Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

O title runach słów kilka - 1005 czy 793 ?


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  4 929
  • Reputacja:   994
  • Dołączył:  26.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Jak widać w temacie, poświęcam go title runach. Magiczne liczby w temacie, to nic innego jak nasze "ulubione" panowanie Jeffa Jarretta (1005) i Johna Ceny (793). Oczywiście podobnych runów było dużo, ale postanowiłem skupić się jedynie na tych dwóch. Pierwszy jest sam sobie szefem - a co za tym szło, bookował siebie i przyznawał sobie pas, gdy tylko chciał. Drugi, John Cena ulubieniec publiki, który po dwóch latach panowania i niszczenia zupełnie zniesmaczył się fanom. Waszym zdaniem, co sprawiało, że te runy tak ssały ? dla odmiany, potraficie podać długie runy, które nie wywarły negatywnego wrażenia ? dlaczego tak jest ?

Powstawanie tak długich runów da się moim zdaniem rozdzielić na dwa poddziały. Pierwszy - jeżeli ktoś jest dochodowy, to federacja daje mu pas i robi z niego bohatera-terminatora, zwalczającego zło. Wszystko cacy, jednak z czasem każdemu fanowi, który już się obył w biznesie - czyt. nie markuje - się to nudzi. Przykład - Cena. Drugim przykładem może być, osoba która sama sobie nabija licznik - Jeff Jarrett, Triple H. Wątpię, aby taki Jarrett gwarantował przyszłość federacji, a mimo wszystko pas kisił na swym ramieniu łącząc wszystkie runy ponad 3 lata - na 6 ile istnieje TNA i na 5 od kiedy stracił ostatnio pas. Co do pozytywnych długich runów, to przypomina mi się tylko Samoa Joe - 24 miesiące posiadania ROH World title, ale to raczej inna kategoria, a i nie widziałem jeszcze wszystkich gal pod rząd, w których panował, więc znudzić się nie miał jak.

Zapraszam do dyskusji.

  • Odpowiedzi 4
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • IIL

    3

  • L.A.

    1

  • Danielsson56

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  332
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  02.01.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ogólnie uważam, że jaki wrestler taki title run... jak dla mnie title run Cena'y i Jerrett'a to są crapy naciągane na maxa... bo nie potrafie kupić Jaśka czy Jerretta jako wiecznych czampów, jeszcze ten pierwszy posiada posture ;]... ogólnie obu ring skills'y nie są jakieś fikuśne co jest kolejnym powodem dlaczego nie lubię ich jako mistrzuniów... jednak nic nie przebije title run'a "Hollywood" Hulk Hogan'a posiadać najważniejszy pas w organizacji w między czasie nagrywać jakieś gnioty i robić karierę Hollywood zaiast main event'ować PPV i bronić swój pas... ogólnie przez cały rok 1997 obrony pasa Hogan'a można policzyć na palcach jednej ręki... to się nazywa szczyt wszytskiego nie dość, że w ringu nie pokazywać za wiele, to wogólnie się na nim nie pojawiać :D... przy czym title run Jaśka jest poezją :).

Jak nawiązałeś do Samoa Joe posiadał on pas nie 24 a 22 miesiące bo nie trzymał go 2 pełne lata, wygrał go w marcu 2003 (Night of the Champions) a stracił w grudniu 2004 (Final Battle 2004)... i taki title run jak kupuję i oglądam z miłą przyjemnością, kiedy Samoa Joe stawia na mapie "raczkujący" jeszcze w świecie wrestlingu pas ROH przy każda obrona to świetny pojedynek. Długi title run posiadał równierz Bryan Danielson bo 14 miesięcy i tutaj jest podobnie jak z Samoa Joe, świetny title run, który obfitował w kozackie walki i wogólnie nie nudził swoją osobą jako mistrz... po za tym jak zaczynałem oglądać ROH to własnie on był mistrzem i przyznam, że na początku go nie trawiłem, jednak pózniej nie wyobrażałem sobie main event'u bez "this is our champ !" ^^. Ciekawy title run miał równierz Chuck Tylor z pasem IWA-MS niby ktoś powie jak w przypadku Jarrett'a, że koleś posturą nie budzi respektu, ale "Sexy Chukcy T" jest tak charyzmatyczną postacią (ok Jerrett też ;]), w dodatku potrafi zrobić spoko walkę i ma swój Omega Driver ;]. Kolejna osoba która królowała przez długi czas jako mistrz jest Kenta Kobashi z pasem GHC Heavywieght który dzierżył pas przez 2 lata ;).

Ganso Puro Czub :).

53373727349a4521b35993.jpg


  • Posty:  4 929
  • Reputacja:   994
  • Dołączył:  26.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Run Bryana Danielsona w moim odczuciu nie był czymś pięknym - może dlatego, że nie należę do jego największych fanów, a dopiero stopniowo nabieram do niego szacunek, ale bardziej wzorując się tym, co tworzył w walkach z Low Ki czy Christopher'em Danielsem, na początku istnienia ROH, niż obecnie. Dużo bardziej dynamiczniejszym i dostarczającym rozrywki mistrzem był Samoa Joe, Dragon mimo iż nie mam nic do wrestlerów prezentujących technical style zbytnio nie porywał w swoich walkach, pamiętam nawet słabe, które ledwo dało się oglądać via vs. Chris Hero z Hell Freezes Over oraz vs. AJ Styles z Dissension. Owszem były wyjątki - vs. Nigel McGuinnes z Unifed.

Biorąc się za długie runy, ciężko nie ominąć również panowania Kurta Angle, który trzymał sumując oba reigny 299 dni TNA Title. Cóż, ja oceniam go pozytywnie, aczkolwiek zepsuli całą zabawę na początku, ponieważ 2 miesiące po zdobyciu pierwszego mistrzostwa świata biegał już z całą gamą tytułów jaką mogła mu zaoferować TNA, a także jeden Japoński, rangi światowej IWGP. Tutaj też zapewne można dyskutować, ale moim zdaniem faktem jest, że segmenty i walki robił dobre i nie pamiętam, aby zawodził w jednym, albo drugim. Wadą było zbyt częste pokazywanie się w tv, ale m. in. od zdobycia ponownie pasa od Stinga było go coraz mniej - od Turning Point czas zaczął zabierać również Samoa Joe, którzy oczywiście musiał zostać promowany pod zdobycie pierwszego pasa wagi ciężkiej w TNA.


  • Posty:  650
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Te dwa wymienione przez IIL'a runy były okropne... Tego runa Jarretta zbyt dobrze nie kojarzę, ale ten Ceny wrył mi się w pamięć i to bardzo niemiło, więc raczej będę więcej mówił o tym runie Jasia. Obydwa były strasznie nuuuudne... Na początek zadajmy sobie pytanie jak bookerzy obydwu federacji mogli na coś takiego pozwolić i wcielić to w życie. Cena był wtedy i nadal jest ulubieńcem dzieci. Tutaj akurat jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. John trzymał ten pas tyle czasu, bo dzieci po prostu umierały jak go widziały z tym kręcącym się shitem na ramieniu. Dałyby wszystko, by zobaczyć swojego ulubieńca z najważniejszym w całej federacji pasem. Dlatego też rodzice kupowali dzieciom wejściówki na kolejne gale PPV, na których Cenator bronił tytułu. Kupowali też repliki tego pasa z napisem John Cena, by dziecko poczuło się jak idol. A więc po prostu ten title run dawał pełno zysków. Po co niby mieliby odbierać Cenie pas? Straciliby tylko kasę. Aż strach myśleć, co by było, gdyby nie kontuzja Johna Terminatora... :t_down:

Sytuacji z Jarrettem kompletnie nie rozumiem. Tak jak to zostało powiedziane, jest sobie szefem. Na pewno dla kasy tego nie robił, bo był heelem. Czy chciał ustanowić jakiś rekord w TNA, który nigdy nie zostałby pobity? Kompletnie nie mam pomysłu...

Rzeczywiście run Joe był świetny. Nie mógł się znudzić, każda obrona tego pasa była czymś wyśmienitym. Dlatego fani się cieszyli, że wciąż taki dobry wrestler trzyma ten pas. Swoją drogą Samoa Joe znakomicie wypromował ten tytuł i całą federację. Jestem ciekaw, czy ktoś pobije w ROH Joe i będzie trzymał ten pas przez dłużej niż 22 miesiące.

Co do runu Hulka, to całkowicie sobie na niego zasłużył będąc żyjącą legendą wrestlingu. Potrzymał tak ważny pas długi okres i pokazał swoją dominację w wrestlingu. Jednak nie wiem, czy ten run był nudzący. Musiałbym wtedy żyć i śledzić wszystkie Nitro i PPV na bieżąco. Tymczasem niestety nie miałem takiej okazji... :(

Więcej pozytywnych długich title runów sobie nie przypominam jak tak dłużej pomyślę...


  • Posty:  4 929
  • Reputacja:   994
  • Dołączył:  26.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Generalnie każda federacja powinna dążyć za jakimś popytem, jeżeli widzą, że np. ta osoba się sprzedaje i ma solidną grupę fanów, to powinni ją pushować. To ma dobre, jeżeli chodzi o federację strony, ale także złe, bo jak historia zdążyła nas nauczyć - można się tym cholernie znudzić - nawiązuje tutaj do postu Danielssona, który napisał fakty - Cena się sprzedawał, dla WWE był kurom znoszącą złote jaja, ale dla nas stał sie szmatą. Jestem zwolennikiem przeciętnych runów, nie za krótkich, ale tak mniej więcej 4, 5 miesięcy max, dla osób które rzeczywiście zasługują 7, 8 miesięcy, to już naprawdę długo. Samoa Joe może już zaczyna niektórych nudzić - tak wywnioskowałem czytając komentarze - ale jest właściwą osoba, na właściwym miejscu.

Sytuacji z Jarrettem kompletnie nie rozumiem. Tak jak to zostało powiedziane, jest sobie szefem. Na pewno dla kasy tego nie robił, bo był heelem. Czy chciał ustanowić jakiś rekord w TNA, który nigdy nie zostałby pobity? Kompletnie nie mam pomysłu...

Dziwi mnie to nie mniej niż Ciebie. Jeff Jarrett można powiedzieć był świnią w tym jak dobierał mistrzów. Zniweczył m. in. Monty Browna, który mimo odpowiedniego wypromowania nie dostał pasa, a mógł stać się kimś "oryginalnym", wykreowanym dzięki TNA. Podobnie Rhino, który wszakże otrzymał NWA World title - z przypadku, ponieważ Kevin Nash nie stawił się na Bound For Glory 05 i postawiono na niego. Pas stracił na drugiej tygodniówce po tym ppv, odwet nastąpił dopiero dwa miesiące później na Turning Point, gdzie i tak przegrał, by następnie na długi czas zagrzać miejsce w midcardzie. Przykładów jest więcej. Co nim kierowało ? podbicie licznika i pewnie jakiegoś prestiżu, moim zdaniem Jarrett nie zasługiwał na te wszystkie pasy jakie posiadał, nie był i nie będzie nigdy kimś pokroju Sting czy Hogan - którzy zarabiali. Mistrzostwa świata narobił sobie u schyłku WCW - jak wiemy, pas na jego ramieniu nie przyniósł żadnych korzyści federacji. Podobnym przykładem jest też Triple H, jednak tej historii, ani jego "sprzedawalności" nie będę przybliżał, bo jej dokładnie nie znam.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Kaczy316
      Zawsze są jakieś plusy i minusy, Cody jako zawodnik nie jest zły, cała otoczka wokół tego i booking jedynie to dno, a fani chcą na czymś wyrazić swoją frustrację i obrywa się Rhodesowi za to, a prawda jest taka, że winę ponosi booking, a kto za to ponosi winę? Tu już trudno powiedzieć, bo czasem to writterzy, czasem Triple H, a czasem TKO, więc można obwiniać zarząd jako całość zamiast skupiać się na jednej osobie, otoczka i booking to tragedia w tej kwestii od stycznia teasujemy Cody vs Jacob v
    • Grins
      Na papierze wygląda to dobrze, ale niestety WWE idzie zaś tą samą drogą czyli wpychają na siłę zawodnika do paszczy to że Cody wczoraj zebrał dobrą reakcje nie znaczy że na następny SD fani już będą happy, dobrze wiemy jak to się zawsze kończyło... Póki co chyba WWE leci po rekord w dislike'ach na YT 100k pękło, cieszę się że chociaż fani w internecie mogą wyrazić swoją frustrację, bo to jak potraktowali Drew'a to dla mnie było to skandaliczne, fatalny run chyba jeden z najgorszych jeśli chodzi
    • VictorV2
      - Dropdown Uppercut - Disaster Kick - Bionic Elbow - Cross Rhodes - Cody Cutter - Snap Powerslam (Ukradziony Randy'emu) Fakt. Więcej niż 5. Nie mogę powiedzieć że nie masz racji.  
    • MattDevitto
      Co do Reignsa zgoda, ale Cena jednak coś tam więcej potrafił - inna sprawa, że musiał zawsze wykonać swój podstawowy moveset by dziecarnia była zadowolona
    • GGGGG9707
      O ile run Drew był bardzo dobry choć zdecydowanie za krótki, o ile Drew na pas zasługiwał i szkoda mi go że nagle go traci to mimo wszystko cieszę się z wyniku. Po pierwsze Cody z pasem zawsze na plus, po drugie to nam daje ciekawszą walkę na WM. Bądźmy szczerzy Orton vs Cody ma większy kaliber niż Orton vs Drew co przy aktualnej formie Ortona byłoby bardzo ciężkie do oglądania.  Tylko w przeciwieństwie do nich Cody jest dobry ringowo więc dla odmiany przynajmniej mamy Terminatora który u
×
×
  • Dodaj nową pozycję...