Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WWE PPV SummerSlam 2014 (dyskusja, spoilery, komentarze)


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  593
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  02.09.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Abrose vs Rollins - huh, chyba najsłabsi lumberjackowie w historii. Kiedyś jak tylko ktoś wypadał z ringu dostawał kilka strzałów, był butowany i dopiero wtedy wrzucano go z powrotem. Baa, często lali go jeszcze po plerach skórzanymi pasami. Tu to była popierdółka, plus sama walka była dosyć średnia. Spodziewałem się więcej po obu członkach Tarczy.

 

Stefka wyglądała całkiem apetycznie w tym czarnym skórzanym wdzianku. Atrakcyjniej od 99% div. Triple H approves...

 

Main event. Brock smash - Cena goes down like a bitch. Trochę nudne z powodu trwania, mogliby to skrócić do 10min walki choć nie ukrywam, że 16 supleksów było miodnie zrobione.

 

BTW czy tylko mnie sie głos Brocka miesza z głosem Heymana? Czasami jak obaj mówią (i jak Heyman nie krzyczy a cicho gada) to się zlewają w jedno. Huh, taka dziwna ciekawostka.

 

Huh, jak na 3 główną galę WWE to było raczej cienko. Podbudowa i karta niezłe ale trochę żałowałem, że siedziałem do 5 rano by obejrzeć na żywca.

nWo 4 life!

Just 2 sweet!

861576481480fa62cbd549.jpg

  • Odpowiedzi 100
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • DashingNoMore

    7

  • Pavlos

    5

  • -Raven-

    4

  • 8693

    4

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  10 372
  • Reputacja:   396
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

1. Miz vs. Ziggler - całkiem niezły opener, a jak na walkę z Miz'em, to nawet bardzo dobry. Zyga to pieprzony geniusz, bo rozbujał Drewnianego Mike'a tak, że aż wióry poszły (a nie jest to łatwa sprawa, dla kogoś, kto nie jest zawodowym stolarzem). Pojedynek mógł się podobać, bo był dynamiczny, ze zmianami przewag i solidnymi near fall'ami.

Tak, wiem że IC-ek chuja u Vince'a znaczy, ale kiedy Ziggi skroił z niego Miz'a, to miałem radochę jak po obaleniu browca na kaca.

Na uwagę zasługuje wdzianko Mike'a, które wygląda jakby Miz podpierdolił je ze szpitala. Faktycznie wygląda w nim jak rodowity przedstawiciel Hollywood (no, chyba ża załapał się na rolę do "Na dobre i na złe", to wówczas zwracam honor) :twisted:

 

2. AJ vs. Paige - słaba, statyczna walka, gdzie czuło się że "walczą baby", co jest dla mnie killerem przy kobiecym wrestlingu. Gratuluję Vince'owi fantazji. Dawać ponownie tytuł dupie, która kilkanaście tygodni wstecz nie sprawdziła się w roli Mistrzyni... Hmmm, w tym musi być jakaś głębsza, niedostępna dla mojego ograniczonego umysłu, logika :lol:

 

3. Swagger vs. Ruse(k)v - słaba walka, oparta na sprzedawaniu kontuzji, co zawsze wychodzi kiepściutko. Oscar dla tego kto zabookował tą baśniową końcówkę... Najpierw Kacap nie jest w stanie założyć finiszera, bo ma sponiewieraną kostkę, ale za chwilę, kiedy to Jack niemal mu złamał ją w kolejnym Patriot Locku - zapina swój finiszer już bez problemów... Bookerzy w WWE powinni przed pisaniem skryptów dmuchać w balonik. Z klucza.

Ogólnie to Flag Match z tego był taki, jak z Hornswoggle'a center w Lakersach.

 

4. Rollins vs. Ambrose - nie podobała mi się ta walka. Potencjał był w chuj wielki, wrestlerzy utalentowani, a dostaliśmy siermiężny brawl, z zaledwie kilkoma ciekawymi akcjami, które nie uratowały tego starcia. Poza tym, można się było dowiedzieć, że Lumberjack Match jest no count out (tyle czasu ile zawodnicy spędzili poza ringiem, to można ich było wyliczyć do 100) i no DQ (po wtargnięciu na ring Kane'a, sędzia powinien od razu kazać walić w gong i dać wygraną przez DQ dla Ambrożego). Kolejny geniusz to bookował.

Jak na walkę, na którą kazali nam tyle czekać i na taki jej skład, to dla mnie zassała ona niczym dupa Vickie Guerrero stringi.

 

5. Jericho vs. Wyatt - pod kątem ringowym może dupy to nie urwało, a cycki nie latały, ale spokojnie dało się obejrzeć, bo Bray zapewnił nam sporą dawkę psychologii ringowej, a przewagi rozkładały się dość równomiernie. Przyznam jednak szczerze, iż spodziewałem się, że Y2J wyciągnie sporo więcej z Wariata (przynajmniej tyle co Daniel Bryan).

Minus za końcówkę, która była chamsko zerżnięta z walki Wyatt'a z YES-Manem. Czyżby mentalna impotencja "kreatywnych"?

Plus za strój Bray'a. W tym rzeźnickim fartuchu wyglądał jak klasyczny psychol ze slasherów. Robiło to wrażenie.

Pewnie dostaniemy jeszcze jedno starcie pomiędzy tą dwójką, bo bilans jest 1-1, a podbudowę pod starcie potrafią zrobić pierwsza klasa. Nie zmienia to jednak faktu, że pomiędzy tą dwójką nie ma zbyt wiele ringowej chemii.

 

6. Brie vs. Stefka - walka spełniła oczekiwania. Miała być słaba i taka była, choć Stefka wypadła całkiem nienajgorzej jak na non-wrestlerkę.

Nie dostajemy turnu Ceny, to dostaliśmy turn jego laski, która odwróciła się od siostry (przewidywalne) :D Świetne było to cwaniackie spojrzenie Trypla na Nikki po tym wszystkim, jakby Hunter chciał powiedzieć: "jeszcze tylko opierdolisz gałę na backu i shota na pas Div masz jak w banku".

Jeżeli Brie tak zakłada Danielsonowi prezerwatywy jak zakłada YES-Locka, to chłopina musi się chyba posiłkować Gipsarem, żeby mu nie opadł, zanim Bellaska założy mu ogumienie.

 

Jeżeli kończysz oglądać 6 walkę na drugim co do wielkości PPV roku i nadal najlepszą walką jest pojedynek z Mizem w składzie - to wiedz, że coś się dzieje... Coś niedobrego.

 

7. Romek vs. Orton - do tej walki Vince powinien każdemu zafundować Proliver, takie to było ciężkostrawne. Było wolno i usypiająco. Jedyna fajna akcja to kontra Speara w powerslam (bardzo płynnie to Randalowi wyszło), cała reszta to nużący brawl, pokazujący, że Ro-Man jeszcze ma sporo pracy nad ring skillsami i jeżeli nie dostanie w ringu kogoś o talencie Dragona, Rollinsa czy innego Zigglera, to jego walki będą ciężkie dla oka (czyli następca Jacha jak się patrzy! :D ).

Romulus Maximus wygrywa czysto i jeszcze fundują mu kick out po RKO. Promocja Pięknego Romualda trwa w najlepsze, a jego droga po Złoto właśnie się rozpoczęła.

 

8. Lesnar vs. Cena - gówniany booking sprawił, że w tej walce poza star powerem nie było nic ciekawego. Było to zbyt jednostronne, by nie znudzić widza po 5 minutach. Lesnar zrobił sobie z Jacha worek treningowy i dosłownie rozmazał go po ringu. Nawet te chwile "przebudzenia" Ceny nie były na tyle wiarygodne, by wkręcić oglądającego. To, że wygra to Brock - było pewne, ale że niemal zesquashuje Janusza, to już jednak lekkie przegięcie. Wolałem booking jak w ich ostatnim pojedynku. To tutaj było jak pastwienie się dresa nad studencikiem.

Swoją drogą, fajnie to pokazuje ile dla Vince'a znaczą sentymenty i osobiste odczucia, a na ile siłę przebicia ma perspektywa zarobienia niezłej mamony, gdzie kolesiowi, który się na niego wysrał, wyparł się "sportu" który wypromował mu nazwisko i jaja sobie robił z wrestlingu, kiedy tylko dostał szanse w MMA - podkłada streak Takera, a później niemal squashuje swojego 15-to krotnego Champa... Nic więc dziwnego, że McMahon nadal dałby szansę Punkowi, pomimo chamówy i gówniarzerii jaką ten odpierdolił względem firmy, która zrobiła z niego milionera. Całe szczęście, że Trypel jednak bardziej emocjonalnie i honorowo podchodzi do tego typu sytuacji i jedynym miejscem gdzie chce zobaczyć się z Brooksem - jest Sąd.

 

Reasumując - bardzo słabe PPV, zwłaszcza jak na drugie co do wielkości PPV roku. Najlepszą walką był opener (i to z wirtuozem Miz'em w obsadzie), starcie Wyatta z Jericho było zaledwie przyzwoite, a cała reszta zawiodła w taki lub inny sposób. Wisienką na torcie tej mizerii był chujowy main event, gdzie Lesnar odwalił niemal trening z manekinem i pojechał Cenę tak łatwo jak puka Sable. Mocne rozczarowanie. Moja ocena: 2-/6

 

[ Dodano: 2014-08-19, 00:59 ]

Nie wierzę w to, że Real American nie wygra feudu. Szkoda, że nie nastąpiło to podczas Summer Slam.

 

Swagger bankowo ujebie ten feud. Why? Bo jest w WWE nikim. Midcarderem podpromowanym tylko na potrzeby feudu z Rusev'em, bo podpasował "kreatywnym" jego gimmick. Jak Wujek Vinnie tworzy takie postacie jak Rusev to po to, by rozbiły się dopiero o jakiegoś main eventera (Cena?), a nie niedawnych joberów pokroju Swaggera.

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg


  • Posty:  10 886
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

The Miz vs Dolph Ziggler – Ziggler narzucił zdrowe tempo. Cięzko goście nie lubić skoro potrafi się rozkręcić w ringu nawet z Mizem. Ówczesny już mistrz nie pokazał wiele. Zwalniał jak na heela przystało, ale near-fall przed finiszem, jak i sam finisz, były bardzo dużym plusem. Zmiana mistrza mimo wszystko zaskakująca.

 

Paige vs AJ Lee – WTF! Kolejna zmiana? SummerSlam poważnie zaskakuje. 2/2 można powiedzieć. Już teraz zaczynam się zastanawiać o Lesnara, czy on też będzie nowym mistrzem, czy taki zabieg ma na celu pokazanie, że tylko mocarny Jaś był w stanie obronic swoją własnośći. Panie miały sporo dobrego do zaoferowania. Jak na kobiety było satysfakcjonująco – skok z narożnika za ring, wyrwane włosy, kontra na koniec (#littlethings).

 

Rusev vs Jack Swagger – Nie poszli za tradycyjnym flag matchem, szanse Ruseva automatycznie wzrosły. I tak dziwi mnie takie postawienie na Ruska. To w końcu UsofA, a oni mają swoje ego, i na takiej gali jak SummerSlam, myślałem, że zrobią wszystko by ostatnie słowo należało do ich kraju – niekoniecznie zwycięstwo w walce, ale jakiś triumf po niej. Putin wins. Walka trzymała przyzwoity poziom dzięki zaangażowanej publice. Kolejny raz fajna kontra z przejściem do Ankle Locka przez uszkodzone kolano.

 

Dean Ambrose vs Seth Rollins – Nie wiem, jak to ugryźć. Z jednej strony rozgrzali publikę do czerwoności – choć o to takim bookingiem nie trudno - ale w tej walce było mało... walki. Rozumiem, że to dlatego, iż feud jest budowany na dłużej, i kolejny raz na pełnoprawną walkę przyjdzie nam czekać, ale to w końcu SummerSlam, a program już swoje trwa, i ludzie to chcą zobaczyć – żeby to się nie odwróciło przeciwko nim. Było sporo zamieszania, sporo się działo, ale koniec końców traktuje to jak segment, a nie pojedynek. Bardzo dobry segment, ale tylko segment. Kolejny w tej historii.

 

Bray Wyatt vs Chris Jericho – Jakoś stałem obok tej walki. Wiadomo, że obaj zaprezentowali dopracowane sztuczki, ale nie wkręcili mnie. A i końcówka pozostawiła wiele do życzenia. Była trochę jak te z niedawnego DDW. Jakby na kolanie pisana, gdzie zdziwienie rysowało się na twarzy – „To już? Just like that?”.

 

Stephanie McMahon vs Brie Bella – Czuć było, że Stefcia jest w ringu nieco toporna. Wypadła z formy i nie ma co jej za to winić. To i tak miało tylko sprzedać historię, i to też zrobiło. Nikki teraz pójdzie feudować z Brie i mają spokój z siostrzyczkami oraz Total Divas sezon 4.

 

Randy Orton vs Roman Reigns – Mieli momenty, ale było pewnie tylko nieznacznie lepiej od live eventów. Oni byli skazani swoją mieszanką styli na powolne tempo. Przebłyski nie wystarczą, szczególnie, że tak samo „zaskoczyli” RKO, jak i tym Spearem (prawie w głowę – poniosło chłopa).

 

Brock Lesnar vs John Cena – Po pokonaniu Streaku, ciężko o większą promocję. A jednak, teraz przyszedł czas na to. Umówmy się, że to nie była najpiękniejsza walka (bitka?) gali, ale tak dominujące znęcanie się nad Jasiem to kolejny shocker od bylej gwiazdy UFC. Klimat mi się podobał, Germany również, ale kolejny raz mało walki w walce :wink: Z tym, że tutaj ma to sens. tutaj jest to dla mnie - w miarę - akceptowalne.

 

Top 3:

1. The Miz vs Dolph Ziggler

2. Rusev vs Jack Swagger

3. Bray Wyatt vs Chris Jericho

50608915156a3743c1fa34.jpg


  • Posty:  2 028
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  22.12.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Pre-show: Cesaro vs RVD

Cały czas myślałem, że Claudio w tej walce będzie mierzył się z Sheamusem, ale anyway. Całkiem przyjemna dla oka walka, niby van Dam robił to samo, co zwykle, ale skomponował się z odmiennym stylem Szwajcara i obaj panowie dobrze wykorzystali sprezentowany im czas. Nad innymi aspektami nie ma się co rozwodzić, przecież to nic nieznacząca walka z dupy.

 

The Miz © vs Dolph Ziggler:

Od samego początku walka nabrała tempa, Ziggler to chyba jedyny zawodnik w galaktyce, na tle którego twarz znana z Marine 4 wypada ponadprzeciętnie, było kilka gorących momentów i wiarygodnych near falli, zabrakło jeszcze 3-4 minut, by rozkręcili się na dobre, no i na plus oczywiście wynik - co prawda to tylko IC title, ale dla Dolpha to jak skok o tyczce na Mount Everest.

 

AJ Lee © vs Paige:

"W poprzedniej walce dostaliśmy nowego mistrza, więc teraz pewnie AJ obroni ;_;" - taki chuj! Solenizantka wychodzi zwycięsko z całkiem dobrego starcia, muszę przyznać, że było siermiężnie, ale momentami akcje ociekające przemocą (jak na standardy płci pięknej ofc.) wynagradzały kulejące tempo, Paige buduje sobie fajne combo (niedługo będzie miała więcej finisherów niż Sheamus), mówcie, co chcecie, ale jej wygrana ucieszyła mnie bardziej, niż triumf DZ, aby jakoś usprawiedliwić tą opinię szukałem plusów wynikających z faktu, że Paige ma pas: 1. AJ będzie mogła się wykazać w roli osoby goniącej za tytułem (taki żeński Bryan), 2. Program obu pań się nie kończy, co jest odroczeniem wyroku, mam tu na myśli odsunięcie od title picture Brittany i zastąpienie jej Arianne/Evą Marie, 3. Paige ma pas :D

 

Flag match: Rusev vs Jack Swagger

Flag match, to za wiele powiedziane, zwykły pojedynek z hymnem dla zwycięzcy, Swagger znowu pokazał się z dobrej strony, dzielnie stawiał czoła (a nawet dominował sporą część walki) rywalowi, publika wiernie mu kibicowała, nie powiem, że oglądanie tego sprawiało mi ból, ale zachwycać się też nie ma czym. Koniec programu, czy brniemy w to dalej, by finalnie zatriumfował face?

 

Lumberjack match: Dean Ambrose vs Seth Rollins

Z jednej strony walka była trochę szalona (multum akcji z udziałem drwali, którzy odegrali większą rolę, niż zwykle), co jest dużym plusem, z drugiej jednak spodziewałem się więcej pure wrestlingu w tym wszystkim, zrozumiem, jeśli komuś się to podobało, ja jednak czekam na jeszcze jedno starcie, które pokaże chemię między zawodnikami i pełnię ich umiejętności.

 

Bray Wyatt vs Chris Jericho:

Trochę lepiej, niż na Battleground, ale nadal brakuje tego czegoś, świetnie kreowana postać Wyatta (strój rodem ze slashera i coraz więcej światełek przy wejściu) i doświadczenie Y2J'a powinny dać idealne połączenie, jednak samo opieranie się na chorych gierkach Bray'a nie zrekompensuje braku emocji - odkopany Codebreaker i Sister Abigail, którym zakończono walkę to jedyne warte odnotowania akcje.

 

Stephanie McMahon vs Brie Bella:

Makijaż czyni cuda - odpicowana Stefka wyglądała niemal identycznie, co za czasów jej ostatnich poczynań ringowych, chociaż bardziej podobała mi się Ronda zwana Pyzą w kapeluszu Wyatta :spoko:

Jako-tako ciekawie zaczęło być po pojawieniu się Nikki i Huntera, bookerzy wykorzystali pomysł, o którym mówiło się na długo przed SS, jednak wolę odwrócenie się jednej z siostrzyczek, niż szybki handicap, którego nie widział sędzia, zbesztanie Stefki i wygrana Brie. Baseball Slide to druga po świetnie sprzedanym Pedigree rzecz, która udala się Belli :) Wszystko wskazuje na to, że bliźniaczki trochę pofeudują między sobą, i liczę na starcia nie gorsze niż te między Jacksonami lub Briscoesami :twisted:

 

Roman Reigns vs Randy Orton

Tak, jak poprzednia walka miała jedną wartą odnotowania akcję, tu również pamiętam tylko wyjście Reignsa pod Superman Puncha skontrowaną na RKO. Ależ to było zajebiste! Reszta walki dupy nie urwała, co przy takim składzie było oczywiste, Romeo zalicza kolejny krok w mocarnej promocji (taki Christian nie odkopał RKO ani razu, chociaż miał z Ortonem 5 czy 6 starć ;)), już teraz Reigns byłby wiarygodnym pretendentem, do Wrestlemanii da się zrobić z niego dzika..

 

..oczywiście nie aż takiego, jak Brock Lesnar. Można narzekać na to, że walka była jednowymiarowa, ale jak nie zachwycać się tymi Germanami wykonywanymi raz po raz na Januszu :D Po tym, co zobaczyłem, mam nawet nadzieję, że Laser nie odda tytułów do samej WMki, a osoba i moment, w którym zostanie odliczony przejdzie do historii jako jeden z najlepszych - potencjał wydarzenia jest ogromny, więc i ryzyko klapy niemałe. Ciekaw jestem jak będzie wyglądał run Bestii i jak zareaguje na swoją klęskę Jasiek. Main event skutecznie nakręcił mnie na jutrzejsze RAW :wink:

 

Podsumowując - szału nie ma, staniki nie latają, było to chyba jednak najlepsze PPV od Wrestlemanii (co nie jest jakimś wielkim wyczynem), ciężko mi wybrać kolejność, ale na pewno wyróżniającymi się były walki:

Ziggler vs Miz

Cena vs Beast

Ambrose vs Rollins

gala miała dobre momenty, ale też i takie, kiedy czułem się jakbym przyjął ze 3 suplexy od Brocka, a w uszach miał wykrzykiwane piszczącym głosem 7-latka "let's go Cena!" 6/10.

Rocznikowo miała 15

13616784565a4bd060e41e5.jpg


  • Posty:  266
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.01.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Swagger bankowo ujebie ten feud. Why? Bo jest w WWE nikim. Midcarderem podpromowanym tylko na potrzeby feudu z Rusev'em, bo podpasował "kreatywnym" jego gimmick. Jak Wujek Vinnie tworzy takie postacie jak Rusev to po to, by rozbiły się dopiero o jakiegoś main eventera (Cena?), a nie niedawnych joberów pokroju Swaggera.

Niby tak, ale Swagger może być takim Johnem Ceną dla Gwardii Narodowej i wszystkich, którzy za dzieciaka oglądali "Rocky IV" lub "Czerwony świt".

Jasiek zniknie na dłużej, a z dużych wrestlerów dla Ruseva zostają Mark Henry, Khali i Ryback.

Ja bym wypromował Swaggera na biciu ruskiego zamiast inwestować w kolejny podobny feud.

Stay negative

132907833053c542ed6bddd.jpg


  • Posty:  4 870
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  29.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Na początku o rzeczy przed galą, a więc filmik promujący PPV będący w klimatach filmów Marvela, komiksów itp. Bardzo mi się podobał, a niektórzy zawodnicy zostali przedstawieni w fajny sposób.

 

Przechodząc do gali.

 

Cesaro vs RVD:

Całkiem przyjemna walka na pre show o której... nie wiem co napisać. Ot po prostu walka była, była fajna i tyle. Zresztą, to pre show, walka z dupy, więc czego oczekiwać?

 

Ziggler vs Miz:

Bardzo fajny opener w którym i Ziggler (standard) i Miz (duże zaskoczenie) pokazali się z bardzo dobrej strony. Jeszcze większym zaskoczeniem od postawy Miza była wygrana i przejęcie pasa przez Zigglera. Postać Miza jest całkiem spoko. Facet wrócił na heelowe tory i widać, że o wiele lepiej radzi sobie w tej roli. Nie spodziewałem się, że tak szybko straci pas, a tu proszę bardzo. Czyżby Show Off wrócił do łask ;)?

 

AJ vs Paige:

Kolejna zaskakująca zmiana posiadacza(-ki) pasa. Spodziewałem się wygranej AJ, bo przecież feud obu pań wystartował na nowo po heel turnie Paige. Mam tylko nadzieję, że to nie jest zwiastun odejścia AJ (a zaraz po tej walce pojawiły się takie plotki) i po prostu federacja chciała dać Paige prezent urodzinowy :P

Sama walka jak na kobiety w WWE całkiem spoko. Ogromny plus za ilość psychologii ringowej. Od razu widać, że obie panie to czołówka Div w WWE, a samej Paige na dobre wyszło przejście na złą stronę.

 

Rusev vs Swagger:

Cieszę się, że zrobili z tego zwykłą walkę, a nie Flag Match. Jakoś nie przepadam za walkami w których mamy coś wywieszonego i wrestlerzy o to walczą. A tak, dzięki temu że walka była zwykłym matchem mogliśmy dostać takie - moim zdaniem bardzo fajne zakończenie. W czasie walki zastanawiałem się jak to pociągnie WWE. Swagger walczył przecież o honor USA, a na Ruseva bardzo mocno stawiają. Kreatywni ugotowali więc dwie pieczenie na jednym ogniu i dostaliśmy zwycięskiego Ruseva oraz Swaggera, który dzielnie walczył do samego końca, nie poddał się i poświęcił swoje zdrowie i karierę by ratować honor USA :twisted: 'MURICA FUCK YEAH!

 

Rollins vs Ambrose:

Nie przypominam sobie Lumberjack matchu, który by mi się podobał. Zawsze są to nudne walki, ze stałymi schematami. Zresztą, tutaj też - na początku - były te utarte schematy. Wystarczyła jednak mała zmiana zasad, a więc zrobienie z tego No DQ i no count out matchu i walka wyszła naprawdę fajnie. Ktoś powie spot fest i chaos. I co z tego :D? Mi oglądało się to świetnie i aż przypomniały mi się akcje Deana i Rollinsa z czasów Shield. Zresztą Ambrose. Facet jest genialny. Pamiętam dyskusje na jego temat, gdzie wiele osób nie widziało go nigdzie wyżej, a on udowadnia że spokojnie można go pushować i że poradzi sobie i w roli heela i w roli face'a. Ja widzę w nim nowego psychola WWE i następcę Ortona.

 

Wyatt vs Y2J:

Walka lepsza niż ich poprzednie starcie, ale to słabe pocieszenie, bo chemii między nimi nie ma zbyt wiele. Na szczęście panowie postawili na sporą ilość psychologii ringowej, co trochę uratowało to starcie. Nie zmienia to jednak faktu, że walkę tą oceniam raczej "in minus".

 

Steph vs Brie:

Zaskoczyła mnie forma Stephanie, choć prawda jest taka, że nie znam jej z poczynań w ringu, bo czasy gdy jeszcze walczyła to dla mnie historia, do której nie wracam :P Niemniej jednak byłem pod wrażeniem tego co pokazywała i uważam, że wiele Div na zapleczu powinno się zawstydzić widząc to co pokazuje ich szefowa. Sam pojedynek, jak i wydarzenia z nim związane oceniam pozytywnie. To PPV, to chyba jakiś ewenement, bo dwie walki Div, obie zapowiadające się ciekawie i obie były ciekawe. Trochę szok :D

Zgodnie z przewidywaniami Nikki zdradza siostrę. A ja się pytam: Co na to John!?

 

Reigns vs Orton:

Zapowiadali, że będzie słabo, no i... było. Ale też nie na tyle, na ile bym się spodziewał. Myślałem, że będzie o wiele gorzej. Walka miała parę fajnych momentów, takich właśnie jak Powerslam Ortona, jego RKO, czy zakończenie walki. Reigns sukcesywnie promowany dalej. Ciekawe co (a raczej kto) teraz ;)

 

LEsnar vs Cena:

Mam problem z tą walką. Problemem jest to, że przy niej zasnąłem (a oglądałem po powrocie z pracy) :D. Jeszcze gorsza była chęć powrotu do miejsca w którym ostatnio oglądałem walkę, bo w pamięci miałem... German Suplex :D No i tak przewijałem i zastanawiałem się "co jest?". Aż w końcu okazało się, że ta walka po prostu tak wyglądała. Przyznam, że WWE mi zaimponowało. Nigdy nie spodziewałbym się takiej dominacji Brocka, a po jego wygranej z Takerem taki booking wydawał się jedynym słusznym. Federacja pokazała jaja i praktycznie zesquashowała Jasia. Pytanie tylko co dalej? Czy dostaniemy więcej występów Brocka? A może zaraz straci pas po cash inie Rollinsa? Jestem ciekaw jak federacja to pociągnie dalej.

 

 

Ale już rozumiem dlaczego to Lesnar przerwał streak - nie chodzi o to kto pokona streak - tylko o to kto pokona gościa, który pokonał streak - to jest bardziej udane przedłużenie streaku - Undertaker bez formy nie stanowi wielkiego trofeum więc przedłużyli legendę o streaku, przerzucając go na kogoś innego - Lesnara, którego pokonanie będzie świętem państwowym.

 

Mega zajebiście podoba mi się ta teoria ;)

 

Ogólnie Summerslam oceniam bardzo na plus. WWE znów swoją większą galą powoduje, że chcę wrócić do oglądania tygodniówek. Mam tylko nadzieję, że nie będzie tak jak po ostatniej gali, gdzie obejrzałem jedno RAW, a potem nic :P


  • Posty:  390
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.08.2014
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

OCENY

 

Cesaro vs Rob Van Dam - ** ¼*

Dolph Ziggler vs The Miz - ***

Paige vs AJ Lee - ***

Jack Swagger vs Rusev - ** ½*

Seth Rollins vs Dean Ambrose - **** ½*

Chris Jericho vs Bray Wyatt - ***

Stephanie McMahon vs Brie Bella - ** ½*

Roman Reigns vs Randy Orton - ** ¾*

John Cena vs Brock Lesnar - ****

 

 

Cesaro vs Rob Van Dam:

Cesaro to jeden z najdziwniejszych zawodników - raz potrafi potrafi po bardzo dobrej walce przegrać z Ceną, a innym razem dostaje od jobbera, bo niewątpliwie RvD nim jest.

 

Dolph Ziggler vs The Miz:

Spodziewałem się po walce czegoś więcej, a tutaj wypadki jakoś tak blado. Sam nie wiem czy przejęcie pasa przez Zigglera to dobry pomysł. Gość był jeszcze niedawno mocno szmacony, teraz zdobywa pas, który nie wiadomo także w końcu czy będzie unifikowany z US Championem czy też nie. Tak czy siak Miz znów traci szybko pas... Nie rozumiem trochę tego, powrócił w dobrym gimmicku, za mikrofonem dawno nie był w takiej formie, od zawsze też nie należał do drewien w ringu. Zobaczymy co Dolph zrobi z pasem, ale śmierdzi mi tutaj feudem z Sheamusem.

 

Paige vs AJ Lee:

Wow! Nie dość, że obie naprawdę się postarały i jak na divy wykręciły dobry pojedynek, to w dodatku ten rezultat... Czyli jest jeszcze nadzieja dla Paige! W sumie po heel turnie poczyniła ogromne kroki w przód, za mikrofonem czuje się coraz pewniej, w ringu dobra była niemal od zawsze. A dla AJ może to oznaczać powolne wycofywanie się z wrestlingu co podkreślał Jim Ross na swoim podcaście. Byłaby wielka szkoda, ale Aprilka trochę mi się przejadła, jeśli mam być szczery.

 

Jack Swagger vs Rusev:

Nie wierzę... Miał być wielki triumf Swaggera i nic z tego nie wyszło. Tak jakby WWE nie przebaczyło mu tego występku z marihuaną, ciekawe czy jeszcze faktycznie o tym pamiętają. :lol: Co teraz z Jackiem? Dalej jobbing? W sumie WWE mogłoby się pokusić o jego feud z Sheamusem o pas US, jeśli nie miałoby dojść do unifikacji tego tytuły z IC. A Rusev nie pokazał się podczas walki z najlepszej strony, bo raz pozorował kontuzję kostki, a drugim razem nie... XD

A teraz pretensje do kreatywnych. Oni wiedzą jak wygląda Flag Match? Przecież to był normalny, zwykły pojedynek, nie rozumiem po co wprowadzali stypulację, skoro nie umieli jej wykorzystać, to było idiotyczne.

 

Seth Rollins vs Dean Ambrose:

WWE śmieje się teraz w twarz hejterom pomysłu Lumberjack Matchu. Co, może pojedynek nie skradł show? Zdecydowanie skradł. Rozpisali to kapitalnie, wykorzystali w odpowiedni sposób drwali. Siedziałem po cichu, nic nie pisałem. Czułem w kościach, że to był dobry pomysł. Po co dawać stypulacje typu Extreme Rules? Tu chodziło o to, by Seth nie mógł uciec przed Deanem. Wygrał po ingerencji Kane'a, więc zdaje się, że Ambrose nie straci bardzo na tej porażce, a przy okazji odpłaci się w jakiś sposób Kane'owi. Showstealer, dobranoc.

http://33.media.tumblr.com/d56e95c20fc9cffdcfbc1ed0145750c8/tumblr_naha0w2jbH1rbj206o1_500.gif

 

Chris Jericho vs Bray Wyatt:

Słabo jak dla mnie, walka raczej nudziła, wynik był do przewidzenia, oby to był koniec feudu. W sumie Bray powinien być po tej wygranej jeszcze bardziej wiarygodny, a wyszło jak wyszło i IMO Wyatt jest w takiej sytuacji jak przed tym PPV, czyli stabilnej, ale nie jest jakoś świetna.

 

Stephanie McMahon vs Brie Bella:

Myślałem, że Stephanie zagości w ringu na trochę dłużej. :roll: Interwencji takiej a nie innej Nikki także można było się spodziewać, bo spekulowano o jej heel turnie. Zapowiada nam się feud siostrzyczek.

Co do walki - botchmanii nie było, ale... No cóż, mogły zrobić to lepiej. :D

 

Roman Reigns vs Randy Orton:

Szczęście, że miałem co robić podczas walki bo bym usnął. Do zapomnienia, nie chcę więcej ich widzieć razem w ringu.

 

John Cena vs Brock Lesnar:

Spodobał mi się booking walki - Cena od początku na łopatkach. F5 na samym początku był genialny, spodziewałem się, że Brock jeszcze ze cztery razy w walce tak nim poniewiera. :D Sama walka mi się bardzo spodobała. Faktem jest, że za wiele akcji nie było, ale samo to, że Cena aż tak dostał zasługuje na podniesienie oceny. :D Reakcja widowni bezcenna, od razu przypomniała mi się Wrestlemania XXX. A to dziecko krzyczące przez cały pojedynek "Let's go Cena!" tym swoim piskliwym głosem powinno dostać zakaz wchodzenia na show WWE do mutacji. :D

Lesnar zdobywa tytuł... Zobaczymy co z tego wyniknie, często na RAW go raczej nie ujrzymy i to jest moim zdaniem największa wada jego reignu. Z drugiej strony być może tytuł tylko na tym zyska. Bo w końcu mistrz będzie pojawiał się tylko w wyjątkowych sytuacjach.

 

 

OCENA OGÓLNA SUMMERSLAM 2014: ***

 

Było dobrze, na pewno się nie zawiodłem. Aż trzy tytuły zmieniły właścicieli, co nie zdarza się za często. W sumie ciężko mi pisać więcej. Może lepiej wsłuchać się po raz kolejny w "Sunshine", bo to jakoś najbardziej zapadło mi w pamięć. Mimo to cała gala do zapamiętania! Szczególnie przez oklep Ceny. W sumie to nowa era właśnie nastała, kto wie ile będzie trwał reign Lesnara z pasem? Być może dopiero do następnej Wrestlemanii, a może i jeszcze dłużej! ;)

 


  • Posty:  10 372
  • Reputacja:   396
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Zgodnie z przewidywaniami Nikki zdradza siostrę. A ja się pytam: Co na to John!?

 

W ramach, by sprawiedliwość zatriumfowała - też ją zdradzi :twisted:

 

Przyznam, że WWE mi zaimponowało. Nigdy nie spodziewałbym się takiej dominacji Brocka, a po jego wygranej z Takerem taki booking wydawał się jedynym słusznym.

 

Dla mnie to był kibel i nuda. Tak mogliby zabookować walkę Lesnara z Ceną, jeżeli byłaby ona przed WrestleManią i starciem z Takerem. Wtedy Brock byłby na tyle wypromowany, by stanąć z Grabarzem, na WrestleManii, jak równy z równym, a nie wygrać tam z dupy. Po przerwaniu streaku, nawet ten quasi-squash na Cenie nie wypromuje Lesnara już bardziej.

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg


  • Posty:  1 066
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.11.2003
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

zajebista gala. Walka finałowa nudna, ale oglądanie druzgocącej porażki gościa który zabił pro wrestling cudne.

Bardzo fajne walki Div. Dla mnie Paige jest zjawiskowa. Świetnie współgra z gimmickiem.

Fajny ten match z udziałem żon. Tak w ogóle to chyba jedyna walka która jest finałem konkretnego storyline'u. WWE przestało robić storyline'y, feudy zazwyczaj opierają się na rywalizacji narzuconej przez federacje.

szpaler drzewek wydaje się kłaniać w powitalnym geście

205322999744c9c3acda6ae.jpg


  • Posty:  4 870
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  29.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Po przerwaniu streaku, nawet ten quasi-squash na Cenie nie wypromuje Lesnara już bardziej.

 

Ale właśnie o to chodzi :D Go już nic nie wypromuje. Facet osiągnął szczyt wypromowania i na ten moment nawet bomba atomowa spuszczona mu na ryj nic tu nie zdziała. Mi się to podoba i jestem ciekaw jak WWE z tego wybrnie i kto odbierze Brockowi pas.


  • Posty:  403
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.03.2014
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Serio, nie jest to dla was oczywiste? Triple Threat Match, Lesnar dostaje cegłówką na ryj i maczetą przez plecy, wylatuje z ringu a Random numer jeden przypina Randoma numer dwa. Lesnar nie jest spinowany, a pasy zostaną mu odebrane OBVIOUS.

 

EWENTUALNIE Lesnar po prostu odejdzie z WWE, a pasy zostaną zwakowane, innych opcji nie ma.


  • Posty:  368
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.03.2014
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Myślę, że ktokolwiek wpadnie na taki pomysł u kreatywnych powinien zostać z marszu wywalony na zbity ryj i należy mu przymusowo wytatuować na czole "psuję momentum jak nikt inny". To polega na tym, żeby ktoś wygrał z Lesnarem, a nie, żeby nasza bestia została wykiwana i potem jak dziecko któremu odebrano łopatkę goniło bezskutecznie za pasem. Come on, to jest na ten moment heel nad heelami, za wygraną z takim można zostać SuperManem (zbieżność nieprzypadkowa), a wytrollowanie go w three-wayu pozostawi co najmniej niesmak i to pytanie: "wut? to on wygrał z takerem i przejechał po jasiu po nic?". Jeśli WWE konsekwentnie będzie promować Romka, to ja widzę tylko jednego kandydata do przejęcia pasa. Po co by było podłożyć Bocka komuś, komu push już niepotrzebny?

  • Posty:  1 364
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Nie no ktoś musi w końcu sklepać tego Lesnara. Takich heeli buduje się właśnie po to by ktoś ku uciesze fanów przerwał jego dominacje. Teraz sytuacja jest o tyle ciekawsza że tą osobą zwykle jest Cena a widzieliśmy co z nim się stało ^ ^. Pewne jest jedno, człowiek który poskłada Borka powinien zostać Main Eventerem na lata.

  • Posty:  30
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.12.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Pewne jest jedno, człowiek który poskłada Borka powinien zostać Main Eventerem na lata.

 

to w takim wypadku odpada piękny roman. bo on poza prezencją nic nie ma. w ringu nudny (spear coraz gorzej mu wychodzi) na majku cienki. jest gorszy od ceny. cena debiutując był ciekawszy od niego.


  • Posty:  1 615
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  11.02.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

to w takim wypadku odpada piękny roman. bo on poza prezencją nic nie ma. w ringu nudny (spear coraz gorzej mu wychodzi) na majku cienki. jest gorszy od ceny. cena debiutując był ciekawszy od niego.

Niestety muszę Cię zmartwić ale na ten moment Roman jest pierwszy w kolejce do zajęcia pozycji Jasia na najbliższe lata. Poza tym znów nie przesadzajmy, gość jest wizualizacją słowa badass, w ringu jest ok, będzie na pewno jeszcze lepszy z czasem. Jedyny problem to by federacja pozwoliła mu być sobą a nie rozpisywała kretyńskie teksty jak ten z RAW tydzień temu.

 

-Raven-, co do walki Lesnara z Ceną chciałem tylko dopowiedzieć jedną rzecz. Masz oczywiście rację, że oceniając tą walkę pod względem klasycznych, obiektywnych zasad dobrego, książkowego wrestlingu to to starcie ssało z połykiem. Problem jest tylko taki, że oceniania tej walki w taki sposób zupełnie zatraca jej sens. Lesnar nie jest sport-entertainerem, jego zadaniem nie jest dawanie 5 gwiazdkowych walk. To prawdziwy fighter, i cała historia tutaj mówi, że nikt z biznesu zapaśniczego nie jest w stanie go na ten moment zatrzymać. Można to potraktować bardziej jako angle niż walkę wrestlingową. Zresztą nigdy podczas promocji nie użyli tego zwrotu - było to "fight".

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Dralistico jest bliski powrotu po kontuzji, która wyłączyła go z akcji od końca 2023 roku. W grudniu Dralistico ogłosił, że przeszedł nieujawnioną operację. Próbował występować mimo urazów ucha, ale pod koniec października został wycofany z akcji, a jego ostatnim meczem była walka trzyosobowa, w której La Faccion Ingobernable przegrała z Komanderem, Markiem Briscoe i Roderickiem Strongiem. Od tego występu minęły cztery miesiące, ale nasz Bryan Alvarez donosi, że zawodnik dostał zielone światło
    • Grok
      Dustin Rhodes nie jest zainteresowany powrotem do WWE i wskrzeszeniem starego gimmicku Goldust. W odpowiedzi na pytanie fana w mediach społecznościowych Rhodes oświadczył, że najlepszą robotę w karierze odwalił w AEW. Choć bardzo kochał tę postać, gimmick Goldust wyczerpał się i nie prowadził donikąd przed jego odejściem z WWE. „Nope! Nigdy nie dostałem tam podwyżki. Co, chcesz, żebym siedział na ławie i nic nie robił? To już nie ja. Najlepszą robotę w karierze odwaliłem z @AEW. Koch
    • MattDevitto
      Podobają mi się te postery prezentowane przez Stardom czy TJPW - fajne, z pomysłem, a nie kolejny plakat, który wygląda jak coś zrobione w 2 minuty na szybko...
    • KyRenLo
    • CzaQ
      Ten plakat wygląda jakby WWE promowało przemoc domową       A tu znowu szachy - czarne na górze, białe na dole  Jeszcze jebne jak Orton z Knightem zaczną  
×
×
  • Dodaj nową pozycję...