Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

TNA No Surrender 14/09/2008


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 104
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  04.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

1. Match

Challenge Match

The Prince Justice Brotherhood: Curry Man, Shark Boy & Super Eric pokonali The Rock N´Rave Infection: Lance Rock, Jimmy Rave & Christy Hemme

 

2. Match

Falls Count Anywhere

Awesome Kong (w/ Raisha Saeed) pokonala ODB

 

3. Match

Tag Team Match

Abyss & Matt Morgan pokonali Team 3D

 

4. Match

TNA X-Divison Championship

Sheik Abdul Bashir besiegte Petey Williams © (w/ Rhaka Khan) & Consequences Creeda

Nowy TNA X-Divison Champion: Sheik Abdul Bashir

 

5. Match

TNA Women´s Knockout Championship

Taylor Wilde © pokonala Angeline Love (w/ Velvet Sky & Kip James)

 

6. Match

"Ladder of Love" Match

Sonjay Dutt pokonal "Black Machismo" Jaya Lethal

 

7. Match

TNA World Tag Team Championship

Beer Money, Inc. pokonali The Latin American Xchange (w/ Jacqueline)

 

8. Match

AJ Styles vs. Frank Trigg zakonczyl sie No Contest

 

9. Match

TNA World Heavyweight Championship

Samoa Joe © pokonal Kurta Angle & Christiana Cage

MichelleMcCool01.gif

 

 

  • Odpowiedzi 5
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • kieska

    1

  • DonCarlos

    1

  • tomo

    1

  • Wronek.

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  424
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  10.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Szczerze? trwające od poczatku tego roku pasmo dobrych czy bardzo dobrych PPV zostało przerwane :evil: O tym nie mogę powiedzieć nic węcej, niż to, że był słabe/średnie.

Wszystko zaczęło się od słabego i ciągnącego się promosa, wkrótce po nim razpoczęła sie już pierwsza własciwa walka.

Było tak, jak chyba każdy myślał- poziom był taki sredni (obydwa teamy byłoby stać na więcej... z wyłączeniem Sharka może...), było trochę komedii, kiedy Christy wchodziła na ring i soczysty job R 'n R.

Dalej dwa gnioty. W obydwu przypadkach wrestlerom ewidentnie nie układała się współpraca, była masa nieporozumień, słabvo wykonanych spotów... Nawet Abyss jakoś tak anemicznie walczył. Jednak miło było posłuchać, jak chyba pierwszy raz w TNA wygwizdali Morgana :evil:

X-Division Championship dzięki Peteyowi oglądało się nawet nieźle, jakby nie patrzęć to 3 walka na PPV, ale ocb z wygranym!? Aż się zluzgi na usta cisną... Toż ten cały Daivari nie dość, że nie powinien pojawic się nigdy w TNA na tym X-Cupie, nie dość, że wzięli go do siebie na full-time... to jeszcze wygrywa pas w dyvizji, której jest najgorszym wrestlerem? :roll: Wstyd jednym słowem i profanacja pasa :evil: I taki 'wrestler' ma wnieść wsponniany belt na najważniejszą gale roku? No comments... :roll: Już by go lepiej dali jakiejś Knockout, bo i tak chyba kazda ma wyższe skille od niego... F I R E R U S S O ! ! !

Women's Championship- słabo. Jeśli 2 pas męski zmienił posiadacza, wątpliwym było, że i ten przejdzie w inne ręce- nad czym ubolewam, bo imo Taylor po troszku jako czempka zasysa... Na czas pojedynku polecam raczej skupić się na Velvetce :thumb:

Kiedy Wilde ogłosiła wejście swojego pomocnika liczyłem na Foleya (jakoś zupełnie mi z głoby Rhino wyleciał; a właśnie- ładnie nas TNA wy*ebało z tym Foley'em, nie ma co... ). Wspomniany Rhino po walce przywołał nawet uśmiech na moją twarz- kiedy Taylor w celebracji po walce rzuciła się na niego, za co zaradny chłopak chwylił? Za dupsko rzecz jasna :D Tylko oby nie robili nam na B4G psikusa z Rhino vs Kip czy wsadzaniem tego drugiego do monsters balla...

Ladder of love- w końcu zaczęło się dziać coś dobrego. Sporo niezłych spotów, w końcu strasznie niemrawa publika zaczęła jakoś reagować- dobry mecz. Skoro już panowie ze sobą skończyli to szybciorem mi któryś niech fiknie do Bashira i odbierze mu ten jego pas jeszcze przed najważniejsza galą roku :|

LAX vs Beer Money- średniak, dobrze, że Storm ma się dobrze.

AJ vs Trigg- kupa, chanty podczas walki mówią wszystko :roll:

Na ME jakoś nie mogłem się skupić, ciągle myśli mi gdzies uciekały i poza kilkoma ostatnimi, mocniejszymi spotmi, niewiele pamiętam, choć oglądałem go z pół godziny temu... A jeśli nie udało sie im przykuć mojej uwagi, to chyba poziom rażąco wysoki nie był... Jednak pewnie i tak dużo wyższy, niż z Bukką.

A więc za miesiąc ME z wariantem, o którym mówiło się już z pół roku temu, albo i dawniej- nie specjalnie mi leży, oczywiście liczę, że dorzucą tam AJ'a czy kogoś innego.


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Gala jak dla mnie bardzo, ale to bardzo średnia...

Zaczynamy od speechu Stinga... Lekka kupa w porównaniu do pierwszego z serii speechów Scorpiona przed tym PPV... Po tym gdy Steave powiedział że wyzywa zwycięzcę main-eventu na walkę na BfG, było dla mnie pewne iż Joe po raz kolejny obroni pas... Nie było innej możliwości, jako że Kurt i Bukka należą do grupy którą Sting szanuje odpadli od razu, a jeśli chodzi o Cage'a między Nim a Stingiem nie działo się nic... A z Joe Stinger już od Victory Road zaczął małe podchody...

Opener lipny... Ja bym bardzo zastanawiał się nad umieszczeniem walki na Impakcie, a co dopiero PPV... Walka dobra na hause-show, nie działo się absolutnie nic co mogłoby zwrócić moją uwagę... O przepraszam momenty gdy na ringu byli CurryMan z Christy były wartę uwagi, ale tylko pod względem komediowym... Mam nadzieję że te trzy super-ofiary never, ever again nie pojawią się na PPV wspólnie... Samego CurryMana czy Erica(bez debilnego gimmicku) zniosę...

Co było następne? King-Kong vs. ODB... Przewinąłem...

Next czyli 3D kontra Morgan & Abyss... Lipa... Abyss był kompletnie bez formy, poza sztandarowym BHS chyba nic nie wyszło mu dobrze... Szczególnie porażające były ciosy w narożniku sprzedawane Devonowi... Chyba na samym końcu sali(czyli jakieś 5 metrów dalej :lol ) widać było jak bardzo Abyss zwalił te ciosy... Dziwi(ale tylko troszeczkę) ogromne poparcie publiki dla 3D... No i na koniec Morgan dostaje krzesłem, myśli że to Abyss... Czyli znamy połowę monster-balla...(przynajmniej połowę)

Walka o X Division... Walka była naprawdę fajna dzięki Peteyowi i Creedowi(głównie Kanadyjczyk się przysłużył), jedyne co potwornie razi to wynik... Divari czy jak kto woli Szejk Abdul Baszir powinien co najwyżej jobbować Kolinom Dalanim na ECW... Tymczasem zgarnia tytuł najsilniejszej dywizji TNA... Wielkie brawa dla bookerów... Zamieniliście Peteya który był najlepszym z możliwych(moim skromnym zdaniem) na coś takiego... Zrozumiałbym danie pasa Creedowi który potrafi skleić kawał niezłej walki... Mam nadzieję że ten Szejk kakaowy straci pas szybciej niż go zdobył...

Pojedynek o pas Pań... Taka myśl mi się nasunęła - skoro TNA ma problemy z ratingami, to jest na to jeden banalnie prosty sposób, mianowicie wydłużenie czasu wejścia Angeliny & Velvet do jakiejś godzinki na tygodniówkach i dwóch na PPV... Daje se paznokcie obciąć że wtedy ratingami TNA połknie całe WWE razem wzięte...

Mahatma Ghandi vs. Podróbka Macho Mana... Nie ukrywam że obydwaj nudzą mnie przeokropnie, aczkolwiek ten pojedynek wyszedł obronną ręką z opresji... Głównie dzięki stypulacji "Ladder" choć wiadomo że została ona użyta tylko dlatego aby walka nie skończyła się roll-upem... Choć widziałem że w oczach Lethala że miał wielką ochotę wykonać swój popisowy cios...

Walki o pasy TT pomimo największych chęci przypomnieć sobie nie potrafię... oglądałem to wczoraj a ledwo pamiętam uczestników... pewnie dlatego że walka strasznie syfna była...

Styles vs. Trigga... A u mnie na parapecie usiadł gołąbek... Obie te sytuacje są podobnie interesujące...

Main-event taki se... dało się obejrzeć, ale niekoniecznie trzeba do tego usiąść... Jak pisałem na początku wynik znany z góry... Razi brak profesjonalizmu władz TNA które nie dają rady sprowadzić Bukki... Ok, rozumiem huragan itp. aczkolwiek to chyba nie jest jakaś super-hiper przeszkoda... Ponownie pojawił się Jarrett który wspomógł Joe... Kto wie może na BfG obok Joe i Stinga pojawi się właśnie On? Pożyjemy zobaczymy...


  • Posty:  616
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  22.03.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

TNA ostatnio przyzwyczaiło nas do dobrych, ciekawych PPV, jednak tym razem wyszła kupa..Może to przez syfnej jakości ściągnięta gala, na której obraz wyglądał jakby na monitorze rozmazana była wcześniej wspomniana rzecz..ale naszczęście okazało się inaczej..

Opener gali powiedzmy słaby..Nic na czym można byłoby oko zawiesić, prócz Christy :P..Jedyne co mogło być dobre w tej walce to momenty z Christy i Curryman'em, tak to słabiutko...

Walkę ODB z Kong przewinąłem..

Walka Abyss & Morgan vs. 3D..Raziła nieporadność Abyssa..Szkoda że chłopak jest bez formy, bo walkę oglądało by się bardziej przyjemnie..Te kaleczne uderzenia przy narożniku..Jedyne co udało mu się nie zawalić to chyba BHS..Chyba..Walka prowadzona w iście ślimaczym tempie i szkoda że obiecywałem sobie dużo po tej walce..Niepotrzebny zawód..

Walka o Division X Title..Nie wiedziałem czego się po niej spodziewać..Byłem pewny jednego..Jeśli wygra Daivari to znaczy że Russo ma nieźle w głowie nasrane..Niestety jeszcze raz udowodnił że lepiej będzie jak odejdzie..Szkoda że pas ten musi nosić prawdziwy odrzutek z WWE, który za wiele sobą nie prezentuje..Walka sama w sobie zła nie była..Na tle poprzednich wyróżniała się..Oczywiście wielka w tym zasługa Petey'a, któremu odebranie pasa jest według mnie nieporozumieniem...Creed pokazał się również z niezłej strony i wolałbym zobaczyć walkę miedzy tymi dwoma panami niż tą co zaserwowali nam na omawianym w tym temacie PPV...

Walka o pas kobitek..Poza początkiem gdy wchodziły Angelina i Velvet to za wiele o tej walce nie napiszę...Nie ma po co :P

Ladder of love..Ich feud zapowiadał się na całkiem niezły, jednak mnie zdecydowanie zawiódł..Nie zmieni nawet tego ich miejmy nadzieję ostatnia walka..Na szczęście nie nudziła..Była dość ciekawa..Kilka ciekawych akcji..I zdecydowanie najciekawsze z tego było zakończenie..Trochę się zdziwiłem gdy niedoszła małżonka Lethala powaliła go "przepotężnym" uderzeniem w krocze..

Walka LAX v. Beer Money Inc....Średnio, a awet bardzo średnio..Zdecydowanie się na niej zawiodłem..Dobrze że Storm mógł walczyć..Chyba jedyny pozytyw..

AJ vs. Trigg - niestety kupa..Nie ma co się rozpisywać, bo ciekawszy był ten gołąbek na parapecie Don Kartona :P

ME poziomem nie poraził, ale do najgorszych walk nie należał..Były momenty nudy, jednak końcówka całkiem całkiem..Wejście JJ i powalenie gitarką Kurta..Jednak było to zbyt przewidywalne przed galą..Chciałem, choć była to bardzo mało prawdopodobne, żeby wygrał Christian..Joe dalej trzyma psa i miejmy nadzieję że na B4G zrobi taką walkę, żeby nikt nie mówił że jego title run był nijaki...

 

wroneksig.png

16093.png

11524.jpg

11738.gif

 

 


  • Posty:  650
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Muszę przyznać, że bardzo, a to bardzo zawiodłem się na tym PPV. Zapowiadało się świetnie, ale wyszedł, szczerze mówiąc, kał -_- Niestety, no zdarza się, po znakomitym HJ przyszedł czas na spadek formy w TNA. No ale przejdźmy do rzeczy: zaczęło się od special challenge matchu. Tu oczywiście chodziło o fun, ale poza sytuacjami z Curry Manem i Christy nic bekowego zbytnio nie było. Takie walki to w dark matchach, a nie na gali PPV, panowie! Aż szkoda o tym gadać... Potem Falls Count Anywhere - nic porażającego, ale najgorzej nie było. Fajny powerbomb ODB na Kong, ale niestety stół się nie złamał, więc większego wrażenia to nie robiło. Walka kończy się rzutem w stół i tyle, idziemy dalej... Tag team match, który miał być znośnym pojedynkiem, jednak znów wyszła kupa. 3D jakoś nie w formie, a Abyss to już totalna porażka. Strasznie sztucznie zachowywał się i jedynie BHS jakoś uszedł. Po jego powrocie wyglądał na będącego w życiowej formie, a tymczasem niestety tak nie jest. Morgan? Nic wielkiego. Miałem przez jakiś czas nadzieję na pojawienie się Foley'a, jednak tym razem znów się zawiodłem. Potem akcja z krzesłem, zobaczymy, jak to będzie kontynuowane na impektach. Potem walka, która sama w sobie nie była zła. Jednak oni kompletni zrąbali końcówkę! Co jest?! Daivari dostaje X Division Championship za nic? Kto za tym stoi? Przed meczem stwierdziłem, że gdy będzie dobra walka, zgodzę się jeszcze na zmianę właściciela pasa. Ale nie przyszło mi do głowy, że to Bashir zgarnie zwycięstwo! Creed? Owszem, ale nie ta ciota! Szkoda mi było Williamsa i tych Kanadyjczyków, którzy przyszli zobaczyć zwycięstwo swoich. Niesamowity Destroyer na końcu... tak tylko to powinien przyjąć Daivari, a po chwili powinniśmy mieć pin: 1, 2, 3 i Petey jest still champem. Mam nadzieję, że straci pas jak najszybciej i zacznie jobbować zajmując miejsce takiego Devine'a, który jest zdecydowanie bardziej utalentowany od Shejka. DAMN, strasznie się wkurzyłem :evil:

Potem mamy walkę knockouts, którą jakoś oglądnąłem. Dało się obejrzeć, ale fajerwerków nie było. Dobija mnie pozycja w federacji Rhino, który sobie na to nie zasłużył. Czyżby jakaś walka Rhyno vs Kip? Dalej Ladder of Love... tu było nawet nieźle. Drabinka dość często używana, trochę emocji i duży zonk na końcu. Niewątpliwie ta dwójka potrafi zrobić świetną walkę i gdyby nie wrzucano ich do jakiś chorych stypulacji, tak by prędzej czy później było. Tylko proszę, niech już nie walczą z sobą po raz enty, bo nie wytrzymiem! Potem walka o TT Championship. G*wniany ten mecz strasznie :/ Nie rozumiem tego: na Hard Justice taka sama walka (sic!) i teraz tysiąc razy gorzej. Może to było spowodowane słabą formą Homicide'a i Storma? Na końcu motyw z jakąś mąką czy czymś innym... BULLSHIT! No i wreszcie przyszedł czas na największy crap gali. Chanty fanów: "Fire Russo!", "This is bullshit!", "We want wrestling!" i "Boring!" mówią za siebie. Po prostu tego nie trzeba komentować. Tylko nie ciągnijcie tego do B4G, ludzie, błagam was!

Main Event... powiem tak: było nieźle... ale nic więcej. Od razu rzuca się w oczy to, że jak Booker T jest zapowiadany do walki, to Booker T powinien w niej być i naprawdę powinno się zrobić, co się da, by go ściągnąć. Ale nie będę płakał, bo z Bukką chyba byłoby gorzej. Ta trójka może skleić czterogwiazdkowca, ale tym razem tak nie było. Trochę bezsensowne przyjście Stinga na początku i walka się rozpoczęła. Niewiele z niej pamiętam. Po prostu była znośna. Wielka szkoda, że CC nie wygrał, ale po tym, gdy Sting zaanonsował, iż zmierzy się na Bound ze zwycięzcą ME o WHC, to pewne było to, że wygra Joe. No cóż... mogło być znacznie, znacznie lepiej, tyle mam do powiedzenia.

Cała gala bardzo przeciętnie, wręcz słabo. Walka o X-Division Championship była dobra, ale zepsuli wynik. LoL (xD) to przyzwoity pojedynek z kilkoma porządnymi spotami, a ME był niezły, ale na takie PPV powinno być LEPIEJ. Wszystko pozostałe było bardzo średniawe. I takie było też PPV, przez nie straciłem zapał do oglądania TNA, jaki miałem kiedyś. No ale wszystko można poprawić zajebistym B4G :)


  • Posty:  4 922
  • Reputacja:   985
  • Dołączył:  26.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

I po No Surrender, no cóż, od razu muszę zaznaczyć, że nie będzie to pozytywny komentarz - wprawdzie po wtórnym obejrzeniu nie odniosłem już takiego "porażenia" jak za pierwszym razem, ale zawód został. Co się rzuca w oczy – przede wszystkim brak elementów, które miały mieć miejsce właśnie na tej gali, przede wszystkim debiut Micka Foley’a… jak pewnie każdy, czekałem aż to nastąpi, ogromnie ciekaw byłem w jakim momencie się pojawi i jaka rola się dla niego szykuje, niestety mimo nawet informacji na tnawrestling.com „have a nice sunday!”, wystawiono nas do wiatru i cała ta otoczka robiona była tylko dla podniesienia buyrate ppv. Idąc dalej definitywny powrót Jeffa Jarretta, po świetnie oprawionej i starannie podbudowanej atmosferze czekało się na coś wielkiego, wszystko wskazywało na to, że w walce wieczoru ma wydarzyć się coś wielkiego, do czego przecież zagrzewano nas tyle czasu, jak się okazało nie stało się… nic, bo wejściem i uderzeniem gitarą Kurta w głowę – dajcie spokój, uderzenie gitarą wyglądało strasznie sztuczne, perfidnie widać jak Angle czekał na cios. Trzecią sprawą, której mi zabrakło, to jak zwykło nas przyzwyczaić TNA „special annaucments”, krążyły plotki dotyczące przeprowadzki do Nashville, jak widać i te nadzieję spełzły na niczym.

Tym akcentem przechodzę do dalszej części opisu – spoglądając na galę drugi raz (w lepszej jakości, bo nsv ssie), gdy już na dobre pozbyłem się złudzeń nie wyglądało to już tak źle, zresztą patrząc trzeźwym okiem na kartę oprócz ‘niespodzianek’ nie zapowiadało się na jakieś imponujące widowisko. Przejdźmy jednak do rzeczy, Challenge match spełnił swoją rolę w 100%, wszyscy pokazali to co mieli i wyszło to nieźle, pewnie nie tylko mi przypadły do gustu te macanki Curry Mana i Christie Hemme. ODB i Awesome Kong dały radę, najlepsze ich dotychczasowe starcie, dało się w końcu dostrzec szerszą paletę movesów wykonywanych na Kong, jak powerbomb na stół, od razu wspomnę jeszcze o drugiej walce kobiet, Love i Taylor w miarę pociągnęły tą walkę, storyline na linii Rhino i Kip Jamesa nabiera coraz większego tępa. Abyss znów zawiódł, bez kitu, od momentu zmiany gimmicku walczy jak kupa, brak dawnej dynamiki i hardcore’u – który w jego postaci jest istotny. „Ladder of Love” był dosyć dobry, wiemy jednak doskonale, że ta para spokojnie mogłaby stworzyć walkę, wgniatającą nawet zeszłoroczny Cage vs. Kaz w identycznej stypulacji… niestety, ograniczenia płynące z natury tego feudu. Beer Money i LAX nie pokazali nic szczególnego, spotkania tych dwóch drużyn zaczynają już powoli nudzić, czas wdrożyć do rywalizacji o tytuły drużynowe Motor City Machineguns. MMA match nie wyróżnił się niczym wartym uwagi, ot po prostu nazwiska w karcie i kicha na ringu. Word Heavyweight Championship mógłby wypaść znacznie lepiej – nie chodzi tu o brak Bookera, którego w sumie też mi brakowało – ale jak wiemy, trójka która znalazła się w main eventcie spokojnie mogła zgotować nawet pięciogwiazdkową walkę, w końcu każdy z nas pamięta starcia pomiędzy nimi w single’ach… Ale jak się układa wszystko tuż przed spotkaniem, to tak to wychodzi.

Moim zdaniem, obok LockDown 2007, najgorsza gala wyjazdowa. Całość oceniam na 2+.

Oceny poszczególnych walk (od *** w górę):

Awesome Kong vs. ODB - ***1/4

Petey Williams vs. Cosequences Creed vs. Sheik Abdul Bashir - ***1/2

Jay Lethal vs. Sonjay Dutt - ***3/4

Samoa Joe vs. Kurt Angle vs. Christian Cage ***1/2

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      W tym tygodniu AEW złożyła wniosek o rejestrację znaku towarowego dla nazwy tag teamu, który najwyraźniej planuje wprowadzić. Promocja złożyła wniosek o znak towarowy dla terminu „Paid in Full” 23 lutego. W sekcji opisującej towary i usługi we wniosku bezpośrednio wskazano, że znak ma obejmować występy tag teamu zawodników: AEW nie ujawniła, kto wejdzie w skład tego tag teamu. Nie wiadomo, czy będzie to ekipa z męskiej, czy damskiej dywizji tag teamów, ani czy ich występy będą głównie w AE
    • Grok
      Dla naszych subskrybentów dostępny jest już raport Bryana Alvareza z WWE Raw z poniedziałku, 23 lutego — odcinka tuż przed Elimination Chamber, które odbędzie się w ten weekend. W programie zobaczyliśmy dwa ostatnie qualifying matche do Chamber, promo CM Punka w ringu, starcie Je’Von Evansa z Kofim Kingstonem oraz ceremonię emerytury i appreciation night dla AJ Stylesa, zakończoną zaskakującym zwrotem akcji. Kliknij tutaj, aby przeczytać (wymagana subskrypcja) WWE News Zespół F4W Subs
    • Grok
      Dzięki zarobkom z AEW Darby Allin pomógł swoim rodzicom przejść na emeryturę i zachęca ich do życia pełnią życia. Allin w najnowszym odcinku programu Insight with Chris Van Vliet wyjaśnił, że rzeczy materialne nic dla niego nie znaczą. Najważniejsze jest dla niego pomaganie rodzinie w czerpaniu maksimum z życia. Niedawno zabrał ojca na Super Bowl i obóz motywacyjny, a matka odwiedziła bazę pod Mount Everest, gdy Allin wspinał się na górę w 2025 roku. Allin nie chce, by rodzice wspominali swoje
    • Bastian
      Gdyby nie kontuzja Bronsona Reeda, mogło być inaczej. 
    • KyRenLo
      No cóż, może będzie ku temu okazja Elimination Chamber 2026: World Heavyweight Champion CM Punk vs. Finn Bálor: Przystanek w drodze na WM. Całkiem udany przystanek, bo względnie mi się podobało to, co zobaczyłem w ich programie. Sama walka powinna też wyjść co najmniej nieźle, więc można dać już teraz plus. Ostateczny typ: CM Punk. Women’s Intercontinental Champion Becky Lynch vs. AJ Lee: To Becky Lynch, więc powinienem jak to ja jedynie zachwalać prawda
×
×
  • Dodaj nową pozycję...