Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

TNA Slammiversary 2007


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  562
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  07.12.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Rhino & Senshi vs LAX

 

Na dobry początek dostaliśmy całkiem pomysłowy mix – dzięki zestawieniu pure power Rhino i warrior skill Senshiego dostała się nam bardzo dobra Kombinacja „czołg/porsche”, (jak to się fachowo nazywa :D). Najciekawszym momentem walki było spotkanie Hernandeza z Senshim – ich diametralnie odmienne style zazębiły się w świetny sposób. Szkoda tylko, że walka była zbyt krótka. Jak na opener jednak było bardzo dobrze.

 

Lethal vs Sabin

 

Troszeczkę za nisko w karcie jak na obronę pasa, ale cóż poradzić. Walka była dobra, szybka, obfitująca w wymyślne akcje, chociaż, szczególnie w końcowych fazach brakło jej tego czegoś. Może zbyt mało było dramaturgii i suspensu. Tak czy siak, dobrze, że pas x-division zmienił posiadaczy – Sabin jako mistrz zaczynał mi się już nudzić, a Lethalowi tytuł się należał. Dałby sobie jesdnak spokój z tym Macho – błazenadą ;P.

 

Lynn & Wycheck vs Killings & Storm

 

Z daleka widać że Wychek nie jest wrestlerem – był bardzo nerwowy, brakło mu jakiegoś takiego wyczucia ringu. Skłamałbym jednak, mówiąc że spieprzył sprawę. Występ Wychecka był jednym z najlepszych występów nie-wrestlera jakie dane mi było zobaczyć. Eks-Tiger popisał się garniturem ciosów, którego pozazdrościć mógłby mu niejeden wrestler. Całkiem fajnie wyszedł także ten double team z Jerrym. Na minus lekki chaos przy końcówce, ogólnie jednak bardzo pozytywne zaskoczenie. Szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę Basebrawl...

 

Shelly vs Backlund

 

Tak między Bogiem a prawdą, to Backlund na swoje 58 lat jest w fenomenalnej kondycji – jest bardzo sprawny i wygimnastykowany. Na korzyść tej walki działał także fakt, że przeprowadzona została błyskawicznie. Żal tylko Alexa, który musiał zajobować dziadkowi jak gówniarz jakiś, pomimo pomocy Sabina. Cała błazenada po walce niepotrzebna, ale miło zobaczyć, że Big Sexy się jeszcze rusza.

 

VKM vs Damaja & Basham

 

Walka typu oglądnij i zapomnij. Słaba, krótka i bez wyrazu. Jedyny plus to Christie we fajnym wdzianku. A – stajnia panny Hemme prezentuje się niczego sobie.

 

Eric Young vs Bobby Roode

 

Niby bzdecik, ale przyznam się, że, szczególnie na tle dwóch poprzednich walk, pojedynek ten wypadł całkiem pozytywnie i przypadł mi do gustu. Śmiszne było to niby FU, które wykonał Eric na Miss Brooks i Robercie. Tyłek panny Brooks można nazwać zaskoczeniem, ale czy miłym – cóż panna asystentka Rooda nie jest raczej w moim typie ;P. Szkoda, tylko że nie starczyło inwencji na jakieś lepsze zakończenie.

 

Sting vs Fallen Angel

 

Walkę pociągnął Daniels, co było do przewidzenia. Sting nie dotrzymał mu kroku, ale jak dla mnie to spisał się całkiem nieźle. Szkoda tylko że po raz kolejny brakło dramatyzmu.

 

Team 3D vs Rick Steiner & Road Warrior Animal

 

Ech, nie ma co gadać, najgorsza walka wieczoru. To spotkanie podtatusiałych, otyłych panów przypominało bardziej jakieś atrakcje z okazji Oktoberfest (brakło jedynie lederhosen i tyrolskich kapelusików) niż wrestlingowe starcie. Nie będę ujmował nic z legendy ani Ricka Steinera (którego niedawno tak broniłem), ale prawdą jest, że Gremlin jest całkowicie wyzuty z kondycji. Te kilka minut na ringu wyczerpało go niczym udział w maratonie. Nic nie pomogło poszczekiwanie, którym dodawał sobie animuszu. Jeśli chodzi o Animala było ciut lepiej. Road Warriorowi wyszło kilka akcji, ale w przeważającej mierze wykazywał się wprost anemicznym entuzjazmem. Ten jego no-selling jakoś w ogóle mi nie podszedł. Trzeba przyznać rację Blade Braxtonowi z Wrestlecrap – Animal wygląda tak, jakby połknął Jima „The Anvila” Neidharta. Niewiele więcej pokazał także Ray. To D-von ciągnął ten cały zaprzęg.

 

Abyss vs Tomko

 

Największe zaskoczenie gali. Ten „nadziałowy” pojedynek okazał się świetną hardcorową młócka, z momentami które wryły się głęboko w pamięć – wyrwało mi się głośne „O kur...”, kiedy Tomko pracował przy głowie Abbysa kawałkiem szkła. Bump z rusztowania też całkiem niezły, chociaż puste kartony psuły nieco ostateczny efekt. Prawdziwy Showstealer!

 

King Of The Mountain Match

 

To był strzał w dziesiątke. Na zakończnie średniawej bardzo nierównej gali otrzymaliśmy main event godny pięciolecia TNA. KOTM był szybką, obfitującą w akcje, efektywne bumpy i nagłe zwroty akcji walką. Booking był naprawdę świetny Jedyny minus to stosunkowo niewielki udział Kurta i Joe, ale co poradzić, kontuzje robią swoje. Największe zaskoczenie to występ Chrisa Harrisa. Dziki Kocur okazał się czarnym koniem starcia. Zaprezentował się jako prawdziwy main eventer! Zawiodłem się jednak na wyniku – myślałem, że pas przypadnie jednak Samoie – już dawno mu się należał. Trzeba jednak chwilę zaczekać – może w najbliższym czasie Joe uda się zatriumfować nad Kurtem.

 

W ogólnym rozliczeniu gala wypadła średnio. Chcąc z pompą uczcić jubileusz, kierownictwo przeładowało kartę walkami, co wpłynęło niekorzystnie na całokształt – pojedynki były na ogół zbyt krótkie i niedopracowane. Tak jakby cała para cretive teamu poszła na main event oraz hardcore match Tomko i Abbysa, a pozostałe walki zostały wymyślone na poczekaniu. A gdyby TNA zamiast koncentrować się na fajerwerkach i występach zespołu skupiła się raczej na jakości... Gdyby zaprezentowano nie dziewięć, a 5-6 dopracowanych walk, w tym jakiś multi- match x-division, gdyby nie było tylu gimmick matchy...

Gdyby...

  • Odpowiedzi 31
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Romo

    5

  • Stylu

    3

  • Beholder

    2

  • Undertaker_4don

    2

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  191
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.11.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Gale niezła jednak niestety nic więcej:

 

Rhino,Senshi- LAX - Bardzo dobry opener. Każdy z zawodników dodał od siebie coś ciekawego. Zdziwili mnie zwycięzcy bo nie sądziłem ,że byli tag team championi ulegną w tym pojedynku. Walka zdecydowanie na plus.

 

Chris Sabin-Jay Lethal - Myślałem ,że poziom może być podobny do walki Sabin-Lethal-Dutt z Sacrifice. Jednak tu było już gorzej. Napewno była to walka do obejrzenia ,ale nic ponad to. Do tego bezsensu było odebranie pasa Sabinowi by Jay przegrał już na następnym Impakcie swój tytuł.

 

Później było kilka (dokładnie 6 walk :razz: średnich i słabych)

 

Abyss-Tomko - Nawet nie wiedziałem ,że ta walka będzie miała miejsce na gali. Początek nudnawy, nic się nie dzieje. Potem walka się rozkręciła. Abyss wpada na pineski później Tomko atakuje go szkłem. Cieszy wygrana Abyssa chociaż dla Tomka ( :smile: ) też gratulacje bo w tej walce dał z siebie naprawdę dużo.

 

KOTM

Bardzo dobry match. Każdy z panów pokazał coś dobrego. Świetnie walczył Chris Harris ,ale wiadomo było ,że on pasa nie zgarnie. No ,ale chociaż po końcówce walki szykuje nam się chyba feud z Christianem Cage'm. Również bardzo dobrze walczył AJ . Szkoda ,że nie zgarnął pasa. Chociaż ne mógł by być mistrzem z takim gimmickiem. Ogólnie liczyłem na Joe ,ale po Sacrifice byłem niemal pewny ,że wygra Kurt. No niestety. Może Joe wygra na jakimś PPV?W końcu należy mu się

Hail Sabin.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Bastian
      Gdyby nie kontuzja Bronsona Reeda, mogło być inaczej. 
    • KyRenLo
      No cóż, może będzie ku temu okazja Elimination Chamber 2026: World Heavyweight Champion CM Punk vs. Finn Bálor: Przystanek w drodze na WM. Całkiem udany przystanek, bo względnie mi się podobało to, co zobaczyłem w ich programie. Sama walka powinna też wyjść co najmniej nieźle, więc można dać już teraz plus. Ostateczny typ: CM Punk. Women’s Intercontinental Champion Becky Lynch vs. AJ Lee: To Becky Lynch, więc powinienem jak to ja jedynie zachwalać prawda
    • Bastian
      Żegnamy AJ Stylesa i witamy w Hall of Fame. Ruch zrobiony chyba głównie po to, aby AJ'owi przypadkiem nie przyszło do głowy spróbować swoich sił w AEW. Styles szybciej w HoF niż Cena, choć koniec ich karier dzieli raptem kilka tygodni. Jasiu pewnie dostanie główne miejsce za rok lub dwa. Powiało trochę starym TNA na RAW w Atlancie, nostalgia chwyciła, ale na pewno nie zatwardziałych fanów WWE, bo ci na widok Kazariana czy Abyssa nie za bardzo chyba wiedzieli, kim się zachwycać albo scrollow
    • KyRenLo
      Fenomenalny zasłużył: Piękny widok. To teraz niech WWE ogarnie Cenę, żeby go wprowadził, bo to jest chyba najlepsza możliwa opcja.  
    • KyRenLo
      Liv wybrała rywalkę i zaskoczenia nie było, bo być nie mogło. Liv vs. Steph: Brock Lesnar też zawalczy na WM i będzie to Open Challenge. Jacyś wasi faworyci do wyboru? Ja już wspominałem, że Lesnar vs. Femi ze zwycięstwem tego drugiego to jest coś, co chcę zobaczyć i oby WWE poszło w tym kierunku.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...