Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Filmy - wolna dyskusja


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  2 708
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Za zgodą. Temat do wszystkiego - rozmowy o filmach, opisywanie ich etc. Ja sam w czasie wolnym coś naskrobie na nowo...

Zapraszam.

Rated-R Superstar !

15855262764b295303a1d20.jpg

  • 1 miesiąc temu...
  • Odpowiedzi 117
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Myers

    37

  • DonCarlos

    19

  • SweetChinMusic

    10

  • LoboTaker

    7

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 513
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Nie wierzę ten temat nie tętni życiem? Żenua.

Harry Potter - Insygnia Śmierci

Powiem tak od zobaczenia trailera, ciary mnie przechodził na samą myśl o tym filmie, przecież to jest arcydzieło, dziś dostąpiłem wielkiego zaszczytu obejrzenia tego filmu, który był genialny, ale książka Go i tak przerasta. Przez te kilka lat, kiedy oglądałem każdą część, przeczytałem każdą książkę, doznałem więcej wzruszeń, nauczyłem się więcej niż przez całe życie, po prostu żadna książka mnie tak nie zachęciła, ale przejdę do filmu. Mimo, iż wiedziałem krok po kroku co się stanie z racji, iż przeczytałem książkę, to jarrrałem się i tak w wielkim stopniu. Sama walka w filmie arcydzieło, wszystkie efekty dopracowane, wszystko trzymało się kupy, ale troszkę bym przedłużył ten film, bo nie oddawał tego wszystkiego czego oczekiwałem po przeczytaniu książki, ale dla mnie nie ma lepszej opowieści, nie ma! Kocham, uwielbiam, wielce szanuję każdego z ludzi, który uczestniczył w tym projekcie, bo stworzył coś genialnego, a sam film był tylko wisienką na torcie. Po prostu żyłem wraz z bohaterami podczas oglądania, a powrót Harry'ego do Hogwartu = MAGIA. (Nie wierzę, że ten słownik nie zna słowa Hogwart?!) Nie znam takich słów aby opisać wielkość tego filmu, dla jednych mogę przesadzać, ale jestem po prostu WIELKIM fanem tego filmu, książki i chyba zawsze pozostanę. Co najbardziej mnie boli? Że to już koniec, koniec. :( Myślę, że do tego filmu wrócę jeszcze wiele razy, bo warto, do książki też. Film przesłał dla mnie wiele refleksji i wartości, bo te na pewno zawierał, niósł to coś czego nie niesie żaden inny film, a w dodatku nie nudził. Świetnie opracowane sceny w banku Grinotta, genialna gra trójki głównych bohaterów, świetnie dobrane poboczne role, poza tym bardzo ciekawy pomysł. Czytałem wiele wywiadów z autorką tego całego zamieszania i powiedziała, że może będzie coś jeszcze. Mam nadzieję, że tego nikt nie odważy się spieprzyć. Jednak może w końcu przejdę do filmu. :thinking: To, tak początek, który pokazywał nagrobek Zgredka dość smutny, ale później od razu zaczęło być żywiej rozmowa Harry'ego z bodajże goblinem, byłym pracownikiem banku Gringotta, który wprowadzał w pierwszej części Harry'ego do jego skrytki, no i przekupstwo bo inaczej się nie dało z tym stworem, przebranie Hermiony i użycie eliksiru wielosokowego w celu przybrania postaci Bellatrix Lestrange, której granie Hermionie nie przyszło łatwo, ale w końcu dostali się do banku, a skrzat przeprowadził ich do skrytki, ale uprzednio nie było się bez problemów takich, jak to, że Śmierciożercy od razu odkryli, że coś jest nie tak, ale mimo to pozwolili dostać się trójce do skrytki (Harry ze skrzatem pod peleryną niewidką, częścią insygnia śmierci). Jednak, kiedy zdawało się, że jest ok przeszli przez ścianę złoczyńców, która ściąga wszystkie czary i odkryto co jest grane, szybko wezwano śmierciożerców, ale trójce bohaterów uprzednio udało się wejść do skrytki bankowej Bellatrix, gdzie znaleźli jeden z hokrusów, ale znów najpierw kłopoty takie, jak przejście smoka, czy pomnożenie się przedmiotów w komnacie Bellatrix. Jednak Harry zdobył horkruks i z pomocą smoka udało im się uciec przed nacierającymi śmierciożercami niszcząc bank. Później scena, kiedy to trójka spada ze smoka do jakiegoś zbiornika wodnego, a Voldemort wdziera się do świadomości Harry'ego przez, co Harry widzi, że jest w banku i dowiaduję się wszystkiego od jego pracowników i o tym, że Harry wie o horkruksach, potem sprawdza czy inne są na miejscu, a Harry decyduje aby dojść do Hogwartu. Później następuje aportacja do chyba "Hogesmead" (Nie wiem, jak to się piszę.) tam od razu o ich pojawieniu dowiadują się śmierciożercy i uciekają przed nimi, a kiedy zdaje się, że nie mają gdzie wejść, woła ich, jak najpierw myśleli Dumbledore weszli do pomieszczenia z, którego nadeszła pomoc i spotkali tam brata Albusa, który dał im jeść, pić i powiedział, że dzięki lusterku to On ich dwa razu uratował, Hermiona rozpoznała na obrazie wiszącym w domu brata Albusa jego siostrę Arianę, którą za chwilę Aberhoft (Brat Albusa) gdzieś wysyła, a za chwilę Ariana wraca z... Neville'm!! Przyjacielem z Hogwartu, przechodzą przez jedyne tajne przejście do Hogwartu, dowiadują się dlaczego ich przyjaciel jest raniony, a po dojściu nawiązuje się krótki dialog pomiędzy Nevill'em, a Dean'em po, którym Neville mówi, że ma dla nich niespodziankę i pojawia się Harry przez, co Gryfonii oszaleli, a ja również. ;) Luna coś opowiedziała o diademie Ravenlaw, a wtedy Harry kojarzy, że to horkrus, ale przerywa to wezwanie na wielką salę, gdzie Snape mówi, że jeśli ktoś wie, widział Potter'a, a to zatai zostanie ukarany najwyższą karą, a po chwili prosi o wystąpienie jeśli ktoś coś wie, a wtedy z tłumu wychodzi Harry, który zarzucił świetnym i humorystycznym spiczem do Snape i zaczęła się ustawka, Snape chciał zaatakować Harry'ego, ale obroniła go Minerwa, a po krótkiej walce Snape'a z nauczycielami, którzy najpierw obezwładnili śmierciożerców uczących w Hogwarcie, Snape ucieka, a Harry krzyczy za nim tchórz, Mcgonagall doprowadza do wesołego wyglądu wielkiej sali, potem rozmawia z Harry'm, który prosi o czas, a jego opiekunka mówi, że zrobi co może, w następnych scenach nauczyciele rzucają zaklęcia obronne, które mają bronić zamek, a Harry w tym czasie rozmawia z Szarą Damą (Pomogła ją znaleźć Luna.), która daje mu podpowiedź z, której nawet ja zczaiłem, że chodzi o pokój życzeń, ale najpierw kompletnie nie chciał pomóc, warto dodać, że najpierw pojawił się Voldemort ze swoją armią, która zaczęła rozbrajać Hogwart. Harry dostał się do pokoju życzeń, ale śledził go Draco, kiedy Harry znalazł diadem to Draco wtedy się pojawił z kumplami i różdżkami w gotowości. W tym czasie Ron i Hermiona byli w komnacie bazyliszka i zdobyli kieł, którym Hermiona zniszczyli Horkruks z banku kłem bazyliszka, a następnie uratowali Harry'ego przed Ślizgonami, ale Crabb nagle rozniecił ogień rzucając wszędzie zaklęciem niewybaczalnym, a właśnie ten ogień go wchłonął o ironio, Harry zabrał diadem i po długim uciekaniu przed ogniem znaleźli miotły na, których ruszyli, ale Harry postanowił, że nie może zostawić Malfoya i Doyle'a, więc pomógł im uciec, a kiedy wyszli z pokoju każdy poszedł w swoją stronę, a kiedy Śmierciożercy walczyli z wyznawacami Harry'ego zginął Fred. :( :( :( Potem lecą do wrzeszczącej chaty, najpierw unikając Dementorów, a tam słyszą rozmowę Snape'a z Czarnym Panem o czarnej różdżce, która nie działa, jak powinna przez to, że Sam Wiesz Kto nie zabił poprzedniego właściciela, jak się okazało zabicie Snape'a było błędem, a przed śmiercią Severus za pomocą łzy przekazał wspomnienia młodemu Potter'owi, który poszedł z nimi szybko do myśloodsiewni, najpierw wszyscy dostali komunikat od Voldemorta, który wycofał szeregi z Hogwartu za Harry'ego w nocy w zakazanym lesie. Harry w myśloodsiewni dowiedział się, że Severus zawsze go... kochał, jak syna. Było zobrazowane kilka rozmów z Albusem w, których Snape prosił o obronę przed Voldemortem Lilly, którą kochał od małego, potem była mowa o szpiegowaniu dla Albusa no i o tym, że Snape zawsze stał po stronie dobra, a zabicie Albusa była tylko pretekstem żeby Voldemort mu zaufał, a śmierć Dumbledor'a i tak się zbliżała z powodu jakiejś choroby, którą zwalczał ile się dało... Severus. Stało się też, że Harry dowiedział się tego, że jest horkruksem swojego wroga, wtedy pożegnał się z zapłakaną Hermioną i Ronaldem po czym wyruszył do lasu, gdzie najpierw wyciągnął ze złotego znicza tego, który podarował mu w spadku Albus - kamień wskrzeszenia i wtedy porozmawiał ze wszystkim bliskimi o śmierci z Tatą, Mamą, Syriuszem, Lupinem i poszedł na spotkanie z czarnym panem, który przez chwilę zwątpił w przyjście Harry'ego, krótki monolog Voldemorta' i avada kedavra na oczach Hagrida. Harry po tym zaklęciu przeniósł się na dworzec z, którego dostał się do Hogwartu - King Cross. Toczy tam rozmowę z Albusem w, której mówi o insygniach, horkrusach, sekretów Albusa oraz zadaniu, które mu powierzono, a po pewnym czasie decyduje, że chce wrócić do żywych i budzi się w zakazanym lesie, ale Voldemort tego nie wiem, każe sprawdzić matce Dracona czy nie żyje, a Ona najpierw pyta Pottera czy Draco żyje, Harry odpowiada potwierdzająco, a matka Dracona mówi czarnemu panu, że chłopak nie żyje. Hagrid zostaje zmuszony do zaniesienia ciała Harry'ego do szkoły, a wtedy wychodzą jego przyjaciele, Voldemort ich ucisza i mówi, że zabił go itd. że teraz muszą wybrać czy są z nim, najpierw pod przymusem wychodzi Draco, którego czarny pan przytula, a potem Dracon idzie do rodziców i z nimi stoi, warto dodać, że Lucjusz Malfoy w tej części zaczął bardzo się troszczyć o syna. Potem wyszedł Longoboton, który mówił o wartościach takich, jak przyjaźń o tym, że Harry jest ciągle w ich sercach, ale Voldemort co słowo go wyśmiewa, a wtedy Harry wyrywa się z rąk Hagrida na co następują okrzyki: On żyje, kiedy wyznawcy Voldemorta zobaczyli, że wybraniec żyje duża ilość uciekła, a Voldemort zaczął rzucać zaklęciami w chłopaka jednak ten ciągle uciekał, a w miedzy czasie zaczęła się druga bitwa w, której Molly zabiła Bellatrix, a Harry uciekał, ale cały czas walczył z Voldemortem do czego wmieszała się zabójczyni Snape'a wąż Nagini, którym zajęli się Hermiona i Ron, ale nie umieli go zabić, walka Harry'ego przeniosła się przed wejście do zamku i pierwsza walka pomiędzy avadą kedavrą, a expeliarmusem, którą przerywa osłabienie Voldemorta, dzięki zabiciu przez Nevill'a mieczem Godryka Gryffindora Nagini, która była bliska zabicia Rona i Hermiony, wtedy Harry i Lord zaatakowali ponownie, ale Lord był za słaby i jego ciało "rozszczepiło" się na kawałki, dzięki temu, że czarna różdżka odwróciła się przeciwko niemu i wybrała Harry'ego, co Harry później wyjaśnił tym, że to Dracon rozbroił Albusa, a Harry rozbroił Dracona i stał się prawowitym właścicielem różdżki, a Harry ją złamał i zniszczył raz na zawsze. Przeniesienie o 19 lat i to Harry przeprowadza syna do Hogwartu to samo robią Ron i Hermiona, a na dworcu spotykają syna Lupina, Malfoy'ów. FILM SIĘ KOŃCZY.

Ogólnie genialna produkcja wielki film, którym będę się jarrrał bardzoooooo długo. Jestem wniebowzięty, że mogłem takie coś przeczytać, obejrzeć, POZNAĆ. ;) Polecam każdemu. No i zaczynam czekać na listo do Hogwartu... 8)

P.S Nie potrafię opisać, co czuję, więc te słowa to nawet nie 1/1000 tego co we mnie siedzi po tym filmie. Trzeba by kiedyś spotkać takiego Radcilfe'a i ska. :roll: JEDNAK JEDYNA OPCJA TO DO KSIĄŻEK, CÓŻ. ;) Poza tym przepraszam za wszelkie błędy, pomyłki etc. jednak było tego strasznie wiele i mogło się zacząć mylić i mieszać. ;) Pozdrawiam.


  • Posty:  2 708
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Harry Potter i Insygnia Śmierci: Part II

Nie czytam książek o Potterze, tak właściwie to ostatnio nic nie czytam. Tak więc nie interesuje mnie czy coś w tym filmie zostało pominięte, nie powiedzieli ile Albus Dumbledore przeżył wieków czy jakoś tak, skupiam się tylko i wyłącznie na tym co zobaczyłem w kinie. Ostatnia część wyszła moim zdaniem.. rewelacyjnie. Straciłem nadzieję w tą serię zaraz po "Zakonie Feniksa", czyli pierwszym dziele Yatesa, a po Książe Półkrwi zacząłem się zastanawiać, czy nie lepiej za te kilka złotych zamówić sobie pizzę. Negatywnie więc nastawiony byłem do pierwszej części "Insygniów", spodziewałem się dwugodzinnej gadaniny i pięć minut akcji, na sczęście się miło zaskoczyłem. Nie była to jakaś genialna produkcja, ale lepsza od trzech poprzednich, ustępująca jedynie świetnemu "Więzień Azkabanu". Jaka była ostatnia część? Jak napisałem wyżej - rewelacyjna. Najwięcej gadania było chyba w pierwszych trzech minutach filmu, potem z każdą sekundą robiło się ciekawiej. Wspaniała bitwa o Hogwart, epicka scena ze wspomnieniami Snape'a (Rickman powinien za tą rolę zgarnąć Oscara), o grze aktorskiej nie wspominając (wszyscy oprócz głównego bohatera spisali się wyśmienicie). Końcowa walka Pottera z Voldemortem również na duży plus, choć to wszystko trwało w moim mniemaniu trochę za krótko. Najlepsza część Pottera, póki co najlepszy film jaki oglądałem w tym roku, wysokie bo 88 miejsce w rankingu na IMDb (filmłebem się nie kieruje, bo tam nawet jak wejdzie do pierwszej setki to zaraz wyleci, bo przecież "Jak Harry Potter może znaleść się tak wysoko?!". Coś jak 523 miejsce w rankingu seriali dla Prison Break, bo przecież nastolatki jarają się Millerem, więc trzeba dać jedyneczkę) mówi wszystko.

Rated-R Superstar !

15855262764b295303a1d20.jpg


  • Posty:  1 019
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.04.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

wkońcu ten temat to dyskuje więc nie trzeba tylko opisywać wrażeń z filmów ale też podyskutować.Więc napisze że co do tego że po Zakonie była już ,,lipa'' ponieważ dla mnie ta część była bardzo interesująca i niewiem czemu bardziej podobała mi się niż obie części Insgyni.Choć każda część filmu Harrego Pottera była ciekawa jednak dla mnie te 3 ostanie części (Książę Pół Krwi,Insygnia 1,2) były gorsze niż wszystkie wcześniejsze części, nawet jeśli były najważniejsze bo to wkońcu już koniec.Może dlatego że lubie te historie bardziej Hogwart'owe a w tych częściach mi tego brakowało i to może dlatego jednak były ciekawe :)


  • Posty:  2 513
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

A ja tam nie wiem, dla mnie najlepsi aktorzy w tym filmie to Ci, którzy odgrywają takie role, jak Hermiona, Ron, Albus... Snape. Widzę, że macie podobne gusta, jak moja znajoma czyli wolicie Hogwartowy świat wielu ludziom słyszałem, że nie koniecznie podoba się to, że w piątej części miesza się w to polityka, a jak dla mnie to dobrze, bo film zaczyna iść w kierunku dorosłości bohaterów, a jak wiemy w świecie magii i czarodziejstwa dorosłym się jest już w w 4 klasie, tak? Bądź 6 przepraszam za ewentualną pomyłkę. Mnie osobiście trójka nie specjalnie się podobała, sam nie wiem czemu? Wolę ewidentnie części 5-7, które są pełne grozy i trzymają bardziej w napięciu niż przewidywalne w obecnym czasie horrory/thrilery. Osobiście książkowo kompletnie nie pamiętam 3, więc chyba ją przeczytam, ale poza tym, jako zapalony wielki fan, mogę z Wami dyskutować. ;) Chciałem Wam powiedzieć, że czytałem wywiady z autorką HP i można się spodziewać (jest taka opcja) jakiejś kontynuacji i módlmy się aby tego nie spieprzyli, jak wiadomo Harry ma dwójkę dzieci, Ron i Hermiona chyba trójkę, więc przygody malców w Hogwarcie czy też przygody dalsze rodziców na TAK! Byleby nie robić z tego jakiejś mody na sukces. ;)

  • 2 tygodnie później...

  • Posty:  3 025
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  29.10.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dobra już sie odgniewałem jak małe dziecko na ten temat.

xD

Naznaczony/Insidious

Tak sobie przeszukiwałem repetuar kinowy, aż w końcu natrafiłem na jedyny horror jaki był grany w Cinema City Mokotów, więc wszedłęm do środka. xD Przeczytałem to, o czym on opowiadał i postanowiłem go obejrzeć. Ogólnie to dwa czynniki mnie zachęciły do obejrzenia go. Pierwszym był hołd słorzony w trakcie tworzenia filmu. Twórcy którzy budowali mroczny klimat filmu, odnieśli się do takiej klasyki horrorów z lat siedemdziesiątych, co dla mnie było bardzo ciekawą sprawa. ...ponieważ jak wiadomo te horrory z dawnych lay były świetne, ale jakość oglądania go jakoś mnie nie przekonywała, więc coś takiego jak przeniesienie takiego filmu do współczesnych czasów i zrobienie go naszymi nowymi metodami...to jest po prostu coś pięknego. Dla mnie to wielki plus.Za to druga rzecz to np. ten cytat "„Naznaczony” ciekawie odstaje od brutalnego kina spod znaku „Piły”". Dla mnie kolejny plus, nie jestem fanem Piły, bo tam leje się tylko krew, flaki latają, strzelają kończynami. Dla mnie to nuda, a nie strach. Ja wolę się chwilę pobać patrząc na, co może kryć się za rogiem, a nie jakąś rzeź oglądać. :P Lecz opowiem teraz o samym filmie. Tak, tak opowiada o rodzińce która sobie myśli, że jest zwykłą rodzinką, ale jednak nie wiedzą, że (uwaga teraz mało wielki spoiler) jeden z trzech synów, jak i ojciec podczas snu potrafią opuścić swoje ciało i podróżować jako duch w strefie astralnej czy coś w tym stylu. Oczywiście, jak się on za daleko od ciała oddali, to jakie moc słabnie i inne zmarłe duchy, czy również demony mogą przejąć jego ciało, co jest bardzo ciekawe. Do tego przyjemnym punktem było to, jak rodzina wezwała tych pogromców duchów, czy kim tam oni byli. Mieli oni kilka ciekawych zabawek i mogli ujrzeć te duchy. Po prostu te efekty, ten klimat, przy tym jak się zobaczy zaraz wyskakującego ducha jest czyms po prostu świetnym. Dawno nie oglądałem tak dobrego filmu, o takiej fabule. Jedynym minusem był fakt, że w większości scenach, choć może przesadzam, że w większości, można było sie spodziewać, że zaraz coś wyskoczy. Ogólnie film mi się bardzo podobał, a moja ocena to 7,9/10. No prawie ósemkę mogę za niego dać. ;)

 

ahfo.png

 

luba_049.png

 

 


  • Posty:  2 708
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Heat/Gorączka (1995):

Film opowiada historię pewnego gangstera Neila McCauleya (De Niro), który wraz z grupą przyjaciół napada na opancerzony samochód z papierami wartościowymi. Cała akcja przebiega idealnie, do czasu, gdy giną policjanci. Śledztwo rozpoczyna świetny detektyw z wydziału zabójstw Vincent Hanna (Pacino). Obaj przeciwnicy są bardzo inteligentni, najlepsi w tym co robią... cenią się nawzajem, wiedzą że tak naprawdę są bardzo do siebie podobni. Który wygra?

Szczerze mówiąc, to nie spodziewałem się po tym filmie nic wielkiego. Do obejrzenia skusiła mnie wysoka ocena i 49 miejsce w rankingu światowym na filmwebie (oraz bodajże 115 na IMDb). Teraz spokojnie mogę napisać, że nie żałuje ani jednej sekundy spędzonej przed tą produkcją. Michael Mann zrobił z oklepanego już schematu; policjant vs złodziej, arcydzieło swojego gatunku. Muszę pisać o grze aktorskiej? Dwóch najwspanielszych aktorów na tej planecie (tj. Pacino i De Niro) stworzyli dwie kapitalne role. Pacino to mający wielkie problemy z trzecią żoną wiecznie zdenerwowany policjant, zaś De Niro to prawie zawsze spokojny złodziej, wyznający zasadę; "Człowiek nie powinien przywiązywać się do niczego, czego w razie wypadku nie będzie w stanie zabrać z w ciągu 30 sekund." Jak się jednak później okaże - zakocha się, ale nie będę więcej spoilerował. Panowie spotkali się już na planie przy okazji kręcenia "The Godfather II", ale nie wystąpili razem w ani jednej scenie. Nigdy nie widziałem tak kapitalnego filmu sensacyjnego, w dzisiejszych czasach już się takich nie kręci, zostaje nam zadowolić się beznadziejnymi Punisherami czy innymi Królami Ulicy. Scena spotkania Pacino z De Niro (ich pierwsza w historii) w barze jest jedną z najlepszych jakie w życiu widziałem i ustępuje chyba tylko słynnej pierwszej "propozycji nie do odrzucenia" z Ojca Chrzestnego II (którą złożył nie kto inny jak Robert De Niro, jako młody Vito Corleone ;)). Polecam każdemu, bez wyjątków, klasyk - 10/10.

Jutro bądź też jeszcze dzisiaj ocena "Jestem Bogiem" (co za badziewne tłumaczenie).

Rated-R Superstar !

15855262764b295303a1d20.jpg


  • Posty:  921
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Prawo Zemsty / Law Abiding Citizen (2009)

Clyde Shelton (Gerard Butler) jest przykładnym mężem i ojcem oraz uczciwym człowiekiem, którego żona i córka zostają brutalnie zamordowane podczas włamania do ich domu. Kiedy zabójcy zostają schwytani, sprawę dostaje głodny sukcesu prokurator z Filadelfii, Nick Rice (Jamie Foxx). Nick proponuje jednemu z podejrzanych złagodzenie wyroku w zamian za zeznania przeciwko wspólnikowi.

Na początku powiem, że nie żałuję tych prawie dwóch godzin obejrzanego filmu. Reżyser filmu jak i główni bohaterowie naprawdę się postarali i stworzyli świetny film. Czytałem komentarze innych osób co do tego filmu; niektórzy mówili, że film świetny; innym się nie podobał. Ja zaliczam się do grupy osób, którym ten film się spodobał, ale to nie miejsce na to by oceniać gusty innych osób. Przejdźmy do króciutkiego streszczenia. Film opowiada historię Clyda Sheltona, który stracił rodzinę po nocnym włamaniu do ich domu. Włamywacz zabił córkę i żonę. Clyde chce aby bandyci za to odpowiedzieli i zgłasza się do prokuratora Nicka, ale ten mówi że pójdzie na układ z jednym z bandytów. Faktycznie tak jest i zostaje on wypuszczony ponieważ sypnął wspólnika. Shelton nie może w to uwierzyć i postanawia sam wymierzyć sprawiedliwość...ale nie tylko jemu !

Mija dziesięć lat. Człowiek, który uniknął kary za morderstwo zostaje znaleziony martwy, a do winy bez wahania przyznaje się Clyde Shelton. Po czym uprzedza Nicka: albo ten naprawi błąd w systemie sprawiedliwości, przez który ucierpiała jego rodzina albo kluczowe osoby związane z tamtym procesem zginą.

Film jest po prostu świetny. Wspaniała gra aktorów; zwłaszcza Butlera, który świetnie zagrał tego złego- psychopatę- jest inteligenty i posiada umiejętności, które przez 10 lat nabywał. Do tego genialna fabuła nie pozwolą abyś się nudził. Film po prostu genialny i bez wahania mogę wystawić 9/10.

 

deathnotep.png

 

 

 

angle_02.gif

 

 


  • Posty:  3 025
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  29.10.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Quarantine 2 Terminal

Przeszukiwałem sobie filmy o zombiakach i ku mojemu zdziwieniu, ukazała się druga część, jakże filmu który był tylko angielską wersją, jednego z lepszych hiszpańskich horrorów o zombie, z najlepszego hiszpańskiego kina grozy. Ucieszyłem się patrząc, że mogę obejrzeć coś nowego o zombie, ale coś tytuł mnie zdziwił, bo w rec 2 nie było żadnego terminalu, a tu się okazało, że kwarantanna 2 opowiada o czym innym i nie jest kręcona kamerą amatorską. Spodobała mi się taka koncepcja filmu, więc oglądam. Nie dość, że napisy do dupy, widać, że były świeżo co przerobione w translatorze, więc musiałem się w połowie zdać na mój angielski, ogólnie źle nie wypadłem. Rzeczywiście film opowiadał o czym innym niż rec, ale widać było powiązanie, a jest nim ukazanie domu w którym to "zombie" zaczeły grasować. Ogólnie nie lubię filmu w którym to zombie grasują po samolocie, bo jest tam według mnie za mała powiechrznia i nic ciekawego z tego nie wyniknie, więc trzeba coś z tym zrobić? Oczywiście, sami producenci pomyśleli już o tym wcześniej, okazało się, że samolot wylądował i wszyscy pasażerowie zostali uwięzieni w terminalu, przez wojskowo-policyjną kwarantannę. I już od razu zrobiło się ciekawiej. Za duży plus oceniam użycie noktowizora, dzięki któremu kilka scen filmu się wzbogaciło. Sam film dał troche wyjaśnienia jak to się wszystko zaczęło, ale nie było to, aż tak ciekawe jak to zrobili w rec'u, więc to idzie na mały minus. Kilka scen filmu naprawdę było strasznych, oglądając to, czasami tak się bałem, jak nigdy, od dłuższego czasu. To, również idzie na plus filmu. Ogólnie film mi się podobał, fabuła była do zniesienia, więc taką ocenkę mogę dać. 7/10

 

ahfo.png

 

luba_049.png

 

 


  • Posty:  2 708
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Memento (2000):

Główny bohater filmu - Leonard (Guy Pearce) cierpi na rzadko spotykaną, choć z tego co wiem prawdziwą chorobę - utratę pamięci krótkotrwałej. Pamięta wszystko co działo się do czasu zamordowania żony, wie jak ma na imię, kim jest, ale nie ma pojęcia co robił kilkanaście minut temu. Chce jednak za wszelką cenę znaleźć mordercę żony. Jak chce to zrobić? Robi zdjęcia wszystkim osobom z którymi się spotkał (a nie było ich wiele), podpisuje je by wiedzieć, kim te osoby są, a co najwazniejsze - przebieg śledztwa tatuuje sobie na ciele. Szczerze mówiąc, to nigdy nie spotkałem się z takim pomysłem (a i tak skończyło się na marnej nominacji do Oscara za scenariusz oryginalny), ale jak się okazuje - to jeszcze nic. Być może zabrzmi to dziwnie, ale Memento zaczyna się na końcu, a kończy na początku. Film skonstruowany jest tak, że w pierwszych minutach Leonard zabija domniemanego mordercę, "kolegę" - Teddy'ego (rewelacyjny Joe Pantoliano), a z każdą następną znajdujemy zaskakujące wyjaśnienia. Wszystko, co wydawało się być pozytywne - w rzeczywistości takie nie było. Trzeba też napisać o tym, że produkcja ta opisuje dwie historie (pierwsza, to życie bohatera po wypadku, zaś druga to czarno-biały obraz i opowieść Leonarda o tajemniczym Sammym, który cierpiał na dokładnie ten sam problem). Jak się na końcu okaże, wątki te mają ze sobą więcej wspólnego niż się wydaje. Wszystko wydaje się proste jak moja mini-recka? Nie bój się, nie jest takie. Nie jest to produkcja dla osób, które nie lubią zbytnio myśleć przy oglądaniu. Jedno z pierwszych dzieł Christophera Nolana wręcz do tego zmusza. Gra aktorska stoi na wysokim poziomie - Guy Pearce spisał się świetnie, ale najbardziej podobał mi się Joe Pantoliano w roli Teddy'ego. Carrie-Anne Moss grająca Natalie również nie schodzi poniżej pewnego poziomu, choć do Pantoliano jej w moim odczuciu trochę brakuje. Memento może nie jest arcydziełem (choć niektórzy za takie go uważają), w czasie oglądania odniosłem wrażenie, że Nolan sam zaczął się gubić i końcówka wydaje mi się mocno przekombinowana (próba jak największego zaskoczenia widza), ale jest to z pewnością film bardzo dobry i spokojnie mogę postawić mu mocne 8/10. Z opini innych wynika, że trzeba obejrzeć go drugi raz i pewnie tak też zrobię. Tak czy inaczej, polecam.

Rated-R Superstar !

15855262764b295303a1d20.jpg


  • Posty:  2 901
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

0025222.jpg6925401.3.jpg?l=1224815042000

 

Skazani na Shawshank/The Shawshank Redemption - 1994 rok

Film jak dla mnie epicki. Sam poczatek dość średniawo podobał mi się, w sumie niby nic. Ginie żona głównego bohatera, ktory w dniu jej śmierci dowiedzial się, ze jest zdradzany. O dziwo żona została zabita wraz z kochankiem w łózku. Poczatkowo było pokzane jak Andy (bankier, główny bohater) mial zamiar zabić swoją żonę, jednak był on pijany i zwyczajnie nie zrobil tego. Potem oskarzono go o zabójstwo. Poszedł siedzieć. Tam w więzieniu pierw nienawiązywal kontaktow, ani nic. Nie rozmawial z nikim, aż skontaktował się z Red'em, ktory potrafił do więzienia zalatwić wszystko. Andy poprosił go o jakiś tam młoteczek, dosyć mały. Już nie pamiętam jaki. Andy ma na ścianie plakat jakieś laski, oraz bardzo wierzy w biblię, zna ją co imponuje dyrektorowi więzienia. Raz Red załatwił całej swojej paczce (w której był już Andy) robote przy naprawie dachu. Wtedy Andy podsluch***jąc rozmowę jednego z policjantów (nie wiem jak lepiej to opisać) o mal nie został zrzucony z dachu, jednak zaproponowal mu rpzejęcie jego interesów biznesowych, zaproponował jakieś tam fundusze itp. Strażnik pozwolił mu przejąć władzę nad swoimi interesami. W krótce całe więzienie, poczawszy od więźniów, aż po strażników oddaje losy swoich pieniędzy w rece Andy'ego, który umiejętnie nimi kieruje, nikt sie na niego nie skarży. Zbiera za to same pochwały. Nawet dyrektor bierze go na swojego doradce, asystenta i kieruje on praktycznie cąlym więzieniem. warto odnotować, że Andy załatwial ksiażki do biblioteki w więzieniu oraz doksztalcał więźniów. na meczach football'owych załatwial również interesy (wcale nie po kryjomu) z zawodnikami druzyn przeciwnych, które też chciały skorzystać z jego uuslug. Pewnego dnia jednak do Shawshank trafia więzień zupełnie inny od Andy'ego. Postanawia on również udać się do Andy'ego na lekcje mimo poprzednich malych nieporozumień między nimi, aby zdać maturę. Udaje mu się to. Jednak ten człowiek, (kurrr... nie pamietam jak na niego mówili) wie coś bardzo waznego. Otóż siedzial kiedyś z potwornym czlowiekiem, ktory to powiedział mu, że zabil kiedyś kobietę wraz z jej kochankiem w łóżku, a poszedl za to siedzieć jej mąż, bankier. Coś może pominalem, ale oczywiscie okazalo się, że chodziło o sprawę Andy'ego! Andy za wszelką cenę chcial wyjsć z więzienia szybciej, gdyż znał cąłą prawdę i nakłaniał do niej dyrektora. Ten jednak nie dawal się przekonać, po czym zabil perfidnie cżłowieka, od którego Andy dowiedział się o całej historii. W miedzy czasie, bibliotekarz, dla którego więzienie był ocalym światem, który spędizłw nim wiecej niż połowę życia wychodzi z niego, po czym nie umie sie odnaleźć i powiesił się. Pozostał po nim tylko napis na drewnie w hotelu "Brooks tu był".

W tym czasie po zabiciu tamtej postaci Andy trafia do izolatki za złe zachowanie, po wyjsciu z niej znowu nie widać go, nie daje on oznak zycia. jednak na zbiórce kiedy nie ma go do jego pokoju wchodzi dyrektor, Andy'ego nie ma! Odrywa plakat pięknej damy, a w niej ukryty jest tunel! kto by pomyślał, ze człowiek wsadzony za niewinność, przez chyba ponad 20 lat tym malym młoteczkiem wykopal tunel, którym udalo mu się wydostać. Za nim rzucono poszukiwania, ale Andy wydostał się tą dziurą z wiezienia i słuch o nim zaginąl. Jednak kilka dni/miesięcy później przed samym wyjsciem z więzienia Reda, który był najlepszym przyjacielem Andy'ego przychodzi list, w którym andy wspomina to jak rozmawiali, gdzie Andy chcialby rozpocząć nowe życie oraz o miejscu, w ktorym pierwszy raz Andy ze swoją żoną uprawiali seks. Red po wyjściu znajduje drzewo pod którym Andy uprawiał seks z zoną. Na liście do niego miał równiez napisane aby kopał przy tym drzewie, a znajdzie coś ważnego. Znalazł skrzynke czy list, w ktorym były pieniadze na podroż do miejsca do którego Andy uciekl i rozpoczal nowe, lepsze życie!

 

Co do opisu, jest on beznadziejny bo nie umiem jakoś dobrze przedstawić takiego filmu, ale naprawdę jest on godny polecenia i obejrzenia. Mnie zdecydowanie przypadl do gustu, był epicki i daje ocenę 10/10. Nie wzorujcie sie na opisie, bo film naprawdę trwał chyba 3h, ale był zajebisty od samego poczatku i szkdoa, że nie umiem wam go przedstawic w takim zajebistym wydaniu. Jaka tam jets dramaturgia, ja naprawde oglądalem to z gorączką 40 stopni, mimo ze o tym nie wiedziałem, a normalnie siusiałem w gacie. POLECAM!

Edytowane przez Gość

 

 

b9e3d6d02a.png

Użytkownik, Moderator i Dyskutant roku 2011!

Moderator roku 2012!

 

hhhhhhhhhq.png

gggggc.png

zdb.png

 

 


  • Posty:  2 708
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Fan, końcówkę Twojego opisu polecałbym jednak wsadzić w "spoiler" bo nie lubię, kiedy ktoś zdradza mi zakońćzenie i pewnie nie tylko ja.

Tak czy inaczej, własnie miałem przyjemność obejrzeć to dzieło i jestem pod niesamowitym wrażeniem. Nie będę rozpisywał się na cztery strony A4, bo zrobił to już fanx3, ale coś od siebie dodać muszę. Po pierwsze - żaden film mnie tak nie wciągnął - żaden, nawet takie arcydzieło jak Ojciec Chrzestny. Skazani na Shawshank to film tak niesamowity, że trochę ponad dwie godziny zleci w pól i chce się jeszcze i jeszcze więcej. W sumie nawet nie wiem czy mógłbym tutaj jeszcze coś dopisać, może trochę jak ochłonę. SNS otrzymuje ode mnie ósme w mojej karierze "oglądacza" 10/10.

The Adjustment Bureau (Władcy umysłów)

David Norris (Matt Damon), jest ambitnym politykiem, startującym w wyborach do senatu Stanów Zjednoczonych. Kiedy wydaje się, że wygraną ma już w kieszeni - prasa publikuje drastyczne zdjęcia, przez co jego poparcie momentalnie spada. Kiedy jest już pewien przegranej i chce przygotować sobie mowę końcówą w łazience, nieoczekiwanie spotyka tam kobietę - Elise Sellas (Emily Blunt) i niemalże natychmiast się zakoch***je. Kilka dni później znów ją spotyka - tym razem w autobusie i dostaje od niej numer telefonu. Niestety, od tego momentu jego życie zaczyna się komplikować. Okazuje się, że to nie tak miało być, Norrisowi została napisana inna ścieżka, czego dowiaduje się od tajemniczych mężczyzn, odpowiedzialnych za kontrolowanie ludzkiego życia. Wyjaśniają mu, że jeżeli powie komukolwiek o ich metodach działania - jego umysl zostanie zresetowany. Nie pozostaje mu nic innego, jak wybrać - odpuścić sobie Ellise, czy też działać wbrew przeznaczeniu. Okazuje się jednak, że miłość do niej jest zbyt wielka by o niej tak po prostu zapomnieć (ta.. widział się z nią kilka minut). Sam nie wiem jak ocenić ten film. Pomysł na niego jest bardzo dobry, ale uważam, że potencjał nie został wykorzystany do końca, a historia nie była tak złożona jak się mogło na początku wydawać (co działa na niekorzyść tej produkcji). Absolutnie nie kupuje tych całych "aniołów" ani nic z nimi związanego - no, może poza drzwami prowadzącymi wszędzie, choć zdaje mi się, że gdzieś to już widziałem. Jeśli chodzi o aktorów, to tutaj akurat nie mam większych zastrzeżeń - Damon i Blunt spisali się w swoich rolach bardzo dobrze, wręcz czuć między nimi chemię. Pozostali bez większych rewelacji, ale nie ma raczej co narzekać. Gdyby za film ten zabrał się taki jeden, któremu bawienie się ludzkim umysłem, wyszło - przynajmniej moim zdaniem - genialnie, pewnie ocena byłaby jeszcze większa. Mógł być z tego fajny thriller (na który się zapowiadał), dostaliśmy jedynie potyczkę miłości z przeznaczniem, czego niestety nie kupuję w pełni. Oczywiście jest to film dobry, ale tylko dobry i wystawię mu naciągane 7/10.

PS: Jeżeli ktoś jeszcze nie widział, a w wypożyczalni czy w sklepie, oglądając okładkę natknie się na zdanie "Bourne i Incepcja w jednym" - ostrzegam - "Władcy Umysłów" nie mają z tymi tytułami wiele wspólnego, sam dałem się nabrać.

Rated-R Superstar !

15855262764b295303a1d20.jpg

  • 2 tygodnie później...

  • Posty:  2 231
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.10.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

FINAL DESTINATION 5/ OSZUKAĆ PRZEZNACZENIE 5

newfinaldestination5pos.jpg

Final Destination 5 - fanom tej serii filmu przedstawiać nie trzeba. Film gdzie śmierć "ściga" ludzi, którzy zdołali jej uciec to już jest legenda gatunku. Dla tych co nie wiedzą oco kaman mniej więcej wyjaśnię o co chodzi, bo motyw przewodni każdej części jest ten sam. W każdej części jakaś osoba ma wizję, że wydarzy się jakaś straszna katastrofa w której zginie wielu ludzi. W tym momencie ta osoba i kilka innych ucieka podczas gdy reszta ludzi ginie. Po tym wszystkim, ci co przeżyli dowiadują się od pewnego prosektora (fantastyczny w tej roli Tony Todd), że ci co przeżyli złamli schemat śmierci i ją poprostu "oszukali", ale śmierć nie omija nikogo i kolejno osoby co ocalały z katastrofy, giną. Tak to mniej więcej wygląda.

Piąta część serii, ze względu na efekty 3D prezentuje się zajebiście. Jak wiemy akcja 5tej części skupia się na moście który się zawala. I tu już się zaczyna nieziemski efekt. Gdy patrzyłem na ekran, jest taki moment, ze wydaje się jakby człowiek stał na moście i patrzył w dół - wydaje się lipne, ale na 3D wygląda powalająco. To o co chodzi w filmie juz napisałem wyżej, więc uważam że nie ma się co rozpisywać. Fabuła filmu nie powala tak samo jak tragiczna gra aktorska, ale nie o nią tu chodzi czy fabułę. Ten film jest stworzony po to, żeby przyciągnąć widza na efekty 3D, które są naprawdę na wysokim poziomie. Druty, latające części, krew bryzgająca nam prosto w twarz - ogląda się to super.

Jeżeli szukacie wyrafinowanej fabuły czy wielkiej gry aktorskiej to omijajcie ten film szerokim łukiem. Jeżeli chcecie natomiast zobaczyć zajebiste efekty specjalne i wbijające w fotel efekty 3D, to polecam i to bardzo. Ja na film wybrałem się jako fan serii oraz ze względu na efekty 3D, gdyż po 4tej części (również w 3D) bardzo się na 5tę napaliłem i się nie zawiodłem i dodatkowo jest wg mnie zajebiste zakończenie, które jednak świadczy o tym, że jednak to jest chyba ostatnia część serii, chociaż jest jeden moment, w którym może to być podważone, ale nie bedę zdradzał tego co się dzieje w filmie. Osobiście bardzo polecam film choćby dla efektów 3D - ja 23ech złotych wydanych na bilet nie żałuję, bo bardzo dobrze się bawiłem :) Moja ocena filmu - normalnie za sam film to 3/10, ale miażdżące efekty podnoszą notę do 8/10.

PS ten plakat co wkleiłem nie jest oficjalny, ale zajebiście mi się podoba :)

Nie ma żadnego Dobra, ani żadnego Zła

Jest tylko Ciało i wzór jaki Nim wypełniamy

10044082184e92e55ee9063.jpg


  • Posty:  2 708
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Trzy nowe mini-recki:

The Punisher (2004)

Ostatnia akcja w karierze agenta FBI - Franka Castle (Thomas Jane), nie kończy się w zupełności tak jak powinna. Dochodzi do strzelaniny, przez co zabity zostaje syn szefa Mafii - Howarda Sainta (John Travolta). Reszta oczywista - Saint pragnie zemsty, chce zabić byłego policjanta, ale.. jego żona - Livia (niesamowicie irytująca Laura Harring) pragnie śmieci całej rodziny. Tak też się dzieje - kiedy Frank odpoczywa na.. jakiejś wyspie, zamordowana zostaje cała rodzinka, a on cudem uchodzi z życiem (trzeba mieć więcej szczęścia niż w dużym lotku, żeby po takim czymś przeżyć :lol ). Teraz role się odwracają - to Frank chce zemsty za śmierć córki i syna i nie zawaha się zrobić najgorszych rzeczy. Powiem tak - gdyby film zakończył się po trzydziestu minutach, wystawiłbym mu ocenę bardzo dobrą (słabość do morderstw rodzin głównych bohaterów i takie tam :lol), niestety później było już tylko gorzej. Wszystko rozkręca się bardzo powoli, nastawiony na wiele akcji zacząłem się zwyczajnie nudzić (czyt. za dużo jej nie było). Punisher kojarzy mi się głównie z grą (pozostałych filmów nie widziałem), w której można zniszczyć wszystko i wszystkich - w tym filmie po prostu tego nie było, a jak tak, to w baaardzo małych ilościach. Żeby nie było - są plusy. Po pierwsze - bardzo spodobała mi się muzyka, bardzo klimatyczna (nie wiedzieć czemu, od razu skojarzyła mi się z soundtrackiem Ojca Chrzestnego, choć oczywiście nie ma tu porównania...) i kreacje postaci pierwszoplanowych. Thomas Jane jest bardzo "przekonującym" Punisherem, wcielił się w swoją postać naprawdę dobrze, szczerze mówiąć to nie wyobrażam go sobie w innej roli (może dlatego, że w żadnej innej go nie widziałem...). No i jest oczywiści Howard Saint. Nie jest to rola wybitna, ale moim zdaniem Travolta dał radę, miał być skurczybykiem i skurczybykiem był, a że w tego typu filmach nie zwracam szczególnej uwagi na aktorstwo - daleko mi od narzekań. Myślę, że to pozwala mi wystawić tej produkcj takie 5.5/10 - 6/10, czyli ani dobrze, ani szczegolnie źle.

Phone Booth (Telefon)

Stu (Colin Farrell) to człowiek biznesu i jednocześnie oszust, robi to w celu osiągnięcia własnych korzyści. Prawie wszystkie sprawy załatwia poprzez swój telefon komórkowy. No właśnie - prawie wszystkie. Dzwoniąc do kochanki zawsze używa jedynej działającej w tej dzielnicy budki telefonicznej, gdyż żona sprawdza jego bilingi. Pewnego dnia, po rozmowie z kochanką dzwoni telefon, którego Stu nie zawaha się odebrać i.. wtedy się zaczyna. Bohater nie może odłożyć słuchawki, gdyż wycelowana jest w niego snajperka, a dodatkowo zostaje uznany za mordercę, który kilka minut wcześniej zastrzelił przechodnia. Produkcję tę można opisać w kilku słowach - niesamowite, trzymające od początku do końca w napięciu kino. Pierwszy raz spotykam się z przypadkiem, w którym cała akcja rozgrywa się w jednej budce telefonicznej, a mimo to nie można nudzić się ani sekundę. Przez całą godzinę (film jest bardzo krótki, trwa bodajże 74 minuty) zastanawiałem się, kim może być człowiek, który śledzi Stu i najważniejsze - jakie ma ku temu powody, a i tak nie udało mi się nic wymyślić. Do aktorów nie można mieć żadnych zarzutów - Farrell spisał się na medal. Z tego co udało mi się dowiedzieć, po nakręceniu jednej z ważniejszych scen w tym filmie (nie powiem jakiej żeby nie spoilerować, dodam tylko, że nakręcono ją za pierwszym razem) Colinowi natychmiast zaczęto bić brawo, czemu się zbytnio nie dziwię. Odebrałem tą produkcję tak, jakby Schumacher chciał przekazać wszystkim, iż kłamstwo zawsze wyjdzie na jaw, niezależnie od tego jak próbujesz je ukryć i trzeba przyznać, że udało mu się to rewelacyjnie. Jak już pisałem - nie jest to film długi, dlatego powinien być pozycją obowiązkową dla każdego kinomaniaka, z czystym sumieniem mogę dać 8/10, jak najbardziej polecam wszystkim.

Shutter Island (Wyspa tajemnic)

Akcja filmu rozgrywa się w 1954 roku na pięknej wyspie Zatoki Bostońskiej. W tak bajecznym miejscu znajduje się szpital dla obłąkanych przestępców. Na wyspie będzie prowadzone śledztwo w sprawie tajemniczego zniknięcia jednej z pacjentek. Sprawa jest prowadzona przez federalnych szeryfów Tedda i Chucka. Kobieta zniknęła z pokoju, który był zamknięty, a w oknach były kraty. Pozostała po niej tylko zaszyfrowana wiadomość. Nad wyspę nadciąga huragan i łączność z resztą świata zostaje zerwana.

Rewelacyjny, klimatyczny, trzymający w napięciu thriller, nie pozwalający odwrócić się od ekranu na sekundę, by nie "zagubić się" w tej całej zagadce (ostatni taki film obejrzany przeze mnie to "Memento"), a zarazem chyba największy przegrany poprzedniego roku (brak choćby głupiej nominacji dla filmu Scorsese, a najważniejsza statuteka dla "King's Speech" to chyba jakiś żart ze strony Akademii, który w tym, a raczej w przyszłym roku mam nadzieję się nie powtórzy). Przez większość czasu panuje tutaj klimat niepokoju, po tym co zobaczyłem w pierwszej godzinie spodziewałem się już wszystkiego, nawet zombiaków z siekierami, co działa chyba na korzyść tego obrazu. Świetna gra aktorska, Leonardo DiCaprio stanął na wysokości zadania (zdecydowanie lepsza rola niż w "Incepcji"), co oczywiście nie zostało mu wynagrodzone, ale nie mam siły już na to narzekać. Bardzo spodobała mi się również strasznie tajemnicza postać doktorka, w którego wcielił się Ben Kingsley. Oczywiście, jak to w prawie każdej produkcji bywa, nie wszystko jest takie wspaniałe jak się wydaje. Reżyser tak do połowy filmu próbuje zmylić widza, podrzucając to coraz dziwniejsze tropy, by chwilę później zwyczajnie dać sobie z tym spokój i przedstawić jak na dłoni rozwiązanie całej zagadki (nie wiem czy jest się czym chwalić, ale przynajmniej tak było ze mną), co jest jak najbardziej największym minusem i nie pozwala mi "Wyspy tajemnic" nazwać arcydziełem (tym bardziej, że uwielbiam zaskakujące zakończenia). Do ostatnich sekund filmu byłem pewien, że wystawię "óśemkę", ale na całe szczęście ocenę podniosła sama końcówka, kiedy to

Leoś zrobił wszystkich w konia i jak on to powiedział - wolał umrzeć jako dobry człowiek, niż żyć jako potwór.

dzięki czemu jestem skłonny dać 9/10, choć niewykluczone, że jeszcze kilka razy zmienię zdanie, bo problemy z oceną tego dzieła mam olbrzymie (dziesiątką przez wyżej wymieniony argument go nie poczęstuje, ale wciąż waham się między 8/10, a 9/10).

Dodano:

Iluzjonista

Eisenheim (Edward Norton), człowiek znikąd wystawia w Wiedniu zdumiewające magiczne spektakle. Swoją pracą przykuwa uwagę pretendenta do tronu – Księcia Leopolda. Pewien, że iluzjonista jest jedynie mistrzem konfabulacji i oszustem, Książę zjawia się na jednym z przedstawień mężczyzny celem zdemaskowania jego występu. By osiągnąć cel wysyła na scenę swoją narzeczoną Sophie (Jessica Biel: "Siódme niebo", "Elizabethtown"). Rozpoczyna się wielka potyczka pomiędzy iluzją a rzeczywistością. Czy talent magika wystarczy by przekroczyć granicę między życiem i śmiercią?

Po obejrzeniu Prestiżu, nastawiony pozytywnie do tego typu produkcji, postanowiłem skorzystać z okazji i obejrzeń ten film, gdyż był wyświetlany w telewizji. Dodatkowo do zerknięcia zachęcał mnie fakt, iż "Iluzjonista" znajduje się na 113 miejscu w rankingu na FW. No i niestety przyznać muszę, że.. niezwykle się zawiodłem. Na poczatku chcę napisać, iż same sztuczki wykonywane przez Eisenheima (mocno średnia rola Edwarda Nortona, chociaż oczywiście na niego najmniej można narzekać) nie wywarły na mnie takiego wrażenia, jak te z Nolanowskiego dzieła (a porównywać będę, bo jednak coś te obrazy ze sobą wspólnego mają - taki sam temat, choć historie zupełnie inne). Tam zastanawiałem się - jak on to zrobił? Czy to aby napewno sztuczka? Na czym to wszystko polega? Tutaj byłem przekonany, że tak, co w mojej ocenie działa na niekorzyść filmu (mówiąc prościej - te tricki były bardzo słabe). Po drugie - Iluzjonista jest strasznie, ale to strasznie przewidywalny. Końcówkę przewidziałem już gdzieś w połowie (nie napiszę po jakiej sytuacji, bo nie chcę spoilerować) i do końca zastanawiałem się tylko, czy reżyserowi chociaż w najmniejszy sposób uda się mnie zaskoczyć - jak wyszło chyba wiadomo. Absolutnie nie uważam się za wielkiego mózgowca, czasem ciężko załapać mi niektóre rzeczy, ale od takich tytułów wymagam przede wszystkim jakiejś niespodzianki, nagłego zwrotu akcji, mylenia tropów. W filmie Burgera nie możemy tego zaobserwować, zdecydowanie za prosta historyjka, która nie daje ani trochę do myślenia i szybko można o niej zapomnieć. Myślałem, że pobawię się w jakieś interpretacje, a tu kupa, przeogromny zawód. Prestiż > Iluzjonista, a jeśli chodzi o filmy tego reżysera: Jestem Bogiem (6/10) > Iluzjonista. Jeżeli miałbym jednak wychwycić jakieś plusy, to brawa należą się za bardzo dobre zdjęcia i całkiem niezłą muzykę. 4/10.

Rated-R Superstar !

15855262764b295303a1d20.jpg


  • Posty:  1 176
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Fast Five / Szybcy i Wsciekli 5



 

Hmmm, musze przyznac, ze moje oczekiwania byly wysokie co do Fast Five. Nie chcialem aby film byl na poziomie "czworki", bo tamten tez do moich ulubionych nie nalezal no i niestety ostatecznie jakos nie zachwycil. Ale nie mowie, ze jest tragicznie, bo nie jest. Z jednej strony mamy swietna gre aktorska ludzi z pozostalych czesci owej serii (dobrze, ze wiekszosc ponownie sie pojawila) i mojego faworyta The Rock'a, oraz ta intrygujaca koncowke, ktora niezle mnie zszokowala. No i to chyba tyle jesli chodzi o pozytywne rzeczy. Z drugiej, tej negatywnej, strony sa odrobine badziewne efekty specjalne, ktore czasami sprawialy wrazenie jakby byly z jakiejs podrzednej produkcji, jak na moj gust za malo tego, za co kochamy ta serie czyli nielegalnych wyscigow, dosyc kiepski motyw zastepczy oraz to, co mnie irytowalo najbardziej, momentami cholernie nierealistyczna akcja. Rezysera chyba zbytnio fantazja poniosla, bo ogolem pod tym wzgledem wyszlo niestety tandetnie.

 

Wielka szkoda, moze nastepna czesc bedzie o wiele lepsza i bedzie pewnego rodzaju powrotem do tych pierwszych dwoch, ktore byly zdecydowanie lepsze od ostatniej. Daje 6/10.

 

f9740146ef2299a7841b514be93ac59a.png

 

bxdsfcb.png

49238945.png

wce.png

84995216.png

 

 

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...