Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

UFC 205: Alvarez vs McGregor


Kto wygra "polską" walkę na UFC 205?  

21 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Kto wygra "polską" walkę na UFC 205?

    • Joanna Jędrzejczyk
      15
    • Karolina Kowalkiewicz
      6


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  10 377
  • Reputacja:   402
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Jasny

1. Alves vs. Miller - mocno przyrdzewiał Thiago i dziwnie oglądało mi się pierwszą rundę, gdzie Jim stójkowo zdominował takiego strikera jak Pit Bull. Alves obudził się od drugiej odsłony i zaczął w końcu wywierać presję w stójce, przez co Miller zaczął się gubić, jednak kiedy tylko tak się zaczynało dziać, Jim obalał i bezpiecznie wypunktowywał rywala na glebie. Thiago nie bardzo potrafił sobie poradzić z zapasami przeciwnika, przez co też umoczył to starcie, pomimo że kiedy już się rozkręcił, to w stójce był na prawdę groźny (co jednak z tego, kiedy nie potrafił skutecznie bronić sprowadzeń?).

 

2. Nurmagomedov vs. Johnson - Johnson miał świetny początek, bo narzucił takie tempo i tak szybko wyprowadzał uderzenia (kapitalnie to wyglądało), że Dagestańczyk kompletnie się pogubił i niespodzianka niemal wisiała w powietrzu. Jednak kiedy zaczęło się robić gorąco, Nurma uruchomił zapasy i było po frytkach, bo jego rywal na glebie był niczym dziecko we mgle, potrafiąc tylko desperacko się bronic przed kolejnymi bombami na łeb.

Od drugiej rundy, stłamszony Johnson już nawet w stójce nie by za specjalnie groźny, a Nurma dalej obalał i mielił przez G&P. Ewidentnie widać było, że Dagestańczyk stawia na demolkę, bo okazji do poddania rywala miał na prawdę sporo, a skorzystał z tej opcji dopiero pod sam koniec starcia.

Ładny występ Orła. Tak jak można mu zarzucać schematyczność, tak nie można odmówić mu masakrycznie mocnych zapasów i morderczej skuteczności w grze jaką narzuca rywalom.

 

3. Edgar vs. Stephens - emocjonujące starcie, gdzie Franek nadrabiał szybkością i zapasami, a Jeremy niwelował to siła fizyczną (jak nie był spompowany, to łatwo siłowo przywracał walkę do stójki) i cepami mogącymi urwać łeb.

Kapitalna druga runda, gdzie tylko betonowa szczena ratuje Edgara przed KO po tym przyjętym high kicku. Frankie szybko się jednak odbudowuje i niemal dusi rywala Gilotyną pod koniec rundy.

Zasłużona wygrana Answer'a, bo zapasy zrobiły tutaj robotę (zwłaszcza w trzeciej rundzie i pod koniec drugiej). Jak już Stephens się spompował, to coraz gorzej radził sobie z obronami obaleń i przywracaniem walki do stójki, a Edgar bezlitośnie go punktował i wywierał presję.

 

4. Tate vs. Pennington - Miesha walcząca w koszulce? Ktoś powinien za to beknąć i to zdrowo! :D

Ależ fatalna forma Tate... Jak dla mnie to nie Pennington była taka mocna, tylko Mieshka była taka słaba. Wyłapywała niemal każdego jab'a na twarz, a w parterze co chwilę się wpierdalała w Gilotyny i z jednej musiała desperacko uciekać a'la Diego Sanchez. Poza tym, nie miała kompletnie pomysłu na to starcie. W stójce kompletnie sobie nie radziła (ze swoją dziurawa gardą), a na glebie nie potrafiła jakoś bardziej zagrozić rywalce, przez co ujebała jak dla mnie każdą z rund. Nawet desperackie wciągnięcie Rocky we własną gardę niewiele dało, bo Rachela obiła ją tylko z góry, potwierdzając, że dzisiaj to ona rozdaje tutaj karty.

Ciekaw jestem ilu osobom Cupecake upierdoliła kupony? (całe szczęście, że nie bawię się w bukmacherkę :wink: )

 

5. Chris Weidman vs. Yoel Romero - dziwna walka. Od samego początku Kubańczyk był w chuj bierny i niemal nie wyprowadzał akcji. Krzychu walczył ostrożnie i punktował z dystansu. W drugiej było podobnie, z tym że w połowie odsłony Romero się obudził i pokazał, że może defensywne zapasy ma stosunkowo słabe, ale ofensywne - nie bez kozery na olimpijskim poziomie (ładnie pokręcił w tej materii takiego zapasiora jak Weidman). Trzecia runda to już tylko to latające kolano, które jak siadło w tempo - to zabiło.

Szkoda mi trochę Krzycha, bo patrząc na sam przebieg walki, to Kubańczyk wcale nie był od niego lepszy. Jednak z TKO ciężko dyskutować.

Na miejscu Bispinga już bym leciał do Biedry po pampersy, bo akurat jest na nie promocja.

 

6. Joanna Jedrzejczyk vs. Karolina Kowalkiewicz - niestety było tak jak wszyscy przewidywali. Karola nie miała na Aśkę żadnych argumentów i odstawała w każdym aspekcie, włącznie ze swoimi firmowymi klinczami. Co chwilę łapała na twarz i bardzo przykro mi się oglądało tą jednostronną demolkę. Szacun, że wytrzymała ten pogrom przez całe 5 rund (i o dziwo, wcale nie miała zbyt mocno zdemolowanej facjaty), ale nie zmienia to faktu, że była chyba najłatwiejszą rywalką Aśki od początku jej panowania w UFC.

Fajny był ten motyw, kiedy Kowalkiewicz trafiła w czwartej i Jędrzejczyk zatańczyła lambadę. Dalekie to było od skończenia, bo Karola nie ma dynamitu w łapie, a Aśka szybko odzyskała kontrolę, ale trafnie dało to prztyczka w nos Mistrzyni. Niestety był to jedyny, konkretny zryw pretendentki, bo wszystkie inne jej berserkerskie szarże były ostro karcone przez Aśkę jej technicznym boksem i różnica poziomu skillsów mocno tu kuła po oczach.

Szkoda mi Karoliny, bo została tu kompletnie zdeklasowana (niestety zero zaskoczenia), ale limit cudów na ten rok wyczerpał widocznie już Bisping.

 

7. Woodley vs. Thompson - walka niewykorzystanych potencjałów. Mistrz, widząc po pierwszej odsłonie, jak łatwo kręci rywala na glebie - kompletnie olewa w dalszych rundach swoje mocne zapasy, a pretendent - jest w cholerę mniej aktywny i mniej atakuje niż miał to wcześniej w zwyczaju (vide: walki z Rorym czy z Hendricksem).

Ogólnie, poza kapitalną czwartą rundą, gdzie Thompson pokazał, że jest prawdziwym terminatorem (że to przetrwał, a zwłaszcza tą ciasną, dopiętą Gilotynę), a Woodley - kretynem (miał gościa totalnie na widelcu - brakowało z 2-3 ciosów - i zamiast go dojebać strikersko, to zaczął się pierdolić w suby), pozostałe odsłony to w większości typowe kąsanie w stójce, z jednej i drugiej strony oraz brak jakiegoś większego ognia.

Werdykt prawidłowy. Można to było punktowac różnie (ja wypunktowałem remis), ale bez wątpienia 1 odsłona była dla Mistrza i 4 też (na luzie 10-8), a więc pretendent w najlepszym wypadku mógł tu ugrać tylko remis, bez szans na tytuł.

Szkoda. Za mało Thompson zrobił żeby zdobyć ten pas. Zabrakło większego agresora i większego wywierania presji. Spodziewałem się prawdziwej wojny, a dostałem w większości - szachową potyczkę.

 

8. McGregor vs. Alvarez - tak jak nie znoszę Rudolfa, tak pięknie tutaj zawalczył, kontrolując starcie od samego początku, w 100% wykorzystując przewagę zasięgu i bezlitośnie punktując Alvareza, który nie potrafił ani ugryźć go zapaśniczo, ani też skracać dystansu, tak co by móc coś mocniej trafić. Od samego początku - mecz do jednej bramki. W prawdzie wydaje mi się, że sędzia za szybko to przerwał, bo Edek próbował coś jeszcze się bronić, choć pewnie i tak Rudi już by mu się nie dał wymknąć. Mimo to, Big John mógł jeszcze chwilę poczekać.

A więc mamy Rudego z dwoma pasami... Aż się boję teraz odpalać portale z MMA, bo pewnie w wywiadach i wypowiedziach Irischa będzie taki onanizm, że można - pomimo monitora - wyłapać cum shota na twarz.

Nurma, Ferguson - help, help, help! :D

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg

  • Odpowiedzi 45
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • -Raven-

    10

  • Morison

    9

  • N!KO

    6

  • PH93

    6

Top użytkownicy w tym temacie

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Autor: Lewis Carlan 23 lutego Mai Sakurai, Natsumi Showzuki i Erina Yamanaka zapisały się w historii, zostając pierwszymi mistrzyniami Marigold 3D Trios Championship. Źródło zdjęcia: Marigold Tuż po ich historycznym triumfie na ring wkroczyła Komomo Minami, która w imieniu swojego teamu z Mayu Iwatani i Victoria Yuzuki rzuciła wyzwanie nowym mistrzyniom. Mecz jest już oficjalnie potwierdzony – 14 marca Sakurai, Showzuki i Yamanaka po raz pierwszy obronią Marigold 3D Trios Championship przed
    • Attitude
      Nazwa gali: WWE NXT #827 Data: 03.03.2026 Federacja: World Wrestling Entertainment Typ: TV-Show Lokalizacja: Orlando, Florida, USA Arena: WWE Performance Center Format: Live Platforma: The CW Komentarz: Booker T & Vic Joseph Karta: Wyniki: Powiązane tematy: World Wrestling Entertainment - dyskusje ogólne WWE SmackDown! - dyskusje, spoilery, wrażenia WWE RAW - dyskusje, spoilery, wrażenia WWE NXT - dysk
    • GGGGG9707
      Problem tylko w tym, że gdyby to Orton przeszedł turn (Cody jak wiemy nie chce) to trochę byłaby to powtórka Cena - Cody gdzie legenda Face przechodzi turn na Cody'm (choć tu podczas walki) i odbiera mu nieczysto pas na WM. Generalnie to i tak byłoby bardzo dobre, ale mimo że chcę Ortona z pasem nie wiem czy nie widziałbym tego tak, że Orton turn podczas walki, jednak Cody nie daje się zaskoczyć (nauczka z zeszłego roku) i to Cody wygrywa po czym Orton wściekły demoluje go na SD i ruszamy z feud
    • Bastian
      Zgadzam się. Najlepsza opcja to droga do WM na zasadzie face-face i turn jednego z nich w Las Vegas. Już samo to uczyni te walkę ciekawszą. Fani będą się zastanawiać, kto kogo wyroluje. Heel turn największego face'a federacji to zawsze wydarzenie. Fani czekają na złego Rhodesa. A i Orton ma powody, zby zagrać nieczysto. 15 tytuł po latach i zbliżenie się do rekordu Ceny to nie w kij dmuchał.
    • Przemk0
      Podczas najbliższego odcinka SmackDown, który odbędzie się w Portland, Drew McIntyre stanie do obrony Undisputed WWE Championship przeciwko Cody’emu Rhodesowi. Pojedynek ma istotne znaczenie dla układu walk o mistrzostwo podczas WrestleManii 42. Według informacji podanych przez PWInsider oraz Fightful, wewnątrz WWE istnieje obecnie przekonanie, że podczas piątkowej gali może dojść do zmiany mistrza. Aktualny plan zakłada bowiem doprowadzenie do starcia Cody’ego Rhodesa z Randy’m Ortonem o tytuł
×
×
  • Dodaj nową pozycję...