Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołącz do najstarszego forum o pro wrestlingu w Polsce!

    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

WrestleMania 34 (Zapowiedz, Dyskusja, Spoilery)


Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 167
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Arkao

    27

  • -Raven-

    18

  • Kcramsib

    13

  • CzaQ

    12

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  47
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.10.2013
  • Status:  Offline

Wrestlemania to dobry powód, żeby powrócić do oglądania WWE, chociaż miałem nie oglądać dopóki Khali nie wróci. Ale chyba już nie ma co na to liczyć. WWE dużo traci, ale na szczęście jest chociaż Braun.

 

Andre the Giant Battle Royal

Tego nie ma nawet co komentowac. Gdyby chociaż wygrał Jeff. Tak to bez sensu.

Ocena: 1/5

 

Cruiserweight jest chyba gorsze od Divas, więc przewijam. Nie obchodzi mnie zupełnie.

 

Seth Rollins vs. Finn Balor vs. The Miz

Nudna walka o pas dla wagi piórkowej. Bez zaskoczeń.

Ocena: 2/5

 

Jinder Mahal vs. Bobby Roode vs. Rusev vs. Randy Orton

Kibicowałem Rusevowi i Jinderowi. Dobrze, że Jinder wygrał. Wyrobił się od czasów 3MB i teraz można go nawet lubić. Feud Jindera z Rusevem może być najciekawszym obecnie do śledzenia. Bobby Roode - nie lubię gościa.

Ocena: 4/5

 

Ronda Russey & Kurt Angle vs. Triple H & Stephanie McMahon

Szkoda gadać. Wstyd dla Triple H, że wystąpił w czymś takim.

Ocena: 1/5

 

The Bludgeon Brothers vs. The New Day vs. The Usos

Wejście The New Day fajne. Fajnie było zobaczyć Hornswoggle z rodziną. Poza tym Eric Rowan jak zwykle elegancko. Tag Team Championship dla niego nienajgorzej, chociaż dałbym go do wyższej ligi. Dla mnie mógłby nawet bić się z Brockiem Lesnarem.

Ocena: 4/5

 

The Undertaker vs. John Cena

Co za idiota wymyślił tą walkę. To powinno trwać przynajmniej 10 razy dłużej.

Ocena: 1/5

 

Daniel Bryan i Shane McMahon vs. Kevin Owens i Sami Zayn

Moda na Daniela Bryana już dawno się skończyła. I dobrze. Wszyscy mają w dupie całą czwórkę pewnie. Przynajmniej ja mam. Przewinąłem więc nie oceniam.

 

AJ Styles vs. Shinsuke Nakamura

WWE idzie w złą stronę z tymi cieniasami. Kiedyś rządzili wielcy zawodnicy. Wypierdzielać do Cruiserweight. Walka nie taka zła.

Ocena: 3/5

 

Braun Strowman vs. Cesaro i Shameus

Zajebista rozwałka. Braun zachował się bardzo fajnie zapraszając tego chłopca do drużyny. Spełnił marzenie czyjeś. Braun Strowman jest chyba najfajniejszym i najmilszym zawodnikiem WWE. Zobaczcie sobie na youtubie jak zachowuje się prywatnie. Ten gimmick potwora tego tak nie pokazywał. Braun to olbrzym o wielkim sercu, a w dodatku jest naprawdę ciekawy w ringu w walkach. Walka skradła show.

Ocena: 5/5

 

Brock Lesnar vs. Roman Reigns

W sam raz na zamknięcie gali. Nie obniżyła poziomu za bardzo po przedniej walce. Brock Lesnar mógłby już przegrać, bo jako mistrz jest nudny, a Roman w końcu zasłużył już sobie na ten pas. Oby jak najszybciej.

Ocena: 4/5

 

Ogólnie bez fajerwerków, chociaż wszystko fajnie zorganizowane. Wrestlemania z roku na rok coraz gorsza, ale to zapewne przez tą chwilową modę na chudych wrestlerów.

#KhaliWróć

 

Ocena całej gali: 3/5

90710519754d4cfe507b8d.jpg


  • Posty:  615
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  06.12.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android

Korzystając z tego, że leżę chory w domu obejrzałem sobie trochę Wrestlemanii i to jest takie śmieszne jak to teraz wygląda :D

 

W sumie jedyne co mi się podobało w trakcie tej gali i zachecilo do jakiegos interesowania się dalej to debiut Rondy. Nigdy nie lubiłem kobiecego wrestlingu, wolałem czasy jak divy po prostu wyglądały niż jakąś zjebaną kobiecą rewolucję, no ale co poradzić, czasy się zmieniają. Dla Rousey zrobię wyjątek, bo jej postać wydaje się całkiem interesująca. A swoją drogą Triple H wygląda tragicznie, jak obleśny stary dziad, mam nadzieję, ze to była jedna z ostatnich jego walk, bo słabo się na niego patrzy. Strach pomyśleć jak on będzie wyglądał w wieku Vince'a

 

W miarę spoko jeszcze wyglądała walka o pas IC i powrot Bryana do ringu, reszta to dla mnie tragedia. Cena dostający wpierdol od Undertakera w dwie minuty bez komentarza :D

 

Próbowałem się wkręcić w walkę Stylesa, którego bardzo lubię z Nakamurą, którego nienawidzę i niezbyt mi to wyszło. Prawie zasnąłem i chyba więcej emocji było w walce o pas US. Jedynie dobrze, ze AJ zachował pas, wydaje się, że zasłużył na to.

 

Partnerem Strowmana jakiś 12 letnie dziecko wątpliwej płci :D Jak to zobaczyłem, podziekowałem za main event, którego nawet nie obejrzałem i wcale nie żałuję.

 

Od kilku lat czytam jedynie raporty, od czasu do czasu obejrzę jakąś gale i ta WM utwierdza mnie w przekonaniu, że dobrze zrobiłem. Nie jestem jakiś specjalnie oburzony, bardziej chce mi się śmiać z tego do czego doszło. Pozdrawiam

Edytowane przez Adrian!

  • Posty:  1 955
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.11.2010
  • Status:  Offline

Jakiś dzieciak mistrzem tag team. Przecież to jest, kurwa, kabaret. David Arquette się chowa przy tym co się odjebało. WWE samo się prześciga w coraz to bardziej zjebanych pomysłach (jobber z pushem na pas do tej pory był moim faworytem). Matt, zrób DELETE, wpierdol ten cały motłoch do jeziora reinkarnacji, bo tak dalej być nie może. Nie oglądałem WM34, jakiś czas temu zdecydowałem, że już NIGDY nie obejrzę żadnej gali od WWE, ale i tak czuję się zażenowany.

 

http://s10.ifotos.pl/img/hahajpg_qnsrspr.jpg

"Even the man with three H's would be proud of the way we buried this young, promising talent." - Broken Matt Hardy (Total Nonstop Deletion 15.12.2016)

  • Posty:  815
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  13.02.2012
  • Status:  Offline

Kick-off:

Całe szczęście, że Bray Wyatt wrócił jako Bray Wyatt. Ten projekt nigdy dobrze nie wypalił tylko i wyłącznie przez „kreatywnych”. Teraz jest Broken, więc może podzieje się z nim coś konkretnego.

Cruiserzy pokazali się z dobrej strony. Włożyli w tę walkę nieco emocji. Liczyłem tutaj na triumf Mustafy, ale w sumie i tak nie oglądam 205, więc co mnie to.

BR kobiet jakiś taki głupawy. Niby wszyscy na wszystkich, a tam jakieś NXT, podziwianie Belair, pauzy. Wygrać mógł sobie ktokolwiek, padło na Naomi, ok.

 

 

Wszystko jasne. Finn Balor nie zdążył się zrobić na demona, bo akurat wracał z parady równości. Walka zdecydowanie spełniła rolę openera. Miz w końcu musiał stracić mistrzostwo, Balor nadaje się najwyżej do kręcenia karuzeli, a z Rollinsem nic ciekawego się nie dzieje, więc wynik jest w pełni satysfakcjonujący.

 

Druga walka wiąże się z pierwszym zaskoczeniem. Streak Asuki umarł, w dodatku po submissionie. Chyba nikt się tego nie spodziewał, co było widoczne też w reakcjach publiczności. Ciężko powiedzieć co dalej z Asuką, tutaj pozostaje czekać na rozwój wydarzeń.

 

Chyba Aiden English w Battle Royal postawił na szali włosy. Zwycięstwo Mahala nie razi. Z pasem midcardowym może się bujać.

 

Ronda Rousey zaskakująco nisko w karcie. Od razu pomyślałem, że to dobrze, bo przynajmniej będzie to odbębnione, a okazało się, że to jeden z najfajniejszych elementów wieczora. Ronda nieźle tam nawywijała - było dużo lepiej niż się spodziewałem. Festyn? No pewnie. Nie szkoda Triple H’a i Angle’a na takie cyrki? Szkoda. Ale i tak nie narzekam. Z różności odnośnie tego tematu: Levesque znowu na motorach, czyżby koniec pomysłów? Niemniej fajnie, ale drastycznie zmniejszyło to szanse na pojawienie się później American Badassa. A w ogóle walkę sędziował Drake Younger. Ciekawe czy to jakiś awans, czy jednorazowy wyskok.

 

Tag teamy SmackDown bardzo krótko. Tam był potencjał na kolejną bardzo dobrą walkę z Usosami i New Day na pokładzie, ale nie został nawet tknięty. Wynik zgodny z przewidywaniami.

 

Fajny był cały motyw z Ceną faktycznie siedzącym na publiczności i ekscytującym się wydarzeniami w ringu. Późniejsze wydarzenia zostały rozegrane trochę dziwnie, bo John po prostu sobie wszedł do „following contestu” i tyle. Późniejsze zgaśnięcie światła i wyjście Eliasa to po prostu czyste złoto. No a ostatecznie pojawił się Undertaker. Niestety nie na motorze, czytaj rozmieniamy drobne na drobniejsze. Taker wyglądał dobrze i zapowiadała się niezła walka… taka na 2:45? Przyszedł, zamknął Cenie mordę i poszedł. Nie wiem co o tym myśleć. W końcu odbyło się wielkie starcie The Undertakera z Johnem Ceną. Bez odpowiedniej podbudowy, bez streaku i trwająca niecałe 3 minuty. Nie tak to miało wyglądać. Gdyby zorganizować to co najmniej 5 lat temu, okrasić porządnym storylinem, a na szali postawić przynajmniej streak, mogłaby wyjść walka dekady. No ale był Taker? Był.

 

Bryan i McMahon vs Owens i Zayn to walka, o której zapomniałem i to mówi wszystko. Daniel na pewno nie zaliczył wymarzonego powrotu na ring, no ale wrócił. Ciekawe rzeczy z jego udziałem zapewne są dopiero przed nami. A już jutro na RAW zobaczymy KOSZ.

 

Szczyt moich marzeń to nie jest, ale Jaxowa musiała zgarnąć ten pas. Tyle.

 

Shinsuke Nakamura zaliczył najlepszą wejściówkę na gali. Nie wiem czy można to powiedzieć o walce. Jakoś się nie wkręciłem. Mam wrażenie, że jak dobrze się rozkręcili to skończyli. Porównania do Wrestle Kingdom są nieuniknione, no i Japonia tutaj wygrała. Tam był twardy wrestling match, a tutaj typowe współczesne podejście – „wstawimy dwa duże nazwiska, które są lubiane i mają historię gdzieś tam, niech się z 15 minut potarzają i wszyscy będą mieli mokro”. Zaintrygowali mnie wydarzeniami po walce. Nie wyobrażam sobie Nakamury po tamtej stronie barykady. Chyba że to kolejny krok do całkowitego zatarcia i tak już niewyraźnego podziału face/heel.

 

Motyw z Braunem i Nicolasem fajny, ale albo robimy potwora albo nie, no i pas dla dzieciaka? W każdym razie chłopak będzie miał niesamowite wspomnienia. Ciekawe kim on w ogóle jest, no bo na pewno nie przypadkową osobą z publiczności.

 

Naiwnie spodziewałem się czegoś ciekawego, ale wyszło jak zwykle. Brak faworyta publiczności, bo heat dla obu, i kolejne powielenie schematu. Na koniec jeszcze szlag mnie trafił. W końcu miałem utracić wątpliwą przyjemność oglądania Lesnara, a tu zwrot akcji. Teraz co, męczenie materiału do SummerSlam? Niech chociaż wyniknie z tego jakaś zmiana w postaci Reignsa, w przeciwnym wypadku będziemy dalej gnić w tym samym miejscu. Z drugiej strony nota w górę za wygenerowane emocje.

 

Teraz dziwna sprawa, bo WrestleManię oglądało mi się przyjemnie i nie odczułem tych aż 5 godzin, ale gdy prześledzi się całość, no to bieda aż piszczy. Nie można dać się tu dać zwieść przytłaczającemu klimatowi WM-ki. Najbardziej podobał mi się chyba opener i… Ronda Rousey. Reszta wylądowała poniżej oczekiwań. Bliżej tej granicy lub dalej, ale poniżej oczekiwań.

Gala na pewno wyróżniła się oprawą. Fajny stage, te hologramy, światła. Z drugiej strony mam wrażenie, że było zbyt jaskrawo. Klimat mardi gras, to jednak nie to samo, co surowa wrestlingowa atmosfera, której zresztą od lat już nie widać.

Teraz przed nami RAW po WrestleManii, chociaż nie wiem czy jest się czym jarać, bo o ile pamiętam, już rok temu to nie było to. Potem czar towarzyszący WM-ce pryśnie i wrócimy do poziomu dna i wodorostów i cotygodniowego narzekania :)

Edytowane przez Rogos
I Miejsce - Typer NXT 2017

  • Posty:  774
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.10.2015
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android

To była dziwna WrestleMania, pełna szokujących momentów, niekiedy pozytywnych, niekiedy już mniej. Ogólnie jednak podobała mi się, mimo, że lukałam na żywo, więc bez przewijania to bawiłam się całkiem dobrze. Pierwsza połowa gali (a wcześniej kickoff) nastroiła mnie totalnie pozytywnie, w drugiej było więcej absurdów i mniej wciągające mnie walki, ale ogólnie WMka wygenerowała sporo momentów, które będę pamiętać za jakiś czas.

 

Kobiety znowu w main evencie. Tym razem kickoffu :twisted: Szkoda, że nie było przynajmniej kilku wyjściówek, skład też słaby, ale końcówka i powrót Wyatta jak najbardziej na plus. Nie zmienił się zupełnie, ale przyjemnie oglądało się interakcję z Mattem i liczę, że to zestawienie dostarczy trochę funu. Z Naomi zaskoczyli, ale każde zaskoczenie na przewidywalnej gali jest na plus. Jak się później okazało było ich więcej, większej rangi. To trofeum nic nie znaczy, więc nie ma co Naomi żałować.

 

Walka cruiserów się odbyła. Fani też mieli na nią wywalone, a pomyśleć, że niektórzy podpisywali petycję, żeby latajce znalazły się w głównej karcie. Była na odpowiednim miejscu, potem tylko by męczyła.

 

Ogólnie to dziwny mieliśmy rozkład walk na tym PPV. Zaczęli jednak bardzo dobrze, od fajnego starcia, idealnego na rozpoczęcie. Wyjście Rollinsa do ringu zajebiste, stage przy większości wyjść prezentował się świetnie, tutaj chyba najbardziej to zauważyłam. Balor za to w tęczowych klimatach, widać te plotki nie brały się znikąd :twisted: A na serio to nie mam nic przeciwko, tylko jego entrance był po prostu słaby. Grupka osób się z nim pobujała i tyle. Sama walka miała tempo, kilka dobrych akcji i była jedną z lepszych na tej gali. Cieszę się też z wygranej Rolka.

 

Jeszcze bardziej cieszę się z tego, że to Charlotte przerwała streak Aśki. Japonkę nawet lubię, gdyby walczyła z Blissówną na pewno bym jej kibicowała, jednak Szarlotka jest moją faworytką. W sumie też nie było innej osoby, która mogłaby Aśkę pokonać, reszta pokonana, jest co prawda Ronda, ale to materiał na większą galę i może nie chcieli tyle czekać. Sama walka jak na tę dywizję, którą najczęściej przewijam była dobra, udało im się mnie wciągnąć, było trochę emocji, także to kolejny plus WMki. Nie można też pominąć cudnego entrance'u Char, nawiązującego do tego, w którym brała udział przed kilkoma laty, jednego z moich ulubionych u Trypla.

 

Kolejny szoker pasował mi już mniej, podobnie jak sama walka. Mahal jako mistrz mi raczej nigdy nie popasuje, chociaż feud z fejsowym Rusevem chętnie bym zobaczyła. Szkoda tylko, że najpierw rewanż z Randallem :roll: Sama walka też niczego nie urwała, ale dało się przeżyć bez ziewania.

 

W końcu Ronda. Spodziewałam się kaszany, a wyszła chyba najlepsza walka na gali. Przyznam szczerze, że mam z tą Rondą problem. Gdybym ja była właścicielką organizacji wrestlingu to nie chciałabym pokazywać fanom, że osoba "z zewnątrz" z łatwością może szmacić jednego z najbardziej utytułowanych zawodników w fedce. Ale pewnie gdybym była właścicielką takiej fedki to patrzyłabym na szekle, które mogę dzięki niej zarobić i honor poszedłby w odstawkę :twisted: Ja Rondę kojarzę tylko z WMki z segmentu z Rockiem, potem czytałam o jej porażkach i tyle, więc dla mnie sensacją żadną nie jest, trzy osoby, które znam, a które oglądają wrestling "niedzielnie" wgl nie kojarzyły kto to. Z drugiej strony skoro Dablju pozwalało aktorom i różnej maści celebrytom dowalać swoim zawodnikom to takie przedstawienie Rousey jest najbardziej zrozumiałe. Co nie znaczy, że ją polubię.

Ale przejdźmy do plusów. Ronda pokazała się o wiele lepiej niż zakładałam, jest zwinna, całość wyglądała lekko. Stef też zaskoczyła pozytywnie, dobrze ją zabookowali, nie klepała po dwóch akcjach, czego się spodziewałam. Gorzej wypadł Trips i chyba z tym mam w tej walce największy problem. Wolałabym, żeby Rousey go nie kompromitowała, i tak już przecież wiemy, że potrafi mu dowalić, tutaj nie było to koniecznie, ale paradoksalnie sprawiło, że to starcie dostarczyło sporo rozrywki i chyba będę je wspominać najlepiej.

Wyjazd do ringu to rozszerzona wersja tego z ubiegłego roku, kiedyś Trypel miał lepsze pomysły.

 

Od tej pory zaczęło się dziać gorzej. Tagi oglądane jednym okiem, z poziomem godnym tygodniówki. Ciekawe, czy Usosi nie woleliby walki w kickoffie :D

 

Nie wiem w sumie co myśleć o starciu Ceny z Takerem. Segmenty z Jasiem zapewniły trochę zabawy, ale sama walka o wiele za krótka. Chciałabym zobaczyć jej pełną wersję, ale istnieje obawa, że strasznie by zamulali. John pewnie teraz będzie z pół roku wzywał Undiego do rewanżu :D

 

Pierwsza połowa starcia Shane'a i Bryana z KOSZem uśpiła, tempo i emocje wzrosły, gdy do ringu wszedł Bryan i ta druga część mi się podobała. McMahon nadal rozwala mnie swoimi ciosami. Zayn i Owens wylądują pewnie na Raw.

 

Jax vs Bliss to walka, którą razem z tagami ze SD bez żalu wywaliłabym do kickoffu. Albo i dalej. W przeciwieństwie do sporego grona osób fanką Alexy nigdy nie będę i cieszę się, że tytuł ponosi wreszcie kto inny. Choć mam przeczucie, że szybko go odzyska. A wtedy może ruszy na nią Aśka. Całość trwała za długo i nudziła.

 

Dream matchu nie oczekiwałam, strąk stajl do mnie mnie nie trafia, nawet wychwalana walka z Zaynem mnie jakoś nie porywała i nie odpaliłam jej po raz drugi. Co nie zmienia faktu, że to najlepsze co Japoniec pokazał w Dablju. Cieszy więc wygrana Stylesa. Samo starcie wolne, nudne, z iskierką nadziei na rozkręcenie się pod koniec. Heel turn może sprawi, że Nakamura będzie ciekawszy, ta twarz pasuje w sumie bardziej do heela, ale cudów nie oczekuję.

 

Mam mieszane odczucia co do partnera Strowmana. Na pewno to rzecz zaskakująca i taka, którą się zapamięta, ale czy godna WrestleManii? Bardziej na mniejszą galę i na pewno nie na długi storyline. Jeśli będą to długo ciągnąć to będzie to irytujące. Braun wypadł świetnie jako face i chociaż wolałabym jakiś powrót to takie rozwiązanie na razie akceptuję i czekam na rozwój wydarzeń.

 

Będę pewnie w mniejszości, ale wygrana Lesnara mi nie podpasowała. Nosi już ten tytuł o wiele za długo, pojawia się raz na ruski rok, jest kozacki, ale irytuje mnie ta sytuacja. Romana za to lubię coraz bardziej, powoli się rozwija i zdobycie przez niego tego tytułu byłoby fajnym zwieńczeniem tej drogi i historii z Lesnarem. Poza tym i tak rozpisali go na terminatora, po tylu F5 powinien już paść kilka razy. Mogli trochę inaczej to rozpisać i dać mu wygrać. Jakoś tak szkoda. Z drugiej strony ciekawi co dalej z Brockiem i z tytułem. Oby w końcu trafił w ręce kogoś innego. Albo niech Lesio pojawia się częściej.

Edytowane przez Amy

I miejsce w Typerze WWE 2016

I miejsce w Typerze WWE 2017

I miejsce w Typerze WWE 2018

279305855c4b695f1deda.jpg


  • Posty:  4 432
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  02.04.2012
  • Status:  Offline

Pokazali cała arenę. Jest zamknięta, więc ciemno i atmosfera. Git.

 

Sprowadzili też JR'a. Spoko, oby komentował najważniejsze pojedynki, bo chyba nie przyszedł dla samego BR? Niestety, przyszedł. :roll:

 

Pierwszy Kickoff - André the Giant Memorial Battle Royal

Nie dostaliśmy rozwałki jak rok temu ze Strowmanem. Byli Kane i Baron, ale rzucili się w oczy dopiero jak już mało osób zostało w ringu (pewnie dlatego się rzucili, lol). Podarowali nam długiej walki między nimi, chociaż można było się spodziewać, że staną w oko w oko i któryś z nich drugiego wyrzuci. Corbin wedle przewidywań był w ostatniej trójce i poległ jako ostatni. Ziggler robił robotę skacząc jak zwykle po wszystkich. Patrząc po sposobie w jaki został wyeliminowany Dillinger to bym się wstrzymał z optymizmem tych, którzy liczą na jego push. :twisted: Był również Matt Hardy, czyli zwycięzca. Czekałem tylko na to, co dostaniemy związanego z Wyattem. I zjawił się Bray... W postaci Braya! Braya Face'a! :shock: Będziemy mieli szansę przekonać się jak wypadnie w roli tego "dobrego". To może być ciekawe połączenie... .

I bym zapomniał... Hawkins nie wypadł jako pierwszy. :shock:

 

Czyli, jednak Cena w roli "widza". Kamera będzie go pokazywała bardzo często.

 

Ocena: 2+/5

 

Drugi Kickoff - Finał turnieju o Cruiserweight Championship: Cedric Alexander vs Mustafa Ali

Sub Zero, co Ty tutaj robisz? :shock: Od razu przypomniał mi się Glacier z WCW. Ali dostał wejściówkę, więc rywal dostanie tytuł. I tak też się stało jak z resztą miało być od samego początku. Niestety ponownie się zawiodłem, bo walka była mozolna z bardzo dobrymi momentami jak Spanish Fly w wykonaniu Cedrica, czy 2 DDT od Mustafy, które Alexander sprzedał naprawdę nieźle. Też jestem zdania, że brakowało tu trochę dramaturgii i podkreślenia tego, że dwóch kumple staje przeciwko sobie, aby wykorzystać życiową szansę.

 

Ocena: 2+/5

 

Lilian Garcia też się zjawiła. Spoko.

 

Trzeci Kickoff - Kobiecy Battle Royal

Już myślałem, że znajdą się w głównej karcie, a tu niespodzianka. Pozytywna. :twisted: I jeszcze wygląd tego pucharu. :shock: Muszą się postarać o jakiegoś patrona tej walki, bo przecież lepsze trofeum dostają młodziki na szkółkach piłkarskich.

Carmella wypada po kilku sekundach, kek. Zupełnie zbędna była ta szopka na początku z Kairy i dziewczynami z NXT. Come on nie ma to jak nowicjuszki nabierają główny roster na sztuczkę z "czekaj moment, bo coś jej jest". :roll: Cały ich udział niestety był tu zbędny. Poza dwoma Elbowami z narożników w wykonaniu Kairi i Belair nic nie wniosły. Pochantowały NXT i wypadły tak jak wbiły - razem. :twisted: Ta Hinduska to chyba w ogóle nie wiedziała gdzie się znajduje. Najdłużej przetrwała Royce i nawet coś tam próbowała zrobić. Najwięcej zdecydowanie zyskała Bayley. Fajnie wykiwała Sashę. Również zaskoczyli z Naomi. Końcówka zdecydowanie ratuje to starcie.

I na koniec... Za kogo się przebrała Mickie? :P

 

Ocena: 2+/5

 

Nie ma Eliasa śpiewającego "America the beautiful". Serio ktoś na to liczył? :P

 

Za to jest pyro na początek, chociaż ubogie. Mój fetysz zaspokojony w połowie. Wybaczam, bo stage z maską fajny bajer. Nie spodziewałem się, że wyjdzie tak dobrze wizualnie. :D

 

Pierwsza walka - Intercontinental Championship: Seth Rollins vs The Miz © vs Finn Bálor

Finn wchodzi ostatni. Może będzie jakieś z*******e wejście "Demona". Ten stage z maską aż się prosi o mordę diabła. Czekaj... K***a, co?! WTF? :shock: Oczywiście... W Nowym Orleanie był ten zamach na homosiów. :/

Po dużym rozczarowaniu walka. Dobra, sporo się działo. Bardzo fajnie wymieniali się różnymi kontrami, tutaj Power Bomb, tutaj Splash i przejście w Small Package, jakiś Bulldog z narożnika, podwójny Curb Stomp czy Skull-Crushing Finale ładnie przyjęty przez Rollinsa. Naliczyć akcji wartych uwagi można sporo. Jak dla mnie zdali egzamin.

 

Ocena: 3/5

 

Druga walka - SmackDown! Women's Championship: Charlotte Flair © vs Asuka

Charlotte wchodzi jako pierwsza i jeszcze zarypała wejście Tryplakowi krzyżując je z muzyką ojca. Wyszło naprawdę dobrze. :D Asuka właściwie nie dostała wiejściówki. Nałożyli komputerowe maski na ekran. :???:

Przewidywałem wygraną Japonki i sercem muszę powiedzieć byłem za nią mimo sympatii do blondyny. Walka rozpisana tak, abyśmy myśleli, że Charlotte się przeliczy, że polegnie z pewną siebie Asuką i spuchnie po kilku chwilach i przegra ze łzami w oczach, osłabioną ręką i zniszczonym ego. Tutaj proszę, niespodzianka. Zdecydowali się nam zbudować pogromczynię żeńskiego Goldberga. Coś mi mówi, że Charlotte będzie najbardziej utytułowaną kobietą w WWE.

 

Ocena: 3/5

 

Cena dostaje info od sędziego. Biorąc pod uwagę, że to WrestleMania, więc raczej Maca nie zamykają to pewnie poleciał po Takera. :P

 

Trzecia walka - United States Championship: Bobby Roode vs Rusev vs Jinder Mahal vs Randy Orton ©

Wszyscy myśleli, że Roode dostanie "glorious" wejście, a tu mu Aiden przerywa. :lol:

Ogólnie całka walka to "in your faces WWE Universe". :lol: Nie oczekiwałem wiele, nic nie dostałem. Orton porozdawał RKO. Rusev zebrał reakcję, a pas zgarnał Jinder. :twisted:

 

Ocena: 2/5

 

Fashion Police powraca! Nie... to tylko reklama Snickersa. :(

 

Czwarta walka - Triple H & Stephanie McMahon vs Kurt Angle & Ronda Rousey

Wciągnąłem się. Państwo Hunterowie znowu motocyklowo, ale nawet spoko. Ronda strojem dedykuje wszystko Piperowi, ale tego można było się spodziewać. Całkiem fajnie zbudowali to jaką Ronda jest żeńską zabijaką. Motyw z Tryplakiem spoko, chociaż HHH wyszedł tutaj ciut na leszcza zasłaniając się przed jej ciosami jak niewinna laseczka. :lol: Rousey pokazała, że pazurek z UFC może się przydać w WWE. Solidnie wykonane dźwignie i całkiem ładny, brutalny Samoa Drop. Kurt też zaliczył Angle Lock, Angle Slam i nawet dał się rzucić na stół. Wyszło fajnie tylko czemu w środku karty? :/

 

Ocena: 3/5

 

Piata walka - SmackDown! Tag Team Championship: Kofi Kingston & Big E vs The Usos © vs The Bludgeon Brothers

ND potrafi dowalić wejściówką, ale spodziewałem się czegoś innego niż karzełków po dźwięku fletu zielonego Power Rangersa. Tak czy inaczej wyszło bekowo.

Sądziłem na jakieś momenty współpracy Usos z ND, że zbudują coś wciągającego, niestety olali całkowicie. Młotkarze z lasu pozamiatali jak to robili wcześniej i tyle. Spore rozczarowanie.

 

Ocena: 2/5

 

Szósta walka - John Cena vs The Undertaker

Szopka z Eliasem żebyśmy się trochę zniecierpliwili. Wydaje mi się, że wcisnęli go, ponieważ chcieli wywołać heat na jego osobę. Piosenka była spoko.

"John Cena sucks...

YEAH! CENA SUCKS!

Has He like all of you." :twisted:

Motyw z płaszczem, kapeluszem i piorunem już spoko. Można było pomyśleć, że "Grabarz" odszedł i usłyszymy "dead man walking". Niestety albo stety Taker nie zmienił gimmicku. Ważne, jednak iż nie wymyślili jakieś bzdury i otrzymaliśmy pojedynek. Ta... Szczerze jako ktoś kto czekał najbardziej właśnie na to zestawienie powinien czuć się wyruchany i to mocno bez mydła. Czaje, że Taker musiał sobie jakoś odkuć porażki i pewno stawiał warunki. Wyglądał nawet nieźle, choć pewnie wymiękłby po 5 minutach. Nie ukrywam dużego rozczarowania. Może wynagrodzi mi to pojedynek Deadmana za rok... .

 

Ocena: 2+/5

 

Siódma walka - Shane McMahon & Daniel Bryan vs Kevin Owens & Sami Zayn

WOW! YES! movement trafił nawet na salony NHL, NFL i NBA? :shock: Bardzo miłe zagranie ze strony WWE, że dali mu takie promo przed entrancem i karteczki w rękach fanów. :grin:

Pięści Shane'a zawsze śmieszą tym bardziej jak godzinę wcześniej widziało się to w wykonaniu Rondy. :twisted: Próbował jakoś błysnąć kopnięciami, lecz niezbyt to wyszło. Skisłem kiedy wyglebał się na tyłek po kopniaku w Zayna i złapał za brzuch. :lol: Jedyne, co mu wyszło to jedno DDT. Przestałem się śmiać po Coast to Coast. Myślałem, że gość się wykończy, bo burak ledwo zipał i kasłał jak gruźlik. Nie powiem, że Daniela zeszmacili. Co prawda przeleżał dużo po ataku z zaskoczenia i skazał na oglądanie partnera, lecz to był jak powiedziałem niespodziewany atak. Wrestlingowa logika z reguły głosi, że ktoś dostaje w pysk znikąd to nie może się podnieść przez kilka dobrych chwil. Gdy wrócił do akcji zabookowali go bardzo solidnie. Wytrzymał Helluva kick, Pop-Up Powerbomb i sam porozdawał swoje ulubione Running High Leg Knees. Fakt iż to on będzie odpowiadał za dynamikę w walce z rywalami nie było niczym tajemniczym, lecz nie powinni nam kazać patrzeć z politowaniem na biednego McMahona.

 

Ocena: 3-/5

 

Ogłoszenie ilości widzów oglądających na żywo. Więc na to poszła reszta kasy z fajerwerków. :twisted:

 

Ósma walka - RAW Women's Championship: Alexa Bliss © vs Nia Jax

Bliss fajny strój, ale wchodzi pierwsza? No to żegna się pasem. Oczekiwałem wściekłej Jax, która ruszy na rywalkę niczym buldożer. I ruszyła najpierw na James. Coś tam "chrupnęło" przy Samoa Dropie poza ringiem. Mam nadzieję, że to były buty uderzające o posadzkę. Walka nie porwała niestety. Alexie udało się przejąć na krótko inicjatywę obijając nogę wielkoluda, lecz tylko odwlekła nudny koniec swojego całkiem niezłego panowania. Nia z pasem... Zobaczymy czy nie zmarnuje szansy.

 

Ocena: 2/5

 

Dziewiąta walka - WWE Championship: Shinsuke Nakamura vs AJ Styles ©

Zatem Romek w ME. :roll:

Najpierw motocyklistki u Tryplaka teraz blond gitarzystka, która całkiem spoko zasuwała na tej gitarce. Vince zaimponowałeś mi. To był najlepszy entrance Nakamury na twoim podwórku.

Szkoda, że nie mogę tego powiedzieć o samym pojedynku. Miało być starcie dwóch wirtuozów, "fenomenalny" kontra duma Japonii i co? Niestety przez większość czasu zamulali. Leżeli, z trudem jeden drugiego podnosił, by wykonać jakiś ciekawszy ruch. Najbardziej warty uwagi były dźwignie i pojedyncze chwyty Stylesa. Ponad to Nakamura uwalił. Wiedziałem, że za dobrze mu szło podczas RtWM. Po prostu wyglądał zbyt pewnie, aby mu się udało. Heel turn poprawia wrażenia. Jeżeli w roli czarnego charakteru też się nie sprawdzi to ja podziękuję.

 

Ocena: 2+/5

 

Dziesiąta walka - RAW Tag Team Championship: Sheamus & Cesaro © vs Braun Strowman & Nicholas

Dla dzieciaka super prezent, ale czy to nie zabija postaci Strowmana? Biedaczysko się wystraszyło, choć przynajmniej pas potrzymał. W ciągu kilku następnych dni/tygodni pewnie Braun ogłosi się samodzielnym mistrzem albo sam będzie sobie zmieniał partnerów, co tydzień może nawet wśród fanów. Taka interakcja z WWE Universe, która przybliży do Face turnu. Ludzie tu Del Rio widzieli. :lol:

 

Ocena: 2/5

 

Jedenasta walka - Universal Championship: Roman Reigns vs Brock Lesnar ©

Pewnie sporo ludzi mnie zbeszta, ale... Cieszę się, że Roman przegrał. Serio ileś tam Suplexów, 5 F-5 w tym jeden na stół, mocne kolano w pysk już po którym moim zdaniem powinna polecieć jucha. Byłby lepszy efekt, ale czaje, że chcieli pokazać wściekłość Lesnara, który zdejmuje rękawice żeby już po prostu n*****ć rywala. Kiedyś dostawaliśmy takie pojedynki gdzie Lesnar znęcał się nad rywalem np. Ceną i to wtedy miało sens, bo go podkreślało postać Brocka jako bez litosnej bestii nie do zatrzymania. Tutaj powinniśmy dostać pojedynek kolosów. Romek powinien mieć więcej inicjatywy, a Brock również odkopywać finishery. Co prawda były tam ze 2 Speary, ale w porównaniu z laniem jakie dostał to mało. Brock zatem zostaje w WWE? Osobiście nie zdziwię się jeżeli straci niedługo ten pas i odejdzie, a WWE rozpisało tak ten pojedynek żeby Lesnar znowu aż tak nie olał walki i jego ego było zaspokojone.

 

Ocena: 2/5

 

"+"

- o dziwo znośne oba Battle Royale

- Triple threat o IC oraz walka Asuki z Charlotte naprawdę spoko

- Mixed TT walką wieczoru

- cieszy to, że Daniel jest w formie i uratował starcie z Kanadyjczykami

 

"-"

- WWE i Universal Championship totalnym rozczarowaniem

- squash Takera z Ceną i zmarnowanie zestawienia takich nazwisk

- reszta gali dużo słabiej, walk o pasy drużyn obu brandów czy US Championship mogłoby nie być wcale

 

Cieszę się, że nie oglądałem na żywo. O ile (o dziwo) Kickoffy mnie wkręciły to od pojedynku Ceny z Takerem poziom spadł i moje wrażenia drastycznie się zmieniły. Bardzo mieszana WM'ka, gdzie pierwsza połowa dawała radę, mimo lekkiego rozczarowania u Cruiserów. Cieszy mnie głównie to, że Ronda naprawdę dała radę i dobrze się bawiłem przy jej walce. Niestety jak widać kreatywni to dalej matoły. Pojedynki o główne pasy nudne jak flaki z olejem, o Tag Teamach, czy US lepiej nie wspominać. Szkoda, bo pierwsze godziny były naprawdę spoko. To mogłaby być jedna z lepszych WrestleManii ostatnich lat, lecz jak zwykle coś się popsuło. Mimo wszystko średnia ocena dość wysoka. Pierwsza część gali na to zapracowała.

 

Ocena końcowa: 3/5

Edytowane przez Pavlos

Typerowa zabawa:

I miejsce - Liga Mistrzów 2015/2016

III miejsce (Ex æquo z użytkownikiem filomatrix) - Euro 2016

III miejsce - Euro 2012

6476255635741dfcc53660.jpg


  • Posty:  905
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.02.2006
  • Status:  Offline

Średnia gali – 2,86

 

Ranking gal:

1.NXT Takeover: New Orlean – 3,90*

2.NXT Takeover: Philadelphia – 3,45*

3.WWE WrestleMania – 3,86*

4.WWE SmackDown Fastlane – 2,86*

5.WWE Royal Rumble 2018 – 2,77*

6.WWE RAW Elimination Chamber – 2,54*

 

Podmień cyferkę z 3 na 2 :)

 

O jeju pierwszy post od ho ho ho ho ho ale pierwsza WMka obejrzana (prawie w całości) na żywo to i zdecyduję się coś naskrobać o gali.

 

Kick off

ATGMBR

Jak to Battle Royal. Nie lubię tego typu matchy bo przez 3/4 walki jest jeden wielki chaos i co chwilę odpadający jobberzy. No bo nikt chyba nie myślał, że taki (bez obrazy) Kanellis czy ktoś z Revival wygrają. Gdy już została się ostatnia trójka to już było pewne, że wygra Matt - no bo co by dało drugie zwycięstwo Corbinowi czy Mojo? Fajnie że wrócił Bray, szkoda, że nadal jako Bray ;) Jeden Shocker mniej.

 

Mustafa Ali vs Cedric Aleksander

Tak jak mam szacun do tych chłopaków tak publika jasno pokazała co myśli o nich. Cisza przez całą walkę, przykro było tego słuchać. Sama walka powiedzmy, że średnia - może byłoby i więcej ale nie oglądam 205 live gdzie storyline mi ędzy nimi był rozwijany.

 

Women's Battle Royal

Jak nie lubię battle royal - to jedno. Jak nie cierpię kobiecego battle royal - to drugie. Ktoś mi powie po kiego grzyba wypadały te babki za ring pod linami? Chaos jeden wielki, nie wiadomo kto odpadł a kto se tylko odpoczywa za ringiem. Motyw z NXT spoko. Wygrywa Naomi, która za grosz charyzmy i mic skillsów nie ma... Powinna co nieco wyssać od chłopaka :) A i trofeum jakieś z dupy :) Powiem szczerze, że jako zostało Riot Squad vs Sasza vs Bayley to liczyłem, ze ktoś z Riot Squadu może wygrać... A tak się skończyło jak się skończyło ;)

P.S.

Czy was też wkruwiała Paige na majku? A i Beth się odezwała ze dwa razy.

 

Seth vs Miz vs Finn

Seth jako Power Rangers, Miz jako karate Kid, Finn jako facet w gaciach LGBT. Walko bardzo fajna. Trzymała tempo, kilka efektowniejszych akcji. Przyjmuję Setha jako mistrza chociaż miałem nadzieję, ze wygra MIZ skoro komentatorzy podkreślali, ze brakuje mu bodajże 22 dni do pobicia rekordu Pedro moralesa w długości reignu. Fajnie, że nie było Demona bo to pokazało jak Finn jest bardzo nijaki i nadaje się tylko do midcardu ewentualnie tt.

 

Asuka vs Charlotte

Stawiałem na Charlotte i się nie zawiodłem. Bardzo dobra walka, trzymała tempo, kilka efektowniejszych akcji (suplex za ring). Szkoda, że Asuka odklepała tak jakoś bezemocjonalnie ale ujdzie :) Cieszę sie z przerwania streaku :) Bo jakby wyglądałaby mistrzyni, która nie umie angielskiego :) Swoja drogą w WWE jest już kilka lat i mogłaby się podstaw nauczyć.

 

Roode vs Rusev vs Mahal vs Orton

Myślę, że wszyscy braliby zwycięstwo Roode'a, Ruseva albo Ortona z akceptacją. A tymczasem WWE zagrało nam na nosie dając zwycięstwo Jinderowi :) Ni to grzeje ni to ziębi :)

 

HHH & Stephanie vs Kurt & Ronda

Bałem się strasznie, że będzie to istnie botchowisko. Jednak wyszli obronną ręką. Fakt, nie mogę już patrzeć na to jak Kurt się rusza w ringu ale niestety latka lecą nieubłaganie. Ronda pojętna jest i nawet sellowała ładnie. Pokazała też różnice między nią i między resztą rosteru (nie tylko kobiet) - zupełnie inna dynamika. Można wręcz powiedzieć, ze marnuje się we wrestlingu :D Kurde, nie wiem co teraz z nią wymyślą. Dalej się będzie kręcić przy Steph, hhh i Kurcie czy może postawią na dominatorkę, która w poniedziałek zdobędzie Raw Womens title a we wtorek SD Womens titile, zunifikuje je i będzie trzymała dłużej niż Bruno Sammartino :) Ciekaw jest też czy poczuła wrestling naprawdę i czy się zmęczyła choć :)

 

New Day vs BB vs Usos

Nie cierpię takich tworów jak BB więc walka z racji zwycięzców kompletnie do zapomnienia przeze mnie.

 

John Cena vs The Undertaker

Drugi Shocker na gali. Tylko po co ja się pytam? Po pożegnaniu rok temu juz myślałem, że będzie koniec walk takera a tymczasem kolejne zwycięstwo do kolekcji nad Ceną. Shocker numer trzy!!!

Szkoda Eliasa...

 

Mam wrażenie, że w tym momencie publika już była zmęczona bo siadło wszystko, i tempo walk i reakcje publiczności. Coraz gorzej się to oglądało.

 

KOSZ vs Shane i Daniel Bryan

Pierwsze 10 minut walki do zapomnienia. Taki ktoś jak Bryan mało nie umarł po ataku... Spodziewałem się takiego wyniku. Można się spodziewać KOSZów powoli na RAW, którzy będą niczym Heath Slater walczyć o kontrakt.

 

Nia Jax vs Alexa Bliss

Szkoda :( Alexa najlepsza obecnie mistrzyni zastąpiona przez nijaką destrojerkę, która dzisiaj wyjątkowo pokazała niszczycielską moc... Nie obrażę się jeśli dzisiaj Blissówna odzyska pas :)

 

Shinsuke vs AJ

Poszedłem spać na tej walce bo już byłem normalnie znudzony ilością wrestlingu na jeden raz. I w sumie nie żałuję. Walka nie porwała. Chwała, że nie dali Nakamurze wygrać pasa. Chociaż końcówka zapowiada, ze to może jeszcze nie być koniec ich storylioneu :/

+ za Nitę Strauss (blondyna na gitarze) :)

 

RAW TT Championship

Nie wiem co o tym napisać...Żart? Jeśli tak to nieśmieszny. Poważne story? Jesli tak to nie kupuję... A takie historie Niko z Szupem snuli w AM :)

 

Reigns vs Lesnar

Już chyba wszyscy narzekają na Terminatorstwo. I ja też. To czym całe lata były finishery w tej walce straciło kompletnie na wartości. Nie, że oni są silni - tylko w tej walce "ciągnijmy to jak najdłuzej... jak będzie czas to walmy jeszcze 7 F5, 10 SUperman panczy i 8 Suplexów i 9 Spearów...

 

Uwagi:

Carmella nie zrobiła cash inu walizki.

Nie lubię tego, ze do walk nie wchodzi najpierw pretendent a dopiero potem mistrz... teraz jest często na odwrót.

Brak debiutów (womens battle royal się nie liczy)

Edytowane przez Brejver

5199219949eed950a51bb.png


  • Posty:  1 867
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  26.03.2008
  • Status:  Offline

Brak debiutów (womens battle royal się nie liczy)

A walka o pasy tagów?


  • Posty:  4 870
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  29.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Na początek wygląd areny. Moim zdaniem bardzo spoko. Nie wywołał we mnie zachwytów, ale miało to swój klimat i specyficzny styl. Bardziej na plus niż minus.

 

André the Giant Memorial Battle Royal

Co ja sobie myślałem, spodziewając się tutaj czegoś więcej niż bandy jobberów :D? Tak pomyślałem zaraz po spojrzeniu na ring. Niemniej, dość szybko wyklarowała nam się grupa faworytów. Niezmiennie od kilku tygodni stawiałem na Matta Hardiego i od razu miałem nadzieję, że nie dadzą wygrać Corbinowi.

Stało się po mojej myśli, a nawet dostałem troszkę więcej, bo wrócił Bray Wyatt i stworzy z Mattem jakiś sojusz. Zapowiada się bardzo fajnie.

 

Cruiserweight Title

Patrząc na reakcję publiki w czasie tej walki, to nie było w Nowym Orleanie osób które podpisały petycję by ta walka znalazła się w głównej karcie. Zresztą, poziom tej walki tylko pokazał że nie zasłużyła by się tam znaleźć. Sorry, ale kilka efektownych akcji to nadal za mało by porwać widzów.

 

Women's Battle Royal

Nie czaję czemu laski wychodzą przez dolne liny w czasie tych walk? To robi takie zamieszanie, że szkoda gadać.

Na plus pojawienie się paru zawodniczek z NXT, a nawet pokazanie co nieco w ringu (450 Splash ;) ). Drugi plus to fakt że będziemy kontynuować historię Bayley i Sashy. I z perspektywy czasu, to dobrze że żadna z nich nie wygrała tej walki. Nie potrzebują tego typu dodatkowej retoryki w feudzie.

 

IC Title

Dobry wybór na opener gali. Świetna wejściówka Rollinsa, Miz ogólnie spoko (podobało mi się że odesłał swoją ekipę na zaplecze), ale trochę WTF z tymi okularami, a Balor ku zaskoczeniu nie w postaci Demona. Niby jego brak spowodował, że wynik walki nie był tak łatwy do przewidzenia, ale ja i tak stawiałem na Finna przez tą retorykę wokół niego, "Balor Club dla każdego".

Ciekaw jestem czy już na stałe pozbywają się Demona, czy po prostu chcą z tym trochę odpuścić i potem zaskakująco wrócić przy okazji jakiejś innej wielkiej walki z udziałem Irlandczyka.

Wracając do walki. Bardzo fajny pojedynek w którym nawet Miz nie odstawał poziomem od reszty. Zwycięzca zaskoczył, ale zobaczymy co z tego wyniknie.

 

Asuka vs Charlotte

Charlotte nie zawiodła wejściówką. Trochę widziałem tam nawiązanie do jej wejścia z Tryplem lata temu. A Asuka :roll: Asuka dostała te nieszczęsne, tandetnie wyglądające graficzki (i ze wszystkich które pojawiły się na gali te jej były najgorsze).

Walka była całkiem w porządku, ale największym zaskoczeniem był jej wynik. Czyli najwyraźniej za rok chcą mieć Rondę vs Charlotte, a nie vs Asukę w main evencie ;)

Czy to dobrze że streak został przerwany? Czemu nie. Nie uważam że było to taka świętość że federacja nie powinna tego ruszać. Zresztą wydaje mi się nawet, że może to wyjść dziewczynie na dobre.

Fajne były też sceny po walce. Wydawało się to bardzo szczerze.

 

US Title Match

Czyli lepsze wejściówki niż walka. Śmiałem się, że pod względem stroju zaraz po Mahalu najbardziej elitarnie wyglądał English :D

Im bliżej gali, tym coraz mocniej skłaniałem się ku temu że Jinder zgarnie ten pas. Szkoda trochę Ruseva i mam nadzieję że to nie będzie jego koniec z WWE.

 

Ronda i Angle vs HHH i Steph

Niewątpliwe zaskoczenie gali, bo to była naprawdę dobra walka. Nie wiem czy nawet nie najlepsza na gali. Dużo zmian przewag, sporo fajnych momentów. Widziałem, że oczywiście ludzie narzekali że znów Ronda kozak, bo idzie na chłopa itd. blabla. Najważniejsze że oglądało się to z wielką przyjemnością i sprawiało dużo frajdy.

Były jakieś tam botche, ale wszystko do wybaczenia, zwłaszcza że mieliśmy w ringu debiutantkę i non-wrestlerkę ;)

Mi Ronda zaimponowała. Pierwsze koty za płoty, mam nadzieję że jej pierwsze występy za mikrofonem to był tylko stres, a teraz pójdzie z górki. Naprawdę uważam że tu mogła się urodzić gwiazda i to nie tylko dlatego że WWE tak chce, ale ona naprawdę udowodni że jest warta by w nią inwestować.

 

SD! TT Titles

New Day też dostało mocno kiczowate grafiki do wejściówki, ale do nich to jeszcze jakoś pasowało. Zresztą podobnie jak karły-placki. Reszta nie dostała jakiś wyjątkowych wejściówek, ale muszę przyznać że theme Usosów ma moc i na WMkowym stagu robił robotę.

Tego że Rowan i Harper zgarną pasy byłem pewien. Miałem tylko nadzieję że dla dobra fanów dadzą nam troszkę wymiany między New Day a Usosami, a dopiero potem wkroczą byli członkowie rodzinki Wyattów i rozniosą ich w pył. Ogólnie, za krótka walka jak na mój gust.

Proszę teraz WWE by wprowadziło na Smacka AoP.

 

Liczyłem, że Cena będzie odwalać jakieś akcje na trybunach. Że będzie takim "over the top" fanem. Tego nie było, ale i tak jestem bardzo usatysfakcjonowany z historii jaka została tu przedstawiona.

Wprawdzie trochę zmieniłbym przebieg i momentem Eliasa zrobiłbym Choke Slam od Undertakera (który przerwałby koncert pojawiając się na ringu) i potem odpaliłbym walkę z Ceną, ale rozumiem że wejściówka też musi być.

BTW. wejście na ring trwało parokrotnie dłużej niż walka xD

Ale to też mi się podobało. Undertaker wszedł i bez zamulania, nawet w imponującej formie (pewnie dlatego że tak krótko) zrobił przegląd swoich akcji i nara. I kompletnie nie rozumiem narzekań ludzi którzy oczekiwali jakiejś 20 minutowej potyczki z wymianą finiszerów. Po pierwsze dłuższa walka by mega ssała, a po drugie to co się stało fantastycznie wpisuje się w historię Jasia. Facet gra teraz wrestlera w kryzysie. Przegrał wszystkie walki które mogły dać mu ważną walkę na WMce, więc złapał się ostatniej deski ratunku i wyzwał Takera. Ten miał go w dupie, ale w końcu przyszedł i zesquashował. John tak jakby przecenił swoje aktualne możliwości. Naprawdę mam nadzieję że WWE to dalej pociągnie. Niech nawet polecą na grubo i zrobią z Ceny gościa z depresją, który nie potrafi już wrócić na szczyt. Nawet nie zdziwię się jak John wyzwie dziś Undertakera na walkę za rok gdzie postawi swoją karierę.

 

Owens i Zayn vs Shane i Bryan

Zjebali po całości tę walkę. Jak można przez większość walki nie dać do ringu Bryana, na którego powrót wszyscy czekają? Ja rozumiem, że miało to na celu jeszcze mocniej podbić reakcję gdy Daniel wróci na ring. Problem w tym, że moment w którym w ringu był Shane był mega słaby, a ja mam już trochę dość młodego McMahona w ringu.

Przyznam też, że długo się zastanawiałem jak rozwiążą wynik tej walki, bo z jakiegoś powodu byłem przekonany że KOSZ wygrają. A przegrali :D Czyli witamy na RAW. Chyba. Oby. Ktoś musi ratować dywizję TT (ale o tym potem).

 

Nia vs Alexa

Słaba walka, ale i nikt nie oczekiwał 5-stara. To trochę martwi, że Nia - nowa mistrzyni, robi tak słabe walki. Alexa nie jest wirtuozem w ringu, ale daje radę. Nia raczej będzie zamulać.

 

AJ vs Nakamura

Zdecydowanie największe rozczarowanie gali. Miała być walka gali, sami komentatorzy mówili że to "dream match", a było słabiutko. Nakamura w WWE to nie ta sama osoba co w NJPW. Nie wiem z czego to wynika. Czy federacja go blokuje, czy on sam się nie stara. Tak czy siak patrząc na to jak wyglądała jego postać do tej pory, to dobrze się stało że nie wygrał pasa. Ale...

na szczęście na końcu wpadł heel turn. I niemal momentalnie, gdy zmieniło się zachowanie Nakamury stał się on 100% ciekawszy. Stąd jestem bardzo ciekaw jak to będzie wyglądać dalej i wielkie brawa dla WWE za taką decyzję.

 

Strowman vs The Bar

Cała ta historia nasrała na pasy TT. Tylko co z tego, skoro tak fajnie się to oglądało. Chłopak którego wybrali dostał WM Moment o którym nigdy nie zapomni i marketingowo to strzał w dziesiątkę. Wcale bym się nie zdziwił gdyby WWE teraz co galę zmieniało dzieciaka z którym Strowman broniłby pasów. I to też byłoby super.

Oczywiście nie może to trwać cały czas, bo jednak dywizja Tagów też jest ważna i nie powinna być aż tak bardzo w dupie.

Na ten moment jednak najważniejsza informacja jest taka, że Strowman swoimi czynami stał się mega facem. Może nawet top1 w fedce. Czas w końcu w niego inwestować i to z niego zrobić twarz federacji.

 

Romek vs Lesnar

Publika ładnie nasrała na tę walkę. Jednak WWE nie udała się misja poprawienia reakcji na Reignsa :D

Z jednej strony chciałbym wrzucić tu mema "I bardzo kurwa dobrze". Z drugiej, zwłaszcza po wyniku walki zrobiło mi się szkoda Romana i jak tak pomyślę to już chyba wolałbym by wygrał ten pas.

Głównie chodzi chyba o to że mam dość Brocka. Gość był przez wiele lat mega atrakcją, ale trochę się już przejadł. Mam też wrażenie, że on sam coraz mniej się stara. Boję się jeszcze jednej rzeczy. Dostaliśmy potwierdzenie że Brock wraca do UFC. Czyżby więc na RAW zwakował pas i uciekł? Wtedy tym bardziej nie rozumiem wyniku walki. Przez takie coś zawsze będziemy mieć z tyłu głowy że w federacji był gość którego nikt nie pokonał i aktualny mistrz wcale nie jest tym najlepszym.

 

Podsumowując, mimo jakiś tam narzekań galę oglądało mi się ze sporą przyjemnością i dobrze się bawiłem. Widziałem jakieś narzekania na kolejność walk. Szczerze mówiąc w ogóle tego nie odczułem. To już bardziej przeszkadzało mi to w Takeover gdzie Ladder Match z początku popsuł odbiór walk będących zaraz po nim.

Podobnie w ogóle nie odczułem długości gali. Wprawdzie tutaj mógł zaważyć urlop jaki wziąłem specjalnie na galę, ale i tak chcę to zaznaczyć ;)


  • Posty:  89
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  11.09.2011
  • Status:  Offline

Kickoff: Zarówno męski jak i żeński Battle Royal przewidywalny i nudny. Bez żadnych zaskoczeń. Przy braku powrotów, Matt Hardy wydawał się faworytem. Bray Wyatt powrócił po dobrej stronie mocy i pewnie będzie tworzył TT z Mattem. Czyżby Jeff trafił samotnie na Smackdown? A co do żeńskiego Battle Royal, zaskoczyło mnie zwycięstwo Naomi. Przebieg walki nudny. Nie oglądam dywizji cruiserweight, ale walka na fajnym poziomie.

 

1. IC TITLE- The Miz © vs Seth Rollins vs Finn Balor

Miz pożyczył wdzianko od Becky Lynch, Seth miał c***owe soczewki, a demona nie było, więc tradycyjnie Finn jako zwykły koleś w gaciach. Walka lepsza niż ich ubrania. Fajna walka jak na początek WMki, chociaż jestem zaskoczony zwycięstwem Setha. Bardziej stawiałem na pierwszy WM moment Finna albo kolejne bicie rekordu przez Miza.

 

2. SMACKDOWN WOMEN'S TITLE - Charlotte Flair © vs Asuka

Kompletnie nie jestem zaskoczony wynikiem walki. Jako jedyny spośród wszystkich, którzy bawili się w typowanie WMki, stawiałem na Charlotte. Streak Asuki trwał już wystarczająco długo. Charlotte jest takze idealną osobą do pobicia streaku. Mylą się ci, którzy uważają, że Ronda powinna była zakończyć streak Asuki za rok. Wolę, żeby streak pobił ktoś, kto jest skutecznie wypromowany przez federację, kto ma odpowiednią renomę, by dokonać takiej rzeczy, niż part-timer jak Ronda. Tylko Charlotte mogła zakończyć streak.

 

3.US TITLE - Randy Orton © vs Bobby Roode vs Jinder Mahal vs Rusev

Walka do zapomnienia, zwycięzca do zapomnienia. Nie rozumiem fenomenu Jindera w WWE, gość jest przenijaki w ringu i przenudny za mikrofonem. Szkoda RuRu.

 

4.HHH and Stephanie vs Kurt Angle and Ronda Rousey

Wejście Tryplaka i jego Żonki jak zwykle klimatyczne i ciekawe. Strój Rondy też całkiem spoko. Walka o dziwo, fajna, choć moim zdaniem za długa i momentami był lekki botchfest ze strony Pani Rousey. Ogólnie to plus dla Rondy, bo spodziewałem się dużo gorszej walki z jej strony.

 

5. SMACKDOWN TT TITLE: The Usos © vs New Day vs Bludgeon Brothers

Pseudo-jaskiniowcy to ogromne nieporozumienie. Walka bezpłciowa z fatalnym zakończeniem. Mogło trafić do kickoffa.

 

6. John Cena vs The Undertaker

Walka odbyta za późno. Ba, ta walka mogła się odbyć rok temu i na pewno zakończenie jej byłoby lepsze niż to z Reignsem. Undertaker przybył, zmiażdżył i zwyciężył. Wielka szkoda, że Cena nie mógł walczyć z Takerem na WM'ce, kiedy był na szczycie.

 

7.Daniel Bryan and Shane McMahon vs Sami Zayn and Kevin Owens

Shane nadal koszmarnie botchuje z tymi punchami, ale o nim lepiej nie mówić. Daniel Bryan wrócił i to najważniejsze. Był w formie, nic się praktycznie nie zmieniło od tych 3 lat. Ciekawe co z nim będzie dalej.

 

8.RAW WOMEN'S TITLE : Alexa Bliss © vs Nia Jax

Gdybym bookował tą WM'kę, to Takerowi i Cenie dałbym więcej czasu ringowego, a Jax dałbym 2-3 minuty na rozprawienie się z Blissówną. Dobre rozstrzygnięcie, ale ta walka trwała zbyt długo.

 

9.WWE TITLE : AJ Styles © vs Shinsuke Nakamura

Największe rozczarowanie gali. Miał być hit, wyszedł kit. Końcówka walki na dobrym poziomie, ale reszta to strata czasu. Za to, to co się wydarzyło po walce to wielki plus dla bookerów. Heel turn Shinsuke powinien wyjść mu na dobre.

 

10.RAW TT TITLE: The Bar © vs Braun Strowman i Nicholas

Największa żenada gali. Kompletnie mi się nie podobał motyw z dzieciakiem. Pasy pogrzebane, charakter Brauna jako bezwzględnego potwora też. Kolejny gentle giant się robi? Jak już, to mogli wziąść dzieciaka, który będzie bardziej ekspresywny, pokaże więcej energii. A wzięli ciapę, wyglądającą jak 10-letnia Kylie Jenner. Beznadzieja.

 

11.WWE UNIVERSAL TITLE: Brock Lesnar © vs Roman Reigns

Braun nie może odkopać po jednym F5, Samoa Joe tak samo. Undertaker przypięty po 3 F5, a Romek dopiero po 5. Nie rozumiem czemu Brock jest nadal z pasem. Nie rozumiem czemu tak toporny był ten main event, Nie rozumiem czemu taka denna końcówka. Nie rozumiem...

 

Podsumowując, jak na ciekawą kartę, to gala wypadła blado. Zdecydowanie słabsza niż poprzedniczka.

13315742274f3f94ee33a37.jpg


  • Posty:  10 885
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Andre the Giant Memorial Battle Royal – Patrząc na zestaw zawodników, to wnoszę o nazwę J.O.B. Squad Memorial Battle Royal. Słabiutkie to było. Momenty (a raczej pierdółki) przyszły dopiero w chwili, kiedy została w ringu jakaś szóstka wrestlerów. Powrót Braya zawiódł. Lake of Reincarnation nie działa.

 

Cedric Alexander vs Mustafa Ali – Było lepiej niż się spodziewałem, choć moje oczekiwania wobec nich były praktycznie zerowe. Po prostu kilka akcji ładnych dla oka, a i pokazali nieustępliwośc po obu stronach. Oczywiście, nie było to godne głównej karty, a i w samym CWC byśmy znaleźli wiele lepszych esencji high-flyingu.

 

(NOT) First Ever Women’s Battle Royal – O niebo lepsze od facetów. Bardziej przemyślane. W zasadzie od początku był tu jakiś pomysł. Gangowanie się NXT wyszło spoko. Bianca Belair dostała mocną ekspozycję. Dakota Kai też nie może narzekać na swój występ. Fajnie, bo przynajmniej coś wycisnęli z tego. Tylko końcówka mi nie zagrała. Bayley powinna wygrać eliminując Sashę.

 

Seth Rollins vs The Miz vs Finn Balor – Seth mega wejściówka, Miz dość słaba jak na niego, ale to nic przy Balorze. Co oni zrobili z tym gościem :sad: Jak zobaczyłem tych cieszących się idiotów, to szukałem w głowie celu. Ja wiem, że „Balor jest dla wszystkich”, ale to i tak nie zmienia faktu, że grupka oklaskujących ludzi wygląda głupio. Ich miejsce jest za barierkami. Po takim czymś, zaraz zacząłem sympatyzować z Sethem, który w trakcie pojedynku był dość bierny. Pojawiał się na duże momenty, ale sporą część walki prowadził Miz z Balorem. A że w ofensywie był Mizanin, to oglądało się to dość topornie. „This is awesome” na wyrost. Przyjemne były tylko momenty, kiedy finisherami przerywali piny. Tyłek mi się z miejsca nie ruszył. Nieco ponad przeciętną.

 

Charlotte Flair vs Asuka – Flairówna mega wejście. Jaram się tymi wejściówkami często bardziej niż pojedynkami. W tym momencie już mogę zwrócić honor temu settingowi. Całkiem nieźle to wygląda, jak nie nawalają wszystkie festyniarskie kolory tęczy (można mylić z barwami Finna Balora...). Walka jak na kobiety mega. Udało im się pokazać to, jak godne siebie są to przeciwniczki. Asuka kick-outawała cały czas, jakby potwierdzając oczekiwania wszystkich, że w myśl wrestlingowych teorii musi to wygrać. WWE poszło jednak w mocnego shockera, gdzie streak poszedł się kochać, a Królowa jest tylko jedna. Poziom łącząc z elementem zaskoczenia – super! Charlotte trzymaj ten pas, a potem uwal jeszcze Ronde. Niech wygra wrestling!

 

Cena dowiedział się o Takerze. Trudno, że przerwał celebracje. Emocje i tak skoczyły. Coraz bardziej mi się to podoba.

 

Roode vs Rusev vs Mahal vs Orton – Walka fenomen. Walczyło czterech, żaden nie pokazał nic. Bardzo biednie to wyglądało. Mahal poniewierany, dał tylko finisher, Roode’owi nawet wejście przerwali, Randy tylko dostał zestaw RKO (trzech w komplecie), a Rusev miał swój moment chwile przed tym, jak został spinowany. Publika mogła obwieścić światu jaki dziś mamy dzień. Dzień nowego, nudnego championa. Jinder był tak słaby w tej walce, że nawet na heel heat nie zasłużył

 

Angle & Rousey vs HHH & Stephanie – Triple H ostatnio też wjeżdżał do ringu na WM, więc nie ukrywam, że liczyłem na coś świeżego. I tak było spoko, bo ten gośc ma wokół siebie taką aurę, że trudno mu nie imponować na wejściu. Kurt trochę zawiódł machając łapami, nie pozwalając sobie na żaden suspens. Wybiegł na równo z muzyką. Zawsze warto podkręcać oczekiwanie tłumu. A Ronda wyglądała bardzo spoko – choć zamiast wkurwienia, uśmiech od ucha do ucha. Podobno szła na wojnę, ale wewnętrzny mark wyszedł. W walce do pierwszego hot taga drżałem. Rousey zagubiona, wszystko takie sztuczne, myślałem, że jak Ronda wpadnie, to zamknie temat i pójdą do domu – tak płytko i bezpiecznie. Okazało się, że cała czwórka przygotowała o wiele więcej i szczerze? Bardzo dobrze się to oglądało! Publika pomogła, wiadomo, ale taka Ronda przywiesiła się może z raz czy dwa, a poza tym, pokazała jak wysportowaną jest jednostką – akcja z podniesieniem HHH była bardzo płynna, a idę o zakład, że większość zawistnych Pań z szatni WWE by tego tak nie zrobiła. Coś tam przyjęła, coś sprzedała – brawo. Dana White dumny.

 

Usos vs New Day vs Bludgeon Brothers – Słabiutkie to było. Chyba nawet gorsze niż US Title. BB dominowało, Usosi zaliczyli przebłysk, a New Day było bezużyteczne. Praktycznie nie ma do czego się odnieść. Mimika Harpera zawsze w punkt.

 

Undertaker vs John Cena – Taker musiał mieć krótką walkę, ale że Jaś tak przegrał, to i tak lekki szok. Taker tu udupić nie mógl, a Cenie udupić nie wypadało. W końcu jego story to seria porażek, to brak WMki, to ciągła walka do wyjścia na prostą. Od Grabarza dostaliśmy wszystko to, co wciąż może i co w nim najlepsze. Daleki jestem od narzekań, choć wszyscy dobrze wiemy, że to mógłby być klasyk jakieś parę lat temu. Ciekawe czy za rok Hall of Fame, czy może kolejny szybki pojedynek na podbicie rekordu :twisted:

 

Bryan & Shane vs Owens & Zayn – Dwóch wrestlerów nie może poskładać nie-wrestlera w 5min, które mieli z nim w pojedynkę. Trochę sztampowy booking z heroicznym powrotem Daniela. A niestety niewiele więcej nam tu zaoferowano. Fajnie zobaczyć Bryana z powrotem, reakcja też fajna, ale walka cienka.

 

Jeszcze raz zobaczę Paige zapowiadającą zwiastun filmu o jej rodzinie i zwymiotuje. Tak, przez paskudną w tym ujęciu Paige.

 

Alexa Bliss vs Nia Jax – „I’m so sorry” i potem ten uśmiech. Bogini powinna zawsze być na szczycie. I zawsze powinna tak wjeżdżać do ringu. Nia nie zasłużyła na złoto. Niewiele sobą reprezentuje. Najgorsza walka Pań na WM, wliczając w to Ronde. Bliss kilka akcji, a reszta do przewinięcia. Bez emocji.

 

AJ Styles vs Shinsuke Nakamura – Nita na gitarce zajebiście. Wejście godne WrestleManii. AJ w tej materii nie miał czym odpowiedzieć. Miał za to czym odpowiedzieć w ringu. Walka dobra, ale na pewno nie będzie to żaden klasyk, o który się tu ubiegano. Zabrakło near-falli i tempa. Stanowczo za wolno budowali tą historyjkę, a i za mało tych psychologicznych gierek, które podkręcały atmosferę w RTWM. Jak Nakamura go klepał pod koniec, to wyszło fajnie. Więcej takich rzeczy. Sam finisz przyjemny, ale za łatwo, za szybko. Heel turn Nakamury ciekawy. Wychodzi na to, że feud będzie kontynuowany, a pas w końcu zmieni posiadacza. Osobiście wolałbym przytulanko i wspólne zejście z ringu z szacunkiem do rywala.

 

The Bar vs Strowman & ?? – Braun pozbył się festyniarstwa ze sceny. Jak ja mam gościa nie lubić? Sam bym to z chęcią zrobił. Ciekawe jaki był kurs, że to Nicholas będzie partnerem Brauna...

 

Roman Reigns vs Brock Lesnar – Romkowi to już tylko heel-turn moze pomóc. Zrobili wszystko, żeby ludzie odwrócili się od Lesnara i przychylnie popatrzyli na pretendenta. Pierwsza część się udała, druga jest najwyraźniej niemożliwa na tym etapie kariery. W walce było czuć niechęć. Ogółem lubię walki Brocka w WWE, bo szybko przechodzą do konkretów. Zaraz latają finishery, są near-falle, i jakby nie patrzeć – kolejny miły szok na WM. Lesnar broni złota.

50608915156a3743c1fa34.jpg


  • Posty:  3 247
  • Reputacja:   746
  • Dołączył:  22.12.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

Wrestlemania w tym roku naprawdę całkiem przyjemna. Ciągle uważam, iż jest zbyt długa jak na warunki WWE, ale da się raz w roku wytrzymać. Jak zawsze były lepsze i gorsze walki, ale są momenty do których będę pewnie wracać, a to najważniejsze. Nie będę tu omawiał ppv walka po walce, bo wiele już zostało napisane, a niektóre z nich oglądałem jednym okiem. Odniosę się zatem tylko do niektórych rzeczy.

 

*Preshow oglądałem wybiórczo i jedynie zapamiętałem z niego dwa momenty. Pierwszy to zwycięstwo Matt'a, a drugi to wyrzucenie Banks przez Bayley. Reszta bez historii. Plus bym zapomniał pojawił się Wyatt i z chęcią zobaczę go u boku Hardy'ego.

 

*Dobry wybór przez WWE na opener. Panowie dali radę. Było ciekawie, dynamicznie, choć szczerze chciałem by Miz obronił pas. Rollins jako mistrz tak naprawdę nie robi mi specjalnie różnicy. Inna sprawa, że po raz kolejny do ME trafił Roman. Czy to dobrze czy źle publika jasno co roku daje do zrozumienia. Dla mnie któraś tam walka wieczoru WMki do zapomnienia.

 

*Mixed tag team match wypadł naprawdę ok. Nie liczyłem na wiele, ale miło się zaskoczyłem. Z Rondy mogą być ludzie, bo pokazała się z niezłej strony. Za jakiś czas pewnie będzie sprawdzian 1 vs. 1, pytanie tylko z kim i co teraz dla niej?

 

*Taker vs. Cena - dla mnie nie pykło. Jasne to musiało tak wyglądać z Takerem w takiej formie, ale nie kupuję tego. Wolałbym już wejściówkę plus jakiś krótki segment. Ciężko też nie mieć wrażenia, iż ten pojedynek WWE po prostu przespało. Kilka lat temu byłby to murowany ME, a pewnie o walce mówiło by się latami. Taker musiał tu wygrać, a Jasiek i tak robi już to wszystko dla czystego funu.

 

*Powrót Daniela miły dla oka, ale o walce lepiej się nie wypowiadać. Poziom SD i tyle. Na szczęście są momenty dla których będzie się wracać, a każdy wie o co mi tutaj chodzi. Jestem ciekawy co dalej z Bryanem. Yes wróciło na dobre.

 

*AJ vs. Nakamura - czytałem różnie opinie na temat tej walki i muszę się zgodzić co do tego, że nie każdemu może taki wrestling się podobać. Hype był spory, szczególnie, że WWE podgrzewało atmosferę, ale daleki jestem od powiedzenia, iż była to świetna walka. Było nieźle, ale to tyle. Dalej nie mogę się przekonać do Japończyka w głównym rosterze, który stylem zupełnie mi nie pasuje do obrazu WWE. Wiele się mówi o charyzmie etc., ale jakoś w WWE na razie tego nie widać. Walka była w porządku. Niezły match, ale myślę, że obaj mają podobnie jak fani spory niedosyt. Plus za wynik, bo na pewno zaskoczył wszystkich. Heel turn ok, ale czekam na dalszy rozwój wypadków. Myślę, że na kolejnym ppv w starciu face vs. heel powinno być już o wiele lepiej i Nakamura w końcu pokaże na co go stać.

 

*Na koniec truskawka na torcie :wink:, czyli starcie Charlotte vs. Asuka. Muszę przyznać, że od początku, od samych wejściówek po koniec jest to dla mnie walka gali, a to dużo znaczy. Jak na kobiety było naprawdę bardzo dobrze, a nawet na tle innych walk nie ma powodów do kompleksów. Czuć było to czego innym walkom często brakowało, czyli emocje, które panie potrafiły wygenerować. Pojawiły się fajnie spoty, tempo było ok, więc i ja to kupuję. Obie udowodniły, że warto na nie stawiać w przyszłości, szczególnie patrząc przez pryzmat potencjalnych starć z Rondą. Szacunek na koniec w pełni zasłużony. Chętnie zobaczyłbym Flair vs. Asuka II np. w jakimś gimmick matchu. No i ta wejściówka Charlotte - świetna :wink:

 

*Reszta raczej dla mnie bez większego znaczenia, ale tegoroczną WMkę zaliczam do udanych. Sporo funu. No i czekam na RAW/SD, więc swoje zadanie na pewno spełniła :-)

PS - bym oczywiście zapomniał wspomnieć o streaku Asuki, którego mi nie szkoda. To była kwestia czasu, a Japonka nic na tym nie traci. Na najwyższym poziomie, w debiucie na WMce może zdarzyć się każdemu. Sposób w jaki przegrała może dziwić, ale pasowało mi to do całego pojedynku.

Edytowane przez MattDevitto

---Titus O'Neil Royal Rumble Winner 2k26---

01607ef6c06a1219-1200x675.jpg.b026fb52986adbb44768d7c6b348d4f2.jpg


  • Posty:  4 517
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.07.2012
  • Status:  Offline

Śmieszy mnie logika części fanów wrestlingów. Czytam jak to genialna nie była Era Attitude, jakie to WWE jest przewidywalne, a jak dostajemy coś przeciwko schematowi to sama krytyka. Według mnie Strowman nie pogrzebał żadnej dywizji, on walczył sam i wygrał. Vince McMahon nie zniszczył Royal Rumble w 1999, tutaj bylo to tym bardziej. Braun dostał swój WrestleMania Moment, do którego będę często wracał.

Progres Roku 2014

User Roku 2017

Redaktor Roku 2017

Progres Roku 2017

Tekst Roku 2017

WTF Roku 2017

678495320589e09e4eecd1.jpg


  • Posty:  1 969
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  18.08.2013
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows

No dobra, bez kilku kaw się nie obeszło, ale udało się ogarnąć cały show, nawet bez przewijania.

 

AtGMBR: Zero debiutów, zero powrotów, dobrze - debiut w takim miejscu w karcie byłby z miejsca wyrokiem. W finałowej trójce zostali heelowi zwycięzcy dwóch ostatnich edycji, znów - dobrze, znak że była w tym jakaś myśl przewodnia. Hardy wygrywa, Bray wraca (i chyba pierwszy raz nie dostaje wpierdolu na WM-ce, sukces), pytanie co z Jeffem? 2/6

 

Cedric Alexander - Mustafa Ali: miałem rację marudząc, że w finale z Alexandrem walczyć powinien Gulak - co z tego, że starcie dwóch "dobrych" było solidne technicznie, skoro bez porządnej dynamiki face-heel nie potrafili porwać? Jak słabe było to niech świadczy fakt, iż z całego pojedynku najbardziej zapamiętam chyba wejściówkę Mustafy, któremu strój pożyczył chyba DJ Z ;) Spore rozczarowanie, szkoda. 2/6

 

WWBR: o rany, ale to było słabe :P Chaos od samego początku, kiedy to wejściówkę dostały tylko trzy zawodniczki (w tym Becky, której wejście miało być chyba ucięte przez promo, ale ktoś przysnął...), z pierwszym gongiem zrobiło się tylko gorzej. Fajnie, że kilka jobberek z NXT mogło się pokazać (widać WWE dba o nowe rynki, stąd Taynara Conti i Kavita Devi, miłe że swoje 5 sekund dostała też Dakota Kai), ale... sorry, tego nie dało się oglądać. I w sumie dobrze, że wygrała Naomi, można przynajmniej z czystym sumieniem powiedzieć "jaki mecz, taki zwycięzca". 1,5/6

 

Po pre-show poszedłem spać, reszta obejrzana dzisiaj:

 

The Miz - Seth Rollins - Finn Balor: co oni odwalili z tym LGBT Balorem? Przez dziesięć minut nie mogłem wkręcić się w walkę, przed oczami miałem bowiem cały czas Paradę Równości :twisted: Nie był to jednak najgorszy opener, co gwarantował zresztą skład osobowy. I tylko wyniku szkoda, Miz mógłby jeszcze polatać z pasem - miałem na to nadzieję szczególnie, że odesłał do szatni swoich przydupasów... 2 na 1 i takie tam. Choć w sumie kto wie, może na Raw odzyska pas, zdarzało się to już nie raz ;) A Seth zostaje Grand Slam Championem - jako ostatni z The Shield, szybko im poszło ;) 4/6

 

Charlotte - Asuka: no i mamy shoker :shock: Bardzo dobra walka i, przynajmniej moim zdaniem, bardzo dobry wynik - Japonka jest fenomenalną wrestlerką, od pewnego czasu oglądanie jej stawało się jednak cholernie męczące, zrobił się z niej bowiem taki trochę kobiecy Sean Bean - człowiek spoiler. Serio, jej takie uczłowieczenie dobrze zrobi... a pas kiedyś i tak przejmie, o to bym się nie martwił. No i kiedy przerywać streak jak nie na Wrestlemanii? 4,5/6

 

Randy Orton - Jinder Mahal - Rusev - Bobby Roode: ta walka była dokładnie tym, czego się spodziewałem - nudnym brawlem po którym przypięty został jedyny gość będący naprawdę over z publiką - logiczne :roll: Słabo się to oglądało, co tu dodać... może to, że Mahal trafia wreszcie tam, gdzie jego miejsce - z pasem mid-cardowym mi nie przeszkadza. 2/6

 

Kurt Angle & Ronda-amatorka - HHH & Stephanie: i znów dostałem dokładnie to, czego się spodziewałem... tym razem jednak nie muszę na to narzekać :P od początku przypuszczałem, że debiut Rondy rozpiszą (i pewnie przećwiczą sto razy przed walką) akcja po akcji by zamaskować wszystkie jej braki, dzięki czemu starcie będzie ok, i... well, było ok. Tzn z czysto wrestlingowego punktu widzenia było to oczywiście okropne (a panowie cholernie się już zestarzeli, co rzuca się w oczy), ale jeśli traktować to jako "sport entertainment", dostaliśmy jeden z jaśniejszych punktów całej gali. A takie też są potrzebne4/6

 

The Usos - New Day - Bludgeon Brothers: cholera, czemu tak krótko? Tyle się Usosi nagadali o tym jak bardzo potrzebują walki w karcie głównej, po czym 6 minut i do domu? Jasne, 6 minut toczonych w bardzo przyjemnym tempie, do tego z prawidłowymi zwycięzcami(trudno uwierzyć, że H&R nigdy wcześniej nie mieli pasów tt w głównym rosterze), ale qrde... no ciężko jakoś traktować to starcie jak coś więcej, niż tylko przerwa na siu-siu :/ 3/6

 

Występ Eliasa: z jednej strony umiejscowiono go w idealnym miejscu, z drugiej szkoda, że został obity w kilka sekund... cóż, przynajmniej nie trafił do pre-show....

 

Undertaker - John Cena: na początek kilka cytatów:

 

w ogóle mogli nie organizować tej walki i wszystkich z trollować, to jest naplucie w mordę stałym fanom WWE a zarazem fanom Ceny i Undertakera.

Ogólnie Andrzej wygląda lepiej niż w zeszłym roku, Cena to nawet AA nie zdążył wykonać, a po pierwszym Big Boocie odleciał jakby dostał pałą przez łeb.

 

Za tą walkę Ssij ogórka Vince! Tak się nie traktuje legend które dały ci największe zyski w WWE :D

 

Po cholerę wysłali to ringu „Deadmana”? Tam miał być Bad Ass/Big Evil/Mark Callaway... samo starcie... squash. To chyba był warunek Marka – wrócę na Wmkę, ale na 5 minut. Chuj z tym, że dajecie mi Cenę.... Ocena: * – to nie miało prawa się odbyć.

 

Ta... Szczerze jako ktoś kto czekał najbardziej właśnie na to zestawienie powinien czuć się wyruchany i to mocno bez mydła. Czaje, że Taker musiał sobie jakoś odkuć porażki i pewno stawiał warunki. Wyglądał nawet nieźle, choć pewnie wymiękłby po 5 minutach. Nie ukrywam dużego rozczarowania.

 

Wiecie co wam odpowiem? Z całym szacunkiem, ale... dupa dupa dupa :P Ten "mecz" był właśnie idealnym zwieńczeniem całego feudu - WWE, jak najlepszej jakości troll, zagrało na nosie wszystkim fanom domagającym się kolejnego wydumanego "dream matchu" serwując nam 3-minutowy squash. Squash będący zresztą najlepszym występem Takera na WM-ce od... czy ja wiem, 2012 roku? Zapominacie że Mark to 53-letni facet, który zwyczajnie nie jest już w stanie dać dobrej 15-20 minutowej walki, wszystko inne zaś spowodowałoby lawinę narzekań w stylu "łee, zabijają legendę Takera pokazując jego słabość, bla bla bla bla". A tak wyszedł, dał swoje "the best of", jeszcze raz zaskoczył wszystkich i wrócił do domu - cały, zdrowy i zapewne bogatszy o taczkę dolarów, co stanowi prawdziwy wyraz szacunku. A Jasiu? Jasiu da sobie radę, przed nim jeszcze siedemnaste zdobycie złota. He'll be fine. 5/6

 

Daniel Bryan & Shane McMahon - Kevin Owens & Sami Zayn: propsy za koszulkę Owensa ze stylowym napisem KOmania III, brak propsów za całą resztę. Może to wina zmęczenia przedłużającym się show, ale od tego momentu mój mózg zaczął się już powoli wyłączać. Sama walka nie pomogła... gwiazda wieczoru przeleżała pół walki poza ringiem, jej TT-partner był po prostu fatalny... dobre Authority wygrało, whatever. Zmarnowane zestawienie, zmarnowany potencjał powrotu Bryana, zmarnowany czas. 2/6

 

Alexa Bliss - Nia Jax: Alexa przez ostatnie 1,5 roku częściej ma pas niż go nie ma, jest bardzo dobrym mówcą i świetną postacią, a mimo to ciężko jest mi przypomnieć sobie choćby jeden pamiętny feud z jej udziałem - taka to była dziwna mistrzyni. Nia nie będzie pewnie wiele lepsza, ale jej pokonanie przyniesie chociaż większą chwałę Rondzie. SummerSlam? Bardzo możliwe.

 

A sama walka za długa, powinien to być squash w stylu Chyna-Ivory z x7. Największy plus? Emocje Jax po walce, takie prawdziwe obrazki zawsze miło obejrzeć. 2/6

 

AJ Styles - Shinsuke Nakamura: i tak właśnie kończą się często wszelkie "dream matche" - wielkie oczekiwania, wielki hype i wielkie rozczarowanie. Fajna wejściówka Japończyka (to ta gitarzystka Alice Coopera która była wczoraj na publiczności na TakeOver?) poprzedziła niestety dwudziestominutowy snooze-fest. Poprawny technicznie, jasne, ale co z tego, skoro nudny i zwyczajnie kompletnie niestrawny? Szczególnie, że w jego odbiorze nie pomogła też publiczność wykończona trwającą już szóstą godzinę galą. Bardzo zresztą charakterystyczne, że jakąkolwiek reakcję publiki wywołał dopiero turn Nakamury mający miejsce po walce - dla niego to jak gwiazdka z nieba, jego magia kompletnie bowiem uleciała... dość powiedzieć, że debiut w NXT z Zaynem wciąż jest jego najlepszą walkę w WWE - to już ponad dwa lata, ile można? 2/6

 

Braun Strowman & Nicholas - The Bar: :D :D :D :D :D :D

 

Festyniarskie to było strasznie, ale... no qrde. W sumie rozumiem tok myślenia WWE: fedka do ostatniej chwili próbowała pewnie ściągnąć jakieś ciekawe nazwisko (Mysterio? Neville?), gdy się to jednak nie udało, stanęła przed decyzją: co dalej? Joe na taki powrót szkoda, Big Show, Big Cass... sporo hype'u narobili, wszyscy by więc przy nich narzekali. No to poszli (już drugi raz dziś) w stronę troll-akcji i z rękawa wyciągnęli wyglądającego jak dziewczynka syna sędziego - bo czemu nie? Braun ma swój wymarzony WM-moment, fedka podobnie - na pewno będziemy o tym pamiętać latami, a to w sumie chodzi. Bar przegrałoby kto by ich przeciwnikiem nie był, dzieciak zaś... cóż, zazdroszczę mu. Same plusy w sumie...

 

No i nie zdziwię się, jeśli na Raw pasy zostaną zwakowane - choćby dlatego, że Bar może wnieść protest przeciwko udziałowi w meczu syna sędziego ;) Ew. turniej o pasy wygrany przez debiutujące Sanity/AOP? Czego tu nie lubić. 3/6

 

Brock Lesnar - Roman Reigns: o qrde, co tam się odwaliło? Sama walka nudna jak flaki z olejem (trzy suplexy - trzy superman punche - trzy suplexy - trzy speary - trzy f5 - dwa speary - trzy f5 i do domu) czemu wyraz dała publiczność, ale końcówka... jedno wielkie what the...? Z czysto praktycznego punktu widzenia zostawienie pasa na Bestii nie ma najmniejszego sensu, nawet jeśli WWE i UFC osiągnęły kompromis (a Dana White był przecież na gali, podpisali go nawet) i będzie mógł występować w obu fedkach jednocześnie. Bo jednak ile można męczyć się z part-timerem broniącym pasa trzy razy do roku? A co jeśli w UFC dostanie lanie? Wielkie "ef-ju" i wakant? Jeszcze gorzej, bo dostajemy powtórkę z dywizji kobiet NXT, gdzie pas trzymają produkty "mistrzopodobne". Kolejny rewanż z Romkiem? No raczej nie, bo gość, choć terminatorzył jak mało kto, został jednak zeszmacony jak mało kto.

 

Pomijając już fakt, że wyglądało to wszystko cholernie dziwnie i niebezpiecznie, serio nie jestem pewny, czy oni tam nie wyszli poza skrypt. Tyle pytań... 2/6

 

OCENA KOŃCOWA: Strasznie nierówna gala, z wyraźnym naciskiem na pierwszą połowę, która była po prostu znacznie lepsza. Ale i podczas drugiej nie brakowało... cóż, momentów - to chyba dobre słowo. Było ich kilka, na pewno więcej rzeczy które zapamiętam, niż rok temu...

 

Co jeszcze... zdecydowanie za długo, 6-7 godzin wrestlingu nawet na najwyższym poziomie (a z tym było różnie) mogłoby wykończyć - nawet komentatorzy (zmieniający się przecież) pod koniec mieli już problem z utrzymaniem uwagi, to o czymś świadczy. Ze średnich ocen poszczególnych walk wyszło mi bodaj 2,78/6, ocenę zaokrąglę więc może do 3/6. Bo trójka w szkolnej skali to ocena akurat odpowiednia.

#FireSpears

Mistrz Świata w Typerze Mistrzostw Świata a.d. 2018

#FireSpears

Zapomniane Ikony Wrestlingu, odcinek #6 - styczeń 2020.

#FireSpears

10322574215b75ed600e0af.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

  • Polecana zawartość

    • WWE WrestleMania 41
      Spekulacje i dyskusje na temat największego wydarzenia wrestlingowego roku - WrestleManii 41!
      • 76 odpowiedzi
    • WWE RAW - dyskusje, spoilery, wrażenia
      Zapraszamy do dzielenia się wrażeniami z Monday Night Raw na Netflix!

      W tym wątku użytkownicy forum dyskutują na temat czerwonego brandu od 2010 roku. Pozostaw swoją cegiełkę w temacie, zawierającym 17,9 tyś. odpowiedzi i 2,9 mln wyświetleń. :)
      • 18 000 odpowiedzi
    • New Japan Pro Wrestling - Dyskusja Ogólna
      Miejsce na ogólne dyskusje związane z New Japan Pro Wrestling.
      • 691 odpowiedzi
    • Kobiecy Pro Wrestling
      Ogólne dyskusje na temat pro wrestlingu w wykonaniu płci pięknej.
        • Lubię to
      • 101 odpowiedzi
    • TNA Wrestling - dyskusje, spoilery, wrażenia
      Miejsce w dedykowane ogólnym dyskusjom na temat TNA/Impact Wrestling!

       

      Wczorajszy IMPACT właśnie się ściąga, więc opinia w późniejszym terminie
      • 9 352 odpowiedzi
    • AEW Saturday Collision - ogólne dyskusje i komentarze
      Miejsce gdzie możesz podzielić się wrażeniami z programu AEW Dynamtie!
      • 147 odpowiedzi
    • AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia
      Miejsce gdzie możesz podzielić się wrażeniami z programu AEW Dynamtie!
      • 1 181 odpowiedzi
    • WWE SmackDown! - dyskusje, spoilery, wrażenia
      Dziel się wrażeniami z Friday Night SmackDown!
      • 9 551 odpowiedzi
    • WWE NXT - dyskusje, spoilery, wrażenia
      Dziel się wrażeniami z WWE NXT!
      • 4 875 odpowiedzi

×
×
  • Dodaj nową pozycję...