Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WWE PPV MiTB 2014 - spoiler'y, dyskusja, komentarze


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  630
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.09.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ludzie jednak trochę stęsknili się za Danielem. Reakcję zgarnął jedną z lepszych od czasów WrestleManii. Wywiad jak to wywiad. Nic nowego to nie wniosło. Jedyne co miało to na celu to udobruchanie publiczności żeby mogli pochantować. Warto jednak zaznaczyć wejście Bo Dallasa. Koleś jest tak chujowy za miciem że aż genialny. Jestem spokojny o jego przyszłość ale teraz #BOleave ;)

 

1. The Usos vs Harper & Rowan

Zdecydowanie najlepsza opcja jako opener gali. Oczekiwania co do walki miałem dość duże. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy...uszy to kolejna zmiana theme songu wariatów. Na Raw było zjadliwie, teraz jakoś mi nie pasuje muzyczka do świrów. Oryginalnością ten Theme song nie grzeszy. Jednak walić theme songi. Pojedynek sprostał moim oczekiwaniom ale spodziewałem się odrobinę dłuższej walki. Niestety Rowan w niektórych momentach zamulał starcie. Obstawiałem że dostaniemy nowych mistrzów ale nie mam za złe że Usosi utrzymali się z pasami (gwarancja dobrych walk).

 

2. Paige vs Naomi

Hmm...podczas walki coś dużo najazdów kamery na Cameron. Przypadek? Oczywiście że nie. Właśnie dostaliśmy pierwsze przesłanki rozpadu Funkadactyls (który swoją drogą wyciągnięty z dupy). Jak na divy walka była spoko ale otoczka początku rozpadu tylko przeszkodziła w oglądaniu.

 

3. Adam Rose vs Damien Sandow

Nie lubię Adasia w głównym rosterze. Rose stracił swoje momentum. Zwykła strata czasu na PPV. Jedyne co było warte obejrzenia to Moonsault od Sandała (myslałem że koleś już niczym mnie nie zaskoczy). Zwijajcie Adasia i to szybko. Reakcja też już słabiutka.

 

4. Money In The Bank Ladder Match

Tak więc Barrett wypadł i mam wrażenie że ta kontuzja może przekreślić mu karierę (za dużo tych kontuzji u Wade'a). Przed walką dostaliśmy serię speech'y i Dean dostał najwięcej czasu...przypadek? ;) Przy okazji Seth wypadł fatalnie. Nowa koszulka Swaggera jest świetna w swej prostocie. Jeśli chodzi o walkę to powiem szczerze że nie wiem co napisać. Pojedynek bardzo fajny. Wreszcie jakieś inne spoty po za zwykłymi zepchnięciami tylko ten wynik... Na chwilę obecną nie ma co oceniać tego wyboru ale jeżeli Dean nie przejmie walizki to MiTB będzie na minus. Seth jest słaby za mikrofonem, nie ma warunków fizycznych, a ringiem się nie obroni (ale szacunek należy mu oddać za zainkasowanie głównych spotów). Najważniejsze że publika była za Ambrosem. Radość gdy wbiegał na arenę jest porównywalna tylko do comebacku Romka.

 

5. RybAxel vs Goldust & Stardust

Młodemu Perfectowi nie jest do twarzy w nowym wdzianku (wygląda równie marnie co Michael Cole). Słabiutka walka. Ile można oglądać pojedynki tych panów? To już trzecie PPV z rzędu, a na tygodniówkach walczyli już z 50. razy.

 

6. Rusev vs Big E

Słabe to było. Myślałem że więcej czasu pomoże miśkom, a tylko zaszkodziło. Zawiodłem się głównie na Olku, akurat jak zacząłem go kupować...

 

7. Layla vs Summer Rae

Było kiepsko ale muszę powiedzieć że bawiło mnie to "starcie". Szkoda że nie wykorzystali w pełni Fandango jako sędziego. Motyw gdy przestał liczyć w narożniku Summer ze względu na jej nogi był świetny.

 

8. WWE WHC Ladder Match

Cena wins lol. Nie chce mi się pisać na temat zwycięzcy. Ladder Match był bardzo dobry. Może i spot był tylko jeden (ta dziwna konstrukcja z drabin) ale końcówka była emocjonująca. Orton taki piękny, taki czerwony :)

 

Całość oceniam na 4/10. Wyniki Ladder Matchy to kwestia sporna, a większość walk po prostu kiepska.

 

Top 3:

1. WWE WHC Ladder Match

2. Money In The Bank Ladder Match

3. The Usos vs Harper & Rowan

NACZELNY HEJTER FINNA BALORA
  • Odpowiedzi 168
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • DashingNoMore

    13

  • -Raven-

    12

  • 8693

    12

  • PLKData12

    9

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  408
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.09.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

PRE SHOW- tym razem bez walki, Bryan nic ciekawego nie powiedział, oceniać się tego nie da, pieprzą tylko moment jego powrotu. Mógłby wrócić z jebnięciem, gdy fani zatęsknią, a tak pojawiając się bez większego sensu nic nie zyska. Lipton.

 

TAG TEAMY- pstryczek w nos wszystkich którzy dawali pasy dla rodzinki. USOSi wygrywają, ale nadal blisko im do Evana i Kofiego, niby wszystko super, ale żadnego storyline, żadnego momentu z użyciem charyzmy, mic skilli. Stracą pasy z dnia na dzień, fatalnie ich rozpisują, w sumie jak większość tag teamów. 3/10

 

Naomi vs. Paige -lubie Paige, ale mnie nudzi, nic na to nie poradzę. Nie będę oceniać walki, bo to typowe tygodniówkowe starcie, nudy.

 

Adam Rose vs. Damien Sandow -obecność Sandowa w tej walce, na tej gali, w takim stylu pokazuje jak można szybko upaść z miana posiadacza walizki, to totalnego jobbera. Smutne, Adam Rose całkiem przyzwoicie się zaprezentował, o dziwo, walka zła nie była. 6/10

 

MITB Contract Ladder March -bardzo dobre, bo sporo spotów. Zakończenie ssie, motyw z Kanem tak słaby i tak nijaki że zabija cały urok walki, która przyznam była bardzo dobra. Działo się wiele, panowie sobie polatali, każdy swój udział miał, trochę więcej oczekiwałem po RVD, ale widowiskowo bardzo miło. 8/10

 

 

Rybaxel vs Dust&Dust - kolejna tygodniówkowa walka, wiadome było kto wygra, szkoda mi Axela, można z niego było więcej wycisnąć niż tego typu zapychacze. 3/10

 

Rusev vs Big E - znowu, ile można...

3/10

 

 

Summer Rae vs Layla - trzeci z rzędu zapychasz, a to już przedostatnia walka... I co tu o takiej walce napisać? Może lepiej będzie jak przemilczę

3/10

 

MITB WWE World Champion Match - entrance Sheamusa i Del Rio trwało razem 15 sec, widać jak wielkie mają szanse. Generalnie dobra walka, może nie tak dobra jak wcześniejsze MITB ale panowie dali z siebie tyle ile mogli. O dziwo dobrze rozpisany Del Rio i przez chwile myślałem że to on wygra. Oczywiście w ramach dawania szansy nowym, pas zdobywa Cena. Biorąc pod uwagę że to pewnie początek jakiejś historii Cena kontra Authority, odruch wymiotny gotowy. Zejście z anteny zaraz po walce, zero emocji czy Seth zainkasuje. Mdło 7/10

 

 

Generalnie, miało być nadanie WWE świeżości nowymi story, było kilka odgrzewanych kotletów, mdłych zapychaczy, dwa przyzwoite MiTB ze słabymi zakończeniami. Słabizna, 4/10


  • Posty:  30
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.12.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Mnie tylko ciekawi czy Rollins tą walizkę donosi :-) swoją drogą to Swagger był dziś tak aktywny że chyba odrabiał karę za Baretta..co by nie pisać ale on spał najmniej poza ringiem. Ambrose na plus :-)

  • Posty:  83
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.02.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jednym słowem DNO, najgorsza gala MITB od kilku lat , jeden solidny Ladder match o kontrakt, ten o pasy taki jak wszyscy przewidywali,zero zaskoczeń,większość walk jak z tygodniówki ME lub wcześniej Superstars, brakowało tylko Battle Royal sposród zawodników LowCardu.Widać oszczędnosć odbiła się także na gali poprzez okrojoną liczbę zawodników .Czy naprawdę Roster jest tak ubogi że organizujemy 6 walk z których większość kompletnie beznadziejna.Żal mi to mówić ale WWE takim poziomem spadnie poniżej TNA jeżeli chodzi o ciekawe storyliny i gale.WWE Network zaczyna być gwoździem do trumny.

  • Posty:  4 517
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.07.2012
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Czy naprawdę Roster jest tak ubogi że organizujemy 6 walk z których większość kompletnie beznadziejna.

 

Nie wiem czy twoja logika jest tak uboga że nie jesteś w stanie zrozumieć że jak w dwie walki wrzucisz 15 osób które są głównymi gwiazdami organizacji to logiczne będzie to ze w innych walkach wielkie gwiazdy nie wystąpią.

Progres Roku 2014

User Roku 2017

Redaktor Roku 2017

Progres Roku 2017

Tekst Roku 2017

WTF Roku 2017

678495320589e09e4eecd1.jpg


  • Posty:  104
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.01.2014
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Mocno przeciętna, żeby nie powiedzieć słaba gala. Jedynie walki z drabinami dały radę, no i może opener ale tego i tak każdy się spodziewał. Reszta pojedynków z dupy, słabe i tylko zabierające czas no ale tak to jest kiedy się upycha największe gwiazdy do jednej walki.

Druga sprawa to straszna przewidywalność i prostota. Serio Kane pomaga Rollinsowi wygrać, serio John Cena po raz 12187381 zostaje mistrzem WWE? Oj... W przypadku WWE nigdy nie można oczekiwać zaskoczeń i się zbytnio napalac bo potem i tak idą po najmniejszej linii oporu. Teraz tylko Cena - Lesnar II na SummerSlam gdzie wiadomo, że wygra Brock i walka Lesnara z Reignsem o pasy na WM. Tak wiem, jeszcze długo do WM, ale tak będzie.

 

Zawiodłem się, bo oczekiwałem jakichkolwiek emocji, których nie doświadczyłem.


  • Posty:  373
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Po najmniejszej linii oporu... bardzo rozczarowujące PPV. Zbyt przewidywalnie, zbyt oklepanie, nie nakręca nawet na dzisiejsze RAW. Mdły jak w mordę strzelił Kane, powrót na szczyt największego gwiazdora... chciałoby się powiedzieć "Same old shit!". Teraz zapewne HHH pośle na jaśka czerwoną popierdółkę lub ortona szykując nam walkę "first time ever". Mam szczerą nadzieję, że WWE zmieni plany co do przejęcia pasa przez Lesnara, w przeciwnym razie czeka nas prawdopodobnie ciężka przeprawa do summerslam :(

  • Posty:  33
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.09.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Niech przestaną dawać do ringu elementy piro Kane'a - od początku Ladder Matchu o walizkę było wiadomo, że przyjdzie Kane. Walka dobra ale co z tego skoro wiadomo co się w niej stanie, odbiera się element niespodzianki co niszczy wrażenia końcowe.

 

Liczyłem, że postawią na kogoś z dwójki Roman, Bray skoro tytuł i tak zmieni właściciela na SummerSlam, a tak dostajemy 15 run Jasia, który pewnie nie będzie zły no ale ile można. Poszli w pewny ME Cena vs Lesnar i zobaczymy czy dostaną jakiś gimmick match, bo zwykły pewnie będzie mocno średni.

 

O pozostałych walkach można napisać, że się odbyły. Nic zaskakującego, nic niespodziewanego.


  • Posty:  1 364
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

A ja nie narzekam na wygraną Jasia. Ludzie, kogo wolicie widzieć podkładanego Lesnarowi, Cene czy Reignsa? No właśnie. Ladder Match o tytuły był bardzo podobny do All Stars Ladder Matchu przed rokiem czyli niby coś się działo ale asekuracyjnie, spoty z drabinami były choć nie z bezpośrednim ich użytkiem i nie był to raczej dobry ladder match ale był to dobry pojedynek.

 

Walka o walizkę. Powiem tak, ucierpiała na nieobecności Barretta i była lepsza dzięki nieobecności Barretta :P. Było pewne że tego składu WWE nie będzie oszczędzać, nieobecość Wade'a odebrała trochę emocji ale dzięki temu w pojedynku było tylko 6 uczestników więc na jednego przypadła większa ilość czasu w ringu. Dzięki temu każdy miał swój moment. Niech Kane nie wykonuje tego Tombstone'a bo kaleczy go niemiłosiernie. Nie dało się kupić tego ataku na Ambrose'a. Zwycięstwo Rollinsa przewidywalne ale nie zawsze może się dziać coś nieprzewidywalnego. No bo co? Chciałby ktoś żeby wygrał Kofi Kingston? Chciałby ktoś aby w Ladder Matchu o pasy wygrał Alberto Del Rio? Come on, narzekamy na zakończenie streaku a potem narzekamy na to że była sztampa, nawet mimo tego że było to wyjście najlepsze dla biznesu. Teraz jeszcze ludzie będą obniżać ocenę PPV bo wygrał Jasiek a nie Boski Romek który tytułu i tak pewnie sięgnie.

 

O samym Money in the Bank, PPV było słabe ale nie tak słabe jak gadają ludzie. Dla mnie nie jest argumentem "Bo Cena wygrał", mistrzem i tak będzie tylko 2 miesiące i pokłoni się przed Lesnarem. Najbardziej bolą te walki z brakiem star poweru i poziomu ringowego który naprawdę dało się też wyrobić choćby patrząc w stronę poprzednich Money in the Bank PPV. Ale ja nie narzekam, w końcu i tak czekało się tylko na ladder matche. Poza tym Usosi obronili tytuły więc PPV nie było aż tak przewidywalne :D.

 

Top 3:

1. Briefcase Money in the Bank Ladder Match

2. Tag Team Championship Match

3. WWE World Heavyweight Championship Money in the Bank Ladder Match


  • Posty:  190
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.03.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Nie wiem czemu w pewnym momencie się bałem, że Del Rio może wygrać pasy...Fajna walka o tytuły, a zwycięzca wiadomo jaki. Liczyłem na Braya, ale tutaj chyba to samo co u Tarczy jak by mieli zgarnąć pasy to cała rodzinka, a nie jeden Bray. Najgorsze, że Cena sobie nabija te mistrzostwa, ale oby Lesnar go poskładał na SS (o co się też martwie...)

 

Pojedynek o walizke bardzo fajny i lepszy moim zdaniem od drugiego ladder matchu. Nikt chyba nie wierzy, że Rollins zainkasuje tą walizke na mistrzu...sorry nie ten poziom i licze, że straci ją na jakimś PPV na rzecz Deana.. Co do walki to kilka ładnych spotów na czele z tym suplexem z drabiny Moxa na Sethie który wypadł prze kozacko. Pytanie czy gdy by był BNB to wynik mielibyśmy inny? Chyba nie, a Barret pewnie pożegna się nie długo z IC title i spadnie do jobberlandu jak Sandow bo za dużo tych urazów u niego.


  • Posty:  630
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.09.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

O samym Money in the Bank, PPV było słabe ale nie tak słabe jak gadają ludzie. Dla mnie nie jest argumentem "Bo Cena wygrał", mistrzem i tak będzie tylko 2 miesiące i pokłoni się przed Lesnarem. Najbardziej bolą te walki z brakiem star poweru i poziomu ringowego który naprawdę dało się też wyrobić choćby patrząc w stronę poprzednich Money in the Bank PPV. Ale ja nie narzekam, w końcu i tak czekało się tylko na ladder matche. Poza tym Usosi obronili tytuły więc PPV nie było aż tak przewidywalne :D .

 

Muszę przyznać Ci rację z tym argumentem ludzi. Wali mnie to że wygrał Cena, przynajmniej dostałem bardzo dobry Ladder Match (końcówka była według mnie bardzo dobrze rozegrana). Ludzie zaczynają narzekać tak jak to było z Bryanem. Jeżeli Daniel czegoś nie wygrał to gala była chujowa i WWE schodzi na psy. Ogarnijcie ludzie! Lepszy Janusz który i tak jobbnie Brockowi niż żeby Wyatt/Reigns zdobywał pas na takim PPV i tylko na 2 miesiące. Z tego co czytam to narzekanie na Cenaminatora jest większe niż na Batistę wygrywającego RR, co doprowadza mnie do wybuchu śmiechu.

NACZELNY HEJTER FINNA BALORA

  • Posty:  132
  • Reputacja:   3
  • Dołączył:  09.07.2013
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Szczerze, zawiodłem się na tej PPV.

Walka o walizkę wg mnie słabsza od tej zeszłorocznej a zakończenie z Kanem niczego sobie. Gdy tylko Ambrose opuścił arenę pewne się stało że wróci i że będzie brał udział w finalnym starciu o walizkę. Walka o pas również nie zaskoczyła, zwycięzca przewidywalny do bólu. Opener mi się spodobał, Wariaty jeszcze bez pasów TT, ale wkrótce pewnie je ponoszą.


  • Posty:  87
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.08.2013
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Gala wybitna nie była, ale też nie określiłbym jej mianej "słabej". Ot, zwykły przeciętniak, z falującym poziomem. Przejdę może od razu do Ladder Matchy.

 

Pierwszy był wyjątkowo zjadliwy. Bardzo mocno został Szwagier rozpisany, jak nie on - jego poczynania nie były absolutnie adekwatne do zajmowanej przez niego obecnie pozycji. Było trochę spotów, akcja była zwarta, zwycięzca bez zaskoczenia. Jeśli program Rollinsa z Ambrose'm miał być kontynuowany, to zwycięstwo kantem Setha było wręcz niezbędne. Osobiście bardziej spodziewałem się czegoś a'la Cody vs Damien z zeszłego roku, nie mniej jednak zakończenie przypadło mi do gustu. Autorithy tworzy sobie nowego pupila, torując mu drogę, dzięki czemu Ambrose nie stracił kompletnie nic. Oprócz tego zyskał Rollins, którego przedstawiono trochę jako niezniszczalnego. Należy przecież pamiętać, że to on przyjął zdecydowanie najwięcej spotów. Więc gadanie, że niby Seth miałby cokolwiek stracić na takim, a nie innym zakończeniu, jest co najmniej dziwne. Jak długo Rollins będzie trzymał neseser? Cholera wie. Czy skończy jak Sandow? Cholera wie. Pożyjemy, zobaczymy.

 

Drugi Ladder Match nie był już tak dobry. Zbyt dużo zawodników, zbyt dużo main eventerów, przez co spotów było stosunkowo mało (RKO na Cesaro z drabiny naprawdę cacy). Z tego powodu tempo było momentami dość senne, ale druga część starcia wyrównała krzywdy z pierwszej. Właściwie wszyscy zostali rozpisani w sposób podobny, każdy miał swoją szansę - nawet skazywany na pożarcie ADR. Zwyciężył Cena, więc oficjele nie przejęli się zbytnio wyciekiem plakatu promującego Summerslam. W kontekście walki z Lesnarem, pod względem marketingowym jest to dobra decyzja. Cena to Cena - chodzący terminator. Lesnar zaś jest bestią, niepowstrzymanym Deus ex machina, które zakończyło streak Undertakera. Ta walka sprzeda się w sposób perfekcyjny, a i o jakość bym się nie obawiał. Należy teraz po prostu wytrzymać te dwa miesiące z Ceną jako mistrzem, gdyż nie wyobrażam sobie, by w takim układzie Lesnar poniósłby porażkę.

 

Z ogólnej przeciętności wybija się opener. Bardzo dobrze został rozpisany, końcówka naprawdę była świetna. Po podwójnym Choke Slam'ie byłem święcie przekonany, że nadchodzi panowanie szaleńców w dywizji - stało się inaczej. Czy to dobrze, czy źle - zależy od prywatnych preferencji widza. Dla mnie źle, gdyż bracia Uso, mimo ich genialnej współpracy, są dla mnie cholernie nijacy. Zupełnie bez wyrazu. Harper z Rowanem przy nich wypadają niczym fontanny charyzmy. Czy podczas swojego panowania bracia Uso strzelili chociaż JEDNO promo? Ja nie jestem w stanie sobie czegoś takiego przypomnieć. Doceniam umiejętności ringowe Usos'ów, ale ich era panowania powinna dobiec wczoraj końca.

 

Oprócz tego, divy vel.1 pokazały nam snadną walkę (przy tym zestawieniu nie mogło być inaczej), Rusev skraszował kolejnego przeciwnika, divy vel. 2 były żartem (ale ładnym dla oka :D ), ponadto Stardust z Goldustem wyrastają na homoseksualny tag-team (wiem, że obecny Goldust ma się nijak do tego z pierwszych lat, nie mniej coś takiego mi po prostu nie podchodzi :D ), zaś Sandow kontynuuje Canossę. Przeciętne MiTB, mogło być znacznie lepsze.

Szaleństwo to metoda, to geniusz.

  • Posty:  3 709
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  11.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Czyli Bryan nie wróci jeszcze przez jakiś czas. W sumie to dobrze. Publika będzie się mogła bardziej za nim stęsknić, a w sumie też odpocząć od jego wszechobecnej postaci. Segment z pytaniami jakiś wyjątkowo ciekawy nie był, bo i treść pytań o odebranie pasów itp. To było by to, o co spytałaby większość. Wpuścili Bo Dallasa żeby popsuć mi trochę humor jeszcze przed galą, a przynajmniej Bryan strzelił odpowiednim tekstem, choć Bo nie do końca go posłuchał i z ringu nie wyszedł.

 

The Usos vs Harper & Rowan Nie spodziewałem się że to będzie aż tak dobry opener. Harper i Rowan bez Braya są dla mnie dużo bardziej zjadliwi, a razem z Usosami stworzyli bardzo dobre show. Kilka razy można było naprawdę pomyśleć że to już koniec i jedni lub drudzy zaraz wyją z gali jako mistrzowie. Ale były to piny nieudane i dopiero wykończenie Rowana przez obu Usosów pozwoliło im obronić pasy. Mi się ta walka podobała, bonie zostali ograniczeni czasowo i mogli narzucić dobre tempo, a do tego zaprezentować całkiem sporą ilość skoków za ring. Superplex na Rowanie też wyglądał dobrze.

 

Paige vs Naomi Dobra walka o pas div. Od początku było widać że nieźle zgrały się ze sobą w ringu, choć to Paige przyjmowała mocniejsze akcje. Szczególnie jak ją Naomi walnęła poza ring i ta kiedy na nią spadłą, te dwie akcje wyglądały na niebezpieczne, bo Paige mocno je przyjęła. Dużo razy próbowały się odliczyć, ale bez skutku. Nie wiem kiedy Paige zmieniła finisher, ale tamten był lepszy. Walka była wyrównana, ale cieszy mnie wygrana Angielki, bo jak dojdzie do jakiegoś feudu między Cameron a Naomi tonie powinno to mieć pasa w tle.

 

Damien Sandow vs Adam Rose Na ostatnim PPV walkę dostał Dallas, to teraz wcisnęli nam Adaśka. No i nie wyszło to źle, bo nie pokonał w squash Sandowa w dziesiątym wcieleniu wstecz, tylko sam też trochę przyjął. W jednym momencie wydawało się że może dać się już odliczyć i przegrać pierwszy raz, ale jednak udało mu się wygrać. Niezbyt długi zapychacz w dobrym tempie, na który nie mogę narzekać.

 

Money In the Bank ladder match Cóż to była za walka. Mnóstwo spotów, brak przestojów, długi czas trwania, wszystko to złożyło się na świetne widowisko. Tylko to zakończenie nie bardzo przypadłymi do gustu. Bo z jednej strony Rollins został przedstawiony jako niezniszczalny, a z drugiej jako ten, któremu trzeba pomóc, bo sam walizki nie zgarnie. Napisałem że jako niezniszczalny, bo przyjął superplex z drabiny i szybko wrócił, Ambrose go zlał krzesłem i szybko wrócił, Kofi go rozwalił o drabinę i mimo to szybko znów się pojawił, choć wielu już do końca leżałoby poza ringiem. A ta akcja w której Seth spada na drabinę to bez wątpienia będzie spot gali. Bo to że drabina się wysunie i spadnie to pewnie nie było planowane. A Rollins mógł tam jeszcze w dole przedzwonić głową w drabinę. W walce nie pojawił się jednak BNB, co myślę że wyszło tej walce na dobre, bo Wade mógł tylko tempo spowolnić, a nic lepszego niż to co już widzieliśmy by się nie stało. Dobrze też że każdy dostał kilka razy swoje momenty, a nie jedna akcja i do końca poza ringiem. Praktycznie każdy miał ręce blisko walizki, a nie tylko był chłopcem do bicia. Po tak dobrej walce nie bardzo chce się oglądać galę alej, bo wiadomo że nic lepszego już nie dostaniemy.

 

Goldust & Stardust vs Rybaxel Wynik spodziewany, bo Rybaxel ostatnimi czasy ustabilizował swoją pozycję na poziomie jobberki. Walka taka sobie, ale nie mogę powiedzieć że było nudno. Ale łezka w oku się mogła zakręcić jak fani zaczęli skandować „feed me more”, bo to już ponad rok minął, kiedy Rybacka dało się lubić Inie był nudny. Tutaj oczywiście gwiazdą numer jeden był Stradust, choć ja jego postaci nie kupuję. Może trochę dlatego że Goldusta fanem też nigdy nie byłem. Fajnie że Ryback zrobił kilka mocniejszych akcji, ale i tak musieli się podłożyć, bo niestety braci będziemy oglądać dalej i pewnie niedługo będą chcieli startować po pasy TT.

 

Rusev vs Big E Moim zdaniem najgorsza walka tej gali jak na razie. Ale mimo to było i tak nienajgorzej. Big E zaczął się uodparniać na submission Ruseva, bo już prawie zdołał się z niego wydostać. Tym razem dostali też trochę więcej czasu, wiec nie wszystkie akcje dochodziły celu, tak jak np. pierwsza próba spearu za ring. Wydaje mi się że to nie jest koniec ich feudu. Big E ciągle przegrywa, a nie jest jakimś jobberem, który ciągle będzie obrywał. No i USA musi w końcu tryumfować.

 

Summer Rae vs Layla Walka bez totalnie żadnych emocji. Nawet Fandango nie wmieszał się za bardzo w to co się działo. No bo przytulanie jednej czy drugiej to nie jest za bardzo faworyzowanie jednej czy drugiej przez sędziego. Tu bardziej miało być tak, że on liczy szybciej czy cos, a tymczasem Layla kopnęła, Fandango odliczył i koniec. Mam nadzieję że Summer nie będzie chciała rewanżu.

 

Title Match Wiadomo było że ta walka nie będzie nawet w połowie tak dobra jak walka o walizkę, ale i tak nie mam prawa narzekać. Emocje były bardzo duże, Orton i Kane cały czas kręcili się wokół pasów, choć minusem jest to, że Randy dużo czasu spędził pod opieką lekarza, który próbował zatamować krwawienie. No ale całe szczęście nie do końca się udało, bo Orton mocno zalał się krwią. Obawiam się że lekki opiernicz może dostać Roman za to, że w ogóle dotykał rozcięcia na Glowie Ortona, przez pomógł jeszcze bardziej krwawić. A wiadomo jak Vince podchodzi do krwawienia u zawodników. Szarpnęli się też na jakąś mocniejsza akcję z drabinami. Cesaro i Sheamus musieli się czuć jak na tonącym Titanicu, szczególnie Cesaro zwisający z drabiny. Dobrze to ustawili, bo równie dobrze drabina mogła się wsunąć dalej, a oni mogli polecieć w narożnik. Ogólnie każdy coś pokazał, a najmniej w ringu było chyba del Rio. Wygrana Ceny była po spojlerach brana pod uwagę, ale zobaczymy jak teraz będzie się spisywał jako mistrz. Konfliktu z Authority pewne nie uniknie, bonie dość że Rollins ma walizkę, to jeszcze przecież Orton miał zdobyć pas, więc Cena mocno nadepnął im na odcisk.

28054889252fa02dfba372.jpg


  • Posty:  2 028
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  22.12.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Tag Team Championship - czułem w moczu, że postawieni wyżej w hierarchii naturalni zwycięzcy zostaną podłożeni Usosom - z jednej strony szkoda, bo Rowan i Harper są zdecydowanie ciekawszym produktem od braci bliźniaków Kofiego, z drugiej jednak taka wygrana umacnia ich jako mistrzów, wreszcie udowodnili, że nieprzypadkowo znaleźli się w środku jednego z głownych programów ostatnich miesięcy. Sam pojedynek trzymał dobre tempo, a końcówka była calkiem emocjonująca...w zasadzie tyle mam do powiedzenia : |

 

Paige © vs Naomi - początkowo byłem przekonany, że będzie to najlepsza walka Paige, odkąd walczy w głównym rosterze...i nadszedł ten okrutny botch...a potem szybki koniec, za szybki, gorszy, niż na niejednej tygodniówce. KURWA!

 

Adam Rose vs Damien Sandow - that awkward moment w życiu Vince'a, gdy jobber zbiera lepszą reakcję niż nowy prospekt federacji. Zbytnio nie zwracalem uwagi na pojedynek, ale chyba near falle szły tam w obie strony, w końcówce publika nawet wkręciła się w starcie, a gdy Rose uzyskał pin, zapadła cisza :D

 

MitB Ladder match - brak Barretta mocno odbił się na poziomie odczuwanych emocji - teraz patrzyłem jedynie na Setha i Deana, chociaż przez moment, gdy Kofi już miał w ręku walizkę, poczułem to samo, co 3 lata temu przy wygranej Bryana (noł siet, noł siet, ja pierdole ju dydyt!). Pod wzgędem ringowym zdecydowanie na plus, nie było widać braku jednego zawodnika, zwłaszcza Swagger (zajebista koszulka btw :D) zrobił dużo, pozostała trójka wrzucona tylko po to, by trzymać poziom ringowy również nie zawiodła, ale najlepsze spoty zebrał Seth (suplex z drabiny czy zrzucenie na drabinę), końcówka, czyli wielki powrót deana a potem niespodziewane pojawienie się Kane'a - oklepane i niestety

słabe.

 

Rybaxel vs BRhodes - not sure if MitB PPV or WWE Superstars (przesadzam dziś z makaronizmami). Ale StarDust ma szansę się sprzedać, o ile już tego nie zrobił.

 

Rusev vs Big E - jedynym godnym zanotowania momentem było dłuższe niż zwykle odpieranie Camel Clutcha. walka ta nie powinna mieć miejsca na PPV, a Bigiego powinien tu zastąpić Henry, albo nawet Big Show. Po tym, co zobaczyliśmy, promocja Bułgara stoi w miejscu.

 

Layla vs Summer - zapamiętałem tyle, że Lilian nie zapowiedziała Summer przed walką, a Layla miała inny theme na wejście, a inny po pinfallu. Wynik zgodnie z planem.

 

WWE title Ladder match - Orton wyglądał prawie jak na No way Out 2009 :twisted: Spodziewałem się, że przynajmniej w jednej walce z drabinami zwycięży nie-faworyt, niestety, Janusz idzie na SummerSlam jako mistrz, a młode wilki będą musiały poczekać na swoją szansę prawdopodobnie do WMki. Z drugiej strony jednak cieszy mnie fakt, że to właśnie Janusza (prawdopodobnie oczywiście) rozjedzie Lesnar na Największej gali Lata, walka trzymała przyzwoity poziom, swoje momenty mieli i Wyatt i Roman i del Rio, Janek niestety zaspoilerował końcówkę niebywale szybkim, jak na standardy Ladder matchy, wejściem na drabinę.

 

Mocno średnia gala, pierwsze, co przyszło mi do głowy przy jej podsumowaniu, to twarz Breta Harta.

 

1. MitB Ladder match

2. WWE title Ladder match

3. Tag Team Championship

Rocznikowo miała 15

13616784565a4bd060e41e5.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Dralistico jest bliski powrotu po kontuzji, która wyłączyła go z akcji od końca 2023 roku. W grudniu Dralistico ogłosił, że przeszedł nieujawnioną operację. Próbował występować mimo urazów ucha, ale pod koniec października został wycofany z akcji, a jego ostatnim meczem była walka trzyosobowa, w której La Faccion Ingobernable przegrała z Komanderem, Markiem Briscoe i Roderickiem Strongiem. Od tego występu minęły cztery miesiące, ale nasz Bryan Alvarez donosi, że zawodnik dostał zielone światło
    • Grok
      Dustin Rhodes nie jest zainteresowany powrotem do WWE i wskrzeszeniem starego gimmicku Goldust. W odpowiedzi na pytanie fana w mediach społecznościowych Rhodes oświadczył, że najlepszą robotę w karierze odwalił w AEW. Choć bardzo kochał tę postać, gimmick Goldust wyczerpał się i nie prowadził donikąd przed jego odejściem z WWE. „Nope! Nigdy nie dostałem tam podwyżki. Co, chcesz, żebym siedział na ławie i nic nie robił? To już nie ja. Najlepszą robotę w karierze odwaliłem z @AEW. Koch
    • MattDevitto
      Podobają mi się te postery prezentowane przez Stardom czy TJPW - fajne, z pomysłem, a nie kolejny plakat, który wygląda jak coś zrobione w 2 minuty na szybko...
    • KyRenLo
    • CzaQ
      Ten plakat wygląda jakby WWE promowało przemoc domową       A tu znowu szachy - czarne na górze, białe na dole  Jeszcze jebne jak Orton z Knightem zaczną  
×
×
  • Dodaj nową pozycję...