Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WCE Saturday Night CrashDay - Backstage


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  516
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Karta na następne CrashDay (4.2.12)



 

1. Grand Master Sexay vs Kenta

 

2. Jeff Hardy vs Christian - International Championship Tournament - Round Two

 

3. Sheamus vs Shawn Michaels - International Championship Tournament - Round Two

 

4. Mr. Anderson vs Mick Foley - Zwycięzca wybiera stypulacje do ich walki na Apocalypsis

 

5. Daniel Bryan vs Dolph Ziggler - Falls Count Anywhere Match

 

6. Edge & Triple H vs The Rock & Randy Orton

 

oraz...

 

1. Przemowa Daniela Bryana...

 

2. Cutting Edge...

 

 

Pomimo odpadnięcia z turnieju, zarządowi spodobała się postawa Edge'a na backstage. Mówi się o tym, że "Rated R Superstar" miałby dołączyć do walki o WCE Championship na Apocalypsis. Być może coś w tym jest, szczególnie, że gośćmi show będą Triple H, The Rock oraz Randy Orton...

 

 

3. Ostateczna konfrontacja Austina i Stinga przed Apocalypsis...

 

4. Night of Animal

 

Gość specjalny - The Miz

 

5. Spotkanie Johna Ceny i CM Punka w ringu...

 

 

Na ostatnim CrashDay John Cena pokonał CM Punka w emocjonującej walce. Punk jest zdecydowany walczyć z Ceną na Apocalypsis. Podczas dzisiejszej rozmowy przy stole, obydwaj panowie ustalą warunki walki na PPV oraz wyjaśnią sobie kilka ważnych spraw...

 

 

Oraz wiele innych...

  • Odpowiedzi 271
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Marcineq

    27

  • Mr. Underson

    24

  • patryniu

    17

  • Housse

    17

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  625
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.05.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

john-cena25.jpg

 

- Stało się to, co było nieuniknione … CrashDay – walka John Cena vs Cm Punk. Zbawiciel vs Renegat. Gość który od paru ładnych tygodni karmił was wszystkich kłamstwami I obłudą … twierdził że może mierzyć się z kimś takim jak ja … zobaczcie sami, co go spotkało. Przez cały ten czas, w którym stałem z nim sam na sam, liczyłem się tylko JA. Brzydki, Zły i Szczery John Cena i zwycięstwo, zwycięstwo które należało do mnie. Nigdy nie zapomnę tej chwili gdy gdy ta glizda pełzała u moich stóp i nie była wstanie wybełkotać słowa, nie uwalniając przy tym ze swoich ust potoku krwi. Chwili, w której sędzia chciał unieść moją rękę w górę krzycząc „Here is your Winner and Future WCE World Champion – „The Cold „Heart” John Cena. Nie mógł tego zrobić … był sparaliżowany strachem. W jego psychice tkwił obraz dzieci płaczących nad porażką swojego bohatera. Tego dnia sprawiedliwość poległa … na polu bitwy pozostałą nienaruszona … NIENAWIŚĆ. And That’s How I EMBRACED THE HATE bitch … Pozostała tylko jedna mała kwestia, o której chyba pewien skurwiel rządzący tym chłamem zapomniał. Zdaję się że muszę przypomnieć paru frajerom, z kim mają do czynienia. Jestem John Cena i chciałbym się uprzejmie zapytać … GDZIE DO CHOLERY JEST MÓJ TITLE MATCH?!

 

- Ehh jednak to co ludzie mówią zdarza się czasem być prawdą … życie bywa czasem okrutne, gorzkie jak sól w dupie. Dlaczego ktoś taki jak ja, samotnik, indywidualista, największa gwiazda i przyszły mistrz tej federacji musi stale obracać się w tym chlewie i pracować z takimi ludźmi … podchodzi mi tu pod masakrę … Od samego początku nie podobał mi się pomysł uganiania się za tym gniotem … ale o nim później. Jako NAJWIĘKSZA LEGENDA TEGO BIZNESU powinienem być na samym początku rzucony na głęboką wodę, a teraz prze cały miesiąc będę musiał latać się za tym samym starym frajerem którego muszę znosić od samego początku. Rematch z CM Punkiem? Nie sądzę by zbliżał się 1 kwietnia, więc takie żarty wydaja mi się nie na miejscu, dude. Jeden, wielki, niesmaczny żart. A tak się składa że mojemu zimnemu sercu wcale nie jest do śmiechu. Jestem przeznaczony do wyższych celów, do zdobywania szczytów – to od samego początku mojej długiej kariery było moją domeną. Każdy z was widział co zdarzyło się sobotniej nocy. I tutaj chwila przerwy … brawo Punk. Zwracam Ci honor … nawet ja musze przyznać że Cię niedoceniałem. To czego dokonałem wcale nie przyszło mi łatwo, seriously … Punk okazał się być godnym przeciwnikiem. Ale dokonałem tego … słyszycie? DOKONAŁEM TEGO! Po walce ze mna ten gość leżał na ringu jak rozgnieciony karaluch … jak śmieć, który czeka na to gdy ktoś go stąd zabierze. Teraz mi wierzycie?! Nie warto stawać mi na drodze … nie jestem kimś, kosztem kogoś można podbudować swoją karierę. Jeśli ktoś ma takie plany wobec mnie, niech przejdzie isę do szpitala odwiedzić Punka. Ten gość nie jest w stanie podnieść swojej dupy z nocnika, a co dopiero przywlec ją na halę by skonfrontować się ze mną … tego chcecie?! Dalej bawi was ten „nieszczególnie zajebisty, ale jak widać niektórych lamusów śmieszący” dowcip? Nawet dla takiego gościa jak ja to wydaje się .. chore, sadystyczne, ZŁE. Heh … tylko że widzicie, ja nie mam z tym najmniejszego problemu. Jeżeli tak chcecie to załatwić, proszę bardzo. Naprawdę chcesz tego Punk? Chcesz przechodzić przez to całe gówno jeszcze raz? Na twoim miejscu zastanowiłbym się ponownie … gala Apocalipsis stanie się takim twoim małym końcem świata … koniec marzeń … koniec wolności … koniec kariery. Dla was, będzie to oznaczało koniec nic nie wartych frajerów próbujących zgrywać herosów przed bandą jeszcze większych frajerów … w moim świecie takie zjawisko zaginie szybciej, niż zdążycie powiedzieć „Cena Sucks”. Nie będzie drugiego CM Punka który się za wami wstawi. W sercach ludzi takich jak on, na zawsze zagości strach, strach przed Największym Potworem Profesjonalnego Wrestlingu. Tak więc CM Skunk, do zobaczenia na CrashDay … oby starczyło Ci odwagi …

 

You Can Love Me, You Can Hate ME, but You Can’t Stop Me! You All Can See Me!

 

The Champ Is Here!

  • Posty:  605
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  02.04.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

christopher-daniels-20090520112053578-000.jpg

 

Kamerzysta wchodzi do nieznanego nikomu pomieszczenia... Na kanapie siedzi Christopher Daniels!

 

Właśnie przed wami stoi, ten który sprzeciwił się samemu najwyższemu, ten który wypełni swe odwieczne przeznaczenia... Królestwo Boże nie było dla mnie, tym bardziej dla was, upadły anioł Christopher Daniels. Tak ten sam, który przez dłuższą część życia miał za zadanie nawracać wasze grzeszne duszę, jest teraz wreszcie sobą, człowiekiem... Pfu Aniołem Upadłym, wiecznie żywym, jedynym tym prawdziwym. Nic was już nie uratuję, wasze przeznaczenie to podążać za mną, a wasza dusza to tylko marny skrawek władzy szatana. Jestem nawet ponad nim, tak ponad... Wy zawsze będziecie poniżej, do tego teraz zawładnę wami, ponieważ wasz mózg nie jest w stanie się mi sprzeciwić. Sprzeciw będzie oznaczał śmierć, waszą i waszego potomstwa, ludzka rasa została stworzona by mi służyć, mój dawny pan chciał żyć z wami w zgodzie. Ja będę wami sterował, aż do dnia ostatecznego sądu, gdzie staniecie przede mną jeden ruch mej ręki wystarczy by dokonać tego czego się obawiacie, Apokalipsa... Myśl ciekawsza niż wiele boskich ksiąg, ale czy nadchodzi? Owszem, za mną krok w krok podąża ona, dla mnie wymarzona, a dla was utrapiona. Plan przybycia tu jest tylko kolejnym z wielu prób uratowania was, ale ja tego nie dokonam. Fallen Angel zamierza was doprowadzić do jeszcze wcześniejszego upadku, padniecie na kolana przede mną, to będzie wasz jedyny ratunek. Ponieważ jestem wybrany, a zarazem znam uczucie upadku, wiele razy upadałem, ale też podnosiłem się jeszcze mocniejszy i tym razem jest nie inaczej. Drogi wielu skrzyżują się ze mną i wtedy nie będzie przebaczenia. Plan odkupienia jest niczym przy tym czego zamierzam dokonać tu. Tu w tym miejscu nastanie, nastanie lepsza era bez ludzkiej marności tylko z moją pomocą odkupić mogą się wybrane osoby, ale też wielu przeżyje coś czego nigdy nie zapomną i będzie to za nimi podążać krok w krok, nie da im żyć w normalności tylko będzie tępić i powoli doprowadzi do tragedii. Upadły Anioł, Głos Apokalipsy przemawia w tej chwili, nie lekceważcie tego, te słowa znajdą swe potwierdzenia już za niedługo. Okres czasu, który przesądzi o dalszej tułacze Danielsa po kuli ziemskiej w poszukiwania miejsca gdzie, jego życie dostanie nowsza młodsze odzienie, gdzie szanować będą go ludy i wielbić. Każdy odda pokłon przede mną, wy będziecie prosić o łaski życia doczesnego, ale nie spełnię tego... Móc, może i mogę, ale moje serce nie zna słowa dobroć, upadając uświadomiłem sobie że przyszło mi walczyć o dobroć, choć walka tak była heroiczna i nie poparta żadnymi faktami, które dawałby siłę do dalszej walki, więc to koniec... Doczesność was dopadnie, tym samym będę tam i ja... Będę śmiał się na waszym pogrzebie, nie dając wam dalszych szans na walkę bo tylko ja Fallen Angel Christopher Daniels jestem przeciw życiu, dostając w zamian, boską karę czyli Wieczność!

 

Po tych słowach Daniels stułą zakrywa kamerę, a po chwili wypija wodę święconą

 

PS. Krótko tak na początek...

  • Posty:  660
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

triplehcutoutbydipset18.png

Triple H siedzi w domu na kanapie, obok kanapy leży młot, a w telewizorze leci nagranie z ostatniego CrashDay.

 

Gdy tak siedze w domu i analizuje to co stało się na ostatnim CrashDay... niewiele z tego rozumiem. Nagle wszystko wywróciło sie do góry nogami, a wasz nędzny, nieprawdziwy świat w którym żyją wasi bohaterowie i zwalczają zło, walcza o ład i porzadek na swiecie legł z gruzach i to na dobre... Wszyscy goście w których wierzyliście, których kochaliście, uwielbialiście i których całowalibyście po gołych tyłkach gdybyście tylko mogli okazali sie zwykłymi hmm jak by to ująć... fałszywymi dupkami? Niee... pewnie macie na to kilka lepszych określeń, ale to nadal nie jest mój problem. Jedyne co moglbym powiedziec to "a nie mowilem?" Nagle mozemy zobaczyc Johna Cene, ba mozemy go kochac, a nawet nienawidzić! Teraz tylko nie mozna go powstrzymac... sranie w banie. Nagle People's Champion przechodzi magiczną transformacje i staje sie people's haterem, w dodatku pieprzy pol godziny i nikt, chyba nawet on sam nie jest w stanie zrozumiec o czym... dla tego goscia chyba lepiej bylo by porozmawiac ze swoim agentem i leciec nagrywac kolejna czesc Krola Skorpiona czy innego filmu, a dla nas wszystkich bylo by to z korzyscia, bo czesc z was zamiast siedziec na trybunach i buczec zajela by sie ogladaniem swojego bohatera, a caly ten biznes mialby jednego nieudacznika mniej... To wszystko to jednak tylko i wylacznie wasz problem, więc gdzie do cholery leży mój problem? Moj problem lezal w sobote w ringu, kiedy ja spluwalem mu prosto w twarz! To jest wasz chyba ostatni bohater w tej federacji, wyglada jakby dopiero co uciekl z najblizszego zoo, ale wy wszyscy wierzycie, ze to on wyzwoli was od zlego Huntera i Jego mlota. To jest kolejna sprawa która mnie irytuje... Kim do jasnej cholery byl Shelton Benjamin rok temu, kiedy odebral mi moj World Heavyweight Title? Kim byla ta pieprzona malpa rok temu, kiedy wydala na siebie wyrok, ponizajac mnie na waszych oczach? Tak, byl takim samym sukinsynem jak Ja, nadal nim jest. Tak samo jak Rock, Cena, Orton i cala reszta. Serio wierzycie w to, ze goscie, ktorzy przez tyle lat szydzili z was w zywe oczy sie zmieniaja? Nie, roznica pomiedzy mna a nimi jest taka, ze Ja nie owijam w bawelne, wyjde do ringu i za kazdym razem przypomne wam jakimi nieudacznikami jestescie. Teraz Benjamin jest waszym bohaterem, a za miesiac znow bedziecie na niego gwizdac, kiedy nie zawacha sie przed najgorsza rzecza by osiagnac swoj cel, kiedy okaze sie ze jest takim samym falszywym dupkiem jak John Cena czy The Rock. Jednak nie po to sie fatygowalem by znow pol godziny was uswiadamiac kim tak naprawde jestescie i ile tutaj znaczycie. Pojawilem sie tutaj po raz kolejny, przed ta kamera by po raz kolejny poinformowac Sheltona Benjamina, ze chocbys nie wiem jak bardzo uciekal, nie wiem jak bardzo probowal mnie wyrolowac to i tak Cie dopadne i przy pomocy mojego przyjaciela sprawie Ci bol. Tyle bolu, ze nawet najwiekszy masochista by tego nie wytrzymal. To Twoje pojawienie sie na CrashDay bylo rownie zalosne jak Ty, chciales mnie zaatakowac znienacka, nie spodziewajac sie ze ktos moze zrobic to samo z Toba? ... i pomyslec ze ktos taki odebral mi tytul, a teraz Ja próbuje go dopaść... Dosc tego, nie obchodzi mnie co sobie o mnie myślicie, nie obchodzi mnie kogo bede musial pokonac i nie obchodzi mnie co zrobią Benjamin, Rock czy Orton. Apocalypsis juz wkrotce. Ten dzien bedzie prawdziwa apocalipsa dla kazdego, komu chociaż przejdzie przez myśl próba wejścia mi w drogę, poniewaz zamierzam sie pojawic na Apocalypsis nie tylko po to by zemscic sie na Benjaminie. Na Apocalypsis nie zamierzam tylko pokonać Benjamina. Zniszcze go na oczach was wszystkich, zniszcze Jego i każdego innego dupka, który mi spróbuje w tym przeszkodzić po czym opuszcze gale jako nowy WCE Championship. Możecie sobie mówić co chcecie, wiele razy udowadniałem wam już jak często sie mylicie. Rok temu zostałem w perfidny sposób okradziony z tytułu mistrzowskiego przez Sheltona Benjamina, w dodatku nie dostałem należnej mi wtedy walki rewanżowej. Wykorzystam prawo do rewanżu teraz i w nosie mam czy to sie komuś podoba czy nie. Nie obchodzi mnie jakie są przepisy, nie obchodzi mnie też ilu rywali będę miał. Żądam... nie, nawet nie musze nic żądać... po prostu informuje was o tym, że na Apocalypsis zobaczycie coś co zapoczątkuje prawdziwą apokalipse, zagłade dla wszystkich, którzy myślą że są ode mnie lepsi.

Because I am The Game and I want to play!

 

Tryplak bez większych emocji wstaje i wychodzi, obraz sie urywa.

Wiem, że słabo, ale cóż... może lepiej pójdzie jak rywale zaczną pisać bo będzie o czym :)

 

2f78f3ef4e4c.png

339rkwo.png

2ep0e1v.png

 

 


  • Posty:  1 084
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.12.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

sheamus7.png

 

Sheamus zadowolony siedzi w pokoju i ogląda skróty z CrashDay po czym woła człowieka z kamerą :

 

Well.. stało się, jesteśmy już po pierwszej gali CrashDay gdzie pokazałem jaką wartość mają moje słowa i zapowiedzi, wszystko to co mówiłem sprawdziło się w rzeczywistości, Edge poznał prawdziwe oblicze Sheamusa, wojownika i barbarzyńcy, który nie cofnie się przed niczym. Poznałeś smak porażki, więc podczas kolejnych starć, nie będzie to dla ciebie zaskoczeniem. Można rzec, a nie mówiłem? Zbyt dużo gadania z twojej strony, bezsensownego gadania, co sprawiło, że przegrałeś, ale co gorsza, masz dostać szansę walki o WCE? Seriously?! Co to do cholery ma być? Mogę teraz tylko życzyć twoim przeciwnikom, aby cię zniszczyli, straciłeś szansę na pas IC, stracisz szansę na główny pas, to będzie cały twój dorobek w tej federacji! Popatrz chciałeś iść śladami Punka, a tymczasem on przegrywa i to po dominacji Ceny, to chciałeś? To dostałeś! Ostrzegałem, żeby Lita się nie zbliżała, tak więc dziwka ma to na co zasłużyła, tak jak ty doznała wielkiego bólu. Ale nie o tym mowa, z tobą Edge już skończyłem, gra toczy się dalej, kolejnym przeciwnikiem będzie..

 

Sheamus patrzy na kartę, po czym z lekkim uśmieszkiem kontynuuje

 

What the fuck? Shawn Michaels? Ten stary dziadek wygrał z Jericho? Don't make me laugh! Co ty tutaj w ogóle robisz człowieku? Co chcesz osiągnąć? Jesteś kolejnym, który jest zapatrzony w pieprzone osiągnięcia, których dokonał w przeszłości, tylko tak naprawdę to gówno znaczy i tutaj nie jest nic warte! Mówisz o sobie jak o legendzie, która zdobyła wszystko, tak pamiętne czasy WWE, szkoda tylko.. fellow, że tutaj panuje inna brutalna rzeczywistość i ktoś taki jak ty nie ma tutaj wiele do roboty. Wygrałeś pierwszy pojedynek, gratulacje, Jericho to skończony kretyn, jeśli z tobą przegrał, niestety na kolejnej walce twoja rola w turnieju się kończy. Trafiłeś na mnie, a ja nie odpuszczę dopóki nie zdobędę pasa. Widziałeś co zrobiłem z Edge'm?! Chcesz tego samego? Jak mniemam ty nie wytrzymasz tyle ile on, prędzej cię połamię, a tego chyba nie chcesz? Masz już swoje lata, więc po co ci to? Chcesz na starość zostać kaleką? Nie będę miał dla ciebie żadnej taryfy ulgowej, jeśli w jakikolwiek sposób mnie sprowokujesz zostaniesz zniszczony. Masz wybór, możesz też odpuścić pojedynek, lub podczas walki szybko się poddać, jak sądzę, chcesz rewanżu na Y2J'u hmm? Jeśli chcesz przetrzymać do tego czasu, lepiej solidnie się szykuj, i do walki nie wchodź mi w drogę, ani nie denerwuj, bo jak już wiesz może być z tobą źle, a co więcej, jak zdążyłeś się przekonać, to co mówię ma odzwierciedlenie w rzeczywistości. Widzę snujesz ciekawe plany, chcesz pasa? To będzie tym marzeniem, którego nie zrealizujesz, bo na drodze stanął ci The Great White Sheamus! Dostałeś szansę wyboru, dobrze się zastanów, jeśli będziesz miał odwagę pojawić się na backstage;u czy w ogóle na pojedynku, przemyśl to co mówiłem, żebyś potem cholernie nie żałował. Aha jeszcze jedno tutaj na status legendy musisz sobie zapracować, nikt nie będzie się oglądał na to co było, a prawda jest taka, że jesteś emerytem i tutaj nic wielkiego nie osiągniesz, może parę walk z młodymi gwiazdami, dla promocji, a potem.. możesz zasiadać na widowni i podziwiać takich jak ja u szczytu kariery, sławy z pasem na ramieniu, co już wkrótce będzie miało miejsce! Here is no mercy, no forgiveness, a na największe laury trzeba sobie zapracować. Czekam na odpowiedź, ale wiedz jedno, już niebawem może wybić twoja ostateczna godzina.. tak się stanie, ponieważ jestem The Celtic Warrior - Sheamus i moje słowa się sprawdzają!

 

Sheamus wznosi do góry krzyż celtycki i krzyczy po czym wyprasza człowieka z kamerą a obraz zanika
akerdrugi.png

 

 


  • Posty:  5 103
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.07.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Randy-Orton-Showing-Punch.png

*** Randy ćwiczy na siłowni.. Podchodzi kamerzysta, Randy podnosi ostatnie ciężary i zaczyna mówić ***

Przepraszam. Nie było mnie przez pewien czas, gdyż musiałem ostro trenować. Jak wiecie wróciłem i muszę wrócić do formy, aby zdobyć to co mi się należy, czyli WCE Championship! Każdy kto oglądał moje wcześniejsze walki wie do czego jestem zdolny, wie, że powinien mnie szanować, dlatego, że ja szanuję każdego z kim się znajdę w ringu. Szacunek to jest coś czego nie można się nauczyć. Nie będę grał lalusia i lizał się do publiki, bo przecież wy sami wiecie jak jest i doskonale wiecie kto gra, a kto nie. Niektórzy mnie nie lubią.. I dobrze! Nie musicie mnie lubić. Musicie mnie szanować! W tym biznesie liczy się siła, spryt, umiejętności, talent oraz... szacunek. Dobra. A dziś koniec z tymi miłymi pouczającymi słówkami. Czas przejść do rzeczy. Jesteśmy po pierwszej gali spod szyldu Wrestle Championship Entertaiment. Muszę przyznać, że sporo się działo i oczywiście nie mogłem dopuścić aby najważniejszej gwiazdy tam nie było. Viper jest wszędzie! Mówiłem, że będę na gali i dotrzymałem słowa. Zastanawiałem się nad tym jaka byłaby frekwencja na tej gali, gdyby The Viper, The Legend Killer... Randy Orton! się na niej nie pojawił.. Ale zaraz. Przecież byłem na niej. I przecież skopałem dupsko Benjaminowi. Ostrzegałem, że mojego RKO nie mogę opanować i przy najbliższej okazji wyjawię odrobinę mojej mocy. Tak się stało! Benjamin na deskach! Benjamin płacze, a The Viper zwycięża. Osobiście nic do Ciebie nie mam Shelton, ale byłeś najbliżej, więc oberwałeś, a to, że Triple H później obnażył Cię publicznie to już nie moja sprawa. Widocznie on nie ma honoru. Co się stało to się nie odstanie. To był dopiero początek! To co Cię spotkało to namiastka tego co spotka następnego pajaca, z którym będę walczył na kolejnej tygodniówce. The Vip...

*** Jeden z pracowników siłowni przerywa Orton'owi i pokazuje mu ekran, w którym pojawiła się karta na następne CrashDay.. ***

Edge & Triple H vs The Rock & Randy Orton. Nie spodziewałem się tego! Największa gwiazda WCE w takim towarzystwie? To jest ukryta kamera? Robicie sobie ze mnie jaja tak? To niemożliwe, ale z drugiej strony dobrze będzie się rozgrzać przez mistrzowską walką o pas WCE! The Rock'a jeszcze jakoś zniosę, bo przecież jestem razem z nim w tagu, ale nasi przeciwnicy to jakieś kompletne beztalencia. Zacznijmy od Edge'a. Wielki zawodnik, zdobył to co chciał zdobyć, lecz to już koniec. Edge odpadłeś z turnieju, nie pokazałeś tego co powinieneś, przeciwnik był bardzo słaby, a ty przegrywasz? Śmiech na sali.. Po raz kolejny udowodniłeś, że pomimo wielkich umiejętności, sporego doświadczenia potrafisz zepsuć całą walkę na rzecz przeciwnika. Skoro przegrałeś z nim to nie mam się czego z The Rock'iem obawiać. Pomimo iż jesteś już wiekowy, ja w jakiś tam sposób wierzę w Ciebie. Nie chodzi mi teraz o waszą wygraną nad nami, ale o dalszą Twoją karierę w tym biznesie. Niektórzy nazwaliby to bagnem, ale chyba nie ty co? Gdy odszedłeś z WWE z powodu zablokowania funkcji nerwów myślałem, że nie powrócisz. A jednak. Wolisz poświęcić swoje zdrowie, a nawet życie tylko po to aby powalczyć? Jestem zdziwiony, ale pełen podziwu. Jak na razie jesteś zapowiedziany do walki, która ma się wydarzyć, a czy się na niej pojawisz to już jest inna strona medalu. Dopóki co to na dziś o Tobie skończę, gdyż za dużo powodów na niszczenie Cię "słownie" nie mam, także masz szczęście... Ale nie myśl sobie, że to jest koniec! Na kogo teraz pora? Aa.. Triple H. Wielki Hunter, który jednym słowem dużo mówi - mało robi. Prawdę mówiąc to w tym jesteś bardzo dobry, ale to nie pomaga w walce. Związku z walką to muszę Cię zmartwić, gdyż Twój jedyny kumpel Sledgehammer nie pomoże Ci wygrać! Nie wiem dlaczego jesteś aż tak przekonany, że nie stać mnie na zdobycie pasa WCE. Pozwól, że Ci coś wyjaśnię. Jestem jednym z tych, którzy planują zdobyć ten pas. Jestem jednym z tych, którzy potrafią to zrobić i jestem jednym z tych, którzy tego dokonają! Możesz sobie mówić co chcesz. Ja wiem co do mnie należy, a przecież nie powinno się zabierać berła królowi. A król nie odnosi się do Ciebie. Wierzysz, że możesz mnie pokonać? Wierzysz, że możesz pokonać mnie i The Rock'a? Jesteś w błędzie. Przestałeś już racjonalnie myśleć. Shelton w Twojej głowie usiadł na dobre i wygląda na to, że nie chce wyjść. Masz na jego punkcie fioła. Stoczyliście wiele walk , w których wygrałeś ty i wygrywał Benjamin. Byłeś przecież obecny przy tym jak wykonałem RKO Twojemu odwiecznemu rywalowi i nie sprawiło mi to żadnego problemu. Intuicja jest jednym z czynników mojego ataku, który zawsze przynosi rezultaty. A ty? Twoje ataki są zbyt słabe na mnie. Właściwie to mnie śmieszą! Na CrashDay uświadomimy Ciebie i Edge'a ile w tej federacji znaczycie i co tutaj zdobędziecie. Przemyśl to na trzeźwo, bo sprawa dla Was jest żałosna, bo gdy staje się w ringu z Orton'em to nikt nie wychodzi z tego starcia żywy oprócz mnie. Na zakończenie powiem coś o moim "partnerze". The Rock, a może powinienem powiedzieć The Most Electrifying Man in All of Entertainment? Zgadza się. Jesteś jedyną osobą, którą uważam za równego sobie i która może mi zagrozić.. Nie mówię tego aby się podlizać bo niby po co? W ten wieczór chcę z Tobą stworzyć Tag Team, którego ta federacja nie widziała! Twoje umiejętności + Moje umiejętności = Koniec Edge'a i HHH!

*** Randy uśmiechając się odchodzi od kamery i idzie w stronę ringu. ***


  • Posty:  1 267
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

large_713Mark-Henry2.jpg

[Mark siedzi w swojej szatni i jest lekko zmęczony po swoim treningu]

Nie mogę zrozumieć jak to możliwe że najpierw przegrywam z Y2J a następnie na treningu doznaje bardzo poważnej kontuzji która zatrzymała moją karierę na wiele długich miesiącach !!!!!! Hall of Pain zostaje otwarte na nowo tym razem jednak dołączy do niego wiele zawodników którzy trafią na mnie. Patrze na aktualny roster WCE i widzę samych debili którzy liczą na wielką karierę chodź nie mają żadnej szansy ! Ja natomiast podchodzę do tego spokojnie nie widzę nikogo kto był by wstanie mnie pokonać w tej federacji oraz wszystkich innych !!!! Jestem najlepszy i udowodniłem to wiele razy ! Dziwię się jednak sobie jak pozwoliłem na to aby w WWE zrobili ze mnie miłego chłopczyka który każdemu pomoże ! TO były dawne czasy które już nie wrócą teraz jestem człowiekiem niszczącym wszystko i wszystkich na swojej drodze ! Pewnie wszyscy zastanawiacie się kto będzie tym pierwszym ? TYM KTÓRY DOŁĄCZY DO HALL OF PAIN JAKO PIERWSZY !!!!!!!!!!!!!! Powiem wam i weźcie sobie to nazwisko zapamiętajcie bardzo dobrze bo prawdopodobnie po walce ze mną już nigdy tego nazwiska nie usłyszycie ! Jest to JOHN CENA ! ! ! Tak dobrze słyszycie wasz przydupas ! Przez tyle lat był dobrym chłopczykiem zawsze czynił dobro normalnie jak super bohater. Jednak dziwię się że nigdy nie chciał zobaczyć jak to jest być tym złym. Tyle razy był mistrzem WWE, był największą gwiazdą tej federacji mógł osiągnąć jeszcze więcej jednak jemu zachciało się pomagać innym zawodnikom ! Nie rozumiem tego jak można zaprzepaścić karierę dla jakiś ludzi którzy mają cię w dupie ! Teraz jesteś w WCE i powiedz mi co tutaj osiągnąłeś ? NIC !!!!! I nigdy nie osiągniesz a dlaczego ? Powiem ci ponieważ jesteś łajzą ! Przypomnij sobie nasze relacje w WWE nigdy cię nie lubiłem a ty mnie ! Tutaj nic się nie zmieni zawsze będziemy wrogami Cena jednak tutaj nie będzie tak jak w WWE tym razem ja będę dominował i JA będę zdobywał pasy a ty będziesz na samym dnie z którego już nigdy się nie podniesiesz ! Pamiętam twoją wygraną na WM 25 z Big Showem i Edge`m kiedy to wzniosłeś pas WHC do góry i byłeś dumny z tego że ich pokonałeś. Pamiętaj Cena ja również jednak nie co później wzniosłem ten pas do góry i również byłem dumny jednak nie z tego pasa tylko z wygranej nad Ortonem ! Broniłem tego pasa jak najważniejszej rzeczy w moim życiu wreszcie przydarzył się wypadek i straciłem ten pas, teraz przeniosłem się tutaj aby wznieść inny pas do góry a mianowicie pas International Championship ! Jak dobrze wiem właśnie odbywa się turniej o ten pas i mam pewną informację dla zwycięzcy tego turnieju który będzie musiał zmierzyć się ze mną właśnie o ten pas ! Nie obchodzi mnie czy będzie miał na to ochotę czy nie ja wiem swoje i wiem że zniszczę tego debila i po raz kolejny będę dumny ze zwycięstwa nad swoim rywalem. To by było na tyle na temat Cena i zdobycia pasa IC pamiętajcie jednak że jestem tu i wy już tego nie możecie zmienić !

[Mark z uśmiechem na twarzy wychodzi ze swojej szatni i podąża w stronę wyjścia !]

 

53232759957468997232.png

 

 

 

 

rko_04.gif

 

 

 

 

User Miesiąca Wrzesień 2013

 


  • Posty:  1 260
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  22.11.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

cm-punk-wwe.png

 

CM Punk wpada do swojej szatni i zaczyna krzyczeć

 

28 stycznia, powrót CrashDay, emocjonująca walka Johna Ceny i CM Punka, wiele zwrotów akcji, dramaturgia i... Fatalne zakończenie. Nie chodzi mi o to, że przegrałem, bo to jakoś zniosę. Boli mnie tylko to, że zwyciężyło zło. Teraz Cena przyjdzie i będzie mówił, że jest legendą, że jest niepokonany, że jest najlepszy, że jest przyszłym mistrzem... No i tak dalej i tak dalej... John, powtarzasz się. Mówisz to za każdym razem, gdy się pokażesz. Możesz dopisać sobie jedyneczkę do swojego bilansu zwycięstw, ale muszę cię ostrzec - To nie był CM Punk, którego dostaniesz na Apocalipsys. To nie był ten CM Punk, który skopał ci tyłek na letnich PPV. Prawdziwego CM Punka dostaniesz na Apocalipsys i od razu przypomni ci się Money in the Bank oraz Summerslam. Wspominałem, że jesteś żałosny, ale nadal nie rozumiem jednej rzeczy. "GDZIE DO CHOLERY JEST MÓJ TITLE MATCH?!" - pomyślał John Cena ...... "GDZIE DO CHOLERY SĄ BARY Z LODAMI!? - pomyślał CM Punk ... "GDZIE DO CHOLERY LEŻY MOJE PIWO!? - pomyślał pijak spod sklepu, znany nam jako Stone Cold Steve Austin. Cena, nie rozumiesz, że jeśli chcesz dostać title shota, musisz osiągnąć coś więcej niż zwycięstwo na tygodniówce? Czym jest CrashDay w porównaniu do PPV znane jako Apocalipsys!? Będziesz mógł tak wykrzykiwać, jeśli mnie pokonasz na Apocalipsys, ale tak się nie stanie. Mój wujek mawiał.... Nie, to nie będzie historyjka taka, jaką zawsze daje nam Sheamus... Mój wujek mawiał, że nie zostawia się niedokończonych spraw. Myślisz, że gdy mnie raz pokonałeś, to już ze sobą skończyliśmy? Odpowiedź brzmi nie. Dopiero na Apocalipsys uznam, że wszystko skończone. Uznam tak po moim wspaniałym zwycięstwie. Wtedy ty pójdziesz swoją drogą, czyli czyścić moją szatnię, a ja pójdę na jakiś pas... Może International? Może WCE Championship? Myślę, że na to pierwsze, ale kto wie... Nie będę już zamierzał wpychać się do walki z tobą. Tym bardziej, że pokonam cię na trzecim PPV z rzędu! Ja też muszę przyznać, że spodziewałem się wygranej i to oczywiście było moim celem. Ograniczałem swoje możliwości i to się na mnie zemściło, ale na Apocalipsys nie będzie żadnego ograniczania. To ty zostaniesz wyrzucony w górę, a chwilę później pójdziesz spać. Ale na razie skończmy gadać o Apocalipsys i o tym, co stało się w sobotę. Pomówmy o najbliższej sobocie, o CrashDay. Nie zamierzam tam wdawać się z tobą w bójkę. W sumie jedyne, co nas będzie oddzielało to kilkadziesiąt centymetrów blatu. Moim zadaniem jest tylko podpisanie tego świstka i udowodnienie ci, co tak naprawdę potrafię. Naprawdę chciałbym już skończyć, ale jest jeszcze jedno, a mianowicie Mark Henry. Mark, nie wiem, czy ostatnio słyszałeś i widziałeś co się dzieje, ale zostaw Cenę mi a sam zajmij się opróżnianiem McDonalda z jedzenia, bo to wychodzi ci najlepiej. Ja i Cena nie będziemy tracić czasu na kogoś takiego, jak ty. To będzie bardzo krótko - Wróć tam, skąd przybyłeś i być może kiedyś będziesz walczył z kimś takim, jak John i ja... Ale teraz, będziesz mógł tylko przypatrywać się na wyczyny w ringu w wykonaniu moim i Ceny. Może kiedyś dam ci szansę, abyś poszedł spać, ale ten czas na pewno nie nadejdzie teraz.

  • Posty:  1 150
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.11.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Render%2B-%2BDaniel%2BBryan%2B%25C2%25B9.png

 

Daniel idzie po korytarzu z kartką w ręce na której jest karta na najbliższe CrashDay

 

Witajcie mój kochani. Na początek chciałem bardzo was przeprosić za to że poległem w walce z Jeffem Hardym ale to nie moja wina po prostu Hardy musiał jak zawsze liznąć dupę prezesowi naszej federacji myślałem ze nasz prezes jest inny ale grubo się myliłem on jest taki sam jak ten Vince. Ale koniec z tym mam to w dupie w WWE było tak samo i zdobyłem WHC więc tu też prędzej czy później zdobędę najważniejszy pas w federacji. Dobra skończmy już gadać o tym co było i się nie odstanie bo nie warto mówić o tym lepiej. Lepiej porozmawiajmy o moim najbliższym przeciwniku Adolfie Hitlerze czy tam Dolphie Ziglerze. Dolph zawsze był pewny siebie. Myśli że jest on pępkiem świata. Na pewno myślisz że pójdzie ci ze mną łatwo ale jesteś w wielki blendzie. Będzie to twój najgorszy dzień. Zadbam o to żeby tak się stało. Nie wyjdziesz z ringu o własnych siłach będą musieli cię wynosić na noszach a ja w tedy będę się cieszył ze zwycięstwa z fanami. Każdy wie że lubisz być w światłach reflektorów i pokazywać jak to ty jesteś Nie perfekcyjny i brzydki. Może i masz umiejętności w ringu czy przy mikrofonie. Ale nie masz najważniejszej rzeczy wiesz jakiej ? Motywacji ! Wejdziesz do ringu myśląc że zwyciężysz w squashu ale to jest nie prawda bo to ja wygram. Nie pozwolę ci na żaden ruch będziesz jedynie pionkiem w tej walce. Będzie to niesamowita widowisko, wielkie emocje i oczywiście ja w roli głównej. Gdy zagra mój theme dziewczyny będą piszczeć a chłopaki będą skandować Bryan. Potem jedynie gong i zaczynamy walkę Gladiatora którym ja będę i niewolnika którym ty będziesz. Dam takie show którego nikt nigdy nie widział a w szczególności TY! Zawsze mówisz że jesteś perfekcyjny ale to ja tym razem będę perfekcyjny. Będziesz w bajce o której ci się jeszcze nie śniło. Ta bajka spełni się już nie długo będziesz płakał błagając mię o litość ale ja nie zrobię tego bo na pewno przyliżesz dupę prezesowi jak ten Hardy. W świecie Daniela Bryana jest już wielu zawodników ale ciebie tam nie ma więc zostaniesz pochłonięty w mój świat, moja bajkę ! Będziesz już nie długo w kolekcji American Dragona ! Jestem gotów a by uszczęśliwić fanów, rodzinę i siebie. Jedyne co mi potrzebne do mojego zwycięstwa to gorące wsparcie fanów wiec liczę na was kochani.

 

W pewnej chwili Bryan wchodzi do swojej szatni zamykając drzwi przed samym nosem kamerzysty a obraz się urywa.

  • Posty:  516
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

4e37dd5199598522.jpg

Ciemne pomieszczenie. Kamera ukazuje nam osobę, siedzącą na kanapie. To Mr. Anderson...



 

Ostatnie CrashDay nie poszło całkowicie po mojej myśli. Przegrałem moją walkę w Tag Team'ie, jednak to nie do końca była tylko moja wina. Myślicie, że się przejmuje? Nic z tych rzeczy! To wszystko jest do odrobienia! Ten starzec, Mick Foley po ostatnim CrashDay myśli, że jestem dla niego łatwym celem...mylisz się, Mick! To dopiero początek! Być może wygrałeś jedną z wielu bitw, ale to dopiero początek wojny, w której nie masz najmniejszych szans. Nie przekreślaj mnie...w tą sobote ponownie staniemy naprzeciwko siebie w ringu. Tym razem w pojedynku jeden na jednego! Zwycięzca naszej walki wybierze stypulacje do walki na Apocalypsis. Zdaje sobie sprawe, że to CrashDay będzie niesamowicie ważne i wierz mi, Mick...nie dam się odliczyć. Nie pomoże twoje gadanie, nie pomoże Ci ta skarpeta od lat schowana w twoich gaciach, nie pomoże Ci publiczność...właśnie tak, Mick...publiczność Ci nie pomoże...publiczność będzie po mojej stronie...taaaaakk...dobrze wiesz dlaczego...W sobote CrashDay zawita do Greeen Baaaaay! Do mojego miasta! Zobaczysz jak zostanie tam przyjęty Miiiisteeeeeeeeeer Andeeeeeersssssoooon! Stawaliśmy naprzeciwko siebie w ringach WCE wiele razy. Raz wygrywałem ja, raz wygrywałeś ty...ale teraz doprowadzimy tą historię do końca, Mick! Apocalypsis...też nie możesz się doczekać? Nie wiem jak ty, ale ja tylko czekam na to żeby skopać twój wielki, śmierdzący zad! Ostatnimi czasy rozmyślałem nad twoim fenomenem, Micky i wiesz do czego doszedłem? To prawda, ludzie Cię lubią. Ludzie lubią twój styl, ludzie lubią patrzeć jak biegasz po ringu ze swoją skarpetką na dłoni. Dla mnie jest to totalnie żałosne i bez sensu, ale skoro oni to lubią...cóż, nie mam pytań. Przyznaje jednak - jesteś fenomenem, Mick. Jesteś legendą, ale...Ja nie lubie legend. Legendy są dla głupców, którzy chcą w coś wierzyć, dla ludzi, którzy chcą się na kimś wzorować...prawda jest taka, że Ci wszyscy ludzie, którzy szaleją za tobą powinni szaleć za mną! Za prawdziwą legendą tego sprotu! Nie czuje, żadnego szacunku do Ciebie, nie obchodzi mnie ile osiągnąłeś kiedyś, nie obchodzi mnie na jakich ringach walczyłeś, dla mnie jesteś tylko nieogolonym, niedomytym, spruchniałym wrakiem przeszłości. Twój czas minął bardzo dawno temu, myślisz, że dasz rade dotrzymać mi kroku w walce jeden na jeden...? Zaskocz mnie, Micky. Postaw ciężkie warunki, spraw żebym osiągnął swój limit, udowodnij mi, że jeszcze coś potrafisz! Zaraz...po cholere ja to mówie...? Przecież obydwaj wiemy, że jednak nie potrafisz. Nie chodzi mi o twoje umiejętności aktorskie, Mick bo wszyscy wiemy, że w robieniu z siebie debila jesteś najlepszy na świecie. Powiedzmy sobie szczerze, kto normalny rozmawiałby ze swoimi...skarpetkami...? Po przemyśleniu, cofam swoje słowa! Nie jesteś żadnym fenomenem, Mick, nie jesteś żadną legendą! Tacy goście jak Bret "The Hitman" Hart, Ricky Steamboat, Jimmy Snuka, Hulk Hogan, Ric Flair...to są prawdziwe legendy, z którymi chciałby stanąć w ringu każdy wrestler! A ty...?! Ty...?! Ty potrafisz włożyć swojemu przeciwnikowi w usta cuchnącą skarpete, którą trzymasz w gaciach od niepamiętynch lat! Czy to żart...?! Jak ktoś taki jak ty mógł osiągnąć tak wiele...?! Jak dla mnie to po prostu nie do pomyślenia.

 

Zdenerwowany Anderson wstaje z kanapy i podchodzi do plakatu, na którym jest on sam trzymający WCE Championship...

 

Widzisz to, Micky...? Jestem dwukrotnym mistrzem WCE. Jestem pierwszym w historii mistrzem WCE! Kiedy już z tobą skończe ludzie zobaczą, że nadal mam to coś! Mimo wszystko ja również mam wiele do udowodnienia, a ty jesteś trampoliną dzięki, której wróce na szczyt. Kiedy już z tobą skończe...to cacko...to cacko będzie ponownie należeć do mnie. Nie boje się takich gości jak The Rock, Triple H, Edge czy innego Radny'ego Ortona. Tak samo jak nie boje się Ciebie. Jedyna różnica między tymi goścmi a tobą jest taka, że ich w jakimś tam stopniu...małym, wręcz minimalnym...szanuje. A ty...gardzę tobą, Mick. Chcę żeby już była sobota, chcę żeby nasza walka już się zakończyła, chcę wybrać stypulacje do naszego pojedynku na Apocalypsis! Chcę żebyś cierpiał Mick...A teraz przygotowałem dla Ciebie coś specjalnego stary.

 

Anderson wyjmuje z kieszeni...skarpetke! Anderson przez chwile patrzy na skarpete, która ma narysowaną flamastrem brode, oraz przyczepione "długie, czarne" "włosy" . Po chwili Anderson wyjmuje zapaliczke i bez słowa podpala skarpete...

 

Miej się na baczności Mick...nie lekceważ mnie...You Must Respect Me, Bitch...i pamiętaj...Nice Guys...Always...Finish...Last!

  • Posty:  1 019
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.04.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

jeffhardy4.png

Jeff Hardy pierwszy raz po Crashday pojawia się w hali, od razy podchodzą do niego dziennikarze.

Dziennikarz: Jeff jesteś po pierwszej rundzie w walce o Pas Intercontinental jak się czujesz ?



Jeff: Świetnie , bardzo dobrze , rewelacyjnie. Do Zobaczenia

Jeff z uśmiechem udaje się do szatni. Wchodzi do środka kamera już ustawiona, Jeff tradycyjnie zapala papierosa.

No kilka dni mnie tu nie było ale jednak zmęczyłem się po tym Crashday to se zrobiłem chwile przerwy a tu już na dniach szykuje się kolejna gala i kolejna runda walki o pas International Championship...ale wspomnijmy ostatnią gale bo była bardzo ciekawa. Za kogo ty się uważasz Danielu ? Kim ty jesteś co ? naprawdę myślałeś, że mnie pokonasz człowieku ? Miałem okazje obejrzeć twoją wypowiedz to Crashday. Przegrałeś w dobrej i wymagającej walce a ty masz jeszcze śmiałość mówić o jakimś podlizywaniu się ? Rozumiem, że tłumaczyć się jakoś trzeba bo jesteś na tyle głupi, że nawet nie przyznasz kto z nas jest lepszy i kto sprawiedliwie wygrał. Myślałeś że od tak będę twoim treningiem do następnej rundy. Chyba zapomniałeś z kim walczyłeś a zamiast przygotować się porządnie do walki to gadałeś o jakiś pierdołach do mnie z tekstami, że rozwalisz mi ryj. Teraz widzę, że twoim nowym rywalem jest niejaki Dolph Ziggler, jak będziesz dalej taki pewny siebie i będziesz lekceważył każdego przeciwnika to mogę spokojnie powiedzieć, że to będzie twoja kolejna przegrana. Życzę powodzenia..Przyjacielu. Jednak skończę gadać o Danielu bo ja nie on, żeby się wychwalać przez pół godziny chociaż nawet niema czym. Kolejna runda już na Crashday, moim nowym rywalem jest Christian. Tak się składa, że prowadzi te swoje peep show czy jakoś tak i miałem okazje z nim się spotkać na ringu podczas ostatniego crashday. Tak samo jak Daniel też mi się wydaje, że nas lekceważy ponieważ zaprosił wszystkich uczestników jak wszystkich z którymi wygra i zdobędzie ten Intercontinental Championship, na pewno to wiele trudniejszy przeciwnik od Daniel'a Bryan'a więc żarty się skończyły. Jednak chyba tylko w walce jesteś pewny, gdy cię zaatakowałem to uciekłeś z ringu, przyszły International Champion powinien nie bać się nikogo, bardzo ładnie pokonałeś dolpha ale chyba nie myślisz, że ta samo będzie ze mną. Daniel Bryan nie wstał po moim Twist of Fate oraz Swanton bomb więc gwarantuje ci, że ty też się nie podniesiesz. Mam nadzieje, że nie jesteś taki jak Daniel Bryan i nie będziesz uważał mnie za ćpuna tylko staniesz w uczciwej walce, najlepszej walce na tym Crashday !! Jednak zwycięzca musi być tylko jeden i nie los wybierze kto wygra...tylko ja. Tak więc Christian szykuj się na następne Crashday bo niestety nie walczysz z Sheamusem albo z Shawnem Michaelsem....tylko z Jeffem Hardym.

Jeff ściąga kurtkę, ma koszulkę z napisem ,,Good Luck Daniel Bryan'' a z tyłu ,,Loser''

Kupuje koszulki Daniela Bryana, mój projekt. Na pewno się ucieszy i może te koszulki dadzą mu jakąś wygraną w WCE. Koszulka bardzo fajna i wygodna, ja będę w niej chodził jeśli Daniel niema nic przeciwko. A jak chcecie taką samą z napisem Christian to poczekajcie na następne CrashDay, pokonam Christiania ponieważ nie po to walczyłem w pierwszej rundzie żeby w kolejnej przegrać, jak zacząłem to muszę to skończyć w finale zawalczę z Sheamusem lub Shawnem Michaelsem to dopiero będzie wyzwanie, jednak sobie poradzę. Pasie International Championship, Nadchodzę...............

Jeff zaczyna trenować..


  • Posty:  1 872
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  20.04.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

gal_wrestling-1.jpg

 

Na kamerze pojawia się niebieska głowa byka, po czym obraz staje się czarny, a następnie ukazuje nam się The Rock, trzymający parę drobnych w ręku...

 

Finally! The Rock Has Comeback to Greeeeeeeeeen Baaaaaaaaaay, Wisconsiiiiiiiiiiiiin! Tak jest... The Rock jest już w Green Bay... W mieście Mr. Kennedy, który śmie się teraz nazywać Andersonem, jednak to nie ważne... Rock ma tutaj drobne i wybiera się na piwo do "Drink All Night Pub", także wiesz co masz zrobić stary... Jednak Rock nie przyszedł tutaj mówić o błahych sprawach typu "Cho na Piwo! Bedziem grać w gre!" ... A propos gry, jak dobrze widzieliście Rock nie rzuca słów na wiatr i mają one swoją wartość... Czasy marnego zakłamanego aktorzyny skończyły się w zeszłym roku... Gra została rozpoczęta Hunter, jak sam dobrze powiedziałeś Rock zszedł rampą ludzi, wszedł do swojego ringu i skopał twój Candy Ass! People's Sunglasses załatwiło sprawę... Jednak Rock dalej sie zastanawia po co Ci to było? Nawet twój sledgehammer nie dał rady Rockowi, nazwałeś to handicap matchem, jednak on się wcale nie odbył ale teraz jakiś match ma sie odbyć... Randy Orton & The Rock vs. Triple H & Edge... Heh... Orton, chłopak który sam dobrze nie wie co robi, gdzie się pcha... Jednak wracając do Ciebie Hunter... Chciałbyś ujrzeć Rocka jeszcze w jakimś filmie? Heh... Będziesz mógł oglądać Rocka w ringu, kiedy to będziesz siedział w domu na przed wczesnej emeryturze razem ze swoją żonką i dziećmi... Jedno jest pewne Hunter, nie masz tutaj czego szukać... Nie dostaniesz nawet Benjamina w swoje łapska, bo gdy Rock skończy z tobą uniesie WCE Championship i wróci za kulisy patrząc jak lekarze wynoszą Cię na noszach do karetki a następnie odjeżdżasz gdzieś daleko na wieczną emeryturę...

 

Jednak jest jeszcze jeden jabroni, który wziął się nie wiadomo skąd... "The biggest jabroni in sports entertainment" lub też zwany The Rated R Superstar! Edge... Heh... Superstar? A co on nagrywa jakieś piosenki że jest superstar? Edge... kiedyś byłeś przyjacielem The Rocka, a teraz wychodzisz mu na przeciw z kimś takim jak Triple H? Sprzymierzyłeś się z najgorszą pieprzoną świnią w tym biznesie? Rock zrozumiałby gdybyś był po stronie Micka Foleya... Chociaż nie... Rock nie zrozumiałby tego, jednak jedno jest pewne, Ty który byłeś przyjacielem The Rocka przez dobre 15 lat teraz odwracasz się do niego plecami jak Foley i mówisz "You suck Rock!" ... Cała przyjemność po stronie The Rock'a... Cała pieprzona przyjemność w skopaniu twojego pieprzonego tyłka! To że Rock nie będzie Cię oszczędzał w ringu jest tak samo pewne jak to że jutro nastanie nowy dzień i zostanie ostatni wieczór do czasu kiedy Rock weźmie krzesło a potem ... Rock will turn that sum bitch side wase and stick it straight up your candy ass! And that's all night long... Bitch!

 

Zostaje jeszcze tylko partner The Rock'a... Randy Orton... Rock powie Ci szczerze... Rock nie darzy Cię wielkim szacunkiem ani podziwem, jesteś zwykłym kolesiem, który umie uderzyć troche mocniej niż zwykły fajfus z ulicy, i Rock dobrze wie że Ty też nie darzysz go wielkim szacunkiem, jednak One Night Only! The Rock & Randy Orton w walce Tag Team przeciwko tym dwóm jabroni pokażą na co ich stać a potem rozejdą się w pokoju aż do następnego spotkania... Rock ma nadzieje że na to przystajesz bo jeżeli nie to Rock rozegra to jakby to było Rock vs. HHH & Edge & Randy Orton... Czysty Handicap match... If ya smelalalalalalalalalalau! What The Rock!

 

Is Cookin'...

 

K1190kicopy_zps3e737bee.png

 

 

 

wce.png

 

f7afdb0d1f356a3dc6d917539237be7a_original.gif?1367060362

 

 


  • Posty:  2 351
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.01.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

aerostarwithtrophy.jpg

Ironicznie uśmiechnięty Aerostar daje znak kamerzyście i zaczyna swoją wypowiedź...

Witam. Przedstawiać już wam się nie muszę. Już mnie znacie, aż za dobrze zresztą. Aż za dobrze poznał mnie również El Hijo del Santo i nie tylko on. W ostatnią sobotę, podczas pierwszego epizodu CrashDay po "odrodzeniu" pokazałem, że jestem wiarygodny. Pokazałem, że jestem Meksykaninem z krwi i kości, jestem wiarygodny i nie jestem jakimś smrodem, który przypałętał się do WCE i myśli, że jest jakąś gwiazdą. Udowodniłem, że jestem prawdziwą gwiazdą. Ktoś może się wyrwać przed szereg i powiedzieć, że jedna, krótka sytuacja nie czyni nikogo mistrzem. Tak, zgadzam się z tym. Więc dlaczego uważam się za najlepszego? Wytłumaczę wam to, ale gdybyście wcześniej mnie słuchali, to nie musiałbym tego teraz robić. Od początku przedstawiałem wszystkim jaki mam cel, do czego dążę. Tłumaczyłem jak to będzie wyglądało, co i jak będę robił. Teraz przyszedł czas na czyny, na udowodnienie że nie kłamałem i wypełniam swoje zadanie perfekcyjnie, tak jak przystało na prawdziwą gwiazdę rodem z Meksyku. Ostatnia sobota była moim dniem. Co więcej, zapewniam was, iż każda następna sobota będzie moja, będzie stała pod znakiem prawdziwego Meksyku i prawdziwegi wojownika pochodzącego z tego właśnie kraju. Ludzie nie chcą oglądać pseudo bohaterów, moi rodacy nie chcą oglądać pseudo meksykaninów. Ja wiem jak was zadowlić, wiem jak to zrobić. Jest jeden problem... Nie mogę was zadowolić bez waszej chęci do mojej osoby. Jeżeli wy nie będziecie do mnie pozytywnie nastawieni, to nigdy nie będziecie się w pełni cieszyć moimi sukcesami. Szczerze? Nie potrzebuję waszej radości, uśmiechu na twarzy... Swoim rodakom daję wszystko co im potrzeba ponieważ są odpowiednio do mnie nastawieni, ale nie będę kontunuował tego wątku bo zapewne was, ludzi o niskim poziomie intelektualnym interesowało to nie będzie. Przejdźmy może do rzeczy. Na CrashDay pokazałeś swoje prawdziwe oblicze Santo. Wierzę, że wszyscy Amerykanie słyszeli co on powiedział. Publicznie, na żywo wyznał, że was nie lubi... Wcześniej oglądaliście zapewne jego przemówienia w których był niby innym człowiekiem. Pozory mylą i jego zachowanie to potwierdza. Raz mówi tak, raz mówi inaczej. Najpierw słyszymy o jacy wy jesteście wspaniali, a potem nie lubię was. Zdecyduj się wreszcie, co ty wyprawiasz? Ja jeśli coś mówię, to jest to w pełni szczere i ma to swoje pokrycie. Jak mówię, że kogoś nie lubię to tak jest. Ja jednak mam zawsze jasny konkretny powód. Już nie raz tłumaczyłem dlaczego nie przepadam za Amerykaninami, gdybyście się jednak poprawili, to nic nie stoi na przeszkodzie by się pogodzić. Niestety nic nie wskazuje na to by cokolwiek się zmieniło, ale tym sobie nie zamierzam zawracać głowy bo nie warto. W każdym razie apeluję do wszystkich, zastanówcie się co robicie, zastanówcie się komu wierzycie bo popełniacie bardzo duży błąd. Z kolei bardzo cieszę się z reakcji fanów w Meksyku. Zachowanie Santo ich zdruzgotało, oni są naprawdę kochani. Wiedzą co jest dobre, a co złe. Nie mają problemu z rozróżnieniem dobra i zła jak Amerykanie... Santo, powtarzasz się, nie wiesz co powiedzieć, więc wałkujesz jeden temat na okrągło. Co więcej, ubzdurałeś sobie coś co nie jest prawdą i powtarzasz to do znudzenia, daj sobie już spokój bo stajesz się z dnia na dzień coraz większym hipokrytą. Słuchajcie powiem wam coś, Aerostar to kretyn, nic nie osiągnął, nic nie osiągnie... i tak dalej i tak dalej i tak dalej. Mi już uszy od tego więdną. Tłumaczyłem już wszystko, ale oczywiście Santo albo mnie nie słucha, albo udaje idiotę... ojjjj przepraszam, on nie musi udawać hahaha. Zaatakowałem cię Santo, musiałem tego dokonać. Puściły mi nerwy, ale nie żałuję tego czynu. Rzuciłem się na swojego rodaka, ale i zarazem zdrajcę. Ja atakuję i eliminuję tylko zdrajców. Nie podjąłbym się ataku na porządnego zawodnika ponieważ kłóciłoby to się z moim honorem. Dałem ci pierwsze ostrzeżenie, wyszedłem z całej, krótkiej potyczki z twarzą ponieważ nie jestem byle kim. Ty mnie masz za nic, ale to "nic" pokonało ciebie, dlatego teraz pytam cię kim ty jesteś? Kim ty jesteś Santo, jeśli ja rzekomo jestem nikim? Odpowiedz sobie sam na to pytanie... Wy, wszyscy oglądający mnie też sobie to dokładnie przemyślcie. Ju mam dosyć mówienia o Santo, także nieco zmienię temat. W sobotę zdziwiła mnie też inna rzecz. Do całej akcji wtrącił się Kenta. Dlczego? Czego tu szukasz? Santo cię najął bo sam sobie ze mną nie może poradzić, czy może sam od siebie wpadłeś na głupi pomysł ataku na moją osobę? Świat mnie straszliwie zadziwia. Haniebnych rzeczy spodziewać się można po Amerykaninach ponieważ oni mają to we krwi, przekonałem się niestety, że w moim pięknym Meksyku też istnieją czarne owce i zdrajcy... Teraz zaś wiem, że Japonia nie jest idealna. Co się dzieje z tym światem? Brzydzę się tym wszystkim, teraz wiem, ze tutaj chyba mnie nic nie zdziwi. Ludzie dla sławy są w stanie zrobić wszystko, potrafią nawet przeobrazić się w zwierzęta. Masz mi Kenta coś do powiedzenia? To zapraszam, chętnie posłucham o co ci chodzi. Ja mogę ci na wstępie powiedzieć tylko, że jesteś tchórzem. Nie nadajesz się, nie pasujesz tu. My tutaj nie chcemy widzieć ani tchórzy, ani zdrajców, ani zwierząt. Wracaj skąd przyszedłeś bo inaczej wyrządzę ci piekło jakiego nigdy nie zaznałeś. Santo już dostał ostrzeżenie, ty zresztą też z całej potyczki nie wyszedłeś dobrze, więc sie pilnuj. Kolejnym zaskoczeniem było pojawienie się GMS'a. Pytam cię chłopcze kim ty w ogóle jesteś? Przedstaw się chociaż, choć nie wiem czy zdążysz ponieważ jeśli masz jakiś problem to mogę cię stąd wykurzyć szybciej niż się tego spodziewasz. GMS, teraz do ciebie zestaw pytań... Dlaczego przybyłeś do ringu? Czy myślisz, że ja nie poradziłbym sobie z tymi dwoma tchórzami? Jeśli tak, to jesteś w bardzo wielkim błędzie. Ja nigdy nie prosiłem o pomoc i nigdy o nią nie poproszę ponieważ jestem samowystarczalny. Ja nie boję się wyzwań, przyjmuję je z pokorą ponieważ jestem wojownikiem rodem z Meksyku. Nikogo i niczego się nie obawiam ponieważ jestem pewny swojej doskonałości. Istnieje również możliwość, że wkroczyłeś na teren ringu nie po to by mi pomóc, ale po to by skopać Kentę, Santo lub obydwu. Jeśli teraz mam rację to gratuluję dobrego wyboru. Trzeba tępić takie osoby. Nie mniej jednak mogłeś zrobić to gdzie indziej lub w innym terminie. Nie życzę sobie by ktokolwiek wchodził do ringu podczas gdy ja na nim jestem i toczę bój o lepsze jutro. Mi nie wolno przeszkadzać, nie wolno wprowadzać chaosu. Ja zawsze przed występem zakładam sobie jasny i przejrzysty cel, który realizuję i nie lubię jak ktoś mi zmienia plany swoim "widzi mi się". Ja potrafię radzić sobie w każdej sytuacji co pokazałem, ale tak jak mówię, nie lubię zmieniać na szybko swoich pierwotnych założeń.



Czas się pożegnać moi fani, pozdrawiam cały Meksyk i oglądajcie sobotnie CrashDay, gorąco zapraszam. Do zobaczenia...

Kamera zostaje wyłączona...

Tuptak// Ty... Władek ale Ty się mi mieść w limicie 850 słów max 900 bo Ci przestane zaliczać prosze Ciebie posty.

Aerostar: To masz problem Stasiu, co mam poradzić że mi się dobrze pisze? Nie musisz czytać, od razu możesz dać mi zwycięstwo bo mi się to należy :P


  • Posty:  317
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  11.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

shawn-michaels.jpg



Obraz kamery ukazuje siłownię, na której Shawn Michaels ćwiczy. Kiedy HBK widzi, że pojawiła się kamera, podchodzi, i zaczyna mówić.

 

Witaj! Słuchaj stary, oglądałeś może ostatnie Crashday? Oglądałeś mój pojedynek, wiesz może kto wygrał? No właśnie, ja wygrałem. Kiedy przygotowywałem się do powrotu na ring, wszyscy wokół mnie mówili: "Shawn, nie warto, nie dasz rady, jesteś za stary" Ale ja ich nie słuchałem. I tak wszedłem na ring na CrashDay, i dałem Jerichowi to, na co zasłużył. Poddał się dzięki Figure Four Leg Lockowi. Teraz jestem w rundzie drugiej turnieju o pas Interkontynentalny, już jutro zmierzę się z The Great White'em, Sheamusem. Stwierdził on, iż jestem stary, że osiągnąłem coś w przyszłości a tu jestem gówno warty. Nie ma to jak być hipokrytą, co Sheamus? Wygrałeś z tym inwalidą Edge'em, gratulacje, ale kiedy staniesz ze mną w ringu, na przeciwko Ciebie nie będzie stał staruszek, czy inwalida. Naprzeciwko Ciebie będzie stała żywa legenda, mężczyzna, na przeciwko będzie stał człowiek, który odbudowuje swoją dawną postać. Na przeciwko Ciebie stanie Shawn Michaels. A kto stanie na przeciwko Shawna? Jakiś żałosny, zdziczały Irlandczyk, któremu Bóg zapomniał podarować jakikolwiek pigment skóry. Kiedy słucham tego, co mówisz, to zdaje mi się, że powiedzenie: "Rudy to nie kolor, rudy to idiota" zdaje się być prawdziwe. Wejdę z tobą do ringu, stanę na przeciwko Ciebie, i zrobię z tobą to samo co z Chrisem. Pokonam Cię. Pozwól, że trochę przesuniemy moją ostateczną godzinę. Kiedyś skończę karierę, kiedyś dostanę po tyłku, kiedyś będe kontuzjowany, ale to nie jest ten dzień, w którym zmierzę się z rudym irlandczykiem. Nienawidzę, kiedy taki smarkacz jak ty przychodzi, i skacze do innych bez żadnego szacunku. Myślisz, że jak ważysz 150kg i masz 2 metry wzrostu to możesz skakać do wszystkich z mordą w przekonaniu, że wszyscy się Ciebie boją? Jesteś w błędzie, nie boję się Ciebie. A skoro nazywasz mnie staruszkiem, jeszcze bardziej upokarzający będzie fakt, że to JA przejdę do finału turnieju, i stanę się Mistrzem Interkontynentalny, because i'm Shawn Michaels and I'm going to kick your teeth down your throat!!!



Obraz kamery się urywa

 

hbknasstowdokonczyckopia.png

 

 

 

 

WCE RECORD

 

 

 

7 wygranych - 2 porażki - 1 remis

 

 

 

 

WCE Continental Champion (21.04.2012- 08.07.2013)

 

 

 

 

00961d26dda1582220413f764d3f8845.gif?1312069593

 

 


  • Posty:  1 084
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.12.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

sheamus7.png

 

Sheamus ogląda wypowiedź HBK'a po czym woła człowieka z kamerą i zaczyna mówić

 

Well.. proszę, proszę, kto zawitał na Backstage, rychło w czas Michaels! Dobrze się stało, bo przynajmniej stawisz się na pojedynku i z czystą satysfakcją będę mógł cię zniszczyć. Skoro tak długo się nie pokazywałeś, musiałeś sporo myśleć o tym co powiedziałem. Więc dobrze ci radzę, zastanów się ostatni raz, masz czas do jutra, wtedy nie będzie odwrotu, zostaniesz kolejną moją "ofiarą", którą dopadnę i zniszczę, dążąc do zdobycia trofeum jakim jest pas IC. Widzisz fellow.. nie jestem żadnym hipokrytą, a nawet gdybym nim był, to do cholery nie ma żadnego znaczenia, bo ja przynajmniej jestem prawdomówny, nie rzucam słów na wiatr, Edge w to nie wierzył i jak skończył? Wraz z dziewczyną zostali zniszczeni i doznali wielkiego bólu, jak widzę chcesz tego samego. Nie chce nic mówić fellow, ale Edge został inwalidą dopiero po walce, więc skoro uważasz, że to inwalida i słabeusz, to kim jesteś? Bo ja dla mnie niedołężnym starcem, który potrafi sporo gadać. Jestem dumny ze swojej brutalności, tylko tym mogę osiągnąć sukces, przejrzałem na oczy i wiem co jest najlepsze, więc wolę swoją jak to określiłeś zdziczałość niż być zadumanym w dawnych sukcesach gówno wartym staruchem. Mój kolor skóry pozwala mi się wyróżnić wśród tłumu nierobów w tej federacji, do których zresztą też się zaliczasz, jestem jedyny, unikalny, The Great White - Sheamus! Proszę bardzo odbudowuj swoją postać, ale możesz to uczynić dopiero po naszej walce, kiedy cię rozniosę, podbudujesz się na tym przyczłapie Jericho, droga wolna, ale ze mną nie wygrasz, każdy kto wejdzie mi w drogę, którą dążę, zostanie zrównany z ziemią. Dobrze ci radzę skończ pieprzyć i nie przeginaj, jeśli nie chcesz wydać na siebie ostatecznego wyroku, chyba, że chcesz skończyć na wózku, bo wiesz, chętnie rąbnę cię jakimś krzesłem po walce, albo zniszczę tobą stół komentatorski, nic nie będzie bardziej przekonywujące i podbudowujące dla mojej osoby jak totalna dominacja nad byłą legendą Shawnem Michaelsem. Kiedyś, kiedyś, trochę to zbyt ogólne, ale uważaj, bo kontuzja czy skończenie kariery może przyjść dużo wcześniej niż się tego spodziewasz. Jestem nieobliczalny więc miej się na baczności. Smarkacz? Don't make me laugh! Jestem zbyt doświadczony i utalentowany, żebyś mnie tak nazywał. Przyszedłem tutaj po najcenniejsze trofea i gówno mnie obchodzi kogo zniszczę aby to osiągnąć, jeśli ktoś nie ma szacunku do mnie, to ja nie będę go miał dla innych, a po za tym na szacunek trzeba sobie zasłużyć! Waga i wzrost nie grają roli, to siła i kunszt przetrwania czynią ze mnie dominatora mogącego pokonać każdego nierozważnego przeciwnika. Teraz się mnie nie boisz, ale zobaczymy co będzie w ringu, kiedy staniesz na przeciwko mnie, będziesz w stanie spojrzeć mi w oczy? Seriously? Nie dojdziesz do finału, nie w tym życiu. Dam ci dobrą radę, idź lepiej się szykować do pojedynku, żebym przez przypadek cię nie połamał. I jeszcze jedno, ostatnimi słowami jakie zapamiętasz z pojedynku będą słowa spikera : "zwycięzcą pojedynku jest The Celtic Warrior - Sheamus, który awansuje do finału"! Po tym trapił się będziesz tylko bólem. Tak się stanie, ponieważ jestem King Sheamus i to co mówię ma odzwierciedlenie w rzeczywistości!

 

Sheamus wznosi do góry krzyż celtycki po czym krzyczy, następnie wychodzi w kierunku siłowni, a obraz zanika
akerdrugi.png

 

 

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Recent Posts

    • Bastian
      Czyżby to było ostatnie RAW w karierze AJ Stylesa? Nadrabiamy!  Było kilkanaście miesięcy na to, aby ogarnąć pierwszą w historii WWE walkę CM Punk - AJ Styles. Jedyne, na co było stać federację to walka na RAW niemal na koniec kariery AJ'a, którą przerwał w dodatku Finn Balor  Irlandczyk będzie chyba takim przyjemnym przystankiem dla Punka aż do WM42. Na Royal Rumble walki Phil nie dostał, Elimination Chamber w Chicago, więc trzeba coś ogarnąć.   Swoją drogą, szkoda, że po tym, jak odebrano
    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
×
×
  • Dodaj nową pozycję...