Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

The Great American Bash 2008 - wyniki i raport


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  356
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.06.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

1. Match



WWE Tag Team Championship:

Curt Hawkins & Zack Ryder pokonali John Morrisona & The Miza, Finlay' ego & Hornswoggle' a i Jesse' ego & Festus

NOWI WWE Tag Team Champions:Curt Hawkins & Zack Ryder

 

2. Match

United States Championship Match

Shelton Benjamin pokonał Matta Hardy

Nowy United States Champion: Shelton Benjamin

 

3. Match

Chris Jericho pokonał Shawna Michaelsa

 

4. Match

ECW Championship

Mark Henry pokonał Tommy Dreamer' a

 

5. Match

Divas Championship

Michelle McCool pokonała Natalye

Nowa Divas Champion: Michelle McCool

 

6. Match

World Heavyweight Championship

CM Punk vs. Batista nie zakończył się

 

7. Match

NYC Parking Lot Brawl

JBl pokonał Johna Cene

 

8. Match

WWE Championship

Triple H pokonał Edge' a

  • Odpowiedzi 11
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • dominik199111

    1

  • Danielsson56

    1

  • badziewiarz

    1

  • SilverWolf

    1


  • Posty:  764
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  28.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Pomijając fakt, że nic w typerze nie trafiłem przejde do walk.

Na początek Fatal 4 for WWE tag team championship - w miarę, szkoda tylko, że Hornswoggle więcej nie oberwał, każdy tam miał swoje chwile w tej walce, każdy coś pokazał i nie spodziewane zwycięstwo przydupasów Edge'a strasznie mnie zdziwiło. Swoją drogą na SD! podkładani każdemu, a teraz taki skok na champów. Dziwne posunięcie, ale niech będzie zobaczymy co pokażą jako nowi mistrzowie.

Shelton vs. Hardy - nareście, US title światełkiem w tunelu na dalsze sukcesy tego zawodnika. Ileż można było go szmacić i w dodatku regin pejsa dobiegł końca 2 w 1 zajebista sprawa. Walka niestety do jakiś super nienależała, ale wynik napewno ucieszył nie tylko mnie.

Jericho vs. HBK - tutaj całkowicie się wkurzyłem Shawn robił za całkowity worek do bicia, nic.... i tylko to - "nie kończ walki" i tak w kółko to aż było nudne. Zwycięstwo Jericho spoko nie ma sprawy, ale po jakiejś konkretnej walce, a nie takim gównie.

Henry vs. Dreamer - wiadomo, że walka będzie do dupy, ale że Colinek wystawi Tomka?, kolejne zaskoczenie.

Tak jak przypuszczałem znowu faceowa diva dostała pas ... walki nie oglądałem i dobrze bo jeszcze bardziej bym się wkurzył. Po tej walce wpada Jericho i mówi, że to koniec kariery Shawn'a...

CM Punk vs. Batista - kurde zajebista walka, mi się bardzo podobała obaj dali radę, niestety co najbardziej w tym denerwujące jest to, że Punk mógł wygrać ten match czysto wkońcu może publika by go lepiej znosiła, a tak musiał wejść Kane, który zjebał całą walkę, a gówno z tego wyszło. Worka nie otworzył, sprzedał buta kamerzyście..., a taka fajna walka była. Można to było inaczej rozegrać. Sprawa z Kanem zaczyna wkurzać, przeciągają to już i tyle wkurwiając oglądaczy.

JBL vs. Cena - też zajebiście! auto płonące, wyrąbane drzwi, rozbite szyby, zabawa wózkiem widłowym. Zdecydowanie na plus tej gali, a to cieszy.

HHH vs. Edge - załamka .... walka nudna, a końcówka to już poprostu tragedia jeszcze gorsze niż polski sejm. Jak można taką końcówkę odstawić? Jak już Triple robił te końcowe pedigree byłem załamany... lipa straszna, a tak przez większość walki się cieszyłem, że ta klucha Guerrero nie wchodzi, ale musiała mi zJ***ć humor i wejść .. dno!

Ogólnie gala miała gorsze i słabsze momenty, ale całkowitym gniotem nie była więc to zawsze jakiś plus.

 

Shawn Michaels - R.I.P 29.03.1998

 

 

 

WWF - R.I.P

 

 


  • Posty:  449
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  11.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

WWE Tag Team Championship.

Połowe walki przewinąłem, ale gdy widziałem, że ring zaczyna robić sie czysty, a Festus wymiata wszystko co sie da, przeszlo mi przez myśl, że Zack i Ryder coś zrobią i zdobędą pas. No i co ?! :D Mialem rację. Jesli chodzi o walkę, nie podobała mi sie.

United States Championship Match

Noooooooooooo, nareszcie Shelton zdobył "coś". Jeśli chodzi o walkę, no to mi sie podobała, czasami mnie zamuliło, ale walka na plusik. Hardy jak zwykle ssał, a Shelton pokazał, że pas należeć będzie do niego ;)

Chris Jericho vs Shawna Michaelsa

Co to kurde miało znaczyć ?! hee? Co to, nokaut kurde, że walka została przerwana :/ Myslałem przez chwilę, że kofi wpadnie i coś zrobi ale sie myliłem ;/. Walka średniawa, a zakończenie maksymalnie ssie :/

ECW Championship

Przejrzałem tylko końcówkę, która mnie wrecz rozśmieszyla, nastepne surprise ze strony WWE :/ . Henry pozamiatał, uśmiechnal sie ładnie z atlasem i si . SHIT!

World Heavyweight Championship

Dla mnie najlepsza walka, nawet mi pasowała koncówka. Momentami też muliła, jak każda na tej gali, ale dało sie popatrzeć, cały czas tylko czekałem na boom kane'a, ale nie było boom, obyło sie bez tego. Glen pozamiatał pięknie, ale powiem wam, że jestem pewny na 100%, że w worku jest maska, teraz widać kontury dokłądnie, nawet wgniecenia. I jest to stara maska zasłaniająca calutką twarz.

NYC Parking Lot Brawl

W momencie kiedy JBL spinował Cene do trzech jasia bardziej polubiłem :D . Ogolnie nudne takie obijanie sie o samochody. Cena ma uprawnienie na wózek widłowy, fajnie. LAdnie przyjął plecami na drzwi, a reszta taka se :/

WWE Championship

Dobra, fajnie, fajnie, ale co to mialo być najlepszym momentem bylo, kiedy vickie zgarnęła spear'a od Edge'a. A tak to ssało ! ! ! . Lubie HHH, ale walka o WWE Championchip powinna stać na lepszym poziomie :/ W ogóle Triple H w roli face'a i mistrza ssie! Ehh.

 

sws.png

31576.png

 

 


  • Posty:  650
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Opener nie był taki zły. Dało się oglądać. Kurdupel zrobił tylko hurricanranę, mało dostał, ale bardzo się cieszę, że nie wygrał pasa. Mało możliwe za to było dla mnie zwycięstwo Rydera z Hawkinsem. Przecież La Familia się rozpada, a ci będą z pasami latać? Może oleją Edge'a i zajmą się tylko swoimi sprawami. Miejmy nadzieję, że Finlay z synalkiem dają sobie spokój z pasami jak na razie. Festus z Jesse'm nawet nieźle się spisali, Morrison z Mizem ładnie współpracowali... walka na plus. Dalej mamy bardzo przyjemną niespodziankę. Myślałem, że ta walka będzie tylko pod marków. Ich ulubieniec wygra, przy okazji obroni pas i pobije tego złego. Tymczasem Shelton z czasem się rozkręcał, Hardy jak zawsze z tym samym zestawem ciosów, aż wreszcie Benek wykonał swojego finishera i sędzia odklepał do 3. Duża radość z mojej strony, no bo czemu się nie cieszyć? Wreszcie Shelton w jakimś stopniu został doceniony, a Matt, beznadziejny champion, stracił pas. Sama walka nie zamulała, ale nic wielkiego nie było. Benjamin próbował, ale Hardy spowalniał całą akcję. Następnie mamy pojedynek, na który czekałem. Postawiłem na HBKa i ostateczne zakończenie tego feudu. Tymczasem Shawn kompletnie dostał po dupie. Do pojawienia się Lance'a jakoś się to oglądało, ale potem Chris miał wielką przewagę, okładał Michaelsa, aż sędzia zakończył tę nierówną walkę. Szkoda, że Jericho tak zlał Michaelsa. Nie tak wyobrażałem sobie zakończenie tej walki. No i niestety ten feud trwa dłużej. Mam nadzieję, że zakończy się w jakiś ciekawy sposób na Summerslam. Fajny był ten speech Y2Ja: "Career of Shawn Michaels is Over!". Potem mecz o ECW Championship. Zaskoczył mnie heelturn Delaney'a. Po DDT na Henry'm już miałem nadzieję na wygraną Tommy'ego, jednak niestety Colin zniszczył moje marzenia. Walka krótka, więc jakoś się bardzo nie nudziłem.

Oczywiście walkę div, tak jak planowałem, przewinąłem. Spodziewałem się najgorszego i najgorsze nastało. Już kompletnie daję sobie spokój z paniami WWE... Potem nastąpiła moim zdaniem najlepsza walka na PPV: pojedynek o WHC Punk vs Batista. Na początku wydawało mi się, że panowie do siebie nie pasują, ale potem jakoś to się ułożyło. Batista próbował siłowo, a Punk kickami i skokami. Wyszła fajna walka, szkoda, że się tak musiała zakończyć. Oczekiwałem na pojawienie się Kane'a, ale myślałem, że gala PPV to odpowiedni czas na pokazanie zawartości worka. Tymczasem BRM tylko przyszedł, kopnął Batka i kamerzystę, załadował Chokeslama na Punku i się zmył. Ten Kane powinien być bardziej hardcorowy, jakiś stuff powinien pójść w ruch. Potem też oczekiwałem na jakiś heelturn Koksisty, może weźmie krzesełko i przywali Punkowi. Niestety po Bombie wrócił do domu :( Widać, że świetny angle, dużo fajnych możliwości, a writerzy chcą to zrobić najłatwiej. Chociaż jeszcze może nas zaskoczą jakimś ciekawym pomysłem w niedalekiej przyszłości. Pozostaje tylko czekać...

NYC Parking Lot Brawl... wg mnie bardzo udana walka. Kilka ciekawych spotów: podpalenie samochodu, wózek widłowy, stłuczona szyba, drzwi odpadają... Spodziewałem się ostrzejszego zakończenia, szkoda, iż akcja na koniec przeniosła się na arenę. Można to było zakończyć w jakiś ciekawszy sposób. Najważniejsze jest dla mnie to, że dałem radę patrzeć się na Jasia. Nie przewijałem ani razu i jego postać powodowała nawet na mojej twarzy lekki uśmiech. Co ciekawe chciałem, by zrobił FU! Ja nie mogę, co się ze mną dzieje?

No i main event. Słaby pojedynek, walka okropnie nudna. Ciągle ziewałem i myślałem o kompletnie czym innym. Jedyne co pamiętam z meczu to to, że Trypel wykonał DDT i katapultę. Poza tym akcja często przenosiła się poza ringu, a do niczego to nie prowadziło. Końcówka ssała na wszelkie czasy... Pojawia się ta czarna laska, bierze pas i co do c***a ona chce zrobić z tym pasem? Potem przychodzi Vickie, myślę sobie: "Boże, co za pasztet! Ale grube dupsko! Blee..." Naprawdę piękny clotheslinik, a potem składa się tak, jakby miała uderzyć pasem Edge'a. Wraca czarnulka i się bije z Vickie. Rozdziela je sędzia, a po chwili Guerrero dostaje spear od Edżysława. Kogo on chciał spearować? Kompletnie tego nie rozumiem... :thinking: Już pewne było, że przyjdzie HHH i zrobi Pedigree. Zrobił, wygrał, ponapinał się i schodzimy z anteny. Jeju ME strasznie ssał... :t_down:

Trudno mi ocenić całą galę. Popatrzmy na plusy: walka o USC, walka o pasy TT, walka o WHC oraz NYC PLB. Minusy? ECW Title Match, mecz o Divas Championship, Y2J vs HBK i ME. 4 plusy i 4 minusy. Gdyby nie Main Event powiedziałbym, że GAB było lepsze od NoC. Jednak powiem, że było porówno, nie było najgorzej, ale nic wielkiego się nie stało. Ocena? 3/6


  • Posty:  48
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.06.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Cóż, do oglądania gali przystąpiłem z myślą, że nie będzie to zbyt ciekawe widowisko, nie myliłem się bo gala wyszła słabo, wręcz mizernie. Ale zacznijmy od początku. Opener - niezły, można by rzecz, że nawet ciekawy. Karzełek na szczęście nie wywijał za wiele. Przez całą walkę miałem złe przeczucie, że Irlandczycy zgarną pasy - na szczęści się myliłem, nie zniósł bym karła z pasem. Walkę mogę odnotować jako plus tej gali, nie było nudy. Dodatkowo z tego pojedynku zwycięsko wyszła drużyna, która miała u mnie najmniejsze szanse. Mam nadzieję, że to koniec drużyny Morrisona z Mizem, a sam John zawędruje do upper midcardu, bo ma do tego odpowiednie umiejętności. Następnie walka Matta Hardego z Sheltonem. Walka średnia, większych emocji i uniesień nie było, zwycięża Shelton, czego się kompletnie nie spodziewałem i odnotowuję to jako jeden z największych plusów gali, czekał długo na większy push - doczekał się i mam nadzieję, że bookerzy to wykorzystają. A Matt Hardy? Jako champ spisywał się fatalnie, niech siedzi w teraz w tym ECW, przynajmniej nie będę musiał oglądać go zbyt często. I dobrze. Cóż dalej? ECW Championship match w obsadzie przecudownej! :8 Od momentu gdy zabrzmiał gong, chciałem, żeby ten pojedynek już się zakończył. Moje męczarnie przy tym pojedynku trwały na szczęście tylko około 7 minut. Ciekawe posunięcie WWE z obróceniem się Colina przeciwko swojemu mentorowi, ale i tak nie będzie z tego nic ciekawego. Następnie oczekiwana przeze mnie walka Chrisa Jericho z Shawnem Michealsem. Spodziewałem się, że to nie koniec tego feudu, byłem pewien, że Jericho wygra ten pojedynek dzięki jakiemuś wielkiemu przekrętowi. Walka była dobra do czesu gdy pojawił się Lance Cade, po tym już tylko świetny Moonsault z narożnika na Y2J'a i Cade'a i zaczyna się okładanie Shawna. Zdziwiło mnie to trochę, gdyż jak już wyżej napisałem spodziewałem się innego bookingu. Cóż, sędzia stwierdził, że Micheals nie jest zdolny do dalszej walki. Warto wspomnieć tutaj też, o speechu Chrisa chwilę później. Jak zwykle świetnie sobie poradził z mikrofonem. Cóż, feud będzie trwać dalej i pozostaję mi liczyć na to, że panowie na koniec tej rywalizacji zrobią równie wspaniałą walkę jak ta z Wrestlemanii 19 (Ehh.. Marzenia ;)). Dalej walka pań, jak to zwykle Kobitki przewinąłem. Spojrzałem tylko na wynik i zawiodłem się bardzo. Liczyłem, że to Natalya będzie pierwszą divas championką. Michelle w ringu jest dużo słabsza, w dodatku facowa mistrzyni jest już na RAW. Szkoda, myślę, że Natalya była by lepszą mistrzynią, ale może niebawem pas zmieni właścicielkę - oby. :roll: Dalej walka o mistrzostwo świata wagi ciężkiej, walka była nieźle zabookowana, na siłę Batisty, Punk odpowiadał wspaniałymi kickami. Całkiem nieźle. Wpada Kane, czego byłem w 100% pewny już po heel turnie Kane'a na RAW, po tym jak spinował go Batista. Tak więc wpadł, Batista dostał big boota, CM punk zainkasował Chokeslam i walka zakończyła się podwójną dyskwalifikacją i pas zostaję przy Punku z czego jestem zadowolony. Potem jeszcze Kane wykonał bardzo ładny big boot na kamerzyście, cudnie to wyglądało. W dodatku dało się zauważyć pewne kształty w tym tajemniczym woreczku Kane'a, teraz jestem niemal pewien, że Kane chowa tam swoją maskę. Następnie NYC Parking lot brawl. Stypulacja nieco zamaskowała niewysokie umiejętności obu panów. Cena powoli staję się nieśmiertelny, prawie jak Taker =)). W dodatku gdy wsiadł do wózka widłowego... wyraz jego twarzy na zbliźeniu, bezcenne :lol . Nie podobało mi się przeniesienie walki na rampę. Skoro Parking Brawl, to parking brawl. Trudno. Ale ta wspaniała końcówka, widzieliście to?!?! Boże i ten wyśmienity bump =)) Aż musiałem spauzować, wstać i przejść się po pokoju, żeby ochłonąć =)). Cóż wygrana JBL'a zaskakująca. Nie spodziewałem się, czyli mały plusik. No i walka wieczoru... Tutaj było strasznie słabo. Nudziłem się i palec sam ciągnął w stronę klawisza odpowiedzialnego za przewijanie. Cóż, końcówka jak i cała walka bardzo ssąca. Najpierw czarnulka, potem Vickie, na końcu ten Spear Edge'a na Vickie. Poza tym nie było kompletnie nic, wartego uwagi. Pedigree i mega ssący jako Face HHH broni tytuł, mam nadzieję, że niebawem przejdzie heelturn, gdyż w chwili obecnej postać huntera bardzo, bardzo traci. Podsumowując, ocena gali nie będzie zbyt wysoka, bo za co? Jedyne plusy to nieoczekiwany wynik openera, duży plus za pas dla Sheltona, kolejny mały plus za połowę NYC parking lot brawl i nic więcej. 3= w skali szkolnej to i tak dużo jak na tak słabe show.


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Z racji sporych problemów z kompem i braku możliwośći wygospodarowania aż trzech godzin na obejrzenie tego PPV sporo przewijałem...

Pierwsza walka mnie zdziwiła... nawet bardzo - nie nudziłem się... dało się obejrzeć bez większych problemów do tego na koniec ostro mnie zaskoczyli dają pas Majorsom gdy już La Familia nie istnieje... ja bardzo liczyłem na parę Mały & Psychol, ale w sumie wszystko lepszy niż Fit z Hornsem(a właściwie sam Horns).

Kolejna walka i kolejna próba ratowania pasa US przed wiecznym zapomnieniem... Po Montelu który powinien siedzieć w ME, po Hardym z którego da się wycisnąć więcej niż podczas jego panowania misję ratunku pasa Us otrzymuje Shelton... czyli kolejny zmarnowany(jak narazie) main-eventer... Oczywiście ciesze się że WWE jakoś docenia Sheltona(swoją drogą najciekawszy feud ECW Shelton vs. Kofi trzyma teraz pasy IC & US), ale ja jestem zwolennikiem teroii "Cena = Pas US"... Mam nadzieję że Shelton zacznie feud z kimś wartościowym i będzie regularnie bronił pasa na PPV...

Walki o pas ECW nie ma za bardzo co komentować... Henry sie napocił i obronił pas przy pomocy Colina( =)) )... To się nazywa Czemp... Jedyne co godne uwagi to heel turn(?) Delaneya, może dzięki temu jakiś push się szykuje dla Niego? W sumie czemu nie...

Walka Y2J vs. HBK to jeden z większych zamulaczy na gali... Kompletnie nie wykorzystali umiejętności obydwu zawodników, można z tego było zrobić dobre ME a wyszedł średni zamulacz z Raw... Do tego bardzo wkurza końcówka, mozna to było rozegrać dużo lepiej Shawn mógł zostać odliczony lub tapować i dopiero potem rozpocząć program pt. "Jericho & Cade vs. Moje Oko"... Rozumiem że Michaels ma creative control i nie lubi jobbować, ale Chrisowi należy się jakaś czysta wygrana...

McCool zdobywa pas z zestawu "Mała Księżniczka"... Pff... Żal.pl

Walka o pas WHC wyszła najlepiej(obok Parking Brawl) na gali... I Punk i Batek sporo pokazali, szkoda że Punk nie może wygrać z Animalem czysto... przydało by mu się to... Znajac życie na SummerSlam obejrzymy Triple Threat Punk© vs. Batek vs. Kane, no chyba że Fatal Four wiadomo z Kim :D

Pawking Brawl również bardzo udany... Jak na WWE można było zobaczyć kilka niezłych bumpów, choćby ten irish whip i urwane drzwi samochodu, o podpaleniu auta nie wspomnę. Cieszy do tego czysta wygrana Bradshawa który wreszcie przestał jobbować Cenie... Choć mam nadzieję że o już konie ctego feudu który sie już trochę ciągnie...

ME nudne jak 150... W sumie do momentu wpadnięcia Vickie oraz Alicie(?) nic się nie działo... Ale tego można się bylo spodziewać po tak zajebistym boild-upie :lol Hunter wygrał i oby to był koniec z Edgem... teraz czas na Kennedego...

Ogólnie gala bardzo średnia...


  • Posty:  39
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.07.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Nie chce tutaj opisywac calej gali, tylko chcialbym sie zapytac dlaczego tak sie czepiacie tej koncowki walki Jericho vs Michaels??? Nie zauwazyliscie ze Jericho walnal przypadkowo HBK w oko i to krwawienie nie bylo na 100 % zaplanowane, bo ostatnio czytalem ze WWE juz calkiem zrezygnowalo z krwi...

Wiec nie miejcie pretensji do bookerów za tak zjebana końcówkę, po prostu Jericho niefortunnie walnal Shawna, a sedzia widzac ze mocno krwawi zakonczył walke. Moim zdaniem ta walka miala miec zupelnie inne zakonczenie....

undertaker14yp9.jpg

  • Posty:  732
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.09.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dobra, ja obejrzałem galę Live... i powiem tyle, oglądnąć, można, ale siedzieć po nocach - niet. Zacznijmy.

Najpierw tagi. Zamułki to nie było. Każdy coś tam wypocił z siebie. Nie wiedziałem na kogo w typerze stawiać to postawiłem na obecnych mistrzów. Myślałem, że wygrają Jesse i Festus, ale padło na Edgeheads, z czego w sumie się ciesze, ale... liczę , iż w końcu zaczną coś pokazywać w ringu. Trzeba w końcu promować młode gwiazdy. Następnie walka o pas Stanów Zjednoczonych. Gold Standard wygrywa = :t_up::t_up::t_up: baaardzo się ucieszyłem. W końcu jakiś push dla tego świetnego zawodnika. Potem Jericho i Michaels... spodziewałem się cudów, a dostałem... :| To był raczej brawl niż mecz... Ryder, zapewniam cię... ta walka miał tak wyglądać... krew była zaplanowana. Może Shawn chce sobie zrobić jakieś przerwę czy coś? No nic, zapominam szybko o tym, ale teraz mecz Henryka z Tommym. Nawet nie było aż tak źle... Tommy starał się coś z tego beztalencia wyciągnąć... już myślałem, że wygra, bo Colin pilnuje ringu, żeby Atlas nie wszedł... Dreamer skacze ze słupka, a tu łup! Już nawet powiedziałem "suka!". Colin go zdradza... może dzięki temu coś się z nim nareszcie ciekawego będzie działo. Jaki nowy gimmick? Divy... nuda. Stylem, jakim wygrała McCool to myślałem, że już na tym zakończę galę... postawiłem na Natalye, a oni dali wygrać McSuper... No mamy walkę o World Title... ładna, coraz lepiej... Punk dawał radę Damn it! Batista coś tam się starał, ale... Wpada Kane, to było pewne, no, pokaże co ma w tym worku, a tutaj ZONK! Znowu to "Is he alive, or dead?"... no i nic? Wtf? :shock: Totalna załamka... a taka ładna walka była... Walka JBL - Cena... trochę zamulała... po tym mało realistycznym knock-out'cie na Cenie wygrywa Cycek L. Cena przegrywa, więc jakieś tam pocieszenie. No i Main Event... Liczyłem, że Edge i Hunter skleją mecz, a tutaj taka zamułka :t_down: Zawiodłem się totalnie. Jedyne pocieszenie, to w dobrze wykonany Spear na Vickie... 8) Ocena... 5/10.

jrthqr.jpg

  • Posty:  424
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  10.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Krótko mówiąc był to jeden z największych usypiachy, jakie zdarzyło mi się obejrzeć. Rozłożyłem sobie ogladanie na 3 razy... i po kazdym czy to dzień czy noc dałem w kime... Pomijając to, jak zmulaszcze było to PPV to nie było tam nawet jednej walki, którą mógłbym nazwać dobrą... Ale po kolei:

Fatal 4-way był całkiem niezły. Nie zachwycił, ale też nie mulił. Wygrana Edgeheadsów przynajmniej dziwi- jesli powinni zedobyc te pasy to kilka miesięcy temu, kiedy La Familia 'rzadziła w Smackdown!', a nie kiedy jest w rozsypce... Poza tym Miz & Morrison to IMO najlepiej prowadzony TT w WWE od przynajmniej 2 lat (a pewnie i dłużej). choć ta dwójka wiele zyskała na połączniu sił. Pokonali wiele liczacych się postaci podczas swojego reignu i dla Morrisona chyba najwyższy czas zainteresować sie najważniejszymi pasami, a dla Miza (moim zdaniem wyrobił się przy Morrisonie i bardzo go tez polubiłem ;) ) tymi drugiej kategoriii.

US title to pierwszy w wielu tych usypiaczy. Nie ważne, że na przeciwko Hardiego stał Szelti, on musiał to po swojemu zwolnić.... Choc za Sheltonem nie przepadam to jego wygrana strasznie mnie cieszy, bo w końcu ktoś odebrał pasek temu... 'czempowi' :roll:

Jericho vs Michaels po przez pierwszą połówkę straszny zamulacz... resztę dało się już oglądać, ale porywająca wcale nie była. Do złudzenia przypominała mi ME ostatniego Victory Road, tylko bookerzy WWE mieli tyle rozumu w głowach, ze by sedzia przerwał pojedynek, a nie robić z tego no contest, jak ich odpowiednicy z TNA :roll:

Mareczek vs Tomeczek... Boooooooring! Delaney jako heel? =)) Spójzcie na jego twarz :8 On się po prostu na tego złego nie nadaje...

Divas Championship- Nuda... Jak widać wystarczy dawać dupy dla Mareczka C. aby zdobyć ten niezwykle prestiżowy belt...

Batista vs Punk to chyba jedyny match z karty, który bardziej mnie obchodził. Oczywiście dlatego, ze markuję Filipkowi. Krótko mówiąc dałbym mu MVp tego PPV, choć poziom nie był specjalnie wygórowany (jednak jak patrzyć na konkurentów... :roll: ). Myslałem, że to tylko dzięki moim markowym zapędom, ale tu chyba wszyscy komentujący wypowiadają się o niej w miare pozytywnie... czyli nie jest jeszcze ze mną tak źle ;)

Najbardziej zdziwiło mnie to, ze publika nie stała wyraźnie za Batkiem, a była raczej podzielona; no i to, że walka była bardzo wyrównana (a RAW z konfrontacją tej dwójki wybitnie na to nie wskazywał...). Gdyby dać im powalczyć dłużej mogliby spokojnie stwożyć pojedynej i pod ***3/4 czy ****. Tylko zainterweniował Kane... tylko ta jego interwencja prócz zakończenia pojedynku bez 'szkody' dla mistrza i challangera na dobrą sprawę niczego nam nie wyjaśnia; ba ona nawet nie uchyla najmniejszego rąbka tajemnicy... Jednak mysle, że już na Summerslam bedziemy pewni, że 'He's alive!'

Parking lot brawl wypadł znacznie lepiej niż się spodziewałem. Co najważniejsze nie nudził. Czyli mimo iz wybitne to nie było jestem bardzo zadowolony z jego przebiegu.

No i ME... czyli krótko mówiąc usypiacz, który w tej dziedzinie zmiażdzył pozostałe niewypały z karty... Trajpel oczywiście od pasa się nie odklei... czyli wynik wiadomy. Za nic nie obejzałbym tego ponownie...


  • Posty:  1 775
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  07.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

4 Way Tag Team Match

Tempo walki niezłe, ale raziły słabiutkie movesety wrestlerów. Dodatkowo słabiutko zabookwali końcówkę. Rozumiem, że chcieli być oryginalni, ale łamanie aksjomatów nieczęsto jest dobrym pomysłem. **1/2

Matt Hardy vs Shelton Benjamin

Słabej jakości brawl, leżenie w submissionych, schematyczność i wolne tempo przez 3/4 matchu - oto co mogliśmy zobaczyć w tej walce. Na szczęście nieco ożywili się w końcówce, ale to i tak za mało, by nazwać tę walkę nawet przyzwoitą. *3/4

Mark Henry vs Tommy Dreamer

Katastrofa! Punche, dwa pseudo clothesline'y i tandentny chin lock - oto, co mieliśmy okazję oglądać przez większość walki. Jedyna ocena jaką mogę postawić to DUD.

Chris Jericho vs Shawn Michaels

Walka ta miała swoje plusy i minusy. Plusy to ładny bleeding Michaelsa, spot gali (Moonsault za ring) i pierwsze na ty show emocje. Minus to baardzo wolne tempo, przez co chwilami można było zasnąć. Niestety, kondycyjne braki bardzo zaważyły na ocenie tej walki i mocno ograniczyły przyjemność z oglądania. **3/4

Babki oczywiście przewinąłem.

CM Punk vs Batista

Widać było, że Punk ogromnie się starał, aby ta obrona tytułu wyszła jak najlepiej. Niestety, kloc nie podzielił jego zapału i wyrobił swój zwyczajny poziom. Nie ukrywam, że na tak wysoką ocenę wpłynęły w głównej mierze kopnięcia Punka. *1/4

John Cena vs JBL

Do tej walki podszedłem bardzo pozytywnie, gdyż podoba mi się atmosfera Parking Lot Brawlu. O dziwo dali sobie radę. Wreszcie był dobry brawl, oryginalne wykorzystanie samochodów i hardcore'owy bump Ceny. Minus to uboga ilość wrestling movesów (niestety nieuniknione w tej stypulacji, chyba, że walczyliby dobrzy pure'owo twardziele jak Nick Mondo), niepotrzebnie długie przesiadywanie w autach i sekwencja przejazdu z parkingu na galę. Ocena: ***

Triple H vs Edge

Ehh.. po ostatnich walach i tej jestem tak wynudzony, że nie mam chęci się rozpisywać. Nuda, nuda i jeszcze raz - nuda. Gdyby nie ciekawa końcówka, mielibyśmy crap. *3/4

Podsumowując - Great American Bash to istna tragedia. Najgorsze PPV jakie w życiu widziałem (licząc te z WCW i nowego AJPW). A obok ECW Terry Funk's Wrestlefest najgorsza gala. Już nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałem, żeby show stealer miał ***. W skali 1/10 daję 2.

2999686564ec3bcdf0a69b.jpg


  • Posty:  3 601
  • Reputacja:   6
  • Dołączył:  21.06.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

Strasznie dupna to PPV! Nudne, zamulające, usypiające. Wręcz psychicznie zmuszające człowieka, żeby je przewinąć. Najgorsze jest to, że prawie cała gala taka była, bleeeee :x Tylko najgorsze marki WWE mogą ocenić to PPV jako dobre..

Ale polecimy po kolei:

1.WWE Tag Team Championship:

Ogólnie nie było źle. Nic nie zapowiadało nudy jaka miała jeszcze nadejść. Zwycięzców trafnie wytypowałem i w sumie byłem pewien, że pasy tag team zmienią swoich właścicieli. Podobnie jak Kieska, ostatnimi czasy inaczej patrzę na Miza. Może coś jednak z niego będzie. Kto wie.

2. United States Championship Match

Drugie w miarę dobre stracie. Taki średniak. Lecz na pewno nie usypiacz, choć momentami walka aż się prosiła, żeby przewinąć. Jestem zadowolony z wygranej Sheltona. Kiedyś mocno mu kibicowałem, lecz chłopak gdzieś przepadł. Może teraz się odrodzi.

3. Chris Jericho pokonał Shawna Michaelsa

Ta walka to prawdziwa kicha. Prawie taka jak main event z Victory Road. Kibice mogą czuć się po prostu oszukani. Wszyscy oczekiwaliśmy porządnego starcia a dostaliśmy zamulacza. Początek walki straszny. Nuda, nuda, nuda. Później zaczęło się coś nawet dziać, ale HBK w czerwonej masce szybko stracił ochotę do walki. Do dupy ten pomysł panowie bookerowie. Po co tak sztucznie przedłużać ten feud do Summerslam? Ech. Kicha.

4.ECW Championship

Czarna mamba potrzebuje interwencji szczypiora by wygrać match z Dreamerem? Kto na to wpadł? Komu do głowy przyszedł zdradziecki heel turn Colina? Kolejna kiszka.

6.World Heavyweight Championship

Było ciekawie, walka się rozkręcała, zanosiło się na coś dobrego jednak nic z tego. Interwencja Kane'a wszystko zepsuła. CM Punk miał szansę się wykazać, jednak do końca to mu się nie udało. Szkoda, że bookerzy wybrali taki wariant i szkoda, że interwencja Kane'a była tak szybko.

7. NYC Parking Lot Brawl

Nawet ciekawe starcie, lecz momentami śmieszne i strasznie ustawione. Było kilka ciekawych akcji jak rozbicie Ceną bocznej szyby czy też ddt na dachu. Ogółem można chyba tą walkę uznać za pojedynek gali. Wiadomo na bezrybiu i rak ryba... Jeszcze tylko plus za przegraną Ceny. To zawsze cieszy :D

8.WWE Championship

Kolejny zamulacz. Trajpel już zaczyna mnie wkurzać z tym łapaniem się za nogi, kolana, ręce etc. Ojeju, jaki on kontuzjowany. Ogólnie nic ciekawego oprócz tego speara w Vickie. Zauważyliście, że Vickie nie potrzebuje już wózka? Ba, jak ładnie biega :lol Ech :roll:

Podsumowując słaba gala. Poniżej przeciętnej. Dam 4/10

 

16476371734edf391100c30.jpg


  • Posty:  285
  • Reputacja:   8
  • Dołączył:  30.07.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

GAB_300x450.jpg

RAPORT The Great American Bash 2008

Opener – Morrison i Miz vs. Hawkins i Ryder vs. Jesse i Festus vs. Finlay i Hornswoggle

Festus przechodzi transformację, wszyscy uciekają z ringu. Miz i Morrison wrzucają do klatki z lwem małego Hornswoggle’a. Festus mierzy szkraba wzrokiem, ten zaś podwija rękawy wykazując gotowość do walki. Hornie jednak wyskakuje z ringu między pierwszą a środkową liną na Miza i Morrisona. Jesse wrzuca na ring Miza, który dostaje Headbuttem i Leg Dropem. Po tych dwóch akcjach mamy pierwszą próbę pinu. Festus męczy jeszcze chwilę Miza, po czym zmienia się z Jessy’m. Jessy wraz z Festusem robią akcję teamową, która kończy się Clothesline’m. Potem mamy wymianę: wchodzi Finlay i Morrisom. John nie zdążył się nawet spocić, bo zmienia go Miz. Robi Finlay’owi Russian Leg Sweep. I znów wymiana – John za Miza. Następnie na ring wchodzi ( w końcu) Ryder, który doskakuje do Finlay’a i częstuje go serią punchów. Próbuje go spinować, ale nic z tego. Przez pewien okres czasu nie dzieje się nic specjalnego. W pewnym momencie, Finlay wykonuje Celtic Crossa Hawkinsowi, kładzie się na nim, lecz Ryder szybko się wybija. Finlay po raz kolejny próbuje spinować Curta, ale tym razem przerywają mu Morrison i The Miz. Po chwilowym zamieszaniu, Finlay’a próbuje odliczyć Hawkins, ale przerywa mu… Tak, Hornswoggle. W końcu zaczyna się coś dziać. Whip o liny, koniczynka kopie Curta w twarz i pada na matę… blisko narożnika… swojego. Proszę Państwa, wchodzi Hornswoggle. Robi Hawkinsowi Hurricane :shock: , i gdy odbija się od lin, w jego plecy klepie Jesse. Jesse odbija się od lin i robi Lou Tez Press, potem suplexik, próba pinu, ale kick-out. Wbija Festus, który niszczy członków Familli, potem wyrzuca z ringu championów, podchodzi do narożnika, by zrzucić z niego swojego kolegę z teamu na leżącego Hawkinsa, lecz nie udaje mu się ta sztuka. Ryder przewraca go. Do zaskoczonego Jesse’ego podbiega Curt, zrzuca go na ring i pinuje – 1… 2… 3 – koniec walki. Mamy nowych tag team championów.

allplayer20080722000828kl6.png

allplayer20080722105128dp1.png

allplayer20080722112057pq4.png

allplayer20080722112143ol8.png

allplayer20080722112659hm3.png

Promo DVD - Triple H – The King of Kings.

Matt Hardy vs. Shelton Benjamin

Parę chwytów, headlock, Matt rzuca Benjamina o liny, ten zaś go powala shoulder blockiem. Potem, Hardy rzuca Sheltona na róg; Benjamin przeskakuje nad biegnącym w jego kierunku przeciwnikiem, chwyta go na finishera, lecz zostaje odepchnięty. Matt kopie przeciwnika w podbrzusze, łapie go na Twist of Fate, lecz reversal, fiku-miku, i Matt Hardy… padł na ziemię. Chwila odpoczynku i akcja ponownie przenosi się na ring. Shelton robi Back Suplexa, Back Breakera i próbuje Hardy’ego odliczyć. Oczywiście ten się nie daje. Matt bierze Sheltona na side-effect, ale zostaje ostatecznie powalony. 1… 2… kick-out. Czarnuch idzie za ciosem, wykonuje ładnego kicka w twarz. Match nabiera tempa. Następnie wymieniają się punchami, next rzut Sheltonem o róg i buldog, 1… 2… tak jest – kick out. Hardy traktuje oponenta slamikiem, poczym wskakuje na narożnik i robi Leg Dropa. Kładzie się na Benjaminie i 1… 2… 3… i nie ma końca walki. Ewidentny błąd sędziego. Nawet głuchy by usłyszał, że „niebieski” klepnął w matę trzy razy. Dobra, koniec tych dywagacji. Hardy wskakuje po raz kolejny na róg, skacze i… Shelton go łapie i rzuca o narożnik. Leżą na ringu. W tym momencie pokazują na powtórkę z kontrowersyjnym „trzecim klepnięciem”, w tle zaś Shelton bierze Matta na Power Bomba, ale szybki reversal, i to Benjamin leży plecami do maty. 1… 2… kick-out. Shelton wstaje, biegnie w stronę przeciwnika, robi zamach… Bum! – side-effect by Matt. 1… 2… i Benjamin się wybija! Hardy tauntuje, chwyta oponenta na Twist of Fate, ale zostaje rzucony o narożnik i potraktowany ciosem w plecy. Shelton usadza Matta na narożniku, wskakuje za jego plecy… i po chwili spada. Hardy wykonuje Moonsaulta, lecz Gold Boy wystawia nogę i Matt uderze o nią głową. Benjamin wstaje, robi finishera i kończy walkę. Mamy nowego US championa!

allplayer20080722114918gt9.png

allplayer20080722120511ip6.png

allplayer20080722120524bl2.png

Mark Henry vs. Tommy Dreamer

Dochodzi do zwarcia. Henryk rzuca sobie Tommy’m, traktuje z buta, testuje wytrzymałość jego kości policzkowych. Henricco chodzi sobie po ringu, jakby był na wakacjach. Tommy oczywiście nie próżnuje. Od czasu do czasu położy się na ringu, tudzież pogłaszcze twarz Mareczka zamknięta pięścią. Henryk w końcu odbija się od lin i skacze na Tommy’ego. Hmmm… tak w zasadzie to skoczyłby, gdyby nie jeden szczegół – Tommy w ostatniej chwili się odsunął. Henrietto siada na czterech literach, tommy odbija się od lin i robi dropkicka.

Potem mamy śmieszną próbę Clothesline’a by Tommy (nieudaną) i Neck Breakera (udaną) 1… 2… kick-out. Tommy robi DDT, wchodzi na narożnik, tauntuje z Delany’m, następnie skacze, Colin go łapie i rzuca o liny. Ślimol robi finishera i kończy pojedynek.

allplayer20080722121815qq4.png

allplayer20080722122509vw2.png

Chris Jericho vs. Shawn Michaels

Panowie długo mierzą się wzrokiem. Dochodzi do zwarcia, Chris traktuje HBK’a serią punchów, HBK odbija się od lin i potężny chop. Potem „rozmowa” przy narożniku, whip o przeciwległy róg, ale HBK częstuje Chrisa kickiem między oczy, poczym go podcina. Chris pada na matę. Michaels zakłada mu Figure Four Leglock. Y2J drze ryja, ale w końcu udaje mu się chwycić linę. Potem Chris skacze na liny i robi dropkicka. HBK ląduje poza ringiem. Shawn w końcu wczołguje się na ring (przy lekkiej pomocy Chrisa):P I jesteśmy świadkami dominacji tego drugiego. Ot, cios w brzuch, suplex, jakiś submission move, znów kick, próba pinu, slamik. Po tym ostatnim, Chris wchodzi na narożnik i skacze… wprost na wystawione kolano HBK’a. Potem whip, Michaels rzuca się na Chrisa… i leżą :D Michaels wstaje „po swojemu”, podchodzi do Y2J, który robi małe czary-mary i zakłada Walls of Jericho. Michaels cierpi okropnie… zbliżając się jednocześnie do lin. Udaje mu się. Sędzia odciąga od Shawna Chrisa, by urządzić sobie z nim pogawędkę. Y2J podchodzi do Michaelsa, ten próbuje zrobić SCM, lecz noga jego zostaje w ostatniej chwili złapana. W pewnym momencie, Shawn wchodzi na narożnik, Chris się podnosi i rzuca w stronę lin. HBK siada na narożniku. Y2J to wykorzystuje częstując Shawna punchami. Bierze go na suplexa i… zostaje zrzucony. HBK robi Elbow Drop. Po tej akcji, Michaels przygotowuje się do SCM, staje przy narożniku. Wbiega Lance Cade!, który na starcie zostaje poczęstowany kickiem w twarz. Chris próbuje zrobić Codebreakera, jednak Shawn chwyta się lin. Jericho pada na ring, Michaels go odlicza. 1… 2… kick-out. Następnie seria punchów i Jericho ląduje poza ringiem. HBK staje na narożniku tyłem do oponentów i wykonuje Moonsaulta! Wszyscy trzej (Chris, HBK i Lance Cade) leżą na ziemi. W końcu Jericho i Michaels wczołgują się na ring i szok – HBK krwawi. Shawn odbija Chrisa od lin, ten kopie, a następnie uderza go w twarz. Shawn krwawi coraz mocniej (give me a hell yeah):D:D Potem mamy piękną wymianę punchów, po której Chris sprzedaje Michaelsowi pięknego kicka w twarz. Poprawia mu Cade. Następnie mamy parę headbuttów, Chris wpatruje się w twarz Shawna jak zahipnotyzowany… I to był jego błąd, bo HBK zakłada mu Crossface. Jericho jednak wychodzi z tej opresji. Robi się bardzo gorąco. Kolejne serie punchów są przerywane przez sędziego. W końcu sędzia przerywa walkę.

allplayer20080722123436sr3.png

allplayer20080722124638ye9.png

allplayer20080722124852ic2.png

allplayer20080722125510el3.png

allplayer20080722130057mw4.png

allplayer20080722130201jz4.png

allplayer20080722130729rb0.png

allplayer20080722131033kf8.png

allplayer20080722131130sk2.png

allplayer20080722131229zi0.png

allplayer20080722131607ti6.png

Reklamówka SummerSlam – całkiem fajna

Michelle McCool vs. Natalya

Michelle powala przeciwniczkę i poprawia jej dropkickiem, próba pinu. Potem zostaje rzucona przez Nataly’ę na liny i powyginana submissionem. Potem jeszcze wyginanko przy narożniku. Suuper. Natalya zakłada blondynce Sharpshootera, lecz blondi chwyta lin. Natalya nie daje za wygraną. Próbuje założyć jej po raz kolejny Sharpshootera, jednak nie udaje jej się to. Blondi robi brunecie submissiona, po którym Natalya tappuje

allplayer20080722132325gi8.png

allplayer20080722132738xz0.png

Wychodzi Chris Jericho, by powiedzieć wszystkim, że kariera Shawna Michaelsa dobiegła końca.

Widzimy urywki z Money in the Bank Ladder Matchu z WrestleManii XXIV, a także z RAWu, w którym Edge stracił pas.

allplayer20080722134628mr5.png

allplayer20080722134640bh4.png

allplayer20080722134734ae7.png

CM Punk vs. Batista

Początek nudny. Wymieniają ciosy, Punk odwala swój taniec (czyt. seria kicków). Batek ląduje poza ringiem, Punk na niego skacze. CM wrzuca z powrotem Batistę na ring i pinuję, ale Batek ofkors się wybija. Później parę razy porzucał Punkiem po narożnikach, wykonał suplexa, po którym chciał przeciwnika spinować. Punk w końcu wskakuje na narożnik i robi Crossbody. 1… 2… kick-out. Punk kopie w brzuch Batka, który pod wpływem tego uderzenia ląduje przy narożniku. CM się rozpędza, skacze i… Animal łapie go na Batistę Bomb! Punk jednak zeskakuje, odbija się od lin i… Slam made by Batek. Batista tauntuje, bierze Punka na finishera, ale… ale Punk chwyta się lin (screen). Nici z finishera. Punk skacze na liny i w powietrzu robi Clothesline’a. 1… 2… Dave się wybija, było blisko.

Batista znalazł się za ringiem, Punk widząc to skoczył na niego. Animal złapał go i zrobił Spinebustera, ot co. Wrzuca go na ring i… dostaje w plecy od Kane’a! + Big BOOT. Sędzia przerywa walkę. Kane bierze swoją torebkę i wślizguje się na ring… I Chokeslam na Punku. Po tej akcji bierze plecaczek i się zmywa… Stanął przed ringiem i zadał znane wszystkim pytanie, poczym sprzedał kapcia operatorowi kamery.

Punk na ringu cieszy się pasem… ale krótko, bo Batista sprzedaje mu Batistę Bomb.

allplayer20080722160242ko1.png

allplayer20080722160515je0.png

allplayer20080722160615iy0.png

allplayer20080722161122et9.png

allplayer20080722161456to7.png

allplayer20080722162009cj0.png

allplayer20080722162116ru2.png

allplayer20080722162340oe1.png

allplayer20080722162351wa9.png

allplayer20080722162543ho8.png

JBL vs. John Cena

Zaczyna się jak w jakimś filmie akcji. :P JBL staje na aucie, a Siniak w niego uderza samochodem. Wyskakuje, zakłada Layfieldowi na szyje kabel – Duszonko. :thumb: Cena otwiera maskę auta. Wydawałoby się, że chce zrobić małe dewastejting twarzy Dżibiela, ale nie! Jasia interesuje coś zupełnie innego. Marins pieści prądem… krocze JBL’a. Potem Cena bierze jakieś metalowe coś i rzuca tym w swego przeciwnika, ten jednak robi unik i metalowe coś ląduje na przedniej szybie srebrnego Forda. Next Jasio niszczy drzwi owego samochodu. Później mamy dla przykładu Neck Breakera na masce by John… JBL. Potem Cena robi piękną pajęczynkę na szybie czarnego, błyszczącego samochodu. Następnie swoją kwadratową twarz wbija a auto (DDT). JBL bierze łom, lecz w Sine nie trafia. Łom pofrunął w nikomu nie odkryte rejony, tak samo jak noga Layfielda w kwadratowe jajeczka Ceny. Głowa Marinsa ląduje w bocznej szybie czarnego auta. I tu zonk. Pamiętacie jak krwawił Michaels? Dostał z łokcia i krwawił aż miło. Łeb Ceny przebił się przez szybę i ani draśnięcia. :thinking: Cóż… JBL pakuje przeciwnika do auta i idzie po kuferek ze słodyczami. Cosik mu się te słodkości rozpuściły w limuzynie, bo sama ciecz. :P Polewa całe auto i podpala. Hmmm… Jakieś łatwopalne te słodycze. Cena w płonącym samochodzie (mhmmm :D ). Samochód, rzecz jasna, zostaje w końcu ugaszony przez strażaków. Pasażer wychodzi z pojazdu bez szwanku. Jaś bierze na bary auto z zawartością (JBL) i wędruje na spotkanie ze swoimi fanami. Wrestlerzy walczą na rampie, wymieniają się punchami. Szkoda że lin nie ma, bo Jasiek nie może odtańczyć Jasio Dance. Tylko suples na plecy. :( Ale czego nie robi się dla fanów? Cena robi swój miażdżący YCSM! (juupiii). Layfield wstaje, Cena bierze go na bary, by zrobić FU na aucie. John B. jednak zeskakuje i zrzuca Jana na autko. Cycuch kładzie się na Cepaku i go pinuje – 1… 2…3 – koniec walki. Później jeszcze kamerzysta robi najazd na poharatane ramię Jana. Krzyczałem do Ceny, by nie patrzy na swe ramię, bo jeszcze zemdleje, ale nie posłuchał. Twardy gość!

allplayer20080722162919vx7.png

allplayer20080722163026kh8.png

allplayer20080722163235sm0.png

allplayer20080722163252gc3.png

allplayer20080722163737pm5.png

allplayer20080722164334wt8.png

allplayer20080722165433er8.png

allplayer20080722165938ty7.png

allplayer20080722170300pc1.png

allplayer20080722170330re5.png

allplayer20080722171141yr2.png

allplayer20080722171344jy7.png

359710.gif

359724.gif

Edge vs. Triple H

Zaczyna się ostro. Edge skacze na HHH, powala go i sprzedaje serię punchów. Match przenosi się parę razy poza ring. Edge zaczyna dominować. Rzuca HHH po narożnikach jak workiem, potem nawet HHH wita się ze schodami, później jego twarz wita się ze stołem komentatorskim… Ładnie. :D Edżysław wrzuca Huntera na ring i go odlicza 1… 2… kick-out. Nie udało się spinować, to może Triple H sam się podda? Najwidoczniej o tym samym pomyślał Edge, bo założył mu submissiona. Oczywiście nic z tego. HHH wstaje, odbija się od lin… i twarz jego wita się z butami Edge’a (dropkick) 1… 2… wybicie.

Po powrocie Edge’a na ring, to HHH zaczyna dominować. Seria punchów, Clothesline, Knee to Face, Edge wypada z ringu. Nic jednak nie trwa wiecznie. Edżysław sprzedaje Hunterowi DDT na ziemię. Panowie wczołgują się na ring 1… 2… HHH się wybija. Rated R Superstar wchodzi na narożnik, skacze by zrobić dropkicka… lecz chwyta go HHH, rzuca o narożnik i robi DDT!. Próba pinu, Edge się wybija po drugim klepnięciu w matę. Zaczyna robić się coraz ciekawiej. Edge szykuje się do spearka, rozpędza się i… Spinebuster! HHH tauntuje, bierze Edżysława na Pedigree, lecz zostaje odepchnięty na róg. Edge sadza Trajpola na narożnik i wykonuje superplexa! W tym momencie wbiega czarna mamba, bierze Word Heavyweight Title i staje tyłem do rampy. Chce podać ten pas Edżysławowi, lecz wbiega Vickie i traktuje Alicie potężnym Clothesline’m. Łapie pas, chce nim uderzyć byłego męża. Szykuje się do ataku… lecz skacze na nią Alicia! Sędzia panie rozdziela i bum! – Spearek na Vickie! Edge lekko zdziwiony. Triple H wykorzystuje okazję i wykonuje Pedigree. 1... 2…3. Koniec walki.

allplayer20080722172117bu8.png

allplayer20080722173031uy3.png

allplayer20080722174018yz1.png

allplayer20080722174036ja1.png

allplayer20080722174207qv6.png

allplayer20080722174730el4.png

allplayer20080722175107qp8.png

allplayer20080722175336vf7.png

Co do gali. Bardzo dobrze się stało, że Matt stracił pas. Shelton, jako champion, będzie się sprawował o wiele lepiej. Jest wrestlerem, który na belta zasługiwał jak mało kto. Nareszcie! Zupełnie nie rozumiem waszego narzekactwa na pojedynek Shawna z Chrisem. Pojedynek nie był wysokich lotów, ale nazywać go zamulaczem jest co najmniej nie na miejscu. Wydaję mi się, że u was słonko za mocno świeci, no bo spójrzmy…

byłem pewien, że Jericho wygra ten pojedynek dzięki jakiemuś wielkiemu przekrętowi. Walka była dobra do czesu gdy pojawił się Lance Cade, po tym już tylko świetny Moonsault z narożnika na Y2J'a i Cade'a i zaczyna się okładanie Shawna. Zdziwiło mnie to trochę, gdyż jak już wyżej napisałem spodziewałem się innego bookingu.
Tymczasem Shawn kompletnie dostał po dupie. Do pojawienia się Lance'a jakoś się to oglądało, ale potem Chris miał wielką przewagę, okładał Michaelsa, aż sędzia zakończył tę nierówną walkę. Szkoda, że Jericho tak zlał Michaelsa. Nie tak wyobrażałem sobie zakończenie tej walki.

A jak sobie wyobrażałeś to zakończenie? Jak sobie wyobrażaliście zakończenie? Wasz pupilek tańczy przy narożniku, robi SCM i odlicza Chrisa do trzech. - Tak? Ja rozumiem, że chcecie, aby EjczBiKej wygrywał każdy swój pojedynek na PPV, ale niestety, rzeczywistość jest inna. Normalnie zachowujecie się jak te dzieci siedzące na trybunach z koszuleczkami z wizerunkiem Jana wykrzykujące – „Jasio wins, Jasio wins, Jasio wins”. WWE genialnie to wykombinowało. Totalne zniszczenie Shawna. To otwiera dodatkową furtkę do ich trwającego już trochę czasu feudu.

Apropo zniszczenia HBK’a. Przypominam sobie tekst Elkeja z tematu o Night of Champions w którym pisał mniej więcej coś takiego (odnośnie pojedynku z kijami) - „Big Show krwawił okrutnie”. Jestem ciekaw co powie, jak zobaczy bleeding Michaelsa. Zaskoczyli mnie tym niesamowicie. W życiu nie spodziewałbym się TAKIEGO krwawienia. Mógłbym nawet zaryzykować stwierdzeniem, że to najobfitszy bleeding od lat w WWE. Coś niesamowitego. Duże brawa dla WWE za ten krok.

Bardzo fajnie wyszedł pojedynek Johna z Johnem. Te urwane drzwi, to płonące auto. Jasiek leżał w tym aucie poobijany trochę czasu, a po ugaszeniu pojazdu wychodzi niczym terminator, cały i zdrów. Btw. przypomniała mi się taka jedna scena z Terminatora, jak Arnie wyszedł z płonącego pojazdu, ale to tak na marginesie. Ogólnie nie wyszło źle, na pewno było ciekawie. Trochę zrąbano końcówkę (ten mega bump) ale dobrze chociaż, że Jan Sina nie wygrał.

Co do dwóch machów, na które czekałem (vide temat o GAB). Kane vs… tfu Punk vs. Batista. Walka jak walka. Bardziej czekałem na interwencję Glena, niż sam pojedynek, którego wynik był raczej wiadomy. Wkurzyłem się aby przy Batista Bomb na samym końcu. To jest dopiero chore. Miast kończyć walkę, to oni dają koksowi poniszczyć championa. Paranoja. No i sam ME… Nieszczególny. Bez jaj.

Gala nie była taka zła, jak to niektórzy piszą. ME, owszem - blady, ale reszta pokryta kolorkami bardziej ciemniejszymi.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Podobają mi się te postery prezentowane przez Stardom czy TJPW - fajne, z pomysłem, a nie kolejny plakat, który wygląda jak coś zrobione w 2 minuty na szybko...
    • KyRenLo
    • CzaQ
      Ten plakat wygląda jakby WWE promowało przemoc domową       A tu znowu szachy - czarne na górze, białe na dole  Jeszcze jebne jak Orton z Knightem zaczną  
    • Grok
      Claudio Castagnoli zmierzy się z dwoma pretendentami podczas swojej następnej obrony CMLL World Heavyweight Championship. CMLL potwierdziło, że Castagnoli obroni tytuł przed Euforia i Akuma w three-way matchu w Arena Mexico w ten piątek wieczorem. Mecz został ustalony po tym, jak obaj odpowiedzieli na open challenge ogłoszony przez Castagnoli. Będzie to piąta obrona Castagnoli od czasu zdobycia CMLL World Heavyweight Championship na Gran Guerrero w listopadzie 2025 roku. Dotychczas gwi
    • HeymanGuy
×
×
  • Dodaj nową pozycję...