Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Main Eventerzy 2007-2009


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  764
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  28.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No więc tak tabelka w sumie jest nie potrzebna wystarczyło by oglądać gale PPV i od razu było by wiadomo co z tego wyjdzie.

Jak nie trudno zauważyć non stop te same twarze czatują na pas WWE jak i WHC (z jakimiś ludźmi z przypadku Grejt Kali).

Najwięcej jak wykazała tabelka przewija się postać Edge'a do której w sumie nie mam żadnych zastrzeżeń. Trzeba zauważyć, że Rated R SuperStar rozwija swoją karierę powoli bo już od roku 1999 (w WWE oczywiście). Przechodził każdy szczebel drabinki po kolei bez jakiś super przeskoków spokojnie z roku na rok coraz wyżej. To przykład bardzo dobrej promocji zawodnika, ale fakt Edge załapał się jeszcze na "stary system" wtedy WCW jeszcze istniało i było w jakimś tam stopniu zagrożeniem dla federacji McMahon'a, a jak wiemy sam Vince wtedy na prawdę "tworzył" nowe gwiazdy - nie miał wyjścia musiał... w końcu jego twory przeszły do WCW Hogan, Macho, Nash, Hall i wielu innych nawet Piper (chociaż był jest i będzie gówno warty wszędzie indziej poza mikrofonem). Teraz trzeba też popatrzeć na to, że kariera Edge'a posuneła się gwałtownie na przód dopiero w 2006 roku kiedy to użył walizki i został WWE Champem pokonując John'a i wywołując tym samym euntuzjazm wśród fanów - wiadomo Cena już powoli zaczynał się przejadać jakiejś tam części publicznośći. Później wykorzystał "żonę" to był doskonały pomysł, La Familia i w ogóle (chociaż możliwości całkowicie ta stajnia niestety nie wykorzystała, a szkoda bo spokojnie mogła być czymś w stylu

Evolution gdyby oczywiście kreatywni na to pozwolili).

Następny to Batista jak wiadomo wielkie nie porozumienie bo gdy ten nad nim potrafi walczyć (udowadniał to nie raz w

przeciągu tych 10 lat) to niestety pan Batista od paru dobrych lat w ringu nie prezentuje już nic. Chyba każdy pamięta, że

Dave nie potrafił w jakimś momencie wykonać poprawnie własnego finishera co jest praktycznie śmieszne, żałosne nazwijcie to jak chcecie, ale popatrzmy na promocję tego zawodnika. Dobrze trafił na początku ssał z jakąś skarbonką na karku, ale potem... Evolution wielka szansa dla tego zawodnika od razu z HHH oraz Flairem sukces murowany jak by nie patrzeć. Promocja dobra pokonał nawet Triple'a na WM, a to już na prawdę coś wtedy jego run coś znaczył, ale potem już tylko pogorszenie sytuacji, umiejętności ringowe na takim samym poziomie jak przy mikrofonie czyli nie za ciekawie, a mimo to cały czas się w niego inwestowało dlaczego? to jest coś na co mówię syndrom Hogan'a ... nie wiem dlaczego tak jest, ale we wrestlingu znaczy się więcej i łatwiej jest się przebić z trzeba ciosami na krzyż niż z wielkim movesetem przykładów jest niestety od groma - Hogan, Warrior, Rock, a w czasach obecnych Cena, Orton, Batista, Triple H i tak można wymieniać - podałem tych najbardziej znanych, którzy ze swoich 3 ciosów zrobili wielkie kariery.

Dalej własnie w tabelce jest John Cena - świetny interes federacji i jak by nie patrzeć też miał dobrą promocję... zaczął w

zielonych majtkach, chodził do Taker'a i dziękował mu za to, że będzie miał szansę walczyć z nim w teamie. Potem awansował dostał wyraźny gimmick, który jak by nie patrzeć dobrze odgrywał. Rapował robił niezłe show i zdobył pas US... powoli spokojnie z czasem publika na prawdę polubiła tego gościa w końcu pokonanie JBL'a na WM 21 i.... już na WM 22 nie było tak wesoło. Zmiana gimmicku na tego solider'a i niestety czar prysł - nie całkiem oczywiście bo gimmick obecny skierowany jest do dzieci, które mają go za bohater'a, ale starsza publika ma po prostu gościa dość w każdym innym wypadku bez wachania daję głowe gość taki przeszedłby heelturn, ale nie Cena on zapewnił sobie status face'a na długie lata w dodatku cały czas na szczycie. Wiadomo teraz trochę od pasa się odczepił chyba w końcu przejżeli na oczy, ale nie ma się co martwić już nie długo znów usłyszymy The Champ is Here!

Triple H to osobna kategoria go nie można kwalifikować do żadnej grupy - on jest ponad to wszystko i tych wszystkich choć

początki wcale nie były takie wesołe - biegał jako arystokrata po ringu i dostał wpierdziel od Warrior'a w 30 sek. co? to po

Pedigree można wstać? teraz to normalnie nie dopuszczalne Kali poległ - każdy poległ, ale kiedyś .... kto wie może słowa z

plakatu 1 dzień po SS 97 słynnym Motreal ScrewJobie były by prawdą "Hemsley mid card 4ever" kto wie czy gdyby nie to, że

Shawn wypadł i wtedy HHH przejął DX, kto wie gdyby nie połączenie ze Steph no, ale potoczyło się jak się potoczyło. To

flagowa postać federacji to będzie pierwszy 17 time World Champ on jest naj z naj w WWE i nic się na to nie poradzi i nic

tego nigdy nie zmieni. Także jego obecność w ME to swojego rodzaju obowiązek nie ma co na to już zwracać uwagę. On nawet jak będzie miał 50 lat i będzie w stanie poruszać się po ringu to wtedy też zdobędzie tytuł jest taki pazerny nie wycofa się.

Orton : mr. headlock, przynudzacz, ale jak większość twierdzi dobry aktorzyna fakt nie raz nieźle sprzedaje akcje to mu

trzeba przyznać, promocja? jak by nie patrzeć dużo dało mu nazwisko i sławny tatuś też zaczynał w gaciach pokonał chyba

spawacza Hollyego o ile dobrze pamiętam potem jakieś tam przybłąkane gówna i również trafił do Evolution - dostał szansę i ją wykorzystał zodbywał IC, potem nawet WHC, ale ... bajka się skończyła HHH przyszedł po swoje. Potem Taker tag team z Edgem i znowu powrót tym razem na dłużej zadomowił się przy pasku, akurat teraz dobrze, że pas posiada w końcu tworzy Legacy, a co to za stajnia bez champa? Mam nadzieję, że za jakiś czas jak Rhodes oraz Ted rozwiną skrzydła też Randy padnie ich łupem i wypromują się na nim. Legacy to nadzieja na kolejne lata przynajmniej 2 zawodników ma dobrą szansę do wypromowania się.

Jericho pierwszy niekwestionowany mistrz świata - gdyby nie kontuzja Triple'a wydaje mi się, że to nochal był by nim własnie, ale jednak nie ten zaszczytny tytuł przypadł Jericho też przechodził każdy szczebel, walczył bardzo dobrze (jak praktycznie każdy Kanadyjczyk) mikrofon to inna liga potem niestety trochę jego kariera zwolniła, ale jak by nie patrzeć użyto go do promocji - nigdy nie pokonał Ceny (co bardzo boli), ale jednak kogoś jego kosztem promowano. Teraz wrócił dobra końcówka roku w jego wykonaniu 2 time Champ w dodatku jeszcze 2 razy IC zgarnął także Chris nie może nażekać, aż tak często w ME go nie widzimy np. teraz przepadł i bawi się z maską pchełki więc jak by nie patrzeć ten zawodnik nie występuje tak często aby się przejeść.

Jeff Hardy - również dobrze wypromowany od 0 do bohatera - dzieci niestety... zarząd zauważył, że z cukierkowego Jeff'a mogą być jakieś dolary i stało się, a jak jeszcze bardziej podrasować postać by zarobić? wiadomo dać mu pas Jeff = champ taktyki

finansowej gdyby nie trzepano na nim kasy był by już dawno zwolniony za narkotyki, a tak jeszcze sobie siedzi i nawet śmigał z pasem, ale co to za run? tragiczny jak wiadomo na pewno nie utknął w pamięci fanów.

Kolejnym champem taktyki finansowej jest Grejt Kali - oczywiście wiadomo, że teraz wylądował na dnie, ale jak był złym kalim to gdzieś się tam kręcił zawsze w pobliżu i pasa złapał. Teraz upadek na dno i już na pewno z niego nie wyjdzie, Vince

wycisnął z niego co się dało, a teraz jest już nie potrzebny.

Shawn'a nie liczę pasa już od 2002 roku nie trzyma co z jednej strony boli, ale z drugiej co tam dobre walki w jego wykonaniu wystarczą w zupełności.

Taker wygrywał pas tylko jak przypadała walka na WM bez tej WM nie osiągał nic także też nie ma co go liczyć bo co to za

siedzenie w ME. WMka to nie wszystko.

Jak widać tak prezentują się nasi zawodnicy, a co z innymi? Duża federacja przez którą przetacza się tylko zawodników, że

można by było spokojnie stworzyć kilka naprawdę konkretnych postaci, ale tak nie jest.

Polityka WWE jest taka pokazywać tylko pierwszy plan ... promować ludzi pierwszego planu na tym głównie bazuje WWE odkąd nie ma konkurencji. Brak feudów o pasy tag team, US, IC - te pasy to przepustki to większej kariery - kiedyś tak było i technika

ta sprawdzała się doskonale. Wg. mnie Vince i spółka nie chce odciągać uwagi od Maint Eventerów boją się, że publice mógł by się bardziej spodobać feud o pas IC niż o WWE, a do tego dopuścić nie może. Dlatego widzimy wiele tag teamów z dupy, a tak w ogóle to totalne zaniedbanie tej dywizji, a jak by nie patrzeć to chyba najlepsza droga to awansu w drabinie.

Po jakimś czasie pojawiła się postać CM Punk'a jak by nie patrzeć ciekawa doszedł do szczytowego momentu Money in the Bank jak by nie patrzeć przepustka do wielkiej kariery (patrz Edge). Owszem pas zdobyty w stylu, który faceowi nie przystoi, ale

potem? strata z dupy nie wiadomo po co? po to, żeby Orton mógł jakoś zaistnieć? Punkowi nie chciano podłożyć Batisty więc

zamiast promować zawodnika oni go olali i zrzucili znowu niżej. Teraz jest nowa szansa znowu jest mistrzem, ale znowu czeka się nie potrzebnie z jego heelturnem, a to dlaczego? w końcu jakieś wielkiej rzeszy dzieci nie przyciąga także bez problemu

można było by trochę jego postać odświeżyć, zmodyfikować.

Wygląda na to, że WWE postanowiło wyciskać ze swoich gwiazd ile się da i nie dawać szansy nowym twarzom na zistnienie w tym biznesie. Może uczą się na swoich porażkach i mają dość robienia tego w kółko? przykład Mr Kennedy porażka jak by nie patrzeć koleś miał robić za syna Mr McMahona mówiło się o jakimś monster pushu!, a koleś niestety podatny na kontuzje w dodatku w ringu akcje wykonywał tak, że narażał innych na niebezpieczeństwo także co by nie mówić po co promować nowych skoro oni dają dupy? Mamy przecież HHH ma niecałe 40 lat spokojnie może walczyć, mamy młodego John'a (który mówi, że nigdy nie zrezygnuje z wrestlingu) mamy Orton'a, udało się nam z Batistą. Jest zawodników odpowiednio do ME, czasem jak ktoś się znudzi zapchamy luke jakimś kalim czy kozlovem na 2 PPV i tak można to ciągnąć. Kolejny lamus to MVP promocję również miał dobrą na początku, ale nie rozwinął się na tyle aby dalej coś z niego było, a ma już 35 lat więc na jako taką promocję nie ma już za dużo czasu

jedni widzą w nim przyszłość, ale WWE już raczej jej nie widzi, nawet pas US stracił. Także po krótce sami zawodnicy są sobie winni, że nie potrafią wykorzystać szansy jaką daje im zarząd. Kozlov w sumie też był robiony na szybko, ale też nie

wykazywał się niczym specjalnym, a szansę miał na bank.

Matt Hardy - kolejny zmarnowany tak mówię na prawdę o grubszym Hardym! wszyscy uważają go za gorszego fakt faktem żył w cieniu brata może i jego szczytem był leg drop z klatki, ale jak by nie patrzeć gość ma potencjał... nie wykorzystany.

Mikrofon nie jest mocną stroną jego, ale również jego brata, a mimo to bratu jakoś udało się zaistnieć, a on? niestety jego

szczytem w pasach jest ECW title, a w feudach Edge & Lita vs. Hardy imo - bardzo udany, a nie o pas WWE - jak widać DA SIĘ!

tak da się, ale własnie ten feud odciągał trochę uwagę od feudu o WWE title jak wiemy feud mateusza został wtedy feudem roku! to już jakiś sukces, ale widać WWE woli nie przysłonić sobie feudu o pas nawet jeżeli bez pasa wychodzą lepsze feudy.

Kolejny Christian - ten z kolei w cieniu Edge'a na początku robił za braciszka potem heelturn odwrót od Edge'a i była szansa

nawet tam pas IC wpadł potem feud z Jericho z ważniejszych momentów, potem nawet ochroniarza dostał, ale chyba wątpił w końcowy sukces i wolał być mistrzem ligi podwórkowej, a jak to wpływa na karierę? dobrze wiadomo nie myśl, że zdobędziesz ważny pas chyba, że... jesteś jak Jeff Hardy jak wiemy to chyba jedyny, któremu udało się po powrocie z TNA zdobyć pas WWE.

Uuu Chavo - tutaj nie ma się co oszukiwać bez Eddiego - niestety nie znaczy nic. Nie ma się co oszukiwać Chavo już kariery

nie zrobi pomysły wszystkie wykorzystane teraz już tylko pchanie wózka, a nie już nawet nie to bo Vicky odeszła. Wg. mnie stopniowy spadek do ECW, a potem już blisko rozwiązania umowy i "wszystkiego dobrego w przyszłości". Przy tym gościu można by było spokojnie wrócić z pomysłem I lie, cheat, steal.... fakt może i już jest to oklepane, ale czemu nie spróbować? sprawdzić jak publika by na to zareagowała śmiechu by przy tym było, a dzieciarnia przecież to lubi można by było na tym zarobić nawet

jeżeli to był by tzw. odgrzewany kotlet.

Mógłbym tutaj poruszyć też zawodników którzy wago nie pasują do pasa Heavy... wiadomo każdy latawieć od Mysteria aż po

Yang'a, ale tutaj nic nie da się zrobić bez odpowiedniej dywizji ci ludzie poprostu nie mają szans zaistnieć z wyjątkiem

Mysterio, ale jak wiadomo to był jednorazowy epizod z pasem WHC.

Zostaje jeszcze najbardziej niedoceniany od lat Shelton Benjamin - gość poprostu zajebisty w ringu nie ma chyba akcji której by nie wykonał bez problemu zarząd mógłby mu pozwalać na robienie czegoś więcej, ale w czym tkwi problem? czy jakiś czarny

był kiedyś mistrzem WWE? do cholery nie mogę sobie tego przypomnieć, a nawet jeżeli to były to na prawdę bardzo duże wyjątki.

Czy kolor skóry jest problemem? a może jednak ingernecja kogoś innego? Shelton bez problemu mógłby przyćmić największe

gwiazdy razem wzięte Cena, Orton, Batista, HHH leżą przy nim i kwiczą, a mimo to gość nie wybił się po za IC i siedzi w

jakimś bagnie przykre...

Aktualnie teraz "tworzą się nowe gwiazdy" nowe pokolenie - mozolny proces został rozpoczęty Rhodes, Ted, Morrison, The Miz, ale ten proces też potrwa i wcale nie ma pewnośći, że to Morrison za rok czy dwa będzie śmigał z pasem WWE, albo będzie

siedział w TNA bo taka opcja też wchodzi w grę nigdy nie wiadomo czy federacja będzie chętna kontynuować push zawodnika. Wg. mnie np. Miz nie ma szans na większą karierę po tej szopce z Ceną zniknie mogę się oto założyć - jest to typowe mięso

armatnie dla John'a, który za jakiś czas zmiecie go bez niczego, a potem już tylko bye bye Miz.

Też trzeba popatrzeć na to dlaczego federacja nie tworzyła za dużo nowych własnych gwiazd od czasu upadku WCW?, a to dlatego, że każdy z tych nieudaczników wracał bądź debiutował w WWE - grupowy napływ "świeżej" krwi zasilił roster i tworzenie gwiazd było zbędne bo można było zmieniać - tu Goldberg oczywiśćie mistrz nieudaczników Hogan również wrócił na stare śmieci, DDP, Booker debiut, powrót Nash'a, Hall'a, nie mówię o reście Ravenów, Kaynonów, Stasiaków, Stormów, cholera ile tych ludzi można wymieniać - nie wszystkich nawet pamiętam. Wtedy był to zastrzyk, który pozwolił WWE na zaprzestanie tworzenia swoich

zawodników, a jak to wygląda obecnie? do dziś wszyscy się praktycznie wykruszyli już chyba nie ma żadnego WCW originalsa poza Misterio, Chavo i... to chyba wszyscy, ale wniosek prosty zaprzestano tworzenia gwiazd nie ma się ich teraz to niewątpliwy

bład ze strony WWE bo wtedy gdy mieli naprawdę pokaźny roster mogli tworzyć nowe gwiazdy kosztem przychodzących z WCW - jak by nie patrzeć promocja niezła, ale oni niestety woleli ośmieszyć nWo wystawiając na nich Rock'a czy Austina i tak się bajka

kończy.

WWE ma jak by nie patrzeć nóż na gardle - z młodych zostanie tylko Cena oraz Orton ew. Edge - reszta się zmyje Taker mimo tego, że ma te swoje gówniane 17-0 i tak nie zdziała wiele nie pokazując się z powodu kontuzji.

Niestety Shawn tak samo nie jest już młody jak kiedyś z początków DX, a nawet wcześniej ... Batista już wymięka kontrole

antydopingowe to dla tego gościa koszmar. Dlatego teraz własnie widać ten b00m na nowych, ale w większości przypadków na pewno pomysły nie dojdą do skutku w 80% może znajdzie się jakiś jeden fenomen, który się przebije przez to sito eliminacyjne, ale co dalej? jeden nie wystarczy. Do puki sytuacja nie będzie wymagała od WWE większego zaangażowania to nic się w tym

schemacie nie zmieni - co roku będziemy widzieć te same twarze z jakimś przebłyskiem na pół roku, a potem ---> ECW jak nie FCW. Teraz w sumie nawet wariant z konkurencją niczego nie zmieni - za czasów WCW to działało można było coś wycisnąć z Hogana, Macho, Sid'a, Steinerów, Nash'a, Hall'a, a teraz? mamy kogoś kto idzie tą droga to TNA - myślą, że taktyka WCW z przed lat im coś da, a to gówno prawda gdyby wrestlerzy, których sprowadzają byli młodzi, perspektywiczni tzn. tak z 20 lat w tył to dało by się coś z tego wycisnąć, ale sprwdzając wszystkie ich transfery to jedyny jaki im się udał to Kurt Angle i

nikt po za tym a sam Kurt nie pokona WWE choćby się zesrał na miękko i zrobił moonsault z dachu hali. Znowu z drugiej strony jak by TNA promowało własne talenty, które były by na prawdę dobre WWE by im je podbierało i znowu TNA zostało by na lodzie.

Także organizacja Jarret'a i Dixi jest skazana z góry na porażkę bo z każdej strony jest otoczona i nie wybije się wyżej.

Czy my na prawdę jesteśmy skazani na gówno McMahon'a i te same twarze non stop? o ja pierdo** :/

 

Shawn Michaels - R.I.P 29.03.1998

 

 

 

WWF - R.I.P

 

 

  • Odpowiedzi 45
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • IOOT_DZIKO

    6

  • Łajt

    6

  • Luxier

    4

  • Conman

    3

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  3 657
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  BGZ

No ale w drodze po swój pierwszy WHC to Punk również jak terminator brnął do przodu.

..ale pytam co z tego ? Po pierwsze WWE (barany za przeproszeniem) nie dają nawet Punkowi , porządnie nawiązać kontakt z publiką..to że stanie na narożniku i pomacha nadgarstkami to nie wszystko. Niech weźmie ten zakichany mic - i nawiąże z publiką kontakt i pokaże , że dysponuje jakimś charakterem , że nie jest nijaki (na co wszystko póki co wskazuje)

Wyobraź sobie conek , że Jaś Cena po zdobyciu pierwszego Title'a na WM 21 i pokonaniu Layfield'a 2 tygodnie później zostaje załóżmy przez tego samego JBL'a - skopany na Backstage ..i w wyniku tego WWE zabiera mu pas , który odzyskusje w walce z kimś tam - JBL. W tym samym czasie Cena - dostaje 1 (słownie - jeden) rewanż , który przegrywa sposobem okreslanym przez nas jako " z dupy" ..( nie wiem - może być nawet walka w klatce i przypięcie punk'a kajdankami i ucieczka z ringu) ... dalej....Cena spada sobie na Velocity (taki dawniejszy odpowiednik dzisiejszego ECW)...i tam ciśnie się w 4 kątach z wrestlerami półki niższej niż ta niższa...

Czy po takim scenariuszu Cena (gdyby nie to że świetnie sprzedawał sie jako raper) - podniósłby się ? Czy gdyby doszedł do pasa po raz kolejny byłoby to dobrze przyjęte przez smartów ? .....gówno,gówno,gówno .. Triple Gie....

Ale Cena przynajmniej miał charakter i non toper kontakt z publiką. Edge to w ogóle w stosunku do punk'a odskocznia ....tego pana to aż sięchce słuchać ..jego aktorsto i moc charakteru jaka niego emanuje od 2005 roku to kwintesencja show. Edge ma to "coś" co sprawia , że braki w ringu i "spirek" a nie "spear" da sie łyknąć. Gdyby jeszcze bookowali go lpeiej jako Champion'a i dawali mu wygrywać. Tu kłania się przykład Ortona ... co prawda Randy'emu zdarza sięczęsto mówić tonem "Macieja Orłosia - który ma monitor z lecącym tekstem przed sobą" , aczkolwiek jego ruchy , gestykulacja i to jak WWE poprowadziło go do pozycji heela numero uno postawiło go w nowym świetle. Znakomicie Orcik sprawdza się jako człowiek zadufany w sobie , arogancki i lejący na wszystko gotowy wpasći bez honoru skopać dupe każdemu. Głównie dlatego , że Taki jest po troszę w prawdziwym życiu.

Podobnie było w przypadku "Zimnego jak Kamień" Steve'a Austina. Ten człowiek gdyby nie gimmick traciłby 85% ze swojej wartości ....to własnie kwestia bycia Grzechotnikiem z Teksasu , tym zimnym skurwielem , który może cie zwyzywać , wyśmiać , nawet na ciebie napluć.... i of course skopać ci dupę ...A wszystko to po troszę dlatego , że Steve nie musiałwcale grać , gdyż po troszę taki był.

Ja osobiście negując opinie ZnaFFców pokroju Meltzera i całego Wrestling Observer Newsletter ...uważam że Callaway w gimmicku motocyklisty wyśmienicie się sprawdzał ...ale oczywiście znaffcy przyznali mu most overrated... kpina. Zawsze uważałem wyższość gimmicku ABA nad Deadman'em.

Wracając do Punk'a....po tym jak straciłtytuł powinien być jak Bulterier ..... jak To-My-Ly Dżons w ściganym ....i gonić za tym pasem choćby nie wiem co - i cały czas kręcić sie wokół niego... a nie pójść na spacer - ochłonąć do low cardu ...a potem wrócić ze spaceru jakby nigdy nic.

. Nie zamulał, i choć pas trzymał niewiele ponad 2 miesiące

Broniąc go 2 razy na krzyż , wszystko przez interwencje i DQ ...rzeczywiście...on nawet nie zdażył praktycznie być tym mistrzem a co dopiero mowa o zamulaniu...misiąc to moze sobie pas trzymac Cena albo Triple ...ewentualnie Edge , żeby im cyferka do licznika doszła. Ale nie promowany młody zawodnik...

Spójrzcie prawdzie w oczy ... nie pierwszy Raz WWE zrobiło włąsnego zawodnika w wała olewając go totalnie.

Ja nie bede przypominał felernej (powinna być katastrofą dla całęgo świata wrestlingu) gali na której pierwszy raz John Cena pokonał Khaliego.... WWE zeszmaciło całą górną półkę gwiazd robiąc z nich szmaty i gówna ... odsyłam do lektury SES#2 poświęconemu temu tematowi... szmaty i gówna kosztem Jana Ceny ... już wtedy ukazywałą się polityka działająca na zasadzie "pierwszego planu z olewaniem drugiego - permanentnie) ...

Punk jest jeszcze mało doświadczonym w WWE zawodnikiem. Nie widzę go w walce o główny pas np. z Takerem... Przykro mi, ale nie ma takiej opcji, Michaels, Trajpol, czy Taker to wciąż za wysokie progi.

No właśnie...Ale gdyby teraz Randy pokonał Taker'a czysto - byłoby to do kupienia i jeszcze bardzie Orton urósłby w oczach swoich fanów ...a gdyby Podłożona Taker'a Punk'owi ...wywołałoby to podobną reakcje u smartów co słynny Big Boot into takers chest na Judgment day 2006...

Co do tej nadzieji Makmana ....dałbym sobie siana...

A tak w ogóle.... mówimy o pierwszy Reignie pasa i pushu dla punk'a..właśnie mnie olśniło i przypomniałem sobie grzmiące newsy z tego okresu..

Przecież wg. newsów z owego czasu - Vince McM. postanowił z-cashować- walizkę punk'a i dać mu pas w ramach eksperymentu i zaskoczenia - próby podniesienia chwilowo raintgu (coś jak zabieg z Donaldem Trampkiem) ...i nie myslał on wtedy chyba nawet w 15% o aspekcie promocji CM'a... skupiał się wyłącznie na elemencie zaskoczenia ...mając w dupie zawodnika.... i mimo , iż CM-champion został przyjęto głośno.... MacMan swtierdził , że to nie to ... i postanowił zabrać mu pas .... przy okazji - szmacąc go Graaatis...

Więc chłopaki....przykro mi to powiedzieć...ale o czym mu tu w ogóle dyskustujemy ? Dobrze że przypomniałęm sobie te fakty - bo to rzuca całkiem nowe swiatło na sprawę...

====================================================================================

to był doskonały pomysł, La Familia i w ogóle (chociaż możliwości całkowicie ta stajnia niestety nie wykorzystała, a szkoda bo spokojnie mogła być czymś w stylu Evolution gdyby oczywiście kreatywni na to pozwolili).

..tu się zgadzam w 100% .... wtedy spokojnie należało dać Chavo pas pokroju IC ... z miejsca puścić Edgeheads do pasów drużynowych i nawet kantem dać Vickie pas kobiet.... umocnić stajnie ...

Chociaż patrząc z innej strony cala la familia to przykład teatru jednego aktora - Edge'a i na całym tym interesie najbardziej skorzystał właśnie Copeland - wiec można jeszcze uznać to za plus... tymbardziej , że właściwie w feudzie z Taker'em ...odbywało się to na zasadzie "Jeśli Adam chce wygrać , no to Taker musi rozwalić po kolei 4 osoby i Edge'a zdemolować jako piątego , żeby w końcówce walki Edge wykorzystał moment i spinował czy też pokonał w miare czysto Deadman'a...

Kolejnym champem taktyki finansowej jest Grejt Kali - oczywiście wiadomo, że teraz wylądował na dnie, ale jak był złym kalim to gdzieś się tam kręcił zawsze w pobliżu i pasa złapał. Teraz upadek na dno i już na pewno z niego nie wyjdzie, Vince wycisnął z niego co się dało, a teraz jest już nie potrzebny.

...a powiem ci Badziek , że żałowałem tego ruchu...Khali jako Face mógłby sie naprawdę sprawdzić , gdyby tylko był inaczej bookowany ...ja tylko przypomnę jaką eufrię wzbudzały double team'owe akcje z Rey'em ... gdyby z khalas'a zrobili takiego pomocnika i obrońce sprawiedliwości...który pojawiałby się wszedzie tam gdzie zło i wsytępek ...założmy , gdzie Jericho męczy biednego Rey'a wpada Khali i rzowala towarzysto jednym chopem a potem pomaga Rey;owi bla bla.... wyrósłby na bohater;a moment... oczywiscie potem w matchu załóżmy Triple threat Jericho vs. Rey vs Khali ...spokojnie po dropkicku jericho - khali wypada za ring...albo zaplątuje się w liny (to mu wychodzi doskonale...dużo ćwiczył) ...a Jericho pinuje pchełkę... gigant nic na tym nie traci... przecież nie byłą jego wina...

Ale WWE wolało zastosować taktyke punjabi playboya... co było imo najgłupszym mozliwym rozwiązaniem i chyba tylko vickie i Santina w błocie są póki co w stanie to przebić...no ewentualnie William Regal idący w śline z rowem Vince'a , albo Finlay jako "Pracownik na stanowisku: obwoźny sprzedawca dmuchanych młotków"...

Wg. mnie Vince i spółka nie chce odciągać uwagi od Maint Eventerów boją się, że publice mógł by się bardziej spodobać feud o pas IC niż o WWE, a do tego dopuścić nie może. Dlatego widzimy wiele tag teamów z dupy, a tak w ogóle to totalne zaniedbanie tej dywizji, a jak by nie patrzeć to chyba najlepsza droga to awansu w drabinie.

..kurde coś w tym jest. Muszę tu przyznać Ci rację , bo rzeczywiście mogłeś tym zdaniem trafić w Sedno. Gdyby WWE zorganizowało drugi i trzeci plan...tak by każda walka na SD! miałą przyczynę , i skutki ....oraz każda walka na ppv poprzedzona była scenariuszem ...to univers mółby być bardziej zinteresowany konfliktem na lini przykładowego Palumbo z Noblem ..niż flagowym matchem submission - kandydatem do zamulacza 2009 - Cena vs. Big Show. Duża prawda....browar sie należy badziek.

Kolejny lamus to MVP promocję również miał dobrą na początku, ale nie rozwinął się na tyle aby dalej coś z niego było, a ma już 35 lat więc na jako taką promocję nie ma już za dużo czasu jedni widzą w nim przyszłość, ale WWE już raczej jej nie widzi, nawet pas US stracił.

Montel'a to zniszczył już sam kochany zarząd. Koleśze świetnym gimmcikiem , charyzmą , niesamowitym potencjałem , dziśspokojnie byłby łykany jako długiterminowy champion , bądź chwilowy WHC. Ale WWE wolało zJ***ć go na zasadzie "Syndromu chuck'a Palumbo" ...choćbyśmy nie wiem jakiego Bad Ass'a z Ciebie z robili i tak tego że byłeś pedałem nikt ci nie zapomni... Chociażby nie wiem jak Ballin' z Ciebie będzie i tak nikt nie zapomni , że jesteś największym looserem od 5 lat w WWE.... także do widzenia... aż szkoda i to kureska szkoda...

Kozlov w sumie też był robiony na szybko, ale też nie wykazywał się niczym specjalnym, a szansę miał na bank.

Jaka szansa ? Tu Cie już chyba Badziek ponosi .. napisałeś kilka 100% zajebistych racji i sie chyba wkurzyłeś pisząc posta i zaczynasz pleść. PrzecieKozioł był przyszykowany na zasadzie "szybkiej promocji mięcha na góra 2 main eventy" .... coś Ala Viscera czy Świński ... który 3 miechy rozwalali jobberów żeby potem Cena pokazał ich kosztem jaki jest great powerful... baj de łej...

Czy uważasz , że chorobliwie patriotyczny Vince dałby swój najwazniejszy pas komuś kto odgrywa rolę rosjanina ? Don' think so'...

Shelton bez problemu mógłby przyćmić największe gwiazdy razem wzięte Cena, Orton, Batista, HHH leżą przy nim i kwiczą, a mimo to gość nie wybił się po za IC i siedzi w jakimś bagnie przykre...

Jego też starsi pamiętają głównie jako "synek swojej tłustej Big Shelton Mama V .." ...troche mu zaprzepaścili wizerunek... ponadto jako US champion był niezbyt ciekawy ... i źle prowadzony... generalnie WWE Spaliło go , bo nie dało mu ciekawej osobowości ...a pozstawmy sprawe jasno .. W WWE choćby najlepszy zawodnik w gimmicku tytulem :

"Zajebisty zawodnik ...ale wyglądem jak z rozwojówki w samych gaciach" ...

...nie sprawdza się i kropka...

sam Kurt nie pokona WWE choćby się zesrał na miękko i zrobił moonsault z dachu hali.

=))=))=))=))

Jeszcze słówka na temat Morrison'a... postać ta jest dla mnie o tyle ciekawa... że umiejętnosci ma ogromne i potencjał też ...ale k***a ten jego gimmik ...ja ja go nie trawię. Swoją drogą uważam , też że zmiana z pedałka Nitro , na pedałka Morrisona - jest typowo kosmeytczna pozwalająca tylko zatrzeć slady MNM... imho WWE równieżwie o tym , że ten gimmcik hamuje go ... i to strasznie... już widze jak Vincet pozwoli by jego pupil - WWE champion wyszedł z pasem przykrytym futrem a z przodu trzymajać wiatrak , który bedzie rozwiewał mu włosy... porażka... a z drugiej strony wie ...że zamknął już drzwi i gdyby teraz Morrisonowi zmienili image ...to równie dobrze mogą mu już życzyć najlepszego w przyszłości...

915802072594e34bce782c.jpg


  • Posty:  229
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  17.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Moim zdaniem największe aspiracje na awans do ME w WWE mają MVP, Christian oraz Evan Bourne. Nie nastąpi to na pewno jakoś bardzo szybko, ale myślę, że z czasem po prostu wyrobią sobie markę. W przypadku Christiana uważam, że w następnym drafcie, a może nawet wcześniej, trafi do Edge'a i reaktywując swój tag-team będą siłą dominującą w rosterze. Evan Bourne trafi do ME, ale co najwyżej w ECW. Moim zdaniem ten facet nie posiada charyzmy potrzebnej do walki o najważniejsze tytuły WWE i zdominuje 'Land of Extreme'. A jeśli chodzi o MVP to on moim zdaniem ma to coś, co przykuwa na niego uwagę. Posiada świetny kontakt z publiką, mic-skillsy, które wystarczą na bycie ME, walczyć też umie dobrze (tylko ten jego debilny finisher daje mu marne szanse na wybicie się...). A wrestlerem, który w mojej opinii nigdy nie powinien zasilić ME jest Kofi Kingston. Gościu po prostu odpycha mnie od monitora. Zawsze gdy widzę te jego "jamajskie" wejście tracę ochotę na oglądanie walki nie ważne z kim by była.

 

Steve_Austin_10.jpg

 

 

 

 

Ulubiona federacja : WWE

Ulubiony Wrestler RAW : Randy Orton/Triple H

Ulubiony Wrestler SmackDown : The Undertaker/Jeff Hardy

Ulubiony Wrestler ECW : Christian/Tommy Dreamer

Ulubiony Wrestler TNA : Samoa Joe/Jay Lethal

 

 


  • Posty:  764
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  28.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Khali jako Face mógłby sie naprawdę sprawdzić

Do czasu dziku do czasu - ileż można być takim hm no przydupasem jak by to w sumie można było nazwać obrońca pcheł i innych takich na dłuższą metę to się nie sprawdza. Taki zabieg przeważnie prowadzi do heelturnu takiego zawodnika, a ja sobie nie wyobrażam feudu Grejt Kali vs. Rey Mysterio - akcja z Kanem dała nam już wystarczający obraz tego co mogło by z tego wyniknąć także szanujmy siebie na wzajem - siebie i nasze nerwy.

Wiadomo głupole zawsze cieszą mordy z takich akcji aka "duży i mały" "koks i chudzielec" itp. śmiesznie to wygląda fakt, ale co z tego? Mieliśmy w tamtym czasie Finlay & Hornswoggle więc oni wystarczyli w zupełności.

Pundżabi plejboj oczywiście - nie trafiony, totalna głupota choć jak by nie patrzeć publika reaguje na całuśnego gościa z indii, ale co z tego? spadł na ostatni plan i walczy z "cześć jestem Dof Zigler" także wszyscy wiemy co to oznacza. Aktualnie pomysłów na niego nie ma i nie sądzę aby takie się pojawiły. W ringu gość nie prezentuje się dobrze, mikrofon to wiadomo randzan sin jest zawsze wtedy kiedy trzeba (o ile taker nie przypierdoli mu klatką z EC).

Montel'a to zniszczył już sam kochany zarząd

20 porażek pod rząd nie dzieje się ot tak - zajebał na backu to miał za swoje - nie wykorzystał szansy, dał ciała zapłacił za to sporą cene, a mimo to i tak gdzieś blisko pasa US się kręci i to jest szczyt tego kolesia. Połączenie koszykarza i power rangersa to nie jest coś czym można podbić świat wrestlingowy (wg. mnie oczywiście), nawet z całą jego charyzmą (której osobiście nie dostrzegam w nim ani odrobiny) i umiejętnościami ringowymi (które wg. mnie do najlepszych nie należą, ale to mu można wybaczyć bo jak pokazuje historia nie jeden 3 ciosowiec i słaby technik zostaje 5 time champem a nawet 12 time (hogan), a nawet 13.... tak jest taki gość :)

Jaka szansa ? Tu Cie już chyba Badziek ponosi

Mnie? no co ty... ten koleś akurat mógł zaistnieć - był ciekawy taki tajemniczy coś nowego można by rzec hmm tak chciało by się rzec, ale to jednak była próba robienia takiego Goldberga 2... może nie z wizytówką "wygrałem 173 walki bez porażki jak mawiał pewien poeta", ale mógł naprawdę sporo zwojować gdyby tylko nie odbiegał tak umiejętnościami w ringu - to była w tamtym czasie jego prawdziwa pięta achillesowa. Chyba każdy pamięta SS 08 z Triplem dobrze, że wtedy Edge ratował sytuację. To niestety przekreśliło jego szansę na większą karierę.

 

Shawn Michaels - R.I.P 29.03.1998

 

 

 

WWF - R.I.P

 

 


  • Posty:  805
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Pojawiło się tu tyle opinii, że aż nie wiem co cytować, napiszę więc coś od siebie. Zacznę od tabelki Łajta. Według mnie ilość osób, które walczą o pasy jest idealna. W końcu dwa główne tytuły nie są dla wszystkich ( pomijając bardzo trafną opinię Dzika o niechęci wujka Vince'a do pasa WHC) i dziwne by było gdyby taki Kofi Kingston wyskoczył nagle do walki o WWE title bo osiągnął już wszystko w mid-cardzie. Problem moim zdaniem nie leży w ilości, ale jakości i nie wykorzystanym potencjale Main Eventerów. Chodzi mi w tym miejscu o to, że aktualna czołówka WWE praktycznie nie zmienia gimmicków, przez co ciągle oglądamy te same feudy. I tak na RAW jesteśmy skazani na oglądanie potyczek dwóch frontów: dobrzy (HHH, Batista i Cena) vs źli (Orton, Show). W ten sposób Orton na przemian walczy z wymienioną trójką, Big Show łapie wolnego a trzeci face odpoczywa (angle z kontuzją). Jeśli już dojdzie do pojedynków między face'ami to są nudne i mdłe, jak na przykład Cena - Batista, reklamowany jako Biggest Blockbuster of last summer :8 , ewentualnie pełen szacunku i przyjaźni pojedynek Triple H - Jeff Hardy (ich walka na No Mercy miała nagłupszą końcówkę jaką w życiu widziałem: Swanton Bomb 1..2..rolll-up i HHH wygrywa). A gdyby taki Big Show przeszedł face-turm, a Jasio wrócił do gimmicku rapera, wszystko wyglądałoby inaczej. Big Show to jajcarz z krwi i kości jakby zrobił kilka segmentów z Ceną łyknąłbym ich cały program, a nawet na ten mega masakryczny Submisson Match patrzyłbym pod innym kątem. Te dwie osoby z RAW potrzebują wg mnie najbardziej zmiany wizerunku i to od zaraz. Jeśli chodzi o SmackDown korzystając z rozwodu Edge, mógłby rozpocząć nowy rozdział jako face. Na pewno by mu nie zaszkodziło gdyby pofeudował z Jericho, czy Kane'm. Kilka zmian w gimmicku i można rozpocząć całkiem nowe feudy. Im szybciej Vince zrozumie, że Cena jako Marine się znudził, a Edge zdobywający pas największym mozliwym kantem i tracący go po miesiącu to niezbyt trafiony pomysł, tym lepiej.

CM Punk aka Mr Money in the Bank. Wg mnie jedna z większych pomyłek ostatnimi czasy w WWE. Nie żeby CM na Main Eventy nie zasługiwał, wręcz przeciwnie, nadaje się tam ze swoimi umiejętnościami idealnie, problem w tym w jaki sposób został mistrzem. To co pisało kilka osób wyżej to całkowita prawda - Punk był gównianym czempem rok temu, jest gównianym mistrzem też i teraz. WWE zrobiło to czego nie wolno robić nigdy - popełniło dwa razy ten sam błąd. CM kręcąc się w mid-cardzie i walcząc z Umagą nagle wyskoczył do Jeffa by zdobyć pas. Takie wykorzystanie walizki to dla mnie czysta kpina. Owszem jest moment zaskoczenia, dreszczyk emocji, ale nic poza tym. A niby czemu Punk nie mógłby zacząć feudu z kimś ważnym, który potrwałby trochę dłużej niż okres od jednego do drugiego PPV i dopiero wtedy użyć walizkę? I to niekoniecznie na podmęczonym rywalu, bo to dobre dla chciwego Edge'a, ale stoczyć piękną batalię na zwykłym Smacku. Kolejna kwestia, już zresztą poruszana, to wykorzystywanie walizki na zawodnikach typu Jeff Hardy. Punk zdobył tylko pas, nic więcej. Nadal jest tym samym zawodnikiem, na tym samym, trochę ponad przeciętnym poziomie... Jak dla mnie idealnie wykorzystana była walizka Edge'a na Takerze. Dramatyczny moment, w trakcie świetnego feudu Deadman - La Familia. Punk prowadzony jest bez pomysłu, bookerzy nawet nie wiedzą czy będzie dalej występował jako face czy jako heel, wszystko wg prostej zasady: damy mu walizkę i jakoś to będzie. Co jeszcze zrobiono źle w przypadku Punka ? Podsumowanie podam z postu Dzika:

Wracając do Punk'a....po tym jak stracił tytuł powinien być jak Bulterier ..... jak To-My-Ly Dżons w ściganym ....i gonić za tym pasem choćby nie wiem co - i cały czas kręcić sie wokół niego... a nie pójść na spacer - ochłonąć do low cardu ...a potem wrócić ze spaceru jakby nigdy nic.

Vince chyba jednak zauważył, że skład mu się powoli wykrusza ze względu na wiek i zaczął promocję dwóch zawodników, którzy moim zdaniem są już coraz bliżej najważniejszych pasów. Mianowice Miz on RAW i Morison on SmackDown. Każdy kto oglądał kiedykolwiek dirt sheet (btw. ostatnie epizody, po rozłączeniu teamu są zajebiste! ) albo dla przykładu mini-feud z Dx wie, że obydwoje są niezwykle silni przy mikrofonie. Do tego Miz ma charakter idealnego heela- wie co powiedzieć, żeby wzburzyć publikę, ta świetnie na niego reaguje. Morissonowi jest ciężej, bo przeszedł face-turn, ale jak ma się takie umiejętności to można kupić każdą widownię. Miz rozpoczął to o czym mówił Dziko i to mi się podoba: Podczepił się pod Feud Cena - Biggie co zwiastuje, że na RAW nie będzie się zajmował walką o pas US, ale ważniejszymi celami. Cholernie mi zaimponował atakując Showa i Janka krzesłem, a podczas Battle Royalu przez ułamek sekundy wierzylem, że morze wygrać (świetnie się stało, że wyleciał, jeszcze jest za wcześnie). Morisson zaczął tak jakby w cieniu. Brand zmienił w drafcie uzupełniającym, potem zaczął nic nie znaczący feudzik z Benjaminem, który imo miał za zadanie tylko poprawienie wizerunku i ukazaniu, że John to teraz face. Prawdziwa zabawa zaczęła się na ostatnim Smacku, gdzie Mori skoczył do Edge'a. Copeland ledwo co wypadł z rywalizacji o pas, a dzięki zwycięstwu pokazał, że jest mocny. Mam jednak nadzieję, że Vince wie co robi i ta walka miała służyć Morissonowi, a nie Adamowi i na jednej potyczce się nie skończy.

Jeszcze słówka na temat Morrison'a... postać ta jest dla mnie o tyle ciekawa... że umiejętnosci ma ogromne i potencjał też ...ale k&*%$a ten jego gimmik ...ja ja go nie trawię.

Przynajmniej w ogóle posiada jakiś gimmick. Równie dobrze za pedałka można by wziąć Ortona, który wybiega na ring z dwoma butelkami Kujawskiego na klacie. Futro i włosy rozwiewane przez wachlarz są jeszcze do zrozumienia, w historii wrestlingu zdarzały się gorsze przypadki.

Shelton bez problemu mógłby przyćmić największe gwiazdy razem wzięte Cena, Orton, Batista, HHH leżą przy nim i kwiczą, a mimo to gość nie wybił się po za IC i siedzi w jakimś bagnie przykre...

Przyćmić to on ich może, ale w ringu, tu nie ma wątpliwości. Niestety Benjamin jest strasznie mało wyrazisty i nigdy się nie sprzeda jako mistrz. Pas US nie dał mu absolutnie nic, pas IC nie dał nic i to nie jest tylko wina zarządu, że Benjamin nie dostaje pushu. Kolor skóry może i coś tam znaczy, ale głównym problemem jest nijaki gimmick. Równie dobrze mistrzem mógłby być Evan Bourne, nawet lepiej, bo jego przynajmniej kupią dzieciaki.

generalnie WWE Spaliło go , bo nie dało mu ciekawej osobowości

Wg mnie to wina zawodnika, że słabo odgrywa swoją rolę. Owszem, przy słabych mic skillach i zajebistych umiejętnościach w ringu można by mu kazać zapuścić włosy i założyć emo-rękawiczki to pewnie dzieciaki by się jarały, ale ten pomysł już został wykorzystany. :roll:


  • Posty:  3 657
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  BGZ

a Jasio wrócił do gimmicku rapera,

Co drugi z was pisze o zmianie wizerunku Jana i powrocie do rapera albo genralnie zmianie jego charakteru. Postawmy sprawę wyraźniej. John Cena - to osba której na Boga NIC już nie pomoże. Zrozumcie , że jego gimmick w ogólnej ocenie to 10/10 .. rola wiernego sprawiedlowiści żołnierzyka , szerzącego ideały młodych , mającego uśmiech od ucha do ucha i niesamowicie silnego ...przecież to wzorowy gimmick .. Gdyby Taki Morrison zdjął futro i te spodnie z lajkry w kolorze homo ...wpadł na smack wyprostowany i przyjał na siebie rolę "dobrego niebieskiego brandu" zostając odpowiednikiem Ceny na SmackDown jest droga po pasy byłaby szybka niczym Sebastian Vettel na ostatnim wyścigu formuły... a niestety o czym już pisałem obecny gimmick (fakt , cud , że ma jakiś) ...tylko go hamuje...założe się że panuje konsternacja...

..1. bo z jednej strony - cholera gość jest dobry na maska - aż szkoda kisić go w jednym zakwasie z Benjaminem - kołkiem , który po za skokami wszelkiej maści jedyne czym zabłysnął to wielka miłość Big Daddy V - czyli pani Benjamin... a poza tym przypomina zawodnika rozwojówki - który idealne wpasowywuje się w klimat ROH...

..2..ale z drugiej strony . Boże , co myśmy zrobili...kto mu dał zabrnąć tak daleko w tak idiotycznym gimmicku...

Wracając do Janka - jesgo sytuacja i spojrzenie fanów nie wynika z gimmicku... To wynika z przepushowania tego człowieka wszelkimi mozliwymi sposobami. Jego przerażającej liczby obron pasa i zwycięstw w 99% niezasłużonych ...jego egzystencja w Main Eventach każdej z Gal PPV ..po prostu zwyczajne przejedzenie się osobą ... gębą ...nie zaś gimmickiem...

Nie wiem jak wy ... ale ja na chwile obecną wciąż nie łyknąłbym Jaska ani jako Rapera , ani jako Hip-Hopowca , ani jako baletnicy ani jako American Playboya...ani jako nikogo...ja go nie chce oglądać w ogóle....

Mówicie o zmianie w Heel'a ... no jest to jakiś pomysł - ale patrząc na to przez pryzmat mojego wiecznego pesymizmu ...janek aktualnie rozwala wszystkich jako face...i po heelturnie wierzycie , że zaczęto by go podkladać ? no way...janek dalej rozwalałby wszystko z tymże jkako heel...ja tego nie kupuje..

Miz on RAW

nie chciałbym Ci Eddy psuć nastroju...ale Miz - to jedno wielkie nie porozumienie. O ile przy micu koleś daje rade , to w ringu a przede wszystkim w gimmicku to porażka pedagogiczno-wychowawczo-zachowawcza.... pozwolę sobie zacytować opinie jednego z userów PSW -Ravena- , którego posty b.czesto czytam i duzo z nich akceptuję...(choć ze sporą częscią też sie nie zgadzam - ot pierwsza rzecz z miejsca , że imo Swagger to również porażka ...wg Raven'a przyszły me) ...

Z punktu widzenia wypromowania - Miz jest nikim (po prostu jobberem) w stosunku do przepush'oanego Cenaminatora a wy chcecie, żeby walczył z Janem jak równy z równym albo wywalił go przez górną linę w walce o nr 1 contendera???

Feud Ceny z Mizem z samego założenia miał być takim komediowym przerywnikiem, gdzie młody, wyszczekany pierdas startuje do mega-wypromowanego kozaka, który na początku olewa jego zagrywki a później wkurwia się i wyciera sobie, na wszelkie sposoby, buty młodym kogucikiem. Z pewnością celem tego angle'a nie miała być jakaś mega-promocja Miz'a, a raczej odciągnięcie Janusza choć na chwilę od walk o pas.

...i tyle w temacie "promocji mizanina...

915802072594e34bce782c.jpg


  • Posty:  709
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

John Cena - to osoba której na Boga NIC już nie pomoże.

eee tam... pomóc może... ale uratować szacunku do postaci w Polsce na pewno nie. Heel turn może pomóc Johnowi w ewentualnym olaniu go, jak wielkiej sławnej postaci, a wzięcie go po prostu za zwykłego mało utalentowanego wrestlera... Tak samo było z Great Khalim, który nomen omen jest w tej tabelce na 1 stronie i jest on jedną z charakterystycznych osób: jako jedyny wypadł całkiem z Main Eventów. Teraz Khalas jest facem, biega w mid Cardzie, prowadzi Kiss Cam i jest fajnie, nikomu nie przeszkadza... ba, czasem jest nawet na plusie, ale wszystko do czasu. Do czasu, gdy Khali nie zaczyna walczyć. Jednak to już inna sprawa i nie warto się w to zagłębiać w tym temacie... Mówisz, ze gimmick to cud, i to jest prawda. Ale nie wydaje mi się, że sam gimmick go zniszczył... Gimmick był taką jakby podstawą, taki fundamentem. Jego słynny kilkumiesięczny title run był takim gwoździem do trumny. Dajmy przykład: Dom wybudowany jest na fundamencie. Dom z fundamentami się zgrywa, mało tego, jedne bez drugiego nie może istnieć, by wyszło to, na co oczekujemy. Jednak kiepscy budowlańcy mogą zepsuć robotę, tworząc wadliwe plany, kiepski dom. Dobra ekipa i dobry nadzorujący zleceniodawca zapewnia, ze dom jest dobry i ładny i funkcjonalny. Zadbany jest każdy szczegół, wykończenie zapiera dech w piersiach. Tak samo jest w wrestlingu. Ale najpierw krótkie objaśnienie: fundament to gimmick, dom(jako część składowa) to title run, nadzorujący właściciel to wrestler, a ekipa budowlana to writerzy. Jeśli gimmick zgrywa się dobrze z title runem (fundament z domem), to wykończenie domu jest piękne, zatem wszystko jest cud miód, malina, wypromowany zawodnik itp. Jeśli jest kiepska ekipa, do tego kiepski właściciel, czy tam kiepskie fundamenty, to dom się powiedzmy osuwa, lub zapada. Tak samo jest z wrestlerem. Jeśli jest kiepski gimmick, albo wrestlera kreują na terminatora, to zapaśnik może być cofany w rozwoju... Tak właśnie jest z Jankiem. Taki przykład wydał mi się najciekawszy więc... mam nadzieję, ze zrozumieliście...

Jeśli chodzi o Miza... Jeden feud z Main Eventerem nie oznacza, że Miz od razu urośnie do jego poziomu. Z drugiej strony nie czaję WWE, bo promocja Miza, choć jest w tym wypadku dość duża, to nie jest pierwszorzędna sprawa. Ważniejsze jest to, ze trzeba znów podpromować Cenę, albo dać mu czas na chwilę urlopu od ciągłego wysiłku w Main Eventach... WWE nie zwraca wciąż uwagę na Miza w tym feudzie, on jest po prostu dobrą osobą do jobbnięcia. Tak jest - on zjobbuje w króciutkim feudzie i będzie tyle z promocji Mizanina. Póki co Miz nie tyle feuduje z Ceną, a stara się o względy urodziwej Maryse... Miz był, jest i będzie co najwyżej Mid Carderem...


  • Posty:  360
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.06.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

A wrestlerem, który w mojej opinii nigdy nie powinien zasilić ME jest Kofi Kingston. Gościu po prostu odpycha mnie od monitora. Zawsze gdy widzę te jego "jamajskie" wejście tracę ochotę na oglądanie walki nie ważne z kim by była.

No to dziwny masz gust, bo Kofi potrafi ożywiśc niejedną walkę. To dzięki niemu nie przewinałem walki z ER o US. Gość ma niezłe ring skille i duże poparcie u publiki. Fakt, że jego gimmick Jamajczyka z Ghany i finisher nie są zachwycające, ale myślę, że za jakiś czas Vince mu to zmieni(Czasem marzenia się spełniają).

Co do wypowiedzi Dzika, że Jasiowi nic już nie pomoże - Zgadzam się. tak jak jako ten raper był w miarę przeze mnie trawiony, tak teraz jako ten marine w moich oczach jest przesłodzony i już nic go nie uratuje. Nawet jeśli Vince z powrotem zmieni mu gimmick.

Teraz Miz...

Ten gość to jedna wielka zagadka. Z jednej strony nieprzeciętnie mic-skille, ale z drugiej... Dla mnie to taki drugi Santino Marella. Dużo gada, ale nie walczy.

On w tej chwili nie ma żadnej szansy na pas... A szkoda, bo zobaczyłbym go np. jako US Champa.

Hmm... Nastepnym godnym uwagi będzie Morrison. Na początku jego face turnu myslałem, że będzie on miał zastąpić Jeffa, który rzekomo miał odejść z WWE, ale teraz, gdy wszystko jasne, bardziej widziałbym Morrisona jako heela. Tak jak na ECW nie miał z kim feudować(bądź co bądź, John to jednak wielki talent), tak jako heel np.(Zakładając, że na The Bash Rej pokona Chrisa) mógłby spokojnie feudować z Mysterio o IC. Na WHC nie ma szans, US jest na RAW, więc zostaje tylko owy IC. Oczywiście mógłby być też taki pojedynczy feud, nie o pas, ale był już taki, z Benjaminem. Jak wyszedł? Ekhm... :thinking:

Benjamin - Cholera, ten gość naprawdę ma świetne ring-skillsy. Szmacą go. Jedynym jego minusem jest gimmick. Ten The Gold Standard(Ain't no stoppin' me no!) to nie jest strzał w dziesiątkę. Daliby mu jakiś inny,byłoby git. Aktualnie Benjamin mógłby feudować z... No dobrze, nie znajdę mu nikogo odpowiedniego.

Dobrym wyjściem byłoby, jak już wcześniej wspomniałem, owa zmiana gimmicku, draft na RAW i ewentualny feud o US z Kingstonem. Aktualnie jest to niemożliwe, a szkoda.


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Co do Miz'a - sama szansa walki z BezCennym to już spory skok do góry dla tego zawodnika. Mówicie o Nim per "jobber", o Jego obecnej sytuacji "komediowy przerywnik" - tymczasem zauważcie że przez ostatnie lata każdy kto walczył z John'em miał solidną pozycje w fedzie via JBL, Orton, Show, Edge, Hunter... Oczywiście pojawił się też niewypał zwący się Khali, ale On przepadł z powodu braku kontaktu z publiką etc. etc... Tymczasem Miz jest obecnie jedną z najciekawszych postaci federacji - koleś wyszedł z cienia Morrisona(ba, nawet Go przyćmił) i rozpoczął feud z Cena. Jego gimmick kozaczka który stara się o względy niezłej suczy jaką jest Maryse kupuje w całości. Szczególnie że widać iż Miz z każdym tygodniem jest coraz bardziej wiarygodny - ja osobiście uwierzyłem w Niego na którymś Raw gdzie zaatakował Showa. Dlaczego to zrobił? bo to ma pokazać że Miz chce dopaść Cene bez niczyjej pomocy, ok może z jakimś przekrętem, ale wyraźnie dano Nam do zrozumienia że Mizarian jest gotów walczyć z Ceną one on one... To mi coś przypomina... Hmm... Kilka lat temu wyjęty z dupy Edge człowiek który poza mistrzostwem tagu(via Miz) nie wyróżniał się niczym - nie świecił w ringu(co ma do dziś) itp. Tymczasem od tego czasu stał się jedną z większych gwiazd - już jest 9 time World Champem. Skoro Edge mógł - Miz też może. Obaj nie zachwycają w ringu, obaj genialnie radzą sobie z publiką...

Gdyby Taki Morrison zdjął futro i te spodnie z lajkry w kolorze homo ...wpadł na smack wyprostowany i przyjał na siebie rolę "dobrego niebieskiego brandu" zostając odpowiednikiem Ceny na SmackDown jest droga po pasy byłaby szybka niczym Sebastian Vettel na ostatnim wyścigu formuły...

Szczerze? Bullshit z jednego powodu - ludzie nienawidzą sequeli. Cena jest tylko jeden i nie da się Go zastąpić, nie da się Go skopiować i nie da się Go podrobić. Ktoś kto by się tego podjął byłby skazany na klęskę. To tak jak z filmami - Terminator 1 był zajebisty i wyczesany w kosmos, 2 była już tylko "dobra", 3 oglądałem kilka razy i nigdy w całości bo przysypiałem a do 4 nawet nie podchodzę. Z resztą co Ci będę filmami truć - zobacz na Legacy. Rołds i Teddy to wierne kopie Randy'ego - dlatego są tak cholernie nudni i niestrawni. Cody Niebieskie gacie może i był nudny, ale k***a chociaż był w tej nudności oryginalny. Tak samo Teddy - gdy zaczynał z WWE był synem bogacza i na tym trzeba było poprzestać - a tak mamy Ortona i Jego dwie marne kopie.

2..ale z drugiej strony . Boże , co myśmy zrobili...kto mu dał zabrnąć tak daleko w tak idiotycznym gimmicku...

Tak jak mówiłem - może i gimmick jest niestrawny etc. etc., ale jest jedyny w swoim rodzaju. I nawet z tym idiotycznym gimmickiem Morrison może zawędrować do main-eventów, choć trzeba przyznać że ma jak na razie trudny orzech do zgryzienia bo to na Smacku jest więcej main-eventerów niż na Roł... Ale trzymam za gostka kciuki bo może dojść wysoko...

Co do Ceny - podjęcie wobec niego jakichkolwiek kroków jest cholernie ryzykowne dla WWE. Cena to kura ze złotymi jajami, wykastrowanie Go byłoby idiotyzmem, a praktycznie każda minimalna zmiana w wizerunku Johna to ryzyko obcięcia tych jaj. Dlatego obecnie Cena jest kim jest - jest kolesiem który reklamuje swoje nowe cichuy częściej niż Nochal i kolesiem podlizującym się publice via ostatni speech gdzie Cena mówi o tym że pomimo chantów You Can't Wrestle wciąż walczy dla publiki. Dlatego w najbliższym czasie nie spodziewałbym się żadnych ruchów w Jego sprawie - jest zbyt cenny jako Marine.

A czy zmiana gimmicku by pomogła - w Jego przypadku nie. W każdym innym tak, w przypadku Festusa, w przypadku Chavo, w każdym przypadku, ale nie w Jego... Cena to zbyt znana marka by coś mogło Go wymazać. To koleś jest tak samo znany fanom jak Taker czy HBK. Zawsze pozostanie żołnierzykiem i nic tego nie zmieni :)


  • Posty:  709
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Mówicie o Nim per "jobber", o Jego obecnej sytuacji "komediowy przerywnik" - tymczasem zauważcie że przez ostatnie lata każdy kto walczył z John'em miał solidną pozycje w fedzie via JBL, Orton, Show, Edge, Hunter...

Nie, nie, nie nie... Osoby takie jak JBL, Orton, Show, Edge, HHH to nei są zawodnicy, którzy stali się gwiazdami, feudując z Johnem Ceną. Taką osoba jest The Great Khali. Feudował z Cena o pas i się tam trzymał w granicach Main Eventu jeszcze przez jakiś czas. Teraz ten feud nnie jest o pas, typowo Mid Cardowy feud, z tym, ze występuje w nim jeden Main Eventer, i to jaki. Tak John Cena powoduje, że nie myślisz, ze to Mid Cardowy pojedynek... Przyznajcie szczerze... I to jest moc jego postaci no i mimo wszystko gimmicku.

I nawet z tym idiotycznym gimmickiem Morrison może zawędrować do main-eventów

Co do Main Eventów, zgadzam się, co do idiotycznego gimmicku, nie. Wydaje mi sie, ze, choć gimmick i jest nieco pedalski, to ma w sobie na tyle duzo energii, ze porywa fanów. To nie jest ten gimmick z serii nudnych, bezsensownych i głupich, on jest taki... kolrowy, wesoły, radosny. To widać. Z psychologicznego punktu widzenia ludzi przyciąga to, co kojarz sie z przyjemnymi i miłymi emocjami. Takie właśnie reakcje wywołuje Morrison. Czy był heelem, czy jak teraz facem - nie miał problemu z wywołaniem zachwytu u żeńskiej części publiki i zazdrości u otyłej, amerykańskiej grupie mężczyzn. Jego ciuchy: spodnie i ten afrtuch mają na celu jeszcze bardziej uwydatnić jego walory naturalne: wygląd. To jest trafiony gimmick. Jak dla mnie każdy gimmick, który pokazuje wrestlera w cechach pdoobnych do tych, jakie widzimy w naturalnym wygladzie. Typu: Ładny: futerka, napakowany: niszczyciel. wysoki: potwór...

wyszedł z cienia Morrisona(ba, nawet Go przyćmił)

To zależyw jakim kontekście. Obaj świetnie gadają, ale.. Miz kiepsko walczy, Morrison ma świetne ring skillse. John Morrison ciągle wije się w Mid Cardzie, ale Miz pnie się w górę. Przyćmił Morrisona tylko pod względem promocji i tego, czego dokonuje n Raw. pod względem umiejętności w rinu, dalej lepszy jest Shaman of Sexy...

Kofi potrafi ożywiśc niejedną walkę.

Może i potrafi walczyć, ale...

1. Pamiętasz go jako Intrercontinental Champa? Poza tym, ze sposób, w jaki go zdobył nie był szablonowy, to jego title run ssał jak mało któy. Wiało nudami, ze hoho...

2. Pamiętasz jego tag team z CM Punkiem. Obraz był bardzij zenujący niż miły dla oka. Ani ejdnego segment. Pojawiali sie razem tylko na walkach, nie było ich na backu, na wywiadach, nie gadali ze sobą, w końcu... nie pasowali do siebie. W ringu nie było źle, ale ważne jest to, że był to Tag team z dupy wzięty... W końcu... stracili pasy na House Show! To już ejst wyczyn! :shock:

Dużo gada, ale nie walczy.

Nie do końca. Santino Marella jest kabareciarzem i taka jest jego rola/gimmick. Za to Miz ma heelowy gimmick z odrobiną humoru i, co jest najważniejsze, walczy. Dość często dostaje walki, często się pojawia i sprzedaje jakieś kantowane zagrywki... Moze i nie zachwyca w ringu, ale za to dobrze gada.


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Źle mnie Łajcik zrozumiałeś - nie twierdziłem że Cena kogokolwiek do tej pory wypromował. Nie mówiłem że Trypel czy Orton są kim są bo walczyli z BezCennym - chodziło mi o to że John od zawsze walczy z osobami które coś w federacji znaczą - zadebiutował z Kurtem, potem feud z Jericho, niecały rok po debiucie walka o pas WWE Champion z Lesnarem. I tak kariera Johna kręci się wokół main-eventów - więc gdy do walki z Nim staje Miz myślisz sobie "Cholera - On musi mieć coś w sobie skoro wkręcają Go w walkę z John'em.". Na to właśnie liczy WWE - promocja poprzez walkę z najlepszymi. Taki trik zastosowali przy Cenie, przy Edge w sumie przy każdym wrestlerze - gdy ma wejść do me musi kręcić się koło debeściaków. Dwa lata temu Jeff Hardy był typowym średniakiem - walczył nieźle, ale nikt Go do me nie pchał - wdał się w ciekawy program z Triplem i co się stało? Dziś o Jeffie mówimy main-eventer.

Tyle że tu dużą rolę odgrywa gimmick, ba nawet większą niż ring-skille... Gdyby Khali był kimś innym niż Panem Wielka Szczena lub też Panem Całuskiem, gdyby publika reagowała na Niego inaczej niż "Wypier****" to dziś Kalas byłby zaliczany do main-eventerów, a że miał żałosny i gimmick i ring-skille dziś morduje się z tym... no jak mu tam... tym pedziem z SpiritSquad.

Tymczasem tak jak mówiłem - Miz potrafi się sprzedać, to nie jest dziś ten sam Miz co w ECW gdzie słyszał You Can't Wrestle - dziś to koleś którego publika serdecznie nie znosi, ale ze względu na Jego speeche i postawę a nie na umiejętności ;)

Przyćmił Morrisona tylko pod względem promocji i tego, czego dokonuje n Raw. pod względem umiejętności w rinu, dalej lepszy jest Shaman of Sexy...

Powiedz mi coś czego nie wiem :P

Co do Morrisona - tak jak pisałem wcześniej mi się osobiście Jego gimmick nie podoba, ale przynajmniej nikogo nie papuguje etc. etc.(szerzej w poprzednim poście). Akurat przy Jego ocenie nie kieruje się gimmickiem bo John jest niesamowicie wyszkolony technicznie, ale brakuje mu do szczęścia tego co ma Miz - walki z kimś z górnej półki. Szlajając się z Benjaminem może o mian-eventach zapomnieć. Obecnie coś tam startuje do Edga - dobry wybór, tyle że coś mi się zdaje że Copeland długo bez pasa nie wytrzyma i motyw z Johnem to tylko przypadek mający trochę uwiarygodnić Morrisona na pozycji #3face'a na SD. :)

Jedynym jego minusem jest gimmick. Ten The Gold Standard(Ain't no stoppin' me no!) to nie jest strzał w dziesiątkę. Daliby mu jakiś inny,byłoby git

IMO nic by to nie pomogło - Shleton po prostu nie ma tego czegoś co potrafi wkurzyć publikę. Przy Jego wyjściach ludzie piszą sms'y, czytają gazetę albo wychodzą do klopa. Sprawa dobrej gry aktorskiej - gimmick jest niezły i ma możliwości, inna sprawa jak ktoś tego nie potrafi wykorzystać :)


  • Posty:  1 775
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  07.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Swoją drogą uważam , też że zmiana z pedałka Nitro , na pedałka Morrisona - jest typowo kosmeytczna pozwalająca tylko zatrzeć slady MNM... imho WWE równieżwie o tym , że ten gimmcik hamuje go ... i to strasznie

Tu się nie mogę zgodzić. Gimmick Morrisona nie jest może wyszukany, ale nie ogranicza jego umiejętności ringowych czy komediowych (w tym aspekcie właściwie jest bardzo dobry), a co najważniejsze - nie ogranicza jego overu publicznością. No i nie wiem gdzie tu widzisz elementy pedalskie. Goldust (przytaczam tu przykład gościa, który oficjalnie gejem tytuowany nie był) np. miał wytatuowane na klacie serduszko z imieniem "Razor". U Johna takich objawów preferowania alternatywnej miłości nie widać. Taka postać daje mu możliwość prowadzenia sensownych feudów ze zgorzkniałymi heelami pokroju Y2J. O właśnie! Mam nadzieję, że na Smackdown dojdzie do ich przynajmniej kilkumiesięcznej rywalizacji. Byłaby to niepowtarzalna okazja do wypromowania się dla Morrisona: obaj mają znakomite umiejętności, zaś przy Jericho i jego fantastycznych mic skillach Johnny urósłby w oczach marków. Sytuacja układa się korzystnie, że same ich gimmicki wystarczą do sensownego rozpoczęcia programu (stereotypowy rocker vs. "prawy i szlachetny" tępiciel wszelkiej hipokryzji).

Montel'a to zniszczył już sam kochany zarząd. Koleśze świetnym gimmcikiem , charyzmą , niesamowitym potencjałem , dziśspokojnie byłby łykany jako długiterminowy champion , bądź chwilowy WHC.

Ja bym go na pewno nie kupił. Zresztą MVP i Benajmin to jest taka dwójka, którą spora ilość fanów uznaje za złote dzieci wrestlingu które powinny trzymać główne tytuły, zaś ja w nich widzę schaby pokroju Batisty. No, może Shelton niezupełnie. Co prawda jest świetnie wysportowany, ale brak mu pewnej ikry. W ringu zachowuje się tak, jakby chciał powiedzieć "cieszcie się, że w ogóle ruszyłem tyłek z fotela i przyjechałem. MVP to z kolei typowy klocek. Gimmick i charyzmę można uznać najwyżej za przeciętne. Z kolei ringowo facet jest porażką, a ten jego nieszczęsny Playmaker przy reszcie movesetu można uznać za iście przepiękny. Co tak naprawdę pokazuje? Tupane punche, jakiś kneedrop, zmodyfikowane five knuckle shuffle, belly to back suplex i tyle. Gdyby chociaż wprowadził nieco stiffu i zaczął mocno klepać w nogę przy kopnięciach, to jakoś lepiej by to wyglądało. Do czego zmierzam? Można ponarzekać na obecnych main eventerów WWE, ale ich następcy to także nie są same święte krowy. Przynajmniej nie wszyscy. Ziggler to całkiem ciekawa postać, ale najwyżej na midcard. Swagger to ciekawy zawodnik, ale przed nim jeszcze mnóstwo pracy. Sydala i Kofiego z góry dyskredytują gabaryty. Sądzę, że czym prędzej należy sprowadzić jakichś obiecujących, ale także obytych na scenie niezależnej zawodników. Przykłady Bourne'a, Londona i Kendricka pokazują, że takie doświadczenie sporo daje. Skoro już o tym mowa, mam pewną ciekawostkę. Niedawno w wywiadzie dla Pro Wrestling Illustrated pewien main eventer WWE (po tonie wypowiedzi stawiałbym na Ortona), określił Bryana Danielsona jako zawodnika, który nic nie osiągnął. Stwierdził, iż parę submissionów nie robi z niego najlepszego wrestlera na świecie i może czyścić buty entertainmetowym klockom. Dlaczego? Bo walczy przed 50 ludźmi, a nie przed 20000 (facet ma ciekawy system wartości. Sam Dragon stwierdził, iż nie po prostu nie interesuje go przejście do federacji, gdzie byłby ograniczany). Jeśli kogoś to interesuje, wklejam ten artykulik w spoilerze:

The latest issue of Pro Wrestling Illustrated (featuring Santino Marella on the cover) has an article asking if Ring of Honor wrestler Bryan Danielson deserves all the hype he gets considering that a number of fans call him "The Best In The World." However, some fans and wrestling insiders believe it’s ridiculous to slap Danielson with "The Best In The World" tag considering that he has little experience in the world’s biggest promotions. The article features an apparent quote from a WWE headliner ripping Danielson, who spoke to PWI on the condition of anonymity. Here is what was written in the article as it pertains to WWE:

"Best in the world? Give me a break. What, really, has he done?" wondered one WWE headliner and powerbroker who spoke under the condition of anonymity. "It takes more than just coming up with a few fancy submission holds to earn that kind of praise. Until he makes it to the big leagues, calling him ’best in the world’ is an absolute joke."

As harsh as those words may sound, they reflect a sentiment shared by others in the wrestling world that think Danielson’s hype is nothing more than just that - hype. They say that while Danielson’s unique offense may wow hardcore fans of independent wrestling shows, his lack of knowledge of how to actually "work" holds him back from making steps towards the next phase of his career. And, they say, while his fans may be quick to dismiss some of Danielson’s limitations as superficial -- including his size and look -- others say criticisms of Danielson’s lack of major league star power are legitimate.

While our WWE main eventer refused to be named in this story, many fans thought WWE champion Triple H had the "Dragon" in mind when he made these comments in an August interview with The Ottawa Sun. "If you go to the Internet, there’s always somebody saying ’this guy is the best wrestler in the world’ ... But it’s not about what they like. It’s what the masses like. These guys they’re talking about are wrestling in front of 50 people, not 20,000. And that’s because the masses don’t want to see them."

It should be noted that quotes from wrestlers relating to storylines in Pro Wrestling Illustrated are almost always fake. However, on-the-record quotes in the magazine offering personal opinions from wrestlers are usually legit. Although, this one has the "anonymous" tag on it, so it’s hard if to tell if it’s real in this case.

Nie mam jednak zamiaru rozwodzić się nad głupotą i ignorancją pana main eventera (mordercze brawle z Morishimą, KENTĄ czy Nigelem jakoś umknęły jego uwadze). Z miejsca można założyć, że nie jest Shawn Michaels. Taker zapewne również ma zbyt wiele klasy. To by oznaczało, że wypowiedź należy do jednego z tych, którzy większość kariery spędzili w WWE a wybitnymi zdecydowanie nazwać ich nie można. Kimkolwiek by on nie był, to podziela zdanie McMahona - wyprodukować jakiegoś protołtajpa w OVW czy tam FCW, jeśli jest potrzeba - oduczyć go wrestlingu i świetny mamy materiał do rosteru. Otóż nie. Gdyby tak przełamali się w zarządzie i zaczęli ściągać uznanych przed mniejszą rzeszę fanów zawodników z pewnością wyszłoby im to na dobre. W rozwojówce był kiedyś Kenny Omega. Dzisiaj podbija serca fanów świetnym odgrywaniem roli komediowego heela (w PWG) i efektownymi walkami. Jakby tego było jeszcze za mało, to ma świetną muskulaturę i nie wyglądałby jak knypek przy Cenie. Dlaczego więc nie sprowadzono go do ECW? Zabrakło dobrej woli? A może po prostu miał być mięsem armatnim dla Smithów, Wilsonów i Snuków? Wygląda na to, że to trzecia opcja jest najbliższa prawdy. Może czas to zmienić?

2999686564ec3bcdf0a69b.jpg


  • Posty:  450
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.03.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Street Fighter napisał(a):A wrestlerem, który w mojej opinii nigdy nie powinien zasilić ME jest Kofi Kingston. Gościu po prostu odpycha mnie od monitora. Zawsze gdy widzę te jego "jamajskie" wejście tracę ochotę na oglądanie walki nie ważne z kim by była.

No to dziwny masz gust, bo Kofi potrafi ożywiśc niejedną walkę. To dzięki niemu nie przewinałem walki z ER o US. Gość ma niezłe ring skille i duże poparcie u publiki. Fakt, że jego gimmick Jamajczyka z Ghany i finisher nie są zachwycające, ale myślę, że za jakiś czas Vince mu to zmieni(Czasem marzenia się spełniają).

Że jak? Ja przyznam szczerze, też lubiłem Kofiego, ale do czasu. Gość ma ring skille, ale tak jak Dziko już wspomniał... Co by było jakby musiał improwizować? Czy by się spisał? Wydaje mi się, że by nic nie zrobił, a nawet jeśli, to by nie zrobił nic, co wydałoby się prawdopodobne... Ale to tylko przypuszczenia. Ale zgadzam się z SF. Dla mnie niby Kofi jest tam jakiś lubiany, ale tego nie widać... Osobiście o wiele bardziej wolałbym Matta (bez złamanej ręki) i MVP na miejscu posiadacza pasa, jednak myślę, że MVP stracił go, bo właśnie ma przejść o półkę wyżej. Mam nadzieję na feudzik z headlockiem :D Już nie musieliby zbytnio wymyślać powodu, bo w końcu na początku MVP troszkę wtrącił się od feudu Koks vs Orton i nie zgodził się na rządy tego drugiego... Myślę, że jest on gotowy na ME... A co do Matta... Tu jest dziwna sprawa, bo niby gościu tam jest w midcardzie, a prowadził równy feud z Jeff'em. Pan odkurzacz nie jest może tak wysportowany jak jego brat, ale w końcu ma spore (przynajmniej dla mnie) umiejętności. Jego twist of fate jest lepsze niż Jeff'a, który staje się kolejnym zmarnowanym babyface'm - coś jak Cena. Mam nadzieję, że tak się nie stanie. Bardzo lubię Jeff'a i chciałbym obejrzeć jeszcze kilka WYRÓWNANYCH walk.

IMO nic by to nie pomogło - Shleton po prostu nie ma tego czegoś co potrafi wkurzyć publikę. Przy Jego wyjściach ludzie piszą sms'y, czytają gazetę albo wychodzą do klopa. Sprawa dobrej gry aktorskiej - gimmick jest niezły i ma możliwości, inna sprawa jak ktoś tego nie potrafi wykorzystać :)

Dobrze powiedziane. Shelton oprócz tej dzikości na twarzy nie ma nic z heel'a. Szczerze mówiąc, to jego ring skille są ogromne, ale po prostu jak już napisał Carlos, on nie potrafi wkurzyć publiki, ale z tym chodzeniem do klopa przesadziłeś =)) Przy wejściu Ortona, Big Showa, wtedy chce się iść, bo wchodzą dwie godziny, a żadnych gestów nie wykonują (podnoszą ręce - wow)... I nic się nie dzieje. Przy entrance Benjamina jest przynajmniej żywa muzyka. To jednak nie wystarcza. Dla mnie przykładem dobrego wejścia jest Jasia, MVP, Reya... Ale to nie o tym temat.

Wracając do ME. Miz może i byłby dobry, ale niestety tylko w gadce. Szczerze mówiąc, to nie trawię tego gościa w ringu (oczywiście nie jest on jakiś strasznie kiepski), ale po prostu jakoś mi się nie podoba w walce. Przy mikrofonie - ok. Jest niezły. Chyba jeden z najlepszych z WWE, potrafi wnerwić publikę. Jego były kumpel z TT - John Morrison jest odwrotnością. Przy mikrofonie jest średni, za to w walce bardzo dobrze się sprawdza. Właśnie trafili do draftów nastawionych na ich umiejętności. Raw - show, SD! - walka.

Podsumowując WWE ma kilka talentów i myślę, że ich przejście do Main Eventu jest tylko kwestią czasu. W końcu ile można oglądać Koksa, Headlocka, Forsę, Nochala, Małpie Oczy i Chodzące Emo? Oczywiście nic do tych panów nie mam :P Trochę mi się przejedli po prostu :8

  • 1 miesiąc temu...

  • Posty:  1 643
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  17.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Stwierdził, iż parę submissionów nie robi z niego najlepszego wrestlera na świecie i może czyścić buty entertainmetowym klockom. Dlaczego? Bo walczy przed 50 ludźmi, a nie przed 20000 (facet ma ciekawy system wartości. Sam Dragon stwierdził, iż nie po prostu nie interesuje go przejście do federacji, gdzie byłby ograniczany). Jeśli kogoś to interesuje, wklejam ten artykulik w spoilerze:

1500 100 900 razy przy dyskusjach o GHC wszyscy ci mówili dlaczego a ty dalej swoje. Wszystko zależy od tego jak kto traktuje wrestling, czy jako sporty walki czy jako niekończący się "serial". Jeżeli ktoś uważa wrestling za sporty walki co jest po części głupie bo przecież każdy wie że wrestling w mniejszym lub większym stopniu jest udawany i reżyserowany to pewnie zgodzi się z tobą. Jeżeli jednak ktos traktuje wrestling jak dobry film czy serial o skoksowanych chłopach w ringu (jak dla mnie taka wersja powinna przeważać) to logiczne jest, że liczy się ilu ludzi to ogląda, tak samo w holywood jesteś kimś jeżeli ogląda cie 20000 ludzi a jeżeli masz widownie na poziomie 50 jesteś nikim, więc to ty masz ciekawy system wartości. Co do gadki o ograniczaniu to może śmieszyć jedynie bo wszyscy dobrze wiemy że opór Danielsona czy inny Samoa Joe przed WWE wynika z tego że poprostu odcięto by ich od pasów, byliby jobberami dla salcesona henryego albo w porywach mid carderami.

Gimmick i charyzmę można uznać najwyżej za przeciętne.

Ke? K.... co? MVP gimmick i charyzma przeciętna? u MVP? Jak dla mnie koleś może z lekka zasysa w ringu (choć potrafi co pokazał w feudzie z Benoitem) ale jest i był genialny pod tym innymi względami, a gimmick ma bardzo dobry który pozwala wykorzystać go w każdej sytuacji, do feudu z każdym itd. Widzieliśmy juz go jako heela i jako face'a i w za każdym razem był świetny, potrafił kręcić niezłe feudy zarówno z cukierkami jak pejs Hardy, z monsterami jak Kane jak i z heelami. Nie wiem w czym jest gorszy niż tych wszystkich tam twoich smoków z ghc albo takiego cc-ka, bo jak dla mnie gimmick jest niezły a sam MVP wpasował się w niego świetnie.


  • Posty:  450
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.03.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Nie wiem w czym jest gorszy niż tych wszystkich tam twoich smoków z ghc albo takiego cc-ka, bo jak dla mnie gimmick jest niezły a sam MVP wpasował się w niego świetnie.

Tak, już dawno w tym temacie był wymieniany jako główny kandydat do Main Eventu. Miałem, szczerze mówiąc nadzieję, że Montel będzie feudował z Ortonem (to byłoby świetne :thumb: ) a tu co? Swagger, który też ma umiejętności, ale o tym zaraz. MVP dostaje do feudu młodego z ECW, feud z dupy wzięty, nie wiem na co on tam. MVP powinien feudować CO NAJMNIEJ z Kofim, Mizem, albo innymi Upper Midami.

Swagger, ten gościu jest ciekawy, ale też irytujący. Z jednej strony jest silny (wynosi nieźle większych od siebie), jego ring skille stoją na wysokim poziomie, ale co po tym, jak on irytuje widownię? Face to z niego nijaki by był... Ale za to heel? No właśnie. Oprócz Jericho'a i Ortona (i kontuzjowanego Edge'a) nie ma żadnego wysoko postawionego heela. Swagger mógłby dołączyć do tego grona. Oczywiście po powolnym, stopniowym pushu, którego potrzebuje, i mu go życzę, lecz nie kosztem MVP...

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Oto spoilery z najnowszych tapingów telewizyjnych TNA Wrestling. Po czwartkowym odcinku Impact na żywo z Gateway Center Arena w College Park pod Atlantą (Georgia), federacja nagrała też walki na Xplosion i Impact. TNA wróciła do Gateway Center Arena w piątkowy wieczór. Spoilery z tych nagrań nie są jeszcze dostępne. Spoilery poniżej pochodzą z Cagematch.net i PWInsider. Nagrane dla Xplosion: Mila Moore pokonała Myla Grace Jason Hotch pokonał Ricky Sosa Nagrane dla Impact: Mr.
    • Grok
      W tym tygodniu odcinek AEW Dynamite na TBS przyciągnął średnio 650 tys. widzów, co oznacza wzrost o 2,7% względem poprzedniego tygodnia. To czwarta najwyższa oglądalność programu od 17 września 2025 r. Odcinek z trzema walkami o pasy i debiutem The IInspiration na Dynamite zanotował rating 0,12 w kluczowej grupie 18-49 — wzrost o 20% w porównaniu z zeszłym tygodniem i drugi najlepszy wynik w tej demografii od 12 listopada 2025 r. W porównaniu z tym samym okresem w 2025 r. ogólna widownia wzr
    • Lukasz_Kukas_Tm
      Codas odzyskał tytuł.Oby na WM-ce stracił pas ku uciesze widzów na rzecz ortona i niech Cody robi Hell Turn Romek musi przegrać z Punkiem
    • Grok
      Autor: Noah Leatherland Druga połowa drabinki turnieju STARDOM Cinderella Tournament rozegrała walki pierwszej rundy w Aichi. Podczas gdy pierwszy dzień przyniósł kilka remisów, ten drugi zakończył się jasnymi rozstrzygnięciami w każdym starciu. Siostry Inaba obie odniosły sukces w swoich meczach pierwszej rundy. Tomoka Inaba pokonała Anne Kanaya w pierwszym starciu, a Azusa Inaba zwyciężyła nad Lady C w drugim. Saya Iida zmierzyła się z Kiyoka Kotatsu. Mimo solidnych strike'ów Kotatsu, potęż
    • KyRenLo
      Oglądajcie NXT Vengeance Day: Karta: Ja ostatnio nie śledzę tego, co się dzieje w NXT, ale galę Vengeance Day wiadomo, że będzie trzeba obejrzeć w całości. Aż trzy walki kobiet co zawsze jest plusem samym w sobie. Blake i Tatum do boju Miłej gali dla oglądających. 
×
×
  • Dodaj nową pozycję...