Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WCE Saturday Night CrashDay - Backstage


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  317
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  11.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

20110907_past_ss_2002_l.jpg

 

Obraz kamery ukazuje telewizor i fotel. W fotelu siedzi nieznajoma postać oglądająca końcówkę walki Michaelsa z Sheamusem. Postać wstaje, to nowy Intercontinental Champion, Shawn Michaels!!!

 

Hoho, witajcie! Patrzcie, co ostatnio znalazłem! Długo myślałem, nad słowami, jakie wypowiem, ale... Nie wiem, co mam powiedzieć. Boże, jakie to cholerstwo ciężkie! W końcu udało mi się przebić, tylko to przychodzi mi do głowy. Kiedy wchodziłem na arenę, myślałem tylko o tym, co powiem, gdy zdobędę pas Interkontynentalny, a teraz, gdy stałem się mistrzem, nie mam słów. To uczucie... Teraz mam wrażenie, ba, jestem pewien, że mogę dokonać wszystkiego. Przed walką rozmawiałem z kilkoma osobami z rosteru, wszyscy zadawali mi to samo pytanie: „Shawn, jesteś pewien, ze dasz radę?” Odpowiadałem każdemu tak samo: „Tak”. Przypominają mi się czasy mojej słynnej walki z Bretem Hartem. Marzenie dziecka stało się rzeczywistością. Tym razem Shawn Michaels nie zawiódł swoich fanów, tym razem nie pozwoliłem, by moje marzenie o sięgnięciu po pas mistrzowski się wymnkęło. Tym razem pochwyciłem je w moją rękę, i nie pozwoliłem mu uciec. Chociaż tak sobie myślę. W rosterze jest wiele cholernie utalentowanych osób. Ostatnio tak sobie myślałem czy chcę być kolesiem, który na siłę przeciaga swoją karierę. Mądrym posunięciem byłoby oddanie tego pasa młodym, uzdolnionym zawodnikom, i zakończenie mojej kariery. To byłaby rozsądna decyzja...



 

Shawn przez chwilę myśli patrząc na pas Interkontynentalny spoczywający na jego ramieniu.

 

Ale zaraz... Przecież ja nigdy nie byłem rozsądny, więc jeszcze trochę z wami zostanę! Nawet nie wiecie, jak jestem z siebie dumny, w końcu mogę pokazać, że jestem słowny, i kiedy mówię, że jestem w stanie czegoś dokonać, to tego dokonuję! Teraz nikt nie może mi zarzucić, że jestem kolejnym facetem, który dużo gada o tym jaki to on jest genialny, a później okazuje się, że odchodzi z niczym. Teraz zwracam się do wszystkich, którzy twierdzili, że jestem gasnącą gwiazdą, że już nie jestem kimś, kim byłem kiedyś. Popatrzcie mi w oczy, popatrzcie na moje mistrzostwo. Widzicie? Widzicie?! Nie zgasłem! Wręcz przeciwnie, teraz jestem jeszcze jaśniejszy! Tu nawet nie chodziło o mistrzostwo, w tej walce udowodniłem sobie, że nadal mam to coś, coś co sprawia, że jestem najlepszy, to cudo, które trzymam na ramieniu jest tylko potwierdzeniem. Nie myślcie, że zdobyłem ten pas dla siebie. Zdobyłem go dla moich fanów. To oni chcą mnie oglądać, i to dla nich wkładam całe swoje serce w to co robię. Nareszcie zostałem za to nagrodzony, popatrzcie tylko na niego! Jaki błyszczący! Idealnie do mnie pasuje! Kiedy myślę o moim zwycięstwie nad Sheamusem, przypomina mi się historia wygnanego króla, który długo wędrował po krainach jako żebrak. Król wiele lat czekał, aż wróci na swój tron, nawet zaczął już myśleć sobie: „Może nie mam tego, co trzeba”. Po wielu latach królowi udało się wrócić na swój tron. Wy też to czujecie? Ten zapach... zwycięstwa. Ale jakim byłbym mistrzem, gdybym nie wspomniał o moim przeciwniku, któremu odebrałem mistrzostwo. Sheamus... Chyba coś zgubiłeś, nie? Przepraszam stary, że to akurat ja musiałem odebrać Ci twoje mistrzostwo. Jestem po prostu lepszy. Nie łam się, przyjdzie twój czas. Jesteś młody, utalentowany, ty też w końcu się przebijesz. Ale musisz na to jeszcze poczekać. Nasze starcie zostanie zapamiętane jako starcie dwóch pokoleń, niestety stary dobry Shawn pokazał, na co go stać. Hmm, kto następny w kolejce? Kto ma jaja, kto spotka się ze mną w ringu, kogo będę mógł pokonać aby nadal być mistrzem? Aerostar? Chyba jednak nie, w końcu on teraz jest zajęty swoim małym sporem z Michaelem Cole'm. Czekam na jakąś „Przyszłą gwiazdę tego biznesu”, która odpowie na moje wezwanie, czekam na osobę, która zgodzi się zawalczyć z The Heart Break Kidem, Shawnem Michaelsem, The Headlinerem, The Showstopperem, Ikoną, The MainEventem... i NOWYM MISTRZEM INTERKONTYNENTALNYM!!!

 

Shawn ceremonialnie całuje swój pas, po czym obraz się urywa.

 

hbknasstowdokonczyckopia.png

 

 

 

 

WCE RECORD

 

 

 

7 wygranych - 2 porażki - 1 remis

 

 

 

 

WCE Continental Champion (21.04.2012- 08.07.2013)

 

 

 

 

00961d26dda1582220413f764d3f8845.gif?1312069593

 

 

  • Odpowiedzi 271
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Marcineq

    27

  • Mr. Underson

    24

  • patryniu

    17

  • Housse

    17

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 691
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.09.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

dolph-ziggler_display_image.jpg?1293589439

 

CrashDay minęło, długo mnie tu nie było, a ja przegrałem. Ta porażka boli. I to bardzo. Nie byłem w stanie zebrać się w sobie. Nie byłem w stanie do czasu gali przyjść do federacji, przypomnieć się. Gdy się pojawiłem każdy mnie chwalił, każdy spodziewał się że będę tu dominował. Ba - to ja sam postawiłem sobie taki cel. Myślałem, że wygrane przyjdą od tak - na pstryknięcie palcem. Bardzo się pomyliłem i teraz już wiem jakich błędów nie mogę popełniać. Zjawiam się na gali.. cześć ludzi patrzy na mnie jak na jakiegoś świeżaka, nowego zawodnika w federacji, żółtodzioba. I am DAMN Dolph Ziggler. I am perfection! I am here to show the world! And I know how damn good I am. Czy już to pojmujecie! Wróciłem! Wróciłeeeeeeem! Nie będę już pamiętał o tej porażce. Bo tak na serio, to.. z kim ja w ogóle przegrałem?! Chris Jericho? Gość, który uważa się za najlepszego wrestlera na ziemi, a podczas walki łamie sobie nogę. How pathetic. Miejmy nadzieję, że nie zobaczymy go już nigdy. Nie usłyszymy już nigdy jego frazesów, które tak na prawdę niczego nie znaczą. A kto był drugi? Zack Ryder? To on jeszcze ma kontrakt w federacji? Ciekawe czy nadal ma wrzuca swoje filmiki na YouTube. Ale dość o nich, dość o tym. Okres aż do tego czasu muszę oddzielić grubą kreską. Sam nie wiem co się ze mną działo. Ale żeby narodzić się na nowo jako wrestler.. żeby narodzić się na nowo jako człowiek! Muszę postawić przed sobą jakiś wielki cel. Jakieś wyzwanie. Jakieś osiągnięcie, po którego wykonaniu będę mógł stanąć przed lustrem i ze 100% pewnością siebie, bez żadnego zająknięcia powiedzieć - jestem najlepszym wrestlerem chodzącym na tej planecie - wznieść pas mistrza świata do góry i szyderczo się zaśmiać. Chcecie wiedzieć jakież to wyzwanie? Oczywiście, że chcecie drogie WCE Universe. Wiele osób twierdzi, że Dolph Ziggler = modern day Shawn Michaels. Czy Dolph Ziggler jest HBK'em naszych czasów? Czy jest równie dobry jak on? Twierdze, że jestem poziom nad tym. Twierdze, że jestem lepszy. Ale uwaga, brawa dla Shawna! Wielkie brawa dla nowego mistrza. Fajnie w końcu coś wygrać na koniec kariery co? A jak wielkim zaszczytem powinno być dla Ciebie oddanie tego pasa mnie. Pomyśl o tym, że to jest przysłowiowe przekazanie pałeczki. Popatrz na swój pas, to może być jeden z ostatnich razów gdy na niego patrzysz. Wiesz co.. sam nawet myślałeś o oddaniu pasa! Nie jest jednak z Tobą aż tak źle. Kierujesz się pewnymi wartościami, a to lubię w człowieku. Och tak Shawn, świecisz teraz najjaśniejszym blaskiem. To światło przyciąga wszystkich chętnych do Twojego pasa, a ja ustawiam się pierwszy w kolejce. Określenie "nowy Shawn Michaels" przejdzie do lamusa. W przyszłości młodzi utalentowani zawodnicy będą nazywani "nowymi Dolphami Zigglerami". HBK, chyba to ja będę musiał złamać Twoje serce. Łamałeś serca wielu kobiet, podobało Ci się to co? Lecz chcąc czy nie chcąc teraz to ja zajmuje Twoje miejsce. Przy okazji.. zabiorę też Twój pas. Jednak.. kogo zainteresowałoby mistrzostwo Interkontynentalne? Mówmy o mistrzostwie świata! Mówmy o Grand Slam Championie! Mówmy o Hall of Fame! Pierwszy członek WCE Hall of Fame - Dolph Ziggler. Zostawiam Was moi drodzy z właśnie takim przekazem. Ciebie też Michaels. Shawn - mój szacunek do Ciebie minął. Teraz stałeś się moim celem. Nie ważne nawet czy nazywałbyś się Shawn Ziggler. I tak musiałbym wyeliminować Cię z gry. Sorry James Storm, ale muszę użyć Twojego catchphrase'a: Sorry, że masz takie pieprzone szczęście Shawn.. i trafiłeś na mnie!

 

Later.. marks..

  • Posty:  625
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.05.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

20120312_raw_cena_rap.jpg

 

- Złość … zażenowanie … nienawiść … od ostatniego CrashDay właśnie te słowa wystukuje moje serce … twarde jak kamień i zimne jak lód. Czy to nie ironia losu … koleś który właściwie widział w swoim życiu wszystko … przeszedł przez gówno jakie większość ludzi raczy widzieć tylko w swoich najgorszych koszmarach … który z największych twardzieli potrafi zrobił zwykłych frajerów którzy płaszczyli się u moich stóp jak zdechłe zaskrońce … właśnie ten koleś został upokorzony … poniżony! Po raz pierwszy od bardzo dawno czuję to tak mocno … Anderson, Batista, Miz … cut the crap bitches! Za kogo do cholery się uważacie, myślicie że tak po prostu możecie sobie wejść, bezkarnie przeszkodzić mi w najważniejszej walce mojego życia … że możecie tak po prostu zniszczyć to na co tak niesamowicie harowałem. Nie macie pojęcia w co się wpakowaliście. Wybraliście sobie zły dzień, złe miejsce i złego człowieka. Jeszcze nigdy w swoim zasranym życiu nie byłem aż tak sfrustrowany. Myślicie że tak po prostu to zostawię? Że od tej pory Wielkie Złe Destination tak po prostu dostanie Ortona w swoje ręce? Możecie o tym zapomnieć! Orton jest mój … to mój moment chwały … MOJE PRZENZNACZENIE. Nie pozwolę żeby garstka szmaciarzy rodem z lamusa zaprzepaściła cały mój trud włożony w tworzenie tego biznesu, w niszczenie takich łajz jak Punk … Rock … Batista. To na krwi takich jak wy budowałem swoja legendę … myślicie że cos się zmieniło? O tak! Nigdy wcześniej nie miałem takiej potrzeby spuszczenia komuś łomu … sprowadzenia kogoś do roli psa! Nie odpuszczam, nie zatrzymuję się, NIGDY SIĘ NIE PODDAJĘ! Wydaje mi się ze o tym zapomnieliście … tak jakbyście nie wiedzieli z kim macie do czynienia. Stoi przed wami NAJWIĘKSZA LEGENDA TEGO BIZNESU, przyszły niekwestionowany mistrz WCE! W tym momencie nie ma to jednak większego znaczenia. Teraz w tej grze nie chodzi już o Ortona … nie chodzi o WCE Championship. Rozpętaliście wojnę, która toczy się o skopanie waszych tłustych zadów … o odzyskanie godności!

 

- Posłuchaj sam siebie Anderson … „Król Powrócił”… to takie żałosne … żałosne że dorosły koleś zachowuje się jak zwykła imitacja najlepszych. Wiesz po czym poznaje się najlepszych? Po tym że potrafią uczyć się na własnych błędach. Powróciłeś po kilku latach nieobecności i co się stało? Dałeś dupy po całości stary … zostałeś zmasakrowany jak dmuchana dziwka przez tego starego pryka … czy tak powinien wyglądać koleś który planuje zakręcić się wokół najważniejszego wyróżnienia federacji? Odpowiedź brzmi … po moim trupie. Dopóki moje zimne serce bije w stronę Ortona … nie masz cienia szansy by chociaż zbliżyć się do jego szatni. Przyjmij do wiadomości, że WCE od dawna nie jest twoją ligą. Może i kiedyś, za czasów panowania Destination WCE było w swoim złotym wieku … ale bądźmy szczerzy, kto o tym pamięta? Ty? Shad? Batista? Ludzie skupiają się na tym co mogą zobaczyć na własne oczy … domagają się prawdziwych legend. To ja daję światu prawdziwe widowisko … zająłem twoje miejsce Ken, czy Ci się to podoba czy nie to Cold Heart STOI W SAMYM CENTRUM ROZRYWKI SPORTOWEJ I JEST OTOCZONY WAMI WSZYSTKIMI! Spójrzmy prawdzie w oczy … odkąd jestem w tej federacji cały czas trzymam się szczytu, jestem ponad całą tą bandą frajerów … i do wszystkiego doszedłem własną siłą … własną nienawiścią … wszystko to osiągnąłem na własną rękę! Tymczasem tak się składa, że bez swojej małej bandy pomagierów bałbyś się chociaż pokazać w tym budynku … po tym co stało Ci sie tutaj ostatnim razem. Nie pocieszę Cię przyjacielu … nawet gdybyś sprowadził tutaj całą armię … tym razem będzie z tobą o wiele gorzej …

 

- Pozostałą jeszcze pewna kwestia, bez której raczej obejść się nie możemy. Czy tego chcę, czy nie … nawet ja nie jestem w stanie rozprawić się z całą tą świętą trójcą w pojedynkę. Będę potrzebował małej pomocy. Wielce nam panujący general manager Bret Hart zajął się już tą sprawą … Rocky, Randy. Czy to nie ironia losu? Ci sami goście dla których w ciągu ostatnich tygodni byłem największym koszmarem. Szkoda mi mojego cennego czasu, więc nie zamierzam owijać w bawełnę. Bądźmy szczerzy panowie … nigdy specjalnie za sobą nie przepadaliśmy. Prawdę mówiąc … od zawsze w moich oczach byliście zwykłymi frajerami i nic tego nie zmieni. Stawka jest teraz nico wyższa niż ostatnio … tu nie chodzi o nasze porachunki, o pas, o pieniądze. Chodzi o honor, który te 3 łajzy splamiły … chyba nie myślicie że może im to ujść na sucho? My God, nie wierzę że to mówię … Ehhh … uważam że przyszła pora by na krótką chwilę odłożyć nasze niewielkie zatargi na boczny plan. Połączył nas wspólny cel … musimy go osiągnąć za wszelką cenę! W tym momencie to ważniejsze niż cokolwiek w waszych zasranych życiach! Nigdy nie cofałem się przed żadnym wyzwaniem … tym razem nie będzie inaczej. Z moja nienawiścią, siłą, umiejętnościami jakie posiadłem nie możemy zostać zatrzymani przez tą bandę przydupasów. W końcu nie bez powodu jestem … no dobra … JESTEŚMY największymi gwiazdami tej federacji. Nie pozwolę by którakolwiek z tych nic nie wartych szmat pluła mi w twarz. Przemyślcie to co powiedziałem. Dobrze radzę wam wziąć sobie moje słowa do serca.

 

You Can Love Me, You Can Hate Me, but You Can't Stop Me! You All Can See Me!

 

The Champ is Here!

  • Posty:  2 901
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

batista2.jpg

 

Widzimy siedzacego w fotelu Batistę, na ścianie rozwieszone są liczne zdjęcia i plakaty Destination:

 

Imprezę czas zacząć! I co? Kopary opadły? Tak myślałem! Wszystko jak zwykle pod moje dyktando, pod dyktando WIELKIEGO! POWRACAJĄCEGO! DESTINATION! Ken i Miz zrobili swoje, chociaż gdyby nie oni mógłbym zostać pretendentem do pasa WCE! To nie ważne! Najważniejsze jest to, że znowu jesteśmy razem i znowu będziemy trzymać całą tę federację w garści. Nikt nie może tego zatrzymać, to po prostu przeznaczenie! Ani Bret, ani Randy czy Cena lub Rock nie dadzą rady bo są tylko nic nie znaczącymi jednostkami. My jesteśmy jednością, a przeszłość nie ma tutaj nic do rzeczy. Ken! Bracie, doskonale wiem, że to biznes i w tym biznesie liczą się sukcesy, a wiem, że my w dwójkę z pomocą Miza i Flaira znowu możemy pokazać tej federacji co potrafimy! Zrobiliśmy to już po CrashDay i będziemy powtarzać na każdej gali! Nie mam do Ciebie żadnego żalu, tylko wielkie nadzieje, że chcesz tego co ja, czyli jeszcze lepszego, jeszcze większego Destination, a napewno mamy do tego dużo lepsze warunki niż kiedyś, bo teraz nie ma tutaj osób jak m.in. Foley, którego ostatnio załatwiłeś! Przez dwa tygodnie, pokazalismy, ze jesteśmy tymi samymi dupkami co kilka miesięcy temu! Anderson wyrzucony z federacji za wypicie flaszki?! Bull Shit! Kiedyś impreza, muzyka i trunki wylewały się bez przerwy z szatnii Destination - z tego słyneliśmy i co? Ken miałby być za to wyrzucony z tej federacji?! jesteście żałośni, daliście się omamić jak małe dzieci, a my wszyscy patrzyliśmy na Was i śmialiśmy się. Idioci.

 

Mało Wam? Orton w ostatniej chwili odwołany z roli specjalnego sędziego? Oh Bret - czemu to zrobiłeś?! Powiem Wam czemu! Bull Shit! Tak! Oh my fucking god! Kolejny kit, który łykneliście w przeciagu paru minut! Hahahahaha. Bret chciał mnie tą decyzją wykiwać, ale kiedy był podczas kiedy Flair wciskał Wam bujdy wymyślone przez nas?! Moze jadł nalesniki z syropem klonowym? Pił wódkę, a moze miał po prostu w dupie co dzieje się w jego federacji?! Nie sądzicie, że to zasługuje na naganę?! Tak się składa, że mam dla niego idealnego zastępcę, a jest nim sam Ric Flair! Tak dobrze słyszycie! Dołożymy wszelkich starań, aby Bret przestał robic tutaj swój burdel! Ale on już to zaczął, ale na CrashDay #3 zobaczy, że jakaś zbieranina nie rozwali jedności!

 

Powiem Wam całą prawdę! Wy w Main Event'cie nastepnej gali widzicie paru złych chłopców naprzeciw wielkich bohaterów! jest zupełnie inaczej! Zobaczycie nasze Destination na przeciw komu? The Rock? Nie kojarzę tego gościa. A nie..! Chwila! Coś mi świta! Tak! Tak! To on! To The Rock! Czy to ten człowiek, który przy każdej mozliwej okazji dobijał się do Destination, ale coś decydowało, że odstawialiśmy go na bok jak zaliczoną dziwkę?! Tak! To ten człowiek! To właśnie był The Rock! Słuchaj dupku! Nigdy nie będziesz częścia Destination, bo nie szukamy tutaj pozerów jak Ty! Randy Orton? Mistrz WCE powiadacie? Kolejny Bull Shit! A to dlatego, że od teraz pas WCE stanie się własnością Destination! Nie dopuścilimy do tego, żeby któryś z Was został pretendentem, a niedługo jeden z nas odbierze Ci wszystko co masz Randall! Nie chowaj swojego tyłka za innymi, bo i tak się nie obronisz, nawet jeżeli wokół ringu będzie stała masa osiłków nastawionych na to, żeby być po twojej stronie! Ken! Co Ty na to?! Orton w Destination?! Mielibyśmy mistrza po swojej stronie! Nieee! To nie to, a wiecie dlaczego nie? Bo nie potrzeba nam dupków płaszczących się przed publiką, gwiazdek zbijających kasę na koszulkach oraz osób, które dochodzą na górę dzięki mocnym plecom! Już Ci ktoś to powiedział: "Tutaj tatuś Cię nie obroni"! Twoje słowa to zwykłe pieprzenie, nic nie warte, przy prawdziwej konkurencji! Apropo, kto u konkurencji poskarżył się na Kena i wyjebał go na zbity pysk?! My nie zapominamy o przeszłości i o tym co robiłeś i jak pod stolikiem umiałeś załatwic wszystko! Nie jesteś mistrzem, nie jesteś nawet wrestlerem, jesteś tanio sprzedającą sie gwiazdą Entertainmentu, by nie użyć słów, że jesteś dziwką, która niedługo dostanie ostro po swojej nigdy nie winnej dupie! Do wielkiej trójki został nam tylko jeden. Kolejny syn jakiegoś menela, któremu zamażyło się, by występować w telewizji, szkoda, że zapomniał o tym, że aby coś znaczyć w wrestlingu czasem trzeba ubrudzić sobie rączki! Niejaki John Cena, czyli wielki terminator, człowiek bez minusów i bez wad. Wyczuwam kolejny Bull Shit! Tak to on! Powiedzcie mi skąd tutaj wziął się ten pomalowany na wiosenne kolory groszek reklamujący maszynkę Gilette?! Wszyscy jesteście siebie godni, powiem Wam, że Bret wymyślił to sobie świetnie, ale chyab zapomniał w tym wszystkim, że stajecie naprzeciw Destination! To dopiero początek imprezy, a Wy już nie wiecie gdzie jesteście. Czekajcie na to co dalej, bo naprawdę warto, jednak lepiej odsuńcie się na bok, a nie próbujcie temu zapobiegać, bo może się to na was odbić mocnym efektem jo-jo! To by było na tyle dziwki, jeżeli myślicie, że to było wszystko na co nas stać, to jesteście w czarnej dupie!

 

Ktoś puka do szatnii Batisty, po czym ten karze kamerzyście wyłączyć kamerę, a obraz momentalnie zanika.

 

 

b9e3d6d02a.png

Użytkownik, Moderator i Dyskutant roku 2011!

Moderator roku 2012!

 

hhhhhhhhhq.png

gggggc.png

zdb.png

 

 


  • Posty:  1 872
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  20.04.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

the-rock-royal-rumble-2000.jpg?w=630

 

Wowowowowowowowowowow... WOW! Chwila, moment ... Hart! Czy Ty wiesz co zrobiłeś Bret?! Myślisz że Rock sprzymierzy się z Ceną?! Że Rock sprzymierzy się z Ortonem!? Jesteś w wielkim błędzie Hart... Rock na pewno nie stanie na przeciw swoim przyjaciołom z Destiantion i możesz być tego pewny... Nikogo nie obchodzi co tam sobie ubzdurałeś w tej swojej małej główce... Nikogo nie obchodzi co wymyślił sobie twój donkey !@#$%^&* ... Nikogo nie obchodzi że to TY jesteś General Managerem... Jednego możesz być pewien Hart... Rock na pewno nie stanie w jednym ringu z Ceną i Ortonem w drużynie... ooo Nie... Myślisz że to Ty tutaj rządzisz Bret?! Jesteś w cholernie wielkim błędzie ... Myślicie że Rock ugnie się przed kimś takim jak Hart?! Że Rock stanie po stronie Johna Ceny i najbardziej żałosnego WCE Championa, który miał zaszczyt chodzić po ziemi?! Nie bądźcie głupi People's i przejrzyjcie na oczy Cena i Orton się przejadł... Nowe WCE nie wypaliło... Pora na stare plany na stare znajomości... Tak się składa że Rock ma kilka drobniaków w kieszeni a każdy prawdziwy fan wrestlingu powinien wiedzieć co to znaczy... To znaczy że Rock nie będzie walczył przeciwko przyjaciołom Hart! Rock nie będzie walczył przeciwko Andersonowi! Rock nie będzie walczył przeciwko Mizowi! Rock nie będzie walczył przeciwko Batiście... WHAT?! Ale to było głupie... Rock nie będzie walczył przeciwko Batiście... Heh... Słuchaj Batista. To że jesteś napakowaną górą mięśni bez jakiegokolwiek rozumu nie czyni Cię goście upoważnionym do gadania! Kim Ty byłeś w Destination? Kim śmiesz się nazywać?! Pełnoprawnym członkiem Przeznaczonych!? Ha! Nie pamiętasz już jak oszukałeś swojego "najlepszego przyjaciela" Kena Andersona?! Nie pamiętasz jak twoja żądza zdobycia pasa WCE zniszczyła Destination?! Nie pamiętasz jak wtedy zdradziłeś uciekając z pasami tag team jak tchórz?! Nie pamiętasz jak Rock musiał wlecieć na arenę skopać Ci dupsko za zaatakowanie Andersona?! Czy to wszystko jest już za wami!? Teraz panuje zgoda, kolejna destrukcja za miesiąc?! A może już na następnym CrashDay zdradzisz Destination i Rock znów będzie musiał pokazać Ci miejsce?! A może Rock ma pokazać Ci swoje miejsce już na tym CrashDay i wystąpić w tag teamie z Ceną i Ortonem!? Wiadome jest jednak że Rock nie będzie czekał na swoją kolej, na swój tag! Rock nie ma zamiaru stawać na przeciw Destination ale ma zamiar stanąć na przeciw Ciebie... Masz się za "wielkiego" członka Destination a tak naprawdę zawsze byłeś i będziesz popychadłem Andersona... Zdradziłeś to czyni Cię tym najgorszy... To czyni Cię gościem, któremu nawet własna grupa, właśni przyjaciele nie mogą zaufać... To czyni Cię największym jabroni w tej federacji... Mówiłeś coś Dave?! Nikt Cię nie słucha bo nikt nie ma na to ochoty... Możesz mówić na Rocka "gwiazdor z hollywood", możesz mówić "zębowa wróżka" jednak ten człowiek, który przed tobą stoi Dave to The Rock! Ten człowiek to chodząca maszyna, która właśnie eksploduje. Ten człowiek to twój pogromca Batista... Rocka nie obchodzi jakie masz plany bo Rock już bookuje Ci miejsce w SMACKDOWN HOTEL! Myślisz że Rock rzuca słowa na wiatr... Myśl co chcesz ale niedługo skończy się Era Animala a powróci Era The Rocka... You're going down Batista... Co do Ceny i Ortona to Rock życzy im powodzenia w walce wieczoru na CrashDay bo nie będzie im łatwo walczyć trzech na dwóch... Choć może będzie odwrotnie, może Batista zasili ich drużynę deprymując The Rocka jeszcze bardziej!? Może jednak Rock załatwi go jeszcze przed walką?! Heh... Jedno jest pewne... Era Batisty właśnie dobiega końca... Przepraszam Destination.

 

IF YA SMELALALALALALLALALALAU! WHAT THE ROCK!

 

... Is Cookin' ...

 

K1190kicopy_zps3e737bee.png

 

 

 

wce.png

 

f7afdb0d1f356a3dc6d917539237be7a_original.gif?1367060362

 

 


  • Posty:  581
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.08.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Kamerzysta zastaje Stinga na siłowni...



 

images?q=tbn:ANd9GcSfOThHYIsEwpLT7hPWnMOQCPbTqVBPAbA2NbLO-5iufSBMM6DJX9lgOecY_w

 

STINGER IN DA HAUUUUUUSEEE

 

Hah mógłbym zostać pieprzonym prorokiem... Mówiłem ci Steve twoje uzależnienie do niczego dobrego cię nie doprowadzi, nie chciałeś słuchać no to masz, walka krótka zwiezła i na temat, to powinno ci uzmysłowić że JEDYNA PRAWDZIWA IKONA W TYM ZASRANYM BIZNESIE JEST TYLKO JEDNA WOOOOO!!! Lecz teraz do rzeczy... The great Shawn Michaels... BRAWOO BRAWOO BRAWOOO udało ci się Shawn, nie sądzilem że kiedyś to powiem ale... gratuluje, jednak nie jesteś taką ofiarą losu jak myślałem, jednak coś potrafisz... może jednak od czasu twojego gówno wartego NWO rzeczywiście coś się zmieniło? Nawet jeśli to nie zmienia to faktu że w porównaniu ze mną jesteś nikim, może i masz to twoje wymarzone złoto, lecz ja też byłem tutaj mistrzem, i kogo pokonałem w drodze po to złoto niech pomyślę hmmm..... A fakt to byleś ty, ty i twoj kolega, BAAANGGG Wolfpack zmiotło was z powierzchni ziemi i później przez długi bardzo długi czas świat o tobie nie słyszał, w między czasie zrobiłem sobie przerwę i co? Dowiaduję się że mój ulubiony chłopiec do bicia wrócił do mojej organizacji... Łowiłem sobie ryby z kumplem gdy moja żona przyszła do mnie z listem... Z pieprzonym listem który zmienił całe moje życie, dostałem propozycje powrotu do WCE, nie było już NWO... Nie było Wolfpack, Po prostu po raz kolejny poczułem swoją odwieczną misję usuwania z tego świata śmieci, zwłaszcza że z jednego nie zniszczyłem do końca... Tym śmieciem jesteś ty Shawn, lecz teraz zrobię to raz a porządnie, zniszczę cię, zutylizuję, będziesz błagał o litość lecz tym razem nie ma kolegów za którymi mógłbyś się schować Shawn, teraz jesteś ty i Ja...

 

Sting przechodzi do swojej szatni po czym siada w fotelu...

 

A tak i Jakiś Dolph Ziggler? Who in the blue hell is this guy?? Stary słuchaj shawn jest mój, chcesz się do niego dobrać? Najpierw będziesz musiał przejść przez największą barierę w swoim życiu, NAJWIĘKSZĄ IKONĘ W TYM BIZNESIE. Chłopcze nie jesteś gotowy na to chłopcze, więc lepiej odpuść, a może przyprowadzisz ze sobą Vickie by za ciebie powiedziała co o mnie myślisz hmm? no i te twoje różowe spodnie, wyglądasz jak zwykły pedał...Taaak jednak ty i Shawn macie coś z sobą wspólnego HAHA... Jeśli sądzisz że jesteś na to gotów to spróbuj swojego pieprzonego szczęścia ze mną nim porwiesz się na mistrzostwo którego i tak nie masz szans wygrać... I nie mów że jesteś perfekcyjny bo gdyby tak było to byłbyś już mistrzem tej organizacji a jesteś nikim, zwykłym pajacem z żelem na włosach... Nadal uważasz że stać cię na to by mnie pokonać? Zapraszam do ringu... Dzieciaku... A jak na razie powiem tobie i tobie podobnym...

 

DONT TAKE YOUR BACK ON THE STINGER
sig.png

  • Posty:  2 901
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

batista_tattoo.jpg

 

Widzimy siedzacego w fotelu Batistę, na ścianie rozwieszone są liczne zdjęcia i plakaty Destination:

 

Proszę, niewiele wystarczyło, żeby zobaczyć jak małe pieski przed kamerami przekrzykują się w tym, kim oni nie są. Tak jak John Cena! Tak! To ja stoję w centrum rozrywki! Jestem otoczony wami wszystkimi! Jestem największą legendą tego biznesu! Klasyk powiadał - Really?! Nie sądzisz, że pora się obudzić ze snu, w którym nad twoją głową latają różowe jednorożce, bo po prostu robi się to juz k***a nudne! Jak nie Cena ubrany w jakiś worek i rapujący to Cena w różowej koszulce opowiadajacy nam farmazony o tswoich prywatnych slumsach. Nikogo nie obchodzą twoje historyjki raperku, to jak machasz swoimi łapkami i robisz z siebie największą ofiarę w tym biznesie! I pomyśleć, że wy stoicie za nim i dopingujecie tego pajaca. Jesteście beznadziejni! Nie widzicie tej różnicy pomiędzy nim, a mną? Mizem? Andersonem? On został wykreowany na wielką gwiazdę filmową, medialną, nie doszedł do tego sam! Ale skoro ktoś wtrącił go na tron, to ktoś go z niego zrzuci i chyba nawet wiem kto. Cena, możesz być pewien, że twoja dupa już długo na salonach nie porządzi, bo mam zamiar kopnąć Cię prosto w nią! CrashDay pokaże, że przy nas nie jestes już tą wielką giwazdeczką, z którą każdy chce cykać fotki, tylko małym skurwielem, który nie może wyjść ze swojego małego pudełeczka, w którym jest zajebanym Bogiem!

 

Do szatnii Batisty wchodzi nie kto inny jak sam Ric Flair! Panowie podaja sobie ręce, po czym obaj stoja przed kamerą:

 

Widzicie to! "The Nature Boy", największa szycha tego biznesu i przede wszystkim jeden z największych dupków jacy chodzą po świecie. Dobrze, że zawsze staję po jego stronie, bo inaczej miałbym przejebane, tak jak inni, którzy fikają do tego człowieka. Oni mają przejebane na całej linii, bo kiedy ktoś obraża Rica naraża się również mnie! Rozumiecie to?! 16x World Champion! Ric, jesteś wspaniały! Słyszycie to? Cena! Orton! gdzie teraz jesteście?! Ten człowiek może się pochwalić tymi osiagnięciami, a to Wy wygaujecie, że jesteście wielkimi legendami. Bull Shit! Ric...?!

 

Ric Flair: Zostaw tamte cipki mnie, oba gady są już na celowniku Rica Flaira i całego Destination! Zniszczymy ich Dave! Czujesz to?! Miazga! WCE Champion, Randy Orton? Miazga! John Cena i jego malutkie chińskie jajeczka?! Miazga! No i on! On! On! Wooooooo!

 

Tak, wiem Ric. On. The Rock! Powiem szczerze, że ten człowiek coraz bardziej mnie zadziwia. Z jego częstotliwością pokazywania się na ekranie myślałem, że przemówi do nas via sattellite z księzyca w okolicach sylwestra 2018r.! Jednak nie! On pojawił się pare minut po mojej wypowiedzi i powiem szczerze, że zadziwił mnie! On mówi, że zawsze byłem popychadłem Kena? Oj mylisz się chłopcze, mylisz. My z Kenem byliśmy i mam nadzieję, że jesteśmy jednością! Tak, będziesz mi wypominał wszystkie moje błędy, to, że Destination częściowo przeze mnie przestało istnieć, ale odpowiedz mi na jedno pytanie: No i co k***a z tego, skoro wspaniali ludzie potrafili sobie wybaczyć i znowu stać się Przeznaczonymi?! Nigdy z nami nie byłeś i nie będziesz, nie wiesz jakimi prawami odbywa się nasza impreza. Bardzo się cieszę, że tak jak my masz w dupie Ortona i Cenę, ale powiem Ci jedno, jeżeli chcesz sie nosić mianem przyjaciela Destination czy jak Ty to tam nazwałeś. Nie próbuj spierdolic nam powrotu do korzeni, bo ostro za to zapłacisz! Nie wiem co rodzi się w twoim kwadratowym łbie, ale na CrashDay masz chodzić jak w zegarku, bo inaczej nie narazisz sie tylko mnie, ale również Kenowi, Mizowi oraz Ricowi! Możesz mieć 4 przyjaciół, albo czterech wrogów. Ty jesteś sam, więc możesz zdecydować. Nie wiem czemu chcesz, abym zamiast z Ortona przerzucił się na Ciebie, ale żebys wiedział, że to się da załatwić! Pas i zagarnięcie go w ręce Destiantion jest najważniejsze, dlatego lepiej stań sobie z boku i przygladaj się jak to robią Ci, którym jest to dane. Ci, od których wszystko w tej federacji zależy. Powiedział bym, że na tych, którzy stoją w samym centrum rozrywki sportowej, ale to pedalskie... Ciekawe dlaczego. Rocky! Wracając do Ciebie to uważaj na słowa, bo jednocześnie mówisz, że nie weźmiesz udziału w walce przeciwko swoim amigo, a z drugiej rzucasz sie w paszczę lwa i obrażasz jedno ogniwo Destination! Do CrashDay masz czas, żeby zrozumieć, że nie warto, albo podzielisz los tych, z którymi nie chcesz miec nic wspólnego. Szanuję Cię, dlatego od razu nie będziesz traktowany jak ten skurwiel Orton. CrashDay wiele pokaże. Porażkę dwóch wielkich ciot oraz da Ci wiele do myślenia Rock, bo zobaczysz, że nie warto tego dalej ciągnąć.

 

Batista spojrzał na Flaira, ten zaczął głośno wykrzykiwać "Woooo!" oraz bić brawo Dave'owi, po czym obraz zaczął szybko zanikać!

 

 

b9e3d6d02a.png

Użytkownik, Moderator i Dyskutant roku 2011!

Moderator roku 2012!

 

hhhhhhhhhq.png

gggggc.png

zdb.png

 

 


  • Posty:  516
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

IMG_8408_400_thumb.jpg

Szatnia Destination. Kamerzysta zastaje w środku Mr. Andersona...

Well, well, well, weeelll...ledwo się pojawiłem, a sytuacja już odżyła. Cóż...czuje się jak za starych, dobrych lat! Czuje się jak wtedy, kiedy Wrestle Championship Entertaiment było potęgą! Czuje się...czuje się jak prawdziwa gwiazda, jak prawdziwy król. Cały roster tej federacji przeciwko Destination...to takie piękne. Dość już rozczulania i wspominania, trzeba zająć się rzeczywistością. Chciałbym skierować kilka słów w stronę jednego człowieka. Człowieka, który powinien się cieszyć z tego, że w ogóle poświęcam mu swój czas. Tym człowiekiem jest oczywiście John Cena. Johnny...uważasz, że jestem imitacją najlepszych...? Błąd, dude, wielki błąd. Być może nie osiągnąłem tyle co ty w konkurencyjnej federacji, ale prawda jest taka, że nigdy się nie sprzedałem. Nigdy w życiu nie zakładałbym pedalskich koszulek żeby przypodobać się publiczności, ale nie o tym teraz mowa, nie chodzi o koszulki, nie chodzi o to jaki byłeś kiedyś, ale o to jaki jesteś teraz. John...prawda jest taka, że nieważne jakbyś się tego wypierał, jak bardzo chciałbyś żeby było inaczej...prawda jest taka, że nigdy nie pokazałeś swojej prawdziwej twarzy. Jesteś zwykłym pionkiem w grze, która jest dużo bardziej skomplikowana niż Ci się wydaje. Mimo tego, że nie jesteś już ulubieńcem dzieciaków nigdy nie byłeś, nie jesteś i chyba nie będziesz prawdziwym sobą. Ludzie tak szybko się nie zmieniają, John. Grasz i taka jest prawda. Spójrz na mnie. Zawsze byłem taki sam, nigdy nie próbowałem udawać kogoś innego i powiem szczerze, mam głęboko gdzieś co myślą o mnie inni. Zwisa mi publiczność, zwisają mi wszyscy z zarządu, licze się tylko ja i Destination. I to jest prawdziwy Miiisteeeerrrr Andeeeersoooon....Andeeeeerssoooon...pierwszy w historii WCE Champion!

Na telewizorze, za Andersonem pojawiają się zdjęcia Johna Ceny za czasów, gdy pracował w konkurencyjnej federacji...

Pamiętasz te czasy, Johnny...? To było coś. Byłeś na ustach wszystkich, byłeś uwielbiamy przez tych małych skurwi*** na trybunach. Ludzie zapamiętali Cię takiego jakim byłeś i teraz nawijasz mi coś w stylu "I'm Cold Heart and I'm bad, bad, veeeery baaaad" ?! Sorry, man. Zaryzykuje stwierdzenie, że nie potrzebuje armi żeby Cię pokonać, Johnny. Tym bardziej ośmieszasz się stwierdzeniem, że Mr. Kamikaze boi się czegokolwiek, a w szczególności Ciebie. Wiesz, stary, również stwierdzenie, że bez moich jak to nazwałeś "pomagierów" byłbym nikim, jest dla mnie conajmniej bezmyślne. WTF...?! Jestem pierwszym w historii mistrzem ten zapadłej federacji! Zdobyłem pas tylko o własnych siłach, nikt nie podał mi ręki, wręcz przeciwnie! Mój dobry przyjaciel z tamtych czasów Shelton Benjamin zdradził i spiskował przeciwko mnie...czekaj...a może to było odwrotnie? Nieważne. Fakt faktem, jestem pierwszym w historii mistrzem tej federacji i należy mi się szacunek! Jeśli nie chcesz go okazać to osobiście Cię do tego zmuszę, Johnny. Być może na następnym CrashDay razem z moimi druhami mamy ustawioną walkę z tobą i twoimi...ekhem...kumplami, to jednak czuję, że to dopiero początek, stary. Wiem, że obchodzi Cię tylko pas Ortona, ale cóż...w końcu nikt nie powiedział, że będzie łatwo, szczególnie, że Destination również obrało sobie ten kawałek metalu jako cel. Jestem cholernym dupkiem, więc nie rzucę Ci wyzwania prosto w twarz. Uznaj, że się Ciebie boje czy coś w ten deseń, lata mi to. Pamiętaj o jednym stary...(Anderson pokazuje do kamery środkowy palec i uśmiecha się...)

Anderson podchodzi do wieszaka i zakłada swoją marynarkę...

Do CrashDay jeszcze trochę czasu a ja już nie mogę się doczekać tego dnia. CrashDay...cała ta cholerna gala powinna nosić nazwę "Destination", ale mniejsza o to. Ten dzień nadchodzi...już niedługo wszyscy przekonacie się, że Destination jest teraz silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Za dawnych czasów byliśmy potęgą, ale teraz...czas na totalne zniszczenie i...całonocną imprezkę! Brakowało mi tego, ale teraz wróciliśmy i szybko stąd nie odejdziemy. Jeszcze kilka słów do Ciebie Randy. Jak już mówiłem wcześniej...naciesz się swoim kawałkiem metalu póki jeszcze możesz. Tak, powiedziałem kawałkiem metalu, gdyż w twoich rękach ten pas nic nie znaczy. Już niedługo to cacko trafi do Destination. Tylko w rękach kogoś z tej grupy ten pas jest coś wart. Ty również pamiętaj, Randy...

Anderson ponownie pokazuje do kamery środkowy palec, po czym opuszcza szatnie...


  • Posty:  5 103
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.07.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

scaled.php?server=834&filename=obrazel.png&res=medium

*** Kamerzysta pędzi korytarzem, by spotkać WCE Champion'a. Randy zdenerwowany szybko wychodzi z szatni... Spotyka kamerzystę i karze mu włączyć kamerę. ***

Co to miało być? Czy Wam rozum odebrało? Destination bo to o Was mowa. Chcecie wojny z mistrzem WCE? Tak? Bardzo tego chcecie? No to ją macie! Po powrocie federacji chciałem, aby nic gównianego się nie wydarzyło, ale jak wszyscy widzieliśmy byłem w błędzie. Naraziliście się i to bardzo. Czerwony alarm już dawno się wyczerpał! Nie mam zamiaru prawić grzecznych formułek, bo to nie o to chodzi. Wielki powrót? Czyżby? Ja bym tego tak nie nazwał! Taki powrót jest najgorszy z wszystkich możliwych. Łatwo jest zrobić zamieszanie w ringu, a później gdy cała impreza dopiero się rozpoczyna z niego uciec. Jesteście żałośni! Myślicie, że będziecie mile widziany w WCE? Wiem, że Was to nie obchodzi bo macie te swoje pieprzone zasady, których niby się trzymacie. Ale powiedźcie mi jak jest?! Po moim odejściu od tego nieudanego interesu nagle wasz cały świat się zawalił. Jeden poszedł na zmywak, drugi na rzeźnika, a trzeci siedział cały czas za kulisami. Wali mnie to co planujecie! Możecie sobie robić zadymę co tydzień! Co tydzień jeśli tylko chcecie! Jednak pamiętajcie, że przyjdzie taki dzień, w którym to wszystko się skończy! Dzień, w którym Destination znowu się pogrąży i rozpadnie... I wtedy możemy sobie pogadać, lecz to nie będzie zwykła rozmowa. Zrobię z każdym pojedynczo to co wy zrobiliście i co zamierzacie zrobić z tą federacją! Nie jesteście królami! Nie jesteście panami tej ziemi! Zwykłe tchórzliwe dupki!

*** Randy przerywa i szybko wchodzi do szatni. Wyciąga plakat Destination i mówi dalej.. ***

Mr. Anderson.The Miz. Batista. Trzech bardzo nierozważnych człowieczków. Trzech palantów, którzy śmieli zadrzeć ze mną. Spokój był do teraz. Od tego momentu zaczyna się wojna! Niestety zadarliście nie z tym panem, z którym powinniście. Być może teraz uważacie się, że to wy macie przewagę, możecie się ze mnie śmiać ile wlezie ale to nie zmieni faktu, że jesteście nikim. W grupie gracie cwaniaków, a osobno nic nie potraficie zrobić. Cioty, nic więcej. Takie dzieci, które bez swojej mamy nie są w stanie nawet podetrzeć się w kiblu! Pewnie w szatni usłyszeliście słowa, dobra robota, świetnie się spisaliście. Nic podobnego. Zrobić debila z kilku osób w tej federacji jest stosunkowo łatwo, ale wygrać z nimi pojedynek 1 vs. 1 już nie. Nawet jeśli dojdzie do Was paru kolejnych matołków to razem i tak nic nie znaczycie! Mówicie, że niedługo nie będę w posiadaniu mistrzowskiego pasa? Jestem ciekawy co to miało oznaczać, gdyż na horyzoncie nie widzę kogoś kto w obecnej sytuacji mógłby mnie pokonać w uczciwej walce. Przerwaliście walkę o pretendenta do pasa WCE tylko po to by zawojować? By się pokazać? Obecność wasza za kulisami już jest wstydem, a występowanie to kompletna kompromitacja. Fakt, że jako mistrz dałem się zaskoczyć... Powinienem przecież to przewidzieć. Nie myślałem, że trzeba będzie przez to przechodzić kolejny raz, ale to będzie ten ostatni raz! Przed wami WOOOJNA! Już nie ma odwrotu. To Wy rozpoczęliście grę, ale to my ją zakończymy! Stosunkowo szybko Bret Hart zareagował na tą całą sytuację, ale przecież od tego ma GM. Anderson, Batista, Miz vs. John Cena, The Rock i The Viper, The Legend Killer... Randy Orton!. Słuchałem Twojej wypowiedzi Cena i Twoje słowa zrobiły na mnie wrażenie. Mam nadzieję, że w tej wojnie sam uczestniczyć nie będę i że te słowa nie pójdą na marne. W zupełności zgadzam się z Tobą i tych głąbów pokonać możemy tylko my i tylko pracując razem. Nie liczy się pas, nie liczy się kasa, nie liczy się sława. Te słowa powinny przekonać wszystkich do walki przeciwko tym mutantom. Nie zmienia to faktu, że jesteś osobą, z którą chciałbym walczyć w pierwszej kolejności, ale nasze sprawy osobiste odłóżmy na później. Teraz najważniejsza jest nasza pozycja i nie możemy się dać złamać. Nie stracimy kontroli, przetrwamy tą wojnę i staniemy później razem do walki! Skończyły się żarty! Do tej rozmowy jeszcze powrócimy, a teraz chciałbym coś powiedzieć o kolejnym naszym "pomocniku" w tej walce. Rock szanuję Twoją decyzję. Nie masz ochoty walczyć z nami przeciwko swej dawnej drużynie. Ja niestety nie mam takich uczuć wobec Destination. Czy żałuję? NIE! Gdybym miał czuć słabość do Destination to nie byłbym tym kim jestem teraz. A przecież jestem WCE Champion'em! Niby zbuntowałeś się i odmówiłeś z szansy jaką dał Ci Hart, ale między Tobą a Batistą coraz bardziej iskrzy i to rokuje nadzieję, że przyszłość. Warto pomyśleć o tym jak to rozegramy. Ty nie chcesz walczyć przeciwko Destination, ale z drugiej strony masz już dość Batisty. Więc plan jest prosty. Rozwalasz Batistę, a my zajmujemy się resztą! Ok, nie chciałbym mówić czegoś czego mogę później żałować, a więc skończę. Do Destination i jego okropnych członków wrócę później, jak na razie idę potrenować bo nigdy nie wiadomo co przyjdzie do tych ich głupich łbów.

*** Randy drze plakat Destination i wychodzi z szatni, a obraz się urywa. ***


  • Posty:  625
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.05.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

6a00d8341c630a53ef016763be779f970b-600wi

 

- Rocky, Rocky, Rocky … widzę że naprawdę jesteś w 100% niereformowalny. Nic się nie zmieniłeś … od zawsze ten sam stary idiota. Spójrz na siebie człowieku … spójrz na to co sam z sobą robisz? Co sobą reprezentujesz? Stań przed lustrem i zastanów się głęboko co zobaczysz w odbiciu. Wyprzedzę Cię i odpowiem Ci na to pytanie. Koleś którego zobaczysz w odbiciu jest nędzna namiastką kogoś, kto przed wieloma laty naprawdę był kimś wielkim. Dobrze wiesz co potem stało się z tym gościem … z leciał ze szczytu na łeb na szyję. Przez własną chciwość … własna głupotę stałeś się zerem Rock! Spróbuj chodź raz użyć swojego ptasiego móżdżku i zastanów się nad tym co robisz. Może nie jesteś jeszcze w stanie sam dochodzić do pewnych wniosków … zauważać pewne zjawiska … ale prawda jest taka że dajesz sobą manipulować jak nędzna marionetka! Czy tak powinien zachowywać się mężczyzna. Czy tak właśnie zachowuje się The Real PEOPLES BITCH?! Spójrzmy prawdzie w oczy … dałeś się zmieszać z gównem, stary. Jedynym powodem dla którego udało Ci się uniknąć łomotu z rąk Destination było to, że wyleciałeś z areny zanim Ci goście zdążyli podnieść swoje dupy z kanapy i odłożyć pod nią zeszłoroczny numer playboya … ale dla Ciebie zawsze pozostaną tym Wielkim Destination. Grupa Wielkich Gości za którymi zawsze latałeś jak tania dziwka z drinkami … spójrz prawdzie w oczy stary … każda z tych łajz pluła Ci prosto w oczy, mieli Cię głęboko w dupie od samego początku. Gardzili tobą jak zawsze … dokładnie tak samo jak ja. Nie masz pojęcia jak bardzo chciałbym dostać Cię w swoje ręce, zgnieść jak nic nie wartego śmiecia. Właśnie na to zasługujesz Rock … na to by raz na zawsze wykopać Cię z tego kurwidołka … żebyś w końcu zobaczył na własne oczy jakim kundlem byłeś w czasie całego swojego życia. Jednak nie mogę tego zrobić … wiesz dlaczego? Nie dlatego że okazuję Ci miłosierdzie … litość … bo tak się składa że juz dawno temu zapomniałem znaczenia tych słów. Widzisz … nie pozwolę żebyś zmarnował mi okazję do odpłacenia się tym dupkom z Destination. Nie pozwolę Ci, żebyś tak po prostu zmarnował to wszystko, na co tak ciężko pracowałem odkąd przyszedłem do WCE. Ta banda przedszkolaków zdecydowanie przekroczyła pewne granice … weszli na moją świętą strefę. Musi ich za to spotkać kara … WP****OL jakiego żadna z tych pokrak nie widziała w najgorszych koszmarach. Dlatego powiem Ci, co zrobisz Rock. Na następnym Collision staniesz w moim narożniku … i zatańczysz dokładnie tak, jak Ci zagram. Zrobisz dokładnie to co Ci każe … po raz pierwszy w swoim zasranym życiu pokażesz światu że jesteś cos wart! To twoja chwila chwały Rocky … wszystko albo nic. Masz wybór … albo postawisz się Destination i udowodnisz coś mi … sobie, a co najważniejsze … pokażesz tej trójce że ich czas w WCE już dawno minął … że ich era się skończyła. Masz też drugie rozwiązanie … możesz po raz kolejny spuścić głowę i odejść z miną rozżalonego prawiczka … widz jednak, że jeśli nie dokonasz dobrego wyboru … nie będę miał dla Ciebie litości. Po tym jak zmasakruję Ci czaszkę … każdy z tych pachołków będzie wiedział … że z niektórymi ludźmi nie warto zadzierać. Lepiej dla Ciebie żebyś podjął właściwą decyzję …

 

- Ehh tak … rozgadałem się na temat tej łajzy, a przecież tak naprawdę przyszedłem tu mówić do kogoś całkiem innego. Właśnie tak, widzę że panowie z Destination ani trochę nie zmądrzeli. Nie, nie, ponownie pokazują się ze swojej najlepszej strony, nie zamykają im się gęby. To właśnie dlatego od zawsze uważałem waz za bezwartościowe szczury ringowe. Cała potęga WIELKIEGO DESTINATION kończy się dokładnie na gadaniu … John Cena nie byłby w stanie przeżyć gdyby nie błyskawiczna sprzedaż merchandise’u … BULLSHIT, dude. Tak się składa że nie mam zamiaru z wami dyskutować o swoich koszulkach, czapuniach i innym tego typu ch***jostwem. Widzicie … ja zawsze byłem człowiekiem czynu. Nie lubiłem rozwodzić się nad tym jak lubię znęcać się nad frajerami waszego pokroju … po prostu wychodziłem na ring i to robiłem. Było to moja domeną przez tak wiele lat … nadal nią jest. Właśnie tym żyję … tym jest John Cena! Możecie kłapać dziobem, ale patrząc na wasze kaprawe ryje wiem … po prostu wiem, że w waszych sercach kiełkuje strach … strach, który bierze się z tego że w głębi duszy wiecie do czego jestem zdolny … wiecie że to co mówię wkrótce się spełni … że zrobię z waszego życia prawdziwe piekło na Ziemi. Co się stało z Davidem Bautistą? Wy***ałem go na zbity ryj z federacji Vince’a, sprawiłem że koleś uważany niegdyś za największą bestię federacji skończył na wózku inwalidzkim. Co się działo kiedy wielka legenda tej federacji Ken Anderson został publicznie upokorzony przez emeryta? No właśnie … pokazałem co znaczy nienawiść, brak litości, brak skrupułów, dzieło zniszczenia w stylu największego sukinsyna na świecie. Dokładnie tak … kiedy wy lizaliście rany po kolejnych porażkach, cały świat dobiegły wieści o mojej dominacji. Dominacji, której żaden z was nie jest w stanie przerwać. Przyszła za to najwyższa pora, by raz na zawsze zakończyć sprawę z Destination. Nie pozwolę by którykolwiek z was się uchował. Gwarantuję wam, że po tym co się stanie nikt nie będzie o was pamiętał.

 

You Can Love Me, You Can Hate Me, but You Can't Stop Me! You All Can See Me!

 

The Champ is Here!

  • Posty:  317
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  11.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

16203.jpg

 

Obraz kamery ukazuje szatnię, na ławce siedzi Intercontinental Champion Shawn Michaels

 

Witajcie! Zaraz po mojej ostatniej wypowiedzi usiadłem, i zacząłem myśleć. O czym myślałem, zapytacie. Zacząłem zastanawiać się nad tym, co dalej mnie czeka. Jeden szczyt już zdobyłem, ale pytanie, gdzie dalej zaprowadzi mnie wędrówka? WCE Championship? Na razie mają tam multum osób, które zasłużyły na nie bardziej niż ja, więc niestety, ale drodzy fani, musicie jeszcze trochę poczekać. Nie mogę rozmyślać teraz, co będzie za kilka miesięcy. Muszę myśleć nad tym co tu, i teraz. Dopiero co zdobyłem pas, a już ustawiają się kolejki do niego. Pierwszy w linii, jak sam twierdzi, jest Dolph Ziggler. Dolph, kim ty w ogóle jesteś, do cholery?! Przychodzisz tutaj, nic nie pokazujesz, i już porywasz się na mój pas? Kolego, title shota nie dostaje się za same porażki. Twierdzisz, że stracę pas, że będziesz nowym mistrzem? Marzenia ściętej głowy! Nie przegram pasa na rzecz jakiejś blondyneczki! Jesteś nowym Shawnem Michaelsem? Kto do cholery tak twierdzi?! To, że twoja mamunia tak Ci mówi, widząc jaki jesteś załamany faktem, że cały czas dostajesz po dupie, nie znaczy, że tak naprawdę jest. Kochasiu, wygraj walkę, zaimponuj mi, to pogadamy. Poza tym, jest jeszcze Sheamus, któremu w pełni należy się walka rewanżowa, On przynajmniej się wykazał, bo mimo że przegrał ze mną, dał mi walkę, którą ciężko było wygrać. Jestem ciekaw, kto stanie ze mną w ringu, kiedy moje, powtarzam moje mistrzostwo znajdzie się na szali. Jednak jeżeli jakimś sposobem będziesz to ty, Ziggles, czy jak ty tam się zwiesz, to zapowiadam Ci już teraz, nie wyjdziesz z pasem. Poprzednim razem mówiłem, że dzięki temu, że wygrałem to mistrzostwo, przestałem być zaliczany do ludzi, którzy dużo gadają, a mało robią. A ty, Dolph niestety, jesteś zaliczany do tej jakże licznej grupy. Twierdzisz, że jesteś poziom nade mną , jednak to nie ty stoisz z pasem mistrzowskim na ramieniu, ale ja. Nie przekażę pałeczki komuś takiemu jak ty. Prędzej dam szansę Zackowi Ryderowi niż tobie, synu. Wiesz, jaka jest zasadnicza różnica między nami? Powtarzam to za każdym razem, kiedy się tu pojawiam. Robię to dla tych ludzi. Ty robisz to dla siebie, jesteś samolubnym, zachłannym, małym chłopcem. Tak przy okazji, co jest nie tak z twoimi włosami? Nie widziałem takiej fryzury odkąd Luke ożenił się z Książniczką Leią. Pomyliłeś farbę do włosów mamusi ze swoim szamponem? Przy twoim poziomie inteligencji- bardzo prawdopodobne. To, co mam na ramieniu, oznacza, że jestem mistrzem, ale nie po prostu mistrzem, ale mistrzem, który walczy o swoje trofeum. To trofeum jest potwierdzeniem, że jestem najlepszy, ale skoro mało Ci dowodów, mogę dać Ci kolejny. Sweet Chin Music prosto w twoją twarz.

 

 

Who's next? Aaaa, good old Stinger! Pogratulowałeś mi?! Kurde, to chyba sen! Przepraszam stary, nie jesteś lepszy niż Dolph Ziggler, też się nie wykazałeś. Przynajmniej pokonałeś Steve'a, brawo, gratulacje, ale jak dla mnie niczym specjalnym się nie wykazałeś. Nie nazywaj mnie śmieciem, bo teraz to ty nim jesteś. Cały czas wypominasz mi czasy NWO, a czasy się zmieniają, niestety, już nie jesteś ikoną, nie jesteś nawet twarzą WCE. Kto odebrał Ci te przydomki? Ja. To ja jestem teraz mistrzem, i to ja reprezentuję sobą miłość do tego biznesu. Mam pomysł dla zarządu, może jakieś Battle Royal? Może jakieś Fatal 4 Way? Stinger vs Sheamus vs Dolph Ziggles i jedna osoba, która według zarządu na to zasługuje. Nie zrozum mnie źle Stinger, nie boję się Ciebie, nawet się Ciebie nie obawiam. To ty powinieneś się bać mnie. Co więcej, chcę, naprawdę chcę się z tobą zmierzyć! Jeżeli chodzi o nas, to nie wierzę, że te słowa przechodzą mi przez gardło, ale masz rację, mamy niedokończone interesy. Pomyśl tylko, dwóch najlepszych zawodników generacji w jednym ringu, na szali pas Interkontynentalny. Ci ludzie chcą zobaczyć tą walkę, szkoda tylko, że w tej mojej małej, starej główce nie mieści się myśl, że mógłbym Ci pozwolić na to, abyś odebrał mi to co najważniejsze, czyli tą błyskotkę, Intercontinental Championship. Zbyt długo harowałem na to, żeby teraz oddać Ci ją bez walki! Tylko, że jest jedno ale... musisz sobie na to zasłużyć, leniu. Popatrz na mnie, nie doszedłem do tego, kim teraz jestem bez wysiłku, właśnie tym się róźnimy. Ja pojawiałem się w federacjach, w których nie miałem niczego, i sam musiałem wyrobić sobie nazwisko. Ty powalczyłeś trochę w WCW, a później poleciałeś do TNA, gdzie zrobili z Ciebie gwiazdę, bo prawdę mówiąc, nie mieli nikogo lepszego, w końcu jak to się mówi: „Na pustyni każdy chwast jest kwiatem” Nie jestem twoim chłopcem do bicia, nigdy nie byłem, i nigdy nie będę. Jeżeli chodzi o NWO, gdyby nie oni, pokonałbym Cię już dawno, to oni byli moim zbędnym balastem, teraz go nie mam, jestem lekki i nic mnie nie hamuje. Cieszę się, że mam jakąś konkurencję, bo co to za mistrz, który nie ma komu spuścić łomotu? Panowie, krótko mówiąc, najpierw pokażcie się z innej strony niż tylko płaczących dzieciaczków: „Łeee, ja chcę title shota, łeee, co ze mną?!” tak jak ja to zrobiłem, a później pogadamy o tym gdzie i z kim zmierzę się o moje kochane trofeum. DONT TAKE YOUR BACK ON THE STINGER? Błagam Cię, litości. DONT TAKE YOUR BACK ON THE SHOWSTOPPER!!!

 

 

Shawn wznosi swój pas nad głową, po czym obraz kamery się urywa

 

hbknasstowdokonczyckopia.png

 

 

 

 

WCE RECORD

 

 

 

7 wygranych - 2 porażki - 1 remis

 

 

 

 

WCE Continental Champion (21.04.2012- 08.07.2013)

 

 

 

 

00961d26dda1582220413f764d3f8845.gif?1312069593

 

 


  • Posty:  1 872
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  20.04.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

the-rock-royal-rumble-2000.jpg?w=630

 

Finally! The Rock has comeba... A z resztą... Rock widzi że troszkę się komuś poprzestawiało w głowie... Rock nie mówi tutaj o najsłabszym ogniwie Przeznaczonych Batiście ale o samym wielkim Johnie! ... Słuchaj Cena. Za kogo Ty się do cholery masz?! Przyłazisz, wyżalasz się na całą halę i wychodzisz jak gdyby nigdy nic... Myślisz że Rock stanie w twoim narożniku? Myślisz że Rock stanie naprzeciw Mizowi i Andersonowi? Naprawdę myślisz że tak się stanie?! Twierdzisz że Rock będzie tańczył jak mu zagrasz? Jesteś w wielkim błędzie Cena... Masz się za kapitana obecnej drużyny na CrashDay? Masz się za kogoś kim tak naprawdę nie jesteś Cena... Naprawdę myślisz że Rock będzie w twojej druzynie?! Że będzie twoim psem!? Heh... Musisz zrozumieć jedno Cena, teraz nie ma tych dobrych i tych złych... Teraz jest Destination, Wy siermięgi i The Rock, który jak zwykle działa w pojedynkę... Nie myśl sobie że Rock zatańczy jak mu zagrasz bo od teraz wszystko się pozmienia... Rock nie będzie niczyją dziwką... Nie będzie się tłumaczył nikomu dlaczego nie chce walczyć przeciw Destination ale jest jeszcze jedna sprawa Cena... Ta sprawa dotyczy Ciebie! Wielokrotny mistrz WHC! Mistrz WWE! Mistrz Stanów Zjednoczonych! I co?! Skończyłeś się Cena... Jedyne wyjście dla Ciebie to opuszczenie federacji i wrócenie do federacji McMahonów albo możesz zostać poplecznikiem The Rock'a... Rock dobrze zna odpowiedź i musisz wiedzieć Cena że im dłużej tutaj zostaniesz będziesz popychadłem... You'll be gonna' Rock's !@#$%^&*! Cena! Będziesz dziwką The Rock'a albo będziesz oddawał walki komuś typu Lesnar czy inny Batista... Chcesz ukarać The Rocka?! Naprawdę ? Heh... !@#$%^&*! W jakim Ty świecie żyjesz Cena?! Żyjesz tam gdzie małe Umpa-Lumpa skaczą po świeżych koszuleczkach i mieszkają w czapeczkach z Napisem "Let's Go Cena"? Czy też żyjesz w realnym świecie ale jesteś dużym dzieciakiem, który musi mieć co chwile inny wzór koszulki?! Zastanów się Cena... Zastanów się kim jesteś a dopiero potem uderzaj do kogoś takiego jak The Rock! Myślisz że jesteś kimś wielkim! Myślisz że te kilkanaście pasów, które posiadałeś w swojej marnej karierze czyni z Ciebie kogoś! A tak naprawdę jesteś nikim... Małym jabroni, który myśli że pokonanie CM Punk'a jest czymś wielkim, który myśli że pokonanie Edge'a czy Ortona jest wielkim wyczynem i nikt tego nie dokona! Prawda jest inna John. Nigdy nie byłeś wielki, nigdy nie byłeś dość silny i nigdy nie będziesz... Rock pokonywał o wiele lepszych od Ciebie i dalej będzie to robił... Rock nie raz nie dwa pokonał Stone Cold'a! Rock nie raz nie dwa pokonał !@#$%^&*'a Foley'a... Pokonał Batistę! I co najważniejsze Rock spotykając się z Hulkiem Hoganem dwa razy w ringu pokonał go... Dwa Razy! Hulk Hogan przykląkł dwa razy przed The Rockiem i musiał uznać wyższość The Great One'a! Rock radzi Ci uważać Cena bo możesz być następny... Możesz być kolejny tuż po Batiście! Trzymaj się John...

 

Właśnie... Batista. Dave, Dave, Dave... Rock musi Ci pogratulować żartu o sylwestrze 2018 bo był naprawdę dobry Dave. Rock uśmiał się po same pachy! ... A nie, czekaj to nie pachy The Rocka i to nie on się uśmiał... Mówisz Dave że Ty i Ken byliście jednością i nadal nią jesteście?! Gdzie byłeś gdy on potrzebował pomocy bo ktoś zbuntował jego grupę po to by zdobyć WCE Championship! Gdzie byłeś?! Nie pamiętasz?! Biłeś go zawzięcie że gdyby nie The Rock zabiłbyś "swojego przyjaciela", z którym przecież jesteście jednością... Kto mu wtedy pomógł?! No kto?! Ten, który był waszym popychadłem, człowiek który gówno znaczył!? Możesz mieć takie mniemanie o The Rocku jednak Ty byłeś najsłabszym ogniwem i nadal nim jesteś Batista... Skończyły się polowania i te wszystkie wypite piwa... Skończyły się dobrze czasy bo chciałeś jakieś ważniejsze mistrzostwo... [Rock wyjmuje drobne z kieszeni] ... A to pamiętasz!? NIE?! Oczywiście że nie bo nie było Cię tam... Siedziałeś w swojej szatni i dalej myślałeś jak zniszczyć Destination a teraz proszę Batista! Bierz! Bierz ile chcesz! Łap je wszystkie bo przecież masz przyjaciół! [Rock rzuca drobnymi w kamerę po czym wyciąga łuk z szafy] ... A to?! Wiesz co to?! Też nie?! Wtedy było już po wszystkim, Rock i Kennedy świętowali w Miami, w domu Rocka kiedy to Ken zdecydował się zapolować! Rock znalazł ten łuk tydzien później u sąsiadów 4 kilometry dalej! I TY! Ty śmiesz się nazywać jednością z Kenem? Śmiesz mówić "NAM" ... Myślisz że chce "spierdolić" WAM powrót do korzeni ... Heh... GET READY!

 

IF YA SMELALALALALALALAU! WHAT THE ROCK!

 

... Is Cookin' ...

 

[Rock wychodzi z szatni, jednak za chwile wraca, zaczepia kamerzystę bo chce coś dodać...]

 

Cena! Rock dokonał wyboru ... Rock is IN! Co Ty na to? Batista...

 

K1190kicopy_zps3e737bee.png

 

 

 

wce.png

 

f7afdb0d1f356a3dc6d917539237be7a_original.gif?1367060362

 

 


  • Posty:  3
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.04.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

183985Bez_nazwy_1.png

 

Korytarzem w budynku WCE przechadza się tajemnicza postać a jest to nikt inny niż Alex Riley. Chwilę pózniej zawodnik spotyka kamerzystę. Obaj chwilę rozmawiają a następnie rozpoczyna się nagranie. Alex zaczyna mówić.

 

Nikt się mnie tu niespodziewa, nikt we mnie nie wierzył, nikt nie dawał mi cienia szans na zaistnienie w tym biznesie a jednak ... pozory mylą. Teraz jestem tu w WCE ale dzięki mojemu zaangażowaniu, umiejętnością oraz sercu do walki. Kiedyś dostałem propozycję podpisania kontraktu z tą federacją, musiałem to dobrze przemyśleć. W tym czasie wręcz biłem się z myślami ... stwierdziłem że moja kariera w federacji Vince'a nie przebiegała po mojej myśli, musiałem coś z tym zrobić więc wziąłem mój los we własnę ręce i oto jestem! Tak, dokładnie jestem tu na przekór wszystkiemu i wszystkim! Dobra ale przejdzmy do sedna a mianowicie do rosteru naszej federacji więc kogo my tu mamy ... ? The Miz, really? Ten gość jest tu? On to się wszędzie wepchnie i będzie odstawiał to samo co zawsze. Pamiętacie to co dawniej łączyło mnie z nim?! Pasja, tak pasja do tego sportu lecz on musiał wszystko zepsuć. W jednym momencie zniszczył naszą przyjazń i sam stworzył sobie wroga czyli mnie! Alex'a Riley'a! Więc na początek mam dla Ciebie jedną radę Mike ... nigdy ale przenigdy nie wchódz mi drogę a jeżeli masz coś do mnie to powiedz mi to prosto w twarz ponieważ Riley nie ma czasu na bezsensowne gierki, understand?! I hope so!

 

Alex podchodzi do automatu z napojami, kupuje Colę, wypija i wraca do swoich rozważań.



Na czym to skończyliśmy? Na temacie osoby The Miz'a ale koniec już o tym gościu gdyż według mnie jest skończony a mi szkoda czasu na gadanie o niczym. Jeden fakt od obecności mojego dawnego 'przyjaciela' zaszokował mnie bardziej a mowa tu o popisach Zack'a Ryder'a w WCE. Naprawdę na to pozwoliliście? Really? Ten człowiek to absolutne bezguści, kompletny brak stylu oczywiście można ująć to krócej i powiedzieć że Ryder to chodzączy kicz! This is the truth! Zack jest tak żałosny że swój brak umiejętności musi nadrabiać jakimś badziewnym show na 'YouTube' jeśli można to tak ując. Ilość fanów Zacka spada z dnia na dzień ale on o tym wie! On chyba wie wszystko nawet to że w każdej chwili mogę zakończyć jego pobyt w tej federacji. Zack jeśli mnie słyszysz to już wiesz co zamierzam więc nie zadzieraj ze mną! Woo Woo Woo! You know it! Na koniec jeszcze powiem cos do wszystkich WCE Universe więc możecie mnie kochać albo nie nawidzić a ja i tak mam to poprostu w dupie!

 

Say It to My Face!

 

Po tych słowach Alex kończy swoją wypowiedz i wychodzi z budynku WCE.
czerwonachristy.png

 

 


  • Posty:  2 901
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

bret_hart_x.jpg

 

Witajcie WCE Universe! Przed Wami General Manager Saturday Night CrashDay - Bret "Hitman" Hart. Udało mi się ustalić kartę na przyszłą galę. Jej termin to już 5 Maja! Main Event gali jest już wszystkim doskonale znany, po tym co Destination zrobili. Openerem będzie Open Challenge debiutanta: Alexa Riley! Jego przeciwnikiem może być każdy! Zostanie nim ten, kto będzie przejawiał najlepszą formę na backstage'u, tak więc do roboty! Drugą walką będzie Ladder Match! Ale nie zwykly Ladder Match! Będzie to walka o miano pretendenta do pasa Continental! Potem obejrzycie starcie ostatnio skłuconych - Stinga i mistrza Continental: Shawna Michaelsa, ale nie 1 na 1, tylko w asyście samego Brocka Lesnara po stronie Stinga i Undertakera w narożniku HBKa! Będzie się działo, poniżej pełna karta z dodatkowymi atrakcjami.

 

1. Alex Riley Open Challenge!: Alex Riley vs. ? ? ? ? ? ? ?

2. Sheamus vs. AeroBoy vs. Zack Ryder vs. CM Punk vs. Dolph Ziggler - No. #1 Contender's Ladder Match for the Continental Championship

3. Brock Lesnar&Sting vs. Undertaker&HBK

4. Destination (Mr. Anderson, The Miz & Dave Batista w/Ric Flair) vs. The Rock, John Cena & Randy Orton - Lumberjack Match

 

+

 

1. Specjalne przemówienie nowego mistrza International - Shawna Michaelsa!

2. Pierwsze promo w WCE Brocka Lesnara!

3. Wyjaśnienia Breta Harta odnosnie przyszłości pasa WCE!

4. Awesome Talking Show!

 

i wiele wiele więcej!

 

 

b9e3d6d02a.png

Użytkownik, Moderator i Dyskutant roku 2011!

Moderator roku 2012!

 

hhhhhhhhhq.png

gggggc.png

zdb.png

 

 


  • Posty:  33
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.01.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

jack-swagger-vs-mvp1.jpg

Przechodzący z kamerą po korytarzu reporter widzi z dala postać robiąca pompki. gdy podchodzi bliżej dostrzega... JACK'a SWAGGER'a.

Jack łapie kamerę i mówi: What? Alex Riley, nie to nie możliwe, jak ktoś tak niskich lotów ma prawo się wypowiadać. Ciężką pracą dostałem się tu, a on? Dostał się tu wspinając się po czyiś ramionach, to niedorzeczne.

Jack puszcza kamerę i siada na krześle.

Tyle lat ciężkiej pracy, odmawiania sobie przyjemności by oglądać takiego kogoś jak Riley? Jeśli mam tu być to proszę tylko o jedno, jedną małą przysługę... chcę walki z Alex'em Riley'em. Chcę zakończyć erę gniazdowania ludzi którzy są na miejscu na którym nie powinni. Riley ja dostałem się tu ciężką pracą, a ty?

HARD WORK TO SUCCESS.
dolphl.jpg

 

 

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Recent Posts

    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
    • Bastian
      Czyżby to było ostatnie RAW w karierze AJ Stylesa? Nadrabiamy!  Było kilkanaście miesięcy na to, aby ogarnąć pierwszą w historii WWE walkę CM Punk - AJ Styles. Jedyne, na co było stać federację to walka na RAW niemal na koniec kariery AJ'a, którą przerwał w dodatku Finn Balor  Irlandczyk będzie chyba takim przyjemnym przystankiem dla Punka aż do WM42. Na Royal Rumble walki Phil nie dostał, Elimination Chamber w Chicago, więc trzeba coś ogarnąć.   Swoją drogą, szkoda, że po tym, jak odebrano
    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...