Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

TNA Slammiversary 2009 - wyniki


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  770
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.07.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Bez zbędnych wstępów, przejdźmy od razu do oceny walk.

King of the Mountain Match for the TNA X Division Championship

Denerwuje mnie to, że w w walkach o X Title zawsze występują te same twarze, robi to się nudne jak flaki z olejem. Niestety przykro mi stwierdzić, ale podstawowa niechęć spowodowana obsadą mocno obniży moją ocenę co do tej walki, właśnie walki ? Taką to oni mogą zaprezentować na imepkcie ale nie przesadzajmy, nie mam pojęcia co wam się w niej podobało. Nie było w tej walce nic zaskakującego, zero emocji, a ciosy tylko markowe. W dyskusjach jest temat Writerzy WWE ssą, no to ja nie wiem co mam napisać o bookerach z TNA.

Sekond czens

Nawet Daniels nie był w stanie uratować tej walki :waving: Słabiutko panowie, nadal słabo.

Monsters Ball

Monster Ball musi być Monster Ballem i pojawiać się tylko raz w roku, a nie czymś takim. Mają być tarki, widelce, świetlówki ma być widowisko... Niestety i tutaj była klapa, bo jak już gdzieś napisałem walki hardcore mi się znudziły, a krew nie podnieca tak jak kiedyś.

Morgan's chance to join Main Event Mafia

Samej walki nie będę opisywał, bo jak każdy się domyśla czym ona była. Napiszę coś o postaci Matt'a. Czy wy też macie odczucie, że on boi się walczyć ? No bo on oszczędza swoich rywali, to denerwuje... Co prawda Finisher ma dewastujący w każdym calu, ale jego walki ? Rozkładnie rąk i ciosy, które wykonuje z wielką ostrożnością, mi się to nie podoba, skreślam jego wszystkie szanse na Main Eventy jeśli nie zmieni stylu walki.

King of the Mountain Match for the TNA World Heavyweight Championship

Main Event, walka raz do roku od takiego czegoś oczekuje się powera, emocji i takich tam innych pierdół. TNA niestety nigdy nam tego nie zapewni. Emocje to naprawdę nieznane słowo w dziale TNA, brakuje im nawet przeciętnych bookerów... bo teraz to co się wyprawia to jednym słowem tragedia. TNA nigdy nie wzbudzało żadnych emocji i pewnie nie będzie wzbudzać...

obiektywniej ocenić

:waving:

  • Odpowiedzi 19
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • LegendKiller

    2

  • Mast

    2

  • Aquiva.

    2

  • Longer1674325925

    2

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  324
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

obiektywniej ocenić
:waving:

Tak, bo Twoja ocena jest cholernie obiektywna- Slammiversary, patrząc obiektywnym okiem Aquivy, pomimo w miarę pozytywnych opinii nawet od fanów WWE z zagranicznych for, oraz ludzi, którzy narzekają na TNA u nas, było galą totalnie do dupy, bez żadnych jasnych punktów. Opener był nudny i nie miał ani kawałka ciekawego spotu. Przecież widok człowieka prawie łamiącego sobie kark, żeby upadek wyglądał efektownie, jest całkowicie normalny i totalnie niezrozumiałe jest już samo zauważenie tego faktu. W sumie to nawet tego pojedynku nie można nazwać walką, bo Alex Shelley nie wyszedł z kosiarką spalinową, fartuchem kuchennym i czapką uszatką (bo przecież miało być niecodziennie!), wyrzynając w pień wszystkich oponentów. Do dupy z takim pojedynkiem. Nie rozumiem co komukolwiek mogło się w nim podobać. Przecież Elbow Dropy z top rope, na przeciwnika leżącego na drabinie ułożonej poziomo między barierkami a ringiem, to co najwyżej na tych gównianych Impektach mogą przejść, aż wstyd z tym na PPV wyskakiwać, nie? Nie zapominajmy poza tym, że to już... MÓJ BOŻE! Druga walka tej piątki w komplecie na PPV! Jak to żałosne TNA mogło puścić po raz DRUGI tych samych wrestlerów do walki? I can't believe it! Monster's Ball to oczywiście też dno. Przecież na byle jakiej walce w którymkolwiek fedzie widzimy jak kobieta ląduje na pinezkach. Cienizna i nic szczególnego. Dziwię się też, czemu wszyscy się tak podniecają Black Hole Slam'em na pinezki. Co to do cholery, przedszkole? Abyss mógł przecież wyjąć zza pazuchy obosieczny miecz i odrąbać Ravenowi nogę, po czym z satysfakcją i wrednym uśmiechem prosić publiczność, by sypała na niego sól. Wtedy może walka byłaby jeszcze do zniesienia, a tak to jedno wielkie gówno... Walki Morgana ze Stingiem aż wstyd komentować, wypada tylko wytknąć, że ten pierwszy bezczelnie stara się, by jego oponenci w ringu nie odnieśli krzywdy. Karygodna postawa i aby dojść do main eventów, będzie musiał spowodować co najmniej dwa zgony za sprawą urwania głowy swoim finisherem, oraz przynajmniej pięć osób skazać na amputację kończyn. Bez tego ani rusz. No i wreszcie Main Event. Aż żal było na to patrzeć. Oczywiscie fakt, że ludzie na wszystkich forach byli po prostu zszokowani końcówką, świadczy tylko i wyłącznie o ich głupocie, bo taki obrót sprawy można było spokojnie przewidzieć już wtedy, gdy Joe pokonał Steinera i Bookera w Nation of Violence First Blood Matchu. Tylko kretyn by się nie zorientował co szykują. Bo przecież emocji w tym TNA to nie ma za grosz. Cała walka do dupy, jak zresztą każda na tym PPV. Ani jeden moment się nie wyróżnił, gdy pod koniec walki AJ zaczął wspinać się na drabinę z pasem, trochę poziewałem, bo to było oczywiste, że nie zostanie nowym championem. Oceniając łaskawie dla bookerów: 2-/10. Z dużym przymrużeniem oka. A każdy kto śmiał pochwalić to beznadziejne "widowisko" jest po prostu nieobiektywny.

_________

Już. Koniec. Gdy tak spojrzałem po raz pierwszy na Twój post, Aquivo drogi, pomyślałem sobie, że musisz być zawziętym hejterem TNA, ale to takim, który musiałby dwa miesiące na grochu klęczeć, smagając się biczem po plecach, jeśli przeszłoby mu przez gardło dobre słowo o federacji pani Carter. Postanowiłem jednak zobaczyć Twoje opinie o innych galach, nie tylko TNA. I na usta ciśnie mi się jedno pytanie. Po jaką cholerę Ty oglądasz ten wrestling, skoro wszystko jest takie beznadziejne i bez sensu? Bo ja nie wiem- jeśli faktycznie masz o galach, które oglądasz, takie zdanie, jakie piszesz, to jedynym wytłumaczeniem są skłonności masochistyczne. Po co się tak z tym męczysz? Wszystkie gale PPV, które ostatnio komentowałeś, skrytykowałeś. I to najczęściej niezbyt wybrednie, bo nie starając się dostrzec w nich niczego pozytywnego- po prostu wszystko na nich ssało i tyle. Mój post nie miał zupełnie na celu Cię atakować, raczej zacząć polemikę i dyskusję, bo jestem po prostu ciekaw co mi odpiszesz...

e916f7e946.png

  • Posty:  770
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.07.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Aquivo drogi

no czesc :waving: zacznijmy do tego, że masz poczucie humoru [; wyobrażałem Ciebie zupełnie inaczej, wiesz taki nadęty impaktowy buc. Dobra dobra, idziemy do dyskusji w której jeden z nas chce pokazać, że TNA miażdży wszędzie i zawsze, a ten drugi niekoniecznie. Przypomnijmy sobie zarzuty z twojej strony, albo nie zacznę od tego, że nawet ja potrafię napisać coś dobrego o TNA, naprawdę masz tutaj próbkę moich umiejętności co do oceniania TNA

Po za tym PPV Genesis raczej na plus z naciskiem na dziadków Kurta i Jarreta.
Więc już twój zarzut odparty, mogę powiedzieć dobre słowo o twojej ulubionej federacji i wcale nie muszę klęczeć na grochu, sam widziałeś. Podstawowym czynnikiem, który decyduje o mojej srogiej ocenie, jest promowanie, czy czytanie waszych postów, wypowiedzi. Rozumiesz? Kiedyś ten temat był wałkowany i odnosił się do Cyber Sunday i Bound for Glory, co było lepsze, pamiętasz tą dyskusje? No właśnie ten czynnik sprawia, że napalam się na gale a tam niestety nie mogę dopatrzeć się niczego ciekawego czy jak to określił Slammiversary 2009 ktoś w sb "zajebista gala". Następnie, brak emocji. Nie oglądam tna codziennie więc nie ma się czego dziwić, że lata mi to kto tam trzyma te plastikowe belty. W moim przypadku zero emocji, poza tym zażenowany poziomem poprzednich walk (nie powiesz mi, że Morgan i Sting zrobili dobre widowisko, nie powiesz) wskaźnik adrenaliny spada i tak to się dzieje. Poza wszystkim są to moje komentarze i nikt nie zabroni mi pisać w nich źle czy odwrotnie i dalej będę źle oceniał wszystkie gale (psychopatyczny śmiech).

  • Posty:  1 558
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  02.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Hmm uwaga uwaga Icon ściągnął Slammiversary i zaraz będzie komentował tą gale. Oczywiście pewnie po tym wszyscy fani TNA mnie znienawidzą za każde złe słowo na temat TNA i powiedzą iż jestem WWE i tylko WWE. Dobra mogę zaczynać? Pierwsza walka to King of the Mountain o X Division Title...cóż co mnie denerwowało w tej walce to że wszyscy na Suicide'a , co od razu pokazywało kto wygra tą walkę. Dobra co dalej mnie wkurzało , to skakanie wspólne i zachowywanie się jak downy , cóż takie moje odczucie , walka straciła na początek trochę lecz zaczęła się rozkręcać , niestety wiele spotów widocznych gołym okiem jak zrobienie katapulty z drabiny gdy to podróbka Macho Mana poleciała w powietrze jak i przewidywalna końcówka. Druga walka to jednak gniot kto , Cóż szkoda że Daniels nie walczył o X Division bo tam by się nadawał. Walka Abyss'a i Ravena plus kobietki , Damn nie widziałem chyba nigdy kobiety wykonującej splash na stół jak i lądującej w pinezkach , walka była ciekawa imo nawet bardzo :) Sting vs Morgan zieeew. Tag Team...kurde Team 3D robił wiele i Beer Money też i w sumie po chugo ta British Invasion zaczynają mnie wkurzać ech mówię jak mark? To dobrze przejdźmy do Main Eventu , który znów miał dziwne , bardzo dziwne momenty. Pierw Foley stojący i cieszący miche na drabinie , potem Foley udający idiotę myśląc że Jarret pozwoli mu zabrać pas jak i na koniec Joe który tak walczył z Mafią daje pas Angle'owi ... kurde co to ma być? Nie rozumiem już tego waszego TNA...

  • 1 miesiąc temu...

  • Posty:  4 922
  • Reputacja:   985
  • Dołączył:  26.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Ciemny

W końcu, po ponad miesięcznym poślizgu, obejrzałem w całości siódme urodziny TNA. Jak pewnie część userów wie, ostatnio nie miałem możliwości oglądać wrestlingu, także możliwe, że galę ocenię wyżej – heh, mój nałóg daje o sobie znać i niczym na „głodzie” łyknąłem to w całości, oglądając od deski do deski i bez przerwy analizując to, co dzieje się na ringu. Dobra, więc to sedna. Na początku miło zaskoczył mnie materiał filmowy, odpowiednio zgrany z fajnym podkładem muzycznym – przypominał nieco te starsze z 2004-6 roku. Okej, po kobiecych słowach „happy anniversary”, lektor zaprowadził nas na halę… no właśnie – wow! Spodziewałem się jakichś ulepszeń – mając na względzie dopracowany LockDown, jednak to przekroczyło wszelkie moje oczekiwania: duże telebimy na rampie + dodatkowe nad ringiem i po bokach hali (!). Pierwszy – X Division championship zmiótł me wszystkie wątpliwości, jakie snułem przed tą walką i naprawdę zaskoczył – nie chodzi tu już o standardowe szybkie tempo, itp. Jedną z wielu zalet było postawienie na nigdy przedtem niewykonywanie moves’y, a także poświęcenie, którego definicją był Jay Lethal… każdy wie dlaczego. Zawsze go lubiłem, jednak ja i pewnie wielu z nas, niedoceniała czarnoskórego chłopca, zapakowanego w zakurzony już gimmick z lat 80. Machismo ma talent i to on mógłby zgarnąć wówczas mistrzostwo. Suicide coś nie daje sobie rady – wydaję mi się, że jego „fenomen” powoli mija. Następna walka, to 2nd chance match, gdzie świeżo po powrocie, Christopher Daniels, bronił swojego spotlight. Franchise nie nadaje się już do wrestlingu, całość nadawała się na Impact!. Długo jednak to nie trwało i spokojnie można przejść do starcia kobiet… nigdy nie byłem za tym, aby przyznawać title shoty osobom, które dopiero co zadebiutowały i tak też było w tym przypadku. Panie mogły pokazać o wiele więcej, ale ogólnie był to przyjemny match. Mały powiew świeżości w dywizji kobiet, gdzie o pasy walczą te same osoby. Monster’s Ball spełnił swoje oczekiwania – panienki mnie zaszokowały i jednocześnie zdziwiły – oczywiście, zaletą jest to, że pokazały się w tej zupełnie nowej i obcej dla nich materii z dobrej strony, jednak skoro Daffney nie bała się przyjąć ciosu na szpilki, a Tylor nieco polatać… Dlaczego odwaliły taką kichę na Sacrifice ? właśnie tam powinni narobić nam ochoty na to widowisko, a było odwrotnie. Abyss i Raven nawet, nawet – może i ten drugi lata świetności ma już (dawno) za sobą, a pierwszy od ponad roku nie przypomina siebie, jednak dali radę i oglądało się ich jak za starych lat. Końcówka w old school’owym stylu, podobało mi się. Kolejna walka o nie małą stawkę (jak większość na tej gali), najpierw przyzwoite promo, które podniosło mocno over Morgana w moich oczach i akcja wraca na ring. Sting i Blueprint stoczyli warte uwagi widowisko, Icon nie mulił jak zwykle i oby był to zwiastun powrotu do formy. Koniec po dwóch Deathdrop’ach mocny– tego jeszcze nie widziałem! Skorpion ochronił honor Mafii i nie pozwolił na splamienie ich prestiżu osobom, nie posiadającą nigdy Word title. Materiał filmowy nt. Bounf For Glory wgniótł w fotel, to ppv zawsze mnie elektryzowało i nie mogę się już doczekać na jego piątą edycję. Dalej, Beer Money i 3D – bez zarzutu, lubię tą dwójkę oglądać na ringu, stoczyli chyba najlepszy storyline w tym roku, a ich walki dobrze się ogląda. Między nimi jest chemia i mimo iż trwa to już długo, spotkanie tych par obejrzałbym jeszcze nie jeden raz. I czas nadszedł na main event, rozbawiło mnie to, że mimo iż jeden King of the Mountain się już odbył, tłumaczyli dokładnie zasady. Klipy filmowe, wejścia postaci i ich przedstawienie oraz zaznaczenie tego, jakim „Oryginal” jest Styles. Całość dobra, od wolnego tępa nakręcało się coraz bardziej – były fajne spoty i dramaturgia, a także zaskoczenie na koniec. Kurt Angle i Samoa Joe – którzy urośli chyba już na największych rywali w TNA, tocząc pięć pamiętnych walk na ppvs, zakopali topór wojenny w (dosłownie) mistrzowski sposób. ;) Gala spełniła moje oczekiwania w 100%, mam sporo do nadrabiania, ale wrażenie, jakie Slammiversary po sobie zostawiło, tylko przyśpieszy ten proces. :)

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Dustin Rhodes nie jest zainteresowany powrotem do WWE i wskrzeszeniem starego gimmicku Goldust. W odpowiedzi na pytanie fana w mediach społecznościowych Rhodes oświadczył, że najlepszą robotę w karierze odwalił w AEW. Choć bardzo kochał tę postać, gimmick Goldust wyczerpał się i nie prowadził donikąd przed jego odejściem z WWE. „Nope! Nigdy nie dostałem tam podwyżki. Co, chcesz, żebym siedział na ławie i nic nie robił? To już nie ja. Najlepszą robotę w karierze odwaliłem z @AEW. Koch
    • MattDevitto
      Podobają mi się te postery prezentowane przez Stardom czy TJPW - fajne, z pomysłem, a nie kolejny plakat, który wygląda jak coś zrobione w 2 minuty na szybko...
    • KyRenLo
    • CzaQ
      Ten plakat wygląda jakby WWE promowało przemoc domową       A tu znowu szachy - czarne na górze, białe na dole  Jeszcze jebne jak Orton z Knightem zaczną  
    • Grok
      Claudio Castagnoli zmierzy się z dwoma pretendentami podczas swojej następnej obrony CMLL World Heavyweight Championship. CMLL potwierdziło, że Castagnoli obroni tytuł przed Euforia i Akuma w three-way matchu w Arena Mexico w ten piątek wieczorem. Mecz został ustalony po tym, jak obaj odpowiedzieli na open challenge ogłoszony przez Castagnoli. Będzie to piąta obrona Castagnoli od czasu zdobycia CMLL World Heavyweight Championship na Gran Guerrero w listopadzie 2025 roku. Dotychczas gwi
×
×
  • Dodaj nową pozycję...