Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  430
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.12.2023
  • Status:  Offline

osobliwo.jpg

Temat przyszedł mi do głowy wczoraj. Dokładniej, to w dyskusji nt. Wrestlemanii 25. Ogólnie, to niby nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło, jednak jedno zdanie Whitedruida mnie nieco zainspirowało. Chodzi mianowicie, o to, że on uważa, że Jeff Hardy jest hardcoreowcem :P No dobra ... swoje zdanie na dany temat mieć może, ale osobiście nie potrafiłem sobie odmówić napisanie swojego. Padło kilka argumentów, w których starałem się odwoływać, do szerszego pojęcia, jakim jest ogólny wrestling. No i wtedy, właśnie padło zdanie :

"Spójrz przez pryzmat zwany "WWE"... Na tle tej federacji"

Dokładnie tak ... to mnie najbardziej zirytowało, dzięki czemu napisałem kolejnego posta, którego mógłbym skopiować, jednak tego nie zrobię. "Spójrz na to jako na WWE, a nie ...", a co? WWE, to już nie wrestling i jako zwykła federacja nie powinna być traktowana. No nie sądzę, aby tak było. W chwili obecnej co prawda WWE, jest najpotężniejszą federacją wrestlingową na świecie, jednak nadal jest to federacja. W mojej opinii, majątek nie powinien odgrywać tutaj większej roli, ponieważ wszystkie te upiększenia i niezwykłe dodatki, to tylko rzeczy ... Rzeczą natomiast nie jest praca zawodników, którzy zawsze mogli by się nieco więcej starać, a jeśli chodzi o WWE, to niektórzy mogli by się nieco, bardzo postarać. Naszła mnie właśnie ta myśl, na temat traktowania WWE, jako federacji. Z tego stwierdzenia Łajta, doszedłem jedynie do wniosku, że WWE, to coś więcej niż tylko wrestling i powinno być inaczej traktowane. Niby czemu ? ...

Dalej, dobrym słowem jest tutaj "pryzmat WWE". A co to takiego ten pryzmat, w odniesieniu do wrestlingu.? Ano chodzi tu o to, żeby spojrzeć na daną rzecz, patrząc jedynie na to, co wyprawia się w federacji .. dlaczego? Dlaczego niektórzy chcą patrzeć na daną rzecz z przymrużeniem oka? Uwielbienie dla federacji ... niechęć przyznania prawdy ... Nie wiem. Sam staram się oceniać każdą rzecz, która mogę, nie patrząc przez ten przytoczony "pryzmat", tylko jako ogół. Resztę pozostawiam wam :) Czy wy również patrzycie na WWE, jako cos niezwykłego?

Zapraszam do dyskusji

:)

PS: Specjalnie starałem się nie rozpisywać, bo nie zależy mi na długości posta, tylko na rzeczowej dyskusji.

  • Odpowiedzi 9
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Danielsson56

    3

  • Willem

    2

  • Conman

    2

  • Łajt

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  709
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Oj Conman Conman... Stawiasz mnie w niezbyt przychylnym świetle ale chyba damy radę coś z tym zrobić xD Przede wszystkim zacznę od tego, że nie mam zamiaru i nawet nie będę się starać negować twych argumentów, bo są one jak najbardziej słuszne i prawdziwe. Odpowiem ci tylko na temat twego nieco błędnego myślenia.

Myślisz prawidłowo, ale baaardzo subiektywnie. Mówisz "Płacę i wymagam". Ma to ogromny sens, wszystko pięknie, tylko pamiętaj: ważny jest rynek zbytu. Lepiej hasać z małym kolesiem i zarabiać miliony, czy promować wyśmienitego wrestlera, ale nie zarabiać z niego dużo, gdyż skupia się na walce a nie na entertainmencie. Ale jeśli nie chcesz przykładu z wrestlingu, podam przykład taki:

Tak to jest , że jak w sklepiku osiedlowym jedna osoba kupuje chipsy Lays ..a całe osiedla wpierdala "Aro" ...to pan sklepikarz , Lays'ów sprowadzał nie bedzie i zainwestuje w Aro ...
To samo. Ważne jest to, co zadowoli większą liczbę ludzi. to, co będzie się podobało jak największej ilości ludzi. Jak wiemy w WWE największy procent oglądalności mają osoby x<15. W TNA natomiast x>20. Z tego wniosek, że WWE musi bardziej uważać na najmłodszych, TNA zaś może bardziej się poszczycić hardcorem ze względu na to, iż mają starszych odbiorców. W sumie WWE też by mogło stworzyć całkiem niezły pojedynek z litrami krwi, ale potem mogłyby się rozpętać problemy z prawem (że znieśli ograniczenia, a tu mamy jakieś wydarzenia nieodpowiednie dla osób poniżej 18 roku życia) czy tam trza by było znów wprowadzić ograniczenia. No trudno, lepiej zrobić wrestling bez krwi, wcale nie muszący być słaby i zarabiać wiele kasy, niż pełne przemocy pojedynki potrafiące przerazić wytrwałych fanów, ale zarabiać dużo mniej. Oczywiście nie oznacza to, że w WWE nie może być krwi. To zawsze wiarygodny środek przekazu w tym show. A teraz do sedna:
Ano chodzi tu o to, żeby spojrzeć na daną rzecz, patrząc jedynie na to, co wyprawia się w federacji .. dlaczego? Dlaczego niektórzy chcą patrzeć na daną rzecz z przymrużeniem oka?

Zacząłeś myśl dobrze, a skończyłeś ja tragicznie... "patrząc jedynie na to, co wyprawia się w federacji". To się nazywa realistyczność. Ja właśnie taki jestem: "realista". Może i brakuje we mnie duszy artysty, umiejętności fantazjowania, wyobraźni( w przeciwieństwie do ciebie :P). Ja stawiam zawsze sprawę jasno: OBIEKTYWNIE. I właśnie dlatego pierwsza część myśli mi się podoba. Za to druga: "patrzeć na daną rzecz z przymrużeniem oka?" NIE! Ten mój "Pryzmat" (tak bym ten topic nazwał :D) to nie przymrużenie oka, tylko realistyczne i obiektywne postawienie sprawy jasno: na co można liczyć, co by się chciał, a nie da rady i co będziemy widzieć na 100%. Ty czasem też powinieneś rozdzielić rzeczy które chciałbyś widzieć i te, które masz szansę obejrzeć. Rozdzielić wyobraźnię od realnych szans. Nie patrzę na WWE z przymrużeniem oka w stosunku do Extreme, ale przez "pryzmat" możliwości danej federacji. Zatem spróbuję stworzyć moją definicję "pryzmatu wrestlingu", tak jak ja myślę, i w jakim kontekście użyłem słów :"pryzmat zwany WWE"

Pryzmat wrestlingu - to obiektywny stosunek wydarzeń realnych do wykonania do wydarzeń, które chciałoby się zobaczyć w danej walce danej federacji.

Pięknym przykładem jest właśnie ten Extreme rules match Hardy vs. Hardy. Co chciałoby sie zobaczyć, co możemy się spodzxiewać, że zobaczymy i rodzaj federacji to 3 podstawowe czynniki, według których powinno się stosować ten "pryzmat wrestlingu. Te właśnie 3 czynniki się na niego składają.

Uwielbienie dla federacji ... niechęć przyznania prawdy ... Nie wiem

SUBIEKTYWNOŚĆ. Można ją stosować, sam często mówie o tym, że chcę, wierzę w to, że coś się wydarzy, że ktoś wygra.

jedno zdanie Whitedruida mnie nieco zainspirowało. Chodzi mianowicie, o to, że on uważa, że Jeff Hardy jest hardcoreowcem

Łeee tam, od razu hardcorowiec. Po prostu potrafi walczyć w walkach z tymi stypulacjami. Jeff to naprawdę niezły wrestler i bardziej niż o to, co pokaże Jeff powinniśmy się martwić o to, czy Matt wytrzyma tempo.

Z mojej strony to tyle. Wypada mi tylko podziękować Conmanowi, ze z mojego powodu postanowił napisać nowy temat :)


  • Posty:  159
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.09.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Conman, nie oszukujmy się... WWE przez te wszystkie lata wyrobiło sobie w świecie wrestlingu tak cholernie dobrą markę, że zasługuje na miano patrzenia z troszeczkę innego kąta. Można powiedzieć, że oni byli pierwsi, oni się wybili z dna, ze sportu regionalnego stali się międzynarodowym, to właśnie WWE otworzyło drogę dla wielkich talentów i wykreowało dzisiejszy świat wrestlingu. Można by powiedzieć, że powstanie takiego choćby TNA to jakby nie patrzeć w 70% zasługa przeszłości WWE. Podobnie było także z WCW, które w większości próbowało budować swoją markę na podkradaniu gwiazd od "tych najlepszych". Pomimo, iż te walki WWE w latach 80. może nie powalały w porównaniu do tych dzisiejszych to jednak miały w sobie to coś. Chociażby "te rzeczy" jak nazwałeś dodatki i upiększenia narzuciły nowy trend, nową drogę do serc fanów. Powstała gimmick era i takie np. NWA, które w latach 70 robiło walki, które trwały nawet 3 godziny musiało uznać wyższość federacji Vince'a, która narzuciła bieg wydarzeniom mającym miejsce w przyszłości. WWE stworzyło właściwie wrestlingowe trendy, które pomimo powstania lata temu wciąż się trzymają. Spójrz choćby na postać twardego Teksańczyka Stone Cold'a, na zabawne gimmicki typu Doink czy Kamala, spójrz na zjawisko Hulkamanii, które właściwie jeszcze trwa do dzisiaj. Za te wszystkie lata od WWE nie oczekuje się tak wiele jak od ROH czy TNA, ponieważ te dopiero zaczynają i musi jednak minąć jeszcze trochę czasu, aby owe mogły chociażby zbliżyć się do WWE. Federacji, która ma w sobie jednak ten prestiż z dawnych lat, przez co wiele osób patrzy na nią inaczej. Co z tego,że TNA ma lepsze walki? Przeciętny Amerykański fan mając do wyboru galę TNA i 6 Man Cage Match z takimi gwiazdami jak AJ Styles, Samoa Joe, Angle... albo galę WWE, w której zobaczy powracających, ledwie ruszających się Flairów, Hoganów i Stemboatów i co wybierze? Oczywiście galę WWE, ponieważ Ci zawodnicy stworzyli swoją osobą dzisiejszy wrestling. I choć walka na gali TNA będzie ciekawsza pod względem Ring Skillsów to WWE to przecież jak mówi nazwa World Wrestling Entertainment! WWE ma na tyle silną pozycję, że może pozwolić sobie na słabsze walki i lekki spadek ratingów względem konkurencji, z kolei TNA gdyby coś schrzaniło to klapa na całej linii. Cóż masz rację, świat patrzy na WWE z przymrużonym okiem, ale ja wychodzę z założenia, że przez lata pracy zaslużyli sobie na to.

Tak wogóle to jak powiedział Vince McMahon w wywiadzie. Jeżeli TNA będzie już pięło się w górę jeślki chodzi o ratingi bedzie musiała ograniczyć hardcor, kre i brutalność, bo jeśli zostaną jedynie przy widzach pełno letnich to nie zdążymy się obejrzeć a WWE wchłonie kolejną organizację :) ,

Edytowane przez Gość

banner004.jpg

2363kw0.jpg

1372dy0.gif

1426cq7.gif

1504cp9.gif


  • Posty:  1 691
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.09.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Pisałem już tu ale skasowałem sobie posta... :( To do rzeczy. Bardzo fajny temat, tak coś czułem, że go napiszesz. Ja niestety często patrzę na coś przez "pryzmat WWE". Jest to bardzo ciekawe stwierdzenie. Bardzo często myśli się tak w przypadku hardcore'u. Jeśli zobaczymy coś hc'owego w WWE to jest to świetne. Może nie świetne, ale doceniamy to. Kiedyś oglądając na wyczesanym impekcie jakaś dobrą walkę myślałem, właśnie po to ściągnąłem impekta. Ale gdy trafiał się gniot, po co ja to ściągałem?! Kiedyś były czasy, kiedy nie przewijałem żadnej gali, teraz jest inaczej. Co to chowania wad, tu raczej nie chodzi o całą federację, ale o poszczególnych wrestler'ów. Ja np. markuję Ortonowi i raczej nic nie wspominam o jego walkach. Randy ostatnio w ringu nie zachwyca, raczej mówi się o jego umiejętnościach przy mikrofonie i tym podobnych. Ja zawsze i wszędzie mówię, stawiam na show. Wolę ładną arenę, widowiskowe entrance, wciągające segmenty niż hardcore w wszelkiej w postaci. Dla przykładu mogę podać, iż Monsters Ball z B4G 08 było dobre, ale nie zachwyciło mnie. Lubie hardcore, ale taki hm.. przyzwoity, nie widelce i tarki. W WWE, E - entertainment. I właśnie za tą rozrywkę mogę przymróżyć oko na hardcore, poziom walk. Wiele razy używałem słowa hardcore, warto się zastanowić kto jaki hardcore lubi, ja jak mówiłem, dziękuje widelcom. I ostatnie pytanie, czy patrzę na WWE jak na coś niezwykłego. Tak! Ze względu na wspomniany nastrój i show. Czasem zdarzy się na coś przymróżyć oko, ale coż, jestem człowiekiem :P.


  • Posty:  430
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.12.2023
  • Status:  Offline

Stawiasz mnie w niezbyt przychylnym świetle ale chyba damy radę coś z tym zrobić xD

Ja nikogo nie krytykuję, wręcz go chwalę, za posiadanie własnego odmiennego zdania na dany temat ;)

Ogólnie Łajt, to 3/4 twojego postu nie ma nic związanego, z prawdziwą treścią i celem tego tematu. To nie był temat, dlaczego WWE kieruje swój show do najmłodszych, tylko dlaczego jest traktowane pobłażliwie, co doskonale odzwierciedlił Hulkster. Sam przecież bardzo dobrze wiem, że obecnie ten biznes ciągną napalone dzieciaki.

WWE przez te wszystkie lata wyrobiło sobie w świecie wrestlingu tak cholernie dobrą markę, że zasługuje na miano patrzenia z troszeczkę innego kąta.

:shock: To, że WWE, jest świetne i że wyrobiona przez nich marka jest bardzo ogromna, to przyznałem i czego zaprzeczyć nie mogę. Osobiście jednak nie starał bym się tak zagłębiać w przeszłość. Każdy wie, że WWE to potęga na rynku, ale na tym koniec. Marka jest, ale co z tego, jeśli federacja na chwilę obecną nie robi nic, aby ą jak najlepiej utrzymać? Chodzi mi głównie o to w tym temacie, aby wytłumaczyć mi zdanie, które brzmi: Jak można nazwać jakąś sytuacje hardcorem, tylko dlatego, że w federacji krzesła używa się bardzo rzadko? Właśnie tak ... Jest to wg. mnie wielka przesada i wyolbrzymianie faktów, które są jasne i przejrzyste. WWE dba o swoich najmłodszych widzów, ale przy tym zaniedbuje często całą resztę i "hańbi", tak posunę sie nawet do takiego słowa :) Hańbi różne rzeczy z wrestlingiem związane nierozłączne. Przykładem tutaj może być już to kaleczenie słowa hardcore, które chyba już nigdy w WWE, nie będzie miało takiego samego znaczenia co kiedyś ( chociaż zdarzają się takie fajne, a wręcz zajebiste wyjątki, jak np. Orton vs. Shane). Dalej, jeśli chodzi o zhańbienie, to na pewno ECW, które obecnie z Extreme, nie ma nic związanego.

Przeciętny Amerykański fan mając do wyboru galę TNA i 6 Man Cage Match z takimi gwiazdami jak AJ Styles, Samoa Joe, Angle... albo galę WWE, w której zobaczy powracających, ledwie ruszających się Flairów, Hoganów i Stemboatów i co wybierze? Oczywiście galę WWE, ponieważ Ci zawodnicy stworzyli swoją osobą dzisiejszy wrestling.

Powtarzam jeszcze raz, a wręcz apeluję .. to nie jest dyskusja, o głównym konsumencie WWE, ani o ich kampaniach. Może i ten Amerykanin wybierze WWE, ale ani marka, ani duperelki typu oświetlenie, nie zasłonią prawdy, która kryje się za kurtyną.

WWE ma na tyle silną pozycję, że może pozwolić sobie na słabsze walki i lekki spadek ratingów względem konkurencji,

Może i jest w tym racja, ale ciebie, jako fana, ta sytuacja cieszyć nie powinna. Gdyby ta sytuacje można było przybrać w słowa, to było by to "spoczęcie na laurach". Wiem dobrze, że przy obecnej sytuacji, WWE nie musi się martwić o losy firmy i będzie jeszcze funkcjonować bardzo długo. Nie mniej jednak są osoby, które mogły by śmiało stwierdzić, że to co WWE robi względem niektórych fanów jest naprawdę nie fer, ale mimo to tego nie zrobi, bo WWE to WWE. To jest własnie to pobłażanie, o którym mówię.

Cóż masz rację, świat patrzy na WWE z przymrużonym okiem, ale ja wychodzę z założenia, że przez lata pracy zaslużyli sobie na to.

A ja jednak wychodzę z założenia, że przeszłość o przyszłości decydować nie powinna (ale głupie stwierdzenie :P )

Lubie hardcore, ale taki hm.. przyzwoity, nie widelce i tarki.

Tym stwierdzeniem trafiłeś chyba w samo sedno i w mój czuły punkt. Wszystko to o czym mówię, to tylko moje subiektywne zdanie, czego nie należy brać do siebie.


  • Posty:  650
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Krótko: nie rozumiem niektórych osób. Jest pytanie: po co oglądacie wrestling? Bo moim zdaniem w wrestlingu mimo wszystko chodzi o walki. O bicie się po twarzach dwóch lub więcej facetów. Oglądamy to, bo widzimy w tym 'sztukę'. Są również segmenty, fajerwerki, piękne hale i takie tam... Ale przecież główną ideą twórcy wrestlingu są walki! Dlatego też oglądam wrs, by oglądać walki. Płacę (no może nie płacę, ale oglądam...), więc wymagam. Nie ma, że: 'Nooo może na tej gali będzie jedna fajna walka, cieszę się.' Ma być: 'Na tej gali każda walka ma być kuwa pięciogwiazdkowa i jak najbardziej zajebista oraz wyczesana!' Jeśli ktoś tak nie myśli... to sory, ale ja nie widzę sensu, by dalej interesował się walkami. Jeśli ktoś podchodzi do obejrzanej gali tak: 'Gala ogólnie była słaba, ale to WWE, więc dam ocenę 7/10.' I po co? Za nic takiego czegoś nie rozumiem. Trzeba wymagać, a nie odpuszczać. :)

  • 4 miesiące temu...

  • Posty:  1 643
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  17.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Danielsson jeżeli dla ciebie takie to oczywiste że wrestling powinno oglądać się dla samych walk to czemu 4/5 fanów ogląda WWE a jakies ROHy albo Dragon Gejty tylko pojedyńcze cipole? Czemu ty oglądasz WWE skoro wiadomo że walki tej federacji są ograniczone w porównaniu z w/w federacjami. Czemu Wrestlermania (może nie wszystkie ale większość) jest zajebista mimo że walki ogólnie stoją zwykle na średnim poziomie i są w niej zwykle 2 góra 3 perełki? Jak dla mnie (a widać że dla 4/5 fanów także) walka ma drugorzędne znaczenie, tzn. wiadomo że nikt nie lubi zamulaczy ale ważne są inne efekty jak jakość feudów, hala, publika, oprawa itd. Średnia walka po genialnym feudzie, pamiętne Rock vs Austin czy choćby Taker vs Edż, mimo jako tak średnich walk były dla mnie lepsze niż wyczesane w kotka jeffa aj styles vs jakiś tam cc z kaki wzięte z dopiskiem "bo tak chciał Russo". Nawet walki MVP vs cukierkowy Hardy były jak dla mnie znacznie znośniejsze do oglądania walk genialnego Cimy, dlaczego? bo feud był jak na te czasy genialny, wiadomo było o co walczą, po co, z dodatkiem żarów które przuciągały do ekranu. Tak samo jest z oprawą, halą itp. Średnia 15 minutowa walka Flair vs Michaels z WM zostanie zapamiętana o wiele dłużej mimo średniej jakości niż "genialne" pojedynki Lysawy Misawy z innym Genzo Wakabajaszim o "prestiżowe" GHC. Widze że nie tylko ja jestem pod tym względem zboczony bo przecież wielu ekspertów dawało tej walce po 4,5 do nawet 5 gwiazdek a co w niej było? jeden moonsalt z pierwszej liny? Dla mnie zawsze logiczne było że jak ktoś chce oglądać zajebiste walki to niech się przuci na PRIDA albo nawet MMA, tam chociaż te walki nie są udawane a krew się leje nie po chamskim przecięciu żyletką tylko naprawde. Wrestling jest dla show, dla przyciągnięcia ludzi wieloma innymi motywami niż walka. Ja naprawde nie rozumiem jak ktoś może lubić (mógł) TNA "bo tam były bardziej hardcorowe walki" albo "stiffowe kicki". Hardcor to był w dawnym ECW, jeżeli ktoś je oglądał to nawet zrozumiem go choć sam średnio za tym przepadam ale tam krew była prawdziwa, to się wszystko czuło a w TNA? nikt prócz Abyssa nie potrafi robić takich walk, tylko się rżną żyletkami po byle rurce wstaja zakrwawieni jakby walec po nich przejechał. To jest sztuczne, tak samo jak sztuczne są te wszystkie walki hard flajerów gdzie 2 minuty biegają po ringu bez sensu by zadawać pancza, a marabuty zaraz sławią to bo niby dynamiczne i efektowne. Także cipolu jeżeli we wrestlingu ważne są walki to jak wytłumaczysz to że inne zdanie ma 80% fanów? Niby że oni są porąbani a garstka jest ok?

Willem: a warna za archeologie sobie w dupe wsadźcie póki nowych tematów nie powymyślacie :t_up:


  • Posty:  650
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Tak więc, drogi Willu, mnie, delikatnie mówiąc, mało interesuje, jakie zdanie ma to Twoje 80% fanów. Napisałem swoje zdanie... że dziwi mnie, iż ludzie oglądają to dla samego show. Ja mam swój cel w oglądaniu wrestlingu i są to dobre walki. Nie obrażę się, jeśli ktoś potrafi robić świetne high risk moves. Niektórzy za cel obrali sobie atak na TNA, gdyż są tam 'tacy, którzy robią 1080 i moonsaulty na stoły z widelcami'. To bez sensu. Czy te osoby nie lubią oglądać zajebistych spotów?

Tak, Wrestlemania to coś wyjątkowego. Cała ta otoczka, podbudowanie, to wielkie szoł... to robi wrażenie i na pewno w jakiś sposób poprawia ocenę gali. Jednakże... jeśli Wrestlemania 25 była tylko walką HBK z 'Takerem to była tylko walką HBK'a z 'Takerem! Tak zapamiętam to PPV z dobrej strony. A ze złej? Zapamiętam beznadziejnie beznadziejny main event, w którym Trajpel w kilka minut rozwala Ortona, zapamiętam niewykorzystanie potencjału MitB oraz meczu Hardi vs. Hardi, ale jaka stypulacja tam była.. to już nie pamiętam.

Średnia 15 minutowa walka Flair vs Michaels z WM zostanie zapamiętana o wiele dłużej mimo średniej jakości niż "genialne" pojedynki Lysawy Misawy z innym Genzo Wakabajaszim o "prestiżowe" GHC.

A ja mam przeciwnie... chyba jestem dziwny, bo bardziej w pamięci zapadły mi 5-gwiazdkowe epickie pojedynki Misawy z Kobashim niż mecz Flaira z Michaelsem. Jasne, miała ona wspaniały klimat i takie tam... miała również wiele minusów. Poza tym akurat wybrałeś złe porównanie, bo walki takich fedów jak AJPW, NJPW czy NOAH zawsze odbywały się w wielkich halach typu Tokyo Dome i miały swój klimat.

czemu 4/5 fanów ogląda WWE a jakies ROHy albo Dragon Gejty tylko pojedyńcze cipole?

Bo WWE ma większą bazę na całym świecie? Bo potrafi się zajebiście rozreklamować? Bo gdzie nie spojrzysz to na jakiś Nickodeonach czy innych programach dla dzieci jest Kwadrat? Jestem pewien, że wiele osób obecnie oglądających WWE, a narzekających na stan tej federacji (4 kids, etc.), gdyby zobaczyli te Dragon Gejty i ktoś im je przybliżył to zainteresowaliby się. Tymczasem tkwią w słodkiej nieświadomości, iż WWE to jedyna federacja na świecie.

Czemu ty oglądasz WWE skoro wiadomo że walki tej federacji są ograniczone w porównaniu z w/w federacjami.

Tak się składa, że oglądam jedynie PPV. Nie zacznę oglądać WWE regularnie, dopóki 'Taker nie wróci. :) Chodzi jednak głównie o to, że potrafię zdrowo spojrzeć na tę federację i nie patrzę przez tytułowy 'pryzmat WWE'. Jeśli coś ssało paukę, to ją ssało.

Średnia walka po genialnym feudzie, pamiętne Rock vs Austin czy choćby Taker vs Edż, mimo jako tak średnich walk były dla mnie lepsze niż wyczesane w kotka jeffa aj styles vs jakiś tam cc z kaki wzięte z dopiskiem "bo tak chciał Russo".

Teraz mówisz o feudach, a nie oprawie gali. Jasne, świetny feud typu 'Taker vs Edge, nawet bez 5-gwiazdkowych walk, to coś, co każdy chce zobaczyć. Przyznaję to. Jednak jeśli mamy wspomnianą walkę hardi kontra mvp... tu żadnego genialnego feudu nie widziałem, kilka bezsensownych, słabych, jak na potencjał zawodników walk... w takim razie wolę obejrzeć wrzuconych do klatki 12 małych gości skaczących sobie jak małpki. Bo to jest coś, co warto obejrzeć. Z tym Russo to akurat przesadziłeś, bo w zasadzie on po części jest odpowiedzialny za takie feudy jak Rock vs. Austin i całą erę Attitude.

Ja naprawde nie rozumiem jak ktoś może lubić (mógł) TNA "bo tam były bardziej hardcorowe walki" albo "stiffowe kicki".

Mogę Cię zapewnić, że nie oglądam dlatego TNA i wszystkie osoby, które znam, również nie po to je oglądają. Jednak widzę, że dalej czepiasz się krwi w TNA, dużej ilości gimmick matchy... to się zmieniło. Tak, na Hard Justice Nash i Foley krwawili jak świnie, ale była to forma opowiedzenia story.

To jest sztuczne

A wrestling jaki? Prawdziwy? Oglądam TNA, by zobaczyć dobre walki (taką było Steel Asylum na HJ), oglądam TNA, bo zainteresowały mnie storyline'y i feudy i tak jest z wieloma osobami, które znam.


  • Posty:  1 643
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  17.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

A ja mam przeciwnie... chyba jestem dziwny, bo bardziej w pamięci zapadły mi 5-gwiazdkowe epickie pojedynki Misawy z Kobashim niż mecz Flaira z Michaelsem. Jasne, miała ona wspaniały klimat i takie tam... miała również wiele minusów. Poza tym akurat wybrałeś złe porównanie, bo walki takich fedów jak AJPW, NJPW czy NOAH zawsze odbywały się w wielkich halach typu Tokyo Dome i miały swój klimat.

A myślisz że ja to pisze po obejrzeniu wyników, widziałem ten klimat, był denny, nudny, hala może duża ale nie było na czym oka zawiesić poza walką, tez zwyle nudną zresztą polegającą na wykręcaniu rąk. Jaki ty tam wspaniały klimat widziałeś, jaką wspaniałą publikę? Mówisz o tych klaszczących małpkach, siedzących całą walkę na krześle plus ewentualnie jakieś ciche misawa, misawa z 7 rzędu po prawej stronie? Takia publike to bije widownia na ECW a ty do WM-ki ją porównujesz.

Bo WWE ma większą bazę na całym świecie? Bo potrafi się zajebiście rozreklamować? Bo gdzie nie spojrzysz to na jakiś Nickodeonach czy innych programach dla dzieci jest Kwadrat? Jestem pewien, że wiele osób obecnie oglądających WWE, a narzekających na stan tej federacji (4 kids, etc.), gdyby zobaczyli te Dragon Gejty i ktoś im je przybliżył to zainteresowaliby się. Tymczasem tkwią w słodkiej nieświadomości, iż WWE to jedyna federacja na świecie.

To jest akurat bajka dla dzieci, zamień sobie 80% fanów na 80% userów forum, bo pewnie tyle ogląda WWE. Większość z nich wie co to TNA, wie co to ROH czy cycate japońce a jednak tylko mała część przechodzi na stałe na te federacje, a części jeszcze się to nudzi po jakimś czasie.

Chodzi jednak głównie o to, że potrafię zdrowo spojrzeć na tę federację i nie patrzę przez tytułowy 'pryzmat WWE'. Jeśli coś ssało paukę, to ją ssało.

Tak się akurat przyjęło w systemie jakim żyjemy że nie my oceniamy czy patrzymy na coś zdrowo czy nie tylko większość kwalifikowana. Liman też myśli że zdrowo ocenia i patrzy a wiemy że tak nie jest.

żadnego genialnego feudu nie widziałem, kilka bezsensownych, słabych, jak na potencjał zawodników walk...

Genialnego feudu nie widziałeś? Pokaż mi feud tak samo rozbudowany, tak zmienny, mało przewidywalny i podbudzający napięcie w TNA czy nawet w WWE prócz Taker vs Familia?

A wrestling jaki? Prawdziwy? Oglądam TNA, by zobaczyć dobre walki (taką było Steel Asylum na HJ), oglądam TNA, bo zainteresowały mnie storyline'y i feudy i tak jest z wieloma osobami, które znam.

A jakie tam są storylajny i feudy? Wszyscy sa ze wszystkimi i przeciwko wszystkim, feud polega na wpieprzeniu się w walke plus ewentualnie jakiś szybki fpier.... na backu czy w kotłowni, kilka bezsensownych spiczy do mikrofonu z cyku "my jesteśmy zajebiści i zrobimy z nich miazgę", coś przeoczyłem?


  • Posty:  650
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

A myślisz że ja to pisze po obejrzeniu wyników, widziałem ten klimat, był denny, nudny, hala może duża ale nie było na czym oka zawiesić poza walką, tez zwyle nudną zresztą polegającą na wykręcaniu rąk. Jaki ty tam wspaniały klimat widziałeś, jaką wspaniałą publikę? Mówisz o tych klaszczących małpkach, siedzących całą walkę na krześle plus ewentualnie jakieś ciche misawa, misawa z 7 rzędu po prawej stronie? Takia publike to bije widownia na ECW a ty do WM-ki ją porównujesz.

Oczywiście, co do ludzi się zgadzam. Jednak jeśli klimatem ma być świetnie reagująca publika to takie ECW czy TNA mają klimat. Ludzie w Philadelphii i Orlando potrafią/potrafili wytworzyć świetny klimat w hali. I nie mówię o dzieciach chantujących 'Cena! 619! Orton Suck!'. Co do walk... wielkim fanem Puroresu nie jestem i na pewno nie należę do maniaków Puro. Widziałem tylko te klasyki jak wcześniej wymienione Misawa vs. Kobashi. Tam kręcenia łap nie było, a jak było to w małych ilościach.

Większość z nich wie co to TNA, wie co to ROH czy cycate japońce a jednak tylko mała część przechodzi na stałe na te federacje, a części jeszcze się to nudzi po jakimś czasie.

Wiedzą, ale sądzę, że jakby tak nawet na forum rozpromować te fedy to dużo osób tym się zainteresowało. Jak zaczynałem oglądać Indys też tak miałem, że byłem przerażony moją niewiedzą, nie znałem zawodników, komentatorów, finisherów... z odrobiną chęci jednak jakoś sobie poradziłem i myślę, że dużo jest osób, które może i chętnie zaczęłyby oglądać Indys oraz TNA, ale nie robią tego z czystej niewiedzy.

Genialnego feudu nie widziałeś? Pokaż mi feud tak samo rozbudowany, tak zmienny, mało przewidywalny i podbudzający napięcie w TNA czy nawet w WWE prócz Taker vs Familia?

Mówiłem, że nie widziałem genialnego feudu między cukierkowym hardim a mvp. Jasne, 'Taker vs. La Familia to było coś niezwykle dobrego. Jednakże... pewnie dużo ludzi mnie wyśmieje, ale ja taki feud, o którym mówisz widzę rywalizację Main Event Mafii z resztą TNA.

A jakie tam są storylajny i feudy? Wszyscy sa ze wszystkimi i przeciwko wszystkim, feud polega na wpieprzeniu się w walke plus ewentualnie jakiś szybki fpier.... na backu czy w kotłowni, kilka bezsensownych spiczy do mikrofonu z cyku "my jesteśmy zajebiści i zrobimy z nich miazgę", coś przeoczyłem?

Nie oglądasz, więc wnioskuję, że nie za dużo wiesz, co się dzieje obecnie w TNA.

P.S. Apel do ludzi, którzy postawiają piwa za wypowiedzi. Może sami coś napiszecie, zamiast tylko stawiać browary?

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Oto spoilery z najnowszych tapingów telewizyjnych TNA Wrestling. Po czwartkowym odcinku Impact na żywo z Gateway Center Arena w College Park pod Atlantą (Georgia), federacja nagrała też walki na Xplosion i Impact. TNA wróciła do Gateway Center Arena w piątkowy wieczór. Spoilery z tych nagrań nie są jeszcze dostępne. Spoilery poniżej pochodzą z Cagematch.net i PWInsider. Nagrane dla Xplosion: Mila Moore pokonała Myla Grace Jason Hotch pokonał Ricky Sosa Nagrane dla Impact: Mr.
    • Grok
      W tym tygodniu odcinek AEW Dynamite na TBS przyciągnął średnio 650 tys. widzów, co oznacza wzrost o 2,7% względem poprzedniego tygodnia. To czwarta najwyższa oglądalność programu od 17 września 2025 r. Odcinek z trzema walkami o pasy i debiutem The IInspiration na Dynamite zanotował rating 0,12 w kluczowej grupie 18-49 — wzrost o 20% w porównaniu z zeszłym tygodniem i drugi najlepszy wynik w tej demografii od 12 listopada 2025 r. W porównaniu z tym samym okresem w 2025 r. ogólna widownia wzr
    • Lukasz_Kukas_Tm
      Codas odzyskał tytuł.Oby na WM-ce stracił pas ku uciesze widzów na rzecz ortona i niech Cody robi Hell Turn Romek musi przegrać z Punkiem
    • Grok
      Autor: Noah Leatherland Druga połowa drabinki turnieju STARDOM Cinderella Tournament rozegrała walki pierwszej rundy w Aichi. Podczas gdy pierwszy dzień przyniósł kilka remisów, ten drugi zakończył się jasnymi rozstrzygnięciami w każdym starciu. Siostry Inaba obie odniosły sukces w swoich meczach pierwszej rundy. Tomoka Inaba pokonała Anne Kanaya w pierwszym starciu, a Azusa Inaba zwyciężyła nad Lady C w drugim. Saya Iida zmierzyła się z Kiyoka Kotatsu. Mimo solidnych strike'ów Kotatsu, potęż
    • KyRenLo
      Oglądajcie NXT Vengeance Day: Karta: Ja ostatnio nie śledzę tego, co się dzieje w NXT, ale galę Vengeance Day wiadomo, że będzie trzeba obejrzeć w całości. Aż trzy walki kobiet co zawsze jest plusem samym w sobie. Blake i Tatum do boju Miłej gali dla oglądających. 
×
×
  • Dodaj nową pozycję...