Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

W Jakie Gry Teraz Gracie...


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 131
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  14.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Widzę, że nie tylko mnie naszło na Mass Effecta :D. Przy czym ja już mam za sobą każdą z części (1 i 3 przechodziłem bez DLC, potem z wgranymi DLC, jedynie "dwójkę" przechodziłem czystą). Ale ostatnio odkurzyłem sobie save'a z pierwszej części i stwierdziłem, że poprawiłbym niektóre decyzje w drugiej części. Potem stwierdziłem, że wypadałoby wgrać sobie DLC do tego. I tak od wczoraj sobie pocinam po raz trzeci, czwarty (?) w drugą część. Mam co prawda problemy z DLC (wszystko ściągnąłem z internetu, niektóre podobno są niekompatybilne), ale najważniejsze, tzn. wprowadzające nowe postacie są po polsku i mają się dobrze. Prawda jest taka, że cała trylogia daje graczowi spokojnie 40 - 50 godzin grania. Przy samej "trójce", przechodząc ją ze wszystkimi DLC, wykonując większość misji pobocznych, straciłem około 33 - 36 godzin, w czystej wersji ME 3 zajął mi 27 godzin (pochwalę się dosyć niechlubnym rekordem - przeszedłem go w jeden weekend :twisted:). Dwójka sprowadza się do około 13 godzin, z DLC myślę, że wyjdzie około 16. Dodając do tego część pierwszą mamy 50 godzin ryzgrywki na najwyższym poziomie, z mega wciągającą fabułą, nienudzącą się walką, licznymi wyborami moralnymi, bardzo ciekawie poprowadzonymi przez wszystkie części wątkami miłosnymi i bohaterami o niesamowicie różnych i barwnych osobowościach. Nawet, jeśli gatunek RPG was nieprzekonuje, to śmiało po część drugą możecie sięgnąć (mało RPGa w RPGu), choć jak dla mnie tą trylogię powinno się zaczynać od początku. Polecam serdecznie, pomimo że pierwsza część do najmłodszych nie należy, mimo tego w dwójkę i trójkę śmiało będę pocinał jeszcze kilka razy :).

1047920915357ecfbacc6b.jpg


  • Posty:  10 886
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Jane Jensen to osoba zasłużona dla gatunku przygodówek, jednak jej najnowszy twór Moebius: Empire Rising nie należy do najlepszych w jej dorobku. Cierpi to na to samo, co większość point'n'clickow. Nawet jeśli będziesz wiedział, co zrobić, gra postawi przed Tobą niewidzialną ścianę. Dopiero wykonanie czynności w kolejności wyznaczonej przez grę, umożliwi przebicie się przez przeszkodę. Fabularnie jest to poczatek jakiejś większej całości, więc skrzydeł zbytnio nie rozwinie, a modele postaci są zrobione tragicznie - serio, dawno nie widziałem czegoś tak odpychającego. Podobał mi się nowy pomysł na ocenianie bohaterów niezależnych, jednak nie został on należycie rozwinięty. Spełnia on tu rolę dodatku z potencjałem, bo nie można ocenić kogoś źle (gra nas poinformuje, jesli to zrobimy). Sorry Jane, czekam na remake Gabriel Knight. Moebiusa odpuszczam.

50608915156a3743c1fa34.jpg


  • Posty:  4 959
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  18.07.2010
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

To The Moon

Z jednej strony, ciężko mi tego nie polecić, bo historia jest ciekawa(ale łez to ze mnie nie wycisnęła) i warto się z nią zapoznać. Do tego jest trochę tekstów, które przyprawiają o uśmiech na twarzy. Ale uważam, że to nie powinno się ukazać w formie gry. Sterowanie postacią nie jest najwygodniejsze, układanie obrazków zbędne... Elementy gameplayu wyglądają, jakby zostały wciśnięte na siłę. Mimo wszystko jest to na tyle krótkie(około 4 godziny), że warto się przemęczyć. Dla fabuły.

...bo jeden Straight Edge na forum to zdecydowanie za mało.

Typer WWE 2018 - 3 miejsce

Typer NXT 2018 - 1 miejsce

105504318959183a35d96e9.jpg


  • Posty:  244
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  02.11.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Właśnie ukończyłem Dead Space na konsolę Xbox 360 - grę z 2008 roku studia Visceral Games.

Bohaterem gry jest Issac Clarke. Jest on inżynierem , który wraz z załogą naprawczą wyrusza w podróż na statek górniczy USG Ishimura w celu dowiedzenia się , co się stało z załogą statku , z którym nagle został utracony kontakt. Przy okazji Issac chce uratować swoją dziewczynę - Nicole , która jest oficerem medycznym na tymże statku. Już na początku podróży śmiałkowie mają ogromne problemy , cudem dokując w jednym kawałku we wnętrzu Ishimury. Po przybyciu odkrywają , że cała załoga zniknęła , a raczej została zmieniona w przerażające istoty zwane Nekromorfami. Cała gra opiera się na naprawie Ishimury i przy okazji desperackiej walce o przetrwanie. Poziom trudności gry jest nierówny - na najłatwiejszym poziomie gra nie jest żadnym wyzwaniem , na średnim poziomie gra robi się bardzo trudna w końcówce gry. Na wysokim poziomie gra już jest przeginająca - amunicji jest jak na lekarstwo , a nekromorfy bardzo wytrzymałe. Warto też wspomnieć o samych nekromorfach. Hasło promujące grę brzmiało "Aby pokonać wroga , nie wystarczy już napakować go ołowiem". Najlepszym i tak naprawdę jedynym sposobem na pokonanie przeciwnika jest odcinanie mu kończyn. Strzelanie w korpus oraz głowę jest bez sensu. Issac z czasem też nabywa dwie moce - Stazę , która służy do spowolnienia przeciwników lub obiektów oraz Kinezę , która służy do przesuwania przedmiotów. Ekwipunek Issaca też jest niecodzienny - jego broń przypomina narzędzia do cięcia z wyjatkiem karabinu pulsacyjnego. Jako , że jest to survival horror warto też coś powiedzieć o samej sekwencji straszenia. Twórcy zaaplikowali sekwencję , która wszystkim miłosnikom survival horrorów jest dobrze znana - coś wyskakuje nam z tyłu , z przodu , atak dużej ilości przeciwników , nagle w ogromnym pomieszczeniu włącza się kwarantanna , która trwa tak długo dopóki nie wybijemy wszystkich przeciwników. Grafika stoi na naprawdę dobrym poziomie , cała Ishimura została pomysłowo skonstruowana i czuć klimat zaszczucia i przerażenia. Główną rolę w tym odgrywają przyprawiające o klaustrofobię korytarze , które przez cały czas pokonuje się samemu , a także oświetlenie , które zostało wykonane po mistrzowsku. Warto też powiedzieć coś o sekwencjach w tzw. zerowej grawitacji. To także zostało wykonane po mistrzowsku - wedle słynnego powiedzenia , że " W kosmosie nikt nie usłyszy Twojego krzyku" Issac słyszy tylko i wyłącznie dźwięki uderzające o powierzchnię , po której chodzi. Przedmioty poruszają się bardzo wiarygodnie.

Przejście tej gry zajęło mi niecałe 10 godzin , co w dzisiejszych czasach jest standardem.

 

 

Podsumowując Dead Space to bardzo dobry survival horror. Nie jest to może jakaś wielka innowacja , ponieważ ja grając w niego widziałem zlepek kilku połączonych ze sobą innych survival horrorów , lecz muszę przyznać , że dawno nie grałem w tak dobry horror. Mimo , że jest to gra z 2008 roku nadal potrafi przestraszyć , a klimat poszczucia towarzyszy nam od początku do końca. Dla miłosników survival horrorów jest to obowiązkowy tytuł.

 

Ocena - 5/5

165537016952a258451c0fc.jpg


  • Posty:  10 886
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

To The Moon

 

Dla mnie to mistrzostwo świata, ale u mnie historia w grze ma bardzo duże znaczenie.

 

Pograłem chwilę w Life Goes On. Gierke logiczną, w której poświęcamy rycerzy, by dojsć do pucharu. Łamigłówki z początku są dośc proste, ale później dają się we znaki. Głównie polegają na śmierci naszcych bohaterów w określonych miejscach, tak by następni mogli im przejść po głowach. Szkoda tylko, że nie ma limitu rycerzy. Mamy challenge w stylu - poświęć maksymalnie "X" gości, ale to nie jest wymóg. Nawet jak dwukrotnie przekroczymy tę liczbę, to i tak przejdziemy dalej. Bardziej zabawka dla zajawkowiczów, którzy będą prześcigać się w rekordach. Spodziewałem się czegoś ciekawszego. Jest ładnie, pociesznie, krótko i zbytecznie.

50608915156a3743c1fa34.jpg


  • Posty:  244
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  02.11.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

2 miesiące przed Mundialem fani piłki nożnej dostają gry poświęcone Mistrzostwom Świata. Nie inaczej było także i teraz. EA postanowiło wydać na konsole Xbox 360 i Play Station 3 grę w całości poświęconą mundialowi w Brazylii. Zdążyłem zagrać kilka meczów i musze powiedzieć , że gra się w to naprawdę przyjemnie. Zmian dużo nie ma względem Fify 14 , ale po co zmieniać coś co jest dobre? W dodatku kiedy mamy do czynienia tak naprawdę z dodatkiem ? Cieszy również dodanie reakcji kibiców na strzeloną bądź straconą bramkę na samym mundialu - po bramce kamera natychmiast przenosi się do strefy kibica rozstawionej w stolicy danego państwa i pokazuje radość bądź smutek. Niby to drobny dodatek a cieszy. Trybów rozgrywki jest oczywiście kilka - zwykły mecz czy to ze sztuczną inteligencją czy też z kompanem to podstawa. Głównym rzecz jasna trybem jest tryb Mistrzostw Świata. Tak jak w poprzednich częściach mamy do wyboru dwie drogi - albo bezpośredni udział w Mundialu , albo poprowadzenie reprezentacji poprzez kwalifikacje do mundialu zwieńczone samym turniejem. Możemy także poprowadzić daną reprezentacją jako kapitan. Zaczynamy jako zawodnik rezerw , a swoimi występami próbujemy zasłużyć na opaskę kapitana. Wybór należy tylko do nas. Twórcy przygotowali także tryb "Story of Qualifying" polegający na zmianie biegu 60 scenariuszy realnych spotkań eliminacyjnych do mundialu w Brazylii.

 

2014 Fifa World Cup to bardzo miła odskocznia od rozgrywek klubowych. Jeżeli znudzi kogoś gra klubami i szuka wyzwania w postaci zdobycia Mistrzostwa Świata to ta gra będzie jak znalazł. Stara dobra Fifa w wydaniu reprezentacyjnym.

 

Ocena - 4/5

165537016952a258451c0fc.jpg


  • Posty:  971
  • Reputacja:   191
  • Dołączył:  08.01.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Zacząłem ostatnio pogrywać sobie w pierwszy sezon The Walking Dead, z racji tego że gra pojawiła się na androida. Jestem fanem wszelakiego science-fiction, jak i samego, hmmm... tworu, jakim jest The Walking Dead (bardzo polecam zarówno serial jak i komiks), więc moja ocena jest nieco zawyżona, ale co tam - średnia ocen powyżej 90% to nie jest przypadek.

Cieszę się, że nareszcie trafiłem na grę, w której dokonywane wybory mają znaczenie większe niż marginalne. W zasadzie wszystko, co mówi bądź robi główny bohater ma wpływ na relacje z innymi osobami i oczywiście na przebieg fabuły, która jest na bieżąco "krojona". Bardzo spodobał mi się pomysł z przedstawieniem procentowo, ilu graczy opowiadało się po danej stronie w razie bardziej znaczącego wyboru. Jest to oczywiście podawane na koniec epizodu.

Odnośnie samej historii nie ma co pisać, bo początek jest raczej oczywisty (facet budzi się po wypadku samochodowym i okazuje się, że zombie jednak istnieją) a dalej wszystko zależy od gracza. Postacie są dość zróżnicowane, choć sprawiają wrażenie nieco płytkich, ot taka zbieranina z ulicy.

Na plus wypada to, że czasem w grze trzeba ruszyć głową, choć wystarczy lekko ją przekrzywić bo zagadki nie są trudne. Miła odmiana od ultra-casualowych gier, które prowadzą za rękę od początku do końca. Da się wyłączyć wszystkie podpowiedzi i oznaczenie obiektów do interakcji, ale ja nie skorzystałem, aż takiego wyzwania nie szukam :)

Ogólnie rzecz biorąc i podsumowując - trzeba w to zagrać, nawet antyfani TWD nie powinni być zawiedzeni, bo to kawał dobrej gry. Na filmwebie wystawiłem 10/10, jeśli nic nie spieprzą do finału sezonu, to taka ocena się utrzyma.

6427638215a28716991f4b.jpg


  • Posty:  10 886
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Król powrócił! Dark Souls 2 debiutuje na PC. Można spać spokojnie - konwersja trzyma poziom. Sterowanie nie powala, ale na pewno jest konkretniejsze, i bardziej przemyślane od tego z poprzedniej odsłony. Nie powinno zrażać graczy przypadkowych. Ja już wiem, że spędze przy tym masę czasu, i pewnie nie napiszę tutaj o żadnej innej grze, dopóki nie skończę tej przygody. Żadna inna gra nie ma z DkS szans :wink: Jest kilka zmian względem poprzedniczki. Najważniejsza, to obfita kara za śmierć jako nieumarły. Nasz pasek życia się zmniejsza o kilka procent - maksymalnie zabierając połowę HP! Jako człowiek wszystko wraca do normy, ale powrót do ludzkiej postaci nie jest wcale taki prosty - potrzebny przedmiot na drzewach nie rośnie (niestety). Dodatkowo, co już jest sporym ułatwieniem względem poprzedniczki, możemy podróżować miedzy ogniskami już od samego początku gry - nie po pokonaniu Flipa i Flapa, jak w jedynce :wink: Niby ułatwienie, ale na plus - można planować działania lepiej. Na razie dopiero zacząłem przygodę, ale celem jest zwiedzenia każdej lokacji, i jej każdego zakamarka - tak jak w poprzedniej odsłonie. Prepere To Die Edytowane przez N!KO

50608915156a3743c1fa34.jpg


  • Posty:  685
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.03.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Na początek tak ogólnie. Jestem fanem gier RPG i mieszanek w stylu hack n' slash a w związku z chwilą wolnego czasu staram sobie zrobić maraton - głównie po starszych tytułach. Większość nowości do mnie nie trafia.

I tak, w ciągu ostantich miesięcy przeszedłem 3 serie Gothica (IV to ścierwo i nie zamierzam tego po raz kolejny dotykać), Neverwinter Night, Icewindale, Morrowind, Oblivion, wspomniany wyżej Mass Effect oraz Dungeon Siege. DS 1 i 2 po raz enty ukończyłem stosunkowo niedawno i tutaj pojawił sie ból. Rozpocząłem grę w DS 3 ale nie mogę się do tej pozycji przekonać. Kilka godzin gry a sterowanie jak było tragiczne tak jest dalej. Jest to kwestia przyzwyczajenia ale przynajmniej, jeżeli chodzi o mnie będzie o to bardzo trudno. Plusem trójki jest głównie fabuła czego nie było w poprzednich wersjach i właśnie tutaj upatruję dla tej gry ratunek. Wciągająca fabuła to jedyne co pozwala mi wierzyć, że kiedyś tą grę ukończę.

Jeżeli z DG sie nie uda, odpalę Dragon Age - aż dziw bierze, że grę, która została wypuszczona w 2009 roku zagrałem może pół godziny. Czas to zmienić.


  • Posty:  10 886
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

I tak, w ciągu ostantich miesięcy przeszedłem 3 serie Gothica (IV to ścierwo i nie zamierzam tego po raz kolejny dotykać)

 

G3, to już też ostre, śmierdzące "G". Szczególnie w zestawieniu obok mistrzowskich poprzedniczek.

 

Neverwinter Night, Icewindale, Morrowind, Oblivion, wspomniany wyżej Mass Effect oraz Dungeon Siege.

 

Pytanie, gdzie jest Baldurs Gate!

 

Jeżeli z DG sie nie uda, odpalę Dragon Age - aż dziw bierze, że grę, która została wypuszczona w 2009 roku zagrałem może pół godziny. Czas to zmienić.

 

Dragon Age jest spoko. Ma kilka bolesnych motywów, ale ogólem jest nowszym RPGiem z feelingiem klasycznych produkcji. Dwójka to już konsolówka. Zjadliwa, ale na raz. Daleko jej do oryginału, bo już RPGiem ją ciężko nazwać (zręcznościówka bardziej :wink: ) Poza tym, brak ciągłości fabularnej to jakaś szopka, przez którą szybko złamali mi serce. Do Inquisition podejde ze sporą rezerwą.

50608915156a3743c1fa34.jpg


  • Posty:  685
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.03.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

G3, to już też ostre, śmierdzące "G". Szczególnie w zestawieniu obok mistrzowskich poprzedniczek.

 

Po G3 sięgnąłem głównie ze względu na ciekawość fabularną (chociaż większość kolegów mi to odradzała). O ile początek jeszcze dało się kupić, tak straszne wymagania sprzętowe jak na tamten czas oraz masa nawarstwiających się z każdym krokiem bugów mnie zabiła. Pozostaje też kwestia samego świata. Ogromny świat nie idzie w parze z treścią. Monotonia przez większość gry.

O Arcanii nawet nie będe się wypowiadał. To co zrobiło Spellbound to porażka. To już Risen bardziej przypomina Gothica.

 

Pytanie, gdzie jest Baldurs Gate!

 

Leży i czeka :)

Icewind ukończony i zapamiętany a to znak, że kiedyś i po Baldura sięgnę. Wszak silnik i sama idea jest taka sama. Fabułę znam chociaż się nie zagłębiałem. Pozostaje pytanie kiedy a nie czy.

 

Jeżeli chodzi o Dragon Age to po pierwszych kilku minutach spodobała mi się dowolność rozwoju postaci i drogi jakimi podążymy. Strasznie przypomina mi to KOTORA. Kiedyś takie rozwiązania były bardzo rzadko stosowane, teraz to chleb powszedni.

O samej mechanice narazie wypowiadał się nie będę. Na to przyjdzie czas po kilku godzinach grania.


  • Posty:  4 870
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  29.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Edgar, jeśli nie grałeś jeszcze, to wpisz sobie do listy naszego rodzimego Wiedźmina ;)

 

A co do takich produkcji jak Baldurs Gate, Icewind Dale itp. klasyk, to też mam je na liście "do zagrania", bo wstyd się przyznać, ale nigdy w nie nie grałem. Nawet mam już je kupione (na GOG.com - bardzo fajne promocje nie kiedy mają). Problem w tym, że kiedyś próbowałem dać szansę Baldurowi i jakoś nie przekonywała mnie mechanika.


  • Posty:  10 886
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Icewind ukończony i zapamiętany a to znak, że kiedyś i po Baldura sięgnę. Wszak silnik i sama idea jest taka sama. Fabułę znam chociaż się nie zagłębiałem. Pozostaje pytanie kiedy a nie czy.

 

Różnica między tytułami jest taka, że Baldur jest nastawiony bardziej na fabułę, podczas gdy w Icewindzie jest więcej walki - osobiście wolę Wrota, od ID się dawno temu odbiłem.

50608915156a3743c1fa34.jpg


  • Posty:  4 959
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  18.07.2010
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

...nikt nie wymienił Tormenta?

...bo jeden Straight Edge na forum to zdecydowanie za mało.

Typer WWE 2018 - 3 miejsce

Typer NXT 2018 - 1 miejsce

105504318959183a35d96e9.jpg


  • Posty:  266
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.01.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Udzielił mi się hype związany z Dark Souls II i postanowiłem zagrać w ten tytuł.

 

Rok temu odbiłem się od DS i podobnie stało się z drugą częścią.

Nie rozumiem zachwytów nad tą grą, ponieważ w gruncie rzeczy jej sens to farmienie w celu zbudowania postaci i uniknięcia setnego z kolei zgonu.

Podobnie jak w przypadku części pierwszej fabuła jest szczątkowa i na książkę lub scenariusz filmu raczej się nie nadaje.

 

DS II to tylko słaba konwersja, której twórcy olali wariant sterowania klawiaturą i myszką. Bez pada grać się da, ale wygrywać trudno.

Jedyne zalety tego tytułu to klimatyczne lokacje i muzyka.

 

Podsumowując. Jeśli ktoś lubi się wkurwiać przy grze komputerowej o ludziku, który ubija potwory bez powodu, Dark Souls II jest dla niego :)

Stay negative

132907833053c542ed6bddd.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Autor: Noah Leatherland Main event gali STARDOM Supreme Fight zakończył się udaną obroną tytułu World of Stardom przez Sayę Kamitani w starciu ze Starlight Kid. Kamitani dokończyła walkę mimo zwichniętego palca. Prezydent STARDOM, Taro Okada, wydał specjalne oświadczenie w tej sprawie. Kamitani doznała urazu w trakcie title matchu. Walka została przerwana, by udzielić jej pomocy medycznej, a potem wznowiona – i Kamitani zwyciężyła. Oświadczenie Okady odnosi się do sposobu, w jaki obsłużono ten
    • Grok
      Z ust Tony'ego Khana dowiedzieliśmy się, że Will Ospreay radzi sobie „bardzo, bardzo dobrze” z rehabilitacją po kontuzji. Ospreay musiał zrobić przerwę w startach latem zeszłego roku po operacji szyi spowodowanej urazem. Spekulacje o jego powrocie nabrały tempa w zeszłym tygodniu, kiedy na AEW Dynamite pokazano wideo z jego drogą do zdrowia. Materiał nie podał jednak konkretnej daty comebacku Ospreaya. Khan wypowiedział się o sytuacji Ospreaya w rozmowie z radiem 107.7 The Bone. Nasz Dav
    • Grok
      Wiosną 2026 roku AEW zorganizuje jedno ze swoich największych PPV w Nowym Jorku. Raport nie precyzuje dokładnej daty gali, ale Double or Nothing tradycyjnie przypada na weekend Memorial Day pod koniec maja. „AEW brings one of its landmark PPV events to New York City this Spring,” napisał Zarian na Twitterze. „Double or Nothing is scheduled for Louis Armstrong Stadium in Queens, NYC!” W kalendarzu PPV AEW Double or Nothing zaplanowano po Revolution i Dynasty. Revolution wystartuje 1
    • PpW
      Zarówno Gustav Gryffin, jak i Goblin, pojawią się na gali PpW: Trzeba Być, w jednym celu: jak to sami ujęli „będą wyjaśniać frajerów” 🔥🔥🔥 A co to znaczy? W sumie idzie się domyślić, ale wiadomo, że po takiej deklaracji: na 2 Kołach będzie naprawdę grubo 🤩🤯 Więc jeżeli nie chcesz przegapić „wyjaśniania frajerów” w wykonaniu dwóch byłych mistrzów PpW, to wbijaj na stage24 lub ppw-ewenement.pl i kupuj bilet (bo zostało ich niewiele) Link znajdziesz oczywiście w bio 🎟️ (Feed generated wit
    • MattDevitto
      Akurat przerwę w superbowl zwykle odpuszczam, bo mało mnie interesują takie rzeczy - zrobiłem jedynie wyjątek dla Snoop Doga, Eminema i spółki parę lat temu Przed WWE nawet nie wiedziałem, że ktoś taki jak BB istnieje
×
×
  • Dodaj nową pozycję...