Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

CrashDay Backstage


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  441
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  28.02.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Volador_Jr.jpg

Cada vez más citadas

[Kamera wchodzi do szatni Voladora Jr. Ten siedzi na kanapie i najwyraźniej jest zamyślony. Nagle wstaje i prosi kamerzystę bliżej.]

Że też wy zawsze znacie odpowiedni moment żeby tu wpaść. Podziwiam. Ale do rzeczy. Jak to się mówi w Ameryce? Chyba well, well, well. I właśnie tak zacznę. Będzie stosownie do tego co działo się przez ostatnie godziny. Niewątpliwie moja przemowa wywołała pospolite ruszenie. Słyszałem że wielki, brzydki Wade nawet się zdenerwował. No tak. Spodziewałem się tego. Aczkolwiek nie spodziewałem się ciszy i milczenia z twojej strony Wade. No ale cóż. Tak często rozczarowujesz to czemu nie po raz kolejny. Wiecie pojawiam się tutaj z powodu Barretta ale i nie tylko. Wygląda na to że mamy dużo do obgadania. A wybaczcie ja mam dużo do powiedzenia. To będzie monolog a wy będziecie musieli mnie słuchać. Przecież właśnie tego chcecie. Od razu uprzedzam że nie będę chciał was rozśmieszać i nie chce nikogo ośmieszać. Nie jestem waszym komikiem. A doszły mnie słuchy że jestem bardzo lubiany wśród publiczności. Komunikat dla tych tępaków którzy to oglądają. Drodzy i kochani fani nie chce waszej sympatii. Nie chce waszej łaski. Nie chce nic co jest z wami związane. Chociaż chce waszych pieniędzy. Nimi nigdy nie pożałuję. Mam nadzieje że sytuacja jest już jasna. Chociaż dziwi mnie ten naród. Obrażasz ich kochanych amerykańskich pupilków a oni biją ci brawo i chcą cie oglądać. To jest takie żałosne. A niektórzy w tej federacji ślepo wierzą w tych fanów i kochają dla nich walczyć. Przykro się na to patrzy. Ale nie o tym chce mówić. Przemyślałem obecną sytuację, no i przyznam się pewna wypowiedź mnie do tego zmotywowała aby zrezygnować z walki z Wadem Barrettem. Otóż Wade wiem że będzie ci to na rękę. Wiem że bałeś się tego co cie czeka i tego na co mnie stać. Rezygnuję ponieważ otworzyła się przede mną większa szansa. Nie boje się ciebie Wade i tak naprawdę rezygnując z naszej walki wyświadczam ci przysługę. Ale może ja ci to rozrysuje albo chociaż wyjaśnię bo możesz nie zrozumieć. Otóż rezygnuje gdyż chce udowodnić wszystkim ile jestem wart. Jak chce to uczynić ? Wade jestem pewien że będziesz z tego niezmiernie ale to po prostu bardzo NIE zadowolony. Zapewne większość z was teraz zachodzi w głowę o czym ja mówie. Że też wy tak ciężko kapujecie. Od początku. Jak wiemy po gali PPV No Rules oraz po wygranej walce Barretta ma on prawo walczyć z niejakim Danielem Bryanem. Jak dobrze wiecie ja na to nie chciałem pozwolić. Dlaczego zmieniłem zdanie zapytacie. Jest kilka powodów które mnie do tego skłoniły. Obecnie wyklarowała się taka sytuacja że po No Rules wokół pasa kręcą się dwie a w sumie trzy osoby. Aktualny mistrz musi uganiać się z Wadem Barrettem oraz Mattem Hardym. Chciałem pokrzyżować plany Barrettowi ale pomyślałem po co ? Spójrzmy na to z innej strony. Zbliża się CrashDay. Każdy z tych panów chce na nim walczyć. Deklarują to bardzo dosłownie. Ale ja też chcę walczyć. I tutaj ujawnia się trzeci człowiek kręcący się wokół pasa Volador Jr. ! Jesteście zaskoczeni bo myśleliście że będę kolejnym luchadorem który nic tutaj nie osiągnie. Ale ja wypływam na głębokie wody i to wszystko dzięki jednemu człowiekowi Daniel Bryan. Nie zrozum mnie źle nie dziękuję ci za to bo i tak prędzej czy później by do tego doszło. Ty tylko ułatwiłeś mi sprawę. Zatem patrząc na aktualną sytuację to mamy czworo ludzi. Poza jednym czyli mną nikt nie zasługuje na pas. Ale takie jest życie, niesprawiedliwie i jakby to powiedzieć głupi mają zawsze szczęście. Wpadłem na pomysł jak rozwiązać tą sytuację tak by każdy był zadowolony. Wade niestety ale ma prawo walczyć z Danielem Bryanem. Zarząd zdaje sobie z tego sprawę i pewnie da mu tą walkę. Ale w walce tej nic nie zdziała i to musi sobie uświadomić tak jak każdy inny. Patrząc również na Hardego to on rzeczywiście ma prawo do rewanżu. Przegrał walkę na No Rules i chce się zemścić. Swoją drogą Matt to pokazałeś jak nieudolnie można wrócić do federacji, w tak beznadziejnym debiucie. Powrót i od razu przegrana. Aż robi się szkoda człowieka. Ale widzisz Matt ja ci nie będę współczuł. Rozważając wszystkie posunięcia zarządu wątpię by ktoś dał walkę nam, mówię także o sobie na CrashDay o pas. Niemożliwością jest by o pas walczyło czterech przeciwników. W tym wszystkim można powiedzieć że teoretycznie mam najmniejsze prawo do walki o ten pas. Ale zarząd dobrze wie jaki potencjał we mnie drzemie i taka jest moja natura i przeznaczenie. Królowanie w tej federacji. Tylko że zarząd pewnie nie chce pokazać tym jobberom jak łatwo zdobyć walkę o pas. Nikt nigdy nie będzie mną no ale te panujące stereotypy że każdy może mówić jak ja są żałosne. Jak dobrze wiemy nie miałem jeszcze walki debiutowej. Nawiązuję wiec w tej chwili do nieudanego debiutu Matta. Wszystko składa się jedną piękną całość. Składam propozycję by Wade Barrett walczył mimo wszystko z Danielem Bryanem o pas Kontynentalny. Natomiast Volador Jr. Na najbliższym CrashDay będzie walczył z Mattem Hardym. Hardy dostanie niepowtarzalną szansę by poprawić się i naprawić to co nie udało mu się na No Rules czyli wielki powrót. Ja dostanę szansę debiutu. Udanego debiutu który wygram i będę o krok od walki o pas Kontynentalny. A co do dwójki Barrett i Bryan to dostaną szanse udowodnienia sobie kto jest lepszy. Mam nadzieję że nikogo z tej trójki nie obleci strach i zgodzą się z takim rozwiązaniem. Mam nadzieję że Matt nie wystraszy się Voladora Jr. Który wyzwał go i jeśli dojdzie do ich starcia to zniszczy go. Wiecie nie bez powodów wyzwałem Matta na pojedynek. Oczywiście najważniejszym motywem jest pas, mój debiut i jeszcze kilka czynników. Ale jeden z nich, chyba najważniejszy jest taki że jest on amerykańskim zawodnikiem z krwi i kości. I właśnie dlatego wzbudza to we mnie niechęć i złość. Chce zniszczyć jego wielkie ego i chce zniszczyć to co nazywa się amerykańskim stylem a wygrana z Hardym będzie przedsionkiem. Wygrana z nim będzie zwiastowała nowy rozdział WCE. Będzie zwiastowała koniec amerykańskiego panowania. Wiecie ale na początku mojej wypowiedzi mówiłem o tym kto mnie zmotywował do takich decyzji jakie aktualnie podejmuję. Jest to aktualny Continental Champion Daniel Bryan. Nasz mistrzu radzę ci słuchaj mnie uważnie bo poświęcę ci trochę mojego cennego czasu i już to powinieneś uważać za zaszczyt. Ale zacznijmy od samego początku. Przypadkowo natknąłem się na nagranie z twojej wypowiedzi. Początkowo słuchałem ją tylko po to by zobaczyć jak dowalisz Barrettowi. No byłem zawiedziony bo nie powiedziałeś nic oryginalnego. Bo to że jest on brzydki i żałosny wie każdy. Ale popełniłeś o wiele większy błąd. Nawiązałeś do mnie. Nie było to zwykłe nawiązanie. Nie miałeś do mnie szacunku, wyśmiewałeś się i kpiłeś. Nie pozostanie to bez odzewu nasz mistrzu. Nie dziwię ci się że mnie nie znasz. Wiesz czemu ? Bo ty nigdy nie występowałeś w federacjach które stawiały na umiejętności. Ty nigdy nie wychyliłeś głowy poza swój amerykański kraj. Ale mimo to i tak obrażasz nie tylko mnie ale i cały Meksyk. Obrażasz luchadorów. Obrażasz wszystko co jest mi bliskie i co dla mnie wiele znaczy. Bryan to tak jakbyś wypowiadał mi wojnę. Ale zaraz. Ty już to zrobiłeś a odwrotu nie będzie. Myślisz że opuściłem Meksyk bo mi się tam nie podobało ? Myślisz że Ameryka jest czymś lepszym od Meksyku? Nie Bryan jestem tu ponieważ więcej mi płacą. Jestem tu dla pieniędzy. Nie zostawiłem ojczyzny dla pieniędzy bo pamiętam o swoim pochodzeniu i obchodzę się z tym z dumą. Jednak chęć kariery i popularności góruje. Wiesz mnie kompletnie nie obchodzi czy ci twoi fani chcą mnie oglądać czy nie. Kompletnie nie obchodzi mnie co będą robili podczas moich walk. Kompletnie nie obchodzi mnie co teraz czują. Jedno jest pewne. Jestem tu bo potrafię i chcę walczyć. Zarząd zatrudnił kogoś takiego jak ja bo wiedział na co mnie stać. Ale ty jeszcze tego nie wiesz. Nie wiesz co mogę zrobić w ringu i to mi daje przewagę. Mogę zrobić coś czego nikt nie będzie się spodziewał. Mogę zaskakiwać i będę to robił. Zaskoczę wszystkich już niebawem. Ale jechałeś w swojej wypowiedzi nie tylko po mnie ale także po Rudos. Wyjaśnijmy sobie coś. Rudos to już przeszłość. Nikt nie jest mi potrzebny. Szanuję moich krewniaków którzy próbowali coś zrobić w tej federacji. Ich stajnia upada ale to chyba nie było zaskoczeniem. Nie zdobyli pasów na No Rules. Może są słabi. Nie będę ich oceniać. W każdym bądź razie nie dojdę do Rudos. Bynajmniej nie teraz gdy stajnia chyli się ku upadkowi. Jeśli chodzi o starcie ja i ty to obiecuję ci Bryan że do takiego starcia dojdzie. Już niebawem. Nawet jeśli nie będziesz miał już pasa to i tak spotkamy się i cie zniszcze. Ta decyzja jest przemyślana. Choć szczerze mówiąc nie ma nad czym myśleć. Można do określić jednym słowem: walka. Właśnie to chcę osiągnąć. I nie licz na to Daniel że ktoś cię wyręczy i wcześniej mnie pokona. Nawet tobie się to nie uda. Mówisz mi o krwi, ale pewnie masz na myśli swoją krew. Zapewne myślisz stereotypowo Bryan. Zapewne uważasz że ktoś taki jak ja czyli luchador na każdym kroku jestem litościwy i nigdy ale to przenigdy nie byłem brutalny. Ale pokaże ci co znaczy stereotyp. Pokażę ci jak bardzo się mylisz. Rozumiem Bryan że ty masz nadzieję na to że nic ci nie zrobię. Masz nadzieję że będę stał i patrzył jak wygrywasz i masz nadzieję na pokonanie mnie. Bryan to jest złudna nadzieja. Nazywasz mnie workiem treningowym, chcesz mnie zniszczyć. Przekonajmy się. Bo zapewniam cię że ten worek cie powali i sprawi ci ból. Sprawię że będziesz żałował tego co powiedziłeś. Sprawię że będziesz żałował dnia w którym zadarłeś ze mną. Ten dzień nadszedł ! Nadszedł moment w którym wychodzę z ukrycia po to by pokonać ciebie i resztę tych nieudaczników którzy nazywają siebie najlepszymi. Udowodnię wam kto jest najlepszy. CrashDay zbliża się wielkimi krokami. Dzień w którym zmieni się oblicze WCE. Dzień w którym Volador Jr pokaże światu kim jest. Czekam na to z niecierpliwością.

Cada vez más citadas

[Volador wytrąca kamere operatorowi i tym samym kończy przemówienie]

 

Punksigcultkopia.png

 

 

 

Sygna i Avek zrobiona przez Tuptusia.

 

 

 

gggggc.png

 

 

 

WCE INTERNATIONAL CHAMPION

 

 

17.07.2011-...

 

 

WCE STREAK

 

 

 

4:2

 

 

  • Odpowiedzi 586
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Ulicznik Xeb

    34

  • Widura

    33

  • T0meq

    31

  • Turej

    31

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  516
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

smackdown-12th-of-march-2010-edge-10903126-384-453.jpg

 

Edge wychodzi z budynku federacji, kiedy zaczepia go kamerzysta. Rated R Superstar zdejmuje ciemne okulary i zaczyna mówić...

 

No Rules już za nami. Spodziewałem się więcej po tej gali, spodziewałem się tego, że spokojnie wygram fatal 4 way i zostanę nowym Continental Championem. Niestety, było inaczej. Rzeczywistość okazała się okrutna...dla moich przeciwników! Mimo, że przegrałem walkę potrafiłem udowodnić kto jest najlepszy na ringu. "Rated R Superstar" udowodnił swoją wartość! Po samej walce zastanawiałem się dlaczego przegrałem...pech? Zła strategia? Nie...to coś więcej. Ten pas nie jest mi przeznaczony, dopiero teraz to widzę. Jestem stworzony do wyższych celów, pas Continental to dla mnie za mało. Za chwilę na pewno pojawi się koleś pokroju Daniela Bryana, który zacznie pieprzyć głupoty typu "Edge, przestraszyłeś się mnie i odpuściłeś sobie Continental Championship, jesteś taaaaaaki żaaaaałosny, ha ha ha..." ...coś w tym stylu. Wiesz Daniel, prawda jest taka, że byłeś najmniej widocznym zawodnikiem ostatniej walki. Już nawet Mark Henry spisywał się lepiej od ciebie. Nie zasługujesz na ten pas i mam nadzieję, że już niedługo go stracisz. You hear it...?! I hope so. Wyjaśniła się również sprawa tajemniczego zawodnika. Matt Hardy...mieliśmy w przeszłości sporo sprzeczek, różnie między nami bywało...wiesz, że ja nie lubię ciebie, a ja wiem, że ty nie lubisz mnie. Nie zmienia to jednak faktu, że chcę żebyś zdobył Continental Championship. Chcę żeby w końcu ktoś kompetentny posiadał ten pas. Daniel Bryan jest najnudniejszym mistrzem w historii. Opowiem ci autentyczną historię, kiedy wychodziłem z budynku federacji, zobaczyłem jak dzieci naśmiewają się z plakatów Daniela. Jeden z tych bachorów krzyczał coś w stylu "Patrz mamusiu, to ten brzydki, mały matoł, który jest mistrzem!" ...boli, co Daniel? Kiedy usłyszałem co ten maluch powiedział podszedłem do niego i dałem mu dziesięć dolców. Właśnie tak. Dziesięć dolców oraz fotka ze mną uszczęśliwiły tego małego brzdąca. Widzisz, Bryan? Nawet dzieci mają cię dosyć. Wracając do tematu Continental Championship...odpuszczam. Masz jednego rywala mniej Bryan, jednak nie ciesz się tak...jest tu wielu gości pragnących zająć moje miejsce w kolejce. Prędzej czy później stracisz swój pas. Mimo, że odpuszczam to nie myśl sobie, że cię nie obserwuje...nadal musisz na siebie uważać, nadal musisz mieć oczy dookoła głowy...uważaj na siebie, Daniel. Chciałem zamienić jeszcze kilka słów z nowym mistrzem WCE. Batista...gratulacje. Brawo. Pokonałeś mojego przyjaciela w naszej stypulacji. Możesz być z siebie dumny. Prawda jednak jest taka, że gdyby mój dude, Christian był w formie nie przetrwałbyś w TLC Match'u nawet kilku minut. Taka jest prawda, Dave. Prawda jest często bolesna, ale jest lepsza niż najlepsze kłamstwo. Mimo wszystko osiągnąłeś swój cel. Wygrałeś WCE Championship, jesteś nowym mistrzem. Jak spiszesz się w tej roli? Przekonamy się. Powiem ci tylko, że...to jeszcze nie koniec. Jeszcze kilka słów do byłego WCE Championa, do mojego przyjaciela...Christian...co się z tobą dzieje, dude...? Gdzie jesteś...? Przecież wiesz, że teraz wszystko zależy od ciebie, dlatego obudź się stary! Mamy kilka spraw do załatwienia. Mamy kilka tyłków do skopania! You hear it, dude...?! I hope so. Cóż...jest jeszcze koleś, który zarzucił mi to, że mój spear jest...słaby? Nawet nie wiesz chłopcze jak bardzo się mylisz. Sądzisz, że jak wygrałeś tutaj kilka walk to już jesteś kimś? Mylisz się. Jesteś jedynie zwykłym, mało ciekawym, a wręcz nudnym gościem z Anglii, który myśli, że pozjadał wszystkie rozumy. Błąd, podstawowy błąd. Jestem pewien, że ktoś taki jak ty nie wytrzymałby ze mną w ringu kilku minut. Myślisz, że twój finisher jest lepszy od mojego? Myślisz, że ty jesteś lepszy ode mnie? Myślisz, że jesteś bardziej charyzmatyczny ode mnie? Myślisz, że jesteś bardziej utalentowany i przystojny ode mnie...? W jakim ty świecie żyjesz? To nie Anglia, tutaj nie ma zwyczajowego picia herbatki o godzinie 17.00. Wracając do tej herbatki to myślę, że coś sobie do niej dosypujesz i dlatego jesteś taki pobudzony, zgadłem? Mniejsza o to. Z jednej strony bardzo dobrze, że na CrashDay promuje się młodych, świerzych zawodników, ale zapamiętaj sobie jedno Wade...nigdy nie będziesz lepszy ode mnie! "Rated R Era" trwa, a wy jesteście tylko pionkami w mojej grze! Wszyscy jesteście schodkami, które utorują mi drogę do sukcesu! You hear it...?! I hope so! A jeśli myślisz, że jest inaczej Wade...stań ze mną do walki, wtedy przekonasz się jak wielkim błędem było samo wspomnienie mnie w swojej wypowiedzi. Przemyśl to...

 

Edge zakłada ciemne okulary, pokazuje do kamery środkowy palec i z uśmiechem na ustach wychodzi...

Sorry, że tak krótko, ale narazie nie mam punktu zaczepienia ;)


  • Posty:  2 513
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Great One zawiódł się na Was wszystkich! Wszystkich Rock nie wierzy, że Wy wszyscy uwierzyliście komu? Prasie, że Rocky odchodzi z WCE?! Rock nie, Rock nie wie czemu jego fani tak myślą czemu fani The Peoples Championa tak myślą, ale nie to jest nic w porównaniu z tym co Rock'a całkowicie zmieszało Great One przegrał z jakimś cholernym jabronim, ale nie, nie, nie Rock przegrał z kimś większym niż Jabroni, Rock przegrał z kimś kto nie skończył podstawówki... What?! Rock nie wie czemu WCE przyjęło kogoś kto się jąka What?! Jednak Rock wie, że na najbliższym CrashDay Rocky skopie Twój CANDY ASS! Rocky czeka na chwilę kiedy zobaczy jak leżysz nieprzytomny i mówisz mu, że to On jest The Great One, stary alkoholiku! Rock już Ci przypomniał co to znaczy siła Rock Bottom'u czas żeby CrashDay przypomniało sobie co znaczy siła Rock'a! Rock ma jednak dwa cele pierwsze to zniszczenie tego całego Jabroniego Austin'a, a drugie to zostanie kapitanem teamu CrashDay na najbliższym drafcie! Austin jesteś jednak żałosny pokonałeś Rock'a i wiesz, że czeka Cię rewanż więc Twoja krzywa twarz się nie pojawia w WCE, ale nie kiedy zobaczysz, usłyszysz co powiedział o Tobie Great One przyjdziesz tu pokażesz swój wielki środkowy palec, który jest jednak strasznie brzydki i wygląda jak duży palec u nogi Rock'a...



 

[ Rock spogląda w dół zamyśla się i zaczyna mówić... ]

 

Nie, nie Rock'a palec u nogi ma taki hollywoodzki profil, który nadaje mu wiele charyzmy. Ale bla bla bla Rock wraca do tematu, a głównym jest to co stanie się Tobie Austin na najbliższym CrashDay! CrashDay to będzie tylko jeden wielki crash jednego z największych pijaczyn w zawodowym wrestlingu no może nie największym... Austin Rock zauważył, że Ty w niczym nie jesteś najlepszy nawet w tym całym chlaniu piwa... Stone zdajesz sobie sprawę, że kiedy byłeś tutaj tag team championem to Rock się nosił po main eventach WCE?! Rock czeka na CrashDay Rock czeka na sądny dzień w WCE! na dzień w którym wszyscy się dowiedzą, że The Rock zostaje kapitanem drużyny CrashDay na draft oraz, że zniszczy jakiegoś tam pijaka, który wykazał się niesamowitym szczęściem podczas No Rules! Ale właśnie Austin, Rock wie, że miałeś szczęście i Rock udowodni, że był to wypadek przy pracy! Ktoś Twojego pokroju po prostu nie ma prawa pokonać Rock'a, ale to wszystko przez tego głupiego Jabroni Robbie'ego E! Tak to przez niego Rock musiał wyjść i walczyć choć dowiedział się kilka minut przed. Wait, wait, wait, słucham Austin?! Rock ma zasłużyć na walkę z Tobą?! To Ty powinieneś prosić Rock'a abyś mógł na niego patrzeć, a Ty mówisz o walce? Spotkał Cię wielki zaszczyt, że mogłeś stanąć w ringu z Great One, a więc teraz spotka Cię większy zaszczyt, a mianowicie skopanie tyłka przez Rock'a! Może powrót Rock'a nie poszedł bo jego myśli, ale to tylko mały błąd to taka mała cegiełka, która doprowadzi Rock'a do sukcesu do wielkiego sukcesu, kiedy The Rock powróci na sam szczyt kiedy Rock stanie się ponownie WCE Championem, kiedy Rock przyćmi te wszystkie pseudo gwiazdeczki, które tylko czekają na chwilę słabości rywala i wtedy wyzywają do walki, nie Rock taki nie będzie Rock będzie walczył z każdym zawsze! Austin wiesz czym się różnisz od blondynki? NICZYM! Ok, dude sory nie masz włosów...

 

[ Nagle kamerzysta nie zwraca uwagi na Rock'a i zaczyna rozmawiać przez telefon... ]

 

Rocky: Rock Ci przeszkadza?

Kamerzysta: Zamk...

Rocky: No Way! Shut Your Mouth And Know Your Role...

 

[ Wystraszony kamerzysta szybko podbiega do kamery... ]

 

No i to Brahma Bull rozumie... Jednak nie będę dla jakiegoś pieprzonego Jabroni zabierał mojego czasu antenowego wracam do tego pijaka... Czyli drugiego pieprzonego Jabroni, holly shit dla kogo Rocky marnuje ten swój cenny czas... Rocky jednak wie, że Austin masz jeszcze jeden cel WCE Championship, czyli jest to też celem Rocky'ego... Great One rozumie, że teraz Twoja reakcja jest słuszna... WHAT?! Ale, nie, nie Rocky zapomniał o czymś...

 

[ Dwayne wyciąga zza siebie kwiaty... ]

 

Austin, Peoples Champion życzy Twojej mamie wszystkiego najlepszego! Myślałeś, że Rocky zapomniał o 3.16? Nigdy! Rock myśli, że już wszyscy wiedzą co się stanie na CrashDay, a jak nie to Rocky przypomni, Austin ktoś, niech wszyscy abonamenci w miejsce ktoś wstawią Rock skopię Ci Twój śmierdzący od piwska Candy Ass!

 

 

If You So Smelalaalalalalalalalaalalalalalalalalalalalaalalalalalalalalalalalalalalalalaalalalalalalalalallaau What The Rock Is Cooking?!
rock8.png

  • Posty:  409
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  27.09.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

iz8aqh.png

I'm going to take you to the hell and back here!

[ Wade Barrett znajduje się w swym domu. Siedzi na kanapie, pije drinka i gra w Smackdown vs. Raw 2011 na PS3. Nagle słyszy dżwięk dzwonka od drzwi, otwiera je i jego oczom ukazuje się dziennikarz. Barrett wpuszcza go do środka i częstuje drinkiem. Dziennikarz włącza kamere a Wade zaczyna mówic. ]



Kilka godzin temu odwiedziłem stronę główną federacji Wrestle Championship Entertaiment i zgadnijcie co tam obejrzałem. Zobaczyłem tam przemówienie tego knypka Daniela Bryana oraz kilku innych kurdupli i byłem bardzo zaskoczony ze ten marny człowieczek nie zamilkł po tym co mu wczoraj powiedziałem. Hmmm... widzocznie trochę za mało ale dziś to nadgonie. Wiec Danielu uważasz mnie za swego ucznia, a siebie za mego mistrza. To się grubo mylisz, to może kiedyś powiesz mi z łaski swojej czego mnie nauczyłeś a raczej czego mógłbyś mnie nauczyc? Bryan ty jesteś ofiarą losu, boisz się swego cienia a co dopiero mówic o moim heh... to ty powinieneś się ode mnie uczyc. Już niedługo udzilę Ci lekcji, a jeśli zajdzie taka potrzeba to nawet kilku a stanie się to wtedy gdy staniesz ze mną twarzą w twarz w kwadratowym pierścieniu. Nie będą to zwykłe lekcje i właśnie dlatego utkwią Ci w głowie na wiele, wiele ale to naprawde wiele lat. A co do tych lekcji to pokaże Tobie w nich co potrafi zdziałac ogromna siła i szczypta techniki. Będzie to brutalna nauka w której to ja będe nauczycielem a Ty uczniem. Zademonstruje Ci w nich wiele akcji które potrfię wykonac, pokaże co to siła, bezwzględnośc i brutalnośc. Jeśli się do tego dobrze przyłorzysz ale korzystnie dla mnie to odczujesz też co to pokora, strach i szacunek wobec mnie bo jakby mogło byc inaczej. Lekcje tą albo te lekcje które Cię czekają będą Ci się śnic i towarzyszy na każdym kroku który wykonasz podczas swej żałosnej egzystencji. Gdy będziesz rano wstawał z łóżka to będziesz się budził z krzykiem i zasikanymi majtami oraz będziesz chciał do mamy aby Cię obroniła, ale ona nie zdoła spędzic koszmaru z twego głupiego umysłu i potem przez cały dzień przed oczyma będziesz miał te wszystkie męczarnie aż do pory snu i tak w kółku na zawsze. I'm going to take you to the hell and back here! Tak, każde nasze spotkanie w ringu to będzie właśnie tak podróż do piekła. O bilet nie musisz się martwic bo już go sobie zagwarantowałeś swą ostatnią wypowiedzią. Każdy nasz pojedynek to będzie bolesne spotkanie z rzeczywistościa because life is brutal and me too. W swej ostatnie wypowiedzi powiedziałeś abym spojrzał "prawdzie w oczy" i w lustro. W lustro spoglądam każdem dnia i sam patrze na siebie z podziwem i uwielbieniem, ale także każdego dnia nie moge uwierzyc w to jaki jestem wspaniały oraz better than other. Mówiąc że od innych to miałem na na myśli głównie Ciebie ale zarazem także inne fujary w WCE a między innymi : Rey'a Mysterio, Alexa Shelley'a, Mark'a Henry'ego, The Miz'a, jakiegoś tam lucha wypłosza Voladora ale o nim póżniej i wielu, wielu nieudaczników którym będe musiał zademonstrowac mą wyższośc nad nimi. Alex i Ryj więdzą jaki nieobliczalny jestem, oni odebrali już u mnie lekcje i zapewne dobrze odrobili pracę domową w której mieli przemyślec swą sytuację i jakie błędy popełnili. Na sto procent pewien jestem że żaden z nich za żadne skarby nie będzie chciał znów wejśc do ringu i ponieśc sromotny łomot. Każdego dnia trenuje aby byc coraz silniejszym i coraz lepszym wrestlerem gdyż chcę udowodnic całemu światu a zwałszcza takim niedowiarkom jak Ty Danielu co potrafi Wade Barrett. Ostatnio mój przyjacielu z dawnych lat wspominałeś trochę o starych dobrych czasach w których działo wiele rzeczy i prawie wszystko kręciło sie wokół mnie bo ty nie byłeś wart tego zainteresowania którym ja się cieszyłem, a mnianowicie mówię o pierwszym sezonie NXT w którym miałem przyjemnośc wystąpic. Tak wtedy to dominowałem wygrałem chyba wszystkie walki w jakich uczestniczyłem ale dokładnie nie pamiętam bo to działo się prawie rok temu. Pamiętasz walkę z moim mentorem z tamtego okresu Chris'em Jericho? Pewnie że tak, taki łomot to było coś najlepszego co mogło Cię wtedy spotkac. Tydzień póżniej miałeś zaczyt walczyc ze mna i przy okazji odbyc swą pierwszą podróż do piekła. W walce dominowałem a ty nie miałeś nic do powiedzenia tak jak Rey Mysterio w czasie mej debiutanckiej walki na ringach WCE. Nasz pojedynek w NXT oczywiscie przegrałeś i to wcale nikogo nie zdziwiło i tak będzie znów gdy się spotkamy. Przymonij sobie Ty nieudolna kserokopio Norrisa kto był Twoim mentorem. Hmm... był nim The Miz wtedy to on był kimś, a pamiętasz jego reakcje gdy patrzył na to co każdy Twój przeciwnik robił z Tobą co chciał. Miz śmiał się z Ciebie i z Twej nieudolności a zarazem denerwował się i chciał Cię rozerwac na strzępy, nie raz zostałeś przez niego sponiewierany jak szmata którą sprzątaczka będzie zbierac Twą krew z podłogi po tym jak z Tobą skończe i tryumfalnym geście stane na narożniku i podniosę Twe złoto do góry, ludzie będą mnie podziwiac a Ty nie będziesz mógł nic zrobic. Gdy sobie o tym pomyśle to poprostu nie mogę się doczekac iż każda minuta dzieląca mnie od pasa kontynentalnego dłuży mi się jak jeden dzień. Tak, Danielu dobrze pamiętam jak ten przyczłap Striker spytał Cię o to czy zasługujesz na pierwsze miejsce w pewnym momencie trwania pierwszego sezonu NXT. Ale nie masz się czym chwalic, bo nie liczy się to jak się zaczyna ale jak się kończy. To pierwsze miejsce nic Ci nie dało bo i tak piewszą edycję owego programu wygrałem ja i zdobyłem kontrakt na walkę o pas mistrzowski WWE lecz nie to jest teraz ważne. Dla mnie liczy się tylko to wszystko co dzieje się tu i teraz, a ty możesz wracac sobie do tego co było bo teraz przed Tobą ból, cierpiernie i smutek my friend. Tak jak wtedy wygrałem NXT to i tym razem też wygram ale pas kontynentalny. Bryan ale ty jesteś głupi, hmmm... twierdzisz że nie wiem jaką ma wartośc na pas kontynentalny i że nie wiem co to znaczy go nosic na ramieniu?! Ty szczerze powiedziawszy sam nie wiesz pas jako przedmiot jest tylko dodatkiem i on nie jest najważniejszy tylko osoba go nosząca. Bo pas to tylko kawałek jakiegoś tam stopu z dodatkiem złota, a mistrz noszący powinien byc kimś a nie tylko hydraulikiem Michael'a Cola. Aktualnie jest tylko jedna osoba która mogłaby nosic z honorem i dumą ten tytuł i jestem nią ja. Ja Wade Barrett najwspanialszy z wspaniałych którzy mieli zaszczyt walczyc na ringach WCE. Wystarczy na mnie spojrzec i już myśli same gromadzą się w głowie, Danielu obejrzyj sobie moje walki i po ich obejrzeniu dowiesz jak wspaniały jestem i na własne oczy ujżysz to co ja mam a czego Tobie brakuje. Ty tylko gadasz i liczysz na uwielbienie tłumów tłustych Amerykanów i zadaj sobie pytanie co z tego masz? Nie masz nic i taka jest prawda a tytuł który nosisz marnuje się tylko przy tobie ale już niedługo zmieni właściciela i będe nim ja. Hmmm... ja jestem twym przeciwieństwem. Jestem wpaniały, charyzmatyczny, mam idealne ciało i z Twej wypowiedzi wnioskuję że mi tego bardzo zazdrościsz. Nie lubię zbyt dużo gadac bo wolę przejśc do czynu i już bym chiał z Tobą walczyc i zgnieśc Cię jak tego karalucha Ryja Mysterio. Niestety muszę jeszcze poczekac ale wytrzymam, czas ten wykorzystam na przygotowania i Tobie też to radze bo ja nie jestem jak Twoi ostatni przeciwnicy z gali "No Rules". Twa walka z nimi była jak spacer przez park a ze mną będzie to podróż to hell and back jeśli wiesz co to znaczy knypku. Zresztą nie musisz wiedziec, bo już niedługo się o tym przekonasz na własnej skórze i będziesz błagał o litośc ale ja będę nieugięty gdyż nie znam litości. W jednej rzeczy Bryan muszę się z Tobą niestety zgodzic. Mianowicie chodzi mi o stypulacje w naszej walce. Napewno tak jak mówisz nie będzie to Normal Match tylko coś o wiele wspanialszego, coś takiego co utkwi w pamięci fanom WCE a Tobie będzie się śnic w najgorszych koszmarach. A normal match nie jest odpowiedni bo to jest monotonne i jak dla mnie nudne ale natomiast to byłaby najlepsza stypulacja bo w niej mogłbym się z Tobą szybko uwinąc a potem zapiac ten wspaniały tytuł na mych biodrach i iśc świętowac wielkie zwycięstwo. Daniel nie martw się, jak wiesz jestem pomysłowy i gdy następnym razem się odezwe to zaproponuje jakąc hardcore'ową stypulacjie abyś mógł dotrzymac mi tępa a ja bym mógł zniszczyc Cię raz na zawsze i to tu i teraz Ci objecuję. Dobra, koniec gadania o tej łajzie Danielu Bryanie bo on niedługo zostanie zapisany do haniebnych kart historii WCE. Musze dziś jeszcze powiedziec o paru osobac i to bardzo natrętnych. Chodzi mi głównie o Matt'a Hardy'ego, jakiegoś tam lucha clowna Voladora Jr. i Edge'a. Ten pierwszy Matt a raczej jak by to powiedział Daniel Fatt Hardy miał byc wielką niespodzianką przygotowaną przez zarząd WCE. Spodziewałem się kogoś bardziej interesującego, kogoś o pokroju Brock'a Lesnar'a a tu wielkie rozczarowanie gdyż pojawił się ten grubasek i od razu dostał szansę zdobcia tytułu mistrza Kontynentalnego ale się nie udało i z tego powodu się cieszę. Matt bądż tak łaskaw odpuśc sobie narazie walkę o tytuł i jak grzeczne dziecko ustaw się w kolejkę bo szanse już miałeś i jej nie wykorzystałeś. Teraz jest moja era, era Wade'a Barrett'a i będzie trwac a Ty tego Fatt'ciu nie zmienisz bo nie dałbyś rady. Jeśli tak naprawdę chcesz walczyc o ten pas to udowodnij że jesteś tego wart i na następnym CrashDay zmierz się naprzykład z Voladorem Jr. ale o nim powiem pózniej lub z The Rock'iem i potem będziemy mieli o czym rozmawiac bo mi się należy pierwsze miejsce w kolejce po tytuł ponieważ się staram, daje z siebie sto dziesięc procent normy i pokazuje się z jak najlepszej strony a Ty pojawiasz się nie wiadomo skąd i już chcesz zagarnąc pas dla siebie. Na koniec swej wypowiedzi powiedziałeś że złoto Bryana zawiśnie na Twych biodrach ale wiesz co najpierw do schudnij do tego tytułu bo on ta tych zwałach tłuszczu się nie dopnie. Spójrz na moje biodra! Na nich są same mięśnie, nie znajdziesz na nich chociaż grama tłuszczu i to one są stworzone po to by na nich zawisł pas kontynentalny. No dobra teraz czas na następnego przyjemniaczka z mej skromniej listy a jest nim next cockroach from Mexico sam Volador Jr. czy jak mu tam. Powiedz co Ty sobie głupi psie myślisz? Że przyjerzdzasz z kraju ubóstwa do Ameryki i od razu należ Ci się walka o pas który wkrótce będzie mój i zawiśnie na mych wspaniałych biodrac. Jeśli tak sądzisz to się grubo mylisz. Zanim będziesz miał tu coś do powiedzenia to przynajmniej zalicz udany debiut. Moim zdaniem wcale nie różnisz się niczym od swego rodaka który miał ten zaszczyt spotkac się ze mną w ringu i ponieśc sromotną klęskę. Ale Ciebie taki zaszczyt narazie nie spotka, ponieważ nie jesteś wart mej uwagi. Jeśli z Ciebie taki kozak to udowdnij to i przy pierwszej lepszej okazji pokonaj Matt'a Hardy'ego bo on się od Ciebie niczym nie różni. Kurcze mam mało czasu ale jeszcze muszę o kimś wspomniec. Edge dziadzu weż się za siebie i nie czepiaj się mnie bo widze że w głębi swego serca mnie podziwiasz i chyba nawet jestem Twym idolem. Niema się czego wstydzic bo jestem wspaniały, charyzmatyczny i potrafię dużo jeśli chcesz to podeślę Ci moje zdjęcie z autografem a jak ładnie poprosisz to nawet zamieszczę na nim dedykację ale takie rzeczy kosztują. Twierdzisz ze nie wytrzymałbym nawet kilku minut z Tobą w ringu to się grubo mylisz byłoby wręcz odworotnie to Ty byś nie wytrzyamał. Powiedz czemu krytykujesz wspaniały kraj a mą ojczyznę Angilę. Krytykujesz zwyczaj picia herbaty o 17 w sumie to się nie dziwie bo w Twym kraju pijasz pewnie jakiegos bobofruita albo kakao przed snem. Chciałbyś zawalczyc ze mną co? Jasne że tak, ale jeszcze nie teraz bo ja mam swe plany a Ty swoje i tego się trzymajmy a jeśli chodzi o walkę to ona sie odbędzie ale jeszcze nie teraz, a też nie w najbliższej przyszłości bo ja chce zdobyc pas kontynentalny i o tym tylko marzę. Tak trochę myślałem i wymyśliłem nawet krótką piosenkę i ja zaśpiewam : " Posłuchajcie mej nawinki o tym jak napluli se na ryjki. Bryan, Hardy i Volador to podobno zawodowcy, dla mnie są podobni do owcy. Krzyczą eeee swymi cienkimi głosikami a dla mnie i dla Ciebie są poprostu frajerami. Sadajcie wszyscy, nie róbcie tłoku bo ja jestem przyszłym championem w tym roku." Widac że Ci się podobalo marny dziennikarzyno więc teraz spadaj.





[ Wade wywala dziennikarz przez drzwi, po czym bierze nowego drinka i wraca do gry. ]

I'm going to take you to the hell and back here!

 

532814JWPERO.png

 

WCE Bilans:

Łącznie jako Wade Barrett:

8-4-0

 

scaled.php?server=842&filename=continental.png&res=medium

 

 


  • Posty:  1 557
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.09.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Kto wygrał na PPV What? No kto What? Stone Cold What? I said STONE COLD ! Wiem, że to nikogo nie dziwi, bo wszyscy od początku wiedzieli, że pokonam tą miernotę Robbiego, ale What? Przecież ja zniszczyłem Robbiego jeszcze przed naszą walką, a później stoczyłem kolejną walkę, którą oczywiście wygrałem, ale z kim to ja walczyłem, a no tak z mądralą, która lubi wymieniać swoje wszystkie pseudonimy podczas wypowiedzi, a więc pokonałem gościa, który się zwie The Most Electrifying Man in All of Entertainment lub jak kto woli The Great One a jeszcze inni wolą go nazywać The People's Champion, The Brahma Bul, Rocky czy inne takie tam, ale to jest nie ważne, bo teraz będzie zapamiętany jak gość, który dostał niezły wpier**l od przyszłego WCE Championa znanego jako The Texas Rattlesnake lub Stone Cold What? Stone Cold ! Ale po kolei przypomnę tym, którzy mają słabą pamięć lub nie chcą już pamiętać poprzedniego PPV jabroni. Więc to dzięki mnie 3:16 Rules zyskało taką oglądalność, taką sławę to właśnie na tej gali Stone Cold dokonał czegoś kto nikt inny nie był by wstanie dokonać czyli pokonać 2 miernoty na jeden gali What? Na jeden gali ! Chociaż muszę przyznać, że żeby pokonać miernotę nr.2, której pseudonimy wymieniałem musiałem się troszeczkę bardziej postarać nie oszukujmy do samego końca nie wiedziałem czy stoczę w ogóle walkę i z kim, gdy dowiedziałem się, że to będzie The Rock musiałem się myślami cofnąć wstecz i przypomnieć to sobie, jak go niszczyłem w federacji Makmena dwukrotnie na najważniejszej gali w roku jaką jest WrestleMania, ale zapomnijmy już o tym starym głupcze, który myśli, że może mieć wszystko, a ja mu właśnie udowodniłem, że nie może mieć wszystkiego, nie może mieć największej gwiazdy profesjonalnego wrestlingu tak mówię tu o sobie Stone Cole What? Mniejsza z tym, chyba nikt nie zapomni tego jak zniszczyłem The Rocka na ostatnim PPV, nikt chyba nie zapomni jak to pokonałem go jego własną bronią, tak Austin wykonał Rock Bottom, Rock Bottom na tej miernocie nikt o tym nie zapomni. Ale co to ta miernota po tym co ją spotkało na 3:16 Rules nie powinieneś się nawet ruszać, ale proszę masz jeszcze czelność wymawiać moje imię i zaraz po tym mówić, że mnie pokona haha już pokazałeś swoje, już pokazałeś jaki to wspaniały jesteś What? Haha mam szczęście, że mogłem z tobą walczyć What? Czy Ty już do reszty och***ja**ś, to Ty właśnie możesz się cieszyć, że dostałeś walkę z największą gwiazdą WCE, przy twoich umiejętnościach nawet Robbie to by było za dużo What? Robbie nie ciesz się za bardzo, bo do ciebie jeszcze wrócę ! Rock naprawdę chcesz jeszcze raz dostać wpie**ol od Stone Colda ? What ? What? What? What? Ale wiesz, że nic nie ma za darmo, swoją szansę już straciłeś i w tym momencie chciał bym się skupić na odebraniu tego co mi się należy czyli pas WCE, ale jeśli naprawdę tego chce to mogę zrobić wyjątek, mogę na chwilę zboczyć z drogi i stracić jeszcze troszkę czasu na ponowne zniszczenie pseudo gwiazdki Hollywood nie ma sprawy poznaj moje dobre serce, poznaj dobre serce przyszłości tej federacji, federacji, która jeszcze jest mała, która jeszcze nie jest tak bardzo znana, ale to się zmieni, bo gdy ludzie usłyszą, że w WCE jest prawdziwy Champion z prawdziwego zdarzenia to oglądalność podskoczy do maximum mówię tu oczywiście o najlepszym WWE Championie w historii nie kto inny jak JA !! What? Stone Cold Steve Austin to imię już zapisało się w kartach historii, ale mój wkład w historię wrestlingu jeszcze się nie skończył, jeszcze mam dużo do pokazania, dużo do przekazania i dużo pseudo wrestlerów do zniszczenia mimo, że już kilku zniszczyłem to i tak mi mało i nic mi w tym nie przeszkodzi, żaden człowiek, żadna kontuzja i co najważniejsze nie przeszkodzi mi w tym mój wiek, nie czuję różnicy w poruszaniu się czy w walkach nie widzę różnicy miedzy tym jak zaczynałem swoją przygodę z wrestlingiem, a teraz Stone Cold jest dalej tak samo świetny, tak samo szybki, tak samo silny, tak samo skuteczny, ale jedna rzecz się zmieniła, Stone Cold stał się jeszcze bardziej zły, jeszcze bardziej pragnę rozlewu krwi, ale to nie moja krew się będzie lała. Następna osoba, która miała krwawić i błagać o litość to aktualny WCE Champion Batista, ale jak widać to jeszcze musi troszkę poczekać, bo jakieś pionki przyczepiły się do mnie, pionek którego już zniszczyłem niejednokrotnie, pionek którego niejednokrotnie upokorzyłem, pionek którego niejednokrotnie doprowadziłem do krwawienia normalny człowiek by już sobie odpuścił, bo wiedział by że nie ma żadnych i Stone Cold ma na myśli ŻADNYCH szans, ale jak widać The Rock taki nie jest, więc trzeba mu dać ostatnią lekcję, lekcję po której już nigdy nie będzie miął odwagi nic do mnie powiedzieć, lekcję po której zapamięta, że to ja tu ustalam zasady, że to ja tu jestem kimś, a Ty co najwyżej możesz mi podawać moje wspaniałe piwo, chociaż nie wiem czy do tego się nadajesz, ale zawszę będziesz mógł wrócić tam skąd przyszedłeś czyli Hollywood, ale nie oszukujmy się nie szło ci tam więc wróciłeś do wrestlingu, bo myślałeś, że jesteś jednak w czymś dobry, ale się pomyliłeś What? I zrobiłeś największy błąd w swoim żałosnym życiu i jednak wróciłeś do wrestlingu i co gorsza do federacji w której dzieli i rządzi Stone Cold What? Stone COLD !Więc czekam na jakieś działania ze strony zarządu i mam nadzieję, że będę miał okazję zniszczyć cię w najbliższym czasie więc lepiej się przygotuj heh jak by ci to coś dało What? Co ja to jeszcze miałem powiedzieć przypomnij mi



Kamerzysta: Miał pan powiedzieć o

What?

Kamerzysta:Miał pan powiedzieć o

What?

Nie przerywaj mi kiedy mówię jasne What? Chcesz skończyć jak Robbie E podczas PPV What? Chcesz What? No chcesz ! Nie ważne szkoda czasu na kogoś takiego jak Ty... więc Robbie jeśli myślisz, że to co wydarzyło się podczas PPV na backstage to było zakończenie naszego starcia to jesteś w błędzie, pokazałem ci podczas PPV jak to będzie mniej więcej wyglądało, a do głównego pokazu przejdę jak tylko będę miał okazję cię spotkać oko w oko na ringu.Wtedy zobaczysz i poczujesz co to jest strach, co to znaczy bać się, ale jak już mówiłem niejednokrotnie wszystko po kolei What? Więc tobie też radzę się przygotować, bo nawet nie wiesz kiedy możesz na mnie trafić, ale nie martw się niezależnie kiedy cię spotkam i niezależnie gdzie cię spotkam scenariusz i tak będzie taki sam, przybliżę ci go troszeczkę nie wiem czy pamiętasz moją walką w WCE po powrocie z takim brzydkim gościem z Chin czy Japonii nieważne, ale ważne, że widziałeś tą walkę i ta właśnie walką to będzie moja rozgrzewka, a skończysz jak The Rock na PPV. Wiem, że oboje zaczynacie się bać i oboje zaczynacie szukać jakiegoś rozsądnego rozwiązania, ale muszę was zasmucić z tej sytuacji nie ma wyjścia, trzeba było nie zaczynać z najbardziej pamiętliwym i mściwym gościem w tym biznesie podsumowując DORWĘ WAS And That's The Bottom Line WHAT? Cause Stone Cold Said So!

  • Posty:  2 065
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.01.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

danielbryan12.png

Submission Wrestling... Submission Machine is Daniel Bryan!!!

[Widzimy Daniela siedzącego w swojej szatni. Siedzi ze skrzyżowanymi noga. Widać że Daniel jest znudzony. Prosi kamerzystę aby zaczął nagrywać. Daniel zaczyna mówić znudzonym głosem.]

Wade, skończyłeś już swoją wypowiedź? Taka uwaga na przyszłość… Gdy, już chcesz zacząć gadać od rzeczy i poświecić na to połowę swojego dnia, to przygotuj sobie przemowę która będzie posiadać jakikolwiek sens w tym co mówisz i proszę, nie powtarzaj tego ponownie. Nie oszukujmy się, bądźmy dla siebie szczerzy… Nie mam pojęcia, czego ty oczekujesz ode mnie i od całej federacji. Ty i pas kontynentalny? No daj sobie w końcu do zrozumienia, że nigdy ta chwila nie nastąpi i nigdy już w czasie swojej kariery pasa nie podniesiesz, a na pewno nie odniesiesz zwycięstwo, gdy ja będę w ringu. Nie wiem ile razy będę to jeszcze musiał mówić, ale będę się powtarzał tyle razy aż dam Tobie do zrozumienia. Co chwilę w kółko powtarzasz, że to ty zasługujesz na pas, że nie potrzebujesz od nikogo pomocy, że Daniel Bryan jest nikim i tak w kółko… Coś jak dobrze pamiętam z kawałka twojej wypowiedzi wyglądało, że lekceważysz moją osobę. A nie pamiętasz, co pisałeś parę dni temu? Och, jaki Daniel jest wspaniały, jest jedynym, który zasługuje na swoje posiadanie pasu i jak to wspaniale, że to on go ma. Chciałeś się podlizać mi, aby nie spotkało ciebie to, co jest nieuniknione i, i tak poniesiesz konsekwencje? Jak widać nie udało się to Tobie, albo po prostu zrobiłeś ogromny błąd w swoim życiu. To, co zrobiłeś w twojej ostatniej wypowiedzi było największym błędem w twoim cały nudnym życiu. Tak, nie dasz rady już tego odkręcić, ponieważ ja nie jestem taką osobą, za jaką mnie uważasz. Uważasz mnie za totalnego nieudacznika i za człowieka, który przebacza każdemu i wszystko stara się zapomnieć. Otóż jest jakaś mała prawda w tych słowach. Masz rację, jestem człowiekiem, który potrafi wybaczyć, ale jest jeden warunek… Muszę tą sprawę rozwiązać i nadać odpowiednią pokutę człowiekowi, który powiedział coś, czego nie powinien. Wade, zbyt szybko poczułeś się za pewny, ale dlaczego akurat wybrałeś mój pas i dlaczego akurat ja? Nie obchodzi mnie to, ale wiem, że to na sto procent przeznaczenie i zostałem wybrany do tego, aby upokorzyć ciebie na oczach miliona ludzi. Dzięki Tobie i takim ludziom jak ty czuję się silniejszy i motywuje mnie to coraz bardziej do działania. Ale czy mogę dać z siebie jeszcze więcej? No przecież gadałem kiedyś, że daję z siebie sto procent i teraz chcę dać z siebie więcej? Teraz jestem silniejszy i będzie to się zmieniać z dania na dzień i nikt, ani nic tego nie powstrzyma! Ale wrócimy do ciebie Wade, ponieważ nie zaskoczyłeś mnie do dnia dzisiejszego ani jedną rzeczą, jaką uczyniłeś w czasie swojej monotonnej kariery, opierającej się na przegrywaniu walk i ciągłym byciem w cieniu. A pro po bycie w cieniu. Od razu przyszło mi na myśl twoje czyny za czasów pierwszego sezonu NXT. Kto był tydzień w tydzień na pierwszym miejscu? Oczywiście, że Ja, ale dlaczego? Byłem i nadal jestem ulubieńcem fanów tej federacji, każdy mnie wspaniale zna i każdy wie, na co mnie stać. Ale to nie wszystko, co mieliście okazję oglądać przez te parę lat moich występów w ringu! Teraz jestem na szczycie mojej kariery i wszystko obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni i teraz to ja jestem twarzą najlepszego wrestlingu jaki kiedykolwiek świat mógł widzieć na własne oczy. Jestem rozpoznawalny, każdy mnie zna. Przez te długie lata walk, ludzie mnie dzięki temu doceniają i mają za co, a ty? Ja jestem dla ciebie wielkim przeciwieństwem, gdzie ja jestem tym dobrym, a ty tym złym. Walczyłem w Japonii, wielu federacjach tutaj w Stanach Zjednoczonych. Wade, tak uważam że nie wiesz co to posiadania czegoś wielkiego. Powiedziałeś, że ważniejsza jest osoba nosząca pas, a nie sam tytuł w sobie... Tutaj się bardzo i to bardzo mylisz chłopcze, ponieważ sam pas z osobna i sam człowiek z osobna - wiesz co to znaczy? Jest to niczym i jest to ogromnym błędem w twoim myśleniu. To co powiedziałeś, umocniło moją myśl i chyba nie tylko moją,. że nie masz pojęcia o życiu a co najważniejsze o posiadaniu pasa i co to za uczucie, gdy cały świat patrzy na ciebie, a ty unosisz swój pas nad swoją głową! Nie masz o tym pojęcia Wade... Powiedziałeś także, że ty jesteś jedynym człowiekiem w tej federacji, który zasługuje na pas kontynentalny?! Czy ty słyszysz sam siebie?! Nie no, po prostu gratuluję Tobie tak bujnej wyobraźni... Are You Know Who I am?! Are You Know?! My Name Daniel Bryan and I'm Submission machine and I'm The Best Wrestle and Continental Champion in history! I tego nikt, ani nic nie zmieni, taka jest prawda.



Mistrz musi być pewien siebie i kochać to co robi. Musi czuć się pewien że pokona każdego, kto stanie z nim w ringu i wiesz że zrobisz to bez żadnych problemów. A Tobie, Tobie brakuje tych cech. I to właśnie po raz kolejny utwierdza moją myśl, że nie masz pojęcia co to Wrestling! Ludzie, fani WCE chcą zobaczyć mistrza który na to zasługuje i który potrafi zrobić wspaniałe Show, oraz który promuje swoją federację i pokazuje ją światu. A pro po fanów... Z tego co pamiętam z tej nudnej wypowiedzi, że krzyczałeś coś - Co niby mam z posiadania swoich fanów... Co mi to daje? Ty nigdy nie miałeś swoich fanów i nic dziwnego że nie masz pojęcia co to znaczy posiadać fanów na świecie po swojej stronie. Gdy na hali znajduje się kilka tysięcy ludzi i każdy z osobna wykrzykuje z całych sił twoje nazwisko. I ty się pytasz co mi to daje? Przykre to, ale prawdziwe że nie masz pojęcia co to za uczucie. I to właśnie, jest kolejną rzeczą, cechą której nie posiadasz, a prawdziwy mistrz musi to wszystko posiadać w jednym paluszku. Hahaha... Kurde, przypomniałem sobie właśnie pewną część z twojej wypowiedzi... Hahaha... Pozwolę sobie ciebie zacytować: "Jestem wspaniały, charyzmatyczny, mam idealne ciało i z Twojej wypowiedzi wnioskuje że mi tego bardzo zazdrościsz..." Hahaha.... wiesz, że to chyba najśmieszniejsze zdanie jakie kiedykolwiek słyszałem? Kurde, na prawdę udał się Tobie ten dowcip... Aaaa.... Chwilka... To nie był żart? Kurde, ale mi teraz strasznie głupio. Przepraszam, ale na prawdę nie miałem pojęcia, że ty nie żartowałeś... Ale chyba jednak wypada to jakoś skomentować, co nie? Ale powiem tak... Nie chce mi się komentować tych dwóch pierwszych wyrażeń, ponieważ wszyscy wiedzą jaki mógłby być mój komentarz. Chciałbym natomiast skomentować Tw... Two... Twoje ciało, Hahaha... Na prawdę muszę Tobie po raz kolejny pogratulować wyobraźni. Czy ty chcesz coś osiągnąć twoim ciałem? To dam Tobie jedną rade. Lepiej idź sobie do McDonalda i tam obżerać się niż zawitać na siłownię i ćwiczyć, aby wyrzeźbić mięśnie czy co ty tam chcesz z nim zrobić. Dobra nie chcę już sobie nawet myślę, co ty masz z tym całym twoim "pięknym" ciałem, więc zmieńmy temat bo niedawno jadłem i nie chciałbym żeby się to zmarnowało. Nasza walka, walka o pas kontynentalny. Masz rację Wade, to nie będzie zwykła walka, stypulacja nie będzie nazywać się Normal Match, tylko coś o wiele ogromniejszego, potężniejszego, coś czego nikt nigdy nie zapomni. Jedno słowo, koszmar to rzecz, która będzie niszczyła powoli twoje życie. Ale chyba czas zmienić trochę temat, co? Lucha Libre, Luchador Valador Jr. Chyba ta nazwa mówi za wszystko... Czego ty chcesz odszukać tutaj w Stanach Zjednoczonych? Zdecydujesz się w końcu czego chcesz w WCE? Chcesz pasu? Walki z zawodnikiem na twoim poziomie? Czego ty do cholery chcesz?! Zdecyduj się i wypowiedz w końcu swojej przemowy słowa, które ukażą po co zasyfiłeś nam ten wspaniały kraj, którym jest United States of America. Myślę, że odwołasz swoje słowa i powiesz sobie - Nie. Wszyscy wiemy że z pewnością nawet byś nie zaistniał w walce, a co dopiero zwycięstwo, więc sama walka w sobie z twoim udziałem byłaby hańbą dla federacji, a co najważniejsze dla mojego pasa kontynentalnego. Ale nie chcę nikogo oszukiwać, więc powiem całą prawdę. Volador jr. słuchaj mnie. Powiem to powoli i bardzo wyraźnie, oczywiście po angielsku: Volador Junior... Spójrz sobie w oczy przed lustrem i przyznaj: Ja, a Daniel Bryan to całkowicie dwie inne klasy. Jeszcze mi do niego wiele brakuje... Zrozumiałeś? Powtórzę jeszcze raz: Spójrz sobie w oczy przed lustrem i przyznaj: Ja, a Daniel Bryan to całkowicie dwie inne klasy. Jeszcze mi do niego wiele brakuje... Ja już po raz trzeci powtarzać się nie będę więc jeżeli jednak nie zrozumiałeś nawet za drugim razem, to cofnij sobie moją wypowiedź i przesłuchaj jeszcze raz tych słów. Ale jeżeli nie zrozumiesz to wspaniale to zrozumie, ponieważ 90% społeczeństwa meksykańskiego to analfabeci i potocznie zwani tępaki, więc w waszym narodzie niezrozumienie czegoś jest czymś zupełnie normalnym. Ale teraz nie czas na bezsensowne gadanie o tobie Volador Jr. Teraz mój i was czas nadszedł na pogadanie o Edziu oraz o Fatt'cie Hardym. Tutaj w waszym przypadku także nie wiem ile razy będę musiał to powtarzać, ale chyba innego wyjścia nie ma. Edge, jesteś za stary na ten biznes, a ty Hardy? Nie będę się tutaj teraz wytwarzał, po prostu popatrz na siebie i sam sobie powiedz co jest w Tobie nie tak, jak powinno być.

Szczerze? Ja już nie mam bladego pojęcia kto w tej federacji jest godzien do stawienia mi czoła, kto mnie pokona, kto dobierze mi pas... Nie mam o tym żadnego pojęcia. Ta federacja potrzebuje zawodników którzy będą swoją postawą przyciągać fanów, a takich tutaj w WCE jest mało, niestety. Nie wiem czy będę musiał to komentować. Nie chcę niepotrzebnie zabierać sobie i wam czas, ale muszę tego człowieka naprowadzić na odpowiednią drogę... Muszę to zrobić, ponieważ Ci panowie już wystarczającą krzywdę zrobili całemu światu wrestlingu. Jeżeli będę miał jakąś wolną chwilę, to dla ciebie Edge znajdę jakiś ośrodek spokojnej starości czy jak to się tam nazywa, a dla ciebie Matt? Chyba wspaniale wiesz czego trzeba Tobie poszukać. Dobra koniec tych żartów na poziomie Wade Barretta, bo na prawdę upokarzająco słucha się takich rzeczy. Nie zapominajmy że nadal jestem mistrzem kontynentalnym i to teraz panuje moja era, a ty Wade wymyśl coś innego, a później oznajmij to światu. My Time is Now! Tak, mój czas nadszedł teraz i to moja dominacja jest nieodwracalnym skutkiem! Oczywiście ta era wpłynie tylko pozytywnie na całe Wrestle Championship Entertainment. Nie żadni Luchadorzy, nie jacyś nieudacznicy, tylko Ja, Daniel Bryan - mistrz kontynentalny. Jestem teraźniejszością i lepszą przyszłością tej federacji. Federacja musi dawać to co ludzie kochają i na co wydają kupę forsy a tą rzeczą właśnie jest moje posiadanie pasa kontynentalnego i pięcia się na samiutki szczyt kariery wrestlingowej. Ludzie nie dostają nakazu kogo mają dopingować, więc dopingują mnie, ponieważ wiedzą, że na to zasługuj i że z pewnością należy mi się posiadanie pasa w tej federacji i wiedzą także że zasługuję na coś więcej niż tylko pas kontynentalny. To nastąpi już niebawem. Ale jak już nawiązałem do "twarzy" federacji... Wasze obecne "twarze" federacji siedzą cichutko jak myszki pod miotełką, a to niby dlaczego? Boicie się ze ktoś będzie w stanie was pokonać? Tak, Ja, Daniel Bryan jestem gotów i pewien siebie, że w każdym momencie mogę pokonać mistrza i umieścić nad swoją głową kolejny pas... Przypominacie sobie może jakiegoś mistrza kontynentalnego i posiadacza głównego pasa federacji? Nie, ponieważ jestem jedyny w swoim rodzaju i tylko ja zasługuje na tak szczytne odznaczenia. Ten czas zbliża się coraz szybciej i już niebawem ten widok mnie, z dwoma pasami będzie codziennością. Batista, czy to właśnie ty jesteś mistrzem? Bo kurde, tak dawno ciebie już nie widzieliśmy że pomyślałem sobie że pas przepadł... Czy właśnie Batista teraz tobie grożę? Nie, ponieważ wiesz, że tak się wydarzy więc groźbą tego nazwać nie można, jedynie można to nazwać przepowiednią. Po twojej krótkiej kadencji jako posiadacz głównego pasa federacji, zmieni się mistrz, oczywiście na mnie! Lecz najpierw muszę rozprawić się z małymi dla mnie przeszkodami i muszę im pokazać, gdzie ich miejsce i dlaczego nie warto ze mną zadzierać. Więc na dzień dzisiejszy Batista powiem tyle... Szykuj się na ból oraz cierpienie jakie ciebie spotka...

 

[Daniel wstaje z kanapy. Zapina sobie pas na biodrach i wychodzi z szatni wraz z kamerzystą.]

Submission Wrestling... Submission Machine is Daniel Bryan!!!


  • Posty:  581
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.08.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Robbie E wraz z Lacey Von Erich siedzą w kawiarni, po chwili Robbie wyciąga laptopa, włącza kamerkę i zaczyna mówić



 

Siema Ludziska, witam was w ten piękny słoneczny dzień, zresztą każdy dzień gdy się imprezuje jest piekny, Prawda Lacey? No własnie, ale jak na razie nie będziemy mówić o moim cudnym prywatnym życiu, może przejdziemy do tego troszkę później o ile starczy nam czasu. Głównym tematem mojej wypowiedzi będzie dwóch gości którzy naprawdę mnie wkurzają, mowa tu oczywiście o Steve "żulu" Austinie oraz o "THE Shizie"

Który wyparował gdzieś po naszej walce, może dalej leży w szpitalu?? a może ukrył się za kiecką swojej mamusi w tym swoim całym...YYYY Lacey my dude Jak nazywała się ta dziura? A tak właśnie Cleveland. Dudes musicie mi wybaczyć ale nie mam pamięci do mieścin w których główna atrakcją jest przejazd obwoźnego cyrku, Ale ok "Shiz" Dude pokażesz się wreszcie czy już tak spanikowałeś po tym jak ostatnio rozjechała cię imprezowa Maszyna że już nie masz zamiaru wracać? Tak czy siak Dude miej chociaż troszkę jaj i odpowiedz. Ponoć jesteś AWWWWSSSSOOOOMMMMEEEEE Dude, a pokazujesz tylko że jesteś zwykłym małym szczylem chowającym się za kiecą mamusi. Nie dość że Loser to jeszcze maminsynek. zresztą to nic dziwnego. Po tym co cię spotkało na ostatnim PPV to zresztą nic dziwnego, Byłem ostatnio znów w twojej szatni, rozpierdol jaki tam zrobiłem nie posprzątany, Tabliczka na drzwaich dalej brzmiała "The Miz" lecz naszczeście miałem markera i zmieniłem to na "The LOSER SHIZ", Miz jeśli się nie odezwiesz zrozumie to, to że po prostu thurzych ( Robbie zaczyna gdakać jak kura).Cholera zachło mi w gardle.... Lacey Dude podskocz no do baru, przynieś mi jakiś dobry sok. Tylko pamiętyaj nie jakiś badziew z kartony, tylko świeżo wyciśnięty

 

Lacey Poszła po sok, Robbie w tym czasie przegląda neta w którym widzi wypowiedź Austina...

Lacey wraca po paru minutach, podaje Robbiemu sok, ten bierze kilka łków i kontynuuje wypowiedź

 

Ok Austin, sam tego chciałeś, chciałem dac ci sznasę na poprawę ale widac w twoim szaleńczym, alkoholickim, starym mógu ostro coś się poprzestawiało, dlatego powiem ci tyle Dziaduniu, że jeśli chcesz walki ze mną to jestem do usług, możemy się spotkać gdzie tylko chcesz, na parkingu, na zapleczu, a może tam gdzie wyladujesz czyli w szpitalu. Starcze.... Dude, przewginasz twoją łysa pałe, twoje wypowiedzi robią się nudniejsze niż moda na sukces, jesteś niezdarny w ringu, może i udało ci się pokonac The Rocka, lecz gdy staniesz ze mną w końcu twarzą w twarz to już nic cię nie ocali, Imprezowa maszyna cię rozjedzie, tak samo jak rozjechała The Shiza, tylko pomyśl staruchu że do niego miałem tylko malutki problemi za to do ciebie mam ogromny.... więc pomyśl łysolu co z tobą się stanie. A może urządzimy sobie 4 Way Elimination math?? Co wy na to Robbie E VS The shiz" VS The Rock, VS Dziadzia Austin, co wy na to?? Sory Rock, nic do ciebie nie mam Dude, lecz Austin już przegioł, i albo stane z nim w ringu, albo załatwie wapniaka na zapleczu przed walką. więc czekam na wasze Reakcje. Tym czasem ja spadam, Idziemy gdzieś się pobawić, bo siedze tu już całe.... O Damn całe 15 minut, i już mnie coś bierze. Ok Lacey zbieramy się, nara.

 

PARTY MUST GO O O O O ON
sig.png

  • Posty:  409
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  27.09.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

iz8aqh.png

I'm going to take you to the hell and back here!

[ Wade przemierza korytarz, po drodze mija kamerzyste i zamienia z nim kilka słów. Wrestler wchodzi do siłowni, bierze hantle i wyciśka. Po kilku minutach do pomieszczenia wchodzi owy kamerzysta i włącza kamere a Wade zaczyna mówic. ]

Daniel ty chyba nigdy się nie nauczysz. Cały czas od pewnego czasu popełniasz ten sam błąd, przez który masz kłopoty a chodzi mi oto że mówisz o mnie bez szacunku i też gadasz za dużo. W końcu ktoś musi Ci przymknąc jadaczkę i będę to ja. Ja tak jak zapewne inni zawodnicy naszego wspaniałego brandu mają dośc Twego bezsensownego pieprzenia więc z łaski swojej zamilcz albo zmuszę Cię do tego siła a po tym co widziałeś to potrafie wiele i to dużo więcej od Ciebie mój przyjacielu z dawnych lat. Nurtuje mnie to że cały czas mówisz o tym jak to byłeś raz na pierwszym miejscu w czasie trwania pierwszego sezonu NXT. Powiem Ci tyle że nie ważne jak się zaczyna ale ważne jest to jak się kończy. Ja tak jak zacząłem tak i skończyłem. Przez cały sezon dominowałem, niszczyłem każdego co stanął mi na drodze i wygrałem program a Ty? Powiedzmy sobie szczerze, cały czas stałeś w cieniu mej chwały, kiepsko zacząłeś i tak samo skończyłeś. Przez całą edycję nic nie wniosłeś do programu, byłeś tylko workiem treningowym dla mnie tak jak i dla innych uczestników a o co dopiero mówic o naszych mentorach. Pamiętasz jak Chris Jericho skopał Ci dupsko? A i jeszcze przypomnij sobie dobrze jak przez te kilka miesięcy poniżał Cię The Miz. Miło mi się na to patrzyło. Czułem się prawie jak w cyrku tylko że z taką różnicą że za bilet nie musiałem płacic. Fajnie się patrzyło jak jeden pajac oczernia drugiego pajaca i tak na zmianie. Oj Danielu coś kiepsko was wtedy dobrali i to był wtedy jeden wielki błąd. Aktualnie największym błędem jest to że Ty posiadasz to co już niedługo będzie moje i to nikogo nie zdziwi. Tytuł ten posiadał przed Tobą niejaki Mistico i spójrz na to jak skończył. Nie pamiętam dokłanie ale chyba wczoraj owy luchador złożył papiery ze swą rezygnacją na biurko zarządu i to nikogo nie zszokowało bo tak kończą pseudomistrzowie i tak samo będzie z Tobą jak zabiorę Ci to co mi się należy odkąd przybyłem do WCE aby uczynic ją jeszcze lepszą federacją niż kiedy kolwiek była. Bryan twierdzisz że ludzie tacy jak ja są dla Ciebie motywacja i dzięki nam stajesz się silniejszy, hmm... to w sumie masz racje bo w końcu musisz brac z kogoś przykład i ktoś musi stanowic wzór do naśladowania i widocznie dla Ciebie jestem nim ja. Przyznaj mi racje że Ci imponuje. Dla Ciebie i jak mu tam było Edge'a jestem idolem i waszym bohaterem. Daniel pewnie byś chciał autograf ode mnie? Spoko to sie da załatwic, póżniej podeśle do Ciebie kogoś z tym autografem, ja sam chętnie bym to zrobił ale pewnie nawet byś do mnie nie wyszedł bo się mnie boisz. Ty tak jak ja kilkakrotnie gadałeś o naszej walce i jaka ona powinna byc. Tylko że Ty będziesz bał się stanąc ze mną twarzą w twarz w ringu, pewnie na samą myśl o tym masz biegunke nieudolny hydrauliku. Jak byś miał chwilę czasu to wziąłbyś te swoje narzędzia i naprawił kran bo zauważyłem że cieknie. Ale dobra już wracam do mego tematu. Twoje złoto wkrótce będzie moje i Ty Danielu nie zdołasz się temu sprzeciwic, będziesz musiał to jakoś przyjac, ale znając Ciebie to pewnie bez łez się nie obejdzie. Zapewne po naszej walce jak ją juz wygram i do góry wzniose me złoto a ty ochłoniesz to pewnie poprosisz kogoś o podrzucenie Ci kasety z naszą walką. Obejrzysz ją kilka razy i będziesz rozmyślał jaki błąd popełniłeś ale sam na to nie wpadniesz. Będzie musiał Ci ktoś uzmysłowic i wtedy dowiesz się że tym błędem było obrażenie Wade'a Barrett'a i walka z nim. Danielku głupi jesteś i Twe słowa które często wypowiadasz świadczą o tym. Mówisz że dużo czasu poświęcasz na trening i na przygotowania bo chcesz udowodnic że jesteś najlepszy ale według mnie ściemniasz ty robisz aby mi dorównac ale wiedz że mego poziomu nie da się osiągnąc z dnia na dzień i to nie jest takie łatwe. A z Twymi umiejętnościami to aktualnie co najwyżej możesz mi buty wypucowac na błysk i Twój pas który zdobęde. Pytałeś dlaczego akurat na mój cel wybrałem Ciebie? To ja Ci powiem. Patrząc na Ciebie i na innych mistrzów w WCE to Ty akurat wydajesz mi się najsłabszy i sądze że walka z tobą będzie jak walk in the park bo nie potrafisz nic wiecej wykonac niż Twój kiepski finisher LeBell Lock. Ta marna akcja w tym wypadku nie zapewni Ci zwycięstwa bo nawet gdybyś mi ją wykonał, to ja nie odklepe tylko wstanę bardziej zmotywowowany do tego aby Cię zniszczyc. Porównaj sobie moją akcję koronną z Twoja i powiedz która jest bardziej destruktywna i po chwili namysłu przyznasz że moja. Przpomnij sobie co się działo z Rey'em Mysterio i Alex'em Shelley'em na "No Rules" po tym jak wykonałem im te akcje. Poprostu byli nieprzytomnie i niezdolni do daleszgo kontynuowania walki i to samo spotka Ciebie mój przyjacielu i zarazem wkrótce były mistrzu kontynentalny. Ostatnio mówiłeś w jak wielu federacjach miałeś przyjemnośc walczyc aż pozwole sobie Ciebie zactowac : "Walczyłem w Japonii, wielu federacjach tutaj w Stanach Zjednoczonych." Hahaha... widac właściciele tamtych federacji poznali się na Tobie, zobaczyli jaki jesteś kiepski i że w ringu od Ciebie jest dynamiczniejszy The Great Khali. Ten drewniak w przeciwieństwie do Ciebie jest dużo lepszy oraz na tygodniówki i gale przyciąga wiecej fanów. Skoro walczyłeś w tylu federacjach to znaczy że w każdej z nich nie zabawiłeś zbyt długo i z każdej byłeś wyrzucany na zbity ryj i ten ryj będziesz miał taki kiedy przyjdzie Ci się ze mną zmierzyc. Widocznie w tych federacjach zarząd miał Cię tylko za zykłego nikomu niepotrzebnego jobber'a który nic nie potrafi i o czymś większym może tylko pomarzyc. I powiedz czyja kariera jest monotonna?? a spójrz na moją. Ja cały czas ide do przodu, rozwijam się i daję z siebie sto procent i jeszcze więcej a tego przykładem są moi dawni przeciwnicy, od pory gdy ich zniszczyłem to żaden z nich nie powiedział na mnie żadego złego słowa a tacy byli pewni siebie tak jak Ty mój przyjacielu, ale odczujesz co to znaczy zadzierac z Wade'em Barrett'em. Wkrótce odczujesz do mnie respekt a samo spojrzenie na mnie będzie powodowało u Ciebie gęsią skórkę i to już niedługo i to nie wiesz jak ten czas blisko. Dobra, przejde do rzeczy. Daniel spójrz w kalendarz i powiedz co mówi Ci data 19.03.2011? A z resztą ja powiem o co mi chodzi i co Ty możesz przypuszczac. Najpierw zaczne od mych przypuszczeń na temat Twych jak zawsze mylnych i kiepskich poglądów. Jak obaj wiemy tego dnia odbywa się CrashDay i zapewne jest na nie zaplanowane wiele ciekawych walk i pewnie jak zawsze gala wypadnie świetnie ale może byc lepsza gdybym dostał szansę walki o Twój tytuł Danielu i zapewne bym go zdobył gdyby trafiła się sznsa. Więc niech zarząd weżmie to pod uwagę i myślę że rozpatrzy pozytywnie mą propozycje. Stypulacja jest mi obojętna ale gdyby miała już jakaś byc to chciałbym Flaming Tables Match żeby pokazac tej marnej kopii Chuck'a Norris'a kto naprawdę zasługuje na ten tytuł i kto jest najlepszy. Daniel Ty sądzisz że data 19.03.2011 to kolejna obrona pasa zakończona przez Ciebie sukcesem ale tak nie będzie a stanie się wręcz odwrotnie. To ja po zakończonej walce stane na narożniku i podniosę z dumą tytuł do góry aby oznajmic wszystkim ludzią znajdującym się na hali kto jest mistrzem a będę nim ja Wade Barrett a nie jakiś tam pedryl Daniel Bryan. Po tej sobocie która przed nami ja będę kimś a Ty stracisz swą pozycję w świecie wrestlingu o którym i tak gówno wiesz a chcesz, starasz się byc lepszy ode mnie. Kurde nie mam juz czasu muszę dalej cwiczyc więc nie mam już dzis nic do powiedzenia no tak bywa. Zapomniał bym miałem dac Ci Danielu mój autograf i dam. Przyśle do Twej szatni kogoś i Ci go tam zostawi i jeszcze tak na przymomnienie płyte niespodzianke i pokaz tego co może czekac Cię jutro. A tu zostawie ten materiał byle komu do obejrzenia.

[ Wade woła jaką osobę która ma ze sobą jego zdjęcie i płyte. Barrett pisze coś na zdjęciu i podaje je wraz z płytą jakiemuś mężczyżnie po czym ten udaje się do szatni Daniela Bryana. Wade każe wyłączyc kamere i cwiczy dalej. ]

I'm going to take you to the hell and back here!

Sory że tak ale miałem słabszy dzień i jakoś tak mi wyszło.

Edytowane przez Gość

 

532814JWPERO.png

 

WCE Bilans:

Łącznie jako Wade Barrett:

8-4-0

 

scaled.php?server=842&filename=continental.png&res=medium

 

 


  • Posty:  2 065
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.01.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

danielbryan12.png

Submission Wrestling... Submission Machine is Daniel Bryan!!!

[Daniel siedzi na krzesełku przed swoją szatnią i myje z dokładnością klamkę drzwi do szatni. Widać że Daniel ma na rękach gumowe rękawiczki. Wstaje, zaprasza kamerzystę do siebie i zaczyna mówić do kamery.]



 

Nigdy Tobie tego nie wybaczę Wade... Widzisz przez co teraz muszę przechodzić? Żal ci było tej klamki, musiałeś ją dotykać? No trudno, czasu się nie odwróci więc trzeba naprawić ten błąd, a że nikt z załogi WCE nie chce się podjąć aż tak brudnej roboty, tak nawiasem to nie mam pojęcia za co im w końcu federacja płaci. Ale samo się to nie zrobi i właśnie widzicie mnie w takiej sytuacji w jakiej widzicie. Tak siedzę sobie tutaj ze szmatką w gumowych rękawiczkach, odkażając jednocześnie klamkę z drzwi do mojej szatni. Dobra koniec gadania od rzeczy na poziomie Wade Barretta, czas wsiąść się za konkretne rzeczy, a otóż za obgadania twojej kolejnej to już nudnej wypowiedzi. Jak wiemy już jutro odbędzie się CrashDay i nie mogę tego zostawić tak sobie. Na pewno nigdy się tak nie stanie, ponieważ jestem mistrzem kontynentalnym i posiadam wszystkie cechy jakie powinien posiadać prawdziwy mistrz w przeciwieństwie do ciebie i teraz mówię najpoważniej jak kiedykolwiek - Nie pozwolę na to aby pas, który byłe i jest i będzie w moim posiadaniu kiedykolwiek zasiadł na twoich biodrach lub twoim ramieniu, ponieważ prawdziwy mistrz nawet jak wie że nie jest w stanie pokonać swojego przeciwnika, to robi wszystko, aby ten pas poszedł w ręce kogo, kto na niego należy, a tak na pewno nie jest w obecnej sytuacji i na pewno ten pas nie oddam swobodnie twojej osobie. Obecnie muszę przyznać że nikt kogo poznałem w tej federacji nie nadaje się na mistrza, a w szczególności na posiadacza pasa kontynentalnego. Wisz Wade ile posiadam już pas? Wiesz? Zdajesz sobie z tego sprawę? Ostatnio policzyłem i to bardzo dokładnie... Mój pas, w moich rękach od początku mojej kariery w tej federacji Wrestle Championship Entertainment posiadam... Uwaga... 133 DNI! Zdziwiony? Ale to właśnie jest cecha charakterystyczna na mistrza z powołania, z przeznaczenia i co najważniejsze na mistrza z prawdziwego zdarzenia. Ale to nie wszystko co potrafię i wam jeszcze jestem w stanie pokazać. Mój czas w WCE dopiero można uważać za zaczęty i nie ważne czy to CrashDay czy ShowTime i tak Daniel Bryan będzie na szczycie. Pas kontynentalny to coś ogromnego, ale jest coś jeszcze co uważam za jedną wielką pomyłkę i chyba nie tak to miało wyglądać. Na myśli mam tutaj oczywiście pas WCE który jest w posiadaniu Batisty... Czy można to rzeczywiście uważać za błąd? Oczywiście, ponieważ Batista to Batista i każdy wie co on potrafi wyrobić w czasie wal i wystąpień na Backstage. Znalazłem tobie Batista idealnego Tag Team partnera... Wiesz kogo? Wade Barrett and The Animal Batista... Papuszki nierozłączki. No jak ulał po prostu, pasujecie jak dwie kropelki wody, jak... Dobra nie ważne... Jeżeli teraz któryś z was poczuł się zaszczycony z tego powodu, to oświadczam że jesteście w błędzie. Nie wiem co tutaj można uznać za jakiegoś rodzaju pochwałę.

Ale teraz skupmy się na przeciwniku, moim najbliższym przeciwniku, czyli Barrettcie. Co chwile gadasz i gadasz o tym zasranym NXT a wiesz co tak na prawdę tam się działo? Odszedłem specjalnie z NXT, ponieważ zarząd powiedział że jestem zbyt dobry i posiadam zbyt wysokie umiejętności jak na ten program i gdy zrezygnuję mają dla mnie nie do odrzucenia propozycję więc zrobiłem to co zrobiłem. Bez żadnych bezsensownych walk, biegania, ugadania się z taczką i innych takich podobnych rzeczy osiągnąłem to co osiągnąłeś. Od początku tego programu byłem na pierwszym miejscu a Ty? trzecie, czwarte, drugie NIGDY za moich czasów nie byłeś na pierwszym miejscu, ponieważ zawsze ciebie wypierałem i na między innymi twoich oczach stawałem się coraz bardziej potężniejszy. Wspomniałeś coś o moim finisherze, tak? LeBell Lock? Czułeś kiedyś jego ból? Oczywiście że nie, ponieważ nigdy nie byłem na takim szczycie swojej kariery, aby to przeżyć i nie odklepać. Nie wierzysz? To uwierzysz... Co chwilę masz w głowie tylko jedną datę i co chwilę ją powtarzasz... 19 marzec 2011 rok... I się pytasz jak jakiś upośledzony czy wiem co to znaczy, czy wiem co ta data oznacza, czy wiem co się wtedy stanie. Czy ty na prawdę wierzysz w to głupstwo? Czy ty na prawdę wierzysz w to że zdarzy się coś nadzwyczajnego i zdobędziesz pas? Czy ty wiesz co to znaczy być mistrzem? Być mistrzem kontynentalnym? Oczywiście że nie, nie masz pojęcia o ani jednej rzeczy o jaką przed chwilką zapytałem. Nie jesteś gotów na coś takiego jak uniesienie pasa nad swoją głową i chodzenie z nim z dumą i szacunkiem dla tego złota. Nie wiesz co to znaczy być w centrum uwagi, nie wiesz co to znaczy być kimś, ponieważ nigdy nie byłeś, nie jesteś i nie będziesz kimś, tylko cały czas będziesz po prostu nudzącym się Wade Barrettem z monotonnym życiem, który będzie się przyglądał jak jego przeciwnik rośnie w siłę i pokazuje całemu światu, że to on dominuje w całej federacji i że to właśnie mu należą się pasy w WCE. Nie wiem jakie to uczucie gdy ogląda się swojego przeciwnika w odbiorniku i pyta się w myślach, dlaczego nie ja? Nie wiem jak to jest, ponieważ nie jestem Tobą i nie jestem takim człowiekiem, który gdy dostaje w dupę od życie poddaje się i nie walczy dalej dając szansę nowym i silniejszym zawodnikom. Jeżeli nie za kumałeś, to właśnie w skrócie opisałem twoją osobę. Zgadasz się z tymi słowami? A z reszta kogo to obchodzi, wszyscy wspaniale wiedzą jaka jest prawda i twoje zdanie nie jest potrzebne. Twoje komentarze jak z resztą każde będą zbędne więc proszę ciebie ja i proszą ciebie fani WCE. Daj sobie z tym spokój i zakończ swoją karierę dopóki możesz tą decyzję podjąć samodzielnie, a nie będziesz zmuszony do podjęcia tej decyzji, oczywiście mam tutaj na myśli naszą walkę i co najważniejsze wydarzenia po walce, gdy to już nie będziesz w stanie wstać na własnych nogach. Czy jesteś kolejną ofiarą moich gróźb? Nie ponieważ tutaj po raz kolejny mogę powiedzieć, że to nie groźby tylko przepowiednia i takiej definicji się trzymajmy. Jest to przepowiednia którą zna każdy, bo finał może być tylko jeden, Daniel Bryan ponownie wznosi pas nad swoją głową po czym kładzie go na swoim ramieniu, wówczas Wade Barrett w kałuży krwi leży na ringu z nogą Daniela oparta na jego klatce piersiowej. Nie mam pojęcia jaka stypulacja będzie w naszej walce gościem, ale bądź pewien że niezależnie od tego co to będzie i tak cię pokonam i po raz kolejny w swojej karierze obronię pas kontynentalny, eliminując jednocześnie kolejnego zawodnika z federacji. Nie mam pojęcia co zostanie zapowiedziane, jaka stypulacja przed naszą walką, możliwe że będzie jej brak, stoczymy zwyczajny Normal Match, ale obiecuję że nie zabraknie w nich emocji, emocji oczywiście z mojej strony, ponieważ po Wade nie można spodziewać się niczego ponad zwyczajnego. Trzeba się przyzwyczaić, że jeżeli już Wade pozostanie w naszej federacji to będziemy go widywać w nudnych walkach. Wade należy do tak zwanych przez świat drewniaków, którzy wchodzą na ring, ledwo się ruszają najczęściej na dodatek przegrywając walkę. Udowodnię wam to już jutro, w czasie gdy Wade będzie przeżywał najgorszy okres w swoim życiu. Przykro mi, wybaczcie ale mój czas dobiega końca i muszę już niestety się z wami żegnać. Jedyne co mogę wam teraz powiedzieć to do zobaczenia jutro i Barrett... I want to see you tomorrow in the ring. One on One - WCE Continental Championship - Tommorow... You Rememmber!!! You and Me, Tommorow Night!

 

[Daniel wyciąga zdjęcie Wade, kładzie na ziemie i wylewa na nie wodę która znajdowała się w wiadrze. Daniel odszedł kawałek, lecz wrócił się i napluł na to zdjęcie oraz rozszarpał butem namoczone zdjęcie Barretta. Jeszcze powtórzył do kamery przed zajściem za róg:You and Me, Tommorow Night! Rememmber! Po czym zniknął za rogiem korytarzu.]

Submission Wrestling... Submission Machine is Daniel Bryan!!!

Możliwe że ten post nic nie da, ale honor musi być zachowany. Post napisany w czasie obrabiania audycji więc wybaczcie że tak późno. Do zobaczenia na CrashDay! :)


  • Posty:  44
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.09.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

displayimageg.jpg

Królowa zawitała w końcu do WCE! Powitajcie mnie wszyscy i złóżcie ukłon najlepszej wrestlerce świata. Umowe o moją prace podpisałam już prawie miesiąc temu , ale niestety obowiązki oraz życie prywatne zmusiło mnie do odpuszczenie jak narazie wszystkich występów , które zapewne były dla mnie planowane. Życie prawdziwej gwiazdorki jest niestety bardzo trudne przekonałam się o tym na własnej skórze , ale jestem silna i zawzięcie dąże do celu! Tym celem jest jak dla każdego , bycie na 1 stronach gazet w , mediach , wszędzie gdzie się da! Kobiety w WCE również muszą być jak najbardziej rozpoznawalne i widoczne kto w ogóle przyjął , że mężczyźni stanowią większe zainteresowanie w tym sporcie skoro kobiety też mają w tym wiele doświadczeń mowa o mojej osobie chcę , aby zarząd spojrzał w perspektywie przyszłości na to , że bez kobiet WCE może stracić zainteresowanie ze strony fanów! To już nie moja sprawa , ale chyba każdy się z tym zgodzi! Nie tracąc już więcej mojego czasu chciałam tylko wspomnieć o rosterze gdzie chyba nawet nie mam swojej rywalki choć jest tu Sexy Star , którą jednak zajmę się przy najbliższej okazji bo teraz śpieszy mi się niestety i niech nikt mnie nie zatrzymuje bo mam dużo ważniejsze sprawy na głowie. Pamiętajcie królowa zawitała do WCE!

laylau.jpg

 

 


  • Posty:  516
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

WWE-Edge-Fashion-Shoot-2010-of-Men.jpg

 

Kamera w szatni Edge'a...

 

Kolejna gala CrashDay już za nami. Kolejna walka już za mną i co? Remis...zwykły, szary remis. Zapytacie czy jestem zadowolony z wyniku walki? A jak myślicie, hm? Oczywiście, że nie. Walka z Mattem należała do mnie. To ja cały czas przeważałem, to ja cały czas byłem lepszym zawodnikiem. Fakt, Hardy miał swoje chwile przebłysku, ale wszyscy prawdziwi fani wiedzą, kto powinien wygrać tą walkę. Mimo wszystko Matt...to był dobry pojedynek. Wynik był jak najbardziej niesprawiedliwy, gdyż to ja powinienem odnieść zwycięstwo. Następnym razem nie zostawię ci żadnych szans, żadnych nadziei na zwycięstwo. Mimo remisu zarówno ja jak i Matt zakwalifikowaliśmy się do ladder match'u na następnej gali Pey Per View. Zarząd trzyma wszystko dotyczące tej gali w tajemnicy, nieznana jest nawet nazwa. Wiadome jest tylko jedno - zwycięzca main eventu gali. Zwycięzca Ladder Match'u. Tym zwycięzcą oczywiście będę ja! "Rated R Superstar" ! "Rated R Era" rozpoczęła się kiedy przeszedłem na CrashDay i nadal trwa. Punktem kulminacyjnym będzie najbliższe PPV, kiedy zdobędę kontrakt upoważniający mnie do walki o jeden z dwóch głównych pasów. Jak myślicie, który pas wybiorę...? World Heavyweight Championship...? Nie...oczywiście...WCE Championship! Najważniejszy, najbardziej prestiżowy pas w tej federacji! Ten pas posiadali tacy goście jak Mr. Kennedy, Chris Jericho, The Rock, The Miz mój dude Christian. Wszyscy byli godnymi mistrzami, wszyscy potrafili stawić czoła wyzwaniu, jednak obecnie ten pas jest w złych rękach. Obecnie ten pas jest w posiadaniu złej osoby. Dave Batista nie jest dobrym mistrzem. Dave...myślisz, że to przypadek, że znalazłem się w main evencie najbliższego PPV...? Nie dude, to nie przypadek. Pamiętasz? Jeszcze kilka tygodni temu nasze drogi się skrzyżowały i co? Kto wtedy okazał się lepszy? Kto wygrał tą walkę? Oczywiście ja! Udowodniłem wtedy, że nie jesteś niepokonany, udowodniłem, że jesteś tylko człowiekiem. Znam twoje słabości, wiem czego się boisz i co najważniejsze wiem jak mogę cię pokonać. Jestem największą gwiazdą tego brandu. Moim przeznaczeniem jest posiadanie WCE Championship. Moim przeznaczeniem jest wygrana w ladder matchu! Kiedy już to zrobię wykorzystam kontrakt. Teraz role się odwracają, stary. Teraz to ja jestem myśliwym, a ty jesteś zwierzyną. Przede mną nie ma ucieczki. Możesz się ukrywać, możesz próbować uciekać, ale to na nic. Prędzej czy później i tak cię dopadnę. Prędzej czy później odbiorę ci to na co zasługuję jak nikt inny. Może pojawiasz się na galach, może dobrze prezentujesz się z pasem, ale powiedzmy sobie szczerze, stary - nigdy nie będziesz prawdziwym mistrzem. Odkąd zdobyłeś pas...powiedz ile razy pojawiłeś się tutaj? Ile razy pojawiłeś się na backstage? Gdzie jesteś Dave? Dalej masz zamiar poniżać największych frajerów? Nadal masz zamiar występować w segmentach z gośćmi typu...zaraz...jak mu tam...Federline? Chyba tak. Kto to do cholery jest? A no tak...były mężulek tego plastika, który wywija tyłkiem na scenie. No, no...jesteś z siebie dumny? Brawo Dave. Udało ci się pobić pseudo-gwiazdkę hip hopu! To była akcja godna prawdziwego mistrza! Ktoś mądry powiedział kiedyś coś w tym stylu - jeśli chcesz być najlepszy, wygrywaj z najlepszymi. Teraz bez wątpienia jesteś najlepszy jeśli chodzi o kicz. Dlaczego nie zmierzysz się ze mną Dave? Odpowiedź jest prosta i jakże oczywista - bo wiesz że nie miałbyś najmniejszych szans. Boisz się nawet tutaj pojawić. Kiedy tylko tu przybyłem widziałem cię na backstage może...ja wiem...dwa albo trzy razy? Gdzie się podział ten nieustraszony Destroyer? Gdzie się podział nieposkromiony zwierzak? Teraz na CrashDay panuje "Rated R Era". Teraz ja CrashDay panuję ja! Na najbliższym PPV wygram ladder match. Wygram choćby nie wiem co. Zrobię wszystko żeby zapisać się w kartach historii tej federacji tak jak zrobiłem to w World Wrestling Entertaiment! Jestem żywą legendą. Kiedy już wygram ladder match i zostanę pretendentem do WCE Championship pokonanie ciebie będzie jedynie dopełnieniem formalności. Nawet nie wiesz w co się wkopałeś, stary. Dzień sądu nadchodzi. Ciesz się swoim pasem póki możesz gdyż już niedługo będzie on należał do mnie. Spójrz na mnie, dude. Jestem przystojniejszy, bardziej charyzmatyczny i duuużo bardziej utalentowany od ciebie. Nie jesteś prawdziwym mistrzem. Nie jesteś godzien posiadania tego pasa. Jesteś dla mnie nikim, Dave. Słyszysz mnie? Nikim. Kiedy już zdobędę kontrakt i kiedy już staniemy naprzeciwko siebie w ringu zrobię to czego chcą wszyscy - pokonam cię. Pokonam cię, pomszczę mojego dude'a Christiana i zabiorę WCE Championship. "Rated R Era" trwa i szybko się nie skończy. Dopóki tutaj jestem moja era będzie trwała! You hear it...?! I hope so...

 

Edge bez słowa wyłącza kamerę i opuszcza pomieszczenie...

  • Posty:  441
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  28.02.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Volador_Jr.jpg

La sangre será derramada

[Kamera wchodzi do szatni Voladora Jr. Ten siedzi na kanapie i śmieje się. Ogląda swoją walke z CrashDay. Po chwili prosi kamerzystę bliżej. Siada naprzeciw i zaczyna mówić.]

Tydzień. Tydzień, właśnie tyle minęło od mojej ostatniej wypowiedzi do gali CrashDay. Mimo wszystko ten tydzień zmienił całe WCE. Gala CrashDay zmieniła wszystko. Ta federacja już nigdy nie będzie taka sama. Wiem, rozumiem was. Czujecie się jak opluci gówniarze bo nikt z was nie wierzył w to co mogę zdziałać w tej federacji. Myślicie że to pełnia moich możliwości?! Nie. To dopiero początek. Tydzień przygotowań. Dokładnie tak. Mydliłem wam wszystkim oczy. Po moim wystąpieniu każdy uważał że w moim debiucie będę walczył o pas, że przegram i że zniknę z tej federacji. Chciałbym widzieć minę którzy tak uważali. Chce widzieć tych którzy we mnie nie wierzyli. Uwierzcie mi że wasze miny też były bezcenne. Zapewne Bryan i reszta myśleli że się wystraszyłem i nie pojawiałem się w WCE przez ten cały tydzień tylko po to by pojawić się w sobote i przegrać. Jak bardzo się myliliście. Ale zacznę od początku. Po tym jak pojawiłem się w federacji czekałem na odpowiedni moment by zacząć wprowadzać was w błąd. Uwierzyliście że ktoś tak utalentowany jak ja będzie kręcił się obok pasa Continental ? Jesteście śmieszni. Ale ja celowo to robiłem. Wiedziałem że zarząd widzi we mnie potencjał, że chce zrobić ze mnie gwiazdę tej federacji. No mimo wszystko musiałem jakoś zadebiutować. Wymyśliłem sobie bajeczkę dla wszystkich. Tylko zarząd i ja wiedział jak będzie naprawdę. Ale musze wam powiedzieć że bardzo dobrze się bawiłem. Obawy Barretta i Bryana przed walką ze mną. Bali się że pomieszam im w planach, że będzie jak w przysłowi. Dwaj się będą bili a trzeci skorzysta. Ale ja nigdy nie chciałem skorzystać z takiej nędznej posady jaką dawałby mi pas Continental. Ale mimo wszystko musiałem pojawiać się tutaj i psuć przygotowanie psychiczne jaką mieli do tej walki Barrett i Bryan. No jak widzieliśmy na ostatniej gali czyli wczoraj rozproszyłem bardziej Bryana bo to on stracił pas. Szczerze mnie to najmniej obchodzi. Losy tych dwóch obchodziły mnie najmniej. No ale dla swojego dobra musiałem przez jakiś czas znosić te ich pseudointeligentne wypowiedzi pod moim adresem i te wasze przechwalania że jesteście najlepsi. No cóż znosiłem je i trochę wam uświadomiłem. Obydwaj zrozumieliście kto tu jest najlepszy i kto zrobi tutaj karierę. Nie zdziwiłbym się gdyby po tym wszystkim wasz ulubieniec przyznał się że prosił zarząd żeby w walce o pas nie umieszczony był Volador. Jesteście do tego zdolni. Amerykanie, przed tym tłustym, ryczącym niczym stado baranów tłumem udają twardzieli. A tak naprawdę wszystko co osiągnęli zawdzięczają innym. Tak Wade to że teraz masz pas zawdzięczasz takim ludziom jak ja. Którzy litują się nad tobą, nad twoimi żałosnymi umiejętnościami i pozwalają ci zdobyć pas. Jestem w bardzo dobrych stosunkach z zarządem i w każdej chwili mogłem zażyczyć sobie walki o pas. Ale nie chciałem widzieć łez Barretta i Bryana po pojedynku gdybym to ja uniósł pas. Nie chciałem widzieć załosnych dzieci na widowni którzy wykrzykują że jestem do dupy i że nic nie potrafie. Wiecie takie sytuacje napełniają mnie złością i żalem. Żal mi was bo kompromitujecie cały kraj który i tak jest godny pożałowania. Och pewnie łapie was zdziwienie. Myśleliście że zacząłem was lubić ? Że zacząłem was szanować ? Nie doczekanie. Wygrywam swoje pojedynki tylko i wyłącznie dzięki mojej ciężkiej pracy, treningom i moim charakterze dzięki któremu nigdy się nie poddaje. Nie okłamuje was, nie wciskam wam kitu że to dzięki wam ! Wy nic nie robicie ! Nie trenujecie za mnie, tylko chcecie patrzeć jak wykonuje wszystkie akcję. Myślicie że dlatego będę was szanował ? Nie. Bo wy dopingujecie tylko wygranych. A co z przegranymi ? Nie pamiętacie o nich nawet jeśli są warci więcej niż ci wasi ulubieńcy. Właśnie to was kompromituje. Ja miniony tydzień spędziłem na ciężkich treningach. Dzień w dzień ćwiczyłem. A wy co ? Proszę pochwalcie się co stało się na CrashDay. Przed galą, dosłownie kilka godzin dowiedziałem się że będę walczył. Radość i zdziwienie, takie uczucia mi towarzyszyły. Nie dlatego że dostałem walkę bo to było oczywiste. Ale dlatego że musiałem uganiać się z kimś takim jak Mark Henry ! Przeanalizowałem jego słabe strony, szczerze mocnych stron i atutów ten grubas nie ma. Ale mam w zwyczaju znać swoich przeciwników.



[Volador wyjmuje kartkę i czyta]

Mark Henry, Waga 176 kg, wzrost 188cm, amerykański zawodnik. Właśnie tyle wystarczyło mi aby wygrać z Henrym. Tyle wystarczyło by znaleźć jego słabe punkty. Widzę że wy też zrozumieliście dlaczego dostałem walkę z Henrym. To nie dlatego że on na to zasługiwał. Nie dlatego że coś znaczy w tej federacji. Jest waszym rodakiem ! Wychował się w tym parszywym kraju. I nie ma szacunku tak samo jak wy do mojego pochodzenia. Zarząd doskonale o tym wiedział i dlatego dał mi z nim walkę. Wiecie zwykła walka, taki zwykły debiut to byłoby za mało na takiego zawodnika jak ja. Z takim potencjałem i umiejętnościami. Dlatego zarząd zdecydował że uszczęśliwi mnie podwójnie. Pozwoli mi na zniszczenie amerykańskiego grubasa, a zarazem pozwoli mi walczyć w Main Evencie przyszłego PPV. Ale o tym troszkę później. Zmierzam do tego że ten wasz amerykański zawodnik był przez was kochany. A co stało się na CrashDay ? ! Pokazaliście jak mało znaczycie w oczach każdego szanującego się zawodnika. Henry przegrał. Zdominowałem ten pojedynek. Zniszczyłem go. Nie wyprowadził żadnego ciosu który mógłby mnie powalić. Skompromitowałem go przed wszystkimi. Ale przecież to wasz rodak i wasz ulubieniec ! No dlaczego nie nagrodziliście go brawami ? Dlaczego nie ryczeliście jego imienia ? Leżał poobijany po moich akcjach, zabójczych akcjach a wy ? Jak się zachowaliście ? Uważacie się za najlepszych. Za najbardziej rozwiniętych ale tak nie jest. Po walce schodziłem z ringu jako zwycięzca. Wiedziałem że w Meksyku mam szacunek i chwałę. Wiedziałem że moje zwycięstwo cieszyło fanów w Meksyku. Ale schodząc z ringu widziałem też sytuację która ukazuje jak mało dla mnie znaczycie. Pokonany, poległy. Okładany niegdyś przez przyjaciół. I zero współczucia ze strony fanów. Nie robie się dobry i nie robie się współczujący bo ten gruby Amerykanin nic nie pokazał w ringu. Ale w Meksyku nagradzani są brawami zawodnicy polegli jak i ci którzy triumfują. Ależ wy jesteście prymitywni. W mojej walce zdarzył się moment w którym chciało mi się śmiać. Przed wykonaniem akcji uniosłem rękę. Chciałem sprawdzić czy zaczęliście mnie szanować. Ale nie. Wy nie reagowaliście na to. Cieszy mnie to. Cieszy mnie to bo pokazałem że do niczego mi nie jesteście potrzebni. Ale pewnie wy myśleliście że Henry poczuje atmosferę która panuje i jeszcze wygra ten pojedynek. A jednak przegrał. Ale nie będę już dłużej zagłębiał się nad tą walką. Debiut udał mi się w zupełności. Obiecywałem że rozniosę swojego rywala i tak też uczyniłem. Wyszedłem bez szwanku i zaliczyłem debiut którego nie powstydziłby się nikt. Do waszej świadomości. Volador Jr 1: Ameryka 0. Co mi to dało ? Pokazałem wam namiastkę tego na co mnie stać. Zarząd widząc to umieścił mnie w walce na kolejnym PPV. Nie w byle jakiej walce, nie w jakimś dark Matchu. Umieścił mnie w Main Evencie. Ciesze się że zostałem doceniony. Main Event na kolejnej gali będzie szczególny. Wystąpi w niej ośmiu zawdników. Czterech z CrashDay i tyle samo z ShowTime. Zwycięzca zgarnie prawo do walki z aktualnym mistrzem. Pas WCE i pas WHC jest do wzięcia. Do wzięcia przez odpowiednią osobę. Tu jest ta odpowiednia osoba. To ja. Jako pierwszy dostałem prawdo do walki w tym Main Evencie. Byłem pierwszym który został umieszczony i dla waszej wiadomości wygram ! Nie znam swoich rywali do końca ale pewnie będą to ci samoznawńcy. Ci którzy liczą się tylko ze sobą i którzy uważają że Ameryka jest najważniejsza. Pewnie będą to ci którzy uwielbiają publiczność. Wiecie jakoś się z nimi nie licze. Są zwyczajnymi jobberami którzy nic tu nie osiągną. No ale zaraz zaraz. Na gali CrashDay poznaliśmy przecież kolejnych dwóch uczestników pojedynku. Hmmm kto to był…. Ach tak. Człowiek orkiestra czyli Edge oraz Człowiek demolka czyli Matt Hardy ! Cieszmy się i radujmy bo oto wasi ulubieńcy dostaną szansę której nie wykorzystają ! Może ich pojedynek był ciekawy. Może był nieprzewidywalny. Ale wiecie dlaczego tak było ? Ci zawodnicy prezentują podobny poziom. Stoją na tym samym szczeblu. Zdajecie sobie chyba sprawę że jest to szczebel niżej. Ja prezentuję się o wiele lepiej i pokonanie tych dwóch osobników nie będzie trudne. No cóż. Edge. Pomyślmy. Uwielbiacie ryczeć do niego Spear. Ale co to daje? A tak, wytrzeszcza on oczy psychola na które wy reagujecie podnieceniem. Wy myślicie że ktoś taki jak on mnie pokona ? No wybaczcie ale żartujecie sobie ze mnie. Matt Hardy? Ten który przegrał walkę o pas i zaliczył żałosny powrót ? Oj Matt wydaje mi się nie jest to szczyt twoich marzeń. Twój streak po powrocie to przegrana i remis. Ale chyba tylko na tyle cie stać więc się nie czepiam. No rozumiem w sumie zarząd CrashDay i całego WCE. No musieli kogoś wepchać do tego pojedynku i tak wyszło że są to ci panowie. Kto wie może tak naprawdę w waszych przypadku to było losowanie. Bo przecież umieszczenie was w pojedynku razem ze mną jest skazaniem was na przegraną. Dobrze słyszycie. Na nic zdadzą się wasze protesty. I śmieszy mnie to że teraz każdy z was będzie wychodził i mówił jeden po drugim to moja era, nadchodzi moja era, będę rządził bla bla bla. Tak Edge mówie o tobie. Jesteś żałosny. Przechwalasz się ale nie wygrałeś swojego pojedynku. Nie zasługujesz i nigdy nie zasługiwałeś na miejsce w tym ladder matchu. Ale rozumiem że jesteś chory i nie dopuszczasz do siebie tej wiadomości. Pewnie nie zauważyliście ale nawiązałem do stypulacji tego matchu. Ladder match. Ach cieszycie się i zacieracie ręce bo liczycie na to że dostanę drabiną lub czymś innym. Myślicie że luchador nie potrafi walczyć w walkach typu hardcore i extreme. No ale te wasze stereotypy. Myślcie cie tak dalej. Bo ja oświadczam wam że nie raz i nie dwa zobaczycie jak skacze z drabiny. W tym pojedynku zdominuje wszystkich. Wyeliminuje każdego z osobna. Będziecie leżeć za ringiem, obolali i nie mogący się ruszać. Dopiero gdy zobaczę że cierpicie, wejdę na drabinę i zdejme walizkę która przybliży mnie do królowania w tej federacji. Mówie tak nieznając wszystkich przeciwników. Mówie tak bo tak będzie. Nie wiem kto zmierzy się ze mną z ShowTime ale pewnię będą to niedoceniani i debiutujący zawodnicy którzy nic nie znaczą. Wiecie chce wam jeszcze powiedzieć o moich losach i celach. Wiem nie możecie już mnie słuchać ale jak zauważyliście ja to uwielbiam. Jesteście napełnieni złością a ja i tak podniosę wam ciśnienie. Podoba mi się tu. Ale do rzeczy. Na PPV zdobędę walizkę która będzie pozwalała na walkę o jeden z najważniejszych pasów tej federacji. Wykorzystam tą walizkę czy się wam to podoba czy nie. Zapewne chcecie wiedzieć jaki pas zdobędę. Sam tego nie wiem. Osobiście wybiorę najtrudniejszego rywala po to by udowodnić wam na co mnie stać. Oraz po to żeby pokazać że jestem najlepszy. Mój los i moje dzieje same się piszą. Zdobędę pas i będę królował w tej federacji. Nikt nie będzie mógł mnie pokonacie. Nie znajdzie się zawodnik który zdoła mnie odliczyć. Zapewniam was że zostaje tu na dłużej. Już niebawem pojawie się tutaj z walizką. Wiem jak bardzo na to czekacie. No i doczekacie się. Kończe już bo nie mogę patrzeć na tą kamerę. Widze że jest amerykańska i na sam widok jest mi niedobrze. Żeby nie było wam zbyt dobrze to na koniec powiem że pojawię się tu jeszcze kilka razy. Pojawię się żeby was powkurzać i zdać relację z moich treningów. Tak jak przepracowałem ostatni okres tak przepracuję teraz ten kolejny. Od dziś będę ćwiczył swoje akcje z użyciem drabiny. Co mogę dodać ? La sangre será derramada !!!

[Volador wykopuje kamerzyste za drzwi a sam udaje się do Sali treningowej. ]

La sangre será derramada

 

Punksigcultkopia.png

 

 

 

Sygna i Avek zrobiona przez Tuptusia.

 

 

 

gggggc.png

 

 

 

WCE INTERNATIONAL CHAMPION

 

 

17.07.2011-...

 

 

WCE STREAK

 

 

 

4:2

 

 


  • Posty:  1 691
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.09.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

normal_28.jpg?v=106400

 

Zgadnijcie kto wrócił?! Kto jest znów chętny na wygraną?! Kto chce udowodnić wszystkim, że nadal może być kimś w WCE? Być mistrzem? W końcu jeszcze do niedawna nim byłem. To wasz ulubieniec! Christian! Ale zaraz, zaraz.. czy na pewno WASZ? Wiecie co, jeszcze miesiąc temu odpowiedź byłaby jasna, ale teraz.. nic z tych rzeczy! To nie jest już wasz Christian, wasz Captain Charisma. To nie jest już "Edge's best buddy - Christian". Wy nie jesteście już moimi Peeps. Peeps już nie ma. Zginęliście śmiercią naturalną. Nobody cares about you. Ja teraz interesuje się tylko i wyłącznie sobą. Wygrana jest dla mnie najważniejsza. NIe będę Wam mówił o jakichś moich planach na przyszłość, czy coś w tym rodzaju.. nie mam takiego planu. Ale nawet gdybym go nie miał.. nie powiedziałbym Wam o nim! Przepraszam.. albo nie, zaraz zaraz.. nie przepraszam! Nie teraz! Nie wczoraj, nie dziś, nie jutro. Przydałoby się jednak zamknąć kilka spraw. Nie było mnie sporo czasu i wiele się zmieniło, między innymi ja. Bez Peeps, bez fanów, bez Edge'a, ale też.. bez pasa WCE!

 

Batista słuchaj.. gratuluje. Może Was to dziwić, ale.. Dave'owi się należało. Nie dziwię się, że nienawidził, chciał zniszczyć i odebrał pas tamtemu Christianowi. Ja na jego miejscu zrobiłbym to samo, bo.. really? Jak Wy ludzie mogliście uwielbiać taką osobę jak ja byłem? Może Was to dziwi, że w taki sposób o sobie mówię, lecz.. Stawiam kawę na ławę. Nikogo innego nie byłoby na to stać. I nie mam na myśli pieniędzy Teda DiBiasego. Jednak nie będę już zaprzątał sobie głowy pasem WCE. Dave, uważaj na Edge'a. Potrafi być sk&%^#synem tak samo dobrze jak ja, czy Ty. Teraz czas przejść do najważniejszego punktu.. WCE CONTINENTAL CHAMPIONSHIP!

 

Daniel Bryan, wiesz jest mi bardzo przykro. Really, man. Nie chciałem Cię atakować. Albo wiesz co.. nie trzymajmy się zasad.. chciałem Cię zaatakować! Zrobiłem to i zrobiłem to wspaniale! Żadnych osobistych spraw człowieku. Tu chodzi tylko o Tw.. no właśnie. Zaraz, zaraz. Twój pas? Jeżeli dobrze przyglądałem się rozwojowi akcji to.. straciłeś ten pas! Ha! To moja zasługa. Jednak wiesz dlaczego to zrobiłem? Dlaczego straciłeś ten pas? Tylko dlatego by trafił do mnie. A o wiele łatwiej będzie mi odebrać go komuś takiemu jak Wade'owi Barrettowi. Widzisz Daniel, nie jest tak źle. Byłeś po prostu na złym miejscu, o złym czasie. I teraz mówię całkowicie serio. Spokojnie Bryan. Federacja na pewno znajdzie dla Ciebie właściwe miejsce. Pewnie nie będzie się to zgadzało z moją opinią. No właśnie. What about me? What about Christian? I know! You're talking about future WCE Continental Champion! Mówicie o przyszłym WCE Triple Crown Championie! Przyszłym i pierwszym w historii Grand Slam Championie. Bo jeżeli nie ja to kto? A pierwszym krokiem w zostaniu nim będzie odebranie pasa Continental, Barrettowi. Wiecie co o tym myślę? To będzie bułka z masłem. Wbrew temu co zarząd, ekhem.. fani, o nim myślą.. moim zdaniem nadal jest żółtodziobem. Daniel, nie wiem jak mogłeś z nim przegrać. Jednak ja nie popełnie]ę tego błędu. Sprawie, że Wade będzie chciał wrócić tam gdzie jego miejsce - do rozwojówki. Do Angli. Do walk na gołe pięści. Pro wrestling? To sport dla wybranych. Sport dla elity, do której z całą pewnością Ty się nie zaliczasz. Twój czas już minął.. a raczej Twoje pięć minut. Już nie ma wokół Ciebie garstki pomagierów, która wykonywała za Ciebie brudną robotę. Już wkrótce spotkamy się tylko Ty i ja. Twarzą w twarz. Oko w oko. W kwadratowym pierścieniu. Ja będę próbował odebrać Twój pas, Ty nie będziesz chciał na to pozwolić. Blah! Blah! Blah! Dobre sobie. Obaj znamy scenariusz, jednak zakończenie.. może się trochę różnić. W tym prawdziwym to ja zostaję nowym Continental Championem, a Ty.. no właśnie próbujesz. Wiesz, Edge też próbował zjednoczyć nasz tag team.. jednak ja wiem, że tag teamy są dla nieudaczników. Tak samo jak stajnie. Największe sukcesy odnosi się w solowej karierze. To w niej zostajesz zapamiętany na lata. Ale niektórzy.. mogą się spełniać tylko w drużynie, tylko z pomocą. Tak więc.. Wade. Twoja przegrana.. będzie smutna.. będzie straszna.. ludzie będą mogli nawet zmienić kanał! Jednak wiesz co? Mnie już to nie obchodzi. Liczy się to, że na High Stakes. I na kolejnym PPV, i na kolejnym, i kolejnym, i tak w kółko! WCE Universe będzie oglądało nowego Continental Championa! Because that's.. (odpycha kamerzyste tak mocno, że aż spada mu kamera. Po chwili schyla się do niej i szepcze) HOW.. I.. ROLL..

  • Posty:  1 557
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.09.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

wwe-stone-cold-steve-austin.jpg

Po raz kolejny CrashDay is 3:16 What? 3:16 ! Po raz kolejny można CrashDay zaliczyć do udanych, po raz kolejny CrashDay jest lepsze od ShowTime, a wiecie dlaczego, bo CrashDay ma mnie czyli największą gwiazdę CAŁEEEEGOOOOO WCE, kogoś kto potrafi zdominować wszystko i wszystkich i właśnie to robi What? na CrashDay jest tylko jedna licząca się osoba i jestem to JA, Stone Cold Steve Austin What? Austin zdominował ostatnie show, ale czy to kogoś dziwi What? Przecież każdy wie, że jak Austin się uprze to osiągnie swój cel, bo Stone Cold jest osobą, która nigdy nie odpuszcza, która nigdy się nie poddaje osobą, która zniszczy osobę, która śmie się nazywać The Great One What? Great One What? Chyba się przesłyszałem, ale to nie koniec żartów ta sama osoba śmie się nazywać legendą really ? To znaczy What? ? Ja tego chyba nigdy nie zrozumiem jak taki ktoś może nazywać siebie legendą What? Ty ? Osoba, która wypromowała się na wrestlingu osoba, która nigdy by nie zaistniała, gdyby nie twoi przodkowie, nigdy byś nie zaistniał w świecie wrestlingu gdyby nie twoje szczęście, ale ważne jest to co zrobiłeś po tym wszystkim co wrestling zrobił dla ciebie, po prostu sobie odszedłeś po to by spróbować swoich sił w karierze aktorskiej What? Rocki Ty nawet nie umiałeś odegrać swojego gimmicku w WWE, ale wielka gwiazda wróciła do wrestlingu, a konkretnie tu do WCE i myślisz, że tutaj ktoś patrzy na twoją przeszłość What? Myślisz, że kogoś tu obchodzi to, że twój dziadek i ojciec byli wrestlerami What? Ich można nazwać legendami tego sportu, bo oni zrobili coś dla wrestlingu mimo, że tak mało w nim osiągnęli.... Rocky tutaj każdy martwi się o siebie niektórym to wychodzi tak jak mi i pną się do góry, a niektórym ewidentnie nie idzie i jak widać ciebie trzeba zaliczyć do tych drugich, bo jesteś nieudacznikiem, jesteś śmieciem dla mnie nikim rozumiesz, gdyby nie to, że zarząd się nad tobą zlitował to już byś dawno temu wyleciał ile walk miałeś od swojego powrotu What? Dwie ? A ile z tego wygrałeś What? No ILE, ILE ? No właśnie ani jednej, bo trafiłeś na kogoś wielkiego, kogoś kto nigdy nie przegrywa, kogoś kto nigdy nie odpuszcza i jestem to zdecydowanie JA ! Dominowałem nad tobą w WWF i dominuję nad tobą też tu, ale chyba zdążyłeś się już przyzwyczaić do tego, że nigdy, ale to nigdy nie będziesz lepszy czy nawet na równi ze mną, a wiesz dlaczego What? Bo ja mam to coś, coś czego tobie brakuję, a wiesz co to jest What? Talent ! Wrestling został stworzony dla mnie nie dla jakiś pseudo ikon, nie dla jakiegoś Hogana czy innego Ric'a, tylko ja się liczę, tylko mnie można nazwać legendą w WCE, tylko mnie należą się tytuły, tylko ja się liczę JA, JA i tylko JA !! Ale jak wiecie nie wszystko jest tak proste jak się mówi i nie każda droga do pasa jest łatwa, moja droga jest narazie bardzo prosta, miałem pewny zgrzyt z jakimś gościem w masce, który dużo mówił, a mało zrobił, bo uciekł i nigdy już jego noga nie postała w WCE pewnie zdał sobie sprawę z kim tak naprawdę zadarł, kolejną osobą był jakiś Japończyk nie będę mówił źle o Japonii, bo wiem co się tam teraz dzieje, ale ten gość był wyjątkową ciotą i podobnie jak poprzedni gość jego noga już nie stanęła w WCE nie wiem czy w ogóle po spotkaniu ze mną może stanąć..... następny był Robbie E, który też dużo mówił, a nic nie robił, ale miałem okazję się z nim rozliczyć na PPV i myślę, że jednak nie ma co marnować na takiego pionka czasu jak, że cennego czasu no i co teraz stanęło na mojej drodze What? Osoba, która myśli, że jest nie wiadomo kim , osoba która śmie się nazywać legendą, bo coś tam osiągnął w poprzedniej federacji, osoba która zwie się The Rock. Stoczyłem już z tobą dwie walki, jedna na 3:16 Rules, a druga na ostatnim CrashDay i co wciąż ci mało i na kolejnym PPV znowu chcesz żeby prawdziwa legenda skopała ci dupę, Rocky po co ci to What? Wracaj do HollyWood i już nigdy nie pokazuj się w świecie wrestlingu, ale jeśli nie chce po dobroci to nie, nikt cię nie będzie zmuszał, ale ja ci pokaże, że nie ma miejsca tu dla ciebie, pokaże ci to na PPV na którym to mamy się zmierzyć i jak wiesz nasza walka na CrashDay nie była zwykłą walką, bo wygrany wybiera stypulacje na naszą następną walkę i oczywiście wygrałem ja. Pewnie teraz się zastanawiasz co to straszny Stone Cold wymyśli, co to chodzi mu po tej jego łysej głowie, otóż Rocky wymyśliłem genialny plan pozbycia się ciebie raz na zawsze. Myślałem nad tym jakiś czas aż w końcu wymyśliłem, wymyśliłem to, że odejdziesz z CrashDay po naszej walce spytasz dlaczego ? Już tłumacze, a to dlatego, że nasza walka na PPV będzie na zasadach kto przegra opuszcza CrashDay na dobre !! I co podoba się, oj już widzę zadowolenia ludzi po PPV, że już nie będą musieli oglądać Rocka na CrashDay, a to wszystko dzięki mnie, ale ale to jeszcze nie koniec naszej "stypulacji" myślisz, że to będzie zwykły match What? Otóż nie zniszczę cię w dość ciekawym stylu, a mianowicie na zasadach Three Stages Of Hell Match i co jeszcze ciekawiej nieprawdaż. Już mogę sobie wyobrazić co się dzieje w twojej głupiej główce " O nie Three Stages Of Hell Jezu przecież on mnie zabije tam, ale co zrobić to przez moją głupotę i zapłacę za to" oj zapłacisz, ale czy ja o czymś nie zapomniałem What? A tak nie podałem stypulacji Three Stages Of Hell Matchu. No więc pierwsze nasze starcie będzie na zasadach Steel Cage Match czyli coś co lubię i coś w czym będę mógł cie nieźle poobijać. Co Rock coraz bardziej ci się to nie podoba What? Ale gówno mnie to obchodzi sam się prosiłeś, a ze mną nie ma żartów, ale przecież zostały jeszcze dwie stypulacje, ale dobra już dzisiaj nie będę cię stresował nie chce żebyś po tym płakał więc o tym co wymyśliłem dowiesz się w mojej następnej wypowiedzi lepiej się przygotuj psychicznie, bo kolejne dwie stypulacje są jeszcze gorszę niż ta pierwsza, ale wątpię żebyś wytrzymał do trzeciej stypulacji, ale przygotuj się, bo żarty się skończyły dzieciaku, koniec żartów jabroni And That's The Bottom Line What? Cause Stone Cold Said So!


  • Posty:  2 513
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

If You Smelalalalalalalallalalalalalalalalalalalaalalalalalalalalalalalalalalalalalalalalalalalalalalalalalalalalalalalalalalalalalaaau What The Rock Is Cooking?!



 

[ Rock spokojnie przechadza się po swojej szatni... ]

 

Rock przegrał, Rock zawiódł swoich fanów, ale Rock przegrał dopiero w bitwie, ale całą wojnę z tym Jabroni wygra! Rocky jednak żałuje przegranej na CrashDay ponieważ mógłby teraz dyktować warunki gry, a tak to ten cały Stone Hot Steve Austin będzie je dyktował, ale co z tego skoro Rocky w końcu sobie z Tobą poradzi Rocky nie jst jakimś tam nędznym Jabronim, który będzie się dawał pokonywać od tak. Poczułeś już moc Rock Bottom'u to poczujesz jeszcze raz, ale Rock ma Ci coś jeszcze do pokazania...

 

[ Rock zaczyna rozpinać spodnie... ]

 

Nie, nie Rock żartował. Rock pokaże Ci na najbliższej gali co oznacz siła Peoples Elbow'a! Rozumiesz?! Tak w ogóle, Rock'a martwi, że Ty wygrałeś walkę na CrashDay bo co Twoje szare komórki mogą wymyśleć? Wypalone alkoholem komórki Austin'a mają dać mu zwycięstwo?! Mają mu pomóc wybrać stypulację?! Czyli zawalczym w No dQ Normal Match'u. The Great One zniszczy Cię! Tak do Ciebie mówię Austin, widzę, że znów kiedy do Ciebie mówi Peoples Champion to mrużysz oczy... Rocky mówił zostaw to, Rocky mówił to Ci w niczym nie pomoże, ale nie po co się Rocky'ego słuchać?! Teraz to nie The Rock powinien się Tobą zajmować tylko CM Punk, tak ten Jabroni. Rock nie wierzy w to co słyszy! Haha, Austin? WHAT?! Austin największa gwiazda federacji? Chyba Beer Wrestling. Austin kiedy pogodzisz się z tym, że zawsze jesteś w cienu Rock'a? Czy to w WWF, czy to w WWE, czy to w WCE, bo powiedz Rock'owi jakie Ty tu masz osiągnięcia no jakie? Tak, myślałem... Austin, Austin, Austin... Rock przegrał z Tobą, ale to jest dopiero początek zabawy. IF?! Great One trafił na Ciebie żeby skopać Ci Twój Candy Ass tak to była prośba władz, skopać pijakowi dupę. YOU?! Peoples Champion zastanawia się i dochodzi do wniosku czemu chcesz odejść z CrashDay? SMELL?! Ponadto Rock i jego Peoples są bardzo zadowoleni z tego co dla niego wybrałeś, bo Rock będzie mógł Ci skopać dupsko x3! WHAT?! Rock płakał? Rock nie jest jakimś Jabroni takim jak Ty, aby kiedy widzi wyzwanie chować się między nogi i ściskać poślady. THE ROCK?! Austi myślisz, że to koniec? Myślisz, że dwie wygrane z Great One to jest powód do dumy? IS?! NIE! Bo The Rock za jednym razem wygra x3, więc po czyjej stronie będzie stał znak zwycięstwa?! No po czyjej? Po stronie The Great One, The Brahma Bull'a, The Peoples Champion'a... THE.... Rock'a! COOKING!? Rocky na następnym CrashDay pokaże Ci co to jest piekło, a Ty poznasz w praktyce tą definicje na najbliższym PPV, które będzie miało tyle wspólnego z Rock'iem, Rock po tym PPV stanie się definicją zwycięstwa, a Austin defnicją przegranej oraz marnego upadku upitej gwiazdy! Czy Pan zrozumiał? Zrozumiał pan słowa The Rock'a?! Zrozumiał?! Austin Twojej zachlanej mordy nie można oglądać, więc Rock Cię prosi może poproś zarząd o nowy gimmnick? Masked SCSA? Od razu lepiej, a i nikt nie musi na Ciebie patrzeć i to właśnie dlatego The Rock jest Peoples Championem! Rozumiesz?! Trudno mnie się rozmawia z kimś, który zamiast mózgu ma puszkę z alkoholem, ale widzisz jak Rock się stara wszystko dla swoich Peoples, wszystko po to aby Oni byli zadowoleni, dlatego Rock jest Better Than The Best! The Rock nie robi wszystkiego aby zadowolić swoje szare komórki i żeby się dowartościować. Rocky robi to dla ludzi którzy nam kibicują którzy na PPV wzniosą go na wyżyny i kiedy Rock będzie wykonywał na Tobie trzy razy Peoples Elbow to oni będą nieśli Rock'a i będą z nim, kiedy mój łokieć będzie doprowadzał do Twojej totalnej porażki. Czy dotarło do Ciebie?! The Rock przedstawił Ci najbliższą przyszłość, która będzie dla Ciebie strasznie bolesna, ale taka jest prawda w końcu zrozumiesz, że nie zadziera się z ludźmi pokroju The Rock'a! Oraz, że zazdrość to nie jest dobry powód do walki czy Twój mały przyjaciel zrozumiał?! Great One szczerze wątpi czy do Ciebie coś dociera, ale cóż Rock może gadać do ściany, ale Rock na pewno nie będzie tej ściany tłukł, a Ciebie Austin... Austin Ciebie The Rock znisczy zrówna z Ziemią, ale nie takie przenośnie do Ciebie też wątpię czy docierają... Rock Cię zgniecie jak puszkę po piwie! No i jednak Rock wie jak zaspokoić każdą cześć społeczeństwa nawet tą najniższą Austin, nawet tą najniższą, tą na której jesteś TY! Margines społeczności, gdzie Ty mieszkasz? Bo Rock nie chciałby wpaśc podczas angażowania się w jakieś charytatywne akcje, ale to jest mało, kiedy Rock kiedyś spotka Cię na ulicy, Rock by się nie zachował tak jak Ty, Rock podał by Ci rękę, to znaczy Rock poda Ci rękę, podniesie Cię, ale tylko po to aby móc zobaczyć jak mimo danej Ci szansy, wyciągniętej ręki znów opadasz na dno, a potem jeszcze Rock skopie Ci twój Candy Ass! The Rock'owi mówisz o żałosnym powrocie?! The Rock ma dla Ciebie dwa słowa... TOUGH ENOUGH! Tak, tak to to miejsce w którym pokazałeś swoją słabość, że jesteś łapczywy na każdą dawaną Ci kasę nawet tą nieuczciwie zarobioną bo jakim Ty jesteś trenerem czy kim Ty tam byłeś? Marnym w każdym bądź razie, takim jak Twój finisher...Po primo prosty jak drut, po secundo nie mogący zagrozić rywalowi, po coś tam nie masz nim szans wygrać żadnej walki, mój drogi Jabroni. No chyba, że Twoim celem są walki z divami w sumie jest to dywizja, którą Twoja mę... WRÓC! Twoja damska ręka mogła by solidnie wzmocnić, chciałbyś być divas champion'ką?! Nawet byś się nie musiał starać w tej dywizji mógłbyś sypać swoim super finisherem, którym The Great One zniszczy Cię na PPV, pokazując, że takim czymś można Cię pokonać, a Ty na PPV co chcesz zrobić Peoples Champion'owi? Czym Ty mi możesz zagrozić? No czym? Oddechem? To jest jedyna rzecz, która może zagrozić światu, bo nic innego co jesteś wstanie zaprezentować nikomu nie zagrozi no moż tylko wyżej wymienionej dywizji, ale o niej już The Rock powiedział co miał. Austin pamiętaj PPV się zbliża, Twoja wielka porażka się zbliża, zbliża się wielka wygrana Great One, zbliża się czas Peoples Elbow'a, zbliża się czas poznania mocy Rock Bottom'u, zbliża się czas sądu ostatecznego dla Ciebie pijaku! Zbliża się wielkie WCE PPV na którym The Rock noszony swoimi Peoples wzniesie się na wyżyny i pokona Cię! Austin kwiecień zacznie się dla Ciebie strasznie! Nie będziesz wstanie odebrać wypłaty na swój złoty trunek... Najwyższej jakości... Pamiętaj Rock Cię będzie pilnował... Zaczyna się najgorszy okres w Twoim życiu bo The Rock jest silniejszy jak nigdy!
rock8.png
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
    • Jeffrey Nero
      Nigdy nie mów nigdy w wrestlingu...
    • IIL
      AJ'a czeka co najwyżej transfer do TNA. Byłby to generalnie genialny pomysł - przegrana z Guntherem na Rumble i "odejście" od WWE, ale za to definitywne zakończenie kariery w ich rozwojówce. Styles mógłby zdobyć tam w poetycki sposób jeszcze raz główny pas, itd i pojawić się kilka razy w tym roku, co bardzo wywindowałoby ten brand do góry.  Na AEW i walkę z Omegą oraz reunion z Bucksami nie ma szans.  
    • Jeffrey Nero
      Tak tylko to wrzucę   
    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
×
×
  • Dodaj nową pozycję...