Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Les Mystérieuses Cités d'or


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  117
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.09.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

=================================================================

Cytat z jakiegoś ważnego, chińskiego komunisty.

Wyginęli, więc nie ma kogo cytować.

=================================================================

 

 

Rajska plaża, a na plaży, kto to leży? A to Crazy leży i oddaje się kąpieli słonecznej, pijąc jednocześnie wodę z cytryną. Koło niego śpi jego wierny towarzysz Smela, również pijący swój ulubiony drink, a mianowicie szklankę z wódką. Tu nie ma miejsca na tolerancję, to nie tak. Ktoś może się zastanawiać, jak to możliwe, że Smela jednocześnie śpi i pije alkohol. Dla człowieka, który twierdzi, że pije dłużej, niż żyje nie ma rzeczy niemożliwych. To tylko kwestia wprawy i doświadczenia. Wszyscy jakoś zapomnięli, że Smela był alkoholikiem już w 2001 roku, nim stało się to modne. Długo przed czasami Scythera, Białego Diabła z Galicji, Nasa Jazzowskiego czy SeBy. W tym samym czasie Miszka natomiast zastanawiał się nad swoim losem, tzn. i mianowicie - czy zdąży on do swych krajów? Niedługo miał się rozpocząć krótki sezon na szparagi, a on uwielbiał te zielone i nie chciał ich przegapić. Tak przygotowana gromadka leżała sobie spokojnie na plaży i odpoczywała, zbierając siły przed kolejnymi walkami. Co prawda tylko jedna osoba z tej bandy walczyła, ale Miszka mówił zawsze, że kibicowanie męczy bardziej i wyczerpuje, niż niejeden pojedynek.

 

SR: Cały ten wrestling byłby nawet ciekawy, gdyby nie te walki. Ciągle przychodzi jakiś koleś i chce się bić, ale po co oni to robią?

 

Smela: Przecież o to chodzi w wrestlingu…

 

Miszka: A prawidłowo mówi się „w wrestlingu” czy „we wrestlingu”?

 

Smela: Ojczyzna-polszczyzna.

 

SR: Nie, wcale nie. Nie taki jest tego sens.

 

Smela: A o co chodzi, jak nie o walki.

 

SR: Mój młody padawanie, chodzi oczywiście o walki, ale nie o takie. Jak żył sobie jeszcze na tym świecie dobry duszek Game, niech car lub cesarz lub cokolwiek świeci nad jego duszą, to byli na świecie wrestlerzy. Był jakiś tam Kraven, Szakal, Sandman i Krab i w ogóle cała ta ferajna. Oni jednak wymarli i zostałem tylko ja. Różnica między walkami między nimi, a moimi jest ogromna. Ci kolesie prezentowali jeden, wysoki i ustalony poziom, czy ty widzisz co się dzieje teraz? Mnie jest wstyd porównywać się do Kraba, a co dopiero porównać do nich Jazzmana, Vacka, czy innego Franka. Przecież tego nie można koło siebie stawiać.

 

Smela: Czemu nie?

 

SR: Może masz rację? W końcu dinozaury też wymarły, może taki jest master plan? Więksi muszą wymrzeć by zrobić miejsce dla innych, którzy tak to nie dostaliby się nigdy do czołówki. Choć czy to ma jakiś większy sens panie kolego? Wyobrażam sobie, jak za 10 lat będę krążyć jako duch nad ringami EWF i widzieć walczących o najważniejszy pas włoskiego kochanka, będącego fanem Fiorentiny, pojedynkującego się na śmierć i życie z jakimś Frankiem Ljundbergiem, czy jak mu tam. Przecież to przerażające, jak można to oglądać i promować.

 

Smela: Nie wiem.

 

SR: Ja też nie, trzeba to oprotestować.

 

Smela: Ale czy jest sens?

 

SR: Jeśli oprotestujemy teraz, to później tego nie będzie. Tak zwany prewencyjny atak, który uniemożliwi im osiągnięcie ich planów.

 

W tym momencie zaczyna się podnosić gwar, słychać jakieś hałasy i tym podobne. Smela i jego kolega przerywają rozmowę. Natomiast Miszka podnosi się i patrzy o co chodzi.

 

Miszka: Bomba przyjebał Tuskowi!

Wtem, z Nienacka (albo znienacka, to zależy czy to „Nienacko” jest miejscem na mapie Vanuatu) lub może jakieś bardziej sprecyzowanej lokalizacji, pojawia się Tony Hogański.

 

Tony Hogański: Nareszcie ktoś przyjebał temu ryżemu chujowi.

 

Miszka: Ale to pawian!

 

Tony Hogański: Ta małpa z gołą dupą, sprytna metafora na tego rudego skrzata.

 

Miszka: Nie to nasze pawiany! Zwierzęta takie..

 

Tony Hogański (patrzy na bijące się między sobą małpy, akurat Tusk uderzył Bombę figurką prezentującą wrestlera mającego pseudonim Uga-Buga): Myślałem, że już nadszedł ten dzień…

 

Miszka (patrząc na wspomnianą wyżej figurkę): Uga Buga jest sławny wszędzie!

 

Tony Hogański: Dzieciaku, co ty wiesz o sławie. Zima, rok 2010, tylko Toster i jego pogodny duch, chcący wspiąć się na Wielki Boktybaj. Skończyły mi się zapasy jedzenia i wódki, więc zajrzałem do jedynej chatki górskiej jaka była po drodze. Co ja widzę na ścianie tego przybytku będąc już w środku? Ikonę Aleksandra Newskiego, pod nim wizerunek cara Mikołaja II, a jeszcze niżej portret, który przedstawiał Tony’ego Hogańskiego. Bóg wysoko, car daleko, ale Toster jest zawsze w sercach swojego ludu.

 

Nastała wzruszająca cisza.

 

Tony Hogański: Ale się te małpy fajnie nakurwiają! Można by tak kilku wrestlerów podmienić i od razu walki byłyby ciekawsze. Jedziesz Bomba, rozjeb tego gołodupca!

 

 

-------------------------------

73232 chwil później

-------------------------------

 

 

Widzimy włączoną kamerę do laptopa, w owej kamerze ukazuje nam się postać EWF World Champa, pijącego wodę z cytryną i z zaaferowaniem patrzącego na swój nowoczesny sprzęt nagrywający. Obok niego stoi Smela i robi jakieś dziwne miny, klepiąc coś na laptopie.

 

SR: Działa?

 

Smela: Tak, raczej tak.

 

SR: To mogę mówić?

 

Smela: Tel Chaj!

 

SR: Aj waj!

 

Smela: Podnosimy krzesła jak na żydowskich ślubach!

 

SR: Idź już sobie.

 

Smela: Ay, caramba!

 

SR: Witam wszystkich! Dziś mówię do was z tej małej kamery, żadnego HD, żadnych zabaw i tym podobnych. Niestety wygoniono nas z plaży, bo Tusk zrobił burdy, a może to pseudokibice zrobili burdy? Nie wiem, w każdym razie, zrobiło się później ostro i zostaliśmy wyproszeni. Tak więc dekadencko siedzę sobie na swoim jachcie pije, palę, obżeram się i bawię się w inne dekadenckie zabawy. Jeśli jesteście odpowiednio dekadenccy i spełniacie warunki formalne, to możecie przybyć tutaj.

 

Szaleniec pije wodę z cytryną.

 

SR: Jak co gale spotka mnie jutro kolejna, niepotrzebna walka. Znowu jakieś zabawy w kotka i myszkę tylko po to by udowodnić, kolejny raz, komuś nowemu lub staremu, że to ja jestem najlepszy w tym biznesie. Czy oni nie widzą, że się tylko ośmieszają w starciu ze mną. Tak, kiedyś tam, przez przypadek Vaclav wygrał ze mną jakąś walkę. Ale to był beermatch, a on w młodości wpadł do kociołka z Perłą, to wiele tłumaczy. Trudniej wygrać walkę, gdy przeciwnik gra w swoim ulubionym sosie. A ja wygrywam co do zasady wszystko. W ogóle zastanawiam się, czy ja powinienem się pojawiać w EWF na galach? Przecież to niezgodne z wyznawaną przeze mnie filozofią. Co do tej filozofii, to ciekawe co się stało z Nasem i Jazzem, myślicie, że wróci? Jeśli tak, to napiszcie na instagrama tej jego żony, jeśli uważacie, że nie, to też napiszcie jej. W ramach nagrody do wygrania odpowiedź na was wpis jego żony. Tak, to by było na tyle w ramach mojego spotkania z internautami.

 

$R-Crazy zaczyna pić swoją wodę z cytryną, a w oku kamery pojawia się Smela.

 

Smela: Widząc jak się męczysz przyprowadziłem ci kolegę, pana Kolanko!

 

Do pomieszczenia wchodzi pan Mariusz i zasiada koło Szaleńca.

 

SR: Jak się masz?

 

Max: To czasem nie ja powinienem zadawać pytania?

 

SR: Jesteś moim gościem, a takich ludzi trzeba miło powitać. Chcesz może wódki, whisky lub homara po gruzińsku?

 

Max: A masz?

 

SR: Tu jest wszystko drogi gościu, co chcesz?

 

Max: Można na chwilę przerwać wywiad?

 

SR: Jak sobie życzysz

 

-------------------------------------------------

233232 chwilek później

--------------------------------------------------

 

 

Wracamy do naszych mistrzów, Mariusz Max Kolanko pije jakiś droższy alkohol, Smela krząta się gdzieś z tyłu i mówi, że znalazł pyszny przepis na zupę krabową, natomiast Mistrz nadal pije wodę z cytryną.

 

Max: Ale to jest wóda… prawda?

 

SR: Nie woda, sam zobacz…

 

Max: Nie lubię mieszać…

 

SR: A myślisz, że ja jeszcze lubię walczyć? W życiu nie można robić tylko tego co się lubi, często trzeba robić coś wbrew sobie. Spójrz na mnie. Na poprzedniej Wrestlepaloozie walczyłem z panemm Frankiem.

 

Max: Ten co już nie jest owłosiony?

 

SR: Dokładnie z nimi, niby trochę się pobiliśmy, niby walka była ostra i musiałem po niej trochę odpocząć, ale to nadal nie było to. Pamiętam moje spotkania z Toolem, Dark Avengerm, Bubbą, Szakalem i tym podobnymi lepszymi wrestlerami. W tamtych walkach, to nawet człowiek nie tyle nie wiedział, czy wygra, nie wiedział nawet czy wróci tego dnia do domu, czy może zawiozą go do szpitala do Jakuba Burskiego. Wiesz, Franko, to nie jest słaby wrestler. Całkiem z niego dobry człowiek i wojownik, lecz to nie jest jeszcze ta klasa, musi upłynąć sporo wody w Warcie, by mógł on mierzyć się ze mną na poważnie. Zrozum, ja nie korzystam ze wszystkich zasobów, jakie posiadam. Żyję w jakieś pieprzonej wili, zajmuje się tylko rautami i polowaniami na grubego zwierza. I co? Nadal wygrywam, nadal rozwalam ten system, nadal to ja jestem najlepszy. Nie wiem, jak to się dzieje, kiedy ja ostatnio bawiłem się na siłowni lub u sparingpartnera? Cóż z wiekiem treningi mi zbrzydły. Może dlatego, że wrestling jest jak polowanie? Tego nie można udawać lub trenować, idziesz do tego w pełnym skupieniu, albo wygrasz ty i upolujesz tego pieprzonego niedźwiedzia, albo on wpieprzy ciebie. Tu nie ma remisów, nie ma udawania, nie ma treningów, od początku do końca jest walka na śmierć i życie. Widzisz to? Czy to pojmujesz? Tego nie da się udawać, nie umiem już nawet trenować, to takie hańbiące… o czym ja gadam.

 

Max: O wrestlingu!

 

SR: Ech nieważne, trzeba walczyć, bo ktoś musi mnie utrzymywać, poza tym nie samymi polowaniami żyje człowiek. Fajnie jest tak raz na jakiś czas stanąć w ringu.

 

Max: Już myślałem, że kończysz karierę.

 

SR: Zawsze zastanawiał mnie sens wywiadów, czy ty też uważasz, że one są jakieś takie czerstwe? Zadajesz jakieś głupie i oczywiste pytania i masz szukać na nie odpowiedzi. No bo o co możesz mnie pytać, jak mi się walczyło na poprzedniej Wrestlepaloozie. Na to pytanie już odpowiedziałem, było miło, pobiliśmy się, cieszyliśmy się, koleś jest dobrym wrestlerem, może być jeszcze lepszy, ale na dzień dzisiejszy nie ma do mnie startu. Może jutro, ale nie dzisiaj.

 

Max: A co myślisz o następnym przeciwniku.

 

SR: Tu jest pies pogrzebany, bo nawet nie ma porządnej karty. Wiadomo, że Bidam z tym drugim będą bronić swoich pasów tag team. Ale co mi do tego? Czy ja mam jakiegoś partnera, z kim ja bym miał walczyć, z Miszką? Ze Smelą? Przecież to śmieszne i niepoważne, moi partnerzy wyginęli śmiercią naturalną. Zestarzeli się i już nie dają rady, więc co ja mogę? Mam się bić sam z nimi? Z każdym w pojedynku, w walce jeden na jeden bym na pewno wygrał. Jednak gdzie wrogów kupa tam i Herkules dupa. Tak mówili u mnie na mieście, czy tam na wsi lub w zakonie. Panie, co ja mogę, mam do nich wyskoczyć z panem Lumsdenem, czy jak im tam leci? Może mam ze swoimi stażystami na nich wylecieć, o mam nawet lepszy pomysł. Niech oni zawalczą sobie o ten pas. Jest ich co prawda więcej, niż powinno, ale mają oni certyfikat noszenia SR-Crazy’ego oraz zdobyte doświadczenie. Te rzeczy mogą im niesamowicie pomóc w przyszłej karierze. To oni powinni, zaszaleć i rozwalić tych kolesi Bidamców, mają szansę?

 

Max: Nie sądzę?

 

SR: Gdzie twój entuzjazm.

 

Max: Zniknął pół litra… pół godziny temu…

 

SR: Uważasz, że są naprawdę tak ciency?

 

Max: Nie odpowiadam na to pytanie, bo jak mnie w 4 zaskoczą, to jest po mnie. Tym niemniej uważam, że za mało opiekujesz się swoimi podopiecznymi.

 

SR: Ja się nimi nie opiekuje? Kim się nie opiekuje?

 

Max: A Don Pedro?

 

SR: Co z nim? Zabrałem go z kraju bez perspektyw, wyleczyłem, pokazałem mu ciekawą ścieżkę kariery zawodowej. Widziałeś kto rządzi w Związku, powiedz mi, czy to nie jest prestiżowa funkcja? Chciałbyś być szefem czegoś?

 

Max: Chłopak narażony jest a ciągłe ataki!

 

SR: Wystąpiły pewne problemy jurysdykcyjno-wychowawcze. Czy powinienem się wpierdalać w sprawy autonomicznego, samorządnej organizacji powołanej do reprezentowania i obrony praw wrestlerów, a także ich interesów zawodowych i socjalnych?

 

Max: No to twój podopieczny o którego powinieneś się troszczyć!

 

SR: Tu występują dwa problemy co oznacza troska. Czy to znaczy, że powinienem się nim opiekować jak jakimś małym i bezbronnym kanarkiem? Wtedy wychowam go na jakąś niedojdę, która nie będzie potrafiła obronić swoich praw i interesów, a co dopiero mówić o innych wrestlerach! Przecież to nie o to chodzi, by kogoś zagłaskać, ale by mu pomóc i dać szansę, by mógł sam się rozwijać i samemu radzić sobie w przyszłości, gdy mnie zabraknie.

 

Max: Odchodzisz, planujesz to?

 

SR: Myślę, że Józek Stalin i Lenin nie zaplanowali swojego zejścia ze świata w dniu, którym go opuścili, choć pewnie ktoś za nich to zrobił. Skoro nie mam na to wpływu to muszę być przygotowany na każdą ewentualność. Planuję spisać nawet testament, w którym adoptuje wrestlera, który mnie w przyszłości pomści. Ciągłość musi zostać zachowana, ja jestem następcą Avengera, a ten był jak samorodne bóstwo, więc przodków mieć nie musiał.

 

Max: Aha!

 

SR: Drugi problem, wracając do Don Pedra, to problem samorządności i niezależności związku. Skoro to związek, to musi wykazywać te cechy i nie powinienem bezpośrednio ingerować w jego ustawowe wolności. Dlatego uważałem, że Don Pedro sam sobie powinien poradzić w swoim zewnętrznym sporze z Vaclavem. Niestety dopiero ostatnio dotarło do mnie, że ten piwny skrzat perłowy, wykorzystuje tę płaszczyznę do bicia pałką we mnie. Czemu, po co? Dlaczego? Bo jest małym, chciwym, zaplutym karłem reakcji, który próbuje na siłę mnie zdenerwować. Ja nie jestem jednak taki łatwy w irytowaniu siebie, więc klepnę kolesia. Mam nadzieje, że na następnej gali już mu wrąbie i będzie wiedział, gdzie jest jego miejsce.

 

Max: Czyli chciałbyś bić Vaclava.

 

SR: Mówili kiedyś by bić bolszewika, ja natomiast mówię, że trzeba bić Vaclava, bić. No, ale co ja mam zrobić. Ten konflikt na pewno rozstrzygnie ostatecznie się na Kwietniowej Anarchii, mam nadzieję, że z pozytywnym skutkiem dla mnie. Wygranie z nim powinno sprawić, że przestanie bawić się w atakowanie mnie i mojej trzódki.

 

Max: Ok, czyli Vaclav wybrałeś swojego rywala.

 

SR: To raczej on wybrał mnie, ja tam nie musze z nim walczyć, mi pokonanie Vaclava do szczęścia potrzebne nie jest. Koleś niby jakieś umiejętności ma, ale bez przesady.

 

Max: Boisz się go, przed chwilą mówiłeś, że jesteś lepszy od wszystkich.

 

SR: Wiesz jak jest.

 

Max: Jak?

SR: Wszystko zależy od dyspozycji dnia, od formy w danej chwili, przypadku i szczęścia, to jest jeden wielki procent, który może zmienić przebieg całej walki. Jedno potknięcie, jedno zawahanie, jedna drobna kontuzja, jeden moment, w którym nie wiesz czego chcesz to może zadecydować o wszystkim co masz i chcesz. Oczywiście o wszystkim decydują umiejętności i zdolności, ale ten procent może w przyszłości o tym zadecydować. Vaclav jest dobrym zawodnikiem, ma zdolności, może mnie pokonać, jeśli będzie miał świetny dzień, a ja będę miał swoje wielkie potknięcie. On podpala EWF!

 

Max: Kto Vaclav?

 

SR: Tak, dziś Valav próbuje nasze EWF wplątać w kolejną dziką i niepotrzebną awanturę. Z jednej strony mamy politykę straszenie Don Pedra, a z drugiej strony mamy kolejne awantury i chałturnictwo, Vaclav reprezentuje typowe, polskie kołtuństwo. Vaclav najpierw podpalał EWF w dolnych szeregach, tam gdzie nikt nie patrzy, a teraz próbuje to zrobić na wyższych stanowiskach. Atakuje Szefa Związku, atakuje EWF World Champa, wszczyna burdy, chce się bić i awanturować, jak polski szlachcic na zagrodzie, wybierzmy nowe i nowoczesne EWF, wybierzmy modernizację i europejskość, wybierzmy normalność, wybierzmy…

 

Max: Czy ty nie czytasz jakieś ulotki wyborczej?

 

SR: Co? Może, nie. To jest Vaclav, który chce wymierzać sprawiedliwość wedle własnego kodeksu, a jego kodeks jest jak babcia Kravena. Sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po jego stronie. On każde nieszczęście wykorzysta, bo każdą kampanię buduje na jakimś ludzkim nieszczęściu. Cynicznie wykorzystuje, żeby bardziej poruszyć serca skrzywdzonych i je wykorzystać. To jest zły człowiek. On wykorzystuje nieszczęście mojego przyjaciela, on wykorzystuje moją dobrą wolę. Ja nie chce i nigdy nie chciałem mieszać się w sprawy samorządnego związku, a przez niego jestem zmuszony. On chce zepsuć piękną tradycję tego związku, opierając się na swoim widzimisię. To nie człowiek, to wilk w ludzkiej skórze.

 

Max: Piękne.

 

SR: Moim zdaniem Vaclav będzie dążył do obsadzenie stanowisk w Związku przezswoich ludzi. To jest bardzo zła wiadomość dla całego EWF. Scenariusz wewnętrznej konfrontacji wewnątrz EWF, wschodu z zachodem, jest bardziej prawdopodobny. Przypominam, że dla wrestlerów EWFpan Vaclav nie jest bohaterem Rewolucji, ale zdegenerowanymwrestlerem, która powinienzostać skazany na więzienie lub powinien zostać orzeczony wobec niego zakaz wykonywania zawodu zapaśnika. Ja wiem, że to byłobysłuszneskazanie, ja mówię, że co myślą niektórzy zawodnicy w EWF. Wiem, co stwierdzili niezależni obserwatorzy, z których częśćwysłana była z zachodniej Europy. Oni potwierdzili, że Vaclav jest zły, tylko ten skorumpowany polski salon się z nim kuma, dlatego nie mogą tego rozpowiadać. O tym się głośno nie mówi, ale Vaclav jest zły!

 

Max: Ciekawe stwierdzenia.

 

SR: To nie są ciekawe stwierdzenia, to są życiowe stwierdzenia. Nie możemy pozwolić urosnąć Vaclavowi, EWF zasługuje na szansę, a ten człowiek jest zaprzeczeniem wszystkich cech na jakich zbudowano wrestling w Polsce.

 

Max: Przecież połowa wrestlerów to spitusy były.

 

SR: Ale nie wszyscy.

 

Max: Większość z nich to były chamy na 102 i bili nie tylko przypadkowych wrestlerów, ale także innych członków wielkiej rodziny EWF. Już nie muszę mówić i przypominać o tym, że na jednego wrestlera nasyłano hycla.

 

SR: To były jednostkowe przypadki dokonywane przez genialne jednostki. Umiały one nie tylko niszczyć, ale też tworzyć. Vaclav tego nie umie, jego światopogląd opiera się na negacji i burzeniu zastanego porządku. Wiem, że słowo światopogląd jest za mądre dla niego, ale taka prawda. On umie i potrafi niszczyć oraz podpalać. To w końcu umie spora część zawodników. On nie umie jednak tworzyć, nie umie zmieniać, on jest tylko siłą niszczącą i dewastującą. Jest jak tsunami, które potrafi tylko obrócić wszystko w niwecz. Jest niszczący i awanturujący, zły i to w super złym kontekście. Niedobry i podpalający całe EWF. Ta kreatura, bo nie jest on już wrestlerem, zasługuje tylko na całkowite unicestwienie, anihilacje w jej najczystszej postaci, on musi zdechnąć by EWF mogło kwitnąć i się rozwijać.

 

Max: Mocne słowa!

 

SR: Alkohol zaczyna działać!

 

Max: Myślałem, że pijesz wodę z cytryną.

 

SR: Bo to jest woda z cytryną, ale jakie to są cytrynki chłopczyku.

 

Max: Alkoholowe?

 

SR: Brawo!

 

Max: Czyli zniszczysz Vaclava!

 

SR: Tak, ale najpierw polowanie! Nie ma nic piękniejszego, niż polowanie przed posiłkiem.

Smela: Najpierw zupa, nie było kraba, więc zrobiłem ze swojskich ziemniaczków i alkoholu. Taka zupa krem i szparagi są w niej.

 

Miszka: Mama mia! Szparagi!

 

SR: Widzisz Vaclav co tracisz!

 

 

 

 

Transmisja urywa się…

 

 

 

 

 

----------------------------

Dark Avenger też był znanym miłośnikiem szparagów!

Gdy powróci...

... to będzie walczyło o dobro!

Będzie troszczył się o każdego!

Nawet najmniejszego!

... a na naszych stołach zagoszczą szparagi!

A jak nie...

To polecą głowy!

Oj polecą!

----------------------------

6886753384ab4cd8908084.jpg

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • SR

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

  • SR

    SR 1 odpowiedź

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
×
×
  • Dodaj nową pozycję...