Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Nadchodzi Shaman of Sexy!


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 969
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  07.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

johnmorrison.jpg

"Morrison już dawno powinien siedzieć w ME", "JoMo zasługuje na ME jak nikt inny", "Czemu WWE tak marnuje Morrisona?"- zdania mega często pojawiające się na tym forum w różnych miejscach, sam pewnie napisałem coś w tym stylu z kilkanaście razy. Jest to kwestia co do której chyba wszyscy są zgodni a przynajmniej nie spotkałem się nigdzie z innymi opiniami. John Morrison, jeden z najlepszych ringowo zawodników federacji (jeśli nie najlepszy), niezły przy micu zarówno jako face jak i jako heel, charakterystyczny, przystojny, ma wszystko żeby być jedną z głównych gwiazd federacji jednak bardzo długo czeka na swoją kolej. I chyba się doczekał... Ale o tym za chwile. Nie wiem czy wszyscy wiedzą że JoMo zaczynał tak samo jak Miz czyli w programie "Tough Enough" który wygrał egzekwo z Matt'em Coppotelli'm. Obaj w nagrode trafili do OVW. W rozwojówce Morrison a właściwie wtedy jeszcze bez przydomkowy Hennigan spędził dwa lata by w 2004 zadebiutować na Raw w roli kogoś w rodzaju asystenta GM'a Eraica Bishoff'a. Troche trwało zanim dostał on stałe imię, zadebiutował jako Johny Blaze, po tygodniu był już Johny Spade by w końcu po 3 tygodniach stanęło na Johny Nitro. Potem na chwile został cofnięty do OVW by pojawić się tym razem na SD już z Meliną i Mercurym jako słynne MNM. W pierwszym meczu na SD MNM zdobyli pasy TT. Stajnia funkcjonowała do 2007 roku kiedy to zwolnili Mercurego i ich drogi się rozeszły. Jednak Johny przez ten czas zdążył być dwukrotnym posiadaczem pasa IC. Nitro został przedraftowany do ECW gdzie praktycznie od razu zdobyć pozostawiony po Benoicie z wakatem pas ECW Championship. Zmienili mu nazwisko na Morrison, pas stracił dosyc szybko na rzcz Punku i po niedługim czasie pojawił się The Miz, zostali przeniesieni na SD i powstał drugi bardzo znany TT Morrisona. Pasy mistrzowskie posiadali 8 miesięcy, potem zostali rozdzieleni przez draft i jak każdy porządny TT w WWE feudowali. JoMo pojawił się znów na SD z dużym impetem pokonując wszystkich po kolei. Dostał walke o WHC przeciwko Jeff'owi Hardemu jednak przegrał i gdy wszyscy myśleli że to kwestia najbliższego czasu by na stałe zagościł w ME, JoMo zdobył po raz trzeci pas IC pokonując Mysterio co bardzo oddaliło go od upragnionego ME. Był dobrym mistrzem, pas stracił po 5 miesiącach na zeszłorocznej gali TLC na rzecz McIntyre'a i zrobił się zastój w karierze. Na EC wytrwał do finałowej 3, przegrał, potem był bardzo fajny TT z Truthem który nic nie osiągnął poza szybką przegraną z ShowMiz na WM'ce, kolejny Draft i powrót na Raw. No i teraz Morrison już zaczął jobbować, a to Swaggerowi, a to Rhodsowi, był pro w NXT2, przed NoC był mega bliski walki o główny pas po wywaleniu z niej Jericho jednak ten do tego nie dopuścił wracając na swoje miejsce. No i feud z Sheamusem, wygrana na SS. Osobiście myślałem że nic mu ten feud nie da i jest zrobiony tylko by zając Rudego do powrotu HHH. Myliłem się (chyba). Na ostatnim Raw stało się coś niespodziewanego i cudownego. GM ogłosił że panowie zmierzą się na TLC a stawką meczu będzie #1 contender do głównego pasa. Moim zdaniem Morrison ma zwycięstwo w kieszeni, po pierwsze Rudy nie może wygrać bo musiałby przejśc faceturn co nie wchodzi w gre (no chyba że na TLC Orton odzyska pas ale to mało realne, zwłaszcza że feudowali ze sobą zalediwe 3 miesiące temu), po drugie nadchodzi HHH więcz Rudy będzie miał inne zajęcie (no chyba że ich feud ma się toczyć o główny pas ale to na chwile obecną też mało realne). Hmm no jakby nie patrzeć do każdego argumentu jest jakies tam "chyba że" więc myśle że ich walka na TLC będzie mega emocjonująca. Dobra ale zakładając że Morrison wygra, co dalej? Mi do głowy przyszły dwie rzeczy. Raz, WWE nie chciało promowac Miz'a kosztem Ortona ani żadnej wielkiej gwiazdy więc postanowili wziąść kogoś z midcardu by Miz mógł zaliczyć sobie wygrany feud o główny pas który straci na EC już na rzecz kogoś "większego" i to by był koniec 15 minut sławy. No i druga, troche spiskowa teoria. Miz jakby nie było nie jest w ogóle umacniany jako mistrz, mimo pomocy Rileya straciłby pas po tygodniu posiadania na rzecz starego, grubego Lawler'a, uratował mu dupe Cole. Teraz żeby pokanać Mysterio potrzebował pomocy TRZECH osób. Od dwóch tygodni przygotowuje sobie stół by walnąć na niego Ortona po walce ale zawsze obraca się to przeciwko niemu. Na TLC też na pewno nie wygra w czystej walce. A może Miz jest i od poczatku był tylko "narzędziem". Może już gdy wygrywał walizke było wiadomo że zostanie mistrzem by na nim wypromował się właśnie Morrison, sprawnie odbierając mu pas już po załóżmy dwóch PPV (niby to wypada EC czyli walka wieloosobowa no ale w sumie WC nie musi być broniony w takiej stypulacji, zdarzało się że np walka w klatce odbywała się o US). Chociaż nie, może teoria że mieli to zaplanowane od MitB jest troche zbyt spiskowa ale mogli to wymyślić w międzyczasie. No dobra, naprodukowałem się teraz Wasza kolej. Czy Morrison zostanie #1 contender? Czy jeśłi dostanie tą szanse wykorzysta ją i zostanie mistrzem WWE? Czy Morrison ma posłużyć do wypromowania Miz'a czy może odwrotnie? Czy wreszcie nadszedł jego czas? Nie kopiowac pytań i zapraszm do dyskusji :)

Dyskusja otwarta!!!

 

 

 

  • Odpowiedzi 27
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Brem

    4

  • Wodzik96

    3

  • Ulicznik Xeb

    3

  • Piledriver1674325991

    2


  • Posty:  581
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.08.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Pierwszy raz chyba wypowiem się w dyskusji ale ok do rzeczy. Myślę że Morrison na reszcie się doczekał swojej szansy w ME tak jak mówisz miz wcale nie jest umacniany jako mistrz, a takiego Johna myślę że łatwo było by umocnić, Ma świetne mic skille, w ringu też patrzeć na jego walki to sama przyjemność. Więc w końcu od kąd pamiętam w WWE mógłby zagościć mistrz kompletny nie jakiś średniawy miz który w ringu powiedzmy sobie szczerze jest średni, albo Cena. Tylko ten feud z Shaumusem, mogli go lepiej zrobić bo nie wiem po co tam był Santino i Kozlov. Ale dobrze że wyszło jak wyszło, i teraz Morrison wygra z Shaumusem i bedzie cacy, lecz pozostaje dalej kwestia taka że za niedługo wróci nochal i po feudzie z Shaumusem będzie chciał walczyć o pas WWE ,więc bedzie jeszcze ciaśniej w ME. Mimo wszystko mam jednak nadzieję że w końcu JOOMOO dostanie to na co zasługuje od dłuższego czasu.

sig.png

  • Posty:  1 279
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  14.12.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Na wstępie chciałbym Ci Brem coś poradzić (właściwie też każdej innej osobie, która chce pisać dyskusje lub inne dłuższe teksty). Ja osobiście, gdy widzę taką kobyłę, tak wielką ilość tekstu, to aż mnie odpycha od czytania. Następnym razem postaraj się podzielić to na jakieś akapity, gdzieś powiększyć, upiękrzyć, pogrubić, tak, żeby czytelnik miał przyjemność z czytania tego, a nie na odwrót :)

Ale żeby nie offtopować... Faktycznie, Morrison czeka cholernie długo na skok do ME, ale ja zaczynam się obawiać, że ten moment może nigdy nie nastąpić. Było już tyle okazji ku temu i wciąż lipa. Chociaż przykład Miza pokazuje, jak dzięki cierpliwości i determinacji można w końcu zdobyć szczyt. RAW jeszcze nie widziałem, ale miło słyszeć o stypulacji walki między JoMo a Szeamusem. Jak dla mnie są dwa wyjścia, które się wzajemnie wykluczają... Albo wygrywa Szejmus, w koncu stoi wyżej w hierarchii niż Morrison, no i feuduje z mistrzem, a JoMo idzie dalej jobbować. Z drugiej strony Sheamus powinien w końcu, i czekam na to od dawna, odnowić feud z Nochalem, ktory mam nadzieję, że w końcu wróci. To dałoby dużą szansę Morrisonowi, ale nie wiem, czy jest on na tyle mocny w federacji, żeby dano mu taką szansę.


  • Posty:  422
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  17.09.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

A ja teraz wszystkich zaszojuje i powiem że Moris nie zasługuje na ME . John jest bardzo dobry w ringu ale jego gimmick ssiee po całości , na dodatek Morison jak face jest mdły i nudy aż nie chce mi sie oglądać . Dla mnie ME powinnien być przekonywujący ciekawy a Morison taki nie jest . Dla mnie Morison nigdy nie powinnien zostać gwiazdą wieczoru . Być może nie jestem obiektywny ale dla mnie John w chwili obecnej nie zasługuje na Me . Dla mnie sytuacja na TLC jest prosta Sheamus wygrywa z Morisonem a ten po powiedzmy 3 miesiącach przechodzi heel turn i dopiero możemy rozmawiać o eweuntualnym pushu dla niego .


  • Posty:  1 969
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  07.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dla mnie sytuacja na TLC jest prosta Sheamus wygrywa z Morisonem a ten po powiedzmy 3 miesiącach przechodzi heel turn i dopiero możemy rozmawiać o eweuntualnym pushu dla niego .
Albo wygrywa Szejmus, w koncu stoi wyżej w hierarchii niż Morrison, no i feuduje z mistrzem, a JoMo idzie dalej jobbować

No a w takim razie kto miałby przejść facetrun, Miz czy Sheamus bo ktoś musi żeby mogli ze sobą feudować a moim zdaniem to nie wchodzi teraz w gre ani w jednym ani w drugim przypadku.

John jest bardzo dobry w ringu ale jego gimmick ssiee po całości , na dodatek Morison jak face jest mdły i nudy aż nie chce mi sie oglądać . Dla mnie ME powinnien być przekonywujący ciekawy a Morison taki nie jest . Dla mnie Morison nigdy nie powinnien zostać gwiazdą wieczoru . Być może nie jestem obiektywny ale dla mnie John w chwili obecnej nie zasługuje na Me .

W pewnym stopniu się zgodze, też nie jestem wielkim fanem obecnego gimmnicku Morrisona i byłbym zdecydowanie za jego zmianą. Jak już nie raz pisałem w tych fatrach, wrędzelkach itd przypomina troche gwiazde porno albo striptizera. Byłbym też za heelturnem bo Morrison był bardzo dobrym heel'em, nie zgadzam się że face'm jest złym ale heelem był lepszym. Jak dają mu się wykazac to wcale nie jest jak to powiedziałeś mdły. Pamiętam pare bardzo dobrych segemntów John'a z Jericho przed NoC zresztą na przed ostatnim Raw gdy ośmieszył Sheamusa nie uważam żeby był mdły. JoMo jest dobry przy micu i robi dobre segmenty tylko nie ma ku temu za wiele okazji. Jeszcze wracając do heelturnu to jestem na tak ale nie teraz, najpier niech odbierze pas Mizowi i wtedy może przechodzić heelturn, ewentualnie jakby Miz stracił pas na rzecz jakiegoś face'a i wtedy heelturn JoMo i już wygrany feud.

 

 

 


  • Posty:  27
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  17.12.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Cóż, Morrison jako face mi się podoba... A co do ME, to w całości zasługuje. Jest znany i powszechnie lubiany. Ma ogromne skillsy. Teraz pomaga Santino z Sheamusem. Zasługuje co najmniej na pas IC, lub TT. Osobiście nie widzę Szamana Seksu na Raw, jakoś lepiej pasował w błękicie (SD!). Team z Mizem dobry, teraz z chęcią zobaczyłbym, jak Morrison odbiera pas "Mr. Aweeesome"!

ROH + TNA = wyższa jakość niż McMahon Land.


  • Posty:  2 351
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.01.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Wiemy już dużo i wiele się już wyjaśniło po gali TLC. Gdy usłyszałem że Morrison i Sheamus zmierzą się o miano pretendenta do WWE Title to byłem niemalże pewnien iż zwycięsko z tego boju wyjdzie John. Czułem to dlatego że Sheamus niedawno stracił pas, a poza tym został świeżo upieczonym King of the Ring. Zdobycie miana do pasa przez Irlandczyka byłoby dla mnie wielkim idiotyzmem. Na szczęście wszystko potoczyło się po mojej myśli i Morrison może już szykować się do boju o najważniejszy pas WWE. Został On już nieco wypromowany na Sheamusie, jakby nie było to Irlandczyk był dwukrotnym mistrzem oraz jak już wspomniałem dopiero co zwyciężył turniej KotR. Myślę jednak że WWE nie odbierze tak szybko pasa Mizowi tym bardziej iż zarząd jest z Niego bardzo zadowolony. Może będzie to dobry feud, ale John moim zdaniem nie zdobędzie WWE Title, no przynajmniej nie w najbliższych kilku miesiącach. Gdyby tak się jednak stało, to myślę że Tryplak mógłby się za Niego wziąć. Musiałby któryś z Nich przejść wtedy heel turn, ale obydwu panom rola tego złego pasuje. Narazie jednak myślę, że nie ma co gdybać ponieważ zabawa dopiero się zaczyna. Co do gimmicku JoMo, to myślę iż byłby On bardzo dobry w dobie ery Attitude. Wtedy mógłby być heelem i grać właśnie taką gwiazdę porno czy coś w tym stylu.


  • Posty:  307
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.10.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ma świetne mic skille

Kolego z tymi świetnymi skillami przy majku to trochę przesada. Świetny to jest The Miz czy Santino, JoMo to moim zdaniem średniak przy mikrofonie.

Co do Johna i jego udziału w ME, to zdanie każdego z nas może być różne. Najpierw trzeba sobie odpowiedzieć jakiego mistrza chcemy. Czy świetnego przy micu jak teraz Miz czy wcześnie np. The Rock, zawodnicy którzy gadka nadrabiali średnie umiejętności ringowe. Czy takiego jak Morrison o nie zbyt wyraznym gimnicku i srednim majku a za to świetnym w ringu. Moim zdaniem na wszystko jest odpowiedni czas i pora a sam John fantastycznymi umiejętnościami w ringu zasłużył sobie na miejsce w ME, tym bardziej że bardzo długo czekał na swoją szansę w WWE. Powiedzmy sobie szczerze Morrison swoją cierpliwością zasłużył sobie na ME. Osobiście nigdy nie słyszałem o jakiś ekscesach czy narzekaniu na federacje z jego strony nawet gdy był daleki od pozycji na jaką zasługiwał. W końcu się doczekał i bardzo dobrze, mam nadzieję, że na dłużej zagości w ME.

http://www.youtube.com/watch?v=vswZ73WETpc

a70061070009c1784bf77973

 

BKS POLONIA BYDGOSZCZ

 

 


  • Posty:  2 065
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.01.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No więc od pewnego czasu lecę w kulki, ale postanowiłem że się w końcu wypowiem w jednym z tematów. Więc wybór padł na ten, ponieważ uważam go za bardzo ciekawy. Więc zaczynajmy... Gdy zobaczyłem że Morrison dostanie walkę o #1 Contender'a do pasa WWE, od razu wiedziałem, że nie ważne z kim będzie walczył i tak ten pojedynek wygra i zmierzy się z Miz'em o pas, na jakiejś gali. No i tak się stało. Z ciekawością oglądałem walkę na TLC z Sheamusem, ale z każdą sekundą ta myśl, że John wygra była coraz mocniejsza. No i w końcu nastał koniec emocjonującej i zaciętej walki, w której zwyciężył... Morrison!!! Od razu wiedziałem że tak będzie. Cieszyłem się z tego faktu, że w końcu po tak długi czasie jego pobytu w WWE, zauważono w nim jakąś część mistrza, no i według mnie ta część mistrza zamieni się w całość. Czyli John Morrison zostanie nowym mistrzem WWE. Nie wiem ja jakoś nie widzę go z pasem WWE na ramieniu. Nie widziałem go nigdy wcześniej z tym pasem... Ale myślę, że się szybko przyzwyczaję, ponieważ w pełni zasługuje John na ten pas. Ale nie zostawiajmy tak Miz'a. Mu też ten pas się bardzo należy i nie wiem jak to WWE zrobi. Może WWE zdecyduje się jeszcze potrzymać pas przy Miz'u, a John go zdobędzie na Wrestlemanii? Możliwe i to by według mnie było najlepszym rozwiązaniem. Bardzo prawdopodobny jest taki scenariusz że Miz po prostu wyjdzie jeszcze lepiej, czyli się bardziej wypromuje, a właśnie ma mu pomóc w tym John i oby nie była tylko taka rola. Myślę, że tu nasz szykuje się długi oraz ciekawy feud pomiędzy Johnem Morrisonem a The Miz'em i chciałbym żeby zakończył się dopiero na Wrestlemanii. Myślę, że ostatecznie ten feud zakończy się z korzyścią na Johnego Morrisona i zakończy ten feud jednocześnie z pasem na ramieniu. :D


  • Posty:  96
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.06.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No to i ja się wypowiem. Nitroblast, The Shaman of Sexy John Morrison. Jeden z najbardziej utalentowanych zawodników World Wrestling Entertaiment, jednak strasznie szmacony. Ostatnio WWE dało mu feud z Celtic Warriorem Sheamusem, który wygrał Morrison, no i jako tako został wypromowany. Sheamus został King of The Ring, feud się skończył. Ale doszła jeszcze walka na TLC, w której znów wygrał Morrison i został, tutaj uwaga, pretendentem do pasa World Wrestling Entertaiment, znanym też jako WWE Title. Zdziwiłem się przy tym, myślałem, że King of The Ring wygra po wygraniu turnieju miał zapewnioną wygrana na TLC. A jednak stało się inaczej. I bardzo się z tego cieszę. John nie ma postury, nie jest olbrzymem, ale jest szybki, przystojny itd. na takich też WWE powinno stawiać. No więc czeka go walka z Mizaninem na Royal Rumble 2011. Prawdę mówiąc to nie mam pojęcia kto wygra. Jeśli Morrison przegra, to wpadnie w otchłań Mid Cardu, bo szybko takiej szansy nie dostanie. Myślę, że WWE chce zrobić klasyczny feud członków Tagu, i lada chwila Miz zacznie wspominać, jak to byli w Tag-Teamie i Miz był 100 razy lepszy od Nitroblasta. Nie powiem nic o zwycięzcy tej walki, bo naprawdę nie mam pojęcia. Miz miał szczęście, bo trafił w idealny moment kiedy Orton został lekko skontuzjowany, bo inaczej na TLC na bank stracił by pas. W każdym bądź razie, nadeszła era Nitroblasta, jest to pewne, nawet jeśli nie przejdzie na stałe do Main Eventu, to będzie rządzić w Mid Cardzie. WWE chyba ma na niego pomysły, miejmy nadzieję że się nie mylę. Prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie Morrisona w pasem WWE na biodrach ale jeśli się tak stanie i potrzyma pas ze 3 miesiące to będę w pełni usatysfakcjonowany. Jestem jednak ciekaw jak długo potrwa program Morrisona z Mizem, bo myślę, że na Elimination Chamber wszystko się skończy, Miz pewnie straci pas, jeśli będzie go nadal miał po RR 2011.


  • Posty:  1 969
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  07.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Myślę, że WWE chce zrobić klasyczny feud członków Tagu, i lada chwila Miz zacznie wspominać, jak to byli w Tag-Teamie i Miz był 100 razy lepszy od Nitroblasta.

Tak tylko pamiętajmy że to już było i to zaledwie rok temau. Przeciez na Survivor Series 2009 była walka team Morrison vs Team Miz kończąca ten feud. Ja mam nadzieje że w teraźniejszym feudzie nie będzie za dużo wspominania o tamtym teamie. Niezbędne minimum wystarczy. Na chwile obecną mam jeden główny wniosek. Uważam że narazie nie ma szansy żeby obaj się utzrymali na stałe w ME. Jeżeli Morrison nie zgarnie tytułu na RR raczej nie dostanie drugiej szansy bo na EC już w walce będzie Cene, Orton, pewnie Sheamus, może HHH albo Barrett i raczej w takim składzie ani Morrison ani Miz nie wyjdą z tego zwycięzko. Jeżeli to Miz straci wtedy pas i tak leci na WM'ke po rewanż no chyba że przeszkodzi mu zwyciezca RR. Tak więc niestety wydaje mi się że JoMo w najbliższych miesiącach nie zdobędzie pasa. Dostał tego shota by zająć Miz'a do czasu EC i by mistrz mógł sobie odchaczyć kolejny wygrany feud przed Ceną. No chyba że ta moja spiskowa teoria o której pisałem na początku się sprawdzi i to jednak JoMo wyniesie pas z RR ale to raczej bardzo wątpliwe bo on też nie wyjdzie z pasem z klatki na EC a dawanie mu go na miesiąc jest troche bez sensu. No chyba że WWE nas zaskoczy i w lutym żadna z wielkich gwiazd nie dostanie pasa po raz enty by móc walczyć na WM'ce w ME. Ale nie sądze też żeby w walce o pas na WM'ce nie było Ceny, Ortona czy HHH więc jak mówiłem, na chwile obecną miejsce przy pasie dla kogoś nowego jest tylko jedno, wszystko wyjaśni się na RR ale ja Morrisonowi niestety wielkich szans nie daje, na ale zobaczymy jak się sytuacja rozwinie.

 

 

 

  • 3 miesiące temu...

  • Posty:  1 176
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dobra, czas odswiezyc temat...

JoMo byl przez pewien czas Main eventer'em, feudowal z Sheamus'em o pas WWE, lecz ostatecznie nie udalo mu sie zdobyc owego trofeum. Dlaczegoz? Poniewoz Vince stracil szacunek do Morrsion'a, co zostalo spowodowane zamieszaniem uwgledniajacym jego, Melina'e i Batista'e (przed nim podobno byl jeszcze Mike Knox, o ktorym dowiedzialem sie z krotkiego artykulu, do ktorego linka zamieszcze ponizej). Mowiac wprost, jego kobieta puscila sie z byla gwiazda WWE, na co Johnny nie zareagowal wcale, udajac, ze nic sie nie stalo. Teraz JoMo, niczym R-Truth wczesniej, odkupuje za to wine lecz obawiam sie, iz w jego przypadku moze to byc definitywny koniec jasnej przyszlosci uwzgledniajacej jego jako posiadacza ktoregos z glownych pasow. Stary McMahon ma swoje zasady, w jego oczach Prince of Parkour nie ma jaj, by stoczyc walke 1 vs 1 z kims pokroju Batka...Teraz nasuwa sie pytanie - no, dobra, skoro Vince takie zdanie ma o nim to dlaczego go pushowal?...Dlatego, ze publika na niego bardzo dobrze reagowala, byla zachwycona jego postawa w ringu, poprostu swietnie sie sprzedal. Trzymal go wysoko bo wiedzial, ze ludziom sie to podobalo, i dzieki temu umocnil jego pozycje bez koniecznosci robienia z niego twarzy federacji. Ladnie to Vince rozegral, szkoda tylko Nitro, ktory potrafi sobie poradzic na wyzszym szczeblu...Mozliwe rowniez jest to, iz powolutku Vince mu przebaczal, dlatego dal mu szanse na walke o pas WWE,lecz ten znowu wyskoczyl z wybrykiem, tym razem uwzgledniajacym Trish Stratus, ktora rzekomo zajela miejsce Meliny na WM. Ten sie zbulwersowal i trzymal straszny dystans do legndy kobiecego wrestlingu, mial gdzies jej pomysl, nie sluchal tego, co miala do powiedzenia, potem na WM'ce stal zdala od niej, nie uscisnal jej po walce itp...Vince ponownie sie o wszystkim dowiedzial i znowu sie wkurzyl. JoMo przyplacil jobbnieciem R-Truth'owi...

Mam wrazenie, ze tak juz zostanie, on wiekszego push'u juz nie zaliczy. NIe chce skreslac go juz teraz ale wszystko wskazuje na to, ze na wiecej niz pasy mid-card'owe raczej liczyc nie moze.

ps. Macie plucie sie Val'a Penis'a na temat wlasnie Morrsion'a oraz Melina'y ;) .

http://www.wrestlinginc.com/wi/news/201 ... m=referral

Fajnie bedzie jesli sie wypowiecie na ten temat :) . Chcialbym poznac wasze zdanie :) .

 

f9740146ef2299a7841b514be93ac59a.png

 

bxdsfcb.png

49238945.png

wce.png

84995216.png

 

 


  • Posty:  2 513
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Sorry, ale tego co czyta Val nie chcę słuchać ponieważ dla mnie trzeba mówić woooolnoooo po angielsku bo na razie jeszcze nie mój lvl. ;)

Wszystko powiedział Edziu dla mnie John powinien zamknąć ryj bo gdyby nie to co się dzieje byłby na ER zamiast Trutha, ale widzimy co się dzieję. To co zrobił Vince nie chcę zbytnio tego oceniać, ale myślę, że zrobił dobrze, a czemu? Ponieważ nie można sobie pozwolić żeby jakiś gówniarz psuł Ci największą galę i strzelał fochami. Melina i tak jak walczy to raz na ruski rok i staje się kontuzjowana, ale mniejsza o to. Jednak skoro Vince uważa, że jego pracownik nie ma jaj nie widzę powodu niestety, ale muszę to powiedzieć trzymania w federacji. Ten pan pokazał, że jest zajebisty i to Vince może żałować jego braku, o ME Szaman może sobie zapomnieć bo jak wiemy wujek V ma rękę ciężką. :) No to tyle, więcej do powiedzenia nie mam. :)


  • Posty:  162
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Kurde jak ja nie lubie tematów typu "O tego to marnują temu sie nalezy main event".Niechce nikogo obrażac ale takim tokiem myslenie to według niektórych każdy powinien byc w ME.Ale ME to są Legendy ,Icony,Mega źli ludzie bądź ikony publicznosci , a nie wszystkim pas dac pokolei a potem są tematy że pasy tracą prestiż. A jeśli chodzi o Johna to gdyby nie pyskował i ciężko pracował jak The Miz to byłby już w ME.


  • Posty:  2 513
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Wodzik weź się chłopie w łeb pierdo****.

Morrison jest obecnie najlepszym zawodnikiem w WWE, ale swoją głupotą marnuje możliwe opcje ME, więc chłopie co Ty gadasz. Tylko niektórzy jak JoMo mogą być w ME dzięki umiejętnością, a jedni tacy jak Miz pracą, więc o czym mowa? W ME ikony i legendy? Powiedz mi jaki lepiej Ty masz tok myślenia bo skoro tak to najpierw ktoś musi się stać tą ikoną, a nie stanie się nią na superstars.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • HeymanGuy
      To wyglada jak bicie Barona w LoLu.
    • MattDevitto
      A wy co pewnie nadal UFC i jakieś treningi
    • IIL
      Cody Rhodes vs Randy Orton to generalnie jedna z największych walk jaką WWE ma obecnie w arsenale i cieszy mnie fakt, że zrobią to na Wrestlemanii. Przypominają się od razu czasy Legacy i nawet kiedyś na WM 26 był mały triple threat Orton vs Rhodes vs DiBiase Jr. Ciekawe jak to poprowadzą, ale nie zdziwię się, jak zamiast single matcha dodany do tego będzie Drew McIntyre.    To w sumie książkowy booking WWE, który często akurat wychodził lepiej niż się wszyscy tego spodziewali. Mc
    • Grok
      Mance Warner i Steph De Lander wrócili do Game Changer Wrestling. Pojawili się podczas main eventu gali GCW So Alive w sobotę, łącząc siły z Second Gear Crew (AJ Gray & Matthew Justice), by odeprzeć VNDL48 (Atticus & Otis Cogar). Następnie ogłoszono six man tag match pomiędzy Second Gear Crew a Cogarami i Christianem Napierem, w którym górą była ta druga ekipa. Po gali De Lander zamieściła wideo w mediach społecznościowych, odnosząc się do ich niedawnego odejścia z TNA. „Nie pozwol
    • VictorV2
      Jeśli Vince dał mu ten gimmick, z myślą że go upokorzy bo to flopnie, nie możesz jednocześnie powiedzieć że to booking sprawił że był over z widownią. Zamysł Vince'a był dokładnie taki że on *nie* był over, pokazując go jako wyolbrzymionego, ekscentrycznego geja. To Dustin (z pomocą kilku osób typu Savio Vega) sprawił że zamiast flopnąć jako coś repulsywnego, gimmick został przyjęty przez fanów. Ale zamysłem bookingu było to żeby było odwrotnie.  Do pewnego stopnia, tak. Pamiętaj,   
×
×
  • Dodaj nową pozycję...