Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Niedzisiejszy autentyzm wrestlingu.


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  324
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

WRESTLING W XXI WIEKU- CZY JEST JESZCZE SENS TO WSZYSTKO CIĄGNĄĆ W TAKI SPOSÓB?



 

Wstęp

 

Wrestling- jedni nazywają go "teatrzykiem", drudzy "widowiskiem cyrkowym", trzeci "operą mydlaną dla facetów". Jak to zwykle bywa w przypadku tak wielkich uogólnień- żadne z nich nie jest nawet zbliżone do prawdy. A jaka jest prawda o wrestlingu? Skomplikowana. :) Ciężko jest komuś, stosunkowo świeżemu w temacie, wyjaśnić na czym polega wrestling, dlaczego działa tak, a nie inaczej, jakie zasady nim rządzą. Ciężko jest wytłumaczyć dlaczego wygrywa ten, a nie inny, dlaczego można się ekscytować zaskryptowanymi walkami, co leży u podstaw wrestlingu, dlaczego ludzie to oglądają, reasumując- bardzo trudno jest przedstawić wrestling w takim świetle, w jakim widzą go fani. Bo wrestling to dziedzina, która mimo swojego, dosyć prostego charakteru, jest złożona w drobnych elementach. Jak określić walkę wrestlingową. Jako udawaną? Przecież wszyscy wiemy, że to nie do końca tak. Jednocześnie nie można powiedzieć, żeby była ona prawdziwa, bo gdyby była, wrestlerzy padaliby po pierwszych piętnastu minutach. Gdy jednak powiemy, że "w gruncie rzeczy ciosy są markowane, aczkolwiek zdarzają się bumpy, a same upadki i movesy powodują realny ból", wydźwięk naszej wypowiedzi będzie negatywny. Dlaczego? Bo wynika z niej, że wrestling jest udawany. Żyjemy w erze internetu i MMA. Kiedyś boks, czy amatorskie zapasy, teraz właśnie mieszane sztuki walki zawładnęły sercami publiki. Pomysł pojedynków praktycznie bez reguł, konfrontujących różne style walki, został od razu kupiony, co widać po sukcesie chociażby UFC. Ze średnio rozumianego eksperymentu, MMA stało się dziedziną światową, stało się sportem pożądanym, sportem oglądanym, sportem podziwianym. Zawitało to nawet do naszego kraju. Walka Pudzianowskiego z Najmanem ruszyła tłum- ludzie zaczęli się tym interesować. A internet? Źródło praktycznie nieograniczonej wiedzy. Internet łamie czas i odległość, ułatwiając nam komunikację i przepływ informacji. Pośrodku całego tego sajgonu mamy nasz, poczciwy, wspaniały wrestling. Czy w związku z czasami, w których żyjemy, jest jeszcze sens w nadawaniu mu autentyzmu?

 

Tak to się zaczęło.

 

Ameryka w latach 80. Jazz i funk powoli odchodzą w zapomnienie (przynajmniej na chwilę), tworząc pole dla nowej fali charakterystycznego rocka i muzyki elektronicznej. Ronald Reagan, z ramienia republikanów, zapowiada drastyczne zmiany gospodarcze- wolny rynek ma wkrótce jeszcze bardziej poszerzyć mozliwości konsumenta i przedsiębiorcy, ludzie mają żyć w dostatku, szczęściu i zaspokojeniu materialnym. Gdzieśtam w centralnej Europie ludność zaczyna się buntować przeciwko komunistycznej władzy. Wprowadzono stan wojenny. W innym rejonie globu zaczyna się panika- epidemia AIDS ma zniszczyć gatunek ludzki do końca tego tysiąclecia. W Ameryce natomiast zaczyna się wielki boom na wrestling. Hulk Hogan, Andre the Giant, Randy Savage i setki im podobnych, mają zawładnąć sercami widzów. Ludzie śledzą wydarzenia na ringu z zapartym tchem. Na większych galach pojawiają się celebryci, wrestling stał się czymś więcej niż ciekawostką, stał się domeną i wizytówką Ameryki. Promotorzy stawiają na realizm. Chcą, żeby ludzie nie tylko zachwycali się tym, co widzą, ale WIERZYLI w to, co dzieje się wokół nich na halach. Mamy wyraźny podział na postaci złe i dobre, mamy bohaterów i złoczyńców, bożyszcze tłumów i marnych odrzutków, którzy by dostać się na szczyt, muszą sięgać po nieczyste sztuczki. Ludzie są podnieceni, zwłaszcza młodsi, ale na ich rodzicach całe widowisko też robi niemałe wrażenie. Jak to powiedział Jim Cornette: "Wtedy udawaliśmy, że robimy sobie krzywdę, a ludzie w to wierzyli. Teraz naprawdę się krzywdzimy, a ludzie sądzą, że udajemy.". Charakterystyka tamtych czasów- osobne bary dla face'ów i heeli, podtrzymywanie kayfabe w każdy możliwy sposób, nieużywanie publicznie zakulisowej terminologii. Nikt nie mówił nic o "sports entertainment". To był wrestling i ludzie mieli wierzyć, że to się dzieje naprawdę. W związku z tym robiono to w każdy możliwy sposób- urealniano postaci tak bardzo, jak tylko można było. Jeśli przed halą face rozmawiał przyjacielsko z heelem- w najlepszym wypadku mocno tracił reputację na backstage'u. Słowo klucz- kayfabe. Wszystko kręciło się wokół niego, oldskulowi promotorzy, tacy jak Jim Cornette, do dzisiaj z rozrzewnieniem wspominają, jakie to były wspaniałe czasy, piękny okres, w którym cała Ameryka wierzyła, że wrestling jest prawdziwy.

 

Coraz bliżej prawdy.

 

Powróćmy do obrazu Ameryki w latach osiemdziesiątych. Wyobraźmy sobie, że w tym wszystkim, w całym tym tłumie owładniętym miłością do Hulka Hogana i jemu podobnych, znajdzie się dziesięć osób, które stwierdzą : "Udają, że się biją, wcześniej skryptują walki, porozumiewają się ze sobą podczas pojedynków, żeby wiedzieć jaki move wykonać potem.". Każda z tych dziesięciu osób rozpowiada to kolejnym. Połowy z nich wcale nie obchodzą słowa wielkiej dziesiątki. Druga połowa zaczyna coś w tym dostrzegać. Rozpowiadają to dalej. Informacja rozchodzi się po Ameryce bardzo powoli- bo ciężko jest małemu strumykowi czystej prawdy, przedrzeć się przez potężne fale uwielbienia dla mega face'ów i zafascynowania wrestlingiem. W końcu wiedza ta dociera do sporego grona osób (i tak też było, w końcu te właśnie osoby tworzyły fanbase oryginalnego ECW ;) ) i... I co z tego? Co z tego, skoro gdzieśtam w Europie wrestling też zaczyna raczkować i ludzie są nim zachwyceni. Co z tego, skoro reszta Ameryki nadal kocha tego, a nie innego wrestlera, nie będąc świadoma tego, że jest manipulowana. Wszystko płynie swoim życiem aż do pewnego momentu. Kiedyśtam w tajnych laboratoriach USA wynaleziono potężną broń. Nie było w niej magazynka, ba, nawet lufy nie było. Nie zabijała, nie miażdżyła, nie deformowała twarzy, nie grabiła. Umożliwiała przepływ informacji. Później nazwano ją Internetem. Wracamy do lat, teraz już 90. Grupa smart fanów zakłada pierwsze portale i społeczności. Krzewi wiedzę wśród narodu, pokazując prawdziwe oblicze wrestlingu. Ku ich uciesze (i załamaniu części promotorów), witryny te stają się coraz popularniejsze, zagląda na nie coraz większy odsetek ludzi, krótko mówiąc- już nie tak łatwo zadowolić widza. Przenieśmy się teraz ponad dziesięć lat naprzód, czyli mniej więcej do... dnia dzisiejszego na przykład. Internet jest powszechnym medium. Łączy kontynenty w jedną, globalną wioskę, to, co dzisiaj wie JEDNA OSOBA gdzieśtam w Australii, za dwadzieścia minut wie już setka ludzi z rożnych stron świata. Ludzie zainteresowani wrestlingiem mają do dyspozycji setki for i stron internetowych, oferujących całe spektrum informacji, danych, dyskusji, profili, ciekawostek, walk, DVD, filmów, demaskujących faktów i posiadających ogromną wiedzę userów.

 

Stan obecny.

 

Przypomnijmy cytat z Jima Cornette- "Kiedyś udawaliśmy, że robimy sobie krzywdę, a ludzie myśleli, że robimy to naprawdę. Teraz faktycznie się krzywdzimy, a ludzie sądzą, że udajemy.". Wniosek? Dzisiejszy fan wrestlingu jest już cwany i mądry, zna ten biznes od podszewki, wie kto to booker, co to angle, co to kayfabe, na jakiej zasadzie cała ta machina ma prawo sprawnie działać. Postawmy sobie więc pytanie- czy jest sens wciąż autentyzować wrestling na siłę? Albo inaczej- czy my, jako fani, musimy narzekać na łamanie przez federacje kayfabe? Ostatnio na Impakcie był segment, w którym widać było choćby writera Eda Ferrarę mówiącego o tym, że ma jeszcze sporo dzisiaj do rozpisania. Na zagranicznych forach posypała się lawina- że to bez sensu, że TNA powinno utrzymywać kayfabe, że TNA zrobiło pochopny krok. Czy faktycznie tak jest? Może ushootowienie wrestlingu to krok naprzód i ewolucja w dobrą stronę? Przecież i tak każdy już wie kto jest writerem danej federacji, po co więc trzymać to w tajemnicy? A może jednak warto zachować ten element iluzji? Magii? Próbować sprawić, by widz na te kilka godzin zapomniał, że ogląda coś nie do końca prawdziwego? Moim zdaniem shoot we wrestlingu to dobra sprawa, ale o ile stosowana jest ona z umiarem. Kilka tygodni temu, na Impakcie wyemitowano przemówienie Dixie Carter do rosteru. Pominę już fakt, że nic ciekawego w nim nie padło, warto sobie zadać pytanie- jaki jest sens nadawania w telewizji AUTENTYCZNEGO spotkania prezes federacji z rosterem? Czy to nie jest przekroczenie pewnej magicznej granicy? Według mnie shoot ma być puszczeniem oka do widza, szepnięciem: "Przecież wiem, że nie jesteś głupi i wiesz jak powstaje to show. Dlatego przez moment Ci o tym przypomniałem, ale na resztę gali proszę zapomnij o tym.". Tak stosowany, może popchnąć wrestling na naprawdę ciekawe tory, bo jaki jest główny zarzut antyfanów wrestlingu co do nas, ludzi zafascynowanych tym sportem? "Bo ty wierzysz, że to wszystko prawdziwe jest.". A gówno prawda- nie wierzę, bo wiem, że CAŁKOWICIE prawdziwe to to nie jest, aczkolwiek zachowuje sporo elementów realizmu. Dobrze by było, by promotorzy szli z duchem czasu i pogodzili się z faktem, że światek wrestlingowy nie jest już tak hermetyczny jak kiedyś, i że przeciętny widz zna mniej więcej tajniki powstawania tego, co widzi na ekranie. I można o tym raz na jakiś czas sobie przypomnieć i wstawić w galę fragment, mówiący widzowi: "I tak zdaję sobie sprawę, że to wiesz, więc po co to ukrywać?". Ale nie będzie to dobre, jeśli przesadzimy w drugą stronę, i federacje odsłonią na wizji wszystkie swoje karty i sztuczki powodujące, że to co widzimy wywołuje w nas aż tak skrajne emocje. Czyż nie? Zapraszam do dyskusji. :)
e916f7e946.png
  • Odpowiedzi 5
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • czibamba

    1

  • Mast

    1

  • swiroos1674325948

    1

  • Cylar

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  42
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.10.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

widze ze ludzie browarki stawiaja za posta (bardzo slusznie zreszta), ale nikt nie odwazy sie odpisac chocby kilku zdan.

Mast, z szacunku za kilka madrych slow masz cos ode mnie :t_up:

calosc rozwazan trzeba zaczac od postawienia sobie prostego pytania:

jak zdefiniowac wrestling w dzisiejszych czasach ?

a konkretniej: do jakiej dziedziny zakwalifikowac to zjawisko ? czy to jeszcze sport, czy juz widowisko (show) ?

:arrow: jesli to pierwsze - dochodzi do konfrontacji z MMA i jego szybko rosnacej popularnosci. zostaje zachowany stary porzadek sprawiania wrazenia autentycznosci (calkowitej lub czesciowej). wrestlerzy sa przedstawiani jako sportowcy, ich dokonania podsumowuje sie uzywajac statystyki, liczba wygranych, przegranych, tytulow, turniejow itp. w tej kategorii o wygrana bedzie trudno. warto zaznaczyc ze srodowisko wrestlingu zacznie wtedy walke ze swoim dawnym cieniem. wlasnie w latach 80 to wlasnie je uwazano za 'walki bez zasad', gdzie 'wszystkie chwyty dozwolone'. w Polsce mowiono czesto (choc mylnie) "wolna amerykanka" podkreslajac ten aspekt zapasow. dzisiaj to MMA jest spostrzegane jako rywalizacja bez zasad (choc i takowe przeciez istnieja).

kto wygra walke na ogladalnosc ? otoz ta moze byc jedynie oceniona wraz z uplywem czasu. wszystko co swieze, nowe, latwo przyciaga oko, jest tematem rozmow. na cokolwiek mowiace globalne wyniki trzeba poczekac. nasuwa sie wiec pytanie:

czy popularnosc MMA utrzyma sie dlugofalowo ?

samo TAK/NIE nie wystarczy by odpowiedziec. jest duzo drobnych czynnikow ktore moga wplynac na cala perspektywe:

- po pierwsze predzej czy pozniej odbedzie sie konfrontacja z krolem i krolowa walk czyli szlachetna dyscyplina boksu. walki w MMA sa krotkie, co jest jakas przeszkoda dla widowiska jak i ilosci sponsorow. pojedynki w zdecydowanej wiekszosci odbywaja sie jednoznacznie (podczas samej walki, nie podczas promocji) , dosc rzadko ogladamy dlugi wyrownany boj zakonczony dogrywka w walce o trofeum. nie jestem ekspertem, ale domyslam sie ze do kontrowersji zwiazanej z wytypowaniem zwyciezcy tez dochodzi raczej rzadko, w przeciwienstwie do boksu (a tutaj kontrolowany skandal jest akurat chwytem pozytywnym, jak wszedzie gdzie liczy sie rozglos). boks pomimo kryzysu formy i braku jednoznacznych mistrzow (Walujew ?) wciaz trzyma sie mocno i jego dlugoletnie doswiadczenie oraz prostota moga okazac sie decydujace w walce o widza.

- po drugie: target. MMA nigdy nie zostanie okraszone klauzula "w kazdym wieku dla kazdego". nie bedzie ery 4kids. co wrazliwsze kobiety zapewne nigdy nie zaakceptuja tego widowiska jako wartego ogladania. wizerunek jest prosty i brutalny co sprawia ze dotyczy waskiej meskiej grupy spragnionej czystych emocji. wprawdzie wszedzie tam gdzie MMA sie pojawi jako novum bedziemy obserwowali celebrytow w pierwszych rzedach, ale jedynie dla ich samej auto-promocji. z czasem ogien sie wypali, pijawki znajda inne okno w ktorym beda mogli sie pokazac, a walki bez zasad pozostana domena w/w samczej grupy

- po trzecie obserwujemy wsrod globalnych spoleczenstw wyrazna brutalizacje zycia. dotyczy to zachowan w domu/ulicy/pracy, dotyczy jezyka jakim sie poslugujemy by wyrazic emocje, dotyczy rozrywek jakie ogladamy by oderwac sie od rzeczywistosci, dotyczy seksu ktory siega po coraz ostrzejsze formy, dla doplywu adrenaliny i poczucia spelnienia itp. W filmach traktujacych o przyszlosci naszej wspanialej rasy bardzo czesto spotykanym motywem jest nowy, krwawy sport. dotyczy to zarowno starych obrazow jak "Uciekinier" (1987) jak i nowszych takich jak "Gamer" (2009). widac ze pomysl zyje i co gorsza powoli dazymy ku jego spelnieniu. tutaj MMA jak najbardziej wpisuje sie w schematy i pokazuje ze moze byc sportem przyszlosci. a przy dopuszczeniu powszechnej akceptacji dla extreme - nie tylko dla doroslej czesci widowni.

podsumowujac: w zaleznosci od tego jak uksztaltuje sie poziom ogladalnosci mieszanych sztuk walki na poziomie kilku lat - podejmie ona (lub nie) walke o widza w dziedzinie sportowej.

:arrow: jesli natomiast zdecydujemy sie definiowac wrestling jako widowisko (show) - rywalem staje sie nie MMA, a raczej "Dancing with the stars" (Taniec z gwiazdami). zapasnicy sa nazywani fizycznymi aktorami, odtwarzaczami rol, banka mydlana wokol 'prawdziwosci' peka. plusy ? przede wszystkim wrestlerzy wreszcie zaczynaja byc oceniani nie na podstawie wygranych lecz na podstawie ilosci ludzi ktorych zdolaja przyciagnac. nowe swieze gimmicki sa w cenie, ludzie przestaja nazywac ich 'udawaczami', okazuja nalezny szacunek. no bo kto dzisiaj nazwie aktora Jim Carrey'a - udawaczem ? kiedy widzimy go na ekranie wiemy ze w rzeczywistosci jest kims innym, znamy "prawde" jednak nie przeszkadza ona w cieszeniu oka widowiskiem jakie prezentuje. przy pelnej jawnosci bariera podejrzliwosci znika. oczywiscie sa i minusy, tego typu wersja jest nastawiona na dotarcie do kazdego, liczy sie pieniadz, a wiec sprzedajnosc koszulek, gadzetow, do tego dochodza rodzime produkcje juz nie tylko filmowe, ale kto wie moze nawet motoryzacyjne ? kazda dziedzina sie nada jesli jest odpowiedni kapital.

jak widac dzisiejsze federacje, a z racji monopolu (ktory sie kruszy, oj kruszy :applause: ) ograniczmy sie do WWE, staraja sie laczyc obie wizje: sport + show, delikatnie balansujac na krawedzi i 'romansujac' co chwila to z jedna to z druga strona

(czy to stosujac testy antydopingowe czy wysylajac do sieci celowo zmanipulowane informacje z backstage'u).

jaki wiec bedzie WRESTLING W XXI WIEKU- CZY JEST JESZCZE SENS TO WSZYSTKO CIĄGNĄĆ W TAKI SPOSÓB ?

moim zdaniem nie.

jesli MMA i ewentualne brutalniejsze kuzynki zawojuja rynek za pomoca (juz postepujacej) akceptacji agresji - wrestling jaki dzis znamy czeka rychly koniec. 11-15 latek nie wlaczy ciosow glaskajacych sie delikatnie po twarzy naoliwionych chlopaczkow z Legacy tylko przelaczy na wyginanie reki powalonemu na mate rywalowi na 360 sposobow gdzie widac prawdziwe pot, krew i lzy.

aby ratowac skore po natrzepaniu kasy erą 4kids wlasciciele rynku powinni odpowiedziec sobie na pytanie: w ktora strone idziemy ? sport czy show ?

wrestling XXI wieku bedzie zdecydowany, jednoznaczny, bedzie przeciwienstwem tego co mamy dzisiaj. ograniczy sie do waskiej grupy odbiorcow, zmieni styl na taki by odpowiadal tej wybranej grupie, bedzie sie staral osiagnac tam range elitarna - tylko na wybranych i nie bedzie rozwazal mieszania z innymi dziedzinami.

w przeciwnym wypadku padnie ofiara slynnego powiedzonka: "jesli cos jest do wszystkiego to jest do niczego".

przynajmniej ja tak to widze.

dyskusja pozostaje otwarta.

Cylar out

" second place is a first loser "

 

comicsygnkopia9999.jpg


  • Posty:  307
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.10.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Hm, naprawdę ciężki temat, aby zająć jednoznaczne stanowisko w sprawie. Zaczynając od obecnie największego rywala wrestlingu a mianowicie MMA, zgadzam się z Cyalarem, że jest to sport stosunkowo nowy i wszystko co nowe przyciąga widzów. Obecnie przeżywamy prawdziwy bum na mieszane sztuki walki, ale moim zdaniem nie będzie on trwał wiecznie. Żyjemy w takim społeczeństwie, w którym ludzie są tak zblazowani, że sami nie wiedzą czego chcą i bardzo szybko się nudzą. Moim zdaniem po początkowym rozkwicie MMA zdobędzie swój udział w rynku i będzie rozrywką dla określonej grupy fanów. Kto wie czy za 30 lat kierujący największymi federacjami MMA nie będą mieli takich problemów jakie dziś ma wrestling. Wracając do meritum, wrestling będzie ewoluował moim zdaniem nie poprzez decyzje bookerów,a poprzez młodych zawodników pojawiających się w federacjach. To oni w dużej mierzę będą decydować w jakim kierunku to wszystko pójdzie. Spójrzmy, że świadomość fanów wzrosła i moim zdaniem dobrze, ale ich ilość pozostaje na mniej więcej takim samym poziomie. Zawsze znajda się fani jednej jak i drugiej formy rozrywki.

Cylar:

po trzecie obserwujemy wsrod globalnych spoleczenstw wyrazna brutalizacje zycia. dotyczy to zachowan w domu/ulicy/pracy, dotyczy jezyka jakim sie poslugujemy by wyrazic emocje, dotyczy rozrywek jakie ogladamy by oderwac sie od rzeczywistosci, dotyczy seksu ktory siega po coraz ostrzejsze formy, dla doplywu adrenaliny i poczucia spelnienia itp.

Zgadzam się z tobą w stu procentach, teraz tylko rodzi się pytanie czy my jako społeczeństwo będziemy nadal poszukiwać coraz brutalniejszych form rozrywki i dojdziemy do Death Race, czy w końcu zaprzestaniemy sięgać po coraz bardziej prymitywne i agresywne rozrywki.

Myślę, że od odpowiedzi na to pytanie zależy przyszłość sportów walki i wrestlingu w sumie też.

http://www.youtube.com/watch?v=vswZ73WETpc

a70061070009c1784bf77973

 

BKS POLONIA BYDGOSZCZ

 

 


  • Posty:  586
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.12.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jak zdefiniowac wrestling w dzisiejszych czasach ?



Dokładnie jak mówi tutaj Cylar. Nikt nie będzie chciał oglądać chłopców z Legacy i Ortona, którzy uciekają przed przeciwnikami. Każdy przełączy na MMA, UFC i ma po sprawie. Ogląda prawdziwą walkę. Nie mówię, że jestem wielkim znawcą zeszłych lat w WWE, ale widziałem kilkanaście gal, segmentów oraz walk. Na pewno walki z udziałem Rocka czy Stone Colda były ciekawsze. Dużo przyjemniej się je oglądało. Tyle, że nie można zapomnieć o innych federacjach takich jak CZW czy też Indy.Indy ciągle się rozwija i widać postępy. Tak jak napisał Mast, każdy fan jest cwany na swój sposób, ciągle mówiąc : To ich nie boli i oni tylko udają. Przez takie wypowiedzi nawet kogoś kto nie jest fanem, ciągle wrestling traci popularność. Jednak trzeba pomyśleć w drugą stronę. Spadnięcie z drabiny wprost na plecy miłym odczuciem nie jest. Nie każde krwawienie jest spowodowane specjalnym rozcięciem żyletką (Patrz Christian z TLC). Wrestling jest po to aby dawać fanom rozrywkę i dostarczać im emocji, nie po to aby się bić do ostatniej krwi. Jak to powiedział Andrzej Supron, że widzowie filmów nie narzekają, że aktorzy nie zabijają się naprawdę. Trzeba jednak jeszcze dodać do tego, że my jako fani w, których kraju nie ma nawet regularnej federacji troszkę cierpimy na tym, że wrestling oglądamy. Nie okłamujmy się, nie każdy ma pieniądze aby wyjechać na galę czy też zwykły House Show. Licząc wszelkie dojazdy oraz sam bilet nie wyjdzie to tanio, natomiast sytuacja całkiem inaczej prezentowałaby się gdyby wrestling był popularniejszy w Polsce. Mimo wszystko zawsze jakieś postępy są ale "jakieś" nie są nam potrzebne. Emocje, które wywołuję na nas ten styl walki czy też ta " opera mydlana dla facetów ", są ogromne.

CZY JEST JESZCZE SENS TO WSZYSTKO CIĄGNĄĆ W TAKI SPOSÓB ?

Ja powiem, że mój stosunek do tego pytania jest bardzo neutralny. Oglądalność wrestlingu w Europie raz maleje raz rośnie. Takiej huśtawki nikt raczej nie potrzebuje, tym bardziej federacja Vinca, której zależy tylko na pieniądzach. Natomiast federacje typu Indy czy też CZW mają szanse na rozwinięcie się. Tam widać ten prawdziwy wrestling po to co pokazuje dzisiejsze WWE czy też TNA można wziąć na wzór walki Gołoty i Adamka czy też Pudziana i Najmana. Więcej zajęło im przygotowanie wejść na ring niż samych walk. Sport czy show i tu się stawia pytanie. Vince już na nie sobie odpowiedział. Oczywiście wybrał Show bo po co pokazywać widzom krew i prawdziwą walkę, jak można im pokazać koszulki Ceny czy maski Reya. Przedstawiłem właśnie dlaczego wrestling nie ma sensu się ciągnąć. Teraz spróbuję powiedzieć dlaczego ciągnąć się powinien. Każdy fan, który ogląda wrestling, z oczekiwaniem czeka na każdą galę a takich fanów zawieść też nie można. Pomyślmy mamy mecz Barcelona - Real wielkie Gran Derbi, każdy fan czeka na bramkę. Mija połowa meczu i nagle rezygnują z kontynuacji bo na tym nie zarabiają. Nie można pominąć faktu, że każda federacja stara się przedstawić to co ma najlepsze i przy tym zarobić pieniądze. Resztę pozostawiam wam. Pozdrawiam.


  • Posty:  135
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jak zdefiniowac wrestling w dzisiejszych czasach ?

To bardzo dobre pytanie. Czy to sport czy widowisko. Ktos powiedziałby, że sport, bo przecież wrestlerzy są spoceni i zmęczeni. i Co z tego? Wielu aktorów kręcac film męczy się przy wykonywaniu niektórych scen. O kaskaderach już nie wspomnę. Jednak nie jest zaliczane to do sportów, mimo, że często kaskaderzy aktorrzy,a pewnie nawet kamerzyści są zmęczeni bo takim dniu pracy. Jednak gdy będziemy szli bardziej w stronę widowiska, to też nie będzie to 100% show. Owszem te wszystkie segmenty, speeche, i wiele innych rzeczy wpływa na "teatralność" wrestlingu. Jednak czy Krzysztof Ibisz prowadząc koncert noworoczny polsatu bije się z muzykami? Nie. Przynajmniej my tego nie widzimy:D. Dlatego wrestlingu nie da się jednoznacznie zdefiniować. Przecież jak byśmy się uparli to można znależć jeszcze dużo więcej cech, które upodabniają wrestling do szeregu różnych zjawisk, programów itp. Przecież, nie zawsze wszystko pójdzie po myśli bookerów. Trzeba będzie coś wymyśleć, zaimprowizować. Kontuzje mogą zniszczyć storyline, który jest zaplanowany na przyszłe pół roku( Edge). To jest tylko moje zdanie. Nie będę podejmował się jakiejś głębszej analizy i definiowania wrestlingu, gdyż to jest zadani filozofów.

Czy jest sens ciągnąć to dalej?

Oczywiście, że jest sens. Tutaj zupełnie nie zgadzam się z tym co mówił Cylar. Co prawda agresja bardzo dobrze się sprzedaje. Dlatego MMA jest tak popularne. Wyżejsz wspomniany user mówił, że 11 - 15 latekwybierze nawalających się po twarzach dwóch przypakowanych facetów, niż chudziótkich Rodhes'a i Dibiasego, głaszczących swoich rywali. Nieprawda! Gdyby tak było nie pisał bym tego posta teraz, ja. Na forum nie byłoby wielu dobrych userów z tego przedziału wiekowego. Może bójka i krew jest prawdzia, ale co z tego? W wrestlignu wspaniałe jest to, że nie zawsze walka jest najważniejsza. Przecież Borek robiący wywiad z Pudzianem nie dostanie krzesłem od Najmana. Natomiast taki Grisham jak najbardziej:P. To, ze wrestling jest udawany, to wielkie pole do popisu. To taki inny świat, w którym wszystko można. a MMA to tylko walki. To tak jakbyścier mieli obejrzeć dwwie Szklane Pułapki. Jedną tylko z wybuchami i tego typu akcjami,a drugą w całości z fabułą.... Która byście wybrali? To już zostawiam wam. Ja zdecydowanie wolę cały film i dlatego, teraz tu siedzę i piszę tego posta,argumentując się za tym, że Wrestling ma dużą przyszłość i MMA go nie wyprze. Mast powiedział, że każdy [przeciętny fan wrestlingu zna go od podrzewki. Zna te sformułowania. Kiedyś było to tajemnicą i byłó fajnie. Teraz kiedy wszystko wyszłó na jaw... też jest fajnie.Tu porównam znowu Wrestling i Szklaną Pułapkę. Czy obejrzelibyśmy ten film wiedząc, w którym momęcie będzie wybuch, jakie będą zniszczenia i między kim będzie ostateczna walka? Ja tak bo nigdy nie wiadomo kto wygra. To tak jakby ktoś zjadł nam cały tort,a my tylko wiśienkę. Zostaje jednak ta satysfakcja, że cos z tego tortu zjedliśmy. Coś poczuliśmy. Osobiście uważam, że wrestling, będzie się toczył i toczył, bo nawet jak upadnie to ktoś obdarzony kultem( Hulk Hogan) podniesie go. Tylko oryginalność wrestlignu utrzymuje go na szcyzcie i oby dalej był jakże oryginalny.

To była moja, mocno subiektywna opinia z wieloma bardzo dziwnym porównaniami.


  • Posty:  1 176
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Swietny topic, madre, uzasadnione wypowiedzi-ciesze sie, ze jestem na tym forum..

Jak zdefiniowac wrestlig?

No, moja wypowiedz nie bedzie zbytnio sie roznila od innych. Ma w sobie elementy tego i tego.Sport-niektorzy maja za zadanie High-Flying (Bourne), niektorzy musza dzwigac, rzucac rywalami (jak Kane albo inni giganci) i to jednak jest spory wysilek, by cos takiego zrobic, show-wszystkie speeche, segmenty, komediowe i pokazywanie scen za kulisami, staraja sie nam powiedziec, ze jednak wszystkie drogi kieruja w strone show. poza tym nazwa-World Wrestling Entertanment Moim zdaniem to jest nie mozliwe stwierdzic jednoglosnie czym tak tak na prawde jest wrestling, lecz mysle, ze w 70 % jest to show-ale to nie znaczy, ze jest to kiepskie i nie da sie tego ogladac...

To, ze wrestling jest udawany, to wielkie pole do popisu.

Tutaj masz racje-wrestlerzy to aktorzy, ktorzy bardzo dobrze robia to, co do nich nalezy. Wielu ludzi docenia ich wysliki i wydaje mi sie, ze to grono pozostanie. Nie kazdy jest taki sam, nie kazdy ma takie same upodobania jak inni. Wielu ludzi oglada wrestling, bo jest w nim polaczenie walk z urozmaiconymi ewolucjami, strefy speechow, no i segmentow komediowych. Jest tego sporo i wielu znajdzie cos dla siebie. Wezmy na przyklad ten cytat kolegi Rambosia:

W wrestlignu wspaniałe jest to, że nie zawsze walka jest najważniejsza. Przecież Borek robiący wywiad z Pudzianem nie dostanie krzesłem od Najmana. Natomiast taki Grisham jak najbardziej:P

Kolejna piekna rzecza ww wrestlingu jest jego nieprzewidywalnosc w niektorych momentach. Po niektorych sytuacjach, nie mozna byc pewnym co sie zaraz wydarzy np. czy wracajacy po kontuzji wrestler nie bedzie nawalal innego (jak powracajacy po kontuzji Undertaker CM Punka), czy komentator nie dostanie Big Boota on wrestlera (jak lawler od Sheamusa). Niektore sytuacje, owszem MOGA byc przewidziane, jednakze pozostaja takze te, ktorych dalszy rozwoj pozostawia niewiadoma. Wlasnie to jest jeden z tych czynnikow, ktory spowodowal moje wieksze zainteresowanie tym show-sportem.

Czy jest sens ciagnac to dalej?

A czy jest sens konczyc? Czy jest sens rezygnowac z czwgos, co ma potencjal i co ma juz duzy wplyw na srodowisko otaczajace go (przecierz duza forsa kreci sie wokol tego i wielu ludzi jest zainteresowanych tym)? Moim zdaniem nie. Z tego nie da sie zrezygnowac szybka decyzja. Jak ktos powiedzial "Wszystko co ma poczatek, ma tez zwoj koniec..."-niekoniecznie musi sie to wydarzyc na krotkiej przestrzeni czasu...

Teraz faktycznie, jak to ujal cylar fala zainteresowania brutalna rozrywka zaczyna wciagac coraz to wieksze rzesze ogladaczy i ze poglebia sie proces brutalizacji zycia nie znaczy to, ze w przyszlosci bedzie jeszcze gorzej, mozemy tylko sie tego spodziewac. A moze ludzie sie nawroca i zastanowia sie, tak na powaznie w ktora strone to tak na prawde ich prowadzi? Czas pokaze...

Wypowiedz nie odkrywcza, wiem ale chcialem takze cos od siebie :D ...

 

f9740146ef2299a7841b514be93ac59a.png

 

bxdsfcb.png

49238945.png

wce.png

84995216.png

 

 

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • VictorV2
      Nie zgodze się z tym że winę ponosi booking.  I nawet nie musimy szukać daleko przykładu, zostajemy w rodzinie. Jak bardzo over był Goldust, tylko dlatego że Dustin znalazł sposób żeby to działało? Jeśli dobrze pamiętam, historia była taka że pomysł Goldusta wymyślił Vince żeby wkurzyć Dusty'ego, upokarzając jego syna. W tej sytuacji booking chciał żeby pomysł flopnął a pomysł stał się dość ikoniczny.  Są zawodnicy którzy dostawali głupie, beznadziejne pomysły które nie miały racji byt
    • Bastian
      Zgodnie z przewidywaniami złoto wróciło do Cody' ego Rhodesa. Niestety, ale title reign Drew był tylko zmyłką, aby droga do WM42 nie wydawała się aż tak oczywista. Mnie takie decyzje nigdy się nie podobają. Mógł już Rhodes trzymać ten pas od udanego rewanżu z Ceną aż do WMki, wygrać na RR z Zaynem, tak jak to zrobił McIntyre. No ale trzeba nabić licznik Cody' emu, żeby nie wyglądało to tak marnie na tle Ceny, Ortona czy Lesnara. Rhodes - Orton to dream match, będę czekał na to bardziej niż
    • Kaczy316
      Zawsze są jakieś plusy i minusy, Cody jako zawodnik nie jest zły, cała otoczka wokół tego i booking jedynie to dno, a fani chcą na czymś wyrazić swoją frustrację i obrywa się Rhodesowi za to, a prawda jest taka, że winę ponosi booking, a kto za to ponosi winę? Tu już trudno powiedzieć, bo czasem to writterzy, czasem Triple H, a czasem TKO, więc można obwiniać zarząd jako całość zamiast skupiać się na jednej osobie, otoczka i booking to tragedia w tej kwestii od stycznia teasujemy Cody vs Jacob v
    • Grins
      Na papierze wygląda to dobrze, ale niestety WWE idzie zaś tą samą drogą czyli wpychają na siłę zawodnika do paszczy to że Cody wczoraj zebrał dobrą reakcje nie znaczy że na następny SD fani już będą happy, dobrze wiemy jak to się zawsze kończyło... Póki co chyba WWE leci po rekord w dislike'ach na YT 100k pękło, cieszę się że chociaż fani w internecie mogą wyrazić swoją frustrację, bo to jak potraktowali Drew'a to dla mnie było to skandaliczne, fatalny run chyba jeden z najgorszych jeśli chodzi
    • VictorV2
      - Dropdown Uppercut - Disaster Kick - Bionic Elbow - Cross Rhodes - Cody Cutter - Snap Powerslam (Ukradziony Randy'emu) Fakt. Więcej niż 5. Nie mogę powiedzieć że nie masz racji.  
×
×
  • Dodaj nową pozycję...