ale z drugiej strony się go obawiamy. On jest silny, On jest pewny siebie, jest przekonany o własnej nieomylności i doskonałości. Czy ma rację? Nie całkiem. Jest groźny to fakt, jest sprytny, ale nie jest najlepszy. Uważa się za boga, uważa się za najlepszego z najlepszych. Ma wszystko czego potrzeba by wygrać, wszystko dosłownie wszystko. Nawet ma za dużo, za dużo pewności siebie. Nie umie się pogodzić z porażkami. Obwinia za to innych, On jest własnym największym wrogiem. To jego ego jest przeszkodą która nie pozwala mu na więcej niż ma teraz. Lekceważy przeciwników, lekceważy przeszkody. Wydaje mu się że nikt i nic nie może go powstrzymać. I właśnie to sprawia że potrafi się potknąć o krawężnik. Dokładnie, im mniejsza przeszkoda tym trudniej mu przez nią przebrnąć. On o tym wie, wie że miał w życiu wielką szansę której nie wykorzystał choć miał genialny układ kart. Był o krok od spełnienia marzeń, ale zlekceważył przeciwności losu… Spotkała go za to kara… Cierpi do dziś. I wciąż żyje tym marzeniem. Jednak wciąż musi to pozostać tylko marzeniem, bo kolejny raz się potknie.

-Co Pan ma na myśli?

-Nic takiego… Jeśli mowa o silnych, jest jeszcze jeden. – dobrze zbudowany mężczyzna z piorunem na koszulce właśnie wszedł do wagonu – Ten to dopiero ciekawa historia. Ma bogatą przeszłość. Robił wiele rzeczy których dziś się wstydzi, ale wiedział że musiał to zrobić. Dlaczego uważam go za najsilniejszego? Bo jest podobny do mnie, wie czego chce. Wie ile może osiągnąć. Wie też jednak ile kosztują błędy. Dlatego jest dosyć ostrożny, wydaje się że jest porywczy i brawurowy, jednak to tylko wrażenie. Tak naprawdę długo planuje każdy ruch, uczy się na swoich błędach, nie lekceważy innych… To czyni z niego najpoważniejszego przeciwnika. To stawia go najwyżej w tej całej hierarchii. Trzeba jednak pamiętać że to wciąż tylko człowiek. Każdego da się pokonać, więc jego też. Gdzie są jego słabe punkty? Psychika, to jest właśnie to. Jeśli odpowiednio się go przyciśnie, przestanie myśląc logicznie. Nie ma nic gorszego niż kierowanie się emocjami. Jeśli się go do tego zmusi nie będzie już taki straszny. To tylko człowiek. Każdego da się złamać. I pomimo jego wszystkich zalet, jedna wada może przesadzić o sromotnej porażce. Znam go dobrze, On o tym wie… Wie o tym dobrze, i właśnie to go martwi, martwi go fakt że już go przejrzałem. Martwi go fakt że tak szybko dał się poznać. Nie spodziewał się tego, starał się być taki jak zawsze, skryty, opanowany, jednak się nie udało. Odsłonił wiele swoich cech które będą przydatne przy walce. A walka już niedługo. Największy gracz został rozpoznany… Przeszkody stają się coraz mniejsze, wystarczy tylko uważnie patrzeć pod nogi. Wystarczy się tylko skupić. I nawet Matt nie będzie taki straszny…

-Pan już nie mówi o nim?

-Hah… Nie do końca… O to moja stacja. Miło się rozmawiało, do zobaczenia.

-Powodzenia, i niech Pan uważa na siebie.

Carlos stanął tuż za parką którą wcześniej obserwował, oni również szykowali się do wyjścia z wagonu.

-Wyglądasz pięknie. – powiedział Nate.

Wychodzą z metra, ona łapie go za rękę. Po chwili odwraca się i spogląda na Carlosa jakby domyślała się że chciał jej coś powiedzieć… Nasz bohater jednak szybko odwrócił wzrok i skierował się w drugą stronę.

********************************

Conviction… To będzie kolejna szansa. Już ją miałem. Wtedy mi się nie udało. Czy uda się teraz? Nie wiem, niczego w życiu nie można być pewnym. Dlatego właśnie muszę uważać, muszę zrobić wszystko by wygrać. Bo wiem że jestem w stanie to zrobić, wiem że jestem w stanie ich pokonac. Thornpike’a, Creeva, Priesta, Blacka i Martina. Każdego z nich z osoba i wszystkich naraz. Skąd to przekonanie? Wiem na ile mnie stać. Wiem na ile stać ich. Porównanie szans jest bezlitosne. Jednak wiem ile w tym pojedynku może się stać. Każdy błąd może być ostatnim. Jedna pomyła może przesadzić o wszystkim. Trzeba być bardzo ostrożnym. Zero głupkowatej brawury. Zero nieprzemyślanych ruchów. Wszystko muszę zaplanować od początku do końca. Moi przeciwnicy są nieźli, ale ich znam. Wiem czego mogę się po nich spodziewać. Nie są nieprzewidywalni. To ta walka jest nieprzewidywalna. Tego się boję. Tona stali… Tam może się wydarzyć wszystko. Szczególnie że będzie nas aż sześciu. To zdecydowanie zbyt dużo. Nie ma mowy by zapanować nad wszystkim. Dlatego trzeba zając się tylko najpoważniejszymi zagrożeniami. Thornpike i Creeve? O nich mogę zapomnieć. Ich tam nawet nie powinno być. Jest masa lepszych, sprytniejszych, bardziej doświadczonych. Dlatego nie można sobie nimi zawracać głowy. Ale pozostaje jeszcze trzech. Księżulek jest ciekawy. W sumie, nie wiem czy go się obawiać, jednak pamiętam walki z nim. Może być groźny, szczególnie że ma Creeva i Blacka… Ta… Black jest groźny, zdecydowanie trzeba na niego uważać. Jest jeszcze Martin. Nasza ostatnia walka się nie zakończyła. To był dopiero początek. I muszę przyznać. To było wyzwanie. Był inny niż reszta, był taki jak ja… Dlatego właśnie będzie z nim ciężka przeprawa. Nie mogę się jednak martwic. To przecież kolejne wyzwanie, kolejna szansa. A szanse trzeba wykorzystać. Wiem ze jestem w stanie to zrobić. Wiem ze nikt nie jest w stanie mi przeszkodzić. Ale jednak coś jest nie tak. Czemu się tym przejmuje? Nie, nie… Tak nie może być… Muszę pozostać sobą, ostatnio coś jest nie tak. Ostatnio coś się zmieniło. Muszę to powstrzymać. W innym wypadku będę ofiarą. Nie mogę być ofiarą, muszę być łowcą. Musi być tak jak zawsze. Głowa do góry… Musi się udać. Tak, tak… To przecież takie proste. To moje życie, najwięcej zależy ode mnie. Tak wiem, jest jeszcze pięciu gości, ale to ja rozdaje kart. To ja jestem krupierem w tym jebanym kasynie. To ja narzucam zasady. Narzucę im swoje. Będą musieli grac według nich. Nie pozostawię im wyboru. Dlaczego? Bo tak musi być. Ktoś musi ustalać zasady, a inni muszą się do nich dostosować. Jeśli sam pierwszy nie ustalisz zasad, zrobi to ktoś inny. A wtedy… Wtedy będziesz musiał grac według nich. A chyba nikt nie lubi gdy mu się coś narzuca, prawda? No właśnie. Więc kto pierwszy ten lepszy. I to ja będę pierwszy. I to ja narzucę reszcie swojej zasady. Nie będą mieli wyboru. Demokracja to system dla idiotów, bo każdy wie że głupich jest więcej niż mądrych. Więc na Conviction będziemy mieli pięciu głupców i mnie. Kto wyjdzie zwycięsko? Najsprytniejszy. Kto będzie najsprytniejszy? Ja. Dlaczego? Bo nie jestem głupcem. Nie jestem jednym z nich. Jestem sobą. Jestem pewny siebie, jestem przekonany o swojej wyższości, ale jestem też ostrożny. Doceniam moich rywali, nie wszystkich, ale tych którzy zasługują. Będę uważał. Nie będę jak oni dążył do zwycięstwa jak oni. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu? Nie… Nie dla mnie. Ja mam wybór. Ja mogę zrobić więcej niż inni. Dlatego właśnie jestem tu gdzie jestem. Inni by się poddali, inni by uciekli po tym wszystkim. Ja nie. Wiele osób dziwi się… Dziwi się dlaczego wciąż walczę. Przecież przegrywam, przecież jeszcze do niczego nie doszedłem. Hah… To jest wasze myślenie? Poddać się przy pierwszym upadku? Żałosne. Ja jestem inny. Upadam by wstać. Wstaję by walczyć. Walczę by wygrać. I wygram. Na Conviction. Dlaczego? Bo dążę do tego od samego początku i się nie poddaję. Nie wątpię w siebie. Nie poddaję się gdy coś nie wychodzi. Mam marzenia i cholerny upór by je spełnić. Zostanę mistrzem. Zyskam nieśmiertelność. Zyskam to czego pragną wszyscy. Doświadczyłem w życiu wielu rzeczy. Dobrych, złych, okropnych. I wiecie co? Nauczyłem się jednego… Warto czasem złapać bliznę od życia by potem ocknąć się będąc numerem jeden. Po gali… To ja…Ja! JA! Ja będę numerem jeden… Nie możecie z tym nic zrobić… Musicie się z tym pogodzić i mi nie przeszkadzać. Bo wszystkie Wasze starania… I tak… I tak w końcu doprowadzą was do nicości. Taka jest prawda. Pogódźcie się z tym… Tak będzie lepiej… Dla Was… I dla mnie… Na Conviction… Wszystko się ułoży. Wszystko będzie tak jak powinno być już dawno temu. To nieuchronne…

Szczerze zachęcam - sporo zabawy jest z pisaniem tego. Mi osobiście zajmowało to jakieś 3 godziny, co w przeciągu miesiąca jest niczym.


  • Posty:  1 691
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.09.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Tak, chodziło mi o użytkowników, ale na razie nie wygląda to najgorzej.


  • Posty:  1 872
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  20.04.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Z tego co wyczytałem ma to być taki segment na backu z ciekawą historyjką. Piszę się : d

 

K1190kicopy_zps3e737bee.png

 

 

 

wce.png

 

f7afdb0d1f356a3dc6d917539237be7a_original.gif?1367060362

 

 


  • Posty:  3 025
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  29.10.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

W sumie sądzę, że mógłbym znaleźć czas na coś takiego, więc również sie pisze.

 

ahfo.png

 

luba_049.png

 

 


  • Posty:  201
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.06.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Nigdy nie grałem w RP, ale zawsze można spróbować, co nie? Dawno też nie byłem aktywny na BGŻ. xD Ale jeśli ma to wyglądać w ten sposób, że opowiadanie jest raz na dwa tygodnie lub nawet na dłuższy czas to chętnie się wpiszę. Poczytam sobie prace innych ludzi i kto wie, może spodoba mi się bardziej niż pisanie na backstage/ringu. ;)


  • Posty:  732
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.09.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Także, zgodnie z obietnicą. Mamy 8 graczy, czyli czas ogłosić oficjalny start... No właśnie, czego. Postanowiłem nazwać tą "organizację"

Wrestling Realm

Może trochę sucho, ale mam nadzieję, że się przyjmie.

Teraz, żeby ruszać z tym jak najszybciej. Do czasu, kiedy na forum nie powstanie odpowiedni dział z naszym fedem, chciałbym poprosić graczy o wysłanie mi profilów swoich zawodników na pw. Ma to na celu (zwłaszcza dla nowych, którzy nie mieli wcześniej styczności z taką formą zabawy) zweryfikować profile, "czy się nadają" i tak dalej. Dzięki temu będzie można dokonać ewentualnych korekt. Poza tym pomoże mi to w szybszym planowaniu przyszłości owych postaci. Także, wrzucę tutaj formularz, dzięki któremu powinniście tworzyć swoją personę w fedzie.

1. Imię i nazwisko/ In ring name. (Prawdziwe są nie potrzebne, chodzi tutaj o in ring name. Jeśli ktoś chce operować także prawdziwymi danymi wrestlera proszę bardzo, nie mam przeciwskazań)

1.1* Przydomek (nieobowiązkowe, ale jeśli ktoś chce proszę bardzo; coś w stylu "The Showoff" czy "The Great One", chyba zrozumiałe.

2. Wiek

3. Narodowosć

4. Miejsce zamieszkania (raczej miejsce z którego będzie przedstawiany przez announcera)

5. Wygląd (tutaj kilka rzeczy; po pierwsze chciałbym, żeby każdy z was załączył fotografię PRZYBLIŻONEGO wyglądu swojej postaci, może to być cokolwiek, postać stworzona w jakiejkolwiek grze np. fifa, RvS, a nawet jakaś fotka z google, ma to na celu pomóc mi jako prowadzącemu i innym graczom w "wyobrażeniu" sobie przeciwnika; po drugie do tej fotografii załączyć opis pisemny bohatera.

6. Wzrost i waga (najlepiej w stopach i funtach, tak jak zawodnicy wwe/tna)

7. Charakter/gimmick (odcinam się od starej opcji face/heel, bo jest to przestarzałe, oczywiście trzeba napisać, czy nasz bohater jest draniem, czy dobrodusznym bohaterem; tutaj załączamy całe informacje o gimmicku, wszystko co potrzebne i nie potrzebne dawajcie tutaj; pamiętajcie, im więcej tego, tym lepiej można się odnieść do waszej postaci przeciwnikowi i bookerowi); wszystkie słabości i mocne punkty bohatera (każdy powinien mieć swoje plusy i minusy, right?)

8. Historia postaci (bardzo ważny element, przeszłości, o której zapewne wielu z was będzie pisała w swoich Role Playach pozwoli jeszcze dogłębniej zrozumieć motywy i cele waszej postaci bookerowi; uwaga PRZECIWNICY NIE UWZGLĘDNIAJĄ TEGO ELEMENTU W SWOICH ROLE PLAYACH, jest to wiedza tylko dla bookera i użytkowników jako czytających, nie postaci grających)

9*. Catchphrase'y (powiedzonka, są opcjonalne; mogą być w dowolnym języku; ich ilość zależy całkowicie od gracza, pomagają w pisaniu segmentów i wam Rola Playów; postacie bez powiedzonek NIE BĘDĄ traktowane gorzej.

10*. Manager (znowu, opcjonalny; jeśli decydujemy się na managera, należy o nim wspomnieć kilka słów, będzie on sporą częścią rp i gal, dlatego im więcej o nim tym lepiej; postacie BEZ MANAGERA nie będą traktowane gorzej)

11. Theme song, światła przy wejściu, sposób wchodzenia (to chyba zrozumiałe; jeśli booker uzna, że theme song jest w jakiś sposób nie pasujący od ogólnego klimatu federacji MOŻE PROSIĆ o zmianę na coś innego, ale generalnie jesteśmy tolerancyjni)

12. Temat postaci (tutaj wszystko co związane z wizualizacją postaci, jakieś symbole postaci (coś w stylu wężów i masek gazowych Ortona), wszystko co wpadnie wam do głowy, co mogłoby mi i innym jeszcze bardziej przybliżyć sobie postać)

13. Moveset (DODANE, dzięki za przypomnienie Tuptuś)

Myślę, że to wystarczy na dobry początek, proszę jak najszybciej kierować powyższe formularze na moje pw, co przyśpieszy start faktycznej gry.

Oczywiście zapisy są ciągle otwarte, dlatego jeśli jeszcze ktoś będzie chciał się zapisać to zapraszam!

jrthqr.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...