Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

RAW - ogólna dyskusja, komentarze


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 000
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  23.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Zaczęliśmy RAW od całkiem ciekawego segemntu, który może zwiastować nam turn Christiana. Byłoby to o tyleż niespodziewane, co nie do końca potrzebne..

Daniel Bryan pokonał Christiana, co oczywiście nie jest dużą niespodzianką, ale mimo wszystko walka była całkiem spoko. Na początku Krystek trochę zwolnił tempo pojedynku, ale ostatecznie wyszło fajnie. Dobrze, że to Daniel wygrał, bo Christian i tak żadnych szans w EC matchu nie ma.

Bryan pokonał Kane'a przez dq i tu już tak dobrze nie było, walka była wolna i słaba, a Glen nie bardzo wywiązał się ze swojej roli, bo on spowolnił tą walkę całkowicie.

Fandango pokonał Marelle, walka co prawda trwała 3 minuty, ale wydaje mi się, że trochę za długo. Nie no, było trochę lepiej niż w zeszłym tygodniu, ale i tak ta dwójka nie stworzy dobrej walki przenigdy, chociażby dostali 10 minut.

Mark swoim speechem wygląda jakby chciał powrócić do HOP, ale faceowy Henry to żaden Henry.

No cóż, następnie to Henry wpadł pod pociąg, ponieważ Roman go zmiażdżył. Zrobił to powoli, przemyślanie, bez żadnego problemu. Przyszła gwiazda federacji, i to nie ma żadnych wątpliwości że tak sie nie stanie. Roman zasługuje na to. Nie umiejętnościami, a tym, co powoduje, że ten zawodnik staje się wielki - możliwości. Nigdy nie wiadomo co zrobi Roman, nigdy nie wiadomo jak jeszcze zaimponuje. Mark? Blisko końca. Nie będę płakał..

Swagger pokonał Kofika w 'Who Cares Matchu'. Nie no, nie było tak źle, ta dwójka całkiem sporo w ringu potrafi, i całkiem często udowadnia. Owszem, nie są czołowymi postaciami w WWE, natomiast u Kofiego jest to spowodowane brakiem przy mikrofonie, a u Swaggera wybrykiem, który zdarzył mu się przed zeszłą WM, i co będzie się za nim jeszcze długo ciągnęło. Walka spoko. Dobry zapychacz.

Langston pokonał dwóch z trzech 3MB, ale całą walkę nakręcił Colter, który motywował 3MB :D. Nie widzę dużych szans Swaggera w tej walce na EC i tak.

Kapitalny pojedynek Ceny z Cesaro! Po cichu liczyłem na to, że to jednak Szwajcar wygra ten pojedynek, a szczególnie gdy ustał AA! Tego chyba nie zrobił żaden zawodnik! Wygrał Cena, ale taka porażka nie przynosi wiele złego Cesaro, gdyż ten spisał się po prostu fantastycznie! Świetna walka jak na tygodniówkę!

Wyatci znów pokonali Matadorów i carę, i ciężko byłoby myśleć tutaj inaczej. Sama walka nie dość długa, przez co i oglądało się ją bardzo spoko.

Jey Uso zwyciężył w solowej walce na RAW...w bardzo słabej walce dodajmy ; ).

Sheamus z Ortonem to dużo gorsza walka niż Cena vs Cesaro, ale i tak powiedzmy, że nie było najgorzej. Fajna akcja na koniec ; )

Podsumowując - RAW jak RAW. Ani mnie nie wybiło z papci, ani nie zasmuciło, takie któreś już RAW, które 'po prostu było'. Bez jaralni, chociaż story do przodu się posunęło, to to w sumie 2 squashe, dwa dłuższe squashe i to zaniża poziom. Ode mnie 7.5/10

  • Odpowiedzi 803
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Myers

    113

  • Bryx

    111

  • DonCarlos

    106

  • Brem

    62

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  921
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Na początek dostaliśmy segment z każdym uczestnikiem Elimination Chamber Matchu. Wszyscy mieli coś do powiedzenia i dostali swoje 5 minut. Zostali podpromowani; no może poza Christianem, który wszedł tam tylko po to by ponarzekać i zostać odsuniętym na bok. Wygląda na to, że przeszedł nam Turn, ale federacja nie ma pomysłu jak go wykorzystać i wcale się nie zdziwię jak będzie domagał się kolejnego One More Matchu z czego i tak nic nie wyniknie. Najwięcej czasu dostał Cena, który swoją drogą świetnie zripostował Cesaro. O dziwo podobał mi się też Bryan, a konkretnie jak powtarzał powiedzonka swoich rywali. Kane zapowiedział nam kilka walk (swoją drogą ciekawych) i show można uznać za rozpoczęte.

Po dwójce D.Bryan/Christian spodziewałem się więcej. W moim odczuciu nie pokazali zbyt wiele, a wszyscy wiemy na co ich stać. The Beard notuje kolejną wygraną, szkoda że kosztem Zapałki, ale ktoś przecież jobbnąć musiał, a patrząc na popularność i pozycję Bryana wynik był do przewidzenia. Cieszy to, że ładnie rozpisali CC jak rasowego heela i nie przegrał przez akcje kończącą (czego się obawiałem), ale przez zwykły Roll Up co można tłumaczyć jako zwykły błąd i wypadek. Christian nawet jak wejdzie do Komory (w co wątpię - spodziewam się interwencji jakiegoś zawodnika - Lesnar?) to szanse na ''złoto'' ma zerowe i przeczuwam, że odpadnie jako pierwszy. Jednocześnie to jego druga przegrana z rywalem z EC PPV i nie wygląda, żeby miał zaliczyć jakiś progrest (na SD! czeka Sheamus, ale cudu nie należy się spodziewać).

Kane wykorzystał swoją władzę i zabookował siebie na kolejnego rywala Dragona. O poziom walki tutaj nie chodziło. Jacobs wywiązał się ze swojego zadania i poświęcając swoją wygraną osłabił Daniela przed niedzielną galą. Coraz bardziej pachnie mi tu walką z Kanem na Elimination Chamber. Tak swoją drogą jestem pod wrażeniem jego sylwetki. W tym wieku tak wyglądać - szacunek.

Czy tylko w poniedziałki musi dochodzić do zgrzytów między Shield? Bo wygląda na to, że jak wchodzą dzień później do ringu (podczas nagrań SD!) to tak jakby tracili pamięć i nie pamiętają swoich wzajemnych docinek. Kolejny face-to-face, z którego wynika tylko tyle, że nic nie wynika ... Wyatt po raz kolejny używa mózgu zamiast pięści i kulturalnie się wycofuje. Po tym co było na zakończenie gali, to jednak dobrze, że się z tym wstrzymali.

Marella vs Fandango to zwykły zapychacz, w którym bardziej chodziło o podgrzanie relacji między Santino, a Emmą. Jeszcze chwila i daliby sobie w ślinę. Do niczego jednak nie doszło i Santino musiał przełknąć gorycz porażki. Nic więcej nie mam na temat tego starcia do powiedzenia. Tak btw. u boku Marelli widywano już lepsze kobiety ;)

Cieszy fakt, że Mark pozwolił się swoim kosztem podpromować młodemu koledze. On i tak niczego już nie osiągnie, a Roman ma przed sobą przyszłość. Krótki, słaby pojedynek, ale Reigns umiejętnie rozpracowywał Henrego i ostatecznie zgarnął zwycięstwo. Cały czas czymś zaskakuje i mimo, że wielu uważa go za drewno to jednak widać, że ma spore możliwości i duży potencjał. Kozacki Samoan Drop tego dowodzi. Po raz kolejny Wyatt Family (a raczej sam Bray) deklasują Tarczowników jeśli chodzi o ringowe promo. Świetne oddające klimat tej wojny, która zakończy się (prawdopodobnie) w tą niedzielę.

Przyzwoite starcie Swaggera z Kofim. Oczywiście obaj toczyli między sobą już lepsze starcia, ale jak na ilość czasu wyszło dobrze. Zwycięzca do przewidzenia, w końcu Jack to pretendent do pasa IC i nie mógł tego wdupić z zawodnikiem, którego na gali nawet nie będzie (chyba, że upchają go do jakiegoś standardowego zapychacza). Niech zabierze tytuł Big E, który nic z nim nie robi, a może wreszcie coś ruszy nam w kierunku programów o Mid Cardowe pasy.

Big E poskładał jobberów z 3MB, ale nie odbyło się bez kłopotów, które wywiązały się z rozkojarzenia przez Coltera, który komentował pojedynek. Nie udało się zdekoncentrować, coś tam było powiedziane i jako tako pojedynek został ''podbudowany'' (choć podbudową nie można nazwać czegoś co zostało stworzone na szybko na ostatniej niebieskiej tygodniówce).

Walka Cena-Cesaro to bezapelacyjnie walka gali. Dostali niecałe 20 minut i w pełni je wykorzystali. Antek wyciągnął z Jaśka co mógł i nawet kilka razy miał go na widelcu. Kilka dobrych akcji, kontry (kapitalna kontra AA - przed nim dokonali tego tylko HBK i Punk, ale żaden z nich nie zrobił tego tak płynnie) i Antek wyrasta nam na świetnego workera. Mam nadzieje, że jego promocja nie jest chwilowa, na pas co prawda szans nie ma (przynajmniej na tą chwilę), ale po EC może podobnie jak Roman Reigns stać się dużym nazwiskiem. W Komorze będzie czarnym koniem, ale nie byłoby większego zaskoczenia gdyby został w ringu na koniec wraz z Królem (Orton) i Królową (Bryan).

Dziwi mnie jak rozpisują Batistę. Zapowiadali jego powrót, więc teoretycznie powinni mieć na niego jakiś pomysł przed tą WM'ką, ale on ogranicza się tylko to kilku sklejonych na siłę zdań i wykonywania słabego Power Bombu. Na plus nawiązanie do Evolution co może sugerować pojawienie się za jakiś czas Flaira (jak tylko feud wejdzie na pełne obroty).

Titus O'Neil vs Darren Young. Walka oficjalnie w karcie i trzeba mieć nadzieje, że Titus gładko poskłada swojego ex.partnera i wrzucą go do tego Mid Cardu. Na micku dobrze sobie radzi, w ringu jest wstanie stoczyć dobrą walkę, no i co najważniejsze Vince jest z niego zadowolony. Gabaryty również się zgadzają ...

Wyatt Family rozprawili się z ekipą Sin Cary. Starcie skopiowane z Main Eventu mające na celu promocję Rodzinki. Tyle ...

W końcu jeden z bliźniaków dostaje walkę solową, tylko dlaczego przeciwko emerytowi? Pojedynek gorszy niż ten Włocha z Tancerzem i spokojnie można pominąć. Usos dostają szanse na pasy (który to już raz z kolei? :lol) i kiedyś musi się udać. Osobiście wolałbym by zgarnęli je na Najważniejszej Gali w Roku. NAO są już wyrobioną marką, a pokonanie ich na WrestleManii miałoby większą moc i rozniosłoby się dalekim (bądź krótkim) echem. Swoją drogą WWE ponownie musi zacząć inwestować w drużyny, bo jeszcze nie tak dawno walki drużynowe były ozdobą każdej tygodniówki czy nawet PPV, a teraz szukać Teamów to jak szukać igły w stogu siana. Niemal niemożliwe jest jej znalezienie.

O Main Evencie można powiedzieć tylko tyle, że się odbył. Ani Randall ani Rudy do wirtuozów nie należą i to starcie (jak każde ich poprzednie i zapewne następne) ciężko mi się oglądało. Końcówka całkowicie zjebana. Każdy na każdego, a tak naprawdę goście z Komory powinni zrobić miejsca Rodzince i ''Tarczy" bo i tak publiczność tylko na to czekała, a tamtych mieli głęboko w czterech literach.

Ogólnie Raw przeciętne. Do plusów można zaliczyć początkowy segment, walkę Cesaro/Cena i jednak Christian/Bryan. Dobra (chociaż kompletnie zjebano pomysł) bójka Shield z Wyatts. Reszta gorsza bądź do pominięcia.

 

deathnotep.png

 

 

 

angle_02.gif

 

 


  • Posty:  1 000
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  23.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Powrót Hogana był taki, że się myliłem. Myślałem, że nie zbierze takiej reakcji, ale jednak zebrał, i w sumie fajnie zobaczyć go z powrotem, fajnie zobaczyć go w domu i cóż...

Speech Hogana>>> Każdy speech Batisty po powrocie.

Batista przegrał z Del Rio przez interwencje Ortona, i hah, masa paradoksów, Randy dawno nie dostał takiego popu, mimo iż przyczynił się do porażki bohatera - Batisty. Cóż... nie za bardoz widzi mi się Baton po powrocie, dzisiaj kondycyjnie wyglądał jak worek treningowy, a Alberto na szczęście nie musiał mu się po raz kolejny podłożyć. Są plusy, bo sama walka nie zachwyciła. Ale sam speech Batisty po walce chyba najlepszy z jego wygłoszonych.

Dobra walka Big E z Cesaro, tylko szkoda, że tak się zakończyła, chciałem zobaczyć jeszcze jakąś świetną akcje Cesaro, typu ten niewiarygodny Suplex zza krawędzi ringu, ale wmieszał się Swagger, który zaatakakował Langstona. No cóż, Cesaro jeszcze mu wybaczył, ale kto wie, czy nie zobaczymy tych panów przeciwko sobie podczas WM? Cóż, przy dobrze poprowadzonym feudzie moglibyśmy wtedy dostać **** albo nawet więcej. Nie wiem co chce, bo lubie obu, jako team uważam, że są świetni, ale z drugiej strony, dla takiej walki na WM może warto byłoby ten team poświecić?

Cena został zmasakrowany przez Wyatta, smutne (:D). Bardzo dobrze, z postacią Braya wiele się dzieje, i chociaż Cena jeszcze chyba dostał większy pop, to po ataku rodzinki z trybun niosło się dźwięczne 'YES' ; ). Wyatt def Cena na WM? Jestem za.

Sheamus pokonał Krystynę i przez większość część walki było średniawo, ale w końcówce już było całkiem spoko, a ten Brogue Kick to poezja, chyba najlepszy jaki widziałem. Szkoda, trochę Christiana, aczkolwiek stał się taki jakiś... bezbarwny?

Daniel rozprawił się z Kanem, ale przez ponad połowę walki z ringu wiało nudą, i to wiało mocno, dopiero w końcówce walka się rozkręciła, chociaż byłem zszokowany jak Danielowi udało się odkopać po Chokeslamie. Kane to już nie ten sam Kane co kiedyś...

Bracia Uso wygrali w squashu z NAO, więcej gadania niż walki, może za tydzień podczas RAW zmienią nam sie posiadacze pasów Tag Teamowych, bracia USO na to zasługują.

Wyatt pokonał Reignsa w walce wieczoru, i sama walka spełniła swoje zadanie, nie była słaba, chociaż także nie była jakaś wybitna.

NIEPRAWDOPODOBNE, UNDERTAKER IS HERE! Deadman powrócił, a Brock Lesnar jest następny! ; O. Podsumowując - RAW udane, dużo lepsze niż to zeszłotygodniowe, fajnie, że mamy powroty itd i wszystko zaczyna ruszać do przodu. Ode mnie za dziś 8.5/10


  • Posty:  1 267
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Co do RAW które świetnie się zapowiadało ale w praktyce już nie co gorzej. Na pewno najpierw poruszę temat powrotu Hogana czyli rozpoczęcie gali i od razu powrót. Nic ciekawego w sumie nie dostaliśmy, Hulk wrócił widownia oszalała a tak po za tym to nuda jak nie wiem co ale nie oczekiwałem bardzo dużo. Sam jestem zadowolony że Hogan wrócił, miło jest go zobaczyć po tylu latach z powrotem.

Poruszę także temat feudów bo widać że zaczęli je nie co rozkręcać, Cesaro i Swagger to już raczej pewne, tak samo Bray i Cena na RAW dostaliśmy dominacje Rodzinki czego można się było spodziewać ale jak zawsze na tygodniówkach zdominuje Rodzinka a na WM to Cena stanie się terminatorem i wygra. Co do samych walk to nie było zbytnio co oglądać, walka Kane i Daniela Bryana nawet niezła, totalna porażka to starcie Del Rio i Batisty oczywiście wiadome było że wygra Del Rio. Atak Ortona na Batiste był pewny, co dziwne zebrał nawet spore zadowolenie fanów. Mam nadzieje że nie będzie on face.

No i na sam koniec wypowiem się co do powrotu Deadmena. Osobiście liczyłem na coś o wiele lepszego, Paul zaczął gadać o kontrakcie i o walce na WM XXX Brocka no i gdy chcą już wyjść z ringu słyszymy muzykę Takera. Ehh taki powrót jak każdy inny, potem Brock z nie zbyt zadowoloną miną obserwuje jak wchodzi Taker. Stanęli na przeciwko siebie i co? Taker spogląda na logo WM XXX nie co powtórzyli nam sytuacje z Triple H ale na szczęście Brock nie spoglądnął na logo. Ogólnie nawet niezła zagrywa z tym długopisem o ChockSlam na stół to było nawet fajne ale po za tym powrót jakiś fajny nie był i mogli o wiele lepiej to wykonać. Ogólnie RAW nawet niezłe oceniam je na 4/6 chodź mogli nie co lepiej postarać się z tymi powrotami ale tak to było ok.

 

53232759957468997232.png

 

 

 

 

rko_04.gif

 

 

 

 

User Miesiąca Wrzesień 2013

 


  • Posty:  516
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dobrze, że speech Hogana wylądował na początku a nie na końcu gali. Można było się spodziewać, że Hulkster zbierze sporą owację i tak też się stało. Poza tym spodziewałem się jakiejś konfrontacji, niekoniecznie jakiegoś starcia fizycznego, ale słownego. Nic z tego, ale może w przyszłości.

Coraz bardziej zaczynam martwić się o ME jubileuszowej Wrestlemanii. Kondycja u Batisty leży i kwiczy, a on sam również nadal nie porywa. Pomimo sympatii do Dave'a uważam, że jego czas już minął. Skoro ktoś nie wytrzymuje kilkuminutowej walki na Raw to jak ma stoczyć conajmniej 15-to minutowy pojedynek na najważniejszej gali roku? Czarno to widzę. Aha, jeśli ktoś nadal uważa, że do walki Ortona z Batistą zostanie dodany trzeci zawodnik, cóż...I've Got Some Bad News. Przy walkach wieczoru Wrestlemanii 28 i Wrestlemanii 29 ledwo dotrwałem do połowy pojedynku i coś czuję, że tym razem będzie podobnie.

Konflikt między Real Americans rozpoczęty. Kto będzie w tym starciu tym dobrym raczej jest pewne - Cesaro. Antonio radził sobie bez Coltera, potrafił uciąć niezłe promo, także o niego nie ma co się martwić, natomiast Swagger potrzebuje Coltera jak powietrza. Obecnie jego postać ogranicza się do wypowiadania trzech słów, zresztą od zawsze był słabym mówcą. Jeśli dojdzie do ich pojedynku na Wrestlemanii będę zadowolony, jednak wolałbym zobaczyć na szali pas Interkontynentalny.

Cena vs Wyatt. Od samego debiutu była mowa o tym, że Bray będzie mierzył w największych bohaterów, więc starcie z Ceną było tylko kwestią czasu, ale żeby Wrestlemania? No, no, no. Wyatt ma coraz mocniejszą pozycję, a walka z Ceną tylko tą pozycję umocni, niezależnie od wyniku. W ringu będzie raczej słabo, ale jeśli program zostanie dobrze poprowadzony...

Wieczni pretendenci The Usos rozwalają mistrzów w kilka sekund. Niepotrzebny zapychacz, ale coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że na WMce zobaczymy jakieś starcie kilku drużyn.

Powrót Undertakera bez fajerwerków. Z roku na rok ta postać jest niestety coraz mniej ciekawa i zapowiada nam się feud podobny do tego z HHH polegający na wymianie zdań między Takerem a Heymanem, chociaż ten Chokeslam wyglądał obiecująco. Coś mi się wydaje, że w tym roku Taker nie uratuje Wrestlemanii, ale chciałbym się mylić.

Tak w ogóle to nie mogę zrozumieć czemu oni skandują tego CM Punka. Do k. nędzy, gościu obraził się na federację, zachował się jak cipka odchodząc przed najważniejszą galą roku, a Ci nadal go uwielbiają. Albo ja jestem jakiś dziwny, albo w Stanach wszyscy nadal uważają, że to jego odejście to story.


  • Posty:  1 000
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  23.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

No i na sam koniec wypowiem się co do powrotu Deadmena. Osobiście liczyłem na coś o wiele lepszego, Paul zaczął gadać o kontrakcie i o walce na WM XXX Brocka no i gdy chcą już wyjść z ringu słyszymy muzykę Takera. Ehh taki powrót jak każdy inny, potem Brock z nie zbyt zadowoloną miną obserwuje jak wchodzi Taker. Stanęli na przeciwko siebie i co? Taker spogląda na logo WM XXX nie co powtórzyli nam sytuacje z Triple H ale na szczęście Brock nie spoglądnął na logo. Ogólnie nawet niezła zagrywa z tym długopisem o ChockSlam na stół to było nawet fajne ale po za tym powrót jakiś fajny nie był i mogli o wiele lepiej to wykonać. Ogólnie RAW nawet niezłe oceniam je na 4/6 chodź mogli nie co lepiej postarać się z tymi powrotami ale tak to było ok.

A ja, jak sobie przypomnę zeszłoroczny powrót Takera, to jestem bardzo szczęśliwy i zadowolony, że ten wypadł jak wypadł. Nie wiem czego się spodziewałeś, ale pewnie za dużo, ja chciałem po prostu by powrócił i by zaczęli feud, prowadzący do walki - jestem pewien - dobrej. Na więcej nie liczę, oraz oczywiście jedno życzenie - TAKER PRZEŻYJ..


  • Posty:  1 279
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  14.12.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Nie wiem, czy nie jaram się powrotem Hogana, bo naoglądałem się jego gębę w TNA, czy też dlatego, że nie ma się czym jarać. Ot przyszedł, potauntował, pogadał i wyszedł. Odziwo publika przyjęła go nieźle, jakiegoś buczenia nie odnotowałem.

Publika po całości hejtuje Batistę. Niezły ubaw mam z tego, skoro z założenia to on miał być face'm, a publika stoi w ich starciu za Ortonem. Wątpię, żeby kreatywni zmotnowali Ortonowi faceturn przed WMką, a tak jakoś słabo, jak heel vs. heel, ale nic tu się chyba nie wymodzi.

Powrót Takera niewątpliwie pisany na kartce przed RAW przez kreatywnych. Niestety, ale można wymagać sporo więcej od WWE w okresie RTWM oraz samej postaci Dead Mana. Tymczasem Taker wychodzi, jak Lesnar nie ma kogo wpisać w kontrakcie. No miodzio. W ogóle nie podoba mi się koncept ich walki, mam nadzieję, że Lesnar nie połamie przypadkiem Takera na ppv.

Swoją drogą nie wygląda jakoś mega źle i mega staro, jak na którymś ze zdjęć, które przewijały się w sieci. Farba do brody i do przodu.


  • Posty:  117
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.11.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Co do RAW nie było one aż takie złe. Podsumowując powrót Hulkestera nie był aż taki zły publika przyjęła go ciepło pogadał sobie i poszedł. Batista nie źle się popisał walka, która trwała 6 min, a ten się tak zmęczył, a podobno był w takiej mega kondycji, a tu, jednak co innego no niestety tak to jest, jak się ma już 45 lat na karku, jeżeli jego walka z Orton'em będzie wielkim ślimaczeniem się to krytyka fanów jest nieunikniona i cipowaty Heel Randy Orton dostał większy pop niż powracający Batista, a szkoda gadać tak to jest, jak się bookuje na o***l powracających wrestlerów T0meq mówisz, że walka Triple Theart jest nie możliwa, a żebyś się nie zdziwił i ta krytyka co do CM Punka to, jak każda inna co miał ćwiczyć pawia w jakimś słabym feud pomiędzy nim a HHH? Koleś napracował sie dosyć w 2013 roku bez wątpienia i należy mu się miejsce w Main Evencie Wm XXX. Cena zostaje skopany przez Bray Wyatta, a więc tak będzie przez najbliższe 3 tygodnie, a na WrestleManii zostanie skopany przez Cena jak zwykle znamy, to wszyscy na pamieć. Daniel Bryan chce walki z Triple H'em pojechał Kane jak chciał, a teraz żąda walki z COO nic wielkiego i nie dziwie się, że CM Punk poszedł w ch***jam jak miał dostać taki kretyński feud, bo to nie jest nawet feud o władzę tylko spięcia pomiędzy pracownikami, a COO. Usos pojechali New Age Outlaws ciekawe, ciekawe możliwe że w końcu przejmą pasy jestem za taką inicjatywą. Wyatt znowu pokonuje Romana Reginsa nic nadzwyczajnego trzeba podkreślić push Wyatta, a do rozpadu Tarczy jest chyba jeszcze za daleko jak widać trzymają się razem, chociaż nie wiadomo co wydarzy się dalej. No i powrót Brocka Lesnara, który niczym wielkim się nie popisał Lesnar sobie tam klekocze, że chce walki z jakaś kozacką osobą i zaprasza tą osobą do podpisania kontraktu, która umożliwi mu walkę z daną osobą na WrestleManii nie minęło kilka minut, a zjawił się Undertaker, którego powrót był kompletnie słaby bez emocji tylko, to podpisanie kontraktu było całkiem całkiem i wbicie długopisa Lesnar'owi w rękę i reszta nic nadzwyczajnego.

Na razie Road to WrestleMania nie jest za bardzo fajna i interesująca.


  • Posty:  516
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Kołek jeśli mógłbyś to przybliż mi co znaczy "ćwiczyć pawia" bo jakoś nie bardzo rozumiem co miałeś na myśli.

Oczywiście, Punk mógł się zdenerwować, że miejsce w walce wieczoru jubileuszowej gali ma powracający po czterech latach Batista, który przy okazji wygrywa Royal Rumble, sam tego nie popieram tak samo jak tych wszystkich part-timerów. Szczególnie, że wszyscy wiemy, że Punk zna swoją wartość i w ogóle, ale moim zdaniem zachował się jak rozkapryszona dziewczynka, która nie dostała tego co chce, tupnęła nogą, obróciła się na pięcie i tyle ją widzieli. Ja wcale Punka nie krytykuje, szanuje go jako wrestlera i w ogóle, moja wypowiedź dotyczyła konkretnej sytuacji sprzed kilku tygodni, a nie całokształtu. Może to głupi przykład (i wcale nie pewniak, więc bierzcie na to poprawkę), ale Del Rio (tak zdaję sobie sprawę, że zawsze miał niższą pozycję od Punka itd) już od dawna zapowiada, że nie zamierza przedłużać kontaktu z WWE i być może jest to jego ostatni rok w federacji. Przypominam, że Alberto mimo, że nudny jak flaki z olejem był mistrzem WWE, był zwycięzcą Royal Rumble, Money in The Bank, mistrzem wagi ciężkiej, a teraz dostaje z Batistą na Elimination Chamber. Do czego zmierzam, Del Rio sumiennie wykonuje swoją pracę do końca tego kontraktu, nie ma zamiaru składać podpisu pod nowym świstkiem? Spoko, ale wywiązuje się ze swoich zobowiązań, mimo iż z każdym rokiem jego postać spada w dół karty.

Sorry, za ten post, który kompletnie nie jest związany z dyskusją o Raw, ale najbardziej byłem ciekaw co znaczy to całe "ćwiczenie pawia" .


  • Posty:  117
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.11.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

"ćwiczenie pawia"

Takie pytania to na priv a nie zaśmiecasz forum nie potrzebnymi pytaniami. A więc dla twoje orientacji przestrzennej ćwiczenie pawia ( robienie z siebie debila). To tyle co do twojego irytującego pytania pozdrawiam :)


  • Posty:  1 969
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  07.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Raw całkiem dobre, miało byc z przytupem z okazji WWE Network i w sumie było ale zdecydowanie mogło byc lepiej. Powrót Hogan'a taki no nijaki, przyszedł po gadał poszadł, reakcje zebrał i tyle ale ogólnie nie rozumiem jednego...

Nie wiem, czy nie jaram się powrotem Hogana, bo naoglądałem się jego gębę w TNA, czy też dlatego, że nie ma się czym jarać.

A ja wiem dlaczego ten powrót nie wzbudził żadnych emocji. Z tego samego powodu z którego żadnych emocji nie wzbudził powrót Batisty albo RVD. Był zapowiedziany... Nie rozumiem czemu WWE ostatnio ciągle zapowiada duże powroty. Jakby RVD wszedł na to MitB jako tajemniczy zawodnik to byłby szał. Jakby Batista wrócił na RR a nie tydzień przed to myślę że reakcja byłabny przynajmniej na poczatku o niebo lepsza. I tak samo jakby było zapowiedziane ujawnienie gospodarza WM na raw i wtedy wbija Hogan to też by było jeszcze lepiej a nie ujawnienie tej informacji w ogóle na stronie internetowej... Wiem że pewnie chcą w ten sposób zwiększyć ratingi ale niszczą tym samym momentum i moc samych powrotów i ich emocji.

Są plusy, bo sama walka nie zachwyciła. Ale sam speech Batisty po walce chyba najlepszy z jego wygłoszonych.

Relly? Pomijając fakt że po paru minutowej walce, którą na dodatek większość przestał oparty o narożnik, był tak zdyszany że ledwo był w stanie sklecić zdanie to sam speech był idiotyczny. Mało tego powiem że to Orton dal jeden z lepszych speechy od dawna i byłem ciekawy jak się Batista odniesie do 'nie wiem czy zauważyłeś ale oni niezbyt Cię lubią' a ten wysapał że 'mylisz się bo ja kocham ten biznes' :thinking: Byłem optymistycznie nastawiony do powrotu Batisty ale z tygodnia na tydzień jest gorzej. Walka na WM będzie największym niewypałem jaki można sobie wyobrazić jeżeli czegoś z tym nie zrobią. Skoro z bardzo dobrym ringowo Del Rio Batista zrobił mega słabą i wolną walkę to co będzie z miernym Ortonem z którym nawet Bryan nie sklecił zbyt ciekawego starcia? A że emocji też tam nie będzie żadnych i ludzie będa to trollować chearując Ortona to naprawdę skończy się wyjściem ludzi z areny...

No to już pozostając w temacie powrotów przejdźmy do końcówki gali. Moim zdaniem było to średnio sensowne a tak naprawdę nie wiele by trzeba było edytowac żeby było o niebo logiczniej. Lesnar wychodzi z tym kontraktem i to było całkiem spoko, 'nie damy Ci teraz walki o pas ale proszę wybierz sobie kogo tylko chcesz', ok fajne. Ale już bez sensu że stwierdził olewam i to Taker się jakby zgłosił na ochotnika... Co go motywowało? Czuje że się tego nie dowiemy. A wystarczyło żeby to zrobić odwrotnie, żeby Heyman ładnie to przedstawił, mamy kontrakt, Lesnar chce przejść do historii, nie dostaliśmy tego co chcielismy ale i tak przejdziemy do historii... kończąc streak. I wszystko ma sens czy nie? Albo jakby wezwali HHH'a, dalej się domagali walki o pas a ten powiedział że skoro Lesnar chce się zapisac w historii ma na to inny sposób i rozbrzmiewa gong. Też sensowne czy nie? A tak to jak narazie nie ma żadnego sensu...

Co do reszty raw. Niezła pod względem emocji walka Wyatt vs Roman na i ciekawa sytuacja w Shield. Spodziewałem się że będa mieli pretensje do Ambrose'a że pod koniec walki na EC gdzieś wsiąkł i tak było. Z tym że myślałem że Dean się nie pojawi już później, że Harper o Rowan poradzą sobie szybko z Sethem i Roman przegra walke. Pojawił się, jednak Roman i tak przegrał przez jego interwencję ale o dziwo nie miał o to pretensji. Przynajmniej na razie. No w każdym razie juz widać że Roman i Seth powoli odwracają się od Ambrose'a. Usosi wygrali sobie w parę sekund kolejną walkę o pasy i tym razem pewnie ją wygrają, przez jakieś DQ czy coś. Dalej iskrzy wśród Amerykanów ale ich ewentualny feud byłby zdecydowanie za słaby na WM, co innego jakby był tu pas. Sądzę że Cesaro pofeuduje ze Swagger'em na szybko przed WM a tam dostanie co innego. No chyba że ewentualnie dadza im preshow.

No i na koniec może smutna wiadomość dla tych co jeszcze liczyli że Bryan dołączy do ME i że Punk wróci by zawalczyć z HHH (byłem jednym z nich). Ani jedno ani drugie się nie wydarzy. Skoro Bryan zaczął gadać o walce z HHH to do tej walki dojdzie a to była jedyna opcja na powrót Punk'a bo nie Satanic, nie dodadza go do ME. Oczywiście ja bym tu jeszcze jakiś super scenariusz wymyślił np HHH cały czas nie zgadza się na walkę z Bryanem mówiąc że jets on dla niego pionkiem i nie jest godny zaszczytu walki z nim jednocześnie cały czas go niszcząc, poniżając itd itp czyli powtórka z rozrywki. Na to wraca Punk jako prawdziwy A+ player i walczy z HHH na WM na zasadzie, jeżeli wygra Bryan dołącza do ME, jeżeli przegra, nie dostanie w ogóle walki na gali. Wynik byłby co prawda oczywisty ale i tak program fajny ;P No ale niestety nie ja to bookuje ;D

 

 

 


  • Posty:  1 000
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  23.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Raw całkiem dobre, miało byc z przytupem z okazji WWE Network i w sumie było ale zdecydowanie mogło byc lepiej. Powrót Hogan'a taki no nijaki, przyszedł po gadał poszadł, reakcje zebrał i tyle ale ogólnie nie rozumiem jednego...
Nie wiem, czy nie jaram się powrotem Hogana, bo naoglądałem się jego gębę w TNA, czy też dlatego, że nie ma się czym jarać.

A ja wiem dlaczego ten powrót nie wzbudził żadnych emocji. Z tego samego powodu z którego żadnych emocji nie wzbudził powrót Batisty albo RVD. Był zapowiedziany... Nie rozumiem czemu WWE ostatnio ciągle zapowiada duże powroty. Jakby RVD wszedł na to MitB jako tajemniczy zawodnik to byłby szał. Jakby Batista wrócił na RR a nie tydzień przed to myślę że reakcja byłabny przynajmniej na poczatku o niebo lepsza. I tak samo jakby było zapowiedziane ujawnienie gospodarza WM na raw i wtedy wbija Hogan to też by było jeszcze lepiej a nie ujawnienie tej informacji w ogóle na stronie internetowej... Wiem że pewnie chcą w ten sposób zwiększyć ratingi ale niszczą tym samym momentum i moc samych powrotów i ich emocji.

Są plusy, bo sama walka nie zachwyciła. Ale sam speech Batisty po walce chyba najlepszy z jego wygłoszonych.

Relly? Pomijając fakt że po paru minutowej walce, którą na dodatek większość przestał oparty o narożnik, był tak zdyszany że ledwo był w stanie sklecić zdanie to sam speech był idiotyczny. Mało tego powiem że to Orton dal jeden z lepszych speechy od dawna i byłem ciekawy jak się Batista odniesie do 'nie wiem czy zauważyłeś ale oni niezbyt Cię lubią' a ten wysapał że 'mylisz się bo ja kocham ten biznes' :thinking: Byłem optymistycznie nastawiony do powrotu Batisty ale z tygodnia na tydzień jest gorzej. Walka na WM będzie największym niewypałem jaki można sobie wyobrazić jeżeli czegoś z tym nie zrobią. Skoro z bardzo dobrym ringowo Del Rio Batista zrobił mega słabą i wolną walkę to co będzie z miernym Ortonem z którym nawet Bryan nie sklecił zbyt ciekawego starcia? A że emocji też tam nie będzie żadnych i ludzie będa to trollować chearując Ortona to naprawdę skończy się wyjściem ludzi z areny...

No to już pozostając w temacie powrotów przejdźmy do końcówki gali. Moim zdaniem było to średnio sensowne a tak naprawdę nie wiele by trzeba było edytowac żeby było o niebo logiczniej. Lesnar wychodzi z tym kontraktem i to było całkiem spoko, 'nie damy Ci teraz walki o pas ale proszę wybierz sobie kogo tylko chcesz', ok fajne. Ale już bez sensu że stwierdził olewam i to Taker się jakby zgłosił na ochotnika... Co go motywowało? Czuje że się tego nie dowiemy. A wystarczyło żeby to zrobić odwrotnie, żeby Heyman ładnie to przedstawił, mamy kontrakt, Lesnar chce przejść do historii, nie dostaliśmy tego co chcielismy ale i tak przejdziemy do historii... kończąc streak. I wszystko ma sens czy nie? Albo jakby wezwali HHH'a, dalej się domagali walki o pas a ten powiedział że skoro Lesnar chce się zapisac w historii ma na to inny sposób i rozbrzmiewa gong. Też sensowne czy nie? A tak to jak narazie nie ma żadnego sensu...

Co do reszty raw. Niezła pod względem emocji walka Wyatt vs Roman na i ciekawa sytuacja w Shield. Spodziewałem się że będa mieli pretensje do Ambrose'a że pod koniec walki na EC gdzieś wsiąkł i tak było. Z tym że myślałem że Dean się nie pojawi już później, że Harper o Rowan poradzą sobie szybko z Sethem i Roman przegra walke. Pojawił się, jednak Roman i tak przegrał przez jego interwencję ale o dziwo nie miał o to pretensji. Przynajmniej na razie. No w każdym razie juz widać że Roman i Seth powoli odwracają się od Ambrose'a. Usosi wygrali sobie w parę sekund kolejną walkę o pasy i tym razem pewnie ją wygrają, przez jakieś DQ czy coś. Dalej iskrzy wśród Amerykanów ale ich ewentualny feud byłby zdecydowanie za słaby na WM, co innego jakby był tu pas. Sądzę że Cesaro pofeuduje ze Swagger'em na szybko przed WM a tam dostanie co innego. No chyba że ewentualnie dadza im preshow.

No i na koniec może smutna wiadomość dla tych co jeszcze liczyli że Bryan dołączy do ME i że Punk wróci by zawalczyć z HHH (byłem jednym z nich). Ani jedno ani drugie się nie wydarzy. Skoro Bryan zaczął gadać o walce z HHH to do tej walki dojdzie a to była jedyna opcja na powrót Punk'a bo nie Satanic, nie dodadza go do ME. Oczywiście ja bym tu jeszcze jakiś super scenariusz wymyślił np HHH cały czas nie zgadza się na walkę z Bryanem mówiąc że jets on dla niego pionkiem i nie jest godny zaszczytu walki z nim jednocześnie cały czas go niszcząc, poniżając itd itp czyli powtórka z rozrywki. Na to wraca Punk jako prawdziwy A+ player i walczy z HHH na WM na zasadzie, jeżeli wygra Bryan dołącza do ME, jeżeli przegra, nie dostanie w ogóle walki na gali. Wynik byłby co prawda oczywisty ale i tak program fajny ;P No ale niestety nie ja to bookuje ;D

A moim zdaniem dołączenie Punka to ME jest całkiem prawdopodobne, bo od zawsze Punkster srał się, że go nie ma w Main Evencie, być może powróci i będzie coś na zasadzie szantażu HHH"a 'Albo dasz mi walkę w ME, albo odejdę na zawsze' no i Hunter się ugnie. Daniel będzie walczył z Trajplakiem, a Punk dołączy do ME i i mamy wszystko w miarę sensowne, bo Orton z Batistą nie dadzą dobrej walki za nic, a to walka wieczoru WrestleManii i musi być jakieś pierdolnięcie.

Dodano:

Ej Heyman, why? :D. Już myślałem, że Punk, ale jak dostaliśmy taki troll, to pewnie CM pojawi się już niedługo. Ale chyba nie dziś...to byłoby zbyt proste...

Niestety, przez publiczność cały segment nie oglądało się tak jak powinno. :t_down:

Bracia USO zdobyli pasy Tag Teamowe, w końcu, zasługiwali na to już bardzo długo i bardzo się cieszę, że przejęli te trofea, zasługiwali na to już od wielu lat, raz po raz udowadniając swoje umiejętności ringowe. Ich walki ogląda się świetnie i obyśmy oglądali jakąś świetną walkę tag teamową z ich udziałem na WM :).

Big E pokonał Cesaro przez DQ, szkoda, że to kolejna porażka Antonio, i znów przez Swagga, czekam na rozpad RA, i ich walkę na WM.

Rodzinka wygrała po raz drugi z Tarczownikami i to Seth Rollins odszedł od kolegów, czyżby to on miał być tym, na którego teraz WWE zainwestuje? No cóż, sama walka niesamowita po raz kolejny, chociaż momentami na max chaotyczna.

Mix Tag Teamowy to nic innego jak 3 minuty stracone z tego RAW, ale chociaż widać minimalną promocje Emmy.

Sheamus pokonał Christiana, chyba najgorsza z ich walk, ale ile można oglądać to samo..

Bardzo dobry intensywny segment między Bryanem a władzą, naprawdę dobrze mi się to oglądało, chociaż Stephcia była niemiłosiernie zagłuszana przez fanów.

Dali wygrać Dolphowi z Del Rio, w sumie z Zigglera wciąż może coś być, a Albercik i tak twierdził od dłuższego czasu, że odchodzi. Pozytywna niespodzianka.

7 sekund trwała walka Swaggera z Big E, oby doszło do walki RA .

Duże zamieszanie w walce wieczoru, natomiast Daniel sporo wyciągnął z Batka

Podsumowując- Miał być Hogan, Taker, Punk... był tylko Lesnar. Oczywiście, Punk wróci, ponieważ WWE zaczyna o nim mówić, przestaje milczeć, natomiast brak Hulka, i niewiele plusów dziś. Największy to zdobycie pasów przez braci USO. Najwyżej 7/10 za dziś.


  • Posty:  117
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.11.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Coś mi tu nie pasuje co do rozpadu The Shield'ów. Czyli Seth Rollins nadal po zostanie Heelem? najwidoczniej. A miałem tutaj taką cichą nadzieje, że Heel'em po zostanie Dean Ambrose, a tu taka niespodzianka Rollins wyruchał ich dwóch odchodząc, czyli to on może być tym najlepszym w The Shield po rozpadzie? Teraz, to już zwątpiłem co do Romana przejebał kolejną walkę z WF dziwne, a Rollins bez niczego odszedł sobie? Tak zawsze był za tym, żeby stajnia była razem, żeby ich siły się nie rozdzielały najwidoczniej robił wszystkich w ch***ja odchodząc od nich jako ten zły. Teraz jest dużo tez, kto może najwięcej na tym zyskać? Ambrose i Roman zostali wykiwani i nie ma tutaj odwrotu po RAW udzielili krótkiego wywiadu, a jak reporter powiedział Seth Rollins, to Ambrose się tak wkurwił i nabluzgał na niego! Wszyscy tu mieli nadzieje, że to Roman lub Ambrose odejdzie, a tu taka niespodzianka dobrze WWE, to rozpracowało.

RAW nie było takie złe, ale Work na początku gali muszę przyznać perfekcyjny Punk wróci na następnym RAW na bank. Rollins sobie odszedł i udowodnił, że to on może być nawet tym pierwszym w The Shield. Daniel Bryan i jego konfrontacja z Triple H'em i z Stefcią (nie mogę z jej miny jak jest za mikrofonem) i darcie się "ochrona, ochrona" jakby orgazmu dostawała DB w pięknym stylu pojechał dziadka Kane. Ziggler przy boku jakieś gwiazdy mało co spotykane i tak pięknie jeszcze pojechał Del Rio brawa, ale już jutro wszystko wróci do normy i znowu będzie jobbował niestety. The Usos! The NEW TAG TEAM CHAMPIONS! Normalnie wyskoczyłem z fotela jak to zobaczyłem, że bracia wygrywają pasy w końcu dobra decyzja ze strony Creative. Walka Batisty z Daniel Bryan'em fatalna tylko Bryan trzymał poziom ringowy, a klocek ledwo co się ruszał, ale na końcu pokazał Heel'ową zagrywkę wykonał Batiste Bomb i później Triple H wykonał sobie Pedgire. Nie mogłem ze Stefy, która nastawiała się jakby miał jej ktoś wsadzić przy chancie " Yes " haha :lol


  • Posty:  516
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Chyba po tym Raw rozpad The Shield mamy zapewniony. Świetna zagrywka z Rollinsem, który od dłuższego czasu pozostawał na uboczu, czyżby WWE przypomniało sobie kto miał najmocniejszą pozycję z tej trójki jeszcze za czasów FCW/NXT ? Naprawdę bardzo dobre posunięcie. Można znaleźć materiały z FCW, gdy walczyli przeciwko sobie Rollins, Ambrose i Reigns zwany wtedy jako Leakee. Mam nadzieję, że na Wrestlemanii ponownie zobaczymy three way dance tym razem o U.S Championship. Ciekawi tylko status Seth'a, który jest wprost stworzony do bycia tym dobrym, ale zobaczymy. W zasadzie to całe odejście nie musi wcale oznaczać, że ex. Black będzie tym złym, przypominam, że pomimo ostatniego "face'owania" Shield to nadal jest drużyna heeli. Dzisiejsza akcja z Shield na ogromny plus, tak samo walka z Wyattami.

Jeśli chodzi o pasy TT przeszliśmy ze skrajności w skrajność. NAO ciężko oglądało się w ringu za to przyjemnie się ich słuchało (no przynajmniej jednego z nich) za to bracia w ringu są świetni, ale na mikrofonie praktycznie ich nie słychać. Myślałem, że Outalwsi potrzymają pasy do Wrestlemanii. Co teraz z NAO? Dostaną rewanż na Main Event (zapewne też na Raw) i bye? A może te multi-drużynowe starcie TT na WMce dojdzie do skutku? Z Rhodesami cisza, więc może walka brat vs brat nie dojdzie do skutku za to Cody i Goldust zostaną dołączeni do ww. potencjalnej walki. Do tego Rowana i Harpera...

"Panowanie" Big E dobiega powoli końca. Od jakiegoś czasu kreatywni krzyżują jego drogi z Cesaro i Swaggerem, więc albo "E" straci pas w najbliższym czasie na rzecz jednego z wyżej wymienionych, albo spróbują połączyć rozpad RA z walką o pas IC, czyli triple threat. Nie mam nic przeciwko osobiście, ale pewnie jak zwykle moje teorie się nie sprawdzą.

One More Match Christiana z Sheamusem coraz bliżej mimo, że walczyli ze sobą już chyba trzeci raz w niedługim czasie. Ciężko ogląda się rudego w akcji, ale ciesze się, że zajął się Christianem, bo przed jego powrotem była mowa o sporym pushu. Takie starcie w środku karty będzie dla tej dwójki najodpowiedniejsze.


  • Posty:  1 000
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  23.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Czas na RAW ; ).

Segment i ogłoszenie Hogana całkiem spoko, i chyba zaklepana już walka lidera Cenation z Wyattem.

Nic ciekawego nie zobaczyliśmy w walce Ceny z Rowanem, lepiej spisał się ten drugi a i tak przegrał, Cena zaliczył jedną z najbardziej fartownych wygranych w karierze.

Bracia Uso rozprawili się z Rybaxel, oczywiście trwa promocja nowych mistrzów a w dodatku Ryback powiedział, że weźmie udział w tym wielkim battle royalu na WM o statuetkę The Gianta ; ). Zobaczymy jak to wszystko wyjdzie, ta walka nie porwała, bo trwała 3 minuty.

Swagger z Langstonem, też nic wielkiego nie pokazali, bo trwało to za krótko, a Prawdziwi Amerykanie nadal się kłócą ; ).

W Undertakerze nadal wszystko jest magiczne...tutaj nic się nie zmienia od czasów jego debiutu, przez te wszystkie gimmicki był wielki. Taki pozostał nadal. Deadman powrócił, i jego umiejętności mikrofonowe mają się dobrze...jak zawsze..

Bardzo, ale to bardzo dobre starcie Tarczowników, z braćmi Rhodes, jak na tygodniówkę naprawdę spełnili swoje oczekiwania, i takie pojedynki na pewno chcemy oglądać.

Segment z okupowaniem ringu przez wyznawców Daniela Bryana urwał mi głowę :D. Był naprawdę fajny, ale ostatecznie rozwiał niestety moje nadzieje jakoby Punk miał wrócić.

Najlepsza walka Christiana z Sheamusem właśnie na zakończenie ich feudu, i na pewno nie staną na przeciw siebie na WM. Nalezy się zatem cieszyć, bo ciężko byłoby ich oglądać tylokrotnie.

Walka wieczoru nie zrobiła na mnie zbyt dużego wrażenia a i na trybunach trochę drętwo..

Podsumowując - Nie porwało mnie dzisiejsze show, ale całość na pewno podciągnęły segmenty. Walki w większosci krótkie i słabe. Ode mnie 7/10

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Bastian
      Zgodnie z przewidywaniami złoto wróciło do Cody' ego Rhodesa. Niestety, ale title reign Drew był tylko zmyłką, aby droga do WM42 nie wydawała się aż tak oczywista. Mnie takie decyzje nigdy się nie podobają. Mógł już Rhodes trzymać ten pas od udanego rewanżu z Ceną aż do WMki, wygrać na RR z Zaynem, tak jak to zrobił McIntyre. No ale trzeba nabić licznik Cody' emu, żeby nie wyglądało to tak marnie na tle Ceny, Ortona czy Lesnara. Rhodes - Orton to dream match, będę czekał na to bardziej niż
    • Kaczy316
      Zawsze są jakieś plusy i minusy, Cody jako zawodnik nie jest zły, cała otoczka wokół tego i booking jedynie to dno, a fani chcą na czymś wyrazić swoją frustrację i obrywa się Rhodesowi za to, a prawda jest taka, że winę ponosi booking, a kto za to ponosi winę? Tu już trudno powiedzieć, bo czasem to writterzy, czasem Triple H, a czasem TKO, więc można obwiniać zarząd jako całość zamiast skupiać się na jednej osobie, otoczka i booking to tragedia w tej kwestii od stycznia teasujemy Cody vs Jacob v
    • Grins
      Na papierze wygląda to dobrze, ale niestety WWE idzie zaś tą samą drogą czyli wpychają na siłę zawodnika do paszczy to że Cody wczoraj zebrał dobrą reakcje nie znaczy że na następny SD fani już będą happy, dobrze wiemy jak to się zawsze kończyło... Póki co chyba WWE leci po rekord w dislike'ach na YT 100k pękło, cieszę się że chociaż fani w internecie mogą wyrazić swoją frustrację, bo to jak potraktowali Drew'a to dla mnie było to skandaliczne, fatalny run chyba jeden z najgorszych jeśli chodzi
    • VictorV2
      - Dropdown Uppercut - Disaster Kick - Bionic Elbow - Cross Rhodes - Cody Cutter - Snap Powerslam (Ukradziony Randy'emu) Fakt. Więcej niż 5. Nie mogę powiedzieć że nie masz racji.  
    • MattDevitto
      Co do Reignsa zgoda, ale Cena jednak coś tam więcej potrafił - inna sprawa, że musiał zawsze wykonać swój podstawowy moveset by dziecarnia była zadowolona
×
×
  • Dodaj nową pozycję...