Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WWE SummerSlam 2008 - wyniki i raport


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 104
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  04.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

1. Match



MVP pokonal Jeffa Hardy

 

2. Match

WWE Intercontinental & Women's Championship:

Beth Phoenix & Santino Marella pokonali Kofi Kingstona © & Mickie James ©

Nowy Intercontinental Champion - Santino Marela

Nowa Women`s Champion - Beth Phonix

 

3. Match

ECW Championship:

Matt Hardy pokonal Marka Henry © (w/ Tony Atlas) przez DQ

 

4. Match

World Heavyweight Championship:

CM Punk © pokonal JBLa

 

5. Match

WWE Championship:

Triple H © pokonal The Great Khaliego (w/ Ranjin Singh)

 

6. Match

Batista pokonal Johna Cene

 

7. Match

Hell in a Cell Match

The Undertaker pokonal Edga

MichelleMcCool01.gif

 

 

  • Odpowiedzi 18
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • IOOT_DZIKO

    2

  • Milos

    2

  • tomo

    2

  • kieska

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  401
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  02.01.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

1MVP pokonal Jeffa Hardy niestetyt nie moge sie wypowiedziec na temat tej walki bo nie zdarzylem wstac na nia :D

2WWE Intercontinental & Women's Championship:

Beth Phoenix & Santino Marella pokonali Kofi Kingstona © & Mickie James ©

tej walki nawet chyba nie trzeba promowac wystarczy ze wystepuje w niej Santino :thumb: naprawde walka jaka mozna zobaczyc i sie usmiechnac kilka razy

3ECW Championship:

Matt Hardy pokonal Marka Henry © (w/ Tony Atlas) przez DQ po niecalej minucie to chyba oznacza brak pomyslu na walke albo kontuzje ktoregos z nich bo jesli chodzi o pomysli i Matt Twist off Fate w 40 sekundzie i wielki World Strongest Man pada i musi Menago interweniowac to widowiska wielkiego nei ma a ja bede uwazal na Matta jask bede wracac wieczorami skoro tyle pary ma w lapach =))

4. World Heavyweight Championship:

CM Punk © pokonal JBLa jak dla mnie walka slada moze dlatego ze obaj zawodnicy jakos mnie nie przekonuja do Siebie w obecnej chwili i caly ten feud jest dla mnie nie ciekawy

5.WWE Championship:

Triple H © pokonal The Great Khaliego (w/ Ranjin Singh) walka w ktorej HHH musial 32877 razy probowac Pedigree az wkoncu na koncu zrobil no a coz co mogl pokazac Khali?? co najwyzej swoj wzrost :D

6Batista pokonal Johna Cene

po mimo ze bylem zdecydowanie za Cena to walka naprawde ciekawa i prawie najlepsza z tej gali naprawde przed walka myslalem ze zanudze sie na tej walce,ale jednak zostalem mile zaskoczony i z przyjemnoscia ogladalo sie pojedynek tych dwoch umiesnionych turystow :D

7Taker pokonal Edga

no jak na ME przystalo najlepsza walka wkoncu to ME SS wpelni wykorzytana klatka do tego male TLC i kamera,koncowka emocjonujaca troszke sie zawiodlem jak po walce Taker wrocil do Edga liczylem na cos wiecej niz zrzucenie z drabiny go no ale coz nie mozna miec od razu wszystkiego :D

Ogolnie gala fajna ale bez zadnych rewelacji mogla byc lepsza ale zacvhecam do ogladania a szczegolnie 2 ostatnich walk

przyjemnego ogladania


  • Posty:  1 104
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  04.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

Oj a o ogien i spalenie Edga to nic????? Co jeszcze bys chcial???? Szkoda ze nie bylo interwencjii Kane.

Gala taka sobie 2 ostatnie walki miodzio jak na wwe. Wiecej napisze jak sie wyspie i wroce z pracy.

MichelleMcCool01.gif

 

 


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Ogólnie gala wypadła słabiutko...

Pierwsza walka czyli Hardy Pierwszy vs. Power Ranger... Za dużo o tej walce powiedzieć nie mogę moją uwagę od Niej odwróciła mucha latająca po moim pokoju. Pomimo wielkich starań na zainteresowanie się walką to jednak oglądanie latającej muchy było dużo ciekawsze...

Druga walka nawet interesująca. Operatorzy świetnie wyłapali takie perełki z trybun jak "Santion Marella Womens Champion" czy "Santino, Beth is stronger then you". Przez cały czas trwania walki miałem właśnie nadzieje że pas IC zgarnie Beth... A co? Przynajmniej coś by się działo. Santino i tak jest robiony na 100% cipexa więc przyznanie mu pasa Women's nie byłoby takim złym pomysłem.

Przemówienie Shawna... Chce odejść... Wpada Jericho... Gadka-szmatka... Pani Michaels wyłapuje cios od Chrisa... I to chyba tyle... Oby Ich pojedynek na Unforgiven(myślę że taki będzie) był kończącym ten feud...

Pojedynek Hardy Drugi vs. Świniak Opasły... Co to do kurwy nędzy miało być? Człowiek który czysto pyka Kane'a i Big Showa, który wygina patelnie, który jest określany jako WSM daję się spinować po 30 sekundach??? Rozumiem gdyby to poszło w druga stronę tak jak na WM - czyli w tym przypadku Hardy się rzuca na Marka i wyłapuje SpaślakSlam... Ale to? W takim razie pytam się po co On w ogóle ten pas dostał?

Walka o pas WHC... Tragedia... Żenua... Żal.ru... Walka nudna jak flaki z olejem... Pomimo że galę oglądałem przed chwilą nie potrafię sobie przypomnieć ani jednej akcji z tej walki... W sumie cały czas wypatrywałem czy RKO się gdzieś pojawi, ale niestety...

Pojedynek HHH z Khalim... OMG... Nie wiem co mam powiedzieć... Że to było gówno? Tak to było gówno... Chanty "You can't wrestle" do Khaliego genialnie opisują całą walkę... Ok, rozumiem że Khali = Money... Ale po takim czymś sprzedaż SS będzie równa liczbie miejsc na arenie TNA ;)

I w tym momencie ujrzałem światełko w tunelu... Cena vs. Batista... Wiele złego można na obydwu powiedzieć, Batista czyli żelbetonowy kloc, Cena wiadomo... Ale tego wieczora zrobili drugą pod względem jakości walkę na gali, jeśli ktoś jeszcze nie ściągnął tej gali a zamierza to zrobić to liczy się tylko druga płyta na resztę nie ma co patrzeć. A co do walki niezła. Obydwaj pokazali się z dobrej strony, Batek nawet figure4leglock wykonał... Świetna końcówka - Cena wykonuje Flaying Leg Drop z narożnika jednak Batek kontruje to w KlocekBomb(zakład że jutro na Raw puszczą to ze 15 razy), Dave pinuje jednak Cena już nie po takich wyczynach wstawał... W tym momencie myślałem że Cena zaraz walnie FU(jedno było wcześniej jednak Batek się nie dał) i po walce, ale Batista dołożył kolejne KlocekBomb i zgarnął zwycięstwo...

No i wreszcie ME, chciałoby się rzec wisienka na torcie... Jednak porównując to do reszty gali był to tort razem z wisienką oraz szejkiem bananowym... Od początku do końca emocje... nie... Emocji nie było, w końcu co by Edge nie zrobił wygrać po prostu nie mógł... To nie były emocje to była przyjemność z oglądania tej walki. Każda akcja była przyjemna dla oka, zajebisty był motyw z rozwaleniem części klatki... Ogólnie akcji które mi się podobały było pełno, śmiem twierdzić że Edge dał radę bardziej niż Batek w ostatnim HIAC... Oczywiście najlepsza była końcówka... Taker zrobił już swoje wychodzi jak już zmniejszyłem ekran, byłem bliski zamknięcia media playera, aż tu nagle Mark się zawraca... Rozstawia te drabiny, myślę po kiego grzyba, i się dowiedziałem chokeslam i Edge ląduje w ringu(dosłownie, czyli pod matą)... Ponownie zbieram się do wyłączenia gali, aż tu nagle z dziury w ringu w której leży Edge zaczynają wydostawać sie płomienie... No muszę przyznać że walka 10/10 :D


  • Posty:  770
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.07.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

1. Match

MVP pokonał Jeffa Hardy

No zaczyna się meczyk klamry jak zawsze, walka zupełnie nie potrzebna, mogło by być jakieś strap match lub jakaś inna stypulacja, ok bija się

2x nie udał się szept w wierze, za trzecim razem bum udał się i Hardziel próbuje wykonać swanton'a ale przybiega Shalton Benjamin i nie trafie później taki kopniak MVP z niczego i redżersi góra.

2. Match

WWE Intercontinental & Women's Championship:

Beth Phoenix & Santino Marella pokonali Kofi Kingstona © & Mickie James ©

Nowy Intercontinental Champion - Santino Marela

Nowa Women`s Champion - Beth Phonix

Haha, Marella to po winień być ME, jemu tak pasuje jego gimmick, i jest fajnie. Bardzo lubię Mickie ale już niezadługo trzymała pas, pasy powinny wymieniać się dużo szybciej, no i jak Kingston zamarkował wyskok Santino wskoczył na Beth, on też fajnie odgrywa swoją role, i wygrywają po finisherze Beth wykonanym na Mickie James.

BTW. Marella powinien też ściąć se brwi pośrodku.

3. Match

ECW Championship:

Matt Hardy pokonal Marka Henry © (w/ Tony Atlas) przez DQ

eee... eee... "przegapiłem"

4. Match

World Heavyweight Championship:

CM Punk © pokonał JBLa

no i tutaj whc było wiadome obrazu, że nikt JBL bez wyrobionej klaty nie da WHC no i walka się skończyła nie była najciekawsza szczególnie pod koniec GTS i nara cycku.

5. Match

WWE Championship:

Triple H © pokonał The Great Khaliego (w/ Ranjin Singh)

Jakby Great Khali umiał zgiąć nogi w kolanach to dawał by rade a tak gniot, później miliardy prób do wykonania pedigree i w końcu udało się Szczena poszła w odstawkę, teraz chce żeby o WWE Title walczył ktoś kto umie walczyć, może być nawet Big Show to już było by ciekawsze.

BTW. wolał bym żeby walkę wygrał Khali bo już się nudzi nasz King of Kings.

6. Match

Batista pokonał Johna Cene

Spodziewając się wygranej Ceny, otrzymałem wielkiego zonka, oczywiście tragiczne podchodzenie miliard razy do finiszerów w ogolę co to jest rozumiem że nie Total action non-stop ale uciekanie od finisherów to chyba nie enterteiment prawda?

walka gdyby nie uciekali miliard razy trzymała poziom.

7. Match

Hell in a Cell Match

The Undertaker pokonal Edga

Edge przeważał przez długi początek później chciał się zabawić w grabarza i skręcić rączkę ale dupa niestety zabawa się skończyła na dwóch stołach, później Grabarz zrobił spear, tombstone piledriver i konieć, juz chciałem myśleć też mi ME, kiedy Taker wraca i rozdupca Edga o ring a później go spala efektowniejsze by było jak by chłopak go podpalił własnoręcznie a nie moce piekieł z którymi grabarz jest zaprzyjaźniony podpaliły edga.

pozdro


  • Posty:  650
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Gala rzeczywiście marna, ale wszystkie złe wrażenia zatarła ostatnia walka. Przed pierwszym pojedynkiem przygotowałem sobie już serniczek domowej roboty, by czymś się w czasie niej zająć. Zapowiadał się wielki zamulacz i tak było. Na szczęście nie było tragicznie. Dość szybko się skończyło, a serniczek - palce lizać, więc jakoś przeżyłem. Następną walkę co ciekawe z chęcią oglądnąłem. Spodziewałem się beki, jak to zawsze bywa z Marellą i nie zawiodłem się. Mecz, co było łatwe do przewidzenia, wygrała Beth z malutką pomocą Włocha. Zobaczymy, jak teraz potoczą się ich losy z pasami. Cieszę się, że Santino w jakiś sposób wreszcie doceniono i za wygłupy na Raw dostał IC. Potem speech HBK-a. Zjawił się z żonką i gdy pojawił się Y2J, wiadome było, iż pani Michaels dostanie. Dostało jej się po twarzy od Chrisa i na Unforgiven kolejny odcinek telenoweli Michaels - Jericho, która nie ma końca. Następnie walka o ECW Championship. Dzięki Bogu, że to było takie krótkie. Ucieszyłem się, gdy okazało się, iż walka była króciutka, a kluska Hardy nie wygrała pasa. Nie wspomnę już o sposobie kierowania postacią World's Strongest Championa... -_-

Następna walka jakoś przeminęła, dzięki ciasteczkom i ptasiemu mleczku. Walka nie była najgorsza na gali, bo następny mecz ją zdecydowanie przebił. Jasną sprawą było, iż wygra Punk i tak się właśnie stało. Phil niestety nic nie wyciągnął z Cycka JBL-a i bardzo słabo to wyglądało. W "najbardziej nieoczekiwanym momencie" mamy GTS, pin i koniec walki. No i niestety doszliśmy do największego gniota nad gniotami. Kiedy zabrzmiała muzyka Khalasa spokojnym krokiem wybrałem się do kuchni, by znów ukroić sobie kilka kawałków ciasta. Kiedy wróciłem kończyło się dopiero wejście Trypla! Tak więc cała walka była przede mną. Jakoś, jak widać, przeżyłem, ale było ciężko. TGK podłożył się Helmsley'owi i koniec meczu. Kilka razy Levesque wydostał się śmiertelnego uścisku potwora i wykonał bardzo lipne Pedigree. Mam nadzieję, że bookerzy WWE zrównoważą nam te męki feudem na linii Undertaker - HHH.

Cena vs Batista - walka wrestlerów, którzy mają zaledwie kilka ciosów i do najlepszych techników nie należą. Byłem tylko ciekaw, jak zakończy się ta walka. Muszę przyznać, że writerom udało się z tego coś wykrzesać. Nie było zbyt wielu prób zrobienia finisherów, a Jasiek znów przegrał na PPV. To już trzeci raz z rzędu! Walka trzymała w napięciu do końca i nie było wiadomo, kto wygra. Zbytnio się tym nie podniecałem... Jak już mowa o podniecaniu się, to przejdźmy do Main Eventu. Czekałem na tę walkę przez cały czas i już się nie mogłem doczekać. Wreszcie przyszedł czas na HIAC, zabrzmiał dzwon i ujrzałem Takera z powrotem. Walka była niesamowita. Zapomniałem o tym, że Mark po powrocie się przecież nie podłoży. Jak zawsze świetnie zaprezentował się Edge, ale Callaway też nie odstawał od niego poziomem. Między tymi zawodnikami widocznie jest jakaś chemia i tworzą razem znakomite pojedynki. Rozwalenie się klatki, spear na stół komentatorski, chokeslam na dwa stoły, Last Ride, jeszcze jeden spear... mógłbym tak wymieniać bez końca, po prostu niesamowite spoty. Walkę oczywiście zakończył Tombstone i był to dla mnie najgorszy moment w tej walce, bo chciałem, by nigdy się nie skończyła. Naprawdę solidny czterogwiazdkowiec i świetna walka dla marków Takera, takich jak ja. :D A akcja z powrotem do ringu i chokeslamem z drabiny? Zajebioza! Mark miał takie szatańskie spojrzenie. Motyw z ogniem w dziurze też niesamowity.

Ogólnie PPV było słabe. Przeważały nudne walki i straszne gnioty, jak HHH vs TGK, MH vs MH, CM vs JBL... Hardy vs MVP - normalna walka bez historii. W meczu o 2 pasy było śmiesznie... i tyle. Batista vs Cena - ten pojedynek nawet trzymał poziom przyzwoitej gali, a Taker vs Edge to showstealer. Ocena? 4.5/10 (i tak oceniając łagodnie)


  • Posty:  1 775
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  07.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Jeff Hardy vs MVP

Walkę tę opisałbym tak: ze dwa ciekawe movesey, potem przez kilka minut seria morderzych submissionów: Cattle Mutilation dla niepełnosprawnych, Sleeper hold i nierealistyczny Heel hook. Następnie kilkuminutowy "piękny spotfest", który zapamiętałem dokładnie oglądając w tym samym czasie Chikarę. Taki zestaw można zaakceptować na dwuminutowym openerze iMPACT!'a, ale nie w walce, która trwała 10 minut.

Ocena: *1/4 - tak dużo tylko za to, że MVP wzoruje się na lepszych od siebie, kończąc walkę jednym z finisherów Masahiro Chono - Shining Kenka Kickiem. Nie wiem, jak to się nazywa w jego wykonaniu.

Beth & Santino vs Mickie & Kofi

Pierwsze 6 minut to tylko jedna warta uwagi rzecz - to, gdy Beth wzięła Santino na ręce :lol A potem.. pinfall =))

Ocena: 1/2* - zastanawiałem się nad DUD, ale trochę żal mi było Mickie, która się jako jedyna w tym gronie postarała.

Matt Hardy vs Mark Henry

Nie ma co się rozpisywać, kolejny sukces bookerów WWE :applause: W ciągu tej walki jedynie warto było zobaczyć stiffowy punch Hardy'ego.

Ocena: aż chce się postawić DUD, ale to coś nie zasługuje nawet na ocenę

CM Punk vs JBL

Na początku walki (już po sakramentalnym headlocku) pozytywnie zaskoczyłem się widząc Suicide Dive. Czyżby szykowała się dobra walka? To pytanie retoryczne :) Ogólnie rzecz biorąc zobaczyliśmy przytulanki a nie wrestling. Bradshaw powinien zakończyć wreszcie karierę raz a dobrze, a nie bawić w Terry'ego Funka. Randy'ego Ortona można czepiać się, że przydługie headlocki, ale John przebił go swoją techniką. Tempo było wręcz żałosne. Fani JBL'a powinni używać takiego catchphrase'u: "To live and die in headlock" =))

Ocena: *1/4 - kilka stiffowych uderzeń i kopnięć uratowało ich przed kompromitacją. Jednak nie zmienia to faktu, że po raz kolejny niemal usnąłem oglądając.

Triple H vs Great Khali

Co zobaczyliśmy? Kompletnie nie stiffowy brawl, oraz nowoczesne i super fantazyjne submissiony Khaliego.

Ocena: 1/2* - za to, że Khali przyjął Pedigree. Zrobił na mnie wrażenie.

John Cena vs Batista

Wolne tempo, słabe akcje, i ten żałosny Rear Naked Choke Batisty (w każdym razie tak to nazwał komentator).

Gdyby nie dobrze przyjęta przez publiczność końcówka mielibyśmy kompromitację.

Ocena: *1/4

Undertaker vs Edge

Ta walka miała swoje plusy i minusy. Plusy - kilka ciekawych spotów i bumpsów. Minusy - słabe tempo, dużo odpoczynków, mnóstwo akcji służących tylko do zapchania walki. Co prawda była to walka gali, ale w przypadku Summerslam 2008 ciężko to nazwać wielkim sukcesem. Efekty pirotechniczne po walce zdecydowanie na plus.

Ocena: ***

Na podsumowanie podzielę się pewną refleksją na temat gal Summerslam. Show ten, pewnym zbiegiem okoliczności do 2002 był jednym z najpewniejszych show WWE. Od Attitude Ery większość edycji miała w sobie coś, co naprawdę warto było obejrzeć. 2000 - przepiękny TLC Match pomiędzy Hardyz, E&C oraz Dudley Boyz. 2001 - emocjonująca konfrontacja Stone Colda i Kurta Angle'a. 2002 - niemal półgodzinny Street Fight HBK'a i Triple H'a. Następnie Summerslamy zaczęły powszednieć. Jednak wciąż można było obejrzeć. 2003 - świetna walka Kurta Angle'a i Brocka Lesnara oraz Elimination Chamber w bardzo ciekawym składzie. 2004 - prawdopodobnie walka życia Randy'ego Ortona przeciwko Chrisowi Benoitowi. 2005 - konfrontacja największej ikony wrestlingu - Hulka Hogana i według mnie najlepszego wrestlera w historii WWE - Shawna Michelsa w całkiem dobrym matchu. 2006 nie widziałem. Natomiast ostatnie dwie edycje... były synonimami shitu. 2007 - powrót brzuchatego Reya Mysterio, tragiczne walki Khali vs Batista i Cena vs Orton. Zero emocji, zero dobrych walk. 2008 - poza przyzwoitym main eventem - całkowita kompromitacja. Powiem śmiało - jedna z najgorszych gal, jakie widziałem.

2999686564ec3bcdf0a69b.jpg


  • Posty:  3 656
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  BGZ

Milos, nie żebym był naerwowy , ale idź z tąd.

Po cholere wogóle to oglądasz ? Masz skrajnie subiektywne poglądy a gale nazywasz synonimem shitu. Zaraz wtrącą się dzieci Modjo'a że jestem fan bujaka ale pierdziele to. Ten post który napisałeś naprawde zasługuje tylko na jeden komentarz. Wracaj te swoje Szikary z Sal Gimnastycznych oglądac i nie wkurwiaj ludzi. Bo takim postem jak ten to najwyżesz wzbudzasz wqrw a nie szacunek za włąsną subiektywną opinie.

P.S. Przestań do cholery bawić się w Meltzer'a. I tak każdy już wie że wszystkim co ze sceny nie zależnej dajesz powyżej **** a WWE nie dasz nawet * . Wiec prosze oceniaj sobie walki na Ircu z kolegamy od sal 5 na 5 metrów i nie rób burzy bo nie chce sie wkurzac i robić tu kłótni.

To tyle w kwesti mojego ogólnego zażenowania postem Milosa.

A teraz pora na moją opinie Gali ...bez Synonimu Dave'a.

Zacznijmy od pierwszej walki.

MVP pokonal Jeffa Hardy- uważam że walka była dobrym Openerem i włąsnie jako Opener spełniłą swoje zadanie. Hardy pokazywał swoją osobą ten wysiłek zarówno fizyczny jak i emocjonalny biorąc pod uwagę o co toczyła sie konfrontacja tych dwóch panów. Zaczabiście podobały mi sie te kontry MVP. Miały swój efekt aż odrzucało łeb od monitora. Generalnie walka była mocno na plus i jak na walke otwierająca gale sprawdziła się. Mało kto (IMO) spodziewałby sie interwencji sheltona. A przewidziane przeze mnie Win MVP - co również jest na plus.

Beth Phoenix & Santino Marella pokonali Kofi Kingstona © & Mickie James © - Takiego wyniku się spodziewałem , Mickie była mistrzynią już za długo ,a Kofi po prostu mimo wyjebczych umiejętności w ringu , jest jeszcze za cienki pod względem show jakiego tworzy poza nim i gronem pośród publiki. Generalnie pasuje mi taki wynik i przede wszystkim Beth jako Champion. Mimo że Mickie jest bardzo dobrą zawodniczką. Santino był w tej walce elementem humorystycznym wiec nie wymagałbym od niego moonsaultów czy SSP czy innych tak Crockew... Walka jak walka , w końcu to Summerslam , tu zawsze miało dziać sie coś "innego niż walka" ...może jakiś ślub , może jakieś Jackassy.

Matt Hardy pokonal Marka Henry © (w/ Tony Atlas) przez DQ - warte odnotowania było nowe wdzianko Henrietty - co raz vardziej utożsamia się on ze słoniem......słoniem którego Hardy rozbija Twist of Fate'em :roll: Walka oczywiście walką nie była jak sie okazało. Mielismy własciwie segment który pokazał że Finisher Hardasa jest so f'n strong. Bookerzy zdecydowali sie chyba skasowac tą walke by przedłużyć dwie ostatnie ....dla mnie ta denna scena do wyrzucenia z karty od samego poczatku ....a Henry do domu. ..ps. Nie weźmie Hardy'ego ze sobą.

CM Punk © pokonal JBLa - nie spodziewałem się perły wiec nie ma czego żałowac ...walka stała na poziomie średniaka. Oczywiście to w ch***j za mało jak na pojedynek o WHC na takim ppv jak SummerSlam. Ale musze przyznać że nawet sie na niej nie nudziłem. Dostałem troche pokazu siły od Cycucha i troche tych wyjebiście słyszalnych uderzeń od CM'a. Dodatkowo to rozibie głowy przez Punk'a. Końcówka troche denna. Przyznaje ...mozna było zrobić to lepiej. ....duzo lepiej. Ale nie powiem że było to źle czy też nie daj Weeman (boże) kompromitacja.

Triple H © pokonal The Great Khaliego (w/ Ranjin Singh) - I co wy cholera chcecie od tego pojedynku. Ja jebie , jak na walke udziałem Khaliego wyszło to naprawde zjadliwie. Ja już bardziej nudzilem się na Cena vs. Batista niż tutaj. A wy uważacie że niby co miał zrobić HHH ? Może bodyslam ? Nie , moim zdaniem powinien zrobić Gorilla press , a nastepnie 720 w powietrzu. A co miał zrobić Khali ...właściwie ...on pokazał wszystko czego sie do tej pory nauczył ...zaplątał się w liny , zrobił czopa , zrobił khali bomba , vise gripa , clawa , bodyslam , ciosy w narozniku. Przeciez on do jasnej ciękiej kurwy nic wiecej nie umie. A Triple wygrac musiał , i chwała że pedigree jakoś wyszło. Moło być duuzo gorzej...pamiętacie Khali vs. Kane ? :evil:

Batista pokonal Johna Cene - spodziewałem się jak wielu wygranej janusza po typowym F-U. A tutaj Batista. Prędzej postawilbym na jakies DQ , ale nic. Generalnia walka mi sie niepodobała. Można było jednak zrobić ten Herdy vs. Henry chociaż te 5 minut gdzie mastodont połozy matta i wygra. A nie przedłużac tak tą walke. wyjęta w sumie z dupy , słabo promowana (o czym nadmienił sam Dave). Cała walka przed moimi oczami składała sie do "Ja Ci teraz zrobie finisher .....a zonk ,,,bo ja ci uciekne...i teraz ja ci zrobie finisher ...a dupa...bo teraz to ja ci ucieknie" ...i to był cały pomysł na te "walke stulecia" Fyrst Ewer ? Nie podobało mi sie to ...poza tym , po dwóch powerbomb'ach to podkłada się Taker;a ....a tutaj John Cena. Jedyne co mi sie chyba w tej walce podobało to typowe ...Buuu-Yeeaah-Buuu-Yeeah !! .... obejrzec można ...na dużą skalne..nie powiedziałbym - dokładam tu jeszcze że mimo bez pasa - janka wciąz nie trawie. A Repertuar obu panów był po prostu za skromny na taką walkę.

The Undertaker pokonal Edga - nie bede pisał o wyniku - to było oczywiste. wiedziałem też że bedzie sie długo rozgrzewać i tak było ...ale końcówka była dobra. Solidny Main Event który połknał jakby nie patrzec galę nosem i to sie musi podobać. akcje przeciwników , upadki na sotły , schody , wyłamania klatki , akcje poza ringiem ....ehh...no dałbym jej 4++/5 ,,,nawet dałbym jej 5-/5 ....w mojej chorej bani liczyłem że znajdą sie na klatce...ale cóż nie wolno od wwe wymagać za dużo...

Ogólnie gala na mocne 6,5/10 wg mnie. pozdro 500 , 100 , 900 :)

915802072594e34bce782c.jpg


  • Posty:  324
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Cóż...Powiem z miejsca-gala była naprawdę słaba.W sumie to wiadomo to było już w momencie poznania całej karty,ale zawsze mogło coś zaskoczyć.Jedna walka zapowiadała się obiecująco (Jeff Hardy vs. MVP),a jedna genialnie (oczywiście Hell In A Cell)-reszta to potencjalne gnioty,w porywach średniaki.Tak czy inaczej-na pewno nie można było spodziewać się świetnej gali,powiem więcej,w sumie to nawet przewyższyła ona moje oczekiwania,co nie zmienia faktu,że nadal jest strasznie kiepska.Na wszystkie walki jedna była naprawdę bardzo dobra,jedna co najwyżej niezła (i to przy odpowiednich warunkach,ale o tym później),a reszta to średniaki i kupy,mówiąc krótko.

MVP pokonal Jeffa Hardy

Nie za bardzo wiem co o tej walce napisać...Dzięki Hardy'emu pojedynek miejscami potrafił trzymać tempo,lecz cała jego reszta była rozgrywana w tradycyjnym WWE'owskim stylu pt. "pięciominutowe headlocki".Mimo wszystko nie mogę powiedzieć,bym przy niej przysypiał,czy się jakoś wyjątkowo wynudził-walka zjadliwa...Tak-zjadliwa,to jest chyba najlepsze jej określenie.Na miano niezłej nie do końca zasłużyła,ale na pewno dało się ją oglądać z jakąśtam przyjemnością nawet.

Beth Phoenix & Santino Marella pokonali Kofi Kingstona © & Mickie James ©

O,a tutaj akurat przyjemnie było.Można się trochę pośmiać,trochę pooglądać pięknej Mickie,a i trochę wrestlingu też było.Generalnie nie można było spodziewać się powalających moves'ów i pełnej dramaturgii końcówki,aczkolwiek pojedynek przyjemny.Zwycięztwo Beth i Santino w sumie do przewidzenia-Kofi jako champion był kiepski,a James trzymała pas już jakiś kawałek czasu,więc można było być przygotowanym na zmianę.Tak czy inaczej naprawdę dobrze się to oglądało,raczej ze względów humorystycznych,ale zawsze.

Matt Hardy pokonal Marka Henry © (w/ Tony Atlas) przez DQ

Żałosne.Nie wiem po co bookerzy WWE to zrobili i dlaczego wciąż szmacą ECW,powinni to chociaż przechrzcić w jakąś inną nazwę z samego szacunku dla legendy.Kolejny dowód na to,że ECW Title gówno znaczy,tak samo zresztą jak i cały brand.Choć w sumie,na ironię,takie rozwiązanie i tak było lepsze niż oglądanie całej,długiej walki tej dwójki.Przynajmniej nie zdążyłem usnąc. ;)

CM Punk © pokonal JBLa

Po pierwsze i najważniejsze-czemu,do cholery,tak dobremu wrestlerowi jakim jest Punk,dają na PPV takiego przeciwnika jak JBL?Przecież to jest nielogiczne!Gdyby był to Chris Jericho wyszłaby naprawdę niezła,o ile nie bardzo dobra walka,a tak to zwykły średniak.Choć i tak zdecydowanie powyżej oczekiwań-CM wycisnął coś z Johna i pojedynek dało się spokojnie obejrzeć.

Triple H © pokonal The Great Khaliego (w/ Ranjin Singh)

Na początek muszę odwołać się do pewnych słów-

I co wy cholera chcecie od tego pojedynku. Ja jebie , jak na walke udziałem Khaliego wyszło to naprawde zjadliwie

Muszę się z tym zgodzić,ale ja jako widz mam,za przeproszeniem,głęboko w dupie to,czy Khaliego nauczono robić coś więcej niż chopy-ja po prostu oczekuję dobrego show,a ta walka mi takiego nie dała. :) Jasne,że znając umiejętności Hindusa mogło wyjśc o wieeeele gorzej,co wcale nie znaczy,że nie ma się do czego przyczepić.Walka była po prostu słaba,działo się mało i nieciekawie.Khali wspiął się na wyżyny swoich umiejętności prezentując nam wymyślne dźwignie,a nawet i leg dropa (to ostatnie mnie akurat całkiem zaskoczyło ;) ).Tak czy inaczej jako całość nie można powiedzieć,by walka była wybitna-dostaliśmy taki pojedynek jakiego można było się spodziewać.No,może odrobinę lepszy.

Batista pokonal Johna Cene

Tutaj akurat było dobrze.Nie można powiedziec,że fenomenalnie,ale na pewno porządnie.Gdyby mnie jakkolwiek obchodził wynik tej walki,byłaby ona bardzo emocjonująca.I Batista i Cena pokazali się z niezłej strony,nie przynudzali,działo się sporo,no i ostatecznie nie czołgali się po ringu i nie chwytali się w submissiony co kilka chwil,ale naprawdę przyzwoicie walczyli.Bardzo przyjemny pojedynek.

The Undertaker pokonal Edga

No właśnie...To,na co wszyscy bez wyjątku czekali najbardizej,o czym można było się przekonać choćby śledząc chaty na streamach-każdy tylko się pytał kiedy będą walczyć undertaker i Edge,pojedynek ten wzbudzał zdecydowanie najwięcej emocji i był najbardziej wyczekiwany.W końcu stało się,Taker wrócił..I to jak!Ale nie zapominajmy o Edge'u,który również zaprezentował się znakomicie.Świetny pojedynek,mimo tego,iż wiadomo było,że Taker się nie podłozy zaraz po powrocie-naprawdę emocjonujący.Jedyne co mogło się nie spodobać to fakt,że niewykorzystany został szczyt klatki,a chyba wszyscy na to liczyli...Dodatkowo mógł to być w sumie kolejny TLC match,bo i tak panowie używali prawie wyłącznie krzeseł,drabin i stołów.Wyłamanie/wybicie części klatki to był taki moment,w którym odruchowo podnosimy się z foteli i jesteśmy pełni podziwu.Potem spear na stół komentatorski...Naprawdę działo się sporo,a co najważniejsze walka bvyła długa,więc można było spokojnie nacieszyć oko widokiem Takera i Edge'a w dobrej formie.No i sama końcówka...Podczas wykonywania chockeslam'a z drabiny zapachniało mi aż starym Undertaker'em.

Ogólnie,skoro już wszyscy wystawiają oceny-jak dla mnie cała gala zasługuje co najwyżej na ocenę 5/10,która i tak jest zawyżona ze względu na świetny ME.

e916f7e946.png

  • Posty:  1 775
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  07.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Po cholere wogóle to oglądasz ?

Kiedyś mi zarzucano, że nie oglądam i krytykuję. Teraz mi się zarzuca, że oglądam. Nie wiem, że jest jeszcze inna opcja przy wyrażaniu poglądów ^^

Zaraz wtrącą się dzieci Modjo'a że jestem fan bujaka ale pierdziele to.

Widzisz kogoś pasującego do opisu?

Bo takim postem jak ten to najwyżesz wzbudzasz wqrw a nie szacunek za włąsną subiektywną opinie.

Zaraz, zaraz... Może się mylę, ale z tego co mi wiadomo, dyskusja na temat gali wrestlingu opiera się na wymianie i komentarzu subiektywnych poglądów. W innym przypadku nie miałoby to sensu.

P.S. Przestań do cholery bawić się w Meltzer'a. I tak każdy już wie że wszystkim co ze sceny nie zależnej dajesz powyżej **** a WWE nie dasz nawet *

Nie wiem, dlaczego przeszkadza Ci ta forma. Wykorzystał ją przecież chociażby Adam Ryland tworząc Extreme Warfare Revenge. System gwiazdkowy jest przejrzysty, przyjemny estetycznie, a także w dość szerokim użyciu wśród użytkowników, co możesz zobaczyć w temacie MOTYC.

Swoją drogą po tylu kwartałach powinieneś się przyzwyczaić do różnicy zdań i przyjąć humorystyczną formę boruty ala Willem :D

Teraz już tak w kwestiach czysto wrestlingowych. Obejrzałem dzisiaj dość świeżą galę bardzo krytykowanego CZW - Tangled Web. Dobrze wypowiadał się o niej LA, więc uznałem, że można spróbować. Z federacją nie jestem w żaden sposób związany mentalnie. Tak więc porównajmy kilka pozycji na gali (od tej pory rzeczy związane z tematem, żeby nikt się nie doczepił do offtopu :P):

Opener:

WWE - wolne tempo, praktycznie jedyne ciekawe movesy to Somersault Leg Drop Hardy'ego, Belly to back Suplex MVP w narożnik i Diving Crossbody Hardy'ego na Sheltona

CZW - szybkie tempo, mały spotfest, reversale (pomijając obecność w tej walce czterech osób)

Druga walka (o dziwo obie trwały około 6 minut):

WWE - Dropkick i Somersalut Crossbody Kofiego, poza tym głównie inicjatywa Mickie

CZW - jako motyw humorystyczny przed walką wresterzy grają w Mortal Kombat. W walce stiffowe kopnięcia, oryginalne akcje drużynowe, high fly movesy w tym niesamowity 720 Corkscrew Crossbody za ring Stupifieda.

Dalej na tej gali miałem świetnie promosy Necro Butchera, Pinkie Sancheza oraz 2 Girls 1 Cup & Miracle Ultraviolence Connection. Miałem spotfesty. Miałem TLC, w którym pojawiło się to wszystko, co w HIAC'u (a może i trochę więcej), z tym że ostra zabawa z hardcore'owymi atrybutami od samego początku. Miałem delikatną dawkę ultraviolentu. Miałem bardzo ryzykowną Planchę z balkonu. Mam dalej wyminiać?

I wiesz co? Żadnej walce nie dałem ****. Nie wszystkie miały też przynajmniej ***. Różnica poziomu zaś była kolosalna. Po prostu mam bardzo duże wymagania od walki, która otrzymuje ****. Ona musi mieć to "coś", musi olśnić. Poza tym kiedy systematycznie oglądasz federacje niezależne, poznajesz styl całkowicie inny od tego, co prezentuje WWE. Szybsze tempo, dobór bardziej ryzykowniejszych movesów, nieraz więcej nearfalli. I to w pewnym momencie zaczyna powszednieć. A Ty IOOT, z tego co mi wiadomo, nie oglądasz federacji niezależnych często i gęsto, jeśli w ogóle. Dlatego nie zmienia Ci się obraz na wrestling i naturalne, że dasz więcej niż ja. Także podsumowując uważam, że moja opinia Summerslam jest surowa i jak zwykle subiektywna, ale jednakowoż trafna i żadnej oceny z mojego poprzedniego postu nie zmienię.

Edytowane przez Gość

2999686564ec3bcdf0a69b.jpg


  • Posty:  3 656
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  BGZ

Milos, dobra , poniosło mnie - sorry.

Co i tak nie zmienia mojego zdania , że na taką subiektywność , czasem lepiej sie zdystnasować. Poza tym radziłbym jednak oceniac WWE , jak przystało na WWE. A nie tak jak wspomniałem wymagać od Khaliego bóg wie czego skoro jest to nie osiągalne. Poza tym tak niskie zklasyfikowanie gali (czyli przedział między * a ** ) to cios w s trony milionów fanów ...w tym momencie mozna powiedzieć wysawiąjąc gali takie noty , nazywasz po imieniu w ch***j ludzi idiotami ...

eot. Nie chce więcej prowadzić takich dyskusji , koemntujcie dalej gale - ja się już nie wtracam.

915802072594e34bce782c.jpg


  • Posty:  764
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  28.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

MVP vs. Hardy - tutaj miłe zaskoczenie MVP ładnie kontrował akcje Jeff'a i wygrał walkę z nim czego w ogóle się nie spodziewałem. Interwencja Sheltona trochę w tym pomogła, ale tak czy siak jestem zadowolony z wyniku tej walki.

Wreszcie coś nie pod marków...

Zwycięscy biorą wszystko - też mi się podobało, wiadomo Santino trochę pokomediował (wskoczył na Beth jak biegł Kofi) ale tak jak się spodziewałem "nowa para" wygrała. Szkoda tylko, że Santino nadal robi tam za "babe", a Beth za faceta, ale to już szczegół. Mam nadzieje, że jeszcze pasy tag team dojdą do ich dorobku wtedy było by naprawdę ciekawie.

Hardy vs. Henry - jak widziałem, że Henry tak szybko padł mówie co się dzieje do cholery?!, ale jednak haczyk musiał być. World Strongest świniak pas trzyma nadal. Rzadko kiedy widać jak ktoś robi na nim suplex'a bracia dali radę.

CM Punk vs. JBL - od razu mówię, że nie widzi mi się JBL jako champ dlatego całą walkę liczyłem na to, że tej walki nie wygra i na szczęście tak też się stało. Punk się starał, ale co z tego skoro ma takiego rywala. W dodatku jeszcze ten kloc uderzył go w tył głowy. Mam nadzieje, że żadnej poważniejszej kontuzji z tego nie będzie. Punk dalej mistrzem i to cieszy!

HHH vs. Khali - nudno, nudno .... Pedigree (wielkie poruszenie na widowni) 1...2....3.... koniec. Odnotowane zyski pieniężne do zobaczenia na kolejnym PPV panie Kali.... tak to w tylko można opisać. Nie oszukujmy się Khali nie pasuje do Triple'a.

Batista vs. Cena - no tutaj już lepiej pokaz siły jednego i drugiego, kilka powerbombów, STFU, Figure4 no i zwycięstwo Batisty?! - zaskoczenie totalne myślałem, że w tej walce animal z góry jest na przegranej pozycji, a tutaj jednak zwycięstwo. Zobaczymy czy dalej będą to ciągnęli ....

No i coś na co każdy czekał Hell in a Cell - powracający Taker vs. psychol Edge. Powiem szczerze brakowało mi tylko zrzucenia Edge'a z góry klatki na stół komentatorski, a tak po za tym to był git. Stoły, drabiny, krzesła, schody.... rozwalona klatka, spear przez 2 stoły. Na koniec wielka zemsta Taker'a.... już schodzi, a tu jeszcze wraca niby czokslem z drabiny, ale ring zniszczył. No i potem płomienie hehe.

Galę dało się obejrzeć to na pewno. Ma słabsze i lepsze momenty. Ogólnie dało radę!

 

Shawn Michaels - R.I.P 29.03.1998

 

 

 

WWF - R.I.P

 

 


  • Posty:  430
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.12.2023
  • Status:  Offline

Niemalże przed chwilą skończyłem oglądać galę a już zabieram się za posta w dyskusji :) Coś mi tu jednak nie pasi.... zaraz, zaraz a co inni maja do powiedzenia.... Tak wiec postanowiłem przeczytać wasze komenty co do trzeciego ppv roku w WWE. Najwpierw może wstrzymam się do własnej oceny gali. Tak więc gala się na dobre zaczęła. Jak zwykle niesamowita oprawa hali, nadająca charakterystyczny wygląd ppv. Przejdźmy jednak do pierwszej walki w której zmierzył się Jeff Hardy i Montel coś tam Porter. Walka może wydawać się na słabą i strasznie ssącą… ale to tylko opener… czego chcieć więcej od Hardego który w wywiadzie mówi że chce zwolnic tępo swoich walk. Był to zjadliwy i jak najbardziej dobry opener. Może nie było spektakularnych moresów, ale już mamy gotowy feud midz. Hardym a Sheltonem który interweniował w walce. Ku zaskoczeniu zwycięzcą nie okazał się Jeff Waleczne Serce, a MVP. Może i jemu jakiś kawałek ciasta się dostanie. Po tej walce mogliśmy się już szykować na kolejną walkę. Winners take all… dwa pasy stały na szali. Przyjrzyjmy się jednak zawodnikom. W prawym ringu mamy team rycerzy, tak wiec pragnę przedstawić Kofi Kingstona…. Pierwszy Jamajczyk z Genii w WWE, oraz jego Tag partnera Micky James. W drugim narożniku stoi duet w którego skład wchodzą: Santino Marella- włoski ogier, oraz Beth Phoenix. ekhm Walka jak na mój gust wypadła bardzo dobrze. Była dość zwrotna i zjadliwa, dzięki inicjatywie Kofiego i Mickey. Jednak co było najważniejsze w tej walce, co uczyniło ją dość wyraźną, to głównie kretyn Mirella :D Może to i trochę głupie robienie z Santino cioty, a z beth szkolnej kucharki ( Brrrrrrrrrrr), jednak ja to kupuję. Miłą odmianą jest obejrzeć Beth w zabawnym segmencie, lub walce. Walkę na szczęście wygrał komik i kobieta Conan. Dlaczego dobrze się stało… otóż: Santino zostanie doceniony, Kobieta Koń traci pas. Dalej chciałbym zaznaczyć, że nie uważałem ani trochę Kofiego za złego champa. Nie jest dość znany, to prawda, nie ma jeszcze doświadczenia z widownią, ale jednak ludzie to kupili. Można tu powiedzieć że dunder-13 kupią wszystko, ale że złym mistrzem był Kofi już nie. PS. Nie potrafię na chwilę obecną wyobrazić sobie feudu na lini Marella- Kingston. A my przechodzimy do „machu” którego stawką był pas ECW. Ekhm, ekhm….. Walka trochę więcej niż krótka, ale nijaka. Wg. Mnie było to tylko bezsensowne zmarnowanie czasu na jakąś inną walkę. Po raz kolejny można się przekonać co do tego że ECW, to tylko Brand. Co dalej…. Jakiej walki mamy się spodziewać na Unforgiven… Mark Henry vs. …. Matt Hardy. No nie wiem. Przejdźmy jednak dalej. Oho a dalej mamy WHC championship… tak szybko. Przed nami jeszcze trzy walki…. Ach tak…. Zapomniałbym że w karcie mamy najważniejszą walkę gali…. Marins vs. Koksista. Jedyny plus tej sytuacji, to ME którym na pewno będzie Taker vs. Edge. To dowodzi jednak tezy, że pas to tylko dodatek do wrestlera, który go nosi. A co to właściwie za walka ma być. CM Punk vs. JBL. Panka jeszcze wytrzymam, ale cycucha już nie…Walka od początku była nudna…. Sam przed walką myślałem że CM może wykrzesze cuś z JBL, jednak doszłem do wniosku że z niego nie da się już nic wykrzesać. Walka ssała na maxa…. Oprócz kilku ciekawych moresów nic praktycznie się nie działo. Takiego upadku WHC się nie spodziewałem. Jak nie trudno się chyba domyśleć, JBL to cholernie dobry heel i tak łatwo od szansy o walkę o pas nie odstąpi. A szkoda, bo na RAW jest o wiele więcej osób, które na ten tytuł bardziej zasługuja. Nie twierdzę, że Punk jest złym championem (chociaż najlepszym tez nie jest). Walka się skończyła a zwycięzcą został…tada….CM Punk (do dupy tego posta ułożyłem). Następnie przechodzimy do walki Triple H vs. Khali. DAMN! The Great Khali walczy o pas z wielkim Kichotem Huntera! Shit! Może się tak wydawać…. W rzeczywistości jednak walka (biorąc pod uwagę przeciwników) nie ssała tak bardzo jak pojedynek o tytuł WHC. Khali jak Khali…. Walki rodem z Wrestlemani 17 nie zrobi. Partner w tej walce potrafił wiele i wiele z Khaliego wykrzesał. HHH nie raz toczył boje z wrestlerami o umiejętnościach Khaliego. Zawsze jednak ci wrestlerzy starali się zrobić „wrażenie”, bo dobrego raczej by nie dali rady. Tak więc walka minęła, a zwycięzca był znany już od ślubu Trejpla ze Stephani. Dalej Fyrst Tajm Efer: John „U can`t see me”Cena vs. Farcista! Walka słaba! Trejpel wzbudził większe emocje, robiąc pedigree na Khalim, niż Cena FU na Batiście. Co chwilę patrząc na Sinę powtarzałem „Ależ on jest zajebisty!” Jedynym plusem było zaskoczenie, odnośni zwycięzcy tego boju. Batista wygrał, ale co dalej… Od początku będzie gonić za WHC???? Rozpocznie feud z Santino o pas IC, czy może będzie kontynuował feud z Janem? Tak czy siak w głowie miałem mentlik. Zaraz przecież miała się rozpocząć walka na która czekałem najbardziej. Walka, która dzień wcześniej mi się przyśniła ( szkoda tylko że ze mną w roli główne). Walka, która jest specjalnością jednego z zawodników którzy mają się zmierzyć w klatce…. Klatka się opuszcza…krew dochodzi do głowy…dwa litry Sprite szukają wyjścia, a w klatce pojawia się Edge. Chwila wyczekiwania i po chwili już biją dzwony. A w oddali…co to? Kto to? Czy to górnik? Nie! Czy to ksiądz? Nie! To grabarz wraca z urlopu! Chmmmmmmm…. Już można było wyczuć co się tylko będzie działo we wnętrz stalowej konstrukcji. Zawodnicy stoją naprzeciw siebie i mierzą się wzrokiem… słychać gong i walka na dobre się zaczyna. Nie będę opisywać każdego szczegółu walki, bo i tak Sejbla to najlepiej zilustruje w swoim raporcie. Napisze tylko że walka był ZAJEBISTA. Gdybym napisał że dużo się tu działo następnego dnia pewno bym nie wstał. Tutaj działo się bardzo dużo. Walka nie pobiła tego co ta parka przedstawiła nam na One Night Stand, jednak zdecydowanie było co oglądać. Mnóstwo ciekawych akcji, sporo spearów i sporo tlc. Jak chyba każdemu zabrakło mi wejścia na szczyt klatki, ale who cares? Nawet bez tego całkowicie przekonałem się do obu zawodników i do show jakie nam pokazali. Zwycięstwo Takera to rzecz przewidywalna, a sprawiająca tak dużo przyjemności. Walka zakończyła się tomb stonem. AMEN! Ale zaraz Taker wraca na ring! Co on chce zrobić? A no definitywnie zakończyć znajomość z Edgem. Ustawia drabiny i mamy piękny chockeslam, który wbija Edga w ring. BURN In Hell Edge! Main Event po prostu z piekła rodem. Boska walka, nigdy nie bawiłem się w ocenianie, ale tym razem to zrobię: 9.9/10 Podsumowując, to Summer Slam wypadło bardzo dobrze jako ppv. Nie wypadło jednak dobrze, jako całokształt historii tego PPV. Najlepiej podsumował to chyba Milos. Jako osobna części nie było najgorzej, jednak przyrównując do lat wstecz to żadne ppv. Ale co ja gadam… WWE, a WWF to znacząca różnica, której najwyraźniej nie zauważyłem. Chciałem się jeszcze do czegoś odwołać, ale zapomniałem. Za wszystkie błędy obwiniamy Worda który mi wyrazy zamienia na Rogale.


  • Posty:  424
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  10.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Opener był raczej nudny. Strasznie liczyłem na ostatnio często używane kopniecia MVP w zmozonej ilości- zamiast tego zobaczyłem sporo, jak już pisałem nudnego, submission wrestlingu. Wygrana MVP była dla mnie ogromna zaskoczką mimo iż po tym, jak Twardi sprzedał Sheltiemu Swantona na ostatnim smacku byłem niemal w 100% pewien jego wpierdzielenia się w walkę (pozdro IOOT ;) ) i DQ for Hardy... Tymczasem jego interwencja ograniczyła się do podbiegnięcia do ringu i popatrzenie na 'nielubianego' wrestlera...

Winner Takes All oczywiście miał być zabookowany tak, aby jak najwięcej razy Santino zrobił z siebie głupa. Doszła do tego mniej znacząca rola obu kobiet i kompletnie nic Kofi'ego.... i tak oto wyszedł nam 2 mecz na tegorocznym SS. Szczerze mówiąc widziałem o niebo lepsze comedy matche, a usmiechu na mojej twarzy cięzko by szukać (choć gości tam niemal przy kazdym pojawieniu się Santiego). Jak dla mnie zdecydowanie bardziej humorystyczne były segment przed i celebracja po wygraniu pasów. W trakcie walki skupiłem się raczej na wystającej bieliźnie Mickie...

ECW Championship- jak widzę wszyscy niemal to krytykują; no ale powiedzcie mi- Na serio chcielibyście oglądac jeszcze z 10 minut pojedynku tych... zapaśników? :roll: Sam cieszyłem się jak sk... Raz, że to tylko 40 sekund i dwa, że Henry został przy pasie- run Henryczka podoba mi się znacznie bardziej niż ostatni Mateuszka z US (a zakładałbym podobny z najmniej prestiżowych z napisem 'world'...).

Punk vs JBL to kolejna niezbyt ciekawa konfrontacja, ale i tak chyba najlepsza jak do tej pory na tym PPV. Osobiście odniosłem wrażenie, że match został zakończony wcześniej niż powinien- finish był z dupy wyjęty, a Punk na chwilę przed nim rozwalił główkę- myslałem, że to jakas powazniejsza kontuzja. Jednak kiedy CM po walce z usmiechem od ucha do ucha kolejno unosił i opuszczał swój pasik doszło do mnie, że jednak to nic wielkiego i tak miało być...

Widząc niemal u każdego zażenowanie poziomem walki HHH z Khalasem czekałem tylko, jak dojdę do posta IOOTa i przeczytam, że było względnie dobrze. Nie pomyliłem się :D Właściwie sam też sadze podobnie. Khali pokazał jak na siebie sporo, a jego przeciwnik wyraźnie mu pasował. Oceniając tą walke w skali WWE czy szeroko pojętego wrs niby mamy gniota... Ale jesli chodzi o 'skalę Khaliego' to jest to wg mnie jego druga (po Punjabi Prison z klocuchem i przed LMS z grabarzem) najlepsza walka w WWE. Poprostu nalezy sobie wbić do głowy, że jedyną dobrą walką Khaliego będzie elimination match, w którym odpadnie w pierwszych sekundach, a potem walki jak ta z Hunterem ogląda się już całkiem możliwie ;) Nie wiem, jak wam, ale mi JR zaspoilerował końcówkę ;) Przy dawaniu tego cuda do karty myślałem o czymś a'la Unforgiven '07 czyli pin po spinebusterze... Ale jeśli JR co galę nawet po kilka razy pierdzieli, jak to Hunter pedigree na Khalim nie zrobi to kazdy średnio ogranięty fan (wsłuch***jący się w komentarz :D ) domyśli się, że jednak Khali trafi papą w matę...

Cena vs Batista... First time ever... i lepiej ostatni :P Nie, przesadzam- nie było aż tak źle; spodziewałem się czegoś znacznie gorszego. Choć po odejrzeniu może z 3 pierwszych zmulonych, że ch... minut wachałem się nam możliwością przewinięcia. Ostatecznie się powstrzymałem i niedługio po tym zaczęło się coś dziać (w tym miejscu byłem chyba jednak trochę zbyt ospały, by to docenić). Aż do kiedy Batista założył... a właściwie próbował i nie potrafił ( =)) ) załozyć rear naked choke. Końcówka bliźniaczo podobna po jego każdej z walki Ceny z kimś ponad mid carderem czyli kilka wariacji uniknięcia FU, po czym właściwe już wykonanie tej akcji. Mimo to podobała mi się. Wygrał Batista- jeszcze jakiś czas temu ucieszyłbym się bardzo... ale jakoś ostatnio nie angazuje się aż tak emocjonalnie w walki Jaśka. Mój stosunek do jego osoby spadł ze swego rodzaju nienawiści do zwykłej niechęci (chyba za sprawą ostatniego napływu jego 'anty-fanów', którzy nieżadko sa jeszcze bardziej żałośni niż jego 'fani z ESC'...). Krótko mówiąc- bedac na gali na żywo chantowałbym 'You both suck!'

Aha, jeszcze jedno- niech mi ktoś wyjaśni, cóżniezwykłego jest w skontrowaniu 'lecącego z narożnika przeciwnika z zamiarem zrobienia buby' w powerbomba? :roll: Wystarczy przeciez tylko usiąść na dupie i machnąć łapami...

No i absolutna perełka tego mocno okraszonej kupskiem PPV- HIAC. Przed walką w oczy rzuciła mi sie nowa klateczka i odpowiedź na pytanie 'dlaczego?'. Po odrzuceniu hipotezy jakoby hala nie mogła pomieścić poprzedniej zobaczywszy, że wymiarami raczej się nie różnią przestałem zawracać sobie tym głowe i skupiłem sie na walce (a może jeszcze na wejściach). Właściwa odpowiedź nasunęła się później- po rozpieprzeniu klatki... 8)

Na wstępie nadmienie, iż to starcie było wyraźnie lepsze niż poprzednie w TLC i byłbym skłonny ocenić ją tak na ****1/2. Czego zabrakło? Głownie dynamiki. Wiem, że jest to tego rodzaju gówno, kiedy zapaśnicy idą od spotu do spotu wg scenariusza misternie przygotowując sobie drabiny do skoku, rozstawiają stoły czy co tam jeszcze... No ale czy te olbżymie przerwy na odpoczynek między nimi w pierwszej połówce były konieczne? :roll: Później było już tylko szybciej, czyli lepiej (oczywiście nie znaczy to, że pierwsze 10 minut czy ile tam to zajęło były słabe- to nie były). 'Otwarcie' klatki, dwa dobrze wykonane speary Edge'a ( :shock: ) na stołach i później w ringu- to już coś. Po cichu liczyłęm, że po skończeniu zabawy ze stołem komentatorskim Egde zacznie ładować skoje kapsko na górę... niestety on myślał inaczej...

Po powrocie spoty zaczęły byc coraz mocniejsze, a wrestlerzy bardziej stiffowi. Był wtedy taki moment, kiedy przybliżyli twarz Takera... i z tego ujęcia wyglądało, jakby stracił ze 4 zęby... Później na (jego ;) ) szczęście okazało się (na lepszym już ujęciu), że z ząbkami Mareczka wszystko jest w absolutnym porządeczku. Właściwy już finish był jeszcze bardziej mocny i jeszcze ciekawszy :twisted: Tylko czemu ostateczny tombstone był na ringu, a nie schodach stojących w odpowiedniej pozucji tuż przy nogach Takera... :|

Kiedy dead man wrócił na ring i wykonał ten 'chokeslam' z drabiny lekko spier*olili mi świetne wrażenie pozostawione po świeżo zakończonym boju. Dlaczego? Bo to nie był chokeslam tylko popchnięcie (15 minut wcześniej bliźniaczo podobną akcję, kiedy to Taker rzucił rywala z narożnika na 2 stoły odwalili bardzo fajnie...), a sprawy pęknięcia ringu nie dopracowano do perfekcji (a nawet pewnej granicy, kiedy każdy młody fan mógłby to kupic jako prawdziwe; najbardziej raził odgłos). Hehe, ale płominie smażące Edge'a w piekle w pełni to wynagrodziły. Jak na chwilę obecną jest to dla mnie MOTY w WWE.

Ogółem gala wypadła bardzo podobnie do tej z 2007r. powszechnie uwazanej za niewypał... Karta prezentowała sie dość słabo i była robiona ewidentnie pod marków (choć z pewnością buyrate będzie miała bardzo dobry). No cóż- przynajmniej sie specjalnie nie zawiodłem...


  • Posty:  3 601
  • Reputacja:   6
  • Dołączył:  21.06.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

Wg mnie gala średnia, żeby nie powiedzieć słaba. Uratowały ją dwie walki. Oczywiście hell in a cell i jak dla mnie też Cena vs Batista. O pojedynku Takera z Edgem nie chce mi się pisać, bo jeszcze Dziko dostanie furii ;)

Pozytywnie zaskoczył mnie po raz któryś tam Batista. Mimo, że walka nie była jakaś tam wyjebista jednak w porównaniu do innych na tej gali dała radę. I co ważne Cena ZNOWU przegrywa na PPV! :D yeah! :D jupi ;) Jak miło na to popatrzeć :P W pewnym momencie byłem jednak pewien, że John zgarnie zwycięstwo i wykrzywi swój kwadrat w coś na kształt uśmiechu :P Aha, i strasznie głupie było to łapanie się za nogę tudzież kolano...

I tu może Was zaskoczę, ale nawet podobała mi się walka Trajpela z Grejtem. Solidna porcja humoru! :D WWE to jednak potrafi rozśmieszyć fanów. Te zabójcze chwyty Khaliego w stylu "wyciskanie mózgu" czy też " masaż bara'. Klasa. Do tego numer z zaplątaniem się w liny :D Nie ma co zajebisty szoł Great odwalił. A na koniec grzecznie przyjął pedigree od Króla i poszedł spać 1,2,3 ;) HHH pewnie sam rozpisał tą walkę na spółę z Greatem :P

ECW Championship: totalna żenada. Syf, kiła i mogiła........ :t_down:

Ogólna ocena gali: dam 6/10

Hard Justice 100 razy lepsze :P

 

16476371734edf391100c30.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Podobają mi się te postery prezentowane przez Stardom czy TJPW - fajne, z pomysłem, a nie kolejny plakat, który wygląda jak coś zrobione w 2 minuty na szybko...
    • KyRenLo
    • CzaQ
      Ten plakat wygląda jakby WWE promowało przemoc domową       A tu znowu szachy - czarne na górze, białe na dole  Jeszcze jebne jak Orton z Knightem zaczną  
    • Grok
      Claudio Castagnoli zmierzy się z dwoma pretendentami podczas swojej następnej obrony CMLL World Heavyweight Championship. CMLL potwierdziło, że Castagnoli obroni tytuł przed Euforia i Akuma w three-way matchu w Arena Mexico w ten piątek wieczorem. Mecz został ustalony po tym, jak obaj odpowiedzieli na open challenge ogłoszony przez Castagnoli. Będzie to piąta obrona Castagnoli od czasu zdobycia CMLL World Heavyweight Championship na Gran Guerrero w listopadzie 2025 roku. Dotychczas gwi
    • HeymanGuy
×
×
  • Dodaj nową pozycję...