Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 104
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  04.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

1. Match



8-Man Elimination Tag Team Match

Eric Young & LAX pokonali Lance Rocka, Jimmy Rave & Kiyoshi

 

2. Match

X Division Championship Tournament

Alex Shelley pokonal Chrisa Sabin

Nowy X Divison Champion: Alex Shelley

 

3. Match

Shane Sewell pokonal Sheika Abdula Bashir

 

4. Match

TNA World Tag Team Championship - Three Way

Beer Money Inc. pokonali Consequences Creeda & Jaya Lethala © i Abyssa & Matta Morgana

Nowi TNA World Tag Team Champions: Beer Money Inc.

 

5. Match

ODB, Roxxi & Taylor Wild pokonaly Raieshe Saeed, Sojournere Bolt & Rhaka Khan

 

6. Match

Grudge Match

Kurt Angle pokonal Jeffa Jarretta

 

7. Match

TNA World Heavyweight Championship

Sting © pokonal Rhino

 

8. Match

MICK FOLEY RETURNS TO THE RING - 6 MAN WAR

Mick Foley, AJ Styles & Devon pokonali Bookera T, Cute Kipa & Scotta Steinera
MichelleMcCool01.gif

 

 

  • Odpowiedzi 19
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • LegendKiller

    6

  • Danielsson56

    2

  • hellner

    2

  • Mast

    2

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Do gali przystępowałem z oceną Masta który bardzo chwalił galę... Ja osobiście się nie zawiodłem, ale pod niebiosa gali wychwalać nie będę :)

Zdecydowanie najmocniejszym punktem gali była walka o pas dywizji X. Alex i Chris pokazali że to co robiono z Nimi przez ostatni rok było wielką pomyłką bokkerów. Chłopaki pokazali mnóstwo dobrych akcji i chyba nie spieprzyli żadnego spotu. Jedyne co mogę tej walce zarzucić to wolne rzekłbym treningowe tempo. Choć z drugiej strony pokazało to widzowi że na ringu są dwaj dobrzy kumple którzy znają każdy swój ruch. Spora część walki była prowadzona jak partia szachów - powoli dokładnie, każdy cios przygotowany misternie... Ręce same składały się do braw. Zakończenie również mi się podobało, zakończenie wali przez chamski roll-up poprzedzony symulacją kontuzji. Bałem się tylko rozpadu Gunsów, ale na szczęście uścisk dłoni i misiek na końcu daje nadzieję. Ciesze się że doceniono Alexa, to jego pierwszy tytuł X o ile się nie mylę, Chris też na to zasłużył, ale On już był kilkukrotnie mistrzem. Shelley to dobry materiał na mistrza szczególnie że od dobrego roku nie mieliśmy porządnego Champa... Szansą był Petey, ale kontuzja wszystko zepsuła... :roll:

Drugą walką gali wg. mnie był Grudge pomiędzy Jarrettem a Anglem. O ile podczas B4G można było zarzucić Kurtowi zamulanie to teraz do nikogo pretensji mieć nie można. Walka obfitowała w sporo ciekawych akcji jak choćby Angle Slam z rampy. Jednego muszę się przyczepić... Skok z ringu Jeffa na Kurta... Pokazali bodaj ze trzy powtórki i na każdej było widać że Jeff ledwo doleciał do Kurta i tylko dzięki szczęściu nie spadł na mate tuż przed Anglem. Oczywiście Kurt muśnięty przez dłoń Jeffa padł jak rażony piorunem, ale to tylko jedyny naprawdę słaby spot w wykonaniu tej dwójki, reszta palce liazć :)

Co jeszcze mogło się podobać? Hmm... Na pewno solowa promocja Hernandeza. Koleś w pojedynkę rozwalił trzech przeciwników demonstrując swą siłę. Dobrze że Go promują w końcu nosi shota na pas World, także nie może się obijać. :) No i odzyskanie pasów tag przez Beer Maoney... Stawiając na Nich w typerku nie wierzyłem że mają szansę odbić pasy po trzech dniach, a jednak zostali docenieni. No i motyw z Jackie... Najlepszy moment na gali zdecydowanie :lol

Na minus zaliczył bym walkę o pas World... Choć heat przy przygotowaniu do Gore wzbudził uśmiech na mej twarzy :) Fani pamiętają o sadze Sting & Nejczur... Do tego chyba nikt z FL(poza AJ'em) nie może liczyć na taki cheer jak obecnie zbiera Sting :roll:

Do minusów również wepchnę 6 men tag z Foleyem... Ssało... Ostatnie sześć minut uratowane przez stypulacje hardcore... Ale i tak to nie powinno się znaleźć tak wysoko w karcie...

Ogólnie mocne cztery w skali szkolnej bym wystawił temu PPV... :P


  • Posty:  295
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.07.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

PPV jak dla mnie dobre...

Zaczeło się od 6PTT... Walka ogólnie była ok, posczególnych akcji nie będe wymieniał ponieważ było ich sporo...

Hernandez wyeliminował 3 przeciwników i to było - denne... Title Shot'a prędko nie wykorzyszta (chyba) więc zapewne kilka promo a pózniej wygrywa ze Stingiem przez jakiś Roll-Up albo DQ ze strony MEM...

Po chwili walka o xD... Na początku były emocje, pózniej jescze więcej... 100 finisherów a pin przez Roll-Up... To chyba było najlepsze choć jeżeli walczyli by jescze 5 minut przewinałbym to bez wachania...

Dalej było starcie "gigantuf"... Sędzia kontra Daivari =)... Walke całą obejrzałem... Jedeynie co opiszę to końcówke: "... Elbow Drop, Bulldog, CB, F4L, Sędzia i Abdul się biją =D, już nie pamiętam... Koniec!" - A i theme Shane'a to tak na prawde Remix "Freaks" - Rhaki Khan...

Po chwili był kolejny TTM który wynik był bardzo łatwy do zgadnięcia... Jacqueline znowu pomogła a powinna walczyć! Pózniej przewinąłem i mam do was pytanko:

Czy mi się zdaje czy Morgan zaatakował Abyssa po walce? Na BGZ czytałem coś na ten temat...[spoiler/]

Teraz jest walka dziewczyn! Christy faktycznie nie ma, ale myśle, że ta kontuzja może wydać się pożyteczna tzn. ODB walczy z Kong na PPV, Christy przychodzi zagaduje Konga ODB robi Roll-Up...

Bym zapomniał o kilku szególach:

- Taylor świetnie wyglądała

- Kong-Tourage nieżle się zapowiada!

- Melissa ma fajny strój, lecz nadal maska na piękną twarz...

Angle vs. Jarret było walką bardzo dobrą, prawdziwy hardcore... Niby Angle wział gitarę a JJ zrobil LB więc trochę dziwne... Więcej nie mam do powiedzenia tak jak mówiłem piękna walka...

Jescze dwie walki:

Pierwsza była dziwna... Sting dostaje cheer... Tak jak jakieś Edge czy Maryse jak zdobyła tytuł...

Chyba fanom TNA pomylili się F z H... a może mi? Oczywiste było, że Sting wygra no bo Rino z tytułem...

Kolejna walka: Nie wiem co Kip robił, ale z tego co widziałem nie było reszty TBP... W walce tak naprawdę tylko koniec był Harcorowy... Devon ledwo się na narożniku utrzymał, ale był skok! Ogólnie powiem że ładne było również DDT lecz reszta... To chyba nie ME...

Jak dla mnie dobre PPV... Dał bym za to trochę kaski... 8-/10


  • Posty:  2 264
  • Reputacja:   58
  • Dołączył:  30.05.2005
  • Status:  Online
  • Urządzenie:  iPhone
  • Styl:  Ciemny

Totalnie nie rozumiem zachwytu tą galą. W mojej opinii była ona co najwyżej średnia, a booking w niektórych momentach wołał o pomstę do nieba.

Opener był walką niewątpliwie niezłą. Każdy z wrestlerów miał swoje 5 minut i skorzystał z nich. Na tym niestety koniec pochwał. Jeśli walka ta miała za zadanie zrobić wała ze wszystkich oprócz Hernandeza to udało się. Bajeczki typu wygrane 1 vs 3 są jak dla mnie nie do kupienia.

X Division championship to jedna z dwóch najlepszych walk na gali. Niestety, jej tempo na początku nie było powalające i walka nie owijając w bawełnę zamulała.Na szczęście walka w dalszej fazie rozwinęła się i mogliśmy oglądać bardzo dobre widowisko. Końcówka nie przypadła mi do gustu. Bardzo głupie rozwiązanie.

Trzecia walka może bez problemu aspirować już teraz do miana gówna totalnego. Bedący w ch***jowej formie ex Daivari i opętany sędzia po prostu nie mogli zrobić dobrej walki. Końcówka z walecznym Hebnerem w tym przypadku wyszła na plus.

Walka o tag team titles to typowe, przyjemne dla oka, starcie do obejrzenia na raz. Nie ukrywam, iż bardzo cieszę się z tego, że pasy wróciły na swoje miejsce, tzn. do Beer Money. Decyzję o przyznaniu pasów dla pary afroamerykan wyśmiałem.

Starcie kobitek znudziło mnie tak bardzo, że w którymś momencie przysnąłem i musiałem cofać, a pozostałą część walki oglądać na siedząco by nie zrobić tego znów. Niech to wystarczy za komentarz.

Grudge match zdecydowanie na plus. Widać było, że Angle i Jarret czują chemię w ringu, i walka od początku do końca trzymała poziom. Wkurwić mogła perfidna końcówka. Gdy widziałem Jeffa tarzającego się do Angle'a w takiej pozycji byłem w 100 %, że za moment roll up zakończy sprawę. Szkoda, wolałbym czystą (o ile można przy tej stypulacji o takiej mówić) wygraną medalisty.

Walka o World Title w związku z licznymi urazami Stinga nie mogła być dobra. Aby skrócić jej czas do minimum, sfingowano paradoksalnie angle z pobiciem Rhyno. Po walce aż prosiło się, by Hernandez (solidnie w końcu podbudowany samodzielnym wyeliminowaniem trzech przeciwników) wykorzystał walizkę i szybko rozprawił się ze Stingiem.

Main Event tej gali to najgorszy main event jaki widziałem od dawien dawna. Nieobecność Nasha i to, że zastąpił go Kip James wbrew niektórym opiniom wyszły tej walce na dobre (Kip ssie, ale na chwilę obecną jest na pewno w lepszej formie niż Big Sexy). Ten count out i wznowienie walki jako No Dq było żałosne. Jeśli ktoś zarzuca WWE, że nie ma tam prawdziwego hardcore, to niech zobaczy rzekomy hardcore z tej walki. Jeden jedyny AJ starał się cokolwiek pokazać. Końcówkę pozwolę sobie przemilczeć.

Podsumowując na gali uświadczyłem 2 dobre walki, 2 niezłe i 4 słabe (w tym 2 gnioty). Nie jest to zbyt imponujący wynik, toteż ocena tego PPV nie może być wysoka. Jeśli dodamy do tego kretyńsko zabookowane końcówki i naciąganą historię z Rhyno to wychodzi, że gala zasługuje na nie więcej, aniżeli 3/10. Z racji jednak za żywiołowo reagującą publiczność i na to, że dwie walki to jak na razie MOTY (heh, to tak jak chwalić Żyłę za to, że po swoim skoku jest pierwszy) Genesis oceniam na4/10.


  • Posty:  650
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Tak jak Carlos oglądałem galę po ogólnie bardzo pozytywnej rekomendacji Masta na temat gali. Muszę przyznać, że do walki o WHC wszystko było spoko. Ale potem się zawiodłem. No ale przejdźmy do samej gali. Najpierw bardzo przyjemny dla oka opener. Dość wartkie tempo, parę ładnych akcji, spotów, a wszystko połączone w sensowną całość. Pod koniec Hernandez nam zaczął trochę szaleć pod koniec i wyeliminował wszystkich trzech przeciwników, co dla mnie było dość proste do przewidzenia po odpadnięciu Homicide'a. Mimo wszystko zgadzam się z Carlosem, że takie podbudowanie Herniego jest przydatne, kiedy nosi walizkę z WHC shotem. Na razie nie sądzę jednak, by zdobył pas, a przede wszystkim nie podczas feudu MEM z FL.

Potem czas na niesamowitą moim zdaniem walkę. Sabin i Shelley naprawdę dali czadu i imo stoczyli najlepszy pojedynek na gali. Z początku może i było trochę nudno, jednak to da się wyjaśnić. Po pierwsze po tag team partnerach nie można się spodziewać, że wściekli rzucą się na siebie. Pokazano, że obaj znają wszystkie ruchy swojego przeciwnika/partnera, więc mieliśmy na starcie kręcenie łapy i takie tam latanie po ringu. :) Poza tym mi się na przykład to podobało, z każdą minutą widowisko rozkręcało się coraz bardziej, niesamowita końcówka i zaskakujący koniec.

O następnej walce nie ma co wiele gadać. Taki średniak, który niczym nie zainteresował. I tak myślałem, że będzie ssać bardziej. Ten Sewell wybitnym wrestlerem nie jest, a w połączeniu z Bashirem, którego moveset jest ogromny i głównie ogranicza się do super ciekawych submissionów, to i tak mogło być znacznie gorzej. A było tylko źle. ;) Ucieczka Hebnera przed Szejkiem strasznie komiczna i sztuczna. :t_down: Nie odebrało mi to mimo wszystko entuzjazmu i przechodzimy do walki o TT Titles. Tutaj bardzo bardzo miła niespodzianka dla mnie, jako wielkiego fana Beer Money. Walka ogólnie dała radę, a akcja z Jackie wprost niesamowita. :P Oprócz przebiegu, ucieszył mnie wynik i zakończenie.

Walka knockouts ani trochę mnie nie interesowała, więc z braku czasu, przewinąłem. Zauważyłem jedynie piękne crossbody by Taylor. Po tym czas na walkę wieczoru nr 2 (tuż po walce o X Division). Angle oraz Jarrett pokazali klasę i stoczyli zdecydowanie lepszy mecz od tego z BFG. Wiele pięknych akcji, emocje do samego końca i zwycięstwo Kurta - to wszystko bardzo cieszy. Za to kiedy JJ się już doczołgał do Angle'a, założył jakoś dziwnie rękę za jego głowę. No i mamy roll-up. :roll: Jedynie to i nieudany skok Jeffa mogło się nie podobać. I tak walka aspiruje do najlepszej w roku, nie rozumiem, dlaczego nie była main eventem.

Pojedynku o WHC żal mi komentować, bo to był totalny gniot. Już po raz enty walka o najważniejszy pas w federacji totalnie ssie. Tak być nie może. No ale dopóki właściciel się nie zmieni, nic się nie zmieni. Rhino nawet nie potrafił grać poważnie kontuzjowanego, a próba Gore pod koniec wyglądała cholernie sztucznie. Main Event też nie był wybitnym dziełem bookerów. Wstawienie Kipa tłumaczę kontuzję Nasha, który i tak jest chyba gorszy od samego Jamesa. Same nudy przez większość czasu, aż wreszcie uczyniono pojedynek Hardcore Rules. To trochę ożywiło sprawę, parę fajnych akcji AJ'a i... wbija Foley, czyści wszystko i wszystkich i koniec. Niepotrzebnie wszystko kręciło się właśnie wokół Micka. Rozumiem, że ściągnięcie go z powrotem do ringu to niewątpliwy sukces dla TNA, ale jednak po pierwsze to już nie ten Foley z WWE, a po drugie nie można go promować kosztem innych wrestlerów. Zawiodłem się bardzo bardzo.

Genesis w porównaniu do ostatnich trzech gal PPV TNA było dobre. Ale biorąc pod uwagę formę sprzed kilku lat, to już nie to samo. Dwie wyjechane w kosmos walki, 2 naprawdę porządne, gniot o WHC, szopka z Foley'em i średniak. Z jednej strony zawiodłem się main eventem, z drugiej zaślepiły mnie cztery walki, które wyszły na plus. Ocena: 6.5/10

Jeśli ktoś zarzuca WWE, że nie ma tam prawdziwego hardcore, to niech zobaczy rzekomy hardcore z tej walki.

To już była trochę przesada. Nie porównujmy produktu skierowanego dla dzieci do federacji, w której przynajmniej raz na jednej gali mamy krew. Jeszcze niedawno oskarżano TNA za zbyt duża liczbę gimmick matchy. Poza tym 2 walki wstecz: świetny grudge match. Raczej obwiniałbym nie brak hardkoru, tylko brak inteligencji bookerów, którzy zamiast uznać walkę od razu za No DQ, woleli wymyślać jakieś count-outy i inne bardzo mądre rzeczy...


  • Posty:  2 264
  • Reputacja:   58
  • Dołączył:  30.05.2005
  • Status:  Online
  • Urządzenie:  iPhone
  • Styl:  Ciemny

Jesteś hipokrytą pisząc, że nie można promować Foleya kosztem innych. Zauważ, że spinował on Steinera, a jego pozostałymi przeciwnikami byli także wrestlerzy, którzy według Twojego toku rozumowania także powinni robić za mięso armatnie (bo można wywnioskować, że za takich uważasz dościadczonych wrestlerów). Uważasz krew za atrybut świadczący o tym, że jedna federacja jest lepsze niż inna ?

Fire Russo !


  • Posty:  650
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Kosztem innych wrestlerów... nie chodziło mi o to, że on pinuje kogoś albo ktoś mu się podkłada, tylko o osoby, których on miejsce tak naprawdę zajmuje. Bardzo szanuję Micka, bo zrobił naprawdę wiele dla wrestlingu i cieszę się, że zasilił TNA, ale nie tak wyobrażałem sobie jego "pobyt" tutaj. AJ w każdej walce, w której bierze udział, pokazuje niesamowite poświęcenie dla tego, co robi. Sam przyznałeś, że to on jedynie starał się cokolwiek pokazać. Dlaczego on nie mógł zostać liderem Front Line? Dlaczego liderem Front Line zostaje Rhino, który dobrą formę zostawił kilka lat temu? Dlaczego takim liderem zostaje Mick Foley, który też znacznie mniej ma do pokazania niż AJ? Styles jest młodym wrestlerem i to właśnie on powinien przewodzić FL, bo to o jego interesy chodzi w tym feudzie. W zamian za to z Mafią walczą zawodnicy w ich wieku lub odrobinę młodsi. O to mi chodziło...

Uważasz krew za atrybut świadczący o tym, że jedna federacja jest lepsze niż inna ?

Nic o tym, że któraś federacja jest lepsza, czy gorsza nie wspominałem. W pewnej części uważam, że świadczy o tym, że w jednej federacji jest więcej hardcore'u. Jednak głownie hardcore'em nazywam użycie różnych przedmiotów czy jakieś bumpy. Co ja ostatnio takiego w WWE widziałem? Krzesło co miesiąc wchodzi w ruch. Poza tym jakoś sobie nie przypominam, jakby co proszę mnie oświecić. A w TNA mieliśmy w niedzielę piękny grudge match. Na B4G Monsters' Ball kandydujący do walki roku i jeszcze kilka innych walk.


  • Posty:  424
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  10.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Na usta pcha mi się jedna, słynna k***a. Po dłuuugiej serii bdb PPV od poczateczku '08, od BFG rozpoczał się nowy streak... totalnych średniaków. I jakoś skurczybyk już przez 4 PPV nie chce ustąpić...

Gdy ogłoszono tzw. bonus match... właściwie to jego skład, człowiek miał absolutna pewność, że kupska nie będzie. Nie było... rewelacji. Było sporo chaosu, podczas spotfestu mniej więcej w połowie wrestlerzy nawet nie porobili tych słynnych kiełbasek (nie wytoczyli się z ringu znaczy się), i po spotach padał jeden na drugiego... Ci co wykonywali (chyba Kiyoshi i ktośtam) nie mogli doczekać się na swoją kolej za wcześnie wypełźli ku środkowi i zrobiła się kolejeczka :roll:

Mogli też oszczędzić pina Homciowi. Że co piszecie, to miała być promocja dla Sepermexa przed WHC shotem? =)) mówię. Gdyby on stanął na tamim iMPACTcie przeciwko owym 3 heelom to i chyba nikt nie miałby najmniejszych złudzeń, że może przegrać. Dutt i Rave? Dutt jobbuje jak trzeba od Ladder of love; Rave chyba od zawsze (w TNA)...

Shelley vs Sabin strasznie przypominał mi Kaz vs Williams z SS o ten sam pas. Koszmarnie nudny poczatek z serią dziesiątek 5-sekundowych submissionów, po których i tak nikt się nie poddaje, w dodatku średnio wykonanych (tak samo przejścia między nimi). Równiez publika tak samo: cheerowała na krótko po spocie, przez resztę walki cisza (ew. nieśmiałe lets go...) ;) Potem się rozkręciło porzadnie... i tyle. Można ew. podciągnąć pod te ****. Jak na razie w moim osobistym rankingu wyprzedziła Beer money vs LAX z noworocznego impacta na pozycji MOTYC.

Kobietki i Sheik vs 'Hogan wanna be', WHC i ME (a byłem tam na 100% pewien Snowa... Ehh...) słabo, tt już nawet przyjemny. Nic tu do opisywania nie ma.

Z kolei strasznie zdziwiłem się rewanżem Kurt vs Jerrett. Przy wejściach odetchnąłem tylko z ulga, że to nie ME... potem jak chyba kazdy jednak chciałbym pozamieniać trochę pozycje w karcie... Ich pierwsza walka była jak 3/4 w wykonaniu Jarretta usypiaczem i pomimo wzorowego prowadzenia, promocji i rozłożenia feudu w czasie marzyłem, aby kolejna skończyła się po 3 minutach... Może gdyby wcześniej ogłosili, że to nie będzie single( :evil: ), byłbym bardziej optymistycznie nastawiony. Co prawda technicznie było o duuuży krok za walką Gunsów, ale oglądało mi się (mimo przeleżenia 1/3) równie przyjemnie.

Dlaczego on nie mógł zostać liderem Front Line? Dlaczego liderem Front Line zostaje Rhino, który dobrą formę zostawił kilka lat temu?

Przecież Aj był nim przez grube 2 miechy... Teoretycznie do spółki z Joe. A w praktyce? Na czele stał on, najwazniejsze promosy odwalał on, a Joe stał z boku, przebierał nadgarstakami i robił groźne miny... Tylko na fali pushu (jako takiej, bo WHC właśnie wtedy stracił) jakoś nie wypadało go wsadzić pod Aja. A Rhino? Czy to ma aż takie znaczenie, kto na to liderowanie zasługuje? Po prostu jego kandydatura (no pierwotnie nie jego... :roll: ) wplątująca w całe story była obmyślana dużo wcześniej... no i jest to wygodne sla story. Kiedy Kurt zajął się JJ, a AJ zmarnował 2 title shoty na pas Stinga maszynka MEM vs FL jakoś musi się krecić... i to wokół innej osi. Bo kto inny miałby walczyć ze Stingiem? Joe nie ma, reszta młodych to mid card, a Devon wiadomo, nie te strony ;) Przy okazji może chcą udobruchać nosorożca do przedłużenia kontraktu, który we względnie niedalekiej przyszłości wygasa.

A kiedy wojna stajni się już skończy, oczywistym jest chyba, że więcej wyniesie z niej AJ, a Rhino jak to Rhino- po chwili glorii będzie chwila jobbowania :P


  • Posty:  770
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.07.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Speechów nie słuchałem ponieważ oglądam tylko PPV w TNA i próbowałem się kilka razy zagłębić w impekty, ale mi nie wyszło. No to Lecimy z Gensis 8) Pierwszy mecz zbyt przewidywalny, chociaż całkiem dobry wypromowanie Hernandeza fajnie bo bardzo go lubię jak na 130 kg to jego walki są cud, miód i orzeszki. Następna Walka o X'a początek walki ssał totalnie przewinąłem ale patrze wowow co za akcje no to oglądam i w moim odczuciu trwała za długo no i zwycięzca także mi się nie podoba. Sędziego z Drgawakmi i Srabdula przewinąłem. TT Championship, wszystko ok, Beer Money, znowu mają pasy i to chyba dobrze, bo jakby Abyss i Matt trzymali pasy to czerstwo by było, chociaż ta stypulacja troszkę nie zrozumiała :crazy: Kurt Angle vs. Jeff Jarret, wow spodziewałem się świetniej walki ale raczej ze strony Kurt'a niż Jeffa a tutaj zostałem pozytywnie zaskoczony, zdecydowanie najjaśniejszy punkt PPV :!: Rhino vs. Sting raczej nie ma o czym pisać + to na pewno wygrana Sting'a. No i czas na Main Event, który nie powinien znaleźć się tak wysoko w kracie no i Mick Foley stracił w moich oczach bardzo dużo, na pewno kiedyś walczą dobrze i ma status legendy hardcore to po co pchać się do TNA gdzie zarabia mniej no i walczy tak jak walczy niestety ale jego czasy minęły, trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść. Po za tym PPV Genesis raczej na plus z naciskiem na dziadków Kurta i Jarreta.


  • Posty:  764
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  28.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

8-Man Elimination Tag Team Match

Kilka fajnych akcji to fakt, końcówka w sumie nawet pasuje 3 kolesi rozwalonych przez jednego. Niech będzie był większy.

X Division Championship Tournament

Tutaj dobrze obydwoje pokazali swoje wysokie umiejętności także walka nie mogła wyjść kiepska, ale końcówka walki? udawanie kontuzji? to robi kolega koledze? trochę głupio to wyszło na tym końcu.

Shane Sewell pokonal Sheika Abdula Bashir

Sędzia ten był niezwykły krzywił twarz jak John Cena, trząsł się jak Hulk Hogan, a z ziemi wstał jak Undertaker naprawdę coś niesamowitego... a Ser Abdul Bashit? również był fenomenalny - kiepsko jednym słowem.

TNA World Tag Team Championship - Three Way

Co się z tym Abyssem stało? nie dość, że wygląda jak by z bieguna wrócił to w dodatku taką ciotę gra?, podróbka MachoMan'a nawet fajnie się pokazał, ci piwni bracia jakoś specjalnie się nie pokazali. Przypałek Abyss'a również nic ciekawego nie pokazał oprócz tego crossbody?

ODB, Roxxi & Taylor Wild pokonaly Raieshe Saeed, Sojournere Bolt & Rhaka Khan

Fajna ta Rhaka Khan :) chodź to WWE chociaż nic nie pokazałaś w walce to przynajmniej umilisz mi Smacki :)

Grudge Match

Tutaj gniotu nie mogło być w końcu Kurt tam był ehh wracaj chłopie do WWE! Fajny Angleslam, krew zawsze to jakieś urozmaicenie, zwycięstwo po roll up trochę kiepsko, ale wiadomo w końcu Jarret to właściciel i nie da się podłożyć. Mogli zrobić jakiś Angleslam ze stoły na ostatniej linie :)

TNA World Heavyweight Championship

Wszyscy przyszli dla Sting'a a nie Rhyno? ehh krótko jak na title match i tak jakoś bezbarwnie, ale co mi tam mniej męczarni dla mnie. Sting z całym szacunkiem, ale śmigać po 6 kątnym ringu w twoim wieku oraz z twoimi osiągnięciami...

MICK FOLEY RETURNS TO THE RING - 6 MAN WAR

Oj Mick to z twojego powodu ściągnąłem to całe TNA i co? nie pokazałeś nic :( naprawdę zawiodłem się na tobie, ale z drugiej strony co ty możesz jeszcze pokazać? przecież swoje lata już masz. Co do reszty to Scott zapuszczony na maska, Devon również jak świnia, Booker jakoś się tam trzyma no i Mr Ass dawno gościa nie widziałem. Co do samej walki to nie wykorzystali potencjału - zasady Hardcore, a jedyne co zapamiętałem z tej walki, a skończyłem ją oglądać parę minut temu pamiętam ten frog splash Aj Styles'a.

No i to tyle taka sobie ta gala.

 

Shawn Michaels - R.I.P 29.03.1998

 

 

 

WWF - R.I.P

 

 


  • Posty:  324
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Już na wstępie widzę w myślach te komentarze w stylu "tobie to sie nawet największe gówno spodoba", napisane tu po moim poście. Ale po prostu- co ja poradzę na to, że Genesis to dobra gala była? Bo co, bo jak mi ktoś powie, że była beznadziejna, to mam zdanie zmienić? Śmieszne. Ale do pozostałych odpowiedzi odniosę się później, teraz skomentuję galę.

Przed galą czytałem trochę newsów, w jednym z nich znalazłem informację o dodanym na szybko matchu. Miał to być 8 men elimination tag team match, nie pamiętam już z jakimi uczestnikami. Ostatecznie ujrzeliśmy jednak 6 men elimination TT match ze zmienionym składem. Moje pierwsze wrażenia po zobaczeniu obu ekip-"No, zapowiada się nieźle.". W sumie nawet nie spodziewałem się, że aż tak "nieźle". Walka była prowadzona w szybkim tempie, zamulał tylko Jimmy Rave, reszta pokazywała się z bardzo dobrej strony. Miejscami był to spotfest, tak czy inaczej wszystko wyszło świetnie. Końcówka dobrze pomyślana- Hernandez podbił tym znacznie swoją pozycję "the strongest man in TNA" i zagościł w mej głowie niedorzeczny pomysł, że TNA stara się go podbudować przed zdobyciem WHC. Jedyne co można zarzucić tej walce, to fakt, że nie ujrzeliśmy Gringo Killera. Ponadto raz ujrzeliśmy dosyć rażący brak zgrania między Duttem a Homicide'm, ale wrestler też człowiek i do pomyłek ma prawo.

Druga walka, biorąc pod uwgę fakt, iz walczyli w niej panowie z MCMG, nie mogła być zła. I była świetna. Niektórzy narzekali na początek. Faktycznie, byl on prowadzony w dość powolnym tempie, ale to chyba logiczne, że przyjaciele z team'u nie rzucą się na siebie w dzikim szale? Początek idealnie oddawał sytuację- dwóch najlepszych kumpli, ktorzy doskonale znają swoje movesy, stają naprzeciwko siebie. Potem walka przybrała na tempie i sypały się fenomenalne akcje obu wrestlerów. Była spora dawka emocji, druga część walki była bardzo efektowna, oglądało się pojedynek wielce przyjemnie, końcówka chyba najlepsza z możliwych. Oceniając zaraz po obejrzeniu, powiedziałbym, że kiepska, ale po głębszym zastanowieniu była ona jak najbardziej sensowna.

Następna walka była bez historii. Miała pewne walory humorystyczne, w sumie sedzia nie zaprezentował się najgorzej, ale jeśli Bashir z wrestlerem regularnego rosteru nie potrafi zrobić nic ciekawego, to co dopiero z taką personą? Ale i tak wyszło powyżej oczekiwań. Pierwsza z dwóch słabych walk na PPV.

Potem zobaczyliśmy pojedynek o pasy TT. Ciężko napisać o tej walce coś więcej niż- trochę więcej niż dobra. Po prostu bardzo przyjemne widowisko z jednym powalającym momentem (Beer Money + Jacqueline ;]). Zmiana posiadaczy pasów zaskakująca, Abyss i Morgan naprawdę długi czas krążą wokół tytułu, a szykuje się pewnie ich rozpad. Troche nielogiczne, ale to już z samą walką niewiele ma wspólnego.

Knockouts wyszły dobrze, nie usypiałem, wszystko było tak, jak powinno być w porządnej walce kobiet. Nic więcej w sumie nie mogę napisać.

Kolejna walka to chyba najjaśniejszy punkt gali. Feud Kurt Angle vs. Jeff Jarrett jest naprawdę bardzo dobrze prowadzony, więc na pojedynek czekałem wyjątkowo. Nieco zawiodło mnie, że nie ogłoszono na niego żadnej stypulacji, a tu zaskoczenie, na samym początku komentatorzy mówią, że pojedynek będzie walką No DQ. Już zacząłem zacierać ręce. Po raz kolejny TNA pokazało jak potrafi dostosować początek walki do sytuacji między dwoma wrestlerami- o ile Shelley z Sabinem na początku wymieniali się tylko submissionami, o tyle Jarrett i Kurt od razu się na siebie rzucili. Ciężko tu opisywać całą walkę, ale pojawiło się w niej po prostu wszystko, co powinno- nikt nie zamulał, obaj pokazali się ze świetnej strony, użyto trochę "zabawek", walka była emocjonująca do samego końca, pojawiła się krew, jak i jeden zapadający w pamięć spot (Angle Slam z rampy- awesome, Jarrett ledwo trafił na stół, kilkanaście centymetrów i wylądowałby na twardej glebie). Reasumując- cudowna walka, perełka całej gali.

Niestety, po najlepszej, ujrzeliśmy... najgorszą walkę całego PPV. Rhino vs. Sting- to było beznadziejne. Totalnie bezsensowna krzątanina po rignu, masa bezpłciowych ciosów, walka była krótka, po prostu niegodna takiej stawki. Rzekomo to przez problemy Stinga z kolanami- wszystko rozumiem, ale jeśli dziadek ma tak dalej walczyć, to powinno mu się odebrać pas. Tragiczna walka...

No i ostatni pojedynek to 6 men tag team match. Bez większych opisów- wyszło nieźle, zmiana walki na zasady hardcore wyszła na dobre, od razu zrobiło się ciekawiej. Cieszy też wynik, choć przewidywalny. Ogólnie rzecz biorąc- porządny pojedynek. Zmiana Nasha na Kipa korzystna, zwłaszcza, że zarząd do ostatniej chwili nie byl pewien, czy Kevin będzie w stanie walczyć. Teraz aż muszę skomentować kilka innych wypowiedzi:

Jeśli walka ta miała za zadanie zrobić wała ze wszystkich oprócz Hernandeza to udało się. Bajeczki typu wygrane 1 vs 3 są jak dla mnie nie do kupienia

Akurat w wykonaniu Hernandeza to zmiatanie wszystkich malutkich, w porównaniu do niego, wrestlerów, wyglądało dobrze i nie raziło w oczy. Poza tym, że przypomnę Ci Twój post z tematu o SummerSlam (dot. HiaC):

Jedynym przesadzonym momentem była już akcja po walce i te płomienie, jednak nie mam zamiaru narzekać.

Juz wiesz do czego zmierzam? Jeśli w WWE jest coś wg Ciebie naciągane, to nawet nie masz zamiaru narzekać, ale w TNA broń Boże nie odpuścisz, zaniżasz ocenę walki ze względu na nierealistyczną, Twoim zdaniem, końcówkę. Brawa za konsekwencję. :)

Wkurwić mogła perfidna końcówka. Gdy widziałem Jeffa tarzającego się do Angle'a w takiej pozycji byłem w 100 %, że za moment roll up zakończy sprawę.

Tak, lepiej by było, żeby Kurt w tym momencie zrobił się czerwony i zmienił w wielkiego indyka, tego byś się na pewno nie spodziewał. :P Argument bezsensowny, jeśli wkurwia Cię fakt, iż jesteś w stanie przewidzieć sposób, w jaki ktoś "zakończy sprawę", to nie wiem jak Ty nerwowo wytrzymujesz oglądanie tego wrestlingu od dwunastu lat. ;)

Jeśli ktoś zarzuca WWE, że nie ma tam prawdziwego hardcore, to niech zobaczy rzekomy hardcore z tej walki.

Najlepiej zarzut o braku hardcore'u w WWE w całym roku 2008, próbować zgasić stwierdzeniem, że na pierwszym lepszym hardcore match'u w TNA nie sypały sie pinezki i nie szły w ruch flaming tables.

Ci co wykonywali (chyba Kiyoshi i ktośtam) nie mogli doczekać się na swoją kolej za wcześnie wypełźli ku środkowi i zrobiła się kolejeczka

Naprawdę karygodny błąd, znacząco wpływający na ocenę walki. ;) Oby w przyszłości w TNA zdarzały się tylko takie błędy, oby...

No i to na razie koniec. Kolejna gala TNA, która jest w opcji "hate it or love it". Co ja o niej sądzę? Chyba nietrudno się domyślić. Pzdr.

e916f7e946.png

  • Posty:  2 264
  • Reputacja:   58
  • Dołączył:  30.05.2005
  • Status:  Online
  • Urządzenie:  iPhone
  • Styl:  Ciemny

Juz wiesz do czego zmierzam? Jeśli w WWE jest coś wg Ciebie naciągane, to nawet nie masz zamiaru narzekać, ale w TNA broń Boże nie odpuścisz, zaniżasz ocenę walki ze względu na nierealistyczną, Twoim zdaniem, końcówkę. Brawa za konsekwencję.

Porównujesz coś, co wydarzyło się po walce z jej przebiegiem ? Ciekawa dedukcja, nie ma co. Nadal uważam, że wyeliminowanie trzech przeciwników przez Hernandeza było totalnie ch***jowe i nic, ale to nic nie zmieni mojego zdania.

Tak, lepiej by było, żeby Kurt w tym momencie zrobił się czerwony i zmienił w wielkiego indyka, tego byś się na pewno nie spodziewał. Argument bezsensowny, jeśli wkurwia Cię fakt, iż jesteś w stanie przewidzieć sposób, w jaki ktoś "zakończy sprawę", to nie wiem jak Ty nerwowo wytrzymujesz oglądanie tego wrestlingu od dwunastu lat.

Jeśli usiłowałeś byc zabawny, to niestety nie wyszło Ci to. Jak już mówiłem, o wiele bardziej wolałbym zobaczyć Jarreta tapującego po ankle locku, tudzież spinowanego po angle slam. Gówniany rollup w walce wieńczącej tak 'wielki' feud jest Ż A Ł O S N Y.

Czytając Twój post utwierdziłem się tylko w przekonaniu, że jesteś ślepym markiem TNA. Jeśli ktoś, broń Boże, wypowie się źle na temat jakiejś walki, ew. jej części to jest od razu przez Ciebie atakowany. Pamiętaj, to nie jest teoria spiskowa. To wcale nie jest tak, że wszyscy ku zasadzie besztają TNA. Po raz kolejny powtarzam, że jeśli coś mi się spodoba, to powiem że było ok i przeciwnie, jeśli coś ssało, to nie omieszkam o tym wspomnieć.


  • Posty:  324
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Porównujesz coś, co wydarzyło się po walce z jej przebiegiem ?

Oj, chyba już nie miałeś jak odpisać, skoro sięgasz po taki chwyt. :) Przecież to jedna i ta sama sprawa, czy to się dzieje po walce, czy pod koniec.

Nadal uważam, że wyeliminowanie trzech przeciwników przez Hernandeza było totalnie ch***jowe i nic, ale to nic nie zmieni mojego zdania.

No i w takim razie nie zamierzam wpływać na Twoją opinię.

Jeśli usiłowałeś byc zabawny, to niestety nie wyszło Ci to.

Nie próbowałem być zabawny. Próbowałem pokazać jak bardzo bezsensowne są takie argumenty, jakim Ty się posłużyłeś. Oczekujesz od TNA nie wiadomo jakich cudów i genialnych rozwiązań, więc z pewną dozą ironii zastanawiam się, czy może jakaś taka metamorfoza Cię zadowoli. :)

Czytając Twój post utwierdziłem się tylko w przekonaniu, że jesteś ślepym markiem TNA. Jeśli ktoś, broń Boże, wypowie się źle na temat jakiejś walki, ew. jej części to jest od razu przez Ciebie atakowany.

Czytając Twój post utwierdziłem się tylko w przekonaniu, że szukasz w TNA samych wad i nie potrafi Ci przez klawiaturę przejść opinia o walce TNA bez wytknięcia czegokolwiek. Łatwo wydać osąd, nie? :) Z tym, że ja wiem, że to co napisałem obok nie jest prawdą, więc przestań proszę mówić kim ja to nie jestem, bo potrafię powiedzieć, że dana walka ssała, jesli faktycznie tak było, a nie była średnia, tylko Nash nie trafił kijem Stinga na przykład. Poza tym pokaż mi fragment, w którym kogokolwiek atakuję.

e916f7e946.png

  • Posty:  2 264
  • Reputacja:   58
  • Dołączył:  30.05.2005
  • Status:  Online
  • Urządzenie:  iPhone
  • Styl:  Ciemny

Oj, chyba już nie miałeś jak odpisać, skoro sięgasz po taki chwyt. Przecież to jedna i ta sama sprawa, czy to się dzieje po walce, czy pod koniec.

What the fuck ? Tym zdaniem centralnie mnie zabiłeś. Jeśli według Ciebie to, co dzieje sie w trakcie walki jest równoznaczne z tym, co dzieje się po niej, to naprawdę nie rozumiem Twojego spojrzenia na wrestling.


  • Posty:  715
  • Reputacja:   6
  • Dołączył:  18.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Solidnie dobra gala. Miło było obejrzeć, nawet jak musiałem wstawać, by przewinąć (w tył :P).

Pierwsza walka jako opener nie była najgorsza, chociaż trochę więcej się spodziewałem. Kilka fajnych akcji, wspomniana już "kolejeczka" do obijania buzi i wymiana finisherów. Ostatecznie porządny build-up Hernandeza.

Oglądało się ją dobrze, jednak i tak czekałem na walkę pomiędzy dwójką z MCMG - murowany kandydat do tytułu walki PPV.

Trochę spokojna na początku pokazała publiczności, że chłopaki wiedzą, co to szacunek - jak brat z bratem, walczyli powoli starając się nie popełnić żadnego błędu. Przecież znają się dobrze, wiedzą, że błąd jednego jest okazją dla drugiego, hehe.

Rozumiem, że komuś to wolne tempo mogło się średnio spodobać, ale pisanie, że początek walki był nudny jest chyba przesadą. Zdaję też sobie sprawę z braku obiektywizmu - jakby nie było wielokrotnie pisałem, że czekam na push i zdobycie tytułu przez Alexa. Ale przecież tam cały czas coś się działo - a to parada submission'ów, a to chwila uników podczas biegania po ringu. No ładnie - nieoczekiwanie - prawie najlepsza walka wieczoru (obstawiałem, że będzie najlepszą).

Bardzo fajnie też zachowywała się publiczność. Dawno czegoś takiego nie widziałem - właśnie takie kibicowanie tworzy z walk w rodzaju "kumpel vs kumpel" widowisko takie, jak to :t_up:

Kolejną walkę przemilczę. Pośmiałem się trochę (hehe, ten zapaśnik - sędzia kozacko wczuwa się w rolę, kiedy "łapie szał" :lol ).

Kolejny mecz - mistrzostwo Tag. W typerze chyba zaznaczyłem, że wygrają Beer Money, chociaż kibicowałem Abyssowi i Morganowi. To pewnie dlatego, że Blueprint w moich oczach ma szansę w przyszłości porządnie pozamiatać konkurencję i stać się kimś pomiędzy Nashem, a Goldbergiem.

Nie bierzcie tego dosłownie - po prostu wychowałem się na Nashu i sam Big Boot wystarczy, żeby mi się kojarzyło. Klimat "bestyjności" natomiast żywcem ściągnięty z Goldberga ;)

Co w tej walce było dobre? Coś jeszcze poza akcją z babą Jacqueline? Hehe, jasne, że tak - piekny Big-FUCKING-Boot Morgana, który nie wiem jakim sposobem nie zabił przeciwnika :shock:

Przeakcja - kilka razy przewinąłem, bo chciałem upewnić się, że wbicie pleców w oparcie i wydanie z siebie syku przy wciąganiu powietrza w rodzaju "osz k***a, nic mu nie jest?" było normalna reakcją :)

Dziewuszki jak to dziewuszki. Są te ładniejsze i zwyciężczynie. Są jeszcze te brzydkie. Czasem i one noszą złoto.

Ale na Taylor i Khan zawsze można zawiesić oko. Szczególnie na tej drugiej - gdyby miała bicz, ja nadstawiłbym plecy :twisted:

Niechcący przebój Genesis - grudge match.

Angle i Jarrett zaskoczyli chyba wszystkich. Jasne, że po B4G nikt nie spodziewał się totalnego shitu, ale co tu ukrywać - były obawy. Wyszło jak wyszło - walka gali. Z dużą szansą, że jeszcze przez długi czas będzie wyznacznikiem dobrego starcia.

Najlepszy moment jak dla mnie to nie była tona finisherów i innych mocarnych zagrań. Wręcz przeciwnie - proste bicie po pyskach. Bo trudno to inaczej nazwać - kiedy słaniający się na nogach zaczęli dawać sobie razy na zmianę. Coś pięknego, esencja - przepraszam za wyrażenie, ale skoro innym wolno, to i ja sobie pozwolę - wkurwienia, zawziętości, każde uderzenie to nie było zwykłe uderzenie.. Toż to wyglądało, jakby Ares zstąpił na Ziemię i oddał cząstkę siebie w każde pierd**nięcie, które lądowało na twarzy adwersarza..!

Końcówka walki mi się podobała, chociaż były głosy niezadowolenia. Czemu mnie to nie dziwi..

Był nawet odpowiedni temat na forum, "Realizm kosztem rozrywki?", który można przeczytać w dowolnej chwili, wystarczy kliknąć TU

Walka Stinga i Rhino okazała się jedną ze słabszych walk tego wieczoru. Main Event natomiast trzymał lepszy poziom, ale spot AJ'a to za mało, by pisać o nim w osobnym akapicie.

A co do komentarzy..

Trzecia walka może bez problemu aspirować już teraz do miana gówna totalnego. Bedący w ch***jowej formie ex Daivari i opętany sędzia po prostu nie mogli zrobić dobrej walki. Końcówka z walecznym Hebnerem w tym przypadku wyszła na plus.

Zgadzam się, że walka była cholernie słaba. Ale mi się całkiem-całkiem skojarzyła podczas oglądania - zamiast Bashira wstaw sobie do ringu Ortona, a zamiast Sewella - HHH. Zapomniałbym - wyrzuć jeszcze dwa narożniki. I co się stało? Nic - to tylko ME w WWE, czyli dowolna walka Orton vs HHH. Zabawne.

Równiez publika tak samo: cheerowała na krótko po spocie, przez resztę walki cisza (ew. nieśmiałe lets go...) ;) (o walce Sabin - Shelley)

Wiesz, ale to było tak specjalnie............................ :roll:

Moim zdaniem dobrze - pojedynek między dwoma kumplami posiadającymi podobne umiejętności, bardzo wyrównany. Publiczność zachowała się odpowiednio do sytuacji - siedziała w ciszy i skupieniu, natomiast oklaski i inne oznaki uznania padały co jakiś czas, kiedy zawodnicy robili sobie "przerwę" po kolejnych sekwencjach.

Swoją drogą to miło mnie to zaskoczyło - kumaty audience czający bazę, hehe. Niektórzy wolą sztuczne ognie i zamaskowane, wyjące Reye o wzroście 0,5 metra na krzesełkach, a inni nie :t_up:

Tak, lepiej by było, żeby Kurt w tym momencie zrobił się czerwony i zmienił w wielkiego indyka, tego byś się na pewno nie spodziewał. Argument bezsensowny, jeśli wkurwia Cię fakt, iż jesteś w stanie przewidzieć sposób, w jaki ktoś "zakończy sprawę", to nie wiem jak Ty nerwowo wytrzymujesz oglądanie tego wrestlingu od dwunastu lat.

Jeśli usiłowałeś byc zabawny, to niestety nie wyszło Ci to. Jak już mówiłem, o wiele bardziej wolałbym zobaczyć Jarreta tapującego po ankle locku, tudzież spinowanego po angle slam. Gówniany rollup w walce wieńczącej tak 'wielki' feud jest Ż A Ł O S N Y.

A dla mnie ten tekst był całkiem zabawny. Więc, sorry Mast - niechcący Ci się jednak udało :)

LK, z całym szacunkiem, ale bookerów TNA gówno obchodzi, co Ty byś wolał. Z resztą, kiedy czytam Twoje argumentacje, to trochę brakuje mi starego BGZ, kiedy oglądałeś wrestling jako ktoś znający się na rzeczy. Teraz sprawiasz wrażenie gościa, który ma w tym temacie co najmniej doktorat i przyznaje zaliczenia komu mu się spodoba - najczęściej podrzucając indeksy do góry i patrząc, jak spadną na ziemię. Znać się na czymś a mieć zdanie na jakiś temat to dwie różne rzeczy.

Idź stań w ringu, pobiegaj po nim piętnaście minut bez rzucania się, tylko odbijając się plecami od lin. A potem niech ktoś uczynny założy Ci roll-up i ciekawe, czy wyrwiesz się w ciągu trzech sekund.

Do czego zmierzam, skoro nie wiem, jak to jest, bo nigdy tego nie robiłem? Wydaje mi się, że jestem w stanie sobie wyobrazić, że "normalny" człowiek nie byłby w stanie tego wykonać. Fakt, że zawodnicy są lepiej przygotowani fizycznie do takich rzeczy, ale faktem też jest, że walka była długa i wcale się nie obijali - a niejednokrotnie się przekonałem, że jeden zryw łatwiej jest zrobić po wielkim wysiłku, niż zebrać siły w sobie i wytężać je przez kilka krótkich sekund. A skoro wrestling ma być niejako iluzją prawdziwej walki.. Polecam Ci wspomniany wcześniej w poście temat - napisz ogólnie, co masz do napisania, zamiast po każdym PPV TNA pisać to samo. Z mojego punktu widzenia zakończenie starcia bliższe realnemu, niż wielkie BUM! na koniec. Najlepiej atomówką... :t_down:

Co do tekstu grubym drukiem: pisanie o tym feudzie, że jest "wielki" (chodzi mi konkretnie o cudzysłów), a w tym samym zdaniu, że gówniany roll-up był żałosny jest niewiele lepsze. Skoro ironizujesz co do samego feudu, to po co spodziewasz się fajerwerków? Aż zadziwiony jestem, że nie przewidziałeś tego gównianego, żałosnego roll-upa wieńczącego ten "wielki" feud :|

 

 

 

chcelatooo.png

 

 

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Nawet bez tego nie uwierzyłbym w ten ruch, bo nie ma sensu dla samego AJa. Styles nie po to zdecydował się kończyć by ponownie musiał być w ciągłych rozjazdach. Pieniądze ma, lata swoje też i może spokojnie powiedzieć pas. Zresztą z wieloma zawodnikami AEW walczył na różnych etapach swojej kariery.
    • Grok
      Reżyseria debiutanckiego filmu fabularnego i lot w kosmos to niektóre z jego osobistych marzeń Darby'ego Allina. W wrestlingu chce jednak przede wszystkim pomóc podnieść prestiż AEW na należny jej poziom. Allin był gościem najnowszego odcinka podcastu Insight with Chris Van Vliet, gdzie zdradził, co jeszcze jest na jego liście po planowanej wspinaczce na Mount Everest w 2025 roku. Obecnie jego największym marzeniem jest przekształcenie własnego scenariusza w pełnometrażowy film. Allin uważ
    • Grok
      W tym tygodniu AEW złożyła wniosek o rejestrację znaku towarowego dla nazwy tag teamu, który najwyraźniej planuje wprowadzić. Promocja złożyła wniosek o znak towarowy dla terminu „Paid in Full” 23 lutego. W sekcji opisującej towary i usługi we wniosku bezpośrednio wskazano, że znak ma obejmować występy tag teamu zawodników: AEW nie ujawniła, kto wejdzie w skład tego tag teamu. Nie wiadomo, czy będzie to ekipa z męskiej, czy damskiej dywizji tag teamów, ani czy ich występy będą głównie w AE
    • Grok
      Dla naszych subskrybentów dostępny jest już raport Bryana Alvareza z WWE Raw z poniedziałku, 23 lutego — odcinka tuż przed Elimination Chamber, które odbędzie się w ten weekend. W programie zobaczyliśmy dwa ostatnie qualifying matche do Chamber, promo CM Punka w ringu, starcie Je’Von Evansa z Kofim Kingstonem oraz ceremonię emerytury i appreciation night dla AJ Stylesa, zakończoną zaskakującym zwrotem akcji. Kliknij tutaj, aby przeczytać (wymagana subskrypcja) WWE News Zespół F4W Subs
    • Grok
      Dzięki zarobkom z AEW Darby Allin pomógł swoim rodzicom przejść na emeryturę i zachęca ich do życia pełnią życia. Allin w najnowszym odcinku programu Insight with Chris Van Vliet wyjaśnił, że rzeczy materialne nic dla niego nie znaczą. Najważniejsze jest dla niego pomaganie rodzinie w czerpaniu maksimum z życia. Niedawno zabrał ojca na Super Bowl i obóz motywacyjny, a matka odwiedziła bazę pod Mount Everest, gdy Allin wspinał się na górę w 2025 roku. Allin nie chce, by rodzice wspominali swoje
×
×
  • Dodaj nową pozycję...