Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Showtime Backstage


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 969
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  07.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

skipsheffieldseason1wweo.jpg

[sheffield ćwiczy na siłowni, kamerzysta czeka, aż skończy kolejną serię przysiadów i podchodzi prosząc o wypowiedź]

Taak, wiem trochę mnie nie było. Musicie mi wybaczyć, byłem u rodziny w teksasie, musiałem się pochwalić zdobyczą hehe. Mówią Wam, ale była impreza hehe. No, ale widziałem, że przez ten czas jak zwykle ktoś musiał otwierać usta w moją stronę. Więc lecimy po kolei. Od wielkiego przegranego, wielkiego pokrzywdzonego Shelotn’a Benjamina. Gdy słuchałem Twojej wypowiedzi chcąc nie chcąc, nasuwa się tylko jedno. Really? Really Shelton? Really? Naprawdę spodziewałem się po Tobie czegoś więcej. Do teraz sprawiałeś wrażenie kogoś, kto owszem, w ringu nie stanowi dla mnie zagrożenia, ale nasza wymiana zdań zdawało mi się, ze jest na wyrównanie wysokim poziomie. Do teraz… Shelton… Przeżyłem największy zawód odkąd zawitałem do WCE. Ty, Shelton, ten sam wygadany, wyszczekany, z argumentem na wszystko tłumaczysz się w najgłupszy, najbanalniejszy, najidiotyczniejszy sposób świata… „Źle się czułem”, „Miałem kaca”, „Miałem słaby dzień”… Tylko tyle masz do powiedzenia? Serio? Biedaczku… Kurcze to mogłeś iść do lekarza. Może wypisałby Ci zwolnienie i potrzymałbyś MÓJ pas parę tygodni dłużej. Nie spodziewałem się po Tobie tak niskiego poziomu… Zachowałeś się jak najgorszy nieudacznik. Najgorsze zero… Chyba nie mogłeś powiedzieć nic głupszego, dosłownie nic gorszego i bardziej idiotycznego… Myślałem, że masz więcej honoru… Że będziesz potrafił jak facet spojrzeć prawdzie w oczy, przyznać, że przegrałeś, że Cię pokonałem. Ale Ty wolałeś powiedzieć, że źle się czułeś… Yhhh brak słów… Brak słów… A i jeszcze jedno… Shelton, któryś raz powtarzasz, że czepiam się Twojej kobiety. Przytocz mi chodź jedną sytuację, kiedy obraziłem Stephani. No pokaż. Ubiegnę Cię, nie pokażesz mi, bo takiej nie było. Nigdy nie powiedziałem na nią złego słowa, nigdy jej nie obraziłem. Mało tak, nie raz podkreślałem, że nie rozumiem, co taka kobieta robi z kimś takim jak Ty. Czemu zamieniła sobie jednego nieudacznika na drugiego. No ale mniejsza o to, nie wiem po co ciągle wmawiasz mi, że ją atakuje mimo, że nigdy nic takiego nie robiłem. Czyżbyś nie był pewien swojej pozycji? Czyżby nie układało się tak idealnie jak sobie zaplanowałeś? Czyżbyś się obawiał, że Stephani też zaczęła dostrzegać, że jesteś takim samym przegranym jak jej eks? Że jesteś tak samo nic nie wart. Boisz się, że będzie chciała poszukać sobie tym razem prawdziwego zwycięscy? Wali Ci się grunt pod nogami, więc próbujesz wmówić mi, sobie, jej i całemu światu jak to ją strasznie atakuje i jaki jestem nie dobry? Więc teraz oficjalnie ogłaszam. Stephani nigdy nie powiedziałem złego słowa o Twojej osobie, (co innego o Twoim pseudo facecie) uważam, że świetnie sprawdzasz się w roli GM, że mimo osobistych powiązań jesteś obiektywna co pokazałaś dając titleshot’a osobie, która najbardziej na to zasługiwała. Mimo, że wiedziałaś, że najprawdopodobniej oznacza to koniec mistrzowania Sheltona. I za to Cię szanuje. A wracając do Ciebie Shelton! Możesz sobie gadać, o mnie, co chcesz, nie rusza mnie to! Ani trochę mnie to nie rusza, bo i tak, w ringu zawsze okaże się, kto jest lepszy! Ale nie wkładaj do moich ust słów, których nie wypowiedziałem! NIGDY WIĘCEJ TEGO NIE RÓB! NIGDY WIĘCEJ! JEP! JEP! JEP! ZE MNĄ, TWOJE MANIPULACJĘ SIĘ NIE POWIODĄ! JEP! JEP! JEP! ZE MNĄ MUSISZ SIĘ DUŻO BARDZIEJ WYSILIĆ! JEP! JEP! JEP! A I TAK NIE JESTEŚ W STANIE MNIE POKONAĆ! JEP! JEP! JEP! I NA PRZYSZŁOŚC, UWAŻAJ, CO MÓWISZ! JEP! JEP! JEP! BO ŹLE SIĘ TO DLA CIEBIE SKOŃCZY! JEP! JEP! JEP!

[skip podchodzi do stojaka, narzuca sobie na plecy 400 kilogramową sztangę i robi kolejną serię przysiadów]

Dobra mniejsza o to. Kuruj się Shelton, kuruj, żebyś następnym razem gdy Cię zmiażdżę nie mówił znów, że źle się czułeś… A Ty Stephani, mam nadzieje że nie dasz się omamić jego gierkom. Znaczy… Nie jeszcze bardziej… Teraz idźmy dalej. Do spraw zdecydowanie mniej ważnych, ale za to bliższych. Oczywiście mówię tu o Alberto Del Rio. O natręcie, któremu z zupełnie nie jasnych dla mnie przyczyn wydaje się, że fakt, iż stracił on swój pas można traktować jako zasługę, i że z tego powodu dostanie titleshota na wyższy level, na mój level. Co prawda nie rozumiem sposobu Twojego rozumowania ale myślę, że to normalne i że nikt go nie rozumie. Chwilę po tym jak tracisz pas, mówisz, że w federacji nie ma nikogo, kto mógłby Ci go odebrać… Hmm, nie widzisz w tym pewnej sprzeczności? Idźmy dalej, kolejna rzecz, która chyba trzeba Ci uświadomić. Alberto, fakt, że staniesz ze mną w ringu, nie czyni Cię pretendentem. To, że dostaniesz ode mnie łomot na ST, nie będzie jakąś wielką Twoją zasługą. Zrozum jedno, #1 contenderem zostanie John Cena, no albo Jericho, ale to tylko w teorii. Mało tego, John już został pretendentem, ale z jakichś powodów musi walczyć o to miano jeszcze raz. I tu pojawia się powód, dla którego, Ty staniesz w ringu przeciwko mnie. Po prostu, miał ze mną walczyć John, nie walczy, więc musieli kogoś wyznaczyć do tej walki. I padło na Ciebie. Czemu? Bo każdy inny jest czymś zajęty, każdy ma coś ważnego do zrobienia, do udowodnienie. Z Tobą Alberto zupełnie nie ma, co zrobić, więc wysłali Cię jako mięso armatnie dla wściekłego byka. I ważne jest żebyś to zrozumiał śmierdzący meksykańcu. Gardzę meksykanami… W Teksasie tacy jak Ty są istną plagą, jak karaluchy… Jesteście znienawidzonym i wyplenianym robactwem. Przemykacie, pod osłoną nocy, chmarami, by tylko uciec z tego Waszego syfu. Nasi Texas Ranger’si polują na Was jak na dzikie zwierzęta. A Ty, co Del Rio? Myślisz, że się czymś różnisz od swoich rodaków, którzy kończą zakopani w bezimiennych grobach na pustyni? Że masz kasę, to jesteś od nich lepszy? Otóż nie, jesteś takim samym śmieciem jak każdy z nich. Takim samem robalem. Po prostu robalem w przebraniu. Czy gdy krowie doczepi się rogi staję się bykiem? Nie… Tak samo jest z Tobą. Fakt, że chodzisz w garniakach, że jeździsz drogimi samochodami, nie oznacza, że nie jesteś takim samym śmieciem, robalem i gnida jak reszta Twoich rodaków… Jesteś Alberto, cuchniesz tak samo jak oni, i mimo, że tak bardzo chcesz to ukryć, że tak bardzo się tego wstydzisz, nie jesteś w stanie tego zmienić. I nigdy nie będziesz. Cokolwiek byś zrobił, tego smrodu nie da się ukryć. Gardzę takimi jak Ty… Gardzę… W sumie nie chce mi się już o Tobie gadać… Nie jesteś tego godzien. I szczerze Ci powiem, nie wysłuchałem nawet do końca Twojej wypowiedzi… Czemu? Bo pleciesz totalne głupoty… Ogólniki bez żadnego pokrycia… Nic z nich nie wynika… Nic konkretnego… W kółko powtarzasz to samo… Jaki to jesteś super… Bo straciłeś pas, którego nigdy nie broniłeś? Żenada… Na ST sprowadzę Cię do rzeczywistości… Skończysz jak każdy porządny meksykaniec… Z tą różnicą, że skończysz zgnieciony na ziemii, nie w ziemii…

JEP! JEP! JEP!

TO SHOW TIME COMES BULL TIME!!!

JEP! JEP! JEP!

 

 

 

  • Odpowiedzi 576
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • GMS

    63

  • Luks

    44

  • fanfanfan

    40

  • Piledriver1674325991

    29

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 176
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

SheltonBenjamin-3.png

 

(Kamera ukazuje Sheltona siedzacego z grupka znajomych w swojej szatni smiejacych sie i bawiacych. Po chwili, gdy Benjamin zauwazyl wchodzacego kamerzyste powiedzial, by wyszedl i poczekal za drzwiami. Po dluzszej chwili wychodzi i mowi...)

 

Mam rozumiec, ze twoje pojawienie sie jest pewnego rodzaju przypomnieniem dla mnie, ze mam ponownie sie odniesc do tego, co ten pseudo-mistrzunio, wielki byk rodem z Kansas ze stajni Coachman'a powiedzial znowu o mnie...W sumie dobrze sie stalo, zes sie ziomus pojawil, juz nie moglem tam wytrzymac, o malo nie gibnalem ze smiechu z powodu rzeczy jakie sie tam wyprawiaja...Musze kurde przyznac, ze jestem swietny w organizowaniu imprezek i innych takich rzeczy...Dobra ale narazie dosc o tym, przejdzmy do ciebie, Skip. Wiesz, wysluchalem twojej kolejnej wypowiedzi i powiem ci, ze jest to taka sama kupa, jaka serwujesz zawsze sie do mnie zwracajac, nic ciekawego, ciagle kontunuowanie insynuacji na temat mojej rzekomej obawy o pozycje, twoje przesmieszne grozby, twoje zaprzeczenia, ze w zaden sposob nie obrazales pania General Manager i te rzekome pozniejsze cieple slowa skierowane w jej strone...Calosc bez sensu, bez znaczenia, niezgodne z prawda, co nie jest w ogole dziwne, przeciez ty jestes ich autorem...

A wiec...Po pierwsze, ja sie nie boje o swoja pozycje...Hey, look at me, I'm The Gold Standard Shelton Benjamin, I know how to keep myself being better than anybody out here. Cos mi sie wydaje, ze ty chyba wciaz nie zdajesz sobie sprawy z tego, z kim ty wlasciwie masz doczynienia...Wciaz zyjesz z dnia na codzien, z radoscia pijac wode z chlewnika i podjadajac sobie trawe bez zwracania uwagi na wszystkie zagrozenia. Moze niby jest to dobre ale tylko przez pewien czas, gdyz jak dojdzie do statecznego starcia, to porazka moze okazac sie tak bolesna, ze az zagrazajaca nawet dalszej karierze tutaj...Wtedy sytuacja odwraca sie na korzysc przeciwnnika, czyli w owym przypadku na moja..Jak widac calosc idzie na moja reke i nawet przyznam ci, ze sie ciesze z tego powodu. Rewanz bedzie slodka zemsta. Tego smaku nie bedzie dalo sie porownac do niczego innego...Seeing you laying and dying like a beaten looser will be so outstanding that I will never and I mean ever forget about that...

Po drugie, radze ci usiasdz sobie spokojnie w jakims zakamarku swojej obory, obejrzec swobodnie jedna ze swoich wypowiedzi, a w szczegolnosci moment, w ktorym wykrzykujesz grozby w moja strone miedzy ktorymi dodajesz to swoje JEP JEP JEP. Pozniej spojrz na moja twarz, z ktorej mozna wyczytac jak bardzo zazenowany jestem twoim zachowaniem...Potem spojrz jeszcze raz na siebie i zadaj sobie pytanie, czy tak wlasnie zachowuje sie prawdziwy mistrz? Ja ci powiem, ze stanowczo raczej nie...Tak sie zachowuje kawal wielkiego, przebrzydlego byka, ktorego losem jest skonczenie na stole jakiegos barbazyncy...Poza tym chcesz wiedziec w jaki sposob ja obrazales? Alez spiesze ci z wyjasnieniami...Jak widac nigdy nie wiedziales, ze dla kobiety obraza jest bezczelne komentowanie jej gustu. Stephanie jak widac ma doskonaly gust, co potwierdzila wybierajac mnie zamiast tego starszuka, ktory powinien poprostu skonczyc z wrestlingiem i w przyszlosci nie miec nic wspolnego z tym biznesem. Jedynym sensownym wyjasnieniem twojego naskakiwania na to jest zwykla zazdrosc. Do tego te mdle cieple slowka tylko dokladaja wegiel do tego zaru. Nie ukryjesz tego, nie oszukasz innych, nie zmienisz prawdy...Co wiecej, powiem ci, ze to wszystko wydaje sie byc zwyklymi staraniami o wygryzienie mnie stad i zastapienie mojej pozycji co ukazuje, ze najzwyklej w swiecie boisz sie o swoja pozycje. Boisz sie, ze po stracie pasa mozesz stoczyc sie na dno, bo nie bedziesz mial kola ratunkowego, dzieki ktoremu bys mial szanse wciaz byc na powierzchni tej szerokiej wody, dzieki ktoremu nie zatoniesz...Widzisz, to sie nazywa czlowiek myslacy, ktory jest wstanie wyczuc, spotrzec i zrozumiec wszystko co jest wokol...

Chcesz sie dowiedziec jaki jeszcze blad popelniles, o ktorym nawet nie wiesz? Alez prosze...Mowiles wczesniej, ze to dzieki Stephanie moja kariera wyglada jak wyglada. Choc wytlumaczylem bardzo dokladnie, w taki sposob, ze nawet niejeden bezmozg by zrozumial, ze inna osoba odkryla moj talent i wypromowal mnie, czyli wykonala doskonale swoja robote, ty wciaz myslisz, ze za tym stoi moja kobieta...Wciaz kontynuowales twierdzenie swojej chorej teorii, ze ona ulatwia mi kariere, z czego mozna bylo wyciagnac wniosek, ze uwazasz, iz podejmuje zla decyzje trzymajac mnie na szczycie, bo uwazasz mnie za nieudacznika. W pozniejszym czasie pochwalales pania General Manager za decyzje, ktora podjela czyli za to, ze postanowila wypromowac ciebie, wielkiego byka, za ktorego sie uwazasz, ktorego nitk nie pokona...No zdecyduj sie wreszcie, albo ona utrudnia mi kariere dajac takiego ciebie za przeciwnika, jeszcze dodajac stypulacje Steel Cage match, albo ja ulatwia poprzez podawanie mi jakis smiesznych czopkow, ktorzy sie wyloza zanim walka sie zacznie...Widzisz, sam sie placzesz we wlasnych wypowiedziach...Nie dajeszz rady, mojaa charyzma cie przytlacza...NIe dziwie ci sie w sumie...Taki nieudacznik jak TY skonczy jak kazdy porobujacy konfrontacji ze mna...No one is able to live with the fact saying that Shelton is behind them...Just look at me, ass-kickin', looser beating', never dying, wanna see you all crying, stylin' and profilin', GOOOOOOOD himself, WOO, better that all people together, The Gold Standard Shelton Benjamin, your future two time World Heavyweight Champion. Sheffield, you jabroni, remember that...

Dobra, koniec o tobie, jeszcze troche do powiedzenia mam o Jasiu Wspanialym i o CM ©Punk'u a zaczniemy od tego pierwszego...Widze, ze sie oburzyl niczym dzieciaczek, fan Justin'a Bieber'a...Wiele ci do powiedzenia nie mam, poprostu idz zjesc odrobine twoich ulubionych platkow, Fruity Pebbles, potem smoczka do ryja i siedz spokojnie ogladajac jak kiepsko w ringu ci idzie...Nara, tyle mam ci do powiedzenia...

Punk, co sie z toba dzieje, czlowieku? Gdzie jestes, gdzie sie ukrywasz, w jakim rowie lezysz pijany?...wszyscy wiedza, ze jestes najwiekszym pijusem tej federacji i ogolnie calego swiata wrestlingu. Ty i te twoje Straight Edge Society pewnie nie wytrzymalo presji, jaka powodowala wielka ochota napicia sie czegos mocniejszego. NIe staraj sie zaprzeczac, to jest widoczne niczym prawdziwy ksztlat glowy John'a Cena'y...Wiesz, alkohol jest wyjatkowa rzecza, temu nie da sie oprzec, ulega kazdy, ktory kieys choc raz sprobowal jego smak i do tego jeszcze jak sie to zrobi w odpowiednim momencie, na odpowiednia okazje. Nie mowie, ze ulegac, znaczy chlac do oporu tylko ogolnie od czasu do czasu go saczyc...Wyrobiles sobie pewna etkietke...Przed ludzmi udajesz swietego, wielce Mesjasa, ktory stroni od wszystkiego lecz w zyciu prywatnym, gdy nikt nie widzi, cisniesz ile wlezie, chlejesz na zaboj, wystarczy spojrzec na twoje wory pod oczami...Dobra, koniec pierdzielenia, pojaw sie wreszcie, bo nie wiem czy mam sie szykowac na latwa wygrana czy na jeszcze latwiejsza wygrana...

You better all remember, Shelton is not going anywhere right now, this is his house, the house he built, simply Showtime is Shelton, WCE is Shelton, and the only two things you can do about it are NOTHING and LIKE IT. Enough of this right now, gonna continue to have fun. I'm outta here, see ya on the other side.

 

(Shelton krzyczy WOOOOOO, po czym smiejac sie krzyczy JEP JEP JEP i wchodzi spowrotem do szatni.)

 

f9740146ef2299a7841b514be93ac59a.png

 

bxdsfcb.png

49238945.png

wce.png

84995216.png

 

 


  • Posty:  659
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

jhardy1.png

 

[Jeff siedzi za kulisami, którędy nikt nie chodzi, kamerzysta go spotkał przez przypadek, a Hardy kazał mu włączyć kamerę i zaczął mówić.]

 

Tu znów Antichryst profesjonalnego wrestlingu Jeff Hardy... Chciałbym tym razem powiedzieć kimś innym niż Revolution i Slayer.. Mianowicie o byłym Hardcore Championie i na pewno nie przyszłym World Heavyweight Champie... Alberto Del Rio... Jesteś na ShowTime trochę dłużej niż ja i zdobyłeś nawet pas Hardcorowy... Tylko nadal nie mogę zrozumieć co wspólnego masz z hardcore wrestlingiem... Tam u ciebie w Meksyku są federacje, w których każdy wrestler jest w masce, ale tam nei ma hardkoru typu : jakieś skoki z drabiny na stół, Powerbomb na palący się stół... To jest prawdziwy hardcore wrestling... Obejrzałem jakąś galę Lucha Libre i zauważyłem, że oni walczą tak szybko i te ataki są tak szybkie, ale nie ma w nich najmniejszego hardkoru. By wykręcić taką walkę potrzeba na przykład mnie i jakiegoś dobrego high-flyer'a... Ale nie ty... Jak w ogóle ciebie można uznać Luchadorem ? Twoje ataki są bardziej z zapasów niż z Lucha Libre. Uwierz mi, tak jest. Byłeś też MMA Fighterem... Nieźle ci tam szło i powiedz mi czemu przerzuciłęś się na wrestling ? Teraz po prostu ciągle klepiesz jedną regułkę... "Jestem Alberto Del Rio, ale wy to już wiecie." To już staje się nudnawet i tyle. Na początku jeszcze miałeś fanów, ale teraz nawet Michael Cole już się tak nie podnieca jak walczysz. Odkąd przyszedłeś do WCE byłeś pushowany... I nie wiem czemu. Kiedy ja trafiłem na ShowTime nie dostałem walki do PPV i dopiero teraz na następnym ShowTime będę miał Tag Team Match z Carlito przeciwko Slayers. Nie mogę zrozumieć, że taki "pseudo" wrestler był Hardcore Championem przez ponad miesiąc. Na taki pas zasługują prawdziwi hardkorowcy jak Mick Foley, Edge... Tu akurat powiedziałem o byłych champach... Ale tego pasa w WCE już nie ma... I już nie ma po co o nim mówić... Czyli ty byłeś ostatnim Hardcore Championem... Ale dobrze, że straciłeś ten pas bo go szmaciłeś i przy tobie był nikim... czyli dokładnie tobą... (śmiech) Ty myślisz, że będziesz następnym World Heavyweight Championem ? (zaczyna się głośniej śmiać) No... Dawkę śmiechu już dzisiaj zażyłem i chyba będę się z tego śmiał jeszcze przez cały dzień... Ty ? (znów zaczyna się śmiać) Wiesz, co ? Chyba nie w tym wcieleniu, bo z twoją posturą na pewno Skip cię zniszczy... No dobra oceńmy ciebie i jego... Najpierw Skipa... Jest silny, wielki i pokręcony. A ty ? Może i jesteś bogaty, przystojny, ale z tym się nie zgodzę... Na pewno jesteś szybszy od Sheffielda, nie silniejszy i większy... Oby dwaj macie niezłe finishery, ale kolejny raz nie masz szansy, najmniejszej szansy na wygranie tego pojedynku... Jedynym wyjściem jakim możesz wygrać z nim walkę to dyskwalifikacja lub count out... To non-title Match więc nie wiem czemu się tak podniecasz tym, że będziesz następnym Championem skoro to nie walka o pas Skipa... Więc twoje szanse na zdobycie pasa albo wygranie walki są jedna do... miliona.. Gdybyś nawet oszukiwał to nic z tego... (głęboko ziewa) Chyba czas zmienić temat...

To następny będzie CM Punk... I co ? Nie zdobyłeś pasa na No Rules więc skończyłeś jak Triple H i Booker T... Przegrali walkę i nie mają nic do powiedzenia. Zamknęli się w sobie i nie potrafią powiedzieć zdania... Pewnie siedzisz tam z wódą gdzieś w rowie... O przepraszam... Ty nie pijesz... Jesteś podobno Straight Edge... Pewnie pijesz... pepsi (śmiech) Dlatego trafiasz na moją listę frajerów tuż po Triple H'u i Bookerze T... Wiedz, że nigdy nie dołączyłbym do Slayer i towarzyszył tobie... To nie stoi w parze... My nie stoimy w parze. Mamy inne charaktery i pomyśl sobie jak ja wyglądałbym przy tobie i tych dwóch małolatach... Co najmniej jak idiota... Sami siebie oszukujecie, bo zaraz po waszym utworzeniu odszedł wasz lider Jack Swagger...

I ty pomyślałeś, że możesz być ich liderem... Bez komentarza... Twoją osobę nie można oceniać, bo i tak można złapać się za głowę... Całe szczęście, że twoja głupkowata wiara też upadła... Chociaż nie... Ty ciągle wierzysz w to ... Straight Edge ? Pewnie siedzisz tam gdzieś w rowie jak już wcześniej mówiłem i chlasz... pepsi... (uśmiecha się) Teraz powiedzmy sobie o Jasiu Cenie!

 

[Jeff nagle zamyśla się przez kilka dłuższych chwil i milczy. Aż w końcu "przebudza" się i mówi dalej.]

 

A ty... ty ciągle gadasz o tym, że ćpałem... W każdej wypowiedzi kiedy wspominasz o mnie ciągle mówisz o dragach... Już się stajesz nudny. A twoje wypowiedzi są takie płytkie, że dziesięciolatek mógłby wymyślić coś lepszego od ciebie. Jesteś nudny, dlatego że ciągle, wciąż i znów gadasz jedno i to samo...Albo You Can't Si Mi albo Never Give Up... Już stajesz się być nudnym jak odsmażane ziemniaki... Wiesz, co ? Dobrze, że nie jesteś nowym pretendentem, ale znając życie pewnie nim będziesz... Zaciekawiło mnie to, że ja "przegrałem" z tobą walkę... Przypomnijmy sobie... Tam też było 4 innych gości. (śmiech) Ty masz zostać nowym liderem Revolution ? To był naprawdę dobry żart Cena... Jeden z tych, który ci się udał... I znów wspominasz, że ćpałem... Nie masz nic więcej do powiedzenia jak "tacy ćpuni jak ty"... Ty lepiej idź zakup sobie zapas Fruity Peebles, bo ci zabraknie jak ciągle je tak żresz... Na śniadanie, na kolację i pewnie na obiad... (Jeff zamyśla się) Aaa... To dlatego jesteś taki siłacz ? Znaczy co ja mówię... Ty i siła (śmiech) To chyba nie to połączenie... Ty mi pomożesz wrócić do jakiego stanu ? Przecież dobrze się czuje... Powiadasz, że prawda boli... Ale ty jesteś dziecinny... Ehh... To jest już wrodzona wada bycia takim idiotą... Fani nie mają do mnie szacunku ? A po co mi on ? Ważne jest to, że dzieci mają do ciebie... Dla nich jesteś bohaterem i robią w gacie na twój widok... A gdy pokazujesz You Can't Sii Mii to... śmiać mi się chce... Jesteś błędem w tej federacji, wirusem, którego nie da się usunąć... Wracając do mojego szacunku fanów... Nie potrzebne mi ich chanty i krzyki... Ja ich nie potrzebuje... Dobrze jakby w ogóle ich nie było... To właśnie przez nich musiałem cierpieć i to przez nich nie mam pasów... Powiem ci jeszcze jedno John... Lepiej ze mną nie zadzieraj niż tylko wymiany słowne, bo wiem, że może się to dla ciebie naprawdę źle skończyć... Jeśli zdobyłbyś pas World Heavyweight zeszmacił byś go tak jak każdy pas WWE i nie znaczyłby on w tej federacji nic... Dosłownie nic... Mógłbyś tu sprzątać, a nie walczyć... Po pierwsze nie masz za grosz talentu, co mówiłem już wcześniej. Po drugie charyzmy nie masz w ogóle, do tego co mówisz jest tak płytkie jak to co jest w twoich majtkach... Po trzecie w ringu jesteś taki powolny, że po prostu nie chce mi się nawet o tym mówić... I to jest prawda... Ciężka prawda John... Od kiedy zacząłem ćpać jestem nikim ? Naprawdę jesteś tego pewien, że jestem "nikim" ? Jesteś po prostu... nawet nie mam ci już czegoś do powiedzenia, bo co chciałem to już powiedziałem... Shelton dobrze to określił... Pojedz sobie trochę Friuty Peebles, potem bierz smoczka do ryja i zamknij się ! Właśnie wchodzi film o Bieberze... Pewnie kupisz bilety i będziesz się podniecał... Czemu mam o tobie nie mówić ? Jakoś o kimś innym nie chce mi się klepać... Jericho ? On nie jest wart powiedzenia o nim słowa.. Punk ? Zniknął po No Rules, do tego już o nim mówiłem wcześniej... Skip ? O nim nie chce mi się gadać... Ted ? Już o nim mówiłem ostatnio i nie mam zamiaru wspominać... O Alberto powiedziałem co chciałem i tyle... Kto dalej... Shelton ? Jego nawet lubię.. Więc nie wiem czemu miałbym o nim coś mówić... Bo nie mam nic do niego... Carlito ? Mój Tag Team partner ... Jego też szanuję... Potrafiliśmy wykręcić dobrą walkę... Pozostali Slayers ? Tacy sami jak Punk, nie pokazują się i pewnie pokonamy ich z Carlito... Na razie już nie mam nic powiedzenia o innych dlatego też już nie będę mówił, ale za kilka dni znów coś powiem...

 

[Jeff wstaje i odchodzi, a obraz się urywa.]

Sory, że tak rzadko, ale nie miałem weny...

Edytowane przez Gość

  • Posty:  1 872
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  20.04.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

bookert2.jpg

 

ONE! .................... TWO! ........................ THREE! NOW CAN YOU DIG THAT?! SUCKAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!

 

W jednej szatni słychać jakieś krzyki, kamerzysta szybko tam biegnie i wchodzi...

 

Wow! Czekaj Sucka! Gdzie Ty wchodzisz he? Pozwolił Ci ktoś? Z resztą dobra wchodź BOOOOOOOOKER T ma coś do powiedzenia... Co!? Zdziwieni Sucka!? W sumie mnie to nie dziwi nie co dzień widzi się gwiazdę takiego formatu, nie codziennie widzi się FIVE TIME... FIVE TIME... FIVE TIME... FIVE TIME...FIVE TIME WCW Championa Sucka! Nie na co dzień widzi się Bookera T we własnej osobie... Dobra, dobra ale starcy tych przywitań, pora zająć się czymś pożytecznym, tym czymś jest Randy Orton... Co Orton jesteś zdziwiony?! Ja nie jestem! Coś kiedyś mówiłeś Sucka że Booker T to dla Ciebie pryszcz?! Wiesz co PRZEKONAJMY SIĘ! Będę na ShowTime i wierz lub nie ale spotkamy się Sucka! Ale nie przyszedłem tutaj z twojego powodu... Jesteś tylko jedną Sucką, która zasługuje na skopanie dupy ale dobrze wiemy że jesteś po prostu słąbym białym człowiekiem, który myśli że jest jakimś zabójcą... Sucka w jakim Ty świecie żyjesz?! O czym ty myślisz he? Na prawdę sądzisz że jesteś w stanie pokonać FIVE TIME! FIVE TIME! FIVE TIME! FIVE TIME! FIVE TIMEEEEEE! WCW CHAMPIONA?! Myślisz że jesteś w stanie pokonać kogoś takiego jak Booker T?! Myślisz że jesteś w stanie pokonać kogoś takiego jak ... JA?! Powiem Ci coś... Grubo ale to GRUBO się mylisz Sucka! Żeby udowodnić Ci w jakim jesteś błędzie pokarzę Ci coś na ShowTime... Dobra tak jak mówiłem nie jesteś jedyną Sucką dla, której a raczej w sprawie, której tu przyszedłem.... Skip Sheffield! Tak ty Sucka! Jesteś teraz World Heavyweight Championem?! Pokonałeś Shelotn'a Benjamin'a... Brawo! BRAWO! To naprawdę jakiś shit! Ludzie jak ten człowiek dostał Title Shot'a?! No dobra w sumie gówno mnie to obchodzi ale to nie zmien ia faktu że masz coś co fajnie świeci i mi się podoba, masz pas World Heavyweight Championship! Masz coś co niedługooooooooooo! I powtórzę NIEDŁUGO będzie należeć do mnie! Do FIVE TIME! FIVE TIME! FIVE TIME! FIVE TIME! FIVE TIME! WCW CHAMPIONA! Specialistę Tag Teamów! Mistrza Spinn-A-Roonie! Ten pas będzie należeć do BOOOOOOOOOOOOOOKER'A T!!!!! Tak jest Skip! Tak się stanie, może przegrałem z Michaelsem ale to nie byłem ten sam ja, tam byłem jakąś cipą, która wróciła z TNA a teraz jestem innym człowiekiem, widzisz przed sobą gościa, który rządził i dzielił w WCW, masz przed soba gościa, który ma 46 lat i jest w stanie dokopać Ci do dupy kiedy tylko będzie chciał, masz przed sobą człowieka, który powrócił do WWE i zaszokował świat, masz przed sobą.... aaaaaaaaaaa walić to! Słuchaj byczku! Może i jesteś duży i silny ale nie jesteś dość dobry żeby pokonać kogoś takiego jak ja, może masz to co mi brakuje ale ja mam to co brakuje tobie... MAM JAJA! Tak jest Sucka! Nie masz jaj! Myślisz że będę jak wszyscy?! Myślisz że będę się Ciebie bał jak ta łajza Benjamin?! Gówno prawda! Możesz sobie gadać że jestem stary i nie mam tu czego szukać ale prędzej czy później staniemy w ringu po cacko zwane World Heavyweight Title i zobaczymy kto będzie lepszy! Zobaczysz co to znaczy Scissors Kick! Zobaczysz co to znaczy BOOOK END!

 

Booker T odbiera telefon, rozmawia z jakimś gościem przy czym strasznie sie wkurza, wyjmuje piwo z lodówki popija i zaczyna mówić dalej...

 

Macie szczęście chłopcy! Macie pieprzone szczęście! Nie mam walki na to ShowTime i nie da się nic z tym zrobić ale rozmawiałem z Triple H i załatwił nam czas na antenie, także możecie byc pewni a zwłaszcza ty ORTON że się spotkamy.... Wracając do Ciebie Sheffield... Jak mówiłem nie minie Cie spotkanie z Bookerem T, nie minie Cie Spin-A-Roonie, nie minie Cie Scissors Kick! Hell Kick! a w szczególności Book End! O tak poznasz smak wszystkiego, nie bój się nic Cię nie ominie... Albo nie! Bój się! Tak, strach jest tutaj wskazanym uczuciem! Feel The Pain SUCKA! Heh to zabrzmiało jakbym był tym Sucka Lesnar, ale nie o nim miało być.... CENA! Tak Ty Sucka! Jesteś No.1 Contender?! Booker T ma do Ciebie sprawę Sucka... Booker T Wants To Challange Your Punk Ass To A Match At ShowTime For No.1 Contendership For Heavyweight Title Of The Wooooooooooooooooooooooooooooorld! So What Do You Say Cena What Do You Say?! Myślę że sie zgodzisz chyba że jesteś słaby i...

 

You Did Not Just Dig That! SUCKAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!

Taki o bez punktu zaczepienia ale myślę że good :D

 

K1190kicopy_zps3e737bee.png

 

 

 

wce.png

 

f7afdb0d1f356a3dc6d917539237be7a_original.gif?1367060362

 

 


  • Posty:  1 969
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  07.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

skipsheffieldblackfashi.jpg

[skip podjeżdża na parking wielkim, złotym Hummerem. Wysiada zarzucając pas na ramię, kamerzysta już na niego czeka i razem idą w stronę budynku WCE]

I jak Ci podoba moje nowe cacko? Drobna pożyczka (bezterminowa hehe) u Ted’a i oto efekt. Kolor oczywiście nie jest przypadkowy. Złoto to kolor mistrzów, ja jestem mistrzem. Jestem skazany na sukces, skazany na złoto. Zresztą było tak praktycznie od mojego urodzenia. Przez całe życie byłem, jestem i będę skazany na sukces. Złoto kojarzy się ze mna przez moje czyny, nie przez samouwielbienie czy od koloru farby do włosów. Tak, jak już się domyślacie było to nawiązanie do BYŁEGO mistrza wagi ciężkiej „gold standard” Shelton’a Benjamina. Który, to przedstawił nam ostatnia kolejną nic nie wnoszącą, pusta i przeładowaną banałami i wymysłami wypowiedź. Shelton zaczynasz już się zachowywać jak Jericho „I'm The Gold Standard Shelton Benjamin, I know how to keep myself being better than anybody out here”. Yhhh myślałem, że pomiędzy Tobą a Jericho jest przepaść, jednak z każdą wypowiedzią coraz bardziej się staczasz i upodabniasz do tego jakże żałosnego kolesia. Ile razy jeszcze będziemy od Ciebie słyszeć ta same przytyki? Te same teksty? Widzę, że Twoje wygadanie jest tylko pozorne, na dłuższą metę nie jesteś w stanie powiedzieć nic mądrego, wymyślisz sobie 2-3 teksty i bazujesz na nich potem miesiącami. „Skip mieszkasz w oborze haha”, „Skip jesz z koryta haha”, „Skip dostałeś już swoją paszę? Haha”. Tak Shelton, na początku naprawdę to było dobre, nie raz uśmiałem się słuchając tych docinków. No. ale ile można mówić to samo? Teraz to już jest nudne… Przejadło się, nikogo już nie śmieszy. Naprawdę mógłbyś wymyślić coś nowego. Idźmy dalej, po raz kolejny powtarzasz, że jestem o Ciebie zazdrosny, chcę wygryźć Cię z interesu, zająć Twoją pozycje. O czym Ty w ogóle gadasz?! Jakiej pozycji? Czego Ci mam zazdrościć? Shelton Ty już tu nie masz żadnej pozycji. Jestes BYŁYM mistrzem wagi ciężkiej, BYŁYM, po naszym rewanżu zostaniesz odsunięty od tego pasa i pewnie więcej się nawet do niego nie zbliżysz. Przynajmniej póki ja będę jego posiadaczem. Więc uświadom sobie wreszcie, raz na zawsze wbij sobie do tego pofarbowanego łba, że ja nie mam Ci, czego zazdrościć. Nie masz nic czego bym chciał, nic czego mógłbym Ci zazdrościć. Jedyna rzeczą, jaka interesowała mnie w Twojej osobie był MÓJ pas wagi ciężkiej. I tą jedyną interesującą mnie w Tobie rzecz, odebrałem Ci szybko sprawnie i bez problemowo. Teraz Twoja osoba nie interesuje mnie już wcale i przestań sobie wmawiać, że jest inaczej. Jesteś śmiesznym człowieczkiem z za dużym wyobrażeniem na swój temat. Zazdrościć pozycji… W ponad dziesięcioletniej karierze, jakikolwiek znaczący pas, czyli MÓJ pas, posiadałeś 3 tygodnie. Gratuluje! Każdy chciałby być taki jak Ty! Brawo! Jesteś Wielki! NIE SHELOTN! NIE JESTEŚ WIELKI! JESTEŚ NIKIM! JEP! JEP! JEP! BYŁEŚ NIKIM, JESTEŚ NIKIM I NIKIM POZOSTANIESZ! JEP! JEP! JEP! Z POZIOMU SWOJEGO EGO NIE JESTEŚ W STANIE DOSTRZEC POZIOMU SWOICH OSIĄGNIĘĆ! JEP! JEP! JEP! NIE OSIĄGNĄŁEŚ NIC A ZACHOWUJESZ SIĘ JAKBYŚ BYŁ NAJBARDZIEJ UTYTUŁOWNYM ZAWODNIKIEM W HISTORI!!! JEP! JEP! JEP! JESTEŚ ZEREM! I UŚWIADOM TO SOBIE W KOŃCU! KOLOR WŁOSÓW NIE ŚWIADCZY O TWOJEJ POZYCJI! JEP! JEP! JEP! MIMO, ŻE BARDZO CHCIAŁBYŚ ŻEBY TAK BYŁO! JEP! JEP! JEP! MISTRZEM TRZEBA SIĘ URODZIĆ! JEP! JEP! JEP! JAK JA!!! JEP! JEP! JEP! THE BULL! JEP! JEP! JEP!

[skip z kamerzystą dochodzą pod drzwi szatni Ted’a DiBiase. Skip się trochę uspakaja, bierze parę głębokich oddechów, przeprasza na chwilę i znika za drzwiami. Słychać zza nich głośne śmiechy całego Revolution, po jakichś 10 minutach Skip wychodzi.]

Dobra wracamy, musiałem tylko zamienić z chłopakami parę słów. Mniejsza o to. Kończąc temat Shelton’a. Odpowiem jeszcze na ostatni absurd powtarzający się ciągle w Twoich wypowiedziach. Kolejny przykład Twojego jakże wysokiego mniemania o sobie. Otóż Shelton, nie, nie zazdroszczę Ci Stephani. Może i jest piękną kobietą, ale wybacz mi, nie w moim typie, hehe. Nie rozumiem, co robi z Tobą, ale to już Wasza sprawa. I generalnie mało mnie to interesuje. Są gusta i guściki, nic mi do tego. Życzę szczęścia. I jak już powiedziałem, Shelton wszystko, co mnie w Twojej osobie interesowało, już Ci odebrałem. A i jeszcze jedno, naprawdę jesteś tak ograniczony, że musisz kraść powiedzonka innym? O co Ci chodzi z tym WOOOO, czy z GOOOOD? Bawisz się we Flair’a? Wymyśl cos własnego bo żałosny jesteś… No, więc idźmy dalej. To, co się niedawno wydarzyło przeszło moje oczekiwania. Wiem, że mój pas przyciąga wszystkich dookoła, każdy myśli, że należy mu się titleshot bo… Hmmm, bo tak? Najpierw ten śmieszny meksykaniec, który chyba sobie coś po mojej ostatniej wypowiedzi uświadomił, bo cos go nie widać. Ale ok, miał on ten pas Hradcore, był powiedzmy, że kimś. Ale ten teraz przeszedł ludzkie pojęcie. Booker T… Pojawił się nie wiadomo skąd, nie wiadomo, czemu i zachowuje się jakby należało mu się wszystko za sam fakt, że raczyj się wypowiedzieć. Moment, a czy to nie jest ten sam Booker T, który parę tygodni temu przegrał z HBK’em? W bodajże darkmatchu? Który nie pojawił się od tamtego czasu ani razu? Tak Booker, to byłeś Ty! Więc wytłumacz mi proszę, co Cię skłoniło, żeby teraz naglę się pojawić i na dodatek otwierać usta w stronę WORLD HEAVYWIEGHT CHAMPIONA?! Coś Ci si ę chyba do reszty w czarnym łbie poprzestawiało…Wbijcie sobie w końcu do głowy raz a porządnie wszyscy nieudacznicy, że żeby mierzyć się z mistrzem o pas trzeba coś osiągnąć! Czymś sobie na to zasłużyć! I tym czymś nie jest jobbnięcie starcowi w darkmatch’u Booker! W swojej wypowiedzi powtórzyłeś chyba z 5 razy, że pięć razy byłeś mistrzem WCW. Yhh… Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale WCW nie istnieje od 10 lat… Wtedy byłeś może kimś, byłeś silny i zasługiwałeś na te pasy. Baa sam oglądałem jako dziecko Twoje walki i ekscytowałem się jak robiłeś Spin a Roonie. Yhh ale teraz jesteśmy w WCE, Ty jesteś stary, przy pasie jest wściekły byk. I naprawdę nie chciałbym Cię skrzywdzić w ringu. Nie chciałbym niszczyć kogoś, kto kiedyś był jednym z moich idoli. Lecz jeśli mnie do tego zmusisz, nie będzie litości. Więc Booker, radze Ci zajmij się czymś innym… Powodzenia z Orton’em, mam nadzieje, że uda Ci się to, co planujesz z nim zrobić. Cokolwiek by to nie było. Sam chętnie wgniótłbym go w ziemię. Dobra to by było na tyle. Powiedziałbym jeszcze parę słów do tego meksykańca, którego w środę zmiecie Byk, ale nie lubię mówić do nieobecnych. Zresztą już dochodzimy do samochodu i jak widzisz nie wypada pozwolić paniom czekać. A i jeszcze słówko do „gold standerd’a”, tu masz dowód, że naprawdę nie interesuje mnie, Stephani, więc przestań już pierdzielić na ten temat i wmawiać sobie nie wiadomo, co. Po co mi jedna kobieta jak mogę mieć ich ile chce i kiedy che. JEP! JEP! JEP!

2080015369ee8737e259.jpg

[skip macha kamerzyście, podchodzi do samochodu gdzie rzucają się na niego dziewczyny. Woła kierowce, wpuszcza laski do samochodu klepiąc każdą w tyłek, posyła oczko do koamerzysty, wsiada za nimi i odjeżdża}

JEP! JEP! JEP!

TO SHOW TIME COMES BULL TIME!!!

JEP! JEP! JEP!

 

 

 


  • Posty:  625
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.05.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

carlito.jpg

Kamerzysta chce wejść do szatni MVP, ale gdy wszedł do środka zoabaczył kogoś innego. Zamiast MVP na kanapie siedział Carlito, w towarzystwie dwóch pięknych kobiet, w hawajskiej koszuli, z jabłkiem w ręku i słuchawkach na uszach. Gdy zorientował się że do pokoju wszedł kamerzysta, podbiega do niego nie zdejmując słuchawek. Mówi do niego :

- Pewnie spodziewałeś sie zastać kogoś innego hee?? Stary MVP nie pojawiał się od dawna na Backstage'u więc musiał ja zająć ktoś bardziej godny, tym bardziej że ta szatnia jest bardzo wygodna i spełnia wszystkie moje wymagania. Ale ... Hej stary właśnie. Gdzie podziewa się MVP co? Powiem wam wszystkim gdzie! MVP chowa się po kątach po tym co mu powiedziałem tydzień temu. Boi się tego, co go spotka na Showtime, w dniu mojego wielkiego debiutu. Wyłaź ze swojej nory tchórzu!! Wiem, że po tym co usłyszałeś może być Ci wstyd, możesz bać się tego co Ci zrobię gdy staniemy razem w ringu, ale na litość boską Montel, bądź chodź raz w tym swoim nędznym życiu mężczyzną. Powinieneś skomentować to co o tobie powiedziałem, albo chociaż z honorem przyznać mi rację. A ty zaszyłeś sie gdnieś u swojej mamusi i przeklinasz dzień w którym podjąłeś decyzję o zaczęciu kariery wrestlingowej. Już jutro miejsce będzie miał mój wielki debiut i nie pozwolę żeby ktoś taki jak ty popsuł moje świeto. Na twoim miejscu też bym się bał, ale radzę Ci się pokazać, bo jeśli nie to poznasz, co znaczy uderzenie prawdziwego Puerto Ricańskiego Ferrari! Razem z Ezekielem Jacksonem masz się pojawić na jutrzejszym Showtime.. No właśnie, Ezekiel Jackson. Big Zeke po tym co mu powiedziałem zapewne siedzi godzinami na siłowni, pakuje w siebie tony koksu i chce jak najbardziej zwiększyć masę mięśniową przed naszą walką. Ezekiel, sądzisz że Ci to pomoże? Zanim podniesiesz swoje łapy z maty, razem z Jeffem Hardym zdążymy wykonać na tobie ponad 50 różnych akcji w powietrzu. Jesteś tak wolny, że nie zdążysz wywlec się z narożnika zanim nie otrzymasz serii Backstabberów. A potem nie będziesz mół ruszyć swojego cielska z ringu, będzie Cię przytłaczał twój własny ciężar, a ja z Hardym już się postaramy żebyś odczuł tą walkę na długo. Uff ale się zdenerwowałem (Carlito odgryza kawałek jabłka i szybko go przełyka) Oooh od razu lepiej, tak więc nie mam już nic do powiedzenia w temacie tych dwóch tchórzy ze Slayers, mam nadzieję że będą na tyle honorowi by stawić się na tej walce. Mam teraz coś do powiedzenia osobie która od dawna działa mi na nerwy. Mowa tu oczywiście O Krzysiu Jericho.

That isn't COOL.

Oj Krzysiu, Krzysiu, zdecydowanie większą karierę zrobiłbyś w Dancing with the Stars. Bo wiesz co Chris... , naprawdę dobija mnie twoja postawa. Pamietasz jeszcze NO RULES? Jeśli nie to Ci przypomnę. Wszedłeś do ringu jako ostatni, powtarzam, jako OSTATNI. Miałeś największe szanse na wygranie tej walki, przyznaję że sam nawet po cichu wierzyłem w twoje zwycięstwo. Ale wyrzucił Cię John Cena, który wszedł jako pierwszy i był wykończony jak po ciężkim meczu piłkarskim. Wyrzucił Cię ponad górną liną, a ty uderzyłeś twarzą w beton. Dla ciebie to i tak żadna różnica, bo z twoją twarzą chyba gorzej już być nie może, ale nie w tym sęk. Chodzi mi generalnie o to, że spartoliłeś niepowtarzalną szansę na dostanie walki o pas. to dowodzi że jesteś wart tyle co nic... (Carlito odgryza kawałek jabłka) Na Showitme opowiadasz jakim to jesteś terminatorem, że jesteś najlepszy w tym co robisz, że jesteś w stanie zniszczyć Johna Cene, podczas gdy pokonał Ciebie w pełni sił, kiedy sam był nieludzko zmęczony. Czy naprawdę sądzisz, że jesteś w stanie wygrać tą walkę, że to ty ustaniesz jako jedyny na nogach przez 10 sekund? Wierzysz w to, że jesteś w stanie pokonać Johna Cene i zdobyć Title Shota na pas WHC? W takim razie udowodnij coś wszyskim tu obecym. Udowodnij że jesteś mężczyzną Chris. Pokaż że naprawdę wierzysz w swoje możliwości. Czy ufasz swoim umiejętnościom? Czy naprawdę wierzysz w swoje zwycięstwo? Powiem wprost- wyzywam Cię na walkę 1 vs 1 na WCE PPV High Stakes, jeżeli przegrasz swoją walkę o pas na Showtime. Jeżeli nie przyjmiesz mojego wyzwania, oznacza to że jesteś kłamcą i hipokrytą, jak zresztą nazywasz masy niewinnych ludzi. Pokaż choć raz że jesteś mężczyzną Chris. I radzę Ci, przyłóż się do walki na Showtime z Janem Ceną, bo w przeciwnym razie będziesz miał do czynienie za mną i z moim jabłkiem. Czekam na twoją odpowiedź Chris. Jeżeli cokolwiek z tego co powiedziałeś jest prawdą, nie będziesz się wachał żeby przyjąć wyzwanie. Zwycięzca sam sobie wybierze nagrodę. Nie zwlekaj z udzieleniem mi odpowiedzi! To tyle o Krzysiu, bo teraz muszę sie zwrócić do innej osoby.

John Cena, Na Showtime przed tobą ważne wyzwanie. Będziesz walczył z Chrisem Jericho o title shota. Jak obaj dobrze wiemy Chris Jericho nic sobą nie reprezentuje, w przeciwieństwie do nas, bo my jesteśmy COOL. Pamiętaj John, przyłóż się do tej walki, bo jeśli przegrasz, będzie to świadczyło o tym, jak nisko upadłeś i ile wart jesteś. Sznauję Cię, ale jeśli nie pobijesz Chrisa Jericho stoczysz się na samo dno rosteru. Nie zmarnuj tej szansy John. Przegrana z Jerichem to w tym momencie załamanie się twojej kariery. Wierzę w Ciebie i mam nadzieję że zniszczysz tego starego grzyba. Przemyśl to co Ci powiedziałem. Jeśli przegrasz, to będziesz miał do czynienia z Backcrackinator, Backstabbinator, Backtalkinator, From Puerto Rico, The Best of Colons and Hawaii Machismo, The One, The Only The UnBallinAble, and UnBookofEzekielAble Carrrliiitooooo!! And Thaat.... ooo poczekaj poczekaj, leci moja ulubiona piosenka (Carlito wyjmuje słuchawki z odtwarzacza):

Dawaj kamerzysto, śpiewaj ze mną : I can feel it coming in the air toonight, Oh Lord!

I've been waiting for this moment for all my live! (Obaj chórem zaśpiewali długie OOOOOOh LOOOOOORD! Następnie Carlito odgryzł kawałek jabłka i plunął w twarz kamerzyście. Na krótko uśmiechnął się do kamery i rzekł) :

That is COOOOOOL!

Przepraszam że tak mało ale w czasie pisania postu zawiesił mi się komputer, a potem juz nie miałem weny ;]


  • Posty:  2 901
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

AlbertoDelRioHinton3.png

 

[Jesteśmy parę godzin po Showtime #16, a kamera ukazuje nam szatnię pewnej gwiazdy WCE. Po chwili drzwi otwierają się i widać zza nich Alberto Del Rio! Będziesz tu tak stał, czy może wejdziesz do środka? Kamerzysta wchodzi do szatni, Alberto siada na krześle i włącza telewizje, w której mowa właśnie o dzisiejszej gali. Del Rio ogląda przez chwilę program, po czym zaczyna zwracać się do kamery]

 

My Name is Albertooo Del Riooooo!! But you already know that... Znów macie okazję na swoich telewizorach oglądać największą gwiazdę federacji WCE, którą rzecz jasna jest nie kto inny jak sam Alberto Del Rio! Tak się składa, że teraz jesteśmy już po kolejnej gali Showtime z moim udziałem. Odkąd tu jestem to ja nadaje ton tym galom, ja jestem ich motorem napędowym i tak było i tym razem. Pokładano we mnie wielkie nadzieje, gdyż wiedziano, że jestem jedyną odpowiedzialną osobą, która obecnie może posiadać najwyższe wyróżnienie w naszym brandzie jakim jest pas Wagi Ciężkiej! Obecnie jego posiadaczem jest jedna wielka pomyłka, ale już niedługo to ulegnie całkowitej zmianie, bo na tronie i na szczycie WCE zadomowię się ja, jedyny i prawdziwy godny mistrz. Ale wracając do tematu Showtime. Wszystko jak zwykle nabrało sensu kiedy na arenie pojawiłem się ja! Jestem tu największą gwiazdą i oczywiste jest, że ci ludzie na trybunach są tu tylko dla mnie. Na kolejnej gali ze mną w roli głównej przyszło mi walczyć z mistrzem, bykiem, Skipem! Byk wcale nie okazał się taki groźny i jeżeli on ma być głównym mistrzem, to raczej nie potrwa to za długo. W ringu ledwo się ruszał i jedyne co miał to jego siła, którą i tak potrafiłem pokonywać. Sheffield w tej walce potwierdził tylko, że jest mistrzem z przypadku, gdyż robiłem z nim w ringu co chciałem! Mistrz, a szczególnie główny musi coś prezentować, a to co on pokazuje nie zasługuje na ten nędzny pas Hardcore/Television. O Showtime dalej pomówię już niedługo, ale teraz kilka słów do pewnej osoby, która jeszcze przed tą galą o, której było i jeszcze będzie mowa nie wiadomo skąd zjawił się i zaczął mnie obrażać. Tę osobą jest Jeff Hardy. Twoje czasy już minęły kiedy to w WWE panowałeś, czy to samo czyniłeś w TNA, ale tu jesteśmy w WCE i nie ma miejsca dla takich jak ty. Ledwo łapiesz się do karty i jeszcze śmiesz zaczynać z osobą, która obecnie jest o kilka klas wyżej od ciebie?! Chyba urwałeś się z choinki myślą, że gadanie coś Ci da, bo rzucę wszystko na co pracuje, by marnować mój wielki talent na kogoś takiego jak ty! Otóż popełniasz wielki błąd, gdyż zasługujesz jedynie by czyścić mi buty, bo w przeszłości było inaczej, jednak patrząc na obecną sytuacje na nic więcej Cię nie stać. Nikt nie wie skąd do mózgu, jeżeli go masz doszedł Ci pomysł słownego ataku mnie, jednak tak jak wszystko co robisz wyszło Ci to bardzo przeciętnie. W sumie trudno się dziwić, pewnie podczas wypowiedzi byłeś naćpany, a że ja jestem twarzą tej federacji to wpadło Ci do głowy powyzywanie mnie. Otóż, nie licz, że mój cenny czas, który pracuje na mój sukces w niedalekiej przyszłości zmarnuje na Ciebie. Jedyne czego mi teraz brakuje do szczęścia to pas mistrzowski, na pewno nie użeranie się nad jakimś ćpunem. Szukaj sobie jakiegoś kretyna do feudu, masz tu ich wiele, ale mnie nie zawracaj głowy. Wiec, że to były moje pierwsze i ostatnie sława do ciebie w tej federacji!

 

[Del Rio na chwilę przestaje mówić i zaczyna patrzeć w telewizor gdzie akurat leci sama końcówka gali, Kiedy powtórka 16 odsłony Showtime kończy się, Alberto znów kieruje się w strone kamery i kontynuuje wypowiedź]

 

Teraz wróćmy do tematów, które są dużo bardziej interesujące, czyli do tego czego ja dokonałem na Showtime. Mistrz wcale nie okazał się taki groźny jak przekonywał nas do tego w swoich wypowiedziach, dewastowałem go w ringu i podlegał mojej całkowitej dominacji! Prawda jest taka, że Skip umie tylko gadać, ale i tak nie mówi nic mądrego, więc po co go słuchać. Lepiej słuchać mnie, bo moje każde słowo to wręcz obietnica, którą składam wszystkim moim fanom, a potem kiedy przychodzi co do czego zamieniam ją w czyn na gali i robię takie rzeczy jak z bykiem na dzisiejszej gali.

Wynik wcale nie jest ważny, ta cała walka nie była ważna, gdyż mi chodziło o coś ważniejszego i to coś uzyskałem. Mówię o występie w walce High Stakes! Skip jest nadal niepokonany w WCE, jednak wszyscy dobrze wiemy, co zrobiłby z mistrzem, gdyby nie dyskwalifikacja. Na koniec jeszcze parę słów do Skipa, ale to tylko w skrócie. Jeszcze się spotkamy, tylko wtedy nie będę liczył na moją dyskwalifikację, lecz zapnę Cross Armbreaker na twojej ręce tak, że wrzucisz pas w moje ręce! To kończymy tematy pseudo-mistrzów i przechodzimy do ważniejszych rzeczy, a mianowicie omówienia moich rywali.

High Stakes to gala, to walka, która przejdzie do historii! Na tej gali to ja wejdę w fazę tego na co długo pracowałem! Stephanie wreszcie dostrzegła to co było nieuniknione, czyli danie mi szansy jaką na pewno wykorzystam! To nie jest już pas Hardcore czy inna walka z mistrzem o nic. To jest pierwsza walka w WCE, którą chcę wygrać! Nie ma innej możliwości, żeby to nie ja wspiął się na drabinę czy coś innego i zdjął kontrakt! Sukces jest mi pisany, a co będzie kiedy kotrakt będzie już w mojej dłoni. O tym, może potem, bo chciałbym krótko bo krótko, ale omówić moich rywali, którzy i tak beędą ode mnie odstawali szybkością, dynamicznością, a przede wszystkim klasą. Nigdy nie myślałem, że stanę w ringu z takim spaślakiem jak Fatt feee…. Matt Hardy, no ale niestety w USA hamburgery tuczą i musze to zrobić. Ale zostawmy grubasków i cpunów na potem. Wiemy, że w walce wieczoru znajdują się już takie miernoty jak Volador, o Luchador, kolejny Luchador, który będzie musiał uznać wyższość rówieśnika! Edge, któremu odebrałem pas Hardcore, co było jak odebranie cukierka dziecku! Do tych cieniasów z CrashDay na razie dołącza jeszcze Matt Hardy! Tak to Matt! Matt powrócił na No Rules do WCE i niestety bóg nie był dla niego przyjazny, bo już na jego kolejnej gali Pay-Per-View Hardy trafił na mnie! To będzie najcięższy test w jego życiu i raczej nie zdoła jej przejść. Przed galą pewnie pójdzie do brata i napća się razem z nim, jednak miało nie być o ćpunach, więc wracamy do otyłych. Nie wiem jak Matt chce to zrobić, by wspiąć się na jakąkolwiek drabinę?! Każdy jej stopień się pod nim załamie, więc może dla niektórych to największa gwiazda w tej walce, ale dla mnie jest to największa pomyłka w tej walce. Największą pomyłką był też ten jego tajemniczy powrót, bo i tak jeżeli jest razem w walce to nie ma czego tutaj szukać. To jasne, że ja jestem największą gwiazdą tej gali, tej walki i to ja odniosę na tej gali wielki triumf! To będzie to o czym mówię wam od dłuższego czasu, czyli moment w którym wreszcie ktoś mnie zauważy, nie pominie i to na co pracuję od pierwszej mojej chwili w WCE wpadnie w moje ręce! Tyle z tego gorszego brandu, teraz przejdźmy do tych, którzy dzielą ze mną jeden budynek i ja zaszczycam ich obecnością w tym miejscu.

Może wpierw pomówmy o Chrisie Jericho. Chris, mówi, że jest najlepszy w tym co robi i w kółko i w kółko mówi samą nieprawdę! To chyba jasne, że po moim zjawieniu się z pięknego Meksyku tu, w USA to ja potwierdzam, że zasługuje by tak o sobie mówić! Może i twoje powiedzonko było prawdziwe, ale raczej z 10 lat temu, teraz na scenę wszedł Alberto Del Rio i nie ma już miejsca dla takich osób jak ty! Cena już o tym się przekonał, że kości starszych osób szybciej się łamią i miał długą pauzę. Pomyśl co mogę zrobić z tobą, skoro nie umiałeś podnieść się po jakimś marnym Leg Drop’ie! Chris jeszcze raz zastanów się czy chce to robić, bo takie rzeczy jak łóżko szpitalne, wózek inwalidzki i myśl, że mogłeś tego nie robić może być wieczna! Dalej mamy Sheltona Benjamina! Benjamin to były World Heavyweight Champion, przyszło mi się z nim spotkać, jednak to była walka o nic, więc Shelton sobie wygrał. Kiedyś obrażałem Cię, ale teraz nie mam najmniejszego powodu na obrażanie Cię. Coraz częściej podobają mi się decyzję Stephanie, twojej własności, więc koło ciebie przejdę obojętnie, chodź dobrze wiemy jak będzie „na drabinie”. Tyle co do ba…Sheltona, rzecz jasna. Jednego uczestnika z rosteru CrashDay jeszcze nie znamy, lecz na pewno nie będzie to jakiś człowiek, który mógłby przeszkodzić mi w wygraniu tej walki, ale policzmy. Razem ze mną wychodzi 7! O kim zapomniałem, no tak! Miałem nie mówić o ćpunach, lecz jest to nieuniknione skoro mam stanąć z kimś takim w ringu, w dodatku na gali PPV. Stephanie robi wielki błąd biorąc Jeffa na tę galę, gdyż jak on ma się wspiąć na drabinę, skoro on nie umie wejść po schodach. Nie moja wina, że wychodzi na ring w innym stanie niż ja, nie ma litości dla takich osób, a zaczepki słowne jeszcze bardziej zmotywują mnie do tego by ci mocno przywalić. Wcześniej wiele o tobie mówiłem, dlatego nie chcę się powtarzać, lecz wiec, że jesteś najsłabszym ogniwem w tej stawce i nawet twój partner z ostatniej gali – Carlito byłby lepszy w tej walce. Skoro jesteś taki pewny siebie, to może byś nam to udowodnił i zmierzył się z Carlito jak mężczyzna z mężczyzną, czy ty raczej nie masz czasu bo wolisz omalować sobie paznokcie na czarno?! Takie są fakty, że ten gość wygrał za ciebie walkę! Masz szczęście, że Carlito poleciał na nic nie warty pas Television, jednak wiec, że High Stakes może być sądem ostatecznym. Sądem, który wyśle Cię za kratki, gdzie już dawno powinieneś być! Będziesz błagał by iść do pierdla, bo bólu jaki Ci tam zadam, by tylko być jak najdalej ode mnie, gdyż będziesz czuł lęk. To samo co zrobił John Cena, myślał, że się ode mnie oddali, a mimo to kiedy na High Stakes wygram już walkę to może nasze drogi znów się spotkają i skończymy to jeszcze raz! Nie zapominajmy, że mamy też drugiego mistrza na CrashDay – Batistę! Tak, Destroyer wygrał pas w pojedynku z Christianem i jest mistrzem, ale kiedy kontrakt na walkę znajdzie się w mojej dłoni wszystko może się błyskawicznie zmienić! Na razie to są tylko ostrzeżenia, ale na następnym Showtime pewnie przejdzie już do czynów, a finał, uwieńczony moim wielki zwycięstwem będzie końcowym etapem złudzeń tych wszystkich ludzi liczących na moją porażkę!

 

[Alberto Del Rio wstaje, a następnie zarzuca na siebie ręcznik wychodząc z szatni, kieruje się w stronę siłowni, po czym obraz zanika.]

 

 

Przepraszam, że pisałem do bardzo wielu osob w poście, ale chciałem omówic rywali z walki High Stakes. Poczekam kto mi odpisze i posta będę kierował, głównie d tej osoby, oczywiście z ST ;)

 

 

b9e3d6d02a.png

Użytkownik, Moderator i Dyskutant roku 2011!

Moderator roku 2012!

 

hhhhhhhhhq.png

gggggc.png

zdb.png

 

 


  • Posty:  1 969
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  07.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

skipsheffieldwwesuperst.jpg

[skip idzie ze swoimi kobietami i pasem na ramieniu w stronę parkingu. Jednak na widok kamerzysty wysyła dziewczyna do samochodu, podchodzi do niego i razem idą usiąść w parku]

No i kolejna gala za nami, kolejne ShowTime, kolejne zwycięstwo Byka, kolejna noc dominacji Revolution! Po raz kolejny pokazaliśmy, że my jesteśmy istota WCE, bez nas nie działoby się tu nic godnego uwagi. Jesteśmy jedyną na tyle solidną stajnią by nosić wszystkie pasy ST, jesteśmy, silni, zjednoczeni i niepokonani. Ja wygrałem z tym śmiesznym meksykańcem, John bez problemu rozwalił Jericho i stał się #1 contenderem, a Ted pokazał, czemu jest mistrzem TV i jednocześnie udowodnił temu dzikusowi z dziwną fryzurą gdzie jego miejsce. Tak, więc jak mówiłem, to była kolejna noc Revolution. Ale przejdźmy do konkretów. Zacznę od mojego ostatniego przeciwnika Alberto Del Rio. Widziałem Twoją ostatnia przemowę i muszę Ci przyznać, że jesteś świetnym aktorem. Świetnie umiesz zmanipulować ludzi by swoje porażki przedstawić jako sukcesy. Jednak trzeba być kompletnym idiotą żeby dać się na to nabrać… Moooże za pierwszym, drugim razem to by jeszcze przeszło, ale po kolejnej porażce te same wytłumaczenia już są śmieszne… Chwalisz się, że robiłeś ze mną, co chciałeś? Nie rozumiem, po co mówić takie rzeczy skoro każdy, kto widział ta walkę wie, że to totalne brednie. Alberto, prawda jest taka, że jak sobie uświadamiasz, że nie jesteś w stanie pokonać swojego przeciwnika, szukasz wyjścia ewakuacyjnego. Tak samo było w walce z Sheltonem, tak samo było teraz. Nie powiem, jest to jakieś wyjście. Zawsze możesz sobie później gadać, że nie zależało Ci na zwycięstwie, że nic by Ci ono nie dało, że Ci się nie chciało i inne tym podobne żałosne wymówki (no ale i tak nic nie przebije („źle się czułem” Shelton’a). I naprawdę wydaje Ci się, że takie wyjście jest lepsze od honorowej przegranej z lepszym przeciwnikiem? Nie wydaje mi się… Dla prawdziwego sportowca nie ma czegoś takiego jak nie ważne zwycięstwo, jest to tania wymówka, słabych ludzi. Nie dość, że słabych to jeszcze ludzi bez honoru, bez zasad. Właśnie takimi zachowaniami pokazujesz ile jest wart, albo raczej jak bardzo jesteś nic nie wart. Nie wiem koleś, na jakiej podstawie twierdzisz, że jesteś dobry, że zasługujesz na MÓJ pas itd. Itp. Kiedy ostatnio wygrałeś walkę „mistrzu”? Pomyślmy… Ostatnio nie byłeś w stanie pokonać Byka, na NR nie straciłeś pas (no ale taaak, zapomniałem, nie zależało Ci na nim…), na ST przed galą poległeś przeciw Sheltonowi (tak wiem, tez Ci nie zależało) a wcześniej? Hmmm a, wiem! Wygrałeś! Z CM Punk’iem! Ale… Hmmm… Czy nie przez DQ po tym jak przywalił Ci krzesłem? No tak, ale widocznie jemu też nie zależało na wygraniu tamtej walki prawda? Yhhh Alberto, Alberto… Ogarnij się i zacznij coś robić a nie tylko gadać, bo ostatnio chyba skupiłeś się głównie na właśnie gadaniu i wymyślaniu jakby się tu tłumaczyć z kolejnych porażek… Dobra ale myśle, że był to ostatni raz kiedy stajemy razem w ringu, nie jesteś godzien nawet zbliżać się do pasa WHC… Tak więc kończe o Tobie, i powodzenie w powiększaniu swojego streak’u porażek, na razie świetnie Ci idzie… Bo przecież Ci nie zależy… Dobra teraz przejdźmy jeszcze na moment do kolejnej osoby, która przeszła samego siebie i straciła resztki mojego szacunku na tej gali. A mowa oczywiście o Sheltonie „Gold hair dye” Benjamin’ie. Żałuje, że nie chce mi się przesłuchiwać Twoich wypowiedzi by porównać je z tym, co mówiłeś, na gali ale chyba wszyscy, którzy słuchali tego w przeszłości zdają sobie sprawę z tego co zrobiłeś… Dobra to przypomnijmy sobie ten moment.

[skip wyciąga z torby laptopa i puszcza moment rozmowy siebie z Sheltonem i Borash’em]

Pozwól, że zacytuje dwa najbardziej mnie interesujące fragmenty: „Wiecie, że nadal mam dwie rzeczy, które przybliżają mnie do pasa mistrzowskiego jak nikogo innego. Stephanie McMahon i mój należyty rewanż!” no i „Tak na prawdę to ja poprosiłem Stephanie i wyznaczenie Ciebie jako mojego oponenta. Wybrałem Ciebie, bo to miała być dla mnie kaszka z mleczkiem.”. Yhhh po tych wszystkich tygodniach, kiedy to tak zdecydowanie i uparcie zaprzeczałeś, że kobieta cokolwiek Ci załatwia, że nic Ci nie ułatwia, mało tego mówiłeś, że gdyby Ci cokolwiek ułatwiała, nie postawiłaby Cię w ringu ze mną. A teraz otwarcie, przed kamerami zaprzeczasz wszystkiemu, czego tak strasznie broniłeś… Nie mam pojęcia, czemu to zrobiłeś…? Co, Tobą kierowała? Zapomniałeś swoją wersję? Może znowu byłeś zmęczony? Yhhh… A no i gratuluję wygranej, co prawda wszyscy wiemy, że gdyby nie ja nie dotarłbyś nawet do ringu, ale spoko, „dziękuje” wystarczy. No nic, w każdym razie to już nie moja sprawa, chciałem tylko podsumować nasz feud a w sumie zauważyć, że sam to podsumowałeś. No i przy okazji pokazać, że kolejny raz, wiem, co mówię i nie rzucam słów na wiatr, jeszcze ani razu Was nie okłamałem kochani, pamiętajcie o tym. I jak ktoś z moich „przeciwników” jeszcze będzie chciał kiedyś powiedzieć, że tylko gadam a nic nie robię, też niech pamięta, że jak na razie potwierdziłem wszystkie moja słowa w czynach. Jestem niepokonany i niepokonany zostanę! No i teraz przejdźmy do ostatniego punktu mojej dzisiejszej przemowy. John Cena! Wiedziałem, że wygrasz przyjacielu! Wiesz jak trzymałem za Ciebie kciuki, i serdecznie gratuluje! Wreszcie zrobimy to, co od tak dawna planujemy, piękną, historyczną walkę przyjaciół. Wiem, że będzie to walka fairplay i powiem Ci, że już nie mogę się doczekać! To będzie wydarzenie! A najważniejsze, że tak czy siak, pas zostaje, w Revolution! Nie wiem jak uważasz, ale ja bym pomyślał nad jakąś fajną stypulacją, coś, co będzie pasować nam obu no i podobać się władzom. Ale jeśli o to chodzi to poczekam na jakieś Twoje propozycję. A ja powtórzę mój pomysł, który miałem po NR. Pozbyliśmy się Ortona, hehe swoją drogą nie tylko my z tego, co widziałem… Mniejsza… Tak, więc zostaliśmy bez lidera, i tu ponawiam moją propozycję. Ten kto z naszej walki wyjdzie jako mistrz, wyjdzie z najważniejszym pasem federacji zostaje oficjalnie liderem Revolution. Co Ty na to? No i Ted, nie masz nic przeciwko takiemu rozwiązaniu? A może lepiej żebyśmy zostali tak jak jest, bez lidera, bo w sumie świetnie sobie radzimy. Co o tym myślicie panowie? Dobra to będzie na tyle, czekam na odpowiedzi a teraz z dziewczynkami jedziemy na rodeo. JEP! JEP! JEP!

[skip idzie w stronę parkingu, gdzie przy złotym Hammer'ze już jak zwykle czekają jego panie]

JEP! JEP! JEP!

TO SHOW TIME COMES BULL TIME!!!

JEP! JEP! JEP!

 

 

 


  • Posty:  1 176
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

wwe-superstar-shelton-benjamin-12.jpg

 

(Kamera ukazuje Shelton'a wchodzacego do budynku federacji krokiem Rica Flair'a, smiechajacego sie delikatnie i mowiacego...)

 

And there he is, limousine ridin', jet flyin', stylin' and profilin', you all looing seeing, the Wrestling GOOOOOOOOOOOD being, The Gold Standard Shelton Benjamin... To sie nazywa wejscie godne prawdziwego mistrza, twarzy Zlotego Brandu, tej federacji, no normalnie twarzy wspolczesnego wrestlingu. Byloby to bardziej wartosciowe, gdyby nie fakt, iz to Ric Flair byl osoba, ktora sie tak zachowywala. On na to nie zasluguje, byl jest i bedzie nikim. To ja tu jestem gwiazda, na ktora wszyscy ludzie powinni spogladac, zdjecia robic, wywiady przeprowadzac. To ja tu jestem waszym celebryta, najwazniejszym czlowiekiem i tak dalej...Na tym swiecie jest jedyna taka gwiazda, autentyczny nadczlowiek, wasz wrestlingowy Bog i jestem nim ja, nie zaden Ric Fail czy inny Hulk Rogal. Od tej pory ja mam byc nazywany bogiem badz legenda, zasluguje na to. Ba, co wiecej wam powiem, od zawsze zaslugiwalem tylko nieodpowiedni ludzie byli na tyle slepi, ze nie dostrzegali mojego zlotego blasku, ktory promienieje od zawsze mocniej niz samo Slonce!...But, hey, you already know that, hehe...

Dobra, przejdzmy do rownie istoniejszych kwestii. Zacznijmy od tego, co sie wydarzylo na minionym Showtime a pierwsza rzecza, ktora poprostu musiala sie wydarzyc byla moja wygrana. CM Punk, nawet mi nie mow, ze miales cicha nadzieje na swoja wygrana...Nie dosc, ze w ogole nie odpowiadales na wiadomosci, ktora adresowalem w twoja strone, to jeszcze w ringu zachowywales sie jak kawal jarzebinowego drewna. Co sie gosciu z toba dzieje?...Najprawdopodobniej to byly skutki bycia wielce pseudo Straight Edge...Wiesz co, ciekwi mnie tylko dlaczego ty masz wielkie wory pod oczami? Wyglada to tak jakbys na prawde nie stronil od uzywek, alkoholu czy papierosow. Najprawdopodobniej nie mowisz nam wszystkim prawdy, tylko poprostu grasz czystego a tak na prawde jestes gorszy niz nie jeden menel. Potwierdzeniem jest to, iz twoja kobieta jest Beth Phoenix...Wiecej dowodow mi nie potrzeba...

Wielki ladder match na High Stakes...High Stakes, wysokie stawki, ja kontra 8 roznych patalachow. Niemniej, pojedynek zapowiada sie tak ciekawie, ze az autentycznie jestem podekscytowany. Nie czesto mam okazje zawalczyc w swojej jednej z ulubionych stypulacji, a jest nia wlasnie ladder match. Drabina jest wlasnie rzecza, ktora NIKT sie lepiej nie posluguje. MOzna rzecz, ze ja sie urodzilem z drabina w reku, doskonale wiem co z nia robic, gdzie jej uzywac, czy w jaki sposob jej uzyc, by wyszlo to dla mnie na dobre. Jestem uzalezniony od adrenaliny, co udowadniam wszystkim zalosnym ludziom swoimi poczynaniami w ringu. Moje uwielbienie do podejmowania ryzyka jest tym samym, czym jest koks dla cpuna czy dla fana wrestlingu calowanie tylka zafundowane przez John'ow Cena'ow czy innych Skip'ow Sheffield'ow, a to znaczy, ze ma duza wartosc dla mnie. Juz nie moge sie doczekac owego pojedynku....Ty, ziomus...Tak, ty kamerzysto...Wiesz czemu jeszcze jestem podekscytowany owa walka?...Nie wiesz?...To ja cie uswiadomie...No spojrz jakich to ja przeciwnikow mam. To sie wlasnie nazywa "Zarzadz brandow Showtime oraz Crashday sa w humorze". I wlasnie za to mozna ich szanowac. Moja kochana Stephanie oraz tamten czopek Kennedy wiedza, ze poprostu trzeba mi zalatwic rozrywke i dodac takich ludzi do walki, zebym mogl sobie robic z nimi co chce i jak chce. WOOOOOO i tak ma wlasnie byc!! Ciesze sie, ze moimi rywalami sa ludzie bez przyszlosci, z ktorych mozna sie smiac, pluc im w twarz i zyczyc niepowodzenia w zyciu. Zrobmy przeglad uczestnikow walki High Stakes a zaczniemy od stracencow spod Crashday...Matt Hardy czyli metalowe zawiasy w kolanach, ktore sie nie ginaja. Wielce hardcore'owy zawodnik, ktory nie rdzil sobie nigdy w solowej karierze. On sie nadaje na bycie chlopcem do bicia...Voldemord czy jak mu tam...Czlowiek, o ktorym swiat nie slyszal, nikt nie zna i watpie by ktos chcial poznac. Ale musze przyznac, ze skubaniec nie ma nic do stracenia w tym pojedynku, moze jedynie zyskac i to bardzo duzo. Sam fakt, ze uczestniczy w najwazniejszej walce na PPV, do tego jeszcze z kim takim jak The Gold Standard Shelton Benjamin da mu szanse na bycie slwanym i znanym, choc niekoniecznie w dobra strone...Pozostal nam stamtad Edge...Kolejny przegraniec, przedluzany klocek, Overrated R Anti-star. Juz dawno sie wypalil, jego umiejetnosci zwiazane z walkami o podwyzszonym ryzyku juz dawno przeminely z wiatrem. Poprostu jego czas sie skonczyl, nie powinien wiecej walczyc a juz tym bardziej z kims takim jak ja, gdyz moze to byc ostatnia rzecz jaka sprawnie moze zrobic...Ale z drugiej strony ciesze sie, ze taki drewniak rowniez bierze udzial w walce. Od takiego zawsze jest sie szybszym i silniejszym wiec on raczej zawadzac mi nie bedzie. Od czasy du czasu poczestuje go 450 splashem z drabiny by wiedzial co powinien robic a czego nie...

Dobra, wracamy do mojego domu czyli na ShowTime a stad Stephanie zdecydowala sie zabrac Jeffa Hardy'ego...Za pewne mysli, ze moje podanie reki bylo czyms w gescie poszanowania przeciwnika... Niestety musze cpunka rozczarowac, wcale tak nie bylo. Poprostu chwilowo nie mialem ochoty na gnojenie ludzi wiec zachowalem sie spokojnie...Ale niech zyje sobie w nieswiadomosci, lepiej dla niego, gdyz im mniej wie tym pozyje dluzej...No chyba, ze obejrzy nagranie owej wypowiedzi...Dalej mamy Chris'a Jericho...Worthless hypocrite and parasite, pathetic and damned...Taki tez swietnie prezentuje sie podczas solidnego obrywania...Zostal nam Alberto Del Rio...masz racje, dobrze wiemy jak bedzie wygladala akcja na drabinie. I'll win you'll lose, I'll beat you up and you'll fell down...Nie mozesz sie tego doczekac, co? Tak samo nie mozesz sie doczekac tych najciezszych momentow, ktore beda zaplata ode mnie za nazwanie Stephanie moja wlasnoscia...Oj bedzie to bolalo, ooojjjj bedzie...

I tak walsnie prezentuje sie moja konkurencja. Zalosne, nie? Ale przynajmniej bedzie mozna sie usmic...Ja sie tylko zastanawiam kto bedzie ostatnim uczestnikiem. Trzeba bedzie spojrzec na CrashDay by sie dowiedziec...

Na koniec chcialem powiedziec pare slow do pseudo championa, ktory stal sie nim dzieki mnie....Tak Sheffield, to wlasnie dzieki mnie jestes w tej chwili posiadaczem pasa WHC. Jak sam mnie zacytowales, to wlasnie ja wybralem sobie ciebie na przeciwnika. Widzialem jakis tam potencjal w tobie i postanowilem to wykorzystac. Te mameje siedzace na trybunach i przed telewizorami widzieli w tobie wiecej niz ja i wlasnie z tego powodu chcialem zawlaczyc z toba i udowodnic, ze nawet wreslterzy, ktorzy sa ich zdaniem zdolni do zdobycia mistrzostwa nie sa w stanie mnie pokonac. Sam popelnilem blad oslabiajac sie ale cos, stalo sie, rewanz mam w kieszeni wiec co sie odwlecze to nie uciecze...A wracajac do tego calego cytatu to powiem ci, ze zupelnie nie rozumiem twojej tepej odpowiedzi na to. Ty juz nawet swoja wlasna glupota starsz sie zakryc kretynizm jakim sie przpelniasz...Jak juz wczesniej powiedzialem, powinienes sie cieszyc i byc mi wdziecny za to, ze to ty jestes WHChampionem...Nie ja mam byc wdzieczny tylko ty...Gdyby nie ja to na to miejsce z braku laku wyznaczylaby mi jakiegos innego czopka, ktory nawet nie wie jak pas mistrza wyglada...Poza tym to nie byla decyzja, ktora szla w 100 % na moja korzysc, nieprawdasz? Bo gdybym mial sobie panowac jak krol i zyc z pokonywania oplutych slabeuszy to ty w zyciu nie walczylbys ze mna...No chyba, ze swoim zdaniem faktycznie jestes slaby to prosze bardzo, mysl sobie tak dalej...Ja cie w tym myslieniu utwierdze, kiedy dojdzie do Ostatecznego Rozwiazania, w ktorym zmierzymy sie obaj...I wiesz, wberw temu co zacytowales to wcalce nie potrzebuje Stephanie by doprowadzic do tego. Moze i jest ona moim drugim kolem ratunkowym ale nie znaczy to, ze musze go uzyc. Mam w koncu kontrakt na rewanz wiec...Besides, I'm The Gold Standard Shelton Bejmain and also Showtime is Shelton, WCE is Shelton, WCE is the house that he built and the only two things that you can do about it are NOTHING and LIKE IT! And you all better remember that...GET IT? GOT IT? GOOD!! And now, would you please let me finish, I've got something to do right now...See ya...WOOOOOOOOOO!

 

(Shelton cwaniacko sie usmiechajac kieruje sie w strone biura mani GM)

 

f9740146ef2299a7841b514be93ac59a.png

 

bxdsfcb.png

49238945.png

wce.png

84995216.png

 

 


  • Posty:  625
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.05.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

carlito.jpg

Kamerzysta przechadza się po korytarzu szukając jakichś osobistości do przeprowadzenia wywiadu. Czuje się zrezygnowany, gdy nagle zza korytarza wybiega męzczyzna, który wpada na kamerzystę, wytrąca mu mikrofon z ręki, a sam upuszcza i rozbija butelkę z sokiem jabłkowym. Okazuje się że tym mężczyzną jest Carlito.

-Jak łazisz łamago jedna.. a ty ty! Wszędzie Cię szukam do diaska. Możemy już zaczynać? Jak moje włosy Ok. Witajcie wszyscy moi fani! Na pewno wszyscy widzieliście na Showtime, że CARLITO COLON wygrał swoją pierwszą walkę w WCE w dniu swojego wielkiego debiutu na SHOWTIME! And That is COOL! Byłem najbardziej dominującą osobą w ringu tego dnia. P tym co zrobiłem, MVP siedzie gdzieś na mieście i próbuje wykraść banany z ulicznego kiosku, a Ezekiel Jackson został tak przeze mnie pobity, że na zawsze będzie musiał zakończyć karierę. Widzicie wszyscy jaki Carlito jest niebezpieczny! Dla panów ze Slayers należą się oklaski za sam fakt, że pojawili się tego dnia w ringu. Zachowaliście się jak mężczyźni. A teraz chcę coś powiedzieć wszystkim ludziom w WCE. Puerto Ricańskie Ferrari dopiero się rozpędza! I zmiecie z powierzchni ziemi każdego kto stanie na drodze Carlito Colon! Tak jak ty kamerzysto, zmarnowałeś mi butelkę najlepszego soku jabłkowego z Puerto Rico. Masy szczęście że dzisiaj mam przypływ miłosierdzia, więc jeszcze się zastanowię co z tobą zrobić... zresztą nieważne. Jest jeszcze jedna osoba, która ostatnio naraziła się Carlito. Oczywiście to Jeff Hardy.

Wiesz co Jeffrey, zastnawiam się jak przez gardło mogły przejść Ci słowa, że jestem twoim partnerem. Owszem tworzyliśmy Tag-Team, ale między nami jest ogromna przepaść. Jesteś o 3 ligi niżej ode mnie, i aby to podkreślić umieściłem video z akcjami które na tobie wykonałem w swoim titantronie. Nie wiem czy pamiętasz, że to Carlito zdominował Slayers na ST! Że to Carlito wygrał walkę na ST! I że to Carlito jest COOL! Kiedy ja rozkręcałem akcję, ty robiłeś za małpę skaczącą w narożniku. Zresztą taką właśnie małpą jesteś na co dzień. Another me.. lalalala, żałosne. Myślisz że to jest COOL? Ciekawe którą z tych twoich twarzy musimy oglądać? To chyba bez znaczenia, bo każda jest tak samo okropna. I każdą tak samo opluję jabłkiem! Because I spit to face of people who don't wanna be COOL! Wogle zastanawiam się czym ty wogle myjesz tą twarz Jeff? Mam wrażenie, że zamiast mleczka do twarzy używasz farby do włosów. I do tego jesteś tchórzem bez honoru i wstydu! Kiedy schodziliśmy z ringu miałem 150 różnych okazji by wykonać na Tobie Backstabber, co wyłączyłoby Cię za akcji na pare miesięcy, a ja zająłbym miejsce w Ladder Matchu. Nie zrobiłem tego, bo miałem do ciebie szacunek i chciałem rozegrać to uczciwie. A ty udowodniłeś że nie zasługujesz na szacunek nikogo w szatni, bo zaatakowałeś Carlita w jego własnej szatni! That wasn't COOL! Ale ziękuję Ci za to Jeff! Naprawdę oddałeś mi wielką przysługę. Wyszedłem na tym lepiej niż ty. Bo dzięki temu że nie wystąpie w Ladder Matchu, CARLITO został pretendentem do WCE TELEVISION CHAMPIONSHIP na PPV HIGH STAKES! And that is COOL! Apropo tego wydarzenia, chciałbym powiedzieć o jeszcze jednej osobie. [Chris Jericho[/b]..

Naprawdę żal mi Cię teraz Chris.. mówię serio. Przegrałeś swoją walkę w WCE i nie możesz się odrobić na Carlito, który jest pretendentem do pasa Televison. Spadłeś na sam dół. Walls of Jericho zostały zburzone.

W tym czasie Carlito pnie się na sam szczyt. Sam się o to prosiłeś zadzierając z Ceną. Jesteś teraz zwykłym wyrzutkiem społecznym. Nie ma dla Ciebie miejsca w WCE! Nie wiem po co wogle wchodziłem z tobą w sprzeczki, to sie totalnie nie opłacało! To wielka strata dla wrestlingu, że kiedykolwiek wkroczyłeś do ringu!

Teraz czas zająć się moim prawdziwym celem. Malutki Tadek DiBiase. Nie wiem czy wiesz Ted, ale na ST popełniłeś największy błąd swojego życia! Módl się do Boga, żeby przed High Stakes wydarzył się jakiś cud! Chociaż żaden cud nie uratuje Cię przed atakiem Carlito! Ale zacznijmy od początku. Wiesz Tadziu, jakoś nigdy Cię nie lubiłem. W WCE dołączyłeś do stajni Revolution, to był dobry krok bo mogłeś obcować z takimi gwiazdami jak Cena i Sheffield. Ale dałeś im się zdominować! Jak dziecko dałeś z siebie zrobić chłopca na posyłki, dajesz im się wysługiwać i spychać do niższego szeregu. I sądzisz, że Carlito przegra walkę z jakimś pomagierem większych gwiazd? That isn't COOL. Puerto Ricańskie Ferrari rozpędza się coraz bardziej. A po jego uderzeniu, nie pomogą Ci nawet twoi "pseudo" przyjaciele. Pas ostatnio zmienił swoją nazwę. TELEVISION CHAMPIONSHIP. TELEVISION. Nie MILLION DOLLAR. Na to mistrzostwo zasługuje ktoś, kto jest stworzony do wielkich scen. Ktoś, kto ma twarz przeznaczoną na ogromne telebimy, ktoś, kto dumnie prezentowałby się z tym pasem przed kamerami. I mowa tu oczywiście o Carlito! And That is COOL! Ale na pewno nie zasługuje na niego ktoś, kto nie ma nic poza pieniędzmi. Za grosz umiejętności wrestlingowych.. a nie sorry Ted. Zupełnie zapomniałem. Masz jeszcze ojca, HoFamera w WWE. Ojca, który jest takim samym nieudacznikiem jak ty. Nie dość że nigdy nie wystąpił w WCE, to jeszcze nie osiągnął nic w WWE, poza tym pasem który sam zamówił sobie na ruskim bazarku, który ty tak bezmyślnie nosiłeś. Nie masz po kim odziedziczyć umiejętności wreslingowych i dlatego jesteś fajtłapą. Mój ojciec był legendą wrestlingu. Przekazał mi swoje najlepsze geny. Nie mogę tego samego powiedzieć o moim bracie Primo, na ale cóż, jego nie ma w WCE, on się tu nie liczy. Nie wiem czy wiesz Ted, ale na High Stakes nie będzie koło Ciebie, ani ojca, ani twoich pomagierów z Revolution. Będziesz zadany tylko na moją łaskę! Już możesz iść to chirurga i zamawiać sobie operację plastyczną pleców. Specjalnie nie założę ochraniaczy na kolana, żebyś bardzo odczuł mojego Backstabbera. And that.. chwileczkę (Carlito wyciąga z kieszeni jabłko, odgryza kawałek, przeżuwa i szybko połyka, po czym cicho wzdycha: )

Ohh yeah, that is COOL. Jak już mówiłem Ted, możesz zacząć odliczać czas do swojej wielkiej porażki. Ponieważ tak oto stoi przed tobąBackcrackinator, Backstabbinator, Backtalkinator, From Puerto Rico, The Best of Colons and Hawaii Machismo, The One, The Only The UnMillion Dollar Dremable Carrrliiitooooo!! A teraz zapłacisz mi za sok jabłkowy psubracie! (Carlito uderza z całej siły w twarz kamerzyście. Ten pada na podłogę omdlały. Carlito podnosi kamerę i nakierowuje na twarz kamerzysty. Widać, jak jego twarz zostaje spryskana kawałkami jabłka. Następnie Carlito nakierowuje kamerę na swoją twarz i mówi :)

That is COOOOOOL!


  • Posty:  2 901
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

AlbertoDelRioHinton3.png

 

[Kamera ukazuje nam logo WCE na drzwiach pewnej szatni. Po chwili w kierunku tej szatni zmierza Alberto Del Rio. Wchodzi do niej i mówi do kamerzysty: Zapraszam, mam trochę do powiedzenia moim fanom. Kamera przenosi się do szatni Alberto, po czym kiedy Del Rio siada, kamerzysta siada na krześle i Del Rio zaczyna mówić do kamery.]

 

My Name is Albertooo Del Riooooo!! But you already know that... Niedawno już mogliście mnie oglądać, ale po tym co usłyszałem w telewizji musiałem zareagować. Moi rywale nie będą mieli ze mną łatwo, gdyż prawdziwego mistrza cech***je to, że potrafi jeszcze przed walką zniszczyć rywali i ja zrobię to z wami! Niestety teraz w WCE nie mamy takiego prawdziwego mistrza w federacji, dlatego trzeba coś z tym zrobić i kiedy już wygram, kontrakt to wreszcie będziecie mieli okazję do podziwiania jedynego i fenomenalnego mistrza, który właśnie mówi do was. Ale przechodźmy do rzeczy, czas zrobić porządki z tymi, którzy nadal mają nadzieję na to, że wejdą na drabinę i zdejmą kontrakt przede mną. To niemożliwe, gdyż mam najlepsze warunki z was i jestem najlepszy w tej branży, co pozwala mi pokonać każdego! Wracajmy do rzeczy. Zaczniemy od tego, że High Stakes to najprawdopodobniej najważniejsza gala w roku, bo tu rozpoczyna się droga do mistrzostwa. W tym roku WCE ma zaszczyt gościć mnie na tej gali, jestem tu już pewien kawałek czasu, na pewno dłużej niż Benjamin, Hardy oraz Chris Jericho. Co z tego, że oni mają doświadczenie, ale to ja jestem tu dłużej i to ja zasługuje na to by dostać szansę walki o pas. Shelton już ją otrzymał, Chris miał milion okazji na zostanie pretendentem, ale że stoi teraz w hierarchii na poziomie Jeffa pokazuje tylko jego słabości, które bardzo łatwo wykorzystać. Ja jestem młoda krwią i nikt nie wie czego się po mnie spodziewać, a Chris … Chris, dobrze wiemy, że jest buldog, lionsault, Codebreaker i Walls of Jericho, to koniec. Taki masz arsenał ciosów i wiadomo, że żaden z nich nie jest godny by stanąć ze mną w ringu, bo umiejętnościami nie dorastasz mi do pięt. Fakt, to ty w przeszłości miałeś pasy, lecz wtedy nie było w tym biznesie mnie, a gdybym wtedy był to ty byłbyś tym czym jesteś teraz czyli ZEREM!

Koniec już o osobie, która od długiego czasu okłamuje nas wszystkich, może teraz pomówimy o byłym mistrzu Wagi Ciężkiej! Shelton został mistrzem, jednak komu on go odebrał? Triple H’owi? Kto to teraz jest, gdzie on teraz jest? Nie ma go wśród nas, a w to, że on był jednym ze słabszych mistrzów w historii to wiemy, ale ty nawet nie umiałeś utrzymać tego pasa przez dłużej niż dwa miesiące i popatrzmy kto ci go odebrał! Skip Sheffield, którego niszczyłem w ringu na Showtime?! Nie wiem jak to zrobiłeś, że straciłeś ten pas, skoro po swojej stronie masz jeszcze Stephanie i nawet z nią, chodząc na skróty nie umiałeś zrobić czegoś co już niedługo dokonam ja na waszych oczach! Co do Sheltona, to dobra, stracił już pas, ale mógłby chociaż pokazać, że był jakimś tam mistrzem i chociaż walczyć o ten pas powrotnie, a on z mocnymi plecami nawet nie dostał rewanżu. To znaczy, że po prostu w tej federacji nikt nie liczy się z twoim zdaniem, więc lepiej już się zamknij! Nie byłeś mistrzem godnym pasa i dlatego teraz odepchnęli Cię od pasa i robi to twoja pani, nawet ona ma do ciebie minimalny szacunek. Może tam gdzieś w RoH byłeś gwiazdą, ale mimo to, że masz doświadczenie to w WCE nikt nie liczy się z tobą, twoim zdaniem i tym, że byłeś mistrzem bo trwało to nie dłużej niż zajmuje przejechanie mojej najdłuższej limuzyny przez całe miasto.

Nie chcę wprowadzać wojny między brandowej, bo po co skoro wiadomo, że Showtime jest lepsze ale jeden zawodnik specjalnie nie przypadł mi do gustu. Mowa tu o moim rodaku – Volador’ze Jr. Volador, mówił, że nie mam nic z Luchadora, jednak chyba on nie wie co oznacza slowo Luchador. Lucha to nie tylko maska, nie trzeba mieć maski, na co ja jestem najlepszym dowodem, gdyż prezentuję styl Lucha, tylko ulepszony, lepszy i to daje mi to czego ty nigdy nie doświadczysz, czyli sukces! Jakoś kiedy WWE prosiło się o prawdziwe Luchadora, którym niewątpliwie nie był Rey Mysterio nie zadzwoniono do ciebie, lecz do mnie bo było wiadomo, że to ja jestem skazany na sukces, na pasy i na wielką przyszłość. Szanuje mój kraj, jednak wyjeżdżając z niego czułem ulgę, gdyż tam już dusiłem się tym, że osiągnąłem to co można było osiągnąć dlatego wyruszyłem do USA, a ty nadal biegałes w tej swojej śmiesznej masce po ringu myśląc, że jedyne co masz robi z ciebie już wielkiego Luchadora. Lucha to więcej niż wrestling i więcej niż głupia maska. Kim ty w ogóle jesteś, żeby atakować mnie słownie, mimo, że wiadomo, że to ja jestem tu największą gwiazda, ja zdobyłem i zdobędę pas, a ty będziesz sobie na tym CrashDay, gdzie będziesz pokonywał jobberów jak Mercury i będziesz szedł w przekonaniu, że jesteś najlepszy, jednak tak nie jest w rzeczywistości, bo najlepszy zawodnik WCE i jedyny tu zasługujący na główny pas Luchador to ja – Alberto Del Rio! Ja debiutowałem z dużym hałasem, to mnie wtedy ludzie podziwiali, oglądali, mówili o mnie, bo oni wiedzą co dobre, ludzie umieją zobaczyć co jest warte uwagi i kiedy to tylko ja pojawiam się na antenie oglądalność skacze do góry, a kiedy ty się pojawiasz wszyscy właśnie robią sobie przerwę na kawę. To nie przypadkowe, że to ja zdobyłem pas Hardcore, gdyż po to jestem w walce High Stakes by niszczyć was drabinami i by ten Hardcore był w walce. Teraz jest to już nic nie warty pas TV, lecz ja już poszedłem krok wyżej i po gali PPV będę już kolejny krok nad nędznymi podróbkami Luchadorów jak Volador! Na ringach WCE jestem w tej walce chyba najbardziej doświadczony i to się liczy, bo ta federacja jest specyficzna, bo jest pod moja całkowita kontrolą. Teraz na High Stakes nie ma innej możliwości niż, żeby wszedł na drabinę i zdjął kontrakt na walkę o główny pas federacji! Jeżeli kontrakt będzie umożliwiał walkę w każdym miejscu o każdej porze wtedy to na któregoś z mistrzów zapadnie wyrok, wyrok, który może być odroczony ale prędzej czy później dosięgnie któregoś z mistrzów i ani Destroyer Batista, ani Skip Sheffield, który na Showtime przekonał się jak smakuje Cross Armbreaker nie będą mogli czuć się pewni, a kiedy zrealizuję już kontrakt stanę u szczytu sławy i potwierdzę te oto słowa. Pracuje na ten sukces już jakiś czas, ale nie stoję w miejscu, bo gdybym nie miał ambitnych celów nadal bym gnił przy pasie Hardcore, lecz ja uwolniłem się od niego, po to by iść w górę i osiągnąć cel, który sobie założyl przychodząc tu, czyli całkowita dominacja i zostanie głównym mistrzem tej federacji! High Stakes, ta walka, ta gala i drabiny to jak wyrok śmierci dla tych 7 osób, które przejdą męczarnie jakich jeszcze w życiu niedoświadczyli, ale nie skończy się na tym, bo po tej gali na celowniku znajdzie się pas, który bezlitośnie odbiorę pewnemu mistrzowi!

 

[Del Rio wychodzi z szatni, po czym wchodzi na salę treningową i obraz urywa się.]

 

 

b9e3d6d02a.png

Użytkownik, Moderator i Dyskutant roku 2011!

Moderator roku 2012!

 

hhhhhhhhhq.png

gggggc.png

zdb.png

 

 


  • Posty:  659
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

jhardy1.png

 

[Jeff przyjeżdża samochodem pod budynek siedziby WCE. Wychodzi z niego i kieruje się ku swojej szatni. Spotyka go redaktor, który chce przeprowadzić z nim wywiad.]

 

Słuchaj... Ja będę mówił... Ty się nie odzywasz, ok ? To zaczynamy... Kolejne już ShowTime za nami. Tym razem już 16. Walka Tag Teamowa powiodła się jak chciałem. Ale skończmy już o tym, Powiem o byłym tag team partnerze i rywalu z przyszłego ShowTime. Carlito... Mam ci dużo do powiedzenia i mało wyjaśnień. Nie będę ci mówił dlaczego to zrobiłem, ale może powiem by każdy wiedział, powiem... Zrobiłem to dlatego, bo już denerwowałeś mnie swoimi wypowiedziami... Ty myślałeś, że możemy być tag team'em dłużej niż po tym ShowTime ? Śmieszysz mnie. (śmiech) Zapamiętaj to sobie... Ja z nikim nie przystaje... Żyję tylko dla siebie i jestem już zmęczony ciągłym bełkotem tych... ludzi... i innych, a między innymi ciebie Colon, ciebie... (śmiech) Ty naprawdę myślałeś, że możesz być moim "kolegą" ? Naprawdę ? Po prostu brak słów mi Carlito... brak mi słów. Ty i ja ? The Anti-christ of professional wrestling, The Charismatic Engima Jeff Hardy i gość lubiący pluć jabłkami... To nie trzyma się kupy... Wiesz, co ? Ja miałem to wszystko zaplanowane.. Najpierw trzymamy się razem, a potem dostajesz wycisk swojego życia. Tu chyba złe słowo powiedziałem.. Bo nie zniszczyłem cię totalnie, ale w naszej następnej walce na pewno tak... Wiedz dobrze, że na ShowTime #17 nie będziemy kumplami, ani znajomymi... Będziemy po dwóch stronach ringu jak rywale, przeciwnicy, wrogowie. Zawsze byłeś tym dobrym, miłym gościem do innych i chciałeś zrobić kogoś takiego ze mnie... Wiedz, że i tak i tak nie udało by ci się... Bo ja jestem jaki już jestem i się nie zmienię. Kiedyś jakiś czas byłem tym "dobrym" gościem... Nie jakiś czas tylko prawię całą moją karierę... I jak zawsze kończyłem ? Ostatni... Wszystkie te lata, w których musiałem narażać zdrowie to wszystko przez fanów i ludzi, którzy za tym stali... Wtedy każda dziewczyna dostawała orgazmu na mój widok, piszczały z zachwytu... To mnie wtedy denerwowało i chciałem to zmienić, co zrobiłem. Teraz wygwizdują mnie, chantują że jestem do kitu. .. Oto właśnie mi chodziło... Oto by być tym złym gościem, a nie takim frajerkiem jak ty Carlito. Jestem jaki jestem i już się nie zmienię... Jestem po prostu "inny". Jak słowa mojego themu... : Another me is what there will never be... Co oznacza : Inny ja to coś czego jeszcze nie było. Takiego mnie nie było i nie będzie... To inny ja ! A nie ten sam.. Carlito... Wracając do ciebie. Zaatakowałem cię nie tylko, dlatego, że będziesz moim rywalem na następnej gali ShowTime, ale także dlatego że miałem dość twoich wieśniaczych gadek. Przybyłeś tu i próbowałeś dorównać komuś takiemu ja... Powiem ci coś. Miej zaszczyt mówić do mnie "mistrzu", ponieważ na High Stakes to ja zdobędę ten kontrakt i potem zostanę nowym World Heavyweight Championem ! Nie ważne kto nim będzie, czy Jasiek czy Sheffield będę nowym World Championem w WCE ! Po prostu zrozumcie to.. I ty też Carlito.. The Anti-christ will be next World Heavyweight Champ. Nadal mi się chce śmiać z tego, że myślałeś, że będziemy tag team'em. Jesteś tylko malutkim człowieczkiem, którego pokonałem. Jak powiedział DiBiase z tą arogancją i chamstwem nie zajdziesz daleko... Stałeś się po moim ataku tym złym gościem jak ja, abo jak zacytowałem na ShowTime Mr. Kennedy'ego : Nice guys, finish last... Dobra... Może ty przypiąłeś Jacksona, ale to się nie liczy, bo ja odwaliłem całą robotę i będę w High Stakes Matchu, a potem spiorę ciebie. W WWE to ja zawsze byłem gwiazdą, zdobywałęm pasy i byłem sławny, a ty zawsze i ciągle jobbowałeś... Nawet dostawałeś walki o pasy, ale nie potrafiłeś ich wykorzystać i dlatego twoje największe osiągnięcie w WWE to pasy tag team... Ze swoim braciszkiem tylko tyle osiągnęliście... Ciebie wywalono, a on nadal przegrywa na Superstars... Podpisałeś kontrakt z WCE i na "dzień dobry" dostałeś walkę w team'ie ze mną... Wygraliśmy, abo jaki miałbybyć inny scenariusz. Może i ty go spinowałeś, ale jak wspomniałem, to ja odwaliłem całą robotę... Debiut z Anti-christem w jednym zespole to duża rzecz i przypisujesz to sobie ? O, nie... Oby dwaj walczyliśmy i to ja dałem z siebie wszystko, a ty dostawałeś wycisk raz od niewypału koszykarskiego M.V.P i już zwolnionego Jacksona. Cały Slayer poszło... Punk zniknął, Jackson został zwolniony, Swagger już dawno odszedł, a M.V.P też mało się pokazuje. Wiesz, co ? Możesz do nich dołączyć... Ta grupa jeśli można ją tak nazwać to banda loserów, a ty byłbyś tam największym... Naprawdę myślisz, że jakimś cudem wygrasz TV Championship ? (śmiech) Oszukujesz siebie jak i wszystkich ludzi... którzy i tak już są fałszywi. Pewnie będziesz mówił na mnie "ćpunie" itp., ale ja na takie odzywki nie reaguje... Gadaj sobie, a dla mnie i tak to nie robi wrażenia. Znam takich gości, którzy mówią tak na mnie i nie muszę ich przedstawiać, bo każdy wie o kogo chodzi... Zawsze byłeś dla mnie nikim... To śpiewianie było totalnym dnem i tylko przez takie robienie z siebie głupka obniżasz swój bardzo niski poziom reputacji i respektu ode mnie. Od ciebie już nikt nie jest niżej... nawet Jasiu Cenaminator! A co do niego to... każdy w WCE wiedział, że wygrasz... Całe WCE Universe wiedziało, że Jasiu Cena musi wygrać, bo chyba dzieci siedzące w pierwszym rzędzie popłakałyby się... Powiedz i przyznaj, że jesteś wrestlerem nie, że to kochasz tylko po prostu uwielbiasz te dzieci siedzące w twoim zestawiku i krzyczące "Sina! Sina!". To pewnie dla nich jesteś tu w WCE... Tylko mało razy je widziałem... Może dlatego że to nie jest to ciotowate PG ? W WWE od 2,5 roku nie widziałem krwi, bo dlatego, że twoi "fani" przeraziły by się ? Pewnie tak... Nie będę mówić o tobie, bo żeby coś powiedzieć o tobie trzeba zniżyć się do twojego poziomu, a ja trzymam go wysoko... Więc już pewnie w przyszłości nie usłyszycie słów o Cenie... i jego ego oraz jego krzywej szczenie... Z tobą kończę...

Powiem również o Sheltonie Benjaminie, który wspomniał o mnie i powiedział kilka słów... Jak je powiedziałeś nie przejmowałem się tym, ale kiedy posłuchałem ich kilka tazy (zamyśla się) to byłem zdenerwowany... Twoje odzywki typu "ćpunie" itp. jak mówiłem do Carlito będą mi wlatywały jednym uchem i wylatywały drugim... Uodporniłem się od takich tekstów, więc możesz sobie mówić, ale na mnie nie zrobi to większego wrażenia... Powiem ci tyle... Gdyby nie Stephanie byłbyś nikim w tej federacji.. Ona załatwiła ci title shota i ten pas, ale na High Stakers nie będzie mogła ci już pomóc... Tam i tak wygram ja! Nawet mój brat musi mi ustąpić, bo wie, że to moja szansa na jeden z pasów, który chce. Do tego... to ja jestem królem Ladder Match'y ! To ja wystąpiłem w prawie wszystkich walkach z drabinami. Przypomnij sobie WrestleManię... Ja i Matt walczymy w pierwszym TLC Triple Threat Tag Team Matchu ! Można powiedzieć, że jesteśmy królami drabiny, urodzeni na niej. Rozmawiałem już z Matt'em i chociaż jesteśmy na innych rosterach będziemy współpracować... Jesteśmy braćmi i jakbyśmy nie współpracowali to byłoby to chore. Niektórzy mówią na niego "Fat" itp., ale dla mnie jest to jeden bullshit. To, że przytył to od razu coś wielkiego. I teraz mówię do wszystkich fałszywych człowieczków, którzy siedzą przed komputerem lub telewizorem z popcornem albo innym gó**em... Popatrzcie najpierw na siebie grubasy, a potem oceniajcie innych... Dobrze wam mówię... Wszyscy potrafią kłapać jadaczką, ale nie mówić z sensem... Ci fałszywi i źli ludzie nie umieją wytężyć umysłu tylko powiedzieć "tego lubię, tego nie lubię" albo "ten jest dobry, a ten zły"... Wy zwykli, prości ludzie nie potraficie uruchomić swoich małych móżdżków i puszczacie tak słowa... Nie jesteście godni ułożyć zdania, więc mówicie skrótowo. Jesteście jak czternasto latka ciągle klikająca w klawiaturę telefonu... i podniecacie się dobrymi. Sam to wiem, bo kiedyś byłem rozchwytywany... A teraz mam spokój... nie tylko od natrętnych ludzi, ale też świrniętych fanek, które i tak mnie kochają.. za sam nie wiem co... Że jestem antychrystem ? Może dlatego że jestem przystojniejszy od innych ? Pewnie, dlatego też... Ehh... Nie mam pomysłu na powiedzenie czegoś, a to zła oznaka... Jeśli już nie mam o czym mówić po prostu muszę powiedzieć, że kończę swoje przemówienie i tą imprezę... A o pozostałych uczestnikach High Stakes Matchu wypowiem się następnym razem... A teraz zabieraj mi się stąd !

 

[Kamerzysta wyłącza kamerę i obraz się urywa.]

Jeszcze przed High Stakes może się wypowiem może 1-2, a posta pisałem z rana i teraz go dokańczałem, więc już kilka osób napisało.


  • Posty:  2 901
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

AlbertoDelRioHinton3.png

 

[Na parking WCE podjeżdża bardzo długa limuzyna, z której po chwili wysiada Alberto Del Rio! Masa dziennikarzy dochodzi do niego, ale ten ochraniany przez ochroniarzy wchodzi do budynku WCE. Tam kupuje wodę niegazowaną i wchodzi do swojej szatni, a wraz z nim kamerzysta. Del Rio siada na krześle, chwyta coś czarnego w rękę, a następnie zaczyna mówić w stronę kamery.]

 

My Name is Albertooooooo Dellll Riooooooooo!! But you already know that... Jesteśmy przed gala High Stakes, nie ma już żadnej gali, czekamy na PPV. To gala będzie jednak wyjątkowa, będzie najlepsza w historii, bo na niej wydarzy się coś niepowtarzalnego, ale i nieuniknionego od dłuższego czasu. Wtedy to na oczach całego świata wrestlingowego, Alberto Del Rio zapisze się złotymi literami do księgi sław wrestlingu. Nareszcie obdarowano mnie szansą, zawsze byłem pomijany i musiałem dążyć do celu najtrudniejsza drogą, jednak przebyłem ją i na High Stakes wejdę na drabinę i zdejmę kontrakt, który wreszcie ześle mi to na co byłem przygotowywany już w Meksyku czyli na wielki sukces! Jednak mamy pewien problem. W tej walce weźmie udział jeszcze 7 zawodników, którym zdaje się, że są lepsi ode mnie. Może zacznijmy od kogoś, kto jak widać nie ma swojego życia, swojego stylu i próbuje być śmieszny udając kogoś – Toreador Jr. Nie! To Wonledor? A Volador! No tak! To chyba o nim mowa!Człowieku, to jest oczywiste, że wszyscy woleli by oglądać podczas twoich wypowiedzi mnie, bo ja jestem u najlepszy i ludzie chcą mnie więcej, ty tylko ich zanudzasz, ale dobrze, że nam to pokazałeś i próbowałeś mnie skopiować, teraz ludzie z Hollywood’u wiedzą, już, że jesteś takim samym beznadziejnym aktorem jak wrestlerem. To bardziej wyszło Ci jak poniżenie i dowiedzenie tego, że nie masz osobowości i jesteś tak jak miliony innych, ubrany w maskę i w ogóle się od nich nie odróżniasz. Takich ludzi jak ty są setki tysięcy w naszym kraju, ja jestem jedyny, fenomenalny, niepowtarzalny i niepodrabialny. Jestem również największą gwiazda tej federacji! Kim ty w ogóle jesteś, ja byłem tu szybciej, szybciej zacząłem dominację w WCE oraz na innych frontach USA, a ty przychodzisz, jesteś ze mna w jednej walce i śmiesz się wywyższać?! To zwykły błąd, który przypłacisz licznymi cierpieniami i tym co zrobię z tobą, kiedy znajdziemy się „na drabinie!” Takie osoby jak Triple H były mocne wtedy kiedy ja zaczynałem, ale popatrzmy, gdzie on teraz jest?! Zwyczajnie boi się mi spojrzeć prosto w oczy bo wie, kto tu jest lepszy, a już po następnym PPV do HHH dołączy 7 osób, które utwierdzę bólem jaki im zadam w przekonaniu, kto tu jest i będzie lepszy!O jednym z nich, pseudo-luchador’ze już troszkę było, z resztą po co w ogóle mówię do kogoś z CrashDay? Tam przecież są same osiłki tego typu.

Więc pomówmy o kimś, kto no niestety lub stety ma ze sobą problemy. Biały proszek i roślinki to jego życie, panie i panowie – Jeff Hardy!Your Life, YourRules, My Domination! Prawda, że możesz robić z życiem to co chcesz, możesz mieć swoje zdanie, ale tego ostatniego nie możesz zmienić! Nikt tego nie zmieni, bo w starciu z drabiną nie liczy się doświadczenie i inne takie. Liczy się dyspozycja dnia i umiejętności jakie pokazujesz w ringu. Jeff umiejętności pokazuje ale w szatni kiedy wdycha proszki i na ringu lata, tylko, że tym razem odleci na dłuższą chwilę z tej federacji potym co może stać mu się z moich rąk na tej gali! To nie czeka tylko ciebie, lecz ja w tej walce jestem po to by niszczyć, by łamać wasze kości i po to by odnieść trumf! Można łatwo zrozumieć tez tchórzostwo Jeffa. On już wie kto jest największym zagrożeniem i słusznie stara się mnie ominąć nie mówiąc o mnie w wypowiedzi. Ja jednak odniosę się do ciebie bo podpadłeś mi jeszcze przed Showtime i obrażanie mnie wcześniej przełoży się na to co wyrządzę ci na gali PPV. Wtedy to wielki Meksykanin, Luchador z krwi i kości, nie żadna podróbaRey’aMysterio typu Voldarmon tylko ja, Alberto Del Rio sięgnę po kontrakt zapewniając sobie świetlaną przyszłość, stanięcie w blasku sławy, co już i tak mam, ale przede wszystkim to co jest na mnie skazane czyli główny pas tej federacji, w której nie ma godnego rywala do starcia ze mną!

Skoro mówimy o rywalach, pretendentach, pasach to trzeba poruszyć temat jaki jest nieunikniony, czyli jakim cudem John Cena, którego niedawno wyeliminowałem dostaje już walki o pasy, o pretendentów, a ja nie?! To największa głupota zarządu, przecież wiadomo, że to ja jestem tu większa gwiazdą od niego, ja bardziej zasługuję na pas i to ja byłbym lepszym mistrzem od niego! On dostaje już kolejną szansę, kiedy zniszczyłem go raz i mogę to uczynić po raz kolejny, a ja nadal jestem bez szansy na zdobycie pasa! Na szczęście w Stephanie odezwało się trochę rozumu i uwzględniła mnie w walce o kontrakt i nie pożałuje tego, bo dzięki tej decyzji już niedługo w federacji WCE zobaczycie nowego i jedynego prawdziwego mistrza, którym będzie Alberto Del Rio!

To omówiliśmy jedną pomyłkę, teraz przejdźmy do drugiej osoby. Która jedynie przez szczęście jest tam gdzie jest, lecz na poprzedniej gali Showtime, pokazałem jej gdzie jest jego miejsce. Mowa o niejakim World Heavyweight Championie – Skip’ie Sheffield’zie. Skip to specyficzna postac, gdyż ma on na swojej liscie same wygrane! Gratulacje, lecz na pewno to wiesz, że osobą, która jeśli by chciała to by Cię upokorzyła jestem ja! Cross Armbreaker osłabiłby się tak, że spokojnie wygrałbym walkę, lecz ja zrobiłem coś lepszego lepszego, bo zapewniłem sobie udział w walce High Stakes. Tamta wygrana nie byłą ważna, twój streak nadal trwa, ale wiec, że kiedy kontrakt znajdzie się w moich rękach i jeżeli zechcę go zużyc na ciebie i na twój pas, to wtedy z Cross Armbreakera nie doczołgasz się już do lin, lecz odklepiesz, będziesz błagał o litośc, a ja stanę się nowym World Heavyweight Championem! To na razie są marzenia, lecz ja zamieniam słowa w czyny i jak mówiłem kiedyś, wtedy niszczyłem Triple H’a, niszczyłem Johna Cenę, a teraz przyszedł czas na zniszczenie jakiegoś mistrza!

Co do kolejnego mistrza to znów wypowiem się do zawodnika z CrashDay, z tego gorszego brandu, gdyż brakuje tam tylko mnie z pasem mistrzowski. Batista, zwierzak wcale może nie Ogaza się taki groźny, gdyż pewnie celowo na High Stakes nie wyznaczono mu walki by trzymał siły, kiedy jakiś gośc z kontraktem go zaatakuje. Oj Batista odpoczywaj, bo kiedy kontrakt będzie już mój będziesz musiał się wiele nacierpiec, a pas i tak trafi do mnie. Jeszcze nie wiem, którego z mistrzów wybiorę po triumf’ie, ale zależy mi tylko i wyłącznie na pasie, a komu go odbiorę to już mi obojętnie. Nie ukrywam, że Skip trochę zalazł mi za skórę, ale Animal też może dozna zaszczytu stanięcia ze mną w ringu, a tak właściwie zaszczytu bycia moją ofiarą.

Żegnam już niestety was, bo idę na salę treningową zlac jakiegoś frajera, bo w końcu już niedługo stanę z siedmioma osłami w ringu. Najbardziej ostrze sobie zęby na Vonderola, Voladora znaczy. Mówił, że nie jestem Luchadorem więc zobaczymy kto tu jest lepszy i kto tylko potwierdzi swoją wyższośc nad drugim. Tak samo chcę sprawic wielki łomot braciom Hardy, którzy idealnie się dobrali: cpun i grubas! Idealna para. High Stakes już niedługo, ale nie bójcię się, pojawię się jeszcze na ekranach by trochę oderwa was od tych opowieści z kosmosu Voladora i od kolejnej serii grubych nacpanych faktów z tego co wpadnie obu matołom do głowy, w końcu bracia i ich IQ jedynie razem może by w normie. Drabiny czekają, więc szykowac się na łomot od Alberto Del Rio, a nastepnie pozostaje tylko dominowac, dominowac i sta się głównym mistrzem tej federacji!

 

 

[Del Rio wychodzi z szatni, po czym wchodzi na salę treningową i obraz urywa się.]

 

 

b9e3d6d02a.png

Użytkownik, Moderator i Dyskutant roku 2011!

Moderator roku 2012!

 

hhhhhhhhhq.png

gggggc.png

zdb.png

 

 


  • Posty:  659
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

jhardy1.png

 

[Jeff idzie po backstage'u i spotyka kamerzystę. Mówi mu by włączył kamerę i zaczyna swoja przemowę.]

 

Już tylko kilka dni do High Stakes. Kurcze... Jak ten czas szybko leci. Zaraz PPV, następnie ShowTime i znów gala Pay-Per-View. Na najbliższej gali WCE, czyli High Stakes będę tam... i będę walczył w Main Evencie jakim będzie Ladder Match o #1 Contender'a do każdego pasa w Wrestle Championship Entertainment. Nie jestem faworytem tej walki, jak wielu ze mną... Ale je wygrywałem... Pokazywałem wszystkim, że potrafię! I to samo zrobię w tą niedzielę... Przełamię lody i pokażę wszystkim fałszywym ludziom, że Jeff Hardy potrafi pokonać każdego frajera. I to udowodnię na tej gali przy tysiącach fanów i milionach przed telewizorami. Teraz wspomnę w kilku zdaniach o każdym rywali w tym pojedynku, zaczynając od ShowTime i Chrisa Jericho... Oj Chris.. Pewnie jak powiesz, że jesteś najlepszy na świecie w tym co robisz to pomoże ci to wygrać... Masz już swoje lata i osiągnąłeś coś w WWE, WWF czy WCW. I teraz pchasz się jeszcze tu... do WCE. Powiem ci tyle. Przyszedłeś, a raczej wróciłeś do tej federacji i pomyślałeś, że zdobędziesz jeszcze jakiś pas.. Nie.. Teraz czas na kogoś innego. Ty już dostawałeś swoje szanse.. Na No Rules i na ostatnim ShowTime. Oby dwóch nie wykorzystałeś, więc tej też nie wykorzystasz.. Teraz czas na mnie, a nie na starych dziadków.. Czas na coś nowego, a nie ciągle jedno i to samo. Znasz tylko jedną regułkę i powtarzasz ją od 10 lat. Nie masz nic nowego oprócz "Jestem najlepszy na świecie w tym co robię, a wy jesteście bandą hipokrytów." Nie mam zamiaru już o tobie mówić.. Dobra... Następny będzie Alberto Del Rio! Tiaa.. Może i jesteś bogaty, ale zwycięstwa nie da się kupić... Trzeba być urodzonym by wygrać taką walkę... Potrzebna jest dyspozycja i umiejętności ? Jesteś tego pewny ? Bo do takich walk trzeba mieć talent... by je wygrywać... Jednak ty takiego nie posiadasz. Może i w WCE osiągnąłeś więcej ode mnie, ale wiedz, że na High Stakes to ja wyjdę zwycięsko i nikt mi w tym nie przeszkodzi. To ja jestem urodzonym by walczyć w Ladder Match'ach. Wiesz czemu nazywają mnie Extreme Enigma ? Dlatego, że potrafię z drabiną czynić cuda. Tego czego nikt inny nie potrafi, a zwłaszcza ty! Jesteś tylko meksykaninem, który myśli, że można wszystko kupić. Jesteś pokroju JBL'a... Dobry w gębie, ale w ringu nic. Pusty, nędzny bogacz myślący, że ma jakikolwiek talent. Śmieszny jesteś jak Carlito.. Jesteście nawet podobni do siebie. Oby dwaj myślicie, że macie jakieś umiejętności... Ale mylicie się.. Zero talentu i przechwala się... Żałosne... Z daleka widać, że talentu za grosz nie posiadacie i jesteście płytcy jak blondynka... Jak mówiłem przed chwilą... Zero talentu, a myślą o wygranej. Wracając do ciebie Del Rio. Jak prawie wszyscy tu wspomniałeś o narkotykach.. Wiesz, co ? Mów sobie ile chcesz, a ja będę tego unikał. Po prostu jesteś jak reszta rosteru gadająca o moim byłym nałogu. (śmiech) Zdobyłeś pas Hardcore i teraz kręcisz się wokół pasa World Heavyweight. Zrozum, że na High Stakes nie zdobędziesz tego kontraktu, bo ci to uniemożliwie. Twój jedyny finisher to zwykła dźwignia z MMA.. Zapiąłeś ją na kilku gościach i jednego kontuzjowałeś i co z tego ? Jednak nie myśl sobie, że zapniesz tą dźwignie na mnie... Nigdy! Może w twoich snach, ale nie w rzeczywistości.. Kolejny uczestnik tej walki to Shelton Benjamin. Ehh.. Shelton wydaje ci się, że jesteś "bogiem" wrestlingu? Ależ żałosny żart. "Bóg" jest tylko jeden i nim zostanie... Ric Flair. Wiem, że miałeś z nim powiązania, ale żeby nazywać się "bogiem" po zdobyciu pasa World Heavyweight ? Flair jest 16-time World Champion, a ty tylko 1-time World Champion. Więc to, że nazywasz się "bogiem" jest przesadzone i przereklamowane.. Ogólnie twoja osoba w WCE jest przereklamowana i przesadzona. Gold Standard może jesteś, bo sam to wymyśliłeś, ale "bogiem" nazywać się to przesada. Jak mówiłem we wcześniejszej wypowiedzi, gdyby nie Stephanie byłbyś nikim w tej federacji! A zobacz kim jesteś... Jedna z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych twarzy w WCE... Ale to się zmieni po High Stakes... Tam to ja wygram, pokonując ciebie, innych 5 gości i swojego brata. Pewnie niektórzy powiedzą.. "Jest za bardzo pewny siebie." i tym podobne... ale jak mówiłem.. jestem jaki jestem i już się nie zmienię. Twardo stąpam po ziemi i potrafię pokonać 7 rywali! Ta gala to tylko przedsionek do domu chwał i zwycięstw Antichrista... Jak wspomniałem, dla wielu ludzi jestem zbyt pewny siebie i ta pycha może przewyższyć mnie.. Oni niech sobie mówią, a ja zrobię swoje, czyli odniosę zwycięstwo! Pokażę.. nie! Oni sami zobaczą, że to zrobię.. Wiele razy wchodziłem na drabinę by coś zdobyć.. pasy, kontraktyi i inne duperele. Nie zawsze wygrywałem te walki, ale wiem, że teraz wygram.. To mój czas i go wykorzystam! To teraz powiem o przeciwnikach z CrashDay zaczynając od Edge'a. Walczyliśmy już w wielu walkach z drabinami. Pamiętasz Extreme Rules 2009 ? To był Ladder Match o pas World Heavyweight, ale mniejsza z tym. Kto wygrał? Ja! To kolejny punkt dla Jeff'a Hardy'ego przy zerowym dorobku rywali.. Tej nocy pokazałem na co mnie stać i obroniłem pas. Na High Stakes też to zrobię wygrywając tą walkę! Podczas tej nocy nikt mi nie przeszkodzi. No może tobie były tag partner Christian, ale mnie nikt! Przegrałeś walkę o Continental Championship to dostałeś walkę tu... w High Stakes Matchu. Po co ? Powiedz mi Edge, po co się pchasz do walk, których i tak czy siak nie wygrasz. Jesteś pokroju Jericho. Zdobył swoje i jeszcze się pcha do WCE. Zyskałeś wiele pasów w WWE i nawet w tej federacji i chcesz więcej ? Nie możesz sobie dać spokoju ? Zapowiedziałeś, że za 2-3 lata odejdziesz... Mogę ci to skrócić kończąc twoją karierę w tą niedzielę... Wiesz, że potrafię to zrobić.. (uśmiecha się szyderczo) Jednak nie jestem taki zły by życzyć ci kontuzji.. To nie jest podobne do mnie... Ale przywalić komuś w tył głowy krzesłem potrafię... Następny będzie.. Valodor Jr. ? Tak on się zwie ? Volador! To o Voladorze Jr. Kolejny meksykaniec, który dołączył do tych.. Rudos ? Chyba tak... Następny mały frajerek w masce podniecający się Lucha Libre. Ciekawe ile zejdzie jeszcze ich do WCE. Jest już kilku i pewnie nie dojdzie więcej, bo ta federacja się stanie federacją luchadorów, a oto nie chodzi. Ale co do ciebie Volador czy jak ty tam się zwiesz... Twoje wypowiedzi są jak twojego rodaka Alberto Del Rio... Jesteście podobni do siebie, ale Del Ryło nie ma maski, a ty ją nosisz na łbie. Poza tym nie różnicie się niczym.. Oby dwoje tacy sami. Słabi, ciągle mówiący o jednym i tym samym i przede wszystkim grający cwaniaków, którymi nie są. Nie będę odpowiadał na twoje gadanie typu "ćpunie", bo to mówi każdy i już mi się nie chce odpowiadać na to, bo staje się to nudne. Następny to Sting. Wow.. Wróciłeś.. No i co z tego ? Nikt cię tu nie chce! Jesteś stary i nie nadajesz się do Ladder Matchu, rozumiesz ? Po co tu w ogóle wróciłeś ? By przegrać ? Dostać wycisk ? Mało ci ? Po upadku WCW jako jedyny nie poszedłeś do WWE. Potem krzątałeś się w TNA. Zdobyłeś jakieś tam pasy i przyszedłeś do WCE. Co tu zdobyłeś ? Nic! Masz już ponad 50 lat! Idź na emeryturę czy coś, a nie wbijaj się do takich walk! Zamiast siedzieć w domu przed telewizorem tobie się chce walczyć. I to w walce z drabinami. To nie twoja stypulacja, więc możesz wracać do domu i wycofać się! Jednak pewnie będziesz chciał pokazać wszystkim jak dostajesz i zostaniesz zrzucony z drabiny ? Nie przypominam sobie byśmy walczyli, ale może jakaś walka się odbyła. Jednakże i tak zawalczymy z innymi sześcioma gościami na High Stakes ! To będzie na razie o tobie tyle... Jako ostatni będzie mój brat Matt Hardy.. (wzdycha) Co by powiedzieć o swoim bracie... To Matt stawiany jest na zwycięzce albo jako jednego z faworytów i niech każdy to zajarzy... Oby dwoje mamy szanse na wygranie tej walki i każdy dobrze wie, że wygrana w tej walce gwarantuje title shot. Powiedzmy sobie szczerze. Jesteś legendą Matt w tej federacji. Miałeś pasy itp. Byłeś prawie od początków w niej i wracałeś. Ja też zdobyłem jakiś pas, ale nie miałem go długo i jeśli teraz wygram tą walkę mógłbym dostać walkę o jeden z ważniejszych pasy w WCE. Mógłbym być twarzą tej federacji. Ty już ja jesteś i zostaniesz do końców istnienia jej. Nie będę mówił czegoś niemiłego o swoim bracie, bo to byłoby dziwne... Chyba, że bylibyśmy w skłóceniu... a nie jesteśmy. Powinniśmy się trzymać razem, a to, że jesteśmy na innych rosterach nie dużo znaczy. Ważne, że jesteśmy w tej federacji!

 

[Jeff'a spotyka redaktor, który chce zapytać go o coś. Jednak do Hardy'ego dzwoni telefon. Rozmawia przez kilka minut, a po tym zwraca się do redaktora.]

 

Czego chcesz ? Mów szybko, bo za kilkanaście minut mam bardzo ważne spotkanie, na które nie mogę się spóźnić.

Redaktor: Ale ja chciałem...

Nic nie chciałeś! Powiedziałem co chciałem i nic więcej nie dodam. Jeśli chcesz wywiad to przyjdź do mojej szatni za 2-3 dni... Teraz ci nic nie powiem, bo czasu mam mało.

 

[Jeff oddala się i obraz się urywa.]

Wena jest, więc napisze coś jeszcze do niedzieli. Wspomniałem o wszystkich przeciwnikach, bo w następnych wypowiedziach będę pisał o tych co odpowiedzą coś.


  • Posty:  5 103
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.07.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

1830johncena.png

*** Kamera przenosi się na prywatną siłownię. Trenują tam zawodnicy Revolution.. Kamerzysta szuka John'a Cene i nagle go znajduje ***

No proszę. Mała niespodzianka, myślałem, że będę trenował w spokoju, ale jednak nie mogłem się powtrzymać i musiałem się do was odezwać, bo długo mnie nie było. Jednak już jestem i zauważyłem, że ta moja niespodzianka nie była jedyna... Albo wiecie co, o tej niespodziance pogadamy sobie troszkę później, a teraz coś o kimś innym, a mianowicie o "ćpunku" Hardy'm. Jeff nikt nie uwierzy w to, że ty już nie bierzesz działek a wiesz czemu? Bo ty jesteś ćpunem! Twój ostatni występ w TNA to był koszmar. Ile ty tego brałeś co? W ogóle ty wiedziałeś gdzie jesteś? Sory, Jeff, ale to mi daje powody do mówienia ciągle o tym, że ćpasz. Teraz każdy o tym wie i będzie wiedział. Ja osobiście współczuję zarządowi takiego tandetnego zawodnika. Przecież wiesz, że ja każde słowa mówię z prawdą i oto jest prawda! Najlepiej jest się Ciebie pozbyć na zawsze. Jak takie coś masz odpierdzielać to lepiej się na zawodowym ringu nie pojawiaj. Każdemu tutaj robisz złą reputację, bo to co wyprawiasz gdzieś indziej to źle świadczy o nas. Rozumiesz? Nie zachowuj się już tak więcej radzę Ci. Bo jak znowu odpierdzielisz taką kaszanę to własnymi ręcami Cię spiorę, serio?! CHyba rozumiesz gdzie popełniasz błąd, więc dam Ci spokój i lepiej żebyś więcej mnie nie zaczepiał, bo nie lubię tego. Nie prowadzimy ze sobą feudu więc Zamknij się. Ufff.. Trochę się zrobiło ostro a nawet nie wiem dlaczego, przecież wygrałem na Showtime!!!!! TAK!! Chris Jericho zgodnie z umową wszyscy robią Ci PAPA. Mówiłem Ci, że tak łatwo pokonać się nie dam, ale ty nadal myślałeś, że wygrasz. Przekonałeś się jak to jest przegrać z mistrzem. I takim sposobem kończymy razem feud. Nie obchodzi mnie to czy ty tego chcesz czy nie, ale taka była umowa i wielki Jericho robi sobie przerwę! A więc Na na na na, Na na na na, Heeeeeeyyyyy Goodbyeee!!! jeszcze raz? Nie ma problemu Chris. To jest dla mnie i dla fanów WCE wielka przyjemość. Na na na na, Na na na na, Heeeeeeyyyyy Goodbyyeee!!! Na dziś dla Ciebie to chyba za dużo prawda? A więc odpoczywaj sobie Chris, powodzenia tobie życzę, było mi miło, ale już się skończyło. Każdy teraz na ST wie, że to ja jestem nowym pretendentem do WHC!! A ten pas jest w posiadaniu mojego wieloletniego przyjeciela Skip'a Sheffield'a. Po pierwsze gratuluję Ci wygranej i życzę powodzenia w dalszej karierze. Jak dobrze wiesz to będzie walka w nowej stypulacji, a mianowicie chodzi o Code of Honor Rules Match. Będzie to walka na najwyższym światowym pozomie. Wiem, że jesteś sprawiedliwym zawodnikiem więc ta walka fairplay na 100% będzie. Wiem na co Cię stać i wierzę w to, że ta walka będzie najlepszą na tym PPV... Pozwól, że Cię zacytuję: "Ten kto z naszej walki wyjdzie jako mistrz, wyjdzie z najważniejszym pasem federacji zostaje oficjalnie liderem Revolution". Heh, chcesz dodać temu pojedynkowi dodatkowego smaczku? Jak wiesz ze mną nie będzie problemu, zgodzę się na wszystko co mi proponują. A więc jak tak ma być to niech tak będzie. Jesteś obecnym mistrzem WHC więc ty wybierasz dodatkowy smaczek i wybrałeś. Ja się zgadzam i jest wszystko załatwione. To co powiedziałeś to jest prawda, nie ważne kto wygra, ważne, że ten pas zostanie w Revolution. Napracowałeś się, żeby go zdobyć, ja postarałem się, żeby wygrać z Jericho. Wszystko się dobrze skończyło, teraz tylko czekać na High Stakes. Spotkają się tam zawodnicy, którzy zasłużyli sobie na to, żeby tam być. Każdy z członków Revoluton tam będzie!! Dominacja. Ted będzie bronił swojego pasa, a my stworzymy taki pijedynke, którego WCE Universe nigdy nie zapomni.

*** Do John'a podchodą fani i proszą o autograf. Po kilku minutach, John zaczyna mówić dalej ***

Jeśli ktoś jest jeszcze chętny i chce dostać mój autograf albo zrobić sobie zdjęcie to zapraszam na siłownię. Ale wracając do tematu, Skip pozwól, że zatrzymam się na tobie i powiem kilka słów o Alberto Del Rio. Kolego nie wiem co ty możesz do mnie mieć. Wygrałem walkę i ty nic do tego nie powinieneś mieć. Jesteś dziwny bo miałeś pas, byłeś mistrzem ale wydawało Ci się, że ten pas jest dla Ciebie na słaby. Musisz być chory... Pomyśl sobie, miałeś pas, byłeś mistrzem a teraz co masz i kim jesteś? To ja Ci powiem, nie masz nic i jesteś nikim. To prawda, dostałem kolejną szansę bo tą pierwszą mi zabrali jakby to powiedzieć oszustwem. Ale ja się nie poddałem Never Give Up i wygrałem kolejną walkę tym razem kończąc feud z Jericho i wysyłając go na długi odpoczynek. Powiedziałem sobie wtedy, że jak wygrałem pierwszą walkę o #1 z wieloma innymi znakomitymi zawodnikami ST to mogę ponownie to uczynić z Jericho. I tak się stało Alberto. Ty potrafisz tylko narzekać i narzekać a tu nie ma co gadać, trzeba brać się ostro do roboty i pokazywać, że jesteś godny tego pasa. Ja to pokazałem i teraz zmierzę się na PPV z Skip'em o pas WCE!! Chyba wszystko wiesz to co powinieneś więc rusz ten tyłek i pokaż, że coś potrafisz! Wracając do Ciebie Skip to myślę, że ta nasza walka może się troszkę przedłużyć. Może to będzie najlepsza walka PPV, a może najlepsza walka z historii WCE. Jeśli damy z siebie 100% to na pewno będzie to zajebiste widowisko. A teraz muszę kończyć bo czekają na mnie spore ciężarki do podniesienia. A więc Skip jestem ciekawy czy zgodzisz się na ten nasz dodatkowy smaczek. Poczekamy, zobaczymy, a teraz pamiętajcie The Champ Is Here.

*** John rozdaje ostatnie autografy i idzie ponownie ćwiczyć. ***

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...