Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Czerwiec 09 w skrócie


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  709
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Czerwiec 09 w skrócie



 

Moja opinia o 6 miesiącu roku

Witam wszystkich użytkowników forum BGZ-wrestling.pl. Ten felieton, już trzeci z tej serii, zostanie poświęcony czerwcowi w WWE oraz TNA. W szóstym miesiącu roku pańskiego 2009 działo się całkiem sporo. Pod względem rangi gal nie może się równać się z kwietniem (LockDown!, Wrestlemania XXV + Draft), jednak pod względem poziomu walk czerwiec zmiażdżył każdy miesiąc tego, i możliwe zeszłego roku... W czerwcu odbyło się kilka większych wydarzeń: PPV Extreme Rules i The Bash spod znaku WWE i Slammiversary z TNA. Mieliśmy też edycję 3 godzinną Raw oraz edycję bez reklam(czyste 2 godziny).

Czerwiec rozpoczął się w sumie od Extreme Rules, które odbyło się 7 dnia miesiąca. Najbardziej ekstremalne PPV roku miało zachwycić harcorem. No cóż, to jest WWE, więc fanowie widelców tarek, pinezek i szkła musieli się obejść smakiem. miał być hardcore "WWEowski". Taki też był. Drabiny, krzesła, kendo sticki i kosze na śmieci. Wystarczyło, by sklecić całkiem dobrą galę, chodź jeśli o przedmioty... skromną. Gala PPV rozpoczęła się o prawdzie mocarnym openerze. Był ni US Championship w eksluzywnym, kardcore'owym pojedynku, jakim jest "Fatal Four Way". Walka była co najmniej przeciętna, ale skład też nie zachwycał. William Regal, Matt Hardy (w dodatku ze złamaną ręka), MVP, który w tej walce nie zachwycił i Kofi Kingston, mistrz i późniejszy zwycięzca tego meczu. Ten ostatni był najjaśniejszym punktem walki. Druga walka to już był show stealer... choć troszkę. Może i walka ta nie była walką gali, ale wyraźnie zachwycała dobrym klimatem, całkiem szybkim tempem i grą aktorską wrestlerów. Chodzi oczywiście o No Holds Barred o Intercontinental Championship w wykonaniu Chrisa Jericho i Rey'a Misterio. Pod koniec walki stało się to, co miało być głównym kierunkiem feudu: utrata maski przez Rey'a Misterio. Pas utrzymał Chris Jericho, Rey odwalił kawał świetnej roboty a pas Interkontynentalny w moich oczach nieporównywalnie podniósł swą rangę... 3 walka, czyli pojedynek CM Punka oraz Umagi, przez niezbyt inteligentną stypulację, nie pozwolił się wyjątkowo podobać. Samoan strap match, bo o nim mowa, to stypulacja, w której zawodnik musi dotknąć 4 narożniki(czyli wszystkie) pod rząd, jednak jest przywiązany do przeciwnika paskiem nieco szerszym od tego w zwykłym strap match'u. O ile walka nie nudziła, to do miana dobrej też jej całkiem sporo brakowało... Kolejnym starciem była walka Christiana(mistrza ECW) z jackiem Swaggerem i Tommym Dreamerem o ECW Championship. Walka, nie dość, że była extreme rules match'em, to jeszcze decydowała o karierze Tommy'ego Dreamera. Otóż, jeśli Innovator of Violencee, nie zdobędzie pasu ECW, WWE nie przedłuży z nim jego kontraktu. Chłopaki nie żałowali sobie, i dość swobodnie operowali koszami na śmieci, Kendo stickami, pokrywkami od kosza i krzesłami. Działo się dużo, zawodnicy nieźle się dogadywali, a starcie stało na całkiem wysokim poziomie. Wygrał Tommy Dreamer - przedłuża kontrakt z WWE (storyline zgodny z prawdą) i jest nowym mistrzem 3 brandu WWE. Zarówno Christian jak i jack Swagger udowodnili, że w WWE mogą jeszcze coś wskórać... kolejna walka to w sumie nie walka. Było to spotkanie Vickie Guerrero i Santino Marelli o koronę Miss Wrestlemanii. Oczywiście GM Raw - Vickie zrobiła z tego pojedynku Handicap: Vickie & Chavo vs. Marella. O ile zahaczało to według niektórych o żenadę, to ja odebrałem to całkiem pozytywnie, szczególnie dzięki Włochowi, który odwalił tam całkiem niezłą robotę. Ja tam nie narzekałem na ten "przerywnik" gali. Grunt, ze n ie był zbyt długi... Kolejna walka była nieźle skrócona. Czy to źle? Chyba nie, bo w moim uznaniu Steel Cage match nie zamulał aż tak bardzo, bo nie zdążył. Mowa oczywiście o pojedynku Randy'ego Ortona z Batistą o mistrzostwo federacji. Batista, choć kontuzjowany podczas walki, zgarnął główny pas. Nieco dziwne, na szczęście WWE wybrnęło z tego całkiem nieźle... Kolejny pojedynek w mega zamulającej stypulacji nie mógł wyjść dobrze. Szczególnie, iż zmierzyli się w nim Big Show i nie kto inny, jak John Cena... Walka była bardzo słaba, żeby nie powiedzieć, ze fatalna, jednak nie była gorsza od ich pojedynku na Judgement Day. Big Show chciał udowodnić, że Cena nie jest w stanie założyć mu STFU. Cena jednak jest łebski gość i przy pomocy lin, założył STFU Big Shwo'owi, a ten po krótkim czasie bycia pod presją tej dźwigni stapował. Main event miał być wisienka na torcie. Choć tempo mogło być lepsze, walka był bardzo dobra. kilka wyśmienitych akcji i swobodne operowanie drabinami zarówno przez Edge'a, jak i Jeffa Hardy'ego. Jedne, czego można się przyczepić to to, że drabiny był strasznie giętkie, i po jednej, góra dwóch akcjach nie były już zdatne do czegokolwiek w tej walce. Jednak WWE myśli, i drabinami zapełniło cała salę, niczym Johnami Cenami na Wrestlemanii. Można zatem śmiało powiedzieć, ze pojedynek był walką wieczoru i wisienką na torcie. Zwyciężył Jeff Hardy, nowy World heavyweight champion, jednak... słyszymy charakterystyczny dźwięk muzyki CM Punka. Punkre wykorzystał walizkę, i mimo zdecydowanego oporu Jeff'a, zdobył mistrzostwo wagi ciężkiej. CM Punk po raz drugi zdobywa główny pas fedu. Tym akcentem skończyła się gala Extreme Rules...

Nie próżnowało także TNA. Pracownicy Total Nonstop Action mozolnie, ale starannie przygotowywali się do 7th anniversary of TNA: Slammiversary. Na tej gali pas X division i pas World miał być broniony na drodze King of the Mountain match'u... Część czerwcowych impactów było bardzo dobrych, a część średniawych. Na jednej z tygodniówek mieliśmy jeden debiut i aż dwa duże powroty gwiazd: Zadebiutowała niedawno zwolniona z WWE Victoria, pod pseudonimem Tara, a wrócili Shane Douglas oraz Raven. Tara z miejsca otrzymała push na pas, Douglas sprzeciwił się drugiej szansie dla Danielsa, a Raven sprzymierzył się z dr. Stevie'm. Odbywały się także eliminacje do King of the Mountain Match'u o World Heavyweight Championship. Zakwalifikowali się Kurt Angle, Samoa Joe, AJ Styles, Jeff Jarrett i mistrz, Mick Foley. Wokół tag teamów wciąż kręcili się panowie z British Invasion, a po wszelkich zdarzeniach pojawiali się Sheik Abdul Bashir i Kyoshi. W końcu nadszedł czas na uczczenie 7 rocznicy w TNA...

21 czerwca odbyła się kolejna gala z seri PPV. Mało tego, gala ta jest zawsze wyjątkowa. Nie dość, ze to rocznica federacji, to jeszcze odbywa się na nie specjalna walka: King of the mountain match... Karta na galę Slammiversary zapowiadała się całkiem smakowicie, wręcz bardzo dobrze. Aż dwa King of the Mountain wzbudziły nieco kontrowersji wśród userów BGZ. W końcu jest niejako zdegradowanie rangi tej walki... Jednak poziom openera, czyli KOTM o X Division title zdecydowanie może stwierdzić, ze nie była to zła decyzja ze strony TNA. Każdy z zawodników dał z siebie wszystko. Walka była naprawdę dobra (****1/4), było wiele ciekawych spotów, nie brakowało też emocji związanych ze zwycięzcą. O dziwo walka była też dobrze napisana. W żadnym wypadku booking nie kulał: w końcu nie często w jednej walce walczą 2 teamy i Suicide i to każdy osobno... Zwyciężył Suicide, co nie spotkało się ze zbytnim entuzjazmem, za to panowie z MCMG zdobyli potężny pop. Kolejną walką był pojedynek o drugą szansę pomiędzy Shanem Douglasem, który powrócił przed samym Slammy, i Danielsem, który z kolei musiał się bronić przed kolejnym zwolnieniem. Nawet Fallen Angel nie zdołał wskórać nic ciekawego z byłej gwiazdy TNA. Walka była mizerna, a jak sie można było spodziewać, wygrał Christopher Daniels. Kolejną odsłoną święta 7 rocznicy TNA był Monster Ball z udziałem Ravena, Daffney, Abyssa i Tylor Wilde. O ile można było się spodziewać, ze kobiety w tym pojedynku będą tylko zaniżać poziom, to po walce byłe zdumiony ich rola. Zeskok na stół, spadek na pinezki, stiffowe uderzenia przedmiotami. Naprawdę panie dały radę w tej walce, szczególnie Daffney, która okazała się naprawdę wartościową zapaśniczką... Abyss i Raven także nieźle współpracowali, a postać Steviego Richardsa była świetnym dodatkiem i potęgą emocji. Cała walka wyszła bardzo, bardzo dobrze, nie spodziewałem się aż tak okazałych akcji(****). Kolejnym spotkaniem była walka Matta Morgana i Stinga. Stypulacja była o tyle ciekawa, że zwycięstwo Morgana oznaczało wstąpienie tegoż wrestlera do MEM. Niestety, ta sztuka się nie udała, a ja pełen zdziwienia patrzałem na Stinga, który śmiało wskakiwał na narożnik, skakał i biegał jak młodzieniec... Kolejną walką był pojedynek o Tag team championship. Walka rozkręcała się wyjątkowo powoli. Zamulały oba zespoły. Nie działo się nic ciekawego. Punktem przełomowym było pojawienie się British Invasion. Wtedy zaczęły się emocje zarówno na ringu, jak i poza nim. Wtedy już walka zaczęła stać na całkiem niezłym poziomie. Niestety trochę za późno, ale ważne, ze w ogóle się trochę poprawiło. Walkę wygrał team Beer Money Incorporated, co wyjątkowo mnie zdziwiło. Ale teraz już wiemy, że 3D wzięło się za British Invasion, a Beer Money, za nowe teamy... W końcu nadszedł czas na Main Event. Ciekawił wszystkich tym bardziej, że każdy z 5 zawodników miał takie same szanse. Każdy z nich miał duże powody, by wygrać. Zatem emocje zapowiadały sie naprawde neizłe. Tak też było. Kilka ładnych bumpów, jak loty AJ'a czy elbow drop Foley'a. Mimo, iż część userów obawiała się tempa walki, to okazało się, iż podejrzenia były bezpodstawne. Działo się coś cały czas, więc na szybkość meczu nie można narzekać. Ale rocznica TNA nie mogła zakończyć się normalnie... TNA zszokowało wszystkich. Samoa Joe, ten, który torturował od kilku miesięcy całą Main Event Mafię, podaje pas jej członkowi, Kurtowi Angle'owi... Cała hala osłupiała, komentatorzy zdziwieni patrzeli na siebie w osłupieniu. Kurt Angle nowym World Champem, Samoa Joe dołącza do Main Event Mafii.(****1/4) Tym zaskakującym akcentem zakończyło się Slammiversary...

Na pierwszym Raw po Extreme Rules Vickie zapowiedział, ze odchodzi z federacji po tym, jak została ponizona w hog pen matchu. Potem dowiedzieliśmy się, że WWE na następnym, 3 godzinnym Raw, ogłosi nowego General Menagera Raw. NBa tej gali miały się takze odbyć pojedynki o WWE Championship i World heavyweight championship. Pas WWE (wcześniej w posiadaniu Batisty) preszedł spowrotem w ręce Randy'ego Ortona. CM Punk utrzymał swój tytuł, a największym zaskoczeniem była wypowiedź Mr. Makmana. Wpierw powiedział, że sprzedał Monday Night raw, a potem powiedział, ze nowym właścicielem czerwonego brandu jest... Milioner Donald Trump. Szykował się naprawdę potężny feud, który mógł się zwieńczyć dopiero na następnej Wreslemanii. Trump jako pierwszą decyzję zniósł reklamy podczas show, dając nam na następny tydzień 2 godziny czystego Raw... Na tym, 2 godzinnym Commercial free Raw McMahon odkupił od Donalda Trumpa raw za podwójną cenę, a cały storyline z zakończeniem na WM XXVI odszedł w dal... Mr. McMahon przechodzi odtąd klasyczny Heel turn, lecz póki co zapiął bym go wciaż pod tweenera. Warto też odnotować, ze rating Raw wyniósł 4,5 pkt., co jest wynikiem najlepszym od 2002 roku! W brandzie SmackDown! nie działo się tak dużo, choć poziom walk stał na wyraźnie wyzszym poziomie. CM Punk dalej przechodził Heel turn, Dolph Ziggler męczył się z The Great Khalim, a John Morrison wciąż zachwycał... Shaman of Sexy na jednym ze SmackDownów czysto pokonał CM Punka. Niedawny Mid Carder bez większych problemów pokonał World Heavyweight Championa. Naprawdę dziwne, lecz moze to tylko pokazać, jakie nadszieje WWE widzi w Johnie Morrisonie...

Bash nadeszło 28 czerwca. Opener, czyli ECW Scramble match był walką dobrą. W sumie nic dziwnego, przecież stypulacja ta zawsze zapewnia jakieś emocje. Może i skład nie był zbyt ciekawy, ale zrekompensowali to skróceniem odstępów przy kolejnych wrestlerach z 5 do 3 minut. Walka wprawdzie zamulała przez pierwsze 3-5 minut (Swagger i Christian niezbyt dawali radę, a Finlay tylko za ringiem siedział...). Wszystko drgnęło po wejściu Dreamera. Choić Tommy pieprzył kolejne akcje, walka stawała sie coraz bardziej zjadliwa. Ostatnie 5 minut to naprawdę świetny match. Coraz więcej emocji oraz niekonwencjonalne, naprawdę fajne zakończenie walki. Szczerze mówiąc po zabiciu gongu dalej nie wiedziałem, kto jest ECW Championem. Zwycięstwo w sumie nie dziwi, jednak czytając ostatniego newsa dot. przeniesienia Swaggera na Raw (on miał zwyciężyć scramble...), wiem, ze na Night of Champions będziemy mieli new ECW Championa... Na początku zdziwiłem się, dlaczego ta walka jest tak nisko w karcie. Później się dowiedziałem, dlaczego... Walka była bardzo dobra. Rey Misterio pokazał, że jest w świetnej formie, Jericho - że wciąż daje radę. Obaj panowie należą teraz do czołówki WWE. Należy się teraz odnieść do tego, jak ten pas został "wypushowany". Wartość pasa w mojej opini drastycznie wzrosła. Najpierw JBL, potem Rey, potem niedawny World Champ - Jericho, i teraz znów former World Heavyweight Champion - Rey. Rozwiązanie z dwoma maskami było co najmniej dobre. Niestety strój Rey'a pozostawiał wiele do życzenia. Warte uwagi było też to, że fani skandowali podczas pojedynku "Y2J! Y2J! Y2J!" Bardzo jasny punkt tej gali... No disqualification to o dziwo... całkiem znośna walka. Co prawda Khalas wciąż nie umie zginać kolan, ale nie zamulali. Było całkiem ciekawie i na szczęście krótko. Gdyby dostali więcej czasu... mogli by zamulać, a tak dali radę. naprawdę cieszy wygrana Dolpha. W końcu jest to zawodnik, który nie osiągnął praktycznie nic, a tu wygrywa z byłym World Champem, do tego większym od niego o minimum 50cm... Zdecydowanie najciekawszym momentem gali był... powrót Kane'a. Jego wejście było efektownie, choć o wiele bardziej wolałbym powrót do theme songu "Slow Chemical" grupy Finger 11. Moze i feud gigantów nie zachwyci, ale ważne jest to, ze znalazł się jakiś pomysł na Kane'a. Ciekawe, na jak długo... Tag etam championship to była jedyna walka, co do której byłem przekonany, że pas zmieni właściciela. Ale mimo wszystko wynik bardzo mnie zdziwił. Gdy na rampę wszedł Teddy Long, byłem już pewny, kto będzie nowym tagiem (wcześniejsze sytuacje na backu mnie o tym przeświadczyły...) Nowy team - kanadyjczycy to świetny pomysł. Co do samej walki, neistety słaba. Żałuję, że nic w tej walce nie zrobił ani Edge, ani Jericho... Ale tak miało być. Tag z dupy, niec nie robią,a wygrali podchwytliwie. Cały Edge. ja tam z wyniku się bardzo cieszę. Ciekawą sprawą jest chyba też fakt, iż teraz pasy tag team będą pasami ponad brandowymi. Będą pewnie krążyć ze Smacka na Raw i spowrotem. to była najgorsza walka gali... Mecz o World Heavyweight Championship miał o tyle w sobie ciekawości, ze walczyły o niego dwie młode, perspektywiczne gwiazdy, z ogromną przyszłością i wielkimi umiejętnościami. Brzmi dobrze, jednak walka nieco zamulała. W tej walce pierwszy raz, jak ogladam WWE, poraził mnie booking. Był bardzo słaby, nieco przypominał niektóre sytuacje z bookingu TNA. Hardy pinuje mistrza, zdobywa tytuł, po czym sędzia coś pokazuje, kończy walke, czy nie, nikt nic nie wie. Zamieszanie jak cholera, po czym Punker kopie sędziego i DQ. Wczas. Kiepskie rozwiązanie. Walka raczej nie zachwycała, ba, była raczej słaba. Jeff w parterze to rzadkość, a w tej walce spędził tam kilka dobrych minut... Utrzymanie pasa to raczej dobra decyzja, Heel turn, też dobra. Zobaczymy, co z tego wyniknie... Match Johna Ceny z The Mizem to raczej kiepściutki punkt gali. Przyszedł Jihn Cena, pozamiatał, jedyne w sumie, co zapamiętałem z tej walki to to, że na twarzy Dżona zarysował się lekki grymas znudzenia, gdy brał na swe przepotężne barki wiotkie ciało Mizanina... Mike jobbnął tak czyściutko, że aż przykro się patrzało na tę walkę. Trudno... teraz Miz nie będzie już mógł startować do przepięknej Maryse... Walka kiepska.Main Event zapowiadał, iż będzie to najlepsza walka feudu tych dwóch panów. Chyba nawet tak było. Single match zamulał, ale co do tego nie było wątpliwości. Na szczęście ta część walki nie trwała za długo. Miałem nadzieje, ze przy FCA matchu będą łazić i zwiedzać całą halę. Niestety 2 część pojedynku skończyła się szybciej, niż zaczęła. Po raz drugi uderzył mnie marny booking... Jednak trzecia część tej walki zrekompensowała całość tego matchu. Naprawdę dawali radę. Dużo emocji, fajnych akcji, ciekawych rozwiązań. Interwencja Legacy na plus, zwycięstwo Ortona na plus. Zobaczymy, co dalej zrobią z WWE Championship. Póki co, walka była naprawdę dobra, głównie za sprawą stretcher match'uBash było dobrą galą...

PS; Przepraszam za koncówkę, ale mi się usunęła, a nie chciałem juz pisać jej 2 raz...

ioot : Nie stawiajcie tych pieprzonych browarów , bez słowa komentarza - to jest policzek dla łajta a nie nagroda.

dop. łajt: Czuję się spoliczkowany... :) Też byś może skomentował, co cipol?

  • Odpowiedzi 3
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Łajt

    2

  • AtS

    2

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 155
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

jako, że od WM nie oglądam wrestl to nadal ciekawi mnie co się dzieje w wwe, więc tym chętniej czytam twoje 'w skrócie'.

czy ktoś mógłby rozwinąć bardziej temat odsprzedania raw donaldowi? ... jakoś to się szybko odkręciło ... wiadomo dlaczego, czy tak miało być?

wielkie dzięki Łajt! :t_up:

vegaskopiavr1.jpg

wweteamfv8.jpg

92372310444b3ddbb51eb5.jpg


  • Posty:  709
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

czy ktoś mógłby rozwinąć bardziej temat odsprzedania raw donaldowi? ... jakoś to się szybko odkręciło ... wiadomo dlaczego, czy tak miało być?

Otóż sytuacja miała się tak, że na Raw, 8 czerwca, ówczesna General Menager Vickie Guerrero powiedziała że kończy z tą pracą, gdyż została zhańbiona na Extreme Rules w hog pen matchu. Na tym samym Raw ogłoszono, że następny Monday Night Raw będzie 3 godzinną edycją, na której wszystkie 3 główne pasy będą bronione. Na tej gali Vince miał też ogłosić nowego General Menagera Raw. Na tej gali, 15 czerwca Vince na backstage'u ogłosił iż... sprzedał Raw. Potem w segmencie Vince wyszedł na ring i ogłosił iż sprzedał je, gdyż zaoferowano mu niezłą sumkę. Jako nowego właściciela przedstawił... Donalda Trumpa. Tego samego, który rywalizował z Vincem na WM XXIII. ten z kolei od razu ogłosił, iż następne raw (22 czerwca) odbędzie się bez reklam (czyste 2h rawa). Potem jeszcze ogłosił iż 22.06 na Raw będzie walka Orton vs. Triple H w Last Man Standing match'u o WWE championship. Na następnym raw na wejściu Donald trump ogłosił, że odda wszystkim te 220 tys. (chyba) za wejściówki, bo o ile Vince'owi chodzi tylko o pieniadze, to jemu o zabawe, bo przecież kasy ma duzo. Potem, mniej więcej w połowie gali Vince wyszedł na rong i powiedział, ze zaniedługo nie będzie już WWE, gdyż Trump chce go zrujnować. Trump powiedział, że zawsze ubija interes na tym co robi i zyskuje dwukrotnie. Dlatego może rpobić z tym show co chce. Vince odparł, że odkupi raw za 125% pierwotnej ceny, potem poszło 150%, 175% i... 200%. Jako, że Trump zawsze zyskuje dwukrotnie... zgodził się, Vince miał spowrotem Raw. Vince chciał jeszcze mu powiedzieć, że od teraz mnie chce widzieć niczego związanego z nim do końca życia i powiedział: "Donald Trump!... You're fired!!!". Możliwe, ze coś pokręciłem, więc po więcej informacji zapraszam tu:

http://www.wrestlingforum.pl/viewtopic.php?f=73&t=21430

http://www.wrestlingforum.pl/viewtopic.php?f=177&t=21320 -> tu się skończyła szopka Edge + Vickie

http://www.wrestlingforum.pl/viewtopic.php?f=177&t=21407

http://www.wrestlingforum.pl/viewtopic.php?f=177&t=21520

Dop. Carlos - Pozwolę sobie sprostować jeśli chodzi o tą licytację Vinca z Donkiem. Bodajże w Ich umowie była klauzula która mówiła o tym że Vince może odkupić Raw za podwójną cenę i w takim wypadku Trump nie musi wyrazić zgody. Mogę się mylić, ale tak mi się wydaje :)


  • Posty:  1 155
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

dzięki za wyjaśnienia.

też bym się ostro wkurzył jak bym zobaczyl Donalda jako GM RAW ... ale jeśli to było chwilowe story, a raw zyskalo na ogladalnosci ... to czemu nie, takiego czegoś jeszcze nie było :)

vegaskopiavr1.jpg

wweteamfv8.jpg

92372310444b3ddbb51eb5.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Sam wypadłem trochę z obiegu przez to, że swego czasu gale freakowe były non-stop.
    • Bastian
      Vengeance Day nadrobiony, zdań kilka... Blake Monroe kontra Jaida Parker - nawet jak na plastikowy hardkor od WWE szału nie było. Największym plusem była stylówka Blake  Ciekaw jestem, co dalej z obiema paniami. Dla Monroe powoli brakuje trochę wyzwań. Z kolei Parker brak zwycięstw z mocnymi rywalkami.  Tony D'Angelo kontra Dion Lennox - i tutaj czuć było wzajemną niechęć i wielkie parcie do bitki. Fajny motyw z brawlem jeszcze na parkingu. W ringu było równie dobrze. D'Angelo znów gór
    • IIL
      Femi mógłby rozwalić Lesnara w kilka sekund jak to było z Goldbergiem na Survivor Series 2016. Od razu zrobiliby z niego gwiazdę i jest potencjał na rewanże w przyszłości. Od kiedy Mania zajmuje cały weekend za szybko nabijają się te liczniki :p 
    • Grok
      Partnerstwo między WWE a TNA Wrestling może pozwolić Bayley spełnić marzenie z dzieciństwa. W trakcie niedawnego wywiadu w Busted Open Radio Bayley zdradziła, że marzeniem z czasów dorastania było dla niej osiągnięcie wszystkiego, co możliwe w WWE — od budowania gimmicku, przez świetne mecze, po zabawne segmenty w stylu toru przeszkód. Pragnęła też pewnego dnia zawalczyć w TNA, bo uwielbiała dywizję Knockouts w jej złotej erze. Partnerstwo WWE-TNA do tej pory skupiało się głównie na NXT, c
    • MattDevitto
      Oglądałem wczoraj ten mecz na żywo i w jego czasie miałem nadzieję, że Sochan złapie choć parę minut na koniec jak będzie pozamiatane - niestety dla niego Knicks na koniec trochę się zbliżyli i tyle go widzieliśmy na parkiecie. Na dziś nie wygląda to ciekawie, bo on nawet nie znajduje się w stałej rotacji. Jakieś minuty pewnie będzie łapał, ale jak ktoś liczył, że się odbuduje to chyba raczej nie w Nowym Jorku i nie w tym sezonie. Za mało argumentów by grać regularnie w czołowej drużynie wschodu
×
×
  • Dodaj nową pozycję...