Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 104
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  04.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

1. Match



TNA X-Division Championship:

Petey Williams © pokonal Consequences Creeda

 

2. Match

Special Referee: Traci Brooks

6-Man Tag Team Match

Taylor Wilde, Gail Kim & ODB pokonaly The Beautiful People & Awesome Kong

 

3. Match

TNA World Tag Team Championship:

Beer Money Inc. pokonali LAX © i zostali nowymi Championami

 

4. Match

Black Tie Brawl & Chain Match

Jay Lethal pokonal Sonjay Dutta

 

5. Match

New Jersey Street Fight

Christian Cage & Rhino pokonali Team 3D

 

6. Match

Last Man Standing Match

AJ Styles pokonal Kurta Angle

 

7. Match

Six Sides of Steel Cage Match

TNA World Heavyweight Championship:

Samoa Joe © pokonal Bookera T

MichelleMcCool01.gif

 

 

  • Odpowiedzi 6
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • pablo modjo

    1

  • IIL

    1

  • kieska

    1

  • Mast

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  650
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jeju jeszcze nie mogę pozbierać się po tym, co zobaczyłem. Spodziewałem się naprawdę przyzwoitego poziomu, ale że wyjdzie tak dobrze nigdy bym nie pomyślał. Zdecydowanie najlepsze PPV TNA w tym roku: walki na bardzo wysokim poziomie, niespodziewane zwroty akcji i te rzeczy, które zdarzyły się po 2 ostatnich walkach. Ale zacznijmy od pierwszego pojedynku, czyli X Division Championship Match. Creed nieźle pokazał się w tej walce, a Petey nie zszedł poniżej swój wysoki poziom. Walka była szybka, pełna fajnych spotów, a publiczność reagowała niesamowicie. Ludzie kochają Williamsa, fajnie by było, jak zostałby face'm. Petey ostatnio walczy rzadko, ale jak już przyjdzie mu walczyć, to wypada znakomicie. Jednak lepiej niż na Slammiversary nie było. Trudno będzie przebić Kaz vs Petey. Pod koniec walki pojawia się Daivari, który ma jakąś dziwną nazwę teraz i rozpoczyna walkę z USA, a więc mamy feudzik z Creedem. Dalej czas na panie i ich tag team action. Walka jakoś mi przeminęła, nie ekscytowałem się tym, ale sto razy lepsze od tego, co się wyprawia w WWE. Potem kolejny pojedynek, który zdecydowanie dał radę. LAX pokazało to, co zawsze, jedynie fajny był Border Toss Homicide'm na rywali. Beer Money to stosunkowo nowy team, więc kilka akcji mnie pozytywnie zaskoczyło. Świetnie spisał się Storm, a Roode nie odstawał za bardzo od niego. Przez całą walkę sercem byłem za teamem Storma, ale rozum mówił, że wygra LAX, a tu zonk: wygrywają heele i Latynosi tracą pasy, które zdobyli na Sacrifice.

Potem przyszedł czas na walkę Lethal kontra Dutt. Stypulacja bardzo ich ograniczała, więc nie mieli okazji do pokazania maximum swoich możliwości. Moim zdaniem takich wrestlerów powinno się wrzucać do innych stypulacji, np. w tym wypadku FCA. Mimo to kilka fajnych akcji wyszło, w czasie meczu halę opuściła Val, ale Lethal wygrał. Potem walka, na którą czekałem, a więc Christian w akcji! Ta czwórka znakomicie pasuje do takich walk, a więc wyszło super. Akcja przeniosła się szybko do publiczności, a na koniec zawodnicy wrócili do ringu i tam parę super spotów. Wygrywają CC i Rhino, ale przybywa Devine i znów mamy beatdown. Jednak ABYSS się pojawia! Mam nadzieję, że tym razem Chris będzie miał jakiś feud, np. z całym 3D. Tylko niech przestanie być jakimś dobrym wujkiem, który wciąż ratuje tych dobrych, przecież to Monster!

I mamy LMS! Dziwnie to TNA zaplanowało, sędzia odliczał dopiero po pinie. Przypomina mi to Texas Deathmatch... :thinking: Lepiej by wyszedł Iron Man Match, ale LMS też dało radę. Obydwaj wrestlerzy pokazali, że wiele potrafią i w ogóle nie mam słów do opisania tej walki. Po prostu była przepiękna. Niesamowite DDT z narożnika załatwiło sprawę. Przez jakiś czas wydawało mi się, że Kurtowi się coś naprawdę stało. Jednak potem Styles go jeszcze dobił, a potem światła gasną.... i Sting robi Scorpion Deathdrop AJ-owi! Czy to oznacza już heelturn Stinga? Trudno powiedzieć, ale jeszcze Nash się w to może wmieszać.

No i Main Event gali... walka trochę muliła, ale nie była zbyt długa, więc dało się przeżyć. Joe miażdżył swoimi kopnięciami, a Booker w sumie to niewiele zrobił w tej walce. Znowu światła gasną i.... Joe ma w rękach gitarę! Uderza nią Bookera i go pinuje, niesamowita sprawa. Tak więc chyba Jarrett wraca. I co teraz? Jeff wraca jako face, a Sting jest heelem? Czy na B4G czeka nas ich walka? Wiele pytań, a żadnych odpowiedzi... na razie. Czekam z niecierpliwością na Impact.

Ogólnie gala wyszła super. Po prostu nie mogę się nadziwić, może przesadzam, ale było moim zdaniem świetnie. Ocena: 5/6


  • Posty:  2 264
  • Reputacja:   58
  • Dołączył:  30.05.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  iPhone
  • Styl:  Ciemny

Ja tym razem krótko, ponieważ nagli mnie wyjazd. Bez kitu uważam, że Hard Justice to absolutna czołówka jeśli chodzi o tegoroczne PPV. W zasadzie wszystkie walki poza starciem na linii Dutt vs Machismo (ograniczonego przez głupią stypulację) dawały radę i galę oglądałem nie nudząc się. Opener, czyli walka o X Division Championship nie mogła być słaba. Bez kitu, nie pamiętam kiedy ostatnio Williams walczył w matchu poniżej *** 1/2. Reakcje publiczności na Canadian Destroyera były moim zdaniem wymowne. 6 Man Knockout tag to także walka dobra. W ringu non stop się coś działo, a Gail w żółtym wdzianku wyglądała zajebiście. Walka o o World Tag Team Championship to jedna z lepszych walk tego PPV. Obydwa teamy zaprezentowały się z dobrej strony i cieszy mnie to, że Beer Money zdobyli pasy. Na zlocie gadaliśmy o tym z IIL'em i jak widać, nasze oczekiwania spełniły się. Świetnie zaprezentował się jeden z moich ulubieńców, czyli James Storm. Kolejne starcie czyli wywoływania już przeze mnie walka Lethal vs Dutt wypadła słabo. Chanty booring i fire Russo mówią o poziomie tej walki chyba wszystko. New Jersey street fight to kawał dobrego hardcore'u i nic więcej. To co działo się po walce może wskazywać na to, że ten i tak już długi feud będzie nadal kontynuowany. Last man standing match to zdecydowanie perełka gali i moim skromnym zdaniem najlepsza walka TNA tego roku. Co z tego, że jak już wspomniał kolega wyżej był to texas death match. Współpraca na linii Angle/AJ układała się wyśmienicie. Jestem niezmiernie zadowolony, że to AJ jest górą w tym feudzie. Teraz jestem już niemalże pewien, że spełni się scenariusz IIL'a, tzn. na Bound for Glory zobaczymy Triple Threat match między AJ/Sting/Joe o World Title. Main Event wypadł zdecydowanie lepiej niż na Victory Road jednak był moim zdaniem za krótki. Come back Jarreta ? Damn, o tym też wspominaliśmy :)

Podsumowując uważam, że TNA dało radę. Ogólny poziom walk był wysoki i z czystym sumieniem mogę temu PPV dać ocenę oscylującą w granicach 8, może 8 - / 10.


  • Posty:  324
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ok,na wstępie muszę napisać o jednym (jedynym) minusie całej gali-mało krwi.Cóż,jasne,że nie jest to jakaś ogromna wada,ale mimo wszystko na gali zapowiadanej jako najbardziej hardcore'owa PPV w tym roku,mogliśmy spodziewać się nieco więcej czerwonego płynu,niż tylko tego spływającego ciurkiem z czoła Samoa Joe w Main Evencie,prawda?Ale dobra,przejdźmy do samej gali.

Na samym początku gali mamy występ artystyczny-bardzo udany moim zdaniem,kawałek jest niezły,a mc dawał radę.Pojawił się Grandmaster Caz,ale zabrakło Ice T...Rzekomo nie z jego winy.

TNA X-Division Championship:

Petey Williams © pokonal Consequences Creeda

Walka trzymała poziom.Tempo szybkie,ogólnie pojedynek emocjonujący i naprawdę widowiskowy.Powiem szczerze,że nie spodziewałem się,by ta walka dorównała tej ze Slammiversary (Petey Williams pokonał wtedy Kaz'a),no i na pewno nie była lepsza od tamtej,ale powiedzmy,że nie odstawała zbytnio przy porównaniu.Ogólnie naprawdę porządny opener,solidny pojedynek.

6-Man Tag Team Match

Taylor Wilde, Gail Kim & ODB pokonaly The Beautiful People & Awesome Kong

Tutaj też nie mogę złego słowa powiedzieć.Z obu team'ów mamy 4 ładne kobiety,z których na dodatek trzy potrafią nieźle walczyć i dwie brzydsze,które również w ringu pokazują dużo.Z tego wszystkiego wyszła nam naprawdę dobra walka-może i emocji specjalnych nie było,bo zachowałem bezstronność,ale tak czy inaczej Knockouts pokazały,że potrafią skleić niezły pojedynek.

TNA World Tag Team Championship

Beer Money Inc. pokonali LAX ©

Spodziewałem się jednego ze słabszych momentów gali,a tu proszę-naprawdę bardzo dobra walka.Od samego początku dobre tempo,działo się dużo i ciekawie.Wszyscy zaprezentowali się świetnie,nawet Roode nie odstawał (zauważyłem,że od jakiegoś czasu intensywnie się rozwija,nie przynudza-wystarczy obejrzeć jego walki z Booker'em T z początku roku,a potem np. właśnie tą opisywaną przeze mnie-kolosalna różnica).Zdecydowanie na plus zmiana mistrzów,no i ciekawa sytuacja z LAX-rozpad,czy może jednorazowa różnica zdań?Cóż,podobno wśród zarządu bardzo intensywnie prowadzono rozmowy o rozdzieleniu tego team'u,lecz sami zainteresowani są temu zdecydowanie przeciwni.

Black Tie Brawl & Chain Match

Jay Lethal pokonal Sonjay Dutta

To była jakaś totalna pomyłka.Gdyby tej dwójce dać z 15 minut to byliby w stanie zrobić czterogwiazdkowego single'a.A ta stypulacja była strasznie głupia i moim zdaniem ten feud,mimo,że umiejętnie podbudowany,nie ma większej racji bytu-widzieliśmy ich dwie walki,obie na PPV-pierwsza trwała jakieś 6 minut góra,a druga odbyła się w ramach beznadzijnego gimmick match'u.Albo w ciągu najbliższego miesiąca się to zmieni,albo potrzebne będzie zakońćzenie tego feudu.Ale mimo wszystko walka nie była taka zła.Widzieliśmy kilka ładnych akcji,ale na pewno nie zasłużyła ona na miarę "bardzo dobrej"-co najwyżej niezła,a to i tak tylko ze względu na to,że i Lethal i Dutt mają w cholerę talentu i nawet taka stypulacja nie jest w stanie jego przyćmić.

New Jersey Street Fight

Christian Cage & Rhino pokonali Team 3D

Znakomity pojedynek.Jedyną wadą jest ta wymieniona przeze mnie na samym początku posta-brak krwi.Tak czy inaczej naprawdę walka wypadła świetnie-działo się mnóstwo,cały czas zwroty akcji,do samego końca nie można było być pewnym zwyciezców.Ostatecznie zasłużenie wygrali Cage i Rhino po cudownym Frog Splash'u tego pierwszego z drabiny.nikt się nie oszczędzał,użytych zostało sporo przedmiotów i to w naprawdę bardzo ciekawy sposób.Nie trzeba o tej walce pisać więcej-po prostu bardzo dobra.Ale,ale!Po walce na ring wbiegł Johny Devine i odrobinkę pomógł 3D.W tym momencie zainterweniował nitk inny,tylko Abyss,zamiatając cały ring i ostatecznie odrzucając kendo stick'a.Osobiście trochę mnie denerwuje cała ta sytuacja-przez jakiś miesiąc były puszczane Disturbing Footages z nim w roli głównej,powrócił na Slammiversary i od tamtej pory nie stoczył żadnej walki.Rozumiem,że plany pokrzyżowała kontuzja Steiner'a (bo wydaje się,że to z nim miał mieć feud Abyss),ale chyba The Monster zasługuje na coś więcej,niż interweniowanie raz na jakiś czas?Zwłaszcza,że z tego,co widać,w formie jest świetnej,więc moim zdaniem mógłby spokojnie zacząć walczyć.

Last Man Standing Match

AJ Styles pokonal Kurta Angle

Tutaj mamy bez wątpienia tzw. "wisienkę na torcie",walkę przecudowną,krótko mówiąc-pięciogwiazdkową.Obaj dali z siebie wszystko,nie oszczędzali się,widzieliśmy kilka efektownych akcji (jedna z tych była autorstwa Angle'a,nie podejrzewałbym go o to wcześniej).Pojedynek miał mnóstwo dramaturgii,emocji,pobudzanej dodatkowo przez stypulację.Juz nieważne,czy to Texas Deathmatch,czy LMS,tak czy inaczej wypadlo świetnej i mamy poważnego kandydata do miana walki roku.No i to,co się stało po walce...Na pewno mamy wiele pytań i zero odpowiedzi,sytaucja ta mnie odrobinę irytuje,ale miejmy nadzieję,że niedługo dowiemy się o co chodzi Stingowi.Feud AJ-Angle na pewno będzie kontynuowany jeszcze przynajmniej jedno PPV,jak sądzę,bo na najbliższym iMPACT'ie ten drugi ma rzucić jakieś poważne wzywanie...Zobaczymy. :)

Six Sides of Steel Cage Match

TNA World Heavyweight Championship

Samoa Joe © pokonal Bookera T

Cóż,tutaj powiem krótko-walka niezła.Bez większej historii,bo była bardzo krótka,na pewno były ze dwie akcje warte zapamiętania,no i oczywiście gitara zwiastująca powrót Jarrett'a.Na pewno nie usypiacz,na pewno nie przynudzało,ot takie przyjemne.

Ogólnie gala wypadła świetnie i jest to chyba najlepsze PPV w tym roku jak do tej pory.Jak to jest,że przy każdym kolejnym PPV TNA piszę to samo?Ale tutaj akurat jest wyjątkowo dobrze.Ogólnie gale oceniłbym na 9/10.Tyle ode mnie. :)

e916f7e946.png

  • Posty:  3 601
  • Reputacja:   6
  • Dołączył:  21.06.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

Każdy kto widział galę chyba się ze mną zgodzi, że była bardzo dobra (oczywiście nie mówię o zatwardziałych fanbujakach WWE ;) Wg mnie było to najlepsze PPV TNA w tym roku.

Tylko jedna walka zawiodła - Lethal vs Dutt i to głównie dlatego, że jakiś genialny booker wymyślił kolejną debilną stypulację. Kto wpadł na to, żeby związać wrestlerów dywizji X? Ech. Na szczęście reszta walk była na dobrym lub też bardzo dobrym poziomie.

Najlepsze starcie to oczywiście Styles vs Angle w ciekawej odmianie last man standing. Bez wahania daję tej walce ***** gwiazdeczek. Zarówno AJ jak i Kurt dali z siebie wszystko. Do pełni szczęścia zabrakło tylko krwi (taki szczegół). Interwencja Stinga po walce dopełniła formalności. Wygląda na to, że AJ zajmie się Stingiem a na Bound 4Glory zobaczymy decydujące starcie z Angle. Tak na marginesie to tylko tej walki nie trafiłem w typerze. Sądziłem, że Kurt nie pozwoli na to, żeby Styles po raz kolejny dokopał mu na PPV. A jednak się myliłem i bardzo się cieszę z takiego obrotu sprawy. AJ jest teraz znów solidnie wypromowany (pamiętamy przecież jak był szmacony przez ponad rok).

Beer Money mistrzami tag team, cóż zanosiło się na to od dawna. Jakoś nie trawię LAXów jako face'ów. Chętnie jednak zobaczyłbym Hernandeza jako solowego wrestlera. Wracając jednak do walki była dobra i do końca trzymała w napięciu. Border toss Homicidem poza ring zajebisty :D

Main event nie był jakiś wyczesany w kosmos, lecz całkiem solidny. Szkoda tylko, że Joe nie rozwalił czysto Bookera. Przydałoby mu się to. Powrót JJ? Hell yeah! :D

Oceniam galę na 9 z malutkim minusikiem 8)

9-/10

 

16476371734edf391100c30.jpg


  • Posty:  4 922
  • Reputacja:   985
  • Dołączył:  26.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Ciemny

Cóż, w końcu trzeba zabrać się do pisania komentarza nt. gali. Oglądałem ją na żywo, wraz z resztą na ircu, kopię w dobrej jakości miałem dopiero wczoraj, a obejrzeć ponownie mogłem dzisiaj, dlatego też tak długo zwlekałem z wpisem w tym temacie. Od początku - pozytywne zaskoczenie walką Consequences Creeda, dalej uważam, że koleś nie jest kimś wybitnym, ale sklecił dobrą walkę z Petey Williamsem, której daję w osobistej skali ***1/2. Kobiety pokazały się z dobrej strony, o wiele lepiej niż podobny 6 Man Tag na Slammiversary, dwa miesiące wcześniej, zaskoczyło mnie ponowne zwycięstwo face'ów, ponieważ heele w dywizji kobiet całkowicie stracili już na wartości - Beautiful People, które przegrywają wszystko co popadnie, oraz Awesome Kong, która dwa razy pod rząd została odliczona po jakimś żałosnym roll-upie przez Taylor Wilde. Tag Team Championship o wiele powyżej oczekiwań, spodziewałem się jakiś konfliktów w Latynoskiej stajni i nie myliłem się - jak wspomniał Pablo Border Toss wyśmienity, zamiana mistrzów na plus - Roode i Storm to materiały na mistrzów i każdemu z nich tytuł się należał. Dalej, starcie jak i cały feud Jaya Lethala i Sonjay Dutta to posuwające się i narastające coraz większe gówno... pokazali już co potrafią na Genesis 07 i niszczenie tak wielkiego potencjału w pakowanie jakieś black tie 'n brawl matche to już sztuka. Jersey Street Fight dał radę, szkoda że nie dali zbliżenia na skok Cage'a w publice, końcówka nieco skopana, "impekt" gore'a Rhino niestety nie wystarczył na złamanie stołu, na wygraną face'ów parę dni temu LK postawił "gwarancję poxipolu" ^^. AJ Styles i Kurt Angle standardowo pokazali klasę, dalszy krok w ich bardzo dobrym i naciągniętym do granic możliwości feudzie okazał się kolejnym świetnym starciem, który konkuruje na walkę roku TNA, bez picu dla mnie ****3/4 i więcej, co ciekawe moim zdaniem więcej włożył tam człowiek-kontuzja Angle niż fenomenalny Styles ;) Main Event nie był już tym, co pokazał nam emeryt Booker i Joe miesiąc temu, cała zajawka na "weapons" sprowadzała się jednak tylko do tego, aby można było wykorzystać gitarę zwiastującą każdy wie co.. :)

Ogółem jestem zadowolony z ppv, zdecydowanie najlepsze ppv roku, jak i najlepsza edycja Hard Justice - które nigdy do wybitnych nie należały. Akompaniament raperów mi się podobał, szczególnie wejście LAX. Dobra robota, na 5 w skali szkolnej.


  • Posty:  424
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  10.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Gale obejżałem już kilka dni temu, ale jakos dopiero dziś wzięło mnie na skrobnięcie czegos na forum. Nie wyłamie się i powiem, że PPV zasłużyło na porzadną piątkę. Po kolei:

W openerze po raz wtóry już na PPV w tym roku Petey Williams bronił swojego pasa X. I jak zawsze, kiedy dostał troche więcej czasu niż 5 min na impakcie, wyszła perełka ;) Jestem dla goscia pełen podziwu (dla Creeda również, bo nie sadziłem, że poradzi sobie tak dobrze). Creed, Lethal, Kaz, nawet ze Steinerem zrobił dobry match (chyba jego najlepszy w TNA). Licze, że MLM wda się wkońcu w jakieś ciekawsze story prowadzace go do walki na B4G. Bardzo miłe dla oka i emocjonujące (cholera, miałem stracha, że Creed może pyknąć kanadyjczyka na fali ostatniego pushu...) otwarcie gali.

6 Knockouts tag wypadł znosnie, ale paniom z TNA zdecydowanie lepiej wychodzą jednak single. Właściwie to i bez historii wygrywa Taylor po swoim swietnym finisherze znanym tez jako 'roll-up' :roll: Aha, zapomniałbym- szkoda trochę pozmieniania (czy właściwie z remixowania) theme'ów niektórym knockouts- wcale nie sa lepsze :roll: O ile zmiany u Traci czy Love&Sky aż tak mnie nie rażą to ODB powinna odzyskac dawną nutę, która świetnie pasowała do jej wejścia.

LAX vs Beer Money... Wyszło wyraźnie lepiej niz poprzednio, ale cóż się dziwić- tamten miał ograniczenie w postaci 12 fanów wokół ringu. Oczywiście w głowie pozostał Border Toss Herniego na Homicidzie poza ring (jak oglądałem powtórkę to przyznam, że gdyby Homi został rzucony odrobinkę słabiej nadziałby się nabiałem na słupek trzymający liny... :roll: ). Zmiana właścicieli pasów raczej była do przewidzenia, zagadką pozostaje to, czy LAX się teraz rozdzielą... Z jednej strony bym tego chciał, z drugiej nie.. Jednak chyba jestem bardziej na tak :thumb:

A teraz mecz w śmiesznej stypulacji, której nazwy nie pamietam- chodzi tu oczywiście o Dutt vs Lethal. Pomimo tego, co było wiadome jeszcze przed walka- tj, ze będzie to dlan nich ogromne ograniczenie, imo wyszło lepiej niż na Victory Road. W trakcie trwania walki któryś z komentatorów (nie przypomne sobie który, ale obstawiałbym tu Westa, hłe, hłe)odpowiedział na zadawane przeze mnie pytanie 'jak można do matchu o takim grudge'u dawać taką stypulację!?' -Bo rozebranie swojego przeciwnika z 'taxita' to 'ultimate humiliation...'. No nbie wiem, czy mam się śmiać, czy płakac... :|:t_down:

Jersey Brawl rozpoczął się tym, co bardzo lubię w matchach bez DQ, tj. porządnym brawlem w publiczności. Na ringu w sumie było jeszcze lepiej, ale FMM nie przebili (tables match tuż po nim to i chyba tak). Porażka 3D jest jak dla mnie zaskoczką... Jak widac chyba tylko dla mnie... Podczas walki, kiedy Rhino kazał włazić Christianowi na drabinęzacząłem się już jak głupi cieszyć, że jego nudna postać w końcu zaliczy heel-turn przewracając tąże drabinę, którą trzymał... Już widziałem oczyma wyobrażni spadającego Cage'a, Gore i celebrację wygranej wraz z Dudleyami... ale tak się nie stało... :( kiedy tylko po walce dupsko na ring raczył zawlec Devine byłem pewien pojawienia się wybawiciela-Abyssa. Te jego interwencje robią sie już nudne, tym bardziej, ze nie stoczył jeszcze żadnej oficjalnej walki. Licze jednak, że odpisowują mu coś dużego na B4G :)

And the big one!.. Myslę, że każdy wyczekiwał tej pozycji od samego początku. Nadzieje były spore i liczyłem na jeszcze lepszy meczyk niz poprzednio. Jednak jakoś jeszcze przed nią przypomniał mi się LMS Aj'a i rhino jakos z 1,5 roku temu, a właściwie zasady, na jakich odbywa sie on w TNA... Usmiech na chwile zszedł mi z twarzy... Jednak na jakość całego pojedynku za bardzo te piny nie zaważyły. Były jednak pewne niescisłości- sedzia wyliczał do 10 nie tylko po pinie, ale takze, kiedy obydwaj wrestlerzy po prostu lezeli sobie na macie... Ale co ja się czepiam, pomimo to wyciągneli u mnie jakieś ****1/2 i jak dla mnie na ta chwilę w wygraniu MOTY w TNA może zagrozic mu najwyżej Angle vs Joe V z Lockdown.

Końcowe DDt wyglądało mocarnie :lol Nie przypominam sobie, żebym coś takiego już widział. Angle w dodatku albo swietnie to sprzedał, albo jawnie odniósł kontuzję (jego szyja jakoś podejżanie mi wyglądała). no ale jesli dopuścili AJ'a do do*ebania go jeszcze brainbusterem znaczy aż tak źle nie było.

Pojawienie sie Stinga chyba dla jednych wyjaśniło, a dla mnie skomplikowało sprawę ME B4G. Boje sie, że ME nie bedzie wyglądał tam: AJ vs Joe vs Sting, a Joe vs Sting, za to AJ zostanie zjedzony przez skorpiona na No Surrender. Wolałbym po zapaleniu świateł sobaczyć znokautowanego Jonesa i baseballa tuż obok niego (wtedy wszystko byłoby jeszcze w toku, a grudge między Stingiem a AJ nie na tyle duży, aby robic im walke na PPV... a tak mam stracha ;) ), a nie te DDT które w dodatku Stingerowi kompletnie nie wyszło (puscił go za wcześnie i na upartego możnaby to nazwac nawet elbow dropem :roll: ). Boziu, daj jeszcze rewanżyk w iron manie na NS :twisted:

Kiedy tuż przed gongiem rozpoczynającym ME szturchnąłem myszke i zobaczyłem, że będzie krótko ucieszyłem się nie powiem... porządnie :twisted: Chyba ( :roll: ) nikogo specjalnie to coś' między nimi specjalnie nie obchodzi... Wszelakie segmenty z tromujące fjuda na iMPACTach usypiały mnie jak walki Trityl Ejdża, więc czego mogłem spodziewac się po finalizacji sporu... No właśnie niezbyt ciekawej walki, ale lepszej niż miecha temu. zapamiętałem właściwie tylko kopniaka w kosz i cios gitarą- to nie nalepiej świedczy już samo w sobie.

Ucieszyła mnie za to jak cholera gitarka zamiast 'niespodziewanej interwencji Stinga, której kazdy się spodziewał'. Jarrett nie raz powtażał, że czeka na odpowiedni moment i kurde przeba mu oddać, że trafił, oj dobrze trafił. Ciekawi mnie tylko, czy to był jedynie pretekst do powrotu czy sygnał do rychłego feudu z Buką najpewniej z pierwsza walka na B4G. Tego drugiego bałbym sie z 2 powodów: po pierwsze ich przyszłe walki już walą cienizną, i po drugie Jeff w takim wypadku chyba byłby facem, a jak nawet każdy głupi wie Jarett-face to nie Jarrett; Jarrett-face, to jest Jarrett :D (Jezu, ale to głupio brzmi... :P ).

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Podobają mi się te postery prezentowane przez Stardom czy TJPW - fajne, z pomysłem, a nie kolejny plakat, który wygląda jak coś zrobione w 2 minuty na szybko...
    • KyRenLo
    • CzaQ
      Ten plakat wygląda jakby WWE promowało przemoc domową       A tu znowu szachy - czarne na górze, białe na dole  Jeszcze jebne jak Orton z Knightem zaczną  
    • Grok
      Claudio Castagnoli zmierzy się z dwoma pretendentami podczas swojej następnej obrony CMLL World Heavyweight Championship. CMLL potwierdziło, że Castagnoli obroni tytuł przed Euforia i Akuma w three-way matchu w Arena Mexico w ten piątek wieczorem. Mecz został ustalony po tym, jak obaj odpowiedzieli na open challenge ogłoszony przez Castagnoli. Będzie to piąta obrona Castagnoli od czasu zdobycia CMLL World Heavyweight Championship na Gran Guerrero w listopadzie 2025 roku. Dotychczas gwi
    • HeymanGuy
×
×
  • Dodaj nową pozycję...