Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WWE Night Of Champions - 29.06.2008


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  2 264
  • Reputacja:   58
  • Dołączył:  30.05.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  iPhone
  • Styl:  Ciemny

1. Match



WWE Tag Team Championship:

John Morrison & The Miz © pokonali Finlaya & Hornswoggle

 

2. Match

WWE United States Championship:

Matt Hardy © pokonal Chavo Guerrero (w/ Bam Neely)

 

3. Match

Triple Threat Match

ECW Championship:

Mark Henry pokonal Kane © i Big Showa

NOWY ECW Champion: Mark Henry

 

4. Match

World Tag Team Championship:

Ted DiBiase & Cody Rhodes pokonali Hardcore Hollego ©

NOWI World Tag Team Champions:Ted DiBiase & Cody Rhodes

 

 

5. Match

WWE Intercontinental Championship:

Kofi Kingston pokonal Chrisa Jericho © (w/ Lance Cade)

NOWY WWE I-C Champion: Kofi Kingston

 

6. Match

WWE Women's Championship:

Mickie James © pokonala Katie Lea Burchill (w/ Paul Burchill)

 

7. Match

World Heavyweight Championship:

Edge © pokonal Batiste

 

8.Match

WWE Championship

Triple H© pokonal Johna Cena

  • Odpowiedzi 12
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • LegendKiller

    2

  • IOOT_DZIKO

    2

  • Tet

    1

  • Sejbla

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  48
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.06.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Cóż, moim zdaniem gala wyszła średnio. Tylko w 3 walkach działo się coś ciekawego. Reszta nie warta uwagi, ale zacznijmy od początku.

Finlay & Hornswoggle vs Miz & Morrison

Dość słaby opener, nic ciekawego - Miz wraz z Morrisonem trochę poznęcali się nad karzełkiem, potem Ojciec im za to odpłaca - Celtic Cross, karzełek wchodzi na narożnik i przygotowuję sie do swojego super wyczesanego frog splasha, Miz w miedzy czasie wyrzuca z ringu Finlay'a, Morrison wstaje i zrzuca z narożnika karzełka. Odliczenie i po walce, wygrywają Miz i Morrison i dobrze, bo nie zniósł bym kolejnej komedii jaką byłby Hornswoggle z pasem.

Matt Hardy vs Chavo Guerrero

Również nic porywającego, Chavo przez większość walki pracował nad nogą Matt'a. Jeżeli chodzi o końcówkę walki - Chavo wykonuje jeden suplex, drugi i kiedy przymierza się do trzeciego Hardy aplikuję mu Twist of Fate i odlicza. Cóż wygrana Mata Hardego powodem do radości nie jest, nie trawię faceta, a w dodatku gdyby Familia zdobyła kolejny pas tylko umocniła by się jako Heelowa stajnia.

Mark Henry vs Big Show vs Kane

Co do tej walki mam mieszane uczucia, na pewno wyszła lepiej niż dotychczasowe, ale nie była jakaś super. Henry dostaje double chokeslam i na większość walki zostaję wyłączony. Pojedynek Kane'a z Big Showem - Cóż, panowie dali radę. Kane wykonuje Superplex, po czym Henry wykonuję big splash na mistrzu ECW, sędzia odlicza i koniec walki. Pas ECW wraz z Henrym wraca do ECW, czego można było się spodziewać.

Ted DiBiase & ... vs Cody Rhodes & Hardcore Holly

Młody DiBiase wszedł do ringu i oznajmił, że jego partner jest jeszcze nieobecny , ale pojawi się w ciągu 10 minut. Sędzia nakazuję uderzyć w gong i miało rozpocząć się starcie Teda z Codym , lecz ten pierwszy stwierdził , że chce Hollego. Cody wykonuje taga , Holly zmierza do ringu, ale Cody odwraca go, kopie w brzuch i wykonuje DDT, po czym podchodzi do Teda i wykonuje zmiane. DiBiase wykonuje jeszcze swój finisher na Hollym i mamy po walce, a także nowych word tag team champów. Cody zdradza partnera, było to dość zaskakujące zakończenie, póki co mi się podoba. Zobaczymy jak to się potoczy.

Chris Jericho vs Kofi Kingstone

Przed walką Chris troszkę pogadał, wyszło mu to bardzo dobrze, fajnie się go słuchało. Ale przerwał mu Kofi. Walka była dobra, chociaż obu zawodników stać na więcej. Gdy Chris trzymał Kofiego w Walls of Jericho pojawia się Shawn Micheals, atakuje go stojący przy ringu Lance Cade, lecz HBK unika i aplikuje Lancowi Sweet Chin Music. Próbuje wejść do ringu, ale Y2J do tego nie dopuścił, lecz gdy sie odwrócił Kofi wykonuję Trouble in Paradise i mamy nowego mistrza interkontynentalnego. Po walce Chris jeszcze zaatakował Shawna, po czym został szybko odsunięty. Walka jak najbardziej na plus, z zaskakującym zakończeniem.

Micki James vs Katie Lea Burchill

Przyznam się bez bicia, przewinąłem.

Edge vs Batista

Walka na poziomie zadowalającym, chociaż liczyłem na więcej. Edge broni swój tytuł dzięki pomocy ze strony Familii. Zaczęło się od tego, że po Spinbusterze Vickie wyciągnęła sędziego z ringu. Następnie Edge przyłożył sędziemu, a pani general manager przywołała następnego i pojawił się Chavo w uniformie sędziego. Przy okazji Vickie pobrarała lekcje latania :8 . Edge wykorzystuje swój pas nokautując nim Batiste, Chavo szybko odlicza i Edge zachowuje pas.

Triple H vs John Cena

Najlepszy pojedynek na gali. Zaczęli dość powolnie, ale rozkręcili się i wyszedł na prawdę dobry pojedynek. Cena zainkasował pedigree poczym wybił po dwóch. Chwilę potem to HHH wybił po dwóch po FU. Potem mieliśmy okres przewagi Ceny i STFU, gdy Triple H niemal dotknął liny Cena przerywa, przesuwa Huntera z powrotem do środka ringu i po raz kolejny próbuje założyć STFU, ale tym razem HHH udaję się tego uniknąć i zakłada Johnowi crossface, po krótkim okresie w tym submissionie Cena wynosi Huntera do FU, lecz inkasuję trzy potężne uderzenia łokciem. Triple H zsuwa się, kopie Johna w brzuch, pedigree - 1,2,3 i po walce. Triple H broni pas, a co za tym idzie RAW zostaję nadal bez głównego pasa.


  • Posty:  3 656
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  BGZ

No i jestem po gali , która muszę przyznać wywołała u mnie mieszane uczucia. Zapowiadało sie w miare , podkreslam w miare ciekawie. Nastawiałem sie że bedzie duzo gorzej , wiec nie mozna powiedzieć żebym był galą jakoś szczególnie zawiedizony ale po kolei.

Zacznę może od tego , że Segmenty były beznadziejne. Takie wywiady to sobie na Heat'ach róbcie, a jakies marne "Edge - I am the man , who did sth" mówione i podkreślane enty raz , naprawde już nie ciekawi. To ja już wolę sto razy Hornswoogle'a biegającego za cyckami Meliny lub DAMN simmonsa. Ja rozumiem że on ta gadką ma wkurzyć ludzi , udaje mu sie to , ale to nie wkurza - to jest nudne. To tak samo jak kanapki z pasztetem. Przez 3 dni możesz je jesć , ale na czwarty rzygniesz sobie na niego. Podobnie i tu - co za dużo to nie zdrowo.

A co do walk...

:arrow: Mozna powiedzieć , że opener był solidny...eee...solidny pod marków oczywiscie. Akcje Teamu Irlandii , mogły sie oczywiscie podobać dzieciom , funcka zfrustrowanego ojca bijącego w obronie kurdupla jest of course kierowana to tej jakto nazywacie "dzieciarni". Bicie kurdupla i poniewieranie go oczywiscie też. Kapelusze i pompowane pałki pewnie schodzą jak świeże bułeczki....A poważnie to kończcie waści wstydu oszczędźcie. Finlay sie marnuje. To solidny wrestler o wysokim doświadczeniu co wprawne oko w każdej minucie walki zauwazy - urodzony by heelować a nie uganiać sie za karłem. Jezzcze gdzieś tam na zapleczu - ok - ale w ringu i to jeszcze w feudzie o pasy - niestety porazka WWE. Ale wiadomo , Time to earn the money...Walka tak ja mówie - nie podlega normalnemu systemowi oceny z tego oto wzgledu ze była to pokazówka pod dzieci.

Uważam że finlay w pojedynku solowym nawet z Mize'em , stworzył by solidny Opener godny PPV. A tutaj , no wyszło jak wyszło...

Powiem jednak że walka nie nudziła , obejrzałem ją przyjemnie i w miare szybko mi zleciało to męczenie kurdupla i bohaterka ojca. Co mi pozostaje na podsumowanie pierwszego starcia - Ciesze się , ze M&M nadal są właścicielami pasów i wyrażam nadzieje , że ten "Fełd" sie zakonczy as quickly as it's possible.

:arrow: Co do drugiej walki - kurde , miałem obejrzeć wszystko bez przewijania , ale cholera nie udało mi sie i ten bój o pas "ch***ja Wart - United States" minął mi na klawiszu "strzałka w prawo". Matt w moich oczach jest aktualnie nikim , po powrocie przytył niewątpliwie , jest wolniejszy , sypie praktycznie tylko Trademarkami co przy jego pozycji i roli , imo nie jest na miejscu , ponadto wogóle jest w MOICH oczach tak mdłym championem , i tak bezbarwnym , że nie mam przyjemnosci z oglądania go z pasem a już na pewno nie jako #1 Wrestler in ECW. Walka przewinięta , ze 100% pewnością że Hardy zatrzyma pasek.....Tak też sie stało. Bez komentarza. I tak wg. mojej subiektywnej opini Chavo Hardego ownuje.

:arrow: No i walka na która powiedzmy , że bardziej niż na pozostałe czekałem. Nie mogłem w sumie nadziwić sie Henr'emu w tej walce , ale także nie dopuszczałem mysli że Henry te walke wygra. Owszem analizowałem że Kane na RAW , Big Show w SD! , Henry nagle draftuje do ECW oficjalnie w sumie , wiec ....no ale kurde , wtedy RAW praktycznie zostałby bez pasa (Bo tego , że ani WWE ani WHC na raw nie pójda byłem wrecz pewien)

Także moje głosy na temat rozwiązania tej walki były podzielone co sprawiło , że jej oglądanie ubrane było w ciekawość - cholerny plus. Po samym przebiegu walki cholernie cięzko było stwierdzić - na poczatku nie wiem czy wg planu czy też nie Kane wyleciał z gry. Miałem okropne wrażenie że to nie było w planie gdyż Show i Henry w ringu przez ten moment to była porazka. Punch vs Punch , Head vs Head - żenuła , a ten Body Slam na Henry był jakiś taki niemrawy - taki bezbarwny - Wg. mojej teori , walka miała opierać sie na Kane'ie , który na tle pozostałych dwóch uczestników odznacza że bez kitu szybkością , elastycznościa i dynamiki w takiej kategori wagowej - i chyba nanim miała bazowac ta walka , niestety na chwile wypadł , powtarzam , że nie mam pojecia czy wg. planu czy też nie , ale jesli zgodnie z planem - to choerny bład ze strony WWE. Bookerzy jednak mają swoje odloty nie raz nie dwa. I na końcu koncówka której nikt by chyba nie przewidział z dokładnoscią. Wydawało sie że wszystko rozstrzygnie sie miedzy Kanem i Showem , by któryś z nich opuścił gale z titlem , a nu nagle HENRY. ehh...moim zdaniem Kane bardzo dobrze zaprezentował sie w tym matchu - pokazał siłe , szybkość jak na swoje warunki oraz popisał sie w moich oczach doświadczeniem ringowym - to sie Ceni - uważam że jesli nie dostanie nic większego w niedalekiej przyszłości , to WWE po raz kolejny zrobiło z niego szmate - i to na korzyść kogo ? Show'a zniósłbym jak najbardziej....tu natomiast - Henry .. WSM nie pokazał w tej walce nic - totalne nic , spodziewałem sie że mozę chociaż maleński slam , rzut ? cokolwiek ? nie , Henry w tej walce nie zrobił nic , on po prostu niewykorzystuje tego co ma , skoro ma mase i siłe niechby z niej pokorzystał - przecież nikt nie każe mu śmigać na linach 540-stek , ale do ch***ja Napada , niech pokaze coś w ringu. Każdy kto mnie zna wie , że gustuje w wrestlingu własnie ciężkim , z ponad 2 metrowcami ponad 150 kilowcami , ale ten człowiek przyprawia mnie o mdłości. On po prostu jest tak mierny że nie umiem tego pojąć , nie mam pojecia po co zapadła decyzja o przyznaniu mu pasa. to jest dla mnie nie pojęte. Ten człowiek nawet dobrze poruszyć sie nie umie. Pas ma go promować ? Przecież tu nie ma co promować , ten człowiek sie wypalił , miałswoje 5 minut we wczesnych latach gdy poginałz European Title'em , a teraz proponuje wylecznie stawów i diete , bo w ringu Marku jesteś kurewsko tragiczny i po prostu smrodzisz tylko w dywizji Heavyweightów. Amen ...nie wiem jak teraz bedzie wyglądała obrona tego pasa ....wogóle dalszy komentarz tego jest zbędny.

:arrow: WTT titles - tu akurat miałem już info na ten temat i kiedy Ted wyszedł sam bez Smith'a spodziewałem sie , że to wejdzie w życie. Jestem zadowolony , team mistrzów był z dupy wyjety i mierny , teraz mamy team z prawdziwego zdarzenia , szkoda oczywiscie że żeby odnosić sukces trzeba mieć nazwisko , a inni męczą sie w (lowest) low cardzie via Noble i nic z tego nie mają , ale przynajmniej zostało to ciekawie rozegrane i możecoś sie w koncu ciekawszego zakreci w dywiziji pasów na RAW. Czekam tez na obiecywaną stajnie młodzików.

:arrow: Tutaj dopiero niespodzianka - hehe - sam widok i dźwiek oznaczjacy wejscie Kofiego spowodował usmiech na mojej twarzy - całą walke po cichu liczyłem że jamajczyk zgarnie ten tytuł , a im bliżej do konca i wnikliwej analizie sytuacji byłem co raz bardziej pewny zmiany włąsciciela pasa. Kij , że po interwencji , grunt że Kofi ma mistrza - swoją drogą - Vinnie Why ? - For Monney :D Simple , Khali , Kofi - Vinnie Kolonizator ! How it Taste TNA ? No i szykuje sie w miare ciekawy feud HBK Jericho , miejmy nadzieje dopracowany.

:arrow: Baby przewinięte , bo i tak Burczilówna paska by nie zgarnęła.

:arrow: Edge © pokonal Batiste - Walka była wolna , z początku bardzo wolna , czekałem aż sie panowie rozgrzeją i zacznie sie , no nie powiem , że koncówka była dosyć a miare zjadliwa no i interwencja , sędzia bla bla bla , ciekawe rozwiązanie - oraz animal odsunięty od pasa. Ciekawość mni zżera jak teraz wykreują jego super Face'owatość na RAW - ha - a może jednak bedziemy oglądac HeelTiste ? Robi sie kurcze całkiem interesująco.

Edge ma title , czyli teraz co ? Jakiś szybki feudzik z kimś tam , i czekamy aż na Summerslam "Nadciągnie Grabarz" i pociśnie Copelanda w czoko. Widok Batisty zmęczonego - jakie wzruszające. W sumie nie poruszyła mnie ta walka. Jakoś obojętnie obejrzałem te rywalizacje. A kiedy Vickie zawoała o sedziego tu już w uszach dzwonił mi Chavo a tu Wła-la heh - Chavo !! Well ...czekamy co dalej.

:arrow: W sumie miałem opisać ostatnie dwa mecze razem , ale nie - ten match zasłużył sobie na to by poświęcić mu kurde osobną linijke . Dlaczego ? Bo dla mnie , z wyjątkiem matchy które przewijałem - był to najnudniejszy Match gali. Totalne dno - dłużył mi sie kurewsko , nie mogłem go ścierpieć a palec sam cisnał mi sie na strzałke. Damn, to było nie porozumienie jakieś - obaj gubili sie w ringu , wykonywali po kilka razo identyczne schematy , walka była zdecydowanie zbyt długa , przejscia i kontry powtarzane , kontr-akcje mdłe i pozbawione dynamiki - > Triple H spadający na lewą nogę, trzymający sie za prawa , by później złapać sie znów za lewą, by później Cena nie wiedział którą noge atakować. Janusz sie nawet nie spocił w tej walce. Logicznym było że Triple nie podda po STFU , wogóle koncówka nie porywała ani troche , ten Main Event totalnie im nie wyszedł , to już 100 razy lepiej by było gdyby to Batista va Edge zakonczyło gale. John utwierdził po tej walce że "He just can't wrestle" , Triple wogole nie odczuł z nim chemi , to było tak jakby układali puzzle i na siła 10 razy pod rząd wciskali element który za ch***jasa nie pasuje. Nie podobała mi sie ta walka , była ospała , mdła i wogóle bez emocji , cały motyw z noga HHH'a juz był , bohaterska wygrana kulejąc , już była , HHH trzymaj sobie pas , ale oszczedź mi takich pojedynków ...jakby to powiedział milos , moge dać conajwyżej *3/4. Po prostu W MOJEJ SUBIEKTYWNEJ OPINII ta walka była dnem. Szczęściem tylko że nie dali Cenie wygrać , gość na chwile obecną jest wypalony. Nasz mistrz też sie nie popisał. Koniec ...

:!: Ogólnie rzecz biorąc :!:

:arrow: Najlepsza walka gali jest trudna do wytypowania , ale postawie jednak na Batista vs. Edge - no co jak co sporo sie tam działo.

:arrow: Minusy Gali - Henry zdobywający ECW title , ch***jowo zabookowany i przeprowadzony Main Event , Mdła walka o pas U.S. Szopka z karzełkiem.

:arrow: Plusy Gali - Dobra postawa Kane'a. Wygrana M&M , Ciekawe rozwiązania z pasami TT , Kofi jako IC Champ.

P.S Do wszystkich komentujących galę ..

Wiecie co ? Powiem wam że jest ostatni jedna rzecz od której kurwica mnie trafia. Juz mówie o co chodzi - Po ch***ja w Komentarzu Gali - piszecie co sie stało na gali ? Komentujecie czy piszecie raport ? Bo mnie to wygląda na nieprzemyślane przedłużanie posta.

Tylko spójrzcie : Dwie wersje komentarza :

*Wersja Pierwsza :

Walka Fajna

*Wersja Druga

No Batista wykonał punch , Henry oddał punch , Batista chciał suplex , ale mu nie wyszedł , Henry Zrobił pare Chopsów i Headbutt , Batista potraktował go Spearem i Powerslamem , potem pin Raz dwa trzy i mamy nawego championa. Walka Fajna.

Wytłumaczycie mi czym sie różnią oprócz długości te dwa komentarze ? Bo ja tu widze tylko beznadziejnie głupie pokazowane nabijanie długosci posta. Przecież z dwóch komentarzy powyżej wypływa taka sama wartość mimo że jeden jest w ch***j dłuższy od drugiego ?...no ludzi litości , ja rozumiem że walczymy o rozbudowany posty ale nie takim kosztem. Palce mnie już bola o pisania ale to jeszcze musiałem napisać , bo to jest po prostu czasami żenujące.

Piszac po krótce :

No Do ch***ja Napada przecież każdy wie co sie działo na gali , bo wkoncu po to ją cholera oglądał , wiec nie przepisujcie tutaj co sie stało ,ale k***a komentujcie wydarzenia ...chyba nie musze wam wklejać definicji "komentarza". Czy jesli komentujecie mecz piłki noznej opisujecie jak Torres strzelił gola , czy na ile wam sie ten gol podobał ? No gimme a break.

915802072594e34bce782c.jpg


  • Posty:  764
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  28.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Zawiodłem się troszkę muszę przyznać (chodzi mi tutaj o wyniki walk)

Zaczęło się od John Morrison & The Miz © pokonali Finlaya & Hornswoggle - całe szczęście, że wynik był taki, kamień z serca spadł po walce. Jak już widziałem na ile pozwalają kurduplowi byłem coraz bardziej zdezorjentowany i myślałem, że Irlandusy wygrają tę walkę. Gdy już widziałem wspinającego się Hornswoggle'a, który chciał wykonać frog splash byłem załamany. Na szczęście Miz uratował sytuację (nie wirze, że chwalę gościa).

I tak akurat tutaj zmiany pasów nie ma, a walka no niestety za wiele nie pokazała, ale czego się spodziewać jak się ma grubego emeryta i małego ludka w kapeluszu na ringu.

Matt Hardy © pokonal Chavo Guerrero (w/ Bam Neely)

Tutaj jestem naprawde wkurzony wynikiem.

Niby Vince patrzy kto jest dobrym champem, ale widać tutaj mocne przeoczenie Matt jako champ = dno.

W tej walce liczyłem na to, że pas zmieni właściciela, ale niestety loluś musiał wygrać :/

Po nudnej walce w której praktycznie nic nadzwyczajnego się nie działo.

Bam uczestniczył w niej też chyba tylko raz (na ch*j on tam jak nic nie robi? :/)

Nie ma kolejnego tytułu dla rodziny - lipa.

Mark Henry pokonal Kane © i Big Showa

Tak jak obstawiałem - tak się i stało, wiedziałem, że kloc Henry wygra tę walkę (poziomu nie ma co komentować bo był niski) Nowy champ? cholera jakie podniecenie - w sumie nie ma się co dziwić wkońcu w jego dorobku przed tą walką był tylko europan championship. Nie przewiduję mu wielkiej i długiej kariery z tym pasem. Teraz feud z Showem i tyle z tego będzie.

Ted DiBiase & Cody Rhodes pokonali Hardcore Hollego ©

Walki nie ma co komentować bo jej praktycznie nie było.

Liczyłem, że partnerem okaże się Dykstra, ale jak większość wskazywała był to Rhodes - zobaczymy dam mu czas jak się zaprezentuje jako ten heel (oby lepiej niż face).

Kofi Kingston pokonal Chrisa Jericho © (w/ Lance Cade)

Walka dość dobra, podobała mi się, ale w tym wszystkim coraz więcej zagmatwań jest. Co chwilę pojawia się ktoś nowy.

Pomijam fakt, że Shawn to już kompletny worek treningowy, który kiedy się tylko pokaże dostaje po mordzie. Wyskoczył z publiki jeden celny Sweet Chin, a potem klapa ... i nowy IC champ - no proszę szybko się dorobił paska po przejściu na RAW, teraz napewno będzie miał feud z tą całą gromadką Y2J & Cade dziwnie się to zapowiada.

Jak na razie na RAW to jest jedyny porządny tytuł ... IC (chcą by znowu stał się ważny?)

Mickie James © pokonala Katie Lea Burchill (w/ Paul Burchill)

Nie dziwie się sobie, że nie lubie patrzeć na zmagania w tej dywizji kobiet - tam nic się nie dzieje, liczyłem, że pas zmieni właściciela, a tutaj jak któraś z divek dostaje pas to trzyma go i trzyma i nic się nie dzieje. Walkę ominąłem, wynik zajebał sprawę.

Edge © pokonal Batiste

Zwycięsca mógłbyć tylko jeden i oczywiście był to Edge. Batista mógł sobie mówić, że nie wróci na RAW z pustymi rękami, ale kija z tego. Animalek do domu. Walka ciekawa muszę powiedzieć, wiele się działo co chwile zwroty akcjii. Podobało mi się to. Na początku myślałem, że Edge do końca wygra bez pomocy bo długo nikt się nie pojawiał, ale potem jednak jak to w stylu rodziny i sędzia się zmienił na korzyść Edge'a. Latająca Vicky (wspaniały widok) no i zwycięstwo Edge'a - czekamy na powrót Taker'a.

Triple H© pokonal Johna Cena

Skoro Edge obronił tytuł mówie tak : no to Cena napewno wygrywa, a tu zonk :/

Wiadomo Triple raczej 2 raz nie chciałby dostać w dupsko od Ceny.

Fajnie publika reagowała na to co działo się na ringu "booo" dla Ceny to akurat było dobre. Też kilka zwrotów akcjii było, ale nic szczególnego się nie działo. Na koniec już po walce patrze zostało kilka minut i licze, że pojawi się Punk i przyniesie jakiś tytuł na RAW dzięki walizce, a tu też klapa i to moje kolejne wielkie rozczarowanie :/

Tak czy siak spodziewałem się troche innych rozwiązań, ale co poradzić.

Licze, że na kolejnym PPV walizka zostanie użyta bo to już zbyt wiele czasu.

 

Shawn Michaels - R.I.P 29.03.1998

 

 

 

WWF - R.I.P

 

 


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Dla mnie gala wypadła pozytywnie... nie wiem czy to spowodowane widokiem przegranego Siny czy długim przerwą pomiędzy kolejnymi pej-per-wju, ale tak czy tak jestem skłonny przyznać tej gali malutkiego plusika.

Pierwsza walka idealnie zrobiona pod dziesięciolatków w irlandzkich kapeluszach. Poniżany przez mistrzów karzełek i mszczący się tatuś. Bardzo mnie boli że dwójka cholernie utalentowanych zawodników(Morisson & Fit) męczy się w tak debilnym programie który potrwa pewnie jeszcze trochę(bo po co Fit i karzeł przeszli na ECW?) i zakończy się zwycięstwem rodzinki z Irlandii, bo jak dobrze wiemy dobro zawsze wygrywa... Obydwaj mogliby spokojnie pełnić kluczowe rolę w fedzie a tymczasem zostali zapchajdziurami... choć trzeba przyznać że Morisson jeszcze wychodzi z twarzą dzięki swojemu jakby nie patrzeć lepszemu partnerowi...

Walka o pas US ujdzie w tłoku... w bardzo dużym tłoku... Po drafcie pewne(na jakieś 80%) było dla mnie że Hardy pasa nie straci. Ale od jakiegoś czasu w WWE jest moda na Hardych(w dark meczu gali Jeff pokonał jobbera znanego również jako Montel Vontavious Power Ranger), Chavo który jest piętnaście razy bardziej charyzmatyczny niż Matt(co do ring-skilli to jak dla mnie są na równi) musiał jobbnąć ze względu na to że rzecz dzieje się w ECW gdzie niedawno oddał panowanie, gdyby to działo się na SD... to kto wie. Chociaż i tak chyba Hardzi siedzą zbyt głęboko w tyłku MakMana aby jakimś cudem ich pokonać...

Walka o pas i si dablju była nawet dobra(o niebo lepsza od dwóch poprzednich), choć z ch***ym zakończeniem. Co by nie mówić była to najlepsza walka BRM od wieków, Kane imponował wszystkim co pokazywał. Był szybki i wściekły zajebiście zgrywał się z Showem który z dobrym oponentem robi kawał dobrej walki. Ten upadek Glena za ringiem i przerwa w walce chyba była na serio, bo czy przy takiej postawie BRM dawano by tyle czasu antenowego Mareczkowi? Widać było że coś jest nie tak, gdy leżał za ringiem przechodzący obok Woźny go nie zaatakował... Tą część walki bez udziału Kejna można by wyciąć, widać było że Show się starał wycisnąć coś z Henryka... niestety nie dał rady, chyba lepiej poszło mu z Khalim na JD. Potem powrót Glena i zajebisty superplex na Biggim, myślałem że się ring rozpadnie a tu patrzę Woźny biegnie(On biega? :shock: ) nagle skacze( :shock::shock: ) i to jak wysoko, aż sobie przewinąłem - Mark wzbił się w powietrze na wysokość trzeciej liny... Ogółem nie wiem za co Mark dostał ten tytuł, czy to wynagrodzenie za rasistowskie odzywki w jego kierunku czy coś innego nie wiem. Wiem tylko że to błąd...

Walka o pasy TT przebiegła zgodnie z moimi przewidywaniami Cody zrobił Hollego w jajko i razem z Teddym zgarnął pasy... no cóż jest to pomysł dużo lepszy niż Holly bo młody DiBiase zapowiada sie obiecująco i razem z Codym(który może się rozwinąć pod względem charyzmy jako hell) mogą zostać jednym z lepszych TT obecnie w WWE. Do tego jakiś dobry feudzik(z Cryme Tyme) i coś zaczyna się dziać w dywizji tagów.

Walka o pas IC - z jednej strony dziwię się bardzo że Kofi który podczas pobytu w WWE pokonywał jedynie jobberów(nie ukrywajmy że Shelton też odgrywa taką rolę) teraz pokonuje jedną z największych gwiazd federacji jaką niewątpliwie jest Jericho. Ale z drugiej strony wreszcie Y2J pozbył się tego ciężaru jakim jest obecnie pas IC. Chris teraz poszaleje z Shawnem który po wygranej nie dostanie tytułu interkontynentalnego gówna(i pewnie o to chodziło HBK chciał powalczyć z Chrisem, ale bronił się przed pasem IC). Co do pasa Kofi pewnie teraz będzie walczyć z Lancem Cadem... może być ciekawie.

Walka Pań to było osiem długich minut bez emocji... next please.

Walka o mistrzostwo wagi ciężkiej... tu się miało sporo wyjaśnić. Który pas powędruje do Raw? Który będzie na SD? Początek strasznie lipny, nie działo się nic. Potem było już lepiej chłopaki się rozkręcili i pojedynek dało się oglądać. Myślałem że po tym jak Edge nie przyjął pomocy od swoich bitches na backu straci pas na rzecz Batka. To było nawet logiczne, brandy wymieniają sie pasami jak dwa lata temu, Edge idzie do feudu z HHH a Batek odpiera ataki całego Raw i w obydwu brandach czekają na Takera który nie wiadomo gdzie wróci. Edge jednak wygrał... w mało efektownym stylu, ale liczy się efektywność. Latająca Vickie wyglądał przekomicznie... Ona to ma szczęście od każdego #1 contender przyjęła już jakiś cios który przedłuża jej karierę jako kierowcy Maybacha. Batek poległ, idzie na Raw z pustymi rękami, może jako hell?

No i wreszcie ME. Po tym jak Batek przegrał byłem pewien że Sina wygra i przeniesie "swój" pas na Raw. Szukałem powodów dla których marine mógłby przegrać - brak poparcia publiki, HHH w drugiej lidze, kompleks Trajpela na punkcie Johna... ale dla mnie to było za mało wizja Raw bez pasa przysłaniała wszystkie wcześniejsze argumenty. Więc jak dla mnie walka wypadła znakomicie głównie dlatego że nie miałem zielonego pojęcia jak się zakończy. HHH jednak wygrał będzie sobie panował w drugiej lidze spokojnie i bez wielkich przeszkód. A John? Moją wielką nadzieją jest to że na długi czas utknie w mid-cardarze feudując sobie z Hollym czy innym Djusem :roll:

Ps. Do do Punka i jego torebki - CM od WM nie pokazał nic co dawałoby mu szansę na pas mistrzowski, oczywiście może sobie zdobywać IC, US, TT czy ECW, ale na poważne pasy szans nie ma i jeszcze długo mieć nie będzie... no chyba że nagle zacznie rozstawiać cały Raw roster po kątach :8


  • Posty:  650
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Malutki plusik dla tej gali, ale tylko malutki. Trudno porównać mi NoC do Slammiversary, gale WWE mają ten klimat, ale jednak poziom walk oczywiście po stronie TNA. Ale nie będę gadał głupot, tylko przejdźmy do rzeczy...

Team Ireland vs M&M

Och dzięki ci, Vince za to! Bogu też dziękuję! Jak dobrze, że te dwa przygłupy przegrały. Żal mi bardzo Morrisona, który z pewnością jest bardzo utalentowany, także Miz miałby coś większego do pokazania. A tymczasem muszą brać udział w takich segmentach i walkach, że aż żal dupsko ściska... Jak patrzyłem co ten Horns robił Mizowi, to płakać mi się chciało. Co się dzieje z tym WWE? No co?! :( Finlay - może i ma doświadczenie, ale dla mnie już czas na emeryturkę...

Cukierek Hardy vs Chavo

Miałem ogromną nadzieję, że tę walkę wygra Chavo. Oznaczało to, że pas United States jeszcze nie jest tak szmacony. Zdecydowanie to pomogłoby wizerunkowi pasa i samego Guerrero. No ale niestety it's all about money i wygrywa Matt, który champem jest cholernie beznadziejnym. Dodatkowo zwycięstwo Chavo wzmocniłoby La Familia, bo byłem pewny, że Edż jednak wygra z Koksistą... Zobaczymy, czy będzie kontynuacja tego feudu, możliwe...

Henry vs Kane vs BS

Spodziewałem się czegoś gorszego, ale zakończenie bezsensowne. Chociaż po przejściu do ECW Henry'ego w czasie draftu uzupełniającego prawie pewne było, że to on zagarnie tytuł. Za co on dostaje ten pas? Chyba za to, że go zwyzywali od nygusów, to w ramach rekompensaty masz tu pasik, dziecko, pobaw się nim chwilkę i oddaj... żal!

TT Championship

Nie wiedziałem czego się spodziewać, było wiele możliwości. Ale od razu już jakieś dziwne rzeczy zaczęły się dziać, to pomyślałem: "Cody się zrobi w buca Holly'ego...". No i tak się stało: Rhodes wykonuje swoje mordercze DDT! A po chwili jeszcze bardziej śmiertelny finisher: Russian LegSweep! Ja nie mogę, co za technika! Ciekawy pomysł, zobaczymy, jak to się potoczy. Pewnie na Raw zacznie się program Holly vs Cody i Ted, może Hardcore sobie weźmie jakiegoś partnera. Cody jako heel? No nie wiem, we'll see...

Kofi vs Y2J

Bardzo pozytywna niespodzianka, Kofi z pasem IC. Widać, że zaczyna być coraz bardziej doceniany, no i dobrze. Od razu po przejściu z III ligi do I (czy aby na pewno?) ligi dostaje pas Interkontynentalny. I kogo pokonując? Samego Chrisa Jericho! To pomoże feudowi Y2Ja z HBKem, dotąd ten pas tylko przeszkadzał w ich rywalizacji. Naprawdę rozbudowany ten "fełd": najpierw Batista i HBK, potem Y2J dochodzi, następnie Flair i na chwilkę HHH, potem Cade, a teraz Kofi się w to wplątał. Feud Kingston vs Lance tylko pomoże im, a również pasowi.

Divy? Przewijamy, Panowie, przewijamy!

Edź vs Batek

Z każdą minutą walki chłopaki się rozkręcali. Ogólnie wyszedł przyzwoity pojedynek, ale nic wielkiego nam obaj wrestlerzy nie pokazali. Pod koniec było kilka zwrotów akcji, no i wreszcie pojawia się La Familia, sędzia dostaje po mordzie i pojawia się Chavo. Pojawienie się Mexican Warriora wyszło na plus. Zobaczyć latającą Vickie i umrzeć... =)) Edge musiał wygrać, no i tak La Familia staje się coraz mocniejsza z czego się cieszę, jest przynajmniej po co oglądać Smackdown. A Batista wg mnie idzie do Raw jako babyface. Ostatnio dużo jego marków się pojawiło,

HHH vs Sina

Jak się okazało, że Trypel wygrywa podnietę miałem ogromną. Kiedy wygrał Edge, myślałem, że pewne już jest, że wygra Cena. Na szczęście sukces Trypla i mam uciechę. Walka przeciętna, zawodnicy pokazywali wciąż to samo, jedynie Crossface był czymś, czego nie widzimy w każdej walce tej dwójki.

Bardzo ciekawi mnie, jak to się wszystko skończy. Raw, dotychczas najsilniejszy brand, nie ma żadnego z najważniejszych pasów! Na razie są tu tylko tytuły TT i IC (pomijam divy). No i czekam na Undertakera z utęsknieniem, nie mam komu markować :D


  • Posty:  449
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  11.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Według mnie gala też wypadła na + ale zawsze jest jakieś ALE.

WWE Tag Team Championship

Ehh , ogólnie tak jak ktoś napisał marki sie troche pocieszyły jak karzełek zrobił stunnera na miz'ie itd , potem najgorsze co może być czyli znecanie sie nad małym gównem.

Walka dla mnei wypadła cieniutko , liczyłem na coś wiecej .

WWE United States Championship

Przyznaje sie ze zobaczyłem Matt'a to przewinąłem całą walke , widziałem tylko koniec . Wiec nie moge zbytnio nic napisać.

Triple Threat Match

ECW Championship:

Walka mi się bardzo podobała ... tylko jest jeden mankament tego pojedynku... zwycięzca

Ale zacznijmy od początku , nareszcie zobaczyłem Kane które pokazuje naprawde co potrafi , pokazał naprawde ze jeszcze sie nie wypalił , i nie pora na odejscie o którym ostatnio było słychać.

Wszystko pięknie ale nagle bump po za ring i OUT:/ , to wyglądało naprawde poważnie.

Tymbardziej że mareczek spogląał na sedzie , podchodził do Kane'a i nagle przestał.

Po chwili sedzia skrzyzował dłonie to pomysłalem "no pieknie " .

Big show oczywiscie z henrym nie pokazali nic specjalniego . Ale tu kane Double Chokeslam . Walka zaczeła nadrabiać superplex i 1.2.3 ;/ omg , za co ?! za jakie grzechy :/

WWE Intercontinental Championship:

Walka też , w miare szybka , i bardzo podobało mi się zakonczenie. Obydwoje panowie dawali razem rade.

Walka oczywiscie na duzy +

World Tag Team Championship:

Piekne xD nareszcie coś sie dzieje z TT Titles. Szczeze obrót sytuacji mnei troszku zdziwił. ALe i tak jestem zadowolony z winiku walki :) Krótko zwiezle i na temat. Tymbardzdiej ze nie lubie jak sie TT obijają w ringu.

WWE Women's Championship:

->

World Heavyweight Championship:

Walka skonczyła sie tak jak przewidywałem, Edge wymieka wchodzi Vickie z Zackiem i Ryderem no i tak jak zawsze. Ale musze pwoeidzieć co mnie zdziwiło Vickie Fly!!!!! =))=))

WWE Championship

Byłem prawie w 100% przekonany ze Cena wygra , Batek przegrał , wiec jais pas musi być na Raw , byłem maxymalnie posrany jak cena robił te STFU , i modliłem sie aby HHH nie odklepał.

Przeglądałem ile jest do konca gali i myslałem jak moze być m Tripel H teraz prowadzi , zachwile Cena bedzie go klepał itd , i tak w kólko az do konca.

Patrz Tripel H robi crossface Jasiu go podnosi Omg! ! ! a tu nagle pedigree i 1.2.3 ufff kamien z serca i miły koniec gali . Choć raz bookerzy WWE nie byli przewidywalni.

 

sws.png

31576.png

 

 


  • Posty:  805
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

I po night of champions, pierwszy raz miałem taką sytuację, że po ściagnięciu całej gali nie miałem zbyt dużej ochoty na jej oglądnięcie. W końcu się zebrałem w sobie i postanowiłem, że zobaczę co nam przygotowało WWE. Niestety spartaczono PPV po raz kolejny, ale od początku:

Na początek tag teamy: M&Msy vs mutanty. Opener na maksa słaby, ale czego można było się spodziewać po walce karła i jego tatusia. Znęcanie się nad Hornswogglem było równie żenujące co późniejsze podkładanie się mu. Przewinąłem galę do rozstrzygnięcia. Ufff, it's so close...

Następnie najnudniejsza walka jaką nam dane było oglądać, czyli Chavo i ochroniarz vs Matt Hardy. Ciężko komentować walkę bo było koszmarna, ale strasznie zdenerwował mnie jej wynik. Hardy nie pasuje mi na mistrza, a Chavo owszem. No cóż, na totalną dominację Famili trzeba będzie poczekać, jeśli w ogól do niej dojdzie.

Następnie Triple threat mecz o pas ECW. No trochę lepiej, ale też bez rewelacji i to tylko wtedy gdy walczyli Kane i Big Show. Fajny było motyw jak Henry wypadł za ring, gdzie zwijał się z bólu Big Red Machinei World Strongest man nie wiedział co zrobić bidulek i poszedł się klinczować z Big Showem. Ehehe. Wynik - obawaiłem się tego jak cholera, ale brałem pod uwagę i czułem, że tak może być. Henry jako mistrz? Pfff nie chcę tego widzieć.

Później mamy kolejny TT match i wielkie pytanie i zaskoczenie dla wszystkich wydaje mi się. Takie rozstrzygnięcie wydaje mi się ciekawe, biedny Holly został sam, ale jakos mi go nie żal. Nowi World Tag Team Championi prezentują się już jakoś lepiej. Mimo, że jeden z nich to Cody Rhoades :|

No i walka wieczoru moim zdaniem, najlepsza na gali. Kurcze Y2J rzeczywiście super się nadaje na heela. Walka była bardzo dobra, oczywiście interweniować musiał HBK, ciekawi mnie tylko co szykuje się w sprawie Lance'a Cade'a. Wczoraj załapał się Sweet Chin Music zaledwie. Może TT Championi z Jericho? Mimo, że markuję Y2J to gdy wygrał Kofi Kingston uśmiechnąłem się - może to nawet lepiej? Kofi zasłuzył na taki push, a Y2J bez pasa też będzie na pewno dobrym heelem, wieć już na prawdę wolę że nowym IC Champem jest właśnie Jamajczyk.

Walka pań nie była nawet jak na nie taka słaba, ale sporo czasu minie zanim panie dadzą na PPV dobrą walkę. Mickie broni pas co było do przewidzenia.

Walka o WHC Title - druga co do najlepszych na tej gali. Przed potyczką Edge zapewniał Hawkinsów, że da sobie radę sam i pokona Batistę bez żadnej pomocy. Walka była nawet fajna, Edge jak zwykle dobrze sobie radził w ringu ale rodzinka i tak interweniowała. Zrobił się chaos jak zwykle, z którego wyleciała (dosłownie) Vickie Guerrero, a cios pasem skończył walkę. Edge broni tytuł.

No i Main Event i pytanie - czy powtórkę z Wrestlemanii 22 znów wygra John Cena, a możę będzie to rewanż dla HHH. Okazało się, że to drugie. Walka emocjunująca choć bez fajerwerków. Po tym jak Triple H zwyciężył miałem nadzieję, że interweniuje Mister Money in the Bank - CM Punk. Tak się nie stało, a szkoda bo była na to idealna sytuacja.

I koniec, sam nie wiem czy czekać na kolejną galę bo znając życie znów ją spartaczą, no ale pożyjemy - zobaczymy. Tyle.


  • Posty:  3 656
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  BGZ

Fajny było motyw jak Henry wypadł za ring, gdzie zwijał się z bólu Big Red Machinei World Strongest man nie wiedział co zrobić bidulek i poszedł się klinczować z Big Showem

Bardzo Dobrze , że to zauważyłeś , zapomniałem o tym wspomnieć w pierwszym poście , bo i tak byłem zażenowany faktem nowego mistrza. Tutaj przemawiał konkretny Brak Doświadczenia Mark'a. Zwyczajnie sie pogubił , takich sytuacji nie powinno być w walce o pas mistrzowski na PPV. Baa...takich sytuacji wogóle nie powinno być. Moim zdaniem to byłem nawet gorsze od świadomego przestawiania drabiny na ONS.

Swoją drogą to jednak wyklucza fakt jakoby scena z nogą Kane;a była zabookowana. Czyli jedno mamy wyjasnione.

915802072594e34bce782c.jpg


  • Posty:  3 601
  • Reputacja:   6
  • Dołączył:  21.06.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

Ja odniosę sie tylko do main eventu, który był naprawdę dobry. IMO dramaturgia tego pojedynku była na najwyższym poziomie. Wygrana Jasia (który tym razem nie miał zbyt wielkiego poparcia wśród publiki, piękne okrzyki fanów "buuu", "jeee" :) wręcz wisiała w powietrzu przez cały match. Przy STFU byłem pewien, że to koniec i HHH znów dostanie wpier***l od Ceny co byłoby zarówno dla Huntera jak i dla mnie jako jego fana wielką ch**ią :D Jednak Trajpel obronił pas. Wielu z tego powodu płacze, ale to ich problem. Mina Jasia po porażce - bezcenna.

Co do samej gali to trafiłem w typerze wszystkie wyniki - ot cały komentarz :roll:

 

16476371734edf391100c30.jpg


  • Posty:  347
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  17.01.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ogólnie gala nie zachwyciła... no właśnie. Nie zachwyciła, ale w niektórych momentach dało się nawet oglądać. Jakby poszukać, to można się dopatrzeć plusików takich jak postawa Kane'a czy brak tytułu w rękach Jana. Ale po kolei.

WWE Tag Team Champioship match

Walka kiepska. Nie mam pojęcia, dlaczego WWE ciągnie szopkę z niszczonym karłem i bohaterskim tatuśkiem z Irlandii... przecież Finlay spokojnie mógłby jeszcze być jedną z czołowych postaci federacji, jest to jeden z lepszych o ile nie najlepszy brawler w WWE jak dla mnie. Ale problemem tutaj są pieniądze. Zapewne WWE na Irlandczykach zarabia sporą kasę i tylko dlatego musimy dalej znosić tą szopkę... a szkoda, że na tym cierpią najbardziej Ci, którzy chcą zobaczyć dobre walki połączone z dobrym show... Ale z racji, że Finlay i Hornswoggle zostali przedraftowani na ECW to pewnie feud ten pociągnie się jeszcze trochę... oby nie skończył się zwycięstwem Irlandczyków, bo kolejna szopka z Hornim i pasem to dla mnie za dużo... a szkoda, bo ostatnio WWE według mnie poprawiło swój poziom.

WWE United States Championship

Walka przeleciała mi bardzo szybko... i to na pewno nie dlatego, że była świetna. Hardy z pasem jakoś mi się nie widzi... nawet mogę powiedzieć, że na obecną chwilę to najmniej wyraźnym champem. Zdecydowanie wolałbym jako US champa Chavo, który w ringu jest lepszy od Hardy'ego, którego od zawsze (chyba nie jako jedyny) nie trawiłem. A to, że jest przeciętnym wrestlerem potwierdził w tej walce, nie pokazał praktycznie nic i tylko umocnił mnie w niechęci do niego. Nawet zdecydowanie lepszym championem był Montel Vontavious Porter... niedawno człowiek najdłużej posiadający pas US w historii WWE... a teraz jobber.

ECW Championship

No i kolejna jak dla mnie porażka... czyli zdobycie tytułu przez Henryka, czyli wrestlera, który w tej walce zrobił najmniej. Rozumiem, że Kane na RAW, Show na Smacku, a ECW title musi być w ECW, któremu z dawnego ECW pozostała tylko nazwa... ale czemu akurat Henry? Nie łatwiej zamiast WSM na ECW było przedraftować Big Showa, który byłby 100 razy bardziej wiarygodnym champem niż Henry? Mark jest zaraz po Hardym pierwszym mistrzem do zmiany... taka moja opinia. Ale w tej walce nie najważniejszy był Henry... tylko ten który tracił tytuł czyli Kane. Naprawdę pokazał, że mimo upływu lat potrafi wycisnąć coś nawet z Henry'ego i Big Showa (który również dużo nie pokazał)... i tym samym zyskał w moich oczach naprawdę bardzo wiele. Pokazała ta walka jak bardzo WWE "szmaci" Kane'a. Gdyby za każdym razem Kane mógłby pokazywać tyle ile mógł pokazać w tej walce, to jego walki oglądałoby się o wiele przyjemniej. I to właśnie dzięki Kane'owi ta walka została obejrzana przeze mnie bez jakiegoś większego przewijania. Ale warto jeszcze wspomnieć o jednej sprawie... kiedy Kane nabawił się kontuzji i zwijał się poza ringiem Mark podchodzi do niego... i nie ma pojęcia co zrobić. I czy taki ktoś, kto nie wie jak ma się w danej sytuacji zachować może być champem... czy może posiadać najważniejszy jakby nie patrzeć tytuł w brandzie? Chyba jednak nie. Dobra... rozumiem, że całe to zdarzenie nie było planowane, ale wrestler, który jednak od tych paru lat, a nawet parunastu, bo zadebiutował w 96 roku musi mieć chociaż trochę... po prostu rozumu, żeby nie stanąć w 3 way matchu przy kontuzjowanym zawodniku i patrzeć na niego... przecież to było żenujące. Ale sama walka mimo, że nie zachwyciła, to była całkiem znośna.

World Tag Team Championship

Właściwie walki tu za dużo nie było, to opiszę swoje przemyślenia na temat Teda DiBiase Jr. i heel turnu Cody'ego. Co do młodego Teda... to wydaje się, że dostaje on push za nazwisko, w końcu kto nie zna "Million Dollar Mana" Teda DiBiase... ale w sumie, nie ma w tym nic dziwnego. A sam Ted prezentuje się nieźle. Przy micu z tego co udało mi się zauważyć co prawda brakuje mu do najlepszych na obecną chwilę w WWE, ale jest dobrze, w ringu na razie nie mieliśmy okazji go za dużo podziwiać, w końcu zobaczyliśmy z jego strony chyba 2 ruchy... z pewnością z czasem jeszcze się wyrobi... Teraz przechodzimy do turnu Rhodesa... może chociaż ten turn uratuje jego postać, bo jak na razie Cody nie pokazuje praktycznie nic. W teamie z Hardkorem (swoją drogą był to team, który dostawał największy pop :lol ), który był z dupy wzięty nie prezentował się pozytywnie... Ale teraz team z DiBiase wydaje się być dla niego jedynym ratunkiem. I nasuwa się jedna myśl... stajnia gwiazd którejś generacji (przecież jest też Randy Orton (myślę, że nie dostanie za szybko szans walki o pas, najpierw powinien podbudować swoją pozycję), Carlito)/ młodych gwiazd. WWE ma parę możliwości, by stworzyć porządną stajnię, która może w przyszłości trząść federacją. Oby nie zniszczyli tej okazji, bo widzę tutaj wielkie możliwości.

WWE Intercontinental Championship

Hmmm... mimo, iż lubię Chrisa, to ten jego reign jako IC championa był dla mnie jakiś niemrawy... ale i tak wolałem Jericha od nowego IC champa czyli Kofiego, który mimo iż wrestlerem jest dobrym, to jakoś od mnie nie przemawia. jest paru wrestlerów, którzy bardziej zasłużyli na jakiś tytuł niż Kofi, który do tej pory pokonywał praktycznie tylko jobberów + Sheltona, który jest regularnie podkładany, co jest żałosne, ale jest to temat na osobną dyskusję. Ale co znowu zarządziło wyborem IC champa? Money, money, money. Chris zajmie się teraz HBK, który zainterweniował w tej walce i pomógł Kofiemu zdobyć tytuł, a właściwie przeszkodził obronić go Y2J'owi. No i teraz pytanie: Kto może być #1 contenderem do tego tytułu? Jest niby Cade... ale na razie nie widzę go w walce o ten pas. Inna myśl, to Kane. Spoiler z RAWu

ale ten raczej będzie miał feud z Jamiem Noblem, czego początek widzieliśmy na poprzednim RAWie. Może by tak heel turn Kane'a?

No i nikt więcej jakoś nie przychodzi mi do głowy. Zobaczymy jak WWE to rozwiąże, mimo, że uważam, że postawią na Cade'a. Sama walka była nawet ciekawa, podobała mi się. Y2J jest stworzony do roli heela i mam nadzieję, że przez dłuższy czas nim pozostanie... no i mam również nadzieję, że Kingston da radę jako IC champ.

WWE Women's Championship

Czyli przewijanie, bo i wynik jasny i jakoś ta walka nie pociągała mnie.

World Heavyweight Championship

Tutaj byłem niemal pewny, że wygra Batek, a jeśli nie wygra, to po walce wpadnie szmacony pan walizka i zgarnie WHC... a jednak tak się nie stało i jak się później okazało SD ma u siebie 2 główne pasy... walka rozkręcała się powoli... nawet bardzo powoli, ale po Batiście za dużo nie można było się spodziewać. Na koniec wpadł Chavo jako ref... i wszystko było jasne, że pas zostanie obroniony przez Edge'a. No i teraz pytanie, to czy Batista na RAW zostanie megafacem czy megaheelem? Mi osobiście o wiele bardziej podoba się 2 opcja. Może nawet powrót do gimmicku Leviathan... ale nie sądzę, by WWE tak postąpiło... a szkoda, bo Dave w tym gimmicku mógłby prezentować się o wiele lepiej niż teraz. Jak będzie zobaczymy.

No i pora na ME... który wypadł wręcz fatalnie. I to nie przez wynik, bo żaden z tej dwójki nie podoba mi się jako champ. Zaczęło się od niesamowicie długich wejść... a w szczególności Triple H'a. Uderza jego theme, przewijam i myślę, że walka już się zaczęła, bądź jest zapowiedź... a tu HHH jeszcze wchodzi... Oczywiście pierwsze co się rzuca w oczy to "niesamowita" opalenizna Triple'a... zastanawiałem się, czy on przypadkiem nie spędził 2 dni w solarium... i Jasiu jaki biały... walka słaba... jeden z zamulaczy gali i zdecydowanie bardziej na ME nadawała się poprzednia walka. Strzałka aż sama się naciskała... Walka w większej części to powtarzające się akcje, po prostu obaj nie zgrali się i aż żal było na to patrzeć. Że zacytuję IOOTa

to było tak jakby układali puzzle i na siła 10 razy pod rząd wciskali element który za ch***jasa nie pasuje

Walka totalnie nie podobała mi się, jedynym chyba plusem było zatrzymanie pasa przez Paula...

To by było na tyle. Gala nawet dała radę, mimo, że nie było za dobrze. Po pierwszym obejrzeniu to co czułem dało się określić jednym słowem... a właściwie dwoma: ALE SHIT! Później obejrzałem tą galę na spokojnie drugi raz i tym razem próbowałem doszukać się w każdej walce czegoś pozytywnego... nie zawsze do końca się to udawała (ME) ale galę obejrzałem i w najbliższym czasie nie odstawię WWE, bo jestem ciekaw m.in. co z TT titles (czy jakaś stajnia powstanie), jak sytuacja potoczy się z WWE i WH title...


  • Posty:  2 264
  • Reputacja:   58
  • Dołączył:  30.05.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  iPhone
  • Styl:  Ciemny

Dobra, od Night of Champions minęły już 3 dni toteż wypadałoby galę jakoś skomentować. Zacznę może od tego, że moje oczekiwania co do niej nie były zbytnio wygórowane. Spodziewałem się typowego średniaka jakim WWE lubi nas uraczyć. Co otrzymałem ? Dokładnie to czego się spodziewałem.

Walka o WWE Tag Team Championship była jak dla mnie zaskoczeniem In plus. Spodziewałem się cyrku z kulkami, pistoletami na wodę (sic!) itp. Jak się okazało pojawiło się nieco wrestlingu co wyszło tej walce tylko na dobre. Bardzo dobrze, że Miz i Morrison obronili pasy.

US Championship match był jak dla mnie najnudniejszą walką gali. Zgadzam się z IOOT’em. Równie mdłej postaci jak Matt Hardy to ze świecą szukać. Każde jego pojawienie wywołuje u mnie niekontrolowaną chęć przewinięcia. Miałem nadzieję, że Chavo wygra tytuł po interwencji Bama. Niestety, drewniany bodyguard ‘Mexican Warriora’ po raz kolejny ograniczył się do stania obok ringu, szkoda.

Po przejściu Kane’a na RAW pewnym było, że na Night of Champions straci on ECW Title. Spodziewałem się, że tytuł wpadnie w ręce Big Showa i jak się okazało, przeliczyłem się. Henry z pasem ? k***a, cyrk na kółkach. Przy akcji z urazem Kane’a poza ringiem od Marka aż zawiało amatorszczyzną. ECW okrojone z Punka, Kane’a i Kingstone’a, a posiadające w zamian Henry’ego jako Champa i mdłego Matta jako główną postać będzie zapewne czymś, czego za żadne skarby nie da się obejrzeć bez przewijania.

Przed walką o IC Title przeczytałem, że rywalem Jericho może być D’lo Brown i wydawało mi się, że jest to całkiem możliwa opcja. Gdy usłyszałem entrance theme Kingstone’a ucieszyłem się, ponieważ spodziewałem się bardzo dobrej walki. Jak się okazało, walka ta była chyba największym rozczarowaniem. Chanty BOORING z publiczności były moim zdaniem wymowne. Kofi IC Champem ? Dlaczego nie. Trzeba mieć nadzieję, że Kofi będzie o ten tytuł co najmniej walczył, ponieważ Jericho w czasie kilkumiesięcznego reignu miał maksymalnie 5 title matchy co z pewnością renomie tego pasa nie służyło.

Starcie o World Title było moim zdaniem najciekawszym pojedynkiem na gali. Pomimo tego, że początek walki był strasznie ślamazarny, to w końcówce panowie rozkręcili się i stworzyli całkiem niezłe widowisko. Jak można się było spodziewać, po raz kolejny interweniowała La Familia i kolejny już raz Edge obronił tytuł w mocno nieczysty sposób.

Walka HHH vs Cena z marketingowego punktu widzenia była niewątpliwie bardzo dużym wydarzeniem. Dwaj pupile publiczności walczący ze sobą o WWE Championship niewątpliwie podniosą buyrate. Poziom walki ? Nie narzekam. Jak napisał modjo, główną zaleta walki była jej dramaturgia. Przyznam, że w końcówce ciężko mi było usiedzieć. Bałem się, że HHH tapnie przy STFU i pas wróci do Jasia. Na całe szczęście, nochal obronił pas.

Podsumowując uważam, że było to PPV na maska średnia. Początkowo zastanawiałem się dlaczego żaden z głównych pasów nie zmienił właściciela, jednak po obejrzeniu RAW otrzymałem odpowiedź na to pytanie. Jeśli miałbym Night of Champions ocenić w 10 stopniowej skali, to bez wahania dałbym 5.


  • Posty:  285
  • Reputacja:   8
  • Dołączył:  30.07.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Noc mistrzów… Gala zapowiadana była jak PPV, podczas której champowie bronią pasów. Jak wypadła, jak poziom walk?

Na samym początku bardzo ładny zwiastun i ciach-mach – opener.

Morrison i The Miz vs. Finlay i Hornswoggle

Zaczynają John i Finlay, Początek raczej spokojny: Zwarcie, whip o liny, shoulder block, seria punchy, clothesline i pierwsza próba pinu, ot. Finlay idzie za ciosem i po chwili mamy slamik i elbow. Hornswoggle w tym momencie wydaje z siebie jakieś dziwne dźwięki. Potem akcja przenosi się poza ring. Zanim do tego doszło, John wyskakuje z ringu, ale kuleczkami trafia na reklamę. Ale od czego ma się kumpli? Miz, cwaniaczek, bierze Hornswoggle’a za zakładnika, przykłada mu luf… chwyta go, kierując dzikie wręcz spojrzenie w stronę Finlay’a. Finlay, oczywiście, niczym dzielny tatuś, uderza pana Miza, po czym zostaje zesłany na glebę clotheslinem made by John. Przestraszony Hornswoggle zaczyna spieprzać, ale tak się dziwnie składa, że oponenci są szybsi. Łapią małego i wrzucają go na ring (BRUTALE!)… :P

… I teraz dzieje się rzecz dziwna. Doprawdy, nie wiem jak do tego doszło, i nie chcę wiedzieć. Boję się odpalić ten moment, bo mógłbym dostrzec coś strasznego. Może po skończeniu tego raportu odważę się to zrobić, ale nie teraz. Będę pisał z pamięci, wybaczcie. Co takiego niezwykłego się wydarzyło? Otóż… Hornswoggle wykonuje: Hurricane, stunnera, buldoga. :shock: Nie pytajcie mnie jak, bo nie odpowiem. Potem, oczywiście, próba pinu, ale Miz nie pozwala na kompromitację. Dominację Hornswoggle’a przerywa Morrison kopem w plecy (BRUTAL!). Następnie, na ringu, mamy Johna i Finlay’a. Koniczynka wskakuje na narożnik i robi z niego dropkicka, próba pinu, ale kick-out. Next, Finlay, zaskakuje nas wszystkich swym finiszerem. Hornswoggle szykuje się do frog splasha, ale wskutek pewnych komplikacji, Morrisom go zrzuca. Pin – 1… 2… 3. Koniec walki.

Jako opener może być. Dobrze się stało… cudownie się stało, że tatuś i syn nie dostali po belcie, bo to by była tragedia.

allplayer20080701105255tq3.png

allplayer20080701105753ek3.png

allplayer20080701110235rb6.png

Dobra, specjalnie dla was, moje wy ciaploki, odpaliłem ten moment podczas którego Hornswoggle niszczy Miza. Zrobiłem gifa, wrzuciłem i teraz wam udostępniam. Trzymajcie się...

353746.gif

Następnie krótkie przypomnienie WrestleManii 22 i pojedynku Huntera z Jasiem.

allplayer20080701110508ts1.png

Chavo Guerrero vs. Matt Hardy

Pojedynek o United States Championship. Początek raczej nudny. Parę punchy, próba buldoga. Potem bardzo wyraźnie słychać dziecięce głosy - Chavo suck! Chavo suck! Chavo suck! - Urocze. Następnie widzimy pomagającego Nealy’ego, gdy sędzia odwraca wzrok. Walczyłem ze sobą by nie usnąć, gdy panowie zaczęli wymieniać się submissionami. Potem buldog z zaskoczenia i side-effect. Po obu ciosach kick-out. Next Hardy robi DDT, ale Chavo się wykopuje. Matt tauntuje, bierze się za Twist of Fate… jednak Guerrero robi submission move. Yeee. Chavo sprzedaje w promocji dwa suplexy, przy trzecim, Matt, odwala Twist of Fate z zaskoczenia, i kończy walkę.

Rezultat mi się nie podoba. Matt w roli championa się nie sprawdza. Zdecydowanie lepszym wyjściem byłaby wygrana Guerrero. No i ja się pytam: Gdzie była ta cała Familia, gdy Chavo dostawał wpie*#&@? Nealy nawet się nie ruszył, gdy jego kumpel był odliczany. Ta cała stajnia traci na wiarygodności przez takie zagrywki. Szkoda.

allplayer20080701111346eq8.png

allplayer20080701113557lk0.png

Przypomnienie Million Dollar Manii sprzed tygodnia i wypadku Vince’a.

Mark Henry vs. Big Show vs. Kane

Pojedynek o ECW title. Zaczyna się. Ślimol przyjmuje na ryj kapcia od Kane’a. Glen rzuca się na Showa, a potem ta niewyżyta bestia wraca z powrotem do Ślimola, który ma najwidoczniej problemy ze słuchem. W końcu rzuca biednego Kane’a na liny, ten się odbija i dropkick w kolano. Potem na ringu zostają Kane i Show, ale w chwilę potem następuje mała wymiana - za Kane’a wskakuje Henryk. Big Show zaskakuje nas wszystkich Body Slamem na Henryku (nawet efektowne)… I teraz dowiadujemy się, dlaczego Mark zostawił Kane’a, gdy ten leżał poza ringiem. Coś się chyba monsterowi w plecy stało, bo jak przeanalizujemy jego upadek, to dostrzeżemy, jak uderza plecami o ring… Na ringu nuda, nieudana próba Chokeslama i double clothesline. Dwa olbrzymy leżą na ringu… A to co? Wiara kwiczy, bo Kane z gracją antylopy wskakuje na narożnik, by wykonać przepotężny cios, który nazywa się Flying Clothesline. Następnie, wraz z Big Showem, robi Chokeslama na Marku, a potem sami się leją. Kane po raz kolejny wskakuje na róg, skacze i… O tak! - Show chwyta Jacobsa za grdykę i wykonuje Chokeslama! 1… 2… Kick-out. Oh my god. Mocno zdziwiony Show wstaje, a wraz z nim Kane ala Deadman. Tym razem to Kane chwyta Showa na Chokeslama, ale zostaje ostatecznie rzucony o narożnik. Wpada w wielkie łapska przeciwnika, który łapie go za udo i wykonuje back suplexa. 1… 2… i wykop! Show schodzi z ringu… Stop, wróć, wchodzi na narożnik. Kane w tym momencie wstaje, jak Deadman, podbiega do Big Showa, uppercut i suplex! Ring trzeszczy, liny skaczą, jak oszalałe. Zawodnicy leżą na ringu, a tu przed kamerą z szybkością godną pozazdroszczenia śmignął nie kto inny, jak Mark „Pływający Ślimol” Henry, który podskakuje i przygniata swoim dużym ciałem ciało Kane’a. Sędzia odlicza do trzech. Mamy nowego ECW championa.

Momenty z Henrykiem przenudne. Big Show i Kane zrobili całkiem niezłe widowisko. Można było to przewidzieć. W ECW mieliśmy do niedzieli jakiś United States title, teraz poszedł tam i ECW… a wraz z nim Mark Henry. Bardzo zły pomysł. Pas ten znów gówno będzie znaczył, bo ma go największy Ślimol w WWE. Damn!

allplayer20080701114913yt7.png

allplayer20080701115316pv3.png

allplayer20080701120045tu8.png

allplayer20080701120106ab6.png

allplayer20080701120116wp5.png

allplayer20080701120135qk6.png

allplayer20080701120153eg6.png

Hardcore Holly i Cody Rhodes vs. Ted Dibiase i ???

Dibiase bierze mikrofon i mówi, że musi poczekać na swojego partnera 10 min. Sędzia na to, że nie mogą czekać i zaczyna walkę… Taaa, walka. Rhodes wchodzi na ring, ale Ted chce Holly’ego; następuje zmiana. Hardcore Holly podchodzi do Teda, ale tuż za nim, Rhodes, chwyta go za ramię, odwraca, i wykonuje DDT. Ja z lekkim bananem na twarzy, publika gwiżdże, ja się pytam – co jest grane? No to Ted przedstawia nam swojego partnera – Cody’ego, po czym wykonuje na Holly’m Russian LegSweepa.

Pomysł na stworzenie nowego, heelowego teamu jest świetny. Cody i Hardcore Holly byli tylko ciut bardziej charyzmatyczni niż moje krzesło. Teraz, Cody, ma szansę się wybić, choć przy micu ssie. Ale się chłopak pewnie wyrobi.

allplayer20080702215513er0.png

allplayer20080702215535gi9.png

allplayer20080702215613cb2.png

allplayer20080702215804bg4.png

Promo HHH

A potem widzimy JBLa, który dziwi się, czemu walki na tym PPV nie ma. Dostaje odpowiedź, że nie jest champem :D

Chris Jericho vs ???

Pojedynek o Intercontinental championship. Na początku mamy speech Chrisa. Mówi o rekordzie, o tym, jak był ośmiokrotnym intercontinental champem. Mówi również, że będzie bronił tytułu przeciwko wrestlerowi, który dla widzów jest niespodzianką. Sam przyznaje, że nie wiem, kim jego przeciwnik jest, ale wie jedno – że to nie będzie Shawn Michaels… Wchodzi Kofi Kingston. Początek nudny, nie dzieje się nic szczególnego. Pojedynek nabiera rumieńców, kiedy Kofi odbija się w swoim stylu od lin. Potem mamy m.in. cross body by Kofi, wymianę submissionów…

Później, Chris, ustawia Kofiego na narożniku i wykonuje back suplexa, ale Kobi robi reversala i to on zaczyna pinować Chrisa. Oczywiście kick-out. Next seria punchy, dropkicków Kingstona i nieudany double leg drop. A nieudany dlatego, że Jericho łapie go za nogi i robi Walls of Jericho… Próbuje robić, reversal i pin – Chris się wybija. Łuuaa, potem nawet clotheslone’a robi, slamika, Lionsaulta i Walls of Jericho, pin. Wpół wygięty Kofi wyje z bólu, a tu z trybun w seksownym t-shircie wyskakuje Shawn Michaels. Kiedy Lance Cade przyjmuje SCM miałem wrażanie, jakby HBK miał… maskę. Okazało się, że nad prawym okiem ma bandaż. Ok. Cade ląduje na ziemi, HBK wskakuje na ring, jednak Chris go zrzuca. Chwilę nieuwagi wykorzystuje Kingston, który robi 540 kick kończąc walkę i wygrywając tytuł. Mamy nowego Intercontinentala. Jeszcze na koniec - gdy HBK odchodzi w towarzystwie sędziego i lekarza - Chris schodzi z ringu i uderza Michaelsa w zabandażowane oko.

Dla mnie to jakieś nieporozumienie. Kofi jest w ringu dobry, ale żeby tak szybko belta zdobyć?? W to miejsce widziałbym Jeffa, a nie gościa, który ledwo co wskoczył do WWE. Damn it.

allplayer20080701122731hn7.png

allplayer20080701123433bf2.png

allplayer20080701124442ta3.png

allplayer20080701124458xi7.png

allplayer20080701124951gz5.png

Na backstage widzimy Hawkinsa, Rydera i Edge’a, którzy prowadzą bardzo ciekawy dialog. Curt i Zack tłumaczą Edge’owi, że podczas jego walki mogą zajść jakieś komplikacje. Przypominają mu, że HHH pomógł Batiście na jednym z ostatnim SD!. Co Edge na to? Edge zaczyna wymieniać tytułu, jakie posiadał. :) Mówi, że Batista nie da mu rady, i że nie potrzebuje żadnej pomocy…

…I po tej akcji pokazują reklamę z Vince’m i Johnem Ceną, którzy reklamują maszynkę do golenia z pięcioma ostrzami. Łał! Wyszła żenada, i nie uratował tej reklamy nawet chairshot. :lol

Mickie James vs. Katie Lea Burchill

Na początku, laseczki, wymieniają się submissionami, potem mamy lekkie zamieszanie, próbę pinu, ale Katie tak łatwo nie daje… się. Słyszymy również, jak Paul drze mordę przy narożniku, fajnie. Później, Mickie, próbuje zrobić swego finiszera, ale Katie zakłada jej arm submissiona. Potem jeszcze DDT by Mickie i pin. Koniec walki.

Walki trwającej trochę ponad siedem minut. Nudy, normalnie to bym nawet o tym potworku gali nie wspomniał, ale że raport piszę, to chyba nie wypada nie wspomnieć.

allplayer20080701130717br8.png

Promo Edge’a

Edge vs. Batista

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to nowe gatki Batka. Czerwone, błyszczące, z żółtym napisem „Batista” na froncie. Jak jakiś super bohater. :P

Dochodzi do zwarcia; Edge zostaje rzucony, potem whip o liny i shoulder block. Następnie akcja przenosi się poza ring, ale na krótko. Co dzieje się po powrocie z wycieczki? Nic specjalnego, ot, parę rzutów o narożnik, kick w łeb, próba pinu. Później, Animal, ląduje poza ringiem, i gdy wstaje, przyjmuje na twarz kicka, po którym przelatuje przez stół komentatorski. Coś się działo, ale, niestety, później, przez czas jakiś zrobiło się na ringu nudnawo. Akcje wolno, trochę submissionów, leżenia na ringu. Walka się ofkors w końcu ożywiła. Bo i Batista ląduje na narożniku, bo i neckbreaker by Edge, i clothesline z zaskoczenia, sidewalk slam w wykonaniu Animala, po którym Edge się wybija. Potem, Batista, odbija Edge’a od lin… i spear! Ale kick-out! Batek idzie za ciosem i bierze przeciwnika na Batista Bomb, ale Edżysław ucieka, odbija się od lin i… slam. Tak, Batek tauntuje, chwyta Edge’a na Batista Bomb, ale ten robi DDT i… 1… 2… no, no, no 3. Edge biegnie w stronę Animala przywdzianego w czerwone majteczki, by zrobić speara, ale przyjmuje na twarz kapcia. Dave wskakuje na narożnik, by po chwili przyjąć na bebechy dropkicka… I w tym momencie wbijają Ryder, Hawkins i Vickie. Edge znów próbuje zrobić spearka, ale Batek podskakuje jak pajacyk i Edżysław ląduje na narożniku, odbija się i… spinebuster! Sędzia zaczyna odliczać, i przy machnięciu „na trzy” zostaje ściągnięty przez Vickie. Święty Boże… Jest coraz goręcej. Edge ląduje poza ringiem… i teraz następuje coś, czego nie spodziewałbym się po WWE – Edge ściąga z ringu sędziego i sprzedaje mu puncha między oczy. Toż to takie nieładne zachowanie. Vickie przywołuje nowego sędziego, którym jest – a jakże – Chavo Guerrero. Batek w tym momencie wciąga na ring Vickie i wyrzuca ją na Familię. Odwraca się, i dostaje pasem w łeb. Chavo odlicza do trzech – koniec walki.

Wynik był raczej do przewidzenia. Sam match zaś był dobry. Przyjemnie mi się go oglądało.

allplayer20080701131233pb0.png

allplayer20080701131524fr1.png

allplayer20080701131641jg4.png

allplayer20080701150815rd4.png

allplayer20080701151231ga4.png

allplayer20080701151518ge1.png

allplayer20080701152039ij4.png

John Cena vs. Triple H

Pierwsza myśl? Jaki Hunter czarniutki. :lol HHH zdecydowanie przesadził z opalenizną. Nie rozumiem, jak można się aż tak spalić. Wyglądał bardzo nienaturalnie, jego kolor skóry mnie drażnił.

Zaczyna się ME. Panowie mierzą się wzrokiem, dochodzi do zwarcia. Parę razy Cena ląduje na dupsku. Jego kwadratowe oczy muszą znosić taunt DX, cóż, życie. HHH dominuje. Rzuty Cenakiem, elbowy, Jasio cierpi, aż w końcu,… o tak! – Jasio Dance, czyli 2x shoulder block, suples na plecy i YCSM. Tzn. miał być, ale HHH robi czary-mary i z YCSM nici. W końcu Triple H próbuje zrobić pedigree, ale marine nie takich rzeczy w wojsku unikał. Kopie Huntera swoim białym bucikiem w brzuch, po czym robi mu suplesa na twarz. Idzie za ciosem, wskakuje na narożnik by zrobić Leg Dropa… I co dziwne – udaje mu się. Wściekły Jasio macha swoją kwadratową dłonią przed oczyma Trajpela, i robi YCSM!... Chciałby zrobić, bo kiedy odbija się od lin, HHH wstaje i knee smach! Jasiek wstaje oszołomiony i… Spinebuster. O, taaak! Pedigree, pedigree… prawie. HHH ląduje poza ringiem. Zachowuje się tak, jakby dostał kontuzję. Me wątpliwości odnośnie jego kontuzji rozwiał Jaś, atakując go w „bolącą” nogę. Potem się nad tą nogą znęcał trochę. Brutal, hihi. :P

Aż w końcu… aż w końcu… STFU! – nieudana próba. Triple H w końcu robi pedigree, ale przy drugim uderzeniu w matę, Jaś wstaje niczym terminator, robiąc Hunterowi małe kuku. Kuku - mam na myśli FU. Wiem, że się cieszycie, ja też, ale spokojnie, doczytajcie do końca. HHH w rewanżu podnosi się (wcześniej to Jasio podniósł się po pedigree). Czuć w powietrzu zbliżający się koniec. Potem efektowna wymiana punchy, HHH ląduje na plecach i –TAK JEST! – Juł Ken Si Mi! Giw mi a hel, plis! Leżą na ringu, ja ocieram pot z czoła, wrestlerzy się gramolą, aż w końcu, Jaś, robi ni z gruszki, ni z pietruszki STFU! Będzie tap? Tap, tap ku*#a mać – zdaje się wrzeszczą dzieci na trybunach. Triple H doczołgał się do białych, jak śnieg lin… jednak Da Marine przesuwa Huntera na środek ringu. Chwytam się za serce. Czyżby powtórka z WrestleManii 22? Jaś zakłada STFU… Próbuje założyć! Triple H go blokuje! Robi trzy obroty wokół własne osi i crossface! Jasio cierpi, cóż za obrazek, cóż za widok. Tappuj, gnoju, bo wy^#5ie monitor przez okno – wrzeszczałem. Nic jednak z tego… …Może to i lepiej? Gdyby tappował nie zobaczylibyśmy, jak kwadratowa twarz Jasia styka się z matą po pedigree. Nie zobaczylibyśmy, jak sędzia z gracją uderza otwartą dłonią w matę trzy razy. Śliczny to dźwięk…

allplayer20080701153243ff4.png

allplayer20080701153625hw0.png

allplayer20080701154733fv6.png

allplayer20080701155445ew3.png

allplayer20080701155453xm8.png

allplayer20080701155637wy3.png

allplayer20080701155828dm7.png

allplayer20080701160020xh5.png

W ogóle, W OGÓLE nie zgadzam się z IOOTem co do kwestii Main Eventu. Jak czytam jego wypowiedź, to mam wrażenie, jakbyśmy oglądali różne walki. ME był bardzo, bardzo emocjonujący. Trzymali nas w niepewności do samego końca. Wszystko jeszcze pogmatwał Draft, po którym już nic nie było wiadome. Zaś sam pojedynek stał na wysokim poziomie.

„Logicznym było, że Triple nie podda się po STFU”

Logicznym? Był draft, zaszły spore zmiany. Na RAWie nie było żadnego ważnego pasu, a ty piszesz, że „logicznym”? Cały Joke tej walki był taki, że Jasio mógł ją wygrać! I ja się dość mocno emocjonowałem. A przy STFU… odsyłam do raportu :P

I jeszcze jedno. Jak to przeczytałem, to padłem.

No i pora na ME... który wypadł wręcz fatalnie. I to nie przez wynik, bo żaden z tej dwójki nie podoba mi się jako champ. Zaczęło się od niesamowicie długich wejść... a w szczególności Triple H'a. Uderza jego theme, przewijam i myślę, że walka już się zaczęła, bądź jest zapowiedź... a tu HHH jeszcze wchodzi...

No, w takim TNA to dopiero są krótkie wejścia. Nie zdążysz mrugnąć, a tu jedyna ikona wrestlingu – Sting, zdąży cztery razy wejść… I jeszcze ze dwa skorpiony zrobi. Tu dopiero dbają o widza.

Po pierwszym obejrzeniu to co czułem dało się określić jednym słowem... a właściwie dwoma: ALE SHIT! Później obejrzałem tą galę na spokojnie drugi raz i tym razem próbowałem doszukać się w każdej walce czegoś pozytywnego...

Chcesz mi wmówić, że „TEN SHIT’ oglądałeś drugi raz tylko po to, żeby doszukać się jakichś pozytywów? Takie bajki to możesz opowiadać swojemu chomikowi na dobranoc, a nie mi. No popatrz tej, kolejne trzy godziny zmarnował na oglądania shita. =))

Gala w moim odczuciu wypadła dobrze. Jeszcze przed draftem spodziewałem się mocno przeciętnej gali, ale po 3 godzinnym RAWie już nic nie było takie jasne. Można było spekulować, czy HHH obroni pas, czy Edge straci, ale na pewno nikt nie mógł być tego pewien. - I za to duży plus dla Night of Champions

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Bastian
      Żegnamy AJ Stylesa i witamy w Hall of Fame. Ruch zrobiony chyba głównie po to, aby AJ'owi przypadkiem nie przyszło do głowy spróbować swoich sił w AEW. Styles szybciej w HoF niż Cena, choć koniec ich karier dzieli raptem kilka tygodni. Jasiu pewnie dostanie główne miejsce za rok lub dwa. Powiało trochę starym TNA na RAW w Atlancie, nostalgia chwyciła, ale na pewno nie zatwardziałych fanów WWE, bo ci na widok Kazariana czy Abyssa nie za bardzo chyba wiedzieli, kim się zachwycać albo scrollow
    • KyRenLo
      Fenomenalny zasłużył: Piękny widok. To teraz niech WWE ogarnie Cenę, żeby go wprowadził, bo to jest chyba najlepsza możliwa opcja.  
    • KyRenLo
      Liv wybrała rywalkę i zaskoczenia nie było, bo być nie mogło. Liv vs. Steph: Brock Lesnar też zawalczy na WM i będzie to Open Challenge. Jacyś wasi faworyci do wyboru? Ja już wspominałem, że Lesnar vs. Femi ze zwycięstwem tego drugiego to jest coś, co chcę zobaczyć i oby WWE poszło w tym kierunku.
    • VictorV2
      Nadgoniłem Smackdown i muszę przyznać...ostatni odcinek oglądałem z uśmiechem. Nie dlatego że content był dobry, ale przynajmniej był entertaining.  Kit Wilson robi niesamowitą robotę. Nie spodziewam się wysokiego poziomu po Smackdown, ale jeśli chcą schylić się bardziej w entertainement to wychodzi to całkiem fajnie. Nawet Oba nie wygląda jak typowy "HULK BIG! HULK SMASH!" tylko ma trochę głębi, tu pożartuje, tu pociśnie Miz'a. Charlotte i Alexa ciągle są świeże i zabawne, ich przyjaźń zas
    • MattDevitto
      Też mnie to boli zwłaszcza, że Cena to był ich ,,gość'' przez długie lata... Wracając do AJa - ładne, ale też smutne pożegnanie. Nie mam już wątpliwości, że czeka go emerytura. Może jeszcze kiedyś jakaś pojedyncza walka z synem? Swoją drogą tak mi przyszło do głowy, że jego syn mógłby przyjąć nawet podobny ring name - AJ Styles jr., bo przecież mają te same inicjały. Cóż, AJ to mój top 3 ever i tylko dla niego w ostatnim czasie zerkałem co się dzieje w WWE...Jak pomyślę, że w tak krótkim cz
×
×
  • Dodaj nową pozycję...