Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

RAW - ogólna dyskusja, komentarze


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  921
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Push dla Kofiego? Naprawdę w to wątpię. Tak jak napisał Tomeq porażka Ortona była tylko pretekstem do zaatakowania Ceny seniora. Na pewno szok był ogromny - sam nie mogłem w to uwierzyć - ale tym bardziej lepiej to wyglądało. Zszokowany Randall porażką z kimś takim i szaleństwo na trybunach; to mogło, go zdenerwować. Co do Kingstona. Przyznajmy uczciwie, że gość nam się już wypalił. Była dla niego szansa kilka lat temu, ale pewnemu panu (czyt. Orton) to się nie spodobało, powiedział komu trzeba i Kofi do dnia dzisiejszego siedzi w Mid Cardzie i bądźmy szczerzy - już tam pozostanie. Teraz ratuje, go jedynie heel turn, ale w sensie takim, że po prostu jego postać zostanie odświeżona. Na wskoczenie do ME nie ma nawet mowy i Kofi pozostanie osobą, która z braku pomysłów na mistrzów US/IC będzie te pasy przejmował. Tak jest zresztą od dawna.

Marzenia o zobaczeniu Punka w walce wieczoru WM'ki i jego zwycięstwo w Royal Rumble Matchu po dzisiejszym RAW pozostały na razie marzeniami. Jego walka z Hunter'em jest już niemal przesądzona, a zalążek przyszłego feudu mogliśmy zobaczyć po odwróceniu się od niego NAO. Panowie pozostali lojalni DX przechodząc tym samym turn i prawdopodobnie dołączając do Authority. Widać, że są w niezłej formie i nie zdziwię się jeśli na Royal Rumble PPV dostaną shota na pasy Tag Team. Sami zresztą twierdzą, że chcą raz jeszcze być mistrzami, a biorąc pod uwagę fakt, że na Wrestlemanii mamy dostać walkę Rhodes Brothers to ich zwycięstwo w takim wypadku byłoby całkiem możliwe.

Mieliśmy zapowiedź świetnego storyline'u, ale jak zawsze świetne rzeczy dość szybko się kończą. Daniel naprawdę dobrze prezentował się w barwach Familii, a przede wszystkim do nich pasował ze względu na swój obecny image tzn. broda. Z zachowania w walce z Usos'ami można było wywnioskować, że przeszedł turn. Mogli to pociągnąć przynajmniej do EC PPV, gdzie Bryan miałby już dość takiego traktowania i mógłby się zbuntować co doprowadziłoby do jego walki z Bray'em. Tak dostaliśmy z dupy zakończenie tej całej historii i na to by wychodziło, że wszystkie te proma Wyatta nt. dołączenia Dragona do rodzinki były nic nie warte. Rozumiem, że publiczność jara się każdym jego pojawieniem i każdym YES!, ale kurcze! Mogli się z tym wstrzymać. No chyba, że WWE próbuje nam zamydlić oczy twierdząc, że to koniec, a na Royal Rumble dostaniemy walkę o ostateczne dołączenie do ekipy. Na zasadzie takiej jak to było w przypadku Ceny i Nexusa, ale tak czy inaczej całe mementum tego programu już zostało zabite.

 

deathnotep.png

 

 

 

angle_02.gif

 

 

  • Odpowiedzi 803
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Myers

    113

  • Bryx

    111

  • DonCarlos

    106

  • Brem

    62

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 901
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

1. Nie wiem czy podłożenie mistrza Kofiemu było dobrym wyjściem. Push? Czy ktoś widzi Kingstona wyżej niż...IC lub US Title (Jak dla mnie to i tak zbyt wiele) ? Facet w ringu jest ok, ale za mikrofonem totalna porażka, także w push dla Kofiego nie wierzyłem nie wierzę i już chyba nie uwierzę. Wydaje mi się po prostu, że miała to być zwykła podpucha przed Royal Rumble i powód do zaatakowania ojca Ceny (przysiągłbym, że już to gdzieś kiedyś widziałem tylko w lepszym wykonaniu). Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Kofi wygrał czysto, nie po żadnym roll up'ie czy po jakiejś nieczystej zagrywce.

Fakt, jeden z wiekszych szokerów podczas tej gali. Ojciec Ceny chyba pojawia się po raz drugi w feudzie z Ortonem i po raz drugi niemal identycznie dostaje wpierdol. O pushu dla Kingstona nie ma absolutnie mowy, raczej Tomek ma rację i miało to na celu wkurwienie Ortona i lekko podbudowanie pozycji Kofiego w RRMatchu, bo zawsze wytrzymywał on długo i do tego odwalał niezłe akcje, nic więcej.

2. Nie chcę się bawić w proroka czy coś, ale po tym odcinku Punk znika z listy moich faworytów do zwycięstwa w Royal Rumble Matchu. Zaskoczenie było to fakt, ale teraz przynajmniej mamy dość jasną sytuacje co do tego z kim zmierzy się Punk na Wrestlemanii. Kumple Huntera odwracają się od niego (czyt. CM'a) i zostawiają na pastwę The Shield. Przypadek? Btw. Fajnie byłoby zobaczyć New Age Outlaws jako mistrzów Tag Team podczas drogi do Wrestlemanii.

Cieszy kolejna czysta wygrana Shield, która mocno podbudowuje tę stajnię, ale w chwili obecnej wygląda na to, że nie ma dla nich feudu. Muszą zrobić coś na RR lub właczyć się do którejś komory na EC, bo Punk najwidoczniej zostaje odstawiony dla Huntera. Ta akcja to był największy szok tej gali. Szczerze powiedziawszy wydawało mi się, że dziadki jak New Age Outlaws są zbędnie upychani przez federację na kolejne tygodnie po Raw Old School, walka z Shield się powtarzała, a tu nagle taka intryga, która wiele nam objaśniła. Ciekawe jak cały feud dalej się potoczy, mam nadzieję, że ciekawie!

3. Reakcja na Bryana pod koniec gali była zabójcza, to fakt. Szkoda, że nie oglądamy czegoś takiego częściej. Rozumiem, że Dragon świetnie działa na publiczność i tak dalej, ale jak można spieprzyć tak dobrze zapowiadający się storyline? Motyw z dołączeniem Bryana do rodzinki otwierał wiele furtek na przyszłość, a teraz co? Jedna walka z Wyatt'em i zakończenie feudu czy może przeciąganie tego do Wrestlemanii? Załóżmy, że to pierwsze i mamy walkę na Royal Rumble. W zasadzie mamy już Lesnar vs Show i walka o pasy, a pewnie dodadzą jeszcze panienki także trzy pojedynki, które zajmą sporo czasu, więc w tą walkę nie wierzę. Jeśli to drugie to mogli to spokojnie przetrzymać do Elimination Chamber, wtedy to miałoby większy sens, a teraz? Bryan był członkiem rodziny jedynie przez dwa tygodnie. Krótko, zdecydowanie za krótko

I znów się muszę z Tobą zgodzić. Publika na gali dawała radę, już na początku, ale koniec był wręcz fenomenalny. Po pierwszej porażce wyznaczenie Main Eventu w klatce było super rozwiazaniem na to, by wreszcie dac Bryanowi zafunkcjonować zgodnie z Bray'em i tę walkę wygrać. Całe zajscie mogło się podobać, bo z prującą mordę publiką wyszło to super, ale patrząc na długa metę to złe rozwiązanie. To co napisałeś Tomek, Bryan w rodzince 2 tygodnie? Serio? Dla mnie ten feud powinien trwać i trwać, odłączenie Bryana przed WM byłoby idealnym momentem, a tymczasem już na RR jedzie bez stajni i w sumie jako mega face nie wiem, czy znów nie wyrasta na jednego z faworytów ME PPV.

 

 

b9e3d6d02a.png

Użytkownik, Moderator i Dyskutant roku 2011!

Moderator roku 2012!

 

hhhhhhhhhq.png

gggggc.png

zdb.png

 

 


  • Posty:  1 000
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  23.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Zaczynamy kolejne RAW ; )

Uff, powrót Batisty, trochę pogadał, wiadomo po co wrócił, boję się tylko o jego kondycję ; )

The Shield pokonali Rhodes Brothers & Big E Langstona (7:08)- Bardzo dobra walka, co prawda czas jak na 6 tag match nie był jakiś przeogromny, ale wykorzystany w 100%. Znów rządził Roman, i cieszy fakt, że to Rollins zakończył pojedynek, bo on wydawał się być trochę pomijany ostatnio przy pochwałach dla Tarczy. Ode mnie 7.5/10

Całkiem ok wyszła słowna walka Wyatta z Danielem, nie mam wątpliwości, że w ringu też będzie dobrze ; )

Fandango pokonał Xaviera Woodsa (1:08) - Czyli nic ciekawego Xaviera chyba jednak nie czeka, ale w sumie publika lepiej zareagowała nawet na Fandango niż na Woodsa, a wiadomo, że to się najbardziej liczy. Słaba walka oczywiście z takim czasem . 1/10

Kane przepraszający Punka, serio? Ja chce Kane'a jako zawodnika, BTW fajny segment :D

Cm Punk pokonał Billy Gunna (5:32)- Całkiem ok pojedynek. Wiadomo, fajerwerków nie było, Gunn to rocznik 1963, stracił szybkość, wydolność, w trakcie tej walki ciężko oddychał, ale jednego nie stracił - techniki wrestlingowej, i podejrzewam, ze nie straci jej nigdy. Punkster mądrze go pociągnął w tej walce, i odniósł zwycięstwo, a Gunn wiele na tym nie stracił bo stawiał całkiem spory opór. 5/10

Alberto Del Rio pokonał Reya Mysterio (12:00)- Bardzo dobra walka. Alberto od początku walczył świetnie, zdominował Reya, i udowodnił, zresztą tak jak i Rey, że są w stanie dawać ciągle walki na bardzo dobrym poziomie. Nie było najszybciej, bo Rey już nie te lata, ale i tak tempo było dobre. Akcje świetne, kontry Reya wyśmienite, i ostatecznie to on poległ. Alberto podbudowany, ale kto wie, czy nie zderzy się teraz z Batistą. A jeśli zderzy się z Batistą, poczuje się jakby wpadł pod pociąg ; ). Ode mnie za ten piękny pojedynek 9/10

Po walce, zgodnie z moimi przewidywaniami Alberto wpadł pod pociąg ; ). Witamy z powrotem Batista ; )

Ależ fantastyczne napięcie przed walką Showa z Lesnaerm, tym razem górą Big Show, ale na RR szykuje się wielkie starcie.

Divy pominięte, ale ten segment z Barretem na zapleczu miazga :D.

The Uso's pokonali Erica Rowana & Luka Harpera (9:10)- Słaba walka, tzn może i nie słaba ringowo, natomiast bez żadnych emocji, bo to było ostatnio chyba z 5 razy, i teraz już po prostu nudziło. 5.5/10

Main Event: Randy Orton pokonał Kofi Kingstona by dq (5:09)- Bardzo słaby Main Event, wszystko skupione było na to co po walce, czyli Cena miażdżący Ortona. Ode mnie 3.5/10

Ogólna ocena walk 5.25

Podsumowując - Świetny początek RAW, ale im dalej tym niestety było gorzej. Genialne pierwsze pojedynki, ale ostatnie dwa to już słabizna, a Main Event trwający 5 minut, to chyba nieciekawy żart. Ciężko się tą końcówkę oglądało, ostatnia godzina show zdecydowanie zawiodła, ale dwie pierwsze uważam nadrobiły, i dzisiejsze RAW zgarnia ode mnie ocenę 7.5/10


  • Posty:  1 267
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Kolejne RAW za nami, najpierw może co nie co o powrocie Batisty. Jakiś ten powrót emocjonujący nie był, wtrącił się w odpowiednim momencie rozmowy Ortona i Stephanie z Triple H. Co do jego kondycji to trzeba przyznać że 4 lata robią swoje i nie wygląda już tak jak kiedyś. Wszedł do ringu, pogadał trochę że wrócił i że chcę wygrać Royal Rumble i że chcę pasa. No czyli każdy się tego spodziewał, powrót wiadomo wywołał uśmiech na twarzy bo chętnie znów go będę oglądał w ringu ale na pewno musi nie co popracować. Fani zareagowali w dobry sposób, nie rozumiem czemu wiele osób na forum pisze że w ogóle się tym nie przejęli. Według mnie oszaleli ze szczęścia i widać że są za nim.

Potem dał o sobie znać po raz kolejny, wykonując SpineBuster i Batista Bomb na Alberto Del Rio. Także każdy spodziewał się tego i po raz kolejny niczym nie zaskoczył. Co do walki Del Rio i Reya to już zaczyna mnie to nudzić, obaj panowie walczyli ze sobą tyle razy że po prostu już nie da się tego oglądać i nie narzekać. Zwycięstwo Del Rio raczej był pewne, także mnie tu nic nie dziwi.

Potem Segment z Kane`m którzy przeprasza Punka ?? Coś mi tu nie gra, Kane i przeprosiny ? Bardzo mi się to nie podobało, dobrze że Punk szybko pozbył się go z ringu. Tak sobie myślę może wreszcie cała ta sytuacja się zmieni i Kane znów wróci jako walczący zawodnik.

Następnie obejrzeliśmy ciekawy segment z Big Showem i Brockiem Lesnarem. Oczywiście tym razem górą okazał się Big Show ale za pewne ostatnie słowo na RR będzie należeć do Brocka. Sama walka na pewno nie zachwyci ale feud jest dobrze prowadzony a to bardzo ważne.

Najgorzej zawiódł mnie ME czyli walka Ortona i Kofiego. Kilka minut walki jakoś 5 a potem wpadł Cena i pozamiatał Ortonem mszcząc się na nim za ostatnią galę. Ciężko nawet ten ME nazwać walką, myślę że powinni zrobić go o wiele dłuższy a tak tylko zaniżył ocenę gali. Wracając do Cena i Ortona to fajnie że obaj panowie zaczęli się tłuc na trybunach tuż obok publiczności bo to obecnie rzadko się ogląda. Samo zakończenie ciekawe, Cena wychodzi a Orton ucieka samochodem.

Podsumowanie : Początek bardzo dobry, segment ciekawy i dodali do tego powrót Batisty chodź potem było co raz gorzej, jakoś żadna walka mnie nie zachwyciła chodź gdybym nie oglądał walki Rey z Del Rio po raz 10 to było by nieźle bo sama walka dobrze wypadła ale ile można oglądać to samo. Kolejne walki wiały nudą, sam ME po prostu żenada. Ogólnie cała gala nic ciekawego nie pokazała, gdybym wiedział że taka słaba to bym nawet jej nie obejrzał. Szkoda, gdyby nie powrót Batisty to bym w ogóle nie ocenił a tak 3/10.

 

53232759957468997232.png

 

 

 

 

rko_04.gif

 

 

 

 

User Miesiąca Wrzesień 2013

 


  • Posty:  756
  • Reputacja:   6
  • Dołączył:  01.05.2011
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Jasny

Jaki ten powrót Baptisty był słaby. Wyszedł sobie, wszedł na narożniki i powiedział "Rendi, musisz wiedzieć, że jestem tu po to, by mieć pas, nie ważne kto by go miał, cześć" I tyle... Na prawdę, speech słaby jak nie wiem co.

podobał mi się segment z Kane'm i Punkiem, był dobry, fazka, że CM rzucił się na Red Big Machine. No i Punk chyba nie wygra RR.

 

It's nice to be important, but it's more important to be nice. Posse!

Kreatywny Roku 2013

Kreatywny Roku 2014

Moderator Roku 2014

 

 


  • Posty:  2 901
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Sorry, ale na tym Raw nie było nic nowego prócz powrotu Batisty - który sam wyszedl słabiutko. Walki to ciągłe powtórki z wczesniejszych odcinków, jakoś tam ledwo pozmieniane. Masakra...

Jak zwykle były 2 dobre walki i nic więcej. Shield jak zawsze trzymają poziom z Rhodesami i kłodą Langstonem, nie wiem jak oni to robią mając jednego ogarniętego przeciwnika, ale ich walki tydzień w tydzień wychodzą tak samo dobrze. Druga dobra walka to del Rio-Mysterio. Wszystko szybkie, technicznie spoko, Rey też już wydaje się, że doszedł do siebie po kontuzji i wringu wygląda dobrze. I z walk to już niestety koniec pozytywów. Bo sorry, ale dla mnie walka gościa starszego o 3 lata od mojego ojca jakaś porywająca nie była, a Billy Gunn wyglądał, jakby i te 5 minut to było tak o 4:50 za dużo. Usosy z Wyattami też nic nowego nie pokazali, mieli mało czasu, a walki rodzinki bez Braya mało mnie obchodzą, atak Bryana pewny, nic ciekawego ponownie.

Co do segmentów i choćby tego ataku Ceny na Ortona, to też raczej oklepane, Orton spierdolił z szybkościa ślimaka, a John udawał niedorozwoja i pozwolił mu uciec, no ja pierdole. Jedyna ciekawostka to kto prowadził auto, no ale jeżeli nie Sting to w sumie gówno mnie to obchodzi :8

Wreszcie punkt wieczoru, czyli powrót Batisty. Sam "speech" na otwarcie to po prostu porażka. Toć to było gorsze niż moje posty na backstage'u w WCE z początku mojej "przygody". Nie ma nawet co komentować, bo gadka typu, "Wracam po pas nieważne kto go bedzie miał" jest na poziomie Dixielandu, nie WWE. Dalszy atak na del RIo też masakra, Batek w dżinsach się nawet nie mógł zgiąć i wykonał Powerbomb nie Batista Bomb. Lepiej wypadłby chyba powrót Evana Bourne'a, ale to co Batista pokazał na tej gali raczej rozczarowało niż porwało, tak jak całe Raw.

 

 

b9e3d6d02a.png

Użytkownik, Moderator i Dyskutant roku 2011!

Moderator roku 2012!

 

hhhhhhhhhq.png

gggggc.png

zdb.png

 

 


  • Posty:  117
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.11.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Powrót Batisty nie był niczym wielkim emocje jakieś był jako takie. Miałem nadzieje, że zaatakuje tutaj Randy'ego czy coś w tym stylu a tu jednak nic z tego a szkoda. Batista jak na okres 4 lat strasznie się zmienił bardziej przypomina mi gmmick Leviathan niż gmmick Animala nie wiem czemu. Trochę głupio, to zrobili, że od razu dali mu mikrofon w łap mógł od razu zaatakować Randy'ego i było, by po sprawię a tak powiedział kilka słów i tyle, bo co mógł więcej powiedzieć? Później ten atak na Del Rio, który został zniszczony jednym Spinbuster'em i do tego Batista Bomb. Do tego kłótnia CM Punka z Kane'em, który oznajmia, że CM Punk wchodzi jako ten pierwszy w Royal Rumble Matchu ciekawe czy go wygra i przejdzie do Historii tak jak Benoit czy Shawn Micheals jest niemal pewny, że będzie tutaj interwencja takich osób jak New Age Outlaws, Triple H i Kane dodam, że NAO z pewnością wygrają pasy Tag Team na RR. Daniel Bryan vs Bray Wyatt w końcu zdecydowali się na taki match i bardzo dobrze, jednak występ Bryan w RR Matchu stoi pod wielkim znakiem zapytania i nie zdziwię się, jeżeli wbije z numerkiem 30 i go wygra. Faktycznie znamy już większość członków Royal Rumble Matchu jest ich na razie 20 wiec 10 wolnych miejsc zostaje, więc parę niespodzianek typu: Evan, Sheamus, Chris Jericho i może jakaś wielka niespodzianka typu Goldberg, chociaż to mało prawdopodobne. No i segment Big Showa i Brocka Lesnara niczym wielkim nie powalił Big Show zeszmacił Brocka, a ten zeszmaci jego na Royal Rumble. I walka Kofiego z Orton'em no niczym wielkim nie zaskoczyła, bo trwała ona tylko kilka minutek, a później wparował mocny Cena, który zaczął okładać Randy'ego walka między z publicznością coś fajnego dawno tego nie było. No i końcówka Randy wsiada do wozu i ucieka.

No RAW niczym wielkim nie zaskoczyło tylko powrót Batisty był czymś co dało radę obejrzeć reszta taka jak zawsze.

Jedyna ciekawostka to kto prowadził auto, no ale jeżeli nie Sting to w sumie gówno mnie to obchodzi

:thumb: To Auto prowadził Hulk Hogan :8 przecież ma mieć feud z Ceną :8

Edytowane przez Gość

  • Posty:  921
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Mnie osobiście powrót Batisty strasznie zawiódł. To znaczy nie spodziewałem się czegoś specjalnego, ale ten speech był totalnym przegięciem i jakimś niesmacznym żartem. ''Animal'' to nie pierwszy lepszy zawodnik, ale swego czasu topowa gwiazda tej organizacji i zasłużył na coś większego. Było do przewidzenia, że wyda oświadczenie o chęci zdobycia głównego tytułu, ale ''przemowa'', która padła z jego ust w zasadzie nie powinna mieć miejsca, nie mówiąc o tym, że Orton stał tam jak zwykły kołek, wyciągając rękę w geście pozdrowienia. Nawet mu nie odpowiedział. Żenada i tego segmentu w zasadzie w ogóle mogło nie być. Atak na Del Rio również przewidywalny, ale o jego kondycji na razie nie rozmawiajmy, bo wykonanie jednej (niepełnej)akcji niczego nam nie mówi. Pewne jest natomiast to, że w gruncie rzeczy każdy w typerze może postawić na niego jeśli chodzi o wygranie Royal Rumble Matchu. Co do Del Rio - Myślę, że panowie skonfrontują się na EC PPV bądź na którymś RAW poprzedzających galę.

O walkach w zasadzie nie ma co pisać oprócz tego, że trzymały słaby poziom. No, może po za dwoma wyjątkami, ale co z tego skoro w karcie mieliśmy 7 pojedynków? Usosi w duecie z Big E i Shield po raz kolejny dają nam dobre starcie, ale gdzieś już to widziałem. No tak! Takie walki widzieliśmy już w tamtym roku 365 razy i ileż można? Zaczynają strasznie nudzić i mam nadzieje, że Tarcza zaraz się rozpadnie i każdy z nich ruszy w swoją stronę, a WWE nie wpadnie na pomysł by po jakimś czasie znów ich połączyć. Mysterio/Del Rio to ten drugi wyjątek. Też zaczynają wchodzić do schematu Shield, ale plusem jest to, że Ryjka długo nie widzieliśmy w akcjach single; widać, że ślad po jego kontuzji zniknął. Oczywiście nie jest to to co było jeszcze 3 lata temu - technika, spadła szybkość, wiek również robi swoje - ale nadal chętnie na niego patrzę i za każdym razem, gdy zbliża się do końca kariery ja chcę więcej i więcej.

Segmenty również dupy nie urwały. O pierwszym segmencie mówiłem - mogłoby go nie być. Niech Kane wraca do ringu, bo nie można dłużej na niego patrzeć. Od kiedy ktoś taki przeprasza kogokolwiek. Dawny Kane momentalnie zniszczyłby Punka i nie pozwoliłby sobie na takie traktowanie. Ten Kane to zwykła korporacyjna ciota w przylizanych włosach i drogim garniaku. Main Event to zwykły joke. Posłużył chyba tylko do bójki między Ceną, a Randallem, która też była powtórką z iluś tam lat. Jasiek wparował z chęcią zemszczenia się za pobicie ojca, a po prostu dał swojej zwierzynie uciec. Kim była tajemnicza osoba w aucie? To zagadka, ale i jeden z nielicznych plusów tej nędznej gali.

 

deathnotep.png

 

 

 

angle_02.gif

 

 


  • Posty:  117
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.11.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

RAW oczywiście na plus nie było aż takie złe i chciało się je oglądać. Początkowy segment dał do zrozumienia, że władze WWE całkiem się rozczarowały co do fanów podczas Royal Rumble. Przez dobre 10 lat oglądaliśmy Cena, Cena, Cena, Cena z pasem WWE jak nie Cena, to Ortona Ortona Ortona, Batiste, Batiste i Batiste. Więc niech się nie dziwią, że fanów jasny szlak strzelił i zaczeli już cheerować Roman'owi, który, by prawie wygrał. To samo co do Daniela Bryana jest na niego moda wczynił rewolucje swoim "YES" i żadna Stefa, Triple H tego nie zakłócą, a do tego ten popieprzony zarząd, który ciągle robi swoje i stawiają na nikogo innego jak nie na Cena, to na Batiste teraz. Więc fani się wkurwili i zrobili swoje teraz jestem niemal przekonany, że na WrestleManii XXX będzie wielkie momentum Bryana, który wczynii coś niesamowitego. Oby federacja go nie skreśliła i będzie on teraz kierwony w stronę najmocniejszego Baby Face po Austinie i Cena owego czasu. Kolejna ważna sprawa, to Brock Lesnar koleś zrobił już swoje na Royal Rumble skopał Big Showa na kwaśne jabłko, a teraz mści się nowszym sposobem, czyli będzie teraz wybierał swoje ofiary pokolei aż wejdzie Triple H i zapowie, że Lesnar znajdzie się w komorze eliminacyjnej. Niech sobie już nikt nie robi nadziei, że zjawi się tam Undertaker! i zaatakuje Brocka i od razu rozpocznie się ich feud. Po dzisiejszym dniu stwierdzam, że są negocjacje pomiędzy WWE, a Sting'em, jeżeli ten się zgodzi do Elimination Chamber podpisać kontrakt z WWE, to WWE skreśli walkę Brocka z Undetaker'em a Brock rzeczywiście poleci po pas na WrestleManie możliwe, że dostaniemy Triple Theart Match walka Batista vs Orton vs Brock Lesnar uratowała, by tą WrestleManie mam nadzieje, że Brock zgarnie pas, chociaż na okres 3 tygodni, a tam stoczy walkę z Batistą i Orton'em. Wszyscy wolą Bryana, ale WWE zdecyduje się na walkę jego z Batistą, gdzie Bryan zgarnie pas na Extreme Rules w swoim rodzinnym mieście lepszej okazji nie będzie na mocną promocje, chociaż i tak mu to już jest nie potrzebne bo jest obecnie największym Baby Face'em w WWE. Końcówka gali drużyna Cena wygrała, czyli Sheamus, Daniel Bryan do nich dojdzie jeszcze Brock Lesnar i być może Batista lub jakaś niespodzianka typu: Christian, bo powraca na Smackdown. Wyatt vs The Shield jestem przekonany, że zobaczymy tą walkę na Elimination Chamber, gdzie dojdzie do rozłamu Tarczy. Romek dziś był mocno wkurwiony że nie wygrał miejsca w Elimination Chamber Matchu przecież jakby wygrał, to jest niemal pewne, że wszystkich, by rozjechał jak wałek do ciasta. Road to WrestleMania nie będzie najgorsza będzie o wiele lepsza niż rok temu lub 2 lata temu :cena:

:-O Ten botch Rollinsa bez cenny :joke:


  • Posty:  1 000
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  23.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Zaczynamy kolejne RAW ; )

Mocny pierwszy segment, czyżbyśmy mieli Main Event? ; )

1. The Real Americans pokonali Rey'a Mysterio & Sin Carę (6:56) - Bardzo dobra walka, kilka świetnych akcji drużynowych z obu stron, i naprawdę wychodziło to bardzo dobrze. Cara i Rey mogliby stworzyć świetny team, z chęcią obejrzałbym więcej ich walk. Ode mnie 7/10

2. R - Truth pokonał Fandango (3:32) - Nic ciekawego, Truth coraz częściej wygrywa, ale nadal ciężko mi uwierzyć, że powącha jakikolwiek pas, tym bardziej teraz, gdy pasów jest o jeden mniej. Czyżby Dango leciał w hierarchii? 3/10

Ohohoho, następny segment może być nieprawdopodobny, czyżby już dziś Batista vs Lesnar? Nie wierzę, ale kto wie, WWE wielokrotnie zaskakiwało, może tak będzie i tym razem ; ).

3. Dolph Ziggler pokonał The Miza (4:10) - Bardzo się ucieszyłem ze zwycięzcy. Nie mam nic do Miza, lubię go, ale Ziggler jest od niego o wiele lepszy, i dziś to on wygrał, a i Mizanin nie pokazał się ze złej strony, zaryzykuję nawet stwierdzenie, że najlepsza jego walka od dawna. Ode mnie 4.5/10

4. The Uso's pokonali Rybaxel (6:28) - No cóż, klasyczna walka Tag Teamowa, tym razem nie było ani bardzo dobrze, ani słabo. Przyzwoita walka, i zwycięstwo braci Uso, szkoda mi tylko Rybacka, do którego mam duży sentyment. Ode mnie 5.5/10

5. Alberto Del Rio pokonał Kofi Kingstona (10:49)- Bardzo dobra walka, szczególnie po przerwie, i szczerze mówiąc interesująca pod kontem EC, bo wydaje mi się, że zwycięzca dzisiejszej walki trafi do komory w walce o pas. Wygrał Alberto, i pewnie jego czeka EC. A Kofi? A Kofi pokazał, że jak chce to potrafi. Ode mnie 8/10

6. The New Age Outlaws pokonali Braci Rhodes i zachowali pasy (9:35) - Taka sobie walka jak na ten spory czas, który dostali. Niestety, ale Outlawsi nie będą dawać wybitnych walk, to wiadomo, a te walki mistrzowskie, w tym coraz lepszym WWE muszą też być coraz lepsze. Ale oczywiście zwycięstwo fartowne, i można powiedzieć, strasznie mało przekonujące. Ode mnie 6.5/10

Lesnar zdemolował ring, jak zwykle ; )

Main Event. John Cena, Sheamus & Daniel Bryan vs The Shield..No Contest? (23:48) - Nie wiem, jakim oficjalnie wynikiem zakończył się ten pojedynek, ale powinien NO Contest. Sama walka? Bardzo dobra, z drobnymi przestojami, Reigns zachwycał, chociaż Cena słabiutko przyjął jego Speara. Daniel vs Seth genialna sekwencja, niewiele więcej można było tu wycisnąć, i ode mnie 9.5/10!

Ogólna Ocena walk. 6.28

Podsumowując - Bardzo dobre RAW, które miało kilka słabszych momentów, natomiast ostatecznie stało na świetnym poziomie, wkraczamy w tą drogę do Wrestlemanii, walki coraz lepsze, segmenty coraz lepsze, akcji coraz więcej i nie mogę nie być zadowolony! Ode mnie 8.5/10!


  • Posty:  1 969
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  07.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Oj ostatnio zawiewa nuda na w tym WWE trochę. Coraz bardziej zaczynam wątpić w to że Orton wyjdzie z komory z pasem. Traci zaufanie w oczach authority, w początkowym segmencie powiedzieli mu że jeżeli przegra z Bryan'em, to może jednak powinni rozważyć kto jest twarza federacji. No i przegrał mimo niedolnej pomocy Kane'a. Swoją drogą to już nie wiem który pojedynek tych dwójki i mogli by ich przestań juz bookować z takim czasem bo to juz druga prawie pół godzinna ich walka na tygodniówce plus parę ppv i naprawdę mnie tam już nic poza wynikiem nie interesuje. Swoją drogą publika przez sytuacje z Punkiem trochę zapomniała o Bryanie. Co chwile były chanty 'cm punk' a yesowania już słychać nie było i nawet na koniec po zwycięstwie Daniela nie było ona tak głośne jak wcześniej. Jeżeli to jest story i Punk wróci to jednocześnie zrobią mega story i pozbęda się probloemu z Bryanem którego pushowac nie chca a w ten sposób ludzie mogą onim trochę zapomnieć. Punk wróci będzie szał totalny i Bryan zejdzie na drugi plan. Chociaż fakt że Kane interweniował w tą walke a wcześniej wyraźnie zapowiadał się program z Punkiem może świadczyć że jednak to nie story no albo mydlenie oczu .

A tak to co jeszcze ciekawego mieliśmy na tym. Niezły steel cage aczkolwiek mam nadzieje że NAO szybko pasy stracą bo jakby nie patrzec ringowo dywizja tag stała na mega świetnym poziomie przez ostatni rok no a oni zdecydowanie ten poziom zaniżają. Mimo że jak na swój wiek nie jest jakos bardzo źle ale to wciąż 'jak na swój wiek'. Poza tym brakuje mi jakiegoś segmentu z udziałem własnie nowych mistrzów i Triple H'a. I czemu oni się zachowują wciąż jak facowie? Zapomnieli że przeszli bardzo wyraźny heelturn?

No i na krótko dwie 'mniejsze' sprawy warte wspomnienia i sie zastanowienia. Coraz bardziej zaostrza się sytuacja wewnątrz Real American. Jack jako ten co wszystko przegrywa podczas gdy Antonio dostał się do komory i w ogóle jest fajny coraz bardziej traci u Zeb'a, doszło już do policzkowania i w ogóle no i Swagger może się prędzej czy później przeciw takiemu traktowaniu zbuntować lub Zeb może go po prostu wykopać i wyjdzie na to że szwajcar jest bardziej amerykański niż real american. Tylko jeżeli do tego dojdzie to kto by tu był facem a kto heelem? Jack face? Nie miał jeszcze okazji się sprawdzić w takiej roli, poradziłby sobie?

No i jednym zdaniem sprawa dwa której jak ktoś przewija walki to mógł nawet nie zauważyć. O co chodziło Miz'owi? Wlazł podczas walki Titus vs Ryder, wyrwał słuchawki JBL'owi, walnął jakimś wrzutem że co to ma byc że taki Ryder ma walke na gali a on nie i poszedł obrażony. Hmmm...?

No i to by było na tyle, były jeszcze dwie niexłe 6 man tag matche oczywiście ze wskazaniem na ten Shieldowy. A no zobaczyliśmy 'rongowy' debiut Emmy aczkolwiek no chyba po jej minie spodziewała się dużo większej reakcji do jakiej przywykła na NXT, no coż...

 

 

 


  • Posty:  2 936
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Tych ostatnich RAW'ów jakoś nie oglądam z braku czasu a to RAW mocno przewijałem. Rozumiem, że komore o pasy na EC mamy w pełni obsadzoną? Tak generalnie to chyba z tej szóstki tylko Cesaro byłby spoko mistrzem, ale nie ma szans żeby przejął tytuły. Przypuszczam nawet, że wyeliminują go jako pierwszego. Przewijając sobie natrafiłem na Steel Cage'a, obejrzałem go chwilę i mogę się mylić, ale ten moonsault Cody'ego był botchem :D NAO obronili pasy i chyba jeszcze trochę je potrzymają bo generalnie są tylko dwa TT pewne. PTP się rozstali, amerykańce to też już jakieś spiny są bo Swagger płacze cały czas, więc zostają tylko Uso's i Matadorzy. Debiut Emmy, hmm szkoda, że nie dostała jakiejś walki bo jak ją tak oglądałem w NXT to fajnie walczy. W ogóle wydaje mi się, że w NXT prawie każda z pań ma spore umiejętności. Później Sheamus tam wygrał z Axelem i to było do przewidzenia bo każdy z panów z komory będzie do samej gali wszystko wygrywał :P Kolejną walką był 6man tt match i zwycięzcy też do przewidzenia. Wyatt też będzie wszystko wygrywał i na WM'ce pewnie z Jaśkiem zawalczy. Następne były divy i Naomi pokonała Aksane. Ta murzynka sporo walk dostaje i wygrywa. Pewnie dostanie shot'a na pas div i zawalczy z AJ na EC. No i ME, długa walka i zwycięzca w sumie nie dziwi. Bryan pewnie przejmie pas na EC bo zgarnia największy pop :D

tumblr_lkx5svmWd11qagaito1_400.jpg

 

 


  • Posty:  921
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Pierwszy segment bez fajerwerków, Orton nie mówi nic ciekawego, jego speeche stają się monotonne i mam wrażenie, jakbym ciągle słyszał to samo. Z początku cieszyłem się z jego turnu jak mało kto, ale teraz, widząc to wszystko i oglądając za każdym razem to samo zaczynam się zastanawiać, gdzie podział się ten Randall na początku heel turnu, który kreowany był na skurwiela bez zahamowań. Teraz staje się zwykłą cipką, która na domiar złego nie jest wstanie wygrać czysto żadnego pojedynku. Coraz bardziej traci też w oczach Authority, ale Ci, zamiast go wpierać, notorycznie rzucają mu kłody pod nogi.

Pierwszy Six Man Tag Team dobry, ale to było do przewidzenia. Swoją drogą Big E zaczyna robić krzywdę swoim rywalom i nawet jeśli w ringu jest lepszy od takiego Rybacka to w poziomie niebezpieczeństwa zaczyna mu dorównywać. A tak na marginesie to kiedy w końcu dostanie porządnego rywala w walce o pas Intercontinental, która zostanie okraszona porządnym programem. Ta sama sytuacja ma się z Ambrosem. Niby jest, często wygrywa, ale pas US to tylko zwykła atrakcja na jego ramieniu. Niby ma ten pas, ale nic z nim nie robi. Tarczownicy ponownie dopisują wygraną na swoje konto, ale dochodzi do coraz większych tarć między panami. Promo Rodzinki dobre i czekałem tylko na kontrę od strony Shield.

Steel Cage Match to dla mnie spory zawód. Może dla tego, że publiczność w ogóle nie żyła tym pojedynkiem, dlatego był tak wykastrowany z wszelakich emocji, a i użycie samej klatki - znikome. Wcześniej pisałem, że NAO są w znośnej formie, ale teraz dobitnie twierdzę, że powinni jeszcze popracować nad kondycją, bo zwykle walki o pasy Tag Team to wisienka na torcie większości PPV, a żeby tworzyć takie walki to muszą znaleźć się w nich zawodnicy o odpowiednich umiejętnościach. Pojedynek mocno średniawy, można się było spodziewać tego moonsaultu ze szczytu, ale został on słabo sprzedany, bo widownia starciem nie żyła i nie stało ono na wysokim poziomie. New Age Outlaws potrzymają pasy zapewne do WM'ki, a Bracia po kolejnej już nieudanej próbie odzyskania ''złota'' rozpadną się, Goldust przejdzie turn i wraz z Codym spotkają się na WM'ce.

Kolejny segment z udziałem Batisty, który pokazuje w jak tragicznej jest on obecnie formie nie tylko ringowej, ale i na micku. Swoją drogą WWE dało mu mało czasu na rozwinięcie wypowiedzi co może świadczyć o tym, że nie wierzą w niego tak jak wcześniej. Del Rio też tego nie uratował, a nawet jeszcze bardziej zaniżył poziom, bo z każdym jego kolejnym słowem było tylko gorzej. Gdzieś już pisałem, że prędzej czy później dojdzie do walki tych dwóch i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują najbliższe PPV. ''Animal'' jako zwycięzca RRM musi być promowany, tak więc o wygranej Meksykanina nie może być mowy. Ten kopie mu tyłek przy każdej możliwej okazji, nie ważne w co akurat jest ubrany.

Wygrana Wyattów również była do przewidzenia. Podoba mi się sposób w jaki prowadzą feud tych dwóch stajni, ale również pokazuje widoczne różnice między nimi. Shield to wciąż jedność - ''Wszyscy za wszystkich, wszyscy za jednego'', a w Rodzince mamy określoną hierarchię, gdzie to Bray jest panem i władcą, a Głupi i Głupszy to tylko jego kundle. Czekam na ich walkę, od dawna była zapowiadana. Jeśli Shield mają się rozpaść to właśnie teraz, a Family to frakcja, która będzie dzielić i rządzić.

Kolejny raz w ME widzimy starcie tej dwójki. Nie ma już co tutaj oglądać, wszystko zostało pokazane i wiadomo było, że będzie to walka długominutowa, z nastawieniem na wrestling. Ci dwaj już nic nowego z siebie nie wycisną, a Bryan jest na siłę wpychany do tego Main Eventu. Po raz kolejny pokazali, że Randy jako WWE World Heavyweight Champion nie spisuje się najlepiej o czym świadczy fakt, że został czysto pojechany przez Danielsona. Tak btw. O co chodziło Kane'owi? Jako ''Dyrektor Operacyjny'' powinien zachować profesjonalizm. Authority niby zagroziła Randy'emu wyłonieniem nowej twarzy WWE, ale mimo tak klarownej porażki mu pomagają? Głupota godna federacji Wąsenta.

 

deathnotep.png

 

 

 

angle_02.gif

 

 


  • Posty:  1 000
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  23.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Zaostrza się konflikt na linii HHH - Bryan, sam segment jednak mocno popsuł Orton tym strasznym lizaniem dupy, bleah, nie lubię takich speechy.

Wyatt Family pokonali braci Rhodes i Reya, po świetnym Abigailu dla tego ostatniego. Sama walka dobra, w miarę z czasem, nie było nudno, i co najważniejsze - rodzinka znów wygrywa, przez co ani oni, ani Shield nie wysuwają się na prowadzenie, co do zwycięstwa na EC. To cieszy, a i sam pojedynek dobry.

Fandango pokonał Santino i serio, ta walka to jedno wielkie gówno, to już przechodzący obok ringu The Miz dostał większą reakcje niż ten pojedynek. Zupełnie niepotrzebna walka, nie wiem po co, chyba tylko żeby komuś humor popsuć jak miał dobry. Nie polecam :t_down:

Sheamus i Christian rozprawili się z Amerykańcami, i niestety trochę szkoda, bo ja jak i publicznosć w większości na hali byli za RA. Sama walka była bardzo dobra, i do końca myślałem, że Cesaro i Swagg mają szansę na zwycięstwo, ale faktycznie, ciężko byłoby wtopić taki team jak Christian i Sheamus, tym bardziej, że obaj dopiero wrócili. Mimo to, pojedynek na plus.

Del Rio w błyskawicznym tempie poradził sobie z Zigglerem, tutaj akurat byłem bardziej, za Dolphem, niestety, ten na tą chwile nie ma szans by cokolwiek osiągnąć, a Albercik szykuje się chyba do starcia z Batistą, więc nic dziwnego, że Dolph po prostu nie mógł tego wygrać, aczkolwiek panowie mogli dostać trochę więcej czasu.

Lita w HOF to zdecydowanie dobra wiadomosć

Bracia Uso rozprawili się, ze Sterydziarzem i nie do końca perfekcyjnym w sposób..perfekcyjny. Walka nie była za długa, przez co w miarę fajnie się ją oglądało, bracia Uso naprawdę wiele potrafią, powinni jednak częściej trzymać mikrofony, bo to niewiele daje jak fani reagują na nich tylko w momencie wykonywania naprawdę świetnych akcji. Ogólnie walka taka ot - żeby zapchać czymś w miarę przyjemnym tą część show.

Dean przegrał z Henrym i obronił pas, bo to tylko DQ. Szczerze mówiąc, wolałbym już żeby to Marek miał ten pas, a ten noskill Ambrose spadł do jobberlandu i walczył z Ryderem co tydzień na superstarsach. Od dziś główne hasło twittera powinno brzmieć #JAPIERDOLEJAKIAMBROSEJESTSŁABY

Cholera, Wyatt Ty gnoju, dlaczego nie doszło do bójki z Tarczą! To byłby najlepszy przedsmak tego co na EC, a tymczasem do walki będzie trzeba poczekać aż do EC, ale obejrzę to PPV, bo nie dośc, że karta zapowiada się dobrze, to jeszcze podbudowa nie kuleje, dlatego aż mi szkoda, że nie doszło do tej bójki.

Orton pokonał Cene i to nadal jest średnia walka, nadal nie potrafię cieszyć się widząc tych dwóch w ringu. To serio ciężkie do oglądania, szczególnie początki ich starć. Dla Ceny po WM może zabraknąć miejsca w ME z czego się bardzo cieszę, bo o ile Orton - Mistrz wszystkiego jest w Main Evencie to wiadomo. Ale Cena, jest tam pchany na siłę, a i reakcji - tej negatywnej jak i pozytywnej coraz mniej.

Podsumowując - Takie sobie RAW. Nie było ani wyśmienicie, ani słabo. RAW było. To najlepsze podsumowanie. Na razie RTW to sinusoida, raz jest dobrze, raz gorzej, ale po EC ma być wspaniale, i tego się trzymajmy. Najlepsza dziś walka to Krystek z Rudym kontra Amerykańce. Czekam na EC, bo w zeszłym roku ominąłem tą galę. W tym roku już sobie na to nie pozwolę ; ). Ode mnie za dziś 7/10


  • Posty:  921
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Wyatt Family rozprawili się z drużyną złożoną z Rhodes Brothers i Reya Mysterio. Przyznam szczerze, że walka mnie osobiście nie porwała. Rodzinka tym razem pokazała się z tej słabszej strony, a w ich walkach brakuje czegoś nowego, jakiegoś ciekawego stylu. Cody i Goldust nieco się nam wypalili i już nie ogląda się ich tak przyjemnie jak wcześniej (przed zdobyciem pasów Tag Team i trochę po ich zdobyciu). Na uwagę w tym starciu zasługuje jedynie kapitalnie wykonane Sister Abigail niemal z biegu.

Już myślałem, że mając u boku Emme Marella gładko pojedzie Dango, ale na całe szczęście Tancerz się z nim rozprawił. Właściwie po co pchają do tego story żółtodzioba z NXT? Naprawdę nie ma innych pomysłów na wprowadzenie jej do rosteru? Trzymanie się z Santino nie jest dobrym pomysłem i mogą w ten sposób zaprzepaścić push dla nowej Divy (dziwne, gdyby miała go nie dostać. ''Normalne'' zawodniczki debiutują w naturalny sposób, w jakiejś walce. Jej poświęcają coraz więcej czasu i chyba nie po to by zaraz miała nam gdzieś zniknąć?). Miz po raz kolejny pokazuje swoje niezadowolenie, że ktoś taki jak Włoch jest na gali, a on nie. Swoją drogą wzbudził większe zainteresowanie od samej walki ...

Duet Sheamus/Christian podejmowali Real Americans. Zdecydowanie najlepszy pojedynek na tygodniówce dzięki odpowiedniej ilości czasu jaką dostali. Dużo ciekawych akcji, zmiany przewag z jednej jak i drugiej strony. Cesaro ma miejsce w Komorze, więc przypięty zostać nie mógł (przynajmniej nie powinien) i ten ''zaszczyt'' przypadł Swaggerowi. Tym razem odbyło się bez tarć w ich zespole, ale to traktowanie Jacka nie będzie trwało wiecznie i ich rozpad jest nieunikniony. Pachnie mi tu walką między nimi na WM'ce. Pytanie: Kto będzie grał rolę Face'a?

Ziggler zrobił za przysłowiowego chłopca do bicia w walce z Del Rio. Z bycia Championem spadł do bycia jobberem pokroju Rydera i mimo, że nie jestem zwolennikiem pomysłu łączenia go w jakikolwiek Team z Mizaninem, ale jeśli ma do tego dojść to trzeba żywić nadzieje, że to tylko odskocznia, a storyline z ''niezadowolonymi'' ze swojej pozycji przerodzi się w coś większego i będą liczyć się w walkach o główne ''złoto'' (przynajmniej niech tak będzie w przypadku Dolph'a, Miz na dobrą sprawę mi wisi) ... Co do Alberto ... Jego feud z Batistą staje się bardzo jednostronny. ''Animal'' - jego spear wyglądał lepiej, ale wciąż daleko od ideału. Skoro ich walka została już potwierdzona, a do gali pozostało nam jedno Raw przydałoby się, aby Meksykanin w końcu był górą i porządnie osłabił Klocka - ot tak na osłodę przed jobbnięciem na Elimination Chamber ...

Usosi pokonali Rybaxel, ale tak na dobrą sprawę bardziej skupili się na Billy'm Guunie i jego ''problemach'' po herbatce od Betty. Z tego powodu sam nie mogłem skupić się na starciu i zapamiętałem tylko to, że Bracia wygrali. Goście od czasu swojego debiutu czekają na pasy i jeśli nie dadzą ich im na Wrestlemanii, albo kilka tygodni później to przestanę się oszukiwać.

Ambrose obronił pas w starciu z powracającym do TV Markiem Henrym, co prawda przez DQ, ale nadal jest najdłużej panującym mistrzem w federacji. Swoją drogą uśmiałem się jak tylko zobaczyłem jego reakcję na wychodzącego Heńka w połączeniu z uśmieszkami jego partnerów. Walka nie porwała, ale chyba nikt nie spodziewał się fajerwerków. Bałem się, że Dean straci pas. Oczywiście nic do Marka nie mam i osobiście widziałbym go z tytułem, ale nie po to tak długo budowali ten reign by został zakończony na zwykłej tygodniówce w walce wziętej dosłownie z dupy. Liczyłem na konfrontację z udziałem Shield i Wyatt Family, ale skończyło się tylko na spojrzeniach i Bray postanowił wycofać swoich towarzyszy. Jak widać człowiek nie może mieć wszystkiego. U Tarczowników Romek wyrasta na takiego przywódcę. Widać to było wyraźnie - to on podejmował pierwszy krok, a Ambrose i Rollins szli za jego przykładem. Z jednej strony mam niedosyt, ale pozostały jeszcze trzy tygodniówki, na których wszystko może się zdarzyć. Na PPV pozostawią najlepsze.

Main Event ani mnie ziębił, ani grzał. W ostatnich kilkunastu tygodniach oglądaliśmy te walki non-stop, a i tym razem nie potrafili mnie porwać. Jasiu musiał zrewanżować się za porażkę na Royal Rumble i nikogo to nie dziwi. Obecny wynik to: Orton 1-2 Rywale.

Początkowy segment w ringu specjalnie mnie nie porwał, ale podobało mi się nawiązanie Bryana do feudu Randalla z McMahonami przed paroma laty. Swoją drogą męczy mnie to ciągłe podlizywanie się korporacji przez RKO. Czyżby liczył, że ponownie dzięki nim zachowa tytuł? Jeśli chce być wiarygodnym rywalem dla Batka powinien zostać mocno zabookowany w Komorze, a co ważniejsze uzyskać czysty pinfall na koniec ... Daniel niby dostaje ''dzień wolny'' od Triple H'a, ale i tak pojawia się, przerywając speech Kane'a i tak dla odmiany kopiąc mu dupsko. Zapewne to wszystko doprowadzi do powrotu na ring Big Red Monstera, a wcale się nie zdziwię jak Dragon dostanie Jacobsa na EC, albo stoczy nawet dwa pojedynki.

 

deathnotep.png

 

 

 

angle_02.gif

 

 

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Kaczy316
      Zawsze są jakieś plusy i minusy, Cody jako zawodnik nie jest zły, cała otoczka wokół tego i booking jedynie to dno, a fani chcą na czymś wyrazić swoją frustrację i obrywa się Rhodesowi za to, a prawda jest taka, że winę ponosi booking, a kto za to ponosi winę? Tu już trudno powiedzieć, bo czasem to writterzy, czasem Triple H, a czasem TKO, więc można obwiniać zarząd jako całość zamiast skupiać się na jednej osobie, otoczka i booking to tragedia w tej kwestii od stycznia teasujemy Cody vs Jacob v
    • Grins
      Na papierze wygląda to dobrze, ale niestety WWE idzie zaś tą samą drogą czyli wpychają na siłę zawodnika do paszczy to że Cody wczoraj zebrał dobrą reakcje nie znaczy że na następny SD fani już będą happy, dobrze wiemy jak to się zawsze kończyło... Póki co chyba WWE leci po rekord w dislike'ach na YT 100k pękło, cieszę się że chociaż fani w internecie mogą wyrazić swoją frustrację, bo to jak potraktowali Drew'a to dla mnie było to skandaliczne, fatalny run chyba jeden z najgorszych jeśli chodzi
    • VictorV2
      - Dropdown Uppercut - Disaster Kick - Bionic Elbow - Cross Rhodes - Cody Cutter - Snap Powerslam (Ukradziony Randy'emu) Fakt. Więcej niż 5. Nie mogę powiedzieć że nie masz racji.  
    • MattDevitto
      Co do Reignsa zgoda, ale Cena jednak coś tam więcej potrafił - inna sprawa, że musiał zawsze wykonać swój podstawowy moveset by dziecarnia była zadowolona
    • GGGGG9707
      O ile run Drew był bardzo dobry choć zdecydowanie za krótki, o ile Drew na pas zasługiwał i szkoda mi go że nagle go traci to mimo wszystko cieszę się z wyniku. Po pierwsze Cody z pasem zawsze na plus, po drugie to nam daje ciekawszą walkę na WM. Bądźmy szczerzy Orton vs Cody ma większy kaliber niż Orton vs Drew co przy aktualnej formie Ortona byłoby bardzo ciężkie do oglądania.  Tylko w przeciwieństwie do nich Cody jest dobry ringowo więc dla odmiany przynajmniej mamy Terminatora który u
×
×
  • Dodaj nową pozycję...