Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Z cyklu "Nieznani, a szkoda"


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Artykuły Z cyklu "Nieznani, a szkoda" ukazują się na portalu zczuba.pl(dawniej na sport.pl) i mają na celu przybliżenie czytelnikom gwiazd sportu które uprawiają dyscypliny które nie są zbyt popularne w Polsce jak snooker, poker czy właśnie wrestling. Dziś ukazał się artykuł o Killerze Kowalskim jednak jeszcze wcześniej napisano kilka słów o innym gwiazdorze wrestlingu pochodzącym z Polski.

Abe Coleman

z4142495N.jpg

Kilka dekad temu, gdy wrestling nie był jeszcze domeną napakowanych aktorów, a walki nie były reżyserowane, na zapaśniczych arenach Ameryki błyszczała gwiazda pochodzącego z Polski wojownika - Abe`a Colemana.

Przydomki tego urodzonego 102 lata temu w Żychlinie jako Abbe Kelmer zawodnika - "Żydowski Tarzan" i "Hebrajski Herkules" weszły do annałów wrestlingu. Żeby jednak dostać się do zapaśniczego panteonu, Coleman dostać się musiał najpierw na kontynent północnoamerykański, co też uczynił w 1923 roku. Jego droga do kariery rozpoczęła się jak w typowym amerykańskim filmie. Dzięki temu, że wyglądał jak kaloryfer w gumowych majtach żywcem wyjęty z innego typowego amerykańskiego filmu, został zauważony w 1929 w jednej z nowojorskich siłowni. Dostał wtedy od lokalnego promotora propozycję walki na zawodowym ringu. Jego pierwsza gaża wyniosła 25 dolarów.

Z biegiem lat zarobki Colemana wzrosły nawet 480 razy - 12,000 dolarów za walkę, jednak nigdy w ciągu swojej trzydziestoletniej kariery nigdy nie udało się wejść na zapaśniczy szczyt. Abe'owe przeżycia ze szczytami dostarczały jednak publiczności wiele rozrywki. Zwłaszcza gdy mierzący zaledwie 1.63 metra "Żydowski Tarzan" rzucał 200- kilową legendą zapasów

Walczył też z innymi sławami zapasów ery prehoganowskiej, takimi jak Jim Londos, Angelo Savoldi, Bruno Sammartino, George Zaharias czy George Temple (agresywniejszy brat Shirley Temple). Jak inni żydowscy sportowcy tamtych czasów zmagać musiał się nie tylko z ringowymi rywalami, ale też z antysemityzmem. Warto jednak było, jako że oprócz tysięcy dolarów i siniaków, Coleman na zapaśniczych arenach zgarnął też żonę, której wpadł w ramiona wylatując na nią z ringu w Madison Square Garden.

Największym wkładem Colemana w dzisiejszy wrestling jest szczękołamacz o nazwie dropkick, czyli obunożne kopnięcie przeciwnika w locie, którego Abe wymyślił podobno podglądając kangury w czasie swojego tournee po Australii. Wykonać go co prawda nie umiemy, ale gdybyśmy potrafili nasze życie byłoby dużo prostsze, matki spokojniejsze a nasze komórki bardziej nasze niż spotykanych w ciemnych bramach dżentelmenów. "Hebrajski Herkules" w przeciwieństwie do nas dropkickowy cios opanował znakomicie, dzięki czemu nie tylko przeżył 2000 swoich walk na zawodowym ringu, ale też i sporo ich wygrał. Pewnie też kilku swoich przeciwników wpędziłby w alkoholizm, gdyby nie to, że sporo swoich potyczek stoczył w niechlubnych czasach prohibicji.

Po zakończeniu kariery przez większą część czasu Coleman starzał się. Zdarzało mu się też pracować jako wrestlingowy arbiter i inspektor tablic rejestracyjnych. Podobno Abe przez całe życie był prywatnie niezwykle życzliwy i nigdy nie szukał zwady, czasem jednak zwada szukała jego. Tak jak wtedy, gdy 80-letniego już ex-zapaśnika zaatakowała para nastolatków, którą Coleman sprawnie i zawodowo unieruchomił aż do przyjazdu policji. Świadczyło to też o tym, że do końca życia utrzymywał się w wyśmienitej formie. Niestety rzeczony koniec żywota nastąpił 28 marca tego roku.(2007) Mamy jednak nadzieję, że Abe Coleman, największa z najmniejszych legend zapasów nigdy nie zostanie do końca zapomniany i swój dropkick jak za najlepszych czasów pokazuje po tamtej stronie lustra.

źródło http://www.sport.pl/sport/1,74696,4142556.html

Killer Kowalski

z5656992Z.jpg

Swego czasu fascynowaliśmy się polskim wpływem na wrestling. Jej efektem był tekst poświęcony Abe'owi Colemanowi. Zastanawialiśmy się wtedy czy nie opisać innej legendy tego zaoceanicznego teatru - Killera Kowalskiego, czego finalnie nie zrobiliśmy. Kiedy jednak 30 sierpnia tego roku Kowalski ostatecznie zszedł z ringu zwanego życiem, uznaliśmy, że to wreszcie odpowiednia pora, by uhonorować go odcinkiem naszego cyklu.

Killer Kowalski, jeszcze jako Edward Walter Spulnik, w przeciwieństwie do Colemana, na świat przyszedł już poza granicami Polski - w kanadyjskim Windsor. Lekarz odbierający pamiętnego dnia 13 października 1926 roku poród jeszcze uszedł cało, jednak wtedy właśnie na świat przyszedł człowiek, który nigdy później już nie dał się tknąć bezkarnie.

Już w wieku 14 lat Spulnik, potomek polskich emigrantów, mierzył 193 cm i większości swoich rówieśników mógł klęcząc napluć na głowę. Zamiast jednak wykorzystać swoje fizyczne atuty w sporcie, Edward wybrał karierę inżyniera elektryka i w celu kształcenia się w tym kierunku wyjechał na studia na Uniwersytecie Detroit. Żeby zapłacić za naukę, musiał podjąć pracę. W Detroit miał do wyboru tylko zostać hokeistą albo robić w przemyśle samochodowym - skończyło się na zarobkach rzędu 50 dolarów tygodniowo w fabryce Forda. Pewnie nie lubił Detroit Red Wings.

Szczęśliwie dla siebie i tysięcy zaoceanicznych kibiców wrestlingu, Spulnik usłyszał jednak pokątnie, że całkiem nieźle można zarobić na wrestlingu, gdzie byłby w stanie wykorzystać swoją posturę. Uniwerek zamienił więc na szkołę zapasów i życia, a śrubokręt zamienił na ringową postawę zwaną ''tygrysimi pazurami'', która już niedługo miała śnić się jego wielu obolałym przeciwnikom.

Pod koniec lat 40. Spulnik objawił się światu jako Tarzan Kowalski vel Herkules Kowalski vel Killer Kowalski. Od razu zaczął wzbudzać niesamowite zainteresowanie fanów, stając się jednym z najbardziej rozpoznawalnych ''czarnych charakterów'' całej zabawy. W ugruntowaniu tego emploi pomagał mu przypadek. Tak jak wtedy, gdy podczas walki z Yukon Erikiem, niechcący złapał za jego ucho i urwał jego fragment. Potem Kowalski odwiedził go w szpitalu, gdzie obaj śmiali się z tego wypadku. Prasa jednak zrobiła z naszego małego bohatera potwora, który celowo wziął sobie na pamiątkę kawałek Erica i potem jeszcze złowieszczo śmiał się z tego w szpitalu, a jego przeraźliwy i mroczny rechot niósł się kilometrami, wybijając szyby w okolicznych kościołach.

Killer bardziej lub mniej świadomie, za to bardzo skutecznie, dbał o swoją reputację ringowego zakapiora. W 1958 jego walkę w Bostonie gościnnie sędziował legendarny bokser Jack Dempsey. Najwyraźniej był arbitrem nieudolnym, pechowym albo po prostu nie spodobał się Kowalskiemu, bo ten kopnięciem w przeponę wysłał wielokrotnego mistrza świata do szpitala. Emerytowany pięściarz nie chował jednak urazy i obaj panowie twierdzili, że uderzenie nie było celowe, a wypadki chodzą po ringach. Czy zapaśnikowi przebaczyła także jackowa przepona, nie wiadomo.

Czasem poważnych zmian dla Killera stały się lata sześćdziesiąte. Po zdobyciu sławy i fury różnych lokalnych mistrzowskich pasów, do swych osiągnięć dorzucił tytuł podobno jedynego wśród zapaśników wegetarianina. Oficjalnie został też Wladkiem Kowalskim. W 1963 zmienił bowiem imię i nazwisko, by brzmiały groźniej. Trochę to dziwne jak na faceta o ksywie Killer. W tym samym roku nasz nie do końca mały bohater ze swym nowym nazwiskiem i starymi dobrymi tygrysimi pazurami zawitał do największego wrestlingowego cyrku - dzisiejszej WWE (wtedy WWWF). Na szczyt nie udało mu się jednak dotrzeć, bo na tronie wygodnie rozsiadł się Bruno Sammartino, który pas mistrza dzierżył niemal tak długo, jak Józef Cyrankiewicz tekę premiera.

Kowalski nie był także w stanie sprostać kolejnemu czempionowi - Pedro Moralesowi. Zwyciężył za to dziennikarza, który podczas talk-show zirytował Killera, dzięki czemu poczuł na własnej skórze jak działa Uścisk Pazurów. Brak sukcesów indywidualnych nadrabiał jednak w drużynie. Jeszcze w 1963 razem z dżentelmenem o uroczym pseudonimie Gorilla Monsoon wywalczył mistrzostwo drużynowo. Sukces powtórzył po 13 latach, już jako 60-latek zwyciężając u boku swego wychowanka - Big Johna Studda. Rok później zdecydował się zakończyć karierę i poświęcić wyłącznie uczeniu innych, jak, ku uciesze publiczności, bić ludzi. Z jego szkoły, prócz wspomnianego Studda, wyszło wiele gwiazd zaoceanicznych zapasów. Przede wszystkim Triple H - 12-krotny mistrz WWE i dobry kumpel jednego z naszych ulubionych wokalistów. To właśnie najsłynniejszy uczeń Killera przedstawił swego mistrza, gdy w 1996 Kowalskiego wprowadzano do Hallu Sław WWE. W 2003 Wladek postanowił odejść z wrestlingowego biznesu, w którym tkwił przez 60 lat. Dzięki temu miał czas na grę w teledyskach, i tak przyziemne sprawy jak ślub. Po raz pierwszy ożenił się dopiero w 2006 roku, a oświadczyny były dla jego ukochanej zaskoczeniem na miarę transferu Piotra Włodarczyka do Barcelony. Niestety żona nie była jedynym problemem sercowym Killera. 8 sierpnia 2008 Kowalski przeszedł poważny zawał i w ciężkim stanie wylądował w szpitalu. Zmarł 30 sierpnia po odłączeniu od aparatury podtrzymującej życie. Teraz ma całą wieczność, by u góry popularyzować dyscyplinę, której poświęcił większość swego życia. I którą uczynił sławną. Tak zresztą jak i ona jego.

źródło http://www.zczuba.pl/zczuba/1,90957,565 ... alski.html

  • 1 rok później...
  • Odpowiedzi 6
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • DonCarlos

    1

  • Razor9

    1

  • W.1674325948

    1

  • Lil Myself

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  91
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.10.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Sam tytuł mówi za siebie : Nieznani a szkoda. Sama ich nie znam, ale czytając ten artykuł można się sporo dowiedzieć ;pp O Killerze Kowalskim słyszałam, ale o Abe Coleman'ie wcale ... Oboje mają ciekawą przeszłość, szkoda że ich już nie ma.

 

lita_4_w55.jpg

 

 

 

 

Character is what you are in the dark.

 

 


  • Posty:  192
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  11.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dobra jestem zdziwiłem się zdeka pierwszy raz o nich słyszę ale dużo sie dowiedziałęm.(tytuł boski "Z cyklu Nieznani, a szkoda").

  • 3 miesiące temu...

  • Posty:  222
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Killer Kowalski wyglądał jak Regal ;] RIP

 

14355673994c6b0adce2c5a.png

 

 

 

Don't make me spear you out !

 

 


  • Posty:  103
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  22.03.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Genialny Artukul.

Nie miałem pojęcia że polacy walczyli we Wrestlingu.

I to jeszcze z takimi Sukcesami jak Kowalski.

Oj ile bym dal za obejrzenie jakiejs jego walki....

Dodano:

Genialny Artukul.

Nie miałem pojęcia że polacy walczyli we Wrestlingu.

I to jeszcze z takimi Sukcesami jak Kowalski.

Oj ile bym dal za obejrzenie jakiejs jego walki....


  • Posty:  83
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.11.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Z tego co pisze to były 2 legendy wrestlingu

  • 1 miesiąc temu...

  • Posty:  569
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.07.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Szkoda, że Kiler Kowalki już nie żyje, chyba najlepszy polski wrestler. Mało tego, był trenerem Triple H.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Autor: Ian McCord Pierwsza runda inauguracyjnego turnieju UNIVERSE CUP odbyła się na gali UNIVERSE MAGIC 2026 9 marca w legendarnym Shinjuku FACE w Tokio. Na karcie znalazły się 4 mecze pierwszej rundy z udziałem przedstawicieli federacji zrzeszonych w WRESTLE UNIVERSE: Pro Wrestling NOAH, DDT, Michinoku Pro, ZERO1, BASARA, Ganbare Pro, Uptown oraz MONDAY MAGIC. Pierwszy mecz turnieju UNIVERSE CUP zakończył się zwycięstwem Sanshiro Takagiego z DDT nad Great Mummy z MONDAY MAGIC po Stunnerze po
    • Grok
      Po występach w obu federacjach Swerve Strickland stawia na model wynagrodzeń w AEW, uważając go za lepszy od tego, co oferuje WWE. Strickland udzielił wywiadu dla Baller Alert przed galą AEW Revolution, zdradzając, że jego kontrakt obowiązuje jeszcze przez 3-4 lata. Podoba mu się podejście AEW i Tony'ego Khana do negocjacji z wrestlerami – traktują ich jak prawdziwych sportowców. Uważa też, że wypłaty w AEW są po prostu lepsze niż w WWE, bo są „gwarantowane”. Strickland został zwolniony
    • Grok
      Gwiazda Lucha Libre AAA podobno wyleciała po incydencie z fanem na niezależnym show. Bodyslam.net i Lucha Blog donoszą, że Nino Hamburguesa został zwolniony z AAA po tym, jak walnął fana łokciem w trakcie walki we wtorek. Wideo z incydentu obiegło media społecznościowe – nagranie pokazuje, jak Hamburguesa trafia fana trzema lżejszymi łokciami, po czym solidnie go praży. Według raportu Lucha Blog, inni wrestlerzy dowiedzieli się o zwolnieniu Hamburguesy w piątek. Hamburguesa z ciężk
    • Kaczy316
      Standardowo zaraz po WM, czyli praktycznie w okresie gdzie szansa na odebranie złota mistrzowi po WM jest bardzo nikła, szkoda Zayna w takiej sytuacji, znowu poleci do odstrzału jak na Royal Rumble.
    • KyRenLo
      Wymienić Grace na Iyo. Dać trzem Paniom (Tiffy/Giulia/Iyo) odpowiednią ilość czasu i mamy szansę na bardzo elegancki pojedynek. Pamiętam, że Iyo i Giulia miały walczyć w walce 1vs. 1 na jednym z odcinków Smackdown, ale walka finalnie została zamieniona na starcie Ripley vs. Giulia. Iyo to idealna kandydatka, a i tak na WM powinna coś dostać dla siebie, więc byłby to na teraz chyba najlepszy wybór. Steph vs. Liv:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...