Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Sztuczność- największe przekleństwo, czy dar wrestlingu?


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  324
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

SZTUCZNOŚĆ- NAJWIĘKSZE PRZEKLEŃSTWO, CZY RACZEJ NAJWIĘKSZA ZALETA WRESTLINGU?



 

 

Założę się, że jakieś 90% osób na forum próbowało o wrestlingu porozmawiać z osobami "niewtajemniczonymi". Nietrudno przewidzieć jaki był przebieg i koniec tej rozmowy. Nawet jeśli ktoś, z kim o tym dyskutujemy, jest naszym najlepszym kumplem, typem, którego uwazamy za inteligentnego i otwartego, zazwyczaj dialog sprowadza się do (FW- fan wrestlingu, PP- przeciętny Polak):

 

PP: Co ty za głupoty oglądasz...

 

FW: No może dla ciebie to są głupoty, ale popatrz chociażby te walki (wymienia kilka przykładów) i nie mów mi, że nie robią na tobie wrażenia.

 

PP: Ale nawet tego nie obejrzę, nie warto- to przecież i tak jest udawane.

 

I zazwyczaj to ostatnie zdanie, że tak powiem, zamyka nam twarze, bo nie mamy jak odpowiedzieć na ten zarzut. Bo co? Bo to nieważne? Może i dla nas tak- ten fan wrestlingu traktuje go jako rozrywkę i jest w stanie przymknąć oko na fakt, iż pięść wrestlera zatrzymuje się 3 cm od twarzy oponenta, albo człowiek, który dosłownie sekundy temu nie był w stanie unieść ramienia, by nie przegrać, teraz hasa sobie po ringu i bije zwycięzcę. Natomiast przeciętny Polak właśnie na to zwróci szczególną uwagę. Jednak do tego przykładu powrócę później, teraz czas na podstawowe pytanie- czy to źle, że wrestling jest udawany?

 

No właśnie- czy fakt, iż to, co oglądamy jest jedną wielką iluzją, możemy pojmować w kategoriach zarzutu? No cóż, przyjrzyjmy się nieco temu problemowi. Zacząć należy od tego, że nie do końca jest tak jak wszyscy (mówię o osobach nieoglądających na co dzień wrestlingu) myślą. Wrestlerzy nie są robotami, które doskonale wiedzą gdzie uderzyć, by drugiego to nie bolało, to nie jest tak, że ciosy nic nie bolą, w końcu to nie jest tak, że wszystko jest w takim stopniu idealnie wyliczone, że nikomu nie może się przy tym krzywda stać. Takie jest stanowisko większości niewtajemniczonych ludzi, z którymi miałem okazję pogadać na ten temat. Otóż słowem wyjaśnienia dla osób, które to czytają, a może nie wiedzą jeszcze wszystkiego- większość ciosów boli jak cholera i przeciętny koleś z ulicy nie wytrzymałby nawet jednej walki na tym ringu. :) Więc skoro to jest jasne, powróćmy do meritum. Żeby dobrze do sobie zilustrować, musimy wyobrazić sobie sytuację, w której walki odbywałyby się naprawdę. Jak by to wyglądało? No to na samym początku powiedzmy, że na sto procent walki nie byłyby tak efektowne, jak są teraz. Krótko mówiąc wyglądałoby to jak przeciętna uliczna bójka, zero efektowności, zero, że tak powiem "artyzmu" w tym, co się robi. Bo kto by się silił na takiego 450 splasha, kiedy jedynym celem jest pobić przeciwnika do tego stopnia, by nie był w stanie unieść ramienia w przeciągu trzech sekund? Nic to, pięści w ruch i ten, kto silniejszy, ten wygra. Idąc dalej- nie istniałyby gimmicki. Dlaczego?

 

FW: O popatrz, ten tu koleś jest kozakiem, niszczy wszystkich. Ten z kolei jest raczej komediowym typem, mozna się popłakać ze śmiechu, oglądając go.

 

PP: Bleh, jakie to sztuczne.

 

Otóż to! Gdyby wrestling był prawdziwy, nie byłoby miejsca na wykreowane postaci, charektery, widzielibyśmy setki takich samych, nudnych do wyrzygania "wrestlerów". Pomyśl, czy byłbyś w stanie poświęcić takie gimmicki i osobowości jak The Rock, Stone Cold, czy Undertaker na rzecz realizmu? Ale zostawmy gimmicki, przeciez nie tylko tym człowiek żyje. Byłoby zero segmentów (chyba, że robionych w formie reality show), a wrestlerzy mówiliby o sobie to, co myślą. A zauważmy, że bookerzy by w takiej sytuacji nie istnieli. Samowolka i anarchia- kto kogo nie lubi, z tym się bije. Ale problem nie leży jeszcze tutaj. Prawdziwy kłopot jest strona moralna tego faktu. Otóż, jakby to powiedzieć... Gdyby wrestling był prawdziwy, walki odbywałyby się na śmierć i życie. Nie dałoby się tego zaakceptować, poza tym- kto by to oglądał (bo wrestling, było nie było, na widzach się opiera)? Niektórym ciężko jest patrzeć na wyczyny hardcore'owców z CZW, co dopiero z czymś takim, z momentem, w którym człowiek wchodzacy na ring, może już z niego nie wrócić? Na pewno jest to ciężki temat, bo po pierwsze są to rozważania czysto teorytyczne, a po drugie- niełatwo podejść do tego obiektywnie. Więc zostawmy już tę wizję i powróćmy do tego co jest teraz.

 

Ludzie, których we wrestlingu drażni brak realizmu, oglądają MMA. Ten rodzaj walk jest o wiele bardziej szanowany, nawet w Polsce,a w Stanach przebija popularnością wrestling tak naprawdę, nikt nie ukrywa, że żyjemy w dekadzie MMA, o ile prawie cały XX wiek należał do wretlingu i boksu, o tyle teraz rządzą walki w klatkach. Tak więc na pewno MMA jest pewną alternatywą.

 

Mimo tego, iż każdy rozgranięty fan wrestlingu przymyka oko na nienaturalność, czasem zdarza nam się wytknąć błędy takie, jak np. ewidentne podawanie żyletki, beznadziejnie wykonywane punche, czy choćby fakt, iż stół się nie złamał. Jest to o tyle zastanawiające, że wychodzi na to, iz oglądając galę oszukujemy sami siebie tak naprawdę. Bo w jakim innym przypadku, wiedząc, że wrestling jest udawany, uważalibyśmy sytuacje wymienione wyżej za usterki? To trochę tak, jakby narzekać na plastikowy owoc, który wygląda prawie tak jak prawdziwy, ale np. nienaturalnie się błyszczy. Wiemy, że jest to sztuczne, a mimo wszystko na oznaki tej sztuczności narzekamy. No cóż, można to pojmowac jeszcze na inny sposób, analogicznie do iluzji- wszyscy wiedzą, że iluzjoniści kantują, odwracając uwagę w odpowiednim momencie, stosując grę świateł i tak dalej. Wrestlerzy też kantują i być dobrym wrestlerem, to znaczy walczyć na tyle wiarygodnie, by nie było widać tak na dobrą sprawę, faktu, że to wszystko jest "na niby".

 

Zwracając uwagę na wszystkie aspekty tego problemu można tak naprawdę zauważyć, że udawanie nie dość, iż stoi u podstaw wrestlingu, jest największym jego darem, ponieważ w ten sposób wrestlerzy mogą dostarczyć nam rozrywki, nie uszkadzając przy tym siebie za bardzo, niż by chcieli, a dodatkowo my, jako widzowie, mamy mozliwość oceniać ich występy. Coś, co jest często przywoływane jako zarzut, okazuje się wielkim atutem. Niesamowita sprawa, muszę przyznać, że gdy nad tym myślałem, to sam się zdziwiłem.

 

Teraz spójrzmy na ten fakt pod kątem wielkiej wojny między WWE, a TNA. Jakie jest podejście do tego problemu? Otóż federacja Makmana jest jakby bardziej zbliżona do realizmu, niż ta Jarretta i Carter- pomińmy już same kwestie takie jak selling na przykład. Sam roster- w WWE większość zawodników jest naprawdę sporej postury- nie bliskie naszej wizji "realnego wrestlingu"? Dodatkowo same walki są mniej efektowne. Znów podobieństwo do tego, o czym wspominałem wcześniej- nikt się nie będzie silił na cudowne ciosy w momencie, w którym zależy mu tylko na wygranej. Z drugiej strony TNA- spora część rosteru to "waga piórkowa", a walki mają w sobie zdecydowanie więcej dynamizmu i ładnych akcji. Już trochę dalej, niż ten "prawdziwy wrestling".

 

Tak to wygląda z mojego punktu widzenia, jestem ciekaw Waszego, bo zdecydowanie nie wyczerpałem całego tematu i starałem się uniknąć wodolejstwa, by mieć pole do dalszej dyskusji. Czy fakt, iż wrestling jest udawany jest dla Was zaletą, czy wadą? Bardzo Wam to przeszkadza, czy nie zwracacie uwagi na drobne błędy? Zapraszam do dyskusji.
e916f7e946.png
  • Odpowiedzi 29
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Mast

    4

  • IOOT_DZIKO

    3

  • CezarMVP

    2

  • Łajt

    2

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  3 657
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  BGZ

Ciekawy temat , rzekłbym filozoficzny. Generalnie stwierdziłem , że jest mi trudno wyprowadzićjakąs celną ripostę. Czemu ? Bo w sumie zadając sobie pytanie czemu ja to wgóle oglądam ? Z jakiej paki ja na to patrze ? Przecież równie dobrze mógłbym gapić sie na 11 pajaców biegającyh za piłką po trawie , mógłbym patrzeć na dwóch spaślaków wypychających sie w 15 sekund na kółko , albo na pedałków z kijami w ręce napieprzających piełczkami po polach. A mimo wszystko , ja oglądam Wrestling i jestem jego fanem. Z psychologicznego punktu widzenia , zakorzenił się on w mojej świadomości jako coś " co lubię" . Bo inaczej jak wyjaśnić fakt , że będąc zwykłym Polakiem (kraj mniejszości wrestlingowej) ja patrze na ringi Fedów .. Będąc w pełni świadomym , że na ring wychodzi dwóch panów , którzy zaraz będą "udawali , rze siem bijom" a i tak wiadomo z góry kto wygrywa. Czy ktoś z was umie to wyjaśnić ? Bo mnie sie bezpośrednio z tematem masta wiąże pytanie "Czemu ja to właściwie i diabła oglądam ?

Doszdłem jednak do wniosku- że cżłowiek jako istota prosta przyjmuje nieraz do psychiki "rzecz" , która zakorzeni sie głęboko na tyle , by trwać w danym przekonaniu przez dłuugie lata. I tak np. Psychika młodego człowieka , który miał 6-7 lat zobaczyła przykładową walkę ...współczesne igrzyska i młody rozumek doznał szoku. Uderzenia , rzuty , grymasy bólu - to wszystko pociągało tego bardzo mlodego człowieka. Obrał swoich idoli - żył tym. Jak sie okazało mimo iż mineło prawie 10 lat ...to gdzieś tam zostało...on dzięki temu , że jest starszy i jest nowsza technologia ma znów dostęp do tego "czegoś". I nagle mówie sobie "O kurde" przecież to jest wrestling ....ja to oglądałem jak byłem mały... o Hogan....o Tego też pamiętam ...i tego. W i w tym momencie ośrodek Wrestlingu w korze mózgowej budzi sie do życia. Człowiek zafascynowany , tryska radością bo odnazał jakgyby zgube sprzed lat. To tak jakbyście kurde zgubili np. Medalion Dzadka z Wermahtu , który nosiliście od urodzenia i znaleźli go po np. 11 lat. Sam ten fakt sprawi , że od razu załozycie go od nowa. I od tej pory żyje znów obraz że ja to znam , ja to lubiłem ...znów zanome rzuty ...znajome twarze .... Ale ZARAZ.

Przecież widzę , że ten cios nie dochodzi ...przecież oni ..kurde..nie biją sie naprawdę. Kolejny szok - i siła woli. w 90% Opsiany wyżej przeze mnie "PP" przetrzyma próba , bo upodobanie z wczesnych lat markowania pokona racjonalizm. I tak oto mimo wszystko staliśmy sie fanami wrestlingu. Wiemy o co w nim chodzi - znamy sie na nim bardzo dobrze ....analizujemy booking , marketing czy finanse..i mimo wszysto znając to od podszewki dalej popieramy.

Myslimy racjonalnie ? NIE. Oczywiście , że nie ...

I ja wogóle nie biore pod uwage tych aspektów co mast typu A co jesli byli by sie naprawde ? A co w związku z MMA ? A co w związku z brakiem bookerów , scriptu itp itd etc. Ja biore pod uwagę po prostu fakt , że my to mamy w większości ZAKJORZENIONE jak miłość do matki i ojca. (hłe hłe - zapachniało Mickiewiczem ;] )

Po prostu bronimy swgo , postępując nie racjonalnie - no zależy nam na pozyskaniu towarzyszy sportu ....

póki co thats all

915802072594e34bce782c.jpg


  • Posty:  1 691
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.09.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ach ten Mast jak zawsze trzyma poziom tematu.

Czas teraz na wypowiedź. Któregoś pięknego dnia przeprowadziłem z kolegą rozmowę, a mianowicie. Mam na gadu-gadu opis: "Oglądam Cyber Sunday". On do mnie a co to? A co ja mam mu odpowiedzieć. Pewnego dnia mówiłem mu, że oglądam wrestling. A on do mnie "a co to, rodzaj stringów?". Po tym zdaniu skończyłem rozmowę. Ale wróćmy do tego nieszczęsnego CS. On pyta a ja odpowiadam... tylko dla wtajemniczonych. Wolałem to powiedzieć niż znów tłumaczyć mu co to wrestling, ale powiem opłacało się, nie musiałem znów słuchać tego jaki to wrestling jest beznadziejny... Ale wracając do realizmu-udawania. MI to (sztuczność) zupełnie nie przeszkadza, wręcz pasuje mi. Wole oglądać ciekawe speeche, fascynujące walki niż np: AJ Styles vs Frank Trigg. Lecz w mojej opini chcę zająć się tym przekonywaniem do wrestlingu. O dziwo przekonałem moją mamę. Ona tak jak ja (dzięki mnie), wie już o co w tym biega, wie jak wykonuje się ciosy itd. przeżywa razem ze mną gdy oglądamy na ESC, jedno co ją denerwuje to nadmierne udawanie bólu i czasem baaardzo sztuczne speeche. A tak jest jak w bajce. Nie dość, że mam oparcie w rodzicach, to jeszcze mogę razem z nimi oglądać, czyż nie jest pięknie? Dzięki mnie moja mama nie jest już PP, tylko FW. :applause: Może jeszcze jednak napisze o tej sztuczności. wkurza mnie tak jak moją mamę ta sztuczność w bólu. Np. pamiętam, że po jakimś ciosie najbardziej rzuca się Shawn MIchaels. Wybaczie, wije się na tym ringu jak ryba, na brzegu. Przy tym jęczy jakby miał... Co do speechy to nie mam nic przeciwko śmiesznym segmentom z Santino itd. Ale Khali i jego "tłumacz". Czy on nie może nauczyć się angielskiego, czy to takie trudne, ile on już jest w USA? Gra w filmach i tak dalej. Tym bardziej, że przechodzi face turn to dzieciaki i inni woleli by aby ich Grejt mówił w ich języku. Co do błędów to każdemu się zdarzają (patrz Axe Kick Bookera T). Ale błędy typu leg drop Candice MIchelle na Beth Phoenix to porażka... Takich przypadków jest wiele ale brak czasu by o nich pisać. Co do róznic w federacjach to Cruiserweigchtów wolę oczywiście w federacji Jarreta, a Heavyweightów w Mekmena. Oczywiście realizm większy jest w TNA, a cukierkowość i oprawa w WWE. No cóż ode mnie to chyba tyle, bo niechcę pisać posta na siłę. Mast - King of the Topics :D


  • Posty:  324
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Przecież równie dobrze mógłbym gapić sie na 11 pajaców biegającyh za piłką po trawie , mógłbym patrzeć na dwóch spaślaków wypychających sie w 15 sekund na kółko , albo na pedałków z kijami w ręce napieprzających piełczkami po polach. A mimo wszystko , ja oglądam Wrestling i jestem jego fanem.

No i to jest celna uwaga- w sumie żaden sport, jakby się tak dobrze zastanowić, zbyt sensowny nie jest. Przywołałeś piłkę nożną-, gdyby głębiej o tym pomyśleć, to tacy właściciele wielkich klubów wykładają ogromną kasę, na kolesia, który jest w stanie częściej wkopać napompowany kawałek skóry do bramki, niz inni. A mimo wszystko mnóstwo osób uważa futbol za piękną grę. Więc tak czy inaczej oglądanie wrestlingu na pewno nie jest głupsze, niż oglądanie jakiejkolwiek dyscypliny sportu.

Bo inaczej jak wyjaśnić fakt , że będąc zwykłym Polakiem (kraj mniejszości wrestlingowej) ja patrze na ringi Fedów .. Będąc w pełni świadomym , że na ring wychodzi dwóch panów , którzy zaraz będą "udawali , rze siem bijom" a i tak wiadomo z góry kto wygrywa. Czy ktoś z was umie to wyjaśnić ? Bo mnie sie bezpośrednio z tematem masta wiąże pytanie "Czemu ja to właściwie i diabła oglądam ?

No i to jest pytanie, które powtarza się tak naprawdę w każdym temacie. Źródłem oglądania wrestlingu jest, krótko mówiąc, przyjemność i satysfakcja. Oglądasz coś, co Ci się podoba. Dlaczego? Myślę, że później trafnie odpowiedziałeś na to pytanie- większość fanów wrestlingu oglądało ten sport kiedyśtam w przeszłości, więc naturalnie ma do tego inne podejście, niż reszta Polaków. A że wrestling to dosyć niszowa dziedzina w Polsce...No cóż, to tylko wskazuje na to, że ludzie go oglądający są bardziej otwarci od pozostałych. Poza tym wynika to z totalnej niewiedzy osób niewtajemniczonych- przeciętny Polak kojarzy Hulka Hogana i tyle. Może to odbywać się na takiej zasadzie, że dla PP przykładowa, załóżmy, "mowa" nowego champa, jest wymuszonym i sztucznym gadaniem bez sensu. Dla fana wrestlingu natomiast, jest to zajebisty speech, którego aż chce się słuchać. Dla PP dana walka jest tylko ciągiem głupich przewrotów i fikołków, dla FW jest to pełen dramaturgii i pięknych akcji pojedynek, który ogląda się z oczami wlepionymi w monitor. Dla PP dany wrestler jest tylko pajacem w lateksowych gaciach, a dla FW może być po prostu... idolem. :) Postacią, z którą może się w pewien sposób identyfikować. Oczywiście popadam tu w trochę pompatyczny ton, ale trzeba to przyznać- czuję się świetnie będąc członkiem, góra kilkutysięcznej grupy osób w Polsce, która ogląda wrestling. Mało tego, można powiedzieć, że jestem w pewien sposób z tego dumny. Dlaczego ludzie, którzy płaczą po przegranej ukochanej drużyny w takiej Lidze Mistrzów, odbierają fanom wrestlingu prawo do przeżywania gal? Nie chodzi tu o płakanie po przegranej wrestlera, któremu markujemy, ale mimo wszystko FW z większym dystansem podchodzą do swojej ulubionej formy rozrywki, niż tacy fani futbolu, czy koszykówki, mimo, że wciąż potrafią się ekscytować daną galą. I to jest świetne. Ale trochę odbieglem od tematu.

Któregoś pięknego dnia przeprowadziłem z kolegą rozmowę, a mianowicie. Mam na gadu-gadu opis: "Oglądam Cyber Sunday". On do mnie a co to? A co ja mam mu odpowiedzieć. Pewnego dnia mówiłem mu, że oglądam wrestling. A on do mnie "a co to, rodzaj stringów?".

Typowe podejście. W sumie nie ma się czemu dziwić- przeciętny Polak nie posiada zbyt dużej wiedzy o wrestlingu, stąd się biorą głupoty. Powracając do przykładu piłki nożnej- gdybyś jakiemuś kolesiowi, który nigdy meczu na oczy nie widział, zaczął tłumaczyć na czym polega futbol, on by stwierdził to samo, co twierdzą Polacy o wrestlingu. Mam nadzieję, że zrozumiała analogia.

MI to (sztuczność) zupełnie nie przeszkadza, wręcz pasuje mi. Wole oglądać ciekawe speeche, fascynujące walki niż np: AJ Styles vs Frank Trigg.

I mogę spokojnie napisac, że nie jesteś sam- ludzie, decydując się na oglądanie wrestlingu, świadomie chcą patrzeć na udawane widowisko, więc wszelkie działania różnych federacji, chcących wplątać MMA na gale (nie chodzi mi tu o jakieś elementy MMA w walkach, chodzi mi o całe pojedynki na tych zasadach) są bezpodstawne. Bo widzowie MMA, mają swoje federacje, w których mogą oglądać o wiele lepszy poziom, niż np. ta walka AJ vs. Trigg.

Więc zasadniczo dochodzimy do wniosku, że sztuczność nam we wrestlingu nie przeszkadza i jest to zrozumiałe. Wrestling to rozrywka i taką ma pozostać, nawet nie aspiruje (i dzięki Bogu) do miana sztuki walki przecież. I żeby to zaakceptować i zrozumieć, trzeba poznać zasady, którymi się ten sport rządzi, jak i zaaprobować je. Liczę na jakieś dalsze komentarze, posty i dyskusję. :)

e916f7e946.png

  • Posty:  3 657
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  BGZ

Dlaczego ludzie, którzy płaczą po przegranej ukochanej drużyny w takiej Lidze Mistrzów, odbierają fanom wrestlingu prawo do przeżywania gal? Nie chodzi tu o płakanie po przegranej wrestlera, któremu markujemy, ale mimo wszystko FW z większym dystansem podchodzą do swojej ulubionej formy rozrywki, niż tacy fani futbolu...

Tutaj , nasuneła mi się kolejna wazna kwestia , tymbardziej , że temat może sprowadzić nas do wielu refleksji i myśle , że nie powinien skończyć sie na <5 postach , bo przy takim nakłądzie pracy oraz możliwości jakie z sobą niesie - byłoby to śmieszne. Wracając do zacytowanego fragmentu "z masta". Co mi sie skojarzyło ? Otóż dystans o jakim mówił mast. Jeśli traktujemy siebie - jako grupe ludzi będących fanami wrestlingu - na równi z ludźmi będących fanami piłki nożnej ...bo tak mniej wiecej w tym topicu stawiać się będziemy. Nie uważamy się przecież za kogoś gorszego tylko dlatego , że nasi idole nie ganiają za piłką , a rzucają się o mate. Stawiamy teze Fan Footballu = Fan Wrestlingu. Ok. A czemu w tym przykładzie akurat piłka nożna , bo na chwilę obecną uwaząm co wynika z obserwacji , że mimo wszystko największa popularność towarzyszy własnie piłce kopanej. Wracając do wątku , bo do czego zmierzam. Zachaczę troche o subkultury , a mianowicie o walkę kibolców , wielbicieli swoich klubów. 15 osobowe bandy pocinają po dzielnicach i tanim spary'em z L.Eclerc'a piszą znany wszystkim wyraz przez o z kreską. Terąż z kolei poruszam wandalizm na tle sportowym. No chyba każdy z nas widział napisy , jak to HWD Widzew , itp itd. Równie dobrze , moglibyśmy się zjednoczyć lub też indywidualnie i biegać na naszych osiedlach malując hasła "Vince likes Steroids" , "Vince sucks" , "Triple Hs Noses is bigger than my car" itp itd.

Da nam to coś ? Równie dobrze , gdybysmy wykazywali takie samo podejście emocjonalne do wydarzeń na ringu , moglibyśmy pojechać do USA i bojkotować Gale ..Mógłbym tu rozpocząć walkę o poziom kultury sportowej wśród fanów wrestlingu.

Oczywiście nie powiem bo zdarzają się 11 letnie kwiatki , której gdzięs tam po Naszej Klasie czy innych fotkach piszą sobie , że Orton to ciota ...ale mimo wszystko Raz , że są młodsi a dwa , że nie odbywa się to na taką skalę , że aż Road Dogi muszą interwencje robić. Nie żebym tu chciał ukazać idealną sylwetke wrestlefana na tle piłki nożnej , ale stwierdziłem moim zdaniem istotny fakt. Świadczący na naszą korzyść

Wrestling to rozrywka i taką ma pozostać, nawet nie aspiruje (i dzięki Bogu) do miana sztuki walki przecież

Tu bym się ośmielił polemizować , bo sie w tym aspekcie lekko nie zgadzam. W moim mniemaniu Wrestling JEST swego rodzaju sztuką walki. Uważam że fakt bycia "show" czy "rozrywką" nie wyklucza miana "sztuki walki". Wrestling mimo iż sport pokazowy wykorzystuje przecież elementy masowej ilości technik ..od zapasów klasycznych (bo niby z kąd wywodzi się most popular chwyt : Suplex?) , Ju-Jitsu , Karate , Akrobatyka itp. itede. Na przestrzeni lat , w wrestlingu widzielismy tego rodzaju zapożyczeń naprawde masę ...chyba nazwisk Yokozuny , Chrisa B, Dean'a Malenki czy Yashiro Tajiri nie musze tu specjalnie przytaczać. Spokojnie uważam , że Wrestling może być utożsamiany ze swego rodzaju sztuką walki.

915802072594e34bce782c.jpg


  • Posty:  324
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Za dużo, by to cytować, ale moim zdaniem kwestia poruszona przez IIOT'a , tj. pewna kultura fanów wrestlingu, jest jak najbardziej ważna i trafna. Bo faktycznie- z samych obserwacji, wyobrażacie sobie kibiców dwóch przeciwnych drużyn, DYSKUTUJĄCYCH o tym, która jest lepsza oraz wymieniających poglądy na ten temat? Ja nie za bardzo, nawet do lepszego zwizualizowania tej sytuacji mozna ją lekko rozpisać, załóżmy, że dyskutantami będą FPN1 i FPN2, a rozmowa będzie wyglądać tak:

FPN1: Uważam, że drużyna X jest lepsza.

FPN2: Dlaczegóż to?

FPN1: A dlatego, bo... [tutaj wymiana kilku argumentów, takich jak "mają lepszych kibiców", czy np. "o wiele ładniej grają"].

FPN2: A tutaj bym się nie zgodził, ponieważ... [tutaj odpowiedź na wymienione przez FPN1 argumenty]

I co, łatwo to sobie wyobrazić? Nie sądzę. Dlatego też uważam, że faktycznie- fani wrestlingu w Polsce, w większości przypadków prezentują wyższy poziom pewnej dyskusji, oraz większy dystans do swojej ulubionej formy rozrywki.

W moim mniemaniu Wrestling JEST swego rodzaju sztuką walki. Uważam że fakt bycia "show" czy "rozrywką" nie wyklucza miana "sztuki walki". Wrestling mimo iż sport pokazowy wykorzystuje przecież elementy masowej ilości technik

Jasne, że wykorzystuje i nikt tego nie podważa, jednak mimo to, nie uważałbym wrestlingu za sztukę walki z jednej prostej przyczyny- wiekszość movesów jest albo totalnie niepraktyczna (wyobrażacie sobie, żeby ktoś w sytuacji zagrożenia, próbował zrobić napastnikowi chokeslama?), albo zwyczajnie niebezpieczna, bo sztuki walki nie mają w założeniu doprowadzić kogoś do kalectwa, albo nawet do śmierci, które to skutki wywołałaby zdecydowana większość moves'ów.

Idąc jednak dalej tym tropem- porównania fanów wrestlingu i innych sportów, można wykazać, że między tymi pierwszymi nie ma żadnej nienawiści, co się zresztą bezpośrednio łączy z tym, o czym napisał nade mną IIOT. O ile w Stanach fani ekip koszykarskich są się w stanie pozabijać za swoje drużyny, w Europie kibice piłkarscy raczej też nie zważają zbytnio na dbałość o kondycję zdrowotną fanów rywali, o tyle we wrestlingu nie istnieją animozje pomiędzy fanami. Co oprócz tego? Powracając do dystansu- objawia się on nie tylko we wspomniany przeze mnie wcześniej sposób, ale również w nieco inny. Czy wyobrażacie sobie człowieka, który byłby np. za Polonią, Legią i, załóżmy, Wisłą Kraków? Jeśli już by taki osobnik istniał, to raczej ze strony większości kibiców, jego działania nie spotkałyby się ze znaczącym poparciem. A czy we wrestlingu, fakt oglądania jednoczesnie, załóżmy, TNA, AAA i WWE jest jakąkolwiek ujmą? Hah, no jasne, że nie, przecież większość fanów nie ogranicza się do tylko jednej federacji. Ogólnie rzecz biorąc ponownie wyrażam nadzieję na jakąś kontynuację wątku, bo odrobinę ciężko dyskutuje się we trzy osoby jak na razie. :P

e916f7e946.png

  • Posty:  1 691
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.09.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Wrestling nie jest dla mnie sztuką walki. Jak to napisał Mast, większość chwytów, ciosów, mogło by zakończyć się poważnym uszczerbkiem na zdrowiu lub co najgorsze nawet śmiercią. Podczas jakiejś utarczki nie damy sobie zrobić (zrobimy komuś) np..... Olympic Slama? Nie które się da (sam próbowałem :shock: ) np. DDT, headlock. Ale po co, ludzie po co? Ale to nie jest temat, o tym jak wykonywać i które movesy, w "codziennym życiu".

Czy wyobrażacie sobie człowieka, który byłby np. za Polonią, Legią i, załóżmy, Wisłą Kraków? Jeśli już by taki osobnik istniał, to raczej ze strony większości kibiców, jego działania nie spotkałyby się ze znaczącym poparciem.

Ja jestem tym człowiekiem... No może nie do końca. Kibicuje Wiśle i Lechowi - powód. MIeszkam w Krakowie, urodziłem się w Poznaniu. Jak chyba wiecie Lech trzyma z Cracovią, lokalnym rywalem Wisełki... Więc moje okazywanie zażyłości z danym klubem nie jest najlepszym rozwiązaniem... We wrestlingu, cóż... Odkąd pamiętam oglądam wszystko co w WWE (oprócz ECW). Do TNA dopiero się przekonuje, ale jestem coraz bliszży coraz bardziej zagłębić się w tą federację. NIkt nie wytyka mi tego, że nie oglądam często TNA. Moj kumpel Danielsson, podaje mi agrumenty do oglądania, absolutnie nie wyśmiewam ich. Wiem, że on chce mi przedstawić federację Jaretta, a ja słucham ich dokładnie i staram się znależć coś dla siebie.

(Umilam sobie czas do niedzieli kiedy zdobęde SVR 09 :) )


  • Posty:  3 657
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  BGZ

Ogólnie rzecz biorąc ponownie wyrażam nadzieję na jakąś kontynuację wątku, bo odrobinę ciężko dyskutuje się we trzy osoby jak na razie.

Tak tytułem wstępu do kolejnego postu , nabąkne tylko , że jedne z najlepszych dyskusji na BGZ od zaraznia dziejów były prowadzone własnie we TRZY osoby. hehe , no coż bywało i tak. Na zakończenie tego jednego zdania wstępu , chętnie odeśle wszystkich jeszcze raz do kozackiej dyskusji - rzekłbym burzy - jaką wywołał domniemany prestiż pasa GHC ;)

A już do tematu fajnie jest wyobrazić sobie perpektywe , zjazdu fanów na mecz Arka Gdynia vs. Motor Lublin gdzie z pociągu na stacji PKP na dworcowej wysiada cały pociąg kibiców Arki , pod stadionem czeka już Ekipa z Motoru ...dochodzi do konfrontacji , 100 osób staje na 100 osób i nim mecz się zacznie wszyscy siadają po turecku na murawie i podnosza dwa palce w góre jesli chcą zabrać głos. przez godzine dyskutują i głosuje wymieniając wady i zalety rozgrywek 1 i 2 ligi :t_up: Ciekawa wizja ...

Humorystycznie ale prawdziwie pokazana przepaść między jednym a drugim rodzajem fana.

Ale swoją drogą , ja bym np. rozważył fakt jak zachowywali by się fani a choćby i ci z BGZ , gdyby mieszkali w jednym miejscu i ich jedynym miejscem do rozmów nie byłoby forum internetowe. To jest jakby kontrargument.

Mimo wszystko wątpie , bym np. chciał pobić Irysa bo kibicje Cenie ;) Albo Żeby LK lał mnie bo gdzieś tam po cichu bronię Khaliego.(No chyba , żeby mi kazali słuchac Milos'a - to nie wiem czym bym wytrzymał ...wolę chyba Patroryder'a i jego go,go Platę.. =)) ) Nazwijmy to moze większą tolerancją wśród nas. Co oczywiście jest dużym plusem.

nie uważałbym wrestlingu za sztukę walki z jednej prostej przyczyny- wiekszość movesów jest albo totalnie niepraktyczna (wyobrażacie sobie, żeby ktoś w sytuacji zagrożenia, próbował zrobić napastnikowi chokeslama?),

Znów mechanizm polemiki mi się włącza. Dałes dobry przykład- Chokeslam , akcja typowa dla dwóch zawodników i od których wymaga sie jednoczesności i zgrania aby wyszło to poprawnie. Ale jest masa innych chwytów , które mimo wszystko jakaś częśc ludzi poznaje właśnie na ringach TNA , WWE , czy TNA , a które spokojnie mają zastosowanie w zyciu. Tymbardziej , że wykonanie ich z premedytacją powoduje większe damage hehe. Marginesowo , ostatnio mój znajomy Bear Hug'a nie wytrzymał. :P Ale pietruś ma racje , że my tu nie o tym.

IIOT

Lt's make this straight (but not Edge :8 )

I am the IOOT ;)

A tak btw. przydałoby się czyjeś zdanie żeby mozna było zanegować bądź podpiąć się pod nie. Innymi słowy ruszyć dupska do pisania.

915802072594e34bce782c.jpg


  • Posty:  709
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Muszę zacząć ustosunkowania się do pewnych zwrotów autora tematu:

PP: Co ty za głupoty oglądasz...

FW: No może dla ciebie to są głupoty, ale popatrz chociażby te walki (wymienia kilka przykładów) i nie mów mi, że nie robią na tobie wrażenia.

PP: Ale nawet tego nie obejrzę, nie warto- to przecież i tak jest udawane.

Bardzo często słyszałem o takim czymś, szczególnie u osób starszych. Zawsze moja mama mówi mi, żebym się tym tak nie podniecał, bo to jest udawane. Jednak w czerwcu na informatyce chciałem coś zobaczyć (bodajże jakąś walkę na youtubie) to się wszystkie chłopaki chłopaki zleciały. :D Bardzo im się to spodobało, przyjęli do wiadomości, ze to fajne, że nie tylko aktorstwo, ale jakoś nie oglądają tego na stałe. Może to i dobrze :roll: .

A teraz może kilka zdań ode mnie. Wrestling bez sztuczności to nie wrestling. Przecież na tym to polega, że wrestlerzy się biją, wykonują efektowne rzeczy, ale nic im się nie dzieje. Trzeba po prostu powiedzieć, że jeśli chce ktoś sobie pooglądać jakieś nawalanki to niech ogląda boks, albo MMA. Nie oszukujmy się. Wrestling to przyjemność dla inteligentnych i świadomych, że istnieje takie coś jak booking. Bo jeśli ktoś tego nie jest świadomy, to ma z tego radochę, ale tym samym, gdy się dowie, że wrestling is fake, to jego świat się zawali. Sztuczność nie powinna być aktorska, jak niekiedy w WWE czy TNA, gdy jakiś wrestler z bólu skacze po całym ringu, leży i wierzga nogami... Ale sztuczność w wrestling musi być, żeby wrestlerzy nie wyglądali jak wojownicy z CZW.

Chyba najwyższy czas by odpowiedzieć na pytanie: NAJWIĘKSZE PRZEKLEŃSTWO, CZY RACZEJ NAJWIĘKSZA ZALETA WRESTLINGU? Z jednej strony przekleństwo: bo czasami ta sztuczność prowadzi do głupiego wyglądu walki (np. udawane uderzenia z pięści są tak sfabrykowane, że czasami aż się chce śmiać). Z drugiej strony zaleta, ale nie największa. Napewno zaletą jest to, że po porządnej nawalance w six sides of steel przykładowo obaj wrestlerzy dalej żyją i na następny tydzień mogą znów walczyć. Wrestling dla zawodników musi być taki, by mieli jak najmniej kontuzji, bo 1 źle wykonana walka może zaważyć na karierze jakiegoś zawodnika

PS: Dobry temat. Piweczko leci :)

A tak btw. przydałoby się czyjeś zdanie żeby mozna było zanegować bądź podpiąć się pod nie. Innymi słowy ruszyć dupska do pisania.

Jasne szefie, już napisałem :)


  • Posty:  324
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Tak tytułem wstępu do kolejnego postu , nabąkne tylko , że jedne z najlepszych dyskusji na BGZ od zaraznia dziejów były prowadzone własnie we TRZY osoby.

Może i tak, wierzę na słowo, jednak tak dziwnie prowadzić zaawansowaną i inteligentną dyskusję z udziałem tak małej liczby osób. Ale chyba się to udaje, więc ostatecznie nie ma na co narzekać. :)

Ale swoją drogą , ja bym np. rozważył fakt jak zachowywali by się fani a choćby i ci z BGZ , gdyby mieszkali w jednym miejscu i ich jedynym miejscem do rozmów nie byłoby forum internetowe. To jest jakby kontrargument.

Później sam sobie na tą kwestię odpowiedziałeś- nie ma wątpliwości, że język pisany jest prostszy niż mówiony, więc w sytuacji przez Ciebie przedstawionej, dyskusje na pewno nie byłyby tak konstruktywne, ale bardziej zaciete, więcej byłoby ulegania emocjom.

Ale jest masa innych chwytów , które mimo wszystko jakaś częśc ludzi poznaje właśnie na ringach TNA , WWE , czy TNA , a które spokojnie mają zastosowanie w zyciu. Tymbardziej , że wykonanie ich z premedytacją powoduje większe damage hehe.

Nie powiedziałbym, że taka masa, trzeba zauważyć, że większość movesów jest bardzo naciągana i w rzeczywistości napastnik zdążyłby albo pięć razy powalić Cię ciosem w twarz, albo po prostu wykonać unik- w bezpośrednim starciu chwyty zaczerpnięte z wrestlingu byłyby po prostu niepraktyczne.

Mast napisał(a):

IIOT

Lt's make this straight (but not Edge )

I am the IOOT

Ups, przepraszam- literówka. :)

Sztuczność nie powinna być aktorska, jak niekiedy w WWE czy TNA, gdy jakiś wrestler z bólu skacze po całym ringu, leży i wierzga nogami

Przesada w sellingu akurat przy niektórych ciosach wygląda świetnie, np. najmocniejszy Stone Cold stunner ever, na The Rock'u wyglądał cudownie. Tak samo, z tego co zauważyłem, przy niektórych ciosach Johnny Devine miał skłonność do takiego właśnie, przesadnego sprzedawania, ale oglądało się to super. Dlatego też nie zgodzę się z tym, bo wiadomo, że nie należy wywijać fikołków i wrzeszczeć z bólu po zwykłym chopie, ale w niektórych wypadkach naprawdę się to przydaje.

Ponadto Whitedruid poruszył ciekawą kwestię- jak do tej pory patrzyliśmy na ten problem z punktu widzenia fana, jednak dla samych wrestlerów jest to ogromna zaleta, ograniczanie ryzyka kontuzji, czy uszczerbków na zdrowiu i możliwość regularnych występów- to też jest ważne.

e916f7e946.png

  • Posty:  261
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ponadto Whitedruid poruszył ciekawą kwestię- jak do tej pory patrzyliśmy na ten problem z punktu widzenia fana, jednak dla samych wrestlerów jest to ogromna zaleta, ograniczanie ryzyka kontuzji, czy uszczerbków na zdrowiu i możliwość regularnych występów- to też jest ważne.

Dokładnie tak. Trochę sztuczności, ale za to z bezpieczeństwem dla zdrowia. Co nam po ty, że np wywala go z całą siłą na te metalowe schody. Ten łamie kręgosłup, i już więcej go nie zobaczymy. Ale jeśli on niby mocno, ale jeszcze trochę ręką walnie w te schody dla nadania efektu, to my jesteśmy zadowoleni, bo "ale on zarąbał w te schody", oraz wrestlerzy są bezpieczni.

W sporcie liczy sę przede wszystkim bezpieczeństwo, a wrestlerzy starają się być bezpieczni, i do tego dają świetne widowisko

:)

rvwzyx.jpg

  • Posty:  709
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

w rzeczywistości napastnik zdążyłby albo pięć razy powalić Cię ciosem w twarz, albo po prostu wykonać unik

No pewnie, że tak jest. Ale o to chodzi we wrestlingu, że nie napierdzielają się jak kibice Górnika z ruchem po derbach. Takie coś to se można na ulicach obejrzeć. A we wrestlingu zawodnicy mają wykonywać movesy niecodzienne, efektowne, w rzeczywistości oczywiście nierealne. To także jeden z elementów ważnej sztuczności wrestlingu. Poza tym ostatnio czytałem raport z Raw, gdzie zwykłego popularnego lacia nazwano cheap schotem. No widzicie: część ciosów jednak jest zaczerpniętych z wrestlingu xD Albo odwrotnie :D :D :D

Przesada w sellingu akurat przy niektórych ciosach wygląda świetnie, np. najmocniejszy Stone Cold stunner ever, na The Rock'u wyglądał cudownie. Tak samo, z tego co zauważyłem, przy niektórych ciosach Johnny Devine miał skłonność do takiego właśnie, przesadnego sprzedawania, ale oglądało się to super.

Nie chodziło mi o sprzedawanie jakichś lepszych ataków, trudniejszych. Po prostu czasami oglądając, jak Khali swą mocarną dłonią ledwo dotyka(bo nie zdąży jej rozpędzić) jakiegoś wrestlera, można padnąć ze śmiechu, gdy ten leży, płacze, skacze i fika. Chodzi o to, by nie płakać z otrzymanych punchy, czy zwykłych headbuttów :)


  • Posty:  430
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.12.2023
  • Status:  Offline

W sporcie liczy sę przede wszystkim bezpieczeństwo, a wrestlerzy starają się być bezpieczni, i do tego dają świetne widowisko

:)

EEEEEE tam ... w sporcie liczy sie tylko kasa :t_up: .... no i trochę dobrej rywalizacji, ale tylko trochę :8

Sztuczność nie powinna być aktorska, jak niekiedy w WWE czy TNA, gdy jakiś wrestler z bólu skacze po całym ringu, leży i wierzga nogami

W sumie racja, ale ja zgadzam sie ze zdaniem Masta. Fajnie jest popatrzeć jak zawodnik zwija sie z bólu, ale po prostu nie potrafię wytrzymać ze śmiechu, gdy np. Cody Rhodes robi mocarnego moonsualta i nie trafia, po czy momentalnie dostaje napadu padaczki :lol .

Był jeszcze cios z "dziwki" w twarz Rhodsa, po czym również wierzgał jak pchła, ale to inna historia.

A we wrestlingu zawodnicy mają wykonywać movesy niecodzienne, efektowne, w rzeczywistości oczywiście nierealne.

Hell Yeah! Chyba każdy woli obejrzeć jakąś efektowna akcje w wykonaniu, np. Yoshitsune niż oglądać Khalasa, który rzuca namiastkami wrestlerów po kątach, tylko dlatego, że ma jakąś tam masę. To jest właśnie to piękno wrestlingu, które ciągle nas trzyma przy tym sporcie. Jedni oglądają bo jest tam ich idol, ale zdecydowana większość (co ja pie***le ???) ogląda bo lubi. Wrestling to sport jak każdy inny, ale większość zdaje sie tego nie rozumieć. Ostatnio kumpel spytał się mnie czemu to oglądam, na co ja odpowiedziałem z tonacją wrednej teściowej "bo lubie!", po czym zmieniłem diametralnie temat, ponieważ i tak wiem że nie zdołał bym przegadać do jego rozumu. Jak już pisałem wrestling to sport i nic tego nie zmieni. Co z tego, że ruchy są zaplanowane i wynik już znany? Tak czy inaczej wrestlerzy muszą wykonać mnóstwo pracy w ringu by nas zachwycić, a nie robią tego ze stażem kilkuletnim, ale tylko z oglądania telewizji, tylko muszą się do tego przygotowywać cholernie długo. Wk***ia mnie po prostu gadka wymieniona wyżej, bo zazwyczaj u mnie wygląda to tak:

- po co to oglądać? Przecież wiesz że to jest udawane ...

- a ty masz krzywą morde !

- spi****laj

I rozmowy koniec ... co prawda taki poziom monologu w rozmowie mi odpowiada, ale do prawdy ciężko komuś takiemu przegadać do rozsądku, że jest to rozrywka jak każda inna.

Jednak w czerwcu na informatyce chciałem coś zobaczyć (bodajże jakąś walkę na youtubie) to się wszystkie chłopaki chłopaki zleciały. :D

Taaaa ... informatyka power :) (jak jeszcze była :| ), podobnie i u mnie było, ale "moi chłopcy" to mądrzy chłopcy i od razu " ble ... udawane .... ssie", na co ja ohohoho .... to wam k**wa udawanie pokaże. No i jakoś tak zaznajomiłem szwadron z Ultraviolentem. I co ... no i podejście inne, bo cała infa zleciała na obejrzenie wszystkich MV na Jutubie :roll: I właśnie dla mnie jest to jedna z kwestii do przekonania, jaki to ten wrestling jest udawany. Może i nie jest to najlepszy sposób, bo i mi samemu w końcu się nudzi UV, jednak jest to jakieś wyjście. Bo po tym wszystkim zapytany kolega o udowodnienie, że to iż Lobo zawisł na drucie kolczastym było udawane, zamilkł. Taka forma na pewno jest ciekawsze, ale teraz jestem uznawany za "psychola", bo takie coś oglądam. Ten watek należało by również rozważyć, bo forma nad brutalnych zapasów na pewno bardziej zaciekawi PP ( czy jakoś tak), niż dwunasto gwiazdkowa walka American Dragona.


  • Posty:  1 775
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  07.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Na zakończenie tego jednego zdania wstępu , chętnie odeśle wszystkich jeszcze raz do kozackiej dyskusji - rzekłbym burzy - jaką wywołał domniemany prestiż pasa GHC ;)

Zaraz zaraz... jak to domniemany :shock: Czyżbym miał znowu wymienić Ci wszystkie argumenty świadczące o tym, że wszystkie pasy WWE ssają w porównaniu do GHC? :twisted:

W porządku, przejdę go głównego tematu. Sztuczność wrestlingu to jak najbardziej jego zaleta. Przecież bez niej to byłoby... MMA. A mnie osobiście walki w UFC, jak i innych współczesnych federacjach MMA niemiłosiernie nudzą (nie mówię, że ze wszystkich, gdyż ostatnio na youtube zobaczyłem sporo ciekawych, starych rzeczy z Japonii). Ale może jednak odniosę się wyłącznie do szanowanego i bezkonkurencyjnego pod względem fanbase UFC. Odkąd pamiętam (młodzieńcze lata markowania Power Rangers) we wszystkich bitwach najbardziej pociągała mnie ta efektowność, spektakularność. A co może mi zaoferować 619 panów o nazwisku Silva (no dobra, przesadziłem :lol )? Kilka wrestlingowych rzutów w całej historii federacji? No way! Nie dam rady się emocjonować tymi wszystkimi ground'n'poundami i leżanką. Nawet ze świadomością, że zwycięzca jest nieznany. Ok, ponarzekałem na federację White'a, ale nie o to w rzeczy samej chodziło. Miałem tylko zamiar wykazać, dlaczego sztuczność wrestlingu jest, przynajmniej dla mnie, tak ważna. Dzięki niej mamy cudowne walki, porywające speeche i wciągające storyline'y. Oczywiście jest druga strona medalu, o której już bodajże wspomniano. Stereotypy są jakie są i wrs siłą rzeczy natargetowany jest na znacznie mniejszą liczbę odbiorców niż taki np. boks. Ale przecież nie zawsze najwspanialsze rzeczy muszą być uwielbiane przez wszystkich. Każdy zna rozmaite przykłady.

Sztuczność nie powinna być aktorska, jak niekiedy w WWE czy TNA, gdy jakiś wrestler z bólu skacze po całym ringu, leży i wierzga nogami...

Mnie akurat to skakanie, wierzganie, drgawki i padaczki nie denerwują. W dobrym wykonaniu i bez przesady mogą być przekonywające, zaś w kiepskim... można się nieźle uśmiać :P I o to właśnie chodzi. Nierealistycznie może również wyglądać no-selling, ale i tym nie widzę nic złego. No, chyba, że w 30-minutowej, teoretycznie wyrównanej walce nikt nic nie sprzeda. Wtedy już "trochę" gorzej. Jednak to, co najbardziej wkurza, to efekt trupa, czyli - "Oł maj gad! Dostałem RKO i teraz muszę poleżeć przez 5 minut, bo jeszcze się zbłaźnię i Meltzer da mi *****." Notabene, ta ostatnia wersja jest najbardziej realistyczna, ale jednakowoż jej wprowadzanie w życie jest kolejną rzeczą, która kaleczy naszą ulubioną rozrywkę.

2999686564ec3bcdf0a69b.jpg


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

A więc... Pierwsza kwestia to pytanie dlaczego przeciętny Polak nie ogląda wrestlingu? Otóż uważa się On za zbyt mądrego by fascynować się czymś co jest ustawione... Szczerze mówiąc taka argumentacja by mnie w pełni satysfakcjonowała gdyby nie jedna rzecz - gdzie jest mądrość tego Polaka gdy szlocha On podczas śmierci Krzysia z "M jak Mroczek"? Gdzie jest mądrość tych kilku milionów Polaków gdy dzień w dzień siadają przed TV i zatapiają się w magiczny świat "Na Naszej"? etc. etc. Ale wtedy zostajemy zbyci genialnym argumentem typu "To co innego"...

Idąc dalej...Kwestia sztuczności... Coś w tym jest... Ze mną jest tak - nie oglądam K1, F12, Sumo. Raz na 100 lat włączę boks z udziałem Andrzeja "SpeedyGonzalesa" Gołoty, od jakiegoś czasu włączę sobie MMA... Ale lubię oglądać ustawiane widowiska ustawiane jak wrestling czy walki z serii Rocky... Wszystko posiada jedną wspólną cechę - spektakularność... Czy w MMA obejrzymy mecz w stylu TLC, Monster Ball... Nie, a wrestling czy chociażby walki z filmów mają to "coś"... Jak walki mitycznych bohaterów... :)

-------------------

(chwilowo brak czasu na rozwinięcie wypowiedzi. ale jeszcze tu wrócę ;) )

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Powrót Penelope Ford na ring może jeszcze trochę potrwać, według szefa AEW Tony'ego Khana. W nagraniu przed AEW Collision opublikowanym na platformie X, Khan wyjaśniał szczegóły nowego meczu na show (Toni Storm & Mina Shirakawa vs. Megan Bayne & Lena Kross), kiedy podał aktualizację na temat Ford, która również jest częścią tej grupy. Khan stwierdził: „Wygląda na to, że niestety Ford będzie poza grą z powodu kontuzji – może przez tygodnie, ale możliwe, że nawet miesiące.” Według na
    • Grok
      Dwa mecze o tytuł zostały ogłoszone na galę NXT w Houston pod koniec tego miesiąca. Na Vengeance Day Jacy Jayne wyszła i cutowała promo o swojej drodze do Women's Championship. Robert Stone przerwał jej, oznajmiając, że chodzi o wyłonienie jej następnych pretendentek. Gdy Zaria i Sol Ruca wyszły, by заявить swoje претенzje, Stone wkroczył ponownie i ogłosił triple threat match o pas na 17 marca. Później za kulisami Jayne wkurzała się na triple threat match, a reszta Fatal Influence knuła, ja
    • Grok
      Na odcinku AEW Collision z 7 marca pojawił się weteran WWE i WCW Adam Bomb, znany również jako WRATH. Znany z występów w WCW jako były dwukrotny WCW World Tag Team Champion, Adam Bomb, czyli Bryan Clark, był obecny na najnowszym odcinku Collision. RJ City z AEW opublikował zdjęcie w mediach społecznościowych z Clarkiem i napisał: Sean Ross Sapp z Fightful również potwierdził obecność Adama Bomba / WRATH-a na Collision poprzez aktualizację w mediach społecznościowych. Jego obecność na ty
    • Grok
      Do wtorkowego odcinka NXT dodano nowy match. Na NXT Vengeance Day Charlie Dempsey odrzucił propozycję dołączenia do nowej stajni Lexisa Kinga. King próbował go przekonać do zmiany zdania, przypominając, że ich ojcowie – William Regal i Brian Pillman – byli dawnymi mistrzami światowymi i utorowali im drogę do sukcesu. Wtem Tavion Heights przerwał Kingowi, po krótkiej wymianie zdań stajnia Kinga opuściła ring. Heights zasugerował Dempsey'owi reaktywację No Quarter Catch Crew na jedną noc, by roz
    • Grok
      AAA on Fox dzisiejszego wieczoru to go-home show przed przyszłotygodniowym Rey de Reyes w Puebla w Meksyku. Zaplanowano trzy pojedynki, które zostały wyemitowane w dzisiejszym odcinku. Nagrano go w zeszłym tygodniu w Showcenter Complex w Monterrey w Meksyku. Dzisiejszy odcinek zawierał finałowy qualifying four-way match do Rey de Reyes z udziałem Santos Escobar vs. Mr. Iguana vs. Psycho Clown vs. Abismo Negro. Ponadto odbył się singles match pomiędzy dwoma zawodnikami, którzy już zakwalifi
×
×
  • Dodaj nową pozycję...