Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Tomas Howard - czyli z pamiętnika przyszłego właściciela WWE


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  516
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Na początek walnę kilka słów dla wyjaśnienia. Od dłuższego czasu zbieram się żeby napisać pamiętnik, ale jakoś nie mogę znaleźć natchnienia. Z początku chciałem pobawić się w ROH, potem naszła mnie myśl na TNA, ale ostatecznie zdecydowałem się na WWE, a konkretnie na roster SmackDown! . Mam nadzieję, że pamiętnik się spodoba i przyjmie :) . Uprzedzam, że to początek przygody z WWE. Nie ma jeszcze rosterów, ustaleń walk itp, na razie są tutaj początki i przemyślenia głównego bohatera do co jego przyszłości, etc. Więc jeśli ktoś nie lubi tego typu akcji...niech przeczyta mój pamiętnik, a na pewno natychmiastowo polubi. Z grzecznośći powiem, że uwagi, nawet negatywne są mile widziane xD. No to jedziemy. Postać, która opisuje ten pamiętnik ma czarne, niesmaczne, wręcz beznadziejne poczucie humoru. Tyle wstępu. Zapraszam do lektury.

Stamford, U.S.A - Główna siedziba World Wrestling Entertaiment

22.05.2010, godz.11:00, Dzień Pierwszy

Nazywam się Tomas Howard. Mam 27 lat, urodziłem się w Manchesterze, w Anglii. Jestem emerytowanym wrestlerem. Wiem jak to brzmi, ale taka jest prawda. Przez kontuzję kolana nie mogłem rozwijać swoich umiejętności w ringu, dlatego zająłem się działalnością wyższą. Z początku byłem sędzią, ale stwierdziłem, że to nie dla mnie. Z czasem postanowiłem spróbować swoich sił jako General Manager, Angielskiej federacji EWE (nie pytajcie o nazwę). Pracowałem tam kilka lat. Od trzech sezonów jestem w Stanach. To piękny kraj, ale nienawidzę ludzi, którzy jedzą śniadania, obiady i kolacje w fast-foodach, których tu zresztą pełno. Grubasy mnie nie przekonują. Kompletnie. Ale dość o tym. Pewnego dnia zwolniła się posada General Managera SmackDown w federacji WWE. Jak można się spodziewać zdobyłem namiary, i złożyłem swoje papiery...

Tego się nie spodziewałem. Facet zostawił mnie samemu sobie w swoim gabinecie i po prostu wyszedł. Co to ma do cholery znaczyć...? Może mają kogoś innego...? Pewnie już na starcie jestem spalony. No nic, pozostaje mi czekać...ale przecież nie będę siedział bez sensu na tym fotelu, mimo, że jest dośc wygodny... - takie myśli "przelatywały" przez moją głowe kiedy siedziałem w gabinecie Vince'a K.McMahona - wlaściciela największej organizacji w świecie wrestlingu. Jako, że nie mogłem usiedzieć z nerwów na miejscu, wstałem i zacząłem oglądać zdjęcia w gabinecie Vince'a. Po zapoznaniu się z fotografią całej rodziny McMahonów ujrzałem plakat Wrestlemanii 23. W tym plakacie było coś co na dłuższą chwilę przyciągneło moją uwagę i gapiłem się na niego przez kilka dobrych sekund. W tym czasie do gabinetu wszedł chairman WWE, i położył mi rękę na ramieniu.

"Wrestlemania...to moje dzieło. To wszystko to moje dzieło" - powiedział McMahon.

Lekko się do niego uśmiechnąłem, a szef WWE kontynuuował...

Vince: Więc to Ty jesteś Tomas Howard...? Twoje zgłoszenie było imponujące, ale nie słyszałem o Tobie, chłopcze...

Tomas: Cóż...obracałem się w federacjach niezależnych...

Vince: Rozumiem. Taak...ciekawe. Dobrze. Co możesz mi zaoferować? Dlaczego miałbym zatrudnić na General Managera SmackDown jakiegoś mało znanego gościa, który obracającał się w federacjach niezależnych, a nie byłego wrestlera, który spędził w WWE wiele lat? Mówię o Johnie Bradshawie Layfieldzie, który również się zgłosił...

Tomas: Dobre pytanie. Może przekona Pana to, że jestem przystojniejszy od JBL'a...

Wtedy Vince wybuchł śmiechem.

Vince: Pozwól, że tego nie skomentuje, chłopcze. A teraz na poważnie. Dlaczego chcesz dostać tą pracę...?

Tomas: Każdy chce pracować w największej federacji w świecie wrestlingu. Sam kocham wrestling, niestety z powodu kontuzji musiałem zrezygnować z wystepów na ringu. Może nie miałem wcześniej wielkich osiągnięć, ale obiecuje, że jeśli dostanę tą pracę, dam z siebie wszystko i nie zawiodę.

Wtedy dostrzegłem na twarzy Vince'a lekki uśmiech. To chyba dobry znak.

Vince: Ok. Niestety nie możemy kontynuować tej rozmowy ponieważ musze pilnie wyjść. No cóż...odezwiemy się do Ciebie. Czekaj na telefon, a do tego czasu...do widzenia.

"No to już wszystko jasne" - pomyślałem. Jeśli ktoś się nie spodoba na rozmowie kwalifikacyjnej zawsze leci tekst typu "Odezwiemy się do Pana". Podałem rękę McMahonowi i bez słowa wyszedłem z gabinetu. Szybko wsiadłem do windy. Po chwili zjechałem na najniższe piętro budynku i ruszyłem w stronę drzwi wyjściowych. Już miałem wychodzić kiedy ujrzałem kobietę, która trzymała jakaś kartkę. Twarz miała zakłopotaną. Jako, że jestem gentelmanem postanowiłem pomóc damie w opałach. Podszedłem i zapytałem w czym mogę pomóc. Bez słowa podsuneła mi pod nos kartkę z różnymi cyframi. Popatrzyłem na nią z niedowierzaniem...przecież to najprostsze obliczenia, widzę to na oko. Chwyciłem za długopis, wyciągnąłem komórkę, usiadłem przy stoliku i w ciągu kilku minut równanie było rozwiązane. Z uśmiechem podałem kartkę kobiecie. Bez wzruszenia wzieła ode mnie kawałek papieru, odwróciła się i bez słowa odeszła. Chamstwo. Marnuje swój czas, angażuje palce, rozładowuję baterie w telefonie i po co? Czy tak trudno jest powiedzieć głupie "dziękuje" ? Zaraz, zaraz...czy Ja jej skądś nie znam...? Ehh...opuściłem budynek zarządu, wsiadłem do swojej "przeciętnej" Audi Q7. Jeszcze raz spojrzałem na budynek World Wrestling Entertaiment, włączyłem radio i ruszylem przed siebie. Już nawet nie miałem ochoty jechać na miasto, wróciłem od razu do domu.

23.05.2010, godzina. 10:30, Dzień Drugi

Siedziałem przed telewizorem i oglądałem album ze zdjęciami, jeszcze za czasów kiedy trenowałem wrestling. Jeszcze w Anglii. Heh...15 letni chłopiec podpatrujący starszych kolegów z akademii. Pamiętam swój pierwszy moonsault. To były czasy...pogrążyłem się w myślach. Po chwili zamknąłem album. W telewizji nie było nic ciekawego. Powtórki jakiegoś prymitywnego show, dla typowym przeciętniaków, lub bezrobotnych. Wtedy staneło przede mną widmo przyszłości. "Fuck...jeśli szybko nie znajdę pracy skończe przed telewizorem oglądając te beznadziejne show" ...załamałem się. Kiedy rozmyślałem nad swoją przyszłością, zadzwonił telefon. Z wielką niechęcią odebrałem. Usłyszałem miły, kobiecy głos. Pani przedstawiła się jako Katy...nazwisko wypadło mi z głowy tuż po usłyszeniu.

Katy: Pan Tomas Howard...?

Tomas: Tak, przy telefonie.

Katy: Dzwonię w imieniu Pana McMahona. Pan McMahon chciałby się z Panem spotkać. Pan McMahon poprosił, żebym umówiła Pana na godzinę 12:00.

Zatkało mnie.

Katy: Halo, jest Pan tam?

Tomas: Tak, tak. Oczywiście, będę.

Katy: Świetnie. Do zobaczenia.

Po tym telefonie mój obraz budynku głównego WWE, zmienił się o 360 stopni. Najpierw laska, która nie umie wykonać prostego działania, teraz sekretarka, która zna tylko kilka słów...damn. Spojrzałem na zegarek. 10:45. W mgnieniu oka zjadłem resztki wczorajszej pizzy, wziąłem prysznic, założyłem najlepszy garnitur, złapałem pierwszy lepszy krawat. Z tego pośpiechu nawet nie zamknąłem mieszkania. Zdążyłem w samą porę. 11:45. Uff...

Przed gabinetem Vince'a zatrzymała mnie wysoka blondynka. Poznałem po głosie, że to panna Katy. Z uśmiechem od ucha do ucha wprowadziła mnie do gabinetu McMahona. Oprócz właściciela WWE były tam jeszcze dwie osoby. Jedną z nich był Shane McMahon. Syn Vince'a. Tego pana poznałem od razu. Drugą osobą była kobieta. Zaraz...czy to nie nasza matematyczka? Ależ oczywiście. Już wiem skąd Ją znam. To Stephanie McMahon. Wiedziałem, że skądś znam tą twarz, ale nie mogłem skojarzyć. Rozmyślenia przerwał głos Pana McMahona.

"A tutaj jesteś. Ile można na Ciebie czekać? Siadaj." - Vince pokazał ręką na fotel stojący przed jego biórkiem. Na drugim fotelu przed biórkiem siedział Shane. Stephanie stała koło swojego ojca. Ponownie głos zabrał Vince.

Vince: Znasz Shane'a?

Tomas: Tak, widziałem go kilka razy w telewizji.

Shane zaśmiał się na głos. Czy ja naprawdę jestem aż taki śmieszny? Moja była zawsze mi mówiła, że mam beznadziejne poczucie humoru.

Vince: Moja córka (Vince pokazuje ręką na Stephanie) powiedziała, że pomogłeś jej uporać się z rachunkowością...

Tomas: Tak, to prawda. Z drugiej strony, dziwi mnie to, że córka właściciela federacji musi się zajmować rachunkami. Nie macie księgowych?

Vince: Ależ oczywiście, mamy. Jednak Stephanie uparła się, że to ona zajmie się papierkową robotą. Mniejsza z tym. Odrzuciłem wszystkie inne podania o pracę. Zostawiłem jedno.

Wtedy Pan McMahon podsunął mi teczkę.

Vince: Chyba będę tego żałował...ale co tam, raz się żyje. Otwórz.

W teczce był kontrakt.

Vince: Podpisujesz czy nie? Nie mam całego dnia.

Tomas: Może jednak najpierw przeczytam.

No proszę. Zbyt wcześnie się cieszyłem. Kontrakt...próbny? Co do...dwa miesiące? Ja chyba śnie...tylko dwa miesiące? Chwila..."jeśli zarząd będzie zadowolony z pracy wyżej podpisanego uzna za stosowne...bla, bla, bla" ...kątem oka spojrzałem na Shane'a. Przeglądał jakieś formularze. Vince właśnie rozmawiał przez telefon komórkowy. Natomiast Stephanie obserwowała mnie bacznym wzrokiem. Speszyłem się i ponownie zacząłem czytać kontrakt. Dwa miesiące...cholera...troche krótko. Ale cóż, jeśli się sprawdzę może dostane prawdziwy kontrakt? AAaaaaa, najważniejsza rzecz. Zarobki. CO??!! "Zarobki do ustelania z właścicielem federacji, tylko po występach wyżej podpisanego na telewizyjnym show organizowanym przez World Wrestling Entertaiment" Aha, czyli jeśli nie wystąpie na SmackDown nie dostane kasy. Proste. Głupie ale proste. A co tam. Raz się żyje. Chwyciłem za pióro i złożyłem swój podpis pod kontraktem. Wtedy Vince odłożył telefon.

Vince: No, nareszcie się zdecydowałeś. Dobrze. Jestem zajętym człowiekiem i nie miałbym dla Ciebie więcej czasu. Tak czy siak, witam na pokładzie. Zaczynasz od jutra. Pogadaj z Shanem, on wprowadzi Cię w szczegóły. A teraz wszyscy wynocha, za chwile mam spotkanie z ważnym gościem.

Shane klepnął mnie po ramieniu i sam wstał z miejsca. Kiedy zobaczyłem, że syn McMahona opuszcza pomieszczenie ruszyłem za nim wcześniej przepuszczając Stephanie. Kiedy byliśmy już za drzwiami, Shane zagadał do mnie. Wydawał się dużo milszy niż jego ojciec.

Shane: Tomas Howard, tak? Witaj w WWE. Mam nadzieje, że wiesz na co się porywasz. Praca tutaj to bardziej przykry obowiązek niż przyjemność. Użeranie się z rozpieszczonymi gwiazdorami, poskramianie dwu-metrowych gości, czy stłamianie kaprysów div...to tylko część problemów, z którymi będziesz musiał się zmierzyć...

Tomas: Dobra, gdzie wyjście?

Shane ponownie wybuchł śmiechem.

Shane: Już Cię lubię. Chodź za mną, pokaże Ci twoje biuro.

Wsiedliśmy do windy. Zjechaliśmy piętro niżej. Poszliśmy korytarzem w prawo. Budynek od środka był naprawdę duży. W końcu doszliśmy na koniec korytarza.

Shane: Ok. Tutaj, po lewej jest mój gabinet. Jeśli będziesz czegoś potrzebował, wal do mnie jak w dym. Natomiast tutaj...(Shane otworzył drzwi po prawej stronie korytarza)...jest twój gabinet. Przytulny, co? Wymaga urządzenia, ale najważniejsze meble typu biórko, szafki są na miejscu.

Wszedłem do pomieszczenia. Było dość spore, ale bez szaleństwa. Zacząłem się przechadzać i oglądać każdy kąt gabinetu. "Mój własny gabinet...wow" - pomyślałem. Usiadłem na fotelu. I tutaj był haczyk.

Tomas: Ej, Shane...to nie jest fotel obrotowy.

Shane: (Z uśmiechem na ustach) Wiesz, stary, nie można mieć wszystkiego.

Pierwszy raz odkąd jestem w tym budynku zachciało mi się śmiać. I to nie z żartu Shane'a, który był słaby. Poczułem się szczęśliwy i od razu przywiązałem się do tych czterech ścian. Teraz patrzyłem jak idiota w sufit.

Shane: Ok, nie przeszkadzam. Z ważniejszymi sprawami uderzaj do mnie, jeśli natomiast chcesz kawy czy coś...ze swoimi mniejszymi życzeniami zwracaj się do Elizabeth.

Tomas: Kogo?

Shane: Elizabeth. To twoja sekretarka.

Tomas: Aha...

Shane: Dobrze. Czas na mnie. Trzymaj się.

Tomas: Shane...

Shane: Tak...?

Tomas: Dzięki.

Shane pokiwał głową i wyszedł z mojego gabinetu. Spędziłem w gabinecie kilka godzin. Nawet zdrzemnąłem się na tym niewygodnym fotelu. Kiedy się obudziłem było już po 17-tej. " No, czas na mnie" - pomyślałem i z wielkim żalem opuszczałem swój gabinet. Zjechałem tradycyjnie windą na najniższe piętro. Wyszedłem z budynku, wsiadłem do swojej audicy, włączyłem radio na full i ruszyłem do domu. Po drodze zastanawiałem się jak umeblować swój pokoik...sprawy związane ze SmackDown! praktycznie wypadły mi z głowy. Teraz chciałem tylko wrócić do domu, złapać za jakąś gazetę z meblami i za pieniądze tego starego zrzędy umeblować sobie biuro. To był mój cel. Jednak kiedy dojechałem do domu, od razu padłem na łóżko, i spałem aż do rana...

  • Odpowiedzi 3
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • T0meq

    2

  • SweetChinMusic

    1

  • Artx1674325948

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  402
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.10.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Super Ci idzie, bardzo fajnie mi się to czytało, liczę, że twój pamiętnik długo przetrwa. Życzę powodzenia.

 

Artx7.png

Były moderator (6 maja - 21 września 2010)

 

 


  • Posty:  516
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dzięki Artx. Mogę zapewnić, że następna część, nie będzie poświęcona meblom i przechadzce po sklepach meblowych, o to możecie być spokojni. Dodam od siebie tylko tyle, że pomysły są, ale to w głównej mierze od was będzie zależało czy kontynuować te moje wypociny czy dać sobie spokój :) .


  • Posty:  2 708
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

odam od siebie tylko tyle, że pomysły są, ale to w głównej mierze od was będzie zależało czy kontynuować te moje wypociny czy dać sobie spokój :)
Synek, jak przestaniesz to pisac, to powiem Artxowi że ma Ci dać bana za debilizm ;) Na prawdę bardzo fajnie się to czyta. Aż Ci dam reputa :D Tak trzymaj T0meq. Mam nadzieje, że następną część zobaczymy już niebawem ;)
Rated-R Superstar !

15855262764b295303a1d20.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Powrót Penelope Ford na ring może jeszcze trochę potrwać, według szefa AEW Tony'ego Khana. W nagraniu przed AEW Collision opublikowanym na platformie X, Khan wyjaśniał szczegóły nowego meczu na show (Toni Storm & Mina Shirakawa vs. Megan Bayne & Lena Kross), kiedy podał aktualizację na temat Ford, która również jest częścią tej grupy. Khan stwierdził: „Wygląda na to, że niestety Ford będzie poza grą z powodu kontuzji – może przez tygodnie, ale możliwe, że nawet miesiące.” Według na
    • Grok
      Dwa mecze o tytuł zostały ogłoszone na galę NXT w Houston pod koniec tego miesiąca. Na Vengeance Day Jacy Jayne wyszła i cutowała promo o swojej drodze do Women's Championship. Robert Stone przerwał jej, oznajmiając, że chodzi o wyłonienie jej następnych pretendentek. Gdy Zaria i Sol Ruca wyszły, by заявить swoje претенzje, Stone wkroczył ponownie i ogłosił triple threat match o pas na 17 marca. Później za kulisami Jayne wkurzała się na triple threat match, a reszta Fatal Influence knuła, ja
    • Grok
      Na odcinku AEW Collision z 7 marca pojawił się weteran WWE i WCW Adam Bomb, znany również jako WRATH. Znany z występów w WCW jako były dwukrotny WCW World Tag Team Champion, Adam Bomb, czyli Bryan Clark, był obecny na najnowszym odcinku Collision. RJ City z AEW opublikował zdjęcie w mediach społecznościowych z Clarkiem i napisał: Sean Ross Sapp z Fightful również potwierdził obecność Adama Bomba / WRATH-a na Collision poprzez aktualizację w mediach społecznościowych. Jego obecność na ty
    • Grok
      Do wtorkowego odcinka NXT dodano nowy match. Na NXT Vengeance Day Charlie Dempsey odrzucił propozycję dołączenia do nowej stajni Lexisa Kinga. King próbował go przekonać do zmiany zdania, przypominając, że ich ojcowie – William Regal i Brian Pillman – byli dawnymi mistrzami światowymi i utorowali im drogę do sukcesu. Wtem Tavion Heights przerwał Kingowi, po krótkiej wymianie zdań stajnia Kinga opuściła ring. Heights zasugerował Dempsey'owi reaktywację No Quarter Catch Crew na jedną noc, by roz
    • Grok
      AAA on Fox dzisiejszego wieczoru to go-home show przed przyszłotygodniowym Rey de Reyes w Puebla w Meksyku. Zaplanowano trzy pojedynki, które zostały wyemitowane w dzisiejszym odcinku. Nagrano go w zeszłym tygodniu w Showcenter Complex w Monterrey w Meksyku. Dzisiejszy odcinek zawierał finałowy qualifying four-way match do Rey de Reyes z udziałem Santos Escobar vs. Mr. Iguana vs. Psycho Clown vs. Abismo Negro. Ponadto odbył się singles match pomiędzy dwoma zawodnikami, którzy już zakwalifi
×
×
  • Dodaj nową pozycję...