Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WWE One Night Stand - Extreme Rules 01/06/2008


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 104
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  04.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

1. Match



Falls Count Anywhere:

Jeff Hardy pokonal Umage

 

2. Match

Singapore Cane Match o ECW Titleshot na Night Of Champions:

Big Show pokonal CM Punka & Johna Morrison & Chavo Guerrero & Tommy Dreamera

 

3. Match

First-Blood Match:

John Cena pokonal Johna Bradshaw Layfielda

 

4. Match

I Quit Match:

Beth Phoenix pokonala Meline

 

5. Match

Stretcher Match:

Batista pokonal Shawn Michaelsa

 

6. Match

WWE Championship - Last Man Standing Match:

Triple H © pokonal Randy Ortona

 

7. Match

World Heavyweight Championship - Tables, Ladders & Chairs Match:

Edge pokonal Undertakera ©

NOWY CHAMPION: EDGE
MichelleMcCool01.gif

 

 

  • Odpowiedzi 9
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Norbas

    1

  • DonCarlos

    1

  • tomo

    1

  • buldger domino

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Gala wypadła średnio...

Pierwsza walka nawet przyzwoita, bardzo fajnie wyglądał ten zjazd Hardego po poręczy. Wiadomo że jeśli jest to FCA to pin będzie miał miejsce w sąsiednim stanie... tak więc panowie przenieśli się na parking mijając budkę z hotdogami oraz automat z Pepsi. Na zewnątrz spędzili tylko chwilę i jak dla mnie absolutnie zjebali końcówkę... Umaga spada z kilku(2 może 3) metrów... my oczywiście go nie widzimy ponieważ upada za jakimiś pudłami... za chwilę Hardy wykonuje swanton z ciężarówki na Umagę(nie ma mowy żeby w Niego trafił), ale tego też nie widzimy... chwila(12 sek. więcej niż walka Kane vs. Chavo na WM) na ułożenie się zawodników, pin i zwycięstwo Hardego...

Druga walka dobra, dało ją się obejrzeć bez ziewania, szczególnie gdy w akcji był Show. Ten bleeding w jego wykonaniu wyszedł całkiem nieźle. W sumie każdy pokazał coś dobrego, nawet Dreamer bardzo ładnie dał się spinować. Końcówka w tej walce zabójcza, Show wstaje pół twarzy we krwi i pięknie łamie kilka kendo na reszcie zawodników... Show is future ECW Chmpion.

FBM lipny do kwadratu... Do tego Kwadrat wygrał... sposób w jaki pokonał Bradshawa genialny... tyle na ten temat...

Mecz div też śmiało można przewinąć...

Co innego HBK vs. Batek. Wreszcie na ringu był Animal a nie żelbetonowy kloc. Często wykorzystywali nosze i bardzo dobrze, każdy z Nich pokazał sporo dobrego. Nie czaje o co chodzi z Y2J... wchodzi na ring zaczyna coś gadać do Shawna... żeby wpadł sprzedał codebreakera Batkowi to bym zrozumiał... Motyw z gadką Batisty "I don't love you..." genialny, od razu mi się Nejczur Boj przypomniał. Końcówka też fajna, choć ten spinebuster mogł zrobić na nosze, a nie na schody... no trudno, ale walka warta obejrzenia.

Następnie walka o WWE Tilte... no coż wiadomo było że Hunter pasa nie straci, ale walka i tak dobra. Po kilka fajnych akcji z każdej strony, pojedynek pewnie byłby dłuższy, ale Orton podobno przy upadku z ringu rozwalił sobie obojczyk. Ale mieliśmy okazję zobaczyć młoteczek... jaki zakurzony... widać że Hunter używa go od święta... Przynajmniej Vince będzie zmuszony dać nowego #1 contendera, oby to nie był Cena... brr...

I wreszcie Main Event... walka naprwadę genialna... od początku do końca coś się działo, a jak już stoły poszły w ruch... cud, miód i orzeszki :) 2 interwencje Rodzinki, na koniec nawet Vickie przyszła... nie ma Longa nie ma kto wózka pchać to od razu wyzdrowiała... końcówka tradycyjna jak w TLC wszystkie stoły połamane, z czego największa konstrukcja na końcu... no i mamy nowego WHC Edga... piknie, tylko z kim On będzie feudwał?


  • Posty:  7
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  27.05.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Gala wypadła lepiej od poprzednich spieprzyli koniec walki Umaga i Jeff hardy czy naprawdę Jeff musi wszędzie wygrywać już lepiej od tego swantona wyglądałoby np. Samoan Drop z ciężarówki na dół ( z wyskoku) bo swanton bomb był zrobiony sztucznie i tyle! Co do walki Edge vs Taker to bardzo dobra walka, ale coś czuje że na następnym ppv będzie powtórka i znów Edge vs Taker, HHH vs Orton była bardzo dobrą walką, ale mogło być lepiej stretcher nie oglądałem więc się nie wypowiem ale potem z edytuje i napisze walk div nie oglądam. Mecz z Big Showem to miód cud i ubóstwo, czyżby stare ecw powróciło? Wiem że Mcmahon miał to w planach pożyjemy zobaczymy :lol


  • Posty:  2 264
  • Reputacja:   58
  • Dołączył:  30.05.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  iPhone
  • Styl:  Ciemny

Extreme Rules - to brzmi dumnie. Niestety jak pokazał ubiegły rok, niektóre z walk są extreme tylko z nazwy. Jak było w tym roku ? Moim zdaniem nieco lepiej. Generalnie to całą galę można by było określić jednym słowem - średnia. Nie będę się jednak ograniczał do takiego ogólnika i co nieco o ONS napiszę.

Opener był walką niewątpliwie dziwną. Mnóstwo chaosu, mało składności i mocno naciągany finish ze swantonem 'nie wiadomo gdzie'. Ogólnie walka na spory minus, ponieważ obydwaj panowie posiadają spory potencjał który biorąc pod uwagę stypulację Falls Count Anywhere mógł zostać wykorzystany nieco lepiej. 5 Man Singapore Cane match moim zdaniem nie zawiódł. Było sporo akcji z użyciem kija, nieco hadrcore'u (twarz Big Showa wyglądała OKRUTNIE) i w pewnym momencie sprawa zwycięzcy nie była aż tak oczywista. Rzeczą która bardzo mi się podobała była furia Big Showa - moim zdaniem wyglądało to bardzo, bardzo dobrze. Walka Johna Ceny z JBL'em nie wzbudziła we mnie najmniejszych emocji. Oglądając ją czytałem zeszyt, robiłem porządek w szufladzie i wcinałem delicje. Wygrana Jasia była oczywista. Walka div wypadła w moich oczach nieco powyżej oczekiwań. Moim zdaniem z bardzo dobrej strony zaprezentowała się Melina która pokazała kilka ciekawych move'sów. Szczerze mówiąc ciesze się z wygranej Beth, ponieważ kolejna porażka jeszcze bardziej osłabiłaby jej ciekawy, dość długo przecież budowany gimmick. Starcie HBK z Batistą było moim zdaniem jednym z najbardziej zaskakujących na gali. Któż by się spodziewał aż tak zdecydowanej dominacji animala ? Ja z pewnością nie. Jedna sprawa - HBK potrafi świetnie sprzedać 'mękę', bez kitu, pierwsza klasa. Zastanawia mnie po co w tej walce Jericho. Miałem nadzieję że przypieprzy on Batiście pozwalając mi na zdobycie punktu w typerze jednak jak się okazało, nic takiego nie miało miejsca.

O last man standing matchu nie można zbyt wiele powiedzieć, ponieważ nie zdążył się on na dobre rozkręcić. Szkoda, początkowe fragmenty walki wyglądały całkiem obiecująco. Kontuzja Ortona ? k***a Mać. Tables, Ladders & Chairs matche od 2000 przy każdej możliwej okazji elektryzują fanów. Tym razem nie było inaczej i kolejne już starcie Edge'a z Takerem okazało się najlepszą walką na gali. Dzikie wręcz jak na warunki WWE bumpy, sporo dramaturgii, interwencji i .. dwie KATASTROFALNE gafy. Pierwsza to położenie stołu na stól przez Edge'a. Skoro stoliczek już spadł, to nie widzę sensu podnoszenia go. Last Ride z drabiny na 1 stół również wyglądałby ciekawie, a tak to otrzymaliśmy spoiler z serii 'co się stanie za chwilę'. Jedynie nieco mniej irytujące było zachowanie Takera który perfidnie ustawił drabinę w taki sposób, by mógł z niej spaść. Co jak co, ale po takich profesjonalistach jak Taker i Edge nie spodziewałem się takich wpadek.

Podsumowując uważam ONS na tle ostatnich gal za całkiem ciekawe PPV. Z pewnością było ono lepsze od ostatniego Judgment Day, a także od Lockdown i Sacrafice w wykonaniu TNA. TLC match gdyby nie 2 okrutne błedy z pewnością byłoby walką roku jeśli chodzi o mainstream. Obecnie jednak uważam tę walkę za gorszą od Flair vs HBK i na równi z Machismo vs Williams z Destination X.


  • Posty:  764
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  28.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Skończyłem niedawno oglądać, oczekiwałem lepszego PPV niż JD i pokazania tego, że ta gala będzie miała coś wspólnego z extreme, oprócz nazwy i nie zawiodłem się!

Na początek Hardy vs. Umaga - tutaj fakt jak już wspomniał przedmówca było sporo chaosu, rozciągało się to w czasie więcej było chodzenia niż robienia czegokolwiek no i finisher na koniec taki troche kulejący ... kamera ustawiona nie tam gdzie trzeba, po lądowaniu Jeff'a powoli kamerzysta zbliżał się do zawodników no i tyle z tego było... szkoda, bo napewno mogło być zdecydowanie lepiej.

Następnie 5 wspaniałych o szansę walki przeciwko Kaneowi - tutaj muszę powiedzieć bardzo dobrze oglądało mi się te walkę, Big Show oczywiście postać dominująca, ale na początku gdy wszyscy rzucili się na niego i wtedy kiedy każdy sprzedał mu jakiegoś buta, albo Frog Splash'a jak Chavo zaczeło robić się ciekawie bo mogło się okazać, że to wcale nie Big Show zostanie zwycięscą tej walki. Potem gdy już wrócił z zakrawioną głowią (wyglądał konkretnie) dał ładny popis... kijów używał na kim się tylko dało, wykurzył wszystkich z ringu i został sam z Dreamerem - czokslem i ..... podniósł go jeszcze jeden strzał z kija 1...2.....3 no i wygrał zgodnie z przewidywaniami. Walka naprawde ma u mnie dużego plusa.

Oczywiście Kane cieszący gębe pokazany....

John 1 vs. John 2 - czyli Cena vs. Layfield - wiadomo, że przeciwnik JBL to obecnie nie za dobry przeciwnik bo nic ciekawego nie pokaże dlatego do tej walki podszedłem tak na luzie. Sztywno praktycznie cały czas, nic nie utkneło mi w pamięci, STFU za pomocą łańcucha i na koniec Cena patrzący na łańcuch... ehh przypomniały się czasy Ceny rapera może wróci w tym gimmicku... kto wie było by miło. Tak czy siak zwycięstwo kwadratogłowego było pewne i tak też się stało.

Beth vs. Melina - jako, że było to I quit match postanowiłem to zobaczyć i szczerze mówiąc pozytywnie się zaskoczyłem, dość sporo się działo, nie była to taka kaleczna walka jaką odwala się na RAW'ach czy innych SD!

Zwycięstwo Beth cieszy bo po stracie pasa nie wygląda to za ciekawie, a niewątpliwie powinna dominować przecież jest jedną z lepszych jeśli nie najlepszą obecnie divą w WWE. Plus dla tej walki.

Batista vs. Shawn Michaels - tutaj się wkurzyłem niemiłosiernie, całkowita dominacja Batisty?! co do cholery to ma znaczyć i na dodatek płaczący Jerchio za ringiem :/ tragedia... gdyby Y2J przyszedł pomóc Batiście, przejść heel turn to by było zajebiście, a tak poprostu lipka straszna. Co do walki to 2 dobre finishery w wykonaniu Batisty, przynajmniej nie chwiał się tak jak z Umaga na WM...

Triple H vs. Randy Orton - szkoda.... niestety nie dowiemy się jak to miało wyglądać, młotek wszedł do gry odrazu po tym jak Randy niefortunnie upadł. Nic więcej powiedzieć nie można, ciekawe ile Orton będzie pauzować.

No i na koniec perełka, najlepsza walka gali TLC match - coś co zawsze zajebiście się ogląda ze względu na to co tam się wyprawia. Miałem obawy czy Taker dobrze się spisze w tym matchu, ale spisał się całkiem nieźle i za to brawo dla niego.

Działo się naprawdę wiele :

Czokslem na drabine

Czokslemy na stoły

Last Ride na dwa stoły

Chairshoty

Na koniec efektowny wlot Taker'a w 4 stoły :D

I Edge został wkońcu WHC!

Walka naprawdę konkretna trzymała w napięciu - było bardzo dobrze!

Co do tych katastrofalnych gaf o których mówił kolega powyżej - kij z nimi.... szkoda na to zwracać uwagę.

Gala podobała mi się, nie zawiodłem się. Była milion razy lepsza niż te felerne JD.

Oby tak dalej z poziomem walk w WWE czas żeby wreście się coś ruszyło do przodu!

 

Shawn Michaels - R.I.P 29.03.1998

 

 

 

WWF - R.I.P

 

 


  • Posty:  1 558
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  02.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Dobra jeżeli badziek pisał że gala nie ssała jak zwykle to coś musi w niej być. Dobra teraz może i ja coś skrobnę. Na wstępie miałem nadzieję obejrzeć porządną galę z jakimiś chorymi nawet bumpami. Na wstęp mamy falls count anywhere. Nie wypadła wcale tak słabo ta walka. Oczywiście Umaga i Jeff mogli pokazać więcej. Świetny clothesline z poręczy , sama końcówka , cóż tutaj akurat WWE nie wysiliło się. Było wiadomo jak to się skończy tylko było pytanie gdzie. Dalej mamy walkę ECW. DAMN tak dobrej walki w wykonaniu Extremistów dawno nie widziałem. Show na początek zaczął zamiatać aż w końcu każdy sprzedał mu jakiś cios. Nawet DDT Dreamera świetnie wyszło. Potem widzieliśmy bleeding Show'a co mi się wydaje nie był zamierzony. Big wpada w furię i pozamiatał kolesi porządnie. Wynik do przewidzenia ale tempo walki nie. I Quit obejrzałem i źle nie było, ostatnio jak Melina walczy raczej wszystko oglądam :twisted: . Wynik , cóż zamarkowałem i postawiłem na Melinę, szkoda tylko że nie dale tej stypulacji w innej walce , np. John vs John (pamiętam ich walkę i Quit i nie powiem była b.dobra). No właśnie doszliśmy do panów Johnów , First Blood Match , czekałem na jakiś chory cios krzesłem czy inną bronią. JBL przez większość walki dominował by dać się pokonać STFU z łańcuchem i zacząć krwawić. Cóż...Cena winner once again. Stretcher Match , ja się osobiście zawiodłem na tej walce , nie wiem czemu ale najmniej mi się ona podobała. Michaels był po prostu szmacony w tej walce , Batista dominował doszczętnie , no i trzeba jeszcze odnotować fakt że Jericho wbiegał na ring mówiąc że Shawn you can do it i takie tam. Last Man Standing Match , cóż z tego co wiem Orton po niefortunnym upadku nabawił się kontuzji. Dlatego ta walka była taka krótka a nie inna. To był minus tej walki bo ta stypulacja raczej nie nudzi się , zawsze jest dobra walka. Teraz tylko czekać na ile Orton został pozbawiony uczestniczenia w WWE i kto zostanie no.1 contender? No i Main Event , Damn Good walka. The Undertaker vs Edge na prawdę mnie zadziwili , kij że widać było co zostanie następne użyte i gdzie ktoś następny spadnie , ta walka trzymała w napięciu , ta walka była świetna i nawet się zastanawiałem jak Edge był na drabinie czy to aby na pewno koniec. Teraz tylko nie wiadomo co dalej z Takerem....

Gala na pewno lepsza niż poprzednia to mówię wam ja The_Icon prosto dla Faktów TVN


  • Posty:  616
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  22.03.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Do gali byłem sceptycznie nastawiony, pamiętając jeszcze JD.

Extreme Rules, nazwa do czegoś zobowiązuje i miałem nadzieję, że barwne stypulację wyniosą galę na dobry poziom, zdecydowanie lepszy niż poprzednie PPV.

Pierwsza walka napawała optymizmem.Falls Count Anywhere, zawsze lubiłem stypulację gdzie można było spinować w każdym miejscu..

Obsada niezła i wydawało mi się że to może być jedna z najlepszych walk..Jednak okazało się że taką nie była..

Ssać nie ssała, ale spodziewałem się czegoś więcej.Hardy zjeżdżający po poręczy to za mało..Swanton za jakimiś pudłami, myślałem że będzie coś lepszego..Po raz kolejny Umaga musiał się podłożyć..Walka średnia..Straszna nie była, ale bez fajerwerków..

Singapore Catch Match..na początku nie wiedziałem czego się spodziewać..Zobaczymy chłam czy dobrą walkę..Na szczęście to drugie..Każdy pokazał się z niezłej strony..Na początku wszyscy rzucają się na Big Showa, który potem nieźle krwawił i jego furia w końcówce wyglądała bardzo fajnie..Wygrał co było do przewidzenia..Jednak dawno nie widziałem takie walki z pod znaku ECW.

Cieszy że tak często używali kija.. ( :roll: ) i walka jak wskazuję nazwa Extreme Rules była hardcorowa..

Zdecydowanie na plus..

First Blood Match..Na przeciwko siebie dwa Dżony...Jeden kwadrat, drugi cycaty..Może sklecą niezłą walkę?...

A może jednak nie...Zbytnio mnie ta walka nie interesowała..Jasiek C. wygrał co było pewne..Końcówka ze STFU i duszeniem łańcuchem..Szczerze? Wolałbym jakiś mocny chairshot lub zabawę druciakiem..

Walka div..Chciałem przewinąć..Jednak przemogłem się i zobaczyłem całkiem dobrą walkę..

Dobrze że Beth wygrała bo z kobiecej zabijaki, zaczęła stawać się divą od podkładania..Sporo się działo i pokazały dobry kobiecy wrestling..

Stretcher Match..Nie wiedziałem czego się spodziewać..W pamięci miałem klocka Batistę z WM.

Na szczęście pokazał się z dobrej strony i walka była według mnie bardzo dobra..Zdziwiła mnie taka dominacja Animala..

Jednak HBK jak wspomniano wcześniej zajebiście sprzedaje ból..Aż i mnie to bolało :P

Wkurza mnie sytuacja z Y2J.Wbiega na ring i zamiast coś zrobić to tylko gada do Shawna żeby się walczył i sie nie poddawał..Chyba że bookerzy przygotowali coś dla nas specjalnego..W samej walce dużo się działo..Komicznie wyglądała ta próba SCM, po której Batek tylko się zaśmiał..Zdecydowanie na plus :t_up:

Last Man Standing Match..Walki te zawsze były dobre..i potrafiły rozgrzać publikę...

Początek obiecujący i FUCK...Kontuzja Ortona.. :| Niefortunny upadek i będzie od niego przerwa :/

Młotek szybko użyty bo trzeba jakoś zakończyć...A mogło być ciekawie..

Main Event..Atmosfera świetnie podgrzana na ostatnim SD.Nie mogli tego spieprzyć... i nie spieprzyli..

Walka jak na ostatnie gale WWE wymiatała..Dużo akcji na stół, drabiny też nie oszczędzali..Interwencje kumpli Edga jeszcze bardziej podniosły emocję walki..W końcu porażka Takera i w grobowej atmosferze ( :P ) wraca na backstage..

Podsumowując walka oczywiście na plus..Dawno nie było takich bumpów...Wreszcie jestem zadowolony z poświęconego czasu na oglądanie WWE..Oby więcej takich gal, ale czy można na to liczyć...?

Gala dobra, kilka elementów ją lekko popsuło..( czyt. First Blood Match i szybkie zakończenie Last Man Standing Match przez kontuzję Ortona..)

 

wroneksig.png

16093.png

11524.jpg

11738.gif

 

 


  • Posty:  332
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  02.01.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jestem świeżo po PPV... i szczerze powiedziawszy jak dla mnie i jak na to co obecnie prezentuje WWE PPV dostarczyło mi rozrywki :t_up: .

Jednak nie było ono doskonałe och i ach ;).

Zaczynając od początku opner zawiódł obaj zapaśnicy wcześniej już robili w miarę dobre walki i czuć między nimi chemię na ringu plus dostali ciekawą stypulację i wszyło takie cuś nijakie, za plus walki mogę uznać ten cios Hardy'ego na poręczy hehe, ten bump odebrałem jak taki odgrzewany kotlet z RAW, żeby przypomnieć markom jaki to Hardy wariat... Singapore match dla mnie typowy średniak, tę walkę oglądałem już trochę zaspany i kiedy Chavo sieknął tego murzyna na publiczności na początku myślałem ze to shoot i niechcący ^^, gdyby nie byłoby tam Big Show'a to trochę ciekawej byłoby bo to wręcz oczywiste było, że wygra... First Blood match hmmm nie ciekawi mnie zbytnio ten feud a walkę już przespałem i nie chciało mi się jej oglądać... I Quit match równierz przespałem a i tak nie interersi mnie zbytnio co tam słychać u div ;]... Stretcher match ogólnie podwaliny walki i tego feudu jak dla mnie wystarczyły, żeby obejrzeć walkę, sam poziom walki nie zachwycił mnie, ale w ringu widziałem co innego a mianowicie tak jak Raven nazwał wrestling czyli... dramat, widać było tę nienawiść Batisty do HBK'a i to jak tę nienawiść przelewał na niego za to HBK jak już napisał LegendKiller świetnie sprzedał bół i cierpienie jakie zadał mu Aniamal, Y2J jak dla mnie też tam był nie bez powodu, te jego dopingowanie było dwuznaczne, pierwsze jest wiadome a drugie to takie, że chciał się odegrać za ten Sweet Chin Music na RAW i motywował, żeby wstał i doznał jeszcze więcej cierpienia z rąk Batisty, nie miałbym nic przeciwko HBK vs. Y2J vs. Batista... Last Man Standing match tutaj szczerze powiedziawszy nie ma zbytnio co się rozpisywać bo pojedynek skończyl się za nim sie ropoczął na dobre, szkoda Ortona ;/... TLC match hmmm zdecydowanie najlepsza walka gali i mój MOTY z WWE (****1/4) i świetne zakończenie ciekawego feud'u, podczas walki nie obyło się bez dramaturgi i ciekawaych spotów... te 2 wcześniejsze wymienione wpadki nie uważam za nic strszanego nawet po takich profesjonalistach, najlepszym może zdarzyć się a po za tym nie myli się ten co nic nie robi ;) i byłem naprawde zaskoczony wynikiem walki, że Edge wykurzył Undertaker'a niczym Matt'a Hardy'ego z RAW w 2005, jeśli miałby to być ewidenty koniec sagi Undertaker vs. Edge to się nie zawiodłem na tym :).

Podsumowując jedno z ciekawszych WWE PPV tego roku, zdecydowanie było dla mnie lepsze od powiedzmy odpowiednika TNA - LockDown.

Ganso Puro Czub :).

53373727349a4521b35993.jpg


  • Posty:  3 601
  • Reputacja:   6
  • Dołączył:  21.06.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

Też dodam coś od siebie. Gala ogólnie całkiem przyjemna. Głównie dlatego, że każda miała jakąś stypulację.

Starcie Hardy'ego z Umagą to oczywiście odgrzewany kotlet, lecz całkiem smaczny :) Kilka fajnych akcji i zakończenie ewidentnie pod marków Jeffa. W ich oczach jest już pewnie bogiem.. :D Wyżej koledzy opisywali motyw z materacem czy tam innym gównem - nie ma sensu więcej o nim pisać :D Choć widziałem opinie, że niby to był "prawdziwy skok" itd. :lol No, nieważne.

Singapore Cane Match, o dziwo jedna z najlepszych walk gali. Widok wściekłego Big Showa z krwią na twarzy, niezapomniany. Jeśli chodzi o moment przywalenia temu murzynowi kijem, to też się nabrałem, że to jakiś przypadek, lecz po chwili wszystko było jasne. Odnotuję jeszcze fakt, że po walce pokazano Kane'a stojącego gdzieś na korytarzu w "roboczym" stroju gapiącego się na wyjebisty TV... :shock: Eeeeeeeee...

First blood. Jedyne emocje wynikły z tego, że jako jedyny z czołówki typeram postawiłem na JBL'a myśląc, że będzie "czarnym koniem" i jednak chociaż w tej walce dokopie Cenie. Było blisko :roll: Cena ty luju! :twisted:

Stretcher Match: Moment w którym HBK ostatkiem sił próbował wykonać super kicka i padł na matę zajebiaszczy. Nie spodziewałem się również wygranej i takiej dominacji Batiego. Ale z jego wygranej jestem zadowolony. Również nie wiem po kiego wała Jericho kilkakrotnie "pomagał" HBK.

WWE Championship - Last Man Standing Match: respekcik dla Ortona za to, że mimo kontuzji i zapewne ogromnego bólu jednak się podniósł gdy sędzia wyliczał go po upadku. Również brawo dla HHH za przytomność umysłu i za to, że nie wykonał pedigree, które mogłoby do końca pogruchotać ramię Ortona tylko użył zakurzonego młotka - ofkoz trzymając rękę na metalowej części :D

Tables, Ladders & Chairs Match: Dobra walka! I jednak zaskoczenie związane ze zwycięzcą. Motyw z ustawianiem stołów aż tak wyraźnie pod późniejsze upadki nędzny, ale to wszystko przebił Taker ustawiając sobie drabinę dwa metry od środka ringu po to by idealnie trafić na stół........ Łeee.

Gala: Dam nawet 8/10 za to, że się nie nudziłem.

 

16476371734edf391100c30.jpg


  • Posty:  2 114
  • Reputacja:   4
  • Dołączył:  22.04.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  BGZ

Gala zapowiadała się ciekawie ze względu na różne stypulacje walk i rzeczywiście nie zawiodła.

Pierwszą walką był Falls Count Anywhere Match pomiędzy Umagą a Jeffem Hardym. Motywem przewodnim tej stypulacji jest to, że przeciwnika można odliczyć w dowolnym miejscu. Walka była interesująca właśnie ze względu na to, że szybko przeniosła się na zaplecze i w końcu na parking za halą. Pojedynek nie przenudzał i obejrzałem go z zainteresowaniem. Jedynym jego minusem było zakończenie. Chyba tylko dzieci mogłyby uwierzyć, że Jeff skoczył z tej ciężarówki na Umagę ot tak leżącym na gołym betonie.

Widzę tu dwie możliwości, pierwsza - pod ciężarówką leżał specjalnie przygotowany materac, który po skoku Hardy'ego został szybko schowany pod naczepę, druga - sama końcówka walki mogła zostać nagrana wcześniej, tak jak w pamiętny wybuch limuzyny w anglu ze śmiercią Vince'a. Bardziej się skłaniam ku pierwszej opcji.

Trochę szkoda mi tu Umagi, od dluższego czasu został niestety sprowadzony do roli popychadła, jest wciąż podkładany kolejnym wrestlerom.

Po pierwszym przyzwoitym pojedynku, jako drugi match mieliśmy Singapore Cane Match o ECW Titleshot na Night Of Champions. Zmierzyli się CM Punk, John Morrison, Chavo Guerrero, Tommy Dreamer i Big Show. Spodziewałem się słabej walki, którą trzeba będzie przewijać bo będzie wiała nudą, a tu miłe zaskoczenie! Głównie za sprawą Big Showa obejrzeliśmy efektowny ciekawy pojedynek. Gigant w czasie walki doznał kontuzji łuku brwiowego. Od razu widać było, że to nie nacięcie tylko prawdziwa kontuzja. W końcówce pojedynku Big Show całkowicie zdemolował rywali i odliczył Tommy Dreamera.

A zatem znamy już przeciwnika dla ECW Championa Kane'a. Na kolejnym PPV WWE Night of Champions, które odbędzie się 29 czerwca zmierzy się właśnie z Big Showem.

Należy pamiętać, że Big Showowi w zamian za podłożenie się dla Floyda Mayweathera na Wrestlemanii obiecano promocję i walkę o pas. Jak się okazuje chodziło o tytuł ECW. Cóż szykuje się ciekawy feud pomiędzy Showem i Kanem zakończony ostatecznie z pewnością zwycięstwem tego pierwszego.

Następnie mieliśmy pojedynek Johna Ceny z JBLem w stypulacji First Blood Match. W tym rodzaju walki wygrywa wrestler, który pierwszy wywoła krwawienie u swojego rywala. Na poprzednim PPV Judgment Day nawet dałem się nabrać (po wcześniejszej serii porażek Ceny), że Bradshaw wygra, lecz tym razem nie miałem złudzeń. I zgodnie z moimi przewidywaniami John Cena zaliczył kolejne zwycięstwo. Może i nie można nazwać tej walki słabą, ale też z pewnością nie był a porywająca. Panowie zdecydowanie się nie wysilili.

Kolejną walką był pojedynek kobiet, był to pierwszy w historii pojedynek div w stypulacji I Quit Match. Żeby wygrać ten rodzaj walki trzeba zmusić przeciwnika do wypowiedzenia słów: " I Quit". W moim odczuciu walka była kiepska, najgorsza na tej gali.

Ale kolejną walką był już Stretcher Match pomiędzy Batistą a HBK. Stretcher Match polega na tym, żeby położyć przeciwnika na noszach, i przewieźć rywala na tych noszach przez wyznaczoną linię, która znajduje się mniej więcej w połowie drogi pomiędzy wyjściem na arenę a ringiem. Cóż nie jest to zbyt porywająca stypulacja,ale jednak walka nie była zła. Przez cały match kiedy dominował Batista byłem wręcz przekonany, że i tak zaliczy kolejną porażkę z Michaelsem. W końcu z reguły tak właśnie jest, że ten co dostaje przez większą część walki na końcu wygrywa. A tu zaskoczenie i Shawn przegrywa tę walkę!

Kolejna walka i już starcie pomiędzy Triple H'em a Randy Ortonem. Nawet trochę poczułem się zaskoczony, że HHH dał się wypchnąć z maineventu na rzecz Undertakera.

Tak więc mamy kolejną walkę i stypulację Last Man Standing, Aby wygrać taki pojedynek trzeba tak zniszczyć przeciwnika by nie był w stanie podnieść się zanim sędzia doliczy do dziesięciu. Jest to jedyna droga do zwycięstwa.

Cóż jak wiemy walka zostala skrócona przez kontuzję której doznal w czasie walki Otron. Kiedy wypadł przez liny za ring, nie upadł na plecy tylko na lewy bark. Jestem naprawdę pełen uznania dla Randy'iego, że kiedy sędzia zaczął odliczać, a było już wiadomo, że trzeba natychmiast zakończyć pojedynek, Randy wstał. Kiedy mógł przecież już się nie podnosić i w ten sposób i tak wygrałby Triple H. Tak jak napisał modjo wyżej, HHH też wykazał się rozsądkiem markując tylko uderzenie młotkiem, bo gdyby chciał wykonywać pedigree napewno jeszcze bardziej kontuzjowałby Randy'iego.

I wreszcie mainevent. Kolejny już pojedynek Edge'a z Undertakerem o zawieszony pas Mistrza Świata Wagi Ciężkiej. Walka w stypulacji Tables, Ladders & Chairs Match. Żeby wygrać należy zdjąć pas mistrzowski zawieszony ponad ringiem. W użyciu są stoły, drabiny i krzesła. Dodatkowo stawką tej walki było to, że jeśli Taker przegra odchodzi z WWE.

Walka na pewno dobra, zdecydowanie najlepsza na całej gali. Jedynie to co było mówione już w postach wcześniej bardzo raziło. Pod koniec walki Undertaker zamiast postawić drabinę na środku ringu, ustawił ją prawie że przy linach, specjalnie po to, by przelecieć ponad nimi i spaść na dwa stoły ustawione przed ringiem, kiedy Edge przewróci drabinę.

Mimo wszystko Takerowi należą się słowa uznania, że tak dobrze się spisał w takiej wymagającej walce.

Zwycięstwo Edge'a i Undertaker zgodnie ze storylinem kończy karierę. Pytanie teraz czy powróci już na Drafcie kiedy zostanie przerzucony na Raw, czy też może jego nieobecność potrwa nieco dłużej.

W tej sytuacji wyjaśniła się wygrana Batisty z HBK, pozwolili mu wygrać, by teraz rzucić go w feud z Edgem.

Podsumowując galę. Napewno nie można o niej powiedzieć, że była słaba. Dość powiedzieć, że całą galę obejrzałem od początku do końca nie przewijając niczego a to niezbyt często u mnie się zdarza, bo przeważnie przewijam co nudniejsze walki, oglądając tylko końcówki. A tu obejrzałem nawet walkę div.

Galę bardzo ciekawie się oglądało ze względu na różne stypulacje, nie ma co się oszukiwać, gdyby to byly zwykłe walki, chyba już nikt nie miałby ochoty po raz kolejny tego oglądać bo praktycznie mieliśmy tu powtórkę z Judgment Day.

A tak, było ciekawie i gala okazałoa się dobra.

Zdecydowanie warto obejrzeć. :t_up:

Darowałem sobie opis Judgment Day. Nie chciało mi się pisać o gali, która ssała tylko trochę gorzej od letdałnu na przykład. Była nudna, spać się chciało oglądając to… PPV. Opisać ONS już muszę. Bo z jednej strony hardkorowe stypulacje, z drugiej Taker i TLC... :P

Na początek jednak krótkie ogłoszenia parafialne. Chciałem, by ten opis był trochę inny. Miałem zamiar wrzucić na BGZ raport, ale po napisaniu połowy drugiej walki dałem sobie spokój. Dalej jednak myślałem, jak zrobić... by było inaczerj :thinking: To, co widzicie niżej, to hmmm... połączenie typowego opisu gali z raportem + screeny i... gify, które, rzecz jasna, sam porobiłem. Jeżeli się podoba takie przedstawienie gali - pisać, jeżeli się nie podoba... też pisać: Na pw, w sb, anywhere.

Na gale czekałem odkąd pojawiła się jej reklama na Judgment Day. Krew, pinezki, stoły, krzesła – pełen hardcore. Wszelakie narzędzia mordu od zawsze kojarzyły mi się z pro wrs, dlatego z uśmiechem na ustach podchodziłem do One Night Stand, która zapowiadana była, jako jedyna, tak hardkorowa, gala.

Falls Count Anywhere, czyli pojedynek Jeffa z Umagą. eLkeY pisze, że było dużo chaosu. A jak ta walka miała wyglądać? Panowie nie mogli przecież połowy czasu na pojedynek spędzić na ringu. Trochę się popunchowali, potem szybciutko powędrowali na zwiedzanie muzeum… Umaga potraktował Hardy’ego trzema połączonymi krzesłami, co wyglądało sztucznie… Apropo sztuczności

swanton bomb był zrobiony sztucznie i tyle!

Sztuczne to są twoje zęby, swantom wypadł bardzo dobrze

Swanton za jakimiś pudłami, myślałem że będzie coś lepszego

Ja też myślałem, że będzie coś lepszego, np. że się Hardy podpali i zacznie udawać pochodnie, a tu zonk - tylko swantom z ciężarówki, Pfff…

i zakończenie ewidentnie pod marków Jeffa.

Jakby mu dał z otwartej po pysku i po tym go spinował, to byłby czad, nie? Swantomów ze sporej wysokości nigdy za wiele.

…Potem Jeff odpłaca się jakimś klocem i poprawia mu z gaśnicy… odpalając ją. Robi się coraz ciekawiej, walka przenosi się do innych miejsc. Jest jakiś bar, czy cuś, a potem panowie idą na świeże powietrze. Walka przy naturalnym oświetleniu wygląda fantastycznie. Lekkie duszenie wężem i wspomniany już wcześnie swantom z ciężarówki. I jeśli ten swantom był zrobiony pod marków, to ja jestem kobietą.

Walka na pewno nie była objawieniem. Był to udany pojedynek, mocny opener, który spełnił swoje zadanie… tj. rozgrzał publiczność i nie pozwolił zasnąć przed monitorem.

allplayer20080604111332vt4.png

allplayer20080604111413xn5.png

allplayer20080604111631qh5.png

Po openerze przyszła pora na Singapore cane match. Zaczyna się delikatnie, tj wszyscy leją Big Showa. Pauke pierwszy ściąga Punk, potem John, Tommy i Chavo. Zaczyna się pieszczenie Showa. Ostro. Jesteśmy świadkami również, jak Big Show rozwala sobie głowę uderzając się o schody, które wcześniej próbował władować w interweniującego Miza. A co na ringu? Ano superplex + powerbomb w jednym. Show tymczasem wstaje, kamera najeżdża na twarz dzielnego herosa i co widzimy? Pięknie przemalowana krwią facjatę.

twarz Big Showa wyglądała OKRUTNIE

Okrutnie to wyglądała twarz McMahona pięć lat temu, kiedy dostawał po dupie od Undertakera. Twarz Big Showa, owszem, była czerwoniasta, ale bez przesady, mocno nie krwawił.

Big Show bierze się za śmietnik z kijami; zaczyna się odpłacać. Morrisom wyskakuje z ringu, ale w locie przyjmuje cios kijem – wspomniana przez LegendKillera furia Showa, który po porządkach wparowuje na ring i zostawia sobie tylko jednego oponenta – Tommy’ego Dreamera. Chokeslamik i poprawka z kija. Show pinuje Tommy’ego nogą podnosząc w górę rękę z kijasem.

Bardzo mi się ta walka podobała. Dekoracja przy narożnikach ringu wyglądała super, walka zaś była bardzo dobra. Zagłosowałem w typerze na Punka, ale to dlatego, że nie oglądam ECW, a z tego, co widziałem na powtórkach puszczonych przed samym matchem, Big Show tam nieźle miesza… Gdybym wiedział…

allplayer20080604111817zr6.png

allplayer20080604112035lw6.png

allplayer20080604112103me9.png

allplayer20080604112224ui2.png

allplayer20080604112334pv8.png

allplayer20080604112514oo3.png

Kolejna walka to pojedynek dwóch Johnów. Pierwszy – absolutny geniusz i następca Arnolda Schwarzeneggera w roli Terminatora. Niedługo czwarta część, Arnie już nie wystąpi, więc mamy godnego zastępcę. Drugi - …O gościu krążą już legendy. Na forum wykłócają się, kto ma ładniejsze cyce – John, czy Ashley. Sam nie wiem, miałbym problem.

Stypulacja First Blood. Zawsze mnie ciekawiło, co by się stało, gdyby taki wrestler skaleczył się np. w palec uderzając o jakiś ostry przedmiot? Dostaje po mordzie z kija, krzesła, śmietnika – nic. A tu myk – niefortunnie uderza łapą o ostrą krawędź jakiegoś przedmiotu i zaczyna krwawić. Hmmm…. Dobra, koniec pytań. Walka zaczyna się od „odbezpieczenia” narożników. Początkowo seria punchy, potem dopiero robi się coraz cieplej. Najpierw mała Cena unika krzesła, a w chwilę potem przyjmuje na swoją niezbyt okrągłą głowę mikrofon… Jakiś pusty ten dźwięk, ale nie czepiajmy się już szczegółów. Najbardziej, podczas oglądania walki, rozwaliło mnie to przeglądanie głów wrestlerów. Normalnie lałem z tego. No, Jasiu, pokaż główkę. =)) Następnie tarcie mordy o schody i, gdy panowie wchodzą na ring, Jaś C. ląduje na rogu bez gąbki. Nie krwawi – wiadomo, terminator. Potem zaczyna się uwielbiany przez miliony Jasio Dance, czyli 2x shoulder block, suples na plecy i niszczycielski YCSM! This is unbelievable. Potem dzieje się rzecz niesłychana, otóż Jaś wplątuje się w liny, JBL natomiast, wyciąga… pejczyk. Dzielny Marine jednak z kolanka traktuje krocze JBLa, bierze w swe łapska łańcuch i zakłada biednemu Layfieldowi STFU… JBL zaczyna krwawić. It’s over…

Wygrana Siniaka była wiadoma już od dawna. Cieszy jedynie, że nie musieliśmy oglądać go w Main Eventach.

allplayer20080604112659nq2.png

allplayer20080604112824bl4.png

allplayer20080604112911af1.png

allplayer20080604113101mu5.png

allplayer20080604113246yo8.png

allplayer20080604113337dy1.png

allplayer20080604113520xt6.png

Do walki babeczek w stypulacji I Quit podchodziłem, jak do jeża. Bardzo często zdarza się, że po prostu sporą cześć walki Div przewijam. W związku, że opisuję całą galę, to się przemogłem i obejrzałem od początku do końca. Początek był zdecydowanie najlepszy. I to nie ze względu na jakieś mega stiffowe ciosy panien, tylko… na fotografa, który upada przed Meliną. Proszę bardzo:

344531.gif

Denerwowała mnie jedna rzecz. Sędzia nie biegał po ringu z mikrofonem. :P Walka zaczyna się od paru diabelsko mocnych chwytów i back breakera w wykonaniu Beth. Stosunkowo dużo submissionów, parę dobrych ciosów z narożników. Beth w pewnym momencie chwyta za włosy Melinę i rzuca o ring. Ta nie jest dłużna i oddaje jakimś arm submissionem. Beth udaje się wyrwać z piekielnego uścisku; wykonuje Power bomba. Potem już tylko sumbmission i koniec walki.

Wygrana również wiadoma… Przynajmniej dla mnie. Jakoś nie mogłem sobie wyobrazić tappującą po jakimś shicie, Beth.

allplayer20080604115348pm5.png

allplayer20080604115550bi9.png

allplayer20080604115628vj3.png

Następną walką był pojedynek Michaelsa z Batistą. Stypulacja tej walki, to Stretcher match. Na początku Michaels skacze po ringu, jak ta sarna; bardzo szybko Batek bierze się za próbę Batisty Bomb – daremno. Potem przenoszą się poza ring. Batek rzuca Michaelsem, jak workiem, by potem przyjąć wózek na klatę. Gdy walka przenosi się z powrotem na ring, jesteśmy świadkami Elbowa made by HBK. Michaels szykuje się do SCM, ale niestety, pech chce, że Da Animal sprzedaje mu clothsline’a. Co jednak nie odwlecze… Batista bierze Ejczbikeja na Batistę Bomb, ale ten zeskakuje i wykonuje SCM!. Oh my God… Batista trafia na stół operacyjny… tzn. na wózek… z którego wypada. Niestety, nie tym razem. Panowie wchodzą na ring i HBK przyjmuje potężnego speara. Nieźle ten spear mu wyszedł. Następnie Batek wykonuje swego finiszera i kładzie Shawna na wózek i… wbiega Chris. Szepnął tylko Michaelsowi jakieś ciepłe słówko i polazł… skąd przylazł. Batek wciąga Shawna ponownie na ring. Wpierw HBK wykonuje Sweet Chin Musiczka w brzuszek, po czym pada. Batista bierze go czule w ramiona, i po tekście – „I don’t love you” wykonuje… Tak, zgadliście – Batistę Bomb. Oh, cóż za zwierzę, cóż za bydlę. Potem już tylko formalność… chciałoby się rzecz. Batek wiezie Shawna i tuż przed liną wpada Chris (sic!). Jericho odchodzi, Batista również. Przynosi schody, na których ląduje Michaels po Spinebusterze. Po raz kolejny trafia na stół, tfu, na wózek i odjeżdża w siną dal, hej. Batek tryumfuje.

Bardzo dobra walka. Aż dziw, że Shawn był aż tak niszczony. Dobrze się stało, cały ten feud trójki Jericho – Michaels – Batista nabiera rumieńców. Dużo się podczas tego pojedynku działo. Była dynamiczna, pełna fajnych akcji. Myślę, że interwencję Chrisa można było inaczej przeprowadzić. Mógł pomóc którejś ze stron: stanąć po stronie Batisty przechodząc heelturn, lub po stronie Michaelsa. A tak wlazł, w sumie niewiadomo po co, szepnął słówko, lub nawet dwa Shawnowi, eeee, nie tego się spodziewałem. Choć to i tak lepsze, niż nic.

Stretcher Match , ja się osobiście zawiodłem na tej walce , nie wiem czemu ale najmniej mi się ona podobała. Michaels był po prostu szmacony w tej walce

A jakby wygrał po raz 56 to byłoby cacy? Co ty gadasz? Niszczenie (NIE SZMACENIE) Michaelsa było zajebiste. Nie zniósłbym po raz kolejny tauntującego HBKa. Bez przesady, to nie Bóg, od czasu do czasu MUSI przegrać, nie łapiesz? Gdyby bez przerwy wygrywał na wszystkich PPV, to byłby niewiarygodny jak wrestler. A dominacja Batisty przez cały match było najlepszym z możliwych posunięciem. Taka zemsta za Judgment Day… Piękna walka.

allplayer20080604115932ev7.png

allplayer20080604174426yo1.png

allplayer20080604174626iy7.png

allplayer20080604174642mf7.png

allplayer20080604174716nq2.png

Na kolejna walkę czekałem bardzo długo. To właśnie na niej chciałem zobaczyć Pedigree na pinezki. :P Chciałem zobaczyć krwawiącego HHH. On przecież potrafi się nieźle naciąć. Jak było? Walka ledwo się rozpoczęła i już mieliśmy napisy końcowe… eeee, kolejną walkę. A zaczęło się tak…

Wpierw wrestlerzy przenieśli się poza ring – tam pieścili się serią punchów. Po powrocie na ring, Orton, sprzedaje zajebistego, jak zwykle, Dropkicka. Po tej akcji, Orton, zostaje wyrzucony poza ring. Triple H, majstruje przy stole komentatorskim; wciąga na niego Randy’ego i próbuje wykonać pedirgree. Próbuje… Orton zeskakuje ze stołu, powala HHH i robi DDT. Wchodzą na ring. Randy w towarzystwie schodów, które już po chwili zmieniają właściciela. HHH zostaje uderzony, a następnie przyduszany sznurem, który, również Randy, wrzucił na ring. Następne wydarzenie, to jak piorun – niespodziewane, nagłe uderzenie, które raczej pustoszy, niż naprawia. Randy szykuje się do RKO, biegnie w stronę wstającego HHH, i zostaje wyrzucony z ringu. Niefortunnie upada i łamie obojczyk. Randy wije się z bólu, sędzia zaczyna go odliczać, robi się nieciekawie. Triple H dostaję od sędziego jakieś informacje. Schodzi z ringu, podnosi przeciwnika i uderza - Orton pada. HHH widząc co się dzieje, idzie po Sledgehammera; uderza nim Ortona, sędzia odlicza do dziesięciu. Koniec walki.

Zawiodłem się. Ale czy ktoś się nie zawiódł? Gdyby Randy nie upadł tak… jak upadł, to mielibyśmy pewnie świetny Last Man Standing. Nie dostałem ani pedigree na pinezki, ani krwi, ani… Nie mam tu żalu do Randy’ego. Zdarza się przecież, ale ta walka wraz z ME mogła być prawdziwą ozdobą, perłą w koronie, a tak? I tak się zastanawiam, co dalej z Ortonem? Gale oglądałem we wtorek i byłem nieźle wkurzony. Teraz jednak uważam, że… dobrze się stało. Ofkoz nie kontuzja, ale odpoczynek od wrestlingu, który Randy przymusowo będzie miał. Taka przerwa przyda mu się. Teraz w ME niemiałby czego szukać, a tak po upływie 3-4 miesięcy fani się stęsknią, i on, pełen świeżości, wróci do wrs.

allplayer20080604174915kb1.png

allplayer20080604175010bw4.png

allplayer20080604175204uf3.png

allplayer20080604175250qk9.png

allplayer20080604175532xs0.png

Main Event. Czekałem, kurde, czekałem z utęsknieniem. Rodziły się w mojej głowie pytania, na które nie znałem odpowiedzi. Undertaker i TLC… Boże kochany, jak ja na to czekałem. :D Uwielbiam TLC matche, HIAC, Elimination Chambery, i teraz, kiedy Taker walczy z The Master of TLC w jednej z mojej ulubionej stypulacji… :)

Zanim wszedł Edge, kamera pokazuje narzędzia mordu. Ładnie rozstawione stoły, na nich krzesła, wokół ringu drabiny. Dostrzec można i podświetlony jasnym światłem pas… Właśnie, tak długo w WWE nie było TLC o pas mistrzowski, że zapomniałem, żeby wygrać ten match, trzeba wejść po drabinie i go ściągnąć, jak walizę na MITB. Edge wlazł na ring, chwilę potem Taker. Walka zaczyna się od Big Boota made by Undertaker. Potem seria punchy i Old School. Następnie, Mark, schodzi z ringu. Bierze drabinę – piękny widok – i po dropkicku Edge'a ląduje na położone przy barierkach drabinki. Kiedy Taker leży przyparty do barierek, Edge ustawia dwa stoły, jeden na drugim. Walka zaczyna się rumienić, gdy Undertaker ustawia dwa kolejne stoły (tuż obok tych postawionych przez Edge'a. W sumie mamy cztery stoły ustawione koło siebie) Potem mamy pierwszą próbę ściągnięcia pasa przez Edge'a. Zostaje jednak zrzucony na liny. Taker bierze drabinę pod pachę i ustawia na narożniku… by po chwili na nią wpaść. To samo jednak czeka Mastera of TLC matches chwilę później, tyle, że po przeciwległej stronie. Mamy dwie drabiny ułożone na narożnikach. Ciekawe? No ba, po chwili nie ma po nich śladu – Edge, później Taker swoją masą ciała strąca ładnie ustawioną drabinę z narożnika, łueee. Co się dzieje potem? Potem mamy np. Leg Dropa na… krawędź krzesła i Frog Splasha by Edge na stół. Wióry lecą, ja spocony, dobrze jest. :t_up: Mamy i Speara po tym, jak Edge został ściągnięty z drabiny. Na ringu dzieje się coraz więcej/lepiej/szybciej. Taker pięknie przyjmuje chairshota, by później odwdzięczyć się Chokeslamem na drabinę położoną pomiędzy barierkami, a ringiem. Oł je, bejbe. Jeśli dodać do tego interwencję Hawkinsa i Rydera, którzy lądują na stoły po Chokeslamach, to już jesteśmy w raju… Przynajmniej ja jestem. Miałem łzy w oczach widząc na ostatnim SD! przed galą Last Ride’a na stół. To, co się ze mną działo po ujrzeniu Last Ride’a na dwa stoły z drabiny, wolę przemilczeć, gdyż tekst będą pewnie czytać nieletni. Potem wbiega reszta La Famili, ale nic złego, dzielnemu panu w płaszczu, nie robią. Undertaker wchodzi na drabinę, jest coraz bliżej Word Heavuweight Title i… wstaje Edge! Drabina zostaje przez niego popchnięta, ląduje na linach. Hola, hola, a gdzie Taker? Taker wpada na cztery ustawione pod ringiem stoły. Ja jestem bliski orgazmu, a Edge sięga po upragniony pas wagi ciężkiej…

Walka była absolutnie genialna. Pięknie określił to ElkEy, pisząc o „Dzikich wręcz bumpach” Taker, mimo wieku, po raz kolejny pokazał, że jest wielki – dosłownie i w przenośni. Najlepsza walka gali, Main Event pełną gębą… I to zakończenie. Mhmmm, Cód, malina, mandaryna. Tak powinno być... I ostatnia droga, którą oglądałem niemal klatka, po klatce. Ten ledwie widoczny uśmiech na samym końcu, który zwiastuje nam lepszą przyszłość. Jesteśmy świadkami historycznej chwili. Panie i panowie, cieszmy się i radujmy, albowiem Taker idzie na RAW…

allplayer20080604175917bo0.png

allplayer20080604180054ma6.png

allplayer20080604180212ps8.png

allplayer20080604180418qp9.png

allplayer20080604181322ij3.png

allplayer20080604181822zr2.png

allplayer20080604181842hh1.png

344618.gif

344622.gif

344625.gif

A więc galę obejrzałem z dwóch powodów. Po pierwsze - zarzucano mi, że krytykuję WWE nie oglądają go (jakbym nie widział Wrestlemanii i większości RAW'ów na Extreme). Po drugie - Kojot stwierdził, że ONS było lepsze od WM'ki jeśli chodzi o poziom walk. A więc zaczynajmy.

Jeff Hardy vs Umaga

Walka w której miały miejsce tylko trzy ciekawe wydarzenia: stiffowy Big Boot Umagi, Clothesline'a Jeffa z poręczy i ten skok na materac. Tempo co prawda wolne, ale i tak niezłe jak na WWE.

Ocena: **

Singapore Cane Match

Prawie cała walka to wymachiwanie bambusami. Poza tym kompletnie olana końcówka. Na początku aż się zdziwiłem, że Dreamer został spinowany. Jedyna jej zaleta to to, że była krótka. No i Miza mogło tu w ogóle nie być, biorąc pod uwagę, że cała walkę przeleżał koło ringu, a wziął pewnie więcej niż Joe przez pół roku w TNA.

Ocena: *1/2

John Cena vs JBL

Nuda, nuda i jeszcze raz nuda! Okropnie wolne tempo, przez większość matchu punche, no i wzorowanie się Jaśka na Khalim (mam na myśli to zaklinowanie w linach). Jedynie ostatnie kilkanaście sekund jako tako wyglądało.

Ocena: *1/4

Walkę babek przewinąłem,

Shawn Michaels vs Batista

Ta walka pozytywnie mnie zaskoczyła. Co prawda znowu wielkim minusem było tragiczne tempo i nieemocjonująca końcówka, ale... HBK jak przystało na jednego z dwóch wybitnych wrestlerów w WWE (drugi to oczywiście Taker) świetnie poprowadził swojego klocowatego przeciwnika, dzięki czemu udało im się uniknąć kompletnej kompromitacji. Biorąc pod uwagę kiczowatą stypulację i możliwości Bacia naprawdę mogło być jeszcze gorzej.

Ocena: **1/4

Randy Orton vs Triple H

Tutaj co ciekawe mało leżeli. Zawsze lepsze kompletnie niestiffowe punche i kicki niż wylegiwanie się. Co więcej, udało im się ten poziom utrzymać przez całą walkę, a to już coś. Dałbym nawet *** albo więcej, ale przez brak emocji w końcówce spowodowaną kontuzją Ortona nie mogę. Chociaż... ciekaw jestem jakby to wyglądało, gdyby Randy nie złapał kontuzji, bo na 100% mogła to być jego najlepsza walka, jaką widziałem.

Ocena: **3/4

Edge vs Undertaker

Słyszałem bardzo dobre opinii po tej walce. Mimo to nie spodziewałem się wiele... i się zdziwiłem. Już na samym początku dawka adrenaliny - zajebisty, stiffowy Big Boot Takera ala Necro Butcher. Potem trochę dobrej jakości brawlu, nieco leżenia i... zaliczanie drabinek przez obu wrestlerów. Biorąc pod uwagę, że dopiero się rozgrzewali, było naprawdę świetnie. Jednak mnie najbardziej interesowało łamanie stołów. Na początek Knee Drop Edge'a.. spodziwałem się czegoś więcej, no, ale jeszcze kilka stolików zostało. Potem znów leżenie... i zejebisty Chokeslam na drabinę! Już w tym momencie jest to abosolutny show stealer. Nastęnie brawl z Edżami i kolejny świetny bump - tym razem Chokeslam na stół. Po raz pierwszy na tej gali naprawdę się rozemocjonowałem. Jeszcze jeden Chokeslamik i wraca Edge. Coś czuć, że walka zbliża się do końca. No i Last Ride na dwa stoły. Aż mi się przypomniał Edge z Attitude Ery. I w końcu przyszedł czas na bump gali. Takera zawsze uważałem za doskonałego brawlera i obok Danielsona najlepszego na świecie, jeśli chodzi o umiejętność sklejenia walki z każdym przeciwnikiem. Jednak nigdy nie kojarzyłem go z New Jackiem :D A tutaj naprawdę go przypominał. Jak się można było domyślić Edge ściągnął pasek. Podsumowując, naprawdę dobra walka. Świetny brawl, mocne chairshoty i kilka bumpów, których nie powstydziłoby się CZW. Gdyby jeszcze zamiast leżeć powymieniali się jakimiś ciekawymi submissionami np. kultową Gogoplatą :)

Ocena: ****

Jeśli chodzi o galę, to wypadła słabo. Powiem wręcz, że ssała wszystkim PPV TNA i galom indy w tym roku, jak i samej WM'ce. Ale... znów na gali WWE pojawia się jedna walka warta obejrzenia. Co prawda żal mi łącza na 1,37 gb, z czego 1 gb to shit. Ale chyba zacznę ściągać walki o najlepszych ocenach, bo potrafią się wyróżnić od tego shitu.

94370642845de365932a94.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • KyRenLo
      Fenomenalny zasłużył: Piękny widok. To teraz niech WWE ogarnie Cenę, żeby go wprowadził, bo to jest chyba najlepsza możliwa opcja.  
    • KyRenLo
      Liv wybrała rywalkę i zaskoczenia nie było, bo być nie mogło. Liv vs. Steph: Brock Lesnar też zawalczy na WM i będzie to Open Challenge. Jacyś wasi faworyci do wyboru? Ja już wspominałem, że Lesnar vs. Femi ze zwycięstwem tego drugiego to jest coś, co chcę zobaczyć i oby WWE poszło w tym kierunku.
    • VictorV2
      Nadgoniłem Smackdown i muszę przyznać...ostatni odcinek oglądałem z uśmiechem. Nie dlatego że content był dobry, ale przynajmniej był entertaining.  Kit Wilson robi niesamowitą robotę. Nie spodziewam się wysokiego poziomu po Smackdown, ale jeśli chcą schylić się bardziej w entertainement to wychodzi to całkiem fajnie. Nawet Oba nie wygląda jak typowy "HULK BIG! HULK SMASH!" tylko ma trochę głębi, tu pożartuje, tu pociśnie Miz'a. Charlotte i Alexa ciągle są świeże i zabawne, ich przyjaźń zas
    • MattDevitto
      Też mnie to boli zwłaszcza, że Cena to był ich ,,gość'' przez długie lata... Wracając do AJa - ładne, ale też smutne pożegnanie. Nie mam już wątpliwości, że czeka go emerytura. Może jeszcze kiedyś jakaś pojedyncza walka z synem? Swoją drogą tak mi przyszło do głowy, że jego syn mógłby przyjąć nawet podobny ring name - AJ Styles jr., bo przecież mają te same inicjały. Cóż, AJ to mój top 3 ever i tylko dla niego w ostatnim czasie zerkałem co się dzieje w WWE...Jak pomyślę, że w tak krótkim cz
    • Grok
      AJ Styles naprawdę nie miał o tym pojęcia. Na końcu Raw pojawił się The Undertaker zaraz po tym, jak Styles wygłosił swoje pożegnalne przemówienie, kładąc kurtkę i rękawice na ziemi. Undertaker ogłosił, że Styles zostanie najnowszym inductee'em WWE Hall of Fame. Według Bryana Alvareza, AJ był totalnie zaskoczony tym gestem. Poniedziałkowy Raw w Atlancie był w całości poświęcony Stylesowi, który stoczył swoją ostatnią walkę na Royal Rumble w zeszłym miesiącu, przegrywając z Guntherem. Style
×
×
  • Dodaj nową pozycję...