Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

TNA Victory Road 2008 - wyniki i komentarze


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 104
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  04.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

1. Match



World X Cup - 12 Mann (o 3 Punkty):

Team TNA pokonal Team Japan, Team Mexiko i Team International

 

2. Match

Knockout Grudge Match:

Gail Kim pokonala Angelina Love (w/ Velvet Sky) per Neckbreaker

 

3. Match

Grudge Match:

"The Guru" Sonjay Dutt pokonal "Black Machismo" Jaya Lethal (w/ So Cal Val)

 

4. Match

TNA Tag Team Championship - Fans Revenge Lumberjack Match:

LAX © (w/ Salinas & Hector Guerrero) pokonali Beer Money Inc. (James Storm & Robert Roode)

 

5. Match

TNA Knockout Championship:

Taylor Wilde © pokonala Awesome Kong

 

6. Match

World X Cup - Ultimate X Match (o 4 Punkty):

Volador Jr. (Team Mexiko) pokonal Kaza (Team TNA), Daivari (Team International) und Naruki Doi (Team Japan)

World X Cup 2008 winner: Team Mexiko



7. Match

6-Mann Tag Team - Fans Choice: Full Metal Mayhem Match:

Kurt Angle & Team 3D pokonali AJ Stylesa, Rhino & Christiana Cage

 

8. Match

TNA World Heavyweight Championship:

Samoa Joe © vs. Booker T zakonczyl No Contest
MichelleMcCool01.gif

 

 

  • Odpowiedzi 12
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • pablo modjo

    2

  • IIL

    1

  • Danielsson56

    1

  • RJ Jakubowski

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Ogólnie PPV wypadło nieźle, choć zabrakło "kropki nad i" w main-evencie...

Pierwsza walka niby niezła, ale jak dla mnie za bardzo przedłużona... można ją było skończyć wcześniej. Najlepiej w walce pokazali się Panowie z Meksyku którzy byli moimi faworytami do zwycięstwa w całym ikskapie. Cieszę się że przynajmniej w tym turnieju MCMG nie robią za jobberków i pokazują na co Ich stać... Bardzo dobrze poza Mexico & MCMG pokazał się Koslov który może zwiąże się na dłużej z TNA, bo ma warunki na jednego z lepszych heelów w fedzie... :)

Walka Gail z tandemem Love & Sky również wypadła dobrze... Nie wiem czemu ktokolwiek chciał ją przewinąć... Panie dały radę Love & Sky świetnie odgrywają swoje role i mam nadzieję że któraś z Nich dostanie szansę na walkę o pas Knockouts Championship... :D

Pojedynek Lethala z Ghandim wypadł moim zdaniem mizernie... żaden z Nich się nie przemęczał... Na sam koniec Val(błagam nie pokazujcie tak często jej twarzy... to nic miłego...) zaczyna mieć rozterki moralne i chcąc nie chcąc przyczynia się do przegranej ukochanego po jakże efektownym roll-upie... brawo Mahatma te roll-upy wychodzą tak świetnie tylko Tobie oraz Masochismo :t_up:

Mecz o pasy TT... Kurde, myślałem że przy tylu czynnikach sprzyjających Latynosom bookerzy zrobia numer i dadzą pasy po jakimś mega przekręcie Beer Money Inc. Walka była całkiem niezła i coś mi się zdaje że to tylko początek większego story... W końcu Storm i Bobbi już nie są teamem z przypadku, dostali nazwę teamu czyli raczej będą pracować wspólnie jeszcze trochę czasu... W sumie spisują się nie najgorzej więc czemu nie... :roll:

Kolejnym pojedynek czyli Tylor vs. Kong... Dano im chyba za mało czasu... Na poprzednim impakcie było widać że Tylor i Kong potrafią skleić kawałek interesującej walki, więc w tym przypadku zwalam winę na brak czasu... Tylor jako czempka prezentuje się nieźle, myślę ze w kolejnych walkach pokaże co potrafi w ringu... A i bym zapomniał... Kong po walce mści się na Tylor i nagle... Abyss... czyżby się Nam feud King-Kong vs. Abyss szykował? Szkoda że BHS zebrała Raisza a nie Kong... :D

Przechodzimy do największego(moim zdaniem) crapu gali - Ultimate X... Nie wiem czy tylko ja to tak odebrałem, ale ledwo się zaczęło a ja już modliłem się o zakończenie... jedyne co warte uwagi to ten ledwo trafiony leg drop Kaza na Diviarego... reszta no comment... Wygrał Team Mexico co odebrałem bardzo dobrze, w końcu to że oglądamy TNA nie oznacza że Team TNA musi wygrywać... :P

Zaraz po największym crapie obejrzeliśmy najlepszą walkę na gali - Full Metal Maychem... Walka była genialna, kolejny raz popisał się Cage który przyjął kilka niezłych akcji i do tego ten cross body z konstrukcji... cud, miód, malina... Chciałbym też zwrócić uwagę na błąd kamerzysty... Brother Rey rozkłada drabinę, wykłada jedną część za najniższą linę i idzie coś kombinować w innej części ringu, w tym czasie AJ wdrapuje się na tą drabinę widzimy ujęcie pleców AJ'a i... dwóch workerów TNA którzy trzymają drabinę aby ta się nie przewróciła, kamerzysta szybko się orientuje że to obraz jego sprzętu jest teraz na antenie i od razu wędruje z obrazem ponad głowy workerów... Pomimo tego walka ta zasłużyła na ME... szkoda tylko że Rhino był bardzo mało widoczny poza tym swoim triple gore.... :|

No i wreszcie ME... Czy Joe can bite Bukka T? Po raz kolejny Joe pokazał że jest paper czepem... nie wysilił się zbytnio w tej walce... do momentu brawlu praktycznie nie zrobił nic aby pokazać się z dobrej strony... a wiadomo że brawl to każdy głupi umie zrobić... Końcówka tez jak dla mnie troszkę nie wyszła... Joe dostał szału i rozwalił wszystko co stanęło mu na drodze... Maltretuje Bukke który ledwo stoi na nogach, Sharmel na kolanach wzywa pomocy... k***a scena jak z taniego kryminału... nagle wchodzi Sting, mówię "Ok, teraz kilka ciosów kijem do tego scorpion dethdrop, Bukka kładzie się na Joe, nagle budzi się jeden z sędziów i mamy nowego mistrza..." a tymczasem Sting podchodzi do Joe chwyta go za głowę jak Rey Mysterio małe dzieci i zaczyna moralizatorską gadkę... zdębiałem... najgorsze co mogli zrobić... W końcu Sting kończy gadać i kieruje się na backstage, Joe idzie za Nim jak syn marnotrawny... Nagle Joe uświadamia sobie że jednak jest zły i leci dobić Bukke... Sting za Nim i ponownie zaczyna go nawracać, Joe tym razem nie daje się przekonać pokazuję Stingowi fucka i dostaje za to dwa ciosy baseballem... dwa ciosy po których leży jak zabity, podczas gdy po takich uderzeniach w 99,9% przypadku ludzie wariowali z bólu i miotali się po całej arenie... Booker kładzie się na Joe i... nie ma kto odliczać... w końcu robi to Sharmell... Na każdym serwisie podane jest no contest, ale na next impact zostanie ogłoszony oficjalny wynik tego pojedynku... mam nadzieję że uznają zwycięstwo Bukki... tak czy tak Sting bedzie bił się o pas... :)

Tak jak mówiłem na początku gala niezła, ale troszkę zrypali końcówkę...


  • Posty:  3 601
  • Reputacja:   6
  • Dołączył:  21.06.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

Włąśnie skończyłem oglądać. Gdyby nie main event to powiedziałbym, że gala była zajebista. Hmmm, jednak zostanę przy "bardzo dobra". Praktycznie przy każdej walce mysłałem "żeby to tylko nie był koniec". Było na co popatrzeć, co podziwiać. Jednak całość spieprzył mi właśnie main event. Odniosę się na początku do niego, bo nie mogę wyść z podziwu dla debilizmu bookerów ustalających tą walkę. Co to do jasnej cholery miało być!? Gdy walka robiła się coraz ciekawsza, sędzia pada na ryj a Booker nagle traci siły. Pytanie - po kiego wała interweniowali sędziowe? Cóż takiego wielkiego robił Joe dla Bookera? Po co interweniowała ochrona? Co to za debilny pomysł? Russo? To Ty :P?

Przecież Joe nawet nie użył krzesła, młotka, pasa, stołu, drabiny etc. a tu nagle wielkie zbiegowisko "przestań", "przesadzasz". No nie...................... taką walkę zJ***ć żałosną bookerką :evil: Jeszcze jakby było mało dziadostwa to pojawia się Sting i napierd :censored: la Joe z bejzbola, bo "posunął się za daleko i męczył Bookerka T"... Ale syf. I to odliczanie do 3 Sharmell. Niech się publika w Houston pocieszy. Wiecie co jak tak ma być prowadzony Joe jako czempion, że nawet nie dadzą mu pokonać normalnie Bookera tylko wymyślają jakieś szopki to jak dziękuje za taki title run. Żenua..

Przejdzmy do jaśniejszych momentów gali. Najlepsza walka gali - opener była pełna zajebistych akcji, emocji. Nic nie można jej chyba zarzucić. Była znakomita. Szczególne brawa należą się dla Masato Yoshino. Gościu jest zajebisty przez duże Z. Aź szkoda, że to koniec turnieju..

Ultimate X match jak zwykle wyśmienity. Nie był to może najlepszy UX w historii, ale trzeba przyznać, że wszyscy wrestlerzy pokazali na co ich stać. Kolejny raz brawa dla Kaza. Japończyk Naruki Doi i Volador również wspaniale się spisali. Trochę odstawał Daivari, ale ambicji odmówić mu nie można. Szkoda tylko, że zwycięstwa nie zgarnął Kaz :)

Full Metal Mayhem - whoooo! Kolejna wyjebista walka. Cage, Styles jak zwykle pokazali kaskaderskie umiejętności. Trzeba przyznać, że walka była emocjonująca do samego końca. 3xGore w wykonaniu Rhino - miód. War Machine jest kurna jak pocisk :D Oklaski dla cage'a za ten skok z konstrukcji UX.

Walka tag teamów wyszła dobrze. Cóż taka stypulacja, nic więcej z tego nie dałoby się chyba wyciągnąć.

Rozczarowała walka Sonjay'a z Machismo. Stanowczo za krótka. Nie tego się spodziewałem..

TNA Women's Knockout Championship - duże oczekiwania a wyszła kiszka. Nic ciekawego.

Podsumowując galę - była bardzo dobra. Zero nudy, zero przewijania. Emocje, zajebiste akcje. Gdyby nie ten nieszczęsny main event to dałbym 9/10. A tak idzie mocna 8.

 

16476371734edf391100c30.jpg


  • Posty:  48
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.06.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Cóż by tu powiedzieć, gala bardzo dobra, do czasu walki wieczoru, która popsuła nieco wrażenia. Ale o tym później, zacznijmy od początku. Opener był świetny, sporo emocji, bardzo dobre tempo, świetna postawa Latynosów, genialnie zaprezentował się Yoshino, którego bardzo chętnie widział bym w TNA już po zakończeniu turnieju. Wraz z Alexem dostali na koniec sporo czasu i pokazali sporo swoich umiejętności. Na prawdę świetna walka, więcej takich. :t_up:

Następnie Angelina z Gail, zazwyczaj nie oglądam zmagań pań, ale zrobiłem podczas tej gali mały wyjątek i muszę przyznać, że walka była znośna, panie zaprezentowały się całkiem nieźle.

Podczas kolejnej walki strasznie się zawiodłem, ponieważ liczyłem na dużo, dużo więcej. Sonjay i Jay pokazali nam niegdyś, że są wstanie stworzyć fantastyczną walkę. Tym razem walka wypadła nie najlepiej, w dodatku nieciekawe zakończenie i zwycięstwo poprzez roll up. Liczyłem na więcej, niestety zawiodłem się. Może przy następnym spotkaniu tych panów, jeżeli takowe nastąpi.

Jeżeli chodzi o tagi, było dobrze. Spodziewałem się, walka będzie wyglądać przez większość czasu tak, że fani będą tłuc Beer Money pasami poza ringiem, jednak na szczęście nie było tego aż tak dużo. Obie drużyny zaprezentowały się bardzo dobrze, stworzyli ciekawe widowisko. Logika podpowiadała mi, że LAX obronią pasy, lecz po cichu liczyłem na Beer Money, bo jest to ciekawy team, i ochoczo będę śledził ich dalsze poczynania.

Następnie druga walka pań, tutaj moim zdaniem nic porywającego, starcie tych pań z czwartkowego impacta było ciekawsze. I znowu roll up, po którym Kong chciała zemścić się na Taylor. Ale wpada maszynka do pomagania słabszym i uciśnionym - "The Monster" Abyss, ale obecnie co z niego za monster? :roll:

Ultimate X - liczyłem na nieco więcej, ale mimo wszystko walka wyszła dobra. Najsłabiej zaprezentował Daivari, na pochwałę zasługuje pozostała trójka, panowie się postarali. A leg drop pomimo tego, że ledwo trafiony był ozdobą walki. Oczywiście zasłużona wygrana meksykanów, gdyż przez cały turniej obok Yoshino zaprezentowali się najlepiej.

Full Metal Maychem, świetna walka, najlepsza na gali. Świetna postawa Christiana, przyjął sporo, w dodatku wspaniałe cross body. Brakowało mi w tej walce nieco krwi, ale mimo wszystko nie zawaham się użyć stwierdzenia, że walka ta była ozdobą gali, brawo.

No i walka wieczoru, od początku mi się nie podobała, Joe jako champ prezentuje się słabo, w ringu nie pokazał również za wiele, booker również. Dochodzi do tego, że samoańczyk znęca się nad pretendentem. Damnnn... gdyby chociaż stalowego krzesełka użył :roll: na pewno wyglądało by to lepiej. A tak? beznadzieja. Ale dochodzi do tego, że wpada Sting, miałem nadzieję, że zrobi porządek i odejdzie. Ale nie... bookerzy wymyślili lepiej. Sting tłumaczy Joe, że ten jest niedobry i każe mu przestać. I ten idzie za nim... ale... krótkie zawachanie i wraca pokazać kto tak na prawdę jest debeściak i dalej okłada Bookera... Aż kurwica bierze.. Beznadziejny koniec, dwa uderzenia kijem bejzbolowym i jak już zostało napisane Joe leży jak zabity... brawo TNA, brawo... ta "walka" popsuła na tyle wrażenia, że z dobrej czwóry z plusem, moja ocena spada na dostateczną w skali szkolnej.


  • Posty:  1 043
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Jak widac wszyscy sie zgadzamy co do jednego - ME SUCKS!! Kto wymyslił taka bzdure...nic nie dodali tym Joe, wręcz mu odjeli jako czempowi. Tak jak napisał Pablo powinni mu dać pokonac normalnie Bukke, żeby podwyzszyc jego autorytet jako czempa...a tu taka kaszana. Fajnie, ze Sting wkręcił sie do story o WHC, ale nie w taki sposób...pewnie czeka nas 3-way na HJ. PPV wyszło fajnie, ale bez ME, które ssało. Opener swietny, każdy team dał rade, najbardziej podobało mi sie Octopus cos tam w wykonaniu kitajca. Ultimate X spoko, mógł być jednak lepszy, szkoda Kaza. Full Metal Mayhem - baja, po raz kolejny Cage pokazuje że jest swietny w swoim fachu...walka Aj vs Trigg...?

Pamietaj aby sie nie zmieniac, bez wzgledu na to jak bardzo inni by tego chcieli :)


  • Posty:  3 601
  • Reputacja:   6
  • Dołączył:  21.06.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

Wyobrażam sobie tylko jak wkurwiony musi być Joe. Tyle czasu czekał na zdobycie WHC a gdy już tego dokonał to robią z niego jakąś lamę. Joe ma teraz strasznie zjebaną opinię. Już pojawiają się przecież głosy, że nie nadaje się na czempa. A jak ma się nadawać skoro bookerzy wymyślają jakieś szopki? :evil: Ten main event zepsuł całą galę. Podobnie się czułem po Sacrifice rok temu gdy w 3 way'u Kurt zdobył pas w ogromnym zamieszaniu. TNA wbija sobie po prostu nóż w plecy. Wolałbym już żeby Joe przegrał czysto po dobrej wyrównanej walce niż takie gówno.

Przy okazji w trakcie gali komentatorzy nawineli niby przypadkiem, że Jim Cornette jest nieobecny. Zapewne na iMPACT będzie gadał, że chwile go nie było a tu taki chaos i on musi nad tym zapanować. Shit :P

Co nie zmienia faktu, że VR 2008 do samego main eventu było bardzo dobre. Tym bardziej szkoda..

 

16476371734edf391100c30.jpg


  • Posty:  424
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  10.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jestem swieżo po PPV i powiem tyle, że zasługuje na miano dobrego. Niemal od początku tego roku utrzymuje sie pewien schemat- 2 walki są zajebiste, reszta średnia i słaba (tu zwykle są to 2). Jak było tym razem? Oczywiście tak samo.

Wszystko rozpoczęło się kapitalnie od elimination matchu. Właśnie, skoro już przy nim- nie wiem dlaczego, ale od jego ogłoszenia mimo iż oczywiście ogłosili to jako elimination miałem jakiegoś schiza, że to będzie gauntlet :roll:

Wracając do matchu- w końcu dostałem walkę X-Division o satysfakcjonującej mnie długości. Rozpoczęło się świetnie- leszcze poodpadały, a zastała sama śmietanka. Oczywiście wielki popis dał Masato Yoshino (choć brylowali także MMG, Koslov, Guerrero, Milano i Bucanero... pewnie jeszcze kogoś pominąłem). Jakoś od początku wydawało mi się, że bedzie znaczącą postacią w tym matchu, a może go nawet wygrać. Po tym, z czego sie wykopał (chyba z 10 raz po bardzo mocnych akcjach) byłem niemal pewny w 100%, że wygra. Już czekałem tylko na pierwszego w TNA Lighting Spidera w wykonaniu Yoshino i pinu... a tu spora niespodzianka... W sumie wolałbym aby to przedstawiciel DG zwyciężył, ale i tak się cieszę. Właśnie z tego IMO zaskakującego zwycięzcy Jak dla mnie ****1/4 i najlepszy match na tym PPV. Niech japońce i meksykańce (tylko bez tego Voladora...) wracają jak najczęściej :t_up:

Aha, zapomniałbym jeszcze o czymś: niedawno na forum założono topic 'co TNA ma z tego X-Cupu'. I ci, którzy wchodzili jak ja w roster TNA na ich oficjalnej stronie wiedzą, że zostaje z nimi najwyraźniej na stałe po Williamsie jeszcze jeden uczestnik turnieju (bo tak chyba można zrozumieć dodanie profilu jedynego uczestnika X z zewnątrz). Zapytacie- kogo? Nie ma co się cieszyć, że Yoshino, bo Daivariego, ku*wa! Tak, Daivariego, choć wybierając najgorszego zapaśnika zakończonego właśnie turnieju chyba nie tylko ja wskazałbym na tego pana. Brawo... :t_down:

Kolejne starcie to Kim vs Love. Wypadło tak sobie. Dobre byłoby to na iMPACT, jak na PPV to jednak trochę za cienko... No ale znowu tragicznie nie było. Ogółem- bez historii.

Dutt vs Machismo? Żal. Nie było tam prawie nic interesującego tymbardziej zważywszy na to, co ta dwójka już ze soba sklejała. Pozostaje ogromny niedosyt... No i niemal pewnik, że w końcu panienka się od Lethala odłączy.

Fans Revange

Tutaj też bez historii. Było, jak miało być- fejsy wygrały, LAX pokazało swój 'iMPACTowy zestaw akcji' i nową dziarę Hernandeza, Beer Money jeszcze mniej. Niewiele pamiętam z tej walki właśnie poza sztandarowymi akcjami latynosów. Trudno powiedzieć, czy feud będzie kontynuowany, mnie nie specjalnie ciekawi i ciekawił, ale jak się bliżej przyjżeć to i LAX nie ma (czy bardziej nie miało przed tym PPV) innych przeciwników: Rellik & Reign- rozbici; MMG zajęci X-Cupem; 3D- zajęci AJem i resztą; Cage & Rhino zajęci tym samym feudem co poprzednicy; R 'n R już chyba z miesiąc nie widziałem, ale nie tak dawno (koniec '07 ipoczątek '08) feudowali z obecnymi mistrzami... O ile nikogo nie pominąłem to zapowiada się kontynuacja feudu (niby wolnli się już MMG, ale osobiście uważam, że TNA nie zmarnuje takiej okazji i zachowa sobie taką perełkę na B4G).

Ultimate X... a raczej jego profanacja... Już same uczestnictwo Daivariego mówi wszystko... Choć nie tylko on zawinił. Zawinili chyba wszyscy. Nie było między zawodnikami niemal żadnej chemii, do większości spotów wrestlerzy podkładali się tak perfidnie, że... Pierwszych 5 minut było bez kitu wręcz katastrofalne, później lekko (to warto podkreślić) się rozkręcili. Najmniej mam do zarzucenia Doi'emu... ale jak na swoje możliwości z*ebał to... Kaz tak samo... Za to ten Volador Jr. (?) prócz moonsaulta, hurricanrany i kiepskiego sellingu nie pokazał nic. Gdyby nie ten legdrop Kaza (jak ktoś zauwazył 'ledwo trafiony', ale i tak aż podskoczyłem po jego wyegzekwowaniu i otworzyłem pape) z góry konstrukcji... to prawie nie byłoby czego oglądać. Może trochę przesadzam, ale do ch*ja Pana- to jest Ultimate X, w naszych zamysłach właśnie to miało skraść show... Chyba najmniej udane użycie tej stypulacji w historii TNA... Co do zwycięskiego teamu w całym turnieju nie jestem absolutnie zaskoczony, to było właściwie pewne. Skoro CMLL zrobiło niemal 'łaskę' udostepniając swoich luchadorów mimo niechęci i najwyraźniej wybujałych ambicji promotora tegoż fedu, to któż inny miał wygrać? Chyba nie po raz kolejny TNA...

Dalej TNA poraczyło nas już bardziej udaną FMM (u mnie ****). Już na wstepie mam TNA nieco do zarzucenia- od początku promowali te Full metal Mayhem jako=TLC, choć kiedy używano go ostatnio (Sacrifice '06) FMM=TLC & Chains. Później któryś z komentatorów wspomniał o tym fakcie, jednak cóż z tego skoro żadnych łańcuchów nie zobaczyliśmy? :roll: W dodatku poprzednie FMM można było wygrać tak jak tradycyjne TLC czyli przez zdjęcie obiektu nad ringiem... A te? Przez pin... Choć to ostatnie akurat przysłużyło się samej walce. Dobra, dość już marudzenia, bo przecież było na co popatrzyć :applause: Praktycznie każdy pokazał się z dobrej strony (no może prócz Rhino, którego prócz 3 Gore'ów i przyjęcia 3D wogle w tym matchu nie było :!: ). Brother Ray wykonuje superkicka :shock: i to w dodatku bardzo dobrze :shock::shock: O wyczynach Stylesa czy Cage'a nie ma co nawet pisać, bo to dla nich właściwie normalka. No dobra, napisać warto :P Przynajmniej o tych ich skokach kolejno z drabiny i ... tej metalowej konstrukcji.

Ciekawi mnie także, co z Devonem. Ta kontuzja wcale nie wyglądała na work. Chociaż później, kiedy połamał stół stojący w narożniku biegł możnaby powiedzieć sprintem... czyli może była to tylko chwilowa niedyspozycja. Tak czy siak czekam na kontynuację feudu- pytanie tylko czy już tylko między Kurtem & AJem czy też resztą tej zgrai.

Co do ME to nie napiszę już nic nowego. Moje przemyślenia właściwie pokrywają się ze wszystkimi, toteż nie warto się powtarzać. Russo (nawet jeśli to nie jego sprawka dla zasady zawsze go można zgnoić :8 ) musi odejść.

Co do sprawy posiadania pasa to nie mam watpliwości- formalnie mistrzem zostanie Joe, choć jak zwykle bywa w przypadkach przywłaszczenia pasa dany typ trochę sobie z nim polata. Na 90% na kolejnym IMPACTcie zobaczymy Cornette'a zapowiadającego remarch a nie zmianę miłościwie nam panującego... A na B4G widać zgodnie z wczesnymi plotami kroi się Sting vs Joe pytanie tylko- czy o pas WHC :8 Osobiście nie chciałbym 3 kolejnych tego typu gal ze Stingerem w ME, w dodatku pewnie wygrywającym po raz 3 pas po to, aby za miesiąc go oddać i udać się na emeryturkę... Z drugiej strony to może i nawet lepszy taki scenariusz niż dalsze ciągnięcie Joe z pasem i Nashem przy dupsku... Po stokroć wolę i wolałem od poczatku jego panowania nowego/starego czempa- Angle'a.


  • Posty:  2 152
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  14.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Elimamation Match

Przy takiej ilość wrestlerów w tej walce można było się spodziewać spotów i szybkiego tempo przez cały pojedynek. Bardzo dobrze, że dostali prawie 30 minut. Spodziewałem się, że w tej walce nie wygra ktoś inny niż Team TNA. Było dużo spotów, ale zabrakło jakiegoś, który zostanie zapamiętany na dłużej. Zdecydowanie najlepszy w tej walce był Yoshino, którego było dużo widać i co najważniejsze był w finałowej dwójce, tylko szkoda, że nie wygrał. Ale po co ma wygrywać osoba, która w najbliższym czasie nie pokaże się w TNA. Co do oceny walki to jeżeli ktoś widział drugi lub trzeci raz takich wrestlerów jak Yoshino to na pewno na robiło na nich wrażenie ich arsenał akcji. Podobnego typu walk widziałem wiele lepszych w Dragon Gate. Do tego w finałowej czwórce nie działo się nic wielkiego *** 3/4

Gail Kim vs. Angelina Love

Love nie przekonuje mnie swoimi umiejętnosciami i trochę zdziwiłem się, że będzie walczyć na ppv i to jeszcze 1 na 1. Pojedynek musiała wygrać Kim, która nie długo powinna znów być blisko pasa. Choć wydarzenia po walce mogą wskazywać na kontynuacje feudu.Gail starała się jak najwięcej wyciągnąć z Love, ale walka wyszła średnio. ** 1/2

Sonjay Dutt vs. Jay Lethal

Liczyłem na lepszą i dłuższą walkę. Do tego jeszcze za dużo było w tej walce Sol. Jeszcze to zakończenie w słabych stylu do jakiego nas TNA przyzwyczaiło. To raczej nie jest najlepszy sposób na przedłużenie feudu. Obaj jednak pokazali, że potrafią walczyć, ale to było zdecydowanie za mało. ***

LAX vs. Beer Money

Walka średnie, ale czego się spodziewać po Robercie. Jedynie ciekawie w tej walce byli, którzy jednak dość słabo powyrzywali się po Beer Money. Dobrze, że LAX utrzymali pas. ***

Taylor vs. Kong

Tym razem walka zabookowana na bardziej wyrównaną. Znów Taylor musiał wygrać jakimś sprytnym zagraniem. Wejście Abyssa ciekawe, Abyss vs. Kong, Russo booknij to. Black Hole Slam na koniec może sprawić, że poszkodowana powróci w gimmicku Cheeleader Mellisa. ** 3/4

Ultimate X

Dobra walka, kilka ciekawych spotów i było to co zabrało w pierwszej walce czyli spot, który zostanie zapamiętany na dłużej. To co zrobił Kaz było niesamowicie efektownie, jak również niebezpiecznie. Dobrze się zaprezentował Daivari i jak widać w WWE nie wykorzystali jego umiejętności. Wygranej Team Mexico chyba nikt się nie spodziewał. Kaz to był pewniak w tej walce. Po raz pierwszym TNA okazało się gościnne i wygrał ktoś po za federacji. ****

Kurt Angle & Team 3D vs. Christian Cage & Rhino & AJ Styles

Bardzo dobra walka. Widać było, że Cage i Styles świetnie czują się w tego rodzaju stypulacji i dzięki nim mielismy kilka efektownych spotów. Trochę w kóncówce szwankowało tempo, ale można to wykluczyć sprzedawaniem kolejnych spotów. Tak jak można było przewidzieć Kurt drugi raz nie jobnie AJ. Dobrze, że po raz kolejny nie interweniowała Karen, bo to już były nudne. Choć znów nie obyło się bez interwencji, szkoda. ****

Samoa Joe vs. Booker T

Patrząc na formę Bookera trudno było sie spodziewać walki na maire main eventu. Jeszcze do tego Joe rozwalił sobie głowe na początku walki , co na pewno wpłynęło na jego dyspozycję. Ale to już lekka przesada, że main event ppv trwał zaledwie kilka minut. Mimo małych oczekiwań zawiodłem się na tej walce i to bardzo. ** 1/2

PPV dobre. Walki z World X Cup podniosły poziom tego ppv. Do tego bardzo dobrze wypadł 6 man tag. Reszta to typowe średniaki. Szkoda, że main event wypadł blado.

1575893877482df76acc17a.jpg


  • Posty:  4 922
  • Reputacja:   985
  • Dołączył:  26.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Ciemny

Ogólnie jestem zadowolony z gali i w większej mierze wyszła wg. moich oczekiwań, jednak nie obyło się bez momentów, które mnie zdenerwowały. Rozgrzewający opener, cały czas kibicowałem Masato Yoshino, ale niestety przegrał w finale z Shelley'em, chociaż i tak daleko zaszedł - jeżeli pierwszą walkę wygrał Team TNA byłem już pewny, że ultimate x wygra inna drużyna. Walka Kim i Love w ogóle bez większego sensu, jeżeli już chcą robić dwie walki kobiet na gali, to dodaliby do niej jeszcze np. ODB i Roxxi, a tak wyszedł średniak, którego najlepiej przewinąć - zamiast tego przydałby się chociaż 5 minutowy squash o X Division title. Lethal i Dutt lekko zawiedli, chociaż spodziewałem się tego, że tą walką tylko podbudują dalej storyline i końcowy rozrachunek + zajebiste starcie odbędzie się dopiero później. Fans revenge nie był jakąś wybitną walką, ale zrobił to co miał - czyli rozbawił, przyjemnie się oglądało. Knockout title bez ładu i składu - bookerzy mogli dać pas Wilde właśnie na ppv, a nie szmacić "dominującą" Kong na iMPACT!, akcja po walce zajebista ^^ niema co, już myślałem, że Monster rzuci się na panią Kong :P Co do ultimate x mam mieszane uczucia, jeżeli chodzi o skład to zależało mi tylko na Kazie i Naruki Doi - bo obu dobrze znam i wiem, że to wyborowi wrestlerzy - ale jakiś Valador Jr. który znalazł się tam pewnie tylko dlatego, ponieważ przypomina Reya Mysterio i ten.. Daivari. Spoty nawet ok - ale wszystko niestety trwało za krótko, widać że stawiano na jakieś ryzykowne upadki, bardziej skomplikowanych akcji na linach nie było. Nasz Meksykański bohater spalił parę spotów, w ogóle nie pokazał na ŻADNYM iMPACT!, jak znam życie, to NIKT go nie zna i wygrał jeszcze najbardziej prestiżowy match TNA - wkurwiłem się ostro, bo do końca liczyłem na Japonię :/ końcowy spot Kaza podniósł ocenę walki i dostaje ode mnie te **** z wielkim minusem. Next Full Metal Mayhem - tutaj świetnie, każdy dał z siebie tyle co mógł, nawet Kurt jadący na painkillerach.. AJ jak zwykle wymiatał, a wtórował mu Cage ;) zakończenie gut, heele chociaż raz na ppv muszą wygrać. Main Event zawieść bardziej nie mógł, nie dość, że publika cheerowała Bookerowi, to jeszcze w walce totalnie zeszmacili Joe.. na którego wiele osób narzeka, ale co on ma począć ? dostał pas o ROK za późno, a teraz jest strasznie ch***jowo prowadzony.. jego dni runu są już policzone i pewnie na przyszłych ppv będziemy mieć nowego mistrza - Nasha, Stinga lub Bookera. Gala podtrzymała dobrą passę ppv TNA w tym roku i tak jak zeszłoroczna edycja jest mocnym kandydatem do gali roku.

Chciałbym też zwrócić uwagę na błąd kamerzysty... Brother Rey rozkłada drabinę, wykłada jedną część za najniższą linę i idzie coś kombinować w innej części ringu, w tym czasie AJ wdrapuje się na tą drabinę widzimy ujęcie pleców AJ'a i... dwóch workerów TNA którzy trzymają drabinę aby ta się nie przewróciła, kamerzysta szybko się orientuje że to obraz jego sprzętu jest teraz na antenie i od razu wędruje z obrazem ponad głowy workerów... Pomimo tego walka ta zasłużyła na ME...

Pomimo tego ? nie, AJ Styles miał skoczyć obunóż na drabinę i się przy okazji zabić :t_up: dobrze, że ktoś ją potrzymał, to przecież nie łamie keyfabe.


  • Posty:  162
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dziś krótka.

Gala dobra nie zawiodłem się. Najlepszą walką zdecydowanie wg. mnie była Full Metal Mayhem, która niesamowicie podkręciłą feud AJ vs. Kurt. Największym niewypałem gali był oczywiście ME. TNA tutaj zaserwowało nam szajs którego dawno nie widzieliśmy. Walki World X Cup dobre, a szczególnie dzięki Masato Yoshino. Gość jest niesamowity i mam nadzieje ze zobaczymy go jeszcze kiedyś w TNA. ;)

mickfoleyzi2.jpg

  • Posty:  650
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dopiero dzisiaj obejrzałem Victory Road i dopiero dzisiaj skomentuję. Przyznam, że się nie zawiodłem. Jak to wyżej wymieniono ME beznadziejny, ale ja nie spodziewałem się niczego wielkiego po pojedynku tej dwójki. Inne walki za to były znakomite: zacznijmy od openera. Na te 2 mecze World X Cup bardzo się napaliłem i nie było najgorzej. Wszystko ładnie wyglądało, dużo szybkich technicznych akcji i high-flyingu. Kiedy okazało się, że w tym meczu wygrał Team TNA, wiedziałem, że już nie wygra tego turnieju... i moim zdaniem to bardzo dobrze. Wreszcie dali wygrać gościom. Nie zaskoczę, jeśli powiem, że zaimponował mi Yoshino. Zaprezentował się najlepiej z całej stawki i szkoda, iż nie zdobył 3 punktów dla swojego teamu. Dalej mamy pojedynek kobitek... Oglądnąłem tylko mały kawałeczek i wyglądało to znośnie, jednak nic więcej o tej walce nie mogę powiedzieć. Następnie Dutt vs Lethal. Zdecydowanie więcej spodziewałem się po ich meczu. Mają znacznie więcej do zaprezentowania, niestety walka była źle zabookowana i zbyt krótka. Chciałem, by Val przeszła jakiś heelturn i pomogła Sonjayowi wygrać z byłym narzeczonym, tymczasem wyszedł jakiś dla mnie kompletnie debilski koniec. Minus dla tej walki :t_down:

Idąc dalej przyszedł czas na mecz o pasy TT. Niestety stypulacja była taka jak była i nic lepszego być nie mogło. Zwycięstwo LAX było proste do przewidzenia mimo, iż fajnie by było, gdyby wygrało Beer Money. Robią z nich porządnych c***ów... :D i dobrze! Taki team się przyda TNA. No i jest w nim James ;) Walka do najlepszych nie należała, ale była tylko 4 fun dla fanów. Walki o Knockouts' Championship nie widziałem całej, tylko chciałem wiedzieć, jak się zakończyła. Jak zapowiadał się ostry beatdown, znowu ta muzyka i kopara opada... Po ochłonięciu jednak przemyślałem to i stwierdziłem, że robią z Abyssa takiego dobrego wujka, który bije złych i walczy o dobro. Przecież to Monster, a nie jakiś SuperMan. Chociaż Black Hole Slamik bardzo ładny :> Potem mieliśmy Ultimate X, na który nastawiłem się bardzo pozytywnie. Niestety miało być lepiej. Chyba najgorszy UX w całej historii TNA. Leg Drop Kaza piękny, podobał mi się też moonsault Voladora. Nic więcej nie zapamiętałem z tej walki. Fajnie, że wygrał Team Mexico, ale wolałbym w tym pojedynku Reya Bucanero albo Ultimo Guerrero.

Zgadzam się z tym, że Full Metal Mayhem to najlepsza walka na PPV. Wszystko wyszło świetnie. Super zaprezentowali się Christian i AJ, Rhino zapakował 3 gore'y, 3D też ładnie się spisali. Kurta mało było widać, ale to on zgarnął zasłużenie zwycięstwo dla swojej drużyny. Crossbody Cage'a - coś pięknego... No i Main Event, na który NIE czekałem. Początek przewinąłem, zaskoczyła mnie krew na twarzy Joe i jego wściekłość. Potem sędziowie zaczęli się zbiegać z nijakiego powodu, aż wreszcie przyszedł dziadek Sting i miałem nadzieję na ciekawy koniec. Chciałem, by Joe wyjebał mocno Stingowi i przeszedł heelturn, utrzymał pas i rozpoczął feud z Iconem. Niestety to Joe dostał i nie wiadomo było, czy Booker wygrał. Wcześniej aż się prosiło, żeby Joe użył jakiś item na Bookerze. Cycek bierze krzesło, ja się drę: "Wyjeb mu! Wyjeb mu!", a ten daje na nim siąść Bookerowi! To jakaś kpina! Dlaczego bookerzy robią z Joe jakąś ciotę, gdy powinni zrobić porządnego czempa? Może kiedyś dostaniemy odpowiedź...

Ogólnie PPV nie zawiodło, świetny FMM i opener. Niezły UX, walki Knockouts nie interesujące mnie i 2 średnie walki. Nie zapominajmy też o kompletnie zepsutym Main Evencie. Ocena? Niech będzie 7/10.


  • Posty:  1 643
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  17.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No nareszcie zebrałem siły żeby coś napisać o tym badziewiu. W sumie nie moge powiedziec że sie zawiodłem bo wiedziałem że żadnego poziomu nie bedzie to prezentowało no ale miałem troche czasu to obejrzałem, NIESTETY.

Pierwsza walka zapowiadała sie dobrze, kilku gości z Japonii, chwalony ostatnio Kozlov plus MCMG i Daniels mówie coś z tego będzie ale oczywiście nie. Czy te tępaki z TNA nie czają że jak sie chce zrobić dobrą walke z wykazaniem szerokiego movsetu to jeszcze trzeba umiec to zabookować. NIestety kilka ładnych akcji poprzedzielanych bezsensownymi. Jak ja widze że koleś wspina sie 2 minuty na narożnik a potem robi głupi punch, bo tak to można nazwać to mnie skręca, plus znana już od dawna słabość TNA czyli całkowicie nierealne bzdury, typu japoniec idzie 5 metrów i jeszcze w trakcie poprawia pozycje żeby dobrze złapać jakiegoś meksykańca. Takiego czegoś nie ma w cenionych federacjach, nie ma że ktoś 30 sekund ustawia sie do złapania przeciwnika, nie ma podbiegania do partnera tylko po to by złapać przeciwnika, żeby jeszcze dobrze to udawali tzn. jeden podbiega do drugiego i niby że sprawdza czy mu sie nic nie stało ale nie, podbiega koleś i staje jak wryty żeby dostać jakiegos pseudo moosalta na pysk, ja jebie jak ja tego nie trawie.

Walka bab oczywiście przewinięta, tapeta na ryju Gail Kim mi oczu nie zasłoni tak jak innym pseudo specjaliston z forum więc mówie odpuszcze sobie.

Dutt vs Lethal jak na walke nawet niezła. NIe było bezsensownego biegania czy ciosów z dupy typu pancz po 4 obrotach, 2 saltach i 3 fikołkach. Ładna dobrze zabukowana walka, tylko ta końcówka ja pier.... załosna na maxa. Nie dosyć że cała ta zabawa w ślub jest głupia, nudna i nie umywa sie w ogóle do Edge z Vickie to jeszcze tak żałosnego końca walki to nie widziałem w ECW 2006 chyba. Po ch... ta klientka wchodzi na te schody jak jej partner jest w ataku, po ch.... odwraca jego uwage. Jeżeli to miało być zakłopotanie to sposób w jaki to robiła był tak żałosny że omal nie wstałem by zrobić z tą galą to co powinienem zrobić od razu czyli usunąć z piz.. do kosza. Sam nie wiem, ale pewnie dupa Arka by lepiej zagrała to a nie ta kłoda, chyba że tak miało być ale wtedy booking jest do bani.

LAX vs Storm i Roode. Kolejna gówniana walka. Homicide jak zwykle żałosny, wielki niby high flyer a gówno robi. Hernandezowi nie dali sie wykazać niestety, bo tylko on mógł uratować tą walke. Reszta swoje czyli solidność Stroma i żal, żałosć, rzel Roode po raz kolejny. Nie dosyć ze chłopak jest cieńki przy micku, jedyne co potrafi to wiecznie tym samym tonem, z tą samą mimiką wydzierać sie do micka, dostałby pewnie role Świętej Mikołaja to też by kur.. darał a co gorsza w ringu jest na poziomie Mark Henry i taki ktoś ciągle jest blisko main eventów, nie czaje tego.

Baby przewinięte, nie lubie pokemonów.

Ultimate X. No tutaj nieźle choć bez rewelacji. Żałosny Dajwari, jak zwykle zresztą, reszta przyzwoicie choć wolałbym zobaczyć normalną ich walke niż te gówniane stypulacje rodem z TNA typu wspinanie sie po sznurkach. Pochwalić praktycznie można tylko meksykańca, kaz i doi naprawno potrafią więcej. Chyba najlepsza walka tego wieczoru

6 Man tag team. No tu spodziewałem sie dna a wyszła tylko tragedia. Tą walke chyba Jarret na pijaku bookował bo k..... tylku głupot dawno nie widziałem. Ktoś mi powie co w tej walce robił Rhino? Po sprzedniu tych trzech gorów pół walki leżał za ringiem. Co robili tam 3D? O ile grubas jeszcze coś pokazał ale Devon nieobecny. No i w końcu skok Cage'a z drabiny o ile sam w sobie był fajny o tyle ja jego jak widziałem jak grubas wstaje widzi że CC stoi na tej drabinie więc podchodzi by go złapać i jeszcze puka w ramie Angla żeby czasem nie zapominiał sie odwrócić to można skwitować tylko jednym słowem - tragedia.

"Main Event". Powiem tylko tak, nawet jak na osiedlową federacje z sali gimnastycznej był żałosny. Żałosny były segmenty z buuką przy których ziewałem na maxa, żałosna był walka i żałosne wejście Stinga, nic więcej nie dodam choć z chęcią bym sobie poprzeklinał. Ogólnie gala 4/10 bez ME a z nim to nawet 3 co zresztą widać po ilości słów "żałosny" i jego odmian których musiałem użyć bo to opisać, szykuje sie kolejne pół roku z przewijaniem impektów na naciekawsze momenty..


  • Posty:  616
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  22.03.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

W końcu oglądnąłem Victory Road, byłem ciekawy jak wypadną walki z serii World X Cup oraz ME.

Po tej gali nie wiedziałem za bardzo czego się spodziewać, jednak w mojej ocenie wyszło conajmniej dobrze, a nawet bardzo dobrze :P

Opener według mnie był najlepszą walką tej gali.Co chwilę coś się działo i oglądałem ją z oczyma przyklejonymi do monitora...

MCMG nie jobbneli i to mi się podoba..Z dobrej strony pokazał się Kozlov i tak jak ktoś wspomniał X Dywizji przydałby się jakiś nowy heel.Wracając do walki, oglądnęliśmy kawał dobrego high - flyingu..Ja nie znalazłem żadnych minusów tej walki, trudno być drugim Willemem :P

Walka kobitek dała radę, za bardzo nie przynudzała i obyło się bez przewijania..Wygrana Gail raczej do przewidzenia..

Dutt vs. Lethal oczekiwałem lepszej walki, jednak to co dostaliśmy nie było takie złe, poza końcówką..Czyli magiczny roll up :roll:

Licze na ciekawszą kontynuację tego feudu..Mogliby bardziej się wykazać, a walka powinna być trochę dłuższa..

Lax vs. Beer Money Inc. - fajnie że Roode ze Stormem stworzyli nowy sensowny tag team, mają swoją nazwę i mam nadzieję że dostaną dłuższy program z latynosami..Sama walka zła nie była, ale bez fajerwerków..Stać ich na więcej, ale dostaliśmy to co dostaliśmy..

Taylor vs Kong, walka trochę za krotka, pamiętając poprzednie świetne walki pań, które były długie i trzymały dobry poziom ta zdecydowanie od nich odstawała, ale źle nie było..Przebija wyczyny div WWE zdecydowanie..Po walce Kong wyżywa się nad taylor i wchodzi Abyss..BHS na koniec i czekam na jego walkę z Kong :D

Ultimate X Match, również nie wiedziałem czego się spodziewać..Z jednej strony Kaz, a z drugiej Daivari..Jednak walka według mnie dała radę..Leg drop Kaza na Daivarim efektowny..Wygrana meksykańców, można było się spodziewać że team TNA tego nie wygra..

Oprócz tego jeszcze kilka ciekawych akcji..i nawet Daivari się nieźle spisał..

Full Metal Mayhem Match - walka świetna, moim zdaniem troszkę gorsza od openeru..Szkoda że Rhino przeleżał połowę walki po efektownym triple gore..Wygrana Kurta, nie dali mu drugi raz jobbnać Stylesowi..Tempo walki dobre, ciekawych akcji pod dostatek, dobrze że często używali atrybutów, a nie uznali ich za ładną ekspozycję.. :P

Main event - tutaj już pozytywów nie znajdę..walkę aż trudno nazwać walką wieczoru.."WIELKIE" wyżywanie się Joe nad Bukką..te interwencje ochraniarzy, błagająca Sharmell....pytam się..PO CO TA SZOPKA? Nie lepiej było zrobić dłuższą walkę, w której obaj wrestlerzy mogli się wykazać..Przyszedł Sting myślałem że zacznie się dziać a ten pogroził paluszkiem, a po tym jak samoańczyk go nie posłuchał potraktował go dwa razy bejzbolem..Zdecydowanie za mało jak na ME...

Ogólna ocena gali to według mnie 7+/10..

 

wroneksig.png

16093.png

11524.jpg

11738.gif

 

 

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Podobają mi się te postery prezentowane przez Stardom czy TJPW - fajne, z pomysłem, a nie kolejny plakat, który wygląda jak coś zrobione w 2 minuty na szybko...
    • KyRenLo
    • CzaQ
      Ten plakat wygląda jakby WWE promowało przemoc domową       A tu znowu szachy - czarne na górze, białe na dole  Jeszcze jebne jak Orton z Knightem zaczną  
    • Grok
      Claudio Castagnoli zmierzy się z dwoma pretendentami podczas swojej następnej obrony CMLL World Heavyweight Championship. CMLL potwierdziło, że Castagnoli obroni tytuł przed Euforia i Akuma w three-way matchu w Arena Mexico w ten piątek wieczorem. Mecz został ustalony po tym, jak obaj odpowiedzieli na open challenge ogłoszony przez Castagnoli. Będzie to piąta obrona Castagnoli od czasu zdobycia CMLL World Heavyweight Championship na Gran Guerrero w listopadzie 2025 roku. Dotychczas gwi
    • HeymanGuy
×
×
  • Dodaj nową pozycję...