Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  3 403
  • Reputacja:   66
  • Dołączył:  26.08.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

WWE Extreme Rules



Extreme_Rules_(2011).jpg

1 Maja 2011



Tampa, Florida, St. Pete Times Forum

Dark Match



Sin Cara pokonał Tyson'a Kidd'a

Wyniki:

Last Man Standing Match



20110419_xr_orton_punk.jpg

Randy Orton pokonał CM Punk'a

United States Championship Match



Table Match

Kofie Kingston pokonał Sheamus'a©

Nowy United States Champion: KOFI KINGSTON!!!

Tag Team Country Whipping Match



20110411_xr_coleswagger_kingjr.jpg

Michael Cole & Jack Swagger pokonali Jerry'ego Lawler'a & Jim'a Ross'a

Falls Count Anywhere Match



20110418_xr_mysterio_rhodes.jpg

Rey Mysterio pokonał Cody'ego Rhodes'a

No Count-Out, No Disqualification, Loser Leaves WWE Match



20110418_xr_mccool_layla.jpg

Layla pokonała Michelle McCool

Michelle McCool odchodzi z WWE

World Heavyweight Championship Match



Ladder Match

20110414_xr_christian_del_rio.jpg

Christian pokonał Alberta Del Rio

Nowy World Heavyweught Champion: CHRISTIAN!!!

WWE Tag Team Championship Match



Lumberjack Match

Kane & Big Show pokonali Wade'a Barrett'a & Ezekiel'a Jackson'a

WWE Championship Match



Triple Threat Steel Cage Match

20110418_xr_triple_threat.jpg

John Cena pokonał John'a Morrison'a & The Miz'a©

Nowy WWE Champion: JOHN CENA!!!
#SmartFanZone
  • Odpowiedzi 9
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • SweetChinMusic

    2

  • Yao

    1

  • Hacjend

    1

  • Clown.

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 708
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Cm Punk vs Randy Orton

Ździwiło mnie trochę, że jest to opener, myślałem że to miejsce zarezerwowane jest dla Rhodesa i Mysterio, ale co tam. Jak GM nie pozwolił Nexus pomagać Punkowi to już byłem pewien, że to Orton wyjdzie z tej walki zwycięsko (niestety, nie ma szans na czystą wygraną CM'a). Sama walka mocno średnia, chyba nawet gorsza od tej na WrestleManii. Za mało użytych przedmiotów, dwa kendo sticki i dwa krzesła to chyba jednak nie jest dużo jak na ten rodzaj walki. Nawet przez moment nie przeszło mi przez myśl, że Punk w jakiś sposób wykończy RKO i się nie myliłem. Końcówka strasznie słaba, dużo bardziej kupiłbym skok z narożnika skontrowany na RKO, a nie coś takiego. No cóż, Punk pogroził odejściem to człowiek mógł pomyśleć, że może jednak zdecydują się na jego wygraną (bo pytam jeszcze raz - co mu to do jasnej cholery da?), a tutaj potraktowali go w ten sposób (dobrze, że został chociaż w miarę dobrze zabookowany).

Kofi Kingston vs Sheamus

Jakoś ździwiony nie byłem, gdy Long powiedział, że Sheamus zaraz będzie bronił pasa, w końcu CT długo rozmyślał nad tym, czy umieścić ich w karcie. Sam pojedynek przyzwoity, Kingston zaprezentował się z bardzo dobrej strony, a i Sheamus jakoś specjalnie mu nie przeszkadzał (bardzo podobał mi się ten wyskok zza lin, kiedy Ghańczyk biegną na Celtic Warriora). Bardzo ładny końcowy spot, choć miałem wrażenie, że Kofi go nie do końca trafił. Zaskakujący jest jednak zwycięzca, bo co jak co, ale Sheamus dobrze sobie radził z tym tytułem (i mógł go w jakiś sposób wypromować). A tak, nudny Kofi znowu ma pas, znowu będzie go bronił trzy miesiące i dupa z tego będzie (mam nadzieję, że nie wpadną na tak genialny pomysł i nie postanowią podkładać mu Punka, bo ten nie ma nic do roboty obecnie). Pojedynek lepszy od tego Last Man Standing, mimo, iż nawet nie było ich w karcie.

Lawler&Ross vs Cole&Swagger

Coś ostatnio mam wrażenie, że po kurewsko przewidywalnym Elimination Chamber, chcą nas na siłę zaskakiwać. Rozumiem, że Cole jest niezłym heelem, potrafi zdenerwować publiczność, ale bez przesady - niech posadzi dupę na tym krześle, komentuje, ale się z niego nie rusza, bo mnie i pewnie nie tylko mnie denerwuje. Lawler przegrywa drugi raz (choć drugi raz nie z jego winy) i jak dalej będą ciągnąć ten feud to się chyba pochlastam, a niestety wszystko na to wskazuje. Nie będę się rozpisywał o poziomie tego pojedynku, bo wszyscy wiedzą jaki on był i jaki on musiał być, ale spodziewałem się jeszcze większego gówna z ich strony.

Rey Mysterio vs Cody Rhodes

Nareszcie jakaś naprawdę solidna walka, ale czego się po nich spodziewać (w końcu na WM wykręcili drugi najlepszy pojedynek, przynajmniej moim zdaniem). Uważam jednak, że za szybko uciekli z tego ringu (mogli powalczyć z trzy, cztery minuty, a nie wychodzić po jednej). Kilka ładnych spotów, Rhodes zaprezentował się moim zdaniem o niebo lepiej (denerwują mnie już te schematy Mysterio, niczym Orton i Cena). Nie było to chyba tak genialne starcie, żeby wykrzykiwać 'This is Awesome' (i to jedyny raz w trakcie tej gali, a były jeszcze dwa lepsze pojedynki), co nie zmienia faktu, że był to solidny match. Nie podobała mi się natomiast końcówka i to, że podłożyli Rhodesa (chociaż można powiedzieć, że przegrał nie do końca czysto), ale chyba jednak wiele na tej przegranej nie straci, w końcu to on wygrał na WM a nie karzeł.

Layla vs Michelle McCool

Bardzo fajna (choć za krótka) walka div, chyba najlepsza w ostatnich miesiącach, jak nie dłużej. Obie pokazały kilka ładnych akcji, świetnych kontr (szczególnie ta końcówa, z pinu na Styles Clash) i co najważniejsze - pozytywnie zaskoczył mnie wynik. Myślałem, że podłożą Layle (a kilka dni później zwolnią, w końcu są cięcia), a tutaj Tejkerowa przegrywa i to bez żadnej interwencji z zewnątrz, pewnie po to, żeby zaopiekować się mężem. Kharma nareszcie debiutuje, a divy się boją (może z tego wyniknąć jakaś wojna, dywizja div vs Awesome Kong, ale chyba aż takim terminatorem to ona nie będize).

Christian vs Alberto Del Rio

Trochę za wolno się rozkręcli moim zdaniem, moglo dojść do jeszcze jednego większego spotu z drabiną, bo przez pierwsze 7/8 minut mało się działo. Na szczęście czym bliżej końca, tym coraz więcej zajebistych spotów, coraz więcej emocji. Szczególnie spodobał mi się nietrafiony skok Del Rio (myślałem, że ciekawa akcja = Christian, a tu proszę, Arystokrata nie trafia i łamie na sobie drabinę). Po tej akcji byłem pewien, że to już koniec (choć trochę za krótko to trwało..), ale przecież zapomniałem o Brodusie, który jest jeszcze ochroniarzem Del Rio (i w sumie to pewnie jego ostatnia interwencja, skoro przenieśli Alberto do czerwonych). Trzeba przyznać, że nieźle krwawił (nie mam pojęcia z czego, ale włosy miał całe zafarbowane na czerwono). Ku zaskoczeniu pojawia się Edge (swoją drogą, fajne autko) i pomaga wygrać Christianowi (niby nie do końca czysto, ale wygrywa). Bardzo się ciesze, że wujek w końcu mu wybaczył (no ile można), ale to zwycięstwo jest niestety wymuszone przez koniec kariery brata/kumpla, zgubiłem się. Tak czy inaczej, bardzo dobry pojedynek (najlepszy na Extreme Rules), ale tego się spodziewałem i nie jestem jakoś szczególnie zaskoczony zaskoczony.

Show&Kane vs Barrett&Jackson

Krótka, słaba walka, zupełnie niepotrzebnie dodana (ale chyba jednak na siłę chcieli wepchnąć gdzieś między walki obecnych mistrzów tag team). Dobrze, że wygrali o dobrze, że wreszcie rozpada się Corre, po odejściu Edge'a, zmiany brandu przez Mysterio i Del Rio, to on obok Sheamusa i Rhodesa ma teraz szanse wspiąć się na szczyt.

Morrison vs Cena vs The Miz

Kolejny bardzo dobry pojedynek, chyba najlepszy steel cage match odkąd oglądam WWE (a od tego momentu trochę ich chyba jednak było), w trakcie którego choć przez moment mogłem uwierzyć w końcowy sukces Morrisona (choć wcześniej nie dawałem mu najmniejszych szans). Spodziewałem się jakiegoś skoku z klatki na Miza i Johna, crossbody czy coś w tym stylu, ale nie zmodyfikowanego Starship Pain (ciekawe czy jest jakieś miejsce, z którego on nie wykona tej akcji). Zaskoczył mnie jeszcze Cena, bo co jak co, ale monkey flip w jego wykonaniu to ja się szczerze mówiąc nie spodziewałem (nie ważne czy wyszło do końca czy nie, ważne, że odświeża swój move-set). Interwencja Trutha do przewidzenia (już mamy pewną jedną walkę na Over The Limit), ale przynajmniej JoMo ma wymówkę, że przegrał tą walkę przez kogoś, a nie z własnej winy. Zdenerwowało mnie jednak to, że po kilku kopnięciach i jednym (beznadziejnym) finisherze, Morrison leżał jak trup i nie podniósł się do końca walki. Końcowy Attitude Adjustment z narożnika wyszedł niesamowicie mocno (czy ja podobnego zakończenia już dzisiaj nie widziałem?), ale trochę szkoda, że to John wygrał (Miz właśnie teraz był u szczytu formy, no ale jednak jego title-run trwał dość długo).

Dobre, najlepsze w tym roku PPV spod szyldu WWE. Walki, które były słabe (a były takie tylko dwie), trwały łącznie może 10 minut, więc jakoś bardzo nie zawadzały. Dwa główne starcia wieczoru nie zawiodły i były bardzo dobre (ten Ladder to jak narazie druga najlepsza Vincowska walka w tym roku), do tego dobry Tables Match i Falls Count Anywhere (tylko tam niestety zwycięzcy nie tacy jak trzeba) i do tego miłe zaskoczenie w postaciu starcia div (i debiutu Kharmy). Pojedynek Ortona i Punka znajduje się gdzieś pośrodku, między tym dobre, a nie słabe, spodziewałem się czegoś więcej. Póki co najlepsza gala w tym roku (nie mówię tego dlatego, że jestem markiem WWE), której spokojnie mogę dać 4/6.

Rated-R Superstar !

15855262764b295303a1d20.jpg


  • Posty:  660
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Gala mi sie tak bardzo podobała że też opisze dokładniej wrażenia po niej.

Pierwsza walka, tutaj mnie zaskoczyło, że Orton walczy w openerze gali ale to też jest w pewien sposób wyróżnienie (w końcu ostatnimi czasy openerem jest walka o WHC). Pojedynek IMO bardzo dobry, szczerze mówiąc nie spodziewałem się aż tak dobrego starcia, a było lepsze niż ich walka na WrestleMani wbrew temu co mówi Sebu

;) Nie przepadam za stypulacją last man standing, ale tutaj pokazali klase. Nie chodzi o ilość przedmiotów których użyli tylko sposób w jaki je używali. Kendo sticki były użyte na wszystkie możliwe sposoby, był leg sweep na krzesło czy irish wip w krzesło z którym Punk wypadł za liny. Oczywiście obowiązkowe RKO na stół komentatorski, Punkt kick, kiedy wszyscy myśleli że to już koniec walki, a Punk go skontrował na GTS no i... spieprzona koncówka. To jedyna rzecz do której w tej walce sie można przyczepić. Podobnie jak Sebu liczyłem na jakieś efektowne RKO z kontry, tutaj sie chyba przeliczyli, bo to nawet nie był do konca Jumping Cutter no i kolejna przegrana Punka, jesli w taki sposób chcą go zatrzymać w federacji to powodzenia... Pomimo wszystko dla mnie to druga lub trzecia najlepsza walka gali.

 

Druga walka o US Championship. Nawet nie zauważyłem, że tego matchu nie ma w karcie, ale chłopaki dali rade. Z resztą Sheamus jest bardzo dobry w ringu wbrew obiegowej opini, Kofi potrafi wykonać efektowne akcje i wykorzystali tą stypulacje. Różne próbu rzutów, skoków i to nie tylko w wykonaniu Kofiego. Dla mnie ta walka miała wszystko co powinna mieć walka zawodników walczących o mid cardowy pas. Były różne momenty kiedy wydawało się, że walka sie skonczy, ale jakoś unikali kontaktu ze stołem, szczególnie to jak Rudy wypchnął Kofiego z ringu, a ten jakoś odskoczył i wylądował za stołem. Szczerze życzyłem tego zwycięstwa Sheamusowi, bo bardzo go lubie, w przeciwieństwie do Kingstona, ale teraz ma szanse na SD! zacząć jakiś konkretny feud i wrócić do ME ;) Kolejna walka na +

 

Na walce komentatorów cały czas siedziałem na chacie i pisałem z innymi, bo już samo wejście Cole'a trwało za długo, oczywiście cyrki z folią bąbelkową... wolałem podyskutować z Gonzalezem niż oglądać tą porażke, oglądałem tylko jakieś urywki i walka była taka jak sie każdy spodziewał, jak dla mnie nie jest to walka na minus, bo ona była tylko do ozdoby? Nie wiem dlaczego ona była ale nikt sie niczego dobrego nie spodziewał i taka też była.

 

Rey Mysterio vs Rhodes. Ta walka mnie szczerze mówiąc troche zawiodła. Po świetnej walce tej dwójki na WrestleMani nabrałem do nich respektu, ta walka mimo lepszej stypulacji wyszła gorzej niż walka na WM. Przede wszystkim zbyt szybko wyszli z ringu. Za ringiem wykonali kilka efektownych akcji, kontr, jakieś skoki Reya, ale potem weszli na schody, gdzie jedyną konkretniejszą akcją jaką wykonali była dźwignia Rhodesa przez poręcz. Ogólnie walka nie była zła, powiedziałbym nawet że była dobra, ale po WrestleMani spodziewałem się jednak czegoś więcej. Do tego dwa razy Rhodes ewidentnie sie podłożył pod sześćsetdziewiętnaście, te ostatnie było tak cholernie widoczne że aż kuło w oczy, Rhodes chodzi po ringu obolały, już wygląda że doszedł do siebie a on kładzie sie na linach i czeka na 619, ja tego nie kupuje. Mimo wszystko ta walka też była na plus bo wykonali kilka ciekawych akcji na zapleczu.

 

Layla vs McCool, w tym momencie akurat poszedłem do łazienki więc nie wiele wiem z tej walki, przyszedłem na samą koncówke, która mi sie podobała, tj. styles clash skontrowane na pin i zakonczenie walki. Potem mi sie zrobiło z leksza niedobrze jak zobaczyłem Kharme, ale ona zrobiła co zrobiła i sobie poszła.

 

Christian vs Del Rio, tutaj sie wszyscy spodziewali walki roku i ta walka mogła taka być, gdyby sie nie rozkręcali tak długo. Miałem wrażenie, że Del Rio podszedł do tej walki bardzo anemicznie, bał się uderzyć w drabine i na początku jedynie Christian upadał, dopiero po jakimś czasie Del Rio nabrał jakby więcej pewności i pare razy dosyć boleśnie wylądował. Tempo tej walki było od samego poczatku bardzo dobre, ale koncówka była świetna. Sytuacja zmieniała się z sekundy na sekunde, przez chwile myślałem że Del Rio wygra, zaraz Christian pojawia sie z nikąd i go zrzuca, za chwile Christian już jest bliski zwycięstwa, przeszkadza mu Ricardo, potem Del Rio, Clay i tak dalej. Ten spear dla Del Rio wyszedł kozacko, tylko kiepsko Christianowi wychodzi robienie miny psychola :D Bardzo dynamiczna ta koncówka była, na samym końcu kiedy wszedł Clay i del Rio już ściągał tytuł tylko czekałem aż pojawi sie Edge, bałem sie jednak że mimo pojawienia sie Edge'a Del Rio jakoś wygra, na szczęście tak sie nie stało, kiedy Christian ściągnął tytuł ogromny kamień spadł mi z serca, należał mu sie ten tytuł już od dawna, szkoda że prawdopodobnie stanie sie kolejną ofiarą Ortona już wkrótce i że ten tytuł zawdzięcza tylko i wyłącznie Edge'owi... Dla mnie to była najlepsza walka gali i najlepsze zakonczenie.

 

Ostatnia walka, po której spodziewałem się bardzo dobrego widowiska no i sie nie zawiodłem. Chociaż ta walka zaprzeczała wszelkim prawom fizyki i logiki jakie znam to mimo wszystko panowie dali rade. Co sie rzucało w oczy? No przede wszystkim to, że jak dwóch sie biło, to trzeci przez kilka minut leżał nie przytomny zamiast wychodzić z ringu. To było troche sztuczne, bo trwało za długo, Morrison po normalnych akcjach leżał nie przytomny, kiedy Cena nic sobie nie robił z finisherów. Kilka momentów kiedy Morrison czy Miz byli już poza klatką i wystarczyło się puścić, a oni tego nie robili tylko czekali na Cene, albo ta akcja z drzwiami, gdzie Morrison zamiast tak jak nakazują prawa fizyki spaść na ziemie, jakimś cudem wylądował kroczem na drzwiach, gdzie jak po raz kolejny fizyka i logika nakazuje z bólu powinien wręcz stracić przytomność i przechylić sie na bok, co by spowodowało upadek na ziemie i zdobycie tytulu. Były momenty emocji za sprawą Morrisona, bo wiele razy był bliski opuszczenia klatki. Walke właściwie wygrał, gdyby nie wkroczył R-Truth. W tym momencie byłem pewny zwycięstwa Morrisona, któremu wystarczył jeden ruch by znaleźć się na ziemi, a tu znikąd pojawia sie Truth, nokautuje Morrisona, Cena Miza i The Champ is Here. Spodziewałem się zwycięstwa Ceny, jednak ciągle gdzieś mi chodziła myśl że może jednak dają drugiemu Janowi. No cóż... walka mi sie podobała, była bardzo emocjonująca, chociaż spodziewałem się więcej akcji z klatką to i tak to Starship Pain, monkey flip i inne akcje wyszły świetnie. Main Event gali na +

 

Zapomniałem o walce tag teamów, ale w sumie nie ma co opisywać. Walka miała tylko i wyłącznie jedno zadanie - zainicjować rozpad Corre i je wykonała, była to też dobra przerwa na odwiedzenie łazienki ;)

 

Jakbym miał podsumować gale to wszystkie walki na niej były conajmniej dobre. Po walce komentatorów nikt sie nie spodziewał dobrej walki, więc jej nie wliczam, TT match z dupy wzięty miał zainicjować rozpad Corre, co dla mnie jest pozytywem bo mam dość tych wszystkich Barretów i innych Slaterów, Opener bardzo dobry, US dobry, nawet dobry+, Rey vs Rhodes dobry, Divy mi sie podobały, co było miłym zaskoczeniem, WHC zajebisty i Main Event bardzo dobry z minusem, jak dla mnie najlepsza gala WWE nie tylko w tym roku, ale przebiła też wszystkie PPV z poprzedniego roku, bo nie zdarzyło się w zeszłym roku, żeby właściwie wszystkie czy tam 90% walk było conajmniej dobrych. Gala ode mnie zasłużenie dostaje ocene Bardzo dobrą.
Edytowane przez Gość

 

2f78f3ef4e4c.png

339rkwo.png

2ep0e1v.png

 

 


  • Posty:  1 019
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.04.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Cm Punk vs Randy Orton

walka dosyć dobra, jak na Ortona bo po Punku można spodziewać się czegoś więcej, no rzeczywiście było mało przedmiotów ale kilka ładnych akcji też można było zobaczyć, walka wyszła centralnie średnio ale jak na opener to nie najgorzej choć liczyłem że będzie coś lepszego.

Kofi Kingston vs Sheamus

na początku było strasznie nudno, i zaczynałem żałować że dodali tą walke, jednak potem rozkręciła się na dobre, było sporo dobrych akcji Kofi potrafi zrobić dobrą walke nawet z takim Sheamusem i tym razem tez mu się to udało, no niespodziewane zwycięstwo Kofiego, myślałem że wygrał dlatego żeby mieć walke o unifikacje z Barrettem ale skapłem się że Kofi przeszedł na Raw i wziął ten pas ze sobą.

nudny Kofi znowu ma pas, znowu będzie go bronił trzy miesiące i dupa z tego będzie
Sebciu, chodziło i o to żeby ktoś zabrał pas ze sobą na Raw, a na kogo byś ty wpadł w tej chwili ? jakiś jedno dniowy nagły feud ? Wybrali Kofiego i teraz może potrzyma go te dwa miesiące ale potem napewno znajda kogoś nowego.

Lawler&Ross vs Cole&Swagger

no tak, walka napewno lepsza niż na Wrestlemani ale wiadomo co można się spodziewać bo trzech komentatorach i jednym wrestlerze...no i tak było zwykła słaba walka mam nadzieje że koniec tego beznajdziejnego feudu, bo tylko tracą czas na PPV i tyle o tej walce.

Rey Mysterio vs Cody Rhodes

bardzo ciekawy pojedynek, niewiem czy lepszy niż z Wrestlemani ale myśle że na równym poziomie i troszke jestem zawiedziony bo na Wm zobaczyliśmy Singles Match a tu byłą walka wszędzie więc spodziewałem się lepszej walki na Wm ale nie mówie że była zła, była bardzo dobra, ładne akcje nawet gdzieś nam w hali na ringu też, pomysłowa końcówka no spoko :t_up:

Layla vs Michelle McCool

Layla Wygrała :thumb: To była dla mnie bardzo ważna walka obejżałem ją całą, była niezła, dobrze że Layla wygrała choć gdy przed walką na BS spotkała sie z tymi Divami to już się domyślałem że wygra i dobrze się stało, fajny debiut nawet niewiem jak się nazywa, na serio strasznie wygląda aż się jej bałem :8

Christian vs Alberto Del Rio

No i po tym starciu spodziewałem się najlpeszej walki i chyba tak było, walka bardzo dobra, Christian jak i Del Rio zrobili dobrą robote, byłem na 99% pewien że wygra Del Rio i dobrze się stało że Christian, widać Edge jeszcze nie może pożegnać się z WWE i będzie się pojawiał na Christian new WH Champion no ciekawe co będzie dalej.

Show&Kane vs Barrett&Jackson

dodali tą walke żeby bardziej pokółcić THe Corre i tak się stało Jakson sobie tam radził z Showem ale Barrett chciał wygrać i przegrał itp. no już praktycznie koniec The Corre walka słaba niepotrzebna ale dodali to była.

Morrison vs Cena vs The Miz

Obawiałem się że te starcie im nie wyjdzie i się myliłem walka była bardzo dobra, Morrison wykonal dobrą robote, fajny mini-starshipain z klatki, i zgadłem z tym że R-truth mu nie pozwoli wygrać, bo pisałem o tym w dyskusji, wygrał Cena nawet się ucieszyłem bo już wole to niż znowu Miz, no ładnie 3 pasy zmieniły właściciela na Extreme Rules dlatego gale oceniam na

5/6


  • Posty:  268
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Gala według mnie była najlepszą w ostatnim czasie. To pozytywne, że w dzisiejszej erze Entertainmentu możemy zaznać sporej dawki hardcore'u (Mam nadzieję, że to zdanie nie miało wydźwięku hejtującego ere PG, bo nie o to mi chodzi). Omówmy walki:

Last Man Standing

Opener był fajny. Spodziewałem się czegoś gorszego, a tu WWE mnie pozytywnie zaskoczyło. Niektóre spoty były ciekawe. No ale pozytywy kończą się na przebiegu walki. Jej końcówka to jeden WIELKI minus. Punk przegrywa kolejny feud. Sorry, ale tak to oni nie zatrzymają go w federacji. A w TNA go nie chcę. Po usunięciu Nexus miałem nadzieję, że pojawi się jednak Chris Jericho, ale zawiodłem się. Taki trochę offtop: nie podoba mi się fryzura Punka. była lepsza ta wcześniejsza, gdy miał włosy trochę nastroszone, a nie takie ulizane. Trochę też było zbyt widocznej komunikacji między wrestlerami. Ale to już wina operatorów.

Table Match

Podobnie jak wyżej walka OK, zakończenie już nie. Co z tym Kofim, że on jest taki nudny?! Masakra... I ciekawa sytuacja z pasami po drafcie została zakończona w nudny sposób. US wraca na RAW. Mogli je chociaż zamienić...

Też zauważyłem, że Sheamus w wywiadzie powiedział "wrestle". Ale to ja chyba przewrażliwiony jestem. :)

Tag Team Country Whipping Match

Przewijałem. Zapamiętałem bąbelkowy strój Cole'a i jego krew. A po za tym, chyba nic nie straciłem. Mam nadzieję, że ta szopka się skończy...

Falls Count Anywhere Match

I tutaj podobnie jak w przypadku pierwszych dwóch walk. Jestem zadowolony z przebiegu, a nie z rezultatu. Ciekawe spoty, chociaż te chanty Holy Shit, przy tym kopnięciu były wg mnie niepotrzebne. Też taki szczegół, ale wywiązał we mnie pozytywne uczucia. Chodzi mi o tą współpracę Reya z fanem, gdy ten przytrzymał go przy wchodzeniu na barierkę. Drobnostka, a cieszy. Dało się zauważyć też brak współpracy między Reyem, a Codym. Byly 2 momenty, gdy Rey szykował się do jakiegoś skoku, a Cody tego nie zauważył i uciekał dalej. Niestety przegrał. Mam nadzieję, że to go nie cofnie.

Loser Leaves WWE

I tutaj chyba największe zaskoczenie. Wynik przewidywalny, McTaker idzie do męża, ale chodzi mi o sam przebieg. Byłą to pierwsza walka Div, którą się fajnie oglądało. Krótka, ale dynamiczna, ciekawe akcje. Layla poprawiła się cholernie w ringu. I jeszcze debiut Kharmy. Podobały mi się te segmenty w szatni. Kharma, jako zagrożenie dla całej dywizji. Fajne :) Nie pomyślałbym że ogólnie Divy na PPV będą na plus.

Ladder Match

I perełka na gali :)Walka była bardzo fajna i zakończenie również. Świetne akcje. Christian zdobywa to na co zasługiwał od dawna. Nie będę się nad nią rozwodził za bardzo, napiszę coś tylko o końcówce. Wytarcie krwi z czoła Christiana było według mnie konieczne, gdyż z twarzą we krwi celebrujący zdobycie pas erze PG byłoby nie na miejscu. Zaskoczyła mnie interwencja Brodusa, a jej końcówka jeszcze bardziej. Nieźle walnął w tą drabinę... Nieciekawie to wyglądało. Tyle krwi co z niego wypłynęło nie widziałem jeszcze w WWE, odkąd je oglądam (końcówka 2009). Ogólnie walka na duży +.

Lumberjack Match

Przewinąłem, bo nie chciało mi się oglądać. Zapamiętałem chanty Trent Barretta przy backstage'u z Mizem :) i spięcia w Corre.

Trzeba by się też odnieść do nowego gimmicku DH Smitha. Chodzi mi o tego gościa w marynarce i białym kapeluszu. W ogóle nie wiedzialem o kogo chodzi. Musiałem trochę pogooglować. Jestem ciekaw, czy zatrzyma to go w WWE trochę dłużej. A tak btw, wiecie może kiedy będą te masowe zwolnienia?

Triple Threat Steel Cage Match

Po walce spodziewałem się czegoś lepszego. Starship Pain z klatki był fajny, ale poza tym nic bardzo ciekawego. Ten superplex też wyglądał groźnie. Za dużo siedzenia na górze, co spowodowało mecz zbyt statycznym. I Cena zdobył pas. Odwlekaliśmy to już od dłuższego czasu, ale już się dłużej nie dało. Mam nadzieję, że plotki o wierze w Miza są prawdziwe i nie spadnie do mid-cardu.

Ogólnie gala bardzo mi się podobała. Tak fajnie mi się nie oglądało chyba żadnego PPV.


  • Posty:  2 708
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Sebciu, chodziło i o to żeby ktoś zabrał pas ze sobą na Raw, a na kogo byś ty wpadł w tej chwili ? jakiś jedno dniowy nagły feud ? Wybrali Kofiego i teraz może potrzyma go te dwa miesiące ale potem napewno znajda kogoś nowego.

A mi chodzilo o to, że Sheamus był dobrym mistrzem (ostatni dobry title-run to chyba ten The Miza, oczywiście ten pierwszy, bo potem dostawał wpierdol od Danielsona) i niepotrzebnie zabierano mu go tak szybko (mogli mu przecież równie dobrze dac przeciwnika za dwa, trzy miesiące). Mało tego, dostał go Kingston, który dobrego reignu chyba nie miał nigdy (chyba, że pierwszy raz kiedy pokonał Jericho, ale to nie moje czasy) i boje się, że nie będzie miał nikogo do feudu (CM Punk? A niech tylko spróbują). Kingston z pasem = nudy i nic nie wskazuje na to, że tak nie będzie i tym razem.

Rated-R Superstar !

15855262764b295303a1d20.jpg


  • Posty:  2 351
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.01.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Orton vs Punk - Myślałem, że pojedynek będzie lepszy. Spodziewałem się jakiegoś pomysłowego zakończenia walki, a tu nic. Last Man Standing raczej zobowiązuje do czegoś, do jakiegoś lepszego zakończenia niż widzieliśmy. Cóż, stół komentatorski podejrzewam, iż powinien się rozwalić po RKO. Po drugie Orton mógł jakoś dyskretniej przekazać informacje Punkowi co do dalszego przebiegu walki, a nie schylać się i szeptać mu do ucha... Po trzecie, to RKO kończące walkę kompletnie nie wyszło i mało przedmiotów zostało użyte podczas pojedynku, ale w sumie i tak nie spodziewałem się nie wiadomo czego.

Sheamus vs Kingston - Pierwszy z niezapowiedzianych pojedynków przed galą. Krążyły plotki o tym, że właśnie takowy pojedynek się odbędzie, więc nie było to jakimś zaskoczeniem dla mnie. Pojedynek nawet mi się podobał. Kilka ładnych akcji, obydwaj dali radę, choć Kofi lepiej się zaprezentował. Zakończenie było jednak naciągane i to mi się w tym starciu nie podobało. No i zwycięzca zupełnie niespodziewany. I moje przeczucia spełniły się. W jakiejś dyskusji o pasie US stało się gorąco po tym, jak Irlandczyk go zdobył. Przeczuwałem, że to jest tylko chwilowe podniesienie prestiżu tegoż tytułu (jeśli w ogóle). Myślałem właśnie, że Sheamus straci ten pas na rzecz kogoś mniej ważnego. Jak widać miałem rację. Do Kingstona nic nie mam bo nie jest złym zawodnikiem, solidnym mid carderem, ale po co to było Sheamusowi? Jego za bardzo nie trawię, choć już stopniowo robi postępy, ale danie mu tego tytułu na tak krótką chwilę nie miało chyba sensu.

Cole & Swagger vs Lawler & Ross - W internecie krążyły plotki, iż będzie to po prostu Tag Team Strap Match, a tak nie było. Strap Matche wyglądają inaczej, ale nie będę się tu wymądrzał. No cóż tu można napisać. Nic się tu prawie nie działo, spodziewałem się nudnej walki. Zwycięzcy mnie zaskoczyli bo byłem prawie w stu procentach pewien, że wygra to team face'ów.

Mysterio vs Rhodes - Może wielu wytrzeszczy oczy przez to co napiszę, ale co tam... Fajna walka, przyjemnie się ją oglądało, choć spodziewałem się czegoś więcej. Myślałem, że zostaną użyte jakieś przedmioty. Szkoda, że walka nie zakończyła się na przykład na backstage czy gdzieś wśród publiczności. Jak już wyszli tak daleko od tego ringu, to po co wracać? W każdym razie wołanie przez ludzi "holy shit" było baaaaardzo nie na miejscu. Za niedługo będą tak wołać jak Cena zrobi dropkicka :roll: . No i zwycięstwo Rey'a nie było dla mnie niespodzianką.

McCool vs Layla - Stypulacja ciekawa, trochę emocji było, ale tylko trochę. Jak na divy walka wyrabiała. Typowałem na zwycięstwo Layli, choć podchodziłem z dystansem do plotek, które pojawiały się przed walką. No i doszło do debiutu Kharmy. Przed galą pisałem w dyskusji, że jeśli zwycięży Layla, to Kharma nie powinna zainterweniować. Pisałem tak ponieważ myślałem, że nowa diva będzie heelem, a wygląda na to, że jest inaczej. Kharma ma bardzo ciekawy gimmick, trochę tajemniczy, takie powiedzmy nie do końca zrównoważone babsko. U div potrzebna była świeża krew, więc cieszę się, że Kharma już zacznie regularne występy w WWE.

Christian vs Alberto - No i mamy najlepszą walkę na Extreme Rules. Znakomita walka na drabinach, tego się spodziewałem i dostałem to, co chciałem. Ładne akcje, nie było nudno ponieważ ciągle coś ciekawego się działo. Co tu dużo pisać, obydwaj panowie dali z siebie wszystko. Zarówno Alberto jak i christian zasługiwali na zwycięstwo. Jedna mała wpadka z drabiną, która miała złamać się w pół, ale to nie ważne. Interwencja Brodusa i Edge'a też przemyślana, no fajnie. Christian trochę rozciął czoło, ale kontuzja Clay'a wyglądała dużo groźniej. Na macie poza ringiem była duża plama krwi, a Brodus miał całą czerwoną twarz oraz głowę. Podobno było to skutkiem uderzenia go przez Christiana w głowę drabiną. Ja tego jakoś specjalnie nie zarejestrowałem, ale dobra. W każdym razie 12 szwów... ehh... musiało boleć. Niech Clay wraca szybko do zdrowia. No i co najważniejsze gratulacje dla nowego mistrza. Należało mu się i mam nadzieję, że Vince już nie będzie go pomijał.

(...) ale to zwycięstwo jest niestety wymuszone przez koniec kariery brata/kumpla, zgubiłem się.

Nie tak do końca wymuszone. Ponoć CT naprawdę miał w planie heel turn Christiana. Myślę, że prędzej czy później i tak dostałby ten pas. Na pewno nie dostałby go tak wcześnie, ale Vince i tak wkrótce dałby mu złoto.

Show & Kane vs Barrett & Jackson - Tej walki się nie spodziewałem, ale z drugiej strony Kane'a, a raczej w szczególności Showa nie mogło zabraknąć na PPV. Walka krótka i przewidywalna. Małe wykorzystanie "drwali", ale w końcu cała walka trwała chwilkę, więc czego tu się spodziewać. Ostatnio pasy tag teamowe w WWE nie znaczą kompletnie nic, dno. W sumie już od dawna nic nie znaczą, ale to co się z nimi teraz dzieje, to przechodzi ludzkie pojęcie. Czy naprawdę nie można zrobić dobrej i trochę dłuższej walki?

Morrison vs Cena vs Miz - No i tutaj przyznam, że nie spodziewałem się tak dobrej walki. Pojedynek był długi jak na main event przystało. Morrison pokazał się z dobrej strony podobnie jak Cena. Miz odstawał i nawet się cieszę z tego, że Cena zdobył tytuł. Na pewno będzie pokazywał więcej od Miza, który ostatnimi czasy zaczął mnie już denerwować i nudzić. Interwencja Trutha była niemalże pewna. Na początku podczas pierwszego ataku (przy wejściu do klatki) można było zauważyć błąd. Morrison prawie upadł poza ring, ale byłaby beka gdyby się nie utrzymał i spadł na ziemię. To była jedynie taka wpadka, ale jak już pisałem, pojedynek na poziomie.

No i gala dobra. Pisałem, że nie lubię gali Extreme Rules w wykonaniu WWE ponieważ ekstremalności jest niewiele. Tak też było, mało przedmiotów itd. ale wiemy jak jest.


  • Posty:  67
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  27.03.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Extreme Rules już za nami. Szczerze mówiąc - obawiałem się, że będziemy świadkami kolejnej dość słabej walki spod znaku WWE. Zdziwiłem się lekko po jej dokładnym obejrzeniu. Dostaliśmy kilka dobrych, a nawet bardzo dobrych walk. Nie będę jakoś szczególnie się rozpisywał. Powiem tylko 1 - 2 zdanie, co myślę o każdej z walk.

1.) Potwierdziła się teza, że jak osoba, która nie jest zbyt dobra w ringu (czyt. Randy Orton, którego moveset jest zbyt oklepany) jeśli dostanie w miarę dobrego przeciwnika o wysokich umiejętnościach - oboje potrafią wykręcić niezłą walkę. Tak stało się i tym razem. Był to jeden z lepszych openerów jakichkolwiek PPV. Smuci wynik i fakt, że właśnie przez wynik w najbliższym czasie ktoś może opuścić federacje. (O tym napiszę w innym temacie :))

2.) Mogli dać panom nieco więcej czasu, mimo wszystko uważam, że było ok. Pojedynek trzymał nas w napięciu praktycznie do samego końca. Myślę, że Kofi nie będzie zbyt długo trzymał tego pasa, a wszystko zostało przeprowadzone po to, aby jakiś mniej znaczący pas był także na RAW.

3.) Trzeciego pojedynku - nie skomentuje. "Tag Team Country Whipping Match" z takimi "wrestlerami" (oczywiście z wykluczeniem Swaggera) to po prostu żenada. Oczywiście mam szacunek do Lawlera, ale powinien się zająć tylko komentowaniem ;).

4.) Starcie Rey'a i Cody'ego było jednym z najlepszych. Smuci jedynie fakt, że w końcówce panowie i tak wrócili na ring, a Rey standardowo - wykonał 619.

5.) Panie zapewniły nam dzisiaj dobre widowisko. Było to dobre podsumowanie kariery ich obu i zwiastun tego, co będzie pokazywała Layla. Był i big boot i faithbreaker, a także lay-out i diamond dust. Bardzo dobry debiut Kharmy, choć biorąc pod uwagę jej aktualne "zachowanie", zaczynam wątpić w jej heelostwo -.-

6.) Pojedynek o pas WHC - zdecydowanie najlepszy. Także z elementami "wysokiego napięcia" :). Każdy fan wrestlingu - mógł tam znaleźć coś dla siebie. Trochę siły, techniki, krwi... etc.

7.) Lumberjack match jakoś nie przypadł mi do gustu, ale nie był zły.

8.) Wracamy do punktu pierwszego i teorii ;). Szkoda, że nie wygrał JoMo, ale chyba nikt się tego nie spodziewał - biorąc pod uwagę jego aktualną pozycję. Cieszy fakt, że JoMo i Truth będą ze sobą feudowali.


  • Posty:  1 267
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

1. Orton vs Punk - Jedna z najlepszych walk na tym PPV, Orton znowu pokazał że jest świetny w ringu

a co do Punka to też wykręcił niezłą walkę ale po RKO z 3 liny nikt by się nie podniósł.

2. Kingston vs Sheamus - No akurat o tej walce nawet nie wiedziałem, ale cieszę się że ona się odbyła

jestem tak samo zadowolony z wyniku szkoda tylko że Sheamus trzymał pas półtora miesiąca.

Walka trochę krótka ale i tak mi się podobała.

3. Swagger i Cole vs Ross i Lawler - ta walka mnie szczerze dobiła kiedy usłyszałem że znowu odbędzie się

to starcie to nie cieszyłem się zbytnio, tak jak zawsze wyszło że Cole i Swagger wygrali a panowie komentatorzy

niech się lepiej nie mieszają w wrestling.

4. Mysterio vs Rhodes - walka nawet ciekawa cieszę się że wreszcie skończyli ten push dla Rey`a a

zaczęli dawać szansę młodszym i lepszym.

5. Michelle vs Layla - walka jak na panie to była bardzo dobra, zadebiutowała Karma.

Szkoda że Michelle musiała odejść z WWE ale trudno.

6. Del Rio vs Christian - Najlepsza walka tegorocznego Extreme Rules 2011 Christian pokazał wreszcie

jakim to jest znakomitym Wrestlerem, pełno fajnych akcji wszystko było co potrzebne do zrobienia fajnej

walki.

7. Ten match wcale nie był taki zły ale nie będę się rozpisywał więcej bo każdy wie jak było.

8. Cena vs Miz vs Morrison - No i najważniejsza walka która zakończyła się tak jak zawsze to znaczy

Cena wygrywa pas a młodzi np. Morrison który otrzymuje chyba 3 lub 4 szansę na ten pas musi przegrać.

walkę można uznać za niezłą. Morrison jak dla mnie w tej walce był najlepszy i to on zasłużył na ten pas

ale to już sprawa WWE.

 

53232759957468997232.png

 

 

 

 

rko_04.gif

 

 

 

 

User Miesiąca Wrzesień 2013

 


  • Posty:  2 231
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.10.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Extrme Rules oglądałem live i w sumie warto było. Trochę się zmuszałem do napisania opinii o tym PPV - jakoś nie mogłem się zebrać tak od razu. No ale wena jest więc trzeba ocenić PPV. No0 to jedziem

Last Man Standing - trochę mnie to zdziwiło, że akurat ta walka jest openerem gali. W momencie wejścia Punk'a z Nexus'ami, gdy tylko usłyszałem dźwięk wiadomości od GM'a Raw, było wiadome kto wygra tę walkę i niestety zwycięzcą został Randy. Ehh bardzo szkoda mi Punk'a. Kolejny feud "w plecy". Match ogólnie był bardzo dobry, co w sumie nawet mnie mile i pozytywnie zaskoczyło. Mimo, że nie użyli za wielu broni, bo raptem patyk, krzesło i porzucali się trochę po schodach, walka była naprawdę dobra. To RKO na stole komentatorskim nie za bardzo mi się podobało. Walka dobra, mimo że zwycięzca był wiadomy.

Tables Match - plus za dodanie walki w trakcie gali. Jednak 6 walk to trochę mało na PPV :) Kolejna całkiem dobra walka. Kofi trochę poskakał, a i Sheamus nawet nie zanudzał zbytnio. Jednak zwycięstwo Kingston'a to spore zaskoczenie. Jednak wzmianki o unifikacji pasów US i IC to zwykła plotka (jak narazie). Kingston znowu potrzyma tytuł ze 2, 3 miesiące i znowu będzie bezbarwnym mistrzem. Sheamus był dużo bardziej wiarygodniejszy jako champ, no i trochę podbudować jego pozycję. No ale stało się co się stało i się to nie zmieni. Walka całkiem niezła.

Country Whipping Match - Matko i Córko - przez ta walkę niemal usnąłem!! Gdyby nie czat z chłopakami, to usnąłbym na 100% :) Wynik niestety wskazuje, że to nie koniec szopki z komentatorami. Ileż jeszcze będziemy musieli to znosić :evil:

Falls Count Anywhere - walka dobra, jednak trochę mnie zawiodła. Po tym co dostaliśmy na WMce w wykonaniu tej dwójki, apetyt na dobre widowisko bardzo wzrósł. Najbarziej wkurzyło mnie zakończenie - czemu w ringu, a nie na rampie, w trybunach na parkingu, czyz bólu przy fanach na korytarzu. A te chanty - nie wiem co o tym myśleć, ale wydaje mi się że fani robili sobie jaja :D Walka bez DQ,a nie użyli prawie żadnych broni. Zresztą o czym my mówimy :)

McCool vs Layla - zwycięstwo Layli było wiadome. Klotki o odejściu Michelle bardzo szybko się rozeszły, więc inaczej wyglądać to nie mogło. Walka mimo wiadomego wyniku, jak na kobiety, była bardzo dobra. Panie pokazały, że są obecnie najlepszymi zawodniczkami w WWE. No i debiut Kharmy - damn mocne wejście nie ma co. Ten gimmick psychopatki sprawdzi się w 100 procentach. A Michelle zajebiście zagrała tą wystraszoną panienkę.

Ladder Match - ta walka miała być najlepszą na gali, no i była. Mega kozacki pojedynek. Trochę za długo się rozkręcali, zwłaszcza Alberto, który jednak nie czuł się za pewnie z drabinami. Christian natomiast bez wątpienia był w swoim żywiole. Gdy walka się już się rozkręciła to było co oglądać. Ten skok Alberto na drabinę mega kozacki i napewno bolesny. Chyba byłoby lepiej jakby drabina się złamała, co w sumie napewno było w planie. Końcówka to już piękne fenomenalne widowisko. Interwencje Brodus'a i Edge'a tylko dodały pikanterii widowisku. No i wreszcie - nastąpiło odkupienie dla Christian'a. Pewnie niebawem zostanie ofiarą Orton'a, ale parę miesięcy pas będzie dzierżył. Brawa dla obu panów za drugą najlepszą póki co walkę roku w WWE.

Lumberjack Match - walka w sumie bez żadnej historii, dodana tylko po to by skłócić The Corre ze sobą, którego upadek jest niemal pewny. Rozpad ten nastąpi napewno jeszcze przed Over The Limit.

Steel Cage Match - poziom walki mega mnie zadziwił. Pozytywnie oczywiście. Walkę ciągnęli praktycznie obaj Johnowie, Miz nieco od nich odstawał, ale również dobrze się spisał. Morrson w sumie nas nei zawiódł, ale liczenie że zdobędzie tytuł było śmieszne :) Interwencja Truth'a również pewna i wiadoma, tylko czekałem kiedy ona nastąpi. Ten moment jak Morrison spadł na drzwi był mega beznadziejny i uważam go za najgorszy moment walki. Parę razy też zobaczylliśmy SuperCene - to powstanie zaraz po SCF mega naciągane. Mimo to walka bardzo dobra, długa, nudna nie była. Końcówka trochę naciągana, przez to leżenie Morrisona przez dobre 3 minuty po finisherze Trutha, ale to tylko szczegół :) ME bardzo dobry.

Ta edycja Extreme Rules (nie dołączyłem przedrostka "NIE" :) ) nadrobiła to co oglądaliśmy przez ostatnie dwa lata poczas tej gali, a zwłaszcza podczas z zeszłego roku. Wiadomo jak WWE traktuje hardcore i za wiele się spodziewać było nie można, jednak i tak jestem zadowolony tym co zobaczyłem podczas niedzielnej gali. Krew lejąca się z głowy Brodus'a wystarczy już na cały rok :) swoją drogą Clay nieźle zafarbiony był - założenie 12tu szwów jednak za czymś przemawia. Póki co to najlepszy produkt, jaki WWE nam dało w tym roku. Gali mogę spokojnie dać ocenę 4+.

To chyba tyle.

Nie ma żadnego Dobra, ani żadnego Zła

Jest tylko Ciało i wzór jaki Nim wypełniamy

10044082184e92e55ee9063.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      W tym tygodniu AEW złożyła wniosek o rejestrację znaku towarowego dla nazwy tag teamu, który najwyraźniej planuje wprowadzić. Promocja złożyła wniosek o znak towarowy dla terminu „Paid in Full” 23 lutego. W sekcji opisującej towary i usługi we wniosku bezpośrednio wskazano, że znak ma obejmować występy tag teamu zawodników: AEW nie ujawniła, kto wejdzie w skład tego tag teamu. Nie wiadomo, czy będzie to ekipa z męskiej, czy damskiej dywizji tag teamów, ani czy ich występy będą głównie w AE
    • Grok
      Dla naszych subskrybentów dostępny jest już raport Bryana Alvareza z WWE Raw z poniedziałku, 23 lutego — odcinka tuż przed Elimination Chamber, które odbędzie się w ten weekend. W programie zobaczyliśmy dwa ostatnie qualifying matche do Chamber, promo CM Punka w ringu, starcie Je’Von Evansa z Kofim Kingstonem oraz ceremonię emerytury i appreciation night dla AJ Stylesa, zakończoną zaskakującym zwrotem akcji. Kliknij tutaj, aby przeczytać (wymagana subskrypcja) WWE News Zespół F4W Subs
    • Grok
      Dzięki zarobkom z AEW Darby Allin pomógł swoim rodzicom przejść na emeryturę i zachęca ich do życia pełnią życia. Allin w najnowszym odcinku programu Insight with Chris Van Vliet wyjaśnił, że rzeczy materialne nic dla niego nie znaczą. Najważniejsze jest dla niego pomaganie rodzinie w czerpaniu maksimum z życia. Niedawno zabrał ojca na Super Bowl i obóz motywacyjny, a matka odwiedziła bazę pod Mount Everest, gdy Allin wspinał się na górę w 2025 roku. Allin nie chce, by rodzice wspominali swoje
    • Bastian
      Gdyby nie kontuzja Bronsona Reeda, mogło być inaczej. 
    • KyRenLo
      No cóż, może będzie ku temu okazja Elimination Chamber 2026: World Heavyweight Champion CM Punk vs. Finn Bálor: Przystanek w drodze na WM. Całkiem udany przystanek, bo względnie mi się podobało to, co zobaczyłem w ich programie. Sama walka powinna też wyjść co najmniej nieźle, więc można dać już teraz plus. Ostateczny typ: CM Punk. Women’s Intercontinental Champion Becky Lynch vs. AJ Lee: To Becky Lynch, więc powinienem jak to ja jedynie zachwalać prawda
×
×
  • Dodaj nową pozycję...