Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  117
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.09.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

-----------------------

Vindobona

-----------------------

 

 

Jesteśmy w przebrzydłym kraju, który po pozbyciu się swojej dynastii, nadal dycha, choć czy to ma sens? Przecież bez Habsburgów ten kraj nie miał sensu, w 1918 roku wszyscy w Austrii mieli rację, później Hitler miał rację, ale obce mocarstwa nie pozwoliły spełnić woli ludu. Teraz co z tego mają? Harce i igraszki na ruinach dawnej chwały. Miasto zmienione w jedno wielkie muzeum, bo współcześnie nie ma niczego do zaoferowania. Wraz ze wzrostem populacji muzułmańskiej i bałkańskiej zatraci niedługo wszystko, co jeszcze przed stu laty stanowiło o jego uroku. Taki los upadłych mocarstw. Czy EWF skończy tak samo? Zmieni się jedynie w archiwalną taśmę, którą grube dzieci będą oglądały w 2022 roku i podniecały się jak wtedy było ciekawie. Upadek, upadek, upadek… der Untergang, skoro już ma być germańsko. Nie jesteśmy pewni, że tak się stanie. Nawet realizator nie jest tego pewny. Nie wchodźmy jednak głębiej w te tematy, które są grząskie jak wymiociny Vaclava. Jesteśmy w Pałacu Kińskich w Wiedniu, miejscu narodzenia księcia Józefa Poniatowskiego. Jest tu pięknie, jest tu barokowo, jest tu przepych, wszystko to co lubi SR-Crazy najbardziej. Jedyny właściciel EWF World Title, siedzi sobie spokojnie przy stoliku pijąc kawę i czytając gazetę. Jest to Neue Freie Presse, a Crazy udaje, że jest połączeniem Juliana Dunajewskiego i Leona Bilińskiego. Niedaleko niego drepta sobie Smela, który jak widać ma coś do od raportowania Mistrzowi.

 

SR-Crazy: Czytam gazetę, czy to coś ważnego?

 

Smela: W sumie nie... Coś ciekawego wydarzyło się w 1896 roku?

 

SR-Crazy: Minister Biliński załatwiał ważne sprawy budżetowe u Jego Cesarskiej i Królewskiej Wysokości, Franciszka Józefa.

 

Smela nadal drepcze.

 

SR-Crazy: Spokoju mi nie dasz. Czemu tak drepczesz… nie masz nic lepszego do roboty? Koniec wieku się zbliża…

 

Smela: Mamy 2014 rok… do XXII wieku jeszcze trochę czasu. Daj Boże zdrowia, to dożyjemy.

 

SR-Crazy: Ech jak ty nic nie rozumiesz. Ta piękna epoka musi się skończyć… ach gdzie jest mój Maurice Ravel?

 

Smela: Zanim się skończy ta epoka to jest parę spraw do omówienia.

 

SR-Crazy: Cóż jest ważniejsze niż piękno sztuki?

 

Smela: Może Kwietniowa Anarchia? Kolejna, już siódma się zbliża, to w sumie zwiastuje jakieś przesilenie… tak jest z tymi galami.

 

SR-Crazy: Spadło to na mnie tak nagle. Zbliżyła się ta Anarchia tak znienacka.

 

Smela: Zważywszy na to, że jak EWF funkcjonuje, to występuje ona dorocznie w kwietniu, to tak, spadło to na nas jak niebo na głowy Galów. Gale są ciekawe samo w sobie. Bo w sumie czy coś się ciekawego dzieje przed lub po? Może nawet w trakcie?

 

SR-Crazy: Czy wrestling jest sztuką?

 

Smela: Na swój sposób pewnie znalazłyby się dwa obozy, gdyby oczywiście dzielić to na dwie kategorie. Myślę jednak, że prawdziwy Polak z rodu Janusza, odpowiedziałby w stylu: chuj mnie to obchodzi.

 

SR-Crazy: Cóż, bezpośrednia to odpowiedź.

 

Smela: Uważam, że jak najbardziej szczera.

 

SR-Crazy: Wzrusza mnie twa prawdomówność, trudno dziś o dobrego chwata.

 

Smela: Nie wymaga odwagi mówienie prawdy, lecz umiejętność dostrzeżenia krytyki, jest czymś doprawdy odważnym.

 

SR-Crazy: Czy więc wrestling jest sztuką?

 

Smela: Wrestling dawał ci zarobić na chleb mistrzu.

 

SR-Crazy: Dyplomatyczna odpowiedź padła z twoich ust. Zatem niech tak będzie. Nie odpowiadaj na moje trudne pytanie. Użycz mi jednak swojego ucha i swych ust. Od wieków ludzkość zastanawiała się czym jest sztuka, co jest jej celem i jej zwieńczeniem. Ludzkość to złe pojęcie, chamstwo się nad niczym nie zastanawiało, póki miska nie była pusta i było co chędożyć. To trochę w stylu vaclavowskim, choć może obrazem prosty lud, bo ten przynajmniej był szczery i uczciwy w swojej prostocie, a Vaclav to zakłamany drań. Jednak mój wykład nie o chamstwie, bo ono istnieje, jak istnieją gile w nosie i nikt nie rozprawia o gilach, tak i nikt nie rozprawia o chamstwie. Tak więc czym jest sztuka? Czy wrestling może być sztuką? Niektórzy naukowcy szukają odpowiedzi w historii, cofają się najczęściej do tak dawnych czasów, że początki Irlandii widzą w historii Starożytnego Rzymu, a początki komputera, w pismach Cycerona. Nie wiem jako oni to robią i jak to uzasadniają. Sądzę jednak, że każda rozprawa we wstępie musi mieć jakąś genezę. Miło jest wywodzić coś od Oktawiana Augusta lub nawet od Mojżesza. Trzeba jednak pamiętać, że ten pierwszy zbudował drogę do Rimini, a ten drugi wstydził się z Żydami na mieście pokazać, dlatego poszedł skrótem.

 

Smela: Ten Mojżesz, nie mógł normalnie sobie po Egipcie z nimi chodzić, bo go palcami wytykali, więc spierdolił z całym dobytkiem. Przydałby się nam ktoś taki w EWF.

 

SR-Crazy: Wracając jednak do historii, to skoro w ramach septem artes liberales wchodziła gramatyka, to czy współcześnie sztuką nie może być wrestling? Pytanie to jest niebagatelnie skomplikowane, a odpowiedź na nie… zmęczyłem się.

 

Smela: To był piękny wykład. Połowa narodu posnęła, a Vaclav puścił soczystego bąka by ich rozruszać.

 

EWF World Champion oddaje się dumaniu.

 

Smela: Mentorze?

 

SR-Crazy: Tak… muszę się przygotować. W przyszłym miesiącu mam wykład w Carnegie Library of Pittsburgh. Czy może powinienem powiedzieć w Bibliotece Carnagiego w Pittsburghu? Jak to się odmienia w ogóle?

 

Smela: Nie wiem, ale dodałbym, że w Pensylwanii.

 

SR-Crazy: Tak, tak mój cykl wykładów. Nie wierzyłem, że ktoś chce mnie kiedyś słuchać. Jednak moja dobroczynna działalność i chęć dzielenia się zarobionymi pieniędzmi została przez kogoś dostrzeżona. W końcu nic bym nie miał, gdyby nie społeczeństwo.

 

Smela: To prawda.

 

SR-Crazy: Myślisz, że zostanę zapamiętany jako profesor Crazy?

 

Smela: A po wykładach dawalibyśmy wpierdol Vaclavowi?

 

SR-Crazy: Dokładnie tak. Zresztą, to śmieszny perłowy chłopak, który ubzdurał sobie, że kiedyś będzie EWF World Champem, a tak naprawdę to tkwi w nim nadal syndrom tej choinki, co go zaatakowała w 2004 roku. Jak mówię tak o nim, to zawsze wyobrażam sobie jego ciało wyrzucone na brzeg rzeki Perłowej.

 

Smela: Niczym Charles Baudelaire?

 

SR-Crazy: Możliwe.

 

Smela: On łysiał.

 

SR-Crazy: Pisał też wiersze.

 

Smela: Myślisz, że jakbyś napisał o ciele Wacka wyrzuconym w Hongkongu na brzegu rzeki Perłowej to byłby dobry to wiersz?

 

SR-Crazy: Vaclav głupi nie jest, choć może myśleć, że rzeka Perłowa płynie w Lublinie.

 

Smela: Choć nie jest tak ordynarny, to po kilu Perłach u każdego wypłynie rzeka Perłowa.

 

SR-Crazy: Czy napisać o tym wiersz?

 

Nagle ktoś przy stoliku obok zaczyna krzyczeć:

 

Ktoś: Wiersz! Wiersz! Wiersz!

 

EWF World Champion wstaje i zaczyna deklamować.

 

 

Gdy Vaclav za piwem najwyższym wyrokiem,

Zstępuje na tej ziemi nudy i nieszczęście:

Jego matka, w rozpaczy, z przerażonem okiem

Bluźni — i przeciw Bogu podnosi swe pięście:

 

«O, czemuż raczej łona nie strułam gadziną,

Zanim na świat wydałam to szczenię ohydne!

Bądź przeklęta, chwilowej rozkoszy godzino,

Gdy tą pokusą drgnęło me łono bezwstydne.

 

Boże, skoroś mnie wybrał śród trzody niewieściej

Abym całemu narodowi była widmem kary,

I ponieważ nie mogę w całej mej boleści

Jak list miłosny w ogień rzucić tej poczwary:

 

Więc twą nienawiść dla mnie, ja odbiję w gniewie

Na tym tworze wyklętym twoich złości lutych,

I tak gałęzie pognę w tym nikczemnym drzewie,

Że nigdy nie wypuści pączków swych zatrutych».

 

Tak szałem nienawiści warga jej się pieni,

I, nie pojmując wiecznych wyroków pochodni,

Sama przygotowuje w piekielnej bezdeni

Stosy dla macierzyńskich zapalone zbrodni.

 

Ale, pod niewidzialną Perły opieką,

Wyklęte Vaclav słońca upaja się czarem,

I zatruty chleb czarny i zatrute mleko —

Zdaje mu się ambrozją i boskim nektarem.

 

Igra z Vanuatu ludem, kible rozpierdala

I upaja się dźwiękiem wrogich mu pieśni,

A Stara, co go w wędrówce śledzi krok za krokiem,

Płacze, widząc, że wesół jak ptaszkowie leśni.

 

 

Ktoś: To było piękne!

 

SR-Crazy: W sumie mogłoby to dalej iść i się rymować. Sens jednak tego wiersza jest prosty i każdemu znany, Vaclav to chujek, nawet przez własną matkę niekochany.

 

Smela: Diss jak w gimnazjum. Moi znajomi z dzieciństwa by powiedzieli, że starej w to się nie miesza.

 

SR-Crazy: Mówisz, że ten Vaclav okrutny i nikczemny, będzie zasmucony słowem mej pieśni?

 

Smela: Nie wiem tego.

 

SR-Crazy: Skrycie ci powiem, że również nie wiem co sądzić. Choć pewność mam jedną, zaniepokoił mocno Vavcalav nasz kochany, ludność tubylczą w Vanuatu.

 

Smela: Rzeczywiście Vaclav to problem i obraza dla EWF.

 

SR-Crazy: Nie używaj tak podniosłych słów Panie kochanku. Vaclav to taka młodość, szalona, buntująca się, mająca czasem głupie pomysły, ale jednak młodość. Nie jest to wcale takie groźne, a z resztą… czy ja w ogóle z nim walczę? Wezwij kartowego szambelana!

 

W tym momencie zaczynają grać trąby. Do pokoju wchodzi 10 osób z trąbami (w końcu na czymś grają) i ustawiają się w dwóch rzędach, na końcu wchodzi jakiś pan z pergaminem w ręku. Ubrany schludnie, choć wyglądem przypomina trochę dandysa z Zary.

 

SR-Crazy (jednym gestem ucisza trąby): Mów, że z kim walczę!

 

Szambelan: Szanowny Pan Mistrz i miejmy nadzieję wieczny EWF World Champion walczy ze znakiem zapytania i znakiem zapytania.

 

SR-Crazy: A to ci…

 

Smela: Mają Pana!

 

SR-Crazy: Czy to może Jobber#1 i Jobber#2 wreszcie spełnili swój sen i dostaną walkę o EWF World Title?

 

Szambelan: Nie sądzę.

 

SR-Crazy: Odpowiadaj pełnymi zdaniami!

 

Szambelan: Będzie to ktoś z dwójki: Szakal, Franko, Vaclav i Bidam!

 

SR-Crazy: Jaka dwójka jak widzę czwórkę? Zresztą, jak zwykle ta sama czwórka, dobrali się w korcu maku.

 

Szambelan: W karcie tak ustalono…

 

SR-Crazy: Milcz i wypad. Możesz wziąć ciastko po drodze ze stolika.

 

Szambelan: Podać panu?

 

SR-Crazy: Dla siebie weź, jako forma poczęstunku i podziękowania za dobrze zapowiedziane walki.

 

Szambelan: Czy moi bracia też mogą wziąć po jednym?

 

SR-Crazy: Ty i tych 10 trębaczy to rodzina?

 

Szambelan: W sumie nas było 12, ale jeden zdradził i zaczął grać na skrzypcach.

 

SR-Crazy: Aż chce się rzecz jebany Iskariota.

 

Szambelan: Zamiast niego chcieliśmy przyjąć karła, ale trudno takiego znaleźć.

 

SR-Crazy: Wzruszyła mnie wasza historia. Weźcie po ciastku i wypad.

 

 

Wychodzą bez śpiewów, ale po ciastku zabrali.

 

 

SR-Crazy: A więc wojna!

 

Smela: Idziemy na wojnę!

 

SR-Crazy: W tej wojnie będzie wiele znaków zapytania!

 

Smela: Już zaczynałem wierzyć w wersję o Jobberze #1.

 

SR-Crazy: Ja liczyłem na Mystery Opponenta, on też byłby znakiem zapytania w tej walce.

Smela: Chodzą słuchy, że w EWF istniał tajny etat Mystery Opponenta, jego budżet podlegał wprost pod Ponurego Grabarza, więc nikt o tym nie wie. Miało to ukrywać wszelkie braki kadrowe w EWF, a także niedostatki wynikające z mało głębokich feudów.

 

SR-Crazy: Ciekawa koncepcja.

 

Smela: Podobno prawdziwa.

 

SR-Crazy: Czy mamy jakiś pomysł?

 

Smela: Na co?

 

SR-Crazy: Na wieczór?

 

Smela: Myślałem, że pogadasz trochę o tych znakach zapytania.

 

SR-Crazy: Jak można gadać o zagadkach?

 

Smela: Tu jednak mamy jakieś odpowiedzi, nie tylko pytania.

 

SR-Crazy: O Vaclavie już nawet wiersz powiedziałem, ile można o tych ludziach gadać? To dobry i solidny przeciwnik, umie walczyć, ale co ja mogę skoro ma tak dobrego rywala? Musi przegrać, po prostu. W takich chwilach mówię zawsze, że to nic osobistego, a mój rywal jest całkiem niezły i miły. Choć to drugie do Vaclava nie pasuje, on nie jest miły, on jest bardzo zły.

 

Smela: Czekaj, czekaj mentorze. Mam lepszy pomysł. Właź na stolik.

 

SR-Crazy: Co? To nie licuje z moją godnością.

 

Smela: Kiedyś prezydenci będą skakać po krzesłach. Wspomni mentor moje słowa. No już, już, gramolić się na stolik i przemawiać do zebranego tu ludu.

 

SR-Crazy: W pałacu nie ma ludu, jest arystokracja.

 

Smela: Mentor zapomina dzięki komu pałac może działać. Co ze służbą, czeladną, kuchcikami, kucharkami, stajennymi, koniuszymi, ochmistrzami, kelnerami, pokojowymi, łaziebnymi, pokojówkami, kamerdynerami, majordomusami, ordynansami i innymi trybikami w tej maszynie? To prawie jak EWF, bez maluczkich nie ma pałacu, bez maluczkich nie ma EWF.

 

SR-Crazy: Vaclav i Franko już nie tacy malutcy. Strasznie się spaśli w ostatnich miesiącach. Mogliby walczyć na brzuchy.

 

Smela: Nie, to nie tak.

 

SR-Crazy: Rozumiem, trzeba przemawiać. Niech tak będzie. (Klaszcze w dłonie) Mównica!

 

Do sali wkracza pięciu mężczyzn, którzy wnoszą bogato zdobioną, barokową mównicę. Jej centralnym elementem jest wielkie zdjęcie SR-Crazy’ego. Inni mężczyźni ustawiają w tle dekorację, a konkretnie fałszywą ścianę. Jej centralnym elementem jest portret konny SR-Crazy’ego, z EWF World Title na ramieniu i buławą magnacką w dłoni. Na niebie uśmiecha się słoneczko z rogami – nawiązanie do Dark Avengera – a koń tratuje kopytami Bidama, Franko, Szakala i rzygającego Vaclava. Crazy wchodzi na mównicę.

 

SR-Crazy: Zadowolony?

 

Smela: Tak.

 

SR-Crazy: To przemawiam. Mówiłem o tym, że Vaclav jest zły.

 

Smela: Może to tylko maska?

 

SR-Crazy: Może? Choć nie spodziewam się, tor raczej piwny brutal, nic szczególnego.

 

Smela: Może za maską Vaclava skrywa się prawdziwy artysta?

 

SR-Crazy: To prawda, w sumie kiedyś mnie Kraven zaskoczył wygrywając EWF World Title. Kto wie, może jednak nie taki Wacek okrutny jak go malują? Może w głębi duszy, gdzieś naprawdę głęboko istnieją w nim nieodkryte i nieogarnięte pokłady dobra, które czekają tylko, aby eksplodować w odpowiednim momencie.

 

Smela: Byłoby to co najmniej dziwne. Zważywszy na jego karierę gwałciciela lepiej nie sugerować mu też niczego nadaremnymi eksplozjami.

 

SR-Crazy: Wiem, ale nadal należy uznać, że jest to możliwe. Chodzi mi o pokłady dobra, a nie ekspolozje. W EWF rzeczy niemożliwe są właśnie możliwe.

 

Smela: Jednak ja podchodziłbym do Wacława jako do normalnej istoty zła. Kiedyś była operacja zmiany go w jakieś Vaclaveux, czy coś w tym stylu, raczej ten eksperyment się nie powiódł i wszystko zawiodło, co miało zawieść.

 

SR-Crazy: Czyżby Vaclav był zły do szpiku kości? Jest to hipoteza której nie można wykluczyć, a nawet, patrząc na fakty, należy uznać ją za obowiązującą.

 

Smela: Tak jak już mówiłem, wszystko jest możliwe.

 

SR-Crazy: Na dzień dzisiejszy jednak, Wacek to hardcorowy brutal, pławiący się w swej polityce zniesmaczania, nienawiści oraz przemocy. Nie rozumiem zupełnie jak można czerpać przyjemność z okaleczania innych, wyrywania płodów, a także z niszczenia cennych zabytków kultury danego kraju. I dlaczego on zjada różne dziwne zwierzęta? Ma upodobanie do kuchni orientalnych czy po zakończeniu kariery ma zamiar zostać szefem kuchni i otworzyć własną knajpę żydowską na krakowskim Kazimierzu? Wacław udowadnia mi, że nie ma rzeczy, która by się mi nie przyśniła, a nie stała się kiedyś prawdą. Wacław jest złym człowiekiem i jako takim trzeba go pokonać w naszej walce. Myślę, że to on będzie jednym ze znaków zapytania. On jest zawzięty, jest jak wściekły pies, jak poczuje zdobycz to rzuca się, zaciska zęby i gryzie byle mocnie i byle silniej. Nie da się go wtedy z siebie zrzucić lub odparować jego ataku. Furia Wacława, to jest coś z czym nikt raczej nie chce się mierzyć. Choć pamiętajmy, że to ja jestem EWF World Champem i to ja pokonuje swoich przeciwników z gracją i lekkością słynnego tancerza lub innego artysty. Tak więc żadne sztuczki, wściekłości i zła wola jakiegoś Vaclava nie powinny mi robić różnicy. Jeśli jesteś mistrzem, to nie boisz się jakiś Szombierek Bytom lub innego, teraz już trzeciorzędnego klubu. Vaclav może i jest niezłym wrestlerem, może i zasłużył na walkę o pas. Jednak nie ma i nie powinien go zyskiwać moim kosztem. On jest dobry w tym co robi, ale ma paskudny charakter. Nie mogę dopuścić by zdobył mistrzostwo. W tym wypadku muszę postawić tamę złu, sprzeciwić się występkowi i jednocześnie surowo go ukarać. Tak, by ta hydra pamiątek z Sonetów krymskich, nie podniosła już głowy i została na zawsze zapomniana. Historia musi zapomnieć o takim kimś jak Vaclav. Ten wrestler, z takim zachowaniem nie ma moralnego… w ogóle nie ma prawa by zostać zapamiętany jako mistrz. Już sam występ jego w walce ze mną jest obrazą dla całego wrestlingowego świata. Powiesz Smelkuś pewnie, że kiedyś były Juicy, Gangsty czy inne lelum polelelum, ale to mi się nie podobało nigdy. Nie po to zakładałem Justice League, by taka kreatura jak Vaclav nadal spokojnie stąpała po tym padole łez. Nie jest mi potrzebny ten włochaty gnom w EWF. Powinien on przegrać i sczeznąć w czeluściach wrestlingowej historii. Nie ma co pisać wierszy lub wymyślać piosenek, opowiadających jak słaby lub jak wredny jest to Wacław. On musi zginąć jako wrestler. Rola jaką przyjął jest niepogodzenia z EWF jakie istnieje w czasach obecnych.

 

Smela: Ostra wypowiedź.

 

SR-Crazy: Mówiłeś, że dekadentyzm mi nie służy. W sumie masz rację, wolę iść do opery, zasponsorować jakąś sztukę… niż walczyć. To w sumie jest nużące. Czekam aż wreszcie zlikwidują walki. Słyszałem, że Nas Jazzowski też na to czekał i gdy to się stanie to wypełźnie ze swej klasztornej celi.

 

Smela: Jednak ciągłe wychodzisz na ring.

 

SR-Crazy: Jak to mówią, szlachectwo zobowiązuje. Jeżeli dochodzisz do jakieś pozycji lub rodzisz się jako członek wyższej kasty, to masz nie tylko prawa i przywileje, przynależne ci. Masz również pewne obowiązki wobec najbliższej wspólnoty, a także wobec całego społeczeństwa. Jestem winny moim kibicom to, by kupując bilet, zasiadając przed telewizorem, wiedzieli, że w EWF żyje ktoś jeszcze reprezentujący jakiś solidny poziom. Nie oszukujmy się Mecenas Ekstremy? Jest fajnym hardkorowym ludkiem, ale jako mistrz? Widzisz go jako mistrza? To byłaby parodia EWF. Ta karykatura zasiadająca na tronie przynależnym władcom? Ta parodia stojąca w jednym szeregu ze mną, Kravenem, starym Szakalem, Scytherem i Game’em? Przecież to byłaby taka sama żenada jak Tanatos w mistrzowskim wdzianku. Pamiętasz tego kolesia? On także prezentował co najwyżej średnią klasę i nagle na jedną walkę tak wystrzelił, że aż do dziś Szakal nie może wyjść z podziwu. Mam obowiązek wobec siebie, wobec fanów i wobec społeczeństwa, by powstrzymać tę nawałnicę brudu, zła i śmieszności. Vaclav musi polec z racji tego, że jest Vaclavem.

 

Smela: Jest również?

 

SR-Crazy: Momentami obrzydliwy?

 

Smela: Kimś innym, często o tym mówisz.

 

SR-Crazy: Nie myje rąk po skorzystaniu z ubikacji, to prawda sam ukradkiem widziałem.

 

Smela: Co mówisz o wrestlerach?

 

SR-Crazy: Takich? W sumie na wschodzie mówili, że wilk pyska nie myje i żyje.

 

Smela: O każdym, że jest…

 

SR-Crazy: Śmierdzielem?

 

Smela: Mamelukiem!

 

SR-Crazy: No jasne, zapomniałem Vaclav przegra, bo jest Mamelukiem.

 

Smela: Dokładnie tak!

 

SR-Crazy: Vaclav jest mamelukiem! Z małej litery koniecznie!

 

Smela: Hurra!

 

EWF World Champion chce zejść z trybuny.

 

Smela: Dokąd to?

 

SR-Crazy: To mam już fajrant?

 

Smela: A inni?

 

SR-Crazy: Kto?

 

Smela: Inne znaki zapytania?

 

SR-Crazy: Są jeszcze jakieś tam ziomki? A po co o nich gadać? Przecież nie będą walczyli o pas chyba, są tam by robić jako tło. Taka nagroda, że dostaną w mordę ode mnie lub od Vaclava, to drugie to raczej kara i skaza na całe życie.

 

Smela: No nie wiem, czy Szakal by się cieszył z tego co mówisz.

 

SR-Crazy: Są trzy Szakale. Pierwszy to zajebisty wrestler, który był postrachem wszystkich w EWF. Ten łysol potrafił wpierdolić każdemu i nie bał się nikogo. Umiał przyjąć i odparować cios. Był jak pieprzony Rocky Balboa, tyle że lepszy, bo na sterydach. To przenośnia taka, a nie zarzut. W każdym razie wymiatał jak mało kto, były czasy, że schodziło się z korytarza, bo łysy może przyjść i ci wpieprzyć. Matki w Polsce straszyły swoje dzieci Szakalem, jako złym bad assem tego interesu. O tak, ten Szakal to był gość, który w ringu nie miał sobie równych. Można było go wtedy pobić tylko sprytem, bo siła i umiejętności walki były wtedy u niego na mistrzowskim poziomie. Potwierdził to chłopina swoją dominacją i EWF World Title. Obecnie Szakal w tej postaci ukazuje się rzadko, tylko wtedy jak wpierdala jakimś słabiakom w szatni. Nie jest to wielka sztuka, myślę, że jak moje głupole z Wyspy posłuchałyby mnie bardziej, to też mogłyby znaleźć jakiś jobberów do bicia. Niestety tak jak już wspomniałem, ten Szakal rzadko się ukazuje. Drugi Szakal, to Szakal komediant. Ten to lata tu cały czas, pija kawę, gada z paprotką i bawi się w kupowanie floty morskiej. Czy można w ogóle to kurwa w EWF robić? Mieć własną flotę? Czy to nie powinno być jakoś poddane regulacjom?

 

Smela: Nie sądzę, by regulamin EWF mówił coś na ten temat.

 

SR-Crazy: Może trzeba to uzupełnić? Zwołać jakąś konferencję? Takie zabawy na otwartym morzu mogą być niebezpieczne, tym bardziej, że kiedyś możemy wrócić na dziwne wyspy i wtedy Szakal ze swoją armadą mógłby sterroryzować całe EWF.

 

Smela: Rzucę ten pomysł na posiedzeniu rady nadzorczej.

 

SR-Crazy: A ja na posiedzeniu Związku Wrestlerów Polskich, niech ten ślepy, który kiedyś nie był ślepy się czymś zajmie. Powiedz mi czy ja go oślepiłem w swojej brutalności jako Pan i władca, czy może go uzdrowiłem. Tyle cudów i kar daje, że już się w tym nie łapie.

 

Smela: Uzdrowienie, ale choroba przypadkiem wróciła.

 

SR-Crazy: Liczy się jako cud i to najważniejsze. Ok, o czym ja mówiłem?

 

Smela: O Szakalu.

 

SR-Crazy: To komediant gadający z rośliną, nie ma tu dla niego miejsca. Najchętniej dałbym mu tytuł wrestlera emeryty, który raz na jakiś czas będzie walczył z gilami małymi. Niech młodzi adepci sztucy wrestlereskiej uczą się walczyć, a ten przynajmniej nie będzie szargał swojego imienia. Trochę ostatnio nasz łysy Szakal przegrywa, niepotrzebne mu to jest do szczęścia, po co mu kolejne porażki?

 

Smela: A trzecia postać?

 

SR-Crazy: Szakal jako senator. Jest to jakaś próba przywrócenia godności temu wrestlerowi. To miłe i ładne z jego strony, że angażuje się w politykę. Myślę, że powinien tam zostać i zrobić coś dobrego dla kraju. Polityk, były wrestler to ktoś, kto może kiedyś przydać się naszej sprawie. Warto by szedł w tym kierunku, a następnie połączył to ze sporadycznymi walkami ze średniakami. Występami w szatni i gadaniem do liści zdobędzie sobie sporą popularność. W jego wypadku chodzi mi o to, że ją utrzyma. Dzięki temu i wilk będzie syty i owca cała.

 

Smela: Czy Szakal jest Mamelukiem?

 

SR-Crazy: Na pewno, choć nie tak wielkim jak inni, ale nadal.

 

Smela: Co z Franko? Co z Bidamem?

 

SR-Crazy: Cóż… Jeszcze nigdy tacy kandydaci, o tak niewyrobionych nazwiskach, nie ubiegali się o tak ważny pas, jakim jest EWF World Title. Do tego na Kwietniowej Anarchii! Mówię to szczerze i z pełną świadomością słów, które wypowiadam. Kim oni są przy Kravenie, Szakalu, czy Krabowatym? Ostatnie walki pokazały, że kandydaci do mojego pasu, przedstawiają tylko tony banałów, tanie emocje, puste obietnice, głupawe ciosy, prostackie zaczepki i ordynarne kłamstwa. Ja jako Naczelny Wrestler EWF uważam jednak, że błędem byłoby sprowadzanie, tej mistrzowskiej walki która się odbędzie na Kwietniowej Anarchii, tylko do jakiegoś żartu lub anegdoty. Moim zdaniem ta walka będzie ważna i to z kilku powodów. Kwietniowa Anarchia będzie rodzajem referendum decydującym o tym w którym kierunku ma się zmierzać EWF. Pamiętajmy też o sytuacji poza EWF, tuż za naszą granicą tli się wojna, która w każdej chwili może eksplodować z nową siłą. Siły Felipe mogą już niedługo uderzyć. Dlatego zwycięstwo z Frankami i Bidamami będzie ważne. W sumie nawet Szakal nie umie sobie do końca poradzić z Bidamami i Frankami, tak więc nie będzie to tak proste i łatwe… choć powinienem raczej łatwo sobie z nimi poradzić. To zdecydowanie najzdolniejsi wrestlerzy młodego pokolenia, jacy pojawili się w EWF w ostatnich latach. Co tam, myślę, że od czasów początków Scythera nie było takiej imponującej dwójki jak oni. Mają talent, mają charyzmę, mają umiejętności i nawet zdobyli sobie uznanie fanów. Budują swoją pozycję i patrząc na obecny skład rosteru… to w sumie nie jest to jakieś wielkie zdziwienie, że mogą zagościć w main-evencie. Jednak nie mogę zapominać, że obaj ci wrestlerzy mogą w przyszłości stanowić nie lada wyzwanie. Kto wie, może nawet zabiorą mi kiedyś mój pas. Na pewno nie stanie się to jednak na Kwietniowej Anarchii. Franko moim zdaniem nie jest w stanie stać się zawodnikiem, który może przewodzić, być realną opoką jak niegdyś Kraven. Fakt, ma w sobie coś, ale to jeszcze nie ten moment. Jeszcze nie teraz. Vaclav natomiast okazał się co najwyżej produktem przywódcopodobnym. Jest swoistą kombinacją Shamana, Juice’a i Tanatosa, niebędącą jednak sumą ich atutów. Bidam natomiast okazał się taką samą mistyfikacją jak pan Szakal i Yamoto Konoe. Moim zdaniem słabość Franko, Vaclava oraz Bidama wzmacnia mnie jako mistrza. Franko w to w ostatnich walkach nie błyszczał, nie pokazał niczego, czego byśmy nie wiedzieli. Nie zaskoczył żadną odważną inicjatywą, przełomowym atakiem, który pokazałby, że poza przyzwoitością i rozwagą ma też pazury. Ale potwierdził przynajmniej to, co jest największym walorem jego wrestlingu: rzetelność, przewidywalność, solidność i odpowiedzialność. Realną zmianą tej Kwietniowej Anarchii może być pojawienie się w sferze main eventu pary Bidam i Franko. To do nich w sumie może należeć przyszłość. Jeśli przeanalizuje się wyniki wszystkich walk wrestlingowych po 1989 r., to trzeba stwierdzić, że World Championi wszystkich federacji niemal niezmiennie dawali dowody odpowiedzialności i zdrowego rozsądku. Dlatego sądzę, że wygram.

 

Smela: Super!

 

SR-Crazy: Hohoho wygraną mam w kieszeni!

 

Smela: To prawda.

 

SR-Crazy: Rywale to Mameluki.

 

Smela: I walić ich, bo idziemy na propsie!

 

EWF World Champion schodzi ze swojej pięknej trybuny.

 

SR-Crazy: A teraz na aukcję! Podobno dziś sprzedają dzieła Mehoffera, kupię i oddam z dobroć serca w Polsce,

 

Smela: Dobry z Mistrza człowiek.

 

SR-Crazy: A później pić, jakiś raut u miejscowych przedstawiciele upadłej arystokracji. Może zapoznam się z jakąś Habsburzanką?

 

Smela: One mają obrzydliwe wargi.

 

SR-Crazy: Nie igra się z genetyką! Coś o czym Habsburgowie i rodzice Vaclava nie wiedzieli!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

----------------------------

Na Kwietniowej Anarchii II walczyłem w drużynie z Dark Avengerem!

Dziś go nie ma, ale jego duch trwa.

Nie zakłócajmy kontinuum czasowego.

Niech się święci rok 2014!

Koniec!

----------------------------

Edytowane przez SR

6886753384ab4cd8908084.jpg

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • SR

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

  • SR

    SR 1 odpowiedź

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...