Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Cyber Sunday 26/10/2008 wyniki i raport


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 104
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  04.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

Preview Show

 

1. Match



WWE United States Championship

Wyniki glosowania:

R-Truth 59%

MVP 15%

Festus 26%

Shelton Benjamin © pokonal R-Trutha

Cyber Sunday



8468920


1. Match

Wyniki glosowania:

Falls Count Anywhere Match 35%

No Holds Barred Match 39%

2 out of 3 Falls Match 26%

 

No Holds Barred Match

Rey Mysterio pokonal Kane

 

2. Match

ECW Championship:

Wyniki glosowania:

Finlay 25%

Evan Bourne 69%

Mark Henry 6%

 

Matt Hardy© pokonal Evana Bourna

 

3.Match

Tag Team Action

Wyniki glosowania:

Ted DiBiase & Cody Rhodes vs. CM Punk & Kofi Kingston: 35%

Cryme Tyme vs. The Miz & John Morrison: 39%

Jamie Noble & Mickie James vs. William Regal & Layla: 26%

 

The Miz & John Morrison pokonali Cryme Tyme

 

4. Match

WWE Intercontinental Championship:

Wyniki glosowania:

Roddy Piper 34%

Goldust 31%

Honky Tonk Man 35%

 

Honky Tonk Man pokonal Santino Marella © (w/ Beth Phoenix) przez DQ

 

5. Match

Wyniki glosowania:

Last Man Standing Match: 49%

Knockout Match: 9%

I Quit Match: 42%

 

Undertaker pokonal Big Showa

po tym jak ten nie podniosl sie po Triangle Choke Hold

 

Micki James wygrala Diva`s Haloween Costume Contest

 

6. Match

WWE Championship:

Wyniki glosowania:

Jeff Hardy 57%

Vladimir Kozlov 5%

Triple Threat Match 38%

 

Triple H© pokonal Jeffa Hardy

 

7. Match

World Heavyweight Championship

Guest Referee: ???

Wyniki glosowania:

Randy Orton 4%

Stone Cold Steve Austin 74%

Shawn Michaels 22%

 

Guest Referee: Stone Cold Steve Austin

World Heavyweight Championship:

Batista pokonal Chrisa Jericho ©



Nowy World Heavyweight Champion: BATISTA
MichelleMcCool01.gif

 

 

  • Odpowiedzi 16
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Conman

    3

  • Danielsson56

    2

  • DonCarlos

    2

  • LegendKiller

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  583
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.04.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Szkoda tracić czasu na oglądanie całej gali więc te 3 walki przynajmniej które zapowiadały się jako tako obejrzałem i jestem ciekaw waszego stania na temat zakończenia walk , w temacie o BFG strach było cokolwiek napisać bo tak czy siak zostałbym zjechany że shok więc zacznę od walki (trochę dziwna kolejność , ale cóż , życie) : Triple H vs Hardy ... Jak zwykle widownia przy każdej akcji Jeffa sikała , dobra , żywa walka , szybko się ją oglądało etc ale który to już raz Trajpel pykał czyściutko Jeffa 3-4 :thinking: ? Końcówka wywalona w kosmos ;o Twis to fate czy jak się ta akcja zwie raczej zalicza się do finisherów i swantom bomb na Nochalu ,a ten w znany tylko dla siebie sposób będąc półprzytomnym przechodzi w pin i wygrywa =)) Ale on jest silny , walczy do ostatniej chwili ,będąc pół przytomnym wygrywa walki :8 Tripel mój Tyy bohaterze ... :t_down: 7/10

Dalej obczaiłem walkę o WHC : Klocek Batista kontra Jericho . Z tego co można było przeczytać przed miesiącem walka Y2J z HBK była miodzio . Obronił pas , stracił zęba :waving: etc. Ston Cold sędzia , shok , mega wypas zaskoczenie :shock: Od samego początku niesnaski jakieś miał do mistrza . SCSA wylatuje za ringi , wpada HBK i sędziuje ,a raczej miał klepnąć 3 razy w matę i ogłosić obronę tytułu , chyba nikt nie przypuszczał jednak że Shawn tego nie zrobi :8 Potem Orton sędziuje bo coś tam się z HBK stało , nawet już nie wiem co ,a oglądałem to przed kwadransem o_O I walka z Ortonem jako sędzią powinna się zakończyć . Y2J powinien pyknąć Bastka , po walce Orton zaserwować RKO zwycięscy i miało by to nogi i ręce. Ale nieee, Austin powrócił i po prostu zeszmacił Ortona . Bo żeby coś się działo na RAW to pas musi mieć właśnie Randy , innego wyjścia nie ma. Zamiast tego cyrku z co chwilę nowym to sędzią Austin/ Orton czy HBK powinni załatwić dwóch swoich rywali i sędziować normalnie ,a po walce zniszczyć miszcza ;) Walka wraz z ogłoszeniem wyników kto ma być sędzią i wyjściem wrestlerów trwała trochę ponad 8 minut :x 5/10

Kolejna walka : Bujaka vs pseudoMonster Kane . Fajny them ma i wejście Kane i to chyba na tyle na co można zwrócić uwagę . Jaka Bujaka leciał ze znakiem stopu był on bez kitu większy od niego :thinking: Praktycznie 80% 15 minutowej walki to maltretowanie ,a i tak ulubieniec dzieciarni wygrywa . Miesiąc temu poległ to teraz ładnie się zapowiadało na miazgę i przede wszystkim zwycięstwo Kane'a ,a tak to gniot wyszedł , duży gniot . Dawid pokonał Goliata raz ale nie cały czas . 3/10 to i tak za dużo ;] jakby był chokeslam na schody to by było coś a tak to ;/ Ostatnia akcja ustawiająca Kane'a na linach ... lepiej przemilczeć :t_down:

Walka kobitek ....

Walka Takera z Big Showem powinna dać radę i jakieś normalne zakończenie przynajmniej . Napisze o niej jak będzie na dailimotion bo szkoda czas tracić na pobieranie.

Jak na razie 3 walki . Pierwsza opisana dobra ale zwalone zakończenie, druga czyli 8 min i koks WHC champem :x , zaś trzecia potwór pokonany ponownie przez kurdupla . Słabo :censored:

Za jakąś godzinkę-półtorej cd. nastąpi :waving:

Dodano:

aaa Takera nadal nie ma ...

United States Championship : Shelton vs R Truth . True dostający dość spory push , pokonujący każdego po kolei dostaje baty w 3 minutowej walce ... Shelton pokazał jedną akcję i czyściutko pyknąć contendera... Brak mi słów normalnie ;/ 1/10


  • Posty:  764
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  28.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Rey Mysterio vs. Kane - No Holds Barred Match nieźle im to wyszło, szkoda tylko, że tak mało sprzętu użyli schodzy, jakis znak tam był chyba, krzesło widziałem no i kijaszek. Tak czy siak walka mi się podobała i za to plus na jej konto. Kane 2 razy uciekający z pod morderczego 619 :D tak pozatym Rey nawet w formie... nawet :)

ECW Championship - jedyny słuszny wybór Evan dzięki niemu walka o ECW title nie była gniotem, tylko dzięki niemu chciało się oglądać tę walkę, tylko on pokazał coś w tej walce. I choć wiadomo, że pasa nie dostałby to i tak bardzo się cieszę, że wziął w niej udział. To owocuje na przyszłość i mam nadzieje, że za jakieś kilka PPV pyknie czysto Hardyego i wyśle go do OVW albo innego FCW bo patrzeć na tego buraka nie mogę.

Tag teamy tutaj zaskoczenie - nie wybrali Punka & Kofiego? no cóż bywa. Nie żałuję bo bardzo fajna walka wyszła Cryme Tyme i Morrisonom. Wszyscy jak było słychać mają dość Miz'a, który nic nie pokazuje ciekawego (gdyby nie akcja drużynowa z Morrisonem to w ogóle by nie istniał) Cryme Tyme kilka fajnych wspólnych akcji także walka na plus. Zwycięstwo Miz'a & Morrisona jak zwykle w końcówce na farta hehe.

Santino vs. Honky! - liczyłem, że walka będzie krótka bo wkońcu co emeryt może pokazać i proszę... długo nie potrwało i wygrał przez DQ. Potem przylot pozostałych emerytów - spasiony Goldust no i oczywiście Roody z wielkim bębnem. Na koniec kino jak Honky poślizgnął się na peruce złotego Rhodes'a :8 W gramozzareli chyba będzie jakiś zgrzyt...

Undertaker vs. Big Show - Vicky coś popierdoliła chyba bo jej I quite match wyszedł?! kij z tym.... walka niestety słaba :/ zawiodłem się liczyłem na krew itp. Więcej sprzętu, stoły, krzesła wkońcu można w Last Man Standing używać czego się tylko da, a tu tylko stół komentatorski i krzesło... słabo, Taker wstawał po wszystkim co się dało i znowu powrót do zbanowanej akcji? gogoplata?, a gdzie krew z pyska? wkońcu to boli nie.... ;] słabo!

Micki James wygrala Diva`s Haloween Costume Contest - podsumuje krótko - gówno!

Triple H vs. Jeff Hardy - Triple już przestał dla mnie istnieć, porażka maksymalna King of Kings? pfff raczej Król nudziarzy... od tego paska się nie odklei widać myśli, że to jego... lipa straszna. Jeff staje na głowie żeby ta walka wyglądała jakoś wszystko pięknie ładnie, ale znowu na koniec jedno Pedigree i koniec. Szkoda mi Jeff'a, ale cóż ... zobaczymy może następnym razem.

Batista pokonal Chrisa Jericho © - Bastista poraz kolejny pokazał, że nie nadaje się do ME jak on w ogóle walczy?! toż to samo dno... powinien jobbować Snitskyemu. Strata pasa przez Chrisa? głupi pomysł na rzecz Batisty? - kompletna porażka. Sama walka strasznie nudna. Sędzia... hmm liczyłem na coś innego, że zacznie już coś nakręcać przed Wrestlemanią, a tutaj nic. Stunner na Ortonie i tyle... piwa na końcu z Batistą? tym przez którego musiał skończyc karierę w 2003? tam powinny się Stunnery sypać na kim tylko się dało i było by ciekawiej. Jak na ME to lipa straszna szkoda czasu na to było.

Czekam na RAW zobaczymy jak się losy potoczą.

 

Shawn Michaels - R.I.P 29.03.1998

 

 

 

WWF - R.I.P

 

 


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Ojkej... Ściągnąłem, obejrzałem i się wkurwiłem... Może nie poziomem gali, bo wierzcie mi dało się obejrzeć bez większej nudy, ale najważniejsze wyniki to tragedia...

Pierwsza walka niezła, Bujaka i Kane pokazali to samo co na poprzednim PPV i to wystarczyło abym się nie nudził. Dziwi trochę czysta wygrana Reya, bo jeśli przy poprzedniej stypulacji musiał odnieść zwycięstwo to tym razem nic nie stało na przeszkodzie aby jobbnął Czerwonej Maszynce i podgrzał Ich feud gdy ten powoli zbliża się do końca... A tak można być w miarę pewnym jednego albo Kane zmasakruje Reya przy następnej okazji, albo ponownie stanie się ultra cipeksem i będzie się woził po backstagu jako dziewczyna Santino...

Walka o pas ECW też niezła. W sumie całość można podsumować jednym zdaniem - Evan "Air" Bourne przyszły mistrz ECW... To co ten kolo odwala robi wrażenie, Matt niech szybko odda ten pas komuś lepszemu...

Tag Teamów przyznam szczerze że nie oglądałem, jakoś żaden z tych proponowanych zestawów nie przypadł mi do gustu... Punkt w typerku jest i to się liczy...

Walkę Santino traktowałem jako humorystyczny przerywnik i takie coś dostałem... Tekst "Jeszcze tylko tydzień... i jeden rok" mnie rozwalił doszczętnie...

Walka Takera z Showem dobra była... Nie było to co prawda super hardcorowe widowisko, ale kawał dobrej walki... Taker wygrał po super-hiper mocarnej googlopacie która powróciła do WWE... Czyżby Patro też szykował jakiś return? ;] Wracając do walki kilka razy byłem pewien że Taker już nie wstanie, ale jednak to w końcu DeadMan i wstać musi... Cierpliwie czekam na kolejne starcie tej dwójki...

Mickie wygrywa konkurs i rzeczywiście jeżeli nie oceniać tego kategorią "Która bardziej cycki wypnie" to kostium panny James był rzeczywiście najlepszy...

No i przechodzimy do walki o WWE Tilte... Na początek...

Końcówka wywalona w kosmos ;o Twis to fate czy jak się ta akcja zwie raczej zalicza się do finisherów i swantom bomb na Nochalu ,a ten w znany tylko dla siebie sposób będąc półprzytomnym przechodzi w pin i wygrywa

Że co? Ty przypadkiem No Mercy nie oglądałeś? Bo jak dla mnie sytuacja trochę inaczej wyglądała... Hunter nie dopuścił do kolejnego już swantona, walnął Hardemu i spokojnie wykonał mu Pedigree... Tak więc na next time sprawdź co oglądasz ;]

Co do walki wkurza fakt że Triple po raz enty obronił tytuł, do tego dziwi brak interwencji Kozlova... Sama walka dobra, warta poświęcenia czasu...

No i main-event który main-eventem być nie powinien... Nie będę mówił jak bardzo wkurwia mnie to że Chris po tak krótkim tilte-runie musiał oddać pas Klockowi który kij wie od kiedy siedzi non-stop w ME... Idź na urlop Dave! Mam nadzieję że ktokolwiek(serio nawet Cene przetrawię o ile nie zmieni pasa na coś kręcącego się) szybko odbierze mu ten pas...

Walka wraz z ogłoszeniem wyników kto ma być sędzią i wyjściem wrestlerów trwała trochę ponad 8 minut

Nigdy więcej nie oglądaj walk na przyśpieszonym tempie ;] Wg. mnie to było tak pierwszy gong czyli początek walki(ominąłem wejścia zawodników + wybór sędziego) miał miejsce w 58:29, a ostateczny pin to 1:15:35... Także po szybkich obliczeniach da się wywnioskować że walka trwała 17 minut i 6 sekund, w sumie jakby się uprzeć to "trochę" ponad 8 minut ;]


  • Posty:  650
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Zacznijmy od tego, że nie będę sobą, jeśli nie porównam ostatniego PPV WWE z ostatnim PPV TNA. Jeśli ktoś mówi, że BFG było słabe, to co dopiero można powiedzieć o tym? I'm just sayin'... Nie tego spodziewałem się po "jedynym interaktywnym PPV w WWE". Mogło być znacznie lepiej, no ale przynajmniej na razie tegoroczne SummerSlam nie ma sobie równych.

Zaczęło się od walki Kane'a z Reyem... No Holds Barred... Wolałem 2 out of 3 falls, ale ta walka też może być. Zaczęło się bardzo ładnie, nawet Mysterio sięgnął po jakieś przedmioty. Ale jak to bywa w WWE, po bardzo obiecującym początku, tempo siadło i zaczął się submissionfest. Kane strasznie spowalniał akcję walki, przez co okropnie mnie wkurzał. 619 starał się jak mógł, ale po prostu w środku walki zaczęło się jego maltretowanie i nic nie robił oprócz sprzedawania akcji rywala. Wreszcie pod koniec zaczęło się robić ciekawiej, miałem dużą niepewność, kto wygra. Cóż... gdyby nie to zamulenie w środku, mielibyśmy świetną walkę, a tak to jestem w stanie dać słabe trzy gwiazdki.

Dalej wielka ulga, iż to Bourne weźmie udział w walce o ECW Championship. Nie przewijałem i... nie było najgorzej. Oczywiście Hardy to lama, jakich mało w WWE. Wykonał kilka lipnych akcji psując przy okazji większość i ograniczał się do... ograniczania Evana. Sydal pokazał, że jest przyszłością WWE i mam nadzieję, że już za niedługo zdobędzie pas ECW, a przede wszystkim straci go Hardas. Następnie tag team action, dostałem to, co chciałem, czyli Morrisona z Mizem przeciwko CT. Może Miz nie spisał się zbyt dobrze, ale nie było tego widać, bo pozostali członkowie nieźle zawalczyli. Jednak mecz głównie sprowadził się do maltretowania jednego face'a (czytaj JTG), a także do nieczystego wygrania M&M. W sumie to ostatnio John z Mizem dostają niezły push w przeciwieństwie do czarnuchów, którzy już kilka razy podłożyli się Mike'owi i Johnny'emu. Zmiażdżył Mizanin z pytaniem do widowni: "Who can't wrestle?" :8

Następnie pojawia się Santino z mikrofonem. Pośmiał się trochę z miasta, w którym odbyła się gala, Phoenix, zbeształ Shaqa :) A jego przeciwnikiem został Honky Donkey Man. Cóż... walka nie była zbyt długa. I tak nie chodziło w tym wszystkim o wrestling, tylko o bekę z Marellą. Cieszę się, że mógł pojawić się Honk, swoją rolę odegrali też Goldust z Piper'em. Czasami się pośmiałem, ogólnie cały czas szeroki uśmiech gościł na mojej twarzy, było ok. Potem Vickie zapowiada następną walkę: Last Man Standing match najpierw myląc się i mówiąc, że wygrał I quit match, dziwne to było... Walka imo najlepsza na gali, emocje i niepewność do końca, obydwaj wrestlerzy spisali się bardzo dobrze, nie było widać problemów Marka z kolanami. Przyjął poza tym ładny chokeslam na stół komentatorski. Oczywiście trzeba zarzucić Mareczkowi, że trochę zbytnio nieśmiertelny był w tej walce, bo przyjął wszystko, co tylko mógł, a za każdym razem wstawał. Jednak przecież to Deadman! :P Na końcu wraca ni stąd, ni z owąd gogoplatka, ale nie ma krwi! Jak to możliwe, że on nie krwawił? ;)

Tego Halloween Contest ani walki o WWE Championship nie chce mi się komentować. Pierwsze to jakaś chała niegodna obecności na PPV, a drugie zakrzywiło mój wrestlingowy światopogląd. Kurna znowu przyjął ToF i Swantona, żeby wykonać na końcu Pedigree. Człowieku! Czy nie rozumiesz, że już jesteś Public Enemy #1, a za niedługo, mimo powrotu Jaśka Siny, staniesz się najbardziej znienawidzoną osobą w wrestlingu? Chyba mały Hunterek sobie pomyślał, że jak mu tatuś dał już pasik, to nie musi oddawać... Co do walki... jakoś nie miałem ochoty tego oglądać, ale z tego, co widziałem to było nieźle. Kilka niezłych akcji mieliśmy, no ale i tak... żal.ro -_-

And main event... tu też ogromny zawód. Jeśli dla kogoś wygrana ME na BFG przez dziadka Stinga była porażką, to ja się znów pytam: jak nazwać to, kurde?! Sama walka tym razem była słaba. Dopiero pod koniec zaczęło się coś dziać, gdy Koks znokautował Austina. Pojawił się HBK, co było dobrym pomysłem, ale pojawia się cycuch i odciąga Shawna, a po chwili go clotheslinuje. Feud na linii HBK vs JBL? pfff... *_* Pojawienie się Randy'ego też na plus, ale już zrywanie Stunnera nie takie fajne. A zwycięzca walki to już jakaś kpina... nie będę się rozpisywał, jak wielką chałą jest przyznanie pasa temu beztalenciu. I jeśli ktoś ma jeszcze nadzieję, że Batista to dobry champion, jestem pewien, że straci złudzenia po 1, 2 obronach tytułu na PPV. A po walce celebracja zdobycia tytułu z Austinem... nosz kur... :/

PPV moim zdaniem wypadło zdecydowanie poniżej oczekiwań. Zobaczyliśmy jedną dobrą walkę, jedną niezłą, jedną niezłą z ujowym zakończeniem i pozostałe przeciętniaki. Rozczarowanie main eventem jest ogromne. Miałem nadzieję, że Y2J utrzyma pas i trochę go potrzyma, a tymczasem traci go na rzecz Koksisty. Jasiek! Wracaj! We want champ here!


  • Posty:  770
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.07.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Rey i Kane, muszę się przyznać, że nawet nie wiem o co chodzi w tej walce, ale to nic. Hmm co można powiedzieć o walce nie spodziewałem się niczego więcej niż chociaż i tak walka trzymała jakiś poziom jak na takiego potwora, zatrzymał kilka 619, było nawet krzesełko, schody a nawet znak stopu, w końcu Mysterio zakończył walkę po 619 i jakimś skoku z lin, gala zapowiadała się całkiem nie źle.

Słabszy Hardy i Bourne, no i fajnie amerykańcy wybrali bo najlepiej co mogli (chociaż troszkę wątpię, że to jest takie interaktywne PPV myślę ze MacMahon zgarnia sobie forsę za smsiki a i tak oni sami ustalają kto będzie walczyć czy też jaka będzie stypulacja danego meczu) no i meczyk się zaczyna widziałem, że wy na forum wychwalacie Evana, bo ja to nie oglądam ECW to za bardzo nie wiem co się dzieje widziałem tylko jego fajny finisherek, no i walka się zaczęła i WOOW ten Bourne na prawde ma umiejętności tag team Evan Mysterio byłby świetny, można by powiedzieć, że ten pas został zostawiony dla matt'a tak na siłę bo Bourne skakał pocił się i męczył jak Jeff na No mercy a i tak w końcowym efekcie dostał Twist of Fate i walka się skończyła na korzyść Hardasa, myślę sobie jejku walka Rey Kane była fajna, teraz ta boska to co bedzie w main evencie ?!?!!?

Walka Tag Teamów, wybrali Cryme Time vs. Miz and Morrison, tutaj też myślę, iż najlepsza decyzja bo uważam, że Cryme Time to aktualnie najlepszy Tag Team w WWE zawsze coś potrafią fajnego skleić razem, niestety zawsze dostaje się im po dupsku, a szkoda bo mają świetne umiejętności i teraz było tak samo zrobili świetną walkę a przegrali przez jakiś finisher (?) Morrisona.

Marella i Honky Tonk, spicz Santino, później walka oczywiście wiedziałem, że będzie pośmiewisko nie ma co się rozpisywać o walce, wygrał ją Honky i tutaj zonk, byłem pewien, że santino zostanie z pasem i będzie się wyśmiewał z Tonkiego, że wygrał nawet z nim, a jednak wygrał Honky, ale co to oznacza??! jego powrót?!?!

Undertaker i Byk Szoł, no myślę, że co najmniej najlepsza walka roku to będzie, wypadło na Last Man Standing, chociaż wolał bym i quit ale trudno walka ma być najlepszą w roku to oglądamy jejku jaki gniot miazga i wszystko co to w ogóle miało być tylko główka piąstka główka piąstka główka piąstka główka piąstka, na szczęście później się rozkręcili był nawet Chokeslam na stół (ale marny on był), Byk o bijał Taker'a on ani myślał nie wstać przed 10 odliczeniem sędziego i ni stąd ni zowąd golopada, w której byk szoł chciał nawet się poddać ale noł łej, i taker odpuścił i byk padł jak zabity i Taker wygrał tę walkę.

Ten Meczyk Div, wygrała Mickie, ale fajnie ;D chyba nie muszę mówić, że moim zdaniem była najładniejsza.

HHH i Hardy, co to w ogóle ma być po pierwsze to dlaczego nie Triple Threat ?!?!?!, po drugie to już nie warto opisywać tych walk bo se Jeff poskacze pomęczy się a i tak Triple walnie Pedigree i koniec.

Jericho i Batista, no walczą walczą, aha wybrali Stone Cold'a i walczą w końcu jakiś codebreaker i nie ma sędziego więc wpada Hbk i bardzo szybko odlicza, tutaj się uśmiałem szkoda, że nie walną sWeEt czin mjusik, ale trudno no walczą se dalej orton wpada dostaje Stunner'a a jeszcze jbl zaatakował hbk, i Baptista wali Bombe i myślę, porwą sędziego to nie możliwe, że to własnie on zostanie WHC Champem, a jednak został WHC CHAmpem i śliczny głos Lilan ofcialnie nam to ogłosił.

Gala nie była najgorsza, ale nie mogę powiedzieć ze była dobra, bo jak dla mnie to słaba walka Byk Szoła i Taker przecież całkiem nie źle walczą a tutaj moim zdaniem główka piąstka główka piąstka główka piąstka główka piąstka to troche mało jak na nich.


  • Posty:  805
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Całą galę można określić jednym słowem : Porażka. Mamy wprawdzie do wyboru stypulację oraz walki, ale jakoś dziwnym trafem dostajemy to co na tygodniówkach, a to przecież miało być the most interactive show in history. A wyszedł kolejny gniot.

Zaczęło się o dziwo nieźle. Tzn. sam pojedynek Mysterio - Kane nie był zły, lepszy na pewno niż na No Mercy, ale co z tego skoro panowie zupełnie nie wykorzystali stypulacji. Miał być no hold barred, a wyszedł zwykły no dq match. Jeden znak, jeden kendo stick i jedno krzesło to ma być hardcorowy pojedynek gości, którzy sie nienawidzą? Dobrze, że Mysterio jest w niezłej formie, wychodzi mu zdecydowana większość walk i ciosów. Spodziewałem się czegoś więcej, ale cóż, na bezrybiu i rak ryba...

Cyber Sunday to chyba pierwsza gala na której ECW championship był niezły i można było dotrwać do końca. Wszystko za sprawą Bourne'a, który jak zwykle pokazał klasę. Wiedziałem, że przegra po spudłowanym shooting star press, chociaż po tym roll-upie zasiał trochę niepewności. Nie zdobył tytułu i dobrze, po co ma mieć tytuł w trzeciej lidze, skoro to zawodnik pierwszoligowy i zasługuje na występy na RAW, czy też Smackdown, który już nie ustępuje RAW tak bardzo.

Tag teamy to pierwszy dowód na to, że wyniki są sfałszowane. Rozumiem, że dzieciaki kochają Cryme Tyme, no ale ludzie, ich pojedynki ciągły się nie tylko na RAW, ale i na ECW, więc po co po raz kolejny oglądać to samo? Mogli za to jakoś podkręcić feud na linii Noble - Regal. Ewentualnie możnaby obejrzeć konfrontację o pasy tt, ale widać Vince ma wobec Priceless jakieś plany, a nie chce też, żeby Punk i Kofi tak od razu przegrali, bo pewnie będą sie liczyć i w końcu je zdobędą. Sama walka nie była koszmarna, ale bez jakiegoś polotu, przez co strasznie nudna.

Intercontinetal Championship to jedna wielka kpina. Wpadła banda emerytów i rencistów w składzie Piper, Goldust i Honkey Tonk i odwalili kaszanę. Oczywiście Elvis wrócił tylko na jedną noc, dali mu więc wygrać, ale pas zachował Marella. Tym sposobem wilk syty i owca cała. Walka krótka, ale dobrze, że taka była, bo nie miałem siły na to patrzeć. Na koniec totalna chała: Goldust gubi perukę, ta seria punchy Pipera i poślizg Tonk'a na wspomnianej peruce. Tym panom już dziękujemy. Btw. Goldust to chyba najbardziej wieśniacki gimmick w historii WWE. Pozostaje pytanie kto przerwie streak Santino? Może Beth? :8

Walka Big Show - Taker to niestety powtróka z No Mercy, znów dominował Big Show, nawet trochę bardziej, z tą róznicą, że tym razem Deadman mógł sięgnąć po swoją zabójczą broń - gogoplatę :D Feud chyba będzie kontynuowany i dobrze bo panowie nie przynudzają. Taker trochę jakby w walce bez formy i zmęczony, ale jak ledwo wstawał przy "9" to były emocje. Sędzia miał stracha i to odliczanie między 7 i 8 etc. były duuużo dłuższe.

Mickie wygrywa costume contest? Mnie to zwisa, najsexowniej wyglądała chyba Kelly tak na pierwszy rzut oka. Totalnie spaprali kostium Layl'i i Beth. Nadwyraz korzystnie wypadły za to Natalya i McCool o dziwo. Kostium Vic przemilczę. Ale osobiście znajdę, zabiję, zakopię tego kto wymyślił tego banana.

WWE Championship zostało rozegrane tak jak przewidywałem. Kozlov wyrobiony na szaro, a Jeff znów daje z siebie wszystko tylko po to, żeby na koniec ładnie jobbnąć po pedigree. Gdzie był Kozlov? powinien tam jakoś interweniować, a nie... Walka sama w sobie ok, ale bez rewelacji.

Oglądam sobie galę dalej, patrzę a tu szok. US Championship Main Eventem? Nie no skandal, dopiero później się okazało, że mecz już się odbył. Wynik zaskoczył mnie totalnie. Krótka, czysta walka? Kolejny szok, po co był ten nagłaśniany debiut i seria zwycięstw?

Ok czas na walkę o pas. Do końca wierzyłem, że czarny sen się nie sprawdzi. Cały czas miałem nadzieję, że Stone Cold zrobi w końcu tego Stunner'a na klocku, ale nie. A mogło być tak pięknie. Orton robi RKO na Austin'ie, Y2J codebreaker i mamy dalszy title-run, ale WWE usułuchało płaczów i szlochów Batisty i dali mu pas. Tragedia. A Stone Cold jak zwykle, jeden stunner i polali się piwkiek z nowym mistrzem po swoich łysych pałach. Tragedia do kwadratu.

Jasiek! Wracaj! We want champ here!
To nie jest śmieszne. Wolałbym go niż tego pustaka za przeproszeniem. Oczywiście nie z takim pushem jak ostatnio, ale jakiś w miarę krótki title-run i może...hm - heelturn?

To by było na tyle, gala zawiodła na maksa.


  • Posty:  3 601
  • Reputacja:   6
  • Dołączył:  21.06.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

Wiele się po tej gali nie spodziewałem i przynajmniej się nie zawiodłem. Od standard WWE tak na 6/10. Pierwsza walka dobra. Mysterio po powrocie prezentuje się o wiele lepiej. Muszę przyznać, że czasami aż miło popatrzeć na jego wygibasy. Sam nie wierzę, że to piszę ale jednak ;) Jeszcze jakiś czas temu ciężko było go strawić.. ECW championship to wg mnie walka wieczoru. Niezłe tempo, wiele nagłych zwrotów akcji i trochę emocji. W pewnym momencie uwierzyłem nawet, że Evan pyknie Hardy'ego. Tak się nie stało i w sumie dobrze. Swoją drogą Evan powinien przeskoczyć na dobre na RAW. Koleś jest momentami po prostu niesamowity. Tag teamy nudne :P Takie walki to na RAWie możecie sobie robić. WWE Intercontinental championship to zwykła kpina. Dobrze, że było wcześniej trochę śmiechu.. Last Man Standing Match całkiem solidny. WWE Championship czyli kolejny raz to samo danie. Szczerze mówiąc oglądałem tą walkę bez emocji. Nic w sumie ciekawego. Nawet Kozlov się nie pojawił a Hunter kolejny raz czyściutko pyknął Hardy'ego, który stał się jego osobistym jobberem..... :roll:Main event zaskoczył mnie nawet pozytywnie. Zwycięstwa Batisty nie brałem w ogóle pod uwagę. Batek był ostatnio pushowany, Jericho dostawał lekko po dupie, wszystko wyglądało na to, że to zasłona dymna. A tu proszę Dave wygrywa. Zaskakujące rozwiązanie.

 

16476371734edf391100c30.jpg


  • Posty:  430
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.12.2023
  • Status:  Offline

Dobra nie wiem czy to zrobię, ale postaram sie opisać tą gale, wartą płaczu co po najwyżej. Jak chyba nie trudno zgadnąć, gala mi sie po prostu nie podobała. Zarówno jako ogół, jak i pojedyncze walki. Może tak od początku, żeby nie uciec od normy.

Rey vs. Kane wyszło jak dla mnie bardzo słabo. Nie wykorzystano w pełni tego co można było w tej walce zrobić. Było tam sporo maltretowania Rey`a, ale może tego dobrze nie dojrzałem, bo praktycznie przez większość walki przysypiałem. Już miałem ten crap przewinąć, gdy nagle coś mi stanowczo powiedziało "nie"! Może to i dobrze, bo przynajmniej wygrał Rey i może skończy się w końcu (sam nie wierze że to pisze) feud, bo jakoś specjalnie mnie nie porywał.

Kolejna walka była natomiast bardzo udana :) Jak przewidywałem, Evan został wybrany i tak jak z fusów wyczytałem coś tam z hardasa wykrzesał. Koniec końców jednak jakże przewidywalny .... Mateusz wygrywa ? No Way ... ale tak sie właśnie stało. Gdyby nie żałosna postawa Matta było by świetnie. Evan "air" Bourne pokazał kawał dobrej roboty, no i w końcu ktoś odsunął mu się z przed ssp :)

To owocuje na przyszłość i mam nadzieje, że za jakieś kilka PPV pyknie czysto Hardyego i wyśle go do OVW albo innego FCW bo patrzeć na tego buraka nie mogę.

Raczej tak się nie stanie, z prostej przyczyny.... Matt jest Extreme no i jest bratem Jeff`a. Na taki szybki title run Sydala tez bym nie liczył. Podczas walki zdecydowanie słychać było za kim tak na prawdę jest publika. Nawet jeśli juz sie wybił Evan na taką wysokość, to i tak nie ma szans w przyrównaniu do wielkiego bum hardiego.

Oczywiście Hardy to lama, jakich mało w WWE.

Stu procentowa racja. Jeśli jeszcze niedawno coś tam prezentował bo musiał, to teraz nawet odrobinę się nie stara by uatrakcyjnić walkę.

Nie zdobył tytułu i dobrze, po co ma mieć tytuł w trzeciej lidze, skoro to zawodnik pierwszoligowy i zasługuje na występy na RAW, czy też Smackdown, który już nie ustępuje RAW tak bardzo.

Raczej bym tutaj polemizował, bo po co od razu wpierdzielić się do najważniejszego brandu i tam zrobić furorę, jak można wyrobić sobie daną markę i starać się ją umacniać, w kolejnych etapach kariery.

Walka tag`ów, to również kolejny niewypał gali. Mizz i Morrison są świetni, Cryme Time, to również "tag team". Niestety, tak jak się spodziewałem, był to tylko match, ala kopia z RAW. Szczerzę, to po cichu liczyłem na występ Noble`a :) Tak sie jednak nie stało i w skutek tego mieliśmy bezpłciową walkę tak jak juz wspomniałem podobną z RAW`ów.

nie wybrali Punka & Kofiego?

Mnie również ta sytuacja bardzo wprawiła w zakłopotanie .... Kofi i Panek ostatnio są dość wyróżniani, a ich pojedynek z Rhodsem i młodym milionerem byłby na pewno ciekawy. Za równo Punk, jak i Kofi coś tam potrafią, a rozpoczęcie feudu o pasy tag team, było by w końcu krokiem, do odzyskania dawnej świetności tych pasów.

Dalej była szopka o pas IC. Już od zapowiedzi tej walki na RAW wiedziałem, że to będzie gniot. Żaden z proponowanych kandydatów, nie był po prostu w stanie zrobić coś ciekawego. Kolejny raz spiskowałem, co do ewentualnego przebrania się Haasa za jednego z dziadów, ale niestety to nie przeszło. Z początku zapowiadało sie na ciekawy konkurs tańca, ale dalej było juz tylko gorzej. No cóż ... Santino tak ... to co sie dzieje z IC ... NIE!

W gramozzareli chyba będzie jakiś zgrzyt...

I właśnie to jest kolejnym ZA dla tej parki :) Ostatnio, są oni jedyną, (chyba) zabawną rzeczą, która ubarwia nam RAW. Z kłótni tych gołąbków, mogą wyjść, jedynie jakieś jaja, bądż WWE ucieknie sie do drastycznych środków i da pas IC Beth :)

Kolejna walka, to walka Showa z Takerem, ja również, tak jak Danielsson uważam, że był to najmocniejszy punkt całej gali. Sporo się tu działo, chociaż akcja i tak nie porywała z krzeseł. Kilka ciekawych akcji, ale koniec końców taki, że tylko emocje gwarantowały tutaj dobrą zabawę. Chockeslam na stół komentatorski tez ujdzie, zważywszy na to, że Taker ma ostatnio lekką (chyba) kontuzje, z która musi sie borykać.

Vicky coś popierdoliła chyba bo jej I quite match wyszedł?!

Na początku pomyślałem, że Vivki jako GM oleje wyniki i wybierze stypulację jaka sie jej podoba, ale okazało się że po prostu sie jej po***ało.

zawiodłem się liczyłem na krew itp.

Szczerze mówiąc ja myślałem, że już nikt nie ma złudnych nadziei, co do powrotu krwi do WWE. Brutalność została niestety zbanowana, na pociechę głównego konsumenta WWE. Rzecz smutna, ale ja sie juz przyzwycziłem, do krwi iwyłącznie w cholernie ważnych momentach, bądź przy wypadku :)

i znowu powrót do zbanowanej akcji? gogoplata?, a gdzie krew z pyska?

Co racja to racja :) Gogoplata bez krwi, to nie gogoplata :lol Już z utęsknieniem czekałem na czerwony płyn cieknący z pyska Byka, niestety tego sie nie doczekaliśmy. Wyjście zwycięsko z tego pojedynku Takera w taki o to sposób, uważam za bardzo dobry. Nie było zbyt drastycznie, a po za tym Taker nie mógł schrzanić chockeslama :lol

Wracając do walki kilka razy byłem pewien że Taker już nie wstanie, ale jednak to w końcu DeadMan i wstać musi...

I właśnie ta jedyna rzecz chyba mnie utrzymuje w fakcie, iż ten pojedynek był walką ppv. Było tu sporo dramaturgii co sprawiało, że ten pojedynek wydawał się bardziej realistyczny (nawet get up dead man). No i końcówka, kiedy wydaje się, że Taker nie wstanie a sędzie odliczy do 10, to jednak Callway zaskakuje nas i wygrywa :)

Cierpliwie czekam na kolejne starcie tej dwójki...

A ja już nie ... co prawda uważam, że ten feud nie wyczerpał wszystkich atutów, jakie mają do zaoferowania obaj wres ... enterteinerzy :) Jednak wolał bym, żeby Taker przeszedł już do poważniejszych spraw, czyli pasa WWE. A pro po pasa ... to tą kwestię sobie zostawię na później, bo muszę sobie ponarzekać :)

No i właśnie w tym momencie rozpoczęły sie dwie walki, które przesądziły, o moim zdaniu na temat CS. Pierwszy z tych pojedynków to Tripel kontra ... Jak sie ukazał ekran, gdzie miał nastąpić wybór przeciwnika dla Trejpla, wiedziałem że będzie to Kozlov vs. Hardy vs. Trejpl. Niecierpliwie czekam na to co myślałem, że jest oczywiste, gdy nagle widzę, że więcej niż połowa głosów na Hardiego. Cholera, przecież to było na ostatnim ppv ... z niedowierzaniem mogłem tylko patrzeć jak Władek spuszcza głowę w dół, a Jeffrey wychodzi na arenę. Dobra, muszę to przeboleć, pomyślałem sobie. Nic się nie stało ... Jeff to mój ulubiony zawodnik, ostatnio z maneh Trzy razy H stworzył fajny pojedynek, tylko jeśli ku**a pinokio załatwi go w taki sposób jak ostatnio, to ja bezczynnie czekać w domu nie będę. Tak więc pauza ... przerwa na siku, przyszykowałem już kalosze, do wyjścia na wszelki wypadek no i zaczynamy. Zaczęło się strasznie nudno. Już sam nie pamiętam co tam sie działo. Wiem jedynie że Hardy sie starał i to było widać. Większość pojedynku, to on okładał, a nie był okładany. Swanton Bomb! Damn ... Hardy to zrobi, marzenia sie spełniają ... a co robi Jeff, zamiast odliczać nochala, po raz kolejny fru na narożnik. No i kij ci w dupe szmato! (krzyczałem do Trejpla) Niestety miszczu się kolanami zasłonił i dupa z moich marzeń. Potem, jedyny chyba z momentów, który mnie na gali obudził, to jak Jeff odbił się od schodów i fajnie skoczył na Trejpla. Końcówka to już muszę przyznać, że zacząłem sie trochę przejmować tym co sie w ringu działo. Pierwszy Swanton! dobra adrenalina trochę podskoczyła .... i szykuje się nam drugi. Trejpl zazdrosny o zamiłowanie do Takera, przez publikę postanowił trochę go po naśladować. Wstaje niczym kij wie która część robocopa i przeszkadza Hariemu wykonać akcję kończącą. "Puść go h*ju!" Krzyczałem. Najwyraźniej nie słyszał i załatwił biednego Jeffa na cacy. Szczęście tylko, że nie uciekł się do roll up`u. Co to ku**a ma znaczyć! Hunter po raz drugi rozwala ulubieńca dzieci tylko dlatego, by stać sie Kapitanem "madafaka" Americą? Totalne dno ... zawiodłem się tutaj na całej lini. Niedość, że nie było Kozlova, to jeszcze pan podwójny Cena czysto zgarnia zwycięstwo. DNO!

Triple już przestał dla mnie istnieć, porażka maksymalna King of Kings? pfff raczej Król nudziarzy...

Święta racja ... Jeśli Trejpl szybko nie zmieni swojej ego pasji bycia The Best, to jego plany co do większej popularności, odwrócą się do góry nogami. Ostatnimi czasy zauważyłem i ja że HHH staje sie totalnie nudny i objechany. To nie to co kiedyś i mam nadzieję, że wróci dawny dobry King of Kings. Na chwilę obecną, Trejpl to największa szmata federacji. Doprawdy ciężko mi to przez gardło przechodzi, ale przy nim Cena to jobber... Może i drastyczne porównanie, ale Cena bez monster pusha jest znośny. Natomiast mistrz Trejpl jest totalnie nie do przełknięcia.

Szkoda mi Jeff'a, ale cóż ...

Trzeba jednak przyznać, że to jego jak na razie najważniejszy moment kariery. Jeszcze nigdy nie był tak wysoko, jak jest teraz, ale zaczynam już wierzyć, że do pasa WWE się nie doczołga. Cholernie mnie to wkurza, bo ma on spory potencjał. Publika żywo na niego reaguje, a WWE stale robi to co zawsze. Ani trochę nie starają się wprowadzić trochę innowacji, tylko jadą po starych sposobach.

Hunter kolejny raz czyściutko pyknął Hardy'ego, który stał się jego osobistym jobberem..... :roll:

No i niestety chyba się tak dzieje. Nie wiem o co tu ma chodzić, ale ja to odbieram, jako kolejną metodę promowania Trejpla jako głównego terminatora federacji.

No i przyszedł czas na wielki ME ...

który main-eventem być nie powinien...

Co to oznacza .... Jeden zawodnik z cholernie wielkim potencjałem zmierzy się z czołówką lasu WWE. Początek zapowiadał sie obiecująco, ponieważ na sędziego wybrano Austina :) Co prawda spodziewałem się tego wyniku, no dobra ... było to więcej niż pewne, a i tak podskoczyłem z radości gdy to jego wybrano :) Później było gorzej ... w skutek znudzenia spowodowanego przez pojedynek, zacząłem się bawić pilotem i wyłączyło mi się DVD. Dobra przewinąłem i oglądałem dlaej. Zdecydowanie najciekawszym punktem tego matchu było wejście HBK na ring i odliczanie :lol Patrzę, a Shawn unosi rękę w górę i zamierza odliczać. Cholera o co chodzi! Jednak Michaels nadal dłoń trzymał u góry. W końcu odklepał 1. Za drugim razem to samo i w końcu sie Śmierdziel ocknął. Wparowanie pozostałych sędziów też przyjąłem pozytywnie, no i Stunner :) i gdzieś tam zaświtała mi w głowie hipoteza o walce Legend Killera z Austinem, ale nim oglądam dalej i w pewnym momencie Koksista Bomb. Nie może być :) już widzę Chrisa jak odbija ciało Batka, gdy nagle Steve uderza w mate po raz trzeci. Batista New WH Champion :shock: Po tym momencie na chwile zamilkłem, po czy z ust wydobyły mi się słowa "kur*a mać!". Nie może być ... Jericho miał ten pas ... miał pas ... mało go miał. Zdołał go bronic zaledwie na jednym ppv. Co to ma ku**a znaczyć?! Przecież jako champion sprawował sie dobrze ... ba ... bardzo dobrze. Dobra dobra, przeżyję utratę jego pasa, ale nie na rzecz takiej cioty. Khali był dennym championem, ale Batista lepszym tam nie będzie. Cholernie się wkurzyłem i poszedłem wyżalić na irc`a. " Ku**a mać!"

Bastista poraz kolejny pokazał, że nie nadaje się do ME jak on w ogóle walczy?!

Też racja, Batek nie tylko walczyć nie potrafi to jeszcze sama jego postura i postawa, nie zapowiada nam świetnego champa. Batista reprezentuje RAW. Wilki mi miszczu. Disrespect do tego gościa momentalnie wzrósł.

Jeśli dla kogoś wygrana ME na BFG przez dziadka Stinga była porażką, to ja się znów pytam: jak nazwać to, kurde?!

Myślałem, myślałem nad odpowiednim przymiotnikiem, ale żaden nie potrafi oddać moich emocji co do tego matchu. Gówno, Dno ... to takie małe słowa w przyrównaniu do tego co widzieliśmy.

Feud na linii HBK vs JBL? pfff... *_*

No raczej tak ... JBL to również ciota, wcale nie większa od Batka, ale jednak ważna osoba w federacji. Coś tam musi robić i niestety uchodzi że musi robić ważne rzeczy. Po za tym HBK to dobry zawodnik i na pewno coś z tego feudu by wycisnął :t_up:

Podsumowując PPV to wyszło na moje cholernie słabo. Co prawda było o wiele lepiej niż Summer Slam, ale i tak ppv zassało na całej lini. Jak już na początku napisałem było źle zarówno jako całość, jak i osobne walki. Jeśli ktoś myśli że B4G


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

No i końcówka, kiedy wydaje się, że Taker nie wstanie a sędzie odliczy do 10, to jednak Callway zaskakuje nas i wygrywa

Mówisz o tym gramoleniu się Marka po super-hiper zabójczym sabmiszynie? No way... Chyba każdy wiedział że Mr. Kapota wstanie gdy sędzia doliczy do 9 i 3/4... ;)

uważam, że ten feud nie wyczerpał wszystkich atutów, jakie mają do zaoferowania (...) Jednak wolał bym, żeby Taker przeszedł już do poważniejszych spraw, czyli pasa WWE

A ja uważam się na Survivor ten feud musi znaleźć rozwiązanie... W tym momencie jest po jeden, a remisem to się skończyć nie może... Choć rzeczywiście muszę przyznać że przy obecnych problemach zdrowotnych Takera trza coś wykombinować... Może by tak Survivor Series Match - Team Kapota vs. Team Byk Szoł :thinking:

Co to oznacza .... Jeden zawodnik z cholernie wielkim potencjałem zmierzy się z czołówką lasu WWE.

Możliwe, ale to jak piłka nożna - nazwiska nie grają... Może i Klocek ma wyrobioną renomę, ale nie ukrywajmy że obecnie jest kompletnie bez formy... Przy wyborze ME nie można kierować się tym kto w nim gra, ale jak zagra... Na CS walką wieczoru zdecydowanie powinna być walka Hunter vs. Jeff "Jobber" Hardy...

Jeśli ktoś myśli że B4G

A ja uważam że CS>B4G... Why? Prosty przykład - idziesz do pizzerii, nazwijmy ją "Pizza Cold", zamawiasz u Nich pizze i co? Zadowolisz się byle czym? I don't think so... Od takiej pizzy wymagasz smaku, sytości i żebyś ją wspominał przez tydzień... A inna sytuacja idziesz do marketu, nazwijmy go "Ropuszka", kupujesz tam pizze z cyklu "odgrzej w domu". Czego od Niej wymagasz? W sumie niezbyt wiele - szukasz czegoś czym pokonasz małego głodka gdy pod rękom nie ma serka homo-niewiadomo... W przypadku gdy pizza lepsza z nazwy nie spełni Twoich oczekiwań, a ta z zamrażarki tak, to zawsze będziesz miał lepsze zdanie o tej drugiej...

Po B4G spodziewałem się czegoś wielkiego, dostał mega przeciętniaka... CS to też przeciętniak, ale przerósł oczekiwania jakie z tą galą wiązałem i właśnie dlatego CS>B4G... :roll:

---------------------------------------------------

All quote's by Conman :)


  • Posty:  430
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.12.2023
  • Status:  Offline

Mówisz o tym gramoleniu się Marka po super-hiper zabójczym sabmiszynie? No way... Chyba każdy wiedział że Mr. Kapota wstanie gdy sędzia doliczy do 9 i 3/4... ;)

Nie po sabmiszynie, tylko po przyjęciu wszystkiego, co można było przyjąć, ale tak mnie się to akurat podobało. Może i nie jestem jakimś tak Sejblofobilem, ale jednak takie sytuacje potrafią podnieść mnie na nogi.

A ja uważam się na Survivor ten feud musi znaleźć rozwiązanie... W tym momencie jest po jeden, a remisem to się skończyć nie może... Choć rzeczywiście muszę przyznać że przy obecnych problemach zdrowotnych Takera trza coś wykombinować... Może by tak Survivor Series Match - Team Kapota vs. Team Byk Szoł :thinking:

Może i tak, ale tym razem wolałbym aby ten feud skończył sie w jakis normalny sposób. Patrząc wstecz widzimy, że dwa ostatnie feudy Takera, to dwie długie sagi. Z pierwszym, tzn. Batistą swój feud skończył właśnie na Survivor Series w Hell in a Cell. Całkiem niedawno, kolejna saga została zakończona na Summer Slam, też w Hell in a Cell. Tym razem wolałbym jednak, aby Taker nie zniszczył swojego rywala, tylko aby po prostu z nim wygrał. Nie wiem, czy ciekawym wyjściem, było by użycie nadludzkich umiejętności Takera. Po prostu niech wygra z Showem, podwyższy wynik do 2:1 i niech zabiera się z wypiętrzoną morde Trejpla ;)

Możliwe, ale to jak piłka nożna - nazwiska nie grają... Może i Klocek ma wyrobioną renomę, ale nie ukrywajmy że obecnie jest kompletnie bez formy... Przy wyborze ME nie można kierować się tym kto w nim gra, ale jak zagra...

Niestety, ale w dzisiejszym WWE nazwiska mają bardzo wiele do gadania. Bo jeśli chodzi o umiejętności, to Sydal już od dawno powinien występować w ME, natomiast w ECW my mamy Matta, który to jest taki słaby, że aż do dupy! Jak na razie, jedyne co utrzymuje go w ME jest brak Main Eventerów i nazwisko. Chcąc nie chcąc, to jedyne z czym kojarzy sie Matt to Jeff. To przecież z nim tworzył jeden z najlepszych tagów w historii, no i może jeszcze nie dawno feud z MVP. Po za tym Matt jest nikim i jakoś na razie nie stara się zmienić tego wizerunku. To samo jest z Batistą. Feudował z wielkimi gwiazdami i często wychodził z pojedynków tych zwycięsko. Teraz korzysta tylko z tego iż kiedyś sie narobił. Stale kręcił sie w okół ME, aż w końcu sie doczołgał.

Na CS walką wieczoru zdecydowanie powinna być walka Hunter vs. Jeff "Jobber" Hardy...

Może, gdyby nie taki mały szczegół, jakim był tu Kozlov. Feud Trejpla z hardim był totalnie bezpłuciowy. To raz Jeff wbiega i pomaga Trejplowi, zaś za drugim razem robi na nim Twist of Fate. Kozlov ten feud jakoś uzupełniał i jeśli wystąpił by w tym pojedynku, to jestem na tak. Ta walka zdecydowanie mogła być ME. Tak to mogliśmy obejrzeć, kolejne poniewieranie Jeffem i niestety jakoś tak mi się wydaje, że ten feud będzie dalej kontynuowany.

Po B4G spodziewałem się czegoś wielkiego, dostał mega przeciętniaka... CS to też przeciętniak, ale przerósł oczekiwania jakie z tą galą wiązałem i właśnie dlatego CS>B4G... :roll:

Może i tak, ale to nie zmienia faktu, że B4G przewyższało CS pod względem walk i pod względem ogólnego wizerunku. Zgadzam sie z tezą, że jeśli ściągamy walke pokroju B4G, która jest zapowiadana jako coś wielkiego to tego oczekujemy. Ściągając CS`a natomiast wiemy iż gala nie będzie taka super. Mamy jednak nadzieję, że jeśli jest to jakiś tam Big Event to może trochę nas zaskoczy, ale zaskoczy nas pozytywnie, a my w zamian dostaliśmy Batka, jako New Champa. Cyber Sunday to ppv i chociaż to nie jest Wrestlemania, to ja spodziewałem się czegoś ciekawego, czegoś, gdzie można było zobaczyć, że wrestlerzy się starają, a nie po prostu sie pokazują dla pociechy fanów. Tak czy inaczej moje zdanie jest ciągle takie samo B4G>CS.


  • Posty:  3
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.08.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Witam

Moim zdaniem gala była bardzo przeciętna. Nie chodzi mi tu nawet o poszczególne walki, ale o całokształt, nie było klimatu, czegoś...zabrakło.

Przechodząc do walk:

1) Kane vs. Mysterio - walka chyba najbardziej przewidywalna ze wszystkich, wiadomo było że 619 wygra, końcu to Kane zaczął feud oskarżeniami zwiazanymi z noszeniem maski (notabene z dziecinną twarzą Reya też pomykałbym tylko w masce), tak więc rezultat walki znany od pierwszego gongu. Samo 619 jest już nudne (mimo że widowiskowe), wiadomo kiedy się go spodziewac, jak będzie wyglądac i czym się skonczy. Walka przynajmniej dla mnie mało ważna, nie żywię do żadnego z panów ani szczegolnej sympatii ani antypatii, wiec.... :P

2) Pas ECW: Bourne vs. M.Hardy - wiadomo było że do walki nie wejdzie Henry (wszak PPV jest "interaktywny", a WWE Universe nie cierpi World Strongest Man`a), do wyboru zostali Finlay i Bourne,i szczerze mówiąc spodziewałem się że zostanie wybrany Finlay. Cieszę się że stało się inaczej, Bourne mimo małego stażu ma przynajmniej co pokazac, a nie, poganiac sie trochę z Hornswoggle`m na wejsciu, porozdawac kapelusiki, a na koniec jak zwykle przywalic przeciwnikowi z szelajki (jak w ogóle ten facet moze mowic o sobie, ze uwielbia walczyc? :| ) Jako że zarówno Bourne jak i Hardy są dosc lubiani, tytuł stał moim zdaniem pod znakiem zapytania, skonczyło się (chyba niestety) wygraną Hardasa.

3) Tag teamy.. Miz/Morrison vs. Cryme Tyme - Co by nie mówic o tych pierwszych, tag teaming idzie im świetnie. Walka Kingston/Punk vs. Rhodes/DiBiase byłaby chyba bardziej widowiskowa (ze względu na pierwszy team), nie wiem dlaczego Morrison przestał ostatnio tak "latac". Na dzień dobry jak zwykle blyngbraders pogibali się trochę naokoło ringu, Miz/Morrison odwalili wejscie w swoim stylu (nie mogę sie odzwyczaic od wejscia Miz`a BEZ pasa... :| ) Walka całkiem niezła, jak zwykle najbardziej po głowie dostawał JTG, zwycięstwo M&M`sów, myślę że słuszne :)

4) Pas interkontynentalny : Santino vs. Honky - na początek gadka Santino, jak zwykle hm... interesująca, nieznaczne zwycięstwo Honky`ego nad Roddym w glosowaniu, krótka acz ciekawa "walka", przegrana przez interference Beth (czyli mamy remis). Na koniec pokulanie Marelli przez zjednoczone siły starogwardzistów :) Cheerful :) Tylko Goldust trochę odstawał charakterem od pozostałych dwóch panów, gdyby jego miesjce zajął "King" Lawler lub "Hacksaw" Duggan, byłoby weselej :)

5) Under vs. Big - pomijam to... cały pomysł, koncepcja WWE dla Undertakera jest dla mnie TAK nietrafiona, że nie mam pytań :roll: Big Show przez swoją posturę nie potrafi walczyc widowiskowo, bliżej mu raczej do Khaliego.. Szkoda gadac. Kiedyś był pieskiem McMahonów, teraz Vicky...szkoda faceta.

Konkurs Div.... spróbuję :D byc obiektywny:

Podobały mi się stroje:

-Candice

-Michelle

-Marii

-Mickie

-Maryse

-Natalii :)

6) Pas WWE Champ`a : HHH vs. J.Hardy. Wejscie Jeffa do walki było oczywiste, z powodu "interaktywnosci' PPV ;) Sama walka interesująca, martwiłem się o tytuł Huntera, na szczęśie został w jego rękach :) A Jeff niech się zdecyduje (uwaga ogólna, nie odnosnie tej jednej walki), albo gratuluje Game`owi osiągniec i wyraza respect, a raz czai się na niego z Twistem :/ Daleko ci synu do HHH`a, musisz jeszcze troche poczekac :)

7) Gwóźdź programu , walka o pas HW Jericho vs. Batista. Tutaj mam mieszane uczucia. Z jednej strony nie moge zdzierżyc Batisty od momentu kiedy HBK zretire`ował Nature Boy`a, miesiącami szlajał się po galach, skakał jak małpa i czepiał się wszystkiego i wszystkich :/ Y2J z drugiej strony też jest irytujący ze swoimi ciągłymi pretensjami i przechwałkami :/

Wybór Rattlesnake`a na sędziego był oczywisty, nie było go parę lat to nawet tak lubiana postac jak HBK musiała dostac wciury. W momencie gdy kamera przeszła na Stone Cold`a, szczena mi opadła :/ Wygląda strasznie :/ Znaczy moze nie strasznie, ale niepokojąco. schudł, zmalał...

Walka była interesująca, Stone Cold pokazał charakterek ściągając Y2J`a w ring grożąc utratą tytułu przez countout, później zaskoczenie kiedy STSC został wykolegowany z ringu przez rozszalałego Batistę :D Wbiega HBK w dresiku i czas zwalnia swój bieg, przynajmniej dla Y2J`a :D

Pogadanka, zamiarkowany sweet chin music (myślałem że jednak dosięgnie Jericha :P ) , później międzysędziowska naparzanka i...wygrana Koksa :/

Hm. Po zastanowieniu wychodzi mi ze powinienem oceniac calosc pozytywnie... tym niemniej jest inaczej :/


  • Posty:  650
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Feud Trejpla z hardim był totalnie bezpłuciowy.

To coś takiego w ogóle istniało? ;) Ostatnio w WWE mamy taką prawidłowość, że jest mistrz, ma spicza, pojawia się #1 contender i mamy ich walkę na PPV. Ostatnio w ogóle nie doświadczyłem czegoś takiego jak porządny, osobisty feud o byle jaki znaczący pas (poprawcie mnie, jeśli się mylę).

Co do feudu Big Showa z Undertakerem, który bardzo mi się podoba, nie obrażę się, jeśli na SS odbędzie się walka kończąca, którą oczywiście wygra Taker. Może to być singiel, może coś innego, tylko żeby ta walka trzymała poziom poprzedniczki z CS. Ciekawą sprawą jest zapowiedziany Casket match na następny SmackDown, w którym weźmie udział Mark i tajemniczy przeciwnik. Anyway, niech Callaway załatwi sprawę raz na zawsze z Showem, a potem niech się weźmie za trypla. :)

Po B4G spodziewałem się czegoś wielkiego, dostał mega przeciętniaka... CS to też przeciętniak, ale przerósł oczekiwania jakie z tą galą wiązałem i właśnie dlatego CS>B4G...

Tego to już nie za bardzo rozumiem. Dobra, łapię, że spodziewałeś się czegoś dużego po BFG i stwierdzasz, że to było mega rozczarowanie. Jednak moim zdaniem nie znaczy to, że gniot typu SummerSlam albo CS był lepszy od B4G. Mam wrażenie, jakbyś szukał idealności w TNA, a w WWE może być byle gówno, bo to było wiadome, że gala będzie ssała. To po co coś oglądać, jeśli wiesz, że to lipa? CS przerósł Twe oczekiwania? To co Ty po niej oczekiwałeś? :8


  • Posty:  430
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.12.2023
  • Status:  Offline

To coś takiego w ogóle istniało? ;)

Może i to cię zaskoczy totalnie, ale tak ;)

Ostatnio w WWE mamy taką prawidłowość, że jest mistrz, ma spicza, pojawia się #1 contender i mamy ich walkę na PPV. Ostatnio w ogóle nie doświadczyłem czegoś takiego jak porządny, osobisty feud o byle jaki znaczący pas (poprawcie mnie, jeśli się mylę).

Szczerze mówiąc mnie też już od jakiegoś czasu ta sytuacja irytuje. Sam sposób prowadzenia feudu jest dość chwiejny (no może to nie odpowiedni przymiotnik). Mam wrażenie że ten feud widać, ale trzeba mu się bardzo dobrze przyjrzeć by to stwierdzić. Jak dla mnie najgorzej jak na razie wypada sytuacja, panująca w okół pasa WWE. To co sie w okół niego działo było żałosne. Jedyne co było, to speeche i interwencje w walce. Po za tym ostatnio to chyba wyróżniła sie z tego cienia tylko konfrontacja Showa i Takera. Jednak jak zwykle cała magia tego feudu polega tylko na postaci Marka.

Co do feudu Big Showa z Undertakerem, który bardzo mi się podoba, nie obrażę się, jeśli na SS odbędzie się walka kończąca, którą oczywiście wygra Taker. Może to być singiel, może coś innego, tylko żeby ta walka trzymała poziom poprzedniczki z CS.

Z czasem przestaję w to wierzyć, że panowie zakończał swój program tak "szybko". Powodem tego jest fakt, iż Taker na chwilę obecną nie ma odpowiedniego przeciwnika w swoim brandzie. Jedyne co mi teraz do głowy przychodzi jest oczywiście Trejpl. Jednak nie sądzę, by ich feud rozpoczął sie w najbliższym czasie. HHH bezie teraz raczej skupiony na Roszian Wladku, a może dopiero potem postanowi rozetrzeć Undertakera.

Ciekawą sprawą jest zapowiedziany Casket match na następny SmackDown, w którym weźmie udział Mark i tajemniczy przeciwnik. Anyway, niech Callaway załatwi sprawę raz na zawsze z Showem, a potem niech się weźmie za trypla. :)

Popieram to zdanie, ale ja raczej liczę na to iż to Trejpl sie zabierze za Takera, a nie odwrotnie. Cóż.... może i to złudne marzenia, ale za to jakie. Jeśli spełniło by się to, mógłby wyjść z tego nawet feud roku (pod warunkiem, iż Trejpl przejrzy na oczy).

Tego to już nie za bardzo rozumiem. Dobra, łapię, że spodziewałeś się czegoś dużego po BFG i stwierdzasz, że to było mega rozczarowanie. Jednak moim zdaniem nie znaczy to, że gniot typu SummerSlam albo CS był lepszy od B4G.

Mam dokładnie takie samo zdanie. To że gala miała być dobra, tzn. w tym przypadku cholernie dobra i cie zawiodła, to nie znaczy że i tak nie przebiła takiego kału jak Cyber Sunday.

Mam wrażenie, jakbyś szukał idealności w TNA, a w WWE może być byle gówno, bo to było wiadome, że gala będzie ssała. To po co coś oglądać, jeśli wiesz, że to lipa? CS przerósł Twe oczekiwania? To co Ty po niej oczekiwałeś? :8

Bo chodzi o to, że TNA to jak na razie totalny cień w przyrównaniu do WWE. Federacja Vinca chcąc zrobić Show, które będzie zjadliwe, a i tak podejdzie pod gust większości fanów nie musi się wysilać. TNA natomiast, jako coś nowego (no stare nie jest) musi sie cholernie wysilić by zadowolić widza.


  • Posty:  709
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No, lepiej późno niż wcale. :) Najwyższy czas ocenić to PPV... :) Zacznijmy może od bardzo słabej scenografii, przez całą galę denerwowała mnie imitacja tego telefonu, takie malutkie wejście i titantron niemalże nie widoczny, ze względu na wysokość zawieszenia telebimu... Ale do rzeczy...:

Kane vs. Rey: Zdziwiłem się, iż to jest pierwsza walka gali (nie licząc U.S. Championship'a)... Stypulacja? No holds barred... nie jest źle, choć liczyłem na Falls Count anywhere. Walka nie byłaby jakaś zła, gdyby nie to, że walczyć mogli z jakimiś przedmiotami, nie było dużo używania sprzętu, była to raczej walka na pięści. Oczywiście były eleganckie momenty, ale czegoś mi brakowało, szczególnie u Kane'a. Zwycięstwo Reya raczej nie jest powodem do dumy (różnica wzrostu to zaledwie 45 cm) więc ciężko sobie wyobrazić, że ten skrzacik wygrał 6/10

ECW championship Zanim zaczęła się walka, zastanawiałem się, co z tego wyjdzie. Jeśli wygrałby Henryk to by była masakra, jak Evan to jest szansa dla tej walki, jak Finlay, to dużo z tego nie wyjdzie, trochę małpowania itp. Zdziwiłem się, tak wysoką wygraną Evana nad zielonym :) A więc mamy Matt vs. Bourne. Walka była dość dobra w moich oczach, tym bardziej, że nie spodziewałem się wiele po tej walce. Troszkę dziwna była końcówka, można by rzec, nie wyszła im, jednak całe starania Evana ku wyciągnięcia z Matta szczytu umiejętności przyniosły efekt. Nie było źle jak się spodziewałem, ale zachwycająco też nie było. 6/10

Cryme Tyme vs. Miz & Morrison: Walka była trochę nudnawa. Chciałem, by to właśnie tą walkę wybrali ludzie. Cieszyłem się z tego wyniku głosowania. Choć z tego co widziałem później, zacząłem się zastanawiać nad walka z CM Punkiem i Kofim. A to było takie udawane(choć ma być więcej stiffu...) Boooring! 4,5/10

Intercontinental championship: Ja już zapominam, jak walczy Santino marella. On nic nie robi poza gadaniem, rozumiem iż gimmnick tego wymaga, ale na Boga na PPV powinien WALCZYĆ. On jest mistrzem, a nie stoczył żadnej dobrej walki... czasami się zastanawiam, czy on nie umie w ogóle walczyć, czy nie chcą, aby walczył... Wybór Honky Tonk Mana oczywisty, choć minimalny. Szybkie DQ, lekki zgrzyt między makaroniarzem i Beth, a później już tylko niszczenie Santina przez 2 wesołków i psychola :D Gdyby nie końcowy segment to by była totalna kicha, a tak mamy choć troszkę ciekawiej... 4/10

The Undertaker vs. Big Show: Jasny punkt gali... Dużo się działo, choć nie tyle co w ladder meczu na NM, czy w HIaC na SS. Porządna walka, tym bardziej, że undertaker jest kontuzjowany. Zniszczony stół komentatorski, troszkę chodzenia, dramaturgii, odpoczywania też trochę było, ale ci panowie razem mają prawie 80 lat. Końcówka była bardzo dobra. Kiedy już się wydawało, że Big Show po raz 2 zdemoluje DeadMana, ten wykonał swój "prawdziwy" =)) śmiercionośny submission, jakim jest Gogoplata choke hold. Po zdarzeniach z Vickie sędzia powinien przerwać walkę, ale jako, że to jest stypulacja Last Man Standing, to takerowi się upiekło, potem jeszcze szpana z wstawaniem takera, I zaczęło się zastanawianie, wstanie czy nie wstanie, a kiedy zobaczyłem, iż zaczyna się ruszać, wiedziałem, że będzie zwycięstwo pana w czerni. Poza tym Vickie nie jest w formie :D Wkurzyłem się, gdy odczytała, że wygrała walka I quit match. Myślałem, że postąpi wg siebie i to w tej stypulacji "przyjdzie przegrać Undertakerowi" Okazało się, że to zwykła pomyłka... 9/10

Szopka z Divas haloween Costume contest mnie troszkę zdziwiła. Stawiałem na Marię, ew. McCool albo Kelly Kelly... A tu Lara Craft... Mickie James zwyciężyła :) Wszystkie stroje były fajne... prócz Victorii, co to ma być? Banan =))8/10

WWE championship: Występ Kozlova był wykluczony, więc szczerze z całego serca liczyłem na interwencję(zakończyło by się wtedy remisem no i champem byłby dalej HHH, ale w zwycięstwo Jeffa też nie było co wierzyć) Pod koniec zacząłem wierzyć iż Jeff może zwyciężyć. Wszyscy narzekają (włącznie ze mną) na ego manię Trejpla. Ale do cholery ta walka była dobra :D Dużo ciekawych akcji, jak na przykład latanie Jeffa przy bocznych bandach :) Wynik walki był pewny... I chyba tak zostanie do WM'ki XXV, gdzie oczywiście przegra z Takerem :D8,5/10

WHC championship: To, że Austin będzie sędziował było pewne. Natomiast zdziwiła mnie interwencja pozostałych sędziów, jak także JBL'a :) Emocji trochę było, ale nie związanych z pojedynkiem Y2J vs. Batista. Najważniejszą rolę odegrali sędziowie, to tam było fajnie. Walka sama z siebie nie była porywającym widowiskiem. Zmiana Szybka champa. Batista coś tam smęcił, iż ma za mało pushu, więc mu dali pas pewnie na 3 miechy i się goń. Boję się teraz o feudy na raw. Chyba będzie wiało nudą... Szkoda, że Jericho nie nacieszył się zbytnio pasem... Walka dzięki sędziom 7/10

No i tyle co do Cyber Sunday Ocena ogólna to 6,6. Więc przeciętnie. Nie była to aż taka kicha jak Judgment day, ale takie jak choćby Unforgiven też nie było. Postanowiłem oceniać każdą galę ppv tak samo, aby zobaczyć, jak wychodzą w skali innych gal. (skala 0-10)

Summerslam 2008 : 6,6

Cyber Sunday 2008 : 6,6

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Bastian
      Żegnamy AJ Stylesa i witamy w Hall of Fame. Ruch zrobiony chyba głównie po to, aby AJ'owi przypadkiem nie przyszło do głowy spróbować swoich sił w AEW. Styles szybciej w HoF niż Cena, choć koniec ich karier dzieli raptem kilka tygodni. Jasiu pewnie dostanie główne miejsce za rok lub dwa. Powiało trochę starym TNA na RAW w Atlancie, nostalgia chwyciła, ale na pewno nie zatwardziałych fanów WWE, bo ci na widok Kazariana czy Abyssa nie za bardzo chyba wiedzieli, kim się zachwycać albo scrollow
    • KyRenLo
      Fenomenalny zasłużył: Piękny widok. To teraz niech WWE ogarnie Cenę, żeby go wprowadził, bo to jest chyba najlepsza możliwa opcja.  
    • KyRenLo
      Liv wybrała rywalkę i zaskoczenia nie było, bo być nie mogło. Liv vs. Steph: Brock Lesnar też zawalczy na WM i będzie to Open Challenge. Jacyś wasi faworyci do wyboru? Ja już wspominałem, że Lesnar vs. Femi ze zwycięstwem tego drugiego to jest coś, co chcę zobaczyć i oby WWE poszło w tym kierunku.
    • VictorV2
      Nadgoniłem Smackdown i muszę przyznać...ostatni odcinek oglądałem z uśmiechem. Nie dlatego że content był dobry, ale przynajmniej był entertaining.  Kit Wilson robi niesamowitą robotę. Nie spodziewam się wysokiego poziomu po Smackdown, ale jeśli chcą schylić się bardziej w entertainement to wychodzi to całkiem fajnie. Nawet Oba nie wygląda jak typowy "HULK BIG! HULK SMASH!" tylko ma trochę głębi, tu pożartuje, tu pociśnie Miz'a. Charlotte i Alexa ciągle są świeże i zabawne, ich przyjaźń zas
    • MattDevitto
      Też mnie to boli zwłaszcza, że Cena to był ich ,,gość'' przez długie lata... Wracając do AJa - ładne, ale też smutne pożegnanie. Nie mam już wątpliwości, że czeka go emerytura. Może jeszcze kiedyś jakaś pojedyncza walka z synem? Swoją drogą tak mi przyszło do głowy, że jego syn mógłby przyjąć nawet podobny ring name - AJ Styles jr., bo przecież mają te same inicjały. Cóż, AJ to mój top 3 ever i tylko dla niego w ostatnim czasie zerkałem co się dzieje w WWE...Jak pomyślę, że w tak krótkim cz
×
×
  • Dodaj nową pozycję...