Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

SMACKDOWN - ogólna dyskusja, komentarze


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 000
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  23.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Po kolejnym Smackdown mogę powiedzieć tylko jedno - Wróciliśmy na właściwe tory. Było jeszcze lepsze niż to z zeszłego tygodnia. Początek - wychodzi Del Rio i myślę sobie 'Znów dostaniemy nudny segment który w dodatku nic nie wniesie' , a tu niespodzianka bo od razu wchodzi Sandow , no to myśle sobie 'Będzie squash' a tutaj kolejna niespodzianka. Walka przerosła moje oczekiwania , ringowo na początku nie porywała ale z czasem się rozkręcała i druga część walki była wspaniała , tak szczerze to przez chwile myślałem już że dadzą wygrać Sandowowi , że pokona on mistrza wagi ciężkiej. Jednakże Alberto dał sobie radę i ostatecznie wygrał tą walkę. Duże zaskoczenie że Panowie dostali tyle czasu gdyż na RAW dostali tylko squash , pierwsza walka długa , bardzo dobra. Następnie kolejny szok ; ). Dostaliśmy stypulację do walki Miza z Cesaro. Sama walka także była bardzo dobra , Panowie któryś raz z rzędu walczą ze sobą ale ich pojedynki mi się nie nudzą , chociaż tym razem to chyba koniec ich feudu , bardzo dobrego feudu , kiedy był ostatni tak dobry przy pasie US ? Nawet Ziggler - Ryder nie dorównał temu co wyczyniali Miz z Cesaro. Sama walka jak podkreślałem wcześniej była bardzo dobra , świetny poziom ringowy , jednak miała ta walka dwa minusy . Po pierwsze jeden z pinów dokładnie ten po Leg Locku Miza był pokazany jedynie po reklamach a po drugie walka zakończyła sie roll upem , liczyłem jednak na to że dostaniemy tutaj kolejny Neutralizer który staje się powoli jednym z moich ulubionych finisherów w WWE. Szacun dla Cesaro , wykonać go na Mizie czy Truthie to pestka , ale wykonywał on już go na Clayu i Khalim co przecież takie łatwe nie jest (btw jestem ciekaw czy dałby radę go zrobić Showowi).

Co czekało nas dalej ? Walka tag teamowa w której PTP pokonało team Hell No. No walka takim typowym poziomem ringowym nie porwała ale - uwaga ... mieliśmy KREW na Smackdown : ). A krwawił Kane , poleciała mu krew z nosa , mały niemalże niewidoczny 'strumyczek' już na sam koniec walki gdy zdjął tą maskę z głowy i zobaczył że jest tam koza. Końcówka zwiastuje jedno - PTP przejmują pasy , Kane przechodzi turn a panowie walczą na WrestleManii. Tylko jakim cudem PTP mieliby wygrać czysto ? Chyba ten turn Kane'a musiałby nastąpić w trakcie ich walki o pasy , zaatakowałby on wtedy Bryana.

No i tym sposobem przeszliśmy do main eventu a więc No Contest w walce Show vs Orton. Sama walka była dobra tylko momentami ale właśnie tam była akcja którą ze Smackdown zapamiętam najbardziej - Orton wykonujący Showowi DDT z 3 liny. Przyznam szczerze nie myślałem że się uda , byłem pewny że Show wejdzie do ringu tak więc brawa dla Panów za tą akcję , co mogę powiedzieć więcej - dali z siebie wszystko ale ich walka porywająca nie była. Porywająca była za to końcówka , atak Shield i miny Ambrosa i Rollinsa jak znokautowany został Reigns to po prostu miazga :D. Na koniec jasny sygnał - face turnu Big Showa nie będzie , heel tourn Ortona chyba także się oddala ale do tego poczekajmy bo moim zdaniem ze współpracy Ortona z Sheamusem nic dobrego nie wyniknie ; ).

Segmenty - Fandango wypadł żałośnie , ale segment z Rossem (fajnie go widzieć) , Swaggerem i Coulterem wypadł już bardzo okazale , oprócz tego segmentów praktycznie nie było ale ja nie mam nic przeciwko. Ważniejsze segmenty powinny odbywać się na RAW , a tutaj powinno się postawić przede wszystkim na dobry wrestling. Całe to SD oceniam 9/10 , zdecydowanie na plus no i oby tak dalej ; ) :t_up:

Dodano:

No i następne Smackdown za nami. To miało swoje plusy i minusy . Zaczęliśmy od Hell No vs 3 MB , w sumie fajnie zobaczyć McIntyera , jak walczył z Kane'm od razu przypomniało mi się że kiedyś udawało mu się z Glenem wygrywać. Teraz jednak nic z tego. Sama walka nie zachwyciła , była za krótka , ale fajnie było zobaczyć Hell No z kimś innym niż tylko PTP ; ).

Za chwile Ryback pokonał Sandowa w 3 minuty , no cóż... widać że do WM'ki będzie promowany i będzie dostawał takie squashe żeby stanąć na Największej Ze Scen z Markiem Henrym który także dostaje takie squashe i tutaj kolejna walka na Smackdown a więc 37 sekundowy squash w którym Henry pokonał Tatsu. Wiadomo , Yoshi nic w WWE już nie osiągnie więc jest jobberem dla tych których się promuje. W międzyczasie zobaczyliśmy starcie Alberto Del Rio vs Dolph Ziggler i to jest jaśniejszy punkt tego Smacka , zdecydowanie. Panowie po raz kolejny pokazali że mogą zdecydowanie zrobić fantastyczną walkę , oby teraz nie kopiowali pomysłu tej walki kolejne 15 razy . No i ME , Sheamus vs Show. Sama walka taka jak lubię - dobre brawlerskie starcie , lubię ich walki , Show lepiej walczy z Sheamusem niż z Ortonem a zakończyło się to wszystko atakiem ze strony The Shield którzy jednak zostali zamieceni z ringu przez Sheamusa , Ortona i Showa. Na koniec znów nie wiemy czy Show przejdzie turn.

Podsumowując - SD w tym tygodniu dosć nijakie i więcej niż 5.5/10 nie mogę dać za to show ;).

  • Odpowiedzi 223
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Bryx

    53

  • Myers

    18

  • Brem

    17

  • Carbon

    9

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 708
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Temat umar, ale nawet ja się przełamałem i obejrzałem ostatnie SD. Co prawda niewiele już z niego pamiętam i to nie do końca dlatego, że mam problemy z pamięcią, ale po prostu nic się na niebieskiej gali nie zmieniło. Właściwie to zaczynam wątpić w sens jej istnienia, bo i tak wszystko upychane jest w poniedziałki odkąd każde RAW trwa trzy godziny. Żadne feudy mające zakończyć się na WrestleManii nie mają swojego rozwinięcia, chociaż właściwie ta tygodniówka powinna służyć właśnie midcarderom, na których z jakichś powodów nie ma wiele czasu u czerwonych. Jedyny plus to w zasadzie Del Rio i Ricardo parodiujący Jacka i Zeba, bo choć humor nie jest najwyższych lotów - zawsze to coś innego niż ciągłe potyczki w ringu. Fandango znów nie walczy, znów mnie wkurwia i znów mam ochotę na niego ponarzekać, ale z racji tego, że jest grubo po północy i oczy mi się zamykają... po prostu nie kupuje całkowicie jego postaci, dodatkowo jest sztuczny jak cycki Dody, ale może z czasem zacznie mnie do siebie przekonywać. WrestleMania się zbliża, a tutaj dalej nuda.

Rated-R Superstar !

15855262764b295303a1d20.jpg


  • Posty:  1 000
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  23.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Kolejne SmackDown obejrzane a to że nie zgadzam się z Sebu to jest mało powiedziane. To że niemalże wszystkie feudu rozwijane są na RAW było wiadomo od dawna i należało się do tego przyzwyczaić . Co zobaczyliśmy na Smackdown? Na wstępie dostaliśmy pojedynek Rhodes Scholars z Sheamusem i z Ortonem czyli walka z racji tych gdzie rozstrzygnięcie znaliśmy już na początku i dalibyśmy milion że nie będzie inaczej. Bo i nie było. Terminatorzy w 6 minut uporali się z wąsatym i ...świętym? : ). Sama walka była dobra , ale skład nie mógł dać słabej , a z tej walki zapamiętałem najbardziej mega Disaster Kick Codego Rhodesa z stolika komentatorskiego ; ). Tak czy inaczej wynik do przewidzenia , sama walka jednak nie ssała.

W międzyczasie divy ale to raczyłem przewinąć ; ). Potem starcie Kane'a z Dolphem i zwycięstwo tego drugiego. Tutaj wynik tak do przewidzenia nie był . Co do samej walki widać że powoli zarysowuje nam się heelowy , mocno agresywny Kane. Na początku obawiałem się że dostaniemy squash , bo pierwsza minuta walki to Dolph fruwający po całym ringu i Kane kopiący i rzucający nim. Potem jednak sama walka się rozkręciła i panowie pokazali wiele , ale najbardziej podobała mi się końcówka. Langston rzucił Bryanem za barierki , odwrócil się i miał przyjemność się dowiedzieć jak smakuje but o numerze ...50? ; ). Coś ok tego Kane ma. Tak czy inaczej wygrał Dolph , po walce jeszcze Glen dostał Big Ending , jak dla mnie szkoda że Kane przegrał ale wiem że on sam również ma wpływ na wynik walki. Tacy zawodnicy jak Chris Jericho czy właśnie Kane bardzo często sami decydują o tym by przegrywać walki. Jericho przegrał na 10 ostatnich chyba 8 , i raczej wszystkie wynikały z jego decyzji promowania innych. Kane podpromował Dolpha , a Chris Swaggera. Sama walka Kane'a i Zigglera także na plus. Potem dostaliśmy starcie Rybacka z Henrym jednak do starcia doszło tylko na papierze. W rzeczywistości panowie się poprzepychali , Ryback ustawił sobie Henrego w narożniku i weszło Shield. Fantastyczny brawl zakończył się trzema WSM dla Rybacka. Najbardziej zyskała jednak Tarcza. Dla mnie zastanawiająca jest jedna kwestia - Ryback. Obawiam sie ze CT może wpaść na 'genialny' pomysł odebrania nam na WM walki Ryback vs Henry którą się jarałem , a samego Wędkarza wrzucić do 3 vs 3 tag team matchu który pewnie terminatorzy przegrają bo Ortoński przejdzie heelturn. Także mam nadzieje że jednak Orton i Sheamus wybiorą sobie do teamu Big Showa. Oby.

No i został nam Main Event czyli tak naprawdę kwintesencja wrestlingu. Mega akcje , naprawdę , nie dziwię się że Jericho na twitterze gratulował sobie i Jackowi takiej walki. Pojedynek godny ME Smackdown i kolejna dobra wygrana Swaggera.

Podsumowując - SD bardzo udane. Niewiele słabych punktów , a takowy to na pewno występ Fandango który 3 minuty kłócił się z kłodą i poszedł. Ale z tego minusa także mogę wyciągnąć plus... Khali nie walczył. ME fantastyczny , dobre pojedynki Zigglera z Kane'm i opener oraz podbudowanie pozycji Shield i Henrego. Segmentów praktycznie nie było więc tutaj nie mam co oceniać , ale wiadomo że głowne odbywają się na RAW o czym już pisałem . Dzisiejsza ogólna ocena tego Smacka to 9/10 i zachęcam do oglądania ; ).


  • Posty:  2 708
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

To że niemalże wszystkie feudu rozwijane są na RAW było wiadomo od dawna i należało się do tego przyzwyczaić .

Kompletnie nie dociera do mnie taka argumentacja. Mam się przyzwyczaić do tego, że SmackDown to popłuczyny po RAW i jeszcze to akceptować? No błagam. Powtórki z czerwonej gali to mogą sobie puszczać na NXT czy innych SME czy jak to się tam zwie, a nie na drugiej najważniejszej tygodniówce w federacji, na kilka tygodni przed NAJWIĘKSZĄ GALĄ ROKU.

Co do samej walki widać że powoli zarysowuje nam się heelowy , mocno agresywny Kane.

Ja tam nie widzę sensu w jego turnie i drastycznych zmianach na jego postaci. Zbyt wiele razy próbowano i zbyt wiele razy odchodzono od tego pomysłu (kiedy powracał jako Masked Kane wszyscy spodziewali się prawdziwego Big Red Monstera. Poszli w zupełnie innym kierunku, ale na przykład mi kompletnie to nie przeszkadza i dla mnie Hell NO to najlepszy tag-team od baaaaaardzo dawna). I tak pewnie za rok, dwa skończy karierę.

Obawiam sie ze CT może wpaść na 'genialny' pomysł odebrania nam na WM walki Ryback vs Henry którą się jarałem , a samego Wędkarza wrzucić do 3 vs 3 tag team matchu który pewnie terminatorzy przegrają bo Ortoński przejdzie heelturn.

Ja to widzę kompletnie inaczej. Tarcza "zmasakrowała" co prawda Rybacka, ale później przecież zajął się nim Marek Henryk - a że na SmackDown sobie nie powalczyli, zrobią to na WrestleManii. Do Ortona (gdzie ty tam widzisz jego heel-turn?) i Sheamusa dołączy prawdopodobnie Big Show i to on w najbliższych dniach przejdzie na dobrą stronę mocy. Ciekawe jak to rozwiążą, czy dadzą wygrać The Shield, ja nie dawałbym im póki co większych szans. Tak swoją drogą - serio można się jarać taką walką? ;)

To nie jest tak, że SmackDown jest jakoś specjalnie beznadziejne. One jest po prostu zbędne w ostatnim czasie.

btw. popraw interpunkcje, tzn. stawiaj te przecinki zaraz po wyrazach a nie po spacji, bo widać że Ci się chce, ale mógłbyś jednak nad stylistyką popracować.

Rated-R Superstar !

15855262764b295303a1d20.jpg


  • Posty:  1 000
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  23.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

To że Kane przejdzie heelturn jest raczej pewne, sam Glen mówił, że jego czas dopiero nadejdzie a jestem niemalże pewny, że taki Kane jak jest teraz nie osiągnie głównego pasa. Ten obecny Kane jest tylko do zabawiania publiczności, taki 'Cena - wersja przejściowa' . Pytałeś mnie także o to gdzie widzę heelturn Ortona, powiem Ci że ten turn nastąpi na pewno w 2013, a dlaczego to nie miałoby być na największej ze scen ? W końcu co jak co ale Randy jest dla WWE bardzo ważny. Pewnie że jaram się taką walką , dwóch w chwili obecnej najsilniejszych wrestlerów w WWE stanie oko w oko ze sobą na WM i WWE po prostu nie może , nie ma prawa sprawić żeby ta walka była słaba. Zresztą oto zadbają raczej oni sami.


  • Posty:  2 708
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Tylko, że Kane nie potrzebuje żadnego pasa. Tak, jest mu kompletnie zbędny, tak samo jak zbędny jest Triple H'owi, Undertakerowi, The Ro... nieważne. Nie potrzebuje już żadnej rewolucji, miał swoje pięć minut w trakcie feudu z Undetakerem z 2010 roku, mimo wszystko ma status legendy. Może i jest od zabawiania publiczności, ale wychodzi mu to do spółki z Bryanem świetnie nie widzę powodu dla które mieliby coś zmieniać w tej kwestii. Poza tym tyle ile on w karierze przechodził turnów to się chyba nikt nie powstydzi, wiec tym bardziej nie widzę sensu by kolejny raz go "modyfikować".

Rated-R Superstar !

15855262764b295303a1d20.jpg


  • Posty:  1 000
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  23.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Czy potrzebuje tego pasa czy nie, no to jest kwestia osobista. Okej, do kariery ogólnie mu się nie przyda, ale Markowi też się do kariery nie przydało, a mimo to pas dostał. To samo Big Show. W tym wypadku jak i w wyżej wymienionych Kane dostanie pas za zasługi. I nie powiem by mi to przeszkadzało, bo Glen mimo naprawdę zaawansowanego jak na wrestlera wieku nie ma problemu by pojawiać się tydzień w tydzień na SD i na RAW. I moim zdaniem chociażby za to WWE powinno go tym pasem czy to WWE czy WHC - nagrodzić.


  • Posty:  2 708
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ale przecież on dostał pas za zasługi. Wygrał Money in the Bank w 2010 roku, by na tej samej gali pokonać Mysterio i zostać na kilka miesięcy World Heavyweight Championem. To był właśnie ten tytuł za zasługi. Drugi mu niepotrzebny, bo i w ostatnim czasie niczego wielkiego nie dokonał. Lubię go, ale zbyt długa kolejka po tej pas by miał go teraz otrzymać Kane.

Rated-R Superstar !

15855262764b295303a1d20.jpg

  • 4 tygodnie później...

  • Posty:  1 000
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  23.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

No i kolejne Smackdown za nami , miałem problemy by je obejrzeć jednak Brem z Patryniem dali linki za co im DZIĘKUJE :t_up:

Czas przejść do show. Opener , nie było Alberta Del Rio więc nie było nudnej jego gadki , dostaliśmy za to MizTV które jednak było ciekawsze. Oczywiście na Smackdown od 1410 roku to samo - Sheamus , Show i Orton na ringu , wychodzi Booker T i SENSACJA ! TAG TEAM MATCH ! MAIN EVENT ! No beka konkretna , za Longa tak było , za Bookera jest to samo. Laurinaitis wróc ! :D. Dobra , tym sposobem przeszliśmy do openeru w którym zobaczyliśmy Henrego i Rydera. Oczywiście wynik tej walki jest oczywisty, nie trwała ona nawet minuty. Ciekawe czy Zack Ryder nadal będzie wygłaszał komentarze na temat swojej pozycji w federacji ; ). Niech spyta Hardasa jak to jest. Na Hardym sie chociaż wypromował Drew , na Ryderze nie wypromuje się nikt , bo jako były US champion niewiele znaczy w federacji. Ciekawiej zrobiło się po walce. Ryback wykonał Henremu meat hock clothesline , wyglądało to jak zderzenie pociągów towarowych. Czekam w ich walce na WM na superplex z górnej liny ; ). Fajna zapowiedź ich walki muszę przyznać.

Po squashu dostaliśmy coś znacznie ciekawszego. Ziggler vs Kingston. Ich walkę widziałem chyba z 8 razy , ostatnio nawet na RAW , ale ta wypadła po raz kolejny świetnie. Moment tej walki to ten Fameasser od Zigga dla Kofiego na podłogę. To była akcja fantastyczna. Poza tym ta AJ na tym stoliku komentatorskiiim : ). I JBL dbający tylko o to żeby mu kapelusza nie zwiało :P . Poziom walki był świetny ale taki być musial , ta dwójka daje nam raz po raz fantastyczne walki , fajne zwycięstwo dla Zigglera , a dla Kofiego ta porażka nie była hańbą przegrał przecież z przyszłym mistrzem wagi ciężkiej a może nawet dawno nie widzianym PODWÓJNYM mistrzem co jest prawdopodobne. Nadchodzi czas Dolpha Zigglera czy sie to komuś podoba czy nie. Tak BTW moim zdaniem Big E powinien odejść od Dolpha. Jak Zigge będzie mistrzem to Big E będzie jeszcze bardziej w jego cieniu , więc niech robi kariere solo.

Ledwo odpoczęliśmy od dobrego widowiska a już dostaliśmy kolejne czyli walkę Jericho z Swaggerem. Ten pojedynek nie był aż tak genialny jak ich poprzedni - także ze SD , jednakże końcówka nam to wszystko wynagrodziła. Szczerze mówiąc nie myślałem że ex Curtis potrafi akcje z narożnika , jednak ładnie się pokazał , być może w tym nowym gimmicku coś z niego będzie. Na chwile obecną go nie przekreślam , jego ocene zrobię dopiero po nadchodzącej WrestleManii. A Chris? Sam przyznał że teraz gdy powoli kończy kariere jego cel to promowanie młodych. Tylko podziwiać , legenda która daje młodym wygrywać to naprawdę jest legenda.

Potem tag team match Brodus , Clay przeciw RS. Sam poziom walki nie był najlepszy żeby nie powiedzieć że nie było go w ogóle ale moim zdaniem końcówka zwiastuje nam pojedynek na WM Cameron , Naomi , Clay , Tensai vs RS , The Bella Twins. Ciekawe jak prezentują się bliźniaczki po powrocie. Pewnie nie zapomniały jak się walczy ; ).

No i następnie dla mnie sytuacja niezrozumiała. Miz pokonał w 2 minuty Cesaro. Obok tego obojętnie się przejść nie da. Panowie mieli feud , tak? Wygrał go Cesaro , tak? Cesaro zachował pas , tak? Cesaro jest pewniakiem w karcie na WM , tak? NIE !! Antonio Cesaro który poskładał tego samego Miza po drodze z 4 razy dostanie pewnie Pre Show WM a Miz pewną walkę o pas IC. Także booking trochę bez sensu. Sama walka także słaba.

I tym sposobem przeszliśmy do Main Eventu. Terminatorzy wygrywają , taki mocniej rozbudowany squash bo 3MB pokazali zespołowo tylko kilka akcji. Beka że Orton był tym który uspokajał bo na WM różnie moze być , nie chce tutaj za bardzo spoilerować. Szkoda że w tej końcówce Tarcza nie zaatakowała. Byłby niezły brawl a tak musi starczyć wymiana spojrzeń.

Co najbardziej zapamietałem z tego SD ? Akcji wiele nie było więc MOMENTEM SD ogłaszam - Big Show i Sheamus kradnący sobie ciosy . Wyszło to bardzo fajnie ; ). Tylko ten liść od Sheamusa jakiś nieprzekonywujący :D.

Podsumowując - SD było w miarę udane , tylko zaszwankował booking w walce Miza z Cesaro no i opener słaby. Oprócz tego SD dało nam dwie porządne walki które były naprawdę znakomite , gdyby tak było zawsze na SD , gdyby te dwie walki zamieniono na 4 z takim poziomem byłbym bardzo zadowolony. + za rozwinięcie feudu Jericho vs Fandango bo sytuacja gdy jeden zawodnik przegrywa przez drugiego można nazwać już niemałym rozwinięciem feudu. We The People zgarniają kolejne zwycięstwo , chyba z 14 z rzędu. Streak end dopiero na WM albo będzie jeszcze jeszcze trwał : ). Swagger vs Bryan - taki ME życzę sobie na kolejne SD :). Ocena moja dla tego show to 6.5/10 :)

Dodano:

No więc kolejne Smackdown za nami a zaczęliśmy z przytupem bo show otwarł najwspanialszy mistrz w historii - The Rock :D . Oczywiście trochę pogadanki bez sensu jak to u niego, trochę bardziej z sensem ale w końcu przerwał mu John Laurinaitis. Big Johny/Johny Ace , jak kto woli. Dawno go nie było i szczerze mówiąc szkoda. Swoim People Power zmieniał wszystko na lepsze tylko szkoda że pchali go do walk. Ale ok. Laurinaitis wrócił , poparł Rocka, w nagrode dostał Speinbuster i People Elbow ale mam nadzieje że wrócił na dłużej, że znów zawalczy o władzę na SD i RAW. Rocky poszedł a my zaczęliśmy od openeru Jericho vs Barret. Chris po serii porażek w końcu wygrał a Barret po serii porażek przegrywa nadal. Jericho z Barretem dali dobry pojedynek jak na czas który dostali. Fajnie się ich ogląda razem i chętnie zobaczyłbym ich w 10-15 minutowej walce. Trudno mówić by Barret przegrał przez Mizanina ale oczywiście jakieś tam minimalne rozwinięcie feudu było ;). Potem dowiedziałem sie bardzo ważnej rzeczy - AJ Lee potrafi nie tylko wyglądać ale i walczyć. Wcześniej rzadko kiedy miałem okazję ją oglądać. Panowie dziś trochę w cieniu , lepiej spisali się za ringiem Kane z Langstonem niż w ringu Bryan z Dolphem. Ale wiadomo że Panowie się oszczędzają już przed Wm'ką. Ryzyko kontuzji musi być ograniczone do minimum. Walka średnia.

Kolejna walka również poziomem zaskoczyć nie mogła Swagger vs Khali No contest no i co... Khaliego move set jest niebywały :D. Cena to przy nim jest legenda, arcymistrz, turbochampion :D. Swagg mógł zaliczyc kolejne zwycięstwo a zaliczył remis. Horni też zaliczył ...bandę ;).

No i przeszliśmy do ME. Wiadomo że Show, Orton i Sheamus swojej walki przegrać nie mogli. Sama walka dość przewidywalna ale całkiem niezła. No i atak Shield zupełnie odparty ;)

Trzeba także wspomnieć o Henry vs Ryback. Bardzo przekonująco wypadło to przyduszenie sztangą Rybacka przez Henryka, tak sie szarpali że sztanga uległa zniszczeniu :D

Podsumowując - SD przeciętne ale to zrozumiałe. RTW się kończy , przedostatnie SD średnie 5.5/10 :).

Dodano:

Czas się wypowiedzieć na temat Smackdown które stało na bardzo niskim poziomie. Wyróżnić można tutaj co najwyżej pierwszy segment. Ziggler będzie musiał oswajać się z mikrofonem ponieważ będzie gadał coraz częściej. W pierwszej walce Hell No rozprawili się z Titusem i Youngiem, nie mogło być inaczej, trochę jednak brakuje pomysłu zarówno na jeden i drugi team, dobrze że są The Shield, bo jest szansa że coś się będzie działo. Barret pokonał Marelle, w sumie to może i lepiej że był to squash niż miałby wygrać Santino. Barret trochę szambo zrobił z tego pasa IC, mam nadzieje że jeszcze udowodni iż potrafi być dobrym mistrzem. Divy przewinąłem. Potem przyznam szczerze podobał mi się segment między 3MB , Shield a Tryplakiem. Szkoda że zamiast HHH nie było Takera bo wtedy miałbym jeszcze nadzieje na jego walkę na ER, a tak ... raczej nie. Potem Orton z Sheamusem pokonali Big Showa. Cholera... walka mająca na celu chyba jedynie podkopanie trochę Showa, no bo Sheamus z Ortonem zaczęli się nagle dobrze dogadywać. Gdyby Orton miał w tej walce turnować, lub chociaż wykazywać oznaki turnu byłbym bardzo zadowolony a tak... zapychacz ....

Potem odgrzewanie całkiem smacznego kotleta (sorry Kotleten:D). Mark Henry vs Sheamus. Przyznam szczerze że ich walki bardzo mi się podobały a tutaj dostaniemy chyba znów ich feud. Oby wypadł znakomicie.

Cesaro vs Kingston jak zwykle porządna walka. Szkoda że dostali tylko 3 minuty, bo w takim czasie nie można wiele zrobić. Mimo tego czasu panowie pokazali nam całkiem niezłą walkę.

I ME a więc Chris Jericho vs Dolph Ziggler a tak naprawdę był to handicap match 1 vs 4. Jericho vs Ziggler,Fandango , Langston & AJ. Szkoda że Jericho przegrał prawdopodobnie ostatnią walkę przez długi czas. Po tym Smacku chyba wyjechał i znów na trochę go nie będzie. Wielka naprawdę szkoda. Sama walka bez fajerwerków , solidny ME i tyle.

Podsumowując - Słabe Smackdown. Bez błysku, bez rewelacji, nic, jedynie ME i początkowy segment się wyróżniały a tak nie dostaliśmy nic ciekawego. Ogólna ocena tego Smacka to dla mnie 3.5/10.

Moment Smackdown - Mark Henry i jego atak na Sheamusa (sorry, posucha).

I jeszcze wielkie dzięki dla Kotleta za raport, on pisząc raport z tego Smackdown miał prawo zasnąć w środku 'show' ; ).


  • Posty:  1 969
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  07.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

SD rzeczywiście mocno średniawy. Pierwszy SD dobry, Dolph dał rade mimo wyraźnych problemów z gardłem. Widocznie konkretnie uczcił zzdobycie pasa po raw ;P Jericho troche z dupy tam się wtrącił no ale niech będzie, musieli jakoś ten ME zrobić a lepiej tak niż po prostu zapowiedzieć. Squash dla Hell No tylko po to by podbudować ich konflikt z Shield. Stety nie stety chyba kolejni mistrzowie są już pewni. Liczyłem że skoro oddali pas Barrett'owi to mają na niego jakiś plan ale zapowiada się taka sama kaszana co wczesniej czyli bezsensowne nic nie wnoszące do niczegi walki jak ta tutaj. Ale jak napisał Undertaker Fan, dobrze że nie przegrał. Po Triple H'u spodziewałem się naprawde fajnego speech'u, jak po chwili zobaczyłem jak przyrywa mu 3MB myślałem że to jakiś żart... 3MB? Really? Oni w ogóle nie powinni się pojawiać na wizji a ktoś bookuje ich interwencje w speech Triple H'a... WTF?!

Szkoda że zamiast HHH nie było Takera bo wtedy miałbym jeszcze nadzieje na jego walkę na ER, a tak ... raczej nie.

A może... Skoro na The Shield totalnie nie ma mocnych to walnął im ostatecznych przeciwników: Triple H, Undertaker i hmm, Kane by popsuł im wizerunek ale powiedzmy np... The Rock ;D Ale nie no nie ma co marzyć, raczej skończy się na walce i pasy TT. Chociaż jakby Hell No stanęło razem z Takerem i jakby ich zapowiadali BoD & Daniel Bryan a nie Hell No & Undertaker to no segmenty w wykonaniu Bryana byłyby mistrzowskie bez żadnych wątpliwości ;D Handicup troche bez sensu bo Big Show jakoś poziomem nie wykracza poza Ortona i Sheamus'a żeby musieli walczyć z nim w handicupie. To że sobie poszedł nie było dla niego żadnym upokożeniem moim zdaniem, dobrze zrobił bo walka była od poczatku totalnie niesprawiedliwa. Atak na Rudego przez Henryczka. Hmm czemu? Mam nadzieje że jakos to wyjaśnią bo panowie ostatni raz mieli cokolwiek ze sobą wspólego w 2011 roku i to Henry wyszedł z tego zwycięsko. To co mi się nie podoba w tej sytuacji to fakt że teraz zasypia nas walkami Orton & Sheamus vs Big Show & Henry a to nie będą najbardziej fascynujace walki swiata.

Nie rozumiem o co chodzi z Cesaro... Czemu z super promowanego mistrza zrobili z niego jodłującego jobbera... Tak świetny ruch, dajcie pas spowrotem Kofiemu... No i ME. Walka dobra aczkolwiek denerwuje mnie bardzo ilośc osób jakiej Dolph potrzebuje do zwycięstwa takie o zwykłej walki na tygodniówce... W taki sposób napewno nie zrobią z niego super mistrza. A fenomenu Fandango nie rozumiem i nie nie podoba mi sie jego gimmnick oraz strasznie mnie wkurza ta brama którą mu stawiają bo on niby jest że mu walą osobne praktycznie wejście i jeszcze wieszają co jakiś czas wielką ognista podobizne nad ringiem -.-

SD dość słabe.

 

 

 

  • 2 tygodnie później...

  • Posty:  1 000
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  23.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Dobre, naprawdę dobre Smackdown. Kto nie oglądał naprawdę niech obejrzy szczególnie pojedynek Del Rio vs Swagger, panowie dostali ok 16 minut i w pełni wykorzystali ten czas.

Ale od początku. Show zaczęliśmy od segmentu Fandango z Lilian Garcią i muszę przyznać że przy tym co mówi ex Curtis robi naprawdę dobre wrażenie. Wszystko przerwał Santino i trochę zaczęło się pajacowanie co doprowadziło do ich walki. Fandango ją wygrał, tak naprawdę był to nieco rozbudowany squash, Santino zdołał wykonać chyba tylko Hipross i Salut Headbutt jednak na jedno chciałem zwrócić uwagę. Fandango mistrzowsko sprzedaje akcje. Ten Hiptoss od Marelli wyglądał jakby wykonał go Big Show ; ). Naprawdę, dzięki temu Tancerz może się sprawdzać w dobrych długich walkach. Tym razem dostał squash, wygrał co by nie mówić z gościem który swego czasu notorycznie pokonywał Jacka Swaggera ; )

Następnie dostaliśmy champion vs champion match w którym Kingston pokonał w nieco ponad 5 minut Wade'a Barreta. Pozycja Barreta leci na łeb na szyje, mógł wygrać tą nic nie znaczącą walkę z Kofim jednak przegrał po bardzo fajnej kontrze i rollupie. Chyba lepiej żeby Barret oddał ten pas komuś innemu, przestaje wierzyć że owy pas może cokolwiek znaczyć przy mistrzu który przegrywa wszystko co jest możliwe do przegrania. Rhodes chociaż coś wygrywał za swojego panowania. Sama walka przyzwoita chociaż Panowie pokazywali już lepsze pojedynki.

No i potem walka gali czyli Alberto Del Rio vs Jack Swagger. Chyba 16 minut. Wspaniała walka, jedyny moment przestoju był gdy Swagger zaczął męczyć kontuzjowaną nogę Del Rio, a tak poza tym bardzo dobra walka. Cholera, ten Swagger naprawdę dobrze wygląda. Można go nie lubić, być jego antyfanem ale skilla w ringu odmówić mu nie można. Owszem, daleko mu do Kurta Angl'a do którego ma podobny gimmick ale to co pokazuje w ringu wystarcza żeby w przyszłości być WHC. O mic skille nie ma co się martwić. Ma managera, Khali jak zdobywał WHC w 2006 też miał Daivariego jako tłumacza.

Potem 6 tag team match Khali z Hornim i Natalya vs Primo, Epico i Rosa. Najsłabsza walka tego Smacka, squash dla Fandango był znacznie ciekawszy. Przede wszystkim nie rozumiem promowania Khaliego, jak do 2008 roku był zjadliwy jako monster tak teraz jest tylko zabawką a jeszcze Hornswoggle obok niego.... tylko tej Natalyi szkoda , zresztą ona akurat w tym pojedynku to wypadła chyba najlepiej, wszyscy wiedzą że dużo umie, czas ponownie to wykorzystać. Walka kiepska

I tym sposobem przeszliśmy do Main eventu Mark Henry & Big Show vs Orton & Sheamus. Na pierwszy rzut oka kiszka, nie? No właśnie, też tak myślałem jeszcze wsparł mnie w tym Bremu który przepowiedział tę walkę. Ale panowie ciała nie dali. Owszem nie było to porywających lotów widowisko pełne kontr i wspaniałych akcji, jednak nie zawiodłem się, powiem więcej - panowie zawalczyli ponad moje oczekiwania. No i szok za to że wygrali heele, bardzo rzadko kiedy Ci źli wygrywają tag matche w Main Evencie na Smackdown. Nadal będę się upierał że pozycja Ortona w federacji jest słaba jak nigdy. To on był tym spinowanym i wcale się nie zdziwie jeśli dojdzie na ER do walki Orton vs Big Show i Randy ją przegra. Nie ma już pushu takiego jak mial jeszcze pół roku temu. Jeśli Randall spadnie do mid cardu to będzie nie lada sensacja, a coś mi się wydaje że niedługo zostanie podłożony Rybackowi. Co do samej walki - co najmniej przyzwoita

Podsumowując - Smackdown nie zawiodło, było bardzo fajne. Zdecydowanie lepsze niż to z poprzedniego tygodnia i jedyne co mnie martwi to to że Kotleten nie da raportu z niego, gdyż już sobota a brak raportu z RAW. Obym się mylił. Całą gale oceniam 8/10, kawałek fajnego wrestlingu ; )

Moment Smackdown - Na Niebieskiej gali nie ma co się spodziewać szokujących wydarzeń, dziś była solidność więc momentem gali jest jednak ZWYCIĘSTWO MARKA HENREGO I BIG SHOWA W WALCE WIECZORU. Tego bym się nie spodziewał, ale patrząc na pozycje Randego... staje sie to do przewidzenia ; ).

To tyle ode mnie :t_up:

Dodano:

Kolejne SD Za nami ; ). Było świetne, kawał dobrego wrestlingu do obejrzenia. Zagotował mnie ostatni segment, nie chciałem tego ale niestety, Taker mimowolnie rozwalił stół komentatorski po Triple Powerbombie... zdenerwowało mnie to, no ale cóż... nie zawsze można być górą. Ale zacznijmy od początku. Panowie... nie było segmentu początkowego i nudnego Longa z niewiele lepszym Bookerem (aczkolwiek legendarnym). Zaczęliśmy od razu z grubej rury. Swagger pokonuje Del Rio w NO DQ matchu. Świetna walka. Kijek do kendo, drabina (:o) oraz krzesła, 3 przedmioty które pamiętam że zostały użyte, i zostały użyte świetnie. Szczególnie drabina mnie tutaj zdziwiła, bo nie pamiętam kiedy ostatnio była użyta w zwykłym NO DQ matchu. Fajnie że wygrał Jack, serio. Alberto jako mistrz na początku był świetny, ale nie był tak magiczny jak Punk i nie dał rady się nie znudzić.Szybko się znudził, ale miał całkiem zjadliwy tittle run, muszę go za to pochwalić. Nadchodzi jednak czas Swaggera. Wygrał tą walkę chociaż krwawił z ust po tym jak dostał drabiną. Zaraz zaraz, coś tu nie gra... krew... na SD?! To zdecydowany plus, chociaż było jej tak naprawde niewiele. Ale była i kto nie jest ślepy ten widział ; p. Cieszy mnie zwycięstwo Swagga, fajnie że nadal trzyma ten push, już wcześniej pisałem, można się go czepiac ale umiejętności ma duże. Oby WWE dalej je wykorzystywało. Ten człowiek nie nadaje się do jobberki, nadaje się do pasa WHC. Ma pecha... bo Ziggler też się nadaje ; ). Ale wydaje mi się że nadchodzi Swagger time, a Ziggy może przepaść niestety. Jak dalej będzie przydupasił z Big E i AJ to daleko nie zajdzie. Feud Swaggera z Del Rio nadal jest ciekawy, nadal nie nudny a ta walka to chyba pojedynek gali. W końcu SD dało dobre otwarcie ; )

Aksana vs Layla. Chciałem zobaczyć divy, ale jak usłyszałem jaki wsamplowany pop dostała Layla to od razu przerzuciłem na koniec a tam jeszcze Layla zbotchowała więc ... :t_down:

Fandango pokonał Justina Gabriela w krótkiej aczkolwiek całkiem fajnej walce. Muszę przyznać że Fandango w swoim gimmicku przekonuje mnie coraz bardziej ;). Prosty gimmick aczkolwiek fani kupują go coraz bardziej, wiadomo było że Justin nie dostanie tutaj zwycięstwa, ale kilka fajnych akcji pokazał, szczególnie ten Spinning Heel Kick jest świetny ; ). Jeśli Fandango dalej będzie się tak rozkręcać to Kofi zbyt długo nie potrzyma pasa ;).

Big Show pokonał Sheamusa. Muszę przyznać coś co wielu zaskoczy. Jako jeden z niewielu fanów wrestlingu jestem fanem... ich pojedynków. Naprawdę podobają mi się ich walki, świetne brawlerskie widowiska, Sheamus po pojedynkach z Showem wygląda zawsze jakby wrócił przed chwilą z wojny. I nie zgadzam sie że ich walki są nudne. Długo dominuje Big Show to prawda, ale mi się to bardzo podoba. No i ten KO punch na koniec. Tak wykonany staje się jednym z najlepszych finisherów w WWE. Naprawdę po takim ciosie można dostać wstrząsu mózgu i mam pełen podziw do Sheamusa że kontrolował swój upadek, bo po takiej lampie mógł bezładnie spaść na głowę. Fajnie że Big Show wygrywa, cały czas liczy się w wrestling grze :D. A Sheamus? Nic nie traci, 'przegrał bo Henry'. Sheamus i tak ma masę pushu, Show dopiero teraz jest na fali, ale powtarzam - ich walka wypadła co najmniej dobrze a niech nikt mi nie mówi że ten KO punch nie był niesamowity. Mega ; )

Regal walczył z Barretem, czysty squash nic ciekawego ale najlepszy moment to był jak Wade nazwał Regala trupem :D. Masakra, rzeczywiście William trochę jak mumia powoli zaczyna wyglądać i tak się ruszać, ale w tym wieku to ja się nie dziwię ; ). Szkoda że to taki squash, dla Barreta zwycięstwo nic nie znaczące bo William dawno się nie liczy ; )

Orton z Henrym nie zdążyli stworzyć dobrego widowiska, szczerze mówiąc nie zdziwiłbym się gdyby ta walka zakończyła się po 10 sekundach po WSS, jestem naprawdę zdziwiony co takiego zrobił Randy że tyle przegrywa, zawsze miał bardzo mocną pozycję, a ostatnio wygrywa tylko z czystą jobberką, z kimś kto się liczy, aspiruje wyżej wyłapuje. Nie powiem bym jakoś bardzo z tego powodu płakał, ale ... Orton przegrywa przez Sheamusa i z nim świetuje? No way. Dawaj Randy, niech wyjdzie z Ciebie prawdziwa żmija, bo w tej chwili jesteś co najwyżej zaskrońcem...

Undertaker pokonał Deana Ambrosa co pokazuję że ... Ambrose zrobi karierę. Rzadko kto ma teraz okazję mierzyć się z Deadmanem, a Ambrose dostał tą szanse, wytrzymał prawie 5 minut, z czego połowę walki atakował, bardzo fajna przyzwoita walka, wiadomo że Taker nie będzie latać po ringu jak 20 latek, ale swoją walkę wygrał, Dean klepał go Hells Gate co i tak moim zdaniem nie jest dla niego krzywdzące...

Ale to co stało się po walce... dla całego Smacka jest to dobre, Shield się wypromowali, wykonali najwybitniejszemu wrestlerowi w historii (Przynajmniej dla mnie) tej organizacji potrójny Powerbomb. Szkoda mi Takera, ale wiem że sam się na to zgodził, jednak przy jego walkach zapominam o skryptach, storyline... dla mnie to największa legenda w historii i ciężko mi było oglądać jak łamie się pod nim stół... Moim zdaniem ta sytuacja sprawia że to nie koniec konfliktu, oby nie doszło do walki na WM Ambrose vs Taker bo wtedy można drżeć o streak, mówię to całkiem serio, już ktoś kiedyś mówił - Większe szanse na przerwanie streaku ma nowa, promowana gwiazda niż stary wyjadacz. Obym się mylił ; )

Podsumowując - Polecam. Zobaczyliśmy jedną kapitalną, jedną bardzo dobrą, jedną dobrą walkę oraz jeden squash dla mistrza. Takie Smackdown chcę widzieć co tydzień. Czekam z niecierpliwością na raport od Kotleta a dla mnie 8.5/10 ;)

Moment Smackdown - NIESAMOWITY KO PUNCH OD SHOWA DLA SHEAMUSA.


  • Posty:  1 969
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  07.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No ja bym nie przesadzał że było takie turbo swietne. Miało pare bardzo dobrych momentów, konkretnie dwa naprawde solidne punkty ale poza tym niewiele. No i co mi bardzo się nie podobało nie było praktycznie żadnego segmentu i to dosłownie żadnego, nie kojarze nawet żadnej małem wypowiedzi na backu. Pierwszym mocnym punktem oczywiście był opener. Co prawda oglądanie po raz czwarty tej samej walki w przeciągu 3 tygodni może juz być nudne ale tutaj nie jest i każda ich walka jest bardzo solidna a tu jeszcze dostali stypulacje którą wykorzystali więc w ogóle było cacy. Jednak co cieszy najbardziej to zwycięstwo Swagger'a, jakby wtopił 4ty raz z Del Rio byłoby to jakies nieporozumienie, tak przynajmniej każdy będzie sie liczył w walce na ER. Jak na ironie najsłabiej wypada jak narazie Ziggler... Tak czy siak ta trójka jest w stanie zrobic świetny pojedynek i na to licze na ER. Jakby jeszcze dostali stypulacje jakąkolwiek, nawet zwykłe No DQ to w ogóle mogłaby to byc walka gali.

Divy nic ciekawego, tylko po to żeby Layla pobiegała sobie w swoim UK stroju a Aksana jest po prostu tragiczna w ringu, nie wiem po co ją trzymają w rosterze. Fandango z Gabrielem jakby dostali więcej czasu mogliby zrobić bardzo dobrą walke ale tu tez nie było źle. Jak na te pare minut panowie pokazali wiele.

Muszę przyznać że Fandango w swoim gimmicku przekonuje mnie coraz bardziej . Prosty gimmick aczkolwiek fani kupują go coraz bardziej, wiadomo było że Justin nie dostanie tutaj zwycięstwa, ale kilka fajnych akcji pokazał, szczególnie ten Spinning Heel Kick jest świetny ; ). Jeśli Fandango dalej będzie się tak rozkręcać to Kofi zbyt długo nie potrzyma pasa .

A ja mam odwrotnie, mnie ten gimmnick zaczyna denerwować, znaczy od poczatku był drażniący i szczerze powiedziawszy nie do końca rozumiem ten fenomen Fandango. Faktem jest że jest to gimmnick strasznie krótkofalowy bo nie wyobrażam sobie żeby długo leciał na nieudolnym kręceniu biodrami i wymawianiu swojego imienia. Na dodatek nie podoba mi się tez zmiana tancerki bo tamta rzeczywiście profesjonalnie tańczyła a pani z NXT została wybrana pewnie dlatego że umie zrobic szpagat i jako tako czuje rytm aczkolwiek nie duzo bardziej niż sam Fandango. Aczkolwiek zgadzam się że Kofi długo pasa nie potrzyma i tylko po to go dostał żeby móc pofeudować z heelem chwile aczkolwiek jeszcze nie jestem całkiem przekonany czy padnie na Fandango czy na Langstona bo jeżeli AJ dostanie pas div to i Langstonowi wypadałoby się gdzies zakręcić.

Yhh no i cd genielnego feudu z grubasami i tych jakże fascynujących walk. Szczerze się przyznaje że Big Show'a z Sheamusem przewijałem bo ile mozna oglądac to samo aczkolwiek wielkie propsy za ten kończący punch, wyszło im to po prostu świetnie no i co ciekawe grubasy dalej wygrywają wszystko co się da. Orton z Henrym też nie pokazali za wiele no ale tez Henry może sobie odhaczyć zwycięstwo jakby nie patrzeć. Spodziewałem się że Orton będzie miał pretensje do Sheamus'a o to że przez niego przegrał walke ale o dziwo nic takiego nie miało miejsca. Ciekawi mnie bardzo do czego to doprowadzi w aspekcie ER. Bardzo bym nie chciał żeby zrobili z tego dwie walki po prostu o nic, zdecydowanie sensowniejszym rozwiązaniem byłby fatal4 o #1 contendera. No i lepiej by się to oglądało. A jak już dwie walki to w formie mini turnieju.

Squash angoli nic ciekawego więc przejde do ME. Ogólnie sama obecnośc tej walki na gali to spore wydarzenie. Ostatni raz Taker walczyć 1vs1 na tygodniówce bodajże w 2010 roku na SD z Mysterio w walce kwalifikacyjnej przed Fatal4Way. Wielki plus za to że nie zniknął od razu po WM tylko teraz kwestia co z tego wyniknie. Sama walka dobra aczkolwiek mogłaby byc trochę większa i mogliby dac Amrosowi pokazać troche więcej umiejętności. Potażka jak napisał UF wyżej nie jest nawet w najmniejszym stopniu krzywdząca dla Dean'a, sama walka z Taker'em to ogromne wyróżnienie a biorąc pod uwage że to była pierwsza walka Dean'a 1vs1 w głównym rosterze to juz w ogóle szał. Atak po walce bardzo mnie ucieszył bo zapowaida że to nie koniec tylko teraz kwesta co dalej

Moim zdaniem ta sytuacja sprawia że to nie koniec konfliktu, oby nie doszło do walki na WM Ambrose vs Taker bo wtedy można drżeć o streak, mówię to całkiem serio, już ktoś kiedyś mówił - Większe szanse na przerwanie streaku ma nowa, promowana gwiazda niż stary wyjadacz. Obym się mylił ; )

No własnie... Sam wielokrotnie mówiłem że jeżeli (podkreślam jeżeli) ktoś miałby przerwać streak to tylko i wyłącznie ktoś nowy i na poczatku swojej drogi. Cena, Orton, Triple H, Punk, Lesnar czy Rock, dla nich wszystkich takie zwycięstwo byłoby niczym. Znaczy owszem byłoby to wielkie wydarzenie które pewnie wspominaliby do końca kariery notorycznie ale nic by to w ich kareirach nie zmieniło. Uhh ryzykowna teza ale... nie głupia. Znaczy tak, w pierwszej chwili po tym ataku pomyslałem sobie 'Fajnie, to nie koniec tego story, zobaczymy Taker'a na ER'. Ale tak teraz jak to napisałeś to rzeczywiście jest realne. Taki atak to dla Taker'a pretekst do kolejnej przerwy i no hmm... Wizja że wraca na początku przyszłego roku po zemste nie jest nierealna. Co prawda nie wiadomo co będzie do tego czasu z Shield ale jakby wrócił i rozpoczął program z Ambrosem zakończony na WM jak dla mnie mogłoby to byc epickie i streak od lat nie byłby tak zagrożony.

 

 

 


  • Posty:  1 000
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  23.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Ja zawsze zauważam dużo plusów ze strony Smackdown dlatego że ja po prostu kocham niebieski brand. Zawsze kojarzył mi się z Undertakerem, dla mnie Taker był jego wizytówką więc staram się szukać zawsze plusów. Traktuje ulgowo Smackdown, nie wymagam tyle ile od RAW ponieważ RAW zawsze było oczkiem w głowie Vinca a Smack był na boku. Ale do rzeczy - oglądam powtórkę tego KO puncha Showa dla Sheamusa, jak dla mnie to perfekcyjna akcja. Podkreślam raz jeszcze - SZACUN dla Sheamusa za kontrolowany upadek. . Ten punch powinno się pokazywać osobą które czują się ekspertami i wyjeżdżają z 'wrestling jest udawany'. Boję się szczerze mówiąc walki Ambrose vs Taker na WM bo wiem jak to się może skończyć. A serio - Ambrose zasługuje samymi umiejętnościami by przerwać ten streak, ale ja jako fan Grabarza tego po prostu nie chce. Zresztą chętnie zobaczyłbym Takera na ER także. Jest w formie, fajnie wygląda kondycyjnie więc kuć żelazo póki gorące i walczyć ;). Bremu, kup ten gimmick Fandango bo teraz takie będą w modzie, zapoczątkował Clay i myślę że lawina pójdzie, już Tensai się wygina, teraz Fandango. Program Takera z Ambrosem mógłby być całkiem fajny ale musiałby być odpowiednio wcześnie zapoczatkowany i moim zdaniem Ambrose powinien walczyć wtedy już solo ; ).


  • Posty:  921
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Smackdown zaczęliśmy z impetem, bowiem dostaliśmy świetną walkę Swagger'a z Del Rio. Co prawda oglądanie po raz enty tej samej walki może nudzić, ale w tym wypadku tak nie było, panowie świetnie ze sobą współpracują i efektem tego są bardzo dobre starcia, które nam serwują. Cieszy to, że mimo stypulacji nie ograniczyli się do kendo, ale użyli krzesła czy drabiny co jest bardzo dobrym urozmaiceniem. Dobrze, że zaangażowali w to również RR i Colter'a. Do PPV tak to zapewne będzie wyglądać. Feud pomiędzy Jack'iem, a Alberto, a Ziggler przyjdzie na gotowe. Nikogo nie cieszy takie promowanie mistrza, ale miejmy nadzieje, że to tylko chwilowe. Pretendenci dokończą swój program, a jak się mówi: ''Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta'' ...

Divy do pominięcia. Walka na potrzeby tego by Layla pokazała się przed swoją publicznością, chociaż nie widzę w tym sensu skoro dali jej tak żałosną rywalkę. Zresztą makabryczna końcówka w jej wykonaniu ... To samo walka Anglików ... Pominąć i zapomnieć ...

Dalej. Fandango. Walka sama w sobie nie była zła aczkolwiek mogli pokazać zdecydowanie dużo więcej ... Cała sytuacja wokół Fandango zapewne tylko chwilowa ... Zawsze ktoś taki musi być, ktoś na kogo publika będzie żywiołowo reagować. Tak było w przypadku Clay'a, ale również szybko się znudził ... Z tym panem będzie tak samo ... Pas US? Dobra, może i lepszy wybór od nudnego Kingston'a, ale na dłuższą metę z takim ch***ym gimmnick'iem nic nie osiągnie ... Chwila ekscytacji po czym pójdzie w zapomnienie ...

Promo Shield ... Świetne! Dostali więcej czasu i w pełni to wykorzystali. Dean przy micku bardzo dobry, Reigns i Rollins mieli sporo czasu by nadrobić zaległości. Roman potrafi skleić dłuższą wypowiedź bez niepotrzebnego krzyku, a Seth widać próbuje brać przykład z Ambrose'a. Dużo dzieje się wokół tej stajni. Poza bardzo dobrymi walkami potrafią stworzyć również bardzo dobre promo! Również po tym co powiedzieli wygląda, jednak na to, że wkrótce Hell No pożegnają się z tytułami. Cóż, pasy są im nie potrzebne bo bez tego świetnie sobie radzą, ale jeśli chcą to czemu nie? Przynajmniej nie przejmą ich jakieś no-name'y. Boję się tylko o to by nie przytrzymali ich znowu za długo, bo nie ma już nikogo kto mógłby im wtedy je odebrać ... No chyba, że wpadną na genialny pomysł połączenia w drużynę Rock'a i Bad Ass'a (Lesnar) ...

Na ME czekałem cały tydzień! Nigdy się nie spodziewałem, że doczekam jeszcze walki Taker'a na SD! Do tego dostał ją ktoś młody i ''świeży'' w rosterze. Tylko pozazdrościć, bo walki z Taker'em od tak się nie dostaje. Co z tego, że trwała tak krótko - chcieli wyraźnie oszczędzić zdrowie Umarlaka - bo sama w sobie była wielkim wydarzeniem. Mark nadal jest w formie i dobrze się trzyma i mógłby spokojnie wytrzymać tempo do chociażby ER PPV ... Dean również ukazany z dobrej strony - świetny, psychopatyczny gimmnick - i ta porażka mu nic nie robi, a dużo daje w perspektywie na przyszłość. Zwłaszcza to co było po walce ... Nie chcą robić sytuacji w której Taker po raz kolejny odchodzi, bez zapowiedzi, po prostu znika. Taka demolka pod koniec gali jest idealnym pretekstem do storyline'owego odejścia Taker'a. Zapewne cała czwórka spotka się jeszcze na swojej drodze lub po rozdzieleniu sam Dean ruszy do Taker'a ... Walka na WM'ce? JESTEM ZA!

Smackdown dobre, ale bez większego zachwytu. Na plus oczywiście opener i ME (w samo sobie zobaczenie Taker'a). Feud olbrzymów z drewnami mnie nie jara aczkolwiek walka Byka z Rudym do obejrzenia. Zdecydowany minus za brak jakichkolwiek segmentów. Dostaliśmy jedynie przypomnienia z RAW ... Nie dali nawet żadnego proma mistrza :waving:

 

deathnotep.png

 

 

 

angle_02.gif

 

 


  • Posty:  181
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  02.05.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Parę minut temu skończyłem oglądać Smackdown, co do całej gali jestem nawet zadowolony, obecnie niebieska tygodniówka trzyma lepszy poziom niż czerwona tygodniówka, gdzie odbywają się najważniejsze feud. Bardzo mi się podobał Main Event Smackdown, w końcu coś się dzieje na tej tygodniówce, dzięki The Shield Smackdown staje na nogi, widać w końcu że niebieska tygodniówka stawia na młodych utalentowanych zawodników, którzy potrafią rozruszać show.

Kane vs. Dean Ambrose. - Bardzo interesująca ciekawa walka, musze przyznać że Ambrose się postarał w tej walce, oczywiście widze w nim Main Eventera, Kane też nie źle walczył, w końcu często go widujemy, jak na swój wiek to nie źle walczy, muszę przyznać, jednak jeszcze 3 albo 4 lata i Kane odejdzie w końcu, będzie miał 50-siątke na karku, na razie widać że Kane jest w dobrej formie, na razie nie potrzebuje odchodzić na emeryturę. Walka była szybka i ciekawa, najbardziej interesując akcją z tej całe walki, był finisher Deana Ambrose, najwidoczniej Dean Ambrose zakosił finishera MVP'mu :8 jeszcze tradycyjny atak na końcu na Kane.

Daniel Bryan vs. Ryback. - Tej dwójki, przeciwko sobie jeszcze nie widziałem, jednak musze przyznać że postarali się walka była ciekawa, świetne akcje i muszę przyznać że Ryback w roli Heela nawet sprawuje, Daniel Bryan talent w sam w sobie, wykręcił parę ciekawych akcji, kiedy on w końcu dobije się do WWE Championship? należy mu się ten pas, pubilka na niego mocno reaguje, dziwie się że Vince z tego nie korzysta, walka ciekawa 15 min można było stracić na taką walkę, obejrzałem ją ze względu na Bryana który jest świetnym Wrestlerem.

Fandango vs. Zack Ryder. - Rozumiem że Fandango musi być promowany ale na jobberce? mogli mu dać godnego przeciwnika, no nie wiem już Kofi Kingston był się nadawał, a nie sami zawodnicy z jobberki, najbardziej boli mnie to że szmacą takiego zawodnika jak Justin Gabriel który jest świetnym wrestlerem a oni go taką traktują, Zack Ryder ma teraz gorszy gmmick niż miał wcześniej, kompletna porażka a nie gmmick, ściągnął okularki i opaskę z głowy i co dalej? nadal jobberka, na jego miejscu już dawno bym odszedł i kopnął Vince w tyłek.

Zeb Colter vs. Ricardo Rodriguez. - Jedno co mi się podoba w tym starciu to, to że feud Alberto Del Rio z Swagger'em nabiera jakiegoś sensu, dawno nie było takiego ciekawego feud o pas WHC, jedno co mnie drażni to, to że nie wykorzystują w cale Dolph Zigglera który jest obecnie posiadaczem tego pasa, mógł by chociaż wejść strzelić jakieś ciekawe promo że jestem mistrzem itd. a nie ciągle walki z Kingstonem, Ricardo to zawodnik rozumiem ale Zeb? no bez przesady, on nawet nie umie za pewnić wykonać power bomba, boje się pomyśleć do dalej, walka była nudna więc ją przewinąłem końcówka tylko ciekawa.

Randy Orton vs. Damien Sandow. - Widziałem to starcie na jednym z odcinków NXT, oglądałem tą walkę na Extreme Sports Channel, przewinąłem ją podczas oglądania Smackdown bo po co oglądać 2 razy to samo, końcówkę tylko zostawiłem, oczywiście feud pomiędzy Predatorem a Atletą się rozwija, chociaż mogli by dać jakąś ciekawą stypulacje do tej walki, chyba nie będzie to Single Match bo się zanudzę na śmierć, podczas oglądania, mam nadzieje że Extreme Rules w jakims tam sensie wypali.

Mark Henry vs. Sheamus. - Najlepsze starcie na Smackdown, nie ma co siłowanie na rękę, jest mega emocją, rozumiem że Mark jest silny i tak dalej, jednak nie chce mi się tego oglądać, wolałbym jakieś solidne starcie, niż siłowanie się na rękę... oczywiście feud pomiędzy Sheamus a Markiem się rozwija jednak muszą do tej walki dodać jakaś ciekawą stypulacje bo każdy umrze z nudów.

Krążą plotki że The Shield ma czwartego członka, a jest nim El Generico, można zauważyć po wpisach na Twitterze między Generico a Rollinsem.

tumblr_mq3sf0Vh8u1rpv6kho1_500.gif

Nic, zu­pełnie nic...A jed­nak tak wiele.

http://secondwwe.tumblr.com/

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • KyRenLo
      Oglądajcie NXT Vengeance Day: Karta: Ja ostatnio nie śledzę tego, co się dzieje w NXT, ale galę Vengeance Day wiadomo, że będzie trzeba obejrzeć w całości. Aż trzy walki kobiet co zawsze jest plusem samym w sobie. Blake i Tatum do boju Miłej gali dla oglądających. 
    • KyRenLo
      Czyli znane już są oba Main Eventy. Cody vs. Randy i Punk vs. Roman: Szkoda Drew, bo jako mistrz mi się podobał i bardzo chciałem, żeby na WM wyszedł z pasem, ale WWE to WWE i zrobiło to, co uznało za bardziej stosowne.  Wreszcie Panowie zawalczą o ten tytuł:
    • Attitude
      Nazwa gali: WWE Friday Night SmackDown #1385 Data: 06.03.2026 Federacja: World Wrestling Entertainment Typ: TV-Show Lokalizacja: Portland, Oregon, USA Arena: Moda Center Format: Live Platforma: USA Network Komentarz: Joe Tessitore & Wade Barrett Karta: Wyniki: Powiązane tematy: World Wrestling Entertainment - dyskusje ogólne WWE SmackDown! - dyskusje, spoilery, wrażenia WWE RAW - dyskusje, spoilery, wraż
    • Attitude
      Nazwa gali: CMLL La Noche de la Amazonas Data: 06.03.2026 Federacja: Consejo Mundial De Lucha Libre Typ: Online Stream Lokalizacja: Mexico City, Distrito Federal, Meksyk Arena: Arena Mexico Format: Live Platforma: YouTube.com Karta: Wyniki: Powiązane tematy: Lucha Libre - dyskusje ogólne
    • -Raven-
      „Miejsce pod słońcem”
×
×
  • Dodaj nową pozycję...