Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  2 264
  • Reputacja:   58
  • Dołączył:  30.05.2005
  • Status:  Online
  • Urządzenie:  iPhone
  • Styl:  Ciemny

Zgadzam się, że walka była cholernie słaba. Ale mi się całkiem-całkiem skojarzyła podczas oglądania - zamiast Bashira wstaw sobie do ringu Ortona, a zamiast Sewella - HHH. Zapomniałbym - wyrzuć jeszcze dwa narożniki. I co się stało? Nic - to tylko ME w WWE, czyli dowolna walka Orton vs HHH. Zabawne.

Oświeć mnie. Nie przypominam sobie, by którakolwiek z walk z cyklu Orton vs HHH stała na tak żałośnie niskim poziomie. Nie przypominam sobie także tego, by grali oni 'w gonia' biegając dookoła nieprzytomnego sędziego. Jeśli dasz mi link, ew. przypomnisz mi taką walkę, to zwracam w pełni honor.

Teraz sprawiasz wrażenie gościa, który ma w tym temacie co najmniej doktorat i przyznaje zaliczenia komu mu się spodoba

To są moje komentarze i mam prawo pisać w nich to, co mi się żywnie podoba ;) Po raz kolejny stwierdzam, że jest to moja subiektywna opinia i jeśli ktoś się z nią nie zgadza, to niech wytoczy dobry kontrargument, a nie sypie tekstami 'dla ciebie wszystko co tna, to gówno', ponieważ na pewno tak nie jest. To co dla reszty jest drobiazgiem, dla mnie jest sporym mankamentem i jeśli nie potrafisz tego znieść, to mamy na forum taką ciekawą opcję, mianowicie 'ignoruj'.

Idź stań w ringu, pobiegaj po nim piętnaście minut bez rzucania się, tylko odbijając się plecami od lin. A potem niech ktoś uczynny założy Ci roll-up i ciekawe, czy wyrwiesz się w ciągu trzech sekund.

Zasadnicza różnica polega na tym, że mnie za krytykowania nikt nie płaci złamanego grosza, natomiast oni za swoją robotę otrzymują grube, grube dolary (chociaż w tym przypadku mam oczywiście o wiele większe pretensje do osób które tę walkę bookowały). Piszesz o realizmie i ok, niech będzie. Pozory realizmu ten roll-up być może zachował, jednakże nie lepsza jednak byłaby końcówka w której po serii desperackich kontr Kurtowi udaje się założyc ankle locka i nie mający większych szans Jarret tapuje (ew. 'odpływa', co na pewno ujmy by mu nie przyniosło mając na uwadze to, jacy 'killerzy' zostali już poskromieni finisherem Kurta).

Polecam Ci wspomniany wcześniej w poście temat - napisz ogólnie, co masz do napisania, zamiast po każdym PPV TNA pisać to samo

Ostatnio zauważyłem wśród fanów TNA modę na to, by generalizować wypowiedzi osób, które za 'dzieckiem' Jarret'ów i Carter nie przepadają. Jeżeli twierdzisz, że po każdej gali pisze to samo, to polecam przejrzenie następujących tematów :

http://forum.bgzwrestling.pl/viewtopic. ... 83&t=14619

http://forum.bgzwrestling.pl/viewtopic. ... 83&t=15795

http://forum.bgzwrestling.pl/viewtopic. ... 83&t=16371

http://forum.bgzwrestling.pl/viewtopic. ... 83&t=14619

I co ? LK to ten wredny, bezwględny tyran jebiący TNA przy każdej nadarzającej się okazji ?

A w wolnej chwili zobacz jak według mnie powinna wyglądać końcówka walki Angle vs Jarret (oczywiście nie identycznie, jest to po prostu mój przykład idealnie zabookowanej końcówki wielkiej walki) :

  • Odpowiedzi 19
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • LegendKiller

    6

  • Danielsson56

    2

  • hellner

    2

  • Mast

    2

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  715
  • Reputacja:   6
  • Dołączył:  18.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Oświeć mnie. Nie przypominam sobie, by którakolwiek z walk z cyklu Orton vs HHH stała na tak żałośnie niskim poziomie. Nie przypominam sobie także tego, by grali oni 'w gonia' biegając dookoła nieprzytomnego sędziego. Jeśli dasz mi link, ew. przypomnisz mi taką walkę, to zwracam w pełni honor.

Nie, nie będę Cię oświecał. Sytuacja jest prosto z fantazji - czysta teoria.

Ale ok, pomińmy bookerke i jako taki scenariusz (sprawy z sędzią itp), a zwróćmy uwagę na wykonanie - tempo i multum ciosów, bo to właśnie miałem na myśli. Nie konkretnie tę walkę, ale umiejętności w wykonywaniu skomplikowanych akcji tych dwóch panów.

Ja też nie pamiętam żadnej takiej walki pomiędzy HHH a Ortonem, ale walki Bashira i Sewella też pamiętać nie będę. Już wiesz, co miałem na myśli i do czego zmierzałem?

To są moje komentarze i mam prawo pisać w nich to, co mi się żywnie podoba ;) Po raz kolejny stwierdzam, że jest to moja subiektywna opinia i jeśli ktoś się z nią nie zgadza, to niech wytoczy dobry kontrargument, a nie sypie tekstami 'dla ciebie wszystko co tna, to gówno', ponieważ na pewno tak nie jest. To co dla reszty jest drobiazgiem, dla mnie jest sporym mankamentem i jeśli nie potrafisz tego znieść, to mamy na forum taką ciekawą opcję, mianowicie 'ignoruj'.

I to jest dobry kontrargument? Ok, ten fragment dotyczył nie tyle gali, co Twojego podejścia..

Zrozumiem, kiedy jakiś zwykły user na tym forum napisze: to moje zdanie i mam prawo, a jak nie pasi, to sobie zignoruj. Ale nie jesteś zwykłym userem, wręcz przeciwnie - to Twoim niejako obowiązkiem jest zachęcanie do czytania i pisania.

Piszesz o realizmie i ok, niech będzie. Pozory realizmu ten roll-up być może zachował, jednakże nie lepsza jednak byłaby końcówka w której po serii desperackich kontr Kurtowi udaje się założyc ankle locka i nie mający większych szans Jarret tapuje (ew. 'odpływa', co na pewno ujmy by mu nie przyniosło mając na uwadze to, jacy 'killerzy' zostali już poskromieni finisherem Kurta).

No właśnie wyobraź sobie, że dla niektórych być może nie. Może ujmy by to nie przyniosło JJ'owi, ale walk kończonych w taki sposób było multum i jeszcze trochę, więc trochę słaby element zaskoczenia.

Zakończenie, które podałeś jest naprawdę świetne - 1 na 32512. Stąd pojawiło się "być może" w pierwszym zdaniu ;)

 

 

 

chcelatooo.png

 

 


  • Posty:  2 264
  • Reputacja:   58
  • Dołączył:  30.05.2005
  • Status:  Online
  • Urządzenie:  iPhone
  • Styl:  Ciemny

Ale ok, pomińmy bookerke i jako taki scenariusz (sprawy z sędzią itp), a zwróćmy uwagę na wykonanie - tempo i multum ciosów, bo to właśnie miałem na myśli. Nie konkretnie tę walkę, ale umiejętności w wykonywaniu skomplikowanych akcji tych dwóch panów.

Jeśli pominiemy bookerkę i jako taki scenariusz, to dostaniemy nic nie warty syf, lub co najwyżej spotfest. Wyjątek mogłyby stanowicie jedynie walki, w których naprzeciw siebie stanęłoby dwóch świetnych wrestlerów.

Ok, ten fragment dotyczył nie tyle gali, co Twojego podejścia..

Które pod żadnym pozorem nie zmieni się. Rozmawiałem kiedyś na ten temat z AtS'em i doszliśmy do jakże prostego wniosku, że każdy ma świra na jakimś punkcie. Rozmówca był bardzo wrażliwy w sprawach muzyki (jedno brzmienie, nuta potrafiły zniszczyć dla niego całokształt piosenki), a ja jestem taki sam w sprawach wrestlingu i moim zdaniem pisanie, że zachowuje się jakbym miał co najmniej doktorat, było w tym przypadku bardzo nie na miejscu.

Ale nie jesteś zwykłym userem, wręcz przeciwnie - to Twoim niejako obowiązkiem jest zachęcanie do czytania i pisania.

I bardzo chętnie będę to robił, aczkolwiek jeśli ktoś zarzuca mi coś, co nie jest faktem i jest oporny na to co piszę, to nie pozostaje mi nic innego, jak tylko polecić mu nie czytanie tego co wypisuję.

ale walk kończonych w taki sposób było multum i jeszcze trochę, więc trochę słaby element zaskoczenia.

Ilekroć by ich nie było, to będzie to i tak zaledwie odsetek od tych, które zakończyły się przez rollup.

Odbiegając nieco od tematu przy okazji tej dyskusji uświadomiłem sobie, że forum posunęło się do przodu. Generalnie jeszcze kilka miesięcy temu większość dyskusji nt. gal wyglądało tak, że jedna osoba (jakiś wysoko postawiony mod, tudzież admin) oceniała, a posty niżej były klonami z nieco zmienionym szykiem. Jak pokazuje ten temat, jest możliwość całkiem dobrej dyskusji w której można poruszyć więcej aniżeli jeden aspekt. Mam nadzieję, że jeśli nie przy okazji tej gali, to już przy następnych więcej użytkowników włączy się do dyskusji i dołoży do niej swoje 3 grosze.


  • Posty:  709
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Niestety dopiero teraz znalazłem czas by opisać pierwsze PPV w tym roku: Genesis. Zaczynając od początku:

8-Man Elimination Tag Team Match: Walka dobra, taki typowy opener PPV: Dużo ludzi( w tym wypadku "tylko" 6), wiele emocji i całkiem nieźli wrestlerzy. Ale do tego przyzwyczaili już nas włodarze TNA. Zdziwiła mnie obecność w tym meczu LAX. Jak potem się okazało Hernandez odegrał w tej walce ogromną rolę... Choć chciałbym zaznaczyć, że ta końcówka ze spinowaniem 3 wrestlerów pod rząd jakoś mnie nie przekonała... 7,5/10

X Division Championship: jasny punkt gali: Mimo, iż walka rozwijała się powolutku i bez pośpiechu to nie nudziłem się podczas oglądania całej walki. Panowie z teamu MCMG dali nam kawał niezłej roboty wykonując kilkanaście efektownych akcji. Naprawdę niezły pojedynek. No i Shelley po raz pierwszy w swej karierze zdobył X division Tittle. Wręcz bosko zapowiada się feud MCMG vs. LAX (Homicide ma skrzyneczkę z tittle shotem na ten pas). 8,5/10

Shane Sewell vs.Sheik Abdul Bashir: Totalny gniot. Walka była nudna, nieciekawa, mało dynamiczna, słaba, bez ciekawych momentów. Po prostu kiepściutka... 4/10

TNA World Tag Team Championship: Walka średnia. Było kilka słabych momentów, ale było też kilka dobrych momentów. Walkę mogę zaliczyć na "+", po prostu podobała mi się. Odzyskanie pasów też dobrze się ułożyło, bo mimo iż lubię Lethala, to jego team z Creedem to nie był dobry materiał na mistrzów. Jedyne co woła o pomstę do nieba to postać abyssa. To jest po prostu straszne... Abyss, który jest po "władzą" Morgana, ma okropny gimmnick. A najlepszy jest w jego gimmnicku napis "The Monster". On już nie jest potworem... Ale na szczęście można zauważyć poważne spięcie między Blueprintem i Abyssem. Chciałbym, aby Abyss odwrócił się od Morgana i znów był potworem, takim jak kiedyś, może być nawet trochę delikatniejszy, byle nie był facem, tweenerem, czy coś takiego. Po prostu musi być heelem. 7/10

Grudge Match: Według mnie najlepsza walka gali. Wiele ciekawych akcji, świetnych momentów. Angle slam na stół, dzwonek, krew, skok Jarretta (nie do końca udany) i świetnie oddane emocje panujące w tym feudzie. Nie podobała mi się tylko końcówka: W takiej walce nie miała miejsca taka możliwość, by Angle tak spinował Jarretta. Po prostu mi się to nie podobało...ale cała walka i tak świetna. Jedna z kandydatek na walkę roku.9/10

TNA World Heavyweight Championship: Wg. mnie walka dość mocno zamulała. Nie działo się nic ważnego. Po prostu przeciętna walka. Ani Rhino, ani Sting nie dali z siebie wszystko, albo dali tylko nie wyszło, lub już nie dają rady. Ostatnio w ogóle Icon nie prezentuje się zbyt dobrze. Piszę to z ciężkim sercem, gdyż darzę dużą sympatią Stinga. 5/10

6 MAN WAR: Walka niegodna MAin Eventu. Mimo, iż trochę się działo, to sama walka nie przedstawiała się zbyt dobrze. Pierwsza część walki strasznie zamulała. CHora decyzja sędziego, trochę gadania i wznowienie walki jako Extreme rules match. Trochę się podjarałem, ze walka w końcu ruszy. Ruszyła choć strasznie powoli... Poza skokiem AJ nic nie przykuło mojego wzroku w pozycji "rybka". Przede wszystkim spodziewałem się większego bumu z powodu powrotu Micka Foleya poprzez walkę. Mimo iż odegrał dość dużą rolę w walce, baaa największą, to niestety nie z powodu walki,a z powodu samej obecności w walce... Spodziewałem się dużo więcej po tej walce... 6/10

Reasumując gala wyszła nieźle, choć fajerwerków nie było. Przede wszystkim były dwie bardzo dobre walki... i 2 bardzo słabe. reszta nie wypadła źle. Razem średnia wychodzi: 6,7/10, czyli na poziomie PPV WWE. Szkoda tylko, że nie było żadnej ciekawej stypulacji... Nie można mieć wszystkiego :)

Genesis 6,7

  • 2 tygodnie później...

  • Posty:  4 922
  • Reputacja:   985
  • Dołączył:  26.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Jasny

Finalnie, postanowiłem zabrać się za Genesis. Czas nadrobić zaległości. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to dobre rozmieszczenie publiczności. Trybuny tuż koło ringu i wyżej sprawiały wrażenie sporej obecności fanów.

Opener : 6 man elimination na rozruszanie publiczności. Dobrze, że pokazali w końcu Rave'a i Dutta na ppv, a także debiut w płatnej tv zaliczył Kyoshi. Eric Young u boku pretendentów do pasa WHC i X Division prezentował się dobrze. Charyzmy nie można mu odmówić, porywał ludzi na trybunach. Wprawdzie mógł to być zwykły tag team, jednak zasada eliminacji nie wyszła raczej nikomu na złe. Hernandez rozwalający całą trójkę miał za zadanie uwiarygodnić się na pozycji contendera i to zadanie wykonał. Całość miała rozgrzać i to zadanie spełniła. ***1/4.

X Title : Zachęcony pozytywnymi ocenami nt. tego spotkania, wręcz wyczekiwałem tego pojedynku. Na szczęście (bądź nieszczęście) nie musiałem długo czekać, chociaż mógłby mieć miejsce 2, 3 walki później. Co do sedna - rozczarowałem się. Owszem, była trochę w miarę przyzwoitych akcji, jednak to za mało na TAKĄ dwójkę! dostali ponad 15 minut, mogli to lepiej wykorzystać. Ogólnie było za wolno, mogli skrócić długość tej walki i wykonać to samo. Na pewno wrażenia byłyby lepsze. Końcówka niemrawa i bez emocji. Zakończenie zwiastuje jednak kłótnie między dwójką, lub chociaż jeszcze jakąś walkę (bo rozpadu bym mimo wszystko nie chciał), więc może później się bardziej postarają... Oczywyście - Alex Shelley jako twarz X Division prezentuje się świetnie, jak znalazł na to miejsce. Jest jednym z tych, którzy sobie naprawdę zasłużyli na to miano. ***3/4.

Bashir vs. Sewell : Kulminacja (i mam nadzieję koniec) bajki sędzia kontra "Kali jakby chciał, ale nie mógł". Nie ma się raczej nad czym rozpisywać. Warta uwagi jedynie strawna końcówka. Fajnie, że Hebner pomógł Sewell'owi. Byle tego dalej nie kontynuowali.

Tag Team Title : Obsada w miarę. Beer Money z Morgana i Abyssa wiele wyciągnąć nie mogli, jednak Lethal i Creed okazali się dobrym dodatkiem. Dzięki nim nie było takiej ospałości i przede wszystkim, ta dwójka, to spory powiew świeżości w dywizji drużynowej, bo obaj nigdy nie mieli z nią doczynienia. Praktycznie nie wiedziałem czego mogę się spodziewać, jednak nie zawiodłem się. Trochę humoru i w miarę dobry poziom. Consequences coraz bardziej przekonuje. Czego jednak nie mogę napisać o Abyss'ie, który zamula... oprócz chokeslama na kolano nie pokazał nic.***1/4 z plusem.

Womens : Powinno w końcu wymyślić się coś konkretnego, ponieważ nudne robi się już oglądanie tych samych osób. Dobrze, że u boku Kong stoją trzy inne kobiety, proporcjonalne wagowo do reszty knockouts. Szybko i średnio. Tyle na ten temat.

Angle vs. Jarrett II : Jak zdążyłem już się przekonać - rekomendacja tej walki nie była bezpodstawna. Definitywnie wyszło lepiej niż na Bound For Glory. Double J pokazał się z dobrej strony, dawno nie stoczył już tak dobrej walki. Kurt od dawna tylko podtrzymuje wyborową passę. Spodziewałem się kolejnego summersaulta, gdy obaj zbliżali się do rampy. Nie obraziłem się jednak, gdy zaserwowano Angle Slam. ;) Kontuzja nogi po walce miała miejsce pewnie tylko dlatego, aby wyeliminować z akcji Jarretta na jakiś czas. Chętnie obejrzę ich znów w akcji... na LockDown. ****.

World Title : No cóż, wiek i forma obojga już nie ta. Coś tam skombinowali. Widać, że Sting boryka się z problemami zdrowotnymi. W 2007 roku potrafił zrobić o 110% więcej. Całość kiepska, wynik wiadomy.

Main Event : Chodziło tylko o jedno - powrót Foley'a. Kevin Nash nabawił się kontuzji, dzięki czemu zastąpił go Cute Kip. Dziwny wybór, ktoś powie... Osobiście jednak uważam, że wcale nie. Kogoś trzeba było tam dodać, a oprócz niego, nie było żadnego heela na to miejsce. Owszem, było to trochę nielogiczne, ponieważ Booker ostatnio wyprosił go i Beautiful People z swojego pokoju, a teraz osobiście go zapowiadał. W każdym bądź razie - Kip jest w stanie zrobić więcej, niż Big Sexy. Walka może być, oczywiście - tło i wszystko inne, to zasługa AJ Stylesa. Po próbie restartu przez Cornette'a i dokonaniu tego przez Micka, chciałbym bardzo obejrzeć program authority vs. authority, między nimi dwoma. MEM przydałby się ktoś z zarządu.

Ogólnie przyznać trzeba, że nowy rok pod szyldem TNA zaczął dobrze. Lepiej niż zeszłoroczne styczniowe ppv. Czekało się wręcz na jakąś wyjazdową ppv, po dwóch miesiącach kręcenia tylko w Orlando. Było co oglądać, wprawdzie finał turnieju o X title mnie nieco zawiódł, jednak pierwszy człon triple main eventu znacznie podniósł ocenę. Oby tak dalej.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Nawet bez tego nie uwierzyłbym w ten ruch, bo nie ma sensu dla samego AJa. Styles nie po to zdecydował się kończyć by ponownie musiał być w ciągłych rozjazdach. Pieniądze ma, lata swoje też i może spokojnie powiedzieć pas. Zresztą z wieloma zawodnikami AEW walczył na różnych etapach swojej kariery.
    • Grok
      Reżyseria debiutanckiego filmu fabularnego i lot w kosmos to niektóre z jego osobistych marzeń Darby'ego Allina. W wrestlingu chce jednak przede wszystkim pomóc podnieść prestiż AEW na należny jej poziom. Allin był gościem najnowszego odcinka podcastu Insight with Chris Van Vliet, gdzie zdradził, co jeszcze jest na jego liście po planowanej wspinaczce na Mount Everest w 2025 roku. Obecnie jego największym marzeniem jest przekształcenie własnego scenariusza w pełnometrażowy film. Allin uważ
    • Grok
      W tym tygodniu AEW złożyła wniosek o rejestrację znaku towarowego dla nazwy tag teamu, który najwyraźniej planuje wprowadzić. Promocja złożyła wniosek o znak towarowy dla terminu „Paid in Full” 23 lutego. W sekcji opisującej towary i usługi we wniosku bezpośrednio wskazano, że znak ma obejmować występy tag teamu zawodników: AEW nie ujawniła, kto wejdzie w skład tego tag teamu. Nie wiadomo, czy będzie to ekipa z męskiej, czy damskiej dywizji tag teamów, ani czy ich występy będą głównie w AE
    • Grok
      Dla naszych subskrybentów dostępny jest już raport Bryana Alvareza z WWE Raw z poniedziałku, 23 lutego — odcinka tuż przed Elimination Chamber, które odbędzie się w ten weekend. W programie zobaczyliśmy dwa ostatnie qualifying matche do Chamber, promo CM Punka w ringu, starcie Je’Von Evansa z Kofim Kingstonem oraz ceremonię emerytury i appreciation night dla AJ Stylesa, zakończoną zaskakującym zwrotem akcji. Kliknij tutaj, aby przeczytać (wymagana subskrypcja) WWE News Zespół F4W Subs
    • Grok
      Dzięki zarobkom z AEW Darby Allin pomógł swoim rodzicom przejść na emeryturę i zachęca ich do życia pełnią życia. Allin w najnowszym odcinku programu Insight with Chris Van Vliet wyjaśnił, że rzeczy materialne nic dla niego nie znaczą. Najważniejsze jest dla niego pomaganie rodzinie w czerpaniu maksimum z życia. Niedawno zabrał ojca na Super Bowl i obóz motywacyjny, a matka odwiedziła bazę pod Mount Everest, gdy Allin wspinał się na górę w 2025 roku. Allin nie chce, by rodzice wspominali swoje
×
×
  • Dodaj nową pozycję...