Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Tron we krwi...


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  426
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.03.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

„Kamień

Latem na równinie -

Tron świata.”

Shiki (1867-1902)

 

---------------------------------------------

20.04.2006, Olsztyn

kilka minut po zejściu gali z anteny

---------------------------------------------

 

Akcja rozgrywa się na jednym z korytarzy. Widać Yamato Konoe, który chwiejnym krokiem przemierza pomieszczenia miejscowej areny. Jego twarz pozbawiona jest wszelakich emocji, no może poza faktem, że trochę został uszkodzony i nie czuje się zbyt dobrze. Po wielu perturbacjach takich jak odbijanie się od ściany do ściany w końcu dotarł do drzwi swej szatni. Ledwo udało mu się je poznać, gdyż nie jest jeszcze zbyt dobry w odczytywaniu swego nazwiska w alfabecie łacińskim, a nikt nie był na tyle miły by dodać napis w tzw. „krzaczkach”, na szczęście organizatorzy pomyśleli na tyle, że umieścili na drzwiach flagę Japonii i w ten sposób książę nauczył się identyfikacji prawidłowego wejścia. Cała ta idylla nie mogła trwać jednak zbyt długo i poturbowany Yamato przez przypadek potknął się, stracił równowagę i wpadł prosto w jakieś bliżej nieokreślone kartony. Wywołało to spory huk, hałas i tym podobne werbalne doznania dla narządów słuchu. Zapewne pod wpływem tego całego zajścia otworzyły się drzwi i z pomieszczenia wyskoczyła (ale w dostojny, arystokratyczny sposób) Asuka Nijo.

 

Asuka (patrząc na niego z politowaniem) – Yamato... Yamato... nie chcę takiego dużego dziecka. Same problemy mam z tobą.

 

książę Konoe (podnosi rękę i wpatruje się nieruchomo w bliżej nieokreślony punkt) – Asuka...

 

Asuka – Tak?

 

książę Konoe – Asuka.... Asuka....

 

Asuka – Yamato, weź się w garść. Ile ty masz lat, żeby się tak zachowywać? Co teraz zamierzasz?

 

książę Konoe – Asuka... czy jeśli ja... przegrałem.... to... mój honor... został splamiony?

 

Asuka – Porażka to jeszcze nic takiego. Na tym świecie zdarzają się gorsze rzeczy. Pociesz się tym, że zaprezentowałeś się względnie nieźle, a porażka z Kravenem to żaden wstyd.

 

książę Konoe – Czy powinienem udać się na wygnanie?

 

Asuka – Jakie wygnanie znowu? Czy nie możesz chociaż raz zachowywać się jak normalny człowiek?

 

książę Konoe – Czuję się dziwnie... jak ja będę mógł się pokazać w ojczyźnie? Jestem tutaj i ośmieszam się biorąc udział w czymś czego nie rozumiem. Jakże nisko upadłem... taka wspaniała krew płynie w mych żyłach.. krew bogów... a jestem tutaj... gdzie mój miecz?! Gdzie mój Naraku-no-Tsurugi?! Mój miecz... Asuka... mój miecz ukochany... tylko on mi pozostał... nawet honor mi odebrano...

 

Asuka – Nie będę cię dłużej słuchać. Masz zamiar resztę nocy spędzić wśród tych kartonów czy też udajemy się do hotelu?

 

książę Konoe – Myślę.... że sobie tutaj trochę posiedzę... w szatni jest duszno... i nie mogę się skupić... ale... przynieś mi wody... moja droga..

 

Asuka – Nie jestem twoją służącą. Jak chcesz tam sobie siedzieć, to niewiele mnie to obchodzi. Za pół godziny się zbieram i jeśli nie chcesz by cię w tym kraju okradli, pobili albo skrzywdzili to radzę ci.. bądź wtedy gotowy... (pauza) .... czy ty mnie słuchasz w ogóle? (pauza) .... Zasnął... na bogów!! Zwariuję!

 

Asuka odwraca się na pięcie i wraca do szatni zostawiając śpiącego Yamato samemu sobie. Po krótkiej chwili przechodził tędy jeden z pracowników olsztyńskiego obiektu i widząc śpiącego wśród kartonów mężczyznę rzucił mu 5 zł pod nogi.

 

 

-------------------------------------

kilka/kilkanaście dni później

Cesarstwo Japońskie

Wyspa Honsiu

Nara, prefektura Nara

-------------------------------------

 

 

Jedno z najpiękniejszych miast w Kraju Kwitnącej Wiśni, od roku 719 do 794 stolica państwa. Miasto wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. To w sumie nie jest takie ważne, widzimy jeden z antycznych obiektów sakralnych tego miasta, shintosityczną świątynię Kasugę (Kasuga-taisha). Należy zaznaczyć, że jest to rodowa świątynia klanu Fujiwara, do którego należy znany skądinąd Yamato Konoe. Z uwagi na fakt, że jest to dość popularne miejsce, akcja nie rozgrywa się na głównym obszarze świątynnym, a w jednym z bocznych pawilonów. Oparty o drzewo stoi Yamato Konoe, ubrany w jakiś, tradycyjny strój przeznaczony do odwiedzin w shintoistycznej świątyni. Nieopodal wśród śnieżnobiałych chryzantem spaceruje sobie Asuka i delektuje się pięknem przyrody. Jej strój w zasadzie jest dopasowany do wizyty w miejscu sakralnym, dla wygody włosy spięła sobie przepaską. Wracając do głównego bohatera... Yamato wpatruje się w niebo i jak to zwykle u niego bywa, rozmyśla na jakieś głębokie filozoficzne tematy. Przy boku przypięty ma swój miecz, Naraku-no-Tsurugi... po kilkudziesięciu sekundach kontemplacji wyciąga miecz i zaczyna go podziwiać na tle błękitnego nieba, słońce odbija się o ostrze i pewien sposób oślepia Yamato. W tym momencie słychać głos:

 

Głos – Wasza Książęca Mość... Jesteśmy zaszczyceni twoją tu obecnością. Dla członków rodu Fujiwara nasza jinja jest zawsze otwarta.

 

Teraz dopiero widać, że jest to jakiś miejscowy mnich tudzież kapłan, który w służalczy sposób szczerzy do Yamato zęby i uśmiecha się dość głupkowato.

 

Kapłan – Nie rozumiemy tylko dlaczego Wasza Książęca Mość nie uda się do głównego kompleksu i nie zechce oddać czci szlachetnemu bóstwu Takimikazuchi, który jest przecież przodkiem i wiecznym opiekunem Fujiwarów.

 

książę Konoe – Chcę złożyć hołd Amaterasu. Rodowy bożek jest zbyt słaby by mi pomóc.

 

Kapłan – Rozumiem... rozumiem... albo przynajmniej się staram... zapraszam, więc... nasz przybytek nie jest może tak wspaniały jak Wielka Świątynia Ise... ale mamy nadzieje, że miłościwa Amaterasu wysłucha próśb Waszej Książęcej Mości.

 

książę Konoe – To będzie raczej forma błagalna... no, ale co tam...

 

Kapłan – Pańska urocza towarzyszka będzie nam towarzyszyć?

 

książę Konoe (spoglądając w stronę Asuki, która zachwyca się pięknem chryzantem) – Lepiej nie... aktualne czynności sprawiają jej wyraźną radość.. niech się dziewczę nacieszy.

 

Kapłan – Chodźmy zatem.

 

 

---------------------

5 minut później

---------------------

 

 

Wnętrze pawilonu świątynnego to tradycyjne shintoistyczne miejsce kultu. Wszystko jest wykonane z drewna, a że jest to dość skromna świątynia, nie ma tu zbyt wielkiej ilości ozdób. Pomieszczenie jest raczej średniej wielkości, na jego końcu ustawiony jest kamienny ołtarzyk. Wokół kręcą się mnisi, kapłani i różne tego typu stwory. Książę Konoe zajął miejsce przed ołtarzem.

 

Kapłan – Amaterasu! Wysłuchaj naszych błagań!

 

Chór mnichów – Amaterasu! Wysłuchaj naszych błagań!

 

Kapłan – Ród Fujiwarów zawsze wiernie ci służył... ród Fujiwarów zawsze ochraniał rodzinę cesarską.. ród Fujiwarów zawsze dbał o twych potomków na cesarskim tronie... ród Fujiwarów zawsze był oparciem dla całej Japonii... wysłuchaj, o wielka Amaterasu naszych błagań!

 

Chór mnichów – Amaterasu! Wysłuchaj naszych błagań!

 

Kapłan – Niech cała Japonia boi się Amaterasu i się jej lękają wszyscy mieszkańcy świata... bo gdy ona zesłała nam słońce, to wszystko powstało... ona rozkazała i wszystko zaczęło istnieć... Amaterasu udaremnia knowania wrogów... Amaterasu wniwecz obraca zamysły wrogów naszych... Amaterasu jak Niebiański Płomień spogląda na nas i wysłuchuje naszych próśb. Amaterasu, o wielka, wspomóż błagania rodu Fujiwarów!

 

Chór mnichów – Amaterasu! Wysłuchaj naszych błagań!

 

Kapłan – Czego pożąda ród Fujiwarów?

 

książę Konoe – Złota...

 

Kapłan – Czego pożąda ród Fujiwarów?

 

książę Konoe – Złota....

 

Kapłan – Czego pożąda książę Yamato Konoe z rodu Fujiwarów?

 

książę Konoe – Najwyższego złota... i zniszczenia mych wrogów.

 

Kapłan – Nie uratuje monarchy liczna armia, gdy Amaterasu skieruje na niego światłość słońca... ani człowieka nie ocali wielka siła... w sile jego zwodniczy ratunek... i mimo wielkiej swej siły nie umknie przed potęgą Najwyższej Bogini... Oto słońce Amaterasu ponad głowami tych, którzy się Jej boją... nikt i nic nie ocali ich od śmierci.

 

Chór mnichów – Amaterasu! Wysłuchaj naszych błagań!

 

Kapłan – Amaterasu spali swym słońcem wrogów rodu Fujiwara. Wrogowie ci czyhają na życie najjaśniejszego księcia.. przeciwko niemu spiskują.. a nie ma w nim ni zbrodni ni pychy... Amaterasu nie miej litości, skarć wszystkie ludy, nie miej litości dla wrogów rodu Fujiwara.

 

Chór mnichów – Amaterasu! Nie miej litości! Nie miej litości!

 

Kapłan – Niech spęta, porazi i zabije ich własna pycha za złorzeczenia i kłamstwa, które rozgłaszają. Spal ich w swym gniewie, spal ich by już ich nie było.. spal ich by wszyscy wiedzieli, że Amaterasu króluje na niebie i na krańcach ziemi. Amaterasu poraź wrogów Fujiwarów, gdy powstajesz ze swego niebiańskiego tronu to rozpraszają się wrogowie... o Płomieniu Zachodu! Amaterasu nie pozwól... nie pozwól upaść naszej sprawie.. dlaczego, wciąż stoisz daleko? Zapłoń gniewem... skieruj swe kroki ku ruinom bez końca.. nie pozwól by nieprzyjaciele i wrogowie obrazili jednego z Fujiwarów... Obróć gniew twój na wrogów naszych.. bo oto burzą się Twoi wrogowie Fujiwarów, którzy są też Twoimi wrogami.. ponoszą głowę ci, którzy Cię nienawidzą.. knują spisek przeciwko krwi szlachetnej... wypal ich co do jednego jak twój, święty niebiański płomień wypala lasy podczas pożarów.

 

Chór mnichów – Amaterasu! Wysłuchaj naszych błagań!

 

Kapłan – Amaterasu... prosimy Cię... ukaż wrogów rodu Fujiwara... niech nikt nie okaże im życzliwości.. niech potomstwo ich do szóstego pokolenia będzie przeklęte... niech przekleństwo ich zatruje ich życie... W rękach Twoich jest władza nad Japonią i całym światem.. wyciągnij swe ręce przeciw obcym narodom i wrogom rodu Fujiwara... wyciągnij swe ręce, o bogini! Wzbudź swój gniew.. porusz słońce... niech zobaczą Twoją potęgę! Niech zobaczą świętą potęgę Bóstwa Niebiańskiego! Niech zobaczą potęgę słońca!

 

Chór mnichów – Amaterasu! Niech zobaczą świętą potęgę Bóstwa Niebiańskiego! Niech zobaczą potęgę słońca!

 

Kapłan – Czego pożąda książę Yamato Konoe z rodu Fujiwarów?

 

książę Konoe – Najwyższego złota... i zniszczenia mych wrogów.

 

Kapłan – O Amaterasu wysłuchaj nas... wysłuchaj nas... zniszcz wrogów... wysłuchaj próśb księcia Konoe... zniszcz wrogów... zniszcz wrogów... wysłuchaj nas... zniszcz wrogów i zapewnij księciu Konoe najwyższe złoto, którego tak pragnie i którego pożąda. Teraz drogi książę... Amaterasu prosi o ofiarę...

 

książę Konoe – Czego pragnie Ogień Niebiański?

 

Kapłan – By ofiara była dopełniona i Amaterasu została przebłagana... potrzebujemy krwi... najwspanialszej.. najpiękniejszej... boskiej krwi potomków Takimikazuchiego... błękitnej.. najszlachetniejszej krwi Fujiwarów... krwi rodu Konoe.. złóż w ofierze własną krew, a Amaterasu wysłucha cię... pokaż poświęcenie... pokaż, że jesteś gotów oddać to co masz najcenniejsze... własną krew... krew przed którą już tysiąc lat temu drżała Japonia.. krew, która pomimo upadku ideałów naszych przodków nadal budzi szacunek... bogini by mogła cię wysłuchać pragnie krwi Fujiwarów... boska krew... najszlachetniejsza krew... daj ją bogini...

 

Chór mnichów – Złóż ją w ofierze Wielkiemu i Świętemu Duchowi Świecącemu na Niebie! Złóż ją w ofierze Wielkiemu i Świętemu Duchowi Świecącemu na Niebie!

 

Kapłan – Oto sztylet... słynne to ostrze znajdowało się w bitwie w cieśninie Dan-No-Ura.. cesarzowa-wdowa Taira no Tokiko tym ostrzem chciała pomóc w honorowym samobójstwie 6-letniemu cesarzowi Antoku.. jednakże śmierć przez utopienie wydała się bardziej spektakularna.. dzieje tego sztyletu są długie.. nie napił się krwi cesarskiej... to niech posmakuje krwi Fujiwarów! Ofiaruj swą krew Amaterasu... ołtarz czeka...

 

Pan Kapłan (swoisty tutejszy pontifex maximus) podaje sztylet Yamato.. ten bierze go w prawą dłoń.. chwilę trzyma... przygląda się... świece odbijają się w ostrzu... Konoe nie jest zadowolony, powoli przyśpiesza mu się oddech, widać grymas niezadowolenia na jego twarzy. W końcu książę przykłada ostrze do lewej dłoni i szybkim ruchem dokonuje nacięcia... krew zaczyna spływać po dłoni na ołtarz Amaterasu... w tle widać, że mnisi odpalili jakieś kadzidła... krew systematycznie zrasza ołtarz... Konoe ciężko oddycha, zaczyna mu się robić lekko słabo... przekłada sztylet do zakrwawionej lewej dłoni... i powtarza czynność na drugiej... obie ręce wyciąga przed siebie... krew spływa na ołtarz... co raz więcej krwi...

 

Kapłan – Będziemy chwalić cię, o Amaterasu, będziesz źródłem mocy naszej, bo tyś, o bogini jest naszą twierdzą.. łaskawa Amaterasu, wysłuchaj nas... Przyjmij świętą krew Fujiwarów... wysłuchaj naszych próśb... obdarz nas swoją łaską... niech siła niebiańskiego słońca spali wrogów księcia Konoe... Amaterasu, książę ofiarował ci krew... dokonał najwyższej ofiary.. racz go wysłuchać.. pomóż mu w walce z wrogami.. chroń od skrytobójców... krew Fujiwarów... krew... dopomóż mu, a jeśli cel jego nie zostanie osiągnięty ześlij przekleństwo na nas, twych kapłanów... przekleństwo jego krwi bierzemy na siebie i na dzieci nasze...

 

Chór mnichów – Amaterasu! Wysłuchaj naszych błagań!

 

Kapłan – Przekleństwo krwi Fujiwarów na nas i na dzieci nasze!

 

Chór mnichów – Przekleństwo krwi Fujiwarów na nas i na dzieci nasze!

 

 

----------------------

4 minuty później

 

Znów widzimy okolice przyświątynne. Asuce chyba znudziło się podziwianie przyrody, wędrowanie wśród kwiatków i temu podobne czynności. Zapewne dlatego siedzi sobie na trawce wśród białych chryzantem i obserwuje niebo. W bliżej nieokreślonym momencie otwierają się drzwi od pawilonu świątynnego i chwiejnym krokiem z wnętrza wychodzi książę Konoe. Nie wygląda zbyt dobrze, w zasadzie cały pobladł, krew lekko skapuje na płyty chodnikowe, w lewej dłoni nadal trzyma zakrwawiony sztylet. Asuka widząc całą sytuację podbiega do niego (ale z wdziękiem, w sposób dostojny) i spogląda na niego smutnymi oczami. Następnie zdejmuję przepaskę z głowy, rozrywa ją na pół (mniej więcej) i najpierw opatruje lewą dłoń, a później prawą Yamato (tak prowizorycznie).

 

książę Konoe (słabym głosem) – Asuka...

 

Asuka – Nic nie mów.. chodź...

 

Chwyta go za rękę i prowadzi w bliżej nieokreślonym kierunku. W miejscu, gdzie przez chwilę stali krew ściekła na białe chryzantemy i zabarwiła je na kolor czerwieni.

 

 

----------------------

26.05.2006

Wrocław, Polska

Hala Ludowa

----------------------

 

 

Hala jak hala. Nie bardzo jest sens opisywać jej wygląd, atmosferę, kibiców i tego typu sprawy, bo to w zasadzie z gali na galę się nie zmienia. Mają jakieś tam transparenty, lecz kto by tam się tym interesował. Kibice w jakiś tam sposób zostali poinformowani, że za chwilę będą mieli zaszczyt wysłuchać słów Yamato Konoe i w zasadzie nie są z tego powodu zadowoleni, ot sobie trochę pohukują. Nie są zmuszeni zbyt długo czekać, bo już po chwili zaczyna grać kompozycja Nobuo Uematsu „Tatakau Mono Tachi”. Heel heat jest całkiem niezły, widać, że z tygodnia na tydzień pozycja Yamato rośnie. Realizator robi zbliżenie i pokazuje moment w którym na arenę wychodzą Yamato Konoe i Asuka Nijo. Potomek Fujiwarów ubrany jest w XX-wieczny mundur Armii Imperialnej, który dodatkowo ozdobił czerwonym płaszczem paradnym, tradycyjnie jego ręce chronią specjalne rękawiczki, przy boku przypięty ma miecz Naraku-no-Tsurugi otrzymany niegdyś od Game’a. Asuka ubrana jest w swój standardowy ubiór. Książę dość szybkim krokiem zmierza w stronę ringu, z obrzydzeniem przechodzi między linami (to takie niehigieniczne!), po czym pomaga wdrapać się Asuce. Po chwili od kogoś tam odpowiedzialnego mikrofon (panna Nijo także). Fani sobie trochę wrzeszczą, buczą, gwiżdżą. Jakiś mało rozgarnięty fan wrzucił na ring opakowanie po coli, które Asuka musiała szybko kopnąć poza obręb ringu, bowiem Yamato zrobiło się trochę niedobrze na widok tak niehigienicznych rzeczy.

 

 

Asuka Nijo – Panie i panowie. Jego Książęca Mość Yamato Konoe z rodu Fujiwara ma zamiar przemówić. Prosimy, więc o chwilę skupienia.

 

książę Konoe – Tak.. tak.. dziękuję ci za ten wstęp moja droga. Wiem, że jesteście wszyscy niekulturalnymi dyletantami... ale był taki japoński reżyser.. światowej sławy... wybitny wręcz... nazywał się Akira Kurosawa. Stworzył dzieła wybitne.. ale nie o nim chciałbym mówić.. otóż nieodżałowanej pamięci Kurosawa... dość lubił się z waszym reżyserem Andrzejem Wajdą... wiem, wiem... jego też nie znacie.. cóż taki naród... i ten wasz pan Wajda... otrzymał pewną nagrodę... i chciałbym teraz sparafrazować to co powiedział, gdy tą nagrodę odbierał... Będę mówił, więc po japońsku, bo chcę powiedzieć to, co myślę, a myślę zawsze po japońsku.

 

Asuka – Książę Konoe chciałby przez to powiedzieć, że zamyka „Klubik Niepoprawnej Polszczyzny”.

 

książę Konoe – Dowcipnie powiedziane.

 

Asuka – Ależ dziękuję.

 

[standardowo, gdy Yamato mówi po japońsku publiczność i widzowie jest skazana na napisy]

 

książę Konoe – .... stoję, więc tutaj... na środku ringu w mieście, którego nazwy nie umiem wymówić, w hali, która kojarzy mi się z pewną skompromitowaną ideologią... w mieście, które próbuje udawać, że jest polskie, a tak naprawdę to co Polacy tutaj zbudowali jest brzydkie i kojarzy się z komunistami na literę -G-, których nazwisk także nie potrafię wymówić. Oto jestem w mieście, które jest ostoją polskości! (uśmiecha się nieznacznie) .... Po co tu jestem? Dlaczego? Jaki cel przyświeca mojej bytności w tym miejscu? Przecież na ostatniej... nie znam nawet japońskiego słowa na określenie tego...

 

Asuka – .....gali....

 

książę Konoe – Właśnie... przecież na ostatniej tym-co-Asuka-powiedziała przegrałem! Porażka powinna mnie wyeliminować z walki, w której mam wziąć udział. Stało się jednak inaczej... i muszę przyznać... że moja dusza sprzeciwia się temu. Sytuacja w jakiej się znalazłem jest w istocie niehonorowa. Przegrałem, więc powinienem ponieść konsekwencję, a konsekwencją porażki jest brak nagrody. Czy przez to splamiłem swój honor? .. i co jest większą moralną klęską... porażka z Kravenem... czy otrzymanie tej walki w sposób sprzeczny z moją etyką. Nie godzę się na takie rzeczy. Sprzeciwiam się tego typu postępowaniem. Rozumiem jednak intencje... a intencje ugrupowania w jakim się znalazłem są zacne.. z pewnością.. bo gdyby nie były, jakże bym mógł się w to angażować? Muszę, więc czasem poświęcić mój wewnętrzny głos sprzeciwu... na rzecz ważniejszej misji. Jednak o ile na krótką chwilę takie postępowanie jest być może korzystne... to z biegiem czasu... może zatruć moje serce... a tego chciałbym uniknąć. Skoro, więc wstęp mamy już za sobą, to przejdę do rzeczy. Zostałem umieszczony w walce z Kravenem i z niejakim Chrisem-którego-dalszego-pseudonimu-nie-umiem-wymówić. Będąc przy niezrozumieniu tego świata w jakim się znalazłem... co to za duża gala będzie, Asuka?

 

Asuka (wzdychając) – Ehhh.... PPV... Cage Revolution...

 

książę Konoe – Proszę o wybaczenie, ale nie jestem wstanie tego powtórzyć. Rozumiem, że to jakieś duże, ważne przedsięwzięcie. Nie będę wnikał w niuanse. Dowiedziałem się też, że to walka o coś co tu wszyscy chcą mieć. Nadzwyczajna sytuacja! Ironią losu byłoby moje zwycięstwo, wszyscy chcą się zabić o coś co nawet nie wiem jak się nazywa, a ja nawet nie wiem o co chodzi. Prawda jest bowiem taka... ja nie wiem o co tu chodzi.. ja nadal nic nie rozumiem.. ja nadal mam problemy ze wszystkim... i nigdy, przenigdy tego nie pojmę... trzyma mnie tutaj przysięga, bo przysięga to rzecz święta... własną krew ofiarowałem najświętszej Amaterasu by pomogła mi osiągnąć....

 

Asuka – World title...

 

książę Konoe – ... te angielskie słownictwo... mistrzostwo świata... moja krew przeciwko ich umiejętnościom.. wstawiennictwo boskiej Amaterasu przeciwko ich technice... uświęcona moc słońca przeciwko ich sile... najwspanialszy niebiański ogień przeciwko ich doświadczeniu... wezwałem Najwyższe Bóstwo Niebiańskie na pomoc... ofiarowałem mu własną krew... krew Fujiwarów!! Jeśli nie mogę wygrać tego na ringu, to boska pomoc mi to umożliwi. Najświętsze Słońce spali mych przeciwników... Niebiański Ogień przemieni ich w popiół.. i zapewni mi wiekuisty triumf... da mi zwycięstwo, którego pragnę. Nie robię tego jednak dla owego mistrzostwa świata... dla tego kawałka pozłacanego metalu, na który połowa federacji ślini się. Mnie to nie dotyczy.. moje potrzeby duchowe są ważniejsze od tego... delektowanie się poezją.. tworzenie wierszy... kaligrafia... kultura.. są rzeczy ważniejsze niż to coś. Dlaczego, więc chcę wygrać? Dlaczego wezwałem najświętszą Amaterasu na pomoc? By udowodnić, że wszyscy żyjecie w zakłamanym świecie. Chcę udowodnić wam wszystkim, że wasz świat jest zdegenerowany, zepsuty moralnie. Nie mogąc przebywać w Japonii chcę pokazać wam, że są inne drogi niż konsumpcja i komercja... a zdobycie tego tytułu... pozwoli mi wpływać na wasze życie... ukazać wam lepsze wartości w życiu... Słowa ma kieruje także do moich rywali... Kravena... i tego drugiego... Chrisa.....

 

Asuka – Chris More Attitude.. tak się on zwie.

 

Książę Konoe – Moje przesłanie.. to głos rozpaczy... moi rywale.. no cóż... ich się to także dotyczy, gdyż są doskonałymi przykładami cywilizacyjnego upadku... Kraven swoją pewnością siebie i nieustannym żądaniem uwielbienia i padania przed nim na kolana zabija wszystko co piękne w świecie. Chris... ten twierdzi, że prezentuje jakąś wyższą kulturę i udaje, że kieruje się jakąś bliżej nieznaną mi dobrocią dla dobrych według niego panów... to tak naprawdę on sam nie wie chyba czego chce od życia. Kraven mimo, że ze wschodu.. bo Rosja to dla większości wschód... to także przykład powolnego upadku... upadku narodów... upadku ideologii.. obaj moi rywale są skorupami bez wzniosłych ideałów... są doskonałymi przykładami ludzi zachodu.... a właśnie taki człowiek w wydaniu zachodnim stał się bowiem karykaturą samego siebie. Wasza cywilizacja upadła, wasz człowiek upadł... i upada na nowo... upada codziennie... nie jest już obrazem bogów.. nie ma już w sobie świętego pierwiastka... zabiliście to co w was najświętsze zastępując boskie pochodzenie.. zwierzęcym... zgasiliście święty płomień żarzący się w waszych duszach, któremu winniście cześć! Cywilizacja zachodu ośmiesza bogów! Ośmieszacie nawet Waszego Boga, którego przesłania nie neguję.. co więcej ja go popieram... wy jednak... ujawniacie swoją pychę... cywilizacja z siedzibą w Brukseli prezentuje wyniosłość... z którą próbujecie uwolnić się od tego co boskie... odrzucacie to co boskie... bo gdy nikomu nie podlegacie, gdy dążycie tylko do pieniędzy, pomnażania fortuny, hedonistycznych przyjemności to uważacie, ze boska protekcja nie jest wam potrzebna. Nie wzywam was do oddania czci Amaterasu! To przecież nie o to chodzi. Wy chcąc sami nadać kształt swemu życiu drugi raz w przeciągu dwóch tysięcy lat zabijając waszego Boga! Podnosicie rebelię przeciwko prawdzie, chcecie być jednocześnie kreatorami i najwyższymi sędziami dla samych siebie... a to zaprowadzi was do upadku... tak jak wszystkie cywilizacje, które tak sądziły... samozagłada nadciąga...

 

 

Wszelaka sprawiedliwość zostaje splugawiona, podeptana i zniszczona... z jakiego powodu? Z powodu podłości... i strachu... tak strachu wobec dyktatury poprawności politycznej i mentalności politycznej. Człowiek w wydaniu zachodnim nie ma własnego sumienia, nie kieruje się swoim kodeksem moralnym... jeśli występuję u niego jakiś wewnętrzny, choćby najcichszy głos to zostaje on zagłuszony wrzaskiem tłumu. Tłum ryczy, tłum chce krwi, wiec człowiek zachodu postępuje tak jak chce tłum. Tłum jest nieobliczalny, a cały zachód jest takim motłochem... zresztą było to widać w Paryżu.... Jesteście wszyscy niezdecydowani... nie wiecie sami czego chcecie... dwulicowość to wasze drugie imię... chcecie – przynajmniej niektórzy z was – podążać ścieżką dobra... chcecie byś sprawiedliwi... chcecie, ale tylko przez chwilę... bo jak przychodzi co do czego to postępujecie dokładnie odwrotnie niż byście chcieli! Wasza kultura, wasza cywilizacja, wasze zwyczaje, wasz hedonistyczny kult człowieka, kult cielesnego wyuzdania obraża prawdę, sprawiedliwość i człowieczą godność. Wszelkie wielkie słowa o politycznej równości, braterstwie, nieograniczonej wolności, która powinna być według was, Europejczyków i Amerykanów, niczym nieograniczona... te wszystkie wielkie słowa... są tak naprawdę kłamstwami... nadętymi kłamstwami, perfidnym złem, karykaturą wszystkiego co ludzkie. Czy służba dobru jest dla kogoś jeszcze ważna? Nie! Dążycie za pieniądzem, w pośpiechu robicie kariery i umieracie nie wnosząc nic, nic, a nic do światowej kultury. Wielkie ideologie i ich ograniczona, banalna wizja człowieka... człowieka, którego nic nie obchodzi... człowieka, który w nic nie wierzy... człowieka, który z rozpustną przyjemnością żyje tylko dniem dzisiejszym, kieruje się popędem...stworzyły świat w którym żyjecie. Świat bez wzniosłego udziału jakiegokolwiek moralnego czynnika nadrzędnego. Człowiek zachodu stał się prochem... on już nie żyje... wy wszyscy, tak naprawdę nie żyjecie... Kraven... Chris-jakiś-tam... nie żyjecie... wy trwacie.. istniejecie... czekacie na śmierć... rodzicie się... dorastacie... nie wnosicie nic... i umieracie... świat o was zapomina... jesteście prochem jeszcze przed urodzeniem... tak wychowuje was wasza kultura... taki jest wasz świat... ile pustych słów!! Jak mało wiary jest w ideologiach Europy i Ameryki! Jak mało jest czegokolwiek wzniosłego w waszym życiu! Ile pustych słów! Ileż pychy... Popadliście w samouwielbienie... wszyscy... taki Kraven jest esencją samouwielbienia... Chris jest zaś prochem... wasz świat gnije... a niedługo pogrąży się w barbarzyństwie... wszak sami wpuszczacie do swojego „idealnego” świata pewnych ludzi, którzy nie umieją egzystować w pokoju... przejmą nad wami kontrolę... to już się zaczyna... a wy będziecie cierpieć... i zapłaczecie, że nie słuchaliście ludzi, którzy ostrzegali. Będziecie wyć nad ruinami waszego świata... gdy w meczecie Notre-Dam w Paryżu muezin wezwie na modlitwę.. gdy na londyńskim Wembley mordować będą „niewiernych”, gdy w berlińskim Bundestagu szejkowie ogłoszą nową świętą wojnę... czy wtedy zrozumiecie, że wasz świat ostatecznie umarł? Co zrobicie wtedy? Chwycicie za broń? Nie.. nie zrobicie tego... przynajmniej ci na zachodzie Europy, bo akurat Polacy jak mają coś zniszczyć to potrafią się zjednoczyć... zachód Europy jest stracony... a wy? Polacy? Różnie to może być.... czy macie siłę? Czy macie wiarę? Czy macie w ogóle ochotę walczyć o waszą tożsamość? O wasz narodowy byt? Patrząc na ostatnie lewackie skłonności i działalność pewnych grup... to chyba nie macie...

 

Asuka – Książę... do puenty... do puenty...

 

książę Konoe – Tak.. tak... już kończę... te walki to podobno są w jakiś klatkach.. to zaiste upadek cywilizacji, że takie rzeczy się tutaj dzieją. Jeden z lepszych tutaj wrestlerów wyrażał się o ograniczania swego jestestwa do pierwotnych instynktów.. do przemian w zwierzęta... do wyzbywania się ludzkich odruchów... zabawy w agresję.. no cóż... to znak, że ja tutaj nie pasuję... to znak, że z tym światem dzieje się coś dziwnego... ja taki nie jestem... i taki nie będę... Kraven, Chris... jeśli dla kawałka metalu chcecie się pozabijać w tej klatce.. to gratuluje.. nie będę wam robił problemów... chcecie gnić razem z waszą cywilizacją.. powodzenia! Kończąc swój wywód... moi rywale... nie ma sensu dogłębnie analizować ich życia, ich osiągnięć, ich techniki, ich zwyczajów... po co mi to? Po co o tym mówić? Mam powiedzieć, że zadam im ból? Nie zrobię tego, bo nie umiem.. Mam ich zniszczyć? Nie zrobię tego... nie tylko nie potrafię, ale nie chcę. Zadawanie cierpienia... to nie dla mnie... ja jestem poetą, humanistą, myślicielem, filozofem... to nie miejsce dla mnie... a utknąłem w nim.. czy zrobię wszystko dla kawałka metalu? Nie, nie zrobię... bo mam w życiu inne cele, bo mogę się realizować w innych dziedzinach... tron jest pusty, a za dużo osób chce na nim siedzieć.. droga do niego krwawa... sam tron jest unurzany we krwi.. cały spływa krwią... jeden z naszej trójki zdobędzie mistrzostwo świata... jeden z nas usiądzie na tronie we krwi... zdobycie tytułu... zdobycie złota... zdobycie krwawego tronu... nie pogardzę tym.. w końcu w tym celu złożyłem ofiarę Amaterasu... ale sytuacja jest ciężka... tron daje szaleństwo... daje moc... szacunek... ale także wspomniane szaleństwo... tron we krwi zatruwa duszę... powoli, sączy swój jad, likwiduje ludzkie wartości i wszelaką moralność, etykę i wszystkie kodeksy. To wszystko zostaje zastąpione przez maniakalną i depresyjną chęć utrzymania się na tronie... osoba, która zdobywa najwyższy pas... która zasiada na krwawym tronie przestaje być sobą... zostaje mistrzem... niezdrowe podszepty zaczynają zatruwać jej umysł.. mistrz nie jest już sobą... mistrz staje się jednością ze swoim pasem... pas staje się częścią duszy... zrasta się ze swoim krwawym tronem... wywołuje stany depresyjne... powoduje szaleństwo... człowiek taki myśli, że jest wybrańcem bogów... tak nie jest... słaba jednostka, a wszyscy w tej federacji są słabi... nie jest już sobą.. nie jest już człowiekiem... dlatego, tylko ja mogę zdobyć ten tytuł... tylko ja mogę zasiąść na tronie... siła fizyczna tutaj nie wystarcza. Trzeba mieć siłę duchową! Siłę mentalną by zatriumfować! Jeśli albo Chris albo Kraven wygrają ten tytuł stracą swe życie... Kraven w zasadzie nie żyje już od lat... on egzystuje między jednym tytułem a drugim.. a czas między nimi jest dla niego pustką... przeraźliwą... zimną pustką.

 

Asuka – Książę... przekroczyłeś czas... widownia śpi, bo cię nie rozumie.

 

książę Konoe – Zakończę wierszem, polskim wierszem, a raczej jego fragmentem... wierszem polskiego poety, którego kunszt doceniam. Wiersz ten dedykuję Chrisowi i Kravenowi... aby opamiętali się... i jeśli przez chwilę pomyślą... że słowa wypowiedziane w tym wierszu mogłoby być ich słowami... to znak, że są przeklęci.

 

Chcę czuciem rządzić, które jest we mnie;

Rządzić jak Ty wszystkimi zawsze i tajemnie: -

Co ja zechcę, niech wnet zgadną,

Spełnią, tym się uszczęśliwią,

A jeżeli się sprzeciwią,

Niechaj cierpią i przepadną.

Ja chcę władzy, daj mi ją, lub wskaż do niej drogę!

O prorokach, dusz władcach, że byli, słyszałem,

I wierzę; lecz co oni mogli, to ja mogę,

Ja chcę mieć władzę, jaką Ty posiadasz,

Ja chcę duszami władać, jak Ty nimi władasz.

 

książę Konoe – Kraven.... Chris.... Utożsamiając się z tymi słowami... straciliście wasze człowieczeństwo.. straciliście wszelkie odruchy ludzkie... jesteście zaślepieni... tron we krwi jest pusty... zobaczymy się w klatce... wasze dusze i tak są już przeklęte.

 

 

W tym oto momencie zaczyna grać „Tatakau Mono Tachi”... książę Yamato Konoe w towarzystwie Asuki opuszcza ring, a następnie arenę. Żegna ich nie tylko heel heat, ale też uczucie ulgi, że książę skończył już mówić o jakiś dziwnych rzeczach... nikt raczej nie zrozumiał o to tutaj chodziło...

 

 

 

 

 

-------------------------

Wiem, wiem za dużo pisze o głupotach, ale nic na to nie poradzę... no i znowu eRP się zrobił jakiś taki długi. Proszę o wybaczenie.

5624562044dc465af79c51.jpg

  • Odpowiedzi 3
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Przemk0

    1

  • Big Bubbowski

    1

  • Chitos

    1

  • Robespierre

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  65
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.12.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Nie chce mi się nawet zacząć czytać...

Man,za długie te RP'y robisz... :razz:

58808666746e3ed1e95638.jpg


  • Posty:  5 936
  • Reputacja:   41
  • Dołączył:  04.11.2003
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

potwierdzam takich dlugich sie nie chce czytac :]

5030302694ac1c2a0d14d2.jpg


  • Posty:  178
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.10.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Przeginasz ;)
HardCore I.C.O.N.

877480213449ffc22ab4dc.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...