Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Dyskusja o feudach w pro wrestlingu


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  430
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.12.2023
  • Status:  Offline

feudss2.jpg

"Feud - Seria walk, konflikt pomiędzy dwoma wrestlerami, bądź grupami."

Feudy .. każdy z nas chyba wie, a przynajmniej powinien wiedzieć czym są i po co są. U góry jednak umieściłem definicję tego słowa, aby każdemu przypomnieć słowny tok słowa "feud". Jeślim każdy wie czym jest feud, to tym bardziej każdy wie, że wrestling is fake! Nie o tym jednak mowa w tym temacie będzie. Wrestling jest sportem udawanym, ale jednocześnie pięknym.

Jest to ta różnica, która wyodrębnia naszą ulubioną dyscyplinę od innych sportów. Gdyby walki były naprawdę, to nie możliwe było by wykonanie bumpów z wys 12 metrów (chociaż :roll: ...), nie było by finisherów i w ogóle show nie było by tak emocjonujące jakie jest. Fakt, że wrestling jest udawany daje pewną przewagę i pozwala na nieco więcej fantazji i coraz to ciekawszych posunięć na gali. Jednym z najważniejszych czynników, który wpływa na daną walkę jest powód dla którego dana para spotyka się w ringu. To właśnie dzięki feudom poznajemy dogłębniej gimmick naszych ulubieńców i możemy doświadczyć nie tylko talentu wrestlerów w ringu, ale też ich umiejętności aktorskie.

Każdy na pewno przyzna, że o wiele ciekawiej ogląda się daną walkę, posiadając wiedzę, na temat feudu osób. Feudy jednak były by niczym, a nawet w ogóle by ich nie było gdyby nie bookerzy. To właśnie te osoby nazywane bookerami kierują przyszłością naszych bohaterów. To dzięki nim wrestler przegrywa, bądź zostaje zwycięzcą. Feudy dają niezwykłe pole do popisu, zarówno wrestlerów, jak i bookerów. Są feudy dobre, bardzo dobre i te które pozostają w pamięci na baaaaardzo długo. Niestety są też takie feudy, o których warto co najwyżej zapomnieć, bądź żałować, że się w ogóle odbyły. Każdemu może zdarzyć się wpadka, ale czy naprawdę, takie trudne jest przeprowadzenie ciekawego feudu?

Cóż ... jak zawsze w przypadku takich dyskusji,tezy dzielą się na te od fanów WWE i fanów TNA. Oby dwie federacje na pewno mogą się pochwalić kilkoma naprawdę wspaniałymi feudami, które mogły się ciągnąć w nieskończoność. Z ostatnich czasów, to na pewno wyodrębniają się takie pozycje, jak AJ Stles vs. Kurt Angle i Edge vs. Undertaker. Co ze sobą miały wspólnego oby dwa feudy i co sprawiło, że znalazły one aż tylu zwolenników? Działa na to kilka współczynników. Po pierwsze, to oba feudy nie wzięły się z dupy ... miały swój początek, który nie wyszedł z niczego, ale był zaplanowany i dobrze przemyślany. To jest naprawdę ważna kwestia, gdy rozpoczyna się feud, by miał on swój cel i był już rozplanowany.

Druga sprawa na którą powinieneś zwrócić uwagę to fakt marnowania potencjału feudu. Czasami jest tak, że gdy sprawy nabierają rozpędu i jest już wymyślona w naszych chorych głowach cała historia na ta walkę, to federacja po prostu zapomina o danym fakcie i jak nic go opuszcza jak gdyby nigdy nic ... Może i nie powinienem brać tego pod uwagę, ale jeśli my możemy na coś tak ciekawego wpaść, to czemu osoby, które dostają za to szmat kasy nie potrafią? Wiem wiem ... wszystkiego mieć nie można, ale feud na lini Michaels a John Morrison, był tak oczywisty ... tak go wyczekiwałem, a WWE, po prostu go ominęło. Co prawda narodził się między nimi taki mini fed, ale nic więcej, a ja widziałem na to milion innych perspektyw.

Ostatnia sprawa jaką chciałem poruszyć to kwestia tych nieco dłuższych feudów. To właśnie filary federacji takich jak właśnie TNA i WWE to feudy takie jak (raczej były to walki no ale co tam :roll: ) AJ Styles vs. Christopher Daniels vs. Samoa Joe, Stone Cold Steve Austin vs. The Rock, SCSA vs. MCMahon itd. Były to bardzo długie feudy, które każdy zapamiętał. Były one dobrze prowadzone i przede wszystkim dobrze wykonane. Historyczne postaci takie jak Rock czy SCSA to znane postacie, które przyciągają większą uwagę i większej uwagi potrzebują.

Dobra ... dobra, znów mi sie pomieszało (jeszcze planu z notesikiem w życie nie tchnąłem :roll: ). Zdania podsumowujące : Czy naprawdę tak trudno jest zrobić dobry, lub przyzwoity feud? Która federacja lepiej pokazuje istotę feudu? I jakie jest wasze zdanie na temat feudów i jakich to wy poszukujecie w zapasach ...

Zapraszam do dyskusji

:)
  • Odpowiedzi 9
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Conman

    3

  • Archer93

    2

  • CezarMVP

    1

  • Viper

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  261
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Aby feud był dobry, musi być przemyślany. Muszą być wzięte pod uwagę wszystkie możliwości prowadzenia go, i zrobienia z tego feudu naprawdę czegoś fajnego. Bookerzy, rozpoczynając prowadzenie feudu, muszą wiedzieć jak się rozpocznie, co się będzie działo, kto się jeszcze wpląta w ten feud, jak ma się on zakończyć, aby publika była zadowolona. To są czynniki, które wpływają na jakość prowadzonych feudów. Jeśli jakiś feud się rozpoczyna, np między panem A i panem B, to wszyscy z zaciekawieniem czekają na następną galę. Bookerzy, mogą zrobić z tego feudu coś naprawdę wspaniałego, coś co zapisze się w historii wrestlingu na lata, jak np feud Stone Colda Steve Austina i The Rocka. Jednak żeby feud się wszystkim podobał musi być jednak mieszanka wygranych. Jeśli jedna osoba dominuje w danym feudzie , i cały czas wygrywa walki, to nie ma sensu ich oglądać, bo i tak wynik jest znany. Ale gdy faworyt przegrywa, i zapowiada wielką zemstę, to od razu aż się ciekawiej robi.

Jednak bookerzy mogą skaszanić sprawę, i wtedy z dobrze zapowiadającego się feudu, robi się coś, o czym lepiej nie mówić.

Czasem, nie zostanie przemyślany jeden krok, który może podnieść emocje, zwiększyć ciekawość zobaczenia następnej gali, sympatię do wrestlerów, i wtedy walki tych panów tracą na sensie. Oglądamy je bo musimy, a nie dlatego, że nie możemy spać po nocach z ciekawości co znów pokażą podczas następnej walki.

Obecnie, moim zdaniem, lepiej feudy prowadzi WWE. Nie mówię tego dlatego, że bardziej lubię WWE czy cóś, jednak wydaje mi się, że w WWE ciekawiej się to przedstawia. I tu mogę się odnieść do kilku ciekawych feudów, takich jak Edge vs Taker. Aż miło było patrzeć, jak ten feud był prowadzony. Raz wygrał ten, raz ten, i tak to się bardzo ciekawie kręciło, aż Edge został pokonany, po czym Taker stał się Mega Face'm.

Według mnie feudy są bardzo potrzebne w wrestlingu, ponieważ nadają one emocji. Tylko one powodują tę iskierkę, która później skutkuje milionami fanów na całym świecie, którzy bardzo chętnie zobaczą swoich ulubieńców, w jeszcze jednej fascynującej walce. Chciałbym jeszcze, aby skończył się ten feud między Vickie a Big Showem, bo nic w tym ciekawego. Jednak chyba wiem dlaczego Big Show tak musiał zrobić. Musiał tak zrobić, ponieważ był on Facem, jednak to Taker musiał być tym świetnym, dlatego Big Show przeszedł w heel turn, aby zrobić z Takera jeszcze większego Face niż nim był. I chciałbym, żeby Hunter feudował dalej z Jeffem, i żeby HBK rozwalił JBL'a.

rvwzyx.jpg

  • Posty:  1 691
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.09.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No, coś dawno w dyskusjach nic nie pisałem...

Dobry feud zależy od tego, jak duże umiejętności aktorskie posiadają dani wrestlerzy (patrz Rock & Austin, przeciwieństwo... Henry vs Hardy... choć oni wogóle jakby...). Druga rzecz to czysto wrestlingowe umiejętności zawodników. Na pewno źle ogląda się feud w którym bierze udział dwóch face'ów. W sytuacji gdy obie postaci są tymi "złymi" nie jest aż tak źle. Najlepszy feud to taki, który jest zbudowany na czymś, a nie ni z gruchy ni z pietruchy. A przez ile powinien się ciągnąc? Nie lubię rzeczy w stylu "neverending story". Oczywiście feud jest jeszcze lepszy gdy występują w nim nasi ulubieńcy. Marnowanie potenciału tak... najlepszy przykład to wspomniany Michaels vs Morrison. Wrestlerzy pasują do siebie idealnie, podobny styl walki, naśladowanie ruchów HBK'a przez Morrisona, dobra charyzma. Czego chcieć więcej? Ano tego, aby ten feud ciągnął się dalej, nie tylko dzięki momentom w walce. Zamiast tego mamy HBK vs JBL. Mogli by im się chociaż dać wyszaleć, jak to pisało w jakimś temacie. Zamiast tego Michaels staję się sługusem Layfielda i zostaje wygwizdany. Czekam tylko na moment w, którym Bradshaw dostaje Sweet Chin Music'a. Ale przecież to nie od wrestlerów zależy, tylko od wspomnianych bookerów. Trzeba wybrać odpowiedni klimat feudu. odpowiednich wrestlerów po to aby do siebie pasowali. Moim zdaniem Cena i Jericho to fatalny feud. Ale już Orton i Batista (tak połowicznie) i Hardy vs Edge (bo chyba tak to będzie) to dobre feudy. A popatrzmy na MEM i Frontline. To chyba feud of the year! Ciekawe co w sprawie feudów zaproponuje nam rok 2009?


  • Posty:  430
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.12.2023
  • Status:  Offline

Jeśli jedna osoba dominuje w danym feudzie , i cały czas wygrywa walki, to nie ma sensu ich oglądać, bo i tak wynik jest znany.

Właśnie to jest piękno wrestlingu, że wynik zanany nigdy nie jest ;) Zazwyczaj jednak jest tak, że to heel gromi face na tygodniówkach, aby to ten dobry na ppv się odegrał ... chyba że się jest Johnem Ceną, to jest na odwrót, z tym, że na końcu to i tak Dżon wygrywa ;)

I tu mogę się odnieść do kilku ciekawych feudów, takich jak Edge vs Taker.

Zawsze, ale to zawsze kiedy piszesz kilku, nie podawaj jednego przykładu :lol Moim zdaniem, mimo iż na chwilę obecną lubuje się bardziej w WWE, to uważam, że to TNA jest górą jeśli chodzi o feudy. Przykład który podałeś, oczywiście bije wszystkie feudy TNA na głowę :roll: ale to tylko jeden feud. Edge vs. Taker, było wydarzeniem bardzo ważnym w 2008 roku dla WWE. Zdecydowanie był to najważniejszy feud tego roku i po prostu źle poprowadzony był on nie mógł. Jest to jednak tylko jeden feud ... Obecnie jest tak samo w WWE, a mianowicie te feudy sa prowadzone między Main Eventerami, a cała reszta może się tylko przyglądać, podczas gdy w TNA w niedużej mierze każdy bierze udział w jakiejś historyjce. Moje zdanie jest takie, że WWE ma potencjał na stworzenie naprawdę dobrego feudu, ale nie potrafi tego wykorzystać.

Na pewno źle ogląda się feud w którym bierze udział dwóch face'ów.

A to niby dlaczemu? Każdy feud, tak jak już wspominałem ma w sobie potencjał, który należy tylko dobrze wykorzystać. Mam ci przypomnieć może feud Michaelsa i Batisty po Wrestlemanii? Anie Batek, a tym bardziej Michaels nie byli tymi złymi, a nawet byli w innych brandach, a nie przeszkodziło im to w stworzeniu całkiem dobrego feudu. Wszystko było wporzo, bo chłopaki walczyli w jakiejś sprawie i była to rzecz konkretna, a feud nie był robiony na siłe. Po za tym feudy te na pewno przyciągają do ekranu większą liczbę widzów, bo powiedz mi co typowi Amerykanie (bo to oni głównie rattingi utrzymują) wolą bardziej: pojedynek face`a z heelem, czy pojedynek dwóch wspaniałomyślnych zawodników którzy walczą fer i oboje umieją przegrywać? Jasne, że TA wybiora ta drugą opcję, ale tylko wtedy, gdy nie będzie jej w nadmiarze, bo typowym założeniem wrestlingu jest walka dobra ze złem.


  • Posty:  578
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Według mnie łatwo jest powiedzieć kto w feudzie będzie ze sobą wałczył, ale już ciężej jest wymyślić fabułę dla niego. Począwszy od tego co rozpocznie feud jak rozwinie i zakończy. Dobry feud zrobią nieźli zawodnicy. Ja np. nie wyobrażam sobie feudu Khali i MVP. To już nawet osoba która pierwszy raz ogląda wrestling zauważy, że tu MVP nie ma nic do gadania jak zobaczy gabaryty Khaliego. Ogólnie feudy wolę oglądać w WWE niż TNA. Popatrzmy na feudy z Hoganem, Rockiem, SCSA, Taker, Triple H, HBK, y2j i bez końca. W TNA jeśli chodzi o teraźniejszy feud Frontlines i MEM to sprawuję się całkiem nieźle, ale ile można to ciągnąć? Według mnie to już nudne. Każdy z tych wrestlerów jak AJ i Kurt powinni iść w swoją stronę, a nie marnować się w grupach ew. tag team. To są Main eventerzy. Niedługo okaże się, że Aj i Joe zdobędą pasy tag team, a ktoś taki jak Rhino zdobędzie WHC. Kompletnie nie podoba mi się teraz sytuacja w TNA. Ogólnie nie mam nic przeciwko feudom face'ów, ale feudy heelów już by mnie trochę nudziły. Chyba fajniej się ogląda tych odważnych (face) niż tych uciekaczy (heel). Byłyby wyjątki jak walka y2j vs orton. Ale w feudach face'ów zawsze chciałem zobaczyć pojedynek hogan vs austin, rock vs undertaker i tak w nieskończoność. Tyle ode mnie.

pzdr


  • Posty:  261
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

pietreqNH napisał(a):Na pewno źle ogląda się feud w którym bierze udział dwóch face'ów.

Conman napisał(a):

A to niby dlaczemu? Każdy feud, tak jak już wspominałem ma w sobie potencjał, który należy tylko dobrze wykorzystać. Mam ci przypomnieć może feud Michaelsa i Batisty po Wrestlemanii? Anie Batek, a tym bardziej Michaels nie byli tymi złymi, a nawet byli w innych brandach, a nie przeszkodziło im to w stworzeniu całkiem dobrego feudu.

Tylko że spójrz na to z innej strony. Lepiej gdy walczy face i heel, ponieważ wtedy są większe emocje. Wszyscy czekają na to, aby face skopał dupę heelowi. No i trwa sobie mecz, heel pinuje, wszyscy już łzy w oczach, i kick out. Wtedy jest wielki cheer. Trzy ataki pinuje face i wygrał. Ludzie tańczą tam na tych trybunach, cieszą się, gdy nagle heel atakuje face'a i odchodzi zadowolony. Wielki heat dla niego, i wszyscy czekają na reakcję face'a. Później widzimy backstage, jak face zapowiada wielką zemstę na tym heelu za to , co ten mu zrobił. Wtedy wszyscy kupują bilety i już są na następnej gali.

Albo jeśli wygra heel w tej pierwszej walce, to wtedy face również chce się zemścić, i wszyscy znowu kupują bilety.

A jak walczy dwóch face, to wtedy jest mniejsze zaciekawienie, bo wtedy all lubią obydwu wrestlerów, a oni muszą ze sobą walczyć. Wtedy przestaje to być ciekawe, bo obojętnie który wygra, to i tak będzie good. I wtedy nie ma takiego dopingu, i nie ma takiej motywacji. To coś w stylu jakby czerwony kapturek i wilk byli kumplami. Wtedy też by nie było emocji bo oni by się lubili, i wilk by go nie zjadł.

I oczywiście w feudach Face - Heel, jest większa brutalność i większy extreme.

rvwzyx.jpg

  • Posty:  381
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.08.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Feud...hmm.....można o tej jakże ważnej sprawie w Pro-Wrestlingu dyskutować dnie i noce,ale nie na tym rzecz polega.W moim odczuciu tak jak już zostało powiedziane feud musi mieć solidny początek żeby potencjalni odbiorcy mogli wiedzieć o co kaman.Bo jeśli początek jest niemrawy to widzowie dopiero po jakiś czasie zorientują sie że tak naprawdę jest rozpoczęcie feud'u.

Gdy od bookerów dostaniemy konkretny początek czas na dobrą,ciekawą i emocjonującą fabułę,która z góry jest przemyślana,(choć niekiedy tego nie widać..)

Moim zdaniem najlepsze feud'y wychodzą kiedy rywalizują ze sobą byli przyjaciele,choć takich jest stosunkowo mało.Najlepszym tego przykładem jest feud Huntera i HBK,który w moim odczuciu był świetny.Można podać jeszcze bardzooo długiii i bardzo Ciekawy przede wszystkim feud SCSA i The Rock,następny z serii nie zapomniane...

Ale skupmy sie bardziej na teraźniejszości i przyszłości,bo jest parę bardzo ciekawych rzeczy,które mogą sie wydarzyć w WWE.

Mamy nowego WWE Champa Jeff'a,jest on nie oszukujmy sie Face'em pokroju Ceny jak nie większym,oraz mamy dwóch jednego ani złego ani dobrego Huntera,oraz znienawidzonego Egde. W moim odczuciu najlepiej by było gdyby Triple odszedł i pozwolił toczyć ten feud dwom pozostałym panom,sam Hunter wziąłby trochę wolnego,po czym powrócił by jako MeGa Heel, i toczył by feud z Jeff'em który jak zakładam obroniłby tytuł w feudzie z Egde............Dreams ale cóż.

Widzimy co dzieje sie na linii JBL vs HBK,to też tak naprawdę bardzo dobry początek feudu,JBL wykorzysuje HBK a ten później sie mści,ja to kupuje.....

Jeszcze został nam wspomniany Morrison,hmm myślę że nie chciałbym tutaj nikogo urazić ale po prostu nie dorósł by prowadzić feud z kimś takim jak HBK.......wiem,wiem zaraz powiecie że jest lepszym wrestlerem niż choć by JBL,bo to prawa ale JBL jest niesamowity przy mikrofonie i temu chyba nikt nie zaprzeczy,a to już połowa dobrego story.........

pezetvi7.png

  • Posty:  430
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.12.2023
  • Status:  Offline

Tylko że spójrz na to z innej strony. Lepiej gdy walczy face i heel, ponieważ wtedy są większe emocje.

Arczi ... ty wiesz co ty piszesz? Jak cytujesz jakąś wypowiedź, to przed tym sprawdź całą wypowiedź, a nie tylko ten kawałek. Czy ja napisałem, że feudy na lini face - face, są lepsze od heel - face? Nie. Napisałem, że to wcale nie oznacza, że źle się to oglada i tyle.

A jak walczy dwóch face, to wtedy jest mniejsze zaciekawienie, bo wtedy all lubią obydwu wrestlerów, a oni muszą ze sobą walczyć.

Nigdy tak nie jest, że się w pojedynku lubi dwóch wrestlerów (no chyba że w tagach). Kiedy już walczą te dwie osoby, to zawsze ma się tego jednego faworyta. Nie można przecież dopingować dwóch osób, bo tylko jedna może wyjść jako zwycięzca. Jako przykład, to może ostatni Armageddon, a mianowicie pojedynek Punka z korniszonem. Oby dwoje, to face`owie, a mimo to wyraźna część publiki miała na celu wsparcie Mysterio.

I oczywiście w feudach Face - Heel, jest większa brutalność i większy extreme.

Ponownie przytoczę tutaj feud HBK z Batistą po Wrestlemanii. Chłopaki byli face`ami, a mimo to w pojedynku nie brakowało midz. nimi nienawiści i potrzeby zwycięstwa jednej ze stron. Chodzi mi tutaj o moment kulminacyjny tego feudu, czyli One Night Stand 08 i ich Strecher Match, który wypadł bardzo dobrze. W nim nie brakowało przecież brutalności ... prawda jest taka, że obojętnie, czy to feud face z face, czy heel z face, to nie ma on szans istnienia bez dobrego poprowadzenia.

Mamy nowego WWE Champa Jeff'a,jest on nie oszukujmy sie Face'em pokroju Ceny jak nie większym,

Nie bluźnij baryl :P Ty sam siebie nie oszukuj i nie przyrównuj hardiego do pana Siny, bo wiesz, że obaj są skrajnie różnymi typami wrestlerów i obaj mają innych fanów (raczej).

W moim odczuciu najlepiej by było gdyby Triple odszedł i pozwolił toczyć ten feud dwom pozostałym panom

Baryl mówisz o bieżących sprawach, a sam Smacka najwyraźniej nie widziałeś :P


  • Posty:  650
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Tylko że spójrz na to z innej strony. Lepiej gdy walczy face i heel, ponieważ wtedy są większe emocje. Wszyscy czekają na to, aby face skopał dupę heelowi. No i trwa sobie mecz, heel pinuje, wszyscy już łzy w oczach, i kick out. Wtedy jest wielki cheer. Trzy ataki pinuje face i wygrał. Ludzie tańczą tam na tych trybunach, cieszą się, gdy nagle heel atakuje face'a i odchodzi zadowolony. Wielki heat dla niego, i wszyscy czekają na reakcję face'a. Później widzimy backstage, jak face zapowiada wielką zemstę na tym heelu za to , co ten mu zrobił. Wtedy wszyscy kupują bilety i już są na następnej gali.

Albo jeśli wygra heel w tej pierwszej walce, to wtedy face również chce się zemścić, i wszyscy znowu kupują bilety.

Gdyby tak było, to nie cierpiałbym wrestlingu, bo wszystko byłoby cholernie przewidywalne. A tak nigdy nie wiesz, co się wydarzy. Myślę, że właśnie za to kochamy ten sport, za jego nieprzewidywalność. Nigdy nie możesz z góry powiedzieć, że pierwszą walkę wygra zły, ale potem szala zwycięstwa przechyli się na stronę dobrego. Daj spokój, nigdy tak nie jest.

I oczywiście w feudach Face - Heel, jest większa brutalność i większy extreme.

Tak jak to ujął Konman, wszystko zależy od poprowadzenia i podgrzania feudu. Brutalność może być ogromna, jeśli coś jest między tymi wrestlerami, że sprawia, że wydaje ci się, że naprawdę się nienawidzą. Że nienawidzą się tak, że byliby w stanie się zabić. Jeśli od początku do końca feud będzie poprowadzony odpowiednio, to może być bardzo udany i nie ma co tu się zbytnio rozpisywać. :P


  • Posty:  755
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.02.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Feud face vs heel, face vs face czy heel vs heel. To nie jest ważne. Najważniejsze jest to jak ten feud zostanie poprowadzony. W tym roku były 3 feudy które spokojnie można nazwać najlepszymi. Edge vs Taker w którym Edge mimo głupiej zmiany gimmicku w La Familii osiągnął szczytową formę. Wykręcał świetne matche TLC, Hell In A Cell. Feud nr 2 w tym roku to HBK vs Y2J. Y2J świetnie gra heela, wykręcali świetne walki. I niewątpliwie najlepszy feud MEM vs Frontline. Coraz lepiej dzieje się w TNA.

Ale miało być o feudach ogólnie. Feud musi mieć na pewno dobry początek. Taki początek miały te 3 które wcześniej wymieniłem. Niektóre feudy są porzucane tak jak HBK vs Morrison. To się samo nasuwało na myśl. Obaj świetni technicznie, wyśmienici na mikrofonie, ale creative team wolał HBK'a wrzucić do pracy dla JBL'a(Nie pasuje mi ten storyline. Markuje HBK'owi i uważam, że to jest bardzo dziwne), a Morrisona zostawić w dywizji tagów.

Są jednak niepotrzebne feudy. Z dupy wzięte Cena vs Batista przed SummerSlam. Feud wzbudzał emocje wśród przedszkola markującemu Cenie, ale raczej nie u fanów którzy siedzą w tym dłużej.

Teraz szykuje nam się feud roku 2009. Nie lubię Jeffa Hardy'ego, ale sądzę, że jego feud z Edgem może być świetny. Wiem, że obaj mogą wykręcić świetne Ladder czy TLC Matche, ale nie spodziewam się takiego jak Triangle na WM 16. Ich dawne rywalizacje jeszcze za czasów złotej ery tagów były świetne. Mam nadzieję, że WWE nie porzuci tego feudu.

I ogólny wniosek: Feud bez dobrego rozpoczęcie(Cena vs Batista) będzie ssał na całej linii, ale ten z dobrym rozpoczęciem(MEM vs Frontline) będzie wzbudzał wielkie emocje.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      W tym tygodniu na AEW Dynamite, ostatnim show przed Revolution, Young Bucks połączą siły z Markiem Briscoe po raz pierwszy od 2010 roku. To niecodzienne trio zmierzy się z FTR i Tommaso Ciampą po tym, jak Ciampa zdradził Briscoe na sobotnim AEW Collision. Bucks powalczą z FTR o AEW World Tag Team titles już w nadchodzącą niedzielę na Revolution. Bucks i Briscoe rywalizowali ze sobą latami, łącząc siły tylko raz w karierze – podczas ROH SoCal Showdown w styczniu 2010. Mistrzyni TBS Champion
    • Grok
      Po tygodniach od debiutu Tommaso Ciampa zwrócił się przeciwko Markowi Briscoe na najnowszym odcinku AEW Collision. Po zdobyciu TNT Championship od Marka Briscoe, a następnie utracie pasa na rzecz Kyle'a Fletchera, Ciampa niedawno przegrał kolejną walkę z Daniel Garcia – wszystko przez rozproszenie ze strony Briscoe, który komentował starcie. Wcielając się w babyface'a w telewizji AEW przez ostatnie tygodnie, Ciampa pokazał swoje prawdziwe oblicze na odcinku Collision z 7 marca. Po przegranej
    • Grok
      Ricochet broni swojego National Championship w meczu Blackjack Battle Royal na przyszłotygodniowym AEW Revolution. W trakcie sobotniego odcinka AEW Collision ogłoszono, że Ricochet zmierzy się w obronie tytułu National na pre-show Zero Hour, choć uczestnicy tego starcia nie zostali jeszcze ujawnieni. Zero Hour wystartuje na HBO Max, YouTube i kanałach społecznościowych o 7 pm ET, godzinę przed główną galą Revolution. Ricochet (37 lat) trzyma pas AEW National od Full Gear, gdzie zgarnął go
    • Grok
      Notatki z sobotniego programu telewizyjnego AAA, który wyemitowano po WWE NXT Vengeance Day 2026. Tygodniowy odcinek AAA na Fox z 7 marca był go-home show przed nadchodzącym Rey de Reyes w Puebla w Meksyku. Odcinek został nagrany w zeszłym tygodniu w Showcenter Complex w Monterrey w Meksyku. Odcinek rozpoczął się od podsumowania zeszłotygodniowej zaciekłej rywalizacji między dwoma członkami El Grande Americanos. Następnie w pierwszym meczu wieczoru El Hijo del Vikingo pokonał Dinámico. El Hi
    • Kaczy316
      No to tutaj mówisz o zamyśle samym w sobie, a nie o bookingu, Vince chciał upokorzyć jego syna, ale bookingowo było to tak przyjemne dla fanów, że zadziałało, tylko nie zgodnie z planem jak sobie to wykombinował Vince, tak samo jest teraz z Rhodesem, WWE chcę, żeby fani byli za nim, bo to dla nich babyface nr.1 federacji, a bookingowo go psują takimi decyzjami, więc zamysł mają inny niż wychodzi booking, ale wszystko kieruję się właśnie w stronę bookowania postaci i że nie wychodzi to tak jak On
×
×
  • Dodaj nową pozycję...