Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WWE WrestleMania XXVII 03/04/2011 - wyniki


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  3 025
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  29.10.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

WrestleMania_XXVII.jpg

 

Match 1

Dark Match

Battle Royal

Wygrał The Great Khali (jako ostatniego wyeliminował Sheamus'a)

 

Match 2

Dark Match

United States Championship

Lumberjack match

Sheamus vs Daniel Bryan - no contest

 

Match 3

World Heavyweight Championship

Edge pokonał Alberto Del Rio

 

Match 4

Cody Rhodes pokonał Rey'a Mysterio

 

Match 5

Eight-Man Tag Team Match

Big Show & Kane & Santino Marella & Kofi Kingston pokonali The Corre

 

Match 6

Randy Orton pokonał C.M. Punk'a

 

Match 7

Special Guest Referee: Stone Cold Steve Austin

Michael Cole pokonał Jerry'ego Lawler'a przez DQ

 

Match 8

No Holds Barred Match

The Undertaker pokonał Triple H'a

 

Match 9

6-person Mixed Tag Match

John Morrison & Trish Stratus & Snooki pokonali Dolph'a Ziggler'a & Laylę & Michelle McCool

 

Match 10

WWE Championship

The Miz vs John Cena draw

 

Match 11

WWE Championship

No DQ & No Count out

The Miz pokonał John'a Cenę

 

ahfo.png

 

luba_049.png

 

 

  • Odpowiedzi 18
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • pablo modjo

    2

  • undertaker124

    2

  • Luba

    2

  • BigDickJohnson

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  660
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.04.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No cóż już po Wrestlemani, więc się wypowiem. Ogólnie gala nie wyszła tragicznie, ale oglądając ją miałem wrażenie jakbym oglądał każdą inną gale PPV. Opener zapowiadał się fajnie, ale jak dla mnie zbyt szybko zakończony, mogliby trochę jeszcze poprowadzić tę walkę, no i miałem nadzieję że Edge ukradnie samochód Del Rio i zrobi z nim coś fajnego, ale poobijanie go łomem (albo to był pogrzebacz :P ) też było niezłe. Walka Codyego z Reyem, troszkę przysypiałem tutaj ale dałem rade obejrzeć do końca. Moim zdaniem mogli z siebie wycisnąć jeszcze raz tyle co podczas swojej walki, no ale jest jak jest. Wygrana Codyego w sumie mnie nie dziwi, ale pytanie czy to już koniec tego feudu? Sądzę, że nie. 8 man tag team to jakieś nieporozumienie... Na moje oko ta walka trwała 4 minuty, a najbardziej mi szkoda Kane'a bo go trochę zeszmacili.... Koleś wykonał tylko Clothsline'a i po wszystkim. Równie dobrze mógł nie wystąpić na WM. Orton vs Punk. Ta walka mi się podobała. W ogóle fajny motyw z tym przypomnieniem że Orton kopnął Punka dwa lata temu i tak dalej... Walka trzymała poziom i w sumie nie byłem zaskoczony wygraną Randyego, bo to on zawsze dostawał wpierdy przed WM, także musiał się odpłacić :P Cole vs Lawer....pominąłem to... No i walka która wg mnie powinna być Main eventem tej gali. Taker vs HHH. Niby panowie starzy ale jarzy. Może i czasami wyglądali na takich co już nie mogą, ale szacun za widowisko. Końcówka bardzo fajna jak Taker otrzymuje Tombstona od Nochala, no a później Hell's Gate. Jak już kiedyś mówiłem, zapewne Taker w przyszłym roku dobije streak do 20 i zakończy karierę, innej opcji nie widzę. Nastepna walka też nie powinna mieć miejsca na tej gali. Już lepiej by wyglądało 2 on 3 handicap, czyli JoMo & Trish, vs Ziggler & Laycool, bo Snooki to jednak było nieporozumienie. Ta jej akcja kończąca....nie mogłem patrzeć na to kalectwo... No i Main Event...wiedziałem że to nie może się udać, i miałem rację. Walka baznadziejna i jeszcze gorsze zakończenie przez Double Cunt Out. Ale jak już usłyszałem theme Rocka to wiedziałem że to nie koniec. No i powiem szczerze że cieszyłem się jak dziecko na widok lizaka, jak Rock zniszczył Cenę, a potem The Miza. No to szykuje nam się fajny feud :)


  • Posty:  23
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.03.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Według mnie gala byla średnia.

Poziom Trzymały Walki Takera z Triplem i Punka z Randym.

Snooki i 8 man tag Team mogły być o wiele lepsze tak samo jak walka Del Rio vs Edge.

Chociaż lepsza taka gala niż żadna.

Suriel Is Here


  • Posty:  1 969
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  07.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No to największe wydarzenie świata wrestlingu za nami i jednocześnie największy zawód tego roku... Gdyby to była zwykła jakaś tam gala to powiedziałbym że było ok, bez rewelacji, bez tragedii, ok. Ale to nie była zwykła gala tylko WM więc to powinno być coś mega a było ok. Jak na WM to słaaaabo. No to po kolei, przemowa Rock'a na początku, fajna, nie za długa nie za krótka lecz w sam raz. No i mamy pierwszą walkę i pierwszy idiotyzm. Co walka o WHC robiła jako opener? Podczas gdy jej miejsce w ostatnim 3 walkach zajęła Snooki... Yhhh... Co do samej walki to panowie dali rade, niestety nie zobaczylismy heelturnu Christiana, w sumie jego postać była bardzo nie wykorzystana. Dobra walka, bez szału. Dalej Cody vs Rey, kolejne walka ok ale bez szału, nic wielkiego, nie zostanie zapamiętana, nijaka. Cieszy że Rey nie wygrał chociaż Rhodes'a nie lubie jeszcze bardziej ale obiektywnie rzecz biorąc Rey już nie powinien był tego wygrać. Dalej chyba największy kretynizm gali czy 8 man tag team... Walka trwała hmmm 2 min? Na WM nie powinna się znaleźć walka trwająca 2 minuty no bez jaj... Cała 8 została totalnie zmarnowana... Zwłaszcza Corre. Punk z Randym coś tam pokazali ale co było do przewidzenia cała walka opierała się męczeniu nogi Viper'a który i tak wygrał... Dalej next idiotyzm... Walka komentatorów która dostała z 10 razy więcej czasu niż walka 8 zawodników mogących zrobić dobrą walkę. W ogóle nie chce mi się nawet o tym pisać... Przebieg kretyński, ilość czasu kretyńska, zakończenie kretyńskie... No i jedyne bardzo pozytywne zaskoczenie gali czy No Holds Barred. Zdecydowanie najlepsza walka gali, przyjęli dobrą taktyką, na początku dali z siebie wszystko, leciały stoły, komora, były akcję wysokiego ryzyka a potem jak się zmęczyli to bardzo zwolnili. I tu gratuluje talentu bookerom WWE, mając tak dobry roster, najlepszą walką najważniejszej gali okazała się walka dwóch starszych panów którzy ledwo co wrócili po kontuzji... Podczas gdy JoMo, Ziggler czy Kofi odegrali takie rolę jakie odebrali... Przed ostatnia walka, kolejny idiotyzm. JoMo i Ziggler nie weszli nawet do ringu... Znaczy legalnie... Całą walkę styczyły McCool i Trish, zakończyła Snooki której całkiem wyszły te fiflaki tylko niestety finisher już skopała. Kolejna walka trwająca parę minut... No ME! Nie ma to jak zakończyć ME WM Double Count Out! W tym momencie myślałem że skońćze oglądać WWE. No ale wszedł Rock, wznowił walkę, załatwił Cenę i po sprawie. Jednak mogli to wszystko rozwiązać jakos inaczej, dużo lepiej niz double count out. A no i jeszcze słówko o segmentach tej gali... Ja rozumiem że dla Vinca liczy się już głównie show a nie wrestling sam w sobie ale show tez powinno trzymać jakiś poziom... To co tam się działo to było kretyńsktwo! Segment z Rockiem i Pee Wee w ogóle nie był smieszny, bardziej żałosny, tak samo kasting Snoop'a, jeny jak ja współczuje Regal'owi, Phoenix czy Masters'owi... Ten motyw z Young tez mogli sobie darować, dużo lepiej by było gdyby od razu był tam Austin i trochę dłuższą wymiane zdań dostali. Ta wymiana spojrzeń było bardzo klimatyczna, aż publika ucichła. Tak więc mnie gala mega zawiodła. Dla poukładania zrobię jeszcze

Listę idiotyzmów:

- walka o WHC jako opener gdy przed ostatnia walczyła Snooki

- zdjęcie maski Cody'emu (tak trudno ucharakteryzować go żeby cokolwiek nie tak miał z tą twarzą?)

- 8 man tag team trwający 2 minuty

- czas jaki dostała walka Cole'a z Lawlerem

- przebieg wyżej wymienionej walki

- zakończenie wyżej wymienionej walki

- wyżej wymieniona walka

- JoMo i Ziggler nie weszli nawet do ringu...

- Double Count Out

- kretyńskie segmenty które wcale nie były śmieszne

- brak walki która znajdowała się w karcie, takie rzeczy nie powinny się zdarzać na WM

- nie mieli czasu na walkę US, nie mieli czasu porządnie zrobic walki Corre bo woleli by walka komentatorów i wszystko dookoła niej trwała ponad 20 minut, woleli puszczać Pee Wee Hermana czy Mea Young

Słabo słabo i jeszcze raz słabo. Fajne były proma Miz'a i Ceny (chociaż coś). Jeżeli LockDown będzie tak dobre jak na chwilę obecną wygląda to zniszczy WM.

 

 

 


  • Posty:  1 019
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.04.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Mam gdzieś co inni powiedzą o Wrestlemani 27 czy dobra czy fajna, dla mnie ta gala była bardzo dobra trzymała poziom, dobry pomysł opening walka wyszła dobrze.Ciesze się że walki w 6 osób były krotkie bo niebyło z nich co zdzierać więcej czasu bo i tak by nic nie pokazały prawda, ale jestem mile zaskoczony tą wm'ką.Nie było walki która całkiem ssała nawet Orton i Punk jakoś wyszło :P Zagieła mnie walka Takera i HHH gdyż spodziewałem się czegoś owiele gorszego wa walka była wręcz świetna.Bardzo dobrze że po tym dali zwykłą walke aby ochłonąc bo tych(przynajmniej u mnie) emocjach.Następnie Main Event który jakoś mistrzowsko nie wyszedł i wiedzałem że coś się stanie z Rockiem tylko niewiedzałem kiedy i co.Jednak ustalił że walka trwa dalej jeszcze na koniec ta akcja na Cenie 100 % feud ale to się zobaczy.Świetnie zakończenie gali jak i rozpoczęcie, nawet fajnie że Austin i Rock się spotkali na Backstage.Niezły śmiech był z Colem.Co tu więcej pisać, dłużej mi się niechce bo się zmęczyłem oglądaniem tyle Wm 27 Bardzo dobra :t_up:


  • Posty:  8
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Krótko i na temat. Ocenię najważniejszą galę roku. Może ocena będzie surowa, ale to tylko dla podkreślenia jak ważne jest to wydarzenie.

Mini skala:

<5 - walka poniżej poziomu Wrestlemanii

~5 - walka na poziomie Wrestlemanii

>5 - walka wykraczająca ponad poziom typowej walki an Wrestlemanii.

Edge vs. Del Rio

Idiotyzmem było ustawienie tej walki jako opener. Oprócz tego prezentowała się kiepsko. Nudziłem się przy niej nie miłosiernie. Wkurza mnie też ten Brodus. Po Riley`u widzom WWE znudziło się już oglądanie mentora i przydupasa. Walka była żmudna, mało zwrotów akcji. Miała to byc jedna z lepszych walk tej gali, a wyszło... nie fajnie. Dlatego ocena bardzo niska.

2.1/10

Rey Mysterio vs. Cody Rhodes

W przeciwieństwie do powyższej walki tu nie było takich oczekiwań, a obaj Panowie zaprezentowali się na niezłym jak na nich poziomie. Jednak motyw ze zdjęciem maski Rhodes`a trochę głupkowaty. Walka poniżej poziomu Wrestlemanii.

3/10

Eight-Man Tag Team Match

Żenada. Po co walka na Wrestlemanii, która trwa 2 min... Zwłaszcza, że to walka ośmioosobowa?!

0.3/10

Randy Orton vs. CM Punk

Jak oglądałem byłem zdrowo wnerwiony tą beznadzieją prezentowaną dotychczas. Jak zauważyłem, że czas na Ortona to miałem chętkę iść spać, bo jak wiemy on ostatnio nie wykręca zbyt dobrych walk. Jednak wytrwałem i miło mnie zaskoczyli obaj Panowie. Walka utrzymywała poziom Wrestlemanii. Tak powinien pokazać się każdy wrestler!

6/10

Michael Cole vs. Jerry Lawler

Pytam się co to ma być?! Jakim to trzeba być bez mózgiem, aby na Wrestlemania walnąć tak bezsensowną walkę komentatorów? Ba, wydłużyć ją jeszcze na 20 min., gdzie walka Eight-Man Tag Team Match trwa 2min. Jest to dla mnie kompletne nieporozumienie.

0/10

The Undertaker vs. Triple H

Walka na którą zdecydowanie się napaliłem i... nie zawiodłem się. Jest to jedyna deska ratunku dla najważniejszej gali roku. Spodziewałem się przeciętnego poejedynku, ze względu na kontuzje i niedawny powrót obu wrestlerów. Miło mnie zaskoczyli swoją kondycją. Ładnei poprowadzony sceneriusz - ostry początek i koniec. W środku walki trochę wolneij, ale też nei tragicznie, bo walka była dość długa. Widzieliśmy wiele wymyślnych akcji, sporo finisherów i Tombstone od Triple H. Moment jak Undertaker wyskoczył za ring na The Game ponad trzecią linę mnie poraził. Starsi wyjadacze, a tworzą lepsze walki niż cała młododziana ekipa. To mi się podoba. Plusem dla mnie jest również sposób zakończenie walki. Dawno widziłem Hell Gate`a, a tym bardziej zakończenie walki w ten sposób. Pojedynek tych dwóch gigantów dorównywał poprzednim pojedynkom z Deadmana z Shawn Michealsem. Ba, dla mnie ta walka była nawet lepsza, ale pewnie dla tego, że z DX, The Game zawsze bardziej mi się podobał. Dobrze, że nie zwalili tej walki i podniesie trochę poziom całej gali.

10/10

The Miz vs John Cena

Tutaj są zdania podzielone. Jedni zachwalają tą walkę, a dla innych była ona porażką (w tym dla mnie). Chciałem zobaczyć zwyczajną, długą i dobrą walkę do przypięcia albo submissinu. Nie wymagałem od nich zbyt wiele. Jednak to co się stało przerosło moje oczekiwania. Walka pod względem technicznym nie była pwoalająca, ale z pewnością lepiej się spisywała niż WHC. Zakończenie pierwszego pojedynku - idiotyzm. Zakończenie drugiego pojedynku - jeszcze głupsze. Zarówno Jaś jak i Miz są świetni przy micu, ale wirtuozami w ringu nie są. Myślę jednak, że mogli wziąc przykład z Randy`ego oraz CM Punka i wykręcić naprawdę dobrą walkę. One vs. one. promo było dobre, zapowiadało dobrą walkę. Jednak zawiodłem się

4/10

Całkowita ocena Wrestlemanii ~ 3,62/10

Zawód (prawie) na całej lini. Nie tego się spodziewałem niestety. Na szczęście tragedii nie było, bo nie zniszczyli najważniejszej walki (IMO powinna być ostatnia) Undertakera z Triple H. Na pozytyw wychodzą również Randy Orton oraz CM Punk. Reszta wypadła bardzo przeciętnie lub kiepsko.

Pozdrawiam!


  • Posty:  3 403
  • Reputacja:   66
  • Dołączył:  26.08.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Okej jesteśmy już po Wrestlemanii a więc wypadało by coś o niej powiedzieć.Jak wiemy gala nie wyszła najlepiej,jednak uważam że zle też nie było.Osobiście oglądałem tą galę RAW i poza walka Cola nic nie przynudzało zbytnio a więc nie jest źle.Pierwsza walka jaką dostaliśmy na gali była szokiem.Walka o WHC openerem,yyy coś nie tak??No i efekt był równie słaby gdyż zamiast podnieść emocje tą walką na koniec np przed walką Taker-HHH.Walka muszę przyznać że nie była zła jednak końcówka zawiodła i zniszczyła walkę na którą tak długo czekałem.Oprócz dobrego pojedynku spodziewałem się jakiejś niespodzianki w stylu heel turnu Christiana,no i znowu lipa.Edge po raz kolejny obronił tytuł moim zdaniem to głupie wyjście gdyż Alberto po wygranej Royal Rumble powinien po pierwsze dostać większy czas antenowy po drugie pas też by się przydał.Po walce cała ta akcja z samochodem była co najmniej żałosna.Kolejna walka to pojedynek pomiędzy Rey'em Mysterio a Codym Rhodesem.Była to jedna z najlepszych walk na tej WM,szybka,wiele fajnych akcji.Mysterio nareszcie pokazał coś tam w ringu jak na swój wiek,Cody również nie odstawał i wykręcili bardzo dobrą walkę.Mi się ona bardzo podobała,fajnie wyglądał ten suplex z narożnika który wykonał Cody o ile się nie mylę.Eight-Man Tag Team Match to nie porozumienie nawet ja bym lepiej zbookował tą walkę,nie mi się w głowie nie mieści żeby takie coś było na Wrestlemanii.Porażka.Randy Orton vs. CM Punk to jak dla mnie najlepsza walka na tej gali.Obaj dali z siebie wszystko,walka szybka nie nudziała i mi się bardzo podobała.Jeszcze wspomnę tylko o tej zajebistej końcówce z RKO takie coś jest piękne a gdyby Punk jeszcze odskoczył od pinu i walka była dłuższa to **** gwarantowane.Najlepiej prowadzony feud okazał się porażką.Michael Cole vs. Jerry Lawler bo o tej walce mowa,o mało nie doprowadził mnie do snu.Walka o ile można to tak nazwać słaba bez sensu,ani to było śmieszne ani ciekawe.Jedynie końcówka podobała mi się.

The Undertaker vs. Triple H o tak to było coś.Gdy zobaczyłem jak Triple H niszczy klatkę Cola a potem doszedł do tego jeszcze stół to pomyślałem "Czy my na pewno żyjemy w erze PG??".Dawno nie było w WWE takiej walki pomiędzy takimi wrestlerami.Brawo dla obu panów którzy dali z siebie wszystko i było to widać po walce,oby żaden nie nabył kontuzji.Co do końcówki walki to wydaje mi się że tak słabo się skończyła przez to że Taker właśnie coś sobie zrobił i chcieli to skończyć gdyż nie wierzę że taki brawl skończył by się przez summision gdyby wszystko było okej.The Miz vs John Cena walka słaba i mało ciekawa.Motyw z odliczeniem obu poza ringiem głupi a jeszcze głupszy z dogrywką którą od razu wygrał Miz.Dla mnie bez sensu.Co z tego że potem Rock wszedł do akcji??Ja chciałem wrestling a nie interwencje Rocka.Warto pochwalić zresztą jak co roku oprawę WMki.Wejście Alberta był świetne na początku pamiętam jak się nim zachwycałem.Entrance Hutera również zgniotło jaja uwielbiam takie wejście,otoczka to to co najlepiej wychodzi WWE :).Ogólnie nie jestem zachwycony galą ale cieszę się że ją obejrzałem.

#SmartFanZone

  • Posty:  2 708
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Edge vs Alberto Del Rio

Po pierwsze ździwiłem się, że jest to pierwsza walka, ale jak się później okazało - całkiem ciekawy ruch. Opener był szybki, dynamiczny, czyli taki jaki musiał być. Edge pokazał się ze świetnej strony i udowodnił, ze wraca do wielkiej formy, bo w porównaniu z poprzednim rokiem, widać ogromny progres. Trochę więcej spodziewałem się po arystokracie, ale również nie zawiódł jakoś bardzo. Ździwiony byłem wynikiem, byłem pewien, że Meksykanin wyjdzie z tej gali z pasem, a tu proszę - niespodzianka. No cóż, zobaczymy co planują dla Edge'a, rewanżu Del Rio nie dostanie. Tak jak pisałem - całkiem znośny opener, nie był długi, taki w sam raz.

Cody Rhodes vs Rey Mysterio

Szczerze? Strasznie mi się to podobało. Rhodes ma wielu antyfanów, ale mi się jego gimmick podoba, podoba mi się to, że dzieją się z nim ciekawe rzeczy. Wiedziałem, że w połączeniu z Reyem stworzą całkiem przyjemne show i oczywście tak też się stało. IMO, Cody pokazał się z dużo lepszej strony, Mysterio poza swoimi standardowymi akcjami nie pokazał nic ciekawego, w przeciwieństwie do dashinga. Ładnie, naprawdę ładnie. Mam nadzieję, że młody Rhodes nie będzie kontynuował swojej rywalizacji z 619, bo następnym razem z pewnością polegnie, może dostanie jakiegoś ciekawszego rywala. Kolejna walka na plus, jest dobrze.

Kane, Big Show, Marrela, Kingston vs The Corre

Żenada, tak właśnie traktuje się heelów w WWE. Nie wiem co napisać, szkoda mi przede wszystkim Barretta, bo jest najciekawszą postacią na SmackDown, a musi bujać się z jakimiś pajacami, damn. Domyślałem się, że polegną, ale nie w taki sposób. Pierwsza walka na minus.

Cm Punk vs Randy Orton

Nie spodziewałem się wiele po tym pojedynku, ale na szczeście miło się zaskoczyłem. Punk jest genialny, tego człowieka nie da się nie lubić. Ta jego mimika, jego ruchy - geniusz. Sam pojedynek stał na przyzwoitym poziomie, z początku było trochę nudy, na szczęście z minuty na minutę było coraz lepiej, a końcówka wyśmienita. CM najpierw naśmiewa się z Ortona, potem jest przerażony, by chwilę później znowi się z niego śmiać. Kontra na RKO przezajebista, bardzo ładnie, czysto mu to wyszło. Niestety, wynik negatywny, Ortonowi to zwycięstwo nic nie jada, a Punka z pewnością popchnęło by do przodu. Dobrze, że nie został poczęstowany Punt Kickiem, to oznacza, że z ich rywalizacją jeszcze nie koniec, przynajmniej ja mam taką nadzięję. Może na Extreme Rules, w jakiejś fajnej stypulacji? A czemu nie. Czwarta walka, trzecia na plus - jest dobrze.

Michael Cole vs Jerry Lawler

Kolejna walka z serii - ale żenada. Nie wiem co to było, wiem tylko, że to niestety nie koniec tego feudu. Jedynie zwycięzca mnie zaskoczył, bo fakt - nie spinował Kinga, ale taki myk był bardzo fajny i Lawler wyszedł z całego pojedynku z twarzą. Nie wiem, po co ten Booker T tam potem pajacował.

Triple H vs Undertaker

O ile ten feud nie był porywający, narzekałem na niego, przed galą wcale się tym pojedynkiem nie jarałem, tak teraz - jest pod wrażeniem. Panowie mają już ponad czterdzieści lat, a tworzą fantastyczne widowisko, pełne dramaturgii, pełne psychologii(a tego właśnie zabrakło walce Takera z Michaelsem). Od początku coś się działo, rozwalane schody, szyba od Cole'a, spinebuster na stół komentatorski, ten skok grabarza. To co jednak działo się potem - coś fantastycznego. Najpierw Taker, który nie może uwierzyć, że nochal nie daje za wygraną, potem role się odwróciły, trzy pedigree, chair shot(no właśnie, chair shot i to całkiem nieźle wszedł...) i ten Tombstone, po którym z jednej strony się cieszyłem(byłem pewien, że to koniec), a z drugiej, szkoda zrobiło mi się deadmana, w końcu osiemnaście lat pójdzie na marne - a tu jeszcze nie koniec. No cóż, pozostaje pogratulować panom, że mimo wieku wykręcają najlepszą walkę na gali i kto wie, czy nie najlepszą w roku(w WWE), jestem pełen podziwu. Takera znów trzeba składać, się chłopak poświęcał niesamowicie - gratulacje.

Snooki, Morrison, Stratus vs Ziggler, LayCool

Nazwałbym to walką na odpoczynek, po niesamowitym no holds barred. Krótka walka, pozbawiona dramaturgii, jedynie gratulacje dla Morrisona - on z każej pozycji zrobi starship pain? nic więcej nie napisze, oczywiście na minus, spodziewałem się czegoś dłuższego.

The Miz vs John Cena

Sam nie wiem co o tym starciu napisać. O, już wiem - dlaczego do jasnej cholery był to Main Event? Dlaczego ja się pytam? Jaki ten Miz jest słaby w ringu, no nie mogę, już z Batkiem John wykręcił coś wiele lepszego. Jakoś to tak szybko zleciało, ile ta walka trwała, dziesięć minut? no bez jaj, to main event najważniejszej gali w roku, tak się nie robi Vince. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Wiedziałem, że to się tak nie skońćzy, wiedziałem, że wmiesza się w to wszystko The Rock. No cóż, Rock Bottom na Janie, czyżby jednak zdecydował się zostać na trochę? kto wie, ale wątpie, że Cena tak to zostawi. Zwycięzca mnie zaskoczył, szykuje się dłuuugi title run dla Mizanina. Cenie pas jest niepotrzebny, niech zrobi sobie dłuższą przerwę.

Podsumowując: Było osiem walk - cztery były przyzwoite(Opener, Punk vs Orton), dobre(Cody vs Rey), bardzo dobre(Triple H vs Undertaker), cztery słabe(Corre vs Team Show, Morrison i reszta), bardzo słabe(Lawler vs Cole i Cena vs Miz). Daje nam to ocene 3, jednakże - zliczajac ogólnie czas, walki dobre zajęły dużo wiecej czasu niż te złe i powinienem postawić ocenę cztery. Postawiłbym, gdyby nie była to WrestleMania, od której jednak oczekuje się trochę więcej. Moim zdaniem, najsprawiedliwiej będzie, jak gala ta otrzyma ode mnei 3+. Jest lepiej niż rok temu, niż dwa lata temu, ale do ideału trochę brakuje.

BTW. Czy tylko ja zauważyłem, że jak jedna osoba powie - słabo, to reszta robi to samo? Może ja mam jakieś zwidy.

BTW2. Czyli z serii - czy tylko ja zauważyłem? Czy tylko ja zauważyłem, że ludzie z roku na rok coraz bardziej narzekają i czepiają się każdego, choć najmniejszego detalu? nie mówię tego jako mark WWE, który broni tej federacji. Akurat w ocenianiu tej gali byłem obiektywny i nie patrzyłem na komentarze innych, a gdy je zobaczyłem - cholernie się ździwiłem. Chodzi mi o to, że ludzie z roku na rok mają coraz większe wymagania, a przecież - 'kiedyś to było lepiej... ;]'

Rated-R Superstar !

15855262764b295303a1d20.jpg


  • Posty:  3 601
  • Reputacja:   6
  • Dołączył:  21.06.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

P ierwsza sprawa: WWE to już nie wrestling to Entertainment ;) Jeżeli tak będziemy podchodzić do tej federacji to zmienia to bardzo dużo. Po pierwsze: WrestleMania to wizualna miazga. Uczta dla oczu jeśli chodzi o wszelkie bajery, ekrany, rampa, dekoracje, fajerwerki itd. itp. Ważne jest też to gdzie WrestleMania się odbywa. Ogromna hala podnosi jeszcze rangę widowiska. Właśnie - WIDOWISKA, bo to jest mega show, 4h widowisko z elementami wrestlingu. Oprócz tego, że wizualnie jest zajebiście to moje uszy też się cieszą razem z oczami. Pod tym względem WrestleMania nie ma sobie równych. Po prostu miażdży.

Jak oceniam tegoroczną WrestleManie? Biorąc pod uwagę swoje prawie 13 letnie doświadczenie w oglądaniu wrestlingu (co wypacza moje spojrzenie na ten rodzaj rozrywki i logiczne jest, że nie będzie ono takie same jak kogoś nowego) to WrestleManie 27 oceniam bardzo dobrze! Naprawdę mi się podobało. Bawiłem się przednio, może nie przez cały czas, ale kluczowe momenty mnie nie zwiodły. Miał być show i do diabła BYŁ SHOW!

Przede wszystkim nie zawiódł mnie The Rock. Istniały pewne plotki, że odwali jakąś kichę i wcale nie dojdzie do kolejnego starcia z Ceną. Na szczęście The Rock po 1) wygłosił fajne promo na początku, elektryzując publikę, po 2) wyrównał rachunki z Ceną w main evencie co spowodowało, że już teraz nie mogę doczekać się RAW (i o to przecież chodzi!).

Sam main event w sumie podobał mi się dopiero od momentu gdy w papę dostał sędzia. Od razu zaczęło się coś dziać. Cieszy fakt, że Miz nie tapował po STFU i wybił się po AA. Szkoda tylko, że wygrał po Rock Bottomie. Wydaje mi się, że lepszym rozwiązaniem byłoby Rock Bottom i jeszcze do tego finisherek Miza, ale przymykam na to oko. W ogóle szalenie jestem ciekaw co z tego całego feudu wyjdzie. Mam tylko nadzieję, że the Rock nagle nie odejdzie i zostawi rozpalonych fanów... Aha, ciężko z Ceną zrobić jakąś dobrą walkę i dlatego też nie spodziewałem się jakiegoś wielkiego show. Co nie zmienia faktu, że mogli obaj się bardziej postarać.

Starcie Takera z Triple H (jeden z moich ulubionych wrestlinowych charakterów) jako jedyne chyba przyniosło mi trochę emocji. W pewnym momencie sam zwątpiłem i byłem skłonny uwierzyć w wygraną HHH. Obaj panowie super odegrali tą walkę. Po prostu czuć było, że to starcie gigantów wrestlingu i że walka toczy się o wielką stawkę. Zakończenie dobre, podobało mi się i reasumując była to najlepsza walka gali. 19-0. Kto następny? Miz? Cena?

Zdziwiłem się, że walka Edge'a z Del Rio była openerem. Jeszcze bardziej zdziwił mnie sam przebieg walki. Dlaczego? Był na maksa zwyczajny. To nie była walka o jakości wrestlemaniowej. Poza tym sam się nakręciłem na jakąś większą rolę Christiana (aż prosiło się o ten heelturn i feud z Edgem) a dostaliśmy CC przynoszącego łom i robiącego dwie akcje pod ringiem. Lipka. Duży minus. No, ale wynik uznaje mimo wszystko za zaskoczenie. Myślałem, że te porażki Del Rio z Christianem to zapowiedź wygranej na WM27. A tu nic..

Pozytywnie oceniam wygraną Cody'ego. Starcie Ortona z Punkiem również na plus. Może nie było jakiegoś szału, ale solidna walka. Duża w tym zasługa Punka, który znakomicie gra heela. W sumie szkoda, że przegrał. Ale cóż. Jakiś idol marków musiał wygrać..

Teraz czas na minusy. Przewinąłem walkę babek, ale niestety trafiłem na zakończenie. Lałem ze śmiechu jak ta malutka świnka Snooki ledwo co dosięgająca 3 liny robiła salta. Przypominała mi w tym momencie karzełka na H. Ale spoko, rozumiem, że na każdej WM musi być taki shit. Widocznie ktoś to lubi. Druga walka, która ofkoz nie przypadła mi do gustu to starcie komentatorów. Lipa. Lipa. Lipa. Dobrze, że przynajmniej był Stone Cold. Walkę The Corre z Grubym i resztą przemilczę, bo w sumie nie ma o czym pisać.

Reasumując mi się podobało. Jestem zadowolony z tej WrestleManii i czekam na RAW!!! Moja subiektywna ocena:

8-/10 Dziękuję za uwagę :t_up:

 

16476371734edf391100c30.jpg


  • Posty:  3 810
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.02.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Myślę, że w przypadku tej Wrestlemanii, fani nie czekali na jakieś specjalne walki, ale na emocje i show. W moich oczach wszystko było w jak najlepszym porządku. Standardowo pojawiło się wiele gwiazd i poza zapowiedzianymi już The Rockiem i Stone Cold Steve Austinem był chociażby Snoop Dogg, w czym segment, w którym był obecny był jak dla mnie przebiciem paru walk. Zaskoczył mnie finisher (o ile można to tak nazwać) Snooki, po której wyglądzie raczej nie spodziewałem się takich akrobacji, których nie jeden wrestler by pozazdrościł. Co do samych walk to trzeba oczywiście odznaczyć walkę HHH vs Phenom. O ile tak byłem pewien, że Taker wygra, o tyle i tak byłem cały czas byłem ciekaw jak i kiedy zakończy się ta walka. Trzeba jednak przyznać, że jak na około 30 minut walki, wszystko wypadło znakomicie. Jak widać The Rock podczas gali pokazał, co to znaczy być prawdziwym Guest Hostem. Co do Main Eventu, to liczyłem na zmianę mistrza, a tu proszę, wtrącenie się Rocka można było przewidzieć, ale nie pod jakim kątem. Co do reszty walk to WHC i Cody vs Rey były również dobrymi. Ogółem jak pisałem w innym temacie, widzę że w przeciwieństwie do niektórych, oceniłem gale na bardzo dobrą i w tym miejscu jak na show 9/10 jest odpowiednie.


  • Posty:  1
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.02.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Pierwsza walka czyli WHC zaczyna NAJWYŻSZĄ ZE SCEN może z jednej strony to dobrze, bo naprzykład gdyby była jako pierwsza 4vs4 no to chyba bym nie oglądał dalej. Walka na średnim poziomie jak na panów . Byłem przekonany że Del Rio wygra ale no cóż Edge będzie miał pewnie nowego przeciwnika może Cody może Chrician jako heel.

Jak powiedziałem walka 4vs 4 beznadzieja to samo Morrison divy Zigler divy

Komentator vs Komentator bez sensu.Czemu Ston Cold zrobił stunnera Mathewsowi .

Cm Punk vs Orton niezła walka wolałbym ze by wygrał pierwszy ale trudno.

Cody vs Mysterio mi się podobał tylko wynik walka niezbyt .

Deadmen vs The game najlepsza walka spodziewałem się gorszej.

Miz vs Jan co by dużo mówic podwójne wyliczenie na WrestleMania w ME żenada walka słaba. O :shock: JAN NIE WYGRAŁ to ci nowe doznanie . The Rock mógł zrobic to inaczej.

Do tego

pojedynek the rock vs cena WrestleMania 28 czemu tak późno. To przekreśla szanse Jana na road to WrestleMania. Nie wygra wtedy na pewno RR ani nie będzie brał udziału w EC.NO ZOBACZYMY.

Ogólnie jedna ze słabszych WrestleMania , które widziałem.Byłem na nią bardzo napalony atu załamka. Jedna może dwie dobre walki. Oczekiwania na pewno były większe. MOJA OCENA 4/10


  • Posty:  895
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.03.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Wrestlemania, Wresltemania i po Wrestelamanii - może to i dobrze, bo ta gala była porażką, tak samo jak jej poprzedniczka. Gdyby nie stara gwardia, która jak zwykle ratuję galę to byłaby katastrofa. WM to WM i trzeba od niej wymagać więcej niż jakieś tam przeciętne PPV. WWE zaserwowało nam przyzwoite Road to WM, jednak sama gala była już słaba. W przygotowaniach po nią obejrzałem WM 17, 18 i 20 i muszę przyznać, że tęsknię za tymi czasami, bo tegoroczna Wrestlemania nie dorastała im nawet do pięt. Niestety

Edge vs Alberto Del Rio

Strasznie dziwny ruch ze strony WWE - dać walkę o pas jako opener. Tym posunięciem sam prestiż walki lekko podupadł, ale przynajmniej mieliśmy nawet solidne rozpoczęcie gali. Wszyscy gadali, że Christian przejdzie heel turn, a tu wielka dupa. Kiedy trzymał ten łom w ręku, myślałem, że pierdyknie Edge'owi przez łeb. Ciekawe czy CT ma w planach heel turn Capitana Charyzmy przed ER, bo bardzo chętnie zobaczyłbym TLC miedzy braćmi. Wracając do walki - była ona dynamiczna, kilka fajnych momentów. obawiałem się postawy DelRio, bo w końcu pierwszy raz był na tak wielkiej gali, ale poradził sobie całkiem dobrze.

Ocena - 5.5/10

Cody Rhodes vs. Rey Mysterio

Dobra walka, nie spodziewałem się, że Rhodes potrafi stworzyć aż tak dobre widowisko. Ryjek go ładnie poprowadził i mieliśmy obok Taker vs. HHH najlepszą walkę wieczoru. Dziwi mnie natomiast zwycięstwo Rhodes'a. Zupełnie się nie spodziewałem, że Ryjek się podstawi na tak wielkiej gali. To musi oznaczać, że Rhodes ma wysoką pozycję w hierarchii i CT ma wobec niego poważniejsze plany. Jego gimmick jest naprawdę dziwny i oryginalny, ale coś z tego może wyjść. Na plus również strój Mysterio - Marvel Forever :D

Ocena - 6.5/10

Kane, Big Show, Marrela, Kingston vs The Corre

Może to i dobrze, że walki praktycznie nie było, bo oszczędzili nam nuudną walkę, która się szykowała. Man tylko nadzieję, że szybko zapomnę o tym czymś, co miało miejsce na Wresltemanii. Szkoda tylko Corre, bo jobbneli jak mało kto, a są naprawdę spoko stajnią.

Ocena - 1/10

Randy Orton vs. CM Punk

Orton po raz kolejny mnie zrobił w balona. Ile razy to już liczyłem, że w końcu coś w tym ringu pokaże. Na przeciw niego stał naprawdę solidny rywal, a on nie potrafił tego wykorzystać. Jedynie co mu ładnie wyszło to to RKO z narożnika. I tylko to zapamiętam z tej walki, która się okazała największym rozczarowaniem tej gali. Było strasznie wolno, nudno i bez żadnych wyrafinowanych akcji - ciągle punche i punche. Błagał - Orton złap jakąś kontuzję czy coś, żeby cię na oczy w ringu nie widział, a Punk niech dostanie jakiegoś solidnego partnera do feudu i walki.

Ocena - 2/10

Michael Cole vs. Jerry Lawler

Hmm, w oficjalnej dyskusji napisałem, że mi odpowiada ta walka. Jednak myślałem, że będzie trwała nie więcej niż 5 min., a tu się okazało, że WWE zaserwowało nam 12min ringowego piekła. Przecież to ja nawet więcej umiem od tego pokraki Cole'a. Jedynie obecność Stone Colda i ten jego ironiczny uśmieszek uratował tą walkę przed kompletnym dnem. Kolejna sprawa - co za idiota dał zwycięstwo Cole'owi. Ta walka dla Lawlera miała być nagrodą za tyle lat w tym biznesie. On tam miał zniszczyć Cole'a, a przegrał przez to, że Stone Cold odepchnął raz Michael'a. Kompletna żenada. Teraz King będzie starał się ujawnić tożsamość GM'a i będziemy mieli kolejne nudne story.

Ocena - 1/10

Undertaker vs. Triple H

Zdecydowanie Match of the Night. Genialne widowisko i nie mówię tutaj o poziomie ringowym, który nie był porywający, ale też nie był strasznie zły. Chodzi głównie o psychologię w tej walce. Gdyby nie to, że mój idiotyczny kolega wyjawił mi wynik tego spotkania to w momencie wykonania przez HHH tombstone'a chyba bym dostał zawału serca. Obaj mają tyle lat na karku, obaj wrócili po ciężkich kontuzjach, a dali z siebie 120% i żaden z młodszych wreslerów nie dorównuje im do pięt. Strach się bać, co będzie jak ci dwaj panowie odejdą, a stanie się to niedługo. Wtedy dopiero będziemy narzekać na WMki. W walce mieliśmy kilka ładnych spotów, finisherów, nerafalli. Strzałem w dziesiątkę było dodanie stypulacji No Hold Barred, które uratowało ten pojedynek. Obaj po 10 min nie mieli już sił, ale walczyli do samego końca i za to im się należą pokłony. Ciekawy jestem tylko, czy to wykończenie Takera na koniec faktycznie było zaplanowane. Jeśli tak to trochę głupio tak robić ludzi w balona, a jeśli nie to znak, że DeadMan dał z siebie wszystko i poświecił się dla WM, dla ludzi. Brakowało mi tylko jakiejś interwencji HBK'a.

Ocena - 8/10 (nie dziwcie się, że wychwalam ten pojedynek, ale mi się naprawdę podobał - w końcu jestem markiem Takera :) )

Snooki, Morrison, Stratus vs Ziggler, LayCool

Kolejny gniot na gali. Nie dość, że Morrison i Ziggler nie dostali osobnej walki, to jeszcze ani razu nie pokazali się w ringu tutaj. Po prostu cudownie. Snooki rozpoczęła nawet dobrze, jednak splash to już jej nie wyszedł. Mam nadzieję, że to koniec całej tej szopki i Morrison wróci do pojedynczych walk.

Ocena - 1.5/10

John Cena vs. The Miz

Zdziwiło mnie, że to ME gali - spodziewałem się tu Takera z HHH. Na wstępie już mi się nie spodobało - to wejście Jasia wyglądało strasznie. Tak jakby godzinę przed galą wyłapywali murzynów i siłą kazali im tam stać i śpiewać. Koszuleczka nowa nawet ładna, jednak we filetowym było mu chyba lepiej. Sama walka również była poniżej moich oczekiwań. Liczyłem, że zarówno Miz i Cena pokażą coś więcej. Poza tym nie spodobało mi się robienie z Miza terminatora. On na to jeszcze nie zasłużył. Chodzi mi tu głównie o to odkopanie po AA (dwóch z rzędu, bo były w krótkim odstępstwie czasu). Pierwsze zakończenie strasznie dziwne, nagle im odebrało siły na poruszanie się. Na szczęście sytuację uratował Rock. Liczyłem jednak, że powie coś w tym stylu, że Cena zmarnował swoją szansę i teraz pora na jego kolej. Zrestartował pojedynek, wykonał Rock Bottom, zmasakrował Miza - i bardzo dobrze. Ciekawe jak dalej potoczą sie jego losy. Swoją drogą dziwne, że Miz pokonał Jasia. Trzyma pas od listopada, tydzień w tydzień miażdżył Cenę, a teraz wygrywa jeszcze z nim na Wrestlemanii. Czyży rodził na się nowy terminator??

Ocena - 4/10

No i tak zakończyła się podróż po "Greatest Stage of the All". Obecność Rocka uratowała to PPV. Pierwszy speech ładnie rozpoczął spektakl, późniejsze segmenty może nie były jakieś szczególne śmieszne, ale uśmiech u mnie na twarzy był. Ładna konfrontacja ze Stone Coldem - przypomniały się stare czasu. No i interwencja w końcówce, która uratowała ME. Warto też odnotować, że segment ze Snoop Doggiem był przyzwoity - widząc śpiewającego Khali'ego myślałem, że padnę. Szkoda natomiast , że walka o pas US się nie odbyła. Przy takim poziomie walk znalazłaby się w czołówce.

Dwie walki były dobre (Taker vs. HHH, Rhodes vs. Mysterio), jedna średnia (Edge vs. DelRio), a reszta słaba - to o wiele za mało jak na sztandarową galę WWE. Myślałem, że ta Wuemka będzie dużo lepsza niż poprzedniczka, ale wcale tak nie było - jeśli była lepsza to o niewiele. Coś czuję, że za rok będzie jeszcze gorzej.

Ocena gali - 4/10

DEAD MAN WALKING

  • Posty:  3 601
  • Reputacja:   6
  • Dołączył:  21.06.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

Randy Orton vs. CM Punk

Orton po raz kolejny mnie zrobił w balona. Ile razy to już liczyłem, że w końcu coś w tym ringu pokaże. Na przeciw niego stał naprawdę solidny rywal, a on nie potrafił tego wykorzystać. Jedynie co mu ładnie wyszło to to RKO z narożnika. I tylko to zapamiętam z tej walki, która się okazała największym rozczarowaniem tej gali. Było strasznie wolno, nudno i bez żadnych wyrafinowanych akcji - ciągle punche i punche. Błagał - Orton złap jakąś kontuzję czy coś, żeby cię na oczy w ringu nie widział, a Punk niech dostanie jakiegoś solidnego partnera do feudu i walki.

Ocena - 2/10

Tu się nie mogę zgodzić. Ta walka nie była może i wybitna, ale też nie była zła. Obaj wrestlerzy dobrze wczuli się w scenariusz (Punk co przechodził ze skrajności w skrajność, cieszył się, że już wygrał, przerażony, że ledwo co uniknął RKO). Randy miał ograniczone ruchy ze względu na odgrywanie kontuzji, Punk starał się maksymalnie wykorzystać kontuzje Ortona. Cóż obaj zrobili co mogli - dostali taki a nie inny pomysł na walkę.

Oczekiwanie od WWE w każdej walce super widowiska z wyrafinowanymi akcjami mija się z celem. Także według mnie walka co najmniej na 6/10 i plusik za końcowe RKO i grę aktorską Punka.

Poza tym nie spodobało mi się robienie z Miza terminatora. On na to jeszcze nie zasłużył. Chodzi mi tu głównie o to odkopanie po AA (dwóch z rzędu, bo były w krótkim odstępstwie czasu). Pierwsze zakończenie strasznie dziwne, nagle im odebrało siły na poruszanie się. Na szczęście sytuację uratował Rock. Liczyłem jednak, że powie coś w tym stylu, że Cena zmarnował swoją szansę i teraz pora na jego kolej. Zrestartował pojedynek, wykonał Rock Bottom, zmasakrował Miza - i bardzo dobrze. Ciekawe jak dalej potoczą sie jego losy. Swoją drogą dziwne, że Miz pokonał Jasia. Trzyma pas od listopada, tydzień w tydzień miażdżył Cenę, a teraz wygrywa jeszcze z nim na Wrestlemanii. Czyży rodził na się nowy terminator??

Ocena - 4/10

Znowu się nie zgodzę. To, że Miz nie dał się wyliczyć po AA solidnie podbudowało jego postać w oczach wielu fanów. I był to dobry ruch. A z tego co pamiętam był tylko jeden AA. No i Miz wydostał się z STFU za co również jego akcje idą w górę. Zgadzam się z tym, że przesadzono z leżeniem Ceny i Miza za ringiem podczas gdy Rock na spokojnie sobie gadał. Dziwne, że pokonał Jasia? To właśnie jest najlepsze. Takie zaskoczenia są potrzebne. John za bardzo nie stracił u swoich fanów, bo przecież przegrał przez złego the Rocka. Miz - zyskał niewątpliwie i może nadal odgrywać cwaniaka co wychodzi mu znakomicie :)

 

16476371734edf391100c30.jpg


  • Posty:  254
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  28.12.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Krótko. Nie będę się rozpisywał :)

Edge vs Alberto Del Rio:

Nie, nie i jeszcze raz nie ! to nie powinien być opener gali. Walka średnia i szkoda że Del Rio nie wygrał. Nie mam nic do Edga ale zmienili by w końcu WHC :)

Cody Rhodes vs Rey Mysterio:

Myślałem że będzie niewypał a wszyło całkiem całkiem. Na plus strój Reya :D Dobrze że wygrał Cody ponieważ to może dla niego dużo znaczyć :D i w końcu się rozwinie.

Kane, Big Show, Marrela, Kingston vs The Corre:

Nie wiem jak to nazwać ? Żenada, głupota, debilizm itd itp ... Nie wiem kto wymyślił taką walkę na WM !! 8 osób i walka trwała 2 min ?? Totalne ośmieszenie zawodników.

Cm Punk vs Randy Orton:

No wreszcie porządna walka :D Obaj panowie dali nam piękne widowisko :D A CM Punk ma u mnie plusa :D Dobra, fajna walka.

Michael Cole vs Jerry Lawler:

Pff dziadostwo. Zamiast dać czas młodym gwiazdom to lepiej wystawić beznadziejną walkę komentatorów.

Triple H vs Undertaker:

No tu to było na co popatrzeć :) Super walka, dużo akcji. Obaj panowie pokazali mega show. Lecz walki UT vs HBK z WM 26 nie przebije.

Snooki, Morrison, Stratus vs Ziggler, LayCool:

Kolejne zmarnowanie mega wrestlerów. Po co tak ich marnować ??

The Miz vs John Cena:

Szkoda że Cena nie zdobył pasu. Wymęczył się z Nexusem i nic mu z tego. Szczerze wolałem Mizanina jak był US Champ :)

Pod.

Gala słaba. Jedynie na plus walki Orton-Cm Punk, UT-HHH no i walka o pas WWE. Czekałem na tą gale i nie podobała mi się. No to teraz czekam na Summer Slam.

PS. Nie pisałem dużo ponieważ nie mam weny.

alexisy.png

 

 


  • Posty:  895
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.03.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Oczekiwanie od WWE w każdej walce super widowiska z wyrafinowanymi akcjami mija się z celem. Także według mnie walka co najmniej na 6/10 i plusik za końcowe RKO i grę aktorską Punka.

Każdemu ta walka mogła inaczej przypaść do gustu, wiec o to nie będę się sprzeczał. Przed walką wiedziałem, że znakomite widowisko to nie będzie, ale spodziewałem się czegoś lepszego. Ty dłużej oglądasz wrestling i zwracasz może wiecej uwagi na szczegóły - ja nie jestem jeszcze na takim poziomie i oczekuje od walki wyłącznie dobrego widowisko i zabawy :)

Znowu się nie zgodzę. To, że Miz nie dał się wyliczyć po AA solidnie podbudowało jego postać w oczach wielu fanów. I był to dobry ruch. A z tego co pamiętam był tylko jeden AA. No i Miz wydostał się z STFU za co również jego akcje idą w górę. Zgadzam się z tym, że przesadzono z leżeniem Ceny i Miza za ringiem podczas gdy Rock na spokojnie sobie gadał.

No tak, ale Miz mimo że jest już spory czas w ME to jeszcze brakuje mu do poziomu np. takiego Ceny, Takera, HHH czy Edge'a i według mnie jeszcze za wcześnie na odkopywanie po finisherach (nie mówię tu o STFU i innych dźwigniach). Tylko uznani wrestlerzy powinni mieć taką umiejętność i to tez nie za często. Jeśli wszyscy zaczęliby tak robić, to finisher w WWE znaczyłby tyle ile niedawno w TNA - czyli tyle co nic. Mizanin ma inne możliwości na zaistnienie w WWE (np. bycie takim jakim jest obecnie)

Dziwne, że pokonał Jasia? To właśnie jest najlepsze. Takie zaskoczenia są potrzebne. John za bardzo nie stracił u swoich fanów, bo przecież przegrał przez złego the Rocka. Miz - zyskał niewątpliwie i może nadal odgrywać cwaniaka co wychodzi mu znakomicie :)

Tutaj się zgodzę. Dobrze, że WWE odeszło od tego strasznie nudnego schematu - kto dominuje na tygodniówkach, przegrywa na PPV. W końcu PPV może staną się mniej przewidywalne. Po prostu Cena przegrał tylko raz na WMce i myślałem, że tym razem znowu wygra i tradycja zostanie utrzymana (John z pasem na Wrestlemanii). Dobrze się stało, że Miz wygrał.

Edytowane przez Gość
DEAD MAN WALKING

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Dla naszych subskrybentów dostępny jest już raport Bryana Alvareza z WWE Raw z poniedziałku, 23 lutego — odcinka tuż przed Elimination Chamber, które odbędzie się w ten weekend. W programie zobaczyliśmy dwa ostatnie qualifying matche do Chamber, promo CM Punka w ringu, starcie Je’Von Evansa z Kofim Kingstonem oraz ceremonię emerytury i appreciation night dla AJ Stylesa, zakończoną zaskakującym zwrotem akcji. Kliknij tutaj, aby przeczytać (wymagana subskrypcja) WWE News Zespół F4W Subs
    • Grok
      Dzięki zarobkom z AEW Darby Allin pomógł swoim rodzicom przejść na emeryturę i zachęca ich do życia pełnią życia. Allin w najnowszym odcinku programu Insight with Chris Van Vliet wyjaśnił, że rzeczy materialne nic dla niego nie znaczą. Najważniejsze jest dla niego pomaganie rodzinie w czerpaniu maksimum z życia. Niedawno zabrał ojca na Super Bowl i obóz motywacyjny, a matka odwiedziła bazę pod Mount Everest, gdy Allin wspinał się na górę w 2025 roku. Allin nie chce, by rodzice wspominali swoje
    • Bastian
      Gdyby nie kontuzja Bronsona Reeda, mogło być inaczej. 
    • KyRenLo
      No cóż, może będzie ku temu okazja Elimination Chamber 2026: World Heavyweight Champion CM Punk vs. Finn Bálor: Przystanek w drodze na WM. Całkiem udany przystanek, bo względnie mi się podobało to, co zobaczyłem w ich programie. Sama walka powinna też wyjść co najmniej nieźle, więc można dać już teraz plus. Ostateczny typ: CM Punk. Women’s Intercontinental Champion Becky Lynch vs. AJ Lee: To Becky Lynch, więc powinienem jak to ja jedynie zachwalać prawda
    • Bastian
      Żegnamy AJ Stylesa i witamy w Hall of Fame. Ruch zrobiony chyba głównie po to, aby AJ'owi przypadkiem nie przyszło do głowy spróbować swoich sił w AEW. Styles szybciej w HoF niż Cena, choć koniec ich karier dzieli raptem kilka tygodni. Jasiu pewnie dostanie główne miejsce za rok lub dwa. Powiało trochę starym TNA na RAW w Atlancie, nostalgia chwyciła, ale na pewno nie zatwardziałych fanów WWE, bo ci na widok Kazariana czy Abyssa nie za bardzo chyba wiedzieli, kim się zachwycać albo scrollow
×
×
  • Dodaj nową pozycję...