Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

BGZ...Remember


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  285
  • Reputacja:   8
  • Dołączył:  30.07.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Tak się dziwnie składa, że właśnie obchodzę "mały" jubileusz. Mój setny post na forum. BGZ...Remember, czyli dramat* w dwóch aktach, bo tak się to nazywa, pisałem go trochę ponad tydzień, choć gdyby nie moje wrodzone lenistwo powstałby pewnie prędzej :) Dobra, już nic nie piszę, zapraszam...

Tekst nie ma na celu obrażenia kogokolwiek. Powstał w mojej chorej wyobraźni po to, by wywołać uśmiech...

WAŻNE: W tekście znajdują się wulgaryzmy...których NIE ocenzurowałem. "Gwiazdki" w tekście wyglądałyby głupio.

*To jest raczej komedia. Napisałem dramat, bo lepiej brzmi :)

OSOBY

SABRON

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

SMILEM

MODŻORODŻO

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

LEGENDMILLER

PERIOD

AKT PIERWSZY

SCENA I

PERIOD

-Śmieją się ze mnie? O k***a! Co to, na ch***ja jebanego?

Sabron wymierza kopniaka, takiego soczystego.

-Auć! Ty ch***ju, jeszcze raz i...

Sabron wymierza drugiego, bardziej soczystego.

-Ty...ty...

SABRON

-Kolego...jeszcze trzy i umrzesz, chcesz tego?

PERIOD

-Siniec! O, spójrz tu, sińca mam.

SABRON

-Zniknie...po trzydziestu dniach.

PERIOD

-Ty bezczelny obłudniku, to nie mi po drodze, więc chcij wiedzieć, że...odchodzę.

SABRON

-Niech i tak się stanie, nikt Cię tu nie trzyma. Spadaj więc, waćpanie.

Sabron w myślach już bił go po papie, nie zauważył jednak czegoś...Period trzyma coś w łapie.

SCENA II

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

Biegnie przez bagna i wbiega do „Domu”.

-A cóż to, co wy tu robicie? Wszyscy w holu głównym? Powariowaliście? Tyle pomieszczeń, tyle pokoi, a wy tu siedzicie, jak stado bizoni.

Ze schodów schodzi Modżorodżo z masą papierów.

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-A cóż to takiego ciekawego niesiesz mój drogi?

MODŻORODŻO

-Śmieci wynoszę, z tych jebanych pokoi. Pełno jest tego, zaraz zwariuję. Skąd to się bierze? Czy ktoś tu pracuje?

I nagle z głębi holu dobiega głos trwogi.

SMILEM

-Witam was wszystkich, witam was...cipolki.

MODŻORODŻO

-A ty przestań się obijać, mój drogi Smilemku, nic tu nie robisz...

SMILEM

-...O, wypraszam ja sobie. Ja tu nic nie robię? A kto wraz ze „Zwierzęciem” rozwija dialogi?

A kto, tam w pokojach, o ciekawych rzeczach, gada non stop bez popitki, no i bez pacierza?

I nagle się wtrąca kolejny nasz przybysz.

LEGENDMILLER

-O ciekawych rzeczach? Haha, no proszę...tylko nie rozśmieszaj. Ciekawe dialogi? No zaraz nie wytrzymam. Twoim drugim domem są obłoki i w nich ciągle bujasz.

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-Przestańcie, skończcie już wreszcie. Smilem, zabieraj swe dupsko na górę...

SMILEM

-...Już idę...

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-...Nareszcie” Trzeba porozmawiać o rzeczach bardzo ważnych. Smaka na Wojnę zrobiłeś mi znowu.

LEGENDMILLER

-Znów te śmieszne historyjki chcesz opowiadać. Powiedz mi...a komu? Ze Smilemem ponownie usiądziesz do stołu? O tych rzeczach śmiesznych, reżyserowanych, gwiazdach przyblakłych, przereklamowanych. Na to się nie łapię i zaraz stąd idę...

LegendMiller kieruje się ku drzwiom...

SMILEM

-Wracaj! O ciekawych rzeczach rozmawiać będziemy. Dokąd?

LEGENDMILLER

-O tym, że kwadrat jest lepszy, niż sześciokąt? Nie dla mnie są takie rozmowy.

I nagle, jak grom z nieba wpada – Buszmen Wielkopostny.

SCENA III

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Chłopaki, nowinę niosę...niestety złą bardzo. Sabron nam zniknął.

LegendMiller jest już tuż przy drzwiach.

-A ty dokąd? Nie słyszałeś?

SMILEM

-Zwierzęciu, to ty tam płakałeś? Już idę, no nie płacz, zaraz pogadamy.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Sabron zniknął! Nie słyszycie? Od rana go nie ma, coś stać się musiało.

LEGENDMILLER

-Ten cały Smilem, co to jest za lama.

SMILEM

Na głos

-Zwierzątku, czy nie uważasz, że Schwarzenegger jest lepszy od Van Dama?

Schodzi Modżorodżo z masą papierów.

MODŻORODŻO

-To mi się śni...to mi się śni...to mi się śni...

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Wszyscy ogłupieli, jak mniemam. Czy kogoś tu obchodzą, losy króla nieba? Sabron nam zniknął, a wy tu w pokojach, o jakiś bałwanach, pogodzie i kniejach? Tak się odwdzięczacie? Taaak?

Dobrawszy Shotguna.

LegendMiller aż na bok odskoczył.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

Na twarzy jego uśmieszek się pojawił...nie czekając długo, z Shotguna wywalił. I nagle jak elektrowstrzący, wszyscy poprzerywali te swoje tu pląsy. I ci nawet, co w głównym holu sobie ględzą, podnieśli swoje dupska, choć od rana tu siedzą.

-Do wszystkich informacja, Sabrona nam porwali, taka oto racja. Musimy powziąć szybko jakieś kroki, by go tu sprowadzić, w nasze skromne progi.

SMILEM

-Nie moja w tym rola, by sprowadzać z powrotem tego dyktatora.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Dyktatora? Waż słowa lepiej, bo skończysz marnie. On tam czeka...i wierzy.

MODŻORODŻO

-Dyktatora? Hahaha, niech Sabron się dowie, to się ucieszy.

SMILEM

-Ale się nie dowie, prawda? Bo jestem bardzo ciekaw, czy strzał z „baśki”, czy kop w zad nasz Modżorodżo woli.

Coś zwróciło uwagę LegendMillerowi.

LEGENDMILLER

-Spójrzcie, o tam, przy drzwiach, list tam leży.

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-Pewnie chcą okupu. Aż włos na głowie się jeży.

Wielkopostny Buszmen podchodzi do listu, otwiera go i czyta wszystkim zgromadzonym na głos.

„Nie chcemy rozlewu, nie chcemy okupu, nie chcemy też waszych ludzi jako niewolników. Chcemy tylko aby, przejąć władze, zwyczaje, tej waszej tu Chaty. Z czym wiąże się sprawa oczywista, wszyscy stąd wynocha, won...natychmiast. Jeżeli nie wyjdziecie z waszego jeszcze domu, nie powiecie ani słowa już nigdy, nikomu. Najpierw jednak wyślemy wam pocztą elektroniczną, zdjęcie Sabrona z egzekucji oprawioną w ramkę...naprawdę prześliczną”.

I nastała minuta milczenia...

SCENA IV

Po owej minucie wszyscy się zebrali w przepięknym Szołbeksie.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Coś poczynić musimy.

SMILEM

-Może spierdolimy?

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Ty chyba żartujesz?

LEGENDMILLER

-Ucieczkę preferujesz?

SMILEM

-A co chcesz cipolku, poczynić w tej sprawie?

LEGENDMILLER

-Wszystko, prócz ucieczki.

MODŻORODŻO

-A ja z innej beczki. Czy ktoś te pokoje u nas, tutaj sprząta?

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Zamknijcie jadaczki. To nie w naszym stylu przecież.

SMILEM

-Głupoty pleciesz...

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-Jedziesz z koksem Smilem, jedziesz.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Koniec rozmowy. Trzeba Sabrona ratować.

Smilem się przeciąga i zaczyna ziewać.

LEGENDMILLER

-I ja się z nim zgodzę. Sabrona trza ratować. A, na złość Smilowi.

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

Ze łzami w oczach.

-Może jest tam głodny, może go coś boli?

LEGENDMILLER

-A jak był ubrany Sabron nasz wielki? I w ogóle wszystko pięknie, ślicznie, tylko gdzie my iść musimy?

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-W koszuli jak słońce, tak jasnej. I iść musimy po niego czym prędzej.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-W liście było napisane...W domu przy cmentarzu o dwudziestej trzeciej, wraz z papierkami dotyczącymi przejęcia Domu naszego.

MODŻORODŻO

-Cmentarz? Toż to na samym końcu miasta.

SMILEM

-Hej, kolego, o dwudziestej trzeciej? Przy cmentarzu? Ocipiał do reszty. Ja nie idę, zostanę tu w chacie.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

Do LegendMillera.

-Podaj mi Shotguna mój bracie.

LEGENDMILLER

-Z przyjemnością uczynię ten rozkaz tak słodko brzmiący dla mych uszu.

SMILEM

-Spierdalać do buszu. Przecież...cmentarz, no wiecie, duchy i te sprawy, no żeby brać mnie szantażem?

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-Spokojnie Smilemku - weźmiemy bandaże.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Widać jednogłośnie wszyscy przesądzili, za godzinę ruszamy...

AKT DRUGI

SCENA I

SMILEM

Smilem po cichu do „Dzikiego Zwierza”.

-Wiesz co? Chyba włożę w spodnie cztery kilo pierza.

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-A dlaczegóż to? Co cię skłania do takiego czynu?

SMILEM

-Jak Sabrona odnajdziemy i on się dowie, co jam tu wyprawiał...

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-Dostaniesz kopa w dupę, jak to Sabron mawiał. I siniec będzie niezbyt widoczny...nie ma się czym martwić...za bardzo.

SMILEM

-Tak myślisz? Och, co za ulga, słyszeć to od Ciebie. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w...

LEGENDMILLER

-Co tu tak jedzie?!

Wykrztusił z siebie LegendMiller.

SMILEM

-Jak rozkładający się trup.

Przytaknął mu Smilem.

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-Otóż to panowie, otóż to...

Po prawie godzinie, przybył nasz Buszmen.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-No, panowie...ruszamy.

SMILEM

-eee...

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-ughgay...

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Ale z was barany. Czas nas nagli.

SMILEM

-Rzucić to w diabli.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-LegendMiller, wiesz co masz mi podać?

SMILEM

-Potrafisz ludzi z życia okradać. Wszyscy tam zginiemy.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Skończ te gadaniny. Dzień się zbliża sądny, idziemy.

MODŻORODŻO

-A pokoje kto posprząta? Ktoś mądry? Ktoś chętny?

SCENA II

Gdzieś w mieście

SMILEM

-eh, chyba się zgubiliśmy.

MODŻORODŻO

-Z pół godziny temu tu...chyba byliśmy.

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-Kręcimy się w kółko.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Zamknijcie się wszyscy – cicho Buszmen burknął.

SMILEM

-Może coś zaśpiewamy?

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-YEAH! Nie możesz mnie zobaczyć...

SMILEM

-...bo psychikę Ci wypaczy...

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-...kraczy – jestem niezniszczalny...

SMILEM

-...zamkną Cię w zakładzie karnym...

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-...lecz mnie prawa boli ręka...

SMILEM

-...cóż to za historia piękna...

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-...już mnie obie ręce bolą...

SMILEM

-...więc zabawkę Ci zabiorą...

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-...na pół roku, albo dwa...

SMILEM

...wszyscy mówią Ci papa.

Smilem i Pan „Dzikie Zwierze” razem

-Yeah, yeah

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-Przybij piątkę.

SMILEM

-Teraz żółwik.

Smilem i Pan „Dzikie Zwierze” razem

-Yeah

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Pogięło was, czy nie?

Podchodzi do nich Modżorodżo.

MODŻORODŻO

-Coś zgłodniałem...

SMILEM

-I ja żem zgłodniał.

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-I mnie coś również ssie na żołądku.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-W porządku. Wejdziemy do baru tutaj widocznego, lecz nie zapominajcie po kogo idziemy.

SMILEM

-Grzeczni będziemy, nasz Wielki Buszmenie. A po kogo idziemy, wszyscy wiedzą dobrze...

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Proszę nie kończ tylko, dobrze?

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-Skończcie już te konwersacje...

SMILEM

-Racja, idziemy na kolację.

SCENA III

W barze.

SMILEM

-Ależ tu brzydko, ciasno i biednie.

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-Pewnie.

MODŻORODŻO

-...i drogo.

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-A cóż to za logo?

LEGENDMILLER

-Tienej Choć-Dog.

SMILEM

-Zastanawiające...

MODŻORODŻO

-Jedzcie te choć-dogi, póki są gorące

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-Napiłbym się czegoś mocno gorącego.

SMILEM

Do barmana.

-Daj pan kawy, byle szybko, bo nam się tu spieszy.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Robi postępy...bijmy mu brawa.

BARMAN

-A cóż to ma być za kawa?

SMILEM

-???

BARMAN

-...proszę pana...

SMILEM

-Już lepiej...wszystko jedno, byle gorące, no niech będzie... Niósł Kawę.

BARMAN

-Bleeee, odradzam. Jacobs, najlepsza to kawa.

SMILEM

-Nie słyszałeś co jam powiedział.

BARMAN

-Ale Jacobs jest najlepsza. Czyżby pan nie wiedział?

SMILEM

-Jeden mi tak pyskował i na księżyc poleciał...

BARMAN

-...ale...

SMILEM

-...Zielonookie górale...Jacobs jest biedne, drogie, na dodatek opakowanie ma ubogie...

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-Smileeem, co tak długo?

SMILEM

-Powiem krótko, albo do picia coś dostanę, albo wyjebie ci w tą pustą pałę.

BARMAN

-Nie zgadzam się z tą opinią.

I to były jego słowa ostatnie. Smilem za to popuścił wodze fantazji, i zrobił z jego twarzy krajobraz wschodniej Azji.

„Dzikie Zwierze” za to, po owym wyczynie, nie czekając zbyt długo, oblał Smilema swym piwem.

SMILEM

-Oblałeś – nie wypiłeś?

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-Duże wrażenie na mnie zrobiłeś.

MODŻORODŻO

-Gdyby Sabron to tylko zobaczył, mocno by się wkurzył.

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-Oburzyłby się strasznie, że na lewo i prawo piwa rozlewamy, że szkoda tego płynu na tak błahe sprawy.

LEGENDMILLER

-I miałby swą rację. Czy wyście oszaleli? Ja haruję na chacie, ciężko tam pracuję, i nikt mnie nie docenia, piwem nie częstuje.

SMILEM

-Na szczęcie go tu z nami nie ma. A co do Ciebie Millerku, prawdę powiem tobie, że jeśli spełnisz moje prośby, piwem Cię ozdobię.

LEGENDMILLER

-Czuję jego obecność, gdyż duchem jest z nami zawsze. A ty Smilemie nie pieprz głupot. Spełniłem jedną z twoich próśb ostatnio i piwa od ciebie nie dostałem....

SMILEM

-Bo...bo się o Ciebie bałem, że jak ci to piwko dam, to popadniesz w alkoholizm...już widzę tego zalążki...O mój Boże, widzę słonia w prążki.

I gdy im tak czas szybko bardzo mijał, wszedł Buszmen Wielkopostny i bez przerwy nawijał...

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-To już przekracza wszelkie granice, gdy ja tu już w myślach rozgrywam, to co się wydarzy, wy się tu obijacie, no...no dosłownie każdy. Sabron, król nasz, wielki Pan i Władca, który nasz dom od fundamentów własnymi rękoma...

SMILEM

-Gdaczesz niczym wrona.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Wy się tu nieźle widzę bawicie. Wychodzimy!

Po rozkazie Buszmena wszyscy wężykiem z baru prędko wyszli, by kontynuować swą misję...

SCENA IV

SMILEM

-Na żartach się nie znasz.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Oblewanie się piwskiem żartami nazywasz?

LEGENDMILLER

-Otóż to, za byle głupstwo się piwami oblewają...paranoja.

MODŻORODŻO

-Ciekawe jak tam z czystością w naszych pokojach.

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-A ten tylko o jednym, zmieniłbyś temat.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Słuszna uwaga „Zwierzęciu”...czas ruszać w drogę, gdyż mało czasu nam zostało.

Modżorodżo spoglądając w niebo.

MODŻORODŻO

-Oj, będzie lało.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Nic nie przerwie naszego wyczynu. Sabron dziś powróci i zacznie znów rządzić. Panowie, dziś nasz dzień chwały.

SMILEM

-Zacznie rządzić? Taaa, aż nam wyjdą gały.

I nie czekając zbyt długo, ruszyli. Ruszyli po Sabrona, którego porywacz porwał jeszcze tego ranka. I choć niektórzy nie przejmowali się zaistniałą sytuacją, byli i tacy, których los Sabrona króla obchodził...

I gdy tak szli dziarsko przeglądając co chwila swój inwentarz, nie zauważyli, że sto metrów od nich znajduje się budynek...a obok niego cmentarz...

SCENA V

Buszmen rozszerzając szeroko oczy.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Bracia, doszliśmy, u kresu drogi stajemy.

LEGENDMILLER

-Destrukcji nie unikniemy.

MODŻORODŻO

-Są wśród nas ludzie godni chwały, którzy będą i byli.

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-Najlepsi z najlepszych tutaj przybyli.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Na niebie widzę gwiazdy, a w waszych oczach płomienie...

SMILEM

-Świecie, co ja tutaj robię, Ten dom, ten cmentarz...ja się kurde boję.

LEGENDMILLER

-I powiem wam jedno: Smilem, ty kiepie!

MODŻORODŻO

-Nikt tak mówić nie powinien bezduszny Smilemie.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Nie wierzę w to, co słyszę. Ale z Ciebie Smilem łoś.

LEGENDMILLER

-Zmieni może go ktoś?

SMILEM

-Mego mózgu, mych mięśni, tak wam dziś potrzebnych nikt nie zastąpi.

MODŻORODŻO

-Zdania są tu podzielone...

O k***a, ja pierdole wykrzyknął Wielkopostny Buszmen, gdy tylko zobaczył jak nieznany sprawca ciągnie Sabrona na...pobliski cmentarz. Spojrzał tylko na swoich kompanów i ruszyli...wszyscy.

SCENA VI

Gdy dotarli pod cmentarz schowali się za drzewem...stanęli jak wryci...

SABRON

-Pyci, pyci, pyci – zawołał cicho Sabron.

MODŻORODŻO

-Zdaje się, że kogoś woła.

SMILEM

-Jak widać, taka jest Boża wola...wracamy.

Buszmen, LegendMiller, Modżorodżo tylko zmierzyli go wzrokiem.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Chodź tu prędko, bo mnie ręka swędzi.

PERIOD

-Zdaje się, że tu twój człowiek pędzi. Już niedługo ten dom będzie mój.

SABRON

-Prędzej na czole wyrośnie mi ch***j.

Smilem w tym momencie oczy i usta szeroko otworzył.

SMILEM

-Instynktownie do kieszeni po dyktafon rękę włożył. Co on powiedział?...Na (nie)szczęcie go nie znalazł. Ja nieszczęsny, taka okazja, by mieć go na taśmie.

LEGENDMILLER

-Ruszamy? Jak staniemy koło niego, to będzie mu raźniej.

MODŻORODŻO

-Nie poradzimy sobie – jak na moje oko.

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-Racja, sprawca jest za duży na nas wszystkich.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Kiedy ruszymy, zginiemy tam wszyscy. Jednak my nie tchórze, idziemy...

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-Czekaj! Spójrzcie, ktoś wychodzi z ciemnej bramy, to...grabarz.

MODŻORODŻO

-On pokona Perioda. Nie wiem jak wy, ale ja już ucztuję.

Rozradowany Buszmen

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-I Sabrona uratuje...brawo. On pochodzi z mego „buszu”.

SMILEM

-Pfff, wieśniak w kapeluszu.

Pan „Dzikie Zwierze”, który zapatrzony w grabarza był mocno, nie za bardzo wiedział, co się dzieje wokół niego.

SMILEM

-I co się tak patrzysz, ale z Ciebie cipol.

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-To jest mój idol. Zobaczysz, on karierę wielką zrobi.

SMILEM

-Skrzywdzić się muchy boi, a karierę to chyba w Stonodze zrobi. Na razie stoi i nic ni...

Odwrócili się, by sprawdzić jak tam sytuacja stoi i ewentualnie próbować Sabrona ratować wykorzystując jakieś luki, zauważyli, że Period...leży jak długi...a nad nim z rozstawionymi rękoma stoi grabarz...

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Idziemy, teraz jest szansa.

Podbiegli wszyscy do Sabrona, obejmować go zaczęli.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Nareszcie z nami.

SABRON

-Wiedziałem, że mogę na was liczyć.

MODŻORODŻO

-Nic wielkiego, Sabronie, zwykły odruch.

SMILEM

-O, nasz szefo cały i zdrów. Złote Góry Ci zaraz przyniosę.

SABRON

-A ty, Smilemie co taki zaskoczony? A Złote Góry? O, chętnie.

SMILEM

-Ja? Ależ skąd. Cieszę się niebywale, że nasz szefo już cierpienia nigdy nie zazna.

LEGENDMILLER

-Smilem, nie rób z siebie błazna.

MODŻORODŻO

-Dokładnie, nawet łżeć w żywe oczy nie potrafisz.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

-Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że cię znów widzę. Dla Ciebie nasz panie mam pełne uznanie.

Wielkopostny Buszmen bije mu pokłon, gdy nagle Sabron wstaje i dumnie pręży swe ciało.

SABRON

-Mało brakowało.

WIELKOPOSTNY BUSZMEN

Wstając.

-Najważniejsze jednak to, że wszystko się dobrze skończyło.

MODŻORODŻO

-Hej, nas pięciu liczyło...a widzę nas czterech.

SMILEM

-Liczyć nie potrafisz...moment...rzeczywiście...”Dzikiego Zwierza” brakuje.

SABRON

-Ale z was są...(spojrzawszy na Smilema) zbóje. Zgubiliście go gdzieś pewnie...

MODŻORODŻO

-Ależ ty Smilemie w tym cieniu wyglądasz szpetnie.

SMILEM

-A dlaczego szpetnie wyglądam? U Ciebie z argumentami Modżorodżo zawsze kiepsko było.

LEGENDMILLER

-...on zawsze tak wygląda.

SABRON

-Cicho! Spójrzcie, o tam, „Dzikie Zwierze” stoi...wraz z grabarzem przy poległym porywaczu.

SMILEM

-Wraz z grabarzem? Do reszty ocipiał.

MODŻORODŻO

-Sabron widział, co nasz Smilem mówi? Kop...

SABRON

-On tego grabarza, chyba mocno lubi...eee, „Dzikie Zwierze” jest ubrany w moro?

SMILEM

-Pfff, ten cały grabarz wygląda jak Zorro.

SABRON

-Sami tu zgadywać co się dzieje nie będziemy...idziemy.

I poszli wszyscy razem do „Dzikiego Zwierza”, choć wiedzieli, że nic im się nie stanie, czuli się dziwnie, jakby prąd ich poraził. I spoglądając na „Dzikusa” oraz na grabarza, oblegli bardzo szybko ciało porywacza. Gdy tak stanęli wszyscy razem w kółeczku, stała się rzecz dziwna. Sabron, Buszmen, LegendMiller, „Dzikus”, Grabarz no i Smilem, no i także Modżorodżo rozłożyli swoje ręce, bardzo żwawo, wręcz ochoczo. Odprawiając jakieś modły, oczy wszystkich obecnych...ku poległemu wiodły. Jak ta sekta, jak w tym transie, jak pszczoły roju, wszyscy głośno, wszyscy razem

WSZYSCY

-Spoczywaj w pokoju...

SCENA VII

Wchodząc do domu.

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-O rany! Co was tak podnieca? Patrzenie na ściany? Ci znów w holu głównym...jak mnie ręka swędzi.

Smilem z góry ku drzwiom pędzi.

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-Gdzie Ci tak się spieszy?

SMILEM

-Jak zaraz stąd nie wyjdę do oberwę...z shotguna, z kałacha no i z pepeszy. Sabron się o wszystkim dowiedział i na mnie poluje.

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-Ktoś Cię musiał wykapować. Ale ch***je Poczekaj jednak chwilę, coś chcę Ci powiedzieć. Wczoraj stała się rzecz niesłychana.

SMILEM

-Ten grabarz do dziecko szatana.

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-To nie grabarz, lecz Właściciel zakładu pogrzebowego.

SMILEM

-Szkoda mi życia mego...muszę uciekać, muszę przeżyć, to jest teraz ważne.

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-...Gdy do Niego podszedłem oczy miał takie...mocno niewyraźne. Ten kapelusz, to spojrzenie...on mnie wtedy widział.

SMILEM

-Do reszty ocipiał.

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-Byś to tylko widział. Te emocje, ta adrenalina.

SMILEM

-Emocje to ja miałem, jak barmana oskubałem...lecz to nie jest moja wina. Inaczej nie dało rady...ten jego gust, mocno...zezowaty. Dobra, ja spadam, zresztą zaraz idę do roboty. Spóźniać się nie mogę, gdyż pracuję u niezłego kata. Sabron przy nim to Matka Teresa. A czy ty „Dzikusie” pracujesz u jakichś tam katów?

PAN „DZIKIE ZWIERZE”

-Czy pracuję? Ba, na osiem etatów, już nie wytrzymuję. Człowiek czuje się zbędny, a już przynajmniej niepotrzebny. Nikt mnie nie docenia.

Podchodzi LM i Modżorodżo

LEGENDMILLER

Ziewając

-Ale mam dziś lenia. Smilem, poszukują Ciebie...hehehehehe.

SMILEM

-I czego się śmiejesz? I na Ciebie znajdą kiedyś haka.

MODŻORODŻO

-Jak na dodatek Sabron o barmanie się dowie...no nic, twoje zdrowie hehehehe.

Odchodząc.

SMILEM

-k***a, nie wytrzymam

I to był Jego błąd, gdyż poczuł na pośladkach Sabrona ciężki kop...

KONIEC

  • Odpowiedzi 16
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • kaszak

    3

  • Willem

    3

  • Sejbla

    3

  • IOOT_DZIKO

    2

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 264
  • Reputacja:   58
  • Dołączył:  30.05.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  iPhone
  • Styl:  Ciemny

Completly Owned :) Setny post udany w stu procentach :D Satyra udała się bardzo dobrze :) W dowcipny sposób obnażyłeś nasze słabe strony i pokazałeś nasze zachowanie :) Browar oczywiśćie na Twoje konto.


  • Posty:  1 643
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  17.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Co to za gamoń ten smilem, a jak gamoń to chyba to chyba Kojot jest nie? :rotfl: I nie buszmen tylko bażant :P Fajne, browar for you cipolku :t_up:


  • Posty:  715
  • Reputacja:   6
  • Dołączył:  18.06.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Ale jazda;) Zarządziłeś, dude :D

Od siebie dodam, że ponoc jak czarny charakter chce działać incognito, to pisze swoje imię wspak :rotfl:

 

 

 

chcelatooo.png

 

 


  • Posty:  764
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  28.06.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No brawo brawo jak na jubileuszowy 100 post to naprawdę konkretnie :t_up:

Graty :)

 

Shawn Michaels - R.I.P 29.03.1998

 

 

 

WWF - R.I.P

 

 


  • Posty:  1 558
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  02.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

A ja z Tobą w CS'a gram, alfabetem morsa się dzielę, a Ty mnie nawet nie zamieściłeś w tej historyjce? Ty draniu :t_up:


  • Posty:  639
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  04.08.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jak ja się ciesze że niema mnie w tej histori. Powiem że udało ci się to, a myślałem że zaserwujesz gówno. Nawet śmieszne :t_up:


  • Posty:  3 656
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  BGZ

Dzikie zwierze :?:;)

Jak na 100 post daleś czadu hehe ... perfidnie nas pojechałeś ... :roll:

915802072594e34bce782c.jpg


  • Posty:  639
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  04.08.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

... perfidnie nas pojechałeś ...

Buahahahaha :rotfl:

Post dać do Power Post...


  • Posty:  3 656
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  11.11.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  BGZ

W znaczeniu :

W dowcipny sposób obnażyłeś nasze słabe strony i pokazałeś nasze zachowanie

więc nie wiem co miałeś kaszuś na myśli ... 8)

915802072594e34bce782c.jpg


  • Posty:  639
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  04.08.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

więc nie wiem co miałeś kaszuś na myśli ...

Niech to zostanie między mną a moim mózgiem :rotfl:


  • Posty:  3 601
  • Reputacja:   6
  • Dołączył:  21.06.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Ciemny

Dobry stuff :)

Piwo 4 u.

Nieźle napisane, naprawdę.

 

16476371734edf391100c30.jpg


  • Posty:  285
  • Reputacja:   8
  • Dołączył:  30.07.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Cieszę się, że wam się podoba, bo nieźle się bawiłem pisząc ten tekst.

BTW W drugim akcie "ukryłem" ciekawą informację, której na pierwszy rzut oka nie widać i którą niestety trudno zauważyć. W Wordzie widać to było trochę lepiej. A może ktoś znajdzie? Taka informacja podprogowa :D

Jak ja się ciesze że niema mnie w tej histori.

Przeczytaj ten tekst jeszcze raz. Zapewniam Cię...że jesteś...


  • Posty:  1 643
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  17.07.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

A ja sie właśnie chciałem zapytac kto to jest ten Period ale to wyżej chyba mi wyjasniło co cipol? :)

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Kazuchika Okada bronił tytułu w niezapowiedzianym starciu podczas czwartkowego odcinka ROH on HonorClub. Główną walką wieczoru był Four Corner Survival match, w którym zwycięzca otrzymywał natychmiastowy tytułowy strzał. AR Fox pokonał Lee Johnsona, Shane'a Taylora i „Daddy Magic” Matta Menarda. Tytuł, o który miał walczyć Fox, nie został ujawniony z góry. Po jego zwycięstwie w four-wayu rozbrzmiała muzyka Okady, a walka ruszyła po ringowych zapowiedziach. W finiszu Fox był bliski wygranej
    • Grok
      Była mistrzyni Knockouts World, ODB, zaskakująco pojawiła się w tym tygodniowym odcinku TNA Impact. ODB wystąpiła w segmencie z Elegance Brand i obsadą reality show Mama June z kanału AMC, w którym błyszczy była gwiazda „Honey Boo Boo”, Mama June Shannon. Elegance Brand wycięła promo na Mama June i kazała jej stanąć w kolejce przy food trucku. ODB, która prowadzi food trucki ODB’s Meat & Greet, wyszła wtedy z tłumu, ciągnąc za sobą cooler. Segment zakończył się tym, że ODB i obsada Mama
    • Grok
      TNA Impact na żywo dzisiejszego wieczoru z Gateway Center Arena w Atlancie, w stanie Georgia. Mistrz X-Division TNA, Leon Slater, broni tytułu w starciu z Nicem Nemeth. W grze jest także Knockouts World Championship – nowa mistrzyni Arianna Grace stawi czoła pretendentce numer jeden, Jody Threat, w pierwszej obronie pasa. Zapowiedziano również four-way tag team match, w którym zwycięzcy otrzymają szansę na walkę o pasy TNA Tag Team z The System – Brian Myers & Bear Bronson vs. Vincent
    • Grok
      Big Bill i Bryan Keith mają nową nazwę tag teamu. W czwartkowym odcinku Ring of Honor na HonorClub duet wystąpił jako Paid in Full. Grafika promująca ich mecz, opublikowana wcześniej tego dnia, również przedstawiała Billa i Keitha pod tą nazwą. AEW złożyła wniosek o rejestrację znaku towarowego Paid in Full 23 lutego 2026 r. w celach wrestlingowych. Bill i Keith zaczęli występować razem w sierpniu 2024 r., kiedy byli związani z Chrisem Jericho jako członkowie The Learning Tree. Wyzwali o p
    • Grok
      ROH Women’s World Champion Athena wystąpi w akcji na następnym odcinku ROH on HonorClub. Zmierzy się z nowo podpisaną Maya World w meczu Proving Ground. Jeśli World zwycięży lub pojedynek zakończy się remisem z powodu limitu czasu, zdobędzie szansę na tytuł Athena. World wraz ze swoją partnerką Hyan i Deonna Purrazzo pokonała Athena, Billie Starkz i Diamante podczas tapingsów ROH x CMLL Global Wars 31 stycznia. W segmencie backstage na ostatnim odcinku Athena rzuciła wyzwanie World do mecz
×
×
  • Dodaj nową pozycję...