Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Joe still gonna kill you!?


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  4 929
  • Reputacja:   995
  • Dołączył:  26.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Każdy, kto śledził losy Samoa Joe, wie o tym, iż postać ta w zeszłym roku straciła sporo na wiarygodności. Sprawiono mu nieciekawy title run, który zamiast umocnić go na pozycji main eventera, zakończył się ze skutkiem odwrotnym. Starcie o tytuł, na LockDown z Kurtem Angle, a także triple threat na Sacrifice z Scott'em Steiner'em, to jedyne czyste wygrane w walkach o pas na ppv (ogólnie też, nie licząc squasha w openerze Impact! z Kazem). Dalej było już coraz gorzej, co prawda, jako jedyny obronił mistrzostwo w King of the Mountain, jednak pomógł mu w tym Kevin Nash. Próba sił z Bookerem T na Victory Road nie przyniosła rezultatu, na domiar złego, zaatakowany wówczas został przez Stinga i przez miesiąc tytuł spoczywał w rękach Bookera. Mówił wówczas, że to nie pas na ramieniu tworzy mistrza, czy na pewno ? Hard Justice, to wygrana, dzięki spuszczonej gitarze Jeffa Jarretta. Na następnej ppv nie było inaczej, No Surrender, to oczekiwany powrót Double J'a i, oczywiście, interwencja na korzyść (bądź niekorzyść...) tytułowego bohatera. Miesiąc później traci tytuł, zostając zdradzony przez swojego "mentora", któremu, co ciekawsze, podkłada się wkrótce. Oto historia w skrócie, jednym słowem - nie ma się czym chwalić i, gdybym to ja miał decydować, wolałbym, aby nie posiadał nigdy tego pasa. Zgotowanie komuś takiego runu, zwłaszcza, jeżeli jest to pierwszy i wyrabia się jakąś markę, to zrównanie kogoś z błotem.

Następnie stworzenie Frontline, gdzie jako niedoszły lider, robił tylko "miny" i podkładał się dalej sędziwym członkom MEM. 18 grudnia został ofiarą jednego z beatdown'ów MEM, gdzie kontuzjowano jego rękę. Oczywiście, kontuzja ta, to storyline i w rzeczywistości wysłano go na urlop. Na stronie internetowej TNA, pojawił się klip, zwiastujący jego powrót. Od razu rzuca się w oczy ta dawna agresja, żądza zemsty i oczywiście, tatuaż/wzór na twarzy.

Nie wiem, jak Wy, jednak ja odbieram to bardzo pozytywnie i taka drobna zmiana, jakby wykasowała jego niechlubne "konto". Widać, w końcu zarząd zdał sobie sprawę z tego, co zrobił z swoją gwiazdą i chce to naprawić. Oby się to udało.

Co sądzicie o zmianie w wyglądzie Joe ? czy oznacza to koniec jobbowania i powrót dawnej osobowości Samoańczyka ? Czy są na to jeszcze jakiekolwiek szanse ?

Zapraszam do dyskusji.

  • Odpowiedzi 9
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • IIL

    3

  • Mast

    2

  • kieska

    1

  • Viper

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  578
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No fakt title run Samoa Joe za ciekawy nie był. Nie trzeba było dawać mu pasa i robić nam nadzieję, że ten title run tak miodnie wypadnie. :( Samoa Joe mimo to, że jest trochę masywny (jak Samoańczycy. Patrz Umaga) to najbardziej podobał mi się w dywizji X. Ahh... Te niezapomniane pojedynki z A.J. Styles'em, bądź Christopher'em Daniels'em przeszły do historii tejże federacji. Po stracie pasa Samoa Joe zaczął walczyć w team'ie z Phenomenal'em. Myślałem, że to może być lepsze niż title run jaki mu dano, a tu klapa. Mam nadzieję, że powróci nam stary Joe. Czyli tak który na początku walczył w triple threat match'ach z Shark Boy'em i Sonjay Dutt'em. Czyli taki przez którego zacząłem oglądać show jakim jest wrestling. A co do tych triple threat match'ów to one nawet z takimi wrestlerami wychodziły lepiej niż jakoby teraz walki z Booker'em T, Kurt'em Angle, bądź Scott'em Steinerem. A co do nowych rysów twarzy to można stwierdzić, że Joe będzie w Frontline i będzie heel'em dla Main Event Mafii. Ogólnie rzecz biorąć, powrót Joe myślę, że da dużego kopa TNA na lepsze. :waving:

Piwko leci za ciekawy temat.


  • Posty:  424
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  10.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Miejmy nadzieję, że owe promo zmierza do nowego-starego Joe, sadystycznego, brutalnego... a nie tego... memłaka. Trudno dopuszczać nawet do siebie myśli, ze zarząd był zadowolony z tego ich ostatniego tworu... ale obawiam się, że w praniu może wyjść to tak, że po króciutkim pushu na wejściu zacznie znowu sie podkładać weteranom, albo co gorsza- nie będą za bardzo wiedzieli, jak wystartować ze swoim brutalem... i zrobi się podobna sytuacja jak z Abyssem. Tak, pamiętacie chyba te promosy z nim w jakiejś izolatce, w kaftanie? Wszyscy już sobie ostrzyli zęby na masakrę... jak było i jest chyba przypominac nie muszę.

Jak razie cięzko coś spekulować. Samoańczyk powiedział ledwie jedno zdanie, pokazał jakiś malunek na papie (niech się tylko nie pogrążają mówiąc, jak z Umagą na poczatku, że to autentyczna dziara :lol ) i tyle. Nie słychać (przynajmniej ja nie wyczytałem niczego specjalnego) wiele n/t czegokolwiek dotyczącego jego przyszłości. Może okaże się być tym, kogo od początku potrzebowało FL do pokonania Mafii? No ok. Znowu pas? :t_down: Tak czy owak lepiej, zeby zaczął mocno i jakkolwiek przyczynił się do końca wojny stajni, która krótko mówiąc- staje się już nużąca.

Teraz trzeba tylko czekać...


  • Posty:  650
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Zdecydowanie będzie to lepsze od Joe z pasem WHC w roku 2008. Tylko co, gdy wróci? Tak jak mówił Kieska, pewnie z początku dostanie jakiś porządny push, jednak może się to dość szybko skończyć. Mam nadzieję, że nie będziemy mieli milionów run-inów tak jak to było z wyżej wymienionym Abyss'em. Mimo wszystko o to, że dostanie pas prędko, nie musimy się martwić. Dlaczego? Bo do końca tej rywalizacji Mafii z Frontline mistrzem będzie Sting. Albo Dziadek dołączy do FL i przeciwstawi się swoim obecnym braciom albo po prostu wreszcie pas zdobędzie AJ Styles, który robi za takiego czwartego lidera tuż za 3D i Rhino... Tak więc Joe może i poniszczy trochę dziadów z początku, ale myślę, że niezbyt długo to potrwa. Niestety jeszcze jedną sprawą jest, w jakich pojedynkach będzie walczył Samoańczyk. Jak wyglądał jego pojedynek z Nashem wiemy. Tak samo z Buką i Stingiem. Każdy singiel z członkiem Mafii, jeśli nie jest to Angle, może zakończyć się totalną klapą. Tak samo będzie jeśli rozwścieczonego Cycka z Wysp Samoa będą notorycznie wrzucać do tagów z dziadkami, tak jak ostatnio AJ'a. Obawiam się, że póki trwa ten feud MEM vs FL, ani Joe, ani AJ nie mają szans na pokazanie swoich wszystkich atutów. Mimo wszystko jestem wciąż ciekaw, jak to się potoczy, gdyż może to doprowadzić do czegoś mocnego.


  • Posty:  4 929
  • Reputacja:   995
  • Dołączył:  26.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Co ciekawe, słowa "to jest prawdziwy Samoa Joe", rzeczywiście mają sens. Jeszcze przed występami w Ring of Honor, gdy to Joe pracował m.in. dla Zero One, malował właśnie na twarzy takie wzory. Także osoby, które myślą o kopiowaniu Umagi, ostro by się przejechały, bo wychodzi na to, że jest odwrotnie. Osobiście nie chciałbym, aby znów mieszano jego postać w zmagania o World title. Owszem, to były mistrz i szczerze napisiawszy... nie pamiętam, aby odbył się jakikolwiek rewanż z Stingiem (ewentualna wygrana w kilkuosobowym tagu na TP obciążyłaby bark AJ'a, nie jego). Jeżeli rzeczywiście chcą wrócić do korzeni, to powinni na nowo wybudować wokół niego tą swoją dawną niezależność. Najlepiej po zakończeniu rywalizacji z MEM, wplątać go w jakiś feud z upper midcard'erem. Nawet ośmieliłbym się zafundować mu mini (w porównaniu do ostatniego) streak wygranych walk. Wiarygodność nie już nie ta, ale coś tam by mu dodało na koncie, gdyby rozwalił czysto Bookera, czy Nasha.


  • Posty:  42
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  07.11.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ten ostatni tittle run Joe był cokolwiek żenujący i nie powinno tak się szmacić takiego wrestlera . W sumie w ogóle nie podbudował swojej pozycji , tylko sprawiał wrażenie , że jak nikt nie pomoże to pasa i nie potrzyma sobie ... chodzi mi o gitarę Jarretta czy pomoc Nasha przy King of the Mountine . Joe jest dobrym wrestlerem i to jest poza dyskusją , natomiast robienie z niego jobera dla Nasha i innych Bookerów jest co najmniej głupie . Teraz miejmy nadzieję wróci stary-dobry Joe i miejmy nadzieję za tym powrotem pójdzie push i co więcej sporo czystych wygranych !. Zresztą najlepiej by było , żeby Sting stracił teraz pas na rzecz Angle'a , który jest w znakomitej dyspozycji i zaczął walczyć o niego z Joe , bo ostatnie ME w stylu " róbcie co chcecie dobrej walki ze Stingiem nie będzie " są tylko do przewijania . Wracając do tittle run'a Joe , to trudno jest powiedzieć , czy da się wymazać paroma wygranymi ten run z tamtego roku , ale miejmy nadzieję , że stary-nowy Joe i konkretny push pomogą w "naprawie" wizerunku samoańskiego grubaska ...

 

cagesignaturecopywe9ru6.jpg

sygnajj1.png

 

 

  • 3 tygodnie później...

  • Posty:  324
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Myślę, że biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia, warto reaktywować nieco wątek. Otóż sprawy się tak pokomplikowały, że zarząd TNA miał pomysł, by Joe feudował z Nash'em, jednak kontuzja tego drugiego okazała się być poważniejsza, niż sądzono, więc wszystko wskazuje na to, że Samoańczyk obierze sobie za rywala Scott'a Steiner'a. Dobra decyzja? Mi się wydaje, że tak. Zależy to jednak od czterech czynników, powiązanych ze sobą, ale nie zawsze bezpośrednio. Po pierwsze- forma Joe. Dawno nie widzieliśmy go już w akcji, a gdy ostatnio walczył to, mówiąc eufemistycznie, nieszczególnie dano mu się wykazać. Jak będzie po powrocie? To się okaże, ale jestem dobrej myśli. Po drugie- jak będzie prowadzona jego postać? Tutaj mam już mniejsze wątpliwości, niż przy poprzednim punkcie. Nie ma co się oszukiwać- z Joe zrobiono totalną ciotę za jego title reign'u, ale da się go jeszcze uratować. Filmiki zapowiadające jego return napawają optymizmem- powrót do dawnej agresji, nation of violence, "tatuaż"- to mi się podoba. Pytanie brzmi- czy pomysł na tę postać zostanie odpowiednio wykorzystany? Bo jeśli Joe będzie groźny przez dwa miesiące, po czym znowu zmieni się w potulnego misiaczka, to nie widzi mi się to dobrze. Jeśli jednak będzie od początku do końca, konsekwentnie, kreowany na "maszynkę do zabijania", wtedy ma prawo odnieść pewien sukces. Oby tylko nie zrobili z niego Samoan Job Machine po kilku miesiącach, bo wtedy niestety będę zmuszony stwiedzić, że TNA zmarnowało potencjał tkwiący zarówno w gimmicku Samoańczyka, jak i w Joe jako wrestlerze. Po trzecie- forma Steiner'a. O to akurat się nie boję. Scott jest najbardziej "ruchliwy" z Mafii (nie licząc Angle'a oczywiście) i potrafi zrobić co najmniej przyzwoitą walkę. Ostatnio zaskakuje poziomem swoich występów, więc ogólnie rzecz biorąc- jestem pełen optymizmu. Po czwarte- jak TNA rozegra feud tej dwójki? O ile wszystko wygląda pięknie w teorii, w praktyce trzeba wymyślić kilka konkretnych rozwiązań. Mam nadzieję, że program ze Steiner'em nie będzie trwającym miesiąc zapychaczem, bo mówiąc szczerze- o wiele bardziej podoba mi się perspektwa starcia Joe z nim właśnie, niż z Nash'em. Co nam pozostaje? Czekać oczywiście.

e916f7e946.png

  • Posty:  3 601
  • Reputacja:   6
  • Dołączył:  21.06.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

Na początek powiem, że Joe to jeden z moich ulubionych wrestlerów. Jak zaczynałem przygodę z TNA w 2007 roku to od razu zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Twardy gość, silny i mimo swojej nadwagi szybki. Do tego miał przesiąknięte agresją speeche. No i ten chanty "Joe is gonna kill you". Łykałem to bez popitki. Pamiętam jak z utęsknieniem czekałem aż Joe dostanie pierwszego title shota. Dostał ich kilka. A może nawet kilkanaście. Wg mnie TNA przespało moment w którym to Joe powinien zostać mistrzem. Był to feud z Angle ten w którym Kurt zgarnął wszystkie pasy. Później z Joe było już tylko gorzej. Co prawda zdobył WHC na Lockdown, ale co z tego jeśli jego title run był maksymalnie nieudolny. Joe został... zeszmacony.

Potem to Frontline. Kij wie do dzisiaj kto jest liderem tej grupy. Joe znowu robił za mięso armatnie. A teraz mamy zapowiedziany powrót nowej wersji Joe. Tatuaż, krótsze włosy ;) oby to nie było wszystko co Samoańczyk ma nam do zaprezentowania. Chciałbym, żeby Joe odszedł z frontline. Jemu pasuje raczej taka rola outsidera. Co do feudu ze Steinerem to kolejny odgrzewany kotlet, ale w sumie nic nowego TNA nie wymyśli. Oby naprawdę powrócił stary dobry JOE!

 

16476371734edf391100c30.jpg

  • 4 tygodnie później...

  • Posty:  324
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Od powrotu Joe minął już jakiś czas, więc króciutkim postem pozwolę sobie odświeżyć temat- jak wrażenia? Osobiście nie rozumiem narzekania na nowy gimmick Joe. Samoańczyk faktycznie przepełniony jest agresją, i o ile fakt, iż nie powinno się dawać na PPV "walk" mających tylko uwiarygodnić postać (tak jak miało to miejsce na Destination X), o tyle z pozoru bezsensowne zakończenia pojedynków DQ, bo Joe dał po pysku sędziemu, nabierają logiki, gdy wsłuchamy się w to, co Samoa mówił na filmikach promujących jego powrót. "No more fear" -> czyż nie jest tak? A co do nowego wyglądu- faktycznie Samoańczyk nie wygląda w obecnym stroju zbyt korzystnie, ale czy to jest do cholery ring, czy wybieg dla modelek? Widać, że z formy nie wyszedł, więc narzekać nie zamierzam. :)

e916f7e946.png

  • Posty:  4 929
  • Reputacja:   995
  • Dołączył:  26.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Jakby na to nie spojrzeć, znów powrócił zabijaka. Wszystko cacy, tylko - róbcie to jakoś umiejętnie. Rozumiem, zniszczyć Steinera na ppv i nawet przegrać przez dq, ale bez przesady... bieganie z "zakrwawionym" nożem i bycie obsmarowanym błotem jakoś nie podnosi w moich oczach jego agresywności, bo to po prostu za mało realne. Chociaż nie ukrywam - Big Poppa Pump w białej masce robi wrażenie. :P Skopanie znienawidzonego Bashira również na plus, tylko jak długo będzie się to ciągnęło ? nie tędy droga, aby niszczyć każdego i przegrywać wszystkie walki. Wiadomo - nikt nie każe mu od nowa budować streaku, ale bez przesady. Przez następny miesiąc będziemy oglądać same dyskwalifikacje z jego udziałem ? dziękuje...

Samoańczyk nie wygląda w obecnym stroju zbyt korzystnie, ale czy to jest do cholery ring, czy wybieg dla modelek?

Kwestię ubioru można przeboleć. Ważne jest to, aby w miarę "realnie" budować od nowa jego postać - w przeciwnym wypadku nawet oskalpowanie czy wieszanie na łańcuchach całej szatni nie pomoże... :8

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Dziś wieczorem AAA on Fox to odcinek przed galą Rey de Reyes, która odbędzie się w przyszłym tygodniu w Puebli w Meksyku. Zaplanowano trzy starcia, które zobaczymy w dzisiejszym odcinku. Nagrano go w zeszłym tygodniu w Showcenter Complex w Monterrey w Meksyku. W programie finałowy four-way match kwalifikacyjny do Rey de Reyes z udziałem Santos Escobar vs. Mr. Iguana vs. Psycho Clown vs. Abismo Negro. Ponadto La Parka zmierzy się w singles matchu z The Original El Grande Americano (Ludwig K
    • Grok
      Wyłoniono nową mistrzynię Women’s North American Title. Tatum Paxley pokonała swoją byłą przyjaciółkę Izzi Dame, zdobywając to mistrzostwo po raz pierwszy. W finiszu Dame szykowała się do codebreakera, ale Paxley skontrowała go cartwheelem. Nieświadoma zagrożenia Dame wpadła prosto na running kick rywalki, a Paxley dokończyła dzieła, przypinając ją po cemetery drive. Dame dzierżyła pas od stycznia, kiedy pokonała Theę Hail na gali New Year’s Evil. Wcześniej tej samej nocy Paxley ograła Dame
    • -Raven-
      Krzyk 7. W filmie kilkukrotnie widać, że w miasteczku, w kinie puszczają akurat bardzo znany film. Jaki?
    • Grok
      AEW Collision na żywo dziś wieczorem z Tucson Arena w Tucson, Arizona. Mistrzostwa AEW World Tag Team będą na szali w starciu, w którym FTR (Dax Harwood i Cash Wheeler) bronią pasów przed The Rascalz (Zachary Wentz i Dezmond Xavier). The Rascalz wywalczyli sobie shot na tytuł, pokonując FTR w meczu eliminacyjnym dwa tygodnie temu. FTR ma też zaplanowaną obronę przeciwko The Young Bucks na Revolution – o ile wyjdą z tego show jako mistrzowie. Konosuke Takeshita zmierzy się z Claudio Castagnol
    • Grok
      Kevin Knight zostaje w AEW. Fightful Select donosi, że Knight niedawno przedłużył kontrakt z federacją. Na początku 2025 roku podpisał jednoroczny deal, ale nowy jest wieloletni. Knight jest wysoko ceniony w firmie. Knight, lat 29, zaczął karierę w pro wrestlingu jako Young Lion, dołączając do NJPW w 2020 roku i trenując w dojo firmy w LA. W trakcie pobytu w NJPW teamował się z KUSHIDĄ, z którym dwukrotnie trzymali IWGP Junior Tag Team titles. W styczniu 2025 roku Knight odszedł z NJPW i
×
×
  • Dodaj nową pozycję...