Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WCE Collision Backstage


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  2 065
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.01.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

941danielbryankopia.png

I'm The One, The Only... My name is Daniel Bryan!

[Kamera krąży po BackStage... Nagle kamerzysta uderza kamerą w plecy Daniel Bryana.]

O mój Boże... Nawet nie macie pojęcia jak wielkim szczęściem dla mnie jest, ponownie poczuć zapach, atmosferę tej niepowtarzalnej i jedynej federacji, tak to prawda, Daniel Bryan ponownie w WCE! Zbyt wiele rzeczy i wspomnień łączy mnie z tą federacją, aby o niej po prostu zapomnieć i już nigdy tutaj nie zawalczyć. Celem mojego powrotu było pokazanie obecnym zawodnikom WCE jak robi się ogromne Show i udało mi się to w stu procentach. Ale udało mi się to tylko i wyłącznie dzięki wam, fanom WCE, ponieważ to Wy narobiliście ogromnego hałasu i sprawiliście że tego momentu szybko nie zapomni nikt, który był tego świadkiem. Myślę, że dzięki temu momentu sprawiliście że ponownie mam ogromną motywację, aby dać wam ponownie tego, co otrzymywaliście za poprzednich czasów gdy widywaliście mnie w ringu WCE, lecz teraz będzie to coś jeszcze ogromniejszego. Pewnie zadajecie sobie pytanie, dlaczego... Dlaczego to właśnie wczoraj wróciłem i dlaczego w ogóle wróciłem... Myślę że drugą część pytania już wam wyjaśniłem, ale dlaczego właśnie wczoraj? To oczywista odpowiedź, a pytaniem można nazwać pytaniem rodzaju retorycznego. Gdy przyglądałem się postępom federacji i tym co się tutaj obecnie dzieje i co najgorsze, co się stanie po walce o pretendenta do pasa WCE. Cody, tak ty Cody, do Ciebie teraz przemawia największa i najbardziej zapamiętana postać WCE - Dlaczego mój powrót zakończył się dla ciebie bólem? To proste, moim zadaniem w tej federacji jest wyczyszczenie WCE z tak zwanych pasożytów oraz chcę sprawić tą federację, federacją idiotoodporną, a Ty stoisz jak najbardziej na przeszkodzie do osiągnięcia tego celu. Pamiętacie z czego znany jest Daniel Bryan, kilkukrotny mistrz kontynentalny, najdłuższy posiadacz pasa w całej historii istnienia federacji, największa postać jaką kiedykolwiek świat widział na oczy? Znany jest z dotrzymywania słowa, ciężkiej pracy i ogromnej pamięci, w której zapisuje sobie wszystkich pechowców, którzy zdecydowali się na niemiłą sytuację w życiu, która równoważy się z konfliktem z Danielem Bryanem. Znajdują się w mojej pamięci także, takie postacie, które nie do końca podobają mi się w swoich czynach, które pokazuję przed milionami fanów WCE i właśnie to jest jeden z wielu powodów mojego powrotu do tej federacji. Kolejnym powodem jest tak jak wcześnie wspomniałem ja nigdy nie zapominam i dotrzymuję każdą obietnicę... Obiecałem, że się jeszcze pojawię w WCE i proszę, oto kolejny dowód na mówieniu przeze mnie samej prawdy, która przejawia się w czyny. Teraz Cody nastaw swoje uszy, będę oczywiście mówił powoli, ponieważ nie mam pojęcia jak z twoją psychiką, podejrzewam że kiepsko, ale nie obchodzi mnie to. Słuchaj mnie teraz uważnie, albo patrz na ruchy moim ust, obojętne mi to, bylebyś zrozumiał. Niech nie tylko teraz dokładnie słucha mnie Rhodes, ale cały świat, ponieważ nadszedł czas na kolejną obietnicę ze strony Daniela Bryana, która zamieni się w jak najszybszym czasie w czyn... Cody, jak już wcześniej mówiłem, pojawiłem się tutaj z powrotem w federacji, aby dokonać między innymi pewnego czynu związanego z twoją osobą. Mowa tutaj oczywiście o pokazaniu Tobie prawdziwej sztuki wrestlerskiej i zaprzestania mydlenia twoich oczu, na myśl że jest się najlepszym i gotowym do walki o pas. Powtarzałem to wielokrotnie w czasie mojego wcześniejszego pobytu w WCE, ale aby być mistrzem, aby posiadać jakikolwiek pas, szczególnie w tej federacji, trzeba być do tego stworzonym i kochać to co się robi i wiedzieć dla kogo to się robi. Ja jestem w stu procentach pewien dla kogo chcę to robić oraz jestem stworzony do tego, aby na moim ramieniu leżało bezcenne złoto. Wielokrotnie już to wam udowodniłem i za każdym razem, ZA KAŻDYM razem dotrzymywałem słowa, więc Rhodes... Wiedz, że teraz mój celownik jest nacelowany na siebie, a ja zawsze za pierwszym razem trafiam i eliminuję przypisaną mi osobę. Jak za pewne już się dowiedziałeś, załatwiłem Tobie dobrą rozrywkę... Oj przepraszam, mój błąd. Załatwiłem naszym fanon dobrą rozrywkę, no i oczywiście nie zapominając o mnie - Na najbliższym Collision zobaczymy pojedynek Daniel Bryan vs Cody Rhodes! Chciałeś godnego przeciwnika - proszę, marzenia się jednak spełniają mój drogi, tylko jest jedna zasada - Jeżeli źle mierzysz w marzenia, to ono może zamienić się w koszmar. Myślę, że Ty i twoja sytuacja po naszej walce na Collision będzie mogła mi służyć kolejnym przykładem i dołączysz do pewnej grupy zawodników, którzy chcieli być kimś, ale jednak coś im stanęło na drodze i tym czynnikiem w każdym przypadku i za każdym razem byłem ja. Miłych snów Cody...

[Daniel uśmiecha się do kamery, po czym chodzi ku swojej szatni]

I'm The One, The Only... My name is Daniel Bryan!

  • Odpowiedzi 581
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • fanfanfan

    44

  • Clown.

    34

  • T0meq

    33

  • Mr. Underson

    28

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 260
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  22.11.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

annetakerbike.jpg

 

Undertaker patrzy na kartę następnego Collision

 

Stone Cold Steve Austin wydał na ciebie wyrok, Marku Henry. Tym wyrokiem jest walka ze mną. Dostałem to, czego chciałem. Domyślam się, że nie jesteś zadowolony z takiego obrotu spraw, ale pogódź się, że na następnym Collision, nie tylko przegrasz, ale też zostaniesz upokorzony i pogrążony. Cały czas powtarzasz, że mój streak już nic nie znaczy. Otóż jesteś w błędzie. Niesamowity bilans zwycięstw na Wrestlemanii to rzecz, o której każdy marzy, ale tylko jednej osobie jest to dane i tą osobą jestem ja. Natomiast twoje Hall of Pain jest niczym. Na co to tobie? Twoje wielkie zapowiedzi o pokonaniu Chrisa Jericho nic ci nie dały. Przegrałeś. Twój streak w WCE wynosi 0-1. No nie najlepszy start... Na dodatek dawno cię tu nie widziałem. Wyglądało to mniej-więcej tak: Znikasz i nikt nie wie, dlaczego. Następnie na Collision przychodzisz jak gdyby nigdy nic, ale przegrywasz i znów cię nie ma. Ja wiem, dlaczego tak się stało. Pamiętasz, jak zapowiadałem, że dopilnuję, aby Chris cię pokonał. I wiesz... Dopilnowałem tego, chociaż w ogóle nie pojawiłem się na gali. Po prostu bałeś się w każdej chwili ataku z mojej strony i chciałeś szybko opuścić halę. Mądry wybór, bo już chciałem cię szukać. Teraz też się nie pojawiasz, bo wiesz, że cię dopadnę. Nie denerwuj się, Heniek, nic ci nie grozi z mojej strony. Dostałem to, czego chciałem, czyli walkę z tobą. Teraz wystarczy czekać do 3 grudnia, a wtedy nadejdzie dzień sądu. Będzie to dzień, gdzie stanie się coś niezwykłego. Wielka potęga i moc Undertakera na nowo ożywią ring! A kilka dni później zobaczymy cię leżącego w szpitalu. Mark, jeśli się nie pojawisz w budynku przed Collision, to sam opuszczę halę i będę szukał cię tak długo, aż cię znajdę. Kto by pomyślał, że były WWE World Heavyweight Champion będzie się bał "zawodnika, którego streak nic nie znaczy!"? To są twoje słowa, Henry. Już niedługo w Hall of Pain znajdzie się jeszcze jedna osoba. Nie będę to ja, nie będzie to też Chris Jericho. To będziesz ty, Mark! Zapowiadasz, że zniszczysz każdego, że będziesz dominował, blablabla... To, że zaczynam moją przygodę w WCE od walki z tobą, powinno być dla ciebie zaszczytem. W końcu legenda WWE za cel na początek obiera sobie kogoś takiego, jak ty. Równie dobrze mógłbym od razu zaatakować Randy'ego Ortona, Edge'a czy Sheltona Benjamina, ale na co mi to? Nawet jeśli udałoby mi się zdobyć pas WCE, nic by mi to nie dało. Wiesz czemu? Postanowiłem, że w WCE pokonam KAŻDEGO i dopiero wtedy zacznę ubiegać się o jakiś pas mistrzowski, a że zaczynam od najłatwiejszych celów to już inna sprawa. Jedno jest pewne. Muszę pokonać cały roster, aby móc walczyć o pas. Dlaczego ja w ogóle tak robię? Chcę pokazać takim niedowiarkom, jak Henry, że jestem w stanie pokonać KAŻDEGO, a gdy już tak uczynię, spokojnie po raz kolejny pokona tego, kogo będzie trzeba, aby zdobyć pas. Już 3 grudnia ja i Mark Henry staniemy w jednym ringu. Chwila, na którą czekałem nastąpi już za kilkanaście dni. A gdy Mark Henry będzie otrzymywał Tombstone Piledriver, usłyszy moje słowa... REST IN PEACE!!!

  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

RAW_935_Photo_106.jpg

 

Posłuchaj sam siebie Punk... Przegrałem, ale to nie moja wina... Słyszysz to? Słyszysz? Czy tak właśnie powinien wypowiadać się ktoś kto sam siebie nazywa "Best in the world"? Jesteś żałosny Punk, jesteś marną imitacją najlepszych. Bo najlepszych poznaje się po tym że uczą się na własnych błędach. Ludzi idealni nie istnieją. Ludzie bez porażek nie istnieją. Każdy popełnia błędy, każdy przegrywa. Widzisz... Przegrałem z Edgem na ppv. Dałem z siebie prawie wszystko, a i tak nie dałem rady go pokonać. Mówią że gdy nie możesz kogoś pokonać powinieneś do niego dołączyć. Ja uważam że jeśli nie możesz kogoś pokonać to powinieneś urwać mu głowę. I właśnie to zrobiłem. Własnoręcznie, za pomocą kopnięcia w głowę zakończyłem zarówno jego panowanie mistrzowskie jak i jego karierę. Widzisz? Przegrałem, wyciągnąłem wnioski i zrobiłem to co było konieczne. Używam mózgu Punk, to nas właśnie różni. Nigdy nie obwiniałem innych za swoje porażki. Nigdy nie szukałem usprawiedliwień. Nigdy nie się nie poddawałem. Nigdy nie uważałem się za idealnego. Tymczasem Ty odżegnujesz się od swojej własnej porażki. Gdybyś rzeczywiście był "best in the world", gdybyś był tak idealny jakim siebie widzisz nie przegrałbyś ostatniej walki. Wygrałbyś pomimo tego wszystko. Wygrałbyś ze słabym partnerem, wygrałbyś z silnymi przeciwnikami... Nie zrobiłeś tego... Nie wygrałeś... Co to oznacza? Że nie jesteś nikim więcej niż cała reszta którzy potrafią tylko narzekać i szukać wymówek. Spójrz na mnie Punk. Od kiedy tylko wróciłem trzymam się blisko mistrzostwa, mam je na wyciągnięcie ręki przez cały ten czas... Tymczasem Ty nie. Ty trzymasz się jakiś śmiesznych walk, ze śmiesznymi zawodnikami którzy nigdy niczego nie osiągną. Powiedz mi Punk, skoro jesteś taki dobry, skoro jesteś "best in the world", dlaczego to nie z Tobą przyjdzie mi walczyć o pas? Dlaczego gdy ktoś mówi o WCE myśli najpierw o mnie? Dlaczego gdy mówią o kolejnej gali, mówią o Tobie jako o tle? Jako o rozgrzewce przed spotkaniem z Benjaminem? Dlaczego Punk? Odpowiedź jest prosta. Nie jesteś "best in the world", nigdy nie byłeś, nigdy nie będziesz.

 

Opowiem Ci pewną historię Punk... Był sobie kiedyś chłopiec, chłopiec który miał jedno marzenie... Chciał zostać mistrzem świata. Ciężko pracował na swój sukces... Gdy tylko rozpoczął wspinaczkę na szczyt federacji spotkał grupę ludzi, ludzi przy których nauczył się bardzo wiele. Przy których zrozumiał co jest w tym biznesie ważne. Zrozumiał że najważniejsze jest dbanie o samego siebie... Bo widzisz gdy chłopiec został mistrzem, gdy udało mu się spełnić to marzenie, wszyscy się od niego odwrócili. Wszyscy których miał za przyjaciół okazali się wrogami. To była najważniejsza lekcja w jego życiu. To była najważniejsza lekcja w moim życiu. Tak... W wieku 24 lat zostałem najmłodszym mistrzem świata w historii i zrozumiałem że w tym biznesie każdy dba o siebie. Nie mów mi więc że muszę dorosnąć... Spójrz lepiej na siebie Punk... Co Ty robiłeś mając 24 lata? Byłeś mistrzem? Byłeś na ustach wszystkich? Nie... Nigdy nie byłeś tam gdzie ja... Zawsze byłeś tylko dodatkiem do kogoś innego. Pamiętasz jak parę lat temu kopnąłem Cię w głowę tak mocno że nie byłeś w stanie bronic swojego mistrzostwa? Zrobiłem z Tobą co samo co z Edgem. Obaj byliście zbyt słabi by się podnieść...

 

Wiesz co jeszcze jest zabawne? Twoja hipokryzja... Nazywasz siebie najlepszym, a nie robisz nic by to udowodnić. Przegrywasz walki i nagle szukasz okazji by jak żmija wślizgnąć się do walki o pas mistrzowski? Haha... To moja działka przyjacielu. Ja przynajmniej nie oszukuje siebie i innych. Nie jestem "best in the world", nie wygram wszystkich walk do końca życia, tak jestem w stanie zrobić wiele dla szansy, lepiej żebyś nie odwracał się do mnie plecami bo możesz za to słono zapłacić. Jestem jak wąż, jak żmija... Ale wiem o tym, Ci ludzie o tym wiedzą... Nigdy nie mówiłem że jestem dobry, nigdy nie nazywałem się idolem. To ludzie mnie nim okrzyknęli... W przeciwieństwie do Ciebie... Liczysz na szacunek? Za co Punk? Szacunek to nie jest rzecz którą się dostaje z przydziału, to jest coś na co trzeba zapracować, to jest coś co trzeba sobie wywalczyć. Ja to zrobiłem. Paru innych gości też... Ty nie... I wątpię byś kiedykolwiek coś takiego zrobił... Na następnej gali sprowadzę Cię na ziemię... I to nie z braku szacunku... Po prostu lubię wygrywać...

  • Posty:  2 901
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

delrio21.png

 

Widzimy szatnię Alberto Del Rio w której znajduje się ten wrestler z pasem mistrzowskim na ramieniu, a koło niego stoi Ricardo Rodriguez: Panie i panowie, powitajcie jedynego, który jest … najlepszy z najlepszych, najwspanialszy z najwspanialszych..."La Exelencia"... Aaaalbertoooooo ... Deeeeeelllll Riiiiiiioooooo!

 

My Name is Albertooooooooooooooooooooooo Deeeeeeeeeeel Rioooooooooo and I'm your International Champiooooooooon! But you already know thaaaaaaaat!!! Tak moi mali Amerykani, nic nie warci ludzie. Znowu odwracam się od was, bo w zasadzie przemyślałem sprawę i doszedłem do wniosku, że po co robić z siebie debila? Po co grac kogoś kim nie jestem i po co mam udawać, że was uwielbiam skoro tak nie jest? Jestescie wszyscy tacy sami! Spójrzcie na mój naród, na ludzi z Meksyku. Tam wiekszość ludzi nosi tytuły szlacheckiem, tam każdy ma na tyle godnosci, aby być moim przyjacielem, wy jesteście zupełnym przeciwiestwem ludzi z klasą. Nie reprezentujecie sobą nic, aby zasługiwać na mój szacunek! W końcu po co ja, człowiek Najlepszy W Tym Co Robię, miałby podlizywać się przed wami, please... Ale może zwróciliście uwagę na wyrazenie jakiego użyłem. Najlepszy W Tym Co Robię! Tak, tak! Ej zaraz, to chyba mówila ta mega gwiazdy piosenki wiejskiej - Chris Jericho?! Tak to chyba on! Ozzy? Ozzy Ozbourne! A nie, to dla Fozzy zaniedbywał to co podobno kocha, to w czym podobno jest najlepszy na świecie... W swoim mniemaniu... Tak naprawde pochodzi z kraju, ktory moze równać sie ze Stanami Zjednoczonymi - Kanada. Jeszcze twój koleżka - Edge. Dwie sieroty, dwie osoby, które od lat kopiką się po czołach, aby tylko coś osiągnąć, robią wszystko aby zostać w karcie. Teraz jestescie w pojedynke, nie pomożecie sobie. W moim narożniku w sobotę stanie najsilniejszy cżłowiek świata! Marka! Henrego! Same jego imię i nazwisko budzi w was strach, but you already know that...

 

Wrócę na chwile do Collision. Wiecie co? Po co mi te tygodniówki? Rozumiem, że jakoś musze udowodnić moją wyższosc, ale prosze was... R-Truth? Reallly? Ludzie, dzięki za to, że nabijam sobie streak, mnie też się to podoba, ale po co mam się trudzić z takimi leszczami? Następny, Chris Jericho, a w jego narozniku Edge... Powtórze się, Really? Mam nadzieję, że chociaż oni spowodują, że chodź trochę się spocę, jednak i tak wiem jak to się skończy. Cross Armbreaker i nawet taki cwaniak jak Jericho, ktos kto ma ego wieksze od siebie, które go przerasta nie da rady oszukac przeznaczenia! Moim przeznaczeniem jest aby niszczyć tych dobrych i aby pokazywać, że nie trzeba każdemu schlebiac oraz prosić o pomoc by stać się kimś! Ja dokonałem wsyztskiego sam i teraz jestem waszym mistrzem International i musicie to szanować! Muscicie szanować mnie i mojego wielkiego kolegę, który jeśli Edge tylko ruszy swój śmierdzacy Kanadyjski tyłek to zdemoluje go tak, że zapamięta to na zawsze. Jeszcze bardziej ty popamiętasz lekcję wresltingu, lekcję wrestlingu jaki teraz gwarantuje sukces ode mnie! To nie będzie walka ala lata 90! To będzie to dzięk iczem uzdobywałem ten pas i dzięki czemu odganiam od nich każdego pretendenta. Z toba bedzie tak samo, wielki powrót Ede'a po tygodniu nic Ci nie da! Nie da Ci nic, że byl on byłym mistrzem WCE, bo teraz nie am swojego pasa i stoi w hierarchii jeszcze nizej niż ty! Dwa old schoolowe gwiazdy, które swoje dni miały z 20 lat temu. Wtedy byliscie kimś, kiedy miałem 7 lat ogladalem was, walki Edge'a, kiedy na frabinach i w walkach hardcore'owych robił coś wielkiego. Wtedy was podziwiałem, potem kiedy poznawałem kajniki wrestlingu zauważałem, ze nie jestescie nic warci. Teraz rozsypujecie się, a wrestling dla was to jedyne źródło pieniędzy. A nie, zapomniałem. Edge kiedy skończy karierę nagra płytę z Chrisem Jericho! Przyszłość macie zapewnioną, więc co tu jeszcze robicie? Zasuwajcie do studia i nagrywajcie swoimi cieniutkimi glosikami, póki nie jest za późno. Jeszcze macie szansę odwrotu, wcale nie musicie w to wchodizć. Spytajcie The Miza, który wolał uciec do mistrza TV. Ty mogłeś mieć spokojną karierkę i trzepać na tym co ponoć wychodzi Ci najlepiej kasę. Trafiłeś pod cos, czego nie da sie przejść i nie wyjdziesz z tego cało! Czekam na sobotę by skopać kolejne stare kosci, ale taki juz los dominatora z recordem 6-3, Submission Machine'a – Albertoooooooooooooooooooooooo Deeeeeeeeeeeeeeeeeel Riiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiioooooooooo!

 

Alberto mruga okiem do kamery, Ricardo Rodriguez zaczyna krzyczeć nazwisko swojego „pana”, a w tym czasie Del Rio wychodzi z szatni - opuszcza pomieszczenie i chwilę potem obraz zanika.

 

 

b9e3d6d02a.png

Użytkownik, Moderator i Dyskutant roku 2011!

Moderator roku 2012!

 

hhhhhhhhhq.png

gggggc.png

zdb.png

 

 


  • Posty:  1 176
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Shelton_Benjamin_002.jpg

 

WOOOOOOOOOOOOOOOOOOO! Ze tak pozwole sobie zaczac... Jakze to bylo swietne... jakze to bylo fascynujace... Lecz z drugiej strony jakze to bylo przewidywalne. Daaaamn, Kurt Angle, man, yay, you lost it. And if it still goes this way, you'll never get it back again. Kurt, stary, niestety ale chyba nie do konca powiodlo ci sie twoje udowodnienie mi oraz moim Goldfans, ze jestes tym samym Kurtem, ktory byl legenda, byl jednym z najlepszych w historii tego biznesu oraz tym, ktory byl wciaz w stanie stanac twarza w twarz z kims, kogo kiedys mogles nazywac swoim uczniem czyli ze mna... W tamtym momencie, o tak sobie, tak latwo, prysnely twoje marzenia o zostaniu mistrzem federacji, oraz, co po twojej wygraniu mogloby byc calkiem mozliwe, posiadaniu szansy na bycie podwojnym mistrzem WCE. Wciaz masz ten swoj kontrakt na walke o pas Continantal, nie? No, ale coz... NIe mozna miec wszystkiego i ty sie o tym przekonales. W tej wlasnie chwili wracasz na poziom, na ktorym mozesz miec jeszcze jakies tam szanse na osiagniecia czyli ten klase nizej niz na ktorym znajduja sie ludzie pokroju Sheltona Benjamina czy... Randy'ego Orton'a.

 

And now, speaking of Orton... Randy, szczerze, spodziewalem sie takich wynikow polfinalow rozgrywek o pas Undisputed. Kurt Angle i Cody Rhodes nie mieli zbyt duzych szans na samym poczatku, zaraz po tym jak ogloszono kto zawalczy z kim. Ogolnie bardzo dobrze, ze tak sie potoczyly sprawy. Wiesz, zawsze chcialem miec przeciwnika, ktory od samego poczatku nie staral sie byc moim kumplem by pozniej mogl mnie uzyc do osiagniecia tych wyzszych celow. Zawsze chcialem nienawidzaca mnie szuje, ktora od razu szczerze pokazuje jak bardzo mnie nie nawidzi oraz ktora pokazuje, ze poziom potrafi utrzymac. Ladnie pogrywales sobie z Edgem, byles juz na prostej drodze, na koncu ktorej miales WCE Udisputed Championship. On skutecznie uciekal ale ilez mozna tak zyc? W koncu musial zostac schwytany. No i schwytal sie on sam, bo zalapal kontuzje a pas zostal bez wlasciciela... Wtedy na drodze miales przeszkode, ktora wrecz bala sie stanac murem i bronic swojego, heh, dziedzictwa. Teraz, niestety, nastaly dla ciebie czasy ciezsze, gdyz na drodze znalazl sie tytanowy wojownik koloru zlotego, ze zlotymi gaciami na dupsku, ktory jest zwarty i gotowy do skopania twojego Viper'owskiego ogryzka zawsze i wszedzie, czy to na ulicy w nocy, czy to w barze za rogiem nad bialym ranem, czy to na wizji programu dokumentalnego "Zmija i jej ostatnie godziny" emitowanego na Discovery Channel!

 

Najlepszym miejscem na to bylby ring, a niestety nie zapowiada sie na to, abym wystapil na nastepnym Collision w jakimkolwike match'u. Plakac nie bede ale wiedz, ze bede tam mimo wszystko, choc sam do onca nie wiem w jakiej postaci. Moze bede entertainer'em i bede zabawial ludzi jakims dobrym talk show'em... A moze zwylym ring announcer'em i bede rowniez zabawial ludzi swietnymi zapowiedziami, ktorymi najlepsi z najlepszych w tym zakresie mogliby sie pochwalic... Albo bede komentatorem i bede zabawial ludzi przed telewizorami a bedzie ich pewnie wielka masa, jak zwykle z reszta... Nie wiem i mnie nie obchodzi to na chwile obecna. Najwazniejsze, ze bede, postaram sie za wszelka cene i w jakikolwiek sposob wplatac sie we wszystko co najciekawsze i kto wie, moze to bedzie WOOOOOOOOOOOOOOOOO! cos zwiazanego z toba Randy. Good luck in our match with Punk, Randy. "Goodbye for nooooow... Goodbye for now, sooooooo looooong..."

 

f9740146ef2299a7841b514be93ac59a.png

 

bxdsfcb.png

49238945.png

wce.png

84995216.png

 

 


  • Posty:  1 084
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.12.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

sheamus_6.png

 

[Pod budynek WCE podjeżdża limuzyna, wysiada z niej wysoki rudy facet z celtyckim krzyżem wiszącym na szyi, tak to Sheamus! Celtic Warrior wita się z fanami i prosi człowieka z kamerą]

 

Ile to już czasu minęło od mojego ostatniego pobytu tutaj, lecz jak mawiają, wszędzie dobrze ale w domu najlepiej, takim właśnie domem było dla mnie WCE, tutaj odnosiłem największe sukcesy i teraz powracam aby to dzieło kontynuować. Jak widzę sporo się pozmieniało, nowe twarze, nowe pasy, a już niebawem kolejna gala Collision oraz kolejne PPV. Nie będę owijał w bawełnę, moim celem jest stać się championem tej federacji i osiągnę to co chcę moją siłą, wytrwałością, konsekwentnym dążeniem do celu oraz dzięki moim wiernym fanom. Tak.. cudownie jest słyszeć tą radość i wrzaski publiczności kiedy pojawiasz się na hali wchodząc na ring, ten doping podczas walki oraz ostatecznie szał podczas swoich wygranych, czyż to nie jest piękne? Jestem jedynym Irlandczykiem, któremu udało się zdobyć pas w prestiżowej federacji WWE, gdzie również otrzymałem tytuł King of The Ring, tak tutaj jest inny świat, lecz zamierzam być również mistrzem tutaj. Jak zdążyłem zauważyć jest tutaj sporo znanych twarzy między innymi Wade Barrett również pochodzący z wysp, z którym swego czasu byliśmy dobrymi znajomymi. Ale do rzeczy wprowadzę do tej federacji nową jakość, dominację o jakiej jeszcze nikt nie słyszał, dzięki temu będę w stanie pokonać każdego z kim przyjdzie mi walczyć, a to wszystko dla wszystkich fanów wrestlingu oraz mojej postaci. Podczas gdy otrzymałem kontrakt słyszałem kilka ciekawych rzeczy, między innymi to, że moim pierwszym przeciwnikiem z kim przyjdzie mi toczyć pojedynki będzie niejaki CM Punk. Miło Cię znowu powitać Phillip'ie, znamy się już z innych federacji, ostatnio było mi dane oglądnąć kilka Twoich wypowiedzi kierowanych do innych. Jak zauważyłem będziesz walczył z Randy Orton'em, który podobnie jak ja kreowany jest na dominatora, lecz czyni to w sposób niegodny, używając swoich beznadziejnych i tandetnych sztuczek, atakując po walce, wywyższając się swoją niesprawiedliwością, lecz nie o nim mowa, widzisz Punk, jesteś zbyt pewny siebie, czy naprawdę myślisz, że jesteś w stanie go pokonać? Odpowiedz sobie szczerze na to pytanie, wielu uważa, że jesteś świetny przy micu, ale czy tak samo jest w ringu? Być może w WWE byłeś mistrzem, lecz było to już chwilę temu, czasy się zmieniły Phillipie, teraz Amerykanie nie odgrywają już najważniejszych ról, przybywają nowi zawodnicy z innych krajów, których nie znaliście, którzy potrafią bardzo wiele, kimś takim jestem ja. Powiedziałeś również, że po waszej walce ma się stać coś niesamowitego, lecz uważaj, bo nawet jeśli pokonasz Randy'ego, będę na Ciebie czekał ja - The Great White - Sheamus. Widzisz, w takiej sytuacji możesz tylko pomarzyć o pasie, jesli dostaniesz pojedynek ze mną, będzie to moja pierwsza wygrana po powrocie, która pozwoli wspiąć się na wyższe szczeble w federacji, która jest dla mnie jak drugi dom. Przy okazji zobaczysz, że jest ktoś bardziej popularny, kto wywiera większy wpływ na fanów, którzy swoimi chantami dopingują go jak mogą na każdej walce, przy każdym pojawieniu się, tym kimś jestem Ja! Widzę dużo optymizmu i pewności siebie w Twojej przemowie, lecz taka postawa może okazać się dla Ciebie zgubna, uważaj na słowa jeśli nie będziesz w stanie ich udowodnić podczas walki, być może jesteś niesamowity, każdy ma w sobie coś niesamowitego, lecz mało kto mówi o tym na każdym kroku, są to rzeczy dzięki którym możesz zaskoczyć przeciwnika i być krok przed nim. Również ja mogę Ci to powiedzieć, przemyśl swoje postępowania, życzę Ci powodzenia w walce, lecz miej na uwadze to, że jesteś moim celem, którego muszę wyelminować mimo sympatii czy wspomnień. Mam nadzieję, że pojawię się na najbliższym Collision i z bliska przyjrzę się walce, aby być coraz lepszym i aby poznać bardziej nowego przeciwnika, a mówię to dlatego, ponieważ jestem Celtic Warrior - Sheamus i zamieniam słowa w czyny!



 

[sheamus wykonuje swój taunt a następnie udaje się do fanów gdzie robi z nimi pamiątkowe fotografie oraz rozdaje autografy. Obraz z kamery po chwili zanika.]

zaszła mała zmiana i aktualnie Rudy jest face'm a nie heel'em jak pisałem w zapisach :)

akerdrugi.png

 

 


  • Posty:  2 065
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.01.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

941danielbryankopia.png

I'm The One, The Only... My name is Daniel Bryan!

[Kamera przechadza się po korytarzach budynku WCE. W pewnym momencie otwierają się drzwi szatni Daniela Bryana. Pojawia się Bryan i prosi kamerzystę, aby wszedł do środka, ponieważ ma parę słów do powiedzenia...]

Po prostu spadacie mi prosto z nieba. Obecnie w federacji, jak to w WCE za czasów obecności Daniela Bryana w federacji dzieje się dużo, wręcz bardzo dużo. Ostatnio otrzymałem wiele wiadomości, że i publika o wiele ożyła na trybunach i większe zainteresowanie naszą federacją można zauważyć poprzez ilość oglądaczy poprzez odbiorniki telewizyjne... Dziwne, bardzo dziwne dlaczego stało się to tak nagle po moim powrocie... hmm... Nazywam się Daniel Bryan, jestem byłym mistrzem i najdłuższym posiadaczem pasa w historii pasa kontynentalnego w historii federacji oraz byłym mistrzem wagi ciężkiej, legendą i teraźniejszością tej federacji. Pamiętam jak za czasów mojego debiutu w WCE rok temu, kilkukrotnie powtarzałem że jestem przyszłością i już za niedługo będę mógł się nazywać najcharyzmatyczniejszym i niepokonanym zawodnikiem jakiegokolwiek świat widział na oczy. Mijały dni i noce, miesiące, a ja z dnia na dzień po ciężkich treningach stawałem się coraz lepszym i lepszy i lepszym zawodnikiem. Później nadszedł czas na moje mistrzostwo, na erę Daniela Bryana, panowała ona bardzo długo, wiele osób się do tego stanu przyzwyczaiło, nie słyszałem i nie zauważyłem żadnego zażalenia ze strony fanów czy pracowników federacji za tych czasów, aż doszła do mnie wiadomość, że muszę dać sobie spokój z WCE i poświęcić cały mój czas na pewną rzecz. Lecz to już przeszłość, którą wszyscy świetnie wspominają... Przeszłość była, przeszłości nie zmienisz, ani do niej nie wrócisz. Swoją przeszłość w tej federacji uważam za udaną i chyba zgodzi się ze mną każdy fan i zawodnik tej federacji. Teraz nadszedł czas na pouczanie zawodników, którzy nie znaleźli jeszcze swojej odpowiedniej drogi na szczyt i niestety trzeba to przyznać, że nie każdy do niego dojdzie... Zależy to tylko i wyłącznie od samych siebie. Ktoś na pewno sobie teraz myśli, że chodzi głównie o przeciwników jakich napotka się na swojej drodze, ale chcecie obalenia tej teorii? Przypomnijcie sobie krok po kroku moja drogę na szczyt, drogę The Rocka na szczyt, Booker'a T, Stone Cold Steve Austin i wiele, wiele innych legend. Wszystko jest założone z góry, przeznaczenie kieruje twoim losem, twoim życiem i to od niego zależy czy coś osiągniesz, a może takie życie nie jest Tobie pisane. Jak już kilka razy przekonaliśmy się, posiadam momentami umiejętności prorocze... Ilu to już osobnikom wywróżyłem że nie dadzą rady i przyczynie się do ich upadku? Za dużo by liczyć, więc myślę że tutaj nie ma co dyskutować na ten temat. Teraz jako cel ubrałem sobie nigdy niespełnionego Cody'iego, który wielokrotnie na siłę starał się coś osiągnąć, ale rezultat za każdym razem był ten sam - porażka. Chcesz coś na siłę, bez roli przeznaczenia równa się z jednoznaczną porażką. Cody, Cody, Cody... Można podsumować twoją postać jednym wyrażeniem - Nie Starasz Się. Tak, po prostu się nie starasz, a takim sposobem daleko nie zajedziesz. Chcesz, abyś w końcu dokonał jakiegoś przełomu? Pomogę Tobie... Tak, na prawdę, pomogę Tobie i to w bardzo szybkim tempie. Tym przełomem będzie twoja porażka i powiedzenie światu wrestlingu - Dziękuję, to nie dla mnie - pójdzie to Tobie bardzo szybko i prosto, bez problemowo. Na Collision, które odbędzie się już w tę sobotę, nadejdzie czas zemsty, czas który będziesz mógł wykorzystać na zniszczeniu mojej osoby, za to co wykonałem z Tobą podczas mojego powrotu kilka dni temu. Wątpię, abyś wykorzystał ten czas naszej walki w pozytywny dla ciebie sposób, ale na pewno, pozytywnym spędzeniem czasu i dobrej zabawie zapewnię wszystkim fanom WCE oraz sam swojej osobie. Wszyscy świetnie pamiętają i wiedzą, że prawdziwym Submission Machine jestem tylko i wyłącznie ja i nikt nie ma prawa nazywać się takim mieniem, ponieważ aby nazwać się takim tytułem, należy w pierwszej kolejności pokonać i odebrać ten tytuł prawdziwej maszynie submissionów, którym jestem ja, Daniel Bryan. Więc na Collison, prawdziwy submission Machine, Daniel Bryan pokona Cody'iego Rhodes'a jego niepowtarzalnym i niewiarygodnie bolesnym LeBell Lock'iem i jedynym dla ciebie wyjściem będzie odklepanie i przyznaniem że wrestling nigdy nie był i nie będzie stylem życia dla ciebie. To że masz ojca, którym był świetnym zawodnikiem, który zrobił ogrom rzeczy dla świata wrestlingu, lecz z tym faktem można iść do wykwalifikowanych pedagogów i zaprzeczyć im kretyńskim przekonaniom związanych z powiedzeniem "Jaki ojciec - taki syn" i że to sprawdza się w każdym przypadku. Najwyraźniej podczas tworzeniu twojej osoby, wdarł się jakiś krytyczny błąd, który sprawił braku przekazania twojej osobie męskich cech oraz świetności w istocie istnienia po ojcu. Jest to przykre, ale jednak prawdziwe i tego błędu już nie odwrócisz. Takie błędy się zdarzają i zdarza się to tylko i wyłącznie ludziom skazanym na porażkę, a ty Cody, jesteś tego doskonałym przykładem. Cody, Cody... Co z tego wyniknie, czy moje słowa dają Tobie coś do myślenia - nie mam pojęcia, ale najważniejsze jest to, że fani w końcu ujrzą to, co chcą ujrzeć od bardzo długiego czasu, czyli twoją porażkę. Czas szybko leci, więc szykuj się Cody, szykuj się...



 

[Daniel prosi kamerzystę, aby wyszedł z szatni. Daniel wychodzi wraz z nim kierują się w stronę sali ćwiczeń.]

I'm The One, The Only... My name is Daniel Bryan!


  • Posty:  660
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

56176220.jpg

 

Na ekranie pojawia się wielka willa, z wielkim parkingiem przed domem i wieloma drogimi samochodami. Na środku, przed kamerą pojawia się Chris Jericho i pewien mężczyzna w garniturze z kominiarką na głowie i mikrofonem w ręce i zaczyna mówić:Panie i Panowie, chłopcy i dziewczęta, starzy i młodzi, All of Jerichoholics... Przed wami najwspanialszy, najlepszy, najprzystojniejszy, najfajniejszy, najzajebistszy z najzajebistszych...

 

Nagle Chris mu przerywa: My name is Alberto...yyy Chrrrrrrrrrrrrrris Jerrrrrrrrrrrricho! and I will kick Alberto Del Rrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrriiiiio's ass live on next Collision... but You already know that. Jak ten czas szybko leci... w sobote wszyscy fany wrestlingu przyszli do hali, usiedli przed telewizorami w jedym celu. Chcieli zobaczyć kolejną, już siódmą gale federacji Wrestle Championship Entertaiment zwaną Collision. Niektórzy być może się zawiedli, z kolei wszyscy, którzy spodziewali się zobaczyć rozrywkę sportową na najwyższym, światowym poziomie na pewno byli zachwyceni, ponieważ w tą sobote odbyła się historyczna gala. W minioną sobotę wszyscy fani zgromadzeni w hali, wszyscy fani oglądający tygodniówki przed telewizorami, wszyscy fani wrestlingu na całym świecie mogli zobaczyć najdłużej trzymającą w napięciu, najbardziej emocjonującą, najbardziej szokującą, kontrowersyjną... po prostu najlepszą galę w historii rozrywki sportowej - COLLISION... IS... JEEEEEERICHOOOOO! To co jakiś czas temu wydawało się niemożliwe, teraz stało się faktem, Chris Jericho powrócił do wrestlingu i udowodnił wszystkim niedowiarkom, że wciąż jest najlepszy. Na Collision wyszedłem do ringu i powiedziałem Markowi Henremu co o nim myśle, po czym zrobiłem to co obiecałem. To już nie jest żaden głupi żart, plotka czy inne pomówienie Junior. Na Collision is Jericho zostałeś pokonany przez Łaj! Tu! Dżeja! Udowodniłem Ci, że nigdy nie byłeś ode mnie lepszy, udowodniłem Ci, że to, że wyśmiewasz fanów by ulżyć swoim kompleksom, że to że jesteś większy i grubszy nie sprawia, że możesz czuć się lepszym, a wręcz przeciwnie, ponieważ tak jak mówiłem, pierwszą osobą, która weszła do Twojego hall of pain jesteś... Ty. To koniec, zostałeś poniżony na ku radości wszystkich fanów i myślę, że na tym możemy zakonczyć naszą krótką znajomość Junior.

 

Chwila... jednej rzeczy tutaj nie rozumiem. Właściwie kilku, ale dotyczą one jednego gościa. Alberto Del Rio ostatnio na Collision i później mówił, że sie zmienił, że już nie kocha fanów, że amerykanie są durni i takie rzeczy... Tylko że gdzie tu do cholery jest zmiana? Nie wiem co próbowałeś zmienić Junior, ale na pewno nie zmieniłeś tego, że Chris Jericho myśli, że ssiesz. Na pewno nie zmieniłeś też tego, że All of Jerichoholics myślą, że ssiesz. Na pewno nie zmieniłeś tego, że wszyscy fani wrestlingu na świecie, nawet w meksyku myślą, ba wiedzą... że ssiesz! Powiem więcej, wszyscy ludzie na tej pięknej planecie, z wyjątkiem Ciebie i tego Twojego przudupasa mają Cie za suckera! Założe sie, że po ostatnim Collision nawet Twoi rodzice mają Cie za durnia... ale dobra, Amerykanie są durni, grubi i lubią odżywiać się fast foodami tak, to już słyszeliśmy wiele razy... nasuwa mi sie tutaj kolejne pytanie. Co Ty tu do jasnej cholery robisz skoro ten Twoj meksyk jest taki zajebisty? Chyba nie powiesz mi, że jesteś tutaj dla kasy... chociaż te auta z wypożyczalni muszą swoje kosztować więc kto wie... Chwila jeszcze raz wróć... czy Ty mnie straszysz Markiem Henrym? Dobrze słyszałem? Straszysz mnie tym samym Markiem Henrym, którego w sobote odliczyłem po kilku minutach w swoim powrocie po ponad półtorarocznej przerwie? Ten sam Mark Henry który jeszcze tydzien temu groził mi, że trafie do Hall of Pain i ten sam Mark Henry, który podobnie jak Ty szpanuje przy wszystkich, że zdobył tytuł pod moją nieobecność? Are You kidding Me? Wiesz co Junior? Zamiast straszyć mnie, przygotuj sie, bo w sobote, Chris Jericho i Jego partner po raz kolejny ku uciesze wszystkich Jerichoholików i nie tylko, will give You a lesson that You never... ever... eeeeeeeveeeer... eeeeeeeeeeeeeeveeeeeeeeeeeer forget! Do zobaczenia na COLLISION... IS... JERICHOOOO! Zapamiętaj to sobie... Junior.

 

Chris i tajemniczy człowiek w kominiarce idą spokojnie do auta i odjeżdżają, obraz sie urywa...

 

2f78f3ef4e4c.png

339rkwo.png

2ep0e1v.png

 

 


  • Posty:  659
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

jeffhardy52cutoutbycran.png

 

Proszę, proszę.. widzę, że szanowny GM ma mnie dosłownie w dupie nie dając mi walk na Collision.. Czy to sprawiedliwe? Jakieś grubasy jak Henry dostają walki albo inne grubasy, a ja nie? Jeszcze raz zapytam.. czy to sprawiedliwe wobec mnie? Nie. Pewnie myślicie, co robiłem w tym czasie, gdy nie pojawiałem się na backstage'u, ani na galach. Otóż to, że po prostu wolałem sobie dać trochę spokój z tym biznesem. Widziałem jak na ostatnio powraca Daniel Bryan, jak publika nim się interesuje. A teraz niech mi powie coś ktoś z federacji.. nie wiem.. może GM, może prezes, może nawet jakiś zwykły zmywacz kibli.. o, może Ty... mam do Ciebie pytanie, czy po dwóch przegranych w federacji odsuwa się kogoś od walk?! Hę?! Widzicie.. teraz wszyscy będą się interesować kimś takim jak Bryan, jak Punk czy inny Del Rio.. nikt nie będzie się interesował kolesiem, który jest znienawidzony przez wszystkich i nazywany ćpunem. Bo po co kogoś takiego lubić i w ogóle po co o kimś takim pamiętać? Po co?! Każdego teraz obchodzi, co się stanie z pasem WCE albo co będzie robił Daniel Bryan. Tak naprawdę WCE się zmieniło o 180 stopni.. są nowi, którzy chcą zawojować federację. Niektórzy nazywają mnie żartem, pomyłką. Mówią, że nie powinno być dla mnie miejsca w takiej federacji jak ta. Że jestem po prostu nikim. This is not a joke, I'm not a joke... I'm SERIOUS! Rozumiesz?! Jestem poważny! Nie robię sobie żartów jak kiedyś. Ja po prostu zawsze mówiłem i mówię prawdę.. i będę ją mówił.. Ostatnio przeglądałem wypowiedzi różnych kolesi z federacji i powiem jedno... Kurt Angle... wielka gwiazda, która tak naprawdę gówno zrobiła i gówno umie też się załamała po tym jak dostała w dupę na Collision.. Chyba nie mam nic więcej do powiedzenia... oprócz tego, że mówię GM'owi, żeby w końcu zauważył kogoś takiego jak ja.. Another me.

Wiem, że ten post ssie, ale chciałbym chociaż dostać tą walkę na Collision, to może i bym zaczął tu częściej pisać...


  • Posty:  581
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.08.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Kane%2Bwwe%2Bsuperstar%2Bwallpaper%2Bdownload.jpg

 

Tak tak... I jeszcze raz tak... nie mal lepszego Tag Teamu niż TEAM BRING IT.... nikt nie stanie na naszej drodze, ostatnio przekonało się o tym dwóch ludzi którzy każdy z osobna chceili nas pokonać i jak to się dla nich skończyło? Rozpadli się, byli zwykłymi workami treningowymi dla przyszłych mistrzów Tag Team.... buczcie wychwalajcie nas mam to gdzieś, walczę dla siebie oraz The Rocka a właściwie walczę tylko po to by zdobywać kolejne mistrzostwa... Pokonując tych dwóch nieudaczników pokazaliśmy wszystkim że my I TYLKO MY jesteśmy godnymi pretendentami oraz jedynymi godnymi przyszłymi mistrzami WCE w zawodach Tag Team...Tak CM Punk ten to chociaż ma odwagę dalej występować w ringu chociaż zbyt wielkiej kariery mu nie przewiduję w tej federacji ponieważ jak się okazało nie jest on najlepszy na świecie, to po prostu średniak, lecz walczy, i zmierzy się z Randy Ortonem, już mi cię szkoda Punk lecz jak powiedziałem ty masz chociaż jaja dalej walczyć, a co się stało z panem 3xH? gdzie on dziś jest, po ostatnim łomocie nie widać go nigdzie i dobrze bo jeśli ten palant wystawi gdzieś, kiedykolwiek w tej organizacji zwój wielki nos to obiecuję wszystkim pasorztom na widowni że złamię mu to w tylu miejscach że ruski chirurg nie da rady tego złorzyć... Lecz żeby było jeszcze zabawniej już na kolejnym Collision zmierzymy się z tak zwaną inwazją, ludźmi którzy obronili swoje pasy na poprzednim PPV tylko dzięki szczęściu... cóż tym razem szczęscie was opuściło ponieważ Ja oraz The Rock położymy was na łopratki i odliczymy, nie ma się co czarować, czarne dni nadchodzą dla waszej dwójki. Team Bring It will whoop your ass like no one before and no one again. DDP , DOUBLE J szykujcie się na łomot jakiego jeszcze świat nie widział, Poczujecie ból, cierpienie oraz upokorzenie, coś czego jak widać brakowało wam ostatnimi czasy, schowaliście się jak zwykłe robaki, myślicie dalej że świat kręci się tylko w okół was? w jakich czasach wy żyjecie? Jesteście już zwykłymi staruchami którym jakimś cudem dopisuje szczęście, lecz koniec z tym nadchodzi nowa era w dywizji TAG TEAM, Era Bring It przysporzy tej federacji kolejne miliony fanów... LUDZIE KOCHAJĄ KREW, STRACH ORAZ POTWORY NISZCZĄCE SWOJE OFIARY.
sig.png

  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

RAW_935_Photo_106.jpg

 

Hey Punk... Żyjesz? Czyżby prawda którą przedstawiłem Ci parę dni temu wgniotła Cię w ziemię tak mocno że aż nie możesz mi odpowiedzieć? A może możesz tylko zwyczajnie nie chcesz? Może właśnie zorientowałeś się że cała Twoja hipokryzja, Twoje wszystkie kłamstwa wyszły na jaw... Słyszysz to Phil? Słyszysz te głosy? Głosy w Twojej głowie które piszczą ze strachu... "Co mu odpowiedzieć", "dlaczego to powiedział", "teraz już wszyscy wiedzą"... Tak Punk, teraz już wszyscy wiedzą kim naprawdę jesteś. Jesteś zwykłym tchórzem i mizerną namiastką najlepszych. Co teraz? He? Cały czas słyszę tylko ciszę... Mówią że milczenie jest złotem, w Twoim przypadku to niestety nie działa. Spójrzmy prawdzie w oczy, przedstawiłem same fakty, pokazałem całemu światu jaki jest naprawdę CM Punk, kim jest "voice of the voiceless", kim jest "best of the world"... A kim jest? Jest nikim. Jest człowiekiem który niczego w swoim życiu nie osiągnął. Który nigdy nie doszedł na sam szczyt. Jest człowiekiem który nawet gdy wygrywał to nie dominował... A gdy przegrywał? Gdy przegrywał obwiniał o to wszystkich w około udając geniusza. Widzisz Punk... Tutaj wszystko się kończy, kończy się Twoja droga, kończą się Twoje marzenia, kończy się Twój czas... Jakiś czas temu wybiłeś się, chciałeś wszystkim pokazać jakim to buntownikiem jesteś... Chciałeś pokazać jak potrafisz sprzeciwić się wszystkim i isc własną drogą. Powiedzmy sobie jedną rzecz - zrobiłeś to dla siebie. Nie zależało Ci na tych ludziach, ale pomimo wszystko wmówiłeś im że to właśnie o nich chodzi. Potrafiłeś ich przekonać że to oni liczą się najbardziej... Dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego skoro jesteś taki "niesamowity", taki "jedyny w swoim rodzaju" nie powiedziałeś im wprost że liczysz się Ty? Bałeś się że ich stracisz... Bałeś się ze wtedy nie zobaczysz już ich uśmiechów, że już nigdy nie usłyszysz jak chantują Twoje imię... To pokazuje Twoją słabość... Spójrz na mnie... Nigdy nie twierdziłem że robię coś dla nich. Zawsze powtarzałem że liczę się ja... I co się stało? Ludzie mnie pokochali... Ludzie cały czas mnie wspierają... Tak jak mówiłem Punk - idolem publiczności okrzyknąłeś się sam. Mnie idolem okrzyknęli ludzie...

 

Bo widzisz ludzie instynktownie wspierają dwa typy zawodników. Pierwszy z nich to ja... Pewny siebie, dążący do zwycięstwa, potrafiący przyznać się do błędu, wciąż się doskonalący... Tak, to właśnie ja. Jesteś jeszcze drugi typ zawodników z poparciem publiki... Żałosny błazen, wciąż przegrywający, uważający się za najlepszego na świecie, wspominający zawsze jak bardzo kocha ludzi... To jesteś Ty... W żałosny i smutny sposób wzbudzasz w tych ludziach litość, jeszcze Ci się to udaje. Tylko że teraz wszystko się zmieni, bo wreszcie znalazł się ktoś taki jak ja, który próbuje otworzyc im oczy. Best of the world? Voice of the voiceless? To tylko puste slogany które mają trzymac Cię blisko nich. Tak naprawdę robisz to wszystko dla siebie, dla sławy, dla pieniędzy... Nie dla pasji, miłości i sprawiedliwości... Pokaż że masz jaja i przyznaj to wreszcie... Bo ciągłe trwanie w kłamstwie zniszczy Cię od środka.

 

I na koniec mam jeszcze kilką zdań do mojego rywala z ppv. Shelton Benjamin. The Gold Standard. Wiesz, wielu ludzi zastanawiało się dlaczego przy Naszym ostatnim spotkaniu które odbyliśmy przed ppv nie wykonałem Ci R.. K... O... Wszyscy mówili mi "Randy, przez niego przegraliście walkę, przez niego nie dopadłeś Edga przed walką o pas..." Jak myślisz Shelton dlaczego wtedy darowałem Ci upokorzenia i nie zostawiłem Cię leżącego na środku ringu? Mam dla Ciebie odpowiedź - najzwyczajniej w świecie nie było mi to potrzebne. Nie byłeś moim rywalem, nie stawałeś mi na drodze. Miałeś swoje sprawy związane z Cody'm Rhodesem, ja miałem pełne ręce roboty przy Edgu i moim pasie mistrzowskim... Po co miałbym robić Ci krzywdę? Jednakże teraz wiele się zmieniło. Teraz Ty chcesz zdobyć to co należy do mnie. Teraz chcesz zabrać mi mój pas mistrzowski. To obraca sytuacją o 180 stopni... Teraz Twój pech, będzie moim szczęściem. Więc jeśli będziesz chciał przyjść, usiąść przy ringu gdy będę walczył, śmiało... Zapraszam... Pamiętaj jednak że tym razem nie będziesz mi obojętny, tym razem przy pierwszej okazji wykonam Ci R... K... O... Pamiętaj o tym Shelton...

  • Posty:  921
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

033d744e31f26013897cf96052ea8ae4.jpg

[ Kamerzysta przechadza się po korytarzu czekając na jakiś wywiad. Po chwili podchodzi do szatni z napisem ''Big Show'', wchodzi i widzi Paul' a, który ćwiczy. Ten mimo wszystko karze nagrywać co natychmiastowo czyni kamerzysta. ]

Jakieś 3-4 tygodnie temu powiedziałem, że po walce z Barrett' em pokażę wam moją niespodziankę, ale nie mam teraz do tego głowy, by o tym gadać. Jednak mimo wszystko w końcu ta niespodzianka tutaj przyjedzie, by objawić się wam po tylu latach... zresztą nieważne. Miałem o tym nie mówić. Porozmawiamy za to o czymś innym, w zasadzie to o kimś innym. Pewnie większość z was wie o kogo chodzi, mam rację ? Oczywiście mam na myśli MR Wade Barrett' a, samozwańczą dumę Anglii. Wade na Collision stworzyliśmy dobrą walkę, jednak jak się okazało nie przebiegła ona po mojej myśli, chodzi o to, że, że naprawdę trudno mi o tym mówić, ale pokonałeś mnie !Udowodniłeś, że masz rację, jesteś o de mnie lepszy, silniejszy, a me słowa były puste... Hahahaha, oczywiście to był joke ! Chyba nie myślisz, że taka mała porażka robi na mnie jakiekolwiek wrażenie ? Myślisz, że możesz spocząć na laurach i pić tanie angielskie wino z kumplami śmiejąc się ze mnie ? Błąd, błąd przez duże B. Można powiedzieć nawet, że nie można nazwać tego zwycięstwem. Ja popełniłem błąd i dałem Ci się pokonać, wpadłem we własne sidła i dostałem ostrą nauczkę, jednak jeden szczęśliwy dzień w życiu nie czyni nikogo prawdziwym zwycięzcom, cóż... jednak sędzia odklepał do trzech i podniósł Twoją rękę w geście tryumfu... rozumiem ! Jednak nie mogę zrozumieć jednego. Co miała znaczyć ta interwencja podczas ostatniej tygodniówki ? Przez Ciebie, tego osła Miza i ćpunka Harde' go nie pokonałem Corino !Dlaczego wparowaliście na ring i zadaliście mi ból ? Najpierw Twist Of Fate od Jeff' a, a później Wasteland od Ciebie, o co chodzi ? Masz na myśli to BMW z9, które przejechałem monster trackiem ? Nie chciałem, wybacz, to był niewinny wypadek. Nie no co ja mówię ? Jaki wypadek ? Zrobiłem to z czystym sumieniem i z chęcią zrobił by to znowu byle by zobaczyć Twoją żałosną gębę ! Szkoda, że się wtedy nie widziałeś. Nigdy tego nie zapomnę, nie zapomnę również tego ataku, być może przez Was straciłem szansę na pokazanie, że jestem wartościowy. Pokonując Corino zarząd dał by mi walkę o jego pas, który zgarnął bym w try miga !Ty musiałeś to zepsuć ? To twój najgorszy błąd. Wydawało mi się, że ze sobą skończyliśmy jednak jak widzę tak pod jarałeś się wygraną, że nie wiesz co robisz. Wiec, że będę na ciebie czekał i zrobię wszystko co w Mej mocy by cię raz na zawsze uciszyć !

[ Show schodzi ze stanowiska ćwiczeń i podnosi ręcznik i wodę, którą się oblewa. Mówi dalej: ]

Co do ciebie Steve, muszę przyznać, że ostatnimi czasy Mi zaimponowałeś. Szybko wszedłeś do tej federacji i znalazłeś swój styl i swoje miejsce, o które tutaj trudno. Jesteś mistrzem TV i gratulację ! W zasadzie wiele nas dzieli. Obaj byliśmy w ECW, posiadaliśmy główne pasy ECW, obaj jesteśmy nie tylko legendami tej federacji, ale i Old School' ami. Jedyna rzecz jaka nas dzieli to pas mistrzowski, który wkrótce będzie mój, ponieważ mam na niego chrapkę ! To, że Barrett i Miz przerwali nam walkę trochę mnie zdenerwowało, ale teraz tak myśląc, może to dobrze ? Może teraz będę mógł się ich pozbyć ? Raczej tak ! Czy to Wade, Miz, czy ktokolwiek inny, nikt nie przeszkodzi mi w rewolucji, która nastanie już wkrótce ! Zamierzam jej dokonać za wszelką cenę !

A, zapomniał bym:

THIS IS YOURS FATE !!!

 

deathnotep.png

 

 

 

angle_02.gif

 

 


  • Posty:  2 065
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.01.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

941danielbryankopia.png

I'm The One, The Only... My name is Daniel Bryan!

[Kamera ukazuje Daniela Bryana ćwiczącego na siłowni. Prosi on aby kamerzysta podszedł, ponieważ ma do powiedzenia światu parę słów. Daniel siada, zbliża się do kamery i zaczyna swoją przemowę.]

Już jeden raz Cody ciebie zniszczyłem... Na pewno zadajesz sobie pytanie co teraz, co dalej z Tobą się będzie działo? Czy uwolniłeś się ode mnie? Myślę, że ty doskonale znasz odpowiedzi na każde z wymienionych pytań. To że stoczyliśmy jedną walkę i pokonałem ciebie w stosunkowo krótkim czasie nie oznacza że to koniec. Zbyt dużo sobie pozwalałeś, zbyt dużo sobie myślałeś za czasów mojej nieobecności w tej federacji i musisz za to ponieść pewne konsekwencje. To co zrobiłem z tobą na poprzednim Collision to była tylko i wyłącznie rozgrzewka. Jestem pewien że całość fanów WCE chce zobaczyć nasz pojedynek jeszcze raz, a jak myślisz - czym to jest spowodowane? Nasza walka była za krótka, za szybko i za łatwo się z Tobą rozprawiłem co nie do końca zadowoliło mnie i fanów. Dlaczego korzystając z tego faktu chcę dokończyć moje dzieło i skończyć z Tobą raz na zawsze. W walce Cody Rhodes vs Daniel Bryan zrobiłem z Tobą co obiecałem, ale jeszcze czuję że nie do końca wykonałem wydane przez siebie polecenie. Przed naszą walką obiecałem, że twoja kariera wrestlerska zostanie z dokładnością zakończona i już nigdy, przenigdy nie przyjdzie Tobie na myśl, że będziesz chciał powrócić do kwadratowego pierścienia i zemścić się za to, co Tobie zrobię. Za pewne świetnie zdajesz sobie z tego sprawy, że jestem jedyną postacią w całym świecie wrestlingu, która zakończyła tyle karier wrestlerskich. Przyczyniłem się do zakończenia kariery Brock'a Lesnara, Mark'a Henry'ego, Mistica i wielu, wielu innych wrestlerów, których byłem przeszkodą do dojścia na szczyt kariery. Podczas mojego powrotu postanowiłem sobie kolejną rzecz i nie odpuszczę sobie tego czynu póki, dopóty go nie wykonam do końca. Mowa tutaj o końcu osoby zwana Cody'm Rhodes'em i pokazaniu mu jego ojczystego i prawidłowego miejsca na świecie. Żądam walki, która będzie czymś wielkim, ogromnym... Czymś czego fani tej federacji nigdy nie zapomną i tę walkę będzie można zaliczyć do kolejnych historycznych stoczonych w tej federacji. Żądam walki, która będzie nosiła miano... Ja, albo Ty! Daniel Bryan vs Cody Rhodes, a stawką naszej walki będą... Nasze Kariery! Kto przegra odchodzi z federacji i nie będzie posiadała prawa powrotu do ringu WCE, Nigdy! Myślę, że ta stawka jest odpowiednią i lepszego zakończenia te całej bezsensownej sytuacji będzie walka Ja albo Ty, Moja kariera vs Twoja Kariera, Daniel Bryan vs Były Zawodnik WCE! Jedynym wyjściem z tej sytuacji dla ciebie Cody będzie ubłaganie w zarządzie, aby do tej walki nie doszło, ale jest pewne założenie w świecie realnym... Za każdy czyn musisz ponieść konsekwencje... Myślę, że tutaj nie masz za dużo do dyskutowania, ponieważ sprawiedliwość i tak zostanie uwolniona i dopadnie w szczególności twoją osobę. Tak jak Brock Lesnar, Mark Henry, Mistico i pozostali, tak i Ty będziesz zaszczycony zakończeniem kariery za pomocą byłego mistrza kontynentalnego, który posiadałem najdłużej w historii istnienia federacji, byłego mistrza wagi ciężkiej Daniela Bryana. Wielu ludzi, nadal jest w stanie uważać, że zbyt dużo mówię i że nie będę w stanie wykonać czynów, które zostały wypowiedziane publicznie, ale na ostatnim Collision podczas mojej walki z Codym, wypowiedziane czyny zostały spełnione w stu procentach... Submission Machine, Daniel Bryan pokonał Cody'iego poprzez Submission, poprzez LeBell Lock! Czyżbym nie mówił tego przed naszą walką? Czyżbym nie wspominał o zakończeniu akcji poprzez Submission oraz zniszczenia twojej reputacji w ringu na oczach miliona ludzi? Oczywiście, że każdy czyn, który mieliście okazję zobaczyć w czasie naszej walki został dokładnie opisany i wypowiedziany. Po raz kolejny Daniel Bryan okazuje się prorokiem? Może coś w tym jest?! A może posiadam powołanie, które powoli odkrywam? Wszystko jest możliwe, ale wiedzcie, że moim najbliższym celem, jest dokończenie tego co zacząłem, czyli nonsensownej postaci jaką jest Cody Rhodes. To co będziecie mogli ujrzeć w najbliższej walce z Codym, będzie czymś czego nigdy w swoim życiu nie zapomnicie i ta walka zostanie dodana i podkreślona w najlepszych, historycznych walkach WCE. Będę się świetnie bawił dokańczając moje dzieło, ale najważniejsze jest to, że pieniądze jakie wydadzą fani, którzy pojawią się na gali nie pójdą na marne i za te kwoty przeżyjecie coś, co będzie na każdą myśl o tym powodować ciarki na całym ciele. Jedynym czynnikiem, który może zatwierdzić mój pojedynek z Codym o stypulacji Carrer Match jest zarząd WCE, a co oni kminią na ten temat? Myślę, że na pewno nie przeoczą i sprzeciwią się moim słowom, więc wiedzcie, że ta walka się odbędzie! Do zobaczenia w ringu... Cody...



[Daniel wstaje z krzesełka, bierze ze sobą ręcznik i kieruje się w stronę swojej szatni, po czym obraz zanika.]

I'm The One, The Only... My name is Daniel Bryan!


  • Posty:  1 176
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Shelton_Benjamin_002.jpg

 

Nie ma to jak klasyczny entertainment w Wrestle Championship Entertainment... Chociaz na krociutka chwile, podczas poprzedniej gali, moglismy ujrzec klasycznego czlowieka z ery Attitude w swojej firmowej akcji. To byl moment, ktory zaczal mi przypominac jaki to byl kiedys piekny czas, gdy wrestling w tamtym czasie byl na prawde nieziemsko ciekawy. To wlasnie wtedy rodzily sie prawdziwe legendy tego biznesu, ktore mogly byc swobodnie nazywane najlepzymi rozrywkowymi zapasnikami w historii. Taki Stone Cold Steve Austin jest doskonalym przykladem. Steve, sam sie dziwie, ze mam zamiar to powiedziec ale dziekuje ci za tego stunner'a. Sentymenty oraz nostalgia przewazaly wtedy nad moja checia poszukania twojego dupska na backstage'u po gali i sprzedania ci mojego ulubionego pay dirt'u. Gdy ktos mnie atakuje, z reguly sie to konczy moja slodka zemsta lecz tym razem powiedzmy, iz, z szacunku do ciebie oraz wiedzy dlaczego zaatakowales mnie, sprawa zostala zakonczona.

 

A teraz czas na tmat Collision. No coz, jak dobrze pamietacie, nie bylem jednym z tych wrestlerow, ktorzy walczyli ale mowilem, ze i tak sie pojawie. Collision nie jest takie samo kiedy nie ma Sheltona i jego zlotych wlosow. Nie ma show gdy brak jedynego w swoim rodzaju profesjonalnego wrestlera oraz unikalnego entertainera. Musze przyznac, ze mialem dobre plany wykorzystania cechy bycia rozrywkowym goscia lecz Steve troche mi nie pozwolil na rozwiniecie skrzydel. Dobrze wiecie jak ja lubie sytuacje, w ktorych trzeba zabawic publicznosc nie bedac w ringu i nie walczac. Oficjalne podpisywanie kontraktu na walke na Final Showdown bylo wrecz doskonala okazja. Jak juz wczesniej wspomnialem, nie wyszlo zle. Rekacje publicznosci utwierdzily mnie w przekonaniu, iz im sie tak czy siak podobalo to, co widzieli. Ale zgodzicie sie ze mna, ze moglo byc znacznie lepiej. Nastepnym razem postaram sie, i mam nadzieje, ze zarzad pozwoli mi na odrobine swobody, wykombinowac cos, co zostanie zapamietane i bedzie wspominane latami... Well, that's the reason why I'm here... To do things my way... the entertaining way...

 

Taaaaaak, poruszylem sprawe Final Showdown... Absolutnie i zdecydowanie najwazniejsza gala roku na samo jego zakonczenie. Zal mi dupsko sciska, ze w zeszlym roku mnie tam nie bylo. Ta gala sie tak doskonale sprzedala i tak bardzo sie ludziom podobala, ze zasluzyla sobie na status legendarnej, na ktorej historia utworzyla nowe perspektywy. Nie obylo sie bez doskonalych podbudowan pod kazde konfrontacje i wyszlo jak wyjsc powinno. Chcialbym aby to sie powtorzylo rowniez w tym roku. Uwazam, ze Randy Orton jest osoba, z ktora moglbym stworzyc mowa historie. Randy swoimi osiagnieciami i poczynaniami moze byc juz nazywany jedna z legend i wlasnie takich ludzi nam potrzeba. Wlasnie z takimi ludzmi musze konkurowac oraz takiowych pokonywac, a nie takich Cody Rhdoes'ow, ktorzy sa niczym innym niz dosyc mierna imitacja prawdziwego wrestler'a i przyszlosciowej gwiazdy jakiejkolwiek federacji. Orton, wiem, ze ciebie stac na wiele. Stac cie na stworzenie dobrego widowiska, jesli oczywiscie zachce ci sie zaangazowac, stac cie na dotrzymywaniu kroku prawdziwym mistrzom wiec mam nadzieje, ze na Final Showdown pojawisz sie ze swoim "A" planem oraz nieziemska dawka determinacji, gdyz ja mam zamiar powiekszyc przygotowania czyli wydluzyc czas spedzony na silowni, bieganiu, i takich tam, wydluzyc czas na imprezowanie, zwiekszyc ilosc lasek, z ktorymi "moze cos byc w trakcie badz po imprezie", WOOOOOOOOOOOOOO, wydluzyc czas krzyczenia WOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO. Hehe, te rzeczy rowniez zaliczaja sie do moich przygotowan... Bede ciezko pracowal. NIe obchodzi mnie czy ty bedziesz sie opierdzielal podczas przygotowan czy bedziesz harowal dzien i noc, chcialbym abys dal z siebie 121% na najwaznijeszej gali roku... If you don't show me then what you've got, you're gonna lose and the only two things you can do about that are NOTHING and LIKE IT, WOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO!

 

f9740146ef2299a7841b514be93ac59a.png

 

bxdsfcb.png

49238945.png

wce.png

84995216.png

 

 


  • Posty:  2 901
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

stone-cold-steve-austin.jpg

Karta na najbliższe Collision (najprawdopodobniejsza data:) 17/12/11

1. Edge (w. Chris Jericho) vs Alberto Del Rio



2. Steve Corino & Big Show vs Jeff Hardy & Wade Barrett - Jeśli Corino i Big Show wygrają to Show wybiera stypulację walki Show/Barrett na Final Showdown. Mechanizm działa również w drugą stronę, czyli przy wygranej Barretta i Hardy'ego to Wade wybiera stypulację ich walki na Final Showdown.

3. Sheamus vs Undertaker (specjalny sędzia: CM Punk)

4. Daniel Bryan vs Mark Henry

5. Randy Orton & Shelton Benjamin vs Kane & The Rock

 

Oraz...

 

1. Highlight Reel - Gość specjalny - Alberto Del Rio

2. Konfrontacja Sheamusa i CM Punka

3. Oficjalna zapowiedź walk na Final Showdown

 

I wiele wiele innych...

 

 

b9e3d6d02a.png

Użytkownik, Moderator i Dyskutant roku 2011!

Moderator roku 2012!

 

hhhhhhhhhq.png

gggggc.png

zdb.png

 

 

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...