Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WCE Saturday Night CrashDay - Backstage


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  3 403
  • Reputacja:   66
  • Dołączył:  26.08.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

_44876836_080730hijodelsanto2.jpg

El Hijo del Santo siedzi na fotelu oglądając promo Aerostara po czym wyłącza dvd i mówi do kamery.

Hola a todos! Hola que Aerostar!Widzę że nie byłem jedynym luchadorem który zawitał do WCE.Muszę przyznać że spodziewałem się akurat powrotu Aerostara. Nie zdziwiłbym się gdyby zawitał tu Mistico czy Wagner.Jednak przybył nasz niebieski Aerostar.Głoszący po raz kolejny coś co mija się z prawdą. Tak jak rok temu myśli że jest wielkim Ojcem Narodu. Myśli że jest zbawicielem Meksyku! Aerostar nie potrafi zamknąć jednego rozdziału w swoim życiu i otworzyć nowy. Żyje ciągle czymś co nie istnieje,żyje nienawiścią, żyje Rudos! Co ciekawe jest w stanie obrażać moją osobę. Uważa że zdradziłem Meksyk w momencie kiedy obraziłem Rudos? Aerostar niema już coś takiego jak Rudos.. Zrozum to! Rudos to przeszłość,Rudos to nieudany projekt stajni która nic nie osiągnęła.Nie wiem co sobie myślisz prowokując mnie. Chcesz ze mną walczyć w porządku. Nie widzę w tym problemu i mogę ci w prost powiedzieć że się ciebie nie boje. Nie oszukujmy się nigdy nie byłeś nikim ważnym w żadnej federacji! Nigdy nie osiągnąłeś nic ważnego. Zawsze byłeś gwiazdą popcornowych walk w AAA. Uważasz się za gwiazdę? Serio?? To proszę powiedz mi co osiągnęłeś w ciągu swojej kariery!Jestem bardzo ciekaw czym mi się pochwalisz. Być może tytułem AAA World Mixed Tag Team Championship! Tak to rzeczywiście wielkie osiągnięcie. Przypomnijmy kto był twoim wtedy tag team partnerem? Ahh tak Faby Apache. To tylko pokazuje jakim jesteś luchadorem.W AAA zawsze nikt cię nie zauważał,zawsze byłeś w cieniu gwiazd jak Extreme Tiger,Evans,Rey Cometa już o Main Eventerach nawet nie wspomnę.W WCE również nigdy nic nie osiągnąłeś! Próbowałeś zdobyć tytuły razem z Wagnerem. I co z tego wyszło nic.Jednak wtedy twoja kariera nie była najgorsza bo było Rudos.Wtedy miał kto ci pomagać teraz jesteś tutaj sam. Nie masz żadnych przyjaciół.Nikt cię nie uratuje Aerostar.Niema już ani Mistico ani Dr.Wagnera Jr'a ani nawet L.A Parka. Jedyny kto tu jest z Meksyku to ja.Właśnie sobie spaliłeś ostatni most obrażając mnie,mówiąc o mnie źle. Jesteś niczym Blue Demon który ciągle łudził się że jest lepszy od mojego ojca!Który myślał że publiczność jest głupia,tylko on jest ważny. On również był wielkim Rudo. Jednak szybko zmienił zdanie. On również nie był sam. Należał do Los Hermanos Shadow i tak jak ty myślał wtedy że jest niepokonany.Jednak w 1952 roku mój ojciec zdemaskował jego tag team partnera Black Shadowa. Co zrobił wtedy Blue Demon? Walczył dalej chcąc pomścić swojemu przyjacielowi. Nie było kompletnie inaczej. Z największego przedstawiciela Rudos, Blue Demon stał się Tecnico! Masz racje to było dawno temu i to już historia jednak oboje wiemy że historia bardzo lubi się powtarzać.Chcesz zobaczyć czy ty jesteś w stanie pokonać El Enmascarado de Plata? Proszę bardzo nie boje się stanąć z tobą w ringu. Nie wstydzę się swoich poglądów dotyczących pogodzenia ze sobą Stanów oraz Meksyku. Nie mam zamiar być członkiem stajni która nie istnieje. Jednak powiem ci jedno Aerostar. Nie jesteś w stanie mnie pokonać! Może i jesteś od mnie szybszy jednak nawet nie będziesz w stanie mnie przewrócić. Walczyłem z nie jednym szybkim luchadorem.Walczyłem z Reyem Misterio Sr.'em którego pokonałem. Walczyłem El Hijo del Rey Misterio którego również pokonałem nie raz.Walczyłem z całą elitą Meksykańskiego Lucha Libre! Nikt nie był w stanie mnie pokonać. Teraz popatrz na tą maskę. Wiele luchadorów próbowało mi ją ściągnąć w walce o maskę.Miałem ich do prawdy mnóstwo jednak jeszcze nikomu się nie udało tego osiągnąć.Tak jak mój ojciec zdemaskował Black Shadowa tak ja zdemaskowałem jego syna Black Shadow Jr.'a. Zdemaskowałem El Nuevo Huracán Ramírez Jr'a,Super Parkę,Espanto Jr.'a.Jestem w stanie zdemaskować również ciebie ale nie chcę do prawdy tego doprowadzić. Nie chcę już nikogo demaskować! Jednak obiecuje ci Aerostar że jeżeli do tego mnie zmusisz to nie będę się wahał i zdejmę ci maskę oraz tym samym skończę twoją marną karierę.Tak więc lepiej się zastanów czy warto jest mieć mnie za wroga oraz mieć za wroga całe WCE Universe!Nie boje się ani ciebie ani Chrisa Jericho obaj jesteś zadumani w sobie i macie zakryte oczy nienawiścią. Chcecie się ze mną zmierzyć nie widzę problemu. Jeżeli tylko 28 Stycznia zarząd da mi okazji walki z jednym z was to uwierzcie że z tego pojedynku wyjdzie zwycięsko tylko jedna osoba!El heredero de la leyenda de plata!
#SmartFanZone
  • Odpowiedzi 271
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Marcineq

    27

  • Mr. Underson

    24

  • patryniu

    17

  • Housse

    17

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  415
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.08.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Chris%20Jericho2.png?__SQUARESPACE_CACHEVERSION=1298430343226

Kamerzysta idzie przez korytarz i widzie Y2J zmierzającego w jego kierunku. Obraz pojawia się na Titantronie

Santo.... Mówisz o tym, że nie walczę dla kraju ale sam czerpiesz pieniądze na tym, że durne dzieciaki kupują twoją maskę i szpanują! Może i walczyłeś z takimi osobami jak Blue Demon Jr czy El Hijo del Solitario ale nie zapominaj, że ja również mam sporo za sobą. Wygrywałem z takimi osobami jak Chris Benoit, Kurt Angle czy Undertaker. Są to prawdziwe legendy, które się poświęciły dla WWE i nie tylko. Szanuję Cie jednak za to, że potrafisz się przeciwstawić i mimo tylu walk o maskę nie straciłeś jej. Szanuję również Twojego ojca, który był idolem milionów dzieciaków na świecie. Jednak to, że szanuję Twojego ojca nie uratuje Cię jednak przed destrukcją, która nastąpi już niedługo.Myślę, że na Apocalypsis i przekonamy się wtedy kto jest lepszy i kto walczy dla ojczyzna a kto dla siebie! Druga sprawa... Ci hipokrycii znajdujący sie obecnie w budynku jako fani i w szatni nie dostrzegają tego, że to ja jestem prawdziwą legendą. Nie dostrzegają prawdziwego wrestlingu... Myślą tylko o tym ile i kiedy kupią twoją maskę.

Y2J z szyderczym uśmiechem podchodzi do jednego z fanów El Hijo del Santo...

Powiedz mi dlaczego nosisz te żałosną maskę? Aha przepraszam. Mówisz po meksykańsku. Okej zawołam kogoś kto mówi i po angielsku i po meksykańsku.

Chris Jericho znajduje kogoś kto mówi w obu językach.

Powiedz mu mój drogi dlaczego nosi te idiotyczną maskę Santo.... Człowiek odpowiada, że fan noszący maske Santo nosi ją ponieważ wierzy, że może zwycięzyć z każdym.

Tak? Może zwyciężyć z każdym?! Skoro może pokonać każdego to niech zwycięzy ze mną w ringu co napewno się nie stanie...

Y2J odchodzi od fana El Hijo del Santo. Po pewnej chwili titantron zgasł.

Edytowane przez Gość

  • Posty:  2 351
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.01.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

aerostar.jpg

Aerostar włącza kamerę...

Buenos dias! Aerostar został zmuszony do ponownego przemówienia. Chciałem porządnie przygotować sie do mojego powrotu pod względem fizycznym, lecz jak zwykle muszę napotkać jakąś przeszkodę. No cóż i tak jestem świtnie przygotowany, więc mogę poświęcić kilka minut na powiedzenie kilku zdań. Niestety czułem to, wiedziałem, że ktoś się wyrwie i zacznie gardzić moją osobą. Czekałem tylko na to, kto będzie tym pierwszym zawodnikiem. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że będzie to akurat El Hijo del Santo. Człowieku, wciąż mnie zadziwiasz. Nie wierzę w to, że pochodzimy z tego samego kraju. Kraju, który uważany jest przez większość za czysty i nie skażony. Tak jak już ostatnio wspomniałem zdarza się, że rodzą się tam zdrajcy, którzy za wszelką cenę chcą go zniszczyć. To jest przykre, ale ja z tym walczyłem w Meksyku. Przybyłem do USA by zmienić Amerykanów, by wskazać im właściwą drogę i namówić ich do innego myślenia. Przyszedłeś ty i zacząłeś krzyżować mi wszystkie plany. Nie ukrywam, że już tęsknię za Meksykiem. Chciałbym tam jak najszybciej powrócić. Wiem o czym teraz myślisz... Wim co chcesz mi powiedzieć. Chcesz mi powiedzieć, że szybko mnie tam wyślesz, że wykurzysz mnie z WCE w mgnieniu oka. Mylisz się, tak się nie stanie i przekonasz się o tym. Twoje myślenie jest błędne. Ciągle uważasz, że Aerostar był silny tylko w grupie, mógł coś osiągnąć tylko w Rudos. Nieee, oj nieee... Haha, jesteś śmieszny. Gdybym wiedział, że nie dam sobie tu rady, to nie przybywałbym do Ameryki. Teraz zaczynam karierę solową i pokażę że stać mnie na walkę z "najlepszymi". Taaa, "najlepszymi". Amerykanie i tacy zdrajcy jak ty zawsze uważali siebie za najlepszych. Dlaczego? Dlatego, że nie podejmowali się takich gwiazd jak ja. Wciąż żyjecie w niewiedzy, ciągle uważacie, że zawojujecie świat. Nie wiecie nawet jak się mylicie... ale już niedługo nadejdzie ten dzień... Nie jestem jak to ująłeś "zbawicielem narodu". Ja jestem wysłannikiem narodu. To fani z całego Meksyku wybrali mnie, abym wypełnił swoje zadanie. Zaufali mi. Na moich barkach spoczywa niesamowita odpowiedzialność. Meksyk wybrał mnie, a ja nie mogę zawieść moich fanów, przyjaciół i rodziny. Podobnie jak przed rokiem regularnie kontaktuję się z rodziną i fanami z Meksyku. Zawsze jestem na bieżąco z tym, co się tam u nas dzieje. Nie wiem czy wiesz, ale już całe moje państwo huczy na temat twojego przejścia do WCE. Ludzie również w tobie pokładali nadzieje, ale ty odwróciłeś się do nich plecami, zdradziłeś ich, złamałeś ich serca. W związku z tym faktem powierzono mi jeszcze drugie zadanie. Mam być lekiem, który uleczy ich serca i zlikwiduje El Hijo del Santo. To nie będzie trudne bowiem zdrajcom nigdy los nie sprzyjał. Dokonałeś kolejnego haniebnego czynu. Obraziłeś Rudos, a Rudos to moi przyjaciele, którzy zawsze mieszkali w głębi mojego serca. Obiecałem im, że będę zawsze bronił ich dobre imię. Nie pozwolę by ktoś taki jak ty, mówił że Rudos już nie istnieje. Rudos zawsze istniało. Rudos zawsze mieszkało w moim sercu i w mojej pamięci. Ty zawsze byłeś prostakiem. Zawsze myślałeś, że team, że stajnia istnieje tylko wtedy jak są blisko siebie i wspólnie walczą z niepszyjacielami. Nie, nie na tym rzecz polega. Rudos może istnieć tak jak teraz, na odległość. Oni działają tam, gdzie zawsze jestem duchem, ja wysłany zostałem tu by przypominać o wspaniałości i potędze Meksyku. Rudos zawsze było wielkie, Rudos nadal żyje, nie sprzyjały nam tylko warunki. Przez to właśnie musiałem odejść. Nie wytrzymałem tego wszystkiego. Już opowiadałem o strawie jaką sobie serwują Amerykanie, to nie na mój żołądek. Mówiłem o tym, że byłem w ciężkim stanie, przez to skażone powietrze... Płuca prawie tego nie wytrzymały. Tak jak mówiłem, teraz jest już inaczej ponieważ meksykańska medycyna potrafi czynić cuda. Teraz nikt i nic nie zmusi mnie do opuszczenia USA. Sam z własnej nie przymuszonej woli to zrobię w odpowiednim momencie. W momencie, kiedy zdobedę wszystko, a moi rodacy będą cieszyli się z mego powrotu i będą wiwatowali na moją cześć. Nie licząc WCE, walczyłem tylko w Meksyku. Jak dobrze wiesz tam potrzebny jest wzajemny szacunek i pokora. Nie zdobyłem tam dużo tytułów, ale wiesz dlaczego tak było? Było tak ponieważ czuję respekt nad bardziej doświadczonymi zawodnikami takimi jak np. Dr. Wagner Jr. Jego era jeszcze trwa, ja jestem jego przyjacielem i jednocześnie uczniem. On uczył mnie właśniej pokory. Ty tego nie jesteś teraz w stanie zrozumieć. Wagner stwierdził, że jestem gotów na zrobienie solowej kariery. Fani podrzucili pomysł pojawienia się w WCE by Amerykanie nie byli już tacy pewni siebie i żeby nie uważali że zawsze we wszystkim są i będą najlepsi. Spaliłem ostatni most? Chyba żartujesz... Ty nigdy nie byłeś w Rudos i nigdy nie zostałbyś tam przyjęty. My od razu wiemy kto jest fałszywy, to można bardzo łatwo rozpoznać. Nie masz szacunku, nie masz szacunku do nikogo. Próbujesz błędnie porównywać niektóre osoby do siebie. Dlaczego porównujesz mnie do Reya Misterio Sr'a i El Hijo del Reya Misterio? W czym ja jestem do nich podobny, co? Ja prezentuję swój, odmienny styl. Jestem indywidualnością i podczas ewentualnej walki ze mną przekonasz się, że nie pójdzie ci tak łatwo jak z innymi. Luchas de Apuestas... Walka o maskę... Wiesz dobrze czym są takie pojedynki dla Meksyku. To jest wielkie wydarzenie, wielka świętość. Upadasz Santo, upadasz nisko. Chcesz na obcej ziemi stoczyć potyczkę, której stawką jest maska? Wstydź się! Jeszcze nikt w historii nie chciał popełnić czegoś tak haniebnego. Znając twoje zagrania będziesz chciał teraz powiedzieć, że sie boję. Wcale nie, znów się mylisz. Ja po prostu jeszcze nie upadłem tak nisko, nie jestem tak głupi by niszczyć tradycję, która zawsze była tak doskonale pielęgnowana. Miałem iskierkę nadziei, ze się opamiętasz, ale teraz stwierdzam, iż źle jest z tobą. Chyba już nie ma dla ciebie ratunku... Szkoda, szkoda mi ciebie bo pochodzisz z mojej Ojczyzny... Zdrajca! Zdrajca! Zdrajca!


  • Posty:  1 872
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  20.04.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

gal_wrestling-1.jpg

 

Pod halę Wrestle Championship Entertainment gdzie ma odbyć się Saturday Night CrashDay podjeżdża samochód... Z niego ktoś wyrzuca torbę z nadrukowaną niebieską głową byka po czym z auta wysiada Rock, podnosi torbe i udaje się do szatni, gdzie rozsiada się wygodnie i kamerzysta zaczyna nagrywać...

 

Finally! The Rock has comeback to Wrestle Championship Entertainment! Wszyscy myśleli że Rock nie powróci, że wróci do filmów, nic bardziej mylnego... Rock nie opuścił WCE nigdy i nie ma zamiaru wracać do marnych filmów, chyba że będzie to produkcja Wrestle Championship Entertainment... Rock wrócił na stałe i chyba każdy wie co jest jego celem... Z resztą nie ważne... Wszyscy ludzie myśleli że Rock odpuścił sobie całe WCE, że Rock odpuścił sobie wrestling, że nie wróci, zniknie, zaszyje się gdzieś i nie wyściubi nosa bo ma dość kasy, jednak tutaj nie chodzi o pieniądze... Rock ma tutaj kilka rachunków do wyrównania, jest tutaj kilku kolesi z którymi Rock ma na pieńku ale są też tacy, którzy znają Rocka lepiej niż on sam i Rock nie mówi tutaj o Foley'u... Nie mniej Rock musi poruszyć bardzo ważną sprawę... Jak wszyscy wiedzą The Rock is THE MOST! Electrofying Man in sports entertainment. The Jabroni beatin', pie eatin', trial blaizin', eye brow razin'! Put your leg on the gas, everytime's ready to whoop somebody's ass! THE GREAT ONE! Theeee Rock! Dokładnie tak... The Great One... People's Champion nie istnieje... Ten ktoś zaginął dawno temu... Dawno temu, kiedy ludzie przestali w niego wierzyć... Zaginął wtedy gdy ludzie przestali krzyczeć "Let's Go Rocky!" a zaczęli chantować "Rocky Sucks! We Want Hunter!"

 

Hunter? We Want Hunter? Chcecie Triple H? Heh... Proszę bardzo... Triple H! Słyszysz Rocka?! Rock mianuje Cię people's championem! Tak jest... Jednak nie o to chodzi teraz Rockowi... Jak dobrze wiesz Rock bardzo Cie lubi szacunek, którym Rock cię darzy jest prze ogromny? Z tej właśnie okazji Rock ma dla ciebie prezent świąteczny... może spóźniony... Ale przecież liczy się gest... Wiesz Rock nie lubi kolesi, którzy mówią jak ważna jest dla nich ojczyzna czy jak ważny jest dla nich wrestling albo inny szajs zwany ludźmi... fanami... Universe! Takie coś nie istnieje! Rock ma nadzieje że rozumiesz co Rock chce powiedzieć... To co niektórzy robią z fanami jest żałosne... kiedyś Rock też taki był... Chodził, uśmiechał się i co chwile zakładał świeżutką koszuleczkę byle tylko Vince miał więcej kasy... Jednak te czasy przeminęły... Już dawno nie mieliśmy okazji spotkać się oko w oko, jednak tutaj nie chodzi o to... Tutaj nie chodzi o kase, kase czy jakiś głupi prestiż albo szacunek... To co Rock powiedział wyżej to czyste kłamstwa... Naprawdę myślałeś że ktoś taki jak The Rock darzy Cię szacunkiem!? Może osoba taka jak Foley czy Dwayne Johnson darzy Cię szacunkiem jednak nie ktoś taki jak The Great One. Ktoś taki jak People's Hater!

 

Dobrze słyszeliście... People's Hater... Nie ma People's Championa... Może i Rock powtarza to po raz enty jednak teraz to będzie nie rozłączne... Rock and People's Hater to jedna i ta sama osoba... Ale wracając do Ciebie Hunter... To co Rock powiedział wyżej to nie prawda... Jednak nie wszystko... Rock ma dla Ciebie prezent świąteczny, znacie się od lat więc tradycja nakazuje kupić komuś jakiś prezent... No nic Rock musi spadać, jednak zapamiętaj słowa Rocka Hunter... Honor i Szacunek! A teraz coś dla "fanów"....

 

If Ya Smelalalalalalau... What The Rock is..... Cookin'...

 

K1190kicopy_zps3e737bee.png

 

 

 

wce.png

 

f7afdb0d1f356a3dc6d917539237be7a_original.gif?1367060362

 

 


  • Posty:  1 150
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.11.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Daniel-Bryan-season-1-wwe-nxt-12759515-288-383.jpg

 

[Daniel siedzi w swojej szatni a kamerzysta wszedł tym razem pukając i zaczął przeprowadzać wywiad]

 

Witajcie mój kochani fani i znienawidzeni wrogowie. Pamiętacie może jeszcze z kim mam walkę na najbliższej gali CrashDay ? Dobra nie musicie się męczyć tym myśleniem bo wiem że takiej cioty bez umiejętności nikt nie zapamięta więc wam powiem jest to Jeff "Ćpun" Hardy!. Widzę Jeff że nie wziąłeś sobie do serca mojej propozycji żebyś się nie pchał do tytułu International Championship. Tyle ci powiem jest to twój najgorszy błąd w życiu teraz już się nie wymigasz od walki zostaniesz pochłonięty do mojego świata do świata Daniela Bryana ! W ringu będziesz niszczony! Poznasz jego wszystkie zakątki ! Rozwalę ci ten ryj i będę się nad tobą znęcał aż mi się to z nudzi. Powiem ci tak moje osiągnięcia zostały zdobyte za moją cierpliwość i umiejętności a ty te swoje WHC czy WWE Championship zdobyłes przez lizanie dupy Vinca czy Dixie ale prezes naszego kochanego Wrestle Championship Entertaiment jest inny on Ci da tytuł za to jak trenujesz po prostu nie możesz się odpierdalać ale ty to robisz tylko byś palił blanty i inne tego typu obrzydlistwa więc nie masz czego szukać w tej federacji po prostu będziesz w WCE niczym. Ale jeśli ci się uda być w tej federacji na szczycie. To to i tak Ci nic nie da bo i tak ja jestem jeszcze wyżej. Jestem ponad tobą. Ponad twoim zasięgiem. Nie boję się ciebie. Ale za to sprawię, że to ty zaczniesz bać się mnie Daniela Bryana! I będziesz uciekał gdzie pieprz rośnie gdy mię zauważysz. Ostrzegam cię uważaj od rana aż po noc w każdej chwili mogę ci zaatakować i zrobić to co kocham a chodzi mi o LeBell Lock O tak to jest to ! Po prostu to kocham ! Będziesz w tedy błagał żebym prze stał ale czy przestane ? To jest już moja słodka tajemnica nikomu jej nie wy jawnie tego. Jesteś niczym Jeff NICZYM rozumiesz ? Nie masz już swojego brata Matta który zawsze ratował Ci dupę i pomagał ci wyjść z tego gównianego szajsu jakim są narkotyki ale ty miałeś to w dupie i sam go w to wciągnąłeś nie nienawidzę cię za to. Twój czas się powoli kończy twój ogień słabnie a mój świeci co raz jaśniej.

 

[Daniel założył koszulkę Jeffa Hardego jak to on zrobił z koszulką Bryana. American Dragon wychodzi a obraz powoli znika]

  • Posty:  2 513
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

miz3_large.jpg

CrashDay - Jest! WHAT?! WCE CrashDay?! REALLY?! REALLY?! Kto?! Kto na CrashDay dzielił i rządził, kto?! AWESOME THE MIZ I KEN KENNEDY! Bawicie mnie Wy wszyscy samozwańcy, jak śmiecie mówić, że Wam się tu coś należy?! To tylko nam się tu coś należy! To nasza dwójka widoła tu prym, to nasza dwójka była tutaj górująca, zapytajmy przeciętnego człowieka, CrashDay? Otrzymamy odpowiedzieć o, tak! Miz, Kennedy, Destination, to jedyne skojarzenia z tym najlepszym brandem! Jedyne!! Co ja widzę, Main Event? Nie powiem zaskoczyło mnie to. Hahahaha, kto? Hahahahaha, Batista? Ten sam, któremu oddałem walki o głowny pas? Ten sam, który dzięki mnie zdobył swój upragniony pas? Czy to ten Animal? Nasz Zwierzaczek, który osiągnął wszystko, dzięki temu, że był z Kenem w drużynie i miał przy sobie mnie? Dave, nie dość, że cała Twoja przeszłość tu opiera się na nas, to jeszcze teraz ma się wszystko opierać na nas? To jest naprawdę, naprawdę zabawne, co jeszcze dzięki nam będziesz chciał zrobić? Znaleźć dziewczynę? Przespać się z nią? Hello! IM AWESOME! Dlaczego wszystko, kiedy byliśmy w Destination spadała na Twój łeb? Ktoś musiał robić za rzecznika prasowego. Prawda boli Dave, ale jedyne, co będziesz mógł wspominać w swojej "wspaniałej" hahahaha "karierze" to będzie zakłamany okres z nami, Kennedym i The Miz'em, resztę będziesz chciał szybko zapomnieć, a może już zapominasz? Jakaś terapia? Nie, nie zafundujemy jej z Kennedym za dużo już dla Ciebie zrobiliśmy, jak to jest Batista? Zawsze ten 4, gorszy, słabszy od Kennedy'ego, Miz'a, Gaspard'a, zawsze ta czwóreczka, Wstydliwe? Gdybyś się znowu na nas nie porywał zostało by to tylko między nami, ale niestety z wielkim bólem serca musiałem to wyjawić nie będziesz zły? Mam nadzieję. Jednak to jest nic w porównaniu z tym z kim obecnie walczysz z jakimś holly shit... Skarpetkomanem, po co Ci to? Liczysz na jakieś pidżama party? Brakuje starego dobrego Destiny jebnięcia? Jednak tego już nie zaznasz nie, nie Ty! Foley, Foley, Foley, Foley nie wiem, naprawdę, czego ten dziad tutaj szuka przecież ten człowiek powinien być już dawno na urlopie i z dala od wrestlingu, ale On musi nam z uporem maniaka wracać, really?! Po co?! Cieszyłem się rok temu, tak to było rok temu, kiedy zdobyłem pas WCE, WCE Championship, płakałem, niestety miesiąc później go straciłem, ale to nie była moja wina, tylko Twoja Kennedy, jednak rozumiem takie chwile i zapominam o tym, a wiesz czemu? Dla większego dobra! My razem! Ty, ja, WCE jest nasze, nawet nieoficjalnie sobie pomagając, znamy się świetnie, więc wiem, że mogę liczyć na Ciebie, to dzięki Tobie zdobyłem pas i przez Ciebie go straciłem wychodzi na zero, jednak jest ktoś kto musi nam podziękować za to, co zrobiliśmy BATISTA! Będziesz płacił bólem, bo to chyba jedyna zasada, którą wyznaje nasz Zwierzak? Yeeah? Mam rację? Wiem, że mam, jestem tego pewien. Nasza trójka zna się, i to strasznie się zna, więc wątpię, czy się zaskoczymy, więc jak to rozwiążey? Po prostu ten, który będzie lepszy wygra, a co do tego kto jest lepszy chyba nikt nie ma wątpliwości, nawet Ty Batista chyba nie jesteś taki głupi żeby wierzyć w Twoją wygraną. Powiem Ci, że nie spodziewam się jakiegoś heroicznego boju, bo takiego nie jesteście w stanie zagwarantować, ale jestem pewien szybkiej roboty. Tak. Szybkiej. Najwięksi mistrzowie WCE vs Wy? To będzie żałośnie łatwe, jak na powrót takiego show. Myślicie, że to normalne? Nie? Ja też. Naprawdę powinni kogoś lepszego dać do tego main eventu, bo Wy? Kogo chcemy oszukać, ale kim Wy jesteście przy nas? Zacytuję mojego partnera, że lizaniem dupy można teraz załatwić wszystko... Jednak ja się do tego nigdy nie zniżę, beacuse im THE MIZ AND IM AWESOOOOOOOOOME!


  • Posty:  734
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.11.2010
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  iPhone
  • Styl:  Klasyczny

scsa4091107112649.jpg

Karta na CD się pojawiła. I co? Mam walczyć ze Stingiem. What? Kim jest Sting, że ja mam z nim walczyć. What? za kogo się uważa. What? Mam go wysłać na pare tygodni do domu, czy zostawić, aby trochę jobbował innym? Takkk zostawię go, bo kto inny będzie jobbował takim jak Punk, Orton lub jakiś tam Brayan lub inne jakieś miernoty z tej federacji... Ostatnio oglądałem telewizję dopóki nie pojawił się ten Icon. What? Od razu gdy tylko go zobaczyłem wyłączyłem to, bo aż żal było mi patrzeć na tą dzi*ke. What? Już po naszej walce nie bedziecie musieli go oglądac, bo wtedy spadnie i nawet w telewizji będzie brak czasu antenowego dla niego. What? Pamiętajcie już na CrashDay Stone Cold Steve Austin pokona Sting'a. What? Pokona go i pierwszy krok do pasa WCE będzie zaliczony. Następnym krokiem Austina w WCE będzie pokonanie jakieś legendy wrestlingu aby dopełnić swoje przeznaczenie jakim jest wygranie pasa WCE. What? Ale wracając do Sting. Icon spodziewaj sie na CrashDay 28 stycznia, że skopie Ci tyłek i wykonam Ci Stunner'a po którym cię odliczę. Będziesz słuchał jak sędzia odlicza .1..2..3.... Zwycięzcą walki zostaje Stone Cold Steve Austin... Hell Yeah.

Chcesz piwo? Może whisky? Nie to nie. Wracając do ciebie Sting, to jedną rzeczą która mi się w tobie najbardziej nie podoba to, że nazywasz się Ikoncą wrestlingu. Wiesz dobrze, że oszukujesz tych wszystkich naiwnych twoich fanów, którzy wcale, ale to wcale cię nie lubią. What? Wielu fanów, wręcz tobą rzyga. What? Wielu fanów Cię nienawidzi za ten twoje przechwalanie się itp... What? Za te twoje durne darcie się "It's Showtime!, Wooo". To jest bardziej durne od zdobycia pasa przez Hornswoggle. Ale odchodząc od ciebie, musze wszystkie odoby, które to oglądają uświadomić, że Austin 3:16 nie zamierza kłaść się przed publiką. What? Austin 3:16 zamierza patrzeć tylko na siebię. What? Nie zamierza oglądać się za innymi. What? Austin 3:16 to początek nowej ery która zacznie się od zdobycia pasa przez najbardziej utalentowanego zawodnika i największego skurw***a jaki kiedy ktokolwiek był na świecie, bo ja jestem Stone Cold Steve Austin. Give me Hell Yeahh. Hell Yeah. Sting mam jeszcze jedno dla takiej dziw*i jak ty. Jest tym to...



 

0.jpg

 

Nie mogę sie jakoś rozkręcić, ale mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni

37184451712723064921.png

 

 


  • Posty:  1 084
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.12.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

sheamus7.png

 

Sheamus ogląda wypowiedź Edge'a po czym z lekkim uśmiechem wstaje i woła człowieka z kamerą

 

Edge, widzę, że nie próżnujesz i starasz się w jakiś sposób dorównać mi poziomem wypowiedzi.. ale marnie ci to wychodzi. Rady!? Jakie rady do cholery!? Czy ktoś taki jak ja potrzebuje rad?! Czy ja prosiłem o cholerne rady?! Nie?! So, shut your mouth! King Sheamus wie czym się kierować i nie będzie słuchał bezwartościowych słów od tchórza, który już niebawem po raz kolejny opuści tą federację! Tutaj i w tych czasach nie czeka cię nic dobrego, jesteś zwykłą cipką, nie umiesz bronić swojego zdania, zasłaniasz się moralnością, która w tej rzeczywistości jest gówno warta, rozumiesz? Liczy się konsekwencja, wytrwałość, brak litości, siła.. mam wymieniać dalej? Jak sam wiesz posiadam wszystkie te cechy, co czyni mnie na uprzywilejowanej pozycji do osiągnięcia przysłowiowego "złota" po które tutaj przybyłem. To jest mój jedyny cel, inne rzeczy mnie nie obchodzą, liczy się tylko pas, teraz International.. potem główny pas federacji. Ha! Zaczynam lubić te twoje "śmieszne" żarciki! Spear w mojej szatni?! Seriously?! Don't make me laugh! Chyba nie jesteś aż takim kretynem, aby porywać się na coś tak nieodpowiedzialnego, zdajesz sobie sprawę, że gdybyś tylko pojawił się u progu drzwi do mojej szatni, ostatnią rzeczą, którą byś zapamiętał byłby Brogue Kick, a potem nosze i sanitariusze, tego do cholery chcesz?! Tak prędko chcesz skończyć pobyt w tej federacji? Nawet nie odbyła się pierwsza walka, a ciebie już zabraknie, weź to pod uwagę i choć raz postąp logicznie! W kółko to samo.. ile razy będę powtarzał, Celtycki wojownik nie będzie słuchał rozkazów, poleceń czy czegokolwiek, wypowiadanych ze słów kogoś tak słabego jak Edge! Zrozum to do cholery raz na zawsze! Ja mam mieć do ciebie szacunek? Kpisz sobie? Czym do cholery sobie na niego zasłużyłeś? No powiedz, czym?! No właśnie.. niczym! Nie zrobiłeś nic, co czyni cię lepszym od innych, jesteś aktualnie nikim, i nikim pozostaniesz. Może oświecisz mnie swoim "geniuszem", a raczej jego brakiem i powiesz, co ma wspólnego, to, że trzymam się własnych, określonych zasad, do mojej bladej karnacji, what?! Tell me! Jeśli coś zaczynasz, to skończ to! Powrót mistrza.. pokaz klasy? Chyba nie sądzisz, że sprawdzi się to w twoim przypadku? Jak śmiesz w ogóle nazywać siebie mistrzem, odszedłeś bez słowa, porzuciłeś federację i nie masz prawa nazywać siebie mistrzem, twój tytuł gówno znaczył! Pokonać mnie, w wielkim stylu, no tak, tylko ty nie wiesz co to znaczy zwyciężać w świetnym stylu, to ja odnosiłem wiele genialnych sukcesów po morderczych i wyczerpujących walkach, gdzie ostatkami sił kończyłem swoich rywali, to jest wygrana w pięknym stylu, a nie twój nędzny spear, którym się tak chwalisz, tu.. spear, tam.. spear, szkoda tylko, że w większości wykonujesz go na bezwartościowych jobberach, albo młodych, którzy zaczynają tą przygodę.. Uświadom sobie, że ja nie padnę po 1..2..4..5 spearze, nawet nie będziesz miał okazji wykonać ich w takiej liczbie, rozumiesz? Do you understand?! Mam nadzieję, że nie będziesz idiotą i nie zlekceważysz wroga, mimo wszystko chcę wygrać po długiej walce, w której będę dominował. Nic nie rozumiesz.. do cholery nic nie rozumiesz! What a fucking man.. być może nie wszyscy są lepsi ode mnie, ale tu chodzi o pieprzoną zasadę, że wartość musisz udowodnić, zdobyć szacunek i respect.. którym się tak chwalisz.. ty jednak żyjesz durnymi wspomnieniami z WWE gdzie byłeś kimś, ale tutaj, praktycznie każdy z tego legendarnego rosteru przewyższa cię w każdym "calu"! I niestety dla ciebie, nie każdy jest szmatą, na ten "tytuł" sobie zapracowałeś, przykro mi.. fellow! Wróciłeś, wróciłeś, szkoda tylko, że po rozpadzie federacji i ponownym odrodzeniu, gdzie ujrzałeś szansę, nie wiem jaką, ale pewnie tak było, dobrze wiemy, że gdyby federacja dalej stała na takim poziomie jak przedtem, nie wróciłbyś, więc śmiało można rzec, że jesteś cholernym dezerterem! Bo widzisz, wole ci wszystko dogłębnie tłumaczyć, gdyż jak zauważyłem nie należysz do tych wykształconych intelektualnie i nie wszystko pojmujesz tak jak powinieneś.. Ha, ha bardzo łatwo wyprowadzić cię z równowagi, błąd, duży błąd.. fellow! Takie postępowanie z łatwością obróci się przeciwko tobie a ja to z łatwością i wielką chęcią wykorzystam, kanadyjska krew, powiedz, kim byli Kanadyjczycy, czym się szczycili? No powiedz mi do cholery! No właśnie.. oprócz tego, że mają jakieś małe sukcesy nie zrobili właściwie nic! Natomiast moi przodkowie, Celtowie, sławili się ogromną siłą, kunsztem przetrwania, wygrali wiele pojedynków, mimo trudności i wielu innych czynników, niestety dla ciebie jestem taki sam, we mnie płynie ta sama krew, krew moich braci, nikt kto ze mną zadrze nie będzie czuł się bezpieczny. Ciekawe słowa, obrażaj dalej, ciekawe sukinsynie czy dasz radę powiedzieć to otwarcie, stojąc ze mną twarzą w twarz na ringu! Odwaga.. to kolejna rzecz, która mnie cech***je, już niebawem zrobię kolejny krok, spodziewaj się nieoczekiwanego, czekaj na swój koniec, który niebawem nadejdzie, tak się stanie, ponieważ jestem The Celtic Warrior - Sheamus, i moje słowa zawsze się sprawdzają!

 

Sheamus wznosi do góry krzyż celtycki i krzyczy, po czym wychodzi z szatni, a obraz powoli zanika..
akerdrugi.png

 

 


  • Posty:  317
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  11.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

13705.jpg

 

Kamera pokazuje Shawna Michaelsa siedzącego w szatni. Shawn zaczyna mówić

 

Witajcie WCE Universe! Jak się macie?! Znacie może kartę na najbliższe CrashDay? Bo ja znam! Dostałem walkę, i to z osobą, z którą zawsze chciałem się zmierzyć. Chris Jericho jest osobą, z którą stanę w jednym ringu. Nie dość, że dostałem tak łatwego przeciwnika, to jeszcze dostanę za to nagrodę w postaci miejsca w walce o pas International. Chris mimo mojego wyzwania nie odpowiada, ale za to najeżdża na KENTĘ i El Hijo del Santa. Chris, dam Ci małą radę. Zamiast zajmować się szprotkami zajmij się rekinem, z którym przyjdzie Ci się zmierzyć na CrashDay, bo przyjdzie Ci stanąć w ringu z The Showstopperem. Wiesz, jak wyrobiłem sobie przydomek „The best natural compeditor that has ever stepped foot in the wrestling ring”? Co tydzień wchodziłem do ringu, stawałem naprzeciwko takich kozaczków jak ty, którzy cały czas gadali, jacy to oni są najlepsi, i jakimi legendami oni są. A ja wchodziłem do ringu, dawałem show, wygrywałem z takimi pseudolegendami jak ty, i szedłem do domu. Czemu teraz miałoby być inaczej? Zrobię tak, jak za dawnych lat. Wejdę do ringu, skopię Ci tyłek, i wyjdę. Pokonam Cię, i postawię krok do przodu w stronę pasa International. Chris, radzę Ci, zacznij coś ze sobą robić, nie tylko latasz i gadasz, że wszyscy to hipokryci, i że jesteś żywą legendą, i że jesteś najlepszy na świecie, i cholera wie co jeszcze, bla bla bla bla bla bla bla. Nie wiem, czemu jesteś w ogóle w tej federacji. Założyłeś jakiśtam zespół Fizzy czy jakoś tak. Tam byłeś karykaturą gwiazdy, przynajmniej cośtam sobą reprezentowałeś. Nie to co w WCE. W WCE jesteś nikim, wracaj do Kanady, skąd pochodzi twój koleżka Bret Hart. Jego pokonałem, pokonam też Ciebie. Powiedz mi jedno, Chris. Gdzie podział się ten stary dobry Y2J, który na jedno słowo odpowiadał dziesięć? Gdzie jest Chris Jericho, który pokonał The Rocka i Steve'a Austina jednej nocy? Gdzie jest pierwszy Undisputed Champion? Gdzie?! Chris, stałeś się niczym więcej niż gwiazdą, która po prostu zgasła, mało tego, stałeś się hańbą dla samego siebie. A teraz popatrz na mnie. Może i wyglądam niepozornie, ale nadal drzemie we mnie ten SexyBoy na którego leciały wszystkie panienki kilka lat temu, zresztą nadal lecą. Świetna forma,charyzmatyczny, silny, szybki, z wielkim talentem. Słowa, którymi można mnie określić. Kiedyś powiedziałeś, że chciałeś być taki jak ja. Na CrashDay pokażę Ci, że lepiej być orginałem niż żałosną kopią The HeartBreak Kid'a.

 

 

Obraz kamery się urywa

 

hbknasstowdokonczyckopia.png

 

 

 

 

WCE RECORD

 

 

 

7 wygranych - 2 porażki - 1 remis

 

 

 

 

WCE Continental Champion (21.04.2012- 08.07.2013)

 

 

 

 

00961d26dda1582220413f764d3f8845.gif?1312069593

 

 


  • Posty:  2 492
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

835_Christian.png

 

[Christian wchodzi do swojej szatni, nagle do szatni wchodzi kamerzysta, a Christian zaczyna coś mówić do kamery]

 

Może zacznę od tego że wrócę się do mojego najlepszego przyjaciela Edga, nie musisz się tak denerwować, ja tylko dałem ci propozycje, no ale ty mogłeś ją odrzucić o to właśnie zrobiłeś. Szczerze to się ciesze bo bardzo chciałbym z tobą zawalczyć, przeciwko sobie jak i też w tag teamie. Jeszcze się nie zastanawiałem się kogo zaproszę do mojego show na CrashDay, chociaż miałem już parę propozycji żeby ich zaprosić do mojego show, jednak twoją propozycje chyba rozważę i możliwe że ją przyjmę, to takiej gwiazdy jak ty i Sheamus’a, nie często składają propozycje wystąpienia w moim show, oczywiście jak przyjmę waszą propozycje to będzie dla mnie zaszczy, że takie osoby jak wy będziecie uczestniczył w moim show. Coś czuje że jednak razem nie spotkamy się w finale tego turnieju, oczywiście nie chce mówić że nie dasz rady, ale to jest prawda bo będzie ci ciężko w ćwierćfinale a co dopiero w półfinale. Ja będę miał łatwiejszą drogę do finału, w ćwierćfinale dostałem tak banalnego przeciwnika, że jeśli przegram to na pewno będzie duża niespodzianka, ja postaram się żeby nikt nie był zdziwiony po tym pojedynku, tylko był szczęśliwy po mojej wygranej.

 

Może zacznę od moich rywali, jedyni którzy mogą mi przeszkodzić w wygranej jest tylko, no kogo my tam mamy, no prawie nikt, to chyba jest już pewne że ja wygram tej turniej. Teraz zwrócę się do mojego przeciwnika Dolph'a Ziggler'a, a ja kurna pytam kto to jest, ja go w ogóle nie znam, nie wiem może to jakiś żul z pod sklepu, i federacja się zlitowała nad nim, i podpisała z nim kontrakt, ale na serio ja w ogóle nie znam gościa, nie wiem może kiedyś walczyliśmy w innych federacjach, ale to tez jest raczej nie możliwe, bo ja byłem tylko w najlepszych federacjach na świecie, na przykład takie federacji jak TNA, czy nawet to raczej ty nie mogłeś w tych federacjach występować, no może jedynie jako jobber, i ciągle przegrywałeś i dlatego jak szybko wywalili cię z tych federacjach i może przez to cie w ogóle teraz nie znam, i nie kojarzę. Nawet jeśli nie wiem jak walczysz, i jak sobie radzisz w ringu, to mnie to szczerze nie obchodzi bo i tak z tobą wygram, powinieneś sobie to gdzieś zapisać, no na przykład na czole, że ty ze mną nie wygrasz ani na CrashDay, ani na żadnej innej tygodniówce czy nawet na gali, ale ty nie powinieneś wierzyć w to, że może raz wystąpisz na gali, bo gdybyś wystąpił to było jakaś pomyłka, bo ja się mogę przyznać że widziałem video z twoim udziałem, jak walczyłeś i muszę przyznać że jestem po wrażeniem, bo nigdy nie widziałem, tak bardzo słabego i durnego zawodnika ja ty, czy ty kiedyś widziałeś siebie jak walczysz, pewnie byś się przeraził i chciał od razu skończyć karierę swoją jako wrestlera.

 

Może myślisz że masz jakąś szansę ze mną, no ale niestety jesteś w błędzie, bo mnie nikt nie pokona w tym turnieju, i to ja każdemu udowodnię, pewnie każdy będzie zaszokowany że to ja wygram ten turniej i wygram ten pas. I będę pierwszą osobą która, w tej federacji wygrała pas International. I zapewniam wszystkich że nie oddam go nikomu, będę go bronił cały czas, czy to na tygodniówkach czy na galach, nigdy go nie stracę, może jestem za pewny siebie, ale ja w to wierze że ja wygram, walkę z Zigglerem, potem z kolejnych rywalem z półfinale, i będę w finale w którym na pewno zawalczę w trudnym rywalem, ale ja dam radę, bo według innych ja jestem faworytem do wygrania tego pasa, i wiem że parę osób postawiło na mnie, że to ja wygram ten turniej, i ja postaram się ich nie zawieść.

 

[Christian znika, a obraz się urwa]
lig48.jpg

 

 


  • Posty:  1 282
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.03.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

edge2011cutoutbyjibunji.png

 

Edge siedzi na trybunach hali na której odbędzie się gala, obok przechodzi kamerzysta, Edge prosi go o włączenie kamery, rozsiada się wygodnie.

 

Sheamus, jeżeli nie chcesz rad lepszego, to nie. Łaski bez, nie będzie żadnych rad, nic, zero! Jeżeli będziesz coś chciał, żebym ci doradził, nawet nie podchodź do mnie. Według Ciebie liczą się tylko umiejętności w ringu, tak ? Zgadza się. A zapomniałeś chyba o umiejętnościach przed kamerą, czy uważasz że jak staniesz przed kamerą i będziesz mówił tylko bla bla bla, albo jedno zdanie cały czas to wygrasz jaką kol wiek walkę ? O nie nie, tak nie ma. Zgodzę się, że ważne są umiejętności w ringu, ale nie zapomniaj o rozmawianiu. Oczywiście po za tym, liczy się także szacunek do przeciwnika, ale w tej federacji jest to bardzo rzadko spotykane. Ty sobie żartujesz czy naprawdę nie wiesz, za co masz darzyć mnie szacunkiem ?! Uważasz, że zawodnik który ma zero umiejętności zdobył by najważniejsze złoto tej federacji ? Bo ja myślę, że to jest raczej mało możliwe. Kilka miesięcy temu byłem najlepszym mistrzem w tej federacji. Przewyższałem Batiste, Andresona czy też Sheltona Benjamina. Nikt nie był w stanie mnie pokonać, w końcu znudziło się to niektórym ludziom i musieli mi zabrać pas, ponieważ nikt nie był na tyle odważny, żeby stanąć w ringu z mistrzem po raz kolejny. Każdy po kolei został pokonany, od najsłabszego, do najlepszego. Próbowali nawet lepsi ode mnie jak Randy Orton, ale niestety nie udwało się to im. Czemu ? Może dlatego, że ja do każdej walki ćwiczyłem, a oni uważali że bez treningu można zdobyć wszystko. Ale to jest przyjacielu nie możliwe. Trening czyni mistrza …

 

Edge, wstaje, wychodzi z hali idzie w stronę szatni Sheamus’a, chce otworzyć drzwi ale są zamknięte. Wali w drzwi… Nikt nie otwiera.

 

Myślę racjonalnie, i właśnie przed chwilą chciałem dać Ci to na co zasługujesz najbardziej. Spear. To co w tym momencie powinieneś dostać. Ale jak widać stchórzyłeś, i od razu po zakończonej sprawie uciekłeś z budynku. Czyżbyś wiedział, że przyjdę do Ciebie ? Boisz się mnie. Wiesz co potrafię zrobić wtedy kiedy ktoś naprawdę mnie zdenerwuje. Mogłeś to zobaczyć w telewizji i zapewne zapamiętałeś to sobie… Ja jestem najlepszym oraz najbardziej doświadczony zawodnikiem w tej federacji, niezależnie czy tego chcesz czy nie. Kiedy ja piętnaście lat temu zaczynałem swoją wspaniałą karierę ty jeszcze leżałeś w łóżeczku a twoja matka smarowała Cię samoopalaczami bo wstydziła się ciebie. Przepraszam, nie będę zniżał się do tego poziomu, ponieważ to jest głupie. Jeszcze raz przepraszam…

 

Edge zaczyna spacerować po korytarzu, opiera się o ścianę.

 

Naucz się jednego. Ja Edge Rated R Superstar nigdy nie ignoruję never ever przeciwnika, jeżeli wiem, że mam szansę przegrać. Może zauważyłeś, że nie mówię tak jak wszyscy, że ty nie masz szans na wygranie ze mną. Właśnie wręcz przeciwnie. Uważam że masz nawet więcej niż pięćdziesiąt procent szans na zwycięstwo. Ja jeszcze przyzwyczaiłem się po powrocie do tego wszystkiego,. Ale wracając. Ja mam do ciebie szacunek i nigdy go nie stracę. Wiem co zrobiłeś w WWE, wiem co zrobiłeś tutaj przed kryzysem i naprawdę ciebie szanuję. Nigdy nie przestane. Ale szacunek musi być wzajemny, jeżeli ty go nie masz ja również go stracę, ale wgłębi on i tak pozostanie, więc miej się na baczności i przemyśl to co powiedziałem… Cya.

 

Edge idzie korytarzem, po chwili wchodzi do pokoju, zamyka drzwi przed kamerzystą, kamera pokazuje napis 'Rated R Superstar Edge ' po czym obraz znika.

 

tumblr_mjpwn7cFFP1s2gjwuo1_500.gif

 

 

 

 

Jeśli jesteś zawodowym sportowcem i korzystasz ze środków poprawiających wydajność, to wiedz że jesteś cipą

CM Punk

 

 


  • Posty:  136
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.08.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

DOLPH_ZIGGLER_02092010jg_0058b.jpg

 

Dolph włącza kamerkę i zaczyna

 

Well, Christian, nie znasz mnie? Nie wiesz kim jest Dolph Ziggler? Dolph Ziggler jest najjaśniejszą postacią we wrestlingu. Żul spod sklepu? Powiedz, kto Ci pisał ten tekst? Obrażasz mnie jak dziecko, z resztą czego można od Ciebie oczekiwać? Mr. One More Match... Hmm... Nie mam nic do powiedzenia pozytywnego, a negatywów można nałapać w pęczki. Jobber? Jobber? Dolph Ziggler był Jobberem? Kiedy? Powiedz mi kiedy, ponieważ łżesz. Bezczelnie łżesz. Ciągle przegrywałem? Niestety, ale nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek przegrywał. W dodatku ostatnimi czasy byłem lepszy niż zwykle, po prostu byłem w formie. Ba! I nadal jestem, a Ty? Stałeś się zapchajdziurą Main Eventu i wciąż tak jest. Ja pracowałem latami, aby osiągnąć cokolwiek i być gwiazdą jaką jestem dziś. Nie potrzebowałem nikogo do pomocy, a Ty niestety potrzebowałeś. Potrzebowałeś Edge'a. Look, jestem uczciwym człowiekiem, nie potrafię kłamać. Wszystko co mówię to prawda i tylko prawda. To co mówię publicznie to moje zdanie o ludziach. I jeśli mam pisać na czole cokolwiek to tylko imię przegranego. Na czole napiszę Christian. Ty jesteś wielkim przegranym. Uważasz mnie za durnia? Och, naprawdę - zraniłeś mnie. Wiesz, chyba zakończę swą karierę. Nie interesuje mnie Twoje zdanie i co myślisz o sobie i kim innym. Jak Cię widzą, tak Cię piszą - znasz to przysłowie? Z takim wyglądem sam siebie skazujesz na sukces. Pewnie za twarzowe jesteśmy w Openerze. Jednak nie chcę nic mówić o wyglądzie, bo i tak to się nie liczy. Ekhem... Wygrasz turniej? No niestety, ale nie wyjdziesz z pierwszej rundy, ponieważ ja jestem Twoim rywalem. Co chwilę się zatrzymujesz w mowie, masz jakieś problemy? Seplenisz? Ciągle stawiasz przecinki. Kogo niby masz zawieść? Przecież Ty nie masz fanów, więc o czym Ty mówisz, człowieku? Brałeś coś? Nie wątpię w to. Obiecaj mi jedno, Christian. Dokładnie za 11 dni w ringu WCE CrashDay zostaniesz pokonany i odejdziesz jak na prawdziwego zawodnika przystało. To samo tyczy się mnie, choć wątpię w to, żebyś w ogóle przeważał w tej walce. Po prostu nie daję Ci wielkich szans na Speara czy też Killswitch. Nie będę taki zły i dam Ci wykonać Clothesline czy Dropkick, choć pewnie i tak zrobisz botcha przy którejś z tych akcji. Bukmacherzy Cię faworyzują, a wiesz dlaczego? Ponieważ nie wiedzą, że w młodości siła, a Ty jesteś dinozaurem. Powinieneś też to wiedzieć. Myślisz, że dlaczego jesteś bezwartościowym Midcarderem? A racja... U Ciebie kiepsko z myśleniem. Mówię Ci, skończ z wrestlingiem, bo niedługo coś Ci się stanie. Możliwe, że już na CrashDay. A raczej pewne. Odejdź stąd, to nie jest Era Attitude! Nikt Cię tutaj nie trzyma, a więc droga wolna. Tymczasem mój czas się kończy. Do zobaczenia, Christian.

 

Dolph wyłącza kamerkę.

 

valence.png

 

 

 

 

WCE STREAK:

Zwycięstwa: 0

Remisy: 0

Porażki: 0

 

 


  • Posty:  5 103
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.07.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Randy-Orton-Showing-Punch.png

*** Kamera przenosi nas przed arenę gdzie właśnie podziechała czarna limuzyna. Po chwili, otwierają się drzwi, a z samochodu wychodzi Randy Orton! ***

Nareszcie! Długo na to czekałem! Wróciłem!! Wielokrotny, niekwestionowany mistrz oraz największa gwiazda poprzedniej federacji Randy Orton! Nie spodziewałem się, że kiedyś przyjdzie ten dzień, w którym wrócę, ale po kilku miesiącach postanowiłem wziąć się w garść, wyleczysz wszystkie kontuzje oraz przypomnieć sobie jak się kopie tyłki zawodnikom, którzy uważają się za gwiazdy. Superstars? Czyżby? Dziwne, bo kiedy przychodzi czas na starcie się ze mną każdy przegrywa! Kiedy zobaczyłem pierwsze wypowiedzi to aż mi się nie dobrze zrobiło.. Federacja otwiera się na nowo, więc pomyślałem, że potrzeba jej starych korzeni, których się chwyci i razem z nim pójdzie wysoko w górę! Nie każdy ma szansę i możliwość aby występować w tej samej federacji jak ja, ale cóż. Zauważyłem nowe twarze, kilku amatorów i starych bywalców. Niektórzy mają spore szanse na osiągnięcie czegoś tutaj, a niektórzy muszą jeszcze długo trenować. Sądzę, że w walkach ze mną zdobędą doświadczenie, kilka nowych umiejętności i oczywiście posmakują moje niesamowite RKO, bo ja tutaj nie przyjechałem po to aby przegrywać, zmierzam po najważniejsze, dosięgam gwiazd! Nie myślcie sobie, że ja nikogo nie szanuję bo to jest bzdura. Szanuję każdego. Zawodnika, pracownika. Ogólnie to ranga nie ma znaczenia. Liczy się człowieczeństwo i to jak odnosimy się do samych siebie. A jeśli ktoś samego się nie szanuje, to nie ma co tutaj szukać bo i tak nic nie znajdzie. Odnosząc się do poprzednich lat to mam nadzieję, że ta federacja otworzyła się na nowo nie tylko w zarządzie czy zawodnikach, najważniejsze jest to aby wszyscy spełniali swoje role w 110%!! I nie mówię tu o sobie bo ja zawsze jestem na najwyższym poziomie, przygotowany i gotowy do stoczenia pojedynku, który przejdzie do historii WCE! Tak się zastanawiam czy ten wielki początek nie będzie szybkim końcem. Ale nie ma czasu na jakiegokolwiek stypulacje, jestem optymistom i wierzę, że będziemy największą w historii zawodowego wrestlingu federacją, która wyznacza nowe dzieje w historii WCE.! Żebyście sobie nie myśleli, że ze mną pójdzie wam tak łatwo to chciałbym oświadczyć, że to ja jestem Żmiją! nie Wy!! Będziecie świadkami mojego triumfu! Zdobędę to co dla zwykłego parszywego "wrestlerka" jak niektórzy z was może być tylko snem.! Jak na razie jest to początek piekła jakie Was czeka! Nie wyobrażacie sobie co mogę zrobić. Jestem jeszcze lepszy niż poprzednio i naprawdę jeśli chcesz ze mną walczyć to lepiej miej karetkę pogotowia przed ringiem, bo cały z tego starcia wyjdzie tylko Żmija!To jest nieuniknione, na każdego przychodzi pora. Niedługo pierwsza gala spod loga WCE i już mogę obiecać, że się tam pojawię. W jakiej roli? Tego niestety nie mogę wyjawić, ale mogę powiedzieć tylko jedno. Na Saturday Night CrashDay nastąpi przełom, w którym wybiorę sobie ofiarę i będę ją tak długo "kąsał" aż osłabnie i wtedy ją zniszczę! A póki co zapraszam na reklamy.

***Randy z uśmiechem kończy wypowiedź i udaje się w stronę szatni. ***


  • Posty:  516
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

bound-for-glory-2010-20101007011040398.jpg

Kamera ukazuje nam osobę, która idzie przez korytarz i rozmawia przez telefon. Kiedy kamerzysta podchodzi bliżej okazuje się, że to Mr. Anderson. Anderson widząc kamerzyste rozłącza się i zaczyna mówić...



 

Hoooooly Shit...czy widzieliście karte na najbliższe CrashDay...? Czy każdy widział do jakiej walki mnie przydzielono...? Może to...przeznaczenie...? Cholera wie...Chciałoby się powiedzieć tylko jedno - Destination. Destination...no cóż nie do końca. Na tę jedną noc Ja i The Miz ponownie połączymy swoje siły i stworzymy Tag Team. Naszymi rywalami będą, mój obecny wróg Mick Foley oraz mój były ochroniarz Dave Batista. Cóż mogę powiedzieć...nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy, miałem nadzieje że walkę z Mickiem, miałem nadzieje że znowu wyleci z tym swoim owiniętym w drut kolczasty kijkiem, ubrany w swoją zapoconą koszule i zacznie krzyczeć w moją stronę "Bang! Bang! " ...sam nie wiem dlaczego o tym mówie...

 

Anderson łapie oddech i ponownie zaczyna mówić...

 

Mick jeśli myślisz, że przestraszyłeś mnie swoją ostatnią wypowiedzią to jesteś w błędzie! Gadki w stylu "Anderson, jestem legendą hardcoru, kiedy stanę naprzeciwko ciebie zesrasz się w gacie" mnie nie przekonują. Widzisz, Mick...co mogę powiedzieć...niczego nie udaje. Jestem dupkiem. Jestem dupkiem i za to Ci ludzie mnie kochają a zarazem nienawidzą. Mogę nimi manipulować jak tylko chcę, a oni i tak będą podtrzymywać mnie na duchu! Wiesz czym się różnimy, Micky? To ty jesteś eksponatem przeszłości, który ma za zadanie podlizywać się tym grubasom na trybunach! To ty grasz, Micky...nie ja. Mam gdzieś zasady, dlatego będę nazywał rzeczy po imieniu. Już dawno, jeszcze za czasów WWE doszedłem do wniosku, że nikt nie będzie mi mówił jak mam się zachowywać, jak mam się ubierać, jaki mam być...cholera, Mick...czy nadal nie rozumiesz...?! Spójrz na siebie! Nie, nie chodzi mi o tą nieogoloną gębę, nie chodzi mi o tą znoszoną koszule, śmierdzącą skarpetke, której zresztą nadałeś imie...nie...ten styl śmieciarza, ta sama koszula, którą nosisz od lat, obcisłe spodnie...ubierasz się tak ponieważ Ci ludzie tego chcą! Chcesz na siłe im się przypodobać, chcesz być ich ulubieńcem! To wielki błąd, Mick! Wiesz...kiedyś też taki byłem, jednak zrozumiałem, że nie na tym rzecz polega i teraz jestem tym kim jestem...I'm The Biggest Asssssshoooooole in The Fucking World, Bitch!

 

Anderson wchodzi do swojego locker room'u, kamerzysta wchodzi za nim. Anderson odwiesza marynarkę na wieszak i rozsiada się na kanapie...

 

Wiesz Micky...tam gdzie ty odnosiłeś jedne z największych sukcesów w swoim marnym życiu, ja byłem nikim. Wiesz o jakim miejscu mówie, prawda...? Wiesz dlaczego nie wykorzystałem walizki Money in The Bank...?! Ponieważ kochany szef konkurencyjnej federacji powiedział..." Hmm...myślę, że Kenny jest zbyt zabawny, nie nadaje się na mistrza, ludzie nie zrozumieją naszej decyzji. Odpada " . Rozumiesz...?! Ludzie nie zrozumieją ich decyzji ! Głównie dlatego nie dostałem swojej szansy! Dopiero tutaj, nauczyłem się, że wszystko zależy ode mnie! Tutaj nikt mną nie kieruje, mam gdzieś widzów, mam gdzieś zarząd, jestem kim jestem, dlatego mam to głęboko gdzieś czy tym obleśnym grubasom na widowni spodoba się to co teraz powiem...Jesteś nikim, Mick. Jesteś zwykłym skurwi****, który uważa, że wolno mu wszystko! Nie, Micky! O nie...Nie obchodzi mnie to, że na najbliższym CrashDay zmierzymy się w walce Tag Team, wierz mi...spotkamy się prędzej czy później i nie będzie to dla Ciebie przyjemne spotkanie...

 

Anderson odwraca się i patrzy na obraz...na obrazie są takie osoby jak The Miz, Shad Gaspard, Dave Batista oraz on sam trzymający WCE Championship...

 

Dość już o Micku...to były czasy, co? Destination...totalna dominacja...ktoś mądry powiedział kiedyś..."Liczy się tylko teraźniejszość, przeszłość zostawmy za sobą" . Przeszłości nie da się tak do końca wymazać. Batista...powiedzmy sobie szczerze...gdyby nie ja byłbyś nikim! Nie zaistniałbyś w tej federacji gdyby nie Destination, gdyby nie Ja! To głównie dzięki mnie nasz Tag Team jest uznawany za najlepszy w historii. Obecnie nie reprezentujesz sobią nic. Kompletnie nic! Całe życie Cie wykorzystywałem, Dave. Moi wrogowie byli twoimi wrogami, kiedy ktoś zalazł za skóre mi, ty się nim zajmowałeś. To był dobry układ. Później jednak zwierzaczek zerwał się z łańcucha i boleśnie ugryzł swojego właściciela...ugryzł go na tyle poważnie, że właściciel musiał odejść...jednak teraz wrócił. Teraz przekonasz się jak wielki popełniłeś błąd odwracając się ode mnie! Gdyby nie twoja głupota Destination mogłoby istnieć do tej pory...Miz zdołał już odkupić swoje winy, jednak tobie nie dam takiej szansy. To będzie jednorazowe spotkanie pomiędzy tobą a mną, ale wierz mi...zapamiętasz je do końca życia...

  • Posty:  3 025
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  29.10.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

mickfoleym.png

 

***Mick ubrany jak na poprzednim przemówieniu, siedzi w swoim gabinecie. Rozkłada się na fotelu, bierze nogi na biurko, obok których znajduje się skarpeta pana Socko i włącza kamerę.***

 

Style myśli mi się pląta po głowie, normalnie nie mam pojęcia od czego zacząć. Może od CrashDay? Od tego, że zostałem oszukany przez cały zarząd! Co to ma być za walka, taki tag team match, dobra rozumiem. To ma być coś na zapchanie gali, a nie na pokazanie prawdziwego wrestlingu, to akurat rozumiem, ale nie rozumiem jednego. Czemu ja?! Ja pośrodku trójki byczków z Destination. Myślicie, że umieszczenie w tej walce głąba Miz'a, dupka Andersona i półgłówka Batistę to dobry pomysł? A co gdyby nagle wszyscy się na mnie rzucili, nie podoba mi się ten przebieg sprawy! Zamiast jakiegoś byłego ochroniarza, który jedynie coś tam osiągnął w swoim życiu mogliście mi podrzucić The Rock'a! Ale jak nie to nie, screw you!

 

***Foley wstaje krzycząc te słowa. Kiedy stoi przypomina sobie, że leży na blacie Mr. Socko, więc znowu siada do poprzedniej pozycji i zaczyna mówić.***

 

To teraz drogie dzieci porozmawiamy sobie o ubiorach zawodowych wrestlerów. Jakiś dupek niedawno skomentował mój ubiór. Co to musiał być za dupek?! O już pamiętam, to Anderson. Ty dupku! Jak możesz mnie krytykować uważać, że się nie myję, czy coś w ten deseń. Ja wiem, że chciałbyś zobaczyć mnie pod prysznicem, ale wiedz, że Socko przy takiej myśli by Cię zabił. To jest mój prywatny ochroniarz i chce on dla mnie jedynie dobra, więc to jest jednak nie możliwe. A to, że się ubieram dla tłumu, nie przypominam sobie takiej sytuacji. Jakbyś widział mnie w latach 90, to wiedziałbyś, że wtedy modne były panterki, więc ja również nosiłem spodnie ze wzorem pantery na całej ich powierzchni. Tak to było coś, ale teraz zostaje mi jedynie kilka par czarnych. A moja czerwona koszula to już po prostu znak firmowy, który ciężko jest zmienić. Pamiętam jak nosiłem niebieską, ale jednak czerwony kolor to jest ten kluczowy, bardziej pasuje do mojego charakteru. Lecz pieprzyć ten ubiór, Ann! Co ty babą się stałeś, że chcesz ze mną dyskutować o gustach w modzie, czy ogólnie o pieprzonym ubiorze. Normalnie wymiękłeś przez ten wasz "miesiąc" nieobecności. Ja natomiast przez ten niespełna rok bawiłem się jak mogłem, a tu wskoczyłem na "Wieczór komedii", a tam wbiłem się na jakąś galę i właśnie tą skarpetką która tutaj leży pozbawiłem nie jednego kontaktu ze światem. Tak, to było coś, ale przejdźmy do biznesu.

 

Zacznę od jakiegoś nażelowanego spoilerowca. Ej, Miz! Tak o tobie mówię, jakbyś się nie domyślił. Jesteś kolejnym z tych idiotów, którym wiek przeszkadza w pracy. Żal mi takich jak ty. Jeśli nie potrafisz pojąć, że np. taki ja powróciłem tutaj aby znowu moja dwójka dzieci mogła podziwiać ojca w ringu. Cieszyć się razem z nim kiedy wygrywa i smucić się kiedy przegrywa, czy to nie brzmi pięknie? Choć kogo ja pytam...kolejnego dupka z Destination... Więc według twojej filozofii powinno mnie tu nie być? Haha! To powodzenia za kilka lat Mike, jak będziesz już dobrze po trzydziestce. Wtedy sobie powiesz:" O nie! Jestem stary, moje lata przeminęły, muszę odejść!". O jaka szkoda, naprawdę będziemy za tobą tęsknili. Żart! Po kilku dniach każdy o tobie zapomni, bo jesteś po prostu nikim. Nie nadajesz się do tego biznesu, skoro twierdzisz, że ja powinienem już odejść, zachowujesz się jak głąb. W ogóle nie myślisz. Dla ciebie dobrą pracą było by robienie w jakimś Talk Showie lub Reality Showie, co ty na to? Wiedziałem, że Ci się spodoba, więc już zmykaj stąd, już Cię nie ma. Socko: Oj po prostu wypierdalaj! Mick raczej to właśnie miałeś na myśli, czysz nie buddy?! W zasadzie to tak Socko, ale nie bądźmy tacy prości. Wystarczy, że mamy tu całą grupkę prostaków, tych "Przeznaczonych". Jesteście naprawdę zabawną bandą, tak jak ten, czekajcie jak on miał...o Shad... a na nazwisko... chyba Bratspad. Zresztą nie ważne, wystarczy wam wiadomość, że jeden z waszych Shadzik dostał ode mnie niezłe bęcki, a teraz wy się o nie prosicie... Widać, że wy to na pewno myślicie grupowo, jako jeden człon.

 

***Po tych słowach Mick zaczął się śmiać. Jak już udało mu sie opanować emocje, wziął skarpetę z blatu i założył ją na rękę, a następnie usiadł w groźnie wyglądającej pozie i zrobił inteligentną minę.***

 

Anderson...Anderson...nie Kennedy...albo...a wal się. Tyle razy już zmieniałeś tą ksywę, że...no właśnie, że... o już mam! Właśnie dlatego ludzie mieli Cię dość, nie lubili Cię, bo kiedy krzyczeli Kennedy, ty byłeś w szoku, a jak zachantowali Anderson, ty już puściłeś im focha i się obraziłeś na cały świat. Dlatego masz taki uraz, nienawidzisz publiczności, co za tym idzie, ten uraz skłonił Cię również do uznania mnie za wroga? Tymczasowego?! Czyli jak już się to skończy, dam Ci wolność w szpitalu, ty powiesz dzięki kumplu, czy też przyjacielu za skopanie mi dupska. Seriously?! Przecież nasza ekipa, WCE powinna trzymać się razem, być jak jedna wielka rodzina, ale...może Destination nie wie co to skrucha, no mniejsza oto, bezbarwny kolesiu! Tak! Ann, właśnie dlatego nie odnosiłeś sukcesów. Byłeś bezbarwny, gdyby padał śnieg, ten od razu by Cię pochłonął nie było by Cię widać. Jesteś taką nicością, której jedynie u progu tego domostwa udało się coś osiągnąć... A te typowe, a jakże rozpoznawalne "Bang! Bang!" zna każdy! Tą skarpetę również każdy rozpoznaje! Tak na marginesie, ona kiedyś poprowadziła wiadomości, więc już znasz jej sławę. Zazdrosny?! Spokojnie, prawie każdy jest... Socko: Mick, Mick, Mick... Już za dużo powiedziałeś, starczy tego dobrego na dzisiaj, bo chłopakowi łeb eksploduje od informacji, więc skończ już! Bang! Bang! Dobranoc państwu! Ej! Ale przecież to ja tu rządze... dobra, ale i tak już jest późno, niech Ci będzie Socko... Ann! Na dobranoc! Bang! Bang! Bang! Bang! Bang! Bang!

 

***Foley zdejmuję skarpetę i rzucą nią przed siebie. Następnie wstaje i wyłącza kamerkę.***

 

ahfo.png

 

luba_049.png

 

 

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...