Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

TNA Turning Point 2009 Wyniki


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  775
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  28.10.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dark Match



Hamada pokonała Alissę Flash.

 

TNA X Division Title Match

The Amazing Red pokonał Homicide'a

 

All TNA Knockout Titles on the Line

Taylor Wilde, Sarita and ODB pokonały The Beautiful People

 

TNA Tag Team Title Triple Threat

The British Invasion pokonali Beer Money i Motor City Machineguns

 

Six Sides of Steel Match

Tara pokonała Awesome Kong

 

Rhino i Team 3D pokonali D'Angelo Dinero, Matt'a Morgan'a i Hernandez'a

 

No DQ, Falls Count Anywhere Match

Scott Steiner pokonał Bobby Lashley'a

 

Grudge Match

Kurt Angle pokonał Desmond Wolfe'a

 

TNA World Heavyweight Title Match

AJ Styles pokonał Daniels'a i Samoa Joe
  • Odpowiedzi 34
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Joint3r

    7

  • IIL

    5

  • Mast

    4

  • Danielsson56

    3

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  583
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.04.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

The Amazing Red pokonał Homicide'a

Trochę szkoda, że X division wraca do openerów PPV jednak jeśli popatrzy się na Main Event i jego skład nie wolno narzekać w ogóle. Odnośnie walki - nie powaliła może na kolana ale była bardzo przyjemna dla oka, akcje prowadzone w szybkim tempie, Don West zrobił swoje i Red obronił pas. Amazing czyli jeden z lepszych ostatnich mistrzów X division, walka sama w sobie była dobra. Homicide świetny, ciągłe gestykulacje, zaczepi do publiki i Westa, pokazał swój heelowy charakter. Finisher Reda jest łudząco podobny do Canadian Destroyera Petey'a Williamsa, tylko że wykonywany jest z miejsca, wrażenie robi piekielne.

Taylor Wilde, Sarita and ODB pokonały The Beautiful People

Przyjemny pojedynek, raczej najlepszy w którym walczyły urocze panienki od momentu zastąpienia Love nową blondynką - Von Erich. Prawdziwy popis ODB w końcówce, rozprawiła się z rywalkami w dobrym stylu i zapewniła swojej drużynie obronę pasów. Ogólnie bdb pomysł ze składem walki jak i jego stawką, zaoszczędzenie jakże cennych minut w perspektywie dalszych pojedynków.

The British Invasion pokonali Beer Money i Motor City Machineguns

Wyszło jak wyszło, walka sama w sobie emocjonująca, akcje prowadzone w szybkim tempie - wiele się działo. Boli mnie strasznie fakt, ze pasy tag team posiada jeden z najsłabszych tagów w federacji. Widać było, to jak na tacy podczas tej walki. Akcję Gunsów genialne, wbijające w fotel widza, doskonała współpraca tak samo jak w przypadku Beer Money, do tego reakcja publiki jest nie porównywalna. Na Brytoli poza chantami USA publika wiele nie skanduję. Żeby choć czysto wygrali ale nie ma o tym mowy, TNA zapewne pociągnie dalej tym składem walkę o pasy TT i nie ukrywam, że liczę na zmianę właścicieli. Gdy pojawił się Young stało się wielce pewne kto wyjdzie zwycięsko z pasami, pojawienie Nasha dało nadzieję na inne zakończenie jednak nic z tych rzeczy. Jak widać nie zależy mu na niczym innym poza pasem... Trochę żałuje, że w końcówce MCMG nie brali udziału ale cóż ich czas nadejdzie. Dobra walka, wszystko cacy ale zwycięzcy nijacy.

Tara pokonała Awesome Kong

Miało wyjść dobrze i tak też było. Najlepsza walka kobitek w tym roku, przynajmniej w TNA. Ostanie dwa spoty zabójcze - powerbomb na Awesome Kong i crossbody Tary z metalowej konstrukcji na rywalkę zrobiły piorunujące wrażenie. Takie rzeczy zazwyczaj w walkach pań w głowie się nie mieszczą, a jednak można jak widać. Liczę na jeszcze jedną świetną walkę w takim składzie i czas aby Tara zaopiekowała się pasem Knockouts na dłużej niż podczas pierwszego runu. Perełka jeśli chodzi o walki kobiet zdecydowanie.

Rhino i Team 3D pokonali D'Angelo Dinero, Matt'a Morgan'a i Hernandez'a

Walka trwała dość długo, trzymała w napięciu, wietrzyłem jakiś przekręt ze strony Pope'a jednak nie doszło do niczego takiego. Buba Ray i wspomniany Dinero niesamowici. Gestykulacje, mimika twarzy - mistrzowie! Gdy pojawia się Pope wiadomo czego brakowało wcześniej - oczywiście jego. Dość długo przebywał w ringu i przyjął wiele ciosów, ale jak powalił na matę Ray'a niczym fightera z MMA powala do parteru rywala, zagotowało się - ot i cały The Pope. Między nim a Hernandezem i Morganem będzie zgrzytało, ale doda to tylko i wyłącznie atrakcyjności feudowi. Rhino wreszcie wyszedł z cienia i udało mu się wygrać, ba nawet odliczył Hernandeza - pierwszy raz SuperMex został spinowany od momentu powrotu po kontuzji. Pope zrobił Show, a walka okazała się lepsza od oczekiwań.

Scott Steiner pokonał Bobby Lashley'a

W tym przypadku wręcz sensacja jeśli chodzi o wynik. Ponownie przynajmniej wg mnie otrzymaliśmy więcej niż zapowiadało się. Bez stypulacji wyszłaby kiszka, jestem tego więcej niż pewny, a tak to - całkiem przyjemna walka. Steiner daje radę o dziwo, ostatnio dość często serwuje swoją popisową akcję - Freinkensteinera. Zdecydowanie ciekawszy moment gdy walczyli na backu, gdy terminator szykował się do wykonania speara efektownie by wyglądało to, gdyby Scotty go przyjął. Po powrocie do impact zone doszło do mega sensacji - przecież Lashley nie musi przygotowywać się do kolejnej walki w MMA, nic o tym nie ma mowy, a tu nagle przegrywa... Fakt cios nokautujący rurą wyszedł mu ale dlaczego Lashley nie mógł przegrać z Joe na BFG gdy ten teraz wylądował w ME... \Terminator jak widać do pokonania i bardzo dobrze.

A teraz dwie walki na które czekałem najbardziej ;)

Kurt Angle pokonał Desmond Wolfe'a

Krótko zaś na temat - oby nie kończyli tego feudu już teraz! Walka ta jak i zmagania tej dwójki na tygodniówkach pokazały, że w tej konfrontacji drzemie przeogromny potencjał. Mimo, że Kurt miał niesprawną lewą rękę prawie przed całą walkę nie było to, aż tak widoczne. Magiczna końcówka. Masa submissionów - w każdej chwili mógł obojętnie któryś z nich poddać się, licznę finishery - Cutter w wykonaniu Wolfe'a czy też Angle Slam w wykonaniu Kurta. Końcówka niesamowita, jak wspomniałem do ostatniej chwili nie było wiadome kto odniesie zwycięstwo. Ciągłe kontry, zmiana submissionów i jaki doping fanów dla Kurta. Ostatecznie wygrał Angle po ciekawym submissionie, wyglądało to jakby miażdżył rywalowi głowę. Świetny pojedynek, oby więcej takich, Angle w formie jak zawsze, Wolfe zadebiutował na PPV imponująco. Liczę na rewanż wspomnianej walki, a w przyszłości może jakiś iron match. Ogólnie mówiąc - this is wrestling! What a match!

AJ Styles pokonał Daniels'a i Samoa Joe

Najlepszy tegoroczny Main Event w TNA. Walka genialna, cały czas coś się działo, ciągłe zmiany przewag, naprawdę niewiele zabrakło do powtórzenia klasyku z 2005 roku. Ciężko opisać tą walkę, to trzeba zobaczyć - fenomenalne starcie :applause:


  • Posty:  318
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Wypiszę największe plusy tej gali, która wgniotła w fotel:

-Opener, choć szkoda, że aż tak degradują pas X-Division, przyjemna walka, nie może się równać np. z Ultimate X, ale również było na co popatrzeć.

-Walki kobiet, TT nie przynudzały, a Six Sides of Steel, z końcowym bumpem wymiotło.

-Angle vs. Wolfe, dla mnie walka porównywalna ze starciem AJ z Anglem na SuperImpacie, masa ciekawych akcji, emocje do samego końca, i zwycięstwo Angle'a, dzięki któremu być może pooglądamy jeszcze parę walk tej pary.

-Main Event, nie lubie ani Samoa Joe, ani Danielsa, jednak są oni genialnymi wrestlerami co pokazali w tej walce. Jednak cały ten storyline do mnie nie przemówił, i było oczywiste, że AJ będzie miał ostatnie słowo do powiedzenia.


  • Posty:  157
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.08.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

The Amazing Red pokonał Homicide'a

Mecz dobry na opener, dość dużo się działo, były fajne akcje ( wreszcie Amazing zaczął wykonywać Code Red!!!). Wynik był łatwy do przewidzenia, ale naprawdę fajnie się to oglądało. Dobrą robotę robił też Don West, który cały czas podrzucał publice chanty :D Mam nadzieję, że feud między tą dwójką jeszcze trochę potrwa. Uznanie należy się też Homiemu, który po turnie i rozdzielenia LAX sprawdza się lepiej od SuperMexa, ma lepszy kontakt z publiką i ogółem robi lepsze wrażenie.

Walka na duży plus.

Taylor Wilde, Sarita and ODB pokonały The Beautiful People

Starcie najsłabsze na gali, ale też specjalnie źle nie było.z dobrej strony pokazały się obecne mistrzynie i Velvet Sky, zdecydowanie najlepiej z TBP. Zamulała mniej niż ostatnio i nawet pokazała kilka udanych akcji. Ogółem walka może być, ale było bez rewelacji.

PS. Rozwalił mnie transparent z pierwszych rzędów: "Lacey Von Both" :D

The British Invasion pokonali Beer Money i Motor City Machineguns

Walka podobała mi się. Gdy w ringu inicjatywę mieli MCMG, albo BM było bardzo dobrze, a gdy do głosu dochodzili Brytole... cóż, to jednak team z niższego poziomu. Mam nadzieję, że jeszcze przed Final Resolution stracą pasy na rzecz któregoś z pozostałych dwóch teamów, bo feud między Gunsami, a Forsiastymi Piwoszami marzy mi się już od dłuższego czasu. Oba Tagi są w szczytowej formie i są najlepszymi zespołami w TNA, to któś z nich powinien trzymać pasy, a nie nijacy Brytyjczycy.

Tara pokonała Awesome Kong

Było lepiej niż się spodziewałem. Obie panie pokazały klasę, w końcu czy Kong wykonała kiedys dropkicka ? :shock: Powerbomba na takim kolosie w wykonaniu kobiety też zbyt często się nie widzi, po za tym obie dobrze wykorzystywały klatkę :applause: Po tej walce przewiduję push dla Tary i nie mam żadnych sprzeciwów, pokazała się ze świetnej strony. Warto zobaczyć tę walkę, w ogóle to chyba najlepsza walka KO od dawna.

Rhino i Team 3D pokonali D'Angelo Dinero, Matt'a Morgan'a i Hernandez'a

Tu bookerzy zaliczyli niezłą wpadkę, bo ten mecz byl promowany jako street fight, a zobaczyliśmy zwykły 6 man tag team. Najsłabiej wypadł Morgan, który oprócz Chokeslama na Bubbie nic wielkiego nie pokazał. po za nim wszyscy wypadłi bardzo dobrze, najwięcej w ringu działo się gdy skoczyli do siebie Brother Ray i Pope :) Papież okazał się najlepszym zawodnikiem tego matchu, świetna gra aktorska i mega kontakt z publiką. Mam nadzieję, że po tym feudzie wyeksponują go do ME, bo aż żal, by tak świetny gimmick się zmarnował. Hernandez w ringu był chyba najlepszy, ale zabrakło mu kontaktu z publiką i tak wyraźnego charakteru, jakim obdarzony jest Dinero. Porzucał wszystkimi, troche polatał. Było GIT. Trochę mnie zaskoczyla końcówka i zwycięstwo heeli, ale z drugiej strony dzięki temu zobaczymy pewnie kolejne starcia tej szóstki, może po podgrzaniu feudu obejrzymy ten street fight ;) Mimo że się nie zapowiadało, wyszło bardzo dobre widowisko, oby tak dalej :t_up:

Scott Steiner pokonał Bobby Lashley'a

Podczas tego matchu obudził się we mnie mark. Z całych sił kibicowałem Scotowi i ogromnie mnie ucieszyło jego zwycięstwo! Naprawdę dawno się tak nie cieszyłem, jak wtedy gdy drewniany MMA fighter terminator leżał znokautowany :) Sama walkę uratowała stypulacja, Steiner znowu pokazal się z dobrej strony, Lashley- nie. Teraz modlę się by Blesnar podpisał kontrakt ze Strikeforce i zabrał swoją czarną dupe z fedu Dixie, a taka porażka może właśnie coś takiego prognozować.

Kurt Angle pokonał Desmond Wolfe'a

Miazga! Wg mnie najlepsza walka gali i roku w mainstreamie. Masa świetnych akcji, cały czas trzymała w niepewności kto wygra, trwała długo, było dramatycznie do ostatniej sekundy. TNA pokazało, że jak chce to może zrobić taki mecz, o jakim WWE może tylko pomarzyć. Walka była pelna, bylo tam wszystko wraz ze świetnym build upem przed nią, w ogóle ode mnie dostaje ***** i tylko zacieram ręce na kolejne starcia tej dwójki. Must see! , KONIECZNIE.

AJ Styles pokonał Daniels'a i Samoa Joe

Najlepszy tegoroczny Main Event w TNA. Walka genialna, cały czas coś się działo, ciągłe zmiany przewag, naprawdę niewiele zabrakło do powtórzenia klasyku z 2005 roku. Ciężko opisać tą walkę, to trzeba zobaczyć - fenomenalne starcie :applause:

Podpisuję się pod tym obiema rękami, wspaniała walka, choć troszkę ( ale tak, tyci-tyci...) zabrakło jej do matchu Angle/Wolfe.

Ogółem TNA zrobiło najlepszą galę roku w mainstreamie, której nie wypada nie obejrzeć. Brawo, fed Dixie wreszcie wrócił na dobrą drogę i aż przypomniały się gale z 2005 roku. Ciekawe kto odpawiada za ostatnie walki? Może już Eric Bischoff ? Albo Russo poczuł, że ma kruchy lód pod stopami i się tak spręzył? Nie wiem, ale efekt był fenomenalny. Oby teraz nic tego nie zepsuło, bo jak sobie pomyśle, że przyjdzie taki Hogan i wszyscy którzy tak świetnie wypadli na tym PPV zaczną mu się podkładać... Aż mnie ciarki przechodzą, ale żeby nie było, że szukam dziury w calym. Gala wymiotła.


  • Posty:  4 922
  • Reputacja:   985
  • Dołączył:  26.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Właśnie jestem kilka godzin po gali, nieco ochłonąłem, trochę zapomniałem. W sam raz na napisanie komentarza odnośnie Turning Point. ;)

Na początku zaznaczyć trzeba, że zwykle każde ppv odznaczało się czymś szczególnym i pamiętnym : 2004 - to oczywiście niezapomniany six sides of steel, 2005 - historyczny barbed wire massacre, 2006 – rewanż Angle vs. Joe, 2007 – wagary Scotta Halla…, 2008 – niezwykłe starcie Angle vs. Abyss. Tym razem zaprezentowano sporą dawkę wrestlingu w przyzwoitej postaci. Cały założenie było takie, aby nowym fanom – którzy zajrzeli na TNA usłyszawszy o podpisaniu kontraktu z Hoganem – pokazania federacji Pani Carter w jak najlepszej postaci. Czy im się to udało ? wnioskując po tygodniówkach i dość kiepskich build upach mógłbym powiedzieć, że średnio. PPV jednak wybroniło się i na pewno zachęciło do oglądania.

TNA X Division Title:

Amazing Red© vs. Homicide

Dość szybka walka. Nie starali się tutaj jej przedłużać, bawić się w jakieś submissiony, itp. Jak na propozycję rozgrzania przed dalszą częścią show, jak najbardziej, na plus. Z spotów na dłużej zapamiętam świetny rewersal moonsaulta w cutter. Nigdy wcześniej tego nie widziałem. Końcówka nieco spalona, za powoli układali się do ostatniego spotu i nie było emocji w odliczaniu. ***.

TNA Womens Knockouts & Knockouts Tag Team Titles:

ODB© & Sarita© & Tylor Wilde© vs. The Beautiful People

Najgorsze spotkanie tej gali. Chociaż narzekał strasznie nie będę bo ringowo mogło być gorzej, a i na osłodę kamerzysta ustawił znakomite ujęcie na wejściówkę ubranej w skromne majteczki Velvet. ;)

TNA World Tag Team Titles:

The British Invasion© vs. Beer Money, Inc. vs. The Motor City Machine Guns

Spotkałem się z wieloma pozytywnymi opiniami nt. tego starcie, ale niestety nie pokrywają się z moimi. Całkowicie nie wykorzystano potencjału tkwiącego w tej walce. Dano im zaledwie dziesięć minut, do tego końcówka pozostawiła wiele do życzenia. **.

Six Sides of Steel

Awesome Kong vs. Tara

Tutaj nie zawiodłem się w ogóle. Początkowo niezbyt przychylnie odnosiłem się do wykorzystania klatki już w pierwszej poważniejszej walce między nimi – bo mogli kłócić się aż do FR i tam dopiero ją użyć. Wyszło bardzo dobrze, jedna z lepszych singli kobiet w TNA. Używali z dobrodziejstw jakie niesie ta stypulacja, co wychodziło im naprawdę dobrze – często ktoś wpadał twarzą w klatkę. Końcówka tylko podkreśliła ten steel cage. Myślałem, że zrobi coś na miarę Gail Kim podczas LockDown 07, gdy wykonała przepiękny crossbody z klatki na Jackie Moore. Ale ten również był efektowny. Brawo. ***.

D’Angelo Dinero, Hernandez & Matt Morgan vs. Rhino & Team 3D

Praktycznie sam nie wiem co o tym sądzić. Co prawda nie było źle, ale całość robiona była jakby pod promocję drużyny weteranów, a powinno być odwrotnie. The Pope nieźle rozbawił, ale nie kupuje go zbytnio w roli face’a. Jest świetny jako czarny charakter i nie powinni tak szybko zmieniać jego roli – dodatkowo wrzucając go do jakiegoś dziwnego storyline. ** ½.

Fallus Count Anywhere

Bobby Lashley vs. Scott Steiner

Co ciekawe w ogóle nie wiedziałem o tym, że potyczka tych mięśniaków odbędzie się w tej stypulacji. Sam nie wiem, czy dodało to jakiegoś koloru tej walce, ale fakt jest taki, że wolałbym zwykły pure wrestling match. Końcówka bez większych emocji, ale wynik na wielki plus. Nie spodziewałem się przegranej Bossa, za to Steiner za to, co ostatnio robi stuprocentowo zasłużył sobie na zwycięstwo. ** ¾.

Desmond Wolfe vs. Kurt Angle

Spodziewałem się czegoś dobrego i coś takiego też otrzymałem. Nie ukrywam, że długo na tą walkę czekałem i u boku takich dream matchy, jak np. Angle vs. Danielson, stał również starcie tych dwóch panów. Świetny techniczny pure wrestling, czyli to, co lubię. Sporo rewersali i nearfall’i. Specjalnie nie zaglądałem w spoilery, aby emocje były większe i to podziałało. Oboje zyskali w moich oczach i aż sam wkręciłem się w ten story. Angle kończący jakimś nowym moves’em stworzył u mnie wrażenie, jakby wciąż robił jeszcze postępy. Obok takich starć, jak Angle vs. Jarrett, czy Angle vs. AJ, jeden z najlepszych trzech single matchy roku. **** ¼.

TNA World Heavyweight Title:

AJ Styles© vs. Daniels vs. Joe

Początkowo sądziłem, że postawią na stare spoty, które mieliśmy okazję już oglądać. Jak się jednak okazało wymyślili sporo nowych akcji i przedstawili je nam w wyborowej formie. Nie spodziewałem się, że trójka ta jest jeszcze w stanie zrobić coś zbliżonego do tamtych 3 way’ów – każdy z nas przecież wie, co działo się przez te cztery lata, dodatkowo właśnie wiek też nie stoi w miejscu i są już starsi, bardziej sfatygowani, itp. Pokazali, że cała trójka wciąż ma to w sobie i są w stanie stworzyć niezapomniane widowisko. Najbardziej uwagę przykuwały te wiązane akcję z kilkoma osobami, świetnie wyprowadzili tą akcję przy narożnikach – kiedyś była to taka właśnie katapulta zrobiona przez Daniela, który wyrzucił AJ’a i ten w locie zrobił hurricanrana’ę na Joe. Tym razem mieliśmy coś podobnego, ale w dosyć skomplikowanym wydaniu. Do tej pory nie wiem, czy po tym wyrzuceniu Styles’a i złapaniu go przez Joe, Daniels od razu miał go przejąć, czy zaplanowane było to, że Joe kładzie go na matę i ponownie wynosi do góry… w każdym bądź razie – that was awesome. ;) Końcówka świetna, Fallen Angel mocno oberwał kolanami po plecach… Jedyne co zawaliło, to średni build up, ale ta trójka zawsze potrafiła się wybronić. **** ¾. This is wrestling!

Ogólnie bardzo miło wspominam to ppv. Praktycznie wszystkie walki do pooglądania, a dwie ostatnie zapamiętane zostaną na dłużej. Main Event, to mój MOTY. Brawo! :)


  • Posty:  3 601
  • Reputacja:   6
  • Dołączył:  21.06.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

Ja dodam od siebie, że gala była na dobrym poziomie a dwie ostatnie walki dały mi sporo radości i emocji. Od razu człowiek wie dlaczego ogląda TNA. Cieszy fakt, że oba te pojedynki zakończyły się czysto, bez żadnych interwencji czy motywu z sędzią, którego boli oko. Zadowolony jestem również z tego jak prowadzony jest AJ jako czemp. Wszyscy chyba pamiętamy jako to było z Joe (który notabene jakoś się ostatnio ogarnął w końcu). Niedoceniany Daniels również na najwyższym poziomie. Czekam na rewanż Wolfe-Angle w jakiejś dobrej stypulacji :)

 

16476371734edf391100c30.jpg


  • Posty:  2 264
  • Reputacja:   58
  • Dołączył:  30.05.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  iPhone
  • Styl:  Ciemny

Bez dwóch zdań, jedno z najlepszych mainstreamowych PPV tego roku. To, co rzucało się w oczy, to bardzo rozsądny i logiczny booking, czego w TNA od dawien dawna nie mogliśmy uświadczyć. Gala od początku do końca trzymała dosyć wysoki, równy poziom, a dwie ostatnie walki to w moim mniemaniu killery. To co zaprezentowali Kurt i McGuin.. tfu, Wolfe, to kwintesencja. Walka przypominała mi najlepsze starcia McGuinessa z ROH. Pod względem techniki, sprzedaży tego pojedynku, czy też końcówki, był to prawdziwy majstersztyk. Pomimo tego, że impacty jasno wskazywały na to, że walkę powinien wygrać Kurt, to w końcówce wymarkowałem. Chyba ze 3 razy byłem pewien, że 'to już koniec, nie ma co', a tymczasem wrestlerzy zgrabnie kontrowali swoje popisowe submissiony, by w końcu Kurt zaskakująco wygrał po side triangle choke, naprawdę, wielkie :applause: . Main Event nie był co prawda na poziomie tego z Unbreakable 05 (a czy ktoś w to wierzył ?), jednakże można go w dalszym ciągu zaklasyfikować do grona walk świetnych. Widać było, że wszystkim trzem wrestlerom bardzo zależało na tym, by dać z siebie wszystko. W końcu .. kiedy ostatni raz widzieliśmy AJ'a wykonującego Flusbery Flop ? Mam nadzieję, że feud zostanie jeszcze nieco pociągnięty i na następnym PPV będzie nam dane ujrzeć, jeszcze lepszą, bo popartą dłuższym, dobrym feudem, walkę rewanżową. Przyznam się, że pomimo tego, iż chciałem, by to AJ obronił tytuł, to w końcówce nieco zamarkowałem dla Fallen Angela. Dlaczego ? Tak sobie uświadomiłem, że w końcu on jako jedyny z 'wielkich' w TNA nie posiadał jeszcze World Title i być może to jest właśnie ten moment.

Ogólnie rzecz biorąc to Turning Point bez trudu przebiło, całkiem przyzwoite, Vince'owskie Bragging Rights i mam nadzieję, że ekipa z TNA na tym nie poprzestanie, ponieważ potencjał, jak udowodnili, mają przeogromny.


  • Posty:  324
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Turning Point- nie będę ukrywał, że przed tym PPV byłem odrobinkę "obrażony" na TNA- niektóre decyzje wołały o pomstę do nieba (Homicide jobbujący w paskudnym stylu Lashley'owi? Zaraz przed tym, jak ma walczyć o WHC? Puszczenie PRAWDZIWEJ przemowy Dixie Carter do wrestlerów, na wizji? Nieciekawe...), a poza tym, jako że poprzednie PPV mocno mnie zawiodło, postanowiłem nie nastawiać się na cuda, nawet mimo mocnej karty. Od razu powiem- popełniłem błąd, że przestałem na chwilę wierzyć w możliwości tej federacji. Na openerze walka o X Division title- najlepszy wybór. Generalnie rzecz biorąc walka bardzo porządna, zgodnie ze standardami tej dywizji zobaczyliśmy kilka ciekawych spotów (choćby wspomniany wcześniej, świetnie wykonany reversal moonsaulta), a sama walka byla prowadzona w szybkim tempie. Nie był to pojedynek genialny, ale po prostu dobre starcie, podgrzewające atmosferę przed resztą gali. Jedyną zaletą kolejnej walki była Velvet Sky, która co PPV nosi coraz to fajniejsze (i skromniejsze) wdzianka, z czegom bardzo rad. Walka o pasy teamów- nie zgodzę się z zarzutami co do końcówki, interwencja Erica Younga była jak najbardziej logiczna, a motywy postępowania Kevstera poznamy prawdopodobnie już niedługo. Sam pojedynek przypadł mi do gustu, choć mógł być o wiele dłuższy. Six sides of steel pokazał dobitnie różnicę między Knockouts, a Divami. Bardzo "fizyczny" (jak na kobiety) pojedynek, kilka zapadających w pamięć spotów (końcowy skok z klatki, powerbomb na Awesome Kong, czy też dropkick tej ostatniej). Następny pojedynek był swego rodzaju zagadką- mogło wyjść zajebiście, mogło wyjść beznadziejnie, a wyszło... gdzieś tak pośrodku. Było bez wątpienia dobrze (coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że Dinero przy odpowiedniej promocji może być nawet następca The Rock'a- z jego charyzmą nie byłoby problemu), choć mogło być o wiele lepiej. Przyjemny pojedynek do obejrzenia, głównie dzięki Pope'owi i Ray'owi. Walka Steinera z Lashley'em wyszła, o dziwo, naprawdę bardzo fajnie. Z pewnością miała na to wpływ stypulacja, aczkolwiek niewątpliwie cieszy wynik, oraz fakt, że Bobby w końcu powalczył, a nie tylko bezwładnie machał kończynami. Oglądało się fajnie. Walka Angle'a z Wolfem to istny majstersztyk. Idealny build-up, ewidentna chemia w ringu, jak i po prostu genialny poziom obu wrestlerów- wszystko to złożyło się na natychmiastowy klasyk w wykonaniu tych panów. Pojedynek to idealny przykład zajebiście skrojonej technicznej walki, połączonej z bardzo fajną historią w ringu (Wolfe nie dający się złapać w Ankle lock po tym, jak stwierdził, że zna Angle'a lepiej niż on sam; Kurt dający się złapać w każdy submission McGuinnessa po tym, jak powiedziane było, że prawie nie zna jego stylu walki; w końcu łysol wygrywający pojedynek przy użyciu niestosowanego wcześniej ruchu). Wszystko to złożyło się na świetny, techniczno-psychologiczny pojedynek, co na szczęście doceniła publika w Impact Zone. ME to powtórka pamiętnej walki z Unbreakable 2005. Postarajmy się uciec od porównań, bo zmienił się zarówno styl wszystkich panów, jak i samo TNA. Krótko mówiąc, dostaliśmy walkę roku. Umiejętnie budowana dramaturgia, sporo near falli, efektowne akcje (AJ przypomniał, co wyprawiał kilka lat temu), innowacyjne spoty, fenomenalna końcówka. Chanty "Screw Hulk Hogan!" mówią wszystko. Na koniec warto jeszcze wspomnieć o publice- niekoniecznie głośnej przez cały event, ale za to gorącej w odpowiednich momentach i innowacyjnej pod względem skandowania. Generalnie rzecz biorąc Turning Point to najlepsze PPV A.D. 2009- 5 walk minimum niezłych, plus dwa klasyki? To bardzo dobry bilans. Zaraz po będącym ogromnym (moim zdaniem) rozczarowaniem Bound for Glory, dostaliśmy produkt doskonałej jakości. Oby tak dalej, TNA!

e916f7e946.png

  • Posty:  28
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  11.11.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No nadszedł czas aby wypowiedzieć się na temat tej gali.

Tna X-divison championship match - Amazing Red vs. Homicide - Jedna z lepszych walk na całym Turning Point, Red jak zawsze pokazał nam kilka efektownych i dobrych akcji, i pomimo to, że Homicide większość swoich pierdzielił to walka i tak była całkiem dobra, i bardzo cieszy mnie to że Amazing Red pozostał mistrzem, w sumie jest to obecnie chyba najlepszy zawodnik do posiadania X-Division Championship...

TNA World Tag Team Championship match - British Invasion vs. MCMG vs. Beer Money - Pomimo zwycięstwa British Invasion walka naprawdę dobra ;)

Shelly i Sabin byli naprawdę dobrzy, choć pasy powinny trafić w ręcę Beer Money, to jestem zadowolony z tej walki.

Six man tag team match - Team 3D & Rhino def. Matt Morgan, Hernandez & D'Angelo Dinero - Tą walkę (głównie ze względu na Hernandeza, Morgana i Team 3D) obejrzałem szczerze mówiąc "jednym okiem" więc jej raczej nie będę komentował.

Scott Steiner vs. Bobby Lashley - Początek walki był tak strasznie nudny, że szczerze zastanawiałem się czy po prostu jej nie przewinąć, tak jak w przypadku walk Div, szczególnie po Frankenstainerze :lol: :lol: ... ciesze się że tego nie zrobiłem bo od momentu, gdy panowie zeszli z ringu pojedynek stał się całkiem znośny i szczerze mówiąc podobał mi się bardziej od poprzednich walk. Steiner wygrał, ale akurat w przypadku tej walki, nie miałem faworyta, więc ....

Kurt Angle vs. Desmond Wolfe - Chyba najnudniejsza walka całej gali ... nie zobaczyłem nic ciekawego, w sumie masa finisherów (ankle locków) i ogólnie submissionów, po obydwu stronach, ciekawy był 5-krotny German Suplex, ale po za tym, byłem bliski zaśnięcia ... sczególnie gdy walka powinna się zacząć rozkręcać... Kupa słabego aktorstwa i słabych akcji, jednym słowem ... słabiutko... Niby chcieli zrobić "emocjonującą końcówkę" a w ogóle mi się ona nie podobała. Angle wygrał po Armbarze, choć poprzednio dojechał z 3 Ankle Lock'i i Angle Slam ... zdziwiłem się i to negatywnie.

AJ Styles vs. Samoa Joe vs. Christopher Daniels - Od początku walki wiedziałem kto wygra ten match. po za tym zobaczyliśmy to samo co w każdym 3 Way matchu z udziałem AJ'a ... Dwóch gostków naparza się po za ringiem, a on wykonuje jakiegoś Dive'a, w sumie walka i tak była najlepsza na całej gali, i jej rezultat mnie cieszy, jestem bardzo ciekaw co zobaczymy na kolejnych tygodniówkach.

Czyli ogólnie - było miernie, jak dla mnie


  • Posty:  650
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

To może i ja się wypowiem. Gala była bardzo dobra, chyba najlepsza main-streamowa w tym roku, zdecydowanie pobiła Bound for Glory. Opener miły dla oka, Knockouts w Steel Cage tak samo, The Beautiful People dosłownie miłe dla oka, w 6-Man Tag Team Matchu można się było sporo pośmiać z powodu postawy Raya oraz Dinero. Walka o pasy TT też nie była najgorsza, może wkurzyć fakt, że wygrali Brytole, mimo że zdecydowanie odstają umiejętnościami od 'przegranych'. Pojedynek Steinera z Bobim zaskoczył mnie dość pozytywnie, bo spodziewałem się kupy, a nie było tak źle. Może to przez stypulację albo dobrą postawę Scotta. Mimo wszystko lepiej niż Bobi vs. Joe, a ten pojedynek miał przecież większy potencjał. Jednakże gdyby zamiast wyciągnięcia zwykłej rurki, mielibyśmy jakiś mocny spot na hiszpański stół komentatorski... no cóż, nie obraziłbym się. Wolfe vs. Angle to walka, która zrobiła na mnie spore wrażenie. Było to porównywalne do klasyków Nigela z RoH. Naprawdę spełnili moje oczekiwania, a nawet zrobili więcej! To był naprawdę dream match. I epicki main event. Jak powiedział LK, mało kto wierzył w przebicie klasyka z Unbreakable '05, ale i tak było bardzo dobrze. Zobaczyliśmy parę nowych, ciekawych spotów, było dużo emocji... i niesamowity Fosbury Flop, kocham tę akcję. Podsumowując... gala to wielki plus. Jak zostało wspomniane, TNA ma wielki potencjał i tym razem potrafiło go wykorzystać, zobaczymy, co będzie wkrótce.

Kurt Angle vs. Desmond Wolfe - Chyba najnudniejsza walka całej gali ... nie zobaczyłem nic ciekawego, w sumie masa finisherów (ankle locków) i ogólnie submissionów, po obydwu stronach, ciekawy był 5-krotny German Suplex, ale po za tym, byłem bliski zaśnięcia ... sczególnie gdy walka powinna się zacząć rozkręcać... Kupa słabego aktorstwa i słabych akcji, jednym słowem ... słabiutko... Niby chcieli zrobić "emocjonującą końcówkę" a w ogóle mi się ona nie podobała. Angle wygrał po Armbarze, choć poprzednio dojechał z 3 Ankle Lock'i i Angle Slam ... zdziwiłem się i to negatywnie.

Nie, że znowu Pan Impekt najeżdża na kogoś, bo nie podobała mu się gala TNA... ale naprawdę opadła mi szczęka, jak to zobaczyłem. Najnudniejsza walka gali? Byłeś bliski zaśnięcia? Słabe akcje? Brak emocjonującej końcówki? Jak oglądałeś tę walkę, jeśli nie wiesz nawet, że Kurt wygrał po side triangle choke? Wolałbyś obejrzeć 1,2,3 po pierwszym Angle Slamie, ale zrozum, że są osoby, które potrafią się emocjonować wrestlingiem i to była kwintesencja emocji w wrestlingu.

po za tym zobaczyliśmy to samo co w każdym 3 Way matchu z udziałem AJ'a ... Dwóch gostków naparza się po za ringiem, a on wykonuje jakiegoś Dive'a,

Jakiegoś dive'a? Czy Fosbury Flop to jakiś dive? ;) Moim zdaniem nie, bo AJ zrobił go chyba jakieś 3 lata temu. I znów fajnie, że wolałbyś, by AJ zszedł przez liny i założył hedlaka Danielsowi, ale nie wszyscy tak by chcieli. :)


  • Posty:  4 922
  • Reputacja:   985
  • Dołączył:  26.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Nie, że znowu Pan Impekt najeżdża na kogoś, bo nie podobała mu się gala TNA... ale naprawdę opadła mi szczęka, jak to zobaczyłem. Najnudniejsza walka gali? Byłeś bliski zaśnięcia? Słabe akcje? Brak emocjonującej końcówki? Jak oglądałeś tę walkę, jeśli nie wiesz nawet, że Kurt wygrał po side triangle choke? Wolałbyś obejrzeć 1,2,3 po pierwszym Angle Slamie, ale zrozum, że są osoby, które potrafią się emocjonować wrestlingiem i to była kwintesencja emocji w wrestlingu.

Może i tak, ale zauważ, że walka ta, to właśnie taki ambitny przekaz psychologii ringowej, połączonej z mat wrestlingiem i różnymi takimi, które się na pierwszy rzut oka niektórym nie spodobają. Techniczny wrestling nie jest dla każdego. Joint3r napisał wyżej, że przyjemność sprawił mu opener - który był tylko tępym spotfestem. I nie, że tutaj potępiam kogoś, ale co kto lubi.

Od początku walki wiedziałem kto wygra ten match. po za tym zobaczyliśmy to samo co w każdym 3 Way matchu z udziałem AJ'a ... Dwóch gostków naparza się po za ringiem, a on wykonuje jakiegoś Dive'a, w sumie walka i tak była najlepsza na całej gali, i jej rezultat mnie cieszy, jestem bardzo ciekaw co zobaczymy na kolejnych tygodniówkach.

A czy często zdarza się taki 3 way ? podobnego nie oglądaliśmy od dawien dawna i to nie w każdym przecież obserwować możemy akcje podobne do tych tutaj - bo pomijając już ten flusbery flop - który AJ wykonał ostatnio prawie 2 lata temu i to jeszcze nie w TNA, tylko w Japonii - to miało miejsce tam masa akcji wiązanych i drużynowych. Świetna współpraca, itp. Miód i orzeszki. :P


  • Posty:  583
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.04.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Kurt Angle vs. Desmond Wolfe - Chyba najnudniejsza walka całej gali ... nie zobaczyłem nic ciekawego, w sumie masa finisherów (ankle locków) i ogólnie submissionów, po obydwu stronach, ciekawy był 5-krotny German Suplex, ale po za tym, byłem bliski zaśnięcia ... sczególnie gdy walka powinna się zacząć rozkręcać... Kupa słabego aktorstwa i słabych akcji, jednym słowem ... słabiutko... Niby chcieli zrobić "emocjonującą końcówkę" a w ogóle mi się ona nie podobała. Angle wygrał po Armbarze, choć poprzednio dojechał z 3 Ankle Lock'i i Angle Slam ... zdziwiłem się i to negatywnie.

Ja bym proponował nie jarać przed oglądaniem gal :waving:

Do genialnego PPV zabrakło niewiele, dosłownie dodanie 5 minut do starcia Tagów - ot i co - TNAowska recepta na najlepsze PPV od BFG 07 :applause:


  • Posty:  157
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.08.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Kurt Angle vs. Desmond Wolfe - Chyba najnudniejsza walka całej gali ... nie zobaczyłem nic ciekawego, w sumie masa finisherów (ankle locków) i ogólnie submissionów, po obydwu stronach, ciekawy był 5-krotny German Suplex, ale po za tym, byłem bliski zaśnięcia ... sczególnie gdy walka powinna się zacząć rozkręcać... Kupa słabego aktorstwa i słabych akcji, jednym słowem ... słabiutko... Niby chcieli zrobić "emocjonującą końcówkę" a w ogóle mi się ona nie podobała. Angle wygrał po Armbarze, choć poprzednio dojechał z 3 Ankle Lock'i i Angle Slam ... zdziwiłem się i to negatywnie.

Tu się naprawdę uśmiechnąłem :D Czy to przypadkiem nie prowokacja?

To był match między dwoma technikami (i to jednymi z lepszych w historii), więc walka musiała być wypchana submissionami. Po za tym widać, że znasz storylinu między nimi, bo Wolf w końcu mówił, że zna Kurta lepiej niż on sam i w bookingu walki bylo to świetnie ujęte właśnie tym, że łatwo wychodził z Ankle locka i wybijał się po Olympic Slamie, podczas gdy Kurt dawał się zapiąć w prawie wszystkie dźwignie Nigela, Kurt jednak wygrał po swej nowej akcji, której Wolf nie mógł znać i nie był to żaden armbar :roll: . Wrestlerzy w tym pojedynku opowiedzieli historię walki nowości (Wolfe) z doświadczeniem (Angle) i wyszło im to wprost perfekcyjnie.

Co do marudzeń o main-event, to naprawdę nie rozumiem, czego można się doczepić, bo gdyby feud między tą trójką trwał trochę dłużej i oponenci do tytułu dopiero nie wchodzili ( oki, powracali) do ME, nie można by było od początku przypuszczac zwycięstwa Stylesa. Z resztą: Sam kilka razy naprawdę miałem wrażenie, że to Daniels odniesie zwycięstwo. Po za tym walka trwala ok pół godziny, a ty przyczepiłeś się do jakichś 30 sek... gdzie tu logika... :waving:


  • Posty:  28
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  11.11.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Nie, że znowu Pan Impekt najeżdża na kogoś, bo nie podobała mu się gala TNA... ale naprawdę opadła mi szczęka, jak to zobaczyłem. Najnudniejsza walka gali? Byłeś bliski zaśnięcia? Słabe akcje? Brak emocjonującej końcówki? Jak oglądałeś tę walkę, jeśli nie wiesz nawet, że Kurt wygrał po side triangle choke? Wolałbyś obejrzeć 1,2,3 po pierwszym Angle Slamie, ale zrozum, że są osoby, które potrafią się emocjonować wrestlingiem i to była kwintesencja emocji w wrestlingu.

Po pierwsze skąd możesz wiedzieć co bym wolał? Hmm jak tak sobie przypomnę to ta walka przypomina mi chociaż by walkę Takera z HBK'em z Wrestlemanii, i jakoś wtedy właśnie "za bardzo" się wielu osobom ona nie podobała, ja oczekiwałem (przede wszystkim od Nigel'a) tego do czego nas przyzwyczaił. "Kwesta emocji w wrestlingu" a o jakich emocjach tutaj mowa, gdy po raz trzeci widzisz Ankle Lock i wiesz, że nic z tego nie będzie ? czy świadomość, że zaraz Nigel się z niego wywinie daje Ci emocje ? Mnie nie.

Jakiegoś dive'a? Czy Fosbury Flop to jakiś dive? ;) Moim zdaniem nie, bo AJ zrobił go chyba jakieś 3 lata temu. I znów fajnie, że wolałbyś, by AJ zszedł przez liny i założył hedlaka Danielsowi, ale nie wszyscy tak by chcieli. :)

Tu widać, nie zrozumiałeś wypowiedzi. Nie chodzi mi o DANĄ akcję tylko o to, jak ta sytuacja się powtarza. Widząc Danielsa i Joe po za ringiem, którzy ociągali się, dając AJ'owi czas, wiedziałem co nastąpi za chwilę, i nie myliłem się, po raz kolejny wchodzą w grę "emocję w wrestlingu" ...

To był match między dwoma technikami (i to jednymi z lepszych w historii)

Jeżeli dla Ciebie Angle jest jednym z najlepszych w historii techników to unikne wypowiedzi... bo co przy Kurcie znaczy Danielson, Jushin Thunder Liger... Co do Wolfa zgodzę się, ale Angle ?

Co do marudzeń o main-event, to naprawdę nie rozumiem, czego można się doczepić, bo gdyby feud między tą trójką trwał trochę dłużej i oponenci do tytułu dopiero nie wchodzili ( oki, powracali) do ME, nie można by było od początku przypuszczac zwycięstwa Stylesa.

w tym przypadku wchodzi w grę "gdybanie" tak? właśnie o to chodzi, GDYBY trwał trochę dłużej, walka była by znacznie lepsza, może nawet emocjonująca, w tym przypadku zawodnicy są dobrani ... słabo ? Zaraz mi ktoś wyjedzie o tagu Aj'a z Danielsem z 2006, chętnie poczytam :waving:

Zaczynając od tego, że każdy ma własne zdaniem, widziałem wiele lepszych PPV TNA czy nawet tygodniówek, po prostu dla mnie gala była denna, sztuczna i naciągana.


  • Posty:  324
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Zaczynając od tego, że każdy ma własne zdaniem, widziałem wiele lepszych PPV TNA czy nawet tygodniówek, po prostu dla mnie gala była denna, sztuczna i naciągana.

A Ty jesteś dla mnie pluszowym mamutem w fioletowo-zieloną kratę, bo Twoje posty są mało emocjonujące. Równie dobrze uargumentowane stanowisko co Twoje, i równie nieprawdziwe (bo zakładam, że nie jesteś maskotką). Oglądasz wrestling dla emocji? Okej, spoko, ale nie oczekuj od wrestlerów, żeby w każdej walce prezentowali inny zestaw movesów, bo w tego typu sporcie jest to po prostu niemożliwe. Turning Point denne, sztuczne i naciągane? Na pewno nie. Mogło Ci (nie wiem jakim cudem) nie przypaść do gustu, ale nie masz prawa głosić tego typu opinii bo to nieco śmierdzi ignorancją.

Hmm jak tak sobie przypomnę to ta walka przypomina mi chociaż by walkę Takera z HBK'em z Wrestlemanii, i jakoś wtedy właśnie "za bardzo" się wielu osobom ona nie podobała

Chyba mówimy o innnym pojedynku, bo akurat walce Takera z HBK'em większość osób, bardziej lub mniej słusznie, wystawiało oceny w zakresie od 4 i 1/2 do 5 gwiazdek.

Kończąc moją wypowiedź, z nadzieją na rozwinięcie się dyskusji- musisz przyjąć to, że wrestling opierał się, opiera i będzie opierać nadal na schematach, dlatego narzekanie "bo ja wiedziałem co się stanie za pięć sekund" jest aż tak bardzo bezpodstawne, że aż śmieszne.

e916f7e946.png

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Dla naszych subskrybentów dostępny jest już raport Bryana Alvareza z WWE Raw z poniedziałku, 23 lutego — odcinka tuż przed Elimination Chamber, które odbędzie się w ten weekend. W programie zobaczyliśmy dwa ostatnie qualifying matche do Chamber, promo CM Punka w ringu, starcie Je’Von Evansa z Kofim Kingstonem oraz ceremonię emerytury i appreciation night dla AJ Stylesa, zakończoną zaskakującym zwrotem akcji. Kliknij tutaj, aby przeczytać (wymagana subskrypcja) WWE News Zespół F4W Subs
    • Grok
      Dzięki zarobkom z AEW Darby Allin pomógł swoim rodzicom przejść na emeryturę i zachęca ich do życia pełnią życia. Allin w najnowszym odcinku programu Insight with Chris Van Vliet wyjaśnił, że rzeczy materialne nic dla niego nie znaczą. Najważniejsze jest dla niego pomaganie rodzinie w czerpaniu maksimum z życia. Niedawno zabrał ojca na Super Bowl i obóz motywacyjny, a matka odwiedziła bazę pod Mount Everest, gdy Allin wspinał się na górę w 2025 roku. Allin nie chce, by rodzice wspominali swoje
    • Bastian
      Gdyby nie kontuzja Bronsona Reeda, mogło być inaczej. 
    • KyRenLo
      No cóż, może będzie ku temu okazja Elimination Chamber 2026: World Heavyweight Champion CM Punk vs. Finn Bálor: Przystanek w drodze na WM. Całkiem udany przystanek, bo względnie mi się podobało to, co zobaczyłem w ich programie. Sama walka powinna też wyjść co najmniej nieźle, więc można dać już teraz plus. Ostateczny typ: CM Punk. Women’s Intercontinental Champion Becky Lynch vs. AJ Lee: To Becky Lynch, więc powinienem jak to ja jedynie zachwalać prawda
    • Bastian
      Żegnamy AJ Stylesa i witamy w Hall of Fame. Ruch zrobiony chyba głównie po to, aby AJ'owi przypadkiem nie przyszło do głowy spróbować swoich sił w AEW. Styles szybciej w HoF niż Cena, choć koniec ich karier dzieli raptem kilka tygodni. Jasiu pewnie dostanie główne miejsce za rok lub dwa. Powiało trochę starym TNA na RAW w Atlancie, nostalgia chwyciła, ale na pewno nie zatwardziałych fanów WWE, bo ci na widok Kazariana czy Abyssa nie za bardzo chyba wiedzieli, kim się zachwycać albo scrollow
×
×
  • Dodaj nową pozycję...