Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 104
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  04.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

rrposterpm3.png

1. Match



ECW Championship:

Jack Swagger © pokonal Matta Hardy

 

 

2. Match

WWE Women's Championship:

Melina pokonala Beth Phoenix © (w/ Santino Marella)

Nowa WWE Women's Champion: MELINA

 

3. Match

World Heavyweight Championship:

John Cena© pokonal JBL`a (w/ Shawn Michaels)

 

4. Match

No DQ Match

WWE Championship:

Edge pokonal Jeffa Hardy ©

Nowy WWE Champion: EDGE

 

5. Match

Royal Rumble Match

 

Entry Numbers:

#01 Rey Mysterio

#02 John Morrison

#03 Carlito

#04 MVP

#05 The Great Khali

#06 Vladimir Kozlov

#07 Triple H

#08 Randy Orton

#09 JTG

#10 Ted DiBiase

#11 Chris Jericho

#12 Mike Knox

#13 The Miz

#14 Finlay

#15 Cody Rhodes

#16 The Undertaker

#17 Goldust

#18 CM Punk

#19 Mark Henry

#20 Shelton Benjamin

#21 William Regal

#22 Kofi Kingston

#23 Kane

#24 R-Truth

#25 Rob Van Dam

#26 The Brian Kendrick

#27 Dolph Ziggler

#28 Santino Marella

#29 Jim Duggan

#30 The Big Show

 

WYELIMINOWANI:

#01 Vladimir Kozlov wyeliminowal The Great Khaliego

#02 Vladimir Kozlov wyeliminowal MVP

#03 Vladimir Kozlov wyeliminowal Carlito

#04 Triple H wyeliminowal Vladimira Kozlova

#05 & 06 Triple H wyeliminowal Johna Morrisona i The Miza

#07 The Undertaker eliminierte JTG

#08 Cody Rhodes wyeliminowal Goldusta

#09 Rey Mysterio wyeliminowal Mark Henry

#10 The Undertaker wyeliminowal Sheltona Benjamin

#11 CM Punk wyeliminowal Williama Regala

#12 The Brian Kendrick wyeliminowal Kofi Kingstona

#13 Triple H wyeliminowal The Briana Kendricka

#14 Kane wyeliminowal Dolpha Zigglera

#15 Kane wyeliminowal Santino Marelle

#16-21 The Big Show wyeliminowal Jima Duggana,R-Truth, CM Punka, Mike Knox und Rey Mysterio i Finlaya

#22 Chris Jericho wyeliminowal Roba Van Dama

#23 The Undertaker wyeliminowal Chrisa Jericho

#24 Ted DiBiase i Cody Rhodes wyeliminowali Kane

#25 Randy Orton wyeliminowal The Big Showa

#26 The Big Show wyeliminowal The Undertakera

#27 & 28 Triple H wyeliminowal Teda DiBiase i Cody Rhodes

#29 Randy Orton wyeliminowal Triple H

 



Wygral : RANDY ORTON
MichelleMcCool01.gif

 

 

  • Odpowiedzi 26
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • LegendKiller

    2

  • Milos

    2

  • CezarMVP

    1

  • Sejbla

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  66
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  28.02.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Royal Rumble 2009 jedna z 4 najważniejszych gal w WWE rozpoczynająca tzw. Road To Wrestlemania ,przejdę więc do konkretów

1 match: tu wiedziałem z góry jaki będzie wynik ,nie wierzyłem ,że Matt odzyska tytuł ,ponieważ byłem przekonany ,że zostanie on wplątany w coś innego (4 match) ale o tym trochę później. Słaba walka ja nie widzę potencjału w jack'u. 3/10

2 match: tu miałem nadzieję ,że Beth zatrzyma pas jednak stało się inaczej. Walka jak na divy solidna ale też nic szczególnego. 4/10

3 match: no tu zaskoczenie bo walka była znośna. Na pewno lepiej wyszłoby w jakieś stypulacji ale nie ma co narzekać. Zakończenie na plus ,chodź każdy domyślił się na pewno kto dostanie jak Cena zaczął się śmiać. Najważniejsze ,że ta walka już za nami. 5/10

4 match: jeśli chodzi o poziom to walka dobra ,można powiedzieć bardzo dobra obaj nie oszczędzali się. Zakończenie tak mnie wkur... ale o tym w podsumowaniu. Szkoda tylko ,że nie dadzą Edg'owi dłużej trzymać pas a nie co miesiąc dawać tym samym polepszając jego statystyki.

8/10

5 match: Royal Rumble -wynik znałem od początku ,zastanowiało mnie czy zwyciężca wyjdzie jako nr#1. Nawet nawet działo się w tym RR. Lepsze na pewno niż zeszłoroczne. Pojawienie się RVD na +. - To szybkie odpadnięcie Kozlova ,myślałem ,że będzie chociaż w ostatniej 6.

ocena 7/10.

Ocena gali: 5,4/10

Tegoroczne RR w moich oczach wypadło słabo ,poza WWE Champion. reszta była mizerna a ME gali przewidywalny chociaż trzymał poziom. Jak tak dalej pójdzie to WM25 może się okazać jedną z najgorszych w historii. Ta gala mnie tak wkur...,że już nie oglądnę na pewno przez najbliższy czas WWE (prawdopodobnie do WM25). No dlaczego WWE produkuje produkty tak niskiego poziomu.

Na dzień dzisiejszy wiemy ,że na WM 25 bd jakaś stypulacja HBK vs JBL chyba ,że feud skończy się wcześniej. Feud brat vs brat to największy błąd WWE , nagle Jeff z ME stał się Midcarderem. Wiedziałem ,że tak będzie odkąd Edge co tydzień poniżał Matta mówiąc ,że jest zerem w porównaniu do Jeff'a. HHH vs Edge na WM25 jest pewne jak śmierć może jeszcze Grabarz dojdzie. To co reprezentuje brand ECW to prosi o pomstę do nieba. FCW byłoby ciekawsze. Rey Mysterio szmacony jak nigdy. Taka forma i zamiast to wykorzystać WWE miesza go z jakimś Knox'em w konflikt, porażka gość od 3 lat nie wygrał żadnego title nic dziwnego ,że dzieci już nim się nie jarają. Kiedy przeczytałem ,że po RR na RAW Rev theory wykona Voices na żywo wiedziałem kto wygra title shot na WM. Na prawdę WWE rozczarowuje mnie cały czas a Creative Team to chyba te same osoby co przy modzie na sukces pracują.


  • Posty:  29
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.08.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

1. Match

Szczerze mówiąc nie interesowała mnie ta walka to też nie będe się wypowiadał na jej temat ;)

2. Match

Divy zostały przewinięte :P

3. Match

Ja byłem pewien co do zwycięstwa Ceny, bo wkońcu to jest terminator i pokona wszystkich, jakby go wystawili jako pierwszego do RR to sam by pewnie wszystkich rozpierdo**ł ;P

4. Match

No cóż jak zwykle nikt inny niż Edge nie może trzymać pasa dłużej niż miesiąc ;/ co moim zdaniem jest bez sensu i robi się już troche nudne, ale nic na to nie poradzimy. Ja byłem w tey walce za Jeff'em i wydawało mi się, że wygra ale z moich przewidywań i tak ch*ja wyszło Egde poraz kolejny WWE Championem :/

5. Roral Rumble Match

Bardzo pozytywnie odebrałem tegoroczne RR, było nawet lepsze niż w rok temu ;) Na duży plus byłó wejście RvD coś mi sie wydawało, że może być nawet faworytem w tej walce, ale jednak Jericho go weliminował no i cóż wygrana Ortona jak dla mnie na plu, ale wątpie żeby wygrał pas w walce z Cena na Wrestlemani XXV bo terminator jest przecież nie zniszczalny :P

Ogólnie cała gala na plus niewiem jak wypadły dwa pierwsze mecze, bo je przewinąłem, ale kolejne trzy był dobre no i wyniki były przewidywalne :/

Ocena 8/10


  • Posty:  770
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.07.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Byłem strasznie podniecony RR, Generalnie road to wrestlemania jest zajebista. Matt Hardy vs. All American American, swoją drogą to niezły zjob musiał być ten który wymyślił przydomek dla Swaggera, po walce niczego pozytywnego się nie spodziewałem, a końcówka mogła się podobać, wynik znały już dinozaury.

Divy, Obstawiałem Melinę, ale Midey mi odradził idę go zbesztać.

Cena vs. JBL, walka jak to walka 1000% pewności, że Jasio wygra. Szkoda, że HBK sprzedał sweet chin music dla JBL, bo jeśli to koniec między nimi to szkoda, dobry był z nich związek.

Edge vs. Jeff Hardy super walka, ale zdrada przez Matta Hardego :shock:

Royal Rumble Match obstawiałem Triple H, a wygrał Randy Orton niesmacznie, RVD powrócił oby nie na jedną noc.

Gala dobra a związane z nią podniecenie sięgało zenitu, Podsumowując moje oczekiwania co do gali się sprawdziły, ale na pewno brakowało kilku rzeczy Christiana czy nawet numeru 30, no i jestem zniesmaczony wygraną Ortona, Mam ogromne nadzieje co do No way Out obym się nie zawiódł :waving:

Edytowane przez Gość

  • Posty:  392
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.04.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Matt Hardy vs Jack Swagger

Byłem pewny zwycięstwa Jacka i właśnie tak się stało, Matt już zbyt długo trzymał ten pas jak dla mnie, a po drugie zasługuje na inny lepszy pas. Co do Jacka Swaggera po prostu robi nam się nowa gwiazda tylko, żeby nie zszedł za jakiś czas na psy.

Jasiek vs JBL

To była pewna wygrana Ceny w końcu musi robić dobry Show dla dzieci i wydaje mi się, że ten pas zachowa do WE 25. Ogólnie najlepiej by było gdy by miał kontuzje, a strzeże wolałbym już, aby wygrał JBL dlaczego Stephanie tak to układa? :lol

Edge vs Jeff Hardy

Tu mi było wszystko obojętne jednak i tak wolałem, aby wygrał Edge i tak oto się stało, jednak nie spodziewanie na Ring wszedł Matt Hardy i zaczął bić Jeffa.

Royal Rumble Match

Na pewno lepsze niż rok temu. Wygrał Randy Orton i wydaje mi się, że zasługiwał na wygraną ostatnio mało z nim się dzieje w RAW.

[you] wejdź i oceń moją galerię http://forum.attitude.pl/viewtopic.php?t=15169&start=15

72980324749511c3a2737d.gif


  • Posty:  118
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

no to tak, pierwszą walkę miałem w sumie głęboko, więc przegadałem ją z Urbeerem na Ircu :D Ale dobrze że Matteusz nie ma pasa...

Druga walka, tu się wkurzyłem bo na logikę postawiłem na Beth i lipa :P

Jasiek vs JBL, w sumie to zacząłem oglądać jakoś w czasie wejścia HBK'a na ring xD W sumie dobrze że wywalił buta cycuchowi, bo dla mnie ten feud jest troszku żałosny. No, Jasiek broni pas, w sumie to jestem happy ^^

Edge vs Hardi, tu na początku spekulowaliśmy czy znowu dostanie fajerwerkami na wejściu, zawali mu się dach na głowę czy się potnie w locker roomie, ale nic się stało i Hardy na kozaku wleciał na ring :shock: Potem wyczesane ,,excuse mEEEE' i no DQ - tu się zacząłem naprawdę jarać, bo tych dwóch w no DQ oznacza dobrą walkę ;D Walka bardzo dobra, nie zawiodła, chociaż w pewnym momencie myślałem że CC majstrował przy drabinie ale w końcu stwierdziłem że Hardi po prostu nie umie się odbić od drabiny :thinking: Chociaż wykonał potężnego Elbow Dropa xD Końcówka, wbiega Viki a następnie wparowuje Matt! I już wtedy miałem pewne podejrzenia, a jak poleciał po drugie krzesło to już wiedziałem że Matt z Klanu szykuje heel turna... Mega posunięcie, feud między Hardymi będzie wyczesany w kosmos, Matt będzie nawalał Bulldogami a Jeff Swantonem -.- Tylko nie widzę co dalej z tym feudem, musi się skończyć na No Way Out bo chyba Matt nie będzie miał one fall matchu na WM-ce :shock: Nie wiem co dalej planują, oby nie spieprzyli aktualnej pozycji Jeffa

Dobra, Royal Rumble... Zaczęli z grubej rury i walka podobała mi się jak choooooolera, aż do jakoś numeru 20.. Później nie wiem dlaczego i w ogóle WTF, ale zaczęły wchodzić same jobbery które wypadały w przedziale 1 sek - 45 sek :shock: Co się dzieje?! Tyle miejsc zmarnowanych -.-' Myślałem że coś rozwalę :censored: Mile się zaskoczyłem wejściem RVD, chociaż i tak wiedziałem że wejdzie :D Kurde, chciałbym go zobaczyć na dłużej w WWE ale co poradzę :|

I kurde, RANDY wygrał!! ORTON forever!! RKO :D Oszalałem z radości :P I Randy w ME WM 25, SUPER!! Oby jakiś pasik zdobył, i Age of Orton powinno powrócić :)

Ogólnie to galę ocenię na 8/10, bardzo mi się podobała, no i Randy wygrał! Super :t_up:


  • Posty:  764
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  28.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Strasznie się zawiodłem tym całym Royal Rumble, a miałem wielkie nadzieje.

Cóż od początku :

ECW Championship: jak chyba większość, albo nawet wszystkich ta walka kompletnie mnie nie interesowała, poziom niski jak nie zerowy, szkoda słów poprostu. ECW można już spokojnie zamknąć bo odkąd Evan ma kontuzję nic się dziać ciekawego nie będzie.

WWE Women's Championship: - brawo Melina, zmiana paska była pewna :)

World Heavyweight Championship: syf, syf, dno, żenada, porażka... co to w ogóle miało być? tragedia z tym wynikiem jednym słowem 2 Sweet Chiny i sobie poszedł no niech to ch*j strzeli. Sam poziom no jak wiadomo niski, ale co zrobić jak się dysponuje tylko takimi zawodnikami.

No DQ Match WWE Championship: 7 time World Champion Edge! wynik był do przewidzenia przez ostatnie tygodnie wszystko do tego zmierzało, ale teraz niestety zakończenie troszkę hmm Matt vs. Jeff się nam szykuje, z dala od pasów, a co za tym idzie Jeff nie był długo WWE champem niestety to wg. mnie WWE strasznie spierdoliło. Tak po za tym to było DQ, a akcji w sumie nie za wiele skok na Chavo i krzesła można było zrobić coś więcej, ale walka i tak na pewno wyróżniająca się.

Royal Rumble Match no nic pozostaje czekać do przyszłego roku i może będą lepsze rozwiązania. 30 wchodzi Big Show czyli nic super, 29 Duggan no i RVD też wpadł, ale tylko na chwilę. Odnotować trzeba fajne akcje w wykonaniu Rey'a, Carlito, Morrisona, Punk nawet GTS na Tryplu zrobił. Niestety brakło mi jednej osoby, a mianowicie Shawn'a co poradzić Orton wygrywa RR...

...szkoda

 

Shawn Michaels - R.I.P 29.03.1998

 

 

 

WWF - R.I.P

 

 


  • Posty:  578
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Matt Hardy vs Jack Swagger

Pewnie jak większość przewinąłem tą walkę ze względów na nudy. Kompletnie mnie to nie interesowało. Co z tego, że już nam rosnący dobry wrestler, a mianowicie Swagger, który walkę by skleił gdyby nie Matt Hardy. :(

Cena vs JBL

Tu akurat cieszę się i byłem pewien, że tą walkę wygra John. Kiedyś JBL coś w ringu pokazał, a dziś totalnie nic. Nie wyobrażam sobie JBL'a jako champa. A co do Ceny, to wszyscy go tak najeżdżają, a ja go lubię. :)

Edge vs Jeff Hardy

W tej walce liczyłem zdecydowanie na Edge'a i tak się stało. Hardy odkąd jest w WWE, po przejściu z TNA to nie ten sam który wtedy w ladder match'ach walczył.

Zdziwiła mnie tylko zdrada Matt'a i nie pojawienie się CC. Czyżby Matt pozazdrościł, że braciszek ma pas, a jemu Swagger odebrał? :8 =))

Royal Rumble Match

Hmm... Myślałem, że ten mecz będzie klapą i nie ciekawił mnie skład z zawodników w nim, ale wyszedł genialnie.

1. Mamy nowy rekord w pobycie w ringu. Santino w sekundę został wyeliminowany przez Kane'a. :)

2. Fenomenalny Five star frog splash na Ortonie wykonany przez RVD. Ogólnie powrót na tą noc RVD mnie ucieszył. :) Oby został trochę dłużej. :)

3. Ogólnie fajny występ Legacy.

4. Dziwne, że jak Big show i Taker wchodzili to wszyscy stanęli jak zamurowani. 8)

5. Zwycięstwo Ortona. Yes. Jak najbardziej słuszna decyzja zarządu WWE.

Było również wiele ciekawych momentów tego match'u, ale czasu wszystkiego wypisać nie ma. :)


  • Posty:  350
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Ja też byłem strasznie podjarany tym RR, w końcu Road to Wrestlemania... seria trzech pieknych PPV's otwiera się właśnie przez gale w Detroit. Hah! I jeszcze jakby tego było mało - oglądam tą galę na żywo! Coś pięknego! Ale do rzeczy... w sumie to mam mieszane uczucia co do tej gali... było jednak kilka takich momentów tego "negatywnego zaskoczenia". Warto też wspomnieć o świetnej publice :) . Ale od początku...

Pojedynek Hardy vs. Swagger, jak każdy chyba podejrzewał - wybitny nie był. W sumie to wszystko do przewidzenia, nic ciekawego, krótko, ale na szczęście bez dziesięciominutowych headlocków. Niezły mecz na rozgrzewkę.

Dalej divy - które w mojej opinii wypadły o wiele lepiej od openera. Obie dały z siebie chyba wszystko, no i cieszy mnie zwyciężczyni :P . W typerze postawiłem na Beth, byłem wręcz przekonany, że wbije sie ta cała Rosa Mendez, czy jak tam ona ma i wszystko zakończy się dyskwalifikacją. Ale cóż... czasami nawet taki nieomylny człowiek jak ja się myli :D .

Następnie... Dżon vs Dżon. Z pozoru przymulacz, ale w moim odczuciu wyszła dobra walka. Bardzo emocjonująca, moje przeczucie co do zwycięzcy zmieniało się z minuty na minutę. Walka moze i była przewidywalna, ale jednak wyczekiwałem, kiedy w końcu się "to" stanie. Wygrał Cena, w sumie to nie wiem, kto z tej dwójki byłby w tym momencie lepszy.

Next - WWE Championship match. Kurde! To była naprawdę świetna walka, ale... jednak, po tym wszystkim, po tym wypadku samochodowym, po tych poparzeniach, po tym nokaucie w hotelu... spodziewałem sie jednak Christiana, lecz ten niestety się nie pojawił. Jak weszła Vickie i na samym początku ogłosiła, że będzie to No DQ match, byłem wręcz przekonany, że to wszystko tylko po to, by Christian mógł się pojawić. Matt? Ja go tam lubię, ale jego obecna forma... jest nie oszukujmy się - żałosna. Lecz z drugiej strony... walka tej dwójki na WM'ce byłaby czymś wielkim. Zawsze lubiłem brother vs. brother, ale tutaj znowu kurde chciałem TLC pomięczy Hardys'ami, a E&C. Jeżeli chodzi o samą walkę, to naprawdę trzymała naprawdę porządny poziom. Gdy Jeff wchodził na drabinę, myślałem przez chwilę, że Chavo to Christian :P . Ogólnie - udana walka, ale czegoś jednak brakowało.

No i na koniec perełka gali, czyli Royal Rumble match we własnej osobie. Jak na początku razem z Mastem podejrzewaliśmy - tak przeżywaliśmy ten mecz, że zaczęliśmy skandować, odliczać do kolejnego uczestnika itp. :) Trochę szkoda mi było, że nie było Michael'a Buffer'a jako announcer'a, tak jak w zeszłorocznej edycji, ale ok. Pierwsza dwójka - Rey Mysterio i John Morrison. Świetna para, Morrison - najlepszy highflyer w WWE, zaraz po nim 619. Później dołączył do nich jeszcze Carlito, kolejny highflyer z czołówki WWE. Dla mnie nie mogło wyjść słabo przy tej trójce, i nie wyszło - nadal mam w głowie kilka akcji tych zapaśników. Dziwi mnie w tym meczu tak szybkie wyeliminowanie Vladka, ale pozytywnie dziwi, bo dla mnie to jest jakiś cieć. Ogólnie trochę moim zdaniem zwalili te siedem wolnych miejsc, ja chciałem jakąś legendę, która dodałaby smaczku tej walce, nawet Piper, który powraca jednorazowo pięć razy do roku. Ale! Numer #25... Gdy zacząłem odliczać : 10... 9... 8... 7... 6... 5... 4... 3... 2... 1... Trrrrryt! Na początku byłem zbyt oszołomiony, by cokolwiek, powiedzieć, dopiero po chwili wstałem, mój brat się zapytał - "Kto to jest", a ja "...ROB VAN DAM!". Naprawdę, ja, jako wielki mark tego zapaśnika niesamowicie ucieszyłem się jego występem. Zapewne był jednorazowy, (bo wiadomo - Detroit leży w tym samym stanie co Battle Creek, coś jak z występami Trish w Toronto), ale uczucia jakie towarzyszyły mi przy jego wejściu były wręcz nie do opisania :) . No i to był jedyny zaskok w RR match'u. A tak przy okazji - myślałem, że jak Batista wejdzie jako #30 to się załamię... to co mam powiedzieć o spaślaku? Kompletnie bez formy, wkurzający, ogólnie słaby, nawet nie zalicza powrotu i wchodzi jako 30? Paranoja. Zwycięzcą zostaje Randy Orton... w sumie przewidywalne, ale ja jednak liczyłem na HBK'a, że się pojawi w narożniku JBL'a, lecz wejdzie również jako trzydziesty do Royal Rumble i wygra ten pojedynek. Zawiodłem się trochę wygranym, ale po dłuższym zastanowieniu daje to bardzo ciekawe możliwości - przecież RKO prowadzi obecnie feud z Mr. McMahon'em. Poza tym wręcz modlę się, byśmy nie zobaczyli po raz kolejny Orton vs Cena na WM'ce, tylko Orton vs. Edge! Ich program to byłaby masakra :D .

Ogólnie PPV moim zdaniem udane, żadna walka nie była tak naprawdę beznadziejnie słaba. Zawiódł mnie trochę numer trzdziesty i zwycięzca Royal Rumble match'u. Aha, i jeszcze jedno - obecnie mam już w... to znaczy mam już gdzieś sytuację z Christianem, powoli staje sie to dla mnie uciążliwe. Za całą galę daję 7/10, bo jednak liczyłem na coś magicznego, na stały powrót jakiegoś zapasnika, debiut, czy coś takiego.

P.S- Teraz modlić się, żeby tylko zobaczyć Rob'a w Money in the Bank. Save_us_RVD!


  • Posty:  324
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jak każdy bardzo czekałem na Royal Rumble, w końcu w tym roku szykował się magiczny event! Początek road to WrestleMania i sam RR match to wystarczający magnes, ale mieliśmy jeszcze pogłoski o powrocie Christiana do WWE, co oczywiście byloby ogromnym wydarzeniem, było mnóstwo pogłosek, więc muszę przyznać, że przez ostatnie 3 godziny przed PPV wprost nie mogłem się doczekać. Jeszcze potem trochę pieprzenia się ze streamami i w końcu mogłem zacząć oglądać, wraz z równie podjaranym bratem. Czy to było udana gala? Na pewno. Czy była magiczna? Tak. Czy była wielka? No cóż, niekoniecznie...

Zaczynając od pierwszej walki, tj. pojedynku o ECW Championship, no cóż, nie spodziewałem się cudów i ich nie dostałem. Ale mogło być o wiele gorzej. Swagger utrzymuje pas... Średnio typa znam, bo ECW nie oglądam już jakiś czas, ale mimo wszystko przewidywałem, że raczej Matt Hardy odbije tytuł. Chyba dobrze, że się myliłem, bo Hardy oprócz moonsaulta, side effect i twist of fate, niewiele potrafi. Walka krótka, słaba, wynik w sumie dobry- do openera podchodzę teraz neutralnie, bo nawet ciężko było się na nim skupić, mając w myślach to, co miało się zdarzyć później.

Kolejny pojedynek, tj. walka o Women's Championship wyszła, jak na Divy, bardzo dobrze. Nie przynudzała, w sumie była krótka, wynik b. mnie ucieszył, bo Melina to chyba najlepiej walcząca kobieta w WWE. W sumie średnio mnie ta walka interesowała.

Ostatnia walka przed tymi najbardziej interesującymi to starcie o WHC. Spodziewałem się niemiłosiernego crapu, ale walka pozytywnie mnie zaskoczyła. Prawdę mówiąc, to chyba każdego bardziej niż jej wynik, obchodziła postawa Shawn'a Michaels'a- co zrobi? Komu pomoże? Odwróci się od JBL'a? I oczywiście, jak to w WWE, nie mogliśmy poznać dokładnej odpowiedzi na to pytanie i HBK obdarzył obu walczących Sweet Chin Music, położył ramię Layfielda na Cenie i odszedł. Jednak gdy sędzia wrócił, amerykańskie dzieci zamiast kląć w stronę tego "nieuczciwego chama, JBL'a!" i z płaczem wyrywać się rodzicom, próbującym powstrzymać je od rzucenia plastikowym kubeczkiem w telewizor, mogły zacząć skakać na łóżku i zerwać na nogi sąsiadów radosnymi okrzykami. Bohaterski Jasiek uniósł ramię, a to co stało się potem było już do przewidzenia. Ogólnie walka mogła być o wiele gorsza, jednak zachowała odrobinę dramaturgii i całkiem przyjemnie się ją oglądało. Pod względem czysto wrestlerskim było słabo, ale ogólnie można powiedzieć, że wyszło przeciętnie.

Pojedynek od WWE Title. Tutaj trzeba się trochę zatrzymać i wspomnieć o tym czego oczekiwałem ja, i zapewne spora rzesza fanów. Co chyba oczywiste, wszyscy czekaliśmy na powrót Christian'a, spektakularny, wielki, na jednej z ważniejszych gal roku. W końcu storyline był prowadzony już od sporego czasu, więc co mogło przeszkodzić? No jak się okazało- coś jednak mogło. Jednak na razie sama walka- odkąd ogłoszono, że będzie to No DQ match już wiedziałem, że słabo nie będzie. Nie spodziewałem się jakiegoś wielkiego hardcore match'u, wiedząc, że WWE obecnie... no cóż, chyba sami wiecie, co mam na myśli. No więc nie spodziewałem się krwi itd., a wyszło powyżej moich oczekiwań, bo pojawił się ładny spot, tj. frog splash (?- tak ten skok wyglądał w takiej sobie jakości, mogę się mylić) z drabiny na stół komentatorski. Na szczęście obyło się bez żenujących ekscesów w stylu skandowania przez fanów "Holy shit!", czy "ECW!" na widok kubła na śmieci, rodem z ostatniego SmackDowna. Walka była bardzo ładna, spodobała mi się, choć to głównie Hardy nadawał jej tempa. Zabrakło mi jakiegoś porządnego chairshota podczas pojedynku, ale cóż- to co zobaczyłem to i tak sporo jak na WWE. Szkoda tylko Jeffa, który stara się jak może, pokazuje się dobrze w każdej prawie walce, tak długo czaił się do pasa, a dali mu go na tak krótki czas. Współczuję. Ale, ale! Gdzie Christian? Kilkukrotnie podczas walki miałem wrażenie, że zgaśnie światło, zapali się i na ringu, czy na drabinie pojawi się Cage. Światło nie zgasło, zgasła tylko nadzieja na powrót Christiana na tej gali. Wejście Vickie było dobre, odkąd pojawił się Matt Hardy już domyśliłem się dalszego scenariusza. Wygląda na to, że Matt stoi za wypadkami brata (krążyły też i takie newsy po Necie, ale szczerze- kto w nie wierzył?). W tym momencie sytuacja CC jest bardzo niejasna. Nie zadebiutował przy najlepszej chyba okazji, i obecnie nie widzę dla niego jakiegoś sensownego wyjścia, by powrócić do WWE. Co się stanie? Nie mam już sam pojęcia, trochę irytujące jest to ciągłe przekładanie jego powrotu na ring i setki sprzecznych informacji. No ale cóż- wszystko się prędzej czy później wyjaśni.

No i na sam koniec perełka gali, coś, co powinno zapaść w pamięć, coś, co powinno być wielkim pojedynkiem, coś, co jest zapowiadane jako "the most unpredictable event of the year". No i co? I wszystko było pięknie, ładnie, tylko zabrakło wielu rzeczy. Ale po kolei. Pierwsza czwórka była dosyć zaskakująca i stworzyła naprawdę solidny początek. Potem dochodzili kolejni wrestlerzy, walka nie przynudzała, ale ja się pytam- gdzie tu, cholera, jakaś legenda? Royal Rumble match powinien utrwalić się w pamięci aż do następnej edycji jako coś pięknego i pelnego niespodzianek, jedyne niespodzianki podczas tej walki to powrót RVD i fakt, iż WWE dało ciała przyznawając Big Show'owi nr 30. Co do tej pierwszej niespodzianki- na początku calkowicie nie skojarzyłem theme'u i dopóki brat nie powiedział mi, że to Rob Van Dam, starałem się przyjrzeć kupce pikseli, która właśnie wbiegała na rampę. RVD's back, zaprezentował się bardzo ładnie, szkoda tylko, że to był jednorazowy występ , ponieważ Rob nie podpisał ponownie kontraktu z WWE- pojawił się tylko na tą jedną noc. Co do numerku 30, może nie każdy oczekiwał po nim cudów, ja miałem różne wizje, ale cholera, bardziej bym się cieszył już z Primo niż Big Show'a. Do pewnego czasu sądziłem, że powrót Batisty jako 30 bardzo by mnie zawiódł i byłby najgorszym rozwiązaniem, widać WWE ma większą wyobraźnię niż ja. No cóż, szkoda i tyle. Zwycięzca też mi nie pasuje, bo mimo ogólnego zachwytu nad Ortonem, ja uważam, że jedyne co może zaoferować to dobre mic skille, realistyczne odgrywanie postaci i RKO, poza którym prawie nic w ringu nie prezentuje. Oprócz tego było kilka pozytywów- mocno promowane beztalencie made by WWE, czyli Vladek Kozlov odpadł szybko i nie zdążył pozamulać. Walka była ładna. Czasem aż ciężko było ogarnąć co dzieje się w ringu. Ah, jeszcze jedno- Legacy. Jeśli to ma być ta stajnia "większa i potężniejsza od Evolution", jeśli ma ona trząść całym RAW, to ja mogę na to tylko szyderczym śmiechem zareagować. Toż to żałosne...

No i to wszystko, co mam do powiedzenia na temat tej gali. Podsumowanie? Cholernie ciężka kwestia. Z jednej strony ciężko się do czegoś doczepić, z drugiej jednak gala nie zachwyciła tak, jak teorytycznie powinna. Ogólnie były dwie dobre walki, średniak, słabe starcie i pojedynek kobiet, który nie wiem jak zaklasyfikować w tej skali. Średnia wychodzi w okolicach 6/10, ale tutaj pojawiają się kolejne aspekty- gala miała klimat, była magiczna. Z drugiej jednak strony zabrakło wielu rzeczy, a kilka zawiodło. Ale może to tylko moje wygórowane oczekiwania? Ogólnie moja ocena gali to naciągane trochę 7-/10.

Tegoroczne RR w moich oczach wypadło słabo ,poza WWE Champion. reszta była mizerna a ME gali przewidywalny chociaż trzymał poziom. Jak tak dalej pójdzie to WM25 może się okazać jedną z najgorszych w historii.

Z tą WM to nie przesadzaj, moim zdaniem szykuje się coś wielkiego, ale jeśli tylko WWE mnie ponownie zawiedzie, znowu przestaję je oglądać, bo to już byłoby nie na moje nerwy.

e916f7e946.png

  • Posty:  805
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Każdy kto napalił się na super wydarzenia, debiuty, powroty, cuda na kółkach zakończył oglądanie Royal Rumble zniesmaczony. Gala mimo to nie była słaba, ba była naprawdę dobra. Do świetności zabrakło jednak bardzo duużo. Walka z ECW jako wstępniak jak najbardziej, lepiej mieć to jak najszybciej za sobą. Oczywiście, lepsze to niż walki Henry'ego, czy Finlay'a, mimo wszystko nie przykuła specjalnie uwagi. Harddy mało sobie głowy podczas moonsaulta nie urwał :8 Kolejna walka, czyli divy - trochę przewijałem, nie dlatego, że było nudno, ale cholernie nie mogłem się doczekać kolejnych wydarzeń. Zwycięstwa Meliny się nie spodziewałem, ale szczerze mówiąc jest mi to obojętne. Beth zajmie się teraz pewnie story z Rosą, może i dobrze. Walka Ceny z JBL'em nuda, nie trawię obu, jak większość zresztą, a że zwycięstwa Ceny byłem pewny to i się nią zbytnio nie przejmowałem. Czekałem tylko, aż pojawi się Michaels, bo ciekawiło mnie czy story z Bradshaw'em będzie kontynuowane. Nie dostałem jednoznacznej odpowiedzi, można powiedzieć, że poszedł na kompromis. Zagrał trochę pod publiczkę, których bardziej ucieszyło SCM na Cenie niż na Layfield'zie :D Mam tylko nadzieję, że na No Way Out Cena straci pas, bo kolejny Main Event Wrestlemanii z nim w Main Evencie będzie porażką.

WWE Championship okazało się świetne. Mała zmiana na no DQ nie tylko dodała pojedynkowi rumieńców, ale i upewniła mnie, że w końcówce ktoś się pojawi (wtedy byłem pewny, że będzie to Christian). Fajnie, że nie ograniczyli się do krzeseł, tylko w ruch poszła też drabina i stolik komentatorów. Hardy trochę spieprzył skok na Chavo, trochę pechowo, że akurat na PPV mu się noga powinęła. Ale to i tak nieważne, bo wszyscy żyli tym co działo się potem. A działo się sporo. Mój czarny sen spełnił się, gdy do ringu zmierzał Matt Hardy. Wtedy dotarło do mnie, że drugie krzesło wzięte przez Edge'a nie było dla Cage'a tylko dla gorszego Hardy'ego. Nie przypadkowo użyłem tego doboru słów, gdyż o takie debilstwo będzie zapewne toczył się spór - Matt, będzie starał się udowodnić, że jest lepszy od brata, a na Wrestlemanii uświadczymy ich walki, zapewne w jakiejś stypulacji. Nie wiem kto kupuje takie rozwiązanie, którego wynik jest już przesądzony, a sama walka nie zachęca niczym. Tak się zastanawiam tylko, co dalej w tej sytuacji z Chris'em Cage'm i jego rzekomym powrotem. Jeśli do niego w końcu dojdzie, to pewnie będzie to niezbyt głośne wejście na Smacku, żadna rewelacja :| No chyba, że WWE znów nas czymś zaskoczy.

No i wreszcie to co tygrysy lubią najbardziej, czyli Royal Rumble Match - najbardziej wyczekiwana walka roku. Totalnie mnie zaskoczyło jak zobaczyłem kolejno numery 6, 7 i 8 - takie gwiazdy tak wcześnie wchodzą? Zazwyczaj Ci najwięksi pojawiali się w samej końcówce, ewentualnie na początku, a tu takie buty. A później jeszcze ich los podzielili Jericho i Taker. Walce to wyszło na dobrze, cały czas coś się działo. Cieszy mnie fakt, że nie było tego co rok, czyli naciąganego wyrzucania jednaj osoby przez pozostałą dziesiątkę. Khalas szybko odpadł, no i dobrze, bo od tych jego pseudo ciosów robiło mi się niedobrze. Wyrzucił go Kozlov, który również szybko pożegnał się z ringiem. Podobał mi się motyw z wyrzuceniem Goldusta, i to bardzo. Cody jakoś tak topornie atakuje brata, a tu wpada Orton, jedno RKO i do widzenia. Cody rozwija się w Legacy, jeszcze kilka miesięcy temu uważałem go za skreślonego, bez jakichkolwiek perspektyw, a tymczasem spółka z Dibiasem i Orton, który wziął ich pod swoje skrzydła całkowicie zmieniła mój sposób patrzenia na tego wrestlera. In plus oczywiście. Wchodzi nr 25 i masakra, nie spodziewałem się cholera, ale banan na mojej twarzy pojawił się natychmiastowo. Szkoda, że to na 99% występ jednorazowy, naprawdę szkoda. Odliczanie przed nr 30, w mojej głowie natłok myśli kto to może być. Kennedy? Umaga? Batista? A może jednak Cage? W całym tym szalenśtwie zapomniałem o Big Show'ie, który spokojnie wyszedł na ring i wywalił z 7 chłopa. No nic, trochę zawiedziony oglądam dalej i od razu małe zaskoczenie - Jericho za zeszmacenie się na RAW dostał niepowtarzalną nagrodę. To właśnie jemu dano możlwiość wyrzucenia z ringu legendy, czyli RVD. Gdyby jeszcze wywalił Taker'a to już by była pełnia szczęścia, ale chwilę po swoim sukcesie Chris został wyeliminowany... No i się zaczyna. Priceless pozbywają się Kane'a, Taker i Big Show, można powiedzieć zajmują się swoimi sprawami,a w ringu zostaje Triple H. Szkoda, że razem nie wyrzucili Huntera, po czym Cody z ted'em z godnością wychodzą poza ring pozwalając Ortonowi wygrać. To byłby niewątpliwy sukces i pierwszy milowy krok w celu osiągnięcia pełnej dominacji przez The Legacy. Triple H pozbywa się jednak młodych uczniów Ortona okupując tym samym własne zwycięstwo, dzięki czemu wygrywa Orton i muszę przyznać, jestem zadowolony :) Road to Wrestlemania z jego udziałem będzie na pewno dobra, oby tylko do tego czasu zmienił się posiadacz pasa bo kolejnej walki Cena - Randy w ME WMki sobie nie wyobrażam.


  • Posty:  2 264
  • Reputacja:   58
  • Dołączył:  30.05.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  iPhone
  • Styl:  Ciemny

Już na wstępie chcę zaznaczyć, że obiektywny oceniając tę galę na pewno nie będę. Cóż, Royal Rumble potrafiło wprawić mnie w najlepszy nastrój od długiego, długiego czasu. Zacznijmy jednak od początku :

Sam fakt, że Swagger zadebiutował na PPV jako posiadacz 'Major Title' był wydarzeniem bezprecedensowym. Spodziewam się, że znalazłoby się sporo widzów, którzy widzieli Jacka po raz pierwszy. Walka była dosyć słaba. Matt od kilku miesięcy nie pokazuje kompletnie nic, a Swagger nie jest wreslterem na tyle dobrym, by samodzielnie przeprowadzić taki match. Cieszy mnie jednakże zwycięztwo Swaggera, ponieważ uważam, że ma on spory potencjał wykraczający znacznie poza ECW.

Walka kobiet powyżej średniej, zdecydowanie. Panie wykonały kilka naprawdę niezłych spotów i tylko czekam na to, aż ktoś napisze, że TNA Knockouts wciągają je nosem. W typerze postawiłem wprawdzie na kolejny run Meliny, jednak sam feud nie wskazywał jednoznacznie na to, kto w tej walce zwycięży i jej wygrana to dla mnie pewien element zaskoczenia.

World Championship match także powyżej moich, jakże niskich w tym przypadku, oczekiwań. Panowie nie zamulali aż tak bardzo, a końcówka jak najbardziej do zrobienia. Boli to, że chyba nawet dziecko było w stanie przewidzieć to, że po kopie na twarz JBL'a nastąpi także Sweet Chin Music dla Ceny. Ciekawe jak rozegrają to na RAW.

WWE Title match to najlepszy single match gali co wcale nie oznacza jednak, że powalił swoim poziomem na kolana. Do zapamiętania na pewno spot z udziałem Hardy'ego, drabiny i Chavo. Mało brakowało, a Jeff przypłaciłby to srogą kontuzją. Końcówkę walki oglądałem niemalże na stojąco. Gdy pojawil się spaślak, to od razu przeczuwałem, że wydyma Jeffa. Niestety, stało się i po raz kolejny będziemy zmuszeni do oglądania Edge'a z pasem. Powiem otwarcie, że pomimo tego, ze jestem wielkim fanem Copelanda, to wizja jego kolejnego title runu przyprawia mnie o mdłości. Jeżeli wszystko będzie nadal tak wyglądało, to nie dalej jak w 2010 roku Edge przebije ilością runów samego Rica Flaira. k***a jego mać.

Wisienka na torcie, czyli 30 man Royal Rumble wypadł bardzo dobrze. Widać było, że bookerzy pomyśleli o tym, by w walce ciągle się coś działo. Z bardzo dobrej strony pokazali się Morrison, a w szczególności Rey jako swego rodzaju koordynatorzy tej walki. Eliminacje były przeprowadzane z sensem i w czasie walki nie wyłonił się żaden klasyczny 'czyściciel'. Wygrał ten, którego wygranej oczywiście bardzo chciałem, Randy Orton ! Pomijając już fenomalne RKO z powietrza które wyłapał Rey, to ogólnie stwierdzam, ze zaliczył on w tej walce bardzo dobry występ. Bardzo solidnie podprowowane zostało Legacy. Głównie za sprawą tego, że oprócz Ortona w 'finale' zostali także Rhodes i DiBiase.

Podsumowując uważam, ze Royal Rumble wypadło jak najbardziej pozytywnie. Wiem, wiem. Zaraz zlecą się fani TNA i zaczną mi wygraniać. Zmartwię was jednak i odeślę do początku tego posta. Mojej radości z wygranej Ortona nie zatrą ani przeciętne single matche, ani to, że Hardy stracił tytuł. Randy Orton is going to WrestleMania !


  • Posty:  732
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.09.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Szlag jasny trafi... krew nagła zaleje...

Zacząłem agresywnie... i tak chyba skończę... zawiodłem się na tym Royal Rumble. Bardzo... Dobra...

Swagger vs Matt... Boże... jaka to jest lama, jaka to jest lama... He's all weak! Jack próbował coś tam zrobić, ale... sux. Nic fajnego... Nawet finishera nie mógł Jack dobrze na nim wykonać... I mean... co się stało z tym Mattem. Kiedyś to był gracz, a teraz? Whatever... Melina vs Beth... damn. Dobry mecz div. Stawiałem na Beth, ale... cieszę się, bo Melina zasługuje na tytuł... Jak już ktoś napisał, Knockouts wcale lepiej nie pokazują się w ringu. Co dalej? Dalej to już World Heavyweight Championship match... czułem, że będzie słabo i tak było, bo żaden z Janów nie postarał się. Cycek przy końcu jakby coś próbował, ale kupa z tego była. Mecz oglądałem tylko ze względu na HBK. Dwa Sweet Chiny... nie wiem czemu miało to służyć... tak jakby nigdy nie kopnął żadnego z nich... Teraz feud z JBL'em? Come on... No i WWE Title match... wiedziałem, że musi coś z tego byc, bo był wyżej w karcie niż mecz Ceny z JBL'em. Tak więc Edge, Hardy... to jest to! Czekam na ciebie... bo trzech latach. Od razu na wejściu... Hardy wali do publiki: Hardy! Hardy! A w odpowiedzi dostaje? We Want Christian! We Want Christian! To mówiło wszystko za siebie... ach, to napięcie. Dobry mecz pomiędzy Edgem a Jeffem. Chavo też się przysłużył. Wpada Vickie... kurna jest dobrze! Wpada Matt... to już po ptokach pomyślałem. Kur... pomyślałem. No i stało się. Zdrada pewna była. Na pewno to jakieś odświeżenie postaci Matta. Ale teraz... czego możemy spodziewać ze strony artystycznej, czyli meczów po tej dwójce? Matt będzie przygaszał świetnego Jeffa... Feud - Świetny... Co nas czeka? Spodziewam się najgorszego... Royal Rumble Match. Cały mecz przebiegał dobrze. Cały czas praktycznie coś się działo. Jednorazowy powrót Roba na pewno na plus. Santino pobił rekord w najszybszym wyleceniu... przynajmniej ma rekord... no i Dolph Ziggler... No bez uśmiechu nie dało rady tego obejrzeć. Zwycięzca? Ja bym aż tak bardzo nie skakał... dałbym Legacy więcej czasu, a tutaj takie coś... martwi trochę, no ale nic. Jak widziałem ostatnią 4-kę, to już znałem kolejność wypadania... Orton na pewno lepszy niż Cena... miejmy nadzieje... Galę oceniam na 7/10. Ale jestem zajebiście wkurzony... tam powinien pojawic się Christian! Ale ja nie tracę nadziei.

jrthqr.jpg

  • Posty:  1 691
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.09.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jestem trochę zniesmaczony całym Rumble, albo oczekiwałem jednego, czegoś/kogoś kogo nie było...

mowa oczywiście o Christianie...

Walka o pas ECW... Totalna P-O-R-A-Ż-K-A i inne tego typu epitety... Spodziewałem się więcej po Jacku Swaggerze niż po Matt'ie Hardym (przez zachwalanie Archera...) a tu klops... Jak dla mnie lepiej w tej walce pokazał się Matt! Walka rozkręciła się, choć rozkręciła to chyba złe słowo, ta walka się wlokła i to niemiłosiernie... Swagger pokazał tylko Belly to belly i Swój powebomb... Jak dla mnie to za mało nawet jak na ECW belt. Mistrzem powinien być Dreamer (choć też w ringu prezentuje się pewnie podobnie do Stinga), Evan (czekam...) lub Rob Van Dam! (ale to raczej mało możliwe... ;( )

Walka div... brawo Melina, tyle mogę powiedzieć. Walka jak na divki ( nie mylić z ... ) była nawet, nawet. Chociaż, czy one nie nie potrafią porządnie wykonać sideslamu? Ech... Gdy typowałem wyniki stawiałem na Beth, myślałem, że pas może odebrać jej tylko jej zagorzała fanka Milena Roucka, ale jak widzimy, dali szansę Melinie. Feud Melina vs Milena?

Kolejne WHC... Z całego serca liczyłem na JBL'a, Cena jako champ ssie. Walka aż do wtargnięcia HBK'a ssała okropnie. Jak ja kocham te Sweet Chin Music'i. Sama słodycz. Po walnięciu Bradshaw'a krzyknąłem, sam nie wiem czemu. Później uśmiechnąłem się jak Jericho, by po trafieniu SCM'em Johna i położeniu ręki Johna nr. 2 unieść ręce w geście zwycięstwa. Odliczam 1..2.. (mama - to Cena, wstanie...) i stało się... Throwback and The Champ Is Still Here...

No i punkt w którym zrzędła mi mina. Sama walka ok... wszystko ok... skok na stół troszkę słaby ale cóż... Zlewałem z nieporadnej Vickie, lecz przestałem sie śmiać, gdy przyszedł "Ssący ex czemp" Matt Hardy... (I'm still waiting Christian, and I'm crying...) Nic z tego, tak nagłaśniana sprawa, na każym serwisie o tym pisano.. ale nie wypaliło. Dalej czekam ale co wyjdzie nie wiem... Pozostaje patrzeć na Edge'a jak prezentuje się w swoim 7-mym title runie.

RR match nawet dobry, tylko rozegranie z numerami troszkę słabę. To co pamiętam to... PRZEPIĘKNY moonsault Carlito, RKO na lecącym 619, GTS na Nochalu i Santino... Duggan był tam nie potrzebny... Big Show jako 30 lub WWE champ nie przemawia do mnie, ani troche. Kane jak zwyklę porozwalał (Ziggler :D ). Co tam jeszcze, acha na zauważenie zasługuje fakt, że znów długo utrzymał się Rey, choć nie pamiętam kogo wyeliminował. Co do zwycięzcy Ortona lubię co widać, ale jego poziom ostatnio spada. Oby na WM się poprawił (punt kick, RKO, backbreaker, spike DDT) and what? Może od czasu do czasu suplex. Ludki w Legacy się poprawiają a poziom Randy'ego spada, coś jest nie tak...

Poziom gali: OBIEKTYWNY 7,5/10

NIEOBIEKTYWNY 6/10


  • Posty:  381
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.08.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

RR jedna z Najbardziej oczekiwanych gal w kalendarzu każdego fana wrestlingu, wiadomo że głównym daniem jest RR Match, a reszta to przystawki...

Pierwszy Mecz Swagger vs Hardy, dla mnie nawet nie najgorzej to wyszło,choć wiadomo że ten pojedynek jakoś nie zapadnie nam w pamięci na długo.Nie było jakiegoś zamulania choć nie które akcje nie wyszył.Jedno jest pewne wyszło na pewno lepiej niż sie spodziewałem i bardzo miło zacząłem przygodę z tego rocznym RR ,

Divy ? Dla mnie wyszył również na plus,jedna z najlepszych walk kobiet jaką widziałem od dawien dawna, zaciekawiły mnie szczególnie te odgłosy obu pań, było coś po 2.30 i wywołały u mnie jakieś dziwne myślenie,ciekawe czemu ? Mamy nową mistrzynie wśród Pań, myślę że Beth dobrze zrobi krótka przerwa od pasa.

Dalej WHC, Hmm....cóż dużo mówić Obaj panowie nie należą do tych co dużo pokazują (szczególnie JBL') druga sprawa że Cena nigdy nie był jakiś fantaskik na ringu, ale szczerze powiedziawszy dla mnie walka była znośna, spodziewałem sie większego Gniotu, a dostałem taką walkę na przełknięcie, Dla mnie SCM na JBL'u i Cenie dużo mówiło dla dalszego rozwoju Feud tych szczególnie 2 panów.

Walka Egde i Jeff'a wyszła naprawdę dobrze,szybka parę akcji z ,,wysokim ryzykiem'' szczególnie ta drabina,dobrze że Jeff nie doznał jakiejś kontuzji.Gdy wbiegła Vicki czekałem na wielki powrót CC, a tu dupa, Wybiega Matt, i atakuje brata, z jednej strony to spieprzenie sprawy z feud'em Jeff vs CC,ale z drugiej szansa na Feud CC vs Egde który wg. jest lepszym rozwiązaniem.....jeśli CC wróci do WWE...

I głównie danie tego wieczoru, Royal Rumble Match ! Czyli to na co wszyscy czekają.....

Pierwsza 10 to totalne zaskoczenie, wszyscy faworyci praktycznie wychodzą w 10, dalej ciekawi mnie czy RVD zawita dłużej w WWE czy tylko One Night Comeback....oby to pierwsze.Brak Shawna ? Lipa, cieszy jednie wygrana Ortona który zasłużył na to co dostał, Ted i Cody też dobrze sie spisali...do końca czekałem na CC ale go nie dostałem.....no trudno....może wkrótce go zobaczymy

Dla mnie RR wyszło Dobrze tak na 8/10, było by więcej gdyby CC wrócił, ale nie można mieć wszystkiego,

pezetvi7.png

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Dustin Rhodes nie jest zainteresowany powrotem do WWE i wskrzeszeniem starego gimmicku Goldust. W odpowiedzi na pytanie fana w mediach społecznościowych Rhodes oświadczył, że najlepszą robotę w karierze odwalił w AEW. Choć bardzo kochał tę postać, gimmick Goldust wyczerpał się i nie prowadził donikąd przed jego odejściem z WWE. „Nope! Nigdy nie dostałem tam podwyżki. Co, chcesz, żebym siedział na ławie i nic nie robił? To już nie ja. Najlepszą robotę w karierze odwaliłem z @AEW. Koch
    • MattDevitto
      Podobają mi się te postery prezentowane przez Stardom czy TJPW - fajne, z pomysłem, a nie kolejny plakat, który wygląda jak coś zrobione w 2 minuty na szybko...
    • KyRenLo
    • CzaQ
      Ten plakat wygląda jakby WWE promowało przemoc domową       A tu znowu szachy - czarne na górze, białe na dole  Jeszcze jebne jak Orton z Knightem zaczną  
    • Grok
      Claudio Castagnoli zmierzy się z dwoma pretendentami podczas swojej następnej obrony CMLL World Heavyweight Championship. CMLL potwierdziło, że Castagnoli obroni tytuł przed Euforia i Akuma w three-way matchu w Arena Mexico w ten piątek wieczorem. Mecz został ustalony po tym, jak obaj odpowiedzieli na open challenge ogłoszony przez Castagnoli. Będzie to piąta obrona Castagnoli od czasu zdobycia CMLL World Heavyweight Championship na Gran Guerrero w listopadzie 2025 roku. Dotychczas gwi
×
×
  • Dodaj nową pozycję...